Dodaj do ulubionych

Dziecko Doroty i Jozefa

03.03.19, 21:05
No wiec wiemy, ze Dorota spodziewa sie dziecka. Nie wiemy dokladnie w jakiej przestrzeni czasowej, czy to 2019 czy 2020, ale fakt, ze raczej studiow jeszcze nie skonczyla. Abstrahujac od tego czy to madre czy nie, i czy zamierzone czy nie - a wyglada na to, ze conajmniej kilka osob tu na forum przyjmuje jako pewnik, ze wpadki przed malzenstwem sie zdarzaja, natomiast kiedy dziecko przydarzy sie malzenstwu, zakladaja ze taki byl plan - a przeciez to niekoniecznie prawda... No ale niewazne, juz wiemy, ze ciaza jest i bedzie dziecko - co dalej? Nawet mniej mi chodzi o utrzymanie - Jozef juz chyba blisko konca studiow, i Palysowie, i Teresa, tez na pewno pomoga - ale kto sie bedzie tym dzieckiem zajmowal. Zakladam, ze Dorota pewnie przerwie studia na kilka miesiecy czy rok, co nie powinno byc tragedia, ale co pozniej? Babcie beda sie zajmowac dzieckiem? Ile one maja lat? Ida jeszcze chyba pracuje. Moze Roze w tym celu sciagna na wies?

Nie mieszkam w Polsce, nie wiem jakie sa realia zlobkow; slyszalam malo przyjemne relacje, ale to od ludzi, ktorzy do czynienia ze zlobkami mieli dosyc dawno. Tu w Kanadzie zlobki sa calkiem-calkiem, ale to dosyc kosztowna przyjemnosc nawet dla dwojki pracujacych rodzicow, i chociaz sa nawet zlobki przy uniwersytetach, nie wiem ilu studentow bez partnera zarabiajacego sporo ponad przecietna na nie stac.
Edytor zaawansowany
  • marutax 03.03.19, 21:14
    A może Róża otworzy prywatny żłobek czy jak się to nazywa?
  • reveiled 03.03.19, 21:16
    To znaczy przewidujemy, ze Roza tez sie przenosi na wies? Fryderyk kazal zapisac dzieci do szkoly w Polsce, wiec chyba planowal powrot, ale na wsi go jakos nie widze.
  • tt-tka 03.03.19, 21:24
    Babcie beda sie zajmowac.
    Albo podrzuci sie Pulpie, jak Juleczka.
    Albo Roza, odchowawszy Norcie, zamieszka (moze tylko czasowo ?) w Rumiankowie. Jej wlasne dzieci sobie poradza, jak i tak musialy sobie radzic. Wzglednie altoressa zapomni o ich istnieniu lub zbedzie wzmianka o mamie Fryca.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • reveiled 03.03.19, 21:46
    "Albo podrzuci sie Pulpie, jak Juleczka."
    Ale Juleczek jest podrzucany raz na jakis czas, i chyba juz nie taki malutki. Niemowle na codzien to co innego, a wiemy ile Pulpa ma zajec. Seniorzy i Gaba tez na chetnych do opieki nie wygladaja. Moze Grzes? Nie widze go szczegolnie w tej roli, ale tak malo o nim wiemy, ze argumentow przeciw tez nie ma - poza tym, ze chyba wlasnymi dziecmi sie malo zajmowal, ale to akurat czesto sie zmienia przy kolejnym pokoleniu.
  • dziennik-niecodziennik 25.03.19, 10:11
    "Seniorzy i Gaba tez na chetnych do opieki nie wygladaja."

    seniorzy mają coś koło 80-90 lat, serio nie zostawialabym im niemowlaka.

    > Gaba (...) Moze Grzes? Nie widze go szczegolnie w tej roli, ale tak malo o nim wiemy, ze argumentow przeciw tez nie ma - poza tym, ze chyba wlasnymi dziecmi sie malo zajmowal, ale to akurat czesto sie zmienia przy kolejnym pokoleniu.

    dlaczego Gaba mialaby sie opiekować wnukiem siostry, skoro nawet własnymi wnukami opiekuje sie normalnie, z doskoku? o Grzesiu nie wspominając...


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk ;)
  • sayoasiel 25.03.19, 12:02
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > > Gaba (...) Moze Grzes? Nie widze go szczegolnie w tej roli, ale tak malo
    > o nim wiemy, ze argumentow przeciw tez nie ma - poza tym, ze chyba wlasnymi dzi
    > ecmi sie malo zajmowal, ale to akurat czesto sie zmienia przy kolejnym pokoleni
    > u.
    >
    > dlaczego Gaba mialaby sie opiekować wnukiem siostry, skoro nawet własnymi wnuka
    > mi opiekuje sie normalnie, z doskoku? o Grzesiu nie wspominając...
    >
    >
    Dlatego dokładnie, że nie są własne.
  • tt-tka 25.03.19, 20:39
    sayoasiel napisał(
    > > dlaczego Gaba mialaby sie opiekować wnukiem siostry, skoro nawet własnymi
    > wnuka
    > > mi opiekuje sie normalnie, z doskoku ?
    > >
    > >
    > Dlatego dokładnie, że nie są własne.

    Ona wlasnymi tez sie nie zajmuje. Nawet z doskoku. Juleczek podrzucany jest Patrycji, a Szopietami babunia zainteresowala sie o tyle, ze kazala im zamknac buzie wobec pradziadkow, zeby protoplasztow nie niepokoic




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 25.03.19, 17:33
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > dlaczego Gaba mialaby sie opiekować wnukiem siostry, skoro nawet własnymi wnuka
    > mi opiekuje sie normalnie, z doskoku? o Grzesiu nie wspominając...

    Byłby to skok siedmiomilowy, bo Gabrysia babcią jet wyjątkowo żadną. No, może nie licząc przepełnionego czułością rojenia sobie plecaka na pierwszy dzień szkoły Tygrysiątka, ale o mocy tej deklaracji niech świadczy fakt, że w tym samym czasie dwoje wnucząt Gabrieli gnieździło się na jednym materacu z matką w depresji w obcym kraju tuż po porzuceniu przez ojca. Odrobina uwagi kochającej starszej osoby pewnie by się tym wnuczętom przydała bardziej niż nienarodzonemu Juleczkowi plecak.
  • dziennik-niecodziennik 26.03.19, 09:33
    > w tym samym czasie dwoje wnucząt Gabrieli gnieździło się na jednym materacu z matką w depresji w obcym kraju
    > tuż po porzuceniu przez ojca.

    nie czytałam tego jeszcze, ale powiedz mi - czy Gaba wiedziała ze sie gniezdzą na materacu, czy Gaba została poproszona o pomoc i co własciwie miała robic?..


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk ;)
  • sayoasiel 26.03.19, 11:09
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > nie czytałam tego jeszcze, ale powiedz mi - czy Gaba wiedziała ze sie gniezdzą
    > na materacu, czy Gaba została poproszona o pomoc i co własciwie miała robic?..
    >

    Daleko mi do bycia Przymrozki, ale odpowiem. Gaba nie została poproszona o żadną pomoc. Ona się do tej pomocy wyrwała. Tygodniami namawiała Różę, żeby się spakowała i wróciła do Polski. Róża wierzyła chyba, że Frycek po prostu wyjechał do pracy, a Gaba, że na pewno porzucił. Choć, oczywiście, sam Frycek zasugerował powrót do Polski. To, gdzie ulokować Róże i wszystkie kwestie organizacyjne, jak rodzina ma ją traktować itd. to jest inicjatywa Gaby. Do tego komentowano, że to takie mądre strategicznie, żeby umieścić Strybom na Roosvelta Gabrysię 02, nowe Słoneczko Jeżyc.
  • przymrozki 27.03.19, 19:24
    sayoasiel napisał(a):

    > Gaba nie została poproszona o żadn
    > ą pomoc. Ona się do tej pomocy wyrwała. Tygodniami namawiała Różę, żeby się spa
    > kowała i wróciła do Polski.

    Tak, z maili Gaby wynika, że powrót Róży do Poznania i zainstalowanie Szopów w mieszkaniu na Roosevelta (mieszkania kilka miesięcy wcześniej "podarowanemu" Ignasiom) to był jej, to znaczy Gaby, pomysł. Róża, wedle słów matki, "stawiała opór". Natomiast nie mieliśmy wglądu w wydarzenia w Oxfordzie - znamy je wyłącznie z maili Gabrysi. Nie poznaliśmy perspektywy Pyzy i jej dzieci. Nie wiemy też, co się stało i czy Gaba miała rację uważając, że Fryc popełnił plagiat w stylu Janusza Pyziaka.


    >Róża wierzyła chyba, że Frycek po prostu wyjechał d
    > o pracy, a Gaba, że na pewno porzucił. Choć, oczywiście, sam Frycek zasugerował
    > powrót do Polski. To, gdzie ulokować Róże i wszystkie kwestie organizacyjne, j
    > ak rodzina ma ją traktować itd. to jest inicjatywa Gaby. Do tego komentowano, ż
    > e to takie mądre strategicznie, żeby umieścić Strybom na Roosvelta Gabrysię 02,
    > nowe Słoneczko Jeżyc.

    Przy czym, teoretycznie, ta nagła ucieczka i zainstalowanie rodziny w warunkach substandardowych mogło być mniejszym złem. Jeżeli Róży nie stać było na utrzymanie w Anglii lub miała depresję i nie wiadomo było, czy pozbawiona opieki nie naje się z rozpaczy tłuczonego szkła, być może przeprowadzka na Roosevelta, jako stan przejściowy, miała sens. Ale nie tylko nie wiemy tego na pewno, ale nawet nic na to nie wskazuje.

    Już tutaj wałkowałyśmy wiele razy temat tajemnicy Oxfordu - co by się musiało okazać, żeby ten wątek miał sens. Poza propozycjami fantastycznymi urzekającymi ułańską fantazją właściwą uczestniczkom forum (które z tego miejsca gorąco pozdrawiam), nic nie wymyśliłyśmy. Stosunkowo najmniej problemów jest ze scenariuszem - Fryc dostaje małpy, zostawia rodzinę i zrywa z nią kontakt, Róża długo roi sobie racjonalne uzasadnienia jego nieobecności, a w końcu, dzięki matce, godzi się ze smutną prawdą, Fryc dzwoni, mówi, że rodziny w Oxfordzie utrzymywać nie zamierza, Róża zostaje (przynajmniej na czas walki o alimenty) bez grosza przy duszy, jedzie do Polski, a potem Gaba doznaje chwilowej amnezji i zapomina, co się stało w Oxfordzie i wyraża przypuszczenie, że może Fryc faktycznie rodziny nie zostawił, tylko jej tak się wydawało.
  • piotr7777 02.04.19, 18:12
    > Byłby to skok siedmiomilowy, bo Gabrysia babcią jet wyjątkowo żadną. No, może n
    > ie licząc przepełnionego czułością rojenia sobie plecaka na pierwszy dzień szko
    > ły Tygrysiątka, ale o mocy tej deklaracji niech świadczy fakt, że w tym samym c
    > zasie dwoje wnucząt Gabrieli gnieździło się na jednym materacu z matką w depres
    > ji w obcym kraju tuż po porzuceniu przez ojca. Odrobina uwagi kochającej starsz
    > ej osoby pewnie by się tym wnuczętom przydała bardziej niż nienarodzonemu Julec
    > zkowi plecak.

    Bardzo daleko idące nadużycie.
    Gabriela roi o plecaku nienarodzonego dziecka Laury w roku 2013.Przyjazd Róży z dziećmi do Poznania to rok 2017.
    Gdy Gabriela planuje przyszłość wnuczkowi nr 3, pozostałe wnuczęta są bodajże w samolocie, Karolek wymiotuje a Mila zajmuje się chyba nim i swoim wujkiem Ziutkiem.
    Natomiast w 2017 r (nawiasem mówiąc nie wiemy, czy Fryderyk porzucił dzieci, ta sprawa jest niewyjaśniona - brak dowodów by owe dzieci przechodziły jakąś traumę, podobnie jak było ongiś z Bobciem i Pyziakównymi, z tym, że oni swoich ojców nie znali, Aurelia, owszem cierpiała, ale raczej nie z powodu tęsknoty za ojcem) Julkiem zajmuje się głównie Patrycja a babka Gabriela nie poświęca mu ani jednej myśli.
    Także w sumie Gabriela jest kiepską babcią, ale dla wszystkich wnuków w takim samym stopniu. No, małą Norę bierze na ręce w celu instrukcyjnym, ale nawet tu nie okazuje zbyt dużo ciepła.
    Pozdrawiam.
  • przymrozki 03.03.19, 21:24
    marutax napisała:

    > A może Róża otworzy prywatny żłobek czy jak się to nazywa?

    Swoją drogą, już wiemy na pewno (choć większość z nas od początku stawiała, że tak będzie), że akcja "Chucherka" nie rozpocznie się w momencie zakończenia "Ciotki Zgryzotki", ale przynajmniej rok później. Czyli, cokolwiek stało się między Szopami, przyjdziemy na wyjaśnione. Pachnie mi to usunięciem Fryca z obrazka, bo alternatywą byłoby rozpoczęcie "Chucherka" czymś w rodzaju "nadludzkim wysiłkiem Róża i Fryderyk uratowali swoje małżeństwo i obecnie żyją szczęśliwie, a nawet spodziewają się trzeciego i zarazem czwartego dziecka, bo mają być bliźniaki". A to by jednak było strasznie słabe tak zawiązać dramat, a potem pozwolić mu rozejść się po kościach.

    Podsumowując, stawiam dolary przeciwko orzechom, że Róża będzie na miejscu i będzie przebierać nogami do kolejnego niemowlęcia. Jedno, co stoi na przeszkodzie, to to, że ewidentnie już czas na drugie dziecko Laury. W Neo nie ma jedynaków, a Juleczek podczas "Chucherka" będzie już dzielnie zmierzał do zerówki z plecaczkiem troskliwie zapakowanym przez Gabrysię. Czyli Róża będzie mieć inne dziecko na głowie.

    Może faktycznie Róża założy żłobek lub przynajmniej klub malucha?
  • reveiled 03.03.19, 21:50
    A tak, widze to. Rozy bedzie brakowalo kolejnego malenstwa, a Fryc pewnie niechetny, nawet jesli obecny, wiec zlobek to moze i dobre rozwiazanie. Jak daleko jest Laura od mlodych Palysow? Tylko te biedne dzieci Rozy, znowu beda zmieniac szkole?
  • przymrozki 04.03.19, 12:06
    reveiled napisał(a):

    > Jak daleko
    > jest Laura od mlodych Palysow?

    Trudno powiedzieć, bo tam się czasoprzestrzeń zagina. Teoretycznie, nie powinno to być daleko, skoro Laura sprawnie przewiozła rowerem wiecheć na trasie Dagleza-Pulpecja, a od Patrycji do Rumianków było stosunkowo blisko.

    Tylko te biedne dzieci Rozy, znowu beda zmieni
    > ac szkole?

    Podejrzewam, że to są dzieci z cukru, piernika i marcepana. Wnioskuję po tym, z jaką łatwością się je przenosi, przekłada i chowa. Trzeba tylko uważać na głodne psy, koty i myszy. Więc do Flobrych bym ich nie wiozła.
  • dziennik-niecodziennik 25.03.19, 10:14
    "Tylko te biedne dzieci Rozy, znowu beda zmieni
    > ac szkole?

    Podejrzewam, że to są dzieci z cukru, piernika i marcepana. Wnioskuję po tym, z jaką łatwością się je przenosi, przekłada i chowa."

    mam takie dzieci w rodzinie. żyją, są normalne, niczego im nie brakuje. nawet nie policze ile razy juz młodszy (4 klasa podstawówki) zmienial placówke oswiatową, z siedem?...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk ;)
  • przymrozki 25.03.19, 17:44
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > mam takie dzieci w rodzinie. żyją, są normalne, niczego im nie brakuje. nawet n
    > ie policze ile razy juz młodszy (4 klasa podstawówki) zmienial placówke oswiato
    > wą, z siedem?...

    Karolek był jednak siedmiolatkiem urodzonym i wychowanym w Wielkiej Brytanii, który w jednym miesiącu stracił szkołę i tamtejszych kolegów, ojca (najprawdopodobniej) i dom. Po czym został tymczasowo zainstalowany na dostawce w pokoju swojej kuzynki w obcym mieszkaniu, w obcym kraju, wśród prawie obcych ludzi. W Polsce dotychczas bywał mało, jak wynika z połączenia pojawiających się w tle informacji, nie przyjechał nawet na pogrzeb dziadka.

    Nie sądzę, by dzieci z krwi i mięsa znosiły takie perturbacje z lekkością.
  • dziennik-niecodziennik 26.03.19, 09:37
    mysle ze znosza, moze nie z lekkoscią, ale znoszą. a poki co to martwicie sie grubo na wyrost :)


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk ;)
  • przymrozki 26.03.19, 10:05
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > mysle ze znosza, moze nie z lekkoscią, ale znoszą.

    O ile są z cukru, piernika i marcepana. Tak. Nie sądzę, by rozwinięte emocjonalnie dziecko o nieco bardziej organicznej budowie zbywało wyniosłym milczeniem fakt, że ojciec rodziny wyjechał, nie dzwoni, nie odzywa się i raczej nie wróci. Takie perturbacje dobrze znosi mało który dorosły, czego najlepszym przykładem załamana Róża. Przecież Strybowie nie mogli się przy niej całować, bo by się biedna, porzucona żona od tego pewnikiem załamała. Patrycja i Natalia, czyli ciotki Róży, płaczą i rwą sobie włosy z głowy nad rodzinnym nieszczęściem (płaczącą Patrycję nakrywa Flobry i też się przyłącza do rozpaczy).

    Tylko porzucone dzieci w tym wszystkim zachowują stoicki spokój. Tak to pani MM napisała. Jedyne wspomnienie kochającej rodziny o Karolku jest zaś takie, że Ida w mailu do siostry wytyka mu podobieństwo do ojca i wyraża się w tonie ogólnie niepochlebnym.
  • ciotka.scholastyka 25.03.19, 21:59
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > mam takie dzieci w rodzinie. żyją, są normalne, niczego im nie brakuje. nawet n
    > ie policze ile razy juz młodszy (4 klasa podstawówki) zmienial placówke oswiato
    > wą, z siedem?...

    Rozumiem, że za każdym razem lądował w innym kraju?
    Dostrzegasz różnicę między zmianą placówki oświatowej nawet co pół roku w Polsce (np. dziecko żołnierza, jak moja przyjaciółka, która i tak cierpiała, z goryczą mówiąc, że na wszelki wypadek wolała nie nawiązywać z nikim bliższych relacji, bo przecież za chwilę i tak się wyprowadzą), a dziećmi, wychowanymi od maleńkości/urodzonymi w innym kraju, mówiącymi na co dzień innym językiem, uczącym się w innym, w dodatku lepszym, systemie oświatowym, nagle po prostu przeprowadzonym do Polski? O tym już była mowa tutaj po wielokroć: te dzieci nie znają polskiej terminologii w szkole (przydawka? wieloszczety? wielomian?), idą innym systemem (układ rozrodczy ameby?!); na religii w UK uczyły się o religiach całego świata (konkurs literacki "JP2 w górach"?!), itd., itp.: a to, że ich kolega czuje się dziewczynką i chce, żeby mówić do niego Jessie, a nie Jim (przypadek z kręgu moich znajomych) było czymś, o czym rozmawiał z nimi szkolny psycholog na lekcji, i zostało to przyjęte może z lekkim zdziwieniem, ale tak samo normalnie jak to, że Hassan zawsze i wszędzie nosi turban; a nie, że Janek się przyznał, że woli być nazywanym Joasią, więc to pedał i jutro go skopiemy - serio uważasz, że takie przejście będzie bezbolesne i niczego "nie będzie im brakować"?
  • dziennik-niecodziennik 26.03.19, 09:36
    serio to uwazam ze sie przesadnie rozpedzacie, jeszcze nie zostalo powiedziane ze Róża sie bedzie niemowlem zajmowac, a wy juz przezywacie ze kolejna przeprowadzka i mujeju, co z niej za matka :D


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk ;)
  • przymrozki 26.03.19, 09:55
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > serio to uwazam ze sie przesadnie rozpedzacie, jeszcze nie zostalo powiedziane
    > ze Róża sie bedzie niemowlem zajmowac, a wy juz przezywacie ze kolejna przeprow
    > adzka i mujeju, co z niej za matka :D

    Jak to nie było? Mam wrażenie, że stało czarno na białym, że Róża wysłała swoje dzieci spać na materacu w pokoju z elfami, a sama spała z Norcią. W ogóle scen z Norą i okołonorowych (prasowanie ciuszków) miała zatrzęsienie, scen z własnymi dziećmi miała cała jedną. Walcząc z bólem głowy, opowiadała im, co widzą za oknami samochodu wiozącego je z dworca na Roosevelta.
  • dziennik-niecodziennik 26.03.19, 10:05
    ale piszemy o opiece nadz dzieckiem Józina. i rozwazania czy Różę sciagna na wies czy nie to gdybanie. a tu juz ją prawie od czci odsądzają ze jak to, dzieci znów bedzie przeprowadzac, wyrodna matka...


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk ;)
  • przymrozki 26.03.19, 10:34
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > ale piszemy o opiece nadz dzieckiem Józina. i rozwazania czy Różę sciagna na wi
    > es czy nie to gdybanie. a tu juz ją prawie od czci odsądzają ze jak to, dzieci
    > znów bedzie przeprowadzac, wyrodna matka...

    Powiedziałabym, że w tym momencie po prostu dworujemy sobie z Róży, co najwyżej wnioskując na przyszłość z jej dotychczasowych osiągnięć wychowawczych.

    Wątek przenoszenia dzieci pojawił się zaś w kontekście stricte historycznym - zarzut cukru, piernika i marcepana przywołałam ja w poście z 4 marca godz. 12:06, brzmiał on "podejrzewam, że to są dzieci z cukru, piernika i marcepana. Wnioskuję po tym, z jaką łatwością się je przenosi, przekłada i chowa". Łatwość przenoszenie Szopów widzieliśmy raz, przy okazji wielkiej ucieczki Oxfordu, i z niego właśnie wnioskowałam.
  • dziennik-niecodziennik 26.03.19, 10:41
    nie no, powinni w tym Oksfordzie zostac. wuj wie jak, z czego, za co, ale powinni.
    czy bylo latwo, czy niełatwo - nie było innego wyjscia.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk ;)
  • tt-tka 26.03.19, 13:13
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > nie no, powinni w tym Oksfordzie zostac. wuj wie jak, z czego, za co, ale powin
    > ni.

    Powinni. Przynajmniej dopoki Roza nie uzyska wiedzy w kwestiach takich, gdzie Fryc bedzie mieszkac i pracowac w przyszlosci blizszej i dalszej. Wyjechac w ciemno nie wiadomo na jak dlugo czy krotko bylo absurdem.


    > czy bylo latwo, czy niełatwo - nie było innego wyjscia.

    Alez bylo. Przedluzyc wynajem albo znalezc inne lokum. Roza ma status rezydentki i wszelkie mozliwe benefity oraz legalnie pracujacego meza, z ktorego, gdyby doszlo do rozstania, da sie sciagnac alimenty. Jej dzieci tam chodza do szkoly, sa w systemie edukacyjnym i socjalnym. W Polsce ta krowa nawet spraw szkolnych swoich dzieci nie zalatwia, lokuje je w pokoju umeblowanym dla niemowlecia i nikt nie wie, jak Szopieta egzystuja. Zapewne lekcje odrabiaja na kolanie wiszac w powietrzu, a manele nadal maja w kartonach.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • jakgdyby.nigdynic 28.03.19, 14:03
    tt-tka napisała:


    W Polsce ta krowa nawet spraw szkolnych
    > swoich dzieci nie zalatwia, lokuje je w pokoju umeblowanym dla niemowlecia i n
    > ikt nie wie, jak
    >
    Proszę, nie pisz o Róży krowa. Głupie toto, rozmemłane i z kartonu, ale jednak nie mówmy takim językiem.
  • tt-tka 28.03.19, 16:39
    Moge nie pisac, jesli cie to razi, ale tak wlasnie o niej mysle. Glupia, rozmamlana i z kartonu to ona byla, teraz jest gorzej.

    Mialam wiele wspolczucia i zrozumienie dla niej, ale mi przeszlo. Z chwila, gdy przewraca zycie swoich dzieci kompletnie nie wiedzac, na czym stoi i bez pomyslu na przyszlosc, po czym je zlewa po calosci. Majac zarazem dosc sily, energii i slynnego borejczego ciepla na bratowa i bratanice. "Krowa" to i tak najbardziej cenzuralne ze slow, ktorymi mozna ja nazwac.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 28.03.19, 16:55
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > nie no, powinni w tym Oksfordzie zostac. wuj wie jak, z czego, za co, ale powin
    > ni.

    Jak to za co? Za dokładnie to samo, za co będą się utrzymywać w Poznaniu. Czyli alimenty od Fryca i pensja Róży. Zdrowa, niespełna czterdziestoletnia kobieta z odchowanymi dziećmi nie będzie przecież na utrzymaniu matki.
  • lord_vmordevol 01.04.19, 09:36
    przymrozki napisała:

    > Jak to za co? Za dokładnie to samo, za co będą się utrzymywać w Poznaniu. Czyli
    > alimenty od Fryca i pensja Róży. Zdrowa, niespełna czterdziestoletnia kobieta
    > z odchowanymi dziećmi nie będzie przecież na utrzymaniu matki.

    Nie będzie? Potrzymaj jej piwo.
  • tt-tka 01.04.19, 09:59
    lord_vmordevol napisał:

    > przymrozki napisała:
    >
    > > Jak to za co? Za dokładnie to samo, za co będą się utrzymywać w Poznaniu.
    > Czyli
    > > alimenty od Fryca i pensja Róży. Zdrowa, niespełna czterdziestoletnia ko
    > bieta
    > > z odchowanymi dziećmi nie będzie przecież na utrzymaniu matki.
    >
    > Nie będzie? Potrzymaj jej piwo.


    Nie bedzie, bo tej matki na Rusfelta juz nie ma. A gdzie ja, tam i moje pieniadze, nieprawdaz.

    Suponowalam, ze jednym z powodow rejterady starych Strybow z Rusfelta mogly byc rachunki wygenerowane przez mlodych :)
    Zycie w pawilonie u Pulpy niewatpliwe oszczedzi starym Strybom wydatkow, ale nie po to przeciez, zeby pieniadze ladowac w potomstwo ! Zwlaszcza mieszkajace oddzielnie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 01.04.19, 11:16
    tt-tka napisała:

    > lord_vmordevol napisał:
    >
    > > przymrozki napisała:
    > >
    > > > Jak to za co? Za dokładnie to samo, za co będą się utrzymywać w Poz
    > naniu.
    > > Czyli
    > > > alimenty od Fryca i pensja Róży. Zdrowa, niespełna czterdziestolet
    > nia ko
    > > bieta
    > > > z odchowanymi dziećmi nie będzie przecież na utrzymaniu matki.
    > >
    > > Nie będzie? Potrzymaj jej piwo.
    >
    >
    > Nie bedzie, bo tej matki na Rusfelta juz nie ma. A gdzie ja, tam i moje pieniad
    > ze, nieprawdaz.
    >
    > Suponowalam, ze jednym z powodow rejterady starych Strybow z Rusfelta mogly byc
    > rachunki wygenerowane przez mlodych :)
    > Zycie w pawilonie u Pulpy niewatpliwe oszczedzi starym Strybom wydatkow, ale ni
    > e po to przeciez, zeby pieniadze ladowac w potomstwo ! Zwlaszcza mieszkajace od
    > dzielnie.
    >


    No ja ciejawa jestem za co ta Różyczka ma zamiar utrzymywać siebie i dzieci. No bo za alimenty nie, gdzie tam, porządne kobiety w Neo alimentów nie biorą przecie. Stare Stryby wyprowadzone do szaletu floplicowskiego o pobielanych ścianach, młode same się utrzymują z nie wiadomo czego, a Róża do szukania pracy taka zdolna jak hipopotam do baletu. Dobry Panbócek będzie chleb zsyłał, jak ojcu Scholastykowi z "Igraszek z diabłem"?

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • iwoniaw 01.04.19, 11:27
    Ależ jakie alimenty, o czym Wy piszecie? Toż Gabriela 14 października 2017 donosi siostrom w mailu "Aha, uwaga! Fryderyk się wreszcie odezwał! Wstyd mi teraz, że tak w niego zwątpiłam, no ale, do licha, po cóż są teściowe, jeśli nie po to, by wątpić w zięciów, by pilnować wzorowego porządku w rodzinie i dbać o to, żeby nikt nikogo nie krzywdził." (CZ, s.289) Ergo - rację miała Pyza "stawiająca opór" matce przez dwa miesiące, nie chcąc wracać z dziećmi do Poznania. Gaba jednak nie ma sobie nic do zarzucenia, wszak dbała, żeby nikt nikogo nie krzywdził, a poza tym teściowa z definicji powinna wątpić w zięcia (i to nie jest wszak żadne krzywdzenie, no też coś!) Skoro F. "się odezwał" i w efekcie G. zadowolona, a nie trzeba jej pocieszać w kolejnym nieszczęściu, to IMO sprawa jest jasna i przez MM temat zakończony. Ile to ma sensu, to inna kwestia, ale obawiam się, że autorka nie ma tu wątpliwości.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • przymrozki 01.04.19, 18:20
    iwoniaw napisała:

    > Ależ jakie alimenty, o czym Wy piszecie? Toż Gabriela 14 października 2017 dono
    > si siostrom w mailu "Aha, uwaga! Fryderyk się wreszcie odezwał! Wstyd mi teraz,
    > że tak w niego zwątpiłam, no ale, do licha, po cóż są teściowe, jeśli nie po t
    > o, by wątpić w zięciów, by pilnować wzorowego porządku w rodzinie i dbać o to,
    > żeby nikt nikogo nie krzywdził." (CZ, s.289)

    No tak, ale trudno przejść do porządku dziennego nad tym, jakie to bez sensu. Facet umilkł w lipcu, odezwał się w październiku, ale skoro się odezwał, to małżeństwo uratowane. Następny kontakt w styczniu.

    Zwłaszcza, że nawet nie wiemy, czy się odezwał do Róży (czy mowa ciągle o tych kwiatach dla Józka albo, tym razem, dla Ignasia), a jeżeli się odezwał, to co powiedział. "Róża, przyjeżdżam do Poznania, pogadamy o rozwodzie" to też odezwanie się. A jeżeli się odezwał do Róży ze słowami pojednania, to co powiedział, że problem sam z siebie się rozwiązał? Znowu maile nie dochodziły przez wielką wodę? Nawet nie może się okazać, że w jakimś amerykańskim szpitalu leżał w śpiączce jako znaleziony bez dokumentów John Doe. Bo przecież doradzał w sprawie przeprowadzki.
  • iwoniaw 01.04.19, 19:41
    No tak, ale trudno przejść do porządku dziennego nad tym, jakie to bez sensu.

    A jaki mamy wybór?

    Nawet nie może się okazać, że w jakimś amerykańskim szpitalu leżał w śpiączce jako znaleziony bez dokumentów John Doe. Bo przecież doradzał w sprawie przeprowadzki.

    O "doradzaniu" przeprowadzki wiemy od Gaby - i w sumie nawet ona nie powiedziała tego wprost, że doradzał, wszystko, co pisze o F. z Oksfordu to jest opis tego, co jej się wydaje na podstawie obserwacji Róży (ale nie rozmów z nią). Ja jej nie wierzę. Gdzieś w wątku zgryzotkowym nawet pokusiłam się o moją wizję, jak wyglądały rozmowy przez telefon Róży i Fryderyka oraz komentarze Gaby-Jagona ;-) Małżeństwo Schoppe niewątpliwie przechodziło ostry kryzys, ale IMO nie polegał on na tym, że F. rozpłynął się bez słowa w niebycie, tylko był wynikiem zamieszkania u nich Gaby i realizowania przez nią urojonego "obowiązku teściowej" wtykania nosa i komentowania oraz komenderowania. Ale nie mam złudzeń, że o tym poczytamy :-D

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • przymrozki 01.04.19, 20:39
    iwoniaw napisała:

    > No tak, ale trudno przejść do porządku dziennego nad tym, jakie to bez sensu
    > .

    >
    > A jaki mamy wybór?

    Ha, przyłapano mnie na tym, że tli się we mnie nadzieje co do szacunku MM do czytelnika! Moja reputacja się po tym nie podniesie, czas zmienić nicka.


    > -) Małżeństwo Schoppe niewątpliwie przechodziło ostry kryzys, ale IMO nie poleg
    > ał on na tym, że F. rozpłynął się bez słowa w niebycie, tylko był wynikiem zami
    > eszkania u nich Gaby i realizowania przez nią urojonego "obowiązku teściowej" w
    > tykania nosa i komentowania oraz komenderowania. Ale nie mam złudzeń, że o tym
    > poczytamy :-D

    To by akurat było ładne. Uwielbiana Gaba okazuje się nędzną intrygantką, która nie mogąc przeżyć samowolnego odpępowienia się przez Ignasia, wyciąga swoje niecne łapy w poszukiwaniu nowej ofiary. Wpada na chytry plan sabotowania małżeństwa pierworodnej, żeby ubrać ją w znoszone przez siebie buty porzuconej żony z dwójką dzieci. To pozwoli Gabie odzyskać kontrolę nad czyimś życiem.

    Ale też nie mam złudzeń. Świętość Gabrieli leży wśród aksjomatów. Nie będzie zwrotu akcji. Nie okaże się, że Gaba, mniej lub bardziej świadomie, kłamała.
  • ciotka.scholastyka 01.04.19, 19:21
    > Dobry Panbócek będzie chleb zsyłał, jak ojcu Scholastykowi z "Igraszek z diabłem"?

    Że też Ciotce Scholastyce nie chce. Na żytnim zakwasie ;)
  • tt-tka 09.06.19, 18:37
    przymrozki napisała:

    > dziennik-niecodziennik napisała:
    >
    > > nie no, powinni w tym Oksfordzie zostac. wuj wie jak, z czego, za co, ale
    > powin
    > > ni.
    >
    > Jak to za co? Za dokładnie to samo, za co będą się utrzymywać w Poznaniu. Czyli
    > alimenty od Fryca i pensja Róży. Zdrowa, niespełna czterdziestoletnia kobieta
    > z odchowanymi dziećmi nie będzie przecież na utrzymaniu matki.


    Tak zupelnie nawiasem - a z czego utrzymywala sie, dziatki swe i matke na dodatek Roza przez te dwa wakacyjne miesiace nieobecnosci Fryca ? Z czego zakupila bilety do Polski, a przedtem do Londynu, oplacila transport dla kota i tak dalej ? Wyglada na to, ze albo pensja Fryca wplywala na biezaco na konto, do ktorego Roza ma swobodny dostep, albo Szopy mialy poduszke finansowa na kilka przynajmniej miesiecy zycia bez zarobkowania i tymi pieniedzmi takze Roza dysponowala. Bez grosza w kazdym razie nie zostala.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 26.03.19, 12:39
    przymrozki napisała:

    > dziennik-niecodziennik napisała:
    >
    > > serio to uwazam ze sie przesadnie rozpedzacie, jeszcze nie zostalo powied
    > ziane
    > > ze Róża sie bedzie niemowlem zajmowac, a wy juz przezywacie ze kolejna pr
    > zeprow
    > > adzka i mujeju, co z niej za matka :D
    >
    > Jak to nie było? Mam wrażenie, że stało czarno na białym, że Róża wysłała swoje
    > dzieci spać na materacu w pokoju z elfami, a sama spała z Norcią. W ogóle scen
    > z Norą i okołonorowych (prasowanie ciuszków) miała zatrzęsienie, scen z własny
    > mi dziećmi miała cała jedną. Walcząc z bólem głowy, opowiadała im, co widzą za
    > oknami samochodu wiozącego je z dworca na Roosevelta.

    Drogie panie, wzór cnót macierzyńskich jest w Borejklanie jeden: Sancta Gabissima. I Różyczka ten wzór ściśle naśladuje, pozwalając by dzieci wychowywały się same. Przecie mądre są, dadzą radę.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • ciotka.scholastyka 26.03.19, 10:02
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > serio to uwazam ze sie przesadnie rozpedzacie, jeszcze nie zostalo powiedziane
    > ze Róża sie bedzie niemowlem zajmowac, a wy juz przezywacie ze kolejna przeprow
    > adzka i mujeju, co z niej za matka :D

    Ja nigdzie nie pisałam o żadnej kolejnej przeprowadzce, tylko o sytuacji dzieci Róży po nagłych przenosinach do obcego dla nich kraju. Coś na ten temat?
  • iwoniaw 29.03.19, 21:31
    A to by jednak było strasznie słabe tak zawiązać dramat, a potem pozwolić
    > mu rozejść się po kościach.


    No cóż, moim zdaniem ten dramat już się zaczął rozchodzić po kościach - wszak w mailu poweselnym Gaba pisze, że - haha, jakże to zabawny zbieg okoliczności - chyba jednak źle oceniła sytuację i jednak Frycek nie jest aż taką fuja i fubrawcem, jak donosiła poprzednio, no ale cóż, taki przywilej teściowej, by go szkalować profilaktycznie, hihi haha. :-/

    Natomiast tak, zgadzam się niestety z podejrzeniem, że jakkolwiek się potoczą losy małżeństwa Róży, historii o tym nie przeczytamy (a już tym bardziej z perspektywy nastoletniej Mileny), tylko dostaniemy jakieś okrągłe zdanie podsumowania informujące nas, że sprawa się rozwiązała najlepiej na świecie i koniec tematu.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • przymrozki 29.03.19, 23:01
    iwoniaw napisała:

    > No cóż, moim zdaniem ten dramat już się zaczął rozchodzić po kościach - wszak w
    > mailu poweselnym Gaba pisze, że - haha, jakże to zabawny zbieg okoliczności -
    > chyba jednak źle oceniła sytuację i jednak Frycek nie jest aż taką fuja i fubra
    > wcem, jak donosiła poprzednio, no ale cóż, taki przywilej teściowej, by go szka
    > lować profilaktycznie, hihi haha. :-/

    To prawda, ale powód gabinej ulgi był tak dziwaczny, że zostawienie tego, jak jest, byłoby strasznym fabularnym babolem.

    Bo to przecież było tak, że w Różę i jej matkę i ciotki wstąpił duch nadziei, gdy okazało się, że Fryderyk złożył życzenia Józkowi i Dorocie. Złożył życzenia Józkowi, znaczy kocha Różę!
  • iwoniaw 29.03.19, 23:16
    To prawda, ale nie takie rzeczy widywaliśmy w ostatnich tomach. Jest jeszcze opcja, że Okazało Się Coś Jeszcze oprócz faktu, że Frycek przysłał kwiaty młodej parze, tylko czytelników o tym nie poinformowano, bo i po co - fakt wyskoczy niczym królik z kapelusza w kolejnych częściach i będzie wytłumaczeniem na miarę zaginionego maila mknącego przez ocean na zły adres, obawiam się.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • zla.m 05.03.19, 12:10
    Obecnie żłobki są raczej ok (o ile ktoś w ogóle nie jest anty-żłobkowy), poprawiły się warunki, możliwość kontroli, podejście itp. W każdym razie w Gdańsku :) Są też stosunkowo łatwiej dostępne, zwłaszcza tam, gdzie jest mniej młodych ludzi. Nie wiem, jak jest na Jeżycach albo w Kostrzynie - ale o ile nie jest to jakieś młode osiedle albo żłobek na trasie: młode osiedle - centrum, to dostanie miejsca jest raczej możliwe. Żłobki państwowe są stosunkowo tanie, żłobki prywatne są bardziej dostępne, ale już dość drogie - tak circa about 1/3 - 1/2 średniej pensji. Ale średnie pensje podawane przez GUS są zawyżone, więc dla pary studentów/młodych wchodzących na rynek pracy, może być drogawo. No, chyba że Pałys Józef po studiach od razu będzie naczelnym architektem kraju :D

    --
    Pracuję z naprawdę wspaniałymi ludźmi. Są godni zaufania, uczciwi,
    nigdy nie powodują problemów. Zupełnie tam nie pasuję.
  • przymrozki 05.03.19, 12:38
    zla.m napisała:

    > Obecnie żłobki są raczej ok (o ile ktoś w ogóle nie jest anty-żłobkowy), popraw
    > iły się warunki, możliwość kontroli, podejście itp. W każdym razie w Gdańsku :)

    W Warszawie, z kolei, miejsce w publicznym żłobku jest jak yeti. Niby zna się kogoś, kto ma szwagra, którego dziecko się "dostało". Ale tak na własne oczy to mało kto widział. Przy rekrutacji na 20 miejsc, tysiąc chętnych.
  • bupu 05.03.19, 14:09
    przymrozki napisała:

    > zla.m napisała:
    >
    > > Obecnie żłobki są raczej ok (o ile ktoś w ogóle nie jest anty-żłobkowy),
    > popraw
    > > iły się warunki, możliwość kontroli, podejście itp. W każdym razie w Gdań
    > sku :)
    >
    > W Warszawie, z kolei, miejsce w publicznym żłobku jest jak yeti. Niby zna się k
    > ogoś, kto ma szwagra, którego dziecko się "dostało". Ale tak na własne oczy to
    > mało kto widział. Przy rekrutacji na 20 miejsc, tysiąc chętnych.

    Na prowincji za to same żłobki są jak yeti. W moim miasteczku, większym od Kostrzyna, żłobek otwarto w zeszłym roku. Pierwszy i jedyny w mieście. W mieścinach o gabarytach Pobiedzisk o żłobku można zapomnieć.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • jakgdyby.nigdynic 05.03.19, 16:10
    bupu napisała:

    >
    > Na prowincji za to same żłobki są jak yeti. W moim miasteczku, większym od Kost
    > rzyna, żłobek otwarto w zeszłym roku. Pierwszy i jedyny w mieście. W mieścinach
    > o gabarytach Pobiedzisk o żłobku można zapomnieć.
    >
    >
    To zależy. W gminie, gdzie mieszkają moi rodzice otwarto ostatnio nowy żłobek publiczny, i to we wsi liczącej jakieś 500 osób maksymalnie. Oczywiście, żłobek obsługuje rodziców i dzieci z kilku pobliskich wsi. Wszystko zależy więc od tego, jak działa gmina.
  • przymrozki 06.03.19, 08:20
    jakgdyby.nigdynic napisała:

    > To zależy. W gminie, gdzie mieszkają moi rodzice otwarto ostatnio nowy żłobek p
    > ubliczny, i to we wsi liczącej jakieś 500 osób maksymalnie. Oczywiście, żłobek
    > obsługuje rodziców i dzieci z kilku pobliskich wsi. Wszystko zależy więc od teg
    > o, jak działa gmina.

    I jak działają gminy ościenne. Żłobki nie należą do systemu oświaty (w przeciwieństwie do przedszkoli), więc na dziecko w żłobku gmina nie dostaje pieniędzy z budżetu centralnego. Jeżeli gmina miejsca zamieszkania dziecka nie zechce się dołożyć do kosztów prowadzenie takiej placówki, to inna gmina raczej takiego dziecka do żłobka nie przyjmie.
  • jakgdyby.nigdynic 05.03.19, 16:19
    zla.m napisała:

    No, chyba że Pa
    > łys Józef po studiach od razu będzie naczelnym architektem kraju :D
    >

    Chyba nikt nie wątpi??? Nawet sobie nie wyobrażam, by Józef Ideał P. miał iść drogą większości młodych architektów, czyli zasuwać w dużej pracowni, projektując dyskonty na umowę zlecenie albo i dzieło nawet. Halo! Obstawiam, że zaraz po studiach otworzy pracownię z cudownie odnalezionym/wyciągniętym z szuflady Dziubą, który (co za fart!) kończył architekturę z Pałysem na jednym roku. A po pierwszej realizacji zaczną opływać w nagrody, wyróżnienia, apanaże i bogactwo. Tak to widzę.
  • bupu 05.03.19, 18:56
    jakgdyby.nigdynic napisała:

    > zla.m napisała:
    >
    > No, chyba że Pa
    > > łys Józef po studiach od razu będzie naczelnym architektem kraju :D
    > >
    >
    > Chyba nikt nie wątpi??? Nawet sobie nie wyobrażam, by Józef Ideał P. miał iść d
    > rogą większości młodych architektów, czyli zasuwać w dużej pracowni, projektują
    > c dyskonty na umowę zlecenie albo i dzieło nawet. Halo! Obstawiam, że zaraz po
    > studiach otworzy pracownię z cudownie odnalezionym/wyciągniętym z szuflady Dziu
    > bą, który (co za fart!) kończył architekturę z Pałysem na jednym roku. A po pie
    > rwszej realizacji zaczną opływać w nagrody, wyróżnienia, apanaże i bogactwo. Ta
    > k to widzę.

    Maciek Ogorzałka będzie błagał na kolanach by Józef przejął jego pracownię.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 06.03.19, 08:30
    jakgdyby.nigdynic napisała:

    > Nawet sobie nie wyobrażam, by Józef Ideał P. miał iść d
    > rogą większości młodych architektów, czyli zasuwać w dużej pracowni, projektują
    > c dyskonty na umowę zlecenie albo i dzieło nawet. Halo! Obstawiam, że zaraz po
    > studiach otworzy pracownię z cudownie odnalezionym/wyciągniętym z szuflady Dziu
    > bą, który (co za fart!) kończył architekturę z Pałysem na jednym roku. A po pie
    > rwszej realizacji zaczną opływać w nagrody, wyróżnienia, apanaże i bogactwo. Ta
    > k to widzę.

    A jednocześnie, gdy powstanie kwestia wakacji dla dzieci lub wymiany samochodu na nieco nowszy, zostaniemy porażeni wizją szlachetnego ubóstwa Rumianków-Pałysów. Po szklanym domu ze złota i kalifornu (jeden z najdroższych pierwiastków na świecie) Dorotka wciąż będzie krzątać się w jednej sukienczynie i w chodakach po mamie.

    Oczywiście, w tym samym stroju, Dorota będzie przyjmować pacjentów w przybudówce z antymaterii (rzecz jeszcze droższa niż kaliforn), a kolejki do pani doktor będą takie, że ogonek będzie zakręcał wokół szaletu Fidelisów. Gruszka będzie pomstował, że mu chorzy laryngologicznie rozdeptują iglaki.
  • haszyszymora 05.03.19, 12:53
    Ciekawe, czy Ida bedzie rywalizować na wnuki tak jak kiedyś na synów.
  • tt-tka 25.03.19, 11:30
    haszyszymora napisał(a):

    > Ciekawe, czy Ida bedzie rywalizować na wnuki tak jak kiedyś na synów.


    Watpie. Rywalizowala, bo Gabe ruszalo, gdy ktos krytykowal IGS. Wnuki jej nie obchodza, Idzie zabraknie rywalki.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sayoasiel 25.03.19, 11:57
    Dlatego próbuje urobić we wnuki Natalię, z którą dotąd nigdy nie rywalizowała. A najlepiej to Pulpę, bo przecież ona jest taka podatna.
  • rosynanta 28.03.19, 10:32
    reveiled napisał(a):

    > Nie mieszkam w Polsce, nie wiem jakie sa realia zlobkow; slyszalam malo przyjem
    > ne relacje, ale to od ludzi, ktorzy do czynienia ze zlobkami mieli dosyc dawno.

    Mieszkam w Polsce, wiem, jakie są realia żłobków, z tematem jestem na bieżąco, bo mam 3-letnie dziecko. Żłobki prywatne (tylko z takimi mam do czynienia) to po prostu większe sale zabaw dla maluchów, z opiekunkami (jedna na 6 dzieci).

    Koszt to ok. 1000 zł miesięcznie za przeciętny prywatny (w dużych miastach są dotacje, jest też dotacja rządowa, po ich odjęciu wychodzi jakieś 800 zł), w Warszawie od 1500 się ceny zaczynają.

    Jest to jednak wciąż mniej niż za nianię (od 15 zł/h) lub za niepracowanie w ogóle (nawet w dyskoncie na kasie dostaje się ok. 2k netto miesięcznie).

    W przypadku Doroty w grę wchodzi tzw. kosiniakowe - 1000 zł miesięcznie dla studentki na urlopie macierzyńskim/rodzicielskim przez rok. Później trochę impas, ale może babcie się zajmą wnuczęciem, kiedy ona będzie na zajęciach. Albo Chrobot :P

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka