Dodaj do ulubionych

Architekci i lekarze

31.12.18, 00:03
Nie wiem, czy to przypadek, a czy celowy zabieg, ale w CZ pojawiają się dwie pary, które zeszły się w mniej-więcej podobnym czasie. Para numer jeden składa się z nieumiejącego się nikomu postawić historyka sztuki, który zarabia dorywczym kręceniem filmów o kościołach oraz wiecznie mdlejącej artystki, która żyje w swoim świecie. I ta para w zawotnym czasie wzięła ślub, spłodziła dziecię i siedzi w mieszkaniu rodziców wyżej wymienionego niemoty. A rodzice kątem u ciotki. Brawo.

Druga para to zaradny i małomówny buc (wnioskując z poprzednich tomów) i jego śliczna żona. Nie ma między nimi dialogu, nie skomentuję więc ich dopasowania. Zwyczajnie nie umiem. Ale rzuciło mi się w oczy, że mają dom (w budowie, ale zawsze) samochód, bogatych teściów, studia, które dadzą im za parę lat wymierny zysk oraz są życiowo zaradni. Nie mają także potomka na utrzymaniu.

MM niby zawsze faworyzowała Józefa, ale aż takich nierównosci jak teraz między nim a Ignacym nigdy nie było. Czym sobie na to biedny Ignaś zasłużył?
Edytor zaawansowany
  • tt-tka 31.12.18, 02:09
    Jedyny powod, jaki mi sie nasuwa - tym, ze jest synem Gabona. MM te swoja postac kocha nad zycie, a przynajmniej wszystkim innym chce milosc - czy raczej powinnosc kochania - wmowic, ale nie zdolala ukryc, ze jej bohaterka to zyciowy nieogar z zerowym dorobkiem, gdy mowa o dobrach materialnych.
    Wszystkie inne siostry B. sa na swoim.
    - Pulpa odskoczyla poczatkowo na kwiaciarniane zaplecze, ale szybko Gorscy podnajeli wieksze, potem kupili i pobudowali. "Niewielki" domek ze Sprezyny rozrosl sie w dworek, a moze i grodziszczem, kto go wie
    - Matalia sama zarobila na niewielkie mieszkanko (co sie z ta forsa stalo, nie wie nikt, ale bylo zarobione), po zamazpojsciu zamieszkala w wynajetych klitkach, ale z czasem dorobili sie Rojkowie mieszkania, zdaje sie, ze niemalego.
    - Ida najpierw wynajela, potem odremontowala, potem wykupila, potem powiekszyla. Obecnie Lebensraum Palysow powiekszyl sie o domek nad jeziorem.
    A pragne zauwazyc, ze i Ida, i Natalia, gdy wychodzily za maz i szly na swoje dorabiac sie, byly niemal w tym wieku co Gabon wychodzac za Strybe. Czyli czasu na zyciowe zdobycze materialne mialy tyle mniej wiecej, co i ona.

    Zrobilam kiedys porownanie doroblu zyciowego Gabona z Aniella, gdy obie byly tak 40+.
    Zeromscy, ktorzy pobierajac sie nie mieli nic wlasnego dorobili sie wykupionego i zaadaptowanego duzego poddasza, dzialki, dwoch samochodow i synow na zagranicznych studiach. Stryby w tym czasie mialy astre i nic wiecej.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • reveiled 31.12.18, 02:34
    "A pragne zauwazyc, ze i Ida, i Natalia, gdy wychodzily za maz i szly na swoje dorabiac sie, byly niemal w tym wieku co Gabon wychodzac za Strybe. Czyli czasu na zyciowe zdobycze materialne mialy tyle mniej wiecej, co i ona."
    Chyba jednak to nie do konca sprawiedliwe porownanie... Gabriela wychodzac za Strybe miala juz dwie corki, pewnie, miala przy nich pomoc, pewnie i materialna, i za mieszkanie raczej nie placila, ale to nie znaczy, ze corki jej nic nie kosztowaly... A i Stryba jeszcze przez jakis czas mial na utrzymaniu corke, nawet jesli z nia nie mieszkal.
  • reveiled 31.12.18, 02:36
    Poza tym Gabriela chyba troche dluzej studiowala, bo w Opium przerwala studia, czy to z powodu Pyzy czy czego innego... I narodziny Laury tez chyba wiazaly sie z przynajmniej chwilowa przerwa, czy to w studiach czy w pracy... I doktorat tez podobno Gabriela zrobila, wiec zapewne przez dluzszy czas nie pracowala na pelny etat.
  • tt-tka 31.12.18, 09:50
    reveiled napisał(a):

    > Poza tym Gabriela chyba troche dluzej studiowala, bo w Opium przerwala studia,
    > czy to z powodu Pyzy czy czego innego... I narodziny Laury tez chyba wiazaly s
    > ie z przynajmniej chwilowa przerwa, czy to w studiach czy w pracy... I doktora
    > t tez podobno Gabriela zrobila, wiec zapewne przez dluzszy czas nie pracowala n
    > a pelny etat.

    Wychodzac za Grzegorza Gabon jest juz pracownikiem uczelnianym.
    Doktorat to i Ida zrobila. Pracujac przy tym na dwa do trzech etatow i majac dziecko, ktorym wtedy glownie ona sie zajmowala - to nie byl jeszcze Ziutek podrzucany kazdemu ani Ignas, o "przywilej wyprowadzania na spacer ktorego cala rodzina sie bila".




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • reveiled 31.12.18, 02:48
    "Zeromscy, ktorzy pobierajac sie nie mieli nic wlasnego dorobili sie wykupionego i zaadaptowanego duzego poddasza, dzialki, dwoch samochodow i synow na zagranicznych studiach. Stryby w tym czasie mialy astre i nic wiecej."
    Astra to rzeczywiscie malo, ale jako adwokat diabla przypomne, ze mieszkania wlasnego nie mieli, bo nie chcieli (przynajmniej Gabriela nie chciala wyprowadzac sie od rodzicow), na utrzymaniu mieli lacznie trzy corki (Elke nie tak dlugo ale jednak) i syna, a mieszkajac u rodzicow, mozliwe ze pomagali starszym panstwu finansowo (pewnie nie, ale mozliwe), a kto wie czy z czasem nie musieli pomoc Cyrylowi i Metodemu.
  • reveiled 31.12.18, 02:42
    "Ale rzuciło mi się w oczy, że mają dom (w budowie, ale zawsze) samochód, bogatych teściów, studia, które dadzą im za parę lat wymierny zysk oraz są życiowo zaradni. "
    Jozef i Ignacy maja zainteresowania i zdolnosci jakie maja, nic nowego. Ukochanych raczej sobie nie wybrali ze wzgledu na majatek czy aspiracje. Zreszta jak zauwazylas, Jozef zakochal sie w Dorocie nie zamieniwszy z nia ani slowa, wiec nie mial pojecia ani o jej posiadlosciach ani o planach na przyszlosc.

    " Nie mają także potomka na utrzymaniu."
    Na razie nie maja. Dopiero przed chwila sie pobrali. IGS i Aga tez nie od razu mieli - chociaz owszem, dosyc szybko, ale przynajmniej IGS mial skonczone studia.
  • potworia 31.12.18, 04:50
    Jako historyczce sztuki i artystce w jednym pozostaje mi tylko zawyć z rozpaczy nad swoją podwójną krzywdą. Dziecko też mam, za to widoków na odziedziczenie mieszkania brak (na szczęście mam własne, ale to nie to samo).

    Czym sobie zasłużyłam?:-)
    Bogowie muszą mnie nienawidzić:-))

    PS. Swoją drogą, gdyby nie forum, nie miałabym pojęcia, że mój fach i wykształcenie cieszą się tak zerową społeczną estymą. Pouczające:-)
  • ciotka.scholastyka 31.12.18, 10:19
    potworia napisał(a):


    > PS. Swoją drogą, gdyby nie forum, nie miałabym pojęcia, że mój fach i wykształ
    > cenie cieszą się tak zerową społeczną estymą. Pouczające:-)

    Czemu pojedynczą wypowiedź rozciągasz na całe społeczeństwo? ;) O ile nadal uważam, ze z kręcenia filmów o kościołach drewnianych wyżyć się nie da, o tyle z h.s. - jak najbardziej. Skromnie, owszem, ale da się.

    PS. Jedna z moich ulubionych "cioć" (w sensie, przyjaciółka rodziców) jest historykiem sztuki. Mało kogo tak podziwiamy w sensie wiedzy i wykształcenia jak ją :)
  • potworia 31.12.18, 11:56
    Dzięki, Scholastyko. Tak się trochę wygłupiam sylwestrowo, choć bywały tu wątki, w którym Ignasiowa historia sztuki była niemal synonimem nieudacznictwa.
  • zachariasz93 31.12.18, 12:37
    To jak filologią polską. Możesz się gdzieś zakręcić, zrobić kurs, albo zwyczajnie poświęcić dłuższą chwilę na rozsyłanie cv w różne miejsca i masz dobrą (finansowo) pracę. A możesz, jak 3/4 moich koleżanek po polonistyce, bimbac przez całe studia, nie interesować się niczym, w potem chlipać w rękaw, bo w szkole nie ma miejsc i pracują na świetlicy na 1/160 etatu. Albo moje cudowne bibliotekoznawstwo. Identyczna sytuacja.

    Jakby Ignac pracował w jakimś muzeum, albo dorobił kurs przewodnika i prowadził wycieczki... tak, to by mogło się udać. :) A Aga by organizowała kursy przygotowawcze na ASP. Więc tu nie o krytykę studiów jako takich chodzi, a o połączenie: studia, które nie zapewniają odgórnie dobrej pracy + życiowe niemoty.
  • potworia 31.12.18, 13:46
    Agnieszkę widzimy w dziewiątym miesiącu turbulentnej ciąży. Trudno o czymkolwiek wyrokować, choć z opisów jej prac (maluje nieustannie, z niekłamaną pasją) wnioskuję potencjał komercyjny na granicy kiczu. Matka i siostra w branży, osadzone na rynku - co też pomaga. Sprzeda taka jeden obraz i młodzież ma z czego żyć przez miesiąc.
    Ignacy jeszcze przed magisterium, albo tuż po, ma stypendia, publikacje i nagrody (jest o tym w CZ otwartym tekstem). Fucha z filmami może nie dochodowa, ale w CV wygląda dobrze. Z jego wynikami i predyspozycjami kariera akademicka wydaje się mu pisana, co oznacza za parę lat bezpieczny etat i dostęp do grantów. Po jakimś czasie nawet etat w muzeum moze się stać realny . Jeśli chodzi o zatrudnienie w takiej instytucji świeżo upieczonego absolwenta WHS, to sorry, ale o realiach w branży wiesz jeszcze mniej niż MM. Nierealne.

    Nie widzę doprawdy powodu, żeby się nad nimi użalać. Gdyby jeszcze MM pogadala z kimś zorientowanym, mogłaby obojgu napisać sensowne ścieżki zawodowe. Na razie niczego jeszcze spektakularnie nie zepsuła.

    PS. Sytuacja młodego architekta nie jest wiele lepsza niż młodej malarki. Lekarz zaczyna zarabiać koło trzydziestki.


  • zachariasz93 01.01.19, 19:41

    > jakimś czasie nawet etat w muzeum moze się stać realny . Jeśli chodzi o zatrud
    > nienie w takiej instytucji świeżo upieczonego absolwenta WHS, to sorry, ale o r
    > ealiach w branży wiesz jeszcze mniej niż MM. Nierealne.
    >


    Z pierwszej ręki wiem, że realne. Etat w muzeum da się spokojnie dostać po skończeniu magisterki. Kolega ledwo skończeniu studia i przyjęli go od ręki, z tą różnicą, że dostał wymóg nauczenia się podstaw migania. Tak samo wiem, ile można dostać za dobry obraz, bo sama maluję i czasem sprzedaję. Nawet jeśli pójdzie po 300 zł (co jest nieczęste, zwykle ludzie się niemiłosiernie targują), to po odjęciu kosztów produkcji wychodzi niewiele. Bardzo trudno coś zarobić, a na pewno nie jest tak, że Aga sprzeda jeden obraz i tym samym ustawi trzyosobową ustawionę na miesiąc.
  • potworia 02.01.19, 00:43
    Za 300 to może w internecie, albo na Starówce. Żadna galeria, której zależy na jakim takim prestiżu nie wystawi większej pracy za 300 złotych. Nie mówię o galeriach komercyjnych z landszaftami, biżuterią z filcu i aniołkami z gliny, to trochę inny sektor rynku. Dlatego początkującym twórcom tak trudno wbić się na profesjonalny rynek sztuki, bo o takim mówiłam.
    Koledze gratuluję. Nie wiem, na jakim stanowisku i w jakiej instytucji dostał etat tuż po studiach, bez poprzedniego wysłużenia się na bezpłatnych stażach, ale w czepku, można powiedzieć, urodzony:-)
  • przymrozki 31.12.18, 08:59
    Dorotka ma lat dziewiętnaście i jest pięć minut po ślubie, Agnieszka już jest po studiach (lub studia kończy) i poszedł jej drugi rok małżeńskiego życia. Myślę, że to jedyny powód różnic w ich sukcesach prokreacyjnych. Poczekajmy na następny tom, zobaczycie, że Dorotka będzie tulić w ramionach krzepkiego niemowlaka płci, oczywiście, męskiej.

    Powierzchnia mieszkalna jest zaś w Borejkowersum niczym deszcz na równiku - regularnie spada z nieba i kto chce, może jej sobie nałapać w dowolnych ilościach. To, że Józinek ma, a IGS pomieszkuje kątem nie znaczy absolutnie nic. Tym bardziej, że proroctwo co do przyszłości Nory Górskiej-Piechoty sugeruje, że Roosevelta stanie się mieszkaniem przechodnim dla młodych małżeństw na dorobku i, ewentualnie, centrum dowodzenia rodziną przez ukochaną ciotkę (laur odziedziczy zapewne Róża, już nawet została porzucona z dwójką dzieci).

    Co do studiów. Czy my w ogóle wiemy, co Dorota studiuje?
  • tt-tka 31.12.18, 09:33
    Dorota studiuje medycyne.
    Igstryba nadal jest studentem, choc wiekowo powinien byc juz po dyplomie. Aga takze dyplomu nie ma, tak przynajmniej wynika z CZ.
    Ida i Matalia wychodzac za maz nie mialy dzieci, za to obie mieszkaly w wynajmowanych mieszkaniach, co kosztuje. Gaba nigdy niczego nie wynajmowala. Oraz Gaba weszla w rodzicielski kredens i inne dobra, jej siostry do swoich domow musialy kazda szklanke, widelec´, garnek i poduszke kupic.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ciotka.scholastyka 31.12.18, 10:21
    tt-tka napisała:

    > Ida i Matalia wychodzac za maz nie mialy dzieci, za to obie mieszkaly w wynajmo
    > wanych mieszkaniach, co kosztuje. Gaba nigdy niczego nie wynajmowala. Oraz Gaba
    > weszla w rodzicielski kredens i inne dobra, jej siostry do swoich domow musial
    > y kazda szklanke, widelec´, garnek i poduszke kupic.

    Czyli Gaba już na starcie była do przodu o parę długości ;)

  • tt-tka 31.12.18, 10:48
    ciotka.scholastyka napisała:

    >
    > Czyli Gaba już na starcie była do przodu o parę długości ;)
    >

    No, przynajmniej o piers :)
    Swoja droga wczesniej nie zwrocilam uwagi, ale przy slubie Idy, dosc dokladnie opisanym, i pozniej przy slubie Laury nie ma zadnych prezentow slubnych ! A przeciez zwykle serwowalo sie albo kopertowki, albo jakies komplety czy to poscieli, czy talerzy, czy chocby kubeczkow (seniorzy od Loni dostali !), zeby mlodzi na start mieli cos wlasnego. Wyglada na to, ze istotnie Palysy zaczynali od zera, Laura przynajmniej czarki do herbaty przewiozla (prezent od Idy, ale gwiazdkowy zdaje sie, nie slubny) - pardon, w slubnym Laura dostala kiejdanska cukiernice, przynajmniej tyle...


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kocynder 01.01.19, 16:53
    A przy Laury nie było jakiegoś "zwarcia" o KitchenAida? Z kokardą? Ale ja się nie upieram, chroń Bóg! Zdawało mi się jeno, że Janusz przywiózł. I że zostało to skwitowane jakoś tak... Niefajnie. "No, niby co to ma być? Gwiazda i jej nie do garów, a w ogóle to g.. wiesz o tym co Larwie się marzy!". Znaczy to nie cytat jest, tylko tak to jakoś odebrałam... Jeśli źle - to proszę nie bić! A wyjaśnienie przyjmę.
    P.S. KitchenAida tez bym przyjęła, ale nikt mi nie dał... :(

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
  • reveiled 01.01.19, 17:12
    "A przy Laury nie było jakiegoś "zwarcia" o KitchenAida? Z kokardą? Ale ja się nie upieram, chroń Bóg! Zdawało mi się jeno, że Janusz przywiózł. I że zostało to skwitowane jakoś tak... Niefajnie. "No, niby co to ma być? Gwiazda i jej nie do garów, a w ogóle to g.. wiesz o tym co Larwie się marzy!". Znaczy to nie cytat jest, tylko tak to jakoś odebrałam... Jeśli źle - to proszę nie bić! A wyjaśnienie przyjmę. "
    Tak, bylo. Chyba Gabriela powiedziala, ze Laura nie lubi/umie gotowac, na co ktos (Mila?) odpowiedzial, ze przy mezu bedzie musiala polubic czy cos takiego...

    T-tce chodzilo chyba o to, ze nie ma prezentow od najblizszej rodziny... Przepraszam, od "wlasciwej" rodziny, bo przeciez ojciec to najblizsza rodzina.

    "P.S. KitchenAida tez bym przyjęła, ale nikt mi nie dał... :("
    My na pierwsze Boze Narodzenie po slubie dostalismy chyba Magic Bullet czy cos takiego, w kazdym razie cos jak blender i sokowirowka w jednym. Moj maz, ktory wtedy glownie zajmowal sie kuchnia stwierdzil, ze nie bedziemy z tego korzystac, a ja szczegolnie sie nie zainteresowalam ani w jedna strone ani w druga, i do dzis troche zaluje.
  • kocynder 01.01.19, 22:24
    Może być, że Tt-tce chodziło. I fakt, ogólnie tak jakoś... No, u mnie w rodzinie jest jednak przyjęte, że "młodej" parze (niezależnie od rocznika i stażu związku) JAKIŚ prezent się daje. Czy to gotówkę, czy to uzgodnione z "młodymi" dobra materialne czy też obrzydliwy obrus "plamoodporny" w koła różowe, pomarańczowe i niebieskie (moja ciotunia!). No, ale w sumie KAŻDY coś tam wręcza. albo nie wręcza, ale daje (moja chrzestna np z okazji ślubu kupiła nam komplet mebli tarasowych - słowo honoru, nie oczekiwaliśmy, że będzie targać stół i fotele!). A w Borejklanie? No, ubożeńcy są, trudno. Ale np moja babcia - serio osoba bardzo, bardzo skromnie żyjąca - z okazji ślubu oddała mi swoją obrączkę ślubną, żebym ją sobie przerobiła na pierścionek. Nie mogła mi nic kupić, bo nie miała z czego, ale chciała za wszelką cenę jakoś mnie uhonorować w tym najważniejszym dniu (na marginesie - obrączki nie przerobiłam nijak - leży w szkatułce z biżuterią - nie umiałabym przerabiając zniszczyć graweru "Janeczce - Zbyszek" i daty... Dziwak jestem?)... Ale to, ze NIKT z Borejklanu nic nie ofiaruje młodym jest, najdelikatniej mówiąc, dziwne. Myślałam, że to może jakaś lokalna tradycja, że w Poznaniu po prostu tak jest przyjęte. Ja Poznania nie znam wcale - kilka razy przejeżdżałam pociągiem, ale to się nie liczy raczej? No, raz z powodu jakiegoś wypadku stałam (z tym pociągiem) blisko cztery godziny kilka minut od stacji, ale nie wysiadałam... Ale widzę, ze to "nic" nie tylko mi wydaje się dziwaczne.
    Jedyny prezent Laury (poza tortem od Bernarda, który jest, prawda, świetny i wzruszający) jaki ja sobie przypominam - to właśnie ten wzgardzony Kitchen od Janusza.
    KitchenAid to zapewne był robot kuchenny. Takie cudo - skrzyżowanie miksera, blendera, ubijaczki, sieczkarki, sokowirówki i licho wie czego jeszcze. Koło 3 tysi to kosztuje w Polsce. Ponieważ ja gotuję (lubię!) - to może nie zabiłabym za takie cudo (jednak nie jest warte 25 lat odsiadki), ale wiele bym dała... A na naukę i wciągnięcie w gotowanie nigdy nie jest za późno - i bez KitchenAida tez się da, słowo! ;)

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
  • tt-tka 01.01.19, 23:30
    Tt-tce dokladnie o to chodzilo :)
    O tym KA uczciwie mowiac zapomnialam, podobnie jak o torcie od Bernarda, wstyd. Ale te sceny byly tak - jedna obrzydliwa, druga absurdalna - ze wyrzucilam je z pamieci.
    No i Pyziak nie jest rodzina, prawda, on jest tylko ohydkiem, ktory porzucil mamusie. TAKA mamusie. Bernard tez nie jest. A rodzina prezentow slubnych nie daje, ta panda dla Jozwy jest chyba druga, po kiejedanskiej cukiernicy dla Laury (choc czy Laura nie dostala jej na gwiazdke, a nie z okazji slubu ?).

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 01.01.19, 23:34
    Przypomnialam sobie Scene z KA. Brrr, po co mi to bylo...
    Otoz obdarowywana Laura patrzy spode lba i nie bierze prezentu, Pyziak sklada jej go u stop, po czy Gabon ow podarek wynosi do innego pomieszczenia i na tym sie sprawa konczy. Wcale bym sie nie zdziwila, gdyby sie okazalo, ze on nadal poniewiera sie na Rusfelta...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kocynder 01.01.19, 23:51
    No, tak jakoś zapamiętałam - że nikt tak na prawdę tego prezentu już nie "nie podziwia", ani "nie chwali". ale właściwie wręcz demonstracyjnie nie chce. I z durnym i chamskim komentarzem (czyimś), że przecież gwiazda cavattiny nie do garów stworzona... Z takim jakimś podejściem "burak jesteś i kultury za grosz nie masz, chamie jeden!". Podczas gdy mnie (ale ja z blokowiska, a nie z kamienicy i bez czółka stosownego) rodzice nauczyli, że prezent należy rozpakować przy ofiarodawcy (no, tu Larwa mogła powiedzieć "Z odpakowaniem poczekajmy na Aaaadaaaamaaaa"), po czym stosownie pochwalić, docenić starania ofiarodawcy, nawet jeśli sam podarek nie jest w stu procentach "w guście". I tak, pochwaliłam ofiarowany mi obrus plamoodporny w jaskrawe koła gryzące się nawet same ze sobą już nie mówiąc o pozostałych dekoracjach w naszym mieszkaniu i w rozmiarze na żaden z posiadanych przeze mnie blatów nie pasującym. Że praktyczny i na pewno się przyda. Owszem, faktycznie genialnie się sprawdza na podwórzu - mamy duży taras i jak robimy grilla - to stół przykrywam tym właśnie cudem - i muszę przyznać jedno: wiele robiłam, żeby go "wykończyć", lądowały na nim sałatki z majonezem pracowicie wsmarowywane, udka z grilla w panierce paprykowej, wino, rodzinne dzieci bawiły się plasteliną - i faktycznie, cholerstwo, nieśmiertelne - 10 lat po ślubie, a po upraniu wygląda jak nówka sztuka nieśmigana. :)
    A jeśli ich Kitchen się poniewiera - niech mi go odstąpią! Nawet pojadę do Poznania i sama pójdę pod adres!

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
  • ewikk8 03.01.19, 19:56
    tt-tka napisała:

    > Tt-tce dokladnie o to chodzilo :)
    > O tym KA uczciwie mowiac zapomnialam, podobnie jak o torcie od Bernarda, wstyd.
    > Ale te sceny byly tak - jedna obrzydliwa, druga absurdalna - ze wyrzucilam je
    > z pamieci.
    > No i Pyziak nie jest rodzina, prawda, on jest tylko ohydkiem, ktory porzucil m
    > amusie. TAKA mamusie. Bernard tez nie jest. A rodzina prezentow slubnych nie da
    > je, ta panda dla Jozwy jest chyba druga, po kiejedanskiej cukiernicy dla Laury
    > (choc czy Laura nie dostala jej na gwiazdke, a nie z okazji slubu ?).
    >
    Ale w "Czarnej Polsce", gdy rodzina zjeżdża na ślub Laury i Wolfiego wyraźnie jest napisane, że auta zapakowane były bukietami i prezentami. Więc wtedy jeszcze dawali :-)
  • tt-tka 03.01.19, 20:29
    ewikk8 napisał(a):

    > >
    > Ale w "Czarnej Polsce", gdy rodzina zjeżdża na ślub Laury i Wolfiego wyraźnie
    > jest napisane, że auta zapakowane były bukietami i prezentami. Więc wtedy jeszc
    > ze dawali :-)

    A to ciekawe, nie pamietalam. Skad oni te prezenty wzieli, swoja droga, skoro slub byl calkiem znienackiego, kupili byle co w najblizszym sklepie ?




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ewikk8 03.01.19, 21:41
    tt-tka napisała:

    > ewikk8 napisał(a):
    >
    > > >

    > A to ciekawe, nie pamietalam. Skad oni te prezenty wzieli, swoja droga, skoro s
    > lub byl calkiem znienackiego, kupili byle co w najblizszym sklepie ?

    Cytaty świeżo po lekturze:
    "że we wszystkich trzech samochodach (czerwonym, białym i czarnym) pełno było kwiatów oraz paczek z kokardami" oraz "Za nią zaś walił cały tłum z bukietami i pakunkami". :-)
    Wcześnie zatroskana (ale dzielna!) Gaba ruszyła w miasto po bukiet o prezent ślubny. A Miła nawet do fryzjera. Więc czas był.
  • tt-tka 03.01.19, 22:00
    Czekaj, czekaj. Ile czasu minelo od wyjazdu Laury/od wiadomosci, ze ona wychodzi za maz po ten przyjazd do Smielowa ?
    Zaba, ktora wiedziala z pierwszej reki ledwo zdazyla z kiecka dojechac, i zdaje sie dotarla, gdy juz tam byla cala rodzina. To skad pelno tych paczek z kokakardami i co za tlum z pakunkami tam walil ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ewikk8 04.01.19, 08:48
    Sprawdziłam :-) Piotr Żeromski wygadał się, że "ślub jutro o 16", więc czasu mieli sporo jednak.
    A Żaba dotarła wcześniej niż reszta gości. Tłum, no co chcesz - 4 siostry z przychówkiem zrobią go jak ta lala.
  • tt-tka 04.01.19, 11:39
    Etam, sporo czasu. O ktorej im to powiedzial i ile godzin zajelo im obgadanie - wlasciwie obgledzenie - tematu `? Mowie ci, kupili byle co, byle duzo, w najblizszym sklepie.
    Oraz nadal slub Idusi, zapowiadany, planowany etc, podobnie jak drugi slub Laury, tez zapowiadany, obyly sie bez prezentow.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ewikk8 04.01.19, 13:43
    tt-tka napisała:

    > Etam, sporo czasu. O ktorej im to powiedzial i ile godzin zajelo im obgadanie -
    > wlasciwie obgledzenie - tematu `? Mowie ci, kupili byle co, byle duzo, w najb
    > lizszym sklepie.
    > Oraz nadal slub Idusi, zapowiadany, planowany etc, podobnie jak drugi slub Laur
    > y, tez zapowiadany, obyly sie bez prezentow.
    >

    A nie nie, z tym że to "wypasione" prezenty to absolutnie nie polemizuję. Chyba nawet programowo to nie może być cennego, w końcu szlachetne ubóstwo zobowiązuje.
    Stawiam na jakieś sztućce, zastawy stołowe, kubki z krasnalkiem.
  • tt-tka 04.01.19, 14:14
    Sztucce i zastawy stolowe to mialoby sens... gdyby mlodzi mieli isc na swoje. Ale oni swojego nie mieli, a Gabon juz przy drugim slubie, tym z Fidelisem, ubolewa, ze "maja wlasny dom" zamiast kisic sie na Rusfelta. I tam Laura z domu ma czarki od Idy i kiejdanska cukiernice, nie dostala zadnej poscieli, garnkow i innych rzeczy praktycznych a potrzebnych w gospodarstwie. Kitchena zas zostawila mamusi.
    Stawiam raczej na jakiegos Mozarta w wymyslnej ramce, obraz Zeromskiego albo rzezbe (lazienkowa, hi, hi) i tym podobny badziew. No, moze kubli dostali.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sayoasiel 05.01.19, 23:44
    Jeśli to były prezenty typu azalia, czy zdjęcie małpki w czapce cyrkowej, czy coś takiego, iście borejkowskiego, to mogli tego zgromadzić całą masę. A może myśleli tak,jak Puchatek ? Aż się gwałtownie pacnęłam w czoło gdy dotarło do mnie, po napisaniu tego zdania, że to nie tylko sposób myślenia Puchatka był podobny, ale i ofiarowany też Tygrys. Otóż Tygrysek był smutny, że nigdy nie miał urodzin (nie pojmował konceptu), więc urządził jedne wielkie w zamian za wszystkie te,co ich nie miał. Puchatek dał mu puste pudełko licząc, że Tygrysek popatrzy na nie i powie "Jak to ślicznie zapakowane !" i nie odpakuje. No i Tygrysek faktycznie tak zrobił. Prawie. Każdy podarunek przyciskał do serca nie zwracając w ogóle uwagi na to,co to właściwie jest i krzyczał " zawsze o tym marzyłem ! ". Puste pudełko potraktował z tą samą czułością. Właśnie sobie wyobrażam naszego jeżycjadowego Tygryska w takiej scenie...
  • reveiled 31.12.18, 10:26
    "Ida i Matalia wychodzac za maz nie mialy dzieci, za to obie mieszkaly w wynajmowanych mieszkaniach, co kosztuje"
    Ida mieszkala w wynajmowanym mieszkaniu? Kiedy? Na pewno nie zaraz po slubie, przed slubem chyba tez nie. Natalia tez dlugo mieszkala z rodzicami (wylaczajac rok na Cyprze, gdzie chyba jednak wiecej zarobila niz wydala), nie jest powiedziane, ze do slubu, ale takie mam wrazenie. Owszem, Ida wyprowadzila sie wkrotce po slubie (chociaz nie jestem pewna jesli chodzi o status sutereny - to bylo wynajmowane? zreszta niewazne, tak czy inaczej kosztowalo), a Natalia od razu, ale chyba tu mowimy o dorobku w chwili slubu?

    Zreszta w Pulpecji Marek mowi o wynajeciu POKOJU i tak mnie zastanawia ten pokoj. Nie byliby w stanie wynajac mieszkania? O ile rozumiem, ze Ida woli mieszkac z rodzina, o tyle ten wynajety pokoj zamiast mieszkania naprawde nie miesci mi sie w glowie.
  • tt-tka 31.12.18, 10:40
    Nie mowimy o dorobku w chwili slubu, tylko w okolicach CZ, rok 2017. W chwili wlasnego slubu to Ida miala wlasne meble w tym poszczepanskim pokoju, komputer i slubna suknie za dwie pensje, nic wiecej. Natalia miala ciuchy ( i te cypryjskie pieniadze, z ktorymi nie wiadomo, co sie stalo).
    Ida wychodzi za maz majac lat 28, Natalia tez cos kolo tego, Gabon poslubia Strybe jako 30-latka. Ida w kilka tygodni po slubie wynosi sie do sutereny odnajetej od Ogorzalkow, czyli odplatnie, potem wklada spory grosz w remont, potem adaptuje kolejne pomieszczenia, koniec koncow wykupuje (choc nie pamietam, w ktorym tomie konkretnie), w kazdym razie juz w Sprezynie to jest lokum 4-izbowe, a McD wieksze, bo i Lusia , i Jozwa maja kazde swoj pokoj.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • loreii 02.01.19, 00:25
    Ida w kilka tygodni po slubie wynosi sie do sutereny odnajetej od Ogorzalkow

    To nie było chyba kilka tygodni a ponad pół roku.Ślub końcem grudnia a akcja Pulpecji kończy się jakoś w czerwcu i wtedy jest mowa o tym że Pałysowie od kilku tygodni remontują suterene.
  • tt-tka 02.01.19, 01:31
    loreii napisała:

    > Ida w kilka tygodni po slubie wynosi sie do sutereny odnajetej od Ogorzalkow
    >
    > To nie było chyba kilka tygodni a ponad pół roku.Ślub końcem grudnia a akcja Pu
    > lpecji kończy się jakoś w czerwcu i wtedy jest mowa o tym że Pałysowie od kilku
    > tygodni remontują suterene.

    Remontowali juz tam mieszkajac, tak pamietam. Zima znikaja na narty (fakt, na krotko), potem sa te akcje Pyziakowien z wieszaniem sie na klamce i szarpaniem, Gabon olewa sytuacje, Marek chce sie wyprowadzac i Ida w dniu oswiadczyn Grzegorza, 1 kwietnia, podbiera siostrze pomysl z suterena Ogorzalkow. I od razu - wtedy jeszcze oboje, Marek nie spal non stop - biora sie za urzadzanie tego.
    Wiecej niz kilka tygodni, zgadza sie, ale nie czekali pol roku. Wyniesli sie najpredzej jak sie dalo.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • loreii 02.01.19, 18:00
    Wlaśnie przegladam PDF z Pulpecja.Akcja kończy się 1 czerwca 1992.
    "Rodzina siedziała przy kuchennym stole - wszyscy z wyjątkiem Patrycji i Marka
    (który jak zwykle miał dyżur). Na stole widniał lodowy tort Gabrysi i szklany dzban z zimną
    herbatą, butla Orange, talerz pachnących truskawek i miska z bitą śmietaną. Bohaterki dnia
    obżerały się bezwstydnie już od jakiegoś czasu. Ida - która wróciła z pracy zmęczona i
    zgrzana - właśnie wyszła spod prysznica i od dłuższej chwili mówiła wszystkim, jak jej to
    pomogło i że chyba już nie jest zmęczona i zgrzana."
    Jeszcze wczesniej był 26 maja "Pod wieczór wrócił z pracy Marek i zaraz po wejściu udał się do kuchni, by wręczyć
    teściowej olbrzymi bukiet bzów w kolorze ciemnofioletowym oraz bombonierkę w kształcie
    serduszka, zawierającą wiśnie w czekoladzie.
    - Z okazji Dnia Matki - powiedział i otrzymał całusa w policzek. Mama Borejko
    bardzo lubiła swego zięcia i zawsze ze szczególną uwagą wysłuchiwała przy kolacji jego
    opowieści o tym, co ciekawego zdarzyło się w szpitalu lub przychodni. Nie, żeby była
    szczególnie zainteresowana neurologią. Uważała po prostu, że mężczyzna musi mieć kogoś,
    komu opowie wrażenia po całym dniu pracy. A Ida, która powinna tego wysłuchiwać z
    urzędu, miała tak serdecznie dość szpitala, przychodni, pacjentów i chorób w ogóle, że
    najszczęśliwsza była, mogąc zmienić temat."
    Mając swoje mieszkanie stołowali się i myli mając swoje mieszkanie piętro niżej ? :)
  • ciotka.scholastyka 02.01.19, 18:30
    loreii napisała:

    > Na stole widniał lodowy tort Gabrysi i szklany dzban z zimną
    > herbatą, butla Orange

    Nie wiem, jak was, ale mnie nieprzytomnie denerwuje ta "butla". To znaczy w całej Jeżycjadzie. To jest kolejne słówko charakterystyczne dla MM, obok np. "grubych ryków" i "miłego" wszystkiego ;) Ostatnio odświeżałam sobie kilka tomów i specjalnie zaczęłam na to zwracać uwagę, no tam nigdzie nie ma "butelek", chyba że dla niemowlaków. Butla pepsi, butla Orange, miękka plastykowa butla z wodą, ba, nawet sok Dr Witt, który taszczyła Laura, sprzedawany był w litrowych szklanych butlach!
  • kocynder 03.01.19, 00:01
    No, ja mogę zrozumieć, że butla to taka duuuża, co najmniej dwulitrowa. Ta Pepsi i Orange - mogą być w butlach, a nie w butelkach. Bo butelki - to takie mniejsze, poręczniejsze są. Ale Dr Witt? To były właśnie, o ile mnie pamięć nie myli litrowe flaszki? Czyli właśnie butelki, a nie butle. :)

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
  • loreii 05.01.19, 20:23
    Dr Witt swego czasu był sprzedawany chyba właśnie w butlach.Dużych,z grubego
    szkła o pojemności 2 lub nawet więcej litrow.
  • ciotka.scholastyka 06.01.19, 10:25
    loreii napisała:

    > Dr Witt swego czasu był sprzedawany chyba właśnie w butlach.Dużych,z grubego
    > szkła o pojemności 2 lub nawet więcej litrow.

    Rzuć jeszcze raz okiem na mój post i zobacz sobie, czego się w nim czepiam, bo idiotycznego nadużywania słowa "butla" właśnie.
  • kocynder 06.01.19, 11:03
    A ty, Ciotko, rzuć okiem, na co odpisuje Loreii - bo odpisywała na moje "ja mogę zrozumieć, że butla to taka duuuża, co najmniej dwulitrowa. Ta Pepsi i Orange - mogą być w butlach, a nie w butelkach. Bo butelki - to takie mniejsze, poręczniejsze są. Ale Dr Witt? To były właśnie, o ile mnie pamięć nie myli litrowe flaszki? Czyli właśnie butelki, a nie butle.", a nie tobie. :)

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
  • loreii 06.01.19, 20:36
    Tak,to była odpowiedz na post kocynder.Mogłam zacytować,mój błąd ;)
    Próbowałam szukać zdjecia takiej butli/butelki/flaszki etc. ale nie znalazłam.To musiał być jakiś krótki okres kiedy ten sok był w tym sprzedawany,potem widac wprowadzili mniejsze opakowania.
  • marutax 02.01.19, 18:41
    28 lutego Ida w rozmowie z siostrami wyznaje, że przez Pyzę i Laurę Marek chce się wyprowadzić do wynajętego pokoju.
    1 kwietnia Gaba oznajmia, że Grześ się oświadczył, a Piotr Ogorzałka chce wynająć swoje własnościowe mieszkanko - pokój z kuchnią w suterenie.
    1 czerwca Ida i Marek "Wynajęli już mieszkanko Ogorzałków w suterenie i teraz remontowali je własnoręcznie, spędzając każdą wolną chwilę w tych przytulnych pomieszczeniach, pośród kubłów z farbą, wiader z zaprawą murarską oraz toreb z gipsem i cementem."
  • tt-tka 02.01.19, 18:44
    loreii napisała:

    > Mając swoje mieszkanie stołowali się i myli mając swoje mieszkanie piętro niżej
    > ? :)

    A dlaczego nie ? Stoluja sie tam jeszcze wiele lat pozniej, mimo wlasnego juz pieknie zrobionego mieszkania pietro nizej. A lazienke mogli wlasnie remontowac.
    W McD - rok 2009 - Ida z pracy wraca do rodzicow, tam zdejmuje plaszcz, tam myje rece i siada do stolu. Jej dwojka dzieci, 16-latek i 12-latka tez tam siedza calymi dniami. Mimo mieszkania ponizej.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • loreii 02.01.19, 23:08
    No tak,zapomniałam że u MM jest to możliwe ;)
  • marutax 03.01.19, 12:42
    tt-tka napisała:

    > loreii napisała:
    >
    > > Mając swoje mieszkanie stołowali się i myli mając swoje mieszkanie piętro
    > niżej
    > > ? :)
    >
    > A dlaczego nie ? Stoluja sie tam jeszcze wiele lat pozniej, mimo wlasnego juz p
    > ieknie zrobionego mieszkania pietro nizej. A lazienke mogli wlasnie remontowac.

    Nie ma żadnych wzmianek, że remontują mieszkając już w suterenie. Zgodnie z danymi z książki 1 kwietnia Ida dowiaduje się, że jest możliwość wynajęcia sutereny w niedalekiej przyszłości, kiedy Piotr się wyprowadzi. ! czerwca, jak już cytowałam, Ida i Marek "Wynajęli już mieszkanko Ogorzałków w suterenie i teraz remontowali je własnoręcznie, spędzając każdą wolną chwilę w tych przytulnych pomieszczeniach, pośród kubłów z farbą, wiader z zaprawą murarską oraz toreb z gipsem i cementem." I jest to czasowo w porządku - Piotr wyprowadza się w jakiś czas po 1 kwietnia, powiedzmy koło 20 kwietnia. Ida i Marek robią remont metodą "godzinka wieczorem". Warto pamiętać, że dawniej pewne "czynności remontowe" były dużo bardziej czasochłonne. Taka farba to sobie schła i schła... Nic więc dziwnego, że 1 czerwca zastaje ich nadal u Borejków.
  • tt-tka 03.01.19, 14:15
    marutax napisała:


    1 kwietnia Ida dowiaduje się, że jest możliwość wynajęcia suteren
    > y w niedalekiej przyszłości, kiedy Piotr się wyprowadzi. ! czerwca, jak już cyt
    > owałam, Ida i Marek "Wynajęli już mieszkanko Ogorzałków w suterenie i teraz rem
    > ontowali je własnoręcznie, spędzając każdą wolną chwilę w tych przytulnych pomi
    > eszczeniach,
    pośród kubłów z farbą, wiader z zaprawą murarską oraz toreb z gips
    > em i cementem." I jest to czasowo w porządku - Piotr wyprowadza się w jakiś cza
    > s po 1 kwietnia, powiedzmy koło 20 kwietnia. Ida i Marek robią remont metodą "g
    > odzinka wieczorem". Warto pamiętać, że dawniej pewne "czynności remontowe" były
    > dużo bardziej czasochłonne. Taka farba to sobie schła i schła... Nic więc dziw
    > nego, że 1 czerwca zastaje ich nadal u Borejków.


    Niemniej juz wynajmuja, nie czekali z tym wynajmem ponad pol roku. Co znaczy takze - juz placa oraz ponosza koszta remontu, chocby tylko potrzebnych materialow. Czyli Ida zaczyna placic za swa mieszkaniowa samodzielnosc krotko po slubie. Podobnie jak pozostale siostry, z jednym wyjatkiem :P



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 31.12.18, 12:08
    tt-tka napisała:

    > Dorota studiuje medycyne.

    Tak się domyślam, bo tyle było gadania, że tylko laryngologia, bo można odchować trójkę dzieci, ale czy ta medycyna została wprost potwierdzone?

    > Ida i Matalia wychodzac za maz nie mialy dzieci, za to obie mieszkaly w wynajmo
    > wanych mieszkaniach, co kosztuje. Gaba nigdy niczego nie wynajmowala. Oraz Gaba
    > weszla w rodzicielski kredens i inne dobra, jej siostry do swoich domow musial
    > y kazda szklanke, widelec´, garnek i poduszke kupic.

    Matalia zamieszkała w mieszkaniu wynajmowanym preferencyjnych warunkach (w zamian za remont). Tak jak młodzi Górscy - nie płacili rynkowej ceny za najem. Trudno zgadnąć jak to było z Idą, ale ona też wynajmowała od znajomego, na dodatek chodziło o zaniedbaną kawalerkę w piwnicy, w każdym razie tak było na początku. Jeżeli Gaba dokładała się do kosztów życia i karmienia wszystkich na Roosvelta, to tuż po ślubie z Grzegorzem spokojnie mogła nie mieć większych oszczędności i jej sytuacja finansowa mogła wyglądać gorzej niż sytuacja jej sióstr, gdy to one były świeżo poślubione.

    Historia ubogich Strybów, których stać tylko na baaardzo używaną kawalerkę, a i to na kredyt, niewątpliwie, jest jednak nieprawdopodobna na etapie "Ciotki Zgryzotki".
  • reveiled 31.12.18, 12:51
    " Trudno zgadnąć jak to było z Idą, ale ona też wynajmowała od znajomego, na dodatek chodziło o zaniedbaną kawalerkę w piwnicy, w każdym razie tak było na początku. "
    W tym kontekscie ma troche sensu to, ze Marek, ktory sie chcial wyprowadzic (Idy nie biore pod uwage, bo ona nie chciala) chcial szukac pokoju. Osobiscie nie chcialabym po slubie mieszkac z rodzicami, jesli bylyby inne mozliwosci, ale jak kto lubi, a znam takich co lubia (i nie sa to Borejkowie), ale wynajmowanie pokoju (przez co rozumiem mieszkanie z obcymi ze wspolna kuchnia i lazienka) to cos czego nie ogarniam, dlatego wydawalo mi sie, ze to markowe poszukiwanie pokoju to babol, ale kto wie.

    "Historia ubogich Strybów, których stać tylko na baaardzo używaną kawalerkę, a i to na kredyt, niewątpliwie, jest jednak nieprawdopodobna na etapie "Ciotki Zgryzotki"."
    Chyba ze utrzymywali Ignacego z rodzina i Roze z rodzina - byl tu chyba kiedys taki watek.

  • turzyca 31.12.18, 13:12
    >wynajmowanie pokoju (przez co rozumiem mieszkanie z obcymi ze wspolna kuchnia i lazienka) to cos czego nie ogarniam,

    Ja akurat lubię. Współmieszkańców dobiera się osobiście, więc często z nimi łatwiej niż z rodziną. A jak nie, to się zmienia skład i po problemie. Jak nie zaiskrzy, to po rozliczeniu kaucji można się nigdy w życiu więcej na oczy nie zobaczyć i nie ma problemu, że przecież za rok nasza wspólna kuzynka ma wesele.

    --
    Kółka się kręcą?
  • ciotka.scholastyka 31.12.18, 17:17
    turzyca napisała:

    > Ja akurat lubię. Współmieszkańców dobiera się osobiście, więc często z nimi łat
    > wiej niż z rodziną.

    Ale w omawianym przypadku mówimy o roku 1992 ("on chce się wyprowadzać do wynajętego pokoju", mówi Ida). 26 lat temu w grę wchodziło raczej wynajęcie pokoju "przy rodzinie" (nie swojej bynajmniej), a nie tak popularne dzisiaj mieszkania studenckie i postudenckie, kiedy to rzeczywiście można sobie dobierać współlokatorów.
  • tt-tka 31.12.18, 17:28
    To juz bylo walkowane w koncowce watku o kolchozie. I wyszlo nam, ze Mareczka mogl wcale nie przerazac pokoj przy cudzej rodzinie, bo i wczesniej zapewne tak mieszkal, a cudza rodzina ma to do siebie, ze placac zarazem ustala sie z nimi warunki i np tam nikt sie nie wiesza na klamce ani nie dobija do drzwi. W przeciwienstwie do rodziny zony. Ten pomysl Marka pojawil sie, przypominam, juz po akcjach Pyziakowien, przez nikogo nie hamowanych.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • dakota77 01.01.19, 16:48
    tt-tka napisała:

    > To juz bylo walkowane w koncowce watku o kolchozie. I wyszlo nam, ze Mareczka m
    > ogl wcale nie przerazac pokoj przy cudzej rodzinie, bo i wczesniej zapewne tak
    > mieszkal

    Nie pamietam tamtej dyskusji. W jaki sposob w niej wyszlo, ze Marek wczesniej wynajmowal pokoj u jakiejs rodziny?



    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • reveiled 01.01.19, 17:01
    Ja pamietam dyskusje, chociaz akurat stwierdzenia, ze Marek wczesniej tak mieszkal, nie pamietam. Ale chodzilo pewnie o to, ze nie mial rodziny w Poznaniu (chociaz podobno mial ciotke, ale oczywiscie ciotka przed Noelka nie istniala, zreszta kto wie, czy zawsze mieszkala w Poznaniu, no i oczywiscie nie miala obowiazku goscic siostrzenca przez 5 czy ile tam lat), wiec jest oczywiste ze albo mieszkal w akademiku albo wynajmowal.

    Mnie zastanawialo wtedy i nadal zastanawia co innego - oczywiscie, ze Ida, ktora chce mieszkac z rodzicami, nie mysli o wynajeciu mieszkania, ale dlaczego nie mysli o tym Marek, ktory ewidentnie z nimi mieszkac nie chce? Skad ten pomysl pokoju? OK, mieszkal tak wczesniej, jako kawaler, problemu nie bylo, i moze nadal by nie bylo, ale czy nie lepiej malzenstwu zupelnie na swoim? Czy wtedy nadal bylo trudno o mieszkania? Mialam 14 lat, wiec nie wiem, chociaz wiem ze wtedy, w 1992 roku mieszkalismy we czworke w dosyc malym dwupokojowym mieszkaniu i mielismy tych samych sasiadow od lat, i wlasnie w tym roku wyjechalismy do Kanady, a kiedy trzy lata pozniej przyjechalismy z wizyta to wszyscy zaprzyjaznieni sasiedzi przeniesli sie juz do wiekszych mieszkan, wiec moze wtedy czy troche pozniej otworzylo sie wiecej mozliwosci? Bo chyba nie o to chodzi, ze dwojki lekarzy nie byloby stac na wynajecie mieszkania. Chyba ze Ida sprzedala Markowi swoj pomysl mieszkania z rodzina jako oszczednosc, wiec kombinowal jak mogl.
  • ciotka.scholastyka 02.01.19, 11:05
    reveiled napisał(a):

    > Mnie zastanawialo wtedy i nadal zastanawia co innego - oczywiscie, ze Ida, ktor
    > a chce mieszkac z rodzicami, nie mysli o wynajeciu mieszkania, ale dlaczego nie
    > mysli o tym Marek, ktory ewidentnie z nimi mieszkac nie chce? Skad ten pomysl
    > pokoju? OK, mieszkal tak wczesniej, jako kawaler, problemu nie bylo, i moze n
    > adal by nie bylo, ale czy nie lepiej malzenstwu zupelnie na swoim? Czy wtedy n
    > adal bylo trudno o mieszkania?

    W 1992 osoba z mojej rodziny wynajmowała swoją kawalerkę młodemu małżeństwu. Jak najbardziej wynajem mieszkań działał już wtedy.
    Marek wcześniej, podczas studiów, mógłby,gdyby się MM o tym pomyślało, wynajmować jakieś małe mieszkanko bez trudu. Zwłaszcza w latach 80-tych, w najgorszym kryzysie, u nas szalał wynajem za dolary - słynne ogłoszenia w prasie "powracającemu wynajmę", wszyscy wiedzieli, że chodzi o wynajem mieszkania komuś, kto wraca z zagranicy z dolarami. Marek, jak tu już o tym po wielokroć pisano, mając legalną mamę w USA, mógłby w Poznaniu małe mieszkanko podczas studiów nawet kupić, a nie tylko wynajmować.
  • tt-tka 01.01.19, 21:45
    dakota77 napisała:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > To juz bylo walkowane w koncowce watku o kolchozie. I wyszlo nam, ze Mare
    > czka m
    > > ogl wcale nie przerazac pokoj przy cudzej rodzinie, bo i wczesniej zapewn
    > e tak
    > > mieszkal
    >
    > Nie pamietam tamtej dyskusji. W jaki sposob w niej wyszlo, ze Marek wczesniej w
    > ynajmowal pokoj u jakiejs rodziny?


    Na logike nam wyszlo. Jako pracujacy nie mogl juz mieszkac w akademiku, a gdyby wynajmowal mieszkanie, to jednak Ida zgarnalby di tego mieszkania, a nie sam sie przytulal na Rusfelta.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 31.12.18, 12:52
    przymrozki napisała:

    > czy ta medycyna została wprost potwierdzone?

    Pod slowem, nie wiem. Mam wrazenie, ze tak, przy okazji gotowania sobie przez mlodych Palysow jakichs mrozonek w kuchni starszych, czy moze przy dojazdach na uczelnie, ale glowy nie dam i cytatem nie rzuce.



    > Matalia zamieszkała w mieszkaniu wynajmowanym preferencyjnych warunkach (w zami
    > an za remont).

    Sorry, sorry - za remont to bylo, jak sie tam Robert z Bisia lokowal, dwa lata wczesniej czy cos kole tego.

    > Tak jak młodzi Górscy - nie płacili rynkowej ceny za najem.

    A skad taka konkluzja ? W Imieninach wynajmuja te dwa pokoje po cioci Lili i nie ma slowa, ze za pol ceny.

    Trud
    > no zgadnąć jak to było z Idą, ale ona też wynajmowała od znajomego, na dodatek
    > chodziło o zaniedbaną kawalerkę w piwnicy, w każdym razie tak było na początku.

    Ale pozniej ona byla bardzo zadbana, i sporo Ida tam musiala wlozyc. I tez nie bylo, ze od znajomych taniej. Plus wykup, plus adaptacja pomieszczen piwnicznych, plus umeblowanie i urzadzenie tego wszystkiego (lazienka z wanna i kabina prysznicowa !)


    > Jeżeli Gaba dokładała się do kosztów życia i karmienia wszystkich na Roosvelta
    > , to tuż po ślubie z Grzegorzem spokojnie mogła nie mieć większych oszczędności
    > i jej sytuacja finansowa mogła wyglądać gorzej niż sytuacja jej sióstr, gdy to
    > one były świeżo poślubione.

    Jezeli. Wcale nie wiemy, czy i jak sie doklada, ale czynszu placi raczej tylko czesc niz calosc i ma wszystko to, co Ida musiala dobiero zrobic/zainstalowac.

    Oraz mowa nie o "zaraz po slubie", tylko o roku 2017, kiedy to Ida po wypieszczeniu mieszkania od podstaw robi Ruinke i szczodrze wyposaza syna, Matalia chwali sie nowym duzym mieszkaniem, a Pulpa (od wielu lat karmiaca wszystkich sezonowo, a od czterech ma seniorow na karku) wypasiona hacjende.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 31.12.18, 13:15
    tt-tka napisała:

    > > Tak jak młodzi Górscy - nie płacili rynkowej ceny za najem.
    >
    > A skad taka konkluzja ? W Imieninach wynajmuja te dwa pokoje po cioci Lili i ni
    > e ma slowa, ze za pol ceny.

    > Trud
    > > no zgadnąć jak to było z Idą,
    > Ale pozniej ona byla bardzo zadbana, i sporo Ida tam musiala wlozyc. I tez nie
    > bylo, ze od znajomych taniej. Plus wykup, plus adaptacja pomieszczen piwnicznyc
    > h, plus umeblowanie i urzadzenie tego wszystkiego (lazienka z wanna i kabina p
    > rysznicowa !)

    Tylko że wszystko to działo się stopniowo, żadna z Borejkówien nie wyniosła się do rynkowego czynszu. Zamiana ich ubogich lokali w pałace była stopniowa, w tym samym czasie Strybowie ładowali kasę w remonty na Roosevelta. Jakby ich wszystkich podliczyć, to mogłoby wyjść, że miały mniej więcej podobne koszty na starcie. Z tym, że Gaba inwestowała w nie swoje (najprawdopodobniej).


    > > Jeżeli Gaba dokładała się do kosztów życia i karmienia wszystkich na Roo
    > svelta
    > Jezeli. Wcale nie wiemy, czy i jak sie doklada, ale czynszu placi raczej tylko
    > czesc niz calosc i ma wszystko to, co Ida musiala dobiero zrobic/zainstalowac.

    Raczej zakładam, że się dokładała. Strybowie zajmowali całe mieszkanie bez jednego pokoju. To nie było mieszkanie kątem u teściów.


    > Oraz mowa nie o "zaraz po slubie", tylko o roku 2017, kiedy to Ida po wypieszcz
    > eniu mieszkania od podstaw robi Ruinke i szczodrze wyposaza syna, Matalia chwal
    > i sie nowym duzym mieszkaniem, a Pulpa (od wielu lat karmiaca wszystkich sezono
    > wo, a od czterech ma seniorow na karku) wypasiona hacjende.

    Ale Pulepcjowie oferują Gabrysiom udział w odbudowie pawilonu właśnie ze względu na brak własnych oszczędności, oni nie są bardzo bogaci, po prostu mają nieruchomości. Metraż mieszkania Nutrii nie jest nam znany.
  • briar_rose 31.12.18, 13:34
    Rety! Gaba wychodząc za Grzesia miała około 30?! O.O Niemożliwe jest to dla mnie, zawsze ją sobie wyobrażałam jako 40-45letnią, z tym pomarszczonym kostiumem... Ciekawe, ile miała staruszeczka Mila w "Kwiecie Kalafiora"?
  • marutax 31.12.18, 13:47
    briar_rose napisał(a):

    > .. Ciekawe, ile miała staruszeczka Mila w "Kwiecie Kalafiora"?

    42
  • zachariasz93 31.12.18, 14:08
    Może taka krew, MM o starzeniu w koncu coś wie, jest kobietą i zwraca na to uwagę. Mnie się zrobiły (widoczne!) zmarszczki w wieku 20 lat, mojej mamie tak samo, pomimo intensywnej pielęgnacji. Możliwe, że tak jest też w rodzinie MM i stąd takie opisy.
  • tt-tka 31.12.18, 13:44
    przymrozki napisała:


    > Tylko że wszystko to działo się stopniowo, żadna z Borejkówien nie wyniosła się
    > do rynkowego czynszu.


    Nie wiemy tego
    . Wiemy, ze placily za wynajem, plus czynsz, media i cala reszta samodzielnie

    >Zamiana ich ubogich lokali w pałace była stopniowa, w ty
    > m samym czasie Strybowie ładowali kasę w remonty na Roosevelta.

    Jakie remonty, jaka kase w tym czasie ? Do Sprezyny wlacznie to tam kuchnia zostala odmalowana.

    Jakby ich wszys
    > tkich podliczyć, to mogłoby wyjść, że miały mniej więcej podobne koszty na star
    > cie. Z tym, że Gaba inwestowała w nie swoje (najprawdopodobniej).

    Z pewnoscia nie. Odmalowanie kuchni czy pokoju to nie to samo, co zamiana piwnicznych pomieszczen na wychuchane, pysznie umeblowane wnetrza. Ani nie to samo, co rozbudowa "skromnego domku" do rozmiarow bez mala Soplicowa.



    >
    > Raczej zakładam, że się dokładała. Strybowie zajmowali całe mieszkanie bez jedn
    > ego pokoju. To nie było mieszkanie kątem u teściów.


    Alez bylo. Jeszcze w 2004 senior bardzo chamsko werbalizuje, kto tu jest u siebie, a kto u kogos (u niego, znaczy). Glupiej zmywarki nie mozna ustawic bez chryi. Rodzinne dzieci sa rozkladane po pokojach bez ustalania ze stalymi mieszkancami tych pokoi.Dopiero ostatnie trzy lata, bz seniorow, sa w miare samodzielne - ciekawe, jak wygladalo wtedy bywanie Idy z dziecmi i zywienie sie, bo o tym nic nie wiemy - a zaowocowalo remontem kosztownym (dopiero w 2016 roku) a bezsensownym, skoro uzytkowniczka drugieej lazienki wyprowadza sie expressem.





    > Ale Pulepcjowie oferują Gabrysiom udział w odbudowie pawilonu właśnie ze względ
    > u na brak własnych oszczędności, oni nie są bardzo bogaci, po prostu mają nieru
    > chomości. Metraż mieszkania Nutrii nie jest nam znany.

    Pulpowie sa splukani po kupnie ziemi, ale lekka raczka rezygnuja na rzecz siostroszwagierki z dochodowego podobno pawilinu, wyzbywajac sie przyszlych zarobkow. Oraz "bedzie milo", jak sie Gabon z Kalarepa do remontu dolozy, ale nie jest to warunek sqn. Oraz uzyskac dozywotnie uzytkowanie w zamian za udzial w remoncie to bardzo zyskowne dla Strybow, niekorzystne dla Flobrych, a zwlaszcza ich corek - a przede wszytskim te nieruhomosci, pieknie jak nam sie mowi zagospodarowane Flobre maja.
    Gabony nie maja nic poza meblami i autem. Kobieta pod szescdziesiatke i mezczyzna pod siedemdziesiatke, cale zycie ani przez chwile nie bezrobotni, nie chorzy (pomijam umysl) i bez kosztownyh hobby czy nalogow.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 31.12.18, 14:01
    tt-tka napisała:

    > Jakie remonty, jaka kase w tym czasie ? Do Sprezyny wlacznie to tam kuch
    > nia zostala odmalowana.
    >
    > Jakby ich wszys
    > > tkich podliczyć, to mogłoby wyjść, że miały mniej więcej podobne koszty n
    > a star
    > Z pewnoscia nie. Odmalowanie kuchni czy pokoju to nie to samo, co zamiana piwni
    > cznych pomieszczen na wychuchane, pysznie umeblowane wnetrza. Ani nie to samo,
    > co rozbudowa "skromnego domku" do rozmiarow bez mala Soplicowa.

    A ja takiej pewności nie mam. Oprócz Gaby, wszystkie Borejkówny zapewniły sobie dom nad głową w sposób bajkowy. Przez to trudny do wyceny. Jedna przekopała się do podziemnego źródła lokali mieszkalnych, drugiej pałac wybudowały krasnoludki za zbiory porzeczek z plantacji wielkości dużego ogrodu przydomowego. O Natalii w sumie wiemy najmniej, równie dobrze może mieć trzy małe pokoje w starym bloku co trzy poziomy w apartamentowcu.

    Ubóstwo Gaby w "Ciotce" jest jak najbardziej dziwne, nie wiem, co Strybowie robili z kasą, ale sytuacja majątkowa Pulpy i Idy też jest zastanawiająca. A na pewno niekonsekwentnie przedstawiona. Z jednej strony, Górscy nie mają na pawilon, ale ziemię kupują bez sensu jak Ignacy książki. I to ziemię, jak rozumiem, nie rolną i na dodatek atrakcyjnie położoną, skoro miał na niej stać jakiś niemiecki geszeft. Pałysowie remontują zadżumioną ruinę w lesie, ale dziecku na prezent ślubny kupują składkowo z całą rodziną samochód bardzo przeciętnej wartości, bo na więcej nie starczyło.

  • tt-tka 31.12.18, 14:12
    przymrozki napisała:


    Oprócz Gaby, wszystkie Borejkówny zapewniły sobie
    > dom nad głową w sposób bajkowy.

    Gabon tez. To tylko w bajce dobra siostra przygarnie dozywotnio pod swoj dach, a zapewne i na swoj stol domowego kopciuszka, ktoremu zamiast krolewicza dostala sie kalarepa.



    > Ubóstwo Gaby w "Ciotce" jest jak najbardziej dziwne, nie wiem, co Strybowie rob
    > ili z kasą, ale sytuacja majątkowa Pulpy i Idy też jest zastanawiająca.

    Pulpa, Ida, Natalia MAJA, co duzymi literami pisze, wlasnosc. Wieksza czy mniejsza, ale maja. Dom, mieszkanie, dacze, "posiadlosc rolna" - to jest ich, wlasne, niekwestionowane.
    Panda nie jest jedynym, co mlode Palysy dostaly, ten kosztowy remont poddasza to raczej nie za wlasne, tylko za rodzicielskie jest robiony.

    Gabony nie maja NIC, nawet wlasnej kuchni sie Gabon przez blisko 60 lat zycia nie dorobil.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • verdana 31.12.18, 16:25
    No własnie. Ja rozumiem brak samochodu (sama nie mam), brak dużego mieszkania itd - ale nie mieć absolutnie NIC? Do tego stopnia, ze nie ma się własnego mieszkania? Albo choćby pieniedzy na wynajem przyzwoitego? Wszystko było logiczne do momentu, gdy Gaba wydawała sie dziedziczką rodowego mieszkania na Rooswelta - wtedy rzeczywiście nie musiałaby w nic inwestować. Ale okazuje się, ze tam ma zamieszkać kto inny. I to jest już wysoce nieprawdopodobne, bo praktycznie Gaba jest osobą bezdomną, na łasce rodziny.
  • lili_liliana 01.01.19, 16:46
    Bardzo bym chciała wiedzieć, czyje formalnie jest mieszkanie na Roosevelta. I jaki jest jego status prawny. Bo może być i tak, że ono zwyczajnie przepadnie: główny lokator Ignacy (sam, czy z Milicją) ma już ponad 80 lat, mieszkanie nie jest własnościowe i co wtedy? Wprawdzie autorka sugeruje przyszłość Nory i tego jej wielbiciela z CZ (zapomniałam imienia) właśnie w tym mieszkaniu, ale czy to nie jest pia desideria?

    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein/ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein/ich bin nicht das Eigentum von dir/denn ich gehör nur mir"
  • bupu 03.01.19, 13:21
    tt-tka napisała:

    > przymrozki napisała:
    >
    >
    > Oprócz Gaby, wszystkie Borejkówny zapewniły sobie
    > > dom nad głową w sposób bajkowy.
    >
    > Gabon tez. To tylko w bajce dobra siostra przygarnie dozywotnio pod swoj dach,
    > a zapewne i na swoj stol domowego kopciuszka, ktoremu zamiast krolewicza dostal
    > a sie kalarepa.

    No jak kopciuszek młody i soczysty, to można i na stół. Zawdy to smaczniejsze niźli kalarepa.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • bupu 03.01.19, 13:19
    przymrozki napisała:

    > Ale Pulepcjowie oferują Gabrysiom udział w odbudowie pawilonu właśnie ze względ
    > u na brak własnych oszczędności, oni nie są bardzo bogaci, po prostu mają nieru
    > chomości. Metraż mieszkania Nutrii nie jest nam znany.

    Zaiste, ubodzyż oni, ubodzyż, tak bardzo, że stać ich na ustawiczne goszczenie stad krewnych, a nawet przebicie oferty podłego, niemieckiego koncernu, co chciał piaski za miedzo kupić... Bida jaże skrzyboce!


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • lord_vmordevol 03.01.19, 12:29
    tt-tka napisała:

    > Ale pozniej ona byla bardzo zadbana, i sporo Ida tam musiala wlozyc. I tez nie
    > bylo, ze od znajomych taniej. Plus wykup, plus adaptacja pomieszczen piwnicznyc
    > h, plus umeblowanie i urzadzenie tego wszystkiego (lazienka z wanna i kabina p
    > rysznicowa !)

    " – Chciałeś zająć jego mieszkanie? – Najserdeczniej, jak umiał, powiedział przez nos Asasello.
    – Wstawiłem wannę... – szczękając zębami darł się Mogarycz i z przerażenia zaczął bredzić od rzeczy: – Samo pobielenie... sam ton...
    – To bardzo dobrze, że wstawiłeś wannę – powiedział z aprobatą Asasello – on powinien zażywać kąpieli. – I wrzasnął: – Won!"
  • piotr7777 01.01.19, 19:00
    > Dorotka ma lat dziewiętnaście i jest pięć minut po ślubie,
    Akcja CZ dzieje się w 2017 r. 19 lat to mają (wtedy) Ania i Łucja, urodzone w 1998 r.
    Dorota nie może być ich rówieśniczką, bo jest mało prawdopodobne, by Józek zakochał się w rówieśniczce siostry. Akcja WdO dzieje się wszak w 2013 r. a Dorota, mając 15 lat, byłaby dopiero w gimnazjum.
    Zresztą chyba gdzieś jest napisane otwarcie, że Dorota urodziła się w 1996 r., więc biorąc ślub ma lat 21. Czyli jest gdzieś tak po II roku studiów.
    > Co do studiów. Czy my w ogóle wiemy, co Dorota studiuje?
    Raczej na pewno medycynę - gdyby zdecydowała się na inny kierunek Ida byłaby mocno zawiedziona.
  • zachariasz93 01.01.19, 19:28
    piotr7777 napisał:

    > > Dorotka ma lat dziewiętnaście i jest pięć minut po ślubie,
    > Akcja CZ dzieje się w 2017 r. 19 lat to mają (wtedy) Ania i Łucja, urodzone w 1
    > 998 r.


    Z CZ wyraźnie wynika, że Łucja to jednak 97. A Dorotka na bank jest 96, czyli Pałysówna jest stylko rok młodsza od Doroty.
  • tt-tka 01.01.19, 21:40
    zachariasz93 napisał(a):

    > piotr7777 napisał:
    >
    > > > Dorotka ma lat dziewiętnaście i jest pięć minut po ślubie,
    > > Akcja CZ dzieje się w 2017 r. 19 lat to mają (wtedy) Ania i Łucja, urodzo
    > ne w 1
    > > 998 r.
    >
    >
    > Z CZ wyraźnie wynika, że Łucja to jednak 97. A Dorotka na bank jest 96, czyli
    > Pałysówna jest stylko rok młodsza od Doroty.



    jednakowoz w Imieninach , w lutym 1998, Ida jest w ciazy, czy li Luska jest z koncowki tegoz 1998 roku. Ze od kilku tomow MM ja postarza o rok, to zaden dowod.
    Natomiast Derota, o ile sie nie myle, 17 latek liczyla sobie we Wnuczce, czyli w roku 2013, no to nie ma przebacz, w CZ ma 21.
    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ciotka.scholastyka 02.01.19, 11:10
    tt-tka napisała:

    > jednakowoz w Imieninach , w lutym 1998, Ida jest w ciazy, czy li Luska jest z k
    > oncowki tegoz 1998 roku.

    Nie z końcówki, bo zarówno Łusia jak i Ania urodziły się 1 sierpnia. Zdecydowanie 1998 roku. Nie pamiętacie afery w Księdze Gości, jak MM z wrodzonym sobie taktem, wdziękiem i dystansem zareagowała na uwagę czytelniczki, że gdzieś tam Łusia nie może mieć już 12 lat, bo jest z 1998 roku, a nie z z 1997?
  • tt-tka 02.01.19, 11:42
    Pamietamy :), lacznie z urocza odpowiedzia "przyznaje, pomylilam sie. I co z tego, hm ?"

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • potworia 02.01.19, 13:58

    >
    > Powierzchnia mieszkalna jest zaś w Borejkowersum niczym deszcz na równiku - reg
    > ularnie spada z nieba i kto chce, może jej sobie nałapać w dowolnych ilościach.
    >

    Love it. To kolejne na mojej top liście życzeń do Mikołaja, tuż za teleporter i tuż przed garnkiem z odrastającą zupą.
  • tt-tka 02.01.19, 00:19
    tak w ogole to przemyslalam sprawe doglebnie i doszlam do wniosku, ze roznice sa nie tyle sytuacyjne, co charakterologiczne.
    Rudy jest samowystarczalny uczuciowo, na swoja rodzine pochodzenia raczej leje i potrafi sie bez nich obywac wrecz wybornie. Ta jego Derota zakochana w Idzie, ale mam wrazenie, ze pozostalych zdolala utrzymac na dystans od swoich spraw. Zreszta tesciow tez, sprytnie uziemiajac ich Ruinka :P
    Oraz oboje maja o sobie swietne mniemanie. Ich nie trzeba w niczym utwierdzac ani umacniac.

    IGS ciagle potrzebuje akceptacji. Od Agi ja ma, ale to mu nie wystarcza, plus w codziennych sprawach oboje sa melepety, co widac dokldnie po przybyciu Rozy na Rusfelta. Natychmiast cala swiezutka (i czastkowa) autonomia mlodych Strybow poszla sie bujac. A Aga tez niby sie dystansuje i sprzeciwia, ale koniec koncow tablica hanby wisi nad rodzinnym stolem, wzbogacona o wlasnorecznie przez nia ofiarowany portrecik corki...

    Sytuacja moue sie rozwinac na wiele sposobow, Derota moze strzelic sobie od razu blizniaki jeszcze przed dyplomem, ale jedno jest pewne - mlodym Palysom nikt sie na kwatere nie wprosi, a babciom z wiekiem oraz trudniej bedzie po schodach. Sami u siebie i na swoim, sami sobie sterem, zeglarzem i okretem. A Igstryby jednak nie...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • zachariasz93 02.01.19, 01:20
    Melepeta! Droga Tt-tko, dziękuję za użycie tego słowa. :) Nigdy dotąd się z nim nie spotkam, a bardzo mi się podoba!

    A odnośnie do IGS i Agi. Odnosiłam wrażenie, że Aga miała być tą mocniejszą osobą w związku. To jak zabijała wzrokiem Józefa za złe traktowanie męża, jak postawiła się teściowej w kwestii tablicy. Taka Aga jest w sam raz dla Miągwy. I czuję, że ona wróci. Bo raz, że kobiety na początku związku czasem miewają tendencję do zgrywania mdlejących księżniczek wymagających opieki, więc Adze może przejść, a dwa, że dotąd umiała się wykazać większą asertywnością niż Ignacy. Któreś z nich podczas trwania związku automatucznie się wzmocni i obejmie dominującą pozycję, bo na partnerski związek raczej nie ma co liczyć. Stawiam na Agnieszkę.

  • tt-tka 02.01.19, 01:36
    zachariasz93 napisał(a):

    > Melepeta! Droga Tt-tko, dziękuję za użycie tego słowa. :) Nigdy dotąd się z nim
    > nie spotkam, a bardzo mi się podoba!

    Alez nie ma za co, sprzedaje jak kupilam :)
    Tu czesto sie tak Igstrybe okresla, prorokowano mu nawet, ze przy Norci zostanie tata-melepeta, w skrocie - melepetata :)

    >
    > A odnośnie do IGS i Agi. Odnosiłam wrażenie, że Aga miała być tą mocniejszą oso
    > bą w związku. To jak zabijała wzrokiem Józefa za złe traktowanie męża, jak post
    > awiła się teściowej w kwestii tablicy. Taka Aga jest w sam raz dla Miągwy. I cz
    > uję, że ona wróci. Bo raz, że kobiety na początku związku czasem miewają tenden
    > cję do zgrywania mdlejących księżniczek wymagających opieki, więc Adze może prz
    > ejść, a dwa, że dotąd umiała się wykazać większą asertywnością niż Ignacy. Któr
    > eś z nich podczas trwania związku automatucznie się wzmocni i obejmie dominując
    > ą pozycję, bo na partnerski związek raczej nie ma co liczyć. Stawiam na Agniesz
    > kę.

    Od Igstryby kazdy jest mocniejszy, wiec nie dziwota, ze i Aga. Ale od klanu juz nie imho, tablice hanby spkowala w calosci zamiast zedrzec z niej te osmieszajace IGS fotki, a potem jedzie do Floplicowa, i dostarcza podobizne corki do zawieszenia na tejze tablicy, ktora znowu zajmuje centralny punkt rodzinnej kuchni.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lord_vmordevol 03.01.19, 11:11
    zachariasz93 napisał(a):

    > Melepeta! Droga Tt-tko, dziękuję za użycie tego słowa. :) Nigdy dotąd się z nim
    > nie spotkam, a bardzo mi się podoba!

    Jak można nie znać słowa "melepeta"?
  • zachariasz93 03.01.19, 12:53
    Nie rozumiem celu takich komentarzy. Jak widzisz, da się.
  • briar_rose 03.01.19, 16:43
    Dla mnie to jest nie do pojęcia... co oni tam mają z tymi ślubami? O.O Młodzi studenci, zamiast zająć się nauką i skończeniem studiów, znalezieniem pracy, bawią się w dom. Co to jest 19 lat? Ciężko mi sobie wyobrazić samą siebie i wybranka jako "mężatych" a dalej na garnuszku u rodziców. Co to za samodzielność? A małżeństwo według mnie wymaga właśnie dojrzałości, samodzielności, stabilizacji i stabilności finansowej. Jeśli chcesz zakładać rodzinę, poczekaj, aż będziesz na to gotowy. U Doroty i rudego wydaje mi się, że jedynym motywem była chęć, by wreszcie się ze sobą przespać, o czym świadczy miesiąc miodowy w przydrożnym hoteliku :P
  • tt-tka 03.01.19, 17:16
    Oni nie maja 19 lat, choc studenci. Derota ma 21 (tez malo, zgoda !), Jozwa zeni sie w tym samym wieku, w ktorym zenil sie Igstryba (obecnie juz obabiony i dzieciaty), fakt - obaj jako studenci, ze studentkami.
    Ich rodzice i dziadkowie sie tak nie spieszyli, noale. Wszyscy wiemy, ze czasy sie zmienily, jest gorzej niz bylo (i moralnosc mniejsza, i podatki wieksze) i wybranke, a zwlaszcza wybranca trzeba schwytac i zaobraczkowac jak najwczesniej. I jak najszybciej.
    Co do tego, czego wymaga malzenstwo, zgadzam sie w stu procentach, ale tu mlodzi nie maja tego problemu, jak widac. Rodzice beda za nich dojrzali, samodzielni, ustabilizowani i tak dalej, o ile beda.

    PS tak zupelnie serio to sadze, ze MM nie ma juz pomyslow na mlodych na etapie przedslubnego docierania sie, i to od dawna. Nie umialaby ich napisac zakladajacych esd, chodzacych na randki, klocacych sie i godzacych, robiacych wypad cala grupa do Leby albo we dwoje gdziekolwiek (jak IGS z Aga pojechali do skansenu i sladem kosciolow, to nie wiadomo, smiac sie czy plakac), godzacych randkowanie z nauka albo przeciwnie, zawalajacych cos tam... i nie potrafi tez dac im otoczki. No to zeni od reki i skupia sie na przedslubnych przygotowaniach, w ktore, nawiasem mowiac, mlodzi angazuja sie najmniej (zeby nie rzec, ze wcale), za to znowu i jak zawsze na pierwszy plan wysuwaja sie Borejki i ich Borejkowny.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • guineapigs 03.01.19, 19:37
    Briar_rose napisala, miedzy innymi, czym mniej wiecej jest wg. niej malzenstwo:
    'A małżeństwo według mnie wymaga właśnie dojrzałości, samodzielności, stabilizacji i stabilności finansowej. Jeśli chcesz zakładać rodzinę, poczekaj, aż będziesz na to gotowy.'

    I ja sie pod tym jak najbardziej podpisuje. Dodalabym jeszcze jako-taka stabilnosc i samodzielnosc emocjonalna/psychologiczna czy jak tam to nazwac (mam na mysli to, czego brakuje Gabie).

    Poniewaz w dyskusji merytorycznej udziualu wziac nie moge, bo jakos od wielu tomow stracilam do serii serce i cierpliwosc i w pewnym momencie przestalam sage czytac, to wypowiem sie nie do ad remu, ale tak ogolniej:
    Czy moze byc tak, ze MM chce temu strasznemu, wspolczesnemu swiatu przeciwstawic tzw. wartosci tradycyjne? Tzn. np. zamiast pogoni za sukcesem, kariera i mamona (co zawsze mie smutno smieszy, bo dzis ta 'pogon' oznacza po prostu mozliwosc zarobienia na czynsz, jedzenie, za przeproszeniem gacie i raz na jakis czas ksiazke, o jakims albumie typu 'Mistrzowie Renesansu' czy 'Budownictwo sakralne sredn iowoiecznej Europu', z pieknymi reprodukcjami/zdjeciami i wysmakowanymi opisami nie wspomne...) MM chce pokazac te inne, lepsze, tradycyjne wartosci, jak: milosc, rodzina, malzenstwo zamiast milostek/romansikow itp itd?
    Tylko taki swiat chyba nigdy nie istnial tak naprawde, moze w tzw. bohemie czy srodowiskach buntowniczych. Czy to szlachcic czy chlop zenil sie wtedy, gdy mogl sobie na to pozwolic materialnie, o mieszczanstwie nie wspomne. Wystarczy poczytac prace biograficzne: dopiero spadek, porzadna posada, kawalek wlasnego pola i wlasny zaprzeg (w zaleznosci od srodowiska) pozwalaly starac sie o reke upatrzonej panny, a i ta powinna cos wniesc w posagu. Nie chce byc brutalna, ale w czasach 'cukiernicy z Kiejdan' slub dwoch - pardon - golodupcow bez konkretnych wizji na zycie bylby skandalem i moglby zakonczyc sie wyslaniem amorantki do klasztoru, a amoranta gdzies do wod, by sie wyszalal, zapomnial o pannie/zonie i zdobyl konkretne umiejetnosci.
    Oczywiscei znamy historie jak ze 'Znachora', gdy bogaty panicz zakochuje sie w biednej ekspedientce Marysi, i na przekor wszystkiemu zamierza ja poslubic, ale .... konczy sie to niemal smiercia Marysi, a i tak na koniec to okazuje sie ona corka swiatowej slawy chirurga.
    A tak a propos, wie ktos, kiedy skonczyla sie i czy wogole instytucja 'posagu'? Moja wlasna matka, urodzona po wojnie i w rodzinie co prawda bardzo operatywnej finansowo, ale niskiej z pochodzenia, takowy miala. Czy dzis wymaga sie czegos a la posag od nowozencow, czy wystarczy, ze sa rozgarnieci na tyle, by na siebie zarobic?
  • tt-tka 03.01.19, 20:26
    Co do posagu, to zalezy od srodowiska - wsrod intelegencji pracujacej raczej juz po drugiej wojnie tego nie bylo, chyba ze jako posag potraktujemy ksiazeczke mieszkaniowa i jej zawartosc :)
    Na wsi - owszem, zdaje sie po dzis dzien hektary lacza sie z hektarami albo z jakims wkladem finansowym do tych hektarow. W sferach handlowych, uczciwie wyznaje, nie mam pojecia.
    Ogolnie fach w reku, czy to dyplom wyzszej uczelni, czy szkoly zawodowej, liczyl sie bardziej od powojnia co najmniej. Oraz cos, co mozna uznac za odpowiednik niegdysiejszej wyprawy, czyli garderoba, korej sie mlodzi dorobili w panienskim czy kawalerskim stanie, zelazko, mikser, sprzet AGD ogolnie, te rzeczy. Aczkolwiek, odrotnie niz kiedys przy poagach, to juz raczej nie determinowalo wyboru.
    PS bonusem byly tzw znajomosci, czyli ciocia na atrakcyjnej posadzie w urzedzie gminy albo wujek kierownik sklepu miesnego. Teraz zdaje sie za dobry posag uwaza sie mame/tesciowa, ktora potrafi dziecku zalatwic etat w budzetowce niezle platny.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka