Dodaj do ulubionych

Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki.

02.03.19, 16:59
Nie wiem, czy widziałyście, drogie współforumki, że MM ogłosiła na swoim forum, że Dorotka spodziewa się dziecka.

musierowicz.com.pl/mm/?page_id=32
Tak jest, czasy książek skończyły się. Teraz o losach Borejków będziemy się dowiadywać z maili Idy do MM.
Obserwuj wątek
    • marutax Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 02.03.19, 17:12
      Niżej jest jeszcze "monolog" Geniusi, a w nim potencjalnie niepokojące zdanie: "Ale już wkrótce wydawnictwo przyśle pani MM wszystkie nowe składy do korekty autorskiej (uu-u, tyle będzie pracy, że MM się nie wyrobi, więc musiała poprosić, żeby jej przesunięto, na rok 2020, termin oddania do druku nowej powieści! (...) Wiem, że korekta autorska to rzecz zwyczajna, jednak jeśli ma być tak czasochłonna i dotyczyć książek, które korektę już przechodziły i są stale w obiegu wydawniczym, to... może mam paranoję, ale zaczynam się zastanawiać, czy "Jeżycjada" nie podzieli losu "Małomównego..."
    • bupu Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 02.03.19, 19:18
      Powiało grozą. Co ta kobieta chce zrobić Jeżycjadzie?!

      Bukoliady i generalnej migracji Borejklanu nawet nie skomentuję. Nie mam siły. (I po cholere Nutrii dom na wsi skoro właśnie wyremontowała mieszkanie w bloku, nie za darmo, jak mniemam? O borze jodłowy co się przemieszczasz między Pobiedziskami a Kostrzynem...)

      --
      Wiedźma
      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      http://archiwumpanahyde.laa.pl/
      • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 02.03.19, 20:04
        bupu napisała:

        > Powiało grozą. Co ta kobieta chce zrobić Jeżycjadzie?!

        Chce zamienić Jeżycjadę w to miejsce, do którego dociera się skrolując na sam dół strony startowej portalu gazeta.pl. Spodziewam się serii akwarelek przedstawiających blondynkę w albie z tytułami takimi jak "Dorotka przyłapana na karmieniu drobiu! spójrzcie na jej ciążowy brzuszek, jest już bardzo duży!" lub "Dorotka podkreśliła ciążowe krągłości, oceń stylizację, nam się podoba!".

        > (I po cholere Nutrii dom na wsi skoro właśnie wyremontowała mieszkanie w bloku,
        > nie za darmo, jak mniemam? O borze jodłowy co się przemieszczasz między Pobied
        > ziskami a Kostrzynem...)

        I po co dom na wsi kobiecie, która spyla w popłochu przed wichurą i prace gospodarskie, takie jak pranie, przerastają ją o pół głowy niczym Aniella jej męża. Czy Matalia wie, że w domu na wsi, jak się dach zerwie, to trzeba naprawić?
      • kocynder Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 09:51
        Jeszcze dom na wsi dla mieszczucha - rozumiem. Sama zamieszkuję dużą (i przemysłową mocno) aglomerację i od wielu lat posiadam działkę. Rekreacyjną. Mniej - więcej godzinę jazdy samochodem od miasta. W środku lasu (NIE WSI!!!). Jako takie miejsce do oddechu i "ładowania akumulatorów". Ale po pierwsze: nie uciekam przed wichurą, krowami, po drugie nie przekracza moich możliwości umysłowych obsługa pralki ani innych urządzeń domowych. Po drugie: posiadam mieszkanie w mieście (wyremontowane!), ale budowę domku "działkowego" rozwlekliśmy na x lat i wykańczaliśmy powoli - bo jednak inna opcja równałaby się skokowi na bank, a to nie do końca zgodne z prawem chyba. No i po trzecie: rzeczona działka nie leży o rzut beretem od miasta, bo nie po to mi ona, żeby poza obręb miasta nie wychylić nochala...
        Pomysł, że na stronie MM piszą "bohaterki" - "strasznie śmieszny"... :( Znam bloga prowadzonego "przez psy" - pisany jest z punktu widzenia czworonoga, ale jest to blog dotyczący w 99% hodowli psów rasowych - oczywiście piszą go właściciele tejże hodowli. I ok, jest to zabawne, ale jednak to co innego niż strona autorska... Bo strona tejże hodowli - jest "normalna", tylko ma link do bloga.
        W sumie rodzi się pytanie: PO CO MM ma jeszcze zamiar pisać książki? Niech na jej stronie "napisze" maila a to Gabunia, że łka, bo py... py... pyzy z mięsem podano na obiad w stołówce, ona co prawda tylko przechodziła obok, ale ją zdławiło. A to Elka, że w Brazylii (pardon, Japonii) ma już 15 dziatek i tęskni za Gabunią, która była jej droższa niż matka. A to Nora, jak to mailowa korespondencja z autorką o dzieciach kolejnych łączy ją z Bogiem. A to ktoś tam jeszcze... :(

        --
        Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
        • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 10:44
          kocynder napisała:

          > PO CO MM ma jeszcze zamiar pisać książki? Niech na j
          > ej stronie "napisze" maila a to Gabunia, że łka, bo py... py... pyzy z mięsem p
          > odano na obiad w stołówce, ona co prawda tylko przechodziła obok, ale ją zdławi
          > ło. A to Elka, że w Brazylii (pardon, Japonii) ma już 15 dziatek i tęskni za Ga
          > bunią, która była jej droższa niż matka. A to Nora, jak to mailowa korespondenc
          > ja z autorką o dzieciach kolejnych łączy ją z Bogiem. A to ktoś tam jeszcze...
          > :(

          No Laura, rzecz jasna, musi wyrzucić z siebie żal za straconymi latami, które przehulała, a mogła była przeznaczyć na wielbienie matki.

          Mała Mila mogłaby też stworzyć wzruszającą epistołę, jak to gnuśniała w Albionie, ale wreszcie to puste miejsce w jej sercu się wypełniło, bo mieszka na Roosevelta. Że spanie w jednym łóżku z mamą i bratem to niewielka cena za możliwość patrzenia na cegły będące niemym świadkiem młodości najświętszej z babci. Oczywiście, łyżką dziegciu jest cegła zapackowana przez Py...py...pyziaka. Rodzina mogłaby dzielnie tę cegłę wydłubać, a potem wrzucić w Wartę.
          • kocynder Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 10:58
            Ej, no nie! Roosevelta to zło i pękające kamienice. Zapewne właśnie przez samowolę budowlaną Pyziaka! Mili epistoła będzie, owszem, wysłana z Roosevelta, ale będzie dotyczyła tego, jak to biedne dziecię złaknione serca i sielanki po zajęciach szkolnych porzuca niegodne towarzystwo szkolne, te wszystkie Esmeraldy i Arletty, i jedzie do Babuni i kogo tam jeszcze pouganiać się za Floplicowem radośnie kicającym po okolicy. I jakże słodko jest pod lipa i katalpą w ogródku, słuchać łaciny baby-Gaby i praszczura Ignacego. I jakie wartości właściwe. I jak ona dopiero tam, w tej wsi spokojnej i wsi wesołej zrozumiała jakim ZUEM był ten Albion. I jaką traumę przeżyła wychowując się z dala od światłości i tego "kraju lat dziecinnych". No i oczywiście jak marzy o ślubie i dzieciach, które dopełniłyby jej świat i pozwoliły się spełnić jako prawdziwemu człowiekowi.

            --
            Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
        • bupu Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 20:41
          reveiled napisał(a):

          > ". (I po cholere Nutrii dom na wsi skoro właśnie wyremontowała mieszkanie w blo
          > ku, nie za darmo, jak mniemam?"
          > Nie wiem po co Nutrii, ale autorce po to, zeby mlody Rojek mogl miec w Bukoland
          > ii romans z wiekszym potencjalem niz na wakacje.

          Prawdziwe Promno leży o rzut beretem od Posen, a pociągów kursuje tam wielkie mrowie a mrowie. Ale dobra, Bukolandia zdaje sie pomieszczona jest za siedmioma lasami, xa siedmioma górami...




          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 21:05
          reveiled napisał(a):

          > Nie wiem po co Nutrii, ale autorce po to, zeby mlody Rojek mogl miec w Bukoland
          > ii romans z wiekszym potencjalem niz na wakacje.

          Chyba nie, bo, jak wynika z informacji na forum autorskim, Chucherku, przez przeprowadzkę Jędrka na wieś, trzeba było zamienić miejską szkołę muzyczną na małomiasteczkowe ognisko muzyczne. Czyli narzeczona Jędrka miała w pierwotnej wersji pochodzić z Posen. Trzeba było ją przenieść i dostosować pod względem biografii do zmienionej okoliczności. Nie ona zatem była jej przyczyną.

          Jak rozumiem, Rojki pojechały na wieś, żeby już nie było Jeżycjady. Ich poznańskie mieszkanie dostało się studentowi, Szymkowi. Ida też zamieszkała w ruince na stałe, zapewne zostawiając suterenę Łucji i Ani.
          • marutax Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 04.03.19, 19:17
            przymrozki napisała:

            > Chyba nie, bo, jak wynika z informacji na forum autorskim, Chucherku, przez prz
            > eprowadzkę Jędrka na wieś, trzeba było zamienić miejską szkołę muzyczną na mało
            > miasteczkowe ognisko muzyczne. Czyli narzeczona Jędrka miała w pierwotnej wersj
            > i pochodzić z Posen. Trzeba było ją przenieść i dostosować pod względem biograf
            > ii do zmienionej okoliczności. Nie ona zatem była jej przyczyną.

            Bez sensu. Skoro większość kolegów Nory poszło do szkół w Poznaniu, to Chucherko też mogłaby dojeżdżać. Zwłaszcza, że różnica pomiędzy szkołą muzyczną a ogniskiem muzycznym w jakimś Promnie jest ogromna. Albo ta muzyczna pasja jest mało poważna, albo dostaniemy powtórkę z Laury - taki talent, że szkoły nie potrzebuje...
            • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 04.03.19, 19:44
              marutax napisała:

              > Bez sensu. Skoro większość kolegów Nory poszło do szkół w Poznaniu, to Chucherk
              > o też mogłaby dojeżdżać. Zwłaszcza, że różnica pomiędzy szkołą muzyczną a ognis
              > kiem muzycznym w jakimś Promnie jest ogromna. Albo ta muzyczna pasja jest mało
              > poważna, albo dostaniemy powtórkę z Laury - taki talent, że szkoły nie potrzebu
              > je...

              No ja zacytuję źródło, po prostu. Oto, co napisała MM.

              "MałgM, 28 lutego 2019 o 12:14
              No, może jeszcze przemyślę tę szkołę muzyczną, Sowo. Może Ch. będzie tylko grała w kółku muzycznym, w miasteczkowym Ośrodku Kultury. U nas jest takie i wszystkie znane mi dzieci tam chodzą i potem grają w dziecięcej orkiestrze! Mamy tu też chór i zespół tańca ludowego. Wiwat Wielkopolska!".

              Poza tym Laurę też wzięli na śpiew solowy bez szkół muzycznych. Według autentycznego regulaminu rekrutacji, to jest możliwe tylko przy "niezwykłych walorach głosowych". Taki talent chowała Laura przed światem przez lat dwadzieścia!
              • bupu Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 04.03.19, 19:57
                przymrozki napisała:

                > marutax napisała:
                >
                > > Bez sensu. Skoro większość kolegów Nory poszło do szkół w Poznaniu, to Ch
                > ucherk
                > > o też mogłaby dojeżdżać. Zwłaszcza, że różnica pomiędzy szkołą muzyczną a
                > ognis
                > > kiem muzycznym w jakimś Promnie jest ogromna. Albo ta muzyczna pasja jest
                > mało
                > > poważna, albo dostaniemy powtórkę z Laury - taki talent, że szkoły nie po
                > trzebu
                > > je...
                >
                > No ja zacytuję źródło, po prostu. Oto, co napisała MM.
                >
                > "MałgM, 28 lutego 2019 o 12:14
                > No, może jeszcze przemyślę tę szkołę muzyczną, Sowo. Może Ch. będzie tylko grał
                > a w kółku muzycznym, w miasteczkowym Ośrodku Kultury. U nas jest takie i wszyst
                > kie znane mi dzieci tam chodzą i potem grają w dziecięcej orkiestrze! Mamy tu t
                > eż chór i zespół tańca ludowego. Wiwat Wielkopolska!".

                Tajest, bo poza Wielkopolską w Domach Kultury tylko kłębki kurzu latają...



                --
                Wiedźma
                To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                http://archiwumpanahyde.laa.pl/
    • sayoasiel Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 11:13
      Wątpię by na tym forum znajdowała się osoba bardziej rozczarowana ode mnie. Odsuńmy na bok "pudelka". Jestem rozczarowana, bo jako jedna z nielicznych nie potępiałam ślubu Józka i Doroty, męczyły mnie autorytarne, nacechowane (w moim odbiorze, jeśli niesłusznym, przepraszam) agresją i pogardą teksty o tym, że nie można być razem jeśli się nie zarabia, czyli nie w wieku studenckim. Myslałam "chcą być oficjalnie razem, niech są, nawet to właśnie, w mojej logice, o tej dojrzałości świadczy". No i się wszystko rozsypało. Dlaczego Dorota już teraz spodziewa się dziecka ?!! Ta ambitna Dorota ? (rzekomo). Dlaczego Ida, która jej tak kibicowała, się tak cieszy ?! Nawet na końcu Ciotki Zgryzotki, kiedy to dostaliśmy przepowiednię co do losów Nory i Guścika było napisane jak wół, że pierwsze dziecko urodzi ona w wieku rozsądnym, kiedy to Guścik zrobi doktorat, czyli ona, Nora, analogicznie, też będzie stabilna kształceniowo-zawodowo. Bez szalonego pośpiechu. No, to czemu Dorota, świeżo upieczona studentka medycyny, mieszkająca w starym, niewyremontowanym jeszcze do końca domku, ma mieć dziecko w czasie studiów medycznych !? Dlaczego ma podzielić los Cesi !?! Ja broniłam, ja wierzyłam, jak mogłaś MM !
      • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 11:28
        sayoasiel napisał(a):

        > Wątpię by na tym forum znajdowała się osoba bardziej rozczarowana ode mnie. Ods
        > uńmy na bok "pudelka". (...) No, to czemu Dorota, świeżo upieczona studentka medycyny, mieszk
        > ająca w starym, niewyremontowanym jeszcze do końca domku, ma mieć dziecko w cza
        > sie studiów medycznych !? Dlaczego ma podzielić los Cesi !?! Ja broniłam, ja wi
        > erzyłam, jak mogłaś MM !

        Pytanie, jak się ma czas rzeczywisty do powieściowego. Ślub Doroty miał miejsce we wrześniu 2017 r., ale nie wiemy, kiedy "dzieje się" list Idy do MM.
      • lululemon12 Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 12:09
        sayoasiel napisał(a):

        > Dlaczego Dorota już teraz spod
        > ziewa się dziecka ?!! Ta ambitna Dorota ? (rzekomo). Dlaczego Ida, która jej ta
        > k kibicowała, się tak cieszy ?!

        O ile też uważam, że sprawianie sobie dziecka, gdy nie ma się stałego dochodu (a w przypadku Józwy i Doroty ten stan jeszcze parę lat się utrzyma) jest średnio odpowiedzialne, to powściągnęłabym rozpacz, że ciąża na pewno pogrzebie jakiekolwiek lekarskie ambicje. Mam koleżanki, które na medycynie urodziły od jednego do trójki dzieci (rzadkość, ale się zdarzało). I owszem, wymagało to dużego wysiłku i samozaparcia, ale wszystkie studia skończyły. Jedna zdołała nawet urodzić dwoje dzieci, przy żadnym nie tracąc roku. Wiadomo, że zależy to od wielu czynników (jak Dorota będzie się czuła w ciąży, czy nie będzie komplikacji, kiedy będzie miała termin, czy dziekan przyzna indywidualną organizację studiów, czy prowadzący pójdą na rękę i np. zgodzą się na wcześniejsze zorganizowanie egzaminu ustnego itd.), ale przy odpowiedniej determinacji nie jest nie do przeskoczenia. Może nawet być łatwiejsze na pierwszym-drugim roku, zanim zaczną się zajęcia na oddziałach (które zwykle są w kilkutygodniowych blokach, więc stracenie tygodnia czy dwóch kończy się zwykle niezaliczeniem przedmiotu).
        A potem na specjalizacji dzieci będą już odrobinę odchowane ;).

        --
        Bo Pratchett wiedział, że znajdą się ludzie, dla których idealne tipsy będą warte tyle co ocalenie świata przed zagładą.
        /marutax
        • bupu Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 13:03
          lululemon12 napisała:

          > sayoasiel napisał(a):
          >
          > > Dlaczego Dorota już teraz spod
          > > ziewa się dziecka ?!! Ta ambitna Dorota ? (rzekomo). Dlaczego Ida, która
          > jej ta
          > > k kibicowała, się tak cieszy ?!
          >
          > O ile też uważam, że sprawianie sobie dziecka, gdy nie ma się stałego dochodu (
          > a w przypadku Józwy i Doroty ten stan jeszcze parę lat się utrzyma) jest średni
          > o odpowiedzialne, to powściągnęłabym rozpacz, że ciąża na pewno pogrzebie jakie
          > kolwiek lekarskie ambicje. Mam koleżanki, które na medycynie urodziły od jedneg
          > o do trójki dzieci (rzadkość, ale się zdarzało). I owszem, wymagało to dużego w
          > ysiłku i samozaparcia, ale wszystkie studia skończyły. Jedna zdołała nawet urod
          > zić dwoje dzieci, przy żadnym nie tracąc roku. Wiadomo, że zależy to od wielu c
          > zynników (jak Dorota będzie się czuła w ciąży, czy nie będzie komplikacji, kied
          > y będzie miała termin, czy dziekan przyzna indywidualną organizację studiów, cz
          > y prowadzący pójdą na rękę i np. zgodzą się na wcześniejsze zorganizowanie egza
          > minu ustnego itd.), ale przy odpowiedniej determinacji nie jest nie do przeskoc
          > zenia. Może nawet być łatwiejsze na pierwszym-drugim roku, zanim zaczną się zaj
          > ęcia na oddziałach (które zwykle są w kilkutygodniowych blokach, więc stracenie
          > tygodnia czy dwóch kończy się zwykle niezaliczeniem przedmiotu).
          > A potem na specjalizacji dzieci będą już odrobinę odchowane ;).
          >

          Przypominam, że to Borejczada. Tam się studia i kariery raczej zawiesza z powodu ciąży, nawet zdrowej, niż je owocnie kontynuuje.


          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • kooreczka Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 13:37
            Na lekarskim ciąża jest łatwiejsza na dalszych latach- dwa pierwsze to odsiew i nieprzesuwalne zajęcia teoretyczne. Kiedy wchodzą kliniki łatwiej jest uzyskać tok indywidualny i po prostu układa się samemu na bieżąco- trudne, ale szefowie klinik są zazwyczaj bardziej wyrozumiali i często idą na rękę. Mimo to każda ze znanych mi matek studentek miała albo babcie na zawołanie albo rodzice płacili za niańki. Pamiętacie jak dla Krystyny dziecko było na początku katastrofą przekreślającą plany? Pomogli jej w sumie obcy ludzie ale bez tych koleżanek co popilnowały dziecka jak szła na egzamin nie dałaby rady. To jest portret matki-studentki.

            Przyznam, że ta wiadomość nieco mnie wkurzyła, bo wpisuje się w trend w którym jedyne co ważne w życiu kobiety to dzieci. O Elce i Cesi wiemy, że zdążyły zostać matkami i ma to nam wystarczyć. O nastoletnim chłopaku Nory wiemy, że on zrobi doktorat, a ona urodzi mu dzidziusia. Cholera, już Montgomery ładniej poprowadziła wątek, kiedy Ania z Gilbertem rozmawiają o planach na studia i Gilbert myśli, że skoro będą na jednej uczelni to może ma szansę na rozwinięcie relacji.
          • kocynder Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 13:44
            Że się wtrącę, przepraszam Bupu. Ponieważ do Borejkowersum - to studiów ani kariery się nie zawiesza z powodu ciąży. Studia i kariera kontynuują się zdalaczynnie, żeby młodej matce nie utrudniać opieki nad niemowlęciem aż do osiągnięcia przez nie stosownego wieku, w którym to matka wskakuje w habilitację/profesurę jak w wygodne domowe papucie i "włala".

            --
            Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
            • bupu Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 13:54
              kocynder napisała:

              > Że się wtrącę, przepraszam Bupu. Ponieważ do Borejkowersum - to studiów ani kar
              > iery się nie zawiesza z powodu ciąży. Studia i kariera kontynuują się zdalaczyn
              > nie, żeby młodej matce nie utrudniać opieki nad niemowlęciem aż do osiągnięcia
              > przez nie stosownego wieku, w którym to matka wskakuje w habilitację/profesurę
              > jak w wygodne domowe papucie i "włala".
              >

              Gaba zawiesiła studia zaszedłszy w pierwszą ciążę, kariera jej się automagicznie zrobiła po odchowie potomstwa. Róża je zarzuciła kompletnie. Agnieszka w ciąży maluje sufity i obrazki-prezenty, o jej pracy zarobkowej nie słychać. O Norze wiemy, ze urodzi dziecko, ale czy skończy jakieś studia to już nie. Nie widzę tryndu na godzenie macierzyństwa ze studiami.


              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
              • kocynder Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 14:10
                E tam. Wszystkie (no, poza Różą) studia kończyły. No, Ida zapewne skończyła przed prokreacją (całkiem rozsądnie!) bo o ile pomnę to 29 lat miała do ślubu idąc? Ale Pulpa? Gaba zawiesiła albo wręcz rzuciła w pierwszej ciąży. Ale za to później nie ma nijakich wzmianek o jej pracy a tytuły naukowe jej wyrosły w ramach garbu między czytaniem nowości w trzech egzemplarzach, całowaniem synchronicznym a obiadkiem dla 53 o0sób ugotowanym bezkosztowo i z niczego. ;)
                Laura też o dziecięciu uwiadamia, ale mniemam, że studia jednakowoż kontynuuje/skończyła. Nawet jeśli jej "śpiewactwo" jest na poziomie "cavattiny Barbariny"... A swoją drogą - tak ostatnio myślałam. Ja mam zupełnie drewniane ucho i się znam na muzyce jak motyl na astrofizyce. Ale tu pisały osoby znające, że ta Barbarina to poziom może egzaminu do szkoły muzycznej a nie dyplomantki. No, ok, wierzę. A wystarczyłoby, żeby MM napisała, że Laura wykonała nie swoją POPISOWĄ arię - a ULUBIONĄ. I proszę - to rozwiązuje wszystkie wątpliwości! Bo "ulubiona" może być z najróżniejszych względów, wcale nie techniczno - wokalnych. Może być ulubiona, bo była jej pierwszym sukcesem. Może właśnie przy tej a nie innej - usłyszała wyjątkowy komplement od wymagającego profesora? Może po prostu brzmienie jej "wpada w ucho". Ulubiona może być z wielu względów - popisowa - to już inna bajka... Tak zupełnie OT.

                --
                Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
                • marutax Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 14:38
                  kocynder napisała:

                  > E tam. Wszystkie (no, poza Różą) studia kończyły. No, Ida zapewne skończyła prz
                  > ed prokreacją (całkiem rozsądnie!) bo o ile pomnę to 29 lat miała do ślubu idąc
                  > ? Ale Pulpa? Gaba zawiesiła albo wręcz rzuciła w pierwszej ciąży. Ale za to póź
                  > niej nie ma nijakich wzmianek o jej pracy a tytuły naukowe jej wyrosły w ramach
                  > garbu między czytaniem nowości w trzech egzemplarzach, całowaniem synchroniczn
                  > ym a obiadkiem dla 53 o0sób ugotowanym bezkosztowo i z niczego. ;)

                  Wszystkie Borejkówny poza Gabą rodziły dzieci po studiach. Podobnie Laura, Aurelia czy Aniela. Te postacie, które zaszły w ciążę w okresie studiów albo naukę rzuciły/wstrzymały (Mila, Gaba, Róża), albo też są opisywane niemal wyłącznie jako matki i nie wiemy, czy studia skończyły (Cesia, Aga).
                  Ogólnie - abstrahując od dalszej kariery lub jej braku - poza Krystyną - w Jeżycjadzie nie ma ani jednej studiującej matki.
                  • tt-tka Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 15:59
                    Poza Roza to jeszcze Melania, pozwole sobie przypomniec, studiow nie skonczyla, a w kazdym razie nie zrobila dyplomu. Lata nauki i zajmowanie miejsca na uczelni poszlo psu pod ogon, a pani ekonomistka wziela sie za dzianie. I to nawet nie rekodzielo artystyczne, a maszynowka...

                    --
                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                    • marutax Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 16:22
                      tt-tka napisała:

                      > Poza Roza to jeszcze Melania, pozwole sobie przypomniec, studiow nie skonczyla,
                      > a w kazdym razie nie zrobila dyplomu.

                      Przecież ją wymieniałam.

                      W ogóle chyba najlepiej wypada Kreska, która studia skończyła i urodziła dziecko w mniej-więcej tym samym czasie. Tyle że później jest opisywana przez pryzmat macierzyństwa, przez lata tylko Lelujka wspomina, że Kreska też jest architektem...
                      • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 16:55
                        marutax napisała:

                        > W ogóle chyba najlepiej wypada Kreska, która studia skończyła i urodziła dzieck
                        > o w mniej-więcej tym samym czasie.

                        Akurat w pokoleniu, w którym średni wiek pierworódki wynosił 22 lata, bohaterki Jeżycjady rodziły albo po studiach (Patrycja), albo w ogóle w okolicach trzydziestki jak Ida i Natalia. Wczesne macierzyństwo Gabrysi było pokazane jako wpadka i młodszym córkom rodzina wyraźnie zalecała brak pośpiechu. Mila jest tu trudnym przypadkiem, bo jej studia są kalamburkowym ex machina i przynależą raczej do strefy NeoJeżycjady, chociaż chronologicznie są wcześniejsze.

                        Teraz z kolei, kiedy średni wiek narodzin pierwszego dziecka przesunął się w populacji na okolice trzydziestki, nie ma w Jeżycjadzie żadnej bezdzietnej pani magister. No. Najwyraźniej zapomniane córki z pierwszych małżeństw mężów Borejkówien urodziły swoje pierwsze dzieci stosunkowo późno (obie musiały mieć ponad 35 lat), ale w tym wypadku pachnie to raczej próbą ukrycia faktu, że ich ewentualne wcześniejsze macierzyństwo ukazywałoby Grzesia i Roberta (zwłaszcza Grzesia, bo jego widujemy częściej) w nader niekorzystnym świetle zarezerwowanym dla wyrodnych dziadków.
                        • reveiled Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 20:46
                          "Akurat w pokoleniu, w którym średni wiek pierworódki wynosił 22 lata, bohaterki Jeżycjady rodziły albo po studiach (Patrycja), albo w ogóle w okolicach trzydziestki jak Ida i Natalia. Wczesne macierzyństwo Gabrysi było pokazane jako wpadka i młodszym córkom rodzina wyraźnie zalecała brak pośpiechu. Mila jest tu trudnym przypadkiem, bo jej studia są kalamburkowym ex machina i przynależą raczej do strefy NeoJeżycjady, chociaż chronologicznie są wcześniejsze.

                          Teraz z kolei, kiedy średni wiek narodzin pierwszego dziecka przesunął się w populacji na okolice trzydziestki, nie ma w Jeżycjadzie żadnej bezdzietnej pani magister. No. Najwyraźniej zapomniane córki z pierwszych małżeństw mężów Borejkówien urodziły swoje pierwsze dzieci stosunkowo późno (obie musiały mieć ponad 35 lat), ale w tym wypadku pachnie to raczej próbą ukrycia faktu, że ich ewentualne wcześniejsze macierzyństwo ukazywałoby Grzesia i Roberta (zwłaszcza Grzesia, bo jego widujemy częściej) w nader niekorzystnym świetle zarezerwowanym dla wyrodnych dziadków."

                          Moze w obu przypadkach pani MM specjalnie idzie troche pod prad. Wspominala w swojej autobiografii, ze matka zabronila i jej, i bratu, slubow przed dyplomem, bo "w przypadku urodzenia dziecka wyksztalcenie diabli by wzieli" (cytowane z pamieci), i dla niej i jej bohaterow wyksztalcenie jest ewidentnie wazne - moze z wyjatkiem Pyzy, czy to dlatego ze astrofizyka to mniej "wazne" studia w oczach autorki, czy dlatego, ze to wylacznie mezologia - i taka postawe autorka promuje. A teraz, kiedy przyrost naturalny zmalal i wyglada na to (znowu, w oczach autorki), ze mlodzi migaja sie od rozmnazania, pani MM stawia sobie za zadanie pokazac im, ze dzieci i rodzina to samo szczescie - i oczywiscie przy tym przegina, ale moze i w tym jest metoda - jej target raczej nie identyfikuje sie z 30-latkami, a z 20-latkami juz predzej.
                      • tt-tka Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 21:19
                        marutax napisała:

                        > tt-tka napisała:
                        >
                        > > Poza Roza to jeszcze Melania, pozwole sobie przypomniec, studiow nie skon
                        > czyla,


                        > Przecież ją wymieniałam.


                        Pardon bardzo, odpowiadalam Kocyndrowi :)
                        A bylo cytowac....



                        --
                        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • jakgdyby.nigdynic Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 11:37
      przymrozki napisała:

      > Nie wiem, czy widziałyście, drogie współforumki, że MM ogłosiła na swoim forum,
      > że Dorotka spodziewa się dziecka.
      >
      > musierowicz.com.pl/mm/?page_id=32
      > Tak jest, czasy książek skończyły się. Teraz o losach Borejków będziemy się dow
      > iadywać z maili Idy do MM

      Przeczytałam.
      Nie oburzyłam się.
      Ani na "mail' Idy, ani na pomysł wydawania Bukolandii, czy jak tam... Pierwszy zabieg jest moim zdaniem zwykłym prezentem dla fanów serii i zabawą z konwencją. Nie podzielam też oburzenia na nowiny prokreacyjno-przeprowadzkowe. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie przewidywał, że tak się to wszystko skończy! Narzekamy na brak sensu w ostatnich tomach, a gdy dostajemy rozwiązania zgodne z logiką serii kręcimy nosami: a fe!, ja bym napisała inaczej!!! Jak można?!
      Nowa, wiejska seria jest też moim zdaniem dobrym pomysłem, bo zrywa z bezsensownym przywiązaniem do Roosevelta, które od kilku tomów było raczej nominalne i tylko wprowadzało zamęt. Pani MM nie ma już serca do miasta, osiadła na wsi (albo raczej na przedmieściu), więc czemu miałaby nam serwować znów elaboraty o tym, jak koszmarnie żyje się na Jeżycach? Niech pisze o srebrnych wodach jeziora, mozaikach pól i szeleście traw. To chyba ostatnia rzecz, jaka jej dobrze wychodzi, niestety.
      Oczywiście w mojej duszy jest smutek i żal, że seria potoczyła się w otchłań banału, dziadostwa, złego pisarstwa i konserwatywnych komunałów, tylko, że nikt już chyba nie wierzy, że pani MM mogłaby się z tej otchłani wydobyć.
      • marutax Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 12:12
        jakgdyby.nigdynic napisała:


        > . Nie podzielam też oburzenia na nowiny prokreacyjno-przeprowadzkowe. Niech pie
        > rwszy rzuci kamieniem, kto nie przewidywał, że tak się to wszystko skończy! Nar
        > zekamy na brak sensu w ostatnich tomach, a gdy dostajemy rozwiązania zgodne z l
        > ogiką serii kręcimy nosami: a fe!, ja bym napisała inaczej!!! Jak można?!
        > Nowa, wiejska seria jest też moim zdaniem dobrym pomysłem, bo zrywa z bezsensow
        > nym przywiązaniem do Roosevelta, które od kilku tomów było raczej nominalne i t
        > ylko wprowadzało zamęt. Pani MM nie ma już serca do miasta, osiadła na wsi (alb
        > o raczej na przedmieściu), więc czemu miałaby nam serwować znów elaboraty o tym
        > , jak koszmarnie żyje się na Jeżycach? Niech pisze o srebrnych wodach jeziora,
        > mozaikach pól i szeleście traw. To chyba ostatnia rzecz, jaka jej dobrze wychod
        > zi, niestety.

        Oczywiście niech pisze, ale czy w tym celu musi w te wiejskie uroki przeprowadzać całą rodzinę, nawet jeśli nie ma w tym prawdopodobieństwa ani sensu? Tzn. mam nadzieję, że zostanie to jakoś uzasadnione, ale wierzę raczej w Ruinkę przekształconą w rezydencję Carringtonów.
      • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 16:44
        jakgdyby.nigdynic napisała:

        > Przeczytałam.
        > Nie oburzyłam się.

        Bo też nie ma tu nic oburzającego, moim zdaniem. Taka ciekawostka.

        Czym innym jest ewentualny zawód, że o ile kilka ostatnich tomów Jeżycjady było lepiej lub gorzej maskowanym pretekstem do wylistowania kolejnych osiągnięć prokreacyjnych Borejków, o tyle teraz tę funkcje spełniają nagłówki jak z prasy brukowej. Już nie trzeba akcji ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. Teraz z kolejnych postów dowiadujemy się, że Dorota w ciąży, że rodzice Gaudentego wyprowadzają się, a dom sprzedają Rojkom, że Jędrek poznał miejscową panienkę z lokalnego ogniska muzycznego i że to miłość.
      • reveiled Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 20:50
        "Nie oburzyłam się.
        Ani na "mail' Idy, ani na pomysł wydawania Bukolandii, czy jak tam... Pierwszy zabieg jest moim zdaniem zwykłym prezentem dla fanów serii i zabawą z konwencją."
        Zgadzam sie. Gdybym nadal byla nastoletnia fanka Jezycjady, to nawet by mi sie to podobablo.
        Ze wszystkim innym co napisalas, tez sie zgadzam.
      • bupu Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 12:59
        briar_rose napisał(a):

        > Jakie dziwne komentarze pod tym artykułem O.o Jakby egzaltowane panienki pisały
        > , same zachwyty, normalnie padanie na twarz przed autorką. A MM zdziwiona, że t
        > 5yle osób lubi Laurę :D Czyżby nadszedł czas zohydzić ją jak Pyziaka?

        W następnym odcinku: Laura porzuca Maszpana i Juleczka, chcąc zrobic karierę w Nju Jorku. Cała rodzina pociesza cierpiącą Gabę. Jędruś zachwyca się, że ciotka jest dzielna, bardzo dzielna.




        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • zachariasz93 Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 03.03.19, 19:35
          bupu napisała:

          > briar_rose napisał(a):
          >
          > > Jakie dziwne komentarze pod tym artykułem O.o Jakby egzaltowane panienki
          > pisały
          > > , same zachwyty, normalnie padanie na twarz przed autorką. A MM zdziwiona
          > , że t
          > > 5yle osób lubi Laurę :D Czyżby nadszedł czas zohydzić ją jak Pyziaka?
          >
          > W następnym odcinku: Laura porzuca Maszpana i Juleczka, chcąc zrobic karierę w
          > Nju Jorku. Cała rodzina pociesza cierpiącą Gabę. Jędruś zachwyca się, że ciotka
          > jest dzielna, bardzo dzielna.
          >
          >
          >
          >

          Taką jeżycjadę bym chciała poczytać!
            • guineapigs Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 04.03.19, 20:03
              Apersona napisala:
              'A mi się marzy rodzina Borejków zebrana by razem wrzucić w Wartę postpyziaczą cegłę, potem egzorcyzmy mieszkania na Roosevelta 5. '

              Ozesz! Boru Przedwieczny! Przeciaz tam ciagle w scianie tkwi TA CEGLA, ktora Pyziak zamurowal otwor miedzy mieszkaniem Borejkow a pokojem pani Szczepanskiej! I co Gaba spojrzy w te strone, to pewnie dzielnie placze.
              No to fakt, masz racje: wydrapac to, razem z tynkiem - tez wszak polozonym pyziacza, podla reka zlodzieja i pijaka Ktory Nie Umial Kochac - i do Warty, a potem niewatpliwie egzorcyzmy, bo przeciez na pewno ta Fuja i Fubrawiec rzucil jakis urok na mieszkanie i lokatorow. Co tam urok! Urok mozna odwrocic plujac trzy razy przez lewe ramie, to nie byl urok a sam ZLY!!! Pyziak to rzucacz zaklec Czarnej Magii, ma konszachty z pieklem, Boruta i Rokita jedza mu z reki, taki to ON!

              I po tych egzorcyzmach: sciany mieszkania w koncu wroca na swoje miejsca, w pokoju w koncu stanie konkretna roslina a nie niewiadomoco (filo-, rodo czy inny - dendron), wyjasnia sie w koncu daty urodzin corek Pyziaka i jego znikniec oraz siepojawiec, oraz masa innych rzeczy. Np. to, jakim cudem Ygnac mial przekonanie, ze Mila Serce Jego tlumaczy teksty z dziedziny ekonomii z kilku jezykow na polski, chociaz nie ma ani pelnego wyksztalcenia ekonomicznego ('Alez Panie Redaktorze, studiowalam ekonomie 40 lat temu - to bez problemu przetlumacze te teksty o cyberatakach i firmach lawirujacych na krawedzi prawa unijnego w dziedzinie budowy drog, wydobycia kopalin czy eksportu ziemniakow), ani nawet tych jezykow nie zna na tyle, by przetlumaczyc instrukcje na obsluge pralki.

              Tak: utopic TO w Warcie, zegzorcyzmowac mieszkanie - i moze w koncu wiele, bo nie wierze, ze wszystko (ZLY tak latwo nie ustepuje! ON Walczy!) sie okaze proste.
              • lululemon12 Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 04.03.19, 20:52
                guineapigs napisała:

                > Mila Serce Jego tlumaczy teksty z dziedziny ekonomii z kilku jezykow na
                > polski, chociaz nie ma ani pelnego wyksztalcenia ekonomicznego [...] ani nawet tych jezy
                > kow nie zna na tyle, by przetlumaczyc instrukcje na obsluge pralki.

                Może TO jest wyjaśnieniem przemiany Mili w Milicję ;)? Lata szarpania się z pracą, do której nie ma potrzebnych kompetencji? Dawno temu dorabiałam tłumaczeniem instrukcji obsługi różnych rzeczy, maszyn do szycia na przykład, i była to wyjątkowo męcząca robota (co tu ukrywać, w dużej mierze dlatego, że do fachowego tłumacza baaardzo mi było daleko). Gdybym miała się tym zajmować dzień w dzień przez lata, nie tylko tymczasowo, dla reperacji studenckiego budżetu, też chyba nie miałabym cierpliwości do życia, wszechświata i całej reszty.

                --
                Bo Pratchett wiedział, że znajdą się ludzie, dla których idealne tipsy będą warte tyle co ocalenie świata przed zagładą.
                /marutax
                • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 06.03.19, 08:13
                  apersona napisała:

                  > guineapigs napisała:
                  > ... to nie byl urok a sam ZLY!!! Pyziak to rzucacz zaklec Cz
                  > > arnej Magii, ma konszachty z pieklem, Boruta i Rokita jedza mu z reki, ta
                  > ki to > > ON!
                  > ... wyjasnia sie w koncu daty urodzin corek Pyziaka
                  >
                  > Rosemary's babies?

                  A po czym Rosemary poznała, że jej dziecko jest stworzeniem piekielnym? Po oczach! Że zacytuję z pamięci, więc być może niedokładnie:
                  Rosemary (zaglądając do kołyski): Coście zrobili z jego oczami?!
                  Roman: Ma oczy swojego ojca.

                  Czy były one stalowe i skośne - zapewne tak właśnie było. Nawiasem pisząc, tłumaczyłoby to zafiksowanie praktycznie całej rodziny na tygrysich oczach. Musiało być w nich coś naprawdę charakterystycznego.

                  Gorzej z oczami Róży, ale one chyba przeszły jakąś zaskakującą przemianę - zborejczały na brązowe jakoś w wieku poniemowlęcym, wcześniej Róża miała niebieskie. Widać ją jakoś wyegzorcyzmowali.
                  • sayoasiel Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 07.03.19, 22:06
                    przymrozki napisała:

                    > Gorzej z oczami Róży, ale one chyba przeszły jakąś zaskakującą przemianę - zbor
                    > ejczały na brązowe jakoś w wieku poniemowlęcym, wcześniej Róża miała niebieskie
                    > . Widać ją jakoś wyegzorcyzmowali.
                    Chyba to zwykła niekonsekwencja. Przecież niebieskie oczy są jak najbardziej borejkowe, po babci Mili. Miała też takie Patrycja.
                    • marutax Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 08.03.19, 07:38
                      sayoasiel napisał(a):

                      > > . Widać ją jakoś wyegzorcyzmowali.
                      > Chyba to zwykła niekonsekwencja. Przecież niebieskie oczy są jak najbardziej bo
                      > rejkowe, po babci Mili. Miała też takie Patrycja.

                      Ale tak kontrast między brązowymi Róży i szarymi Laury jest lepiej widoczny ;-)
                    • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 08.03.19, 08:06
                      sayoasiel napisał(a):

                      > Chyba to zwykła niekonsekwencja. Przecież niebieskie oczy są jak najbardziej bo
                      > rejkowe, po babci Mili. Miała też takie Patrycja.

                      Jeżeli oczy Pyziakówien były areną walki między archetypicznym dobrem (Gabriela) a diabolicznym złem (Pyziak), to geny dziadków mogły nie mieć znaczenia.

                      Nawiasem pisząc, jasne oczy mają też Natalia (szare) i Ida (zielone).
                        • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 11.03.19, 08:14
                          sayoasiel napisał(a):

                          > No, mają, ale po ciotkach raczej tego nie dziedziczą, Pyza z Tygrysem. No i u N
                          > atalii i Idy nie było wątpliwości, żadne zło się w nich nie czaiło.

                          Tak, ale tam wyżej padł argument o lazurowych oczach Patrycji.

                          Poza tym, gdyby nie chodziło nam o, siłą rzeczy, nieco oderwane od rzeczywistości rozważania o stopniu pokrewieństwa pomiędzy Pyziakiem a Lucyferem, kolory oczu Borejkówien nie byłyby bez znaczenia. Za kolor oczu odpowiada więcej niż jeden gen (gdyby było inaczej można by było mieć oczy niebieskie lub brązowe). Obecność szarych i zielonych w rodzinie sugeruje, że takie proste krzyżówki jak z lekcji biologii nie będą się u Borejków sprawdzać i Gaba mogłaby powić stalowookie dziecko nawet z brązowookim.
                          • sayoasiel Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 11.03.19, 11:30
                            przymrozki napisała:
                            > Poza tym, gdyby nie chodziło nam o, siłą rzeczy, nieco oderwane od rzeczywistoś
                            > ci rozważania o stopniu pokrewieństwa pomiędzy Pyziakiem a Lucyferem, kolory oc
                            > zu Borejkówien nie byłyby bez znaczenia. Za kolor oczu odpowiada więcej niż jed
                            > en gen (gdyby było inaczej można by było mieć oczy niebieskie lub brązowe). Obe
                            > cność szarych i zielonych w rodzinie sugeruje, że takie proste krzyżówki jak z
                            > lekcji biologii nie będą się u Borejków sprawdzać i Gaba mogłaby powić stalowoo
                            > kie dziecko nawet z brązowookim.

                            No, zgoda, Przymrozki, rozumiem. Wszelako, stalowookie dziecko z brązowookim,np. Robrojkiem, które w dodatku kłamie i ma taką wzgardliwą drwinę w tych oczu ciemnej, lekko skośnej oprawie, to już jest coś, co się nie stanie bez udziału mocy. *westchnienie* Mnie ciągle zastanawia, czy MM zmieniła Pyzie te oczy specjalnie czy się zwyczajnie pogubiła. W jednej wersji Opium było przecież, że i Patrycja za młodu była ruda. No i teraz nawet Ania jest (zawsze ją sobie wyobrażałam jako blondyneczkę, młodszą wersję Patrycji)
                            • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 11.03.19, 13:04
                              sayoasiel napisał(a):

                              > W jednej wersji Opium było przecież, że i Pat
                              > rycja za młodu była ruda. No i teraz nawet Ania jest (zawsze ją sobie wyobrażał
                              > am jako blondyneczkę, młodszą wersję Patrycji)

                              Ania urodziła się ruda. A przynajmniej tak twierdziła Gabriela w TiR. A potem Ania się zpulpecjowała, obecnie jest chyba słodką blondynką z lokami.
                              • bupu Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 11.03.19, 15:53
                                przymrozki napisała:

                                > sayoasiel napisał(a):
                                >
                                > > W jednej wersji Opium było przecież, że i Pat
                                > > rycja za młodu była ruda. No i teraz nawet Ania jest (zawsze ją sobie wyo
                                > brażał
                                > > am jako blondyneczkę, młodszą wersję Patrycji)
                                >
                                > Ania urodziła się ruda. A przynajmniej tak twierdziła Gabriela w TiR. A potem A
                                > nia się zpulpecjowała, obecnie jest chyba słodką blondynką z lokami.

                                Nora też kiedyś miała loki. A potem jej przeszło.


                                --
                                Wiedźma
                                To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                • sayoasiel Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 11.03.19, 16:33

                                  > > Ania urodziła się ruda. A przynajmniej tak twierdziła Gabriela w TiR. A p
                                  > otem A
                                  > > nia się zpulpecjowała, obecnie jest chyba słodką blondynką z lokami.
                                  >
                                  > Nora też kiedyś miała loki. A potem jej przeszło.

                                  Ania jest opisana w Ciotce Zgryzotce jako ruda flirciara.


                                  • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 11.03.19, 17:34
                                    sayoasiel napisał(a):

                                    > Ania jest opisana w Ciotce Zgryzotce jako ruda flirciara.

                                    Naprawdę? Bo ja pamiętając o rudych włosach Ani-niemowlęcia właśnie dziwiłam się jej nagłym zblondzeniem. Pamiętam z CZ opis, z którego wynikało, że była cała słodka, różowa i porównana do jakiegoś deseru (to pamiętam na pewno, bo natychmiast skojarzyło mi się z Patrycją melbą). Napisano też wprost, że chociaż urodziła się tego samego dnia co Łucja, była do niej zupełnie niepodobna.
                                      • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 24.09.19, 09:15
                                        sayoasiel napisał(a):

                                        > Ale skądże. Do deseru, ciastka z malinami, była porównywana Róża przez Józka w
                                        > Języku Trolli. Łuska nigdy.

                                        Łusia nie. Ania.

                                        Sprawdzę, jak będę miała książkę pod ręką, bo chyba (chyba!) sama bym nie stworzyła podobnego wspomnienia. Nie mam aż takiej wyobraźni.
                                        • sayoasiel Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 18.10.19, 15:30
                                          przymrozki napisała:

                                          > sayoasiel napisał(a):
                                          >
                                          > > Ale skądże. Do deseru, ciastka z malinami, była porównywana Róża przez Jó
                                          > zka w
                                          > > Języku Trolli. Łuska nigdy.
                                          >
                                          > Łusia nie. Ania.
                                          >
                                          > Sprawdzę, jak będę miała książkę pod ręką, bo chyba (chyba!) sama bym nie stwor
                                          > zyła podobnego wspomnienia. Nie mam aż takiej wyobraźni.
                                          Ania nigdy nie była tak pozytywnie określona przez nikogo, zapewniam Cię. Tylko czerwonolica grubaska.
    • ciotka.scholastyka Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 23.09.19, 09:26
      Nowy cytat z aktualności:
      "Kolejne tomy, które dopiero (daj, Boże) napiszę, złożą się jednak także na zawartość kolejnego ekskluzywnego pudełka – nazwiemy pakiet np. Jeżycjada 2. A może Bukoliada? (Pani Iwona opowiada się raczej za Jeżycjadą 2.)
      Ale to będzie nieco później, kiedy wyjdzie już przynajmniej kilka powieści w zwykłym formacie a-5 i w dotychczasowej szacie graficznej."

      Ja życzę pani MM długich lat życia w idealnym zdrowiu, ale powyższy fragment mnie nieco rozbawił, bo patrząc na częstotliwość wydawania kolejnych tomów, ten drugi pakiet pewnie zostanie wydany na jej 90-te urodziny :)
      • armari Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 23.09.19, 13:40
        A czy to ekskluzywne wydanie różni się czymś od dotychczasowego, pomijając okładki? Bo szczerze mówiąc, zastanawia mnie, dla kogo przeznaczone jest to pudełko, jeżeli cała rzecz do tego się sprowadza; większość fanów ma już swoje kopie Jeżycjady i nie jestem pewna, czy istnieje wiele osób, które chciałyby płacić dodatkowo tylko i li ze względu na estetykę. Niby można by to traktować jako potencjalny prezent...ale szczerze mówiąc, 22 tomy w prezencie to byłby niejaki hardkor nawet dla mnie, mola książkowego ;), Bo co, jeżeli ktoś po pierwszych dwóch stwierdzi, że to jednak nie dla niego?
    • przymrozki Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 18.10.19, 09:53
      Tak jest, drogie panie. Czas szybko płynie. My tu gadu gadu, a w Poznaniu być może właśnie rodzi się mały Pałys-Rumianek.

      Moje przewidywania - rudy chłopiec, największy i najsilniejszy na oddziale położniczym. Podczas porodu lekarze pytali rodzącą, co mają robić, bo byli niedouczeni, ona zaś kompetentna i dzielna. Józinek nie tylko nie zemdlał, ale nawet przeszklił salę porodową. Gabunia i Róża ze łzami w oczach warowały pod drzwiami opowiadając sobie wzruszające historie o swojej miłości do maleństwa i o tym, jak bardzo będą o nie dbać. W tym czasie Karolek sam odrabiał pracę domową w niezbyt dobrze znanym sobie języku siedząc na podłodze w pokoju Norci.
      • mariamm87 Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 18.10.19, 14:23
        przymrozki napisała:

        > Tak jest, drogie panie. Czas szybko płynie. My tu gadu gadu, a w Poznaniu być m
        > oże właśnie rodzi się mały Pałys-Rumianek.
        >
        > Moje przewidywania - rudy chłopiec, największy i najsilniejszy na oddziale poło
        > żniczym. Podczas porodu lekarze pytali rodzącą, co mają robić, bo byli niedoucz
        > eni, ona zaś kompetentna i dzielna. Józinek nie tylko nie zemdlał, ale nawet pr
        > zeszklił salę porodową. Gabunia i Róża ze łzami w oczach warowały pod drzwiami
        > opowiadając sobie wzruszające historie o swojej miłości do maleństwa i o tym, j
        > ak bardzo będą o nie dbać. W tym czasie Karolek sam odrabiał pracę domową w nie
        > zbyt dobrze znanym sobie języku siedząc na podłodze w pokoju Norci.


        Przymrozki, ja się tu mało wypowiadam bo głównie czytam, ale chciałam Wam powiedzieć, że Was kocham.
      • armari Re: Pudelek jeżycki, pardon, bukolandzki. 18.10.19, 14:53
        przymrozki napisała:

        > Moje przewidywania - rudy chłopiec, największy i najsilniejszy na oddziale poło
        > żniczym.

        Ja z kolei wyobrażam sobie delikatną, subtelną dziewoję, o powalającej urodzie swojej matki i płomiennie rudych włosach ojca. Nora Róża Stryba, twarda niewiasta wychowana w niepewnych warunkach dnia codziennego (nieustanna walka o kawałek własnego kąta z Szopami, Górskimi-Piechotami oraz tą resztą klanu, która akurat postanowi spontanicznie dokooptować się na Roosevelta wspaniale hartuje charakter), która w dodatku ku utrapieniu Borejków wrodziła się w babkę ze strony matki (czarny pas w karate), będzie regularnie kpić z miągwowatej kuzynki, co stanie się źródłem wielu miłych, rodzinnych dyskusji na temat chichotu losu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka