Dodaj do ulubionych

Wygląd Dorotki na własnym slubie

06.11.18, 20:04
Nie wiem czy był taki temat, czy nie- bo mnie samej bardzo dawno tu nie było, ale co mi tam. Otóż wróciłam sobie znowu do "CZ" i analizuję wygląd Dorotki na jej własnym slubie i wysnuwam wniosek, ze musiała wyglądać jak ostatnia sierota. W książce stoi jak byk, że Dorcia dziewica jedynie wykąpała się i umyła głowę, po czym rozczesała włosy i włożyła kieckę, a mamusia splotła jej wianek z frezji ( no ciekawe jak, przecież frezje by się zaraz połamały). I na tym koniec. Czyli zero makijażu, zero manicure, zero ułożonej fryzury. Bo ma być skromnie. Brawo! A co byłoby złego w delikatnym makijażu zrobionym przez profesjonalną wizazystkę, w pomalowanych na jasno paznokciach, w ładnie upietych przez fryzjera włosach? Tak sobie dywaguję, bo była niedawno na slubie własnie pod Poznaniem, gdzie panna młoda ( w wieku ok.30 lat- miała sliczny, delikatny makijaż, włosy upięte w kok z powplatanymi perełkami i stroikiem i piękny, hybrydowy manicure- wszystko zrobione przez profesjonalistów). A Dorcia- niczym do kurnika, tyle, że jakąś tam białą kiecę miała. W życiu nei widziałam takiej panny młodej. Poszłybyście tak do ślubu, a może byłyście na takim ślubie?
Edytor zaawansowany
  • bupu 06.11.18, 20:30
    Ujmę to tak: nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba. Jeśli Deroci się tak podoba, niech idzie do ślubu w worku po kartoflach, albo niech się odstrzeli w pompadury i bidetmajery z plastikowymi konwaliami. Jedyne co mnie w tej kwestii razi to to, że od czasów Makabrusi autorka lansuje bezmakijażowe panny młode w gieźle po ziem jako jedynie słuszny model. No więc tu nie ma jedynie słusznego modelu.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • miodowocytrynowa 06.11.18, 20:35
    Laura nie miała giezła. Laura miała obwisający, 50-letni kostiumik z piki po babci Mili:)
  • bupu 07.11.18, 23:14
    miodowocytrynowa napisała:

    > Laura nie miała giezła. Laura miała obwisający, 50-letni kostiumik z piki po ba
    > bci Mili:)

    Na ilustracji wygląda toto mocno giezłowato. W każdym razie pozolkly antyk po babuni miał w założeniu emanowac szlachetną prostotą, tak samo jak giezlo Deroci.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • rosa-huberman 06.11.18, 20:42
    Czołem, Miodowa!
    Cieszę się, że wróciłaś. Sama zaglądam sporadycznie, jednak przyjemnej widzieć znajome nicki. Zgryzotki osobiście nie czytałam. To znaczy, próbowałam z miernym rezultatem. Po kilku pierwszych stronach zrezygnowałam. Też wolałabym delikatny makijaż i jakąś subtelną, a zarazem wykwintną sukienkę ślubną. Tak się składa, że moja przyszła bratowa umie robić ładny makijaż i zna kilka takich właśnie makijażystek. Jedynie te paznokcie odpuściłabym. Ewentualnie przezroczysty, łososiowy.
  • miodowocytrynowa 06.11.18, 20:52
    Też miło mi Cię widzieć:)
    Przecież własnie o to mi chodzi. Nikt nie mówi, że panna młoda ma być zmalowana jak clown ( sama jestem przeciwniczką bardzo mocnych makijaży u młodziutkich dziewczyn), ale delikatny, subtelny makijaż tylko doda urody. Poza tym nie czarujmy się, mało która dziewczyna ma tak idealną cerę, że może obyć się bez podkładu i pudru. Właśnie trochę podkładu, pudru, ładnie zrobione cieniami oko, mascara, wymodelowana różem twarz i trochę delikatnej szminki czy błyszczyka- co w tym złego? A MM uporczywie- zero makijażu i albo stare ciuchy po babce, albo giezło i dziewczę wygląda jak ta sierota.
  • kooreczka 06.11.18, 21:22
    Ale jednak widzę pewien lekko denerwujący trend.
    Beautiful but low maintenance.

    Postacie piękne same z siebie. Wystarczy, ze giezłeczko zarzucą i klękajcie narody. Jedzą co chcą, nie ćwiczą, nie dbają o figurę, nie stosują zabiegów pielęgnacyjnych, o stroje, dodatki, nie malują się i są o wiele lepsze, mądrzejsze, moralniejsze, fajniejsze niż te które dbają o wizerunek. Nie mówiąc o Barbie, którym ładny wygląd, makijaż, dobieranie ciuchów sprawia przyjemność. Dla nich nie ma ratunku. No, chyba, ze sukienka się zniszczy i umyje się pysk pod zimną wodą.

    No i mamy u nastoletniej czytelniczki zwiechę systemu.
    Wmawianie, że piękno jest ważne, ale dążenie do piękna jest potępione. Dbanie o piękno jest głupie, płytkie i babskie. Bo piękno powinno być samo z siebie a jak nie jesteś piękna to co?

    To ja już wolę Cesię łaknącą ładnych sukienek, Idę z jarmarcznym, ale tak realistycznym gustem czy Kreskę szykującą sobie ładne ubranie na specjalną okazję.
  • iwoniaw 06.11.18, 21:32
    Bo piękno powinno być samo z siebie a j
    > ak nie jesteś piękna to co?


    No to wiadomo co - nie umywasz się. Kształt czółka i wysklepienie czaszki staje się probierzem wartości moralnych i umysłowych. W Neo oczywiście, bo jeszcze w OwR Piotr O. jawnie sobie pokpiwa z zachwytu Macieja nad kompementem z cyklu "anglosaska czaszka".

    To ja już wolę Cesię łaknącą ładnych sukienek, Idę z jarmarcznym, ale tak reali
    > stycznym gustem czy Kreskę szykującą sobie ładne ubranie na specjalną okazję.


    Kiedyś bohaterki były po prostu realistycznie normalne (z wyglądu też). Podejrzewam, że ma to związek z ówczesną obecnością redakcji w procesie wydawniczym.

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • miodowocytrynowa 06.11.18, 21:37
    To też Kooreczko jest dowód na to, jak bardzo MM się postarzała mentalnie. O ile kiedyś młode dziewczyny ( vide Kreska czy Ida), które się stroiły i wymyślały sobie fajne ciuchy- jej nie gorszyły, pisała o nich z sympatią- tak teraz młoda dziewczyna, która się maluje, farbuje włosy czy stroi - jest złem w najczystszej postaci. Poza tym, mam wrażenie, że MM widzi albo czarne, albo białe. Albo to są zmalowane, wytatuowane lafiryndy z tipsami ( jak któraś z koleżanek Laury w szkole) albo sieroty, niebogi bez makijażu, bez fryzur i w jednej sukienczynie ( vide Dorotka). Nic pomiędzy. A ja na ulicach naprawdę widuję fajne, młode dziewczyny modnie ubrane w Zarze, Orsayiu, czy innych sieciówkach z delikatnymi makijażami, z fajnymi fryzurami czy ufarbowanymi delikatnie włosami. U MM tego w ogóle nie ma.
  • rosa-huberman 06.11.18, 22:04
    Na swoim ślubie pomalowana była Ida. Pamiętam luźno cytat o pomalowanych rzęsach, na które sypał śnieg. Pewnie powieki takoż miała jakimś cieniem muśnięte. Z czego wniosek, iż Musierowicz pisała o makijażu. Nawet obie mamy Pałys i Borejko robiły sobie paznokcie Były śmiechy, że specjalnie na tę okazję zrobiłam. Popatrz, ja tak samo! Kiedyś czuwała nad tym redakcja dwie znakomite profesjonalistki. Sadowska oraz pani Jasztal- Kowalska. Autorka nie przypomniała zgryźliwej staruszki, rodem z kosmosu. Dziwna przemiana, to widać w książkach od Języka Troili wzwyż
  • przymrozki 07.11.18, 13:09
    kooreczka napisał:

    > Ale jednak widzę pewien lekko denerwujący trend.
    > Beautiful but low maintenance.

    Wydaje mi się, że to jest założenie, że piękno wewnętrzne prostym mechanizmem przekłada się na zewnętrzne. Dorota jest po prostu zbyt prawa na pryszcze, nadwagę lub krzywy nos.
  • potworia 06.11.18, 22:38
    Przypomina mi się Jurek z "Szaleństw panny Ewy", który chciał brać ślub w kaftanie bezpieczeństwa i żółtych trzewikach. Ja sobie wymarzyłam coś, co jeżycjadowo przypomina strój robaczywej Paulinki. Kremowy jedwabny kombinezon z czerwonym lakierowanym paskiem i takimiż sanałkami na platformie. I oczywiście krwista czerwień na ustach, choć na co dzień makijażu nie uprawiam. Choć, owszem, wyobrażam sobie ślub bezmakijażowo - giezłowy, znam nawet osoby, którym z taką estetyką po drodze.
    Ach, dwadzieścia lat temu kuzynka brała ślub w harcerskim mundurku, bez makijażu. Byłam szczylem, wydawało mi się to cool.
  • jottka 06.11.18, 23:36
    pominąwszy redakcję, to czemuś podejrzewam, że pani MM osiągnęła już ten wiek, kiedy te słodkie dzieci, które idą do ślubu, wydają się śliczne jako takie i na cóż im, panie, makijaż??? to już dawno są książki odklejone i od rzeczywistości, i od potencjalnego czytelnika, no cóż.
  • marzenna114 07.11.18, 11:04
    Ja się całkowicie zgadzam z Miodową co do wyglądu Doroty. Poruszałam ten temat wątku irytacje w ciotce (temat: Dorotka jako panna młoda). Nie wierzyłam, że są młode dziewczyny w wieku 20+, które przed ślubem użyją tylko wody i mydła i chyba szamponu. Zgłosiła się tam nawet 1 dziewczyna, lat 27, która do ślubu planuje iść bez makijażu (Ale też nie napisała, że nie zastosuje żadnego zabiegu upiększającego, np. peelingu lub maseczki). Czyli, że jednak takie są - tylko ile 1 na 1000? Co do upięcia włosów, to u Doroty chyba nie ma czego upinać. Pomijając brak makijażu, to suknia z rysunku przypomina wór pokutny - ale może to kwestia kiepskiego rysunku. Ale powiem wam, że Dorotka mnie zainspirowała :). Szłam ostatnio na wesele jako gość i bardzo mi się nie chciało. Więc zastosowałam metodę Doroty, wzięłam prysznic, umyłam głowę (odżywkę jednak nałożyłam) i założyłam kieckę (jednak moja nie przypominała wora pokutnego). Użyłam też perfum, włosy mam długie więc je rozpuściłam i już. Biżuterii też nie założyłam z lenistwa. Wyszłam z założenia, że i tak wszyscy skupiają się na młodej, więc raczej nikt na mnie nie będzie patrzył. Na co dzień rzadko się maluję, ale na imprezy raczej tak i dość regularnie maluję paznokcie. Tylko jakoś przed tym weselem mi się totalnie nie chciało. Tak więc nawet Neo może być źródłem inspiracji :).
  • przymrozki 07.11.18, 15:12
    Mam wrażenie, że to jest stosunkowo nowy trend w twórczości wiadomej autorki. Jeszcze w "Czarnej polewce" pokrzepiona promesą pożyczki Róża odzyskanie sił witalnych świętuje ładnym strojem, podkręceniem włosów i makijażem. Chociaż w planach ma tylko karmienie dziecka. Nie próbowano nam wmówić, że kobieta w połogu najlepiej wygląda wyszorowana mydłem, uczesana palcami i odziana w prosty dres z katalogu.

    Także Laura przed ślubem się pudruje. Przy czym, jak wiadomo, chciała mocniejszego makijażu i sukni w stylu "szersza niż dłuższa", ale na szczęście jej plany się dezaktualizują i idzie do ołtarza jak trzeba (co swoim autorytetem zaświadcza jeżycki arbiter elegancji, nastoletni haratacz w gałę, Józinek). Tak że w "McDusi" widzimy już wyraźnie początek tendencji (z tą, rzecz jasna, poprawką, że MM stworzyła kostiumik Mili pięknym i eleganckim, to my w naszej złośliwości widzimy w nim wyliniały chałat, za którym ciągnie się subtelna nuta ohydnego smrodu naftaliny).

    Jednocześnie jednak oglądamy Idę, kobietę bliską pięćdziesiątki, którą Dorota, w pierwszym odruchu, bierze za młodą dziewczynę. A to znaczy, że Ida musi być jako tako zadbana.

  • miodowocytrynowa 07.11.18, 15:28
    Jak dzikuska Dorotka siedzi na wsi kamieniem i jedyne kobiety jakie ogląda to jej dwie babcie oraz pani Kasia sklepowa. to każda trochę lepiej wyglądająca babeczka jawi jej się jako " zadbana". Choć nie przeczę Ida może dobrze wyglądać. Przede wszystkim jest bardzo szczupła, a to powoduje, że wtedy wygląda się o wiele młodziej.
  • przymrozki 07.11.18, 15:35
    miodowocytrynowa napisała:

    > Jak dzikuska Dorotka siedzi na wsi kamieniem i jedyne kobiety jakie ogląda to j
    > ej dwie babcie oraz pani Kasia sklepowa. to każda trochę lepiej wyglądająca bab
    > eczka jawi jej się jako " zadbana".

    Przecież Dorcia chodziło do prestiżowego prywatnego liceum. Z pewnością mogła się tam naoglądać rewii mody, po prostu była ponad to.
  • lili_liliana 08.11.18, 12:43
    Mnie nie tyle przeszkadza wygląd Doroty na własnym ślubie (sama też nie miałam próbnych makijaży, sukienkę uszyła mi znajoma krawcowa nieoperowa i generalnie był to skromny ślub i skromne przyjęcie po. Tak po prostu chcieliśmy) ile ten odautorski imperatyw, że to jest jedyna słuszna opcja, a jak ktoś chce "przesadzać", jak Laura, to go spacyfikujemy eleganckim makijażem a'la Jadam i eleganckim kostiumikiem a'la Milicja. Tymczasem Laura miała prawo wyglądać jak chciała, nawet jeśli ktoś uważał jej strój za tandetny, tak samo, jak Dorota miała prawo zasuwać w albie ministranckiej, skoro tak chciała.
    Niejako "przy okazji" witam zacne forum i mam nadzieję, że będzie mi wolno dłużej zagościć:)

    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein,
    ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein,
    ich bin nicht das Eigentum von dir,
    denn ich gehör nur mir"
  • iwoniaw 08.11.18, 12:55
    Mnie nie tyle przeszkadza wygląd Doroty na własnym ślubie (sama też nie miałam
    > próbnych makijaży, sukienkę uszyła mi znajoma krawcowa nieoperowa i generalnie
    > był to skromny ślub i skromne przyjęcie po. Tak po prostu chcieliśmy) ile ten o
    > dautorski imperatyw, że to jest jedyna słuszna opcja, a jak ktoś chce "przesadz
    > ać", jak Laura, to go spacyfikujemy eleganckim makijażem a'la Jadam i elegancki
    > m kostiumikiem a'la Milicja.


    Też tak uważam.

    I witam serdecznie myszą i jelitkiem, skoro akurat się pojawiła tak miła okazja do pełnienia honorów gospodarzy! ;-)


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • lili_liliana 08.11.18, 15:25

    >
    > Też tak uważam.
    >
    > I witam serdecznie myszą i jelitkiem, skoro akurat się pojawiła tak miła okazja
    > do pełnienia honorów gospodarzy! ;-)
    >
    >

    Dziękuję serdecznie:)


    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein,
    ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein,
    ich bin nicht das Eigentum von dir,
    denn ich gehör nur mir"
  • soova 09.11.18, 10:56
    Nic by nie było złego, gdyby ubrała się w lepszą sukienkę i umalowała. Rzecz w tym, że autorka już od dłuższego czasu, a właściwie to kto wie, czy nie od samego początku Jeżycjady uważa, że malują się i stroją w modne (i drogie!) ciuchy tylko panny puste, próżne i głupie, robaczywe Paulinki i fałszywe Matyldy. Skromnym Borejkównom jako modny strój przystoi co najwyżej ubierać się w lumpeksie. Gdzie ubrać się można, owszem, niepowtarzalnie i niedrogo, ale na pewno to nie jest to, o czym teraz marzą dziewczyny, które po szkole chodzą do galerii handlowych i buszują w sieciówkach. Zawsze mnie zdumiewało, że Mila Borejko wszak pracuje jako dziewiarka, a nawet krawcowa dla spółdzielni "Świt" (w IS ma na maszynie ładną spódnicę), a nie dostrzega, że: a) jej najstarsza córka najzwyczajniej w świecie nie ma się w co ubrać, i kombinuje w ostatniej chwili z sukienką z firanki, b) jej druga w kolejności córka, w odróżnieniu od najstarszej, chce się ładnie ubierać i ma potrzeby estetyczne. Praca Mili sprowadzona jest tylko do jakiegoś nudnego, a koniecznego zajęcia, które Matka Polka z trudem (czy wszak nie po nocach?) wykonuje, bo inaczej budżet domowy by się nie spiął. Równie dobrze mogłaby np. nabijać tuszem długopisy, a bardziej by to było wiarygodne w kontekście tego, co jest w domu - córek, które coraz bardziej chcą się modnie ubierać, a nie mają jak.
  • przymrozki 09.11.18, 11:52
    soova napisała:

    > Nic by nie było złego, gdyby ubrała się w lepszą sukienkę i umalowała. Rzecz w
    > tym, że autorka już od dłuższego czasu, a właściwie to kto wie, czy nie od same
    > go początku Jeżycjady uważa, że malują się i stroją w modne (i drogie!) ciuchy
    > tylko panny puste, próżne i głupie, robaczywe Paulinki i fałszywe Matyldy.

    To, że od początku MM zabraniała pozytywnym bohaterkom nawet odrobiny kokieterii to jest zarzut, w mym odczuciu, niesprawiedliwy.

    Malowała się Mila (mam wrażenie, że gdy prosto ze szpitala trafiła na imieniny męża wyszła na chwilę się umalować), malowała się Ida i nawet nagły nawrót chłopczycy Gaby w stronę makijażu i ładnych strojów pokazano z sympatią. Miła, wartościowa Cesia dostaje tusz i piękny płaszcz, co doskonale jej robi na poczucie godności i jest elementem emancypacji względem rodziny, której wcześniej pozwalała sobie wejść na głowę. Dla Idy zmiana fryzury i sukienka są początkiem wzrostu wiary w siebie. Róża malowała się przynajmniej do "Czarnej polewki", choć nie wiemy od kiedy, ale Laura zaczęła w podstawówce i nie było to potępione (co innego było, ale nie to). Drogich perfum używały wszystkie siostry (może oprócz Gaby) przynajmniej do "Dziecka piątku". To Patrycja doradziła Monice poznańską fryzjerkę o paryskim kunszcie. A Natalia w "Nutrii i Nerwusie" miała piękne, romantyczne ubrania i szminkę, którą "rytualnie malowała usta w odstępach półgodzinnych".

    Jednoznacznie negatywna ocena wszelkich form upiększania siebie przyszła wraz z narracją odjóznikową (makijaż Laury, w którym wyglądała łyso). I powoli promieniowała na opinie wygłaszane przez narratora wszechwiedzącego.
  • soova 09.11.18, 12:13
    To, że od początku MM zabraniała pozytywnym bohaterkom nawet odrobiny kokieterii to jest zarzut, w mym odczuciu, niesprawiedliwy.

    Nie pisałam o tym, że MM wyeliminowała kokieterię, tylko o tym, że ładne stroje noszą Paulinki i Matyldy, bohaterki niepozytywne. Takie przykłady w ksiażkach odnajdujemy. Natomiast bohaterkom pozytywnym, owszem, wolno się umalować, kokietować i czarować, ale ich potrzeby w zakresie strojów są niedostrzegane. Przykład sukni z firanki. Przykład Cesi, co do której nastąpiło odkrycie, że prócz pięknej i zaborczej Julii jest w rodzinie i druga siostra, która też by chciała się ładnie ubrać. Płaszcz wjeżdża dopiero wtedy, a powinien chyba jednak wcześniej. Fryzura i sukienka Idy to też takie samo odkrycie - że oto jest córka, która bynajmniej nie ma w nosie kolorów ziemi i będzie miała w tym zakresie potrzeby. Z tym, że ich realizacja ma się odbywać na poziomie lumpeksu, a potem ewentualnie krawcowej operowej, bo to wielki dzwon, a wiadomo, śpiewaczka, to ma prawo dziwaczyć (za co zresztą Laura została przykładnie ukarana kostiumikiem babci sprzed lat 50). Nie ma chyba akceptacji autorki dla rzeczywistości, w jakiej większość kobiet z dużych miast żyje - że strój jest ważnym elementem ich życia i wizerunku, w tym zawodowego, i że dzisiaj rzadko kiedy robi się już to jakimiś "domowymi" sposobami, a kobieta ubrana modnie jest po prostu świadomą swojej wartości kobietą ubraną modnie, a nie próżnisią zafiksowaną na strojach.
  • bupu 09.11.18, 13:08
    soova napisała:

    > Nie pisałam o tym, że MM wyeliminowała kokieterię, tylko o tym, że ładne stroje
    > noszą Paulinki i Matyldy, bohaterki niepozytywne. Takie przykłady w ksiażkach
    > odnajdujemy. Natomiast bohaterkom pozytywnym, owszem, wolno się umalować, kokie
    > tować i czarować, ale ich potrzeby w zakresie strojów są niedostrzegane. Przykł
    > ad sukni z firanki. Przykład Cesi, co do której nastąpiło odkrycie, że prócz pi
    > ęknej i zaborczej Julii jest w rodzinie i druga siostra, która też by chciała s
    > ię ładnie ubrać. Płaszcz wjeżdża dopiero wtedy, a powinien chyba jednak wcześni
    > ej. Fryzura i sukienka Idy to też takie samo odkrycie - że oto jest córka, któr
    > a bynajmniej nie ma w nosie kolorów ziemi i będzie miała w tym zakresie potrzeb
    > y. Z tym, że ich realizacja ma się odbywać na poziomie lumpeksu,

    Soovo, pozwolę sobie jednak wystąpić w obronie wczesnych tomów Jeżycjady, tych z głębokiego PRL. W tamtych czasach, gdy zaopatrzenie leżało jak długie, własnoręczna (lub za pomocą zaprzyjaźnionej osoby o talentach w tym kierunku) produkcja garderoby, czy to od podstaw, czy poprzez przeróbkę starych ciuchów, była normą. I nie powinna dziwić zwłaszcza w przypadku Borejków, u których się nie przelewało.To raz.

    Dwa, że wtedy jednak rodziny tę potrzebę akceptowały i biły się w piersi z łomotem za to, że jej nie zauważały, po czym rzucały się do nadrabiania zaległości. To się diametralnie zmieniło w późnych tomach, z apogeum we Wnuczce, gdzie Bohaterka Modelowa biega w jednej sukienczynie, w dodatku przykusej i jest to zaprezentowane nie jako galopujące zaniedbanie ze strony opiekunów, ale jako postawa do naśladowania. Dziewczęta tak, prawdaż, powinny. Skromność nade wszystko.

    Przypomniała mi się też scena z Czarnej Polewki, gdy Ignaś widzi babcię Czekoladki, kobietę opaloną, umalowaną, modnie ubraną i noszącą biżuterię, po czym ze zgrozą i odrazą stwierdza w duchu iż ona nie wygląda tak, jak powinna wyglądać babcia, a fu. Tymczasem jeszcze w Pulpecji Mila się maluje i nawet robi od wielkiego dzwonu manicure.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • bupu 09.11.18, 12:54
    przymrozki napisała:

    > To, że od początku MM zabraniała pozytywnym bohaterkom nawet odrobiny kokieteri
    > i to jest zarzut, w mym odczuciu, niesprawiedliwy.
    >
    > Malowała się Mila (mam wrażenie, że gdy prosto ze szpitala trafiła na imieniny
    > męża wyszła na chwilę się umalować), malowała się Ida i nawet nagły nawrót chło
    > pczycy Gaby w stronę makijażu i ładnych strojów pokazano z sympatią. Miła, wart
    > ościowa Cesia dostaje tusz i piękny płaszcz, co doskonale jej robi na poczucie
    > godności i jest elementem emancypacji względem rodziny, której wcześniej pozwal
    > ała sobie wejść na głowę. Dla Idy zmiana fryzury i sukienka są początkiem wzros
    > tu wiary w siebie.

    Do tego momentu pełna zgoda.

    > Róża malowała się przynajmniej do "Czarnej polewki", choć ni
    > e wiemy od kiedy, ale Laura zaczęła w podstawówce i nie było to potępione (co i
    > nnego było, ale nie to).

    Ale tu już nie. Że posłużę cytatem:

    Laura błyskawicznie opuściła łazienkę i migiem znalazła się w przedpokoju - starannie uczesana, wyświeżona, pachnąca Aqua di Gio i najwyraźniej ozdobiona makijażem! Nikt z rodziny tego nie zauważył, ale i Pyza nie zdążyła zwrócić siostrze uwagi, bo do drzwi zadzwoniono.

    Skoro hipergrzeczna Pyzunia czuje się zobligowana do zwrócenia siostrze uwagi, z tego powodu iż owa siostra jest umalowana, to makijaż najwyraźniej nie był czymś, co u dziewczynek aprobowano.

    Zwracam także uwagę iż od umakijażowanej Laury chłopcy stronią w tym tomie jako ten burak od cebuli, a wzorem nie tylko cnót, ale i dziewczęcej atrakcyjności, jest Pyza, której kontakty z kosmetykami kolorowymi ograniczają się do maskowania pryszczy fluidem.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • lili_liliana 09.11.18, 16:57
    bupu napisała:


    > Ale tu już nie. Że posłużę cytatem:
    >
    > Laura błyskawicznie opuściła łazienkę i migiem znalazła się w przedpokoju -
    > starannie uczesana, wyświeżona, pachnąca Aqua di Gio i najwyraźniej ozdobiona m
    > akijażem! Nikt z rodziny tego nie zauważył, ale i Pyza nie zdążyła zwrócić sios
    > trze uwagi, bo do drzwi zadzwoniono.

    >
    > Skoro hipergrzeczna Pyzunia czuje się zobligowana do zwrócenia siostrze uwagi,
    > z tego powodu iż owa siostra jest umalowana, to makijaż najwyraźniej nie był cz
    > ymś, co u dziewczynek aprobowano.
    >
    > Zwracam także uwagę iż od umakijażowanej Laury chłopcy stronią w tym tomie jako
    > ten burak od cebuli, a wzorem nie tylko cnót, ale i dziewczęcej atrakcyjności,
    > jest Pyza, której kontakty z kosmetykami kolorowymi ograniczają się do maskowa
    > nia pryszczy fluidem.


    Zaznaczam, że nigdy nie byłam fanką J. Przeczytałam wszystkie tomy, ale nigdy się żadnym nie "zachłysnęłam". Nie bronię więc M.M.
    Ad rem:) Mam wrażenie, że to cytat z "Imienin" gdzie Laura miała 13 (?) lat. A może 14. Prawdopodobnie autorka uznała, że to na makijaż za wcześnie, zresztą jakaś część społeczeństwa by się z nią zgodziła. Ja jestem plus minus rówieśnicą Pyzy, u nas w LO prawie wszystkie się dyskretnie malowałyśmy i nikt z tego nie robił problemu.
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein,
    ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein,
    ich bin nicht das Eigentum von dir,
    denn ich gehör nur mir"
  • bupu 09.11.18, 18:03
    lili_liliana napisała:

    > Zaznaczam, że nigdy nie byłam fanką J. Przeczytałam wszystkie tomy, ale nigdy s
    > ię żadnym nie "zachłysnęłam". Nie bronię więc M.M.
    > Ad rem:) Mam wrażenie, że to cytat z "Imienin" gdzie Laura miała 13 (?) lat. A
    > może 14. Prawdopodobnie autorka uznała, że to na makijaż za wcześnie, zresztą j
    > akaś część społeczeństwa by się z nią zgodziła. Ja jestem plus minus rówieśnicą
    > Pyzy, u nas w LO prawie wszystkie się dyskretnie malowałyśmy i nikt z tego nie
    > robił problemu.

    I w rzeczy samej, to jest cytat z Imienin, w których Larwie szło na czternasty rok jakoś tak. Jednakże w KK Idusia w zbliżonym wieku aplikuje sobie pełen makijaż, z zielonym mazidłem do powiek włącznie i nikt z rodziny nie widzi problemu (poza kwestią, że Idusia ma uczulenie na zielone). Jest różnica?

    > "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein,
    > ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein,
    > ich bin nicht das Eigentum von dir,
    > denn ich gehör nur mir"

    Elisabeth, sei nicht verzweifelt.
    Ruh dich aus in meinem Arm.
    Ich will dich trösten.
    Flieh, und du wirst frei sein
    und alles kämpfen wird vorbei sein.
    Ich führ dich fort aus Raum und Zeit
    in eine bess’re Wirklichkeit.

    Witam, kłaniając się nisko, współfankę tego genialnego musicalu.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka