Dodaj do ulubionych

polemika ws. relacji Mila- Janusz

18.01.19, 17:48
Najpierw tekst źródłowy z równoległego wątku:
" Skąd to u Gaby? No u niej było przecież tak samo (mam na myśli rodziców uważających, że "mają prawo" powiedzieć/zrobić cokolwiek, jeśli jest to "w dobrej wierze") - i to w skali, o której ona sama nie ma nawet pojęcia (zakładam, że o wizycie podpitego Pyziaka przegonionego przez Milicję nigdy się nie dowiedziała). Konflikty w jej pierwszym małżeństwie nie brały się przecież z tego, że ona nie zgadzała się z mężem, tylko że jej matka nie zgadzała się z zięciem. Brak konfliktów w drugim małżeństwie nie brał się stąd, że stała ona po stronie męża, tylko że mąż odpuszczał w konflikcie z jej rodzicami (pamiętna scena, gdy Gaba nie odzywa się słowem, gdy jej ojciec obraża Grzegorza za to, że ten chciał kupić zmywarkę, a następnie Grzegorz przeprasza Ignacego(!), że śmiał się oburzyć na jego obraźliwe tyrady). Gdyby tę zmywarkę kupił w identycznych okolicznościach przyrody Pyziak, to Gaba zachowałaby się IDENTYCZNIE, czyli czekałaby, aż mąż ogarnie sytuację tak, żeby nikt mu nie miał za złe. Tyle że Pyziak zapewne by eskalował awanturę do punktu, w którym sam wyszedłby z R5 nie zatrzymywany przez nikogo albo zostałby wyproszony przez seniora B. (i też nie byłby zatrzymywany, a na pewno nie przez żonę), dlatego musiał zniknąć z jej życia, a Grzegorz się adaptował do roli grzecznego i miłego zięcia, więc przetrwał ćwierć wieku w tym domu."

A teraz moje uwagi
1. O małżeństwie Gabrieli i Janusza wiemy niewiele o zachowaniu Mili w czasie tegoż prawie nic.
Wiemy, że Mila 1) była uprzedzona do Janusza w Kwiecie kalafiora 2) tolerowała go w IDzie sierpniowej 3) ani słowem nie skomentowała jego obecności w Opium w rosole 4) nie wpuściła go do domu gdzieś na wysokości Dziecka piątku 5) w późniejszych książkach wypowiada się o byłym zięciu krytycznie (ale nie ona jedna).
Mam takie wrażenie, że ogólnie Mila w ocenie forumowiczek to harpia, intrygantka i ogólnie potwór a Janusz biedna ofiara, ale hipotezy nt. okresu pożycia małżeńskiego Gabrieli i Janusza są tylko hipotezami.
Nie zauważyłem by Mila i Ignacy uzurpowali sobie prawo decydowania za dzieci. No owszem, Mila przegoniła Janusza i zataiła to przed rodziną, ale sama nie była pewna, czy zrobiła dobrze (list do Gizeli). Potem mamy ingerencję Ignacego w życie wnuczek tyle - jak już zwracałem uwagę - Ignacy zostaje za te ingerencje skrytykowany i wyciąga wnioski, że chyba przesadził.
I wreszcie - w sprawie zmywarki, o czym mało kto pamięta, Grzegorz działał za wiedzą i przy pełnym poparciu teściowej. Potem faktycznie w starciu z kostycznym teściem został sam na placu boju, ale w tej samej książce Mila boi się przyznać przed mężem do fascynacji klasycznymi kryminałami.
Nie ma sensu zastanawiać się jak w analogicznej sytuacji zachowałby się Janusz, bo znamy Janusza w wersji nastoletniej (i wtedy jest faktycznie sympatyczny) i Janusza po 40 (trochę buraka, trochę życiowego rozbitka). Natomiast Janusz w analogicznej sytuacji nie był z 2 powodów 1) możliwości zakupu różnych udogodnień technicznych były w latach 80 obiektywnie mniejsze 2) on sam był domowym trutniem (niestety, ale tak jest napisane przez autorkę a przeciwdowodów brak). Gdyby jednak hipotetycznie Janusz zmywarkę (robota kuchennego, pralkę automatyczną czy inny użyteczny sprzęt) kupił w roku 1983, w okresie przymusowej nieobecności teścia zostałoby to zaakceptowane (a Ignacy po powrocie dodomu nawet nie miałby szans wyrazić niezadowolenia) a rzeczony sprzęt funkcjonowałby po latach jako "jedyny dobry ślad obecności Pyziaka w życiu Gabrysi".
Także fajnie jest spekulować, ale nie należy łączyć spekulacji z tym, co autorka naprawdę napisała. albo czego nie napisała.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 18.01.19, 18:17
      Zanim wdam sie w polemike, prosba.
      Na bazie wylacznie tego, co MM napisala i czego nie napisala, wyjasnij mi, Piotrze, czemu mezowie corek w domu Borejkow traca glos lub znikaja. Czemu Grzegorz przestal sie odzywac, czemu Mareczek (holubiony wszyk przez tesciowa) calkowicie zniknal z zycia borejkow ?
      Oraz pytanie drugie - czemu Gabon, przez cwierc wieku widowiskowo oplakujacy Pyziaka nigdy w tym temacie nie zostal przez matke obsztorcowany i postawiony do pionu, milym borejczym zwyczajem, w innych okolicznosciach przez Milicje praktykowanym ?

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • guineapigs Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 18.01.19, 19:33
        TT-tka prosi Piotra7777 o wyjasnienie takich kwestii:
        'Czemu Grzegorz przestal sie odzywac, czemu Mareczek (holubiony wszyk przez tesciowa) calkowicie zniknal z zycia borejkow ?'

        Jam nie Piotr7777, ale sie wypowiem:
        - Sprawa Grzegorza: w zasadzie nie wiadomo chyba, czy przestal sie odzywac, bo o okresie narzeczenstwa G&G wiemy malo, a w zasadzie tyle, co kot naplakal. Moze Grzegorz i w tym czasie niewiele sie odzywal, nie podejmowal zadnych decyzji w tematach: do ktorej kawiarni? Na jaki film? Zwroc uwage, ze przy okazji tego pamietnego wypadu do domku Grzegorz kompletnie sie wycofuje w obecnosci Bernarda i w zasadzie to Bernard wchodzi w buty gospodarza imprezy (zreszta w buty gospodarza imprezy Bernard wchodzi za kazdym razem, gdy tylko jest okazja, taki typ). Zatem chyba trudno powiedziec, ze Grzegorz nagle starcil glowe i glos. Moze tak i jest, ale tego chyba nie wywnioskujemy, mozemy zalozyc. Ale Grzegorz nie ma zadnych kolegow do wypadow na wodke, ryby, mecz, reperowanie samochodu kumpla, zuzel, silownie, pokerka i gdzie tam jeszcze testosteron sie kumuluje. Ze tak nawiaze troche OffTopicznie: Karol Krawczyk i Tadzio Norek z Miodowych Lat ciagle gdzies wyskakiwali; tymczasem Grzegorz nigdzie i z nikim. Ja zakladam, i chyba jest to zalozenie jakos tam uprawnione, ze Grzegorz to Typ Wycofany i wcale nie chce miec glosu. Dlaczego? Nie wiem, ale przypuszczam, ze jest kilka mozliwosci. Po pierwsze, ma to wszystko w d**ie i woli siedziec przy pracy, po drugie: nie lubi ludzi, z wyjatkiem kilku sztuk, i nie ma zamiaru wchodzic z nimi w jakiekolwiek interakcje, po trzecie: w zasadzie jest wygodnicki i woli, by za niego podejmowano decyzje, on sie dostosuje, aby tylko byl spokoj, komputer i mozliwosc pracy na uczelni bez zawracania glowy domowymi pierdolami.
        - Sprawa Mareczka. No to juz chyba jakos bylo o tym, ze pewnie podkrada cos ze szpitala, he he he. Ale ja mam taka teorie: skoro sie tak szybko przekwalifikowal (juz tam nie pamietam, co to bylo, ale z neurologa na neurochirurga czy cos takiego?), i to w dziedzinach trudnych, to moze jest po prostu zmeczony wkuwaniem, zaliczaniem i praktykowaniem? No i jak w przypadku Grzegorza: olal wszystko, bo tescie sie zajma i dzieciami, i wszystkim innym.

        W zasadzie to rozumiem taka postawe (olac wszystko i pojechac w Bieszczady/na Rusfelta 5), ale z drugiej strony...,GDZIE CI MEZCZYZNI? Mezczyzna to nie tylko portki i ktores-tam-rzedne cechy plciowe, ale tez chyba mozg i ten fascynujacy 'meski swiat', owiany tajemnica wieksza, niz swiat kobiecy. Przynajmniej dla kobiet, prawda.
        • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 18.01.19, 20:41
          guineapigs napisała:



          > - Sprawa Grzegorza: w zasadzie nie wiadomo chyba, czy przestal sie odzywac, bo
          > o okresie narzeczenstwa G&G wiemy malo, a w zasadzie tyle, co kot naplakal. Moz
          > e Grzegorz i w tym czasie niewiele sie odzywal, nie podejmowal zadnych decyzji

          Wiemy o pierwszym roku jego malzenstwa z Gaba. Wyjechali do Wloch, Grzegorz jest rozmowny, nawet z obcymi on, introwertyk, sobie gawedzi (z panem Jankowiakiem), usmiecha sie, wychwala Gabrysie i epatuje swoim szczesciam.
          W nastepnych tomach, po kilku latach malzenstwa, przechodzi mu to wszystko jak reka odjal.
          (czy ja slabo pamietam, czy w DP Milicji jakos wyjatkowo malo i nigdy w interakcji z Grzesiem ? Ygnac tez jakos milkliwy albo chronicznie nieobecny)


          Zwroc uwage, ze przy okazji tego
          > pamietnego wypadu do domku Grzegorz kompletnie sie wycofuje w obecnosci Bernard
          > a

          Z okazji domku (i zmywarki przy okazji) to jest juz szosty rok jego malzenstwa z Gabonem i zycia z Borejkami. Hm.

          Oraz dowiadujemy sie, po z gora dwudziestu latach, ze Grzegorz mial refleksje i wlasne zdanie, m.in w sprawie cwiczenia jego wlasnego syna przez Jozwe. Ale nie odezwal sie w zadnej z tych spraw.


          > - Sprawa Mareczka. No to juz chyba jakos bylo o tym, ze pewnie podkrada cos ze
          > szpitala, he he he. Ale ja mam taka teorie: skoro sie tak szybko przekwalifikow
          > al (juz tam nie pamietam, co to bylo, ale z neurologa na neurochirurga czy cos
          > takiego?), i to w dziedzinach trudnych, to moze jest po prostu zmeczony wkuwani
          > em, zaliczaniem i praktykowaniem?

          Moze byc zmeczony, czemu nie. Ale on zone ma glownie na gorze, u tesciow, tam cala jego rodzina je, tam spedza czas. Czemu Marek zdecydowal sie jadac w stolowce szpitalnej, wzglednie na okraglo odgrzewac sobie parowki zamiast choc czasem zjesc jak czlowiek ? Bo to byloby z tesciami i u tesciow czy jest inne wytlumaczenie ?


          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
          • dziennik-niecodziennik Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 10:57
            > Czemu Marek zdecydowal sie jadac w stolowce szpitalnej

            zeby zjesc w czasie pracy? to nie ejst raczej tak ze sobie moze ottak na obiad wyskoczyc.

            > wzglednie na okraglo odgrzewac sobie parowki

            moze lubi? :D

            --
            "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
            Pietrek + Solejuk ;)
      • dziennik-niecodziennik Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 10:29
        > Czemu Grzegorz przestal sie odzywac

        Grzegorz generalnie mało sie odzywa. Jak jeszcze mieszkal z Cyrylem i Metodym to tez sie nie odzywał. wiec nie mozna powiedziec zeby sie przestal odzywac.

        > czemu Mareczek (holubiony wszyk przez tesciowa) calkowicie zniknal z zycia borejkow

        bo Mareczek po pierwsze - mieszka osobno i niespecjalnie sie dal "zborejczyc", po drugie - jako pracoholik jest ciągle zmęczony i nawet z własną żoną niewiele rozmawia. ba! - mam wrazenie ze nawet ze swoimi dziecmi niewiele rozmawia.

        co do pytania drugiego - bo Gabon NIE opłakuje Pyziaka (skąd w ogole ten powszechny tu pomysł?), tylko jesli juz to po prostu wlasny błąd życiowy, a to co innego. nie mowiac o tym ze jak jej sie zdarzy, to i ja Mila "szpilkuje" - vide "Płaczecie sobie?"...


        --
        "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
        Pietrek + Solejuk ;)
        • bupu Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 10:40
          dziennik-niecodziennik napisała:

          > bo Mareczek po pierwsze - mieszka osobno i niespecjalnie sie dal "zborejczyc",
          > po drugie - jako pracoholik jest ciągle zmęczony i nawet z własną żoną niewiele
          > rozmawia. ba! - mam wrazenie ze nawet ze swoimi dziecmi niewiele rozmawia.


          Jakoś się nie dziwię. Przez słowotok Idy i Łusi nie da się przebić, a Józwa po pierwsze prawie w ogóle nie gada, a po drugie i tak wszystko wie lepiej. No i o czym z nim gadać?




          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 10:55
          dziennik-niecodziennik napisała:

          > > Czemu Grzegorz przestal sie odzywac
          >
          > Grzegorz generalnie mało sie odzywa. Jak jeszcze mieszkal z Cyrylem i Metodym t
          > o tez sie nie odzywał. wiec nie mozna powiedziec zeby sie przestal odzywac.

          Odzywal sie, odzywal. Przynajmniej przy okazjach takich jak Wigilia. I w pierwszym roku po slubie tez gadal.
          A w McD w ogole go nie widzimy ani nie slyszymy, przez Wigilie i cale swieta. Choc w domu jest, bo przeciez tesciom szoferuje.


          >
          > > czemu Mareczek (holubiony wszyk przez tesciowa) calkowicie zniknal z zyci
          > a borejkow
          >
          > bo Mareczek po pierwsze - mieszka osobno i niespecjalnie sie dal "zborejczyc",
          > po drugie - jako pracoholik jest ciągle zmęczony i nawet z własną żoną niewiele
          > rozmawia. ba! - mam wrazenie ze nawet ze swoimi dziecmi niewiele rozmawia.

          Ale jadac chyba jada ? Tyle ze nie u Borejkow, gdzie zywi sie cala jego rodzina. Wiec pytam, czemu tak skutecznie sie wymiksowal.


          > co do pytania drugiego - bo Gabon NIE opłakuje Pyziaka (skąd w ogole ten powsze
          > chny tu pomysł?), tylko jesli juz to po prostu wlasny błąd życiowy, a to co inn
          > ego. nie mowiac o tym ze jak jej sie zdarzy, to i ja Mila "szpilkuje" - vide "P
          > łaczecie sobie?"...


          To bylo w OwR. przez nastepne cwiercwiecze Gabon ma lzy w oczach i trzesie broda przy kazdym Py..., a nawet Mezczyzna, o przepraszam ! - a Milicja nic.



          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
          • dziennik-niecodziennik Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 11:46
            > Odzywal sie, odzywal. Przynajmniej przy okazjach takich jak Wigilia. I w pierwszym roku po slubie tez gadal.
            > A w McD w ogole go nie widzimy ani nie slyszymy, przez Wigilie i cale swieta. Choc w domu jest, bo przeciez tesciom
            > szoferuje.

            jak sie nie odzywa, jak na samym poczatku jak Gaba patrzy przez okno to widzi Grzesia gadającego, i to o dziwo! - z tesciami?...

            > Ale jadac chyba jada ? Tyle ze nie u Borejkow, gdzie zywi sie cala jego rodzina. Wiec pytam, czemu tak skutecznie sie
            > wymiksowal.

            jada - źle bo zborejczony. nie jada - źle, bo sie alienuje. przypuszczam że po prostu po tym jak sie wywlecze z łóżka to idzie w gaciach do lodówki i je cokolwiek, i nie chce mu sie ubierac ani wychodzic.
            generalnie u Borejkow jak najbardziej bywa.

            > To bylo w OwR. przez nastepne cwiercwiecze Gabon ma lzy w oczach i trzesie broda przy kazdym Py..., a nawet
            > Mezczyzna, o przepraszam ! - a Milicja nic.

            Gaba nie trzęsie brodą na wspomnienie o Pyziaku czy ogolnie mężczyznach, ale po prostu o przykrosci jakie jej robią inni, nawet i niechcący. Przy Mężczyznie trzesie brodą, bo zabrzmialo to tak jakby jej winą było to że Laura nie ma w domu męskiej ręki do trzymania za kark. no sorry, jak by mi ktos wypominał ze mnie porzucono to tez by mi milo nie bylo.


            --
            "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
            Pietrek + Solejuk ;)
            • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 12:08
              dziennik-niecodziennik napisała:


              >
              > jak sie nie odzywa, jak na samym poczatku jak Gaba patrzy przez okno to widzi G
              > rzesia gadającego, i to o dziwo! - z tesciami?...
              >

              A my to slyszymy ? Jakies slowa Grzesia ?



              > jada - źle bo zborejczony. nie jada - źle, bo sie alienuje. przypuszczam że po
              > prostu po tym jak sie wywlecze z łóżka to idzie w gaciach do lodówki i je cokol
              > wiek, i nie chce mu sie ubierac ani wychodzic.

              Ale jego zona i dzieci jadaja na gorze. Tam sa obiady, a czesto i sniadania, i kolacje. Tylko Mareczka nie ma.


              > generalnie u Borejkow jak najbardziej bywa.
              >

              A jakies przyklady ? Na to bywanie ?


              >
              > Gaba nie trzęsie brodą na wspomnienie o Pyziaku czy ogolnie mężczyznach, ale po
              > prostu o przykrosci jakie jej robią inni, nawet i niechcący. Przy Mężczyznie t
              > rzesie brodą, bo zabrzmialo to tak jakby jej winą było to że Laura nie ma w dom
              > u męskiej ręki do trzymania za kark. no sorry, jak by mi ktos wypominał ze mnie
              > porzucono to tez by mi milo nie bylo.

              Ida nie mowi o porzuceniu, tylko o rozwydrzonych corkach Gabona. A sam Gabon jest juz po oficjalnej prezentacji Grzegorza i w przeddzien zareczyn. Szlocha (zarazem blyskajac stala w oku, iscie pyziacza) bo jej sie nie chce ustawiac bachorow. I robi to konsekwentnie przez nastepne lata.


              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • dziennik-niecodziennik Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 12:14
                > A my to slyszymy ? Jakies slowa Grzesia ?

                a musimy???

                > Ale jego zona i dzieci jadaja na gorze. Tam sa obiady, a czesto i sniadania, i kolacje. Tylko Mareczka nie ma.

                jego dzieci jednakowoż prowadzą bardziej uregulowany tryb życia i śniadania jadać muszą. Ida pracuje w innym systemie niż Marek. Ordynator oddziału neurochirurgii nie pracuje w godzinach 8-15, wiec i szans na regularne posiłki u teściów nie ma.

                > Ida nie mowi o porzuceniu, tylko o rozwydrzonych corkach Gabona.

                o rozwydrzonych, ale w tym kontekscie tez o braku mezczyzny w domu. i czyni to w taki sposób ze wynika ze to głównie brak tego mezczyzny jet powodem rozwydrzenia. no sorry, troche mało delikatne. kwestie wychowania dzieci pomijam.

                --
                "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
                Pietrek + Solejuk ;)
                • bupu Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 12:44
                  dziennik-niecodziennik napisała:


                  >
                  > > Ida nie mowi o porzuceniu, tylko o rozwydrzonych corkach Gabona.
                  >
                  > o rozwydrzonych, ale w tym kontekscie tez o braku mezczyzny w domu. i czyni to
                  > w taki sposób ze wynika ze to głównie brak tego mezczyzny jet powodem rozwydrze
                  > nia. no sorry, troche mało delikatne. kwestie wychowania dzieci pomijam.
                  >

                  Może i mało delikatne, ale na litość rozmaitych bogów, zalewać się łzą jak rynna, bo siostra przypomniała o porzuceniu sprzed prawie ośmiu lat? W tym samym tomie takoż Gaba szepcze zbielałymi usty że jej młodsze dziecko kłamie jak ojciec, dlawi się nazwiskiem byłego jak surowym kartoflem, a Pulpie drzacym głosem i ze łzami w oczach opowiada jak to w jej serce wytarto kiedyś buty. No przepraszam, ale to nie są zachowania osoby, która przeszła do porządku dziennego nad upadkiem swego małżeństwa.

                  A widok wierzby, pod którą ongi Pyza Juliusz kalał swem niegodnemi wargi świętej Gabrieli ust pąkowie, dziabie rzeczoną Gabrielę sztyletem w serce jeszcze z dekadę po Pulpecji. Zaiste, nie leje ona ślozòw po nikczemnym Pyzie ani trochę...


                  --
                  Wiedźma
                  To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                  http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                  • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 13:16
                    Podpisuje sie pod Bupu.
                    Oraz uwazam, ze Ida, ktorej kufniary Gaby szarpia za klamke uporczywie i bez reakcji ze strony matki miala prawo byc dowolnie brutalna. Jak w noc poslubna zrobila awanture o smarkate w pokoju bez wspominanaia o przydatnej meskiej rece, to tez sie nie doczekala reakcji.

                    --
                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                  • dziennik-niecodziennik Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 13:20
                    A ja twierdze ze zalezy wszystko od wrazliwosci. Ja tez jakoś nie mam ochoty chodzic w miejsca gdzie chodzilam z bylym. A moj były stał sie byly prawie dwadzieścia lat temu i nie porzucil mnie z dziecmi. I nie znaczy to ze nie przebolalam rozstania i ze za nim oczy wyplakuje.

                    --
                    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
                    Pietrek + Solejuk ;)
                    • bupu Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 14:04
                      dziennik-niecodziennik napisała:

                      > A ja twierdze ze zalezy wszystko od wrazliwosci. Ja tez jakoś nie mam ochoty ch
                      > odzic w miejsca gdzie chodzilam z bylym. A moj były stał sie byly prawie dwadzi
                      > eścia lat temu i nie porzucil mnie z dziecmi. I nie znaczy to ze nie przebolala
                      > m rozstania i ze za nim oczy wyplakuje.
                      >

                      No ale w tym clou że Gaba wypłakiwała, przykłady w moim poprzednim poście.


                      --
                      Wiedźma
                      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                      http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                      • dziennik-niecodziennik Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 15:26
                        Ale - jak pisalam - mnie nie porzucono po slubie i z dziecmi. Moze gdyby, to bym oplakiwala, ale nie faceta, a fakt ze mnie porzucono.
                        I Gaba ma tak samo. Nie placze za Pyziakiem. Placze, bo jej smutno i przykro ze tak zle ulokowala uczucia.

                        --
                        "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
                        Pietrek + Solejuk ;)
                        • bupu Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 15:54
                          dziennik-niecodziennik napisała:

                          > Ale - jak pisalam - mnie nie porzucono po slubie i z dziecmi. Moze gdyby, to by
                          > m oplakiwala, ale nie faceta, a fakt ze mnie porzucono.
                          > I Gaba ma tak samo. Nie placze za Pyziakiem. Placze, bo jej smutno i przykro ze
                          > tak zle ulokowala uczucia.

                          A potem lokuje uczucia, podobno ekstraordynaryjnie, w Kalarepie. I furt dalej chlipie jak to źle z tym Pyziakiem.


                          --
                          Wiedźma
                          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                        • przymrozki Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 17:38
                          dziennik-niecodziennik napisała:

                          > I Gaba ma tak samo. Nie placze za Pyziakiem. Placze, bo jej smutno i przykro ze
                          > tak zle ulokowala uczucia.

                          Ale przecież jej kością w gardle nie staje słowo "porzucona" lub "samotna". Przeciwnie, tymi słowami szasta na lewo i prawo. W swoich monologach, mając lat trzydzieści, tak właśnie się określa. Słowo, którego nie wolno wymówić to "Py...py...pyziak" (nawiasem pisząc, nazwisko jej córek, jak ta dziewczyna musi się męczyć na wywiadówkach i przy załatwianiu za dzieci spraw urzędowych).
                  • ciotka.scholastyka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 23.01.19, 09:20
                    bupu napisała:


                    > A widok wierzby, pod którą ongi Pyza Juliusz kalał swem niegodnemi wargi święte
                    > j Gabrieli ust pąkowie, dziabie rzeczoną Gabrielę sztyletem w serce jeszcze z d
                    > ekadę po Pulpecji.

                    Siedemnaście lat po Pulpecji. To jest w McDusi. I Gaba jest - także - siedemnaście lat po ślubie z Grzesiem...
                • ciotka.scholastyka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 23.01.19, 09:15
                  dziennik-niecodziennik napisała:

                  > > A my to slyszymy ? Jakies slowa Grzesia ?
                  >
                  > a musimy???
                  >

                  Też się zastanawiam, dlaczego widząc przez okno mężczyznę rozmawiającego ze swoimi teściami musimy jeszcze słyszeć, co mówi, bo inaczej jest to niewiarygodne :D Najpewniej Grzegorz, mieszając sałatę, z łagodnym uśmiechem patrzy na siedzących naprzeciwko teściów i mówi "ty stara pindo, zaraz jak ci przypi***olę i złapię tę twoją wstrętną chudą szyjkę, że aż ci gały wylezą na wierzch, a tobie, stary śmierdzący dziadygo, skopię pomarszczone dupsko i wystawię na ulicę z koszem na śmieci na twoim łysym łbie" :D :D :D
                  • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 23.01.19, 09:53
                    Nie, zapewne Grzes mowi "och, tato, masz racje, wszystkie zmywarki poza ta nasza to objaw rozpasanego konsumpcjonizmu", zapewne za to nie mowi "uwazam, ze tata nie powinien ograniczac lektur Ignasia tylko do starozytnikow". Na pewno - to juz wiemy z F - nie mowi o zachowaniach Jozwy,ukochanego wnuka tesciowej, wobec jego syna.
                    Tak, rzeczywiscie nie musimy go slyszec, wystarczy zobaczyc, ze jednak rusza ustami...

                    --
                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                    • dziennik-niecodziennik Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 23.01.19, 10:53
                      ale Tobie zalezy żeby Grześ mówil okreslone tresci? bo na poczatku mialas pretensje że sie nie odzywa. a jak jednak sie odzywa to sie okazuje ze sie żle odzywa?... :)

                      --
                      "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
                      Pietrek + Solejuk ;)
                      • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 23.01.19, 10:56
                        Mnie chodzi o to, zeby domownik i czlonek rodziny wyrazal swoje zdanie w kwestiach domowych i rodzinnych. Oraz na inne tematy tez. Ale jesli Grzegorzowi wystarcza, a czytelnik uwaza za dostateczne, ze on pochwali jakosc salaty, ktora wlasnie miesza...

                        --
                        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                          • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 23.01.19, 13:47
                            Coz, wiemy z Feblika, gdzie po raz pierwszy od DP mamy wglad w mysli Grzegorza, ze cwiczenie Ignasia przez Jozwe nie podobalo mu sie, ze nie uwazal tego za dobra metode, ze nie ma serca do Jozka, ze nie zgadzal sie z Gaba w tej materii - i ze slowa na ten temat nie powiedzial.
                            Oraz na temat lektur syna wypowiadal sie tylko szeptem, ukradkiem i tylko do tegoz syna.
                            Oraz wlasnej zonie nie byl w stanie powiedziec, ze nie odpowiadalo mu towarzystwo Bernarda.

                            --
                            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                            • bupu Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 23.01.19, 14:59
                              tt-tka napisała:

                              > Coz, wiemy z Feblika, gdzie po raz pierwszy od DP mamy wglad w mysli Grzegorza,
                              > ze cwiczenie Ignasia przez Jozwe nie podobalo mu sie, ze nie uwazal tego za do
                              > bra metode, ze nie ma serca do Jozka, ze nie zgadzal sie z Gaba w tej materii -
                              > i ze slowa na ten temat nie powiedzial.
                              > Oraz na temat lektur syna wypowiadal sie tylko szeptem, ukradkiem i tylko do te
                              > goz syna.
                              > Oraz wlasnej zonie nie byl w stanie powiedziec, ze nie odpowiadalo mu towarzyst
                              > wo Bernarda.
                              >

                              Zważywszy na fakt, że w tej ostatniej sytuacji jego wkurzenie było widoczne gołym okiem z orbity okołoziemskiej, a Gabuchna i tak je olała, to nie pomogłoby nawet gdyby zakomunikował swoją niechęć do obecności Bernarda przez gigantofon.

                              No to właściwie skoro własna jego źona nawet w takiej sytuacji ma w... nosie jego uczucia, potrzeby i poglądy, to na co mu gębę strzępić? Lepiej ograniczać się do pogawędek o sałacie.

                              Nie żebym postawę Kalarepy popierała, ale tak sobie teoretyzuję jak to mogło wyglądać z jego punktu widzenia.
                              --
                              Wiedźma
                              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
    • przymrozki Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 18.01.19, 18:52
      "Potem mamy ingerencję Ignacego w życie wnuczek tyle - jak już zwracałem uwagę - Ignacy zostaje za te ingerencje skrytykowany i wyciąga wnioski, że chyba przesadził."

      Czyżby? Nie przypominam sobie żadnej sceny, w której Ignacy uświadamiałby sobie cokolwiek podobnego. Owszem, głupio mu było przed Helmutem, gdy zasugerowano mu rasizm i nietolerancję religijną i potem wyżywał się na Ignasiu nad pizzą, jakby to była dziecka wina, że tak go nie wychowano. W CP Ignacy żwawo układał życie wnuczkom, a jego jedyna refleksja była taka, że słabo mu to idzie i że szkoda, że nie ma Mili, bo z nią wyszłoby lepiej. Czyli nie zakwestionował swojego prawa do przetrzymywania nosa w nieswojej sprawie, on tylko bolał nad tego nosa nieskutecznością. Nie ma sceny, w której KTOKOLWIEK (słownie: KTOKOLWIEK) wstawiłby się za integralnością framugi masakrowanej borejkowskim młotkiem, obsobaczył seniora i wyegzekwował uwolnienie pełnoletniej Laury z domowego aresztu. Ignacy nigdy nie przyznaje, nawet sam przed sobą, że zrobił źle. Nie przeprosił Laury. Scena "tyle się nadonosiłem, a one i tak wychodzą za mąż" napisana jest jako urocza i zabawna. Donosić nie wypada, Józinek jest lepszy niż Ignaś, ale w sumie fajnie wyszło.

      Ostatnia scena CP wygląda, przypominam, następująco. Laura wygłasza tyradę, że ona idzie na studia i jak rodzina sobie nie życzy jej i jej ambicji naukowych na Roosevelta to, proszę bardzo, ona może pójść do akademika, ale za mąż w tak młodym wieku to ona się stanowczo nie wybiera. Ignaś mówi dziadkowi, że niedobrze, w akademiku nie będzie można tak łatwo pilnować Laury. A Ignacy, widząc, że żadnego ślubu nie będzie, a i miłość chyba odjeżdża w dal, mówi wnukowi na ucho, że "teraz to już nawet nie trzeba". Taka to autorefleksja.
    • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 18.01.19, 19:52
      Dobra, na odpowiedz nadal czekam, a na razie odniose sie :)

      piotr7777 napisał:

      > Wiemy, że Mila
      > 1) była uprzedzona do Janusza w Kwiecie kalafiora

      Byla i Janusz tez o tym wiedzial - albo mu to okazala, albo Gaba powtorzyla, ale wiadomosc, ze "mamusia w domu" peszy Pyziaka i natychmiast powoduje wpuszczenie Gaby z objec. Ewentualna interwencja ojca sie nie speszyl. Co wiecej, tylko wobec Pyziaka byla z gory niechetnie nastawiona, innych absztyfikantow corek darzy zaufaniem i sympatia na kredyt i okazuje to

      >2) tolerowała
      > go w IDzie sierpniowej

      A na czym polegalo to tolerowanie ? Nie mamy chyba ani jednej sceny Mila-Pyziak, ona sie, o ile pamietam, ani razu do niego nie odezwala.

      > 3) ani słowem nie skomentowała jego obecności w Opium w
      > rosole

      Chyba nieobecnosci ? A co tu komentowac, niech corka beczy i mysli o tym sportowcu z uwodzicielskim blyskiem w oku jak najgorzej. Nie pociesza ani nie uspokaja Gaby, jak to robila wobec Pyzy 22 lata pozniej

      >4) nie wpuściła go do domu gdzieś na wysokości Dziecka piątku

      Nie wpuscila. I nie powiedziala najbardziej zainteresowanej, doroslej corce, ani pozniej dorastajacym/doroslym wnuczkom o tej bytnosci.

      >5) w późn
      > iejszych książkach wypowiada się o byłym zięciu krytycznie (ale nie ona jedna).

      Przede wszystkim - klamie. Pyziak, ktory "uciekl przed stanem wojennym" (i ani slowa, ze w stanie wojennym wlasnie WROCIL) i ze przybyl na krotko rok pozniej, niz rzeczywiscie przybyl oraz ze "pobyl krotko", a nie ze pobyl ponad rok, zanim definitywnie zniknal. O tym, co sie przez ten rok dzialo, ani slowa, znowu.


      > Mam takie wrażenie, że ogólnie Mila w ocenie forumowiczek to harpia, intrygantk
      > a i ogólnie potwór

      Bo jest. Jednostka emocjonalnie wynaturzona to najlagodniejsze okreslenie. To jest ta sama Mila, ktora od przybranej matki wziela wszystko, co tamta mogla dac, po czym pozwolila mezowi pomiatac nia, a w koncu odebrala Gizeli cala swoja (czyli i Gizeli) rodzine. To jest ta sama Mila, ktora przed ukochanym podobno mezem latami ukrywa swoje zainteresowania, zajecia i zarobki.


      > Nie zauważyłem by Mila i Ignacy uzurpowali sobie prawo decydowania za dzieci.

      Patrzyles w inna strone ?

      >N
      > o owszem, Mila przegoniła Janusza i zataiła to przed rodziną, ale sama nie była
      > pewna, czy zrobiła dobrze (list do Gizeli).

      Ale zrobila, I nigdy sie do tego wobec zainteresowanych nie przyznala.

      >Potem mamy ingerencję Ignacego w ż
      > ycie wnuczek tyle - jak już zwracałem uwagę - Ignacy zostaje za te ingerencje s
      > krytykowany i wyciąga wnioski, że chyba przesadził.

      Przymrozki juz odpowiedziala, a ja moge sie tylko podpisac.


      > I wreszcie - w sprawie zmywarki, o czym mało kto pamięta, Grzegorz działał za w
      > iedzą i przy pełnym poparciu teściowej.

      I ta tesciowa, ktora o zakupie wiedziala i zaaprobowala go, nie odzywa sie, gdy Ygnac miesza z blotem Grzegorza. Niech miesza, w koncu to tylko maz Gaby.

      >w tej samej książce Mila boi się przyzna
      > ć przed mężem do fascynacji klasycznymi kryminałami.

      No i ? W czym i jakim sposobem ja to usprawiedliwia w sprawie zmywarki ?


      > Nie ma sensu zastanawiać się jak w analogicznej sytuacji zachowałby się Janusz,
      > bo znamy Janusza w wersji nastoletniej (i wtedy jest faktycznie sympatyczny) i
      > Janusza po 40 (trochę buraka, trochę życiowego rozbitka). Natomiast Janusz w a
      > nalogicznej sytuacji nie był z 2 powodów 1) możliwości zakupu różnych udogodnie
      > ń technicznych były w latach 80 obiektywnie mniejsze 2) on sam był domowym trut
      > niem (niestety, ale tak jest napisane przez autorkę a przeciwdowodów brak).

      Niestety Janusz wyjechal zarobic, co taz sama altorka nam napisala. Nie ma podstaw przypuszczac, ze nie zarobil, a nabyc cokolwiek za waluty wymienialne, czy nawet sprowadzic to nie byl problem. O obijaniu sie mowi nam Nutria, ktora wtedy liczyla sobie 12-13 lat i nie wiedziala zapewne, kto i w jakim stopniu partycypowal w domowych wydatkach.

      Gdy
      > by jednak hipotetycznie Janusz zmywarkę (robota kuchennego, pralkę automatyczną
      > czy inny użyteczny sprzęt) kupił w roku 1983, w okresie przymusowej nieobecnoś
      > ci teścia zostałoby to zaakceptowane (a Ignacy po powrocie dodomu nawet nie mia
      > łby szans wyrazić niezadowolenia) a rzeczony sprzęt funkcjonowałby po latach j
      > ako "jedyny dobry ślad obecności Pyziaka w życiu Gabrysi".

      Akurat. Kitchen Aid, przykladowo, zniknal bez sladu. I wszystkie inne slady po Januszu - wspolne fotki, protokoly grupy, wiedza o nim - zostaly jak nastaranniej zatarte.


      > Także fajnie jest spekulować, ale nie należy łączyć spekulacji z tym, co autork
      > a naprawdę napisała. albo czego nie napisała.

      Niestety altorka za duzo przemilczala, zeby to lyknac. Skoro nie dala nam wiedzy o tym malzenstwie ani nie dopuscila do glosu drugiej strony, pozostaje tylko spekulowac.


      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • kocynder Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 19.01.19, 14:57
        Ogólnie się zgadzam, z jednym maleńkim "ale"...
        Ad 3. "3) ani słowem nie skomentowała jego obecności w Opium w rosole
        Chyba nieobecnosci ? A co tu komentowac, niech corka beczy i mysli o tym sportowcu z uwodzicielskim blyskiem w oku jak najgorzej. Nie pociesza ani nie uspokaja Gaby, jak to robila wobec Pyzy 22 lata pozniej"
        Mam taką uwagę - gdyby miała Gabę pocieszać tak jak Pyzę w 22 lata później, czyli nie odrywając ócz swych klejnotów od ekranu komputera i kąśliwie oznajmiając "Przestań szlochać, przeszkadzasz!" - to ja dziękuję... Ta scena "nibypocieszania" Pyzy jest dla mnie jedną z najkoszmarniejszych w całej tej (od pewnego momentu koszmarnej) serii... :(

        --
        Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
        • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 19.01.19, 15:47
          kocynder napisała:

          > Mam taką uwagę - gdyby miała Gabę pocieszać tak jak Pyzę w 22 lata później, czy
          > li nie odrywając ócz swych klejnotów od ekranu komputera i kąśliwie oznajmiając
          > "Przestań szlochać, przeszkadzasz!" - to ja dziękuję... Ta scena "nibypociesz
          > ania" Pyzy jest dla mnie jedną z najkoszmarniejszych w całej tej (od pewnego mo
          > mentu koszmarnej) serii... :(

          Ta bez watpienia. Mialam na mysli pozniejsze, gdy Milicja tlumaczy Pyzie, ze mozna kochac, a o pieniadzach myslec swoja droga i ze jedno z drugim sie nie kloci.
          Gaba w OwR tez nie jest chwile po wyjezdzie Janusza, troche czasu minelo i na to jej zajadle, ze na samochod pojechal zarabiac matka moglaby odpowiedziec cos taiego jak wnuczce lata pozniej. Albo przytaknac, ze tak, samochod wobec rodziny to jest nic - ale ona sie nie odzywa, corke z jej zmartwieniem zostawia samej sobie.
          >




          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • potworia Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 19.01.19, 15:32

        >
        > piotr7777 napisał:
        >
        > >2) tolerowała
        > > go w IDzie sierpniowej
        >
        > A na czym polegalo to tolerowanie ? Nie mamy chyba ani jednej sceny Mila-Pyziak
        > , ona sie, o ile pamietam, ani razu do niego nie odezwala.
        >
        Ja pamiętam, po powrocie z Czaplinka. Pyziak, w najlepszej komitywie z całą familią, komplementuje hurtem wszystkie borejcze kobiety i Mila głośno się cieszy. Wygląda to generalnie sympatycznie.
        >

        >
        > >
        >
        >
        >
        > >w tej samej książce Mila boi się przyzna
        > > ć przed mężem do fascynacji klasycznymi kryminałami.
        >
        > No i ? W czym i jakim sposobem ja to usprawiedliwia w sprawie zmywarki ?
        >
        >
        > > Nie ma sensu zastanawiać się jak w analogicznej sytuacji zachowałby się J
        > anusz,
        > > bo znamy Janusza w wersji nastoletniej (i wtedy jest faktycznie sympatyc
        > zny) i
        > >
        >
        > Niestety Janusz wyjechal zarobic, co taz sama altorka nam napisala. Nie ma pod
        > staw przypuszczac, ze nie zarobil, a nabyc cokolwiek za waluty wymienialne, czy
        > nawet sprowadzic to nie byl problem.


        Jeśli wyjechal w 82, a wrócił w 84, to są pewne podstawy, żeby przypuszczac, że jednak nie zarobił. Bilet z Antypodów swoje kosztuje. Siedzę właśnie w Australii, wszyscy moi rozmówcy-imigrabci w tym silnie imigranckim społeczeństwie twierdzą, że pierwsze lata tutaj to walka o przetrwanie.
        Nawiasem mówiąc, to swobodne interkontynentalne bujanie się w stanie wojennym jest wcale zabawnym musieryzmem.


        > zgodnie obijaniu sie mowi nam Nutria, ktora wte
        > dy liczyla sobie 12-13 lat i nie wiedziala zapewne, kto i w jakim stopniu part
        > ycypowal w domowych wydatkach.

        O obijaniu się bez celu mówi narrator, choć zagnieżdżony w głowie brulionowej Anieli. Nie, żeby to coś zmieniało, ale nadmieniam dla ścisłości.
        >

        >
        >
        • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 19.01.19, 15:58
          potworia napisał(a):


          > >
          > Ja pamiętam, po powrocie z Czaplinka. Pyziak, w najlepszej komitywie z całą fam
          > ilią, komplementuje hurtem wszystkie borejcze kobiety i Mila głośno się cieszy.
          > Wygląda to generalnie sympatycznie.

          A tak, bylo cos takiego. Mila i Ida, jedna sie zdziwila, a druga ucieszyla. Ale to jedno slowo "wszystkie" zwrocone do Janusza, na cala ksiazke, to duzo nie jest. No ale niech bedzie.


          > Jeśli wyjechal w 82, a wrócił w 84, to są pewne podstawy, żeby przypuszczac, że
          > jednak nie zarobił. Bilet z Antypodów swoje kosztuje. Siedzę właśnie w Austral
          > ii, wszyscy moi rozmówcy-imigrabci w tym silnie imigranckim społeczeństwie twie
          > rdzą, że pierwsze lata tutaj to walka o przetrwanie.

          Moze i tak, ale skoro Janusz zaraz po depeszy Gabona leci na lotnisko i ma na bilet, na najblizszy samolot, to mial wiecej niz tylko na przetrwanie.


          > Nawiasem mówiąc, to swobodne interkontynentalne bujanie się w stanie wojennym j
          > est wcale zabawnym musieryzmem.

          Nie no, wrocic w 83 mogl w kazdej chwili i zewszad, gdy tylko chcial. Jego ryzyko - miedzy innymi takie, ze go zgarna do woja, Janusz wyjezdzajacy w 82 z cala pewnscia wojska nie odsluzyl. No ale zaryzykowal.
          Mnie by bardziej ciekawilo, jak on wyjechal w 82. Bo w 84, zwlaszcza gdy z wolnej woli wrocil w 83, tez moglo sie obyc bez klopotow. Ale w 82 ?



          > O obijaniu się bez celu mówi narrator, choć zagnieżdżony w głowie brulionowej A
          > nieli. Nie, żeby to coś zmieniało, ale nadmieniam dla ścisłości.


          Nutria tez, pozniej. Ale to jest ciagle wersja Borejkow. Klamiacych i/lub przemilczajacych w sprawach dotyczacych Janusza permanentnie.





          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
          • potworia Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 20.01.19, 02:27
            tt-tka napisała:

            > potworia napisał(a):

            > A tak, bylo cos takiego. Mila i Ida, jedna sie zdziwila, a druga ucieszyla. Ale
            > to jedno slowo "wszystkie" zwrocone do Janusza, na cala ksiazke, to duzo nie j
            > est. No ale niech bedzie.
            >
            Ponieważ jest to jedyna poza KK scena, w której widzimy Milę i Janusza w jednym miejscu, to statystycznie rzecz biorąc można powiedzieć, że bywało między nimi miło i dzielnie.


            > Moze i tak, ale skoro Janusz zaraz po depeszy Gabona leci na lotnisko i ma na b
            > ilet, na najblizszy samolot, to mial wiecej niz tylko na przetrwanie.
            >
            Albo wydał na bilet wszystko, co zdołał uciułać na pierwszy samodzielny lokal czy samochód, bez którego tu nie nada, albo jesteśmy w Jeżycjadzie z jej specyficzną ekonomią.


            > > Nawiasem mówiąc, to swobodne interkontynentalne bujanie się w stanie woje
            > nnym j
            > > est wcale zabawnym musieryzmem.
            >

            > > O obijaniu się bez celu mówi narrator, choć zagnieżdżony w głowie brulion
            > owej A
            > > nieli. Nie, żeby to coś zmieniało, ale nadmieniam dla ścisłości.
            >
            >
            > Nutria tez, pozniej. Ale to jest ciagle wersja Borejkow. Klamiacych i/lub przem
            > ilczajacych w sprawach dotyczacych Janusza permanentnie.

            Innej nie będzie. Cały musieryczny Poznań to Borejkoidzi.
            • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 20.01.19, 02:50
              Dobra, dobra. Mamy jeszcze Alme w Toruniu :)

              Ja bym sposob na wyjazd Janusza w 82 wymyslila. Nawet kilka. I zarobki, za ktore bylby w stanie i wrocic, i cos przywiezc. Ale ja bym go nie pchala do Australii, blizej tez sie dalo pozarabiac. Jak mi kto wytlumaczy, czemu wlasnie Australia, to zdradze te sposoby :)

              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 20.01.19, 10:51
                  Tak, ale Janusz nie byl uciekinierem. Wyjechal legalnie i raczej sie nie postaral o status politycznego uchodzcy, skoro wraca bez obaw. >Oraz nikt nie twierdzi ani nawet nie sugeruje, ze on nie moze wrocic, pretensje sa o to, ze nie chce.

                  W ogole to dotyczylo tych, sporo ich bylo, kilkoro nawet znalam, co mykneli z Polski przed 13 grudnia.

                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • ciotka.scholastyka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 24.01.19, 14:20
        tt-tka napisała:

        > Nie pociesza ani nie uspokaja Gaby, jak to robila wobec Pyzy 22 lata pozniej

        Od kiedy to jesteś zwolenniczką interpretacji, że Mila pocieszała i uspokajała Pyzę? Wydaje mi się, że zawsze stałaś na stanowisku "wstrętna Milicja jest nieczuła i płacz wnusi jej tylko przeszkadza".
        • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 25.01.19, 02:26
          ciotka.scholastyka napisała:

          > tt-tka napisała:
          >
          > > Nie pociesza ani nie uspokaja Gaby, jak to robila wobec Pyzy 22 lata pozn
          > iej
          >
          > Od kiedy to jesteś zwolenniczką interpretacji, że Mila pocieszała i uspokajała
          > Pyzę? Wydaje mi się, że zawsze stałaś na stanowisku "wstrętna Milicja jest niec
          > zuła i płacz wnusi jej tylko przeszkadza".


          Bo pierwsza reakcja byla wredna, owszem. Nigdy nie twierdzilam inaczej. Ale pozniej to wlasnie Milicja mowi, ze mozna kochac, a o pieniadzach myslec swoja droga i fakt, ze Fryc pojechal zarabiac czy tez zarabia nie dowodzi, ze on Rozy nie kocha. Nie pomne, w Zabie to bylo chyba, ale to sa slowa Milicji.

          Pierwszej reakcji Milicji na zaciazenie Gaby nie znamy, ale pozniejsze owszem. Nie pociesza, nie uspokaja i nie twierdzi, ze zarobkowanie milosci nie wyklucza.

          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • bupu Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 18.01.19, 19:58
      Przepraszsz najmocniej, a z czego konkretnie wynika, że Janusz jest trutniem?
      Tak na marginesie, jeśli Pyza Juliusz jest trutniem, to Gaba, radośnie rzucająca studia w ciąży jest w takim wypadku monumentalna idiotką.

      --
      Wiedźma
      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      http://archiwumpanahyde.laa.pl/
      • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 18.01.19, 20:55
        Nie mowiac juz o tym, ze zrobienie sobie drugiego dziecka z hipotetycznym trutniem, i to w sytuacji, gdy z jednym dzieckiem nie uczyla sie i nie pracowala, to idiotyzm spotegowany. Laure sobie panstwo Pyziakostwo zmachali po roku pobytu ( i tego hipotetycznego obijania sie) Janusza w Poznaniu. Wrocil w marcu 83, Laura urodzila sie w grudniu 84, czyli zaistniala wczesna wiosna tegoz 84.

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • piotr7777 Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 20.01.19, 22:29
          Po kolei.
          1. Problem autorki jest taki, że zdecydowała się zamknąć fabułę w kręgu Borejków, jednocześnie z tomu na tom bardziej idealizując rodzinę.
          A to sprawia, że zięciowie Borejków (a także zięciowie i synowe ich córek) albo nie mają własnych rodzin albo mają z nimi ograniczone i zerowe kontakty.
          To po części wygodnictwo autorki, ale myślę, że jest coś więcej - rodzina Borejków z założenia ma być bezalternatywna (nie wiem, czy takie słowo jest). Jeśli dla wnuków Ignacego i Mili są oni faktycznie jedynymi dziadkami to automatycznie nie mają konkurencji a ich autorytet jest niepodważalny.
          2. Zachowanie Ignacego z Czarnej polewki nie jest z cała pewnością przez autorkę pochwalone. I on sam wyciąga wnioski, nawet jeśli cztery lata później bawi się w swatanie Laury z Adamem, robi to o wiele bardziej taktownie i nie uzurpując sobie jakoś szczególnej pozycji. Czyli wnioski wyciągnął.
          3. Na początku Brulionu Bebe B. jest taka refleksja Anieli nad życiem swoim i przyjaciół z grupy ESD (zarazem taka skrócona informacja co u kogo słychać). No i tam jest napisane, że Janusz wrócił, pół roku obijał się bez celu a potem znowu wyjechał no i Gabrysia jest sama z dwójką dzieci, ale wydaje się zadowolona z życia.
          Czyli wniosek - Janusz w tym okresie nie pracował. Oczywiście to był jeszcze okres PRL kiedy oficjalnie bezrobocia nie było, więc to trochę dziwne. Mogło być tak, że Janusz brał jakieś dorywcze prace, które szybko rzucał albo które rzucały jego a do Anieli dotarł przekaz, że nic nie robi. Normalna praca na etacie (8 godzin dziennie) raczej by tak zdefiniowana nie została. Pomijam kwestię, że Aniela bieżący kontakt z Borejkami miała (nawet pomieszkiwała u nich podczas ich wakacji w Czaplinku) więc sporo mogła zaobserwować.
          A w domu też się nie udzielał - mamy słowa Mili, że nie chodził z Pyzą na spacery. To znowu może być czarny PR, ale właściwie niekoniecznie. Najpierw domem zajmuje się Mila, potem włącza w to córki, ale to ona organizuje życie domowe i nim zarządza (pada nawet stwierdzenie, że jest małym dyktatorem). Skoro Ignacego wyłączyła z jakichkolwiek prac domowych (kiedy Mila jest w szpitalu, Felicja próbuje wprowadzić podział obowiązków i częścią z nich obciążyć Ignacego, Mila natomiast wskazówki jak leczyć młode, chore na świnkę daje Gabrieli, gdy Ignacy jeszcze chory nie jest) mogła podobne założenie -choć w oparciu o zupełnie inne przesłanki - przyjąć wobec zięcia. Dlatego trudno mieć o to do Janusza pretensje, ale takie są fakty - stałej pracy nie podjął (wtedy żeby wyjechać na winobranie musiałby wziąć urlop a następnie jakoś ten stosunek pracy rozwiązać) śladów aktywności domowej brak. No dobrze, powiedzmy, że wykonywał typowo męskie czynności (w końcu to on zamurował nieszczęsny otwór w ścianie) ale raczej inwencji nie wykazywał.
          4. A poza tym faktycznie M.M. zdaje się uważać, że tu nie ma odcieni szarości, Pyziak jest zły a Borejkowie dobrzy. Ja tak nie uważam, ale nie mogę się zgodzić z poglądem przeciwstawnym.
          • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 20.01.19, 23:14
            Ale, Piotrze, to nie jest odpowiedz na moje pytania :(
            powtorze, dobrze ?
            Czemu ci zieciowie OBECNI i uczestniczacy w zyciu rodziny (rodziny borejkow, oczywiscie, innych rodzin w neoj nie ma i to wiemy) przestaja sie odzywac - Grzegorz - lub bezpowrotnie wychodza z cieplej borejczej kuchni, choc tam Mmja zone i dzieci - Marek ?
            Czemu Milicja, tak chetnie sztorcujaca i kazaca wziac sie w garsc nie stawia Gaby do pionu w temacie Pyziaka ? Czemu pozwala jej szlochac i trzasc broda przez dziesieciolecia ?

            i

            ad 2 nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze Ygnac wyciagnal wnioski. On tylko przekonal sie, co jest skuteczniejsze. Ale moralna ocena tych zabiegow i ego Ygnaca pozostaly, jakie byly

            ad 3 Aniela jest niedoinformowana lub myli sie, lub klamie. Chocby z tym polrocznym pobytem Pyziaka, gdy wiemy, ze to bylo dluzej. Oraz jej wiedza jest o kilka lat pozniejsza i/lub z drugiej reki, pomieszkiwala u Borejkow juz pod nieobecnosc Janusza

            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • piotr7777 Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 18:21
              > Czemu ci zieciowie OBECNI i uczestniczacy w zyciu rodziny (rodziny borejkow, oc
              > zywiscie, innych rodzin w neoj nie ma i to wiemy) przestaja sie odzywac - Grzeg
              > orz - lub bezpowrotnie wychodza z cieplej borejczej kuchni, choc tam Mmja zone
              > i dzieci - Marek ?
              No nie wszyscy- Florek mówi dużo. Inna sprawa, że jego poglądy są zbieżne z poglądami seniorów a rozbieżności dotyczą upodobań (lubi powieści Kinga, których nie trawi jego teść)
              Co do Marka to faktycznie wątpliwa jest jego praktyczna nieobecność w McDusi - pamiętam nawet sugestię, że mają z Idą faktyczną separację i stąd takie a nie inne jej zachowanie. To się okazało nieprawdą, ale we Wnuczce kryzys małżeński jest.
              Myślę, że problemem jest nie częstotliwość wypowiedzi zięciów co ich ton (zbieżny z ogólnorodzinnym) i nierównoważenie wpływu Borejków na ich dzieci. Oczywiście są przykłady harmonijnych relacji zięcia (synowej) z teściami, przykłady ostrych konfliktów i takich, powiedzmy stanów pośrednich (nie przepadamy za sobą, ale jakoś się dogadujemy). Tyle, że tu wszyscy (bez wyjątku) zięciowie uznają autorytet Borejków. A to jednak dziwne.
              Mila akurat interweniowała ilekroć jej córce zbierało się na płacz, tyla że walczyła z płaczem jako takim a nie jego przyczyną. Prawdopodobnie jednak w swoim przekonaniu właśnie w ten sposób zwalczała traumę córki.
            • ciotka.scholastyka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 24.01.19, 14:32
              tt-tka napisała:


              > ad 3 Aniela jest niedoinformowana lub myli sie, lub klamie. Chocby z tym polroc
              > znym pobytem Pyziaka, gdy wiemy, ze to bylo dluzej.

              No raczej nie kłamie, komu kłamie, samej sobie? To o półrocznym obijaniu się bez celu ona myśli, nie że komuś to mówi.
              • tt-tka Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 25.01.19, 02:28
                ciotka.scholastyka napisała:

                > tt-tka napisała:
                >
                >
                > > ad 3 Aniela jest niedoinformowana lub myli sie, lub klamie. Chocby z tym
                > polroc
                > > znym pobytem Pyziaka, gdy wiemy, ze to bylo dluzej.
                >
                > No raczej nie kłamie, komu kłamie, samej sobie? To o półrocznym obijaniu się be
                > z celu ona myśli, nie że komuś to mówi.

                W takim razie myli sie lub jest niedoinformowana. Wiemy, ze Pyziak byl od marca 83 do wiosny 84, rok lub troche dluzej.


                --
                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
          • przymrozki Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 21.01.19, 08:24
            piotr7777 napisał:

            > 2. Zachowanie Ignacego z Czarnej polewki nie jest z cała pewnością przez autork
            > ę pochwalone. I on sam wyciąga wnioski, nawet jeśli cztery lata później bawi si
            > ę w swatanie Laury z Adamem, robi to o wiele bardziej taktownie i nie uzurpując
            > sobie jakoś szczególnej pozycji. Czyli wnioski wyciągnął.

            Ignacy upatrzył był sobie Naszpana na męża swojej Laury i zaczął knuć, jak by ich tu ze sobą poznać i stać się "spirytusem movensem" ich szczęśliwego związku. Programem minimum było zaś dla Ignacego pokazanie Adaaaama Laurze, by ta zachwyciła się jego doskonałością i po kres dni nosiła go w sercu jako wzór męża.

            To nie jest taktowniejsze niż to, co on robił względem Wolfiego, to jest dokładnie ten sam kierunek, ale przeciwny zwrot. Wolfganga Ignacy chciał wysiudać, bo lepiej niż Laura wiedział, że nie nadaje się on na męża, a Adaaaama wdrukowywał (lub chciał wdrukowywać), bo lepiej niż Laura wiedział, że on właśnie na męża się nadaje. Jedno i drugie świadczy, że Ignacy się w życie uczuciowe wnuczki wtrącał i miał głębokie przekonanie, że robi słusznie i że to jego zbójeckie prawo.
    • iwoniaw Re: polemika ws. relacji Mila- Janusz 24.01.19, 15:02
      Także fajnie jest spekulować, ale nie należy łączyć spekulacji z tym, co autork
      > a naprawdę napisała. albo czego nie napisała.


      Po pierwsze - "tak, że", a nie "także" w tym kontekście.

      Po drugie - skoro już byłeś łaskaw zacytować tak obszernie moją wypowiedź z innego wątku, uściślij może, co niby połączyłam w sposób, którego robić "nie należy" i niby dlaczego "nie należy"? I konkretnie: z którym fragmentem zacytowanej opinii na temat zachowania Gaby w kolejnych małżeństwach wobec kolejnych mężów się nie zgadzasz i dlaczego?


      --
      "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka