Dodaj do ulubionych

Zachwyty nad Seneką...

27.11.18, 22:27
Jak wspominałam, czytam "Tygrysa i Różę". No i jest tam sporo cytatów z "tomiku Seneki", który Laura znajduje i zabiera ze sobą w podróż. Jakoś nigdy wcześniej się nad nimi nie zastanawiałam, a teraz czytam i... Powiedzcie mi, czy wy uważacie, że te cytaty są naprawdę takie ponadczasowe, nieśmiertelne, cenne i przystające nawet do XX wieku?

Bo jak dla mnie to one owszem, jak najbardziej są przystające, tyle tylko, że są strasznie banalne i kompletnie nieodkrywcze. W sensie, może były znaczące dla starożytnych, ale dla osób żyjących w wieku XX to są, no cóż - komunały. Więc skąd te zachwyty i padanie plackiem na twarz przed Luciusem Anneusem, skąd te bałwochwalcze uwielbienie?

Wielkość ducha uważam za rzecz nienaruszalną - przeczytała - spójną wewnętrznie i z gruntu jednolitą, i silną, i taką, co nie może istnieć w zdeprawowanych umysłach. Mogą one bowiem budzić grozę, niepokój i przynosić zgubę, ale nie będą miały wielkości, której oparciem i mocą jest dobroć.

Każdy jest na tyle nieszczęśliwy, na ile się za takiego uważa.

O, jak dobrze byłoby dla niektórych ludzi, gdyby mogli uciec od siebie samych! Cóż pomoże wyprawa zamorska czy przeprowadzka do innego miasta? Jeżeli chcesz umknąć przed tym, co cię gnębi, trzeba ci być innym, nie gdzie indziej.

Pytam zupełnie serio, to nie ma być jakaś kpina czy coś. Bo może one są banalnymi komunałami i oczywistościami tylko dla mnie, a jednak można wyciągnąć z nich coś więcej?...
Edytor zaawansowany
  • sayoasiel 27.11.18, 23:02
    W mojej opinii one nie są banalne, one są, jak to napisałaś, nieodkrywcze. I odkrywcze jednocześnie. To są rzeczy, które na pewno każdy człowiek słyszał nie raz i to od dziecka, ale sensu musiał się dopiero nauczyć, jest rozumieć i Rozumieć. Taka oczywista oczywistość "No w szkole czytaliśmy, mama mówiła, w radio opowiadali...", która zyskuje znaczenie razem z odpowiednimi sytuacjami. Wszystko to pewnie było niezwykłe właśnie w czasach starożytnych. Myślę, że to zależy jak spoglądasz na to. Osobiście na miejscu Laury zanudziłabym się z taką lekturą, bo właśnie wszystko to by było mi znane i nie wyniosłabym z tego więcej niż z czytanej wcześniej baśni, ale pod tym kątem, że jest to ponadczasowe, mają Borejkowie racje. Właśnie chyba o to chodziło Ignacemu. Kiedyś ktoś przystanął i zaczął myśleć o naturze ludzkiej, etyce, sensie życia etc. i to spisał. Spisał coś,czego wcześniej nie zrobił nikt, a teraz te ich myśli są znane każdemu oseskowi aż do przesytu. Nie ma możliwości, żeby z tym efektem ich rozmyślań się nie zetknąć. Teraz każdy ( no, większość ) wie, że Ziemia krąży wokół Słońca, nie ma co krzyczeć "No cośty?!" na taką informację, ale to nie zmienia wagi tego odkrycia i tego, że akurat ta wiedza jest tak potrzebna, że ona POWINNA być oczywista.
  • ciotka.scholastyka 28.11.18, 10:58
    sayoasiel napisał(a):

    > Taka oczywista oczywistość "No w szkole czytaliśmy, mama mówiła, w radio o
    > powiadali...", która zyskuje znaczenie razem z odpowiednimi sytuacjami. Wszystk
    > o to pewnie było niezwykłe właśnie w czasach starożytnych. Myślę, że to zależy
    > jak spoglądasz na to. Osobiście na miejscu Laury zanudziłabym się z taką lektur
    > ą, bo właśnie wszystko to by było mi znane i nie wyniosłabym z tego więcej niż
    > z czytanej wcześniej baśni, ale pod tym kątem, że jest to ponadczasowe, mają Bo
    > rejkowie racje. Właśnie chyba o to chodziło Ignacemu. Kiedyś ktoś przystanął i
    > zaczął myśleć o naturze ludzkiej, etyce, sensie życia etc. i to spisał. Spisał
    > coś,czego wcześniej nie zrobił nikt, a teraz te ich myśli są znane każdemu oses
    > kowi aż do przesytu. Nie ma możliwości, żeby z tym efektem ich rozmyślań się ni
    > e zetknąć. Teraz każdy ( no, większość ) wie, że Ziemia krąży wokół Słońca, nie
    > ma co krzyczeć "No cośty?!" na taką informację, ale to nie zmienia wagi tego o
    > dkrycia i tego, że akurat ta wiedza jest tak potrzebna, że ona POWINNA być oczy
    > wista.

    Nadal nie rozumiem zachwytów XX-wiecznego człowieka. Stwierdzić to, co napisałaś wyżej, OK. Pomyśleć "miał łeb ten Seneka, nie ma co"- także. Rozczytywanie się w tych banałach i nabożne wzdychanie nad nimi - nie.
  • marutax 28.11.18, 11:17
    ciotka.scholastyka napisała:

    > Nadal nie rozumiem zachwytów XX-wiecznego człowieka. Stwierdzić to, co napisała
    > ś wyżej, OK. Pomyśleć "miał łeb ten Seneka, nie ma co"- także. Rozczytywanie si
    > ę w tych banałach i nabożne wzdychanie nad nimi - nie.

    Właśnie rozczytywanie się w banałach i nabożne wzdychanie pasuje do wieku i charakteru Laury. Dla wczesnej, zbuntowanej nastolatki jest wręcz naturalne zachwycanie się czymś, co ona uznaje za odkrywcze, nawet jeśli to truizm tysiąclecia. Plus brak krytycyzmu, a także - wynikający z wieku i wychowania - brak perspektywy i szerszego kontekstu. Gdyby była z innej rodziny to pewnie Senekę zastąpiłby Coelho ("Zwykle próbujemy dostrzec to, czego nie ma, a jesteśmy ślepi na wielkie lekcje, jakie życie inscenizuje przed naszymi oczami.", "Najgorszym więzieniem jest przeszłość", "Los cza­sem roz­dziela blis­kich so­bie ludzi, żeby uświado­mić im, ile dla siebie znaczą." - czy te cytaty nie pasują do sytuacji Laury i Gaby równie dobrze? ;-) Ale Laura jest z Borejków, więc musi być autor starożytny.
  • ciotka.scholastyka 28.11.18, 11:26
    marutax napisała:

    > Właśnie rozczytywanie się w banałach i nabożne wzdychanie pasuje do wieku i cha
    > rakteru Laury.

    Laura, Laura. A Ignacy Borejko? A Gabriela, podkreślająca sobie te cytaty w "tomiku"? A facet w pociągu? To wszystko są dorośli ludzie.
    Że Laura i Grupa ESD wielbili, to mnie nie dziwi, tak samo jak teraz siedemnastoletnie panienki wielbią Koeljo ;), a kiedyś wielbiło się Whartona. Aktualnie dla mnie kompletnie nieczytalnego i niestrawnego.
  • marutax 28.11.18, 11:54
    ciotka.scholastyka napisała:

    > Laura, Laura. A Ignacy Borejko? A Gabriela, podkreślająca sobie te cytaty w "to
    > miku"? A facet w pociągu? To wszystko są dorośli ludzie.

    Ignacy nie przyjął do wiadomości dalszego rozwoju cywilizacji i kultury, więc dla niego Seneka jest ostatnim krzykiem mody. Gaba - nie wiemy, od kiedy ma tę książkę, mogła się zachwycać będąc w wieku coelhowskim. Facet w pociągu jest pretekstem, nie pełnoprawną osobą.
  • sayoasiel 28.11.18, 12:04
    Tam było podkreślone, że książkę Gabrysia ma z klasy trzeciej liceum. Pewnie sobie wraca, z sentymentu, jak to Borejkówna. Poza tym, czy Laura rzeczywiście padała z zachwytu przed tą lekturą ? Chciała przeczytać to,co czytała jej mama, ale ja nie widziałam tam żadnego szału. Laura ma dużą wiedzą przyswojoną sobie drogą nasłuchu, ale woli "Małe kobietki" i
    Trzech Muszkieterów" od Marka Aureliusza. Klasykę, ale jednak nie jest to jakiś wybuch namiętnej fascynacji, lektura czytana przy okazji. To potem Laura została zmieniona w wielbicielkę Mickiewicza. Tak, jak z Patrycją, której ojciec obrzydził starożytnych. Jak z Idą, która woli literaturę kobiecą od książek z biblioteki taty. Kiedyś MM rozumiała, że to nie jest porywające dla młodzieży, teraz takie dziecko jest wyrodne. Tylko o Laurze mogła napisać, że ją nudziło muzeum Mickiewicza w dzieciństwie, tylko, żeby podkreślić jaka ona była niedobra,a teraz już lubi Mickiewicza, więc jest w dorosła.
  • ciotka.scholastyka 28.11.18, 14:06
    sayoasiel napisał(a):

    > To potem Laura zosta
    > ła zmieniona w wielbicielkę Mickiewicza. Tak, jak z Patrycją, której ojciec obr
    > zydził starożytnych. Jak z Idą, która woli literaturę kobiecą od książek z bibl
    > ioteki taty. Kiedyś MM rozumiała, że to nie jest porywające dla młodzieży, tera
    > z takie dziecko jest wyrodne. Tylko o Laurze mogła napisać, że ją nudziło muzeu
    > m Mickiewicza w dzieciństwie, tylko, żeby podkreślić jaka ona była niedobra,a t
    > eraz już lubi Mickiewicza, więc jest w dorosła.

    Ostatnio czytałam Czarną Polewkę, ledwo przeżyłam te laurowe zachwyty nad Mickiewiczem. Ach, och, tu był, maciejka mu pachniała, może tu stał, może na to patrzył, czekał, aż go przerzucą do powstania - a jużci!!! Konstancja Łubieńska mogłaby coś tu na ten temat powiedzieć.
  • sayoasiel 28.11.18, 22:50
    Laura lat osiem,czy siedem tak kpiąco wypowiadała się właśnie o zachwytach Gaby jak Ty,Ciotko. No,ale zmądrzała. Czyli według MM jesteśmy na poziomie ośmiolatki, tylko my nie dorośniemy.
  • przymrozki 28.11.18, 21:37
    sayoasiel napisał(a):

    > Kiedyś MM rozumiała, że to nie jest porywające dla młodzieży, tera
    > z takie dziecko jest wyrodne. Tylko o Laurze mogła napisać, że ją nudziło muzeu
    > m Mickiewicza w dzieciństwie, tylko, żeby podkreślić jaka ona była niedobra,a t
    > eraz już lubi Mickiewicza, więc jest w dorosła.

    A tak, swoją drogą, skoro wycieczki Laury z mamą skończyły, się gdy Gaba poznała Grzegorza (wiemy to z CP), to Tygrys mógł mieć maksymalnie siedem lat, gdy nudził się w muzeum Mickiewicza. Jest to, jak na moje oko, doskonały wiek, by mieć w całkowicie czterech literach rękopisy poetów romantycznych.
  • sayoasiel 28.11.18, 22:51
    Dlatego to było tylko rogate dziecko, jeszcze była dla niego nadzieja. Syrenka się usarenkowiła po zmienieniu ogona na kopytka. I już pokochała Adama.
  • potworia 28.11.18, 22:54
    Chyba dla Pyziaków i ich pomiotu. Borejczątka już w niemowlęctwie przykładowo się ślinią nad autografem Mickiewicza, nad Słowackim natomiast i Norwidem znacząco postękują. Z taką, rozumiesz, głębią.
  • sayoasiel 29.11.18, 00:31
    Z głębią to się,rozumiesz, łka ;-)
  • lacunalegis 29.11.18, 08:08
    sayoasiel napisał(a):

    > Tam było podkreślone, że książkę Gabrysia ma z klasy trzeciej liceum. Pewnie so
    > bie wraca, z sentymentu, jak to Borejkówna.

    Tak mogło być, ale wiemy skądinąd, że Gabriela lubi sobie rzucić takim coehlowskim cytatem ewidentnie uważając go za mądry, głęboki i stosowny. Te wszystkie "miłość jest wiatr, nie widzimy jej, tylko poznajemy po skutkach", "dziecko to miłość, która stała się widzialna" czy "widzę, że jesteś mądry, czuję, że jesteś dobry, musisz teraz sam dorosnąć" to nie był żaden sentyment, tylko stały poziom komunikowania się ze światem.

  • gat45 28.11.18, 11:27
    No ale przecież teksty filozoficzne naszej cywilizacji nigdy - a raczej od pierwszych greckich filozofów - nie bywają "odkrywcze" w takim sensie jak teksty przyrodnicze. Grecy ustalili nam siatkę pojęć, nazwali, co nazwać należało i powiązali to w systemy. Wszystko, co potem, to praktycznie różnorakie przestawianie tych samych klocków. Uwaga : to moje dyletanckie podsumowanie historii filozofii i żadnej głębokiej dyskusji na ten temat nie podejmę, bo się na tyle nie znam :).
    Co do zachwytów nad Seneką (jak dla mnie gwarantowanym nudziarzem) : niektóre jego "spostrzeżenia" stają się mniej płaskie, kiedy sytuujemy je w kontekście powstania. Na przykład ten pierwszy, przytoczony przez Ciotkę S., nabiera wyrazu, kiedy sobie uświadomimy, że tę pochwałę wielkości ducha u umysłów niezdeprawowanych formułuje doradca na imperatorskim dworze takich tuzów cnoty jak Kaligula i potem Neron. W takich okolicznościach przyrody - albo się jest stoikiem, albo popełnia się samobójstwo. Senece akurat wyszło i jedno, i drugie. Po kolei.
  • bupu 28.11.18, 13:02
    gat45 napisała:

    > Co do zachwytów nad Seneką (jak dla mnie gwarantowanym nudziarzem) : niektóre j
    > ego "spostrzeżenia" stają się mniej płaskie, kiedy sytuujemy je w kontekście po
    > wstania. Na przykład ten pierwszy, przytoczony przez Ciotkę S., nabiera wyrazu,
    > kiedy sobie uświadomimy, że tę pochwałę wielkości ducha u umysłów niezdeprawow
    > anych formułuje doradca na imperatorskim dworze takich tuzów cnoty jak Kaligula
    > i potem Neron. W takich okolicznościach przyrody - albo się jest stoikiem, alb
    > o popełnia się samobójstwo. Senece akurat wyszło i jedno, i drugie. Po kolei.

    Hektolitrów wazeliny, jakie Seneka wylewał pod adresem Nerona to ja mu tak łatwo nie zapomnę. Wzorzec moralny, jego nać.



    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 28.11.18, 13:52
    bupu napisała:


    > Hektolitrów wazeliny, jakie Seneka wylewał pod adresem Nerona to ja mu tak łatw
    > o nie zapomnę. Wzorzec moralny, jego nać.

    Seneka byl wychowawca Nerona, dobrze pamietam ? No to jak tu szkalowac wlasne poniekad dzielo ?
    Chyba ze to nie ten Seneka...

    Poza tym, owszem, Seneki nie czytalam :), ale te przytoczone fragmenty wlasnie z Cohello mi sie skojarzyly.
  • bupu 28.11.18, 16:43
    tt-tka napisała:

    > bupu napisała:
    >
    >
    > > Hektolitrów wazeliny, jakie Seneka wylewał pod adresem Nerona to ja mu ta
    > k łatw
    > > o nie zapomnę. Wzorzec moralny, jego nać.
    >
    > Seneka byl wychowawca Nerona, dobrze pamietam ? No to jak tu szkalowac wlasne p
    > oniekad dzielo ?
    > Chyba ze to nie ten Seneka...

    Był, ale nawet w chwaleniu własnego wychowanka należało zachować jakiś umiar. Tymczasem gdyby wierzyć Senece Neron gasił urodą Apollina, inteligencją kasował Minerwę, a w ogóle to takich bogów, prawdaż, wchodziło mu trzech na kilo. Istny cud, po prostu, a wazelina chlupie pod nogami tak, że bez gumiaków nie podchodź.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • potworia 28.11.18, 17:19
    Trudno zachować umiar z siekierą (gilotyną, lwem, bezpieką) nad głową. Było parę takich parek w historii: Bułhakow i Stalin, Molier i Ludwik. Nie oceniajmy, bo historia i na nas spojrzy krzywo.
  • bupu 28.11.18, 20:07
    potworia napisał(a):

    > Trudno zachować umiar z siekierą (gilotyną, lwem, bezpieką) nad głową. Było par
    > ę takich parek w historii: Bułhakow i Stalin, Molier i Ludwik. Nie oceniajmy, b
    > o historia i na nas spojrzy krzywo.

    Seneka wyrażał nader entuzjastyczny zachwyt Neronem w momencie kiedy jeszcze żadne ostre narzędzia mu nad głową nie wisiały, bo młody cesarz nie rwący się jeszcze do władzy był pod jego i innych doradców kuratelą i kontrolą. Ba, on zaczął lać wazelinę zdaje się w momencie kiedy Klaudiusz przeniósł się w zaświaty (Apocolocynthosis, dziełko nader obrzydliwe). A jego wychowanek był wtedy rozpuszczonym i mało sympatycznym bachorem.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • verdana 28.11.18, 21:46
    Ej, nie oceniajmy jednak starożytnych dzisiejszymi kategoriami. Obyczajem było pisanie o panującym dobrze. Trochę tak, jak jeszcze bardzo niedawno trudno było pisać o rodzicach źle. To była pewna konwencja, widoczna obecnie jeszcze w krajach wschodnich.
  • tt-tka 28.11.18, 23:47
    verdana napisała:

    > Ej, nie oceniajmy jednak starożytnych dzisiejszymi kategoriami. Obyczajem było
    > pisanie o panującym dobrze. Trochę tak, jak jeszcze bardzo niedawno trudno było
    > pisać o rodzicach źle. To była pewna konwencja, widoczna obecnie jeszcze w kra
    > jach wschodnich.

    Dobr, dobra. Prokopiusz mogl napisac swoja Historie sekretna, to i Seneka mogl :D
  • lili_liliana 29.11.18, 13:32
    tt-tka napisała:

    > verdana napisała:
    >
    > > Ej, nie oceniajmy jednak starożytnych dzisiejszymi kategoriami. Obyczajem
    > było
    > > pisanie o panującym dobrze. Trochę tak, jak jeszcze bardzo niedawno trudn
    > o było
    > > pisać o rodzicach źle. To była pewna konwencja, widoczna obecnie jeszcze
    > w kra
    > > jach wschodnich.
    >
    > Dobr, dobra. Prokopiusz mogl napisac swoja Historie sekretna, to i Seneka mogl
    > :D

    Ostatnio czytam kolejny raz "Ja, Klaudiusz" Gravesa. W związku z tym zrobiłam się łagodniejsza dla starożytnych.


    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein,
    ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein,
    ich bin nicht das Eigentum von dir,
    denn ich gehör nur mir"
  • bupu 30.11.18, 07:52
    verdana napisała:

    > Ej, nie oceniajmy jednak starożytnych dzisiejszymi kategoriami. Obyczajem było
    > pisanie o panującym dobrze. Trochę tak, jak jeszcze bardzo niedawno trudno było
    > pisać o rodzicach źle. To była pewna konwencja, widoczna obecnie jeszcze w kra
    > jach wschodnich.

    O Kaliguli Seneka potrafił się wyrażać źle w prywatnej korespondencji. O Neronie jakoś tak niebałdzo.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • potworia 28.11.18, 22:59
    No i jak widać nawet szczere i spontaniczne wazeliniarstwo nie uratowało nieszczęśnika przed gniewem krnąbrnego ucznia.
  • zachariasz93 28.11.18, 12:52
    Aż mi się skojarzył Parmenides i jego sławetne: "Jest to, co jest, a nie ma tego, czego nie ma". Cytat się pojawił chyba nawet w BBB i tam był subtelnie obśmiany przez Damba i Bebe. Co jest dziwne, bo o ile wymienione cytaty z TiRu są banalne do bólu, tak nad Parmenidesem można toczyć długie dyskuje.
  • gat45 28.11.18, 14:19
    Toć mówię, że to Grecy wszystko wymyślili... Zresztą Rzymianie oddawali im palmę pierwszeństwa w filozofii i w sztuce (sztukach), sami uważali się za speców od postaw obywatelskich i prawa. Nie na darmo Marek Aureliusz rządził po łacinie, ale już filozoficzne "Rozmyślania" płodził po grecku. O czym w J. cicho.
  • verdana 28.11.18, 17:10
    Bo to było w momencie napisania bardzo nowe i bardzo odkrywcze. Powtarzanie tego przez tysiąclecia zrobiły z tego banał. Co nie oznacza, ze nie można zachwycać się pierwowzorem, właśnie dlatego, ze nim był.
  • zachariasz93 29.11.18, 07:24
    verdana napisała:

    > Co nie oznacza, ze nie można zachwyca
    ć się pierwowzorem, właśnie dlatego, ze nim był.

    To wymaga od odbiorcy zrozumienia i odrobiny pokory. Nie podejrzewam o to Ignacego Borejki.
  • verdana 29.11.18, 18:44
    Wczesny Borejko jak najbardziej mógł rozumieć.
  • jakgdyby.nigdynic 29.11.18, 09:39
    Forum,
    jestem szczerze zachwycona poziomem merytorycznym te dyskusji. Serio, dowiedziałam się masy ciekawych rzeczy z okresu, który zawsze miałam tam mniej więcej, gdzie kolory ziemi.
    Swoją drogą taki dialog na argumenty powinien toczyć Ignacy B. ze zbuntowaną Pulpą na przykład. I to by było coś!
  • briar_rose 29.11.18, 16:45
    Niestety, obawiam się, że w wykonaniu Ignacego to byłoby bardziej na zasadzie: "No jak nie zachwyca, jak zachwyca?!" rodem z Ferdydurke :/
  • ssssen 30.11.18, 08:18
    Seneka mnie drażni - niezależnie od Jeżycjady. Wzorcowy przykład oportunisty i hiokryty - pouczał innych jak żyć jednocześnie samemu olewając głoszone przez siebie zasady. Cytując z pamięci "dlaczego filozofowie mieliby żyć według głoszonych przez siebie zasad?". WTF??? Kawał palanta i tyle :)))
  • zuzudanslemetro 01.12.18, 17:07
    no bo, dlaczego? To, że wiem jak powinnam żyć i jak się zachowywać nie oznacza, że chcę tak żyć i tak się zachowywać. Co innego teoria a co innego praktyka. Taki na przykład Rousseau napisał jedną z lepszych książek o wychowaniu, sam będąc beznadziejnym ojcem. Viktor Hugo napisał najbardziej humanitarną książkę świata, sam pozostając kawałem drania. To samo z Dostojewskim i masą innych ludzi, których dzieła są wskazówkami moralnymi.
  • guineapigs 01.12.18, 19:32
    Dyskusja taka, ze Dmuchawiec - gdyby tu byl - nie wiedzialby, w co dyskutantow calowac, a Robrojek - gdyby tu byl - az by sie oblizywal ze smakiem. Wszak to Robrojek poruszyl temat samopoblazania i jego zdaniem trzeba zalozyc, ze jest sie dobrym czlowiekiem. Bardzo Robrojka za to lubie. Niestety, zalozyl tez, ze Tajemniczy Wspolnik Z Lodzi i Majchrzak to dobrzy ludzie - i wyszedl na tym jak Zablocki na mydle. Chociaz w wyniku tych zdazen ozenil sie z Natalia, wiec per aspera ad astra.
    Ja przyjmuje dwa wytlumaczenia tej sprzecznosci postaw/relatywizacji:
    1. Pouczam innych, jak robic, ale sama jestem slaba i sie boje tak postepowac/jak tak postapie, to cos utrace (falszywy autorytet moralny)
    2. Wiem, jak sie powinno postepowac, ale nie pouczam tylko informuje (brak ambicji bycia autorytetem moralnym a tylko opis zachowan moralnych/niemoralnych (to nie autorytet moralny, a - nazwijmy to tak umownie - filozof, tu: ten, co opisuje, jak dziala swiat/zycie).
    3. Sssen uzyl slowa 'palant' na kogos, kto innych poucza a sam te nauki ma gdzies - to inna kategoria: to ten, co chce byc autorytetem moralnym ale tylko na papierze, bo sam w zyciu tych zasad nie stosuje. To nie jest ktos, kto sie boi/nie ma sily - to jest ktos, kto z premedytacja te zasady lamie. Moj Boru, wszak to wszystko jest w Jezycjadzie! O tym, ze ktos wykorzysta te biedna Beate, bo jest miekka - na lekcji Dmuchawca to bylo, po 'anonimowej' ankiecie.
    Ergo: to, ze ktos opisuje swiat idealny nie znaczy, ze chce w takim swiecie zyc - i to prawda, Zuzu. Znam mnostwo ludzi, ktorzy jakby nie obgadywali innych gdzie sie da, nie uwodzili cudzych malzonkow, nie podwedzili chociaz swieczki zapachowej ze sklepu czy starych kaloszy z korytarza dla jaj - to by sie im 'nie liczylo'. Ale rownoczesnie sa oni jak najbardziej prawicowi, jak najbardziej chrzescijanscy i tzw. wogole - ale ta reszta to zabawa, niewinny flirt (co z tego, ze z dekoltem do pasa i spodniczka nie lepsza), wyglup, o co tu robic afere, prawda.
    Ja osobiscie uwazam, ze powinno sie zyc zgodnie z tym, co sie glosi za sluszne. Ja uwazam, ze te glupie 10 przykazan wystarczyloby, by zycie na ziemi bylo wrecz rajem. Niestety, problem w tym, ze ci, co sie powoluja na te 10 przykazan i pouczaja innych - maja je gdzies. Ale ja jestem silna baba i akurat bede zyc tak, jak mie te przykazania przykazuja.
  • gat45 01.12.18, 20:18
    Zaraz dojdziemy do rozważań o przewadze amoralności nad niemoralnością lub vice versa ?
    Miałam kiedyś parkę kotów : ona była zdecydowanie niemoralna, a on - amoralny. A nawet - spójrzmy prawdzie w oczy - lekko przygłupi w porównaniu ze swoją chytreńką siostrą. Z obserwacji wyszło mi, że niemoralność bardziej popłaca. Krewetka psociła i natychmiast zwiewała z miejsca przestępstwa, Krab od początku tylko się psotom przyglądał, ale to on pozostawał na miejscu zbrodni i jemu się obrywało za stłuczony wazonik....
  • ssssen 07.12.18, 08:01
    gat45 napisała:

    > Z obserwacji wyszło mi, że niemoralność bardziej popłaca. Krewet
    > ka psociła i natychmiast zwiewała z miejsca przestępstwa, Krab od początku tylk
    > o się psotom przyglądał, ale to on pozostawał na miejscu zbrodni i jemu się obr
    > ywało za stłuczony wazonik....

    Że co???
    Z tego wynika że ty WIEDZIAŁAŚ który kot jest winien, a jednak karałaś niewinnego? Czy to jest moralne?
  • verdana 07.12.18, 18:51
    Stare, a dobre powiedzenie mówi, ze drogowskaz nie zapieprz... w kierunku, który wskazuje:)
  • guineapigs 07.12.18, 19:19
    No wezmy lekarzy - oni ci mowia: nie jedz tego/jedz to, nie pij tego/pij to. A kto zna lekarza, ktory je tylko cebule i popija rumiankiem? Religa, kardiochirurg, pil tyle kawy dziennie, ze to starczyloby mi na tydzien, do tego palil i pil alkohol. Przypuszczam, ze niedosypial, stresowal sie non-stop i raczej nie robil codziennego joggingu, za to cowieczorny kawing, wodking i papierosing.
    Ale co innego mowic o ciele, a co innego o idei czy duchu. Odnosze wrazenie, chociaz nie wiem, jak uzasadnic, ze nasza cywilizacja sfere ciala traktuje bardziej po macoszemu niz sfere ducha - przynajmniej oficjalnie. Bardziej jestesmy sklonni cenic przymioty ducha niz wielkie cyce, nieprawdaz. Oczywiscie jak najbardziej pozadanym jest 'w zdrowym ciele zdrowy duch' i to jest tzw. Mr Right, tak jak cos ubolewa - to sklonniejsi jestesmy przymknac oko na brzuch piwny niz na chamstwo. Jesli nasz Mr Right walczy i stara sie jesc zdrowo, chociaz polega co trzy dni w walce z pizza i piwem - to jednak co innego, kiedy mowi nam, co jest dobrem a co zlem, jak powinno sie wychowywac dzieci i ze Bog, Honor, Ojczyzna - a sam kradnie, kombinuje i ludzi uczciwych uwaza za 'owce do ostrzyzenia', bo 'tacy glupi, ze grzech nie okrasc'.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka