Dodaj do ulubionych

Dyskusje o egzorcyzmach mnie natchły... :D

05.03.19, 09:05
- Kiedy wreszcie powiesz rodzicom, że rzuciłaś Jacka? – Ania wyglądała jak laleczka z porcelany, ale dla pewności jeszcze raz pociągnęła tuszem po rzęsach.
- No, na pewno nie teraz, jak spotykam się z Ahmedem… - Łuśka potrząsnęła imponującą grzywą rudych włosów i odłożyła książkę. Ankę wzięło na gadanie, czytania nie będzie
- Kiedyś cię zgubi to zamiłowanie do egzotyki.
- Daj spokój, przecież się z nim bzykam, a nie hajtam… Milka! A ty ile tu stoisz i słuchasz? To są rozmowy starszych. – najmłodsza kuzynka nie była jednak zupełnie zainteresowana ich życiem erotyczno-uczuciowym. Już to czyniło ją rodzinnym odmieńcem. Kłopot, według Łusi, polegał na tym, że odmieńcem się czuła chyba wszędzie. A to nie było dobre. Kto jak kto, ale ona wiedziała o tym najlepiej…
- Muszę zmienić imię – burknęła tymczasem Mila.
- Coś ty! Ładne jest, takie delikatne. Moje to dopiero żal, Anka-Cyganka.
- Lepiej Cyganka niż krowa – kolejne burknięcie.
- Co? Jaka krowa?
- Pewnie się gówniakom Milka z krową kojarzy – domyśliła się Łusia.
- No… a jak piszę gdzieś na forumach, to wszyscy myślą, że udaję, że jestem miła, bo myślą, że to taki nick bez polskich znaków die.. dia.. krytych… czy tych jakichś tam. I się mają bekę, że się lansuję.
Łusi trochę przeszkadzał nadmiar „że” w wypowiedzi kuzynki, ale wyrosła już (chwała Panu! i mądrym nauczycielom w liceum) z poprawiania wszystkich wokół.
- Nie możesz zmienić imienia, dopóki nie skończysz 18 lat. – powiedziała rzeczowo.
- Phi, jak skończę 18 lat, to pojadę do taty… - Milka chyba chciała zabrzmieć buntowniczo, ale ton i wyraz oczu sprawiły, że Ani ścisnęło się serce.
- Przeprowadź się do nas! – rzuciła bez zastanowienia, a dopiero potem spojrzała pytająco na Łuśkę… Kurczę, to chyba nie był najlepszy pomysł, mają studia. No i facetów. I czasem imprezy. Trochę niefajnie będzie niańczyć nastolatkę. Ale buzia Milki rozjaśniła się jak słońce…
- Ale śpisz w przechodnim salonie, nie włazisz do naszych pokoi bez pukania ani jak nas nie ma, jak jest impreza, to siedzisz do 10, a potem nocujesz u góry, no i masz dyżury sprzątania jak wszyscy.
- Jasne, jasne! Mogę nawet za was sprzątać!! I tak mama ciągle mi każe sprzątać za Karola i Ajdżeja!
- Żadnego sprzątania za kogoś! Nie po to Derotkę buntujemy, że ma nie robić za mojego szanownego brata, żebyś nam teraz bruździła. Każdy sprząta według grafiku.


Milka chciała coś odpowiedzieć, ale nagle z góry dobiegł dziki wrzask. Musiał być epicki, żeby przebić się przez solidne mury starej kamienicy. Do wrzasku dołączyły się jakieś łomoty, piski i stuki. Pobiegły na górę, nawet nie zamykając mieszkania. Na piętrze czekało je istne pandemonium. Ciotka Róża jak słup soli tkwiła na środku korytarza ze skrzywdzoną miną. Taką samą robiła, kiedy ktoś wymagał od niej zadań ponad siły, w stylu rozliczenie PITa. Obok Karol i Ziutek wręcz podskakiwali z podekscytowania. Agnieszka skulona w kącie rozpaczliwie przyciskała do siebie córeczkę i wydawała jakieś ni to piski, ni to jęki. W kącie przeciwnym kulił się jej mąż i też (oczywiście!) popiskiwał. W drzwiach do salonu stała wyjątkowo nielubiana przez dziewczyny ciotka Gabriela i przyciskała dłoń do ust. Łusia pomyślała wrednie, że na pozę „przestraszona niewinność” to ciotka jest 40 lat za stara. Za nią, jak dwa cienie, majaczyli wujek Grześ i wujek Robert… A centrum zamieszania była, niech to szlag!, oczywiście – mama. Stała w dramatycznej pozie i wskazywała ręką na bliżej nieokreślony kawałek ściany.
- Tutaj! Pamiętacie? Tu murował!!!
- Kto? – zdziwiła się Ania.
- Jak to kto! – żachnęła się ciotka Gaba. – Py… Py… Pyziak!
- JA! – matka oczywiście nie dała odebrać sobie głównej roli – Ja go widziałam! Jego ducha…!!!!




ciąg dalszy nie wiadomo, czy nastąpi


--
Bloguję, bo lubię...
Edytor zaawansowany
  • tt-tka 05.03.19, 12:14
    Dawaaaaaj dalej !!! Beda egzorcyzmowac ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 05.03.19, 12:39
    :-D

    Czekam na egzorcyzmy właściwe!
  • turzyca 05.03.19, 12:48
    Bezczelna jesteś.



    Tak urwać. I to jeszcze z takim ostrzeżeniem.


    Jak teraz napiszę, że uwielbiam Twoje spotrzeżenia, to będzie podlizywactwo, nie?


    --
    Kółka się kręcą?
  • mika_p 05.03.19, 22:20
    Ja w kwestii formalnej :) Róża jest ciotką dla Juleczka i małej Norci, zaś dla Ani i Łucji oraz Ziutka jest cioteczną siostrą (kuzynką).
    Mila, Karol, Julek i Norcia to to samo pokolenie, wszystko wnuczęta Gabrieli.

    A Pyziak umarł czy posiadł zdolność bilokacji? A może to hologram?
    Dawaj dalej!

    --
    Odrobina strachu przed żoną jeszcze żadnemu mężczyźnie nie zaszkodziła. Alutka Kosoń
  • bupu 05.03.19, 23:09
    mika_p napisała:


    > A Pyziak umarł czy posiadł zdolność bilokacji? A może to hologram?


    To on, to Pyziak jest z Opeeeeeeryyyyy!

    Pyza Juliusz pod pozorem zamurowywania dziury wykonał tajne przejście, wiodące do jego podziemnego leza pod budynkiem pobliskiej opery. Odkrywszy w latach 80 że jest CKNUKiem osiadł tam na dobre, łkając wśród niezliczonych świec nad swą niemoznością należytego czczenia św. Gabrieli, a w wolnych chwilach drukując sztuki Kala Amburki, które następnie z cietymi liścikami podrzucał dyrektorom teatrów w całej Polsce.

    Przebudowa Kaponiery nadszarpnęła jednak konstrukcją tunelu. Mechanizm zamykający liczne odrzwia zaszwankował i Pyziak znalazł się na czas jakiś po niewłaściwej ich stronie, z konieczności wychodząc przez gumowy lokak na Rusfelta. Wtedy właśnie zobaczyła go Ida...




    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • kocynder 06.03.19, 09:39
    Bupu, przyjedź czyścić monitor - oplułam kawą... ;)

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
  • zachariasz93 06.03.19, 16:41
    Podoba mi się! Nawet bardzo! :) Widzę, że (w przeciwieństwie do MM) umiesz wyrażać się jak grupa wiekowa, którą opisujesz. To takie autentyczne. I pasuje mi w Twoim fanfiku charakter Łucji i Milki. Są takie wyraziste. Uwielbiam!
  • zla.m 25.03.19, 11:10
    - Czy to jest rejwach?
    Łusię nie po raz pierwszy zadziwiło, jak bogatym słownictwem posługuje się Karol. Wiele w ogóle było dziwności w tej rodzinie, ale nie był to najlepszy moment na ich rozważanie. - Tia, Młody, dobre określenie. Z dodatkiem kiepskiego kabaretu – odmruknęła.
    W pokoju Agi i Ajdżeja zebrała się cała rodzina, przyjechali nie tylko rodzice Ani, ale nawet dziadkowie. Dziadek Ignacy stał po środku pokoju i perorował, oczywiście głównie po łacinie. Łucja pewnie mogłaby go zrozumieć, ale już dawno przestała zadawać sobie ten trud. Obok stała babcia i jak sufler podrzucała jakieś słówka. Wydawała się być potakującą żoną, ale z każdym jej cichym komentarzem dziadek nakręcał się coraz bardziej. Tata, specjalnie ściągnięty z dyżuru i poczęstowany kawą (hehe, oni naprawdę wierzą, że on tylko śpi poza pracą) próbował mitygować teściów. Próżny trud. Wujek Robert krzątał się idiotycznie, podsuwając innym kubki z herbatą, ciotka Natalia, upozowana pracowicie, „zamyślonym” wzrokiem spoglądała za okno, a ich synowie olewali wszystkich, każdy zatopiony w swoim smartfonie. Ciotka Pati przyglądała się siostrze z dziwną miną, pewnie wciąż miała żal o akcję z wichurą. Wuj Florian strofował o coś Norę, a Anka robiła słodkie oczy do Adama, męża Laury. Natomiast sama Laura jak zwykle dyskutowała z Agą – zawsze miały o czym rozmawiać i wydawały się autentycznie lubić, a to nie było wcale częste w tej rodzinie. Koło nich kręciła się Róża, wyglądając jak nastolatka próbująca dostać się do kółka popularniejszych koleżanek. Łucja patrzyła na nią bez współczucia, według niej Rozalka powinna zajmować się problemami swoich nastoletnich dzieci, a nie cudzymi niemowlakami. Nawiasem mówiąc niemowlaki te dołączały do ogólnego rozgardiaszu, jedno płaczem, a drugie, gilgotane przez Milę, demonicznym śmiechem. Nie wiadomo, co gorsze.
    - Tak nie może być! – nagły okrzyk mamy i jej dramatyczne wyjście na środek uciszyły towarzystwo, tylko mała Nora rozpłakała się jeszcze bardziej. Łucja odruchowo poszukała wzrokiem Józka, z którym zawsze w takich momentach wymieniali spojrzenia – pełne jednocześnie poczucia obciachu i politowania dla rodzicielki. Wtedy przypomniało jej się, że brat wykręcił się od spotkania pod pozorem nauki i zerwał się gdzieś z Dorotą. Czyżby normalniał..?
    - Słuchajcie!!! Musimy coś postanowić, coś zrobić. Gaba! – teatralny wyrzut ramienia w stronę najstarszej siostry, nietypowo kryjącej się za donicą z tą wielką rośliną, której gatunku nie byli w stanie zdefiniować. – Gaba!!! Przecież trzeba coś z tym zrobić, nie może być tak, żeby nas nawiedzał twój były mąż! Pomyśl, jak czuje się z tym Grzesiu!!!
    - Przecież to nie jej wina – babcia Mila jak zwykle brała stronę najstarszej córki. – Przecież ona go tu nie chce…
    - A tam, nie chce. – ta nietypowo krótka i konkretna wypowiedź ciotki Natalii sprawiła, że ciotka Gabrysia rozszlochała się rozpaczliwie. Łusia złowiła spojrzenie Ani i jej bezgłośne „a nie mówiłam…”. Ciekawe. Może dlatego wujek Grześ (Grześ, mamo, nie Grzesiu!) nie wyglądał na szczęśliwego.
    - Zróbmy coś!!! – mama nie dawała sobie odebrać głównej roli.
    - Mam pomysł – nieoczekiwanie odezwała się ciotka Patrycja – wezwijmy egzorcystę i wyrzućmy stąd tego Pyziaka.
    Równie dobrze mogła wrzucić do środka granat. Na chwilę zapadła przejmująca cisza, a potem się zaczęło! Wujek Grzegorz cofnął się nerwowo i z potwornym hukiem zrzucił donicę, prawie na nogi Szymona. Ten, ze stoicką miną i nie odrywając wzroku od telefonu przesunął się o krok i łokciem zahaczył o stojące na parapecie popiersie Seneki. Rozległ się kolejny łomot. Ciotka Gaba rozchlipała się już na dobre, łkając głośno i nosowo. Dołączyły do niej oba niemowlaki, a dla odmiany Jędrek, Mila i, o dziwo, ciotka Natalia dostali ataku śmiechu. Dziadek wykrzykiwał coś po łacinie, a mama podskakiwała i próbowała przekrzyczeć go po polsku. Wujek Robert z wrażenia rozlał herbatę na białe spodnie Adama, który okazał się być także znawcą łaciny, ale tej kuchennej. Wujek Florek próbował zmitygować rozeźlonych szwagrów (czy kim tam dla siebie byli), a tata nieoczekiwanie dołączył do kłótni i zaczął wyrzucać Adamowi jakieś zdarzenia związane z Józkiem. Łucji nie udało się usłyszeć o co chodzi, bo jednocześnie Anka i Nora zaczęły podskakiwać i wołać „Tak! Tak!”, a babcia waliła w stół jakąś książką, co miało być chyba próbą uciszenia towarzystwa. Ejdżej bez powodzenia uspokajał płaczącą córkę, a Aga krzyczała na niego dość piskliwie. Jedynie Laura zdawała się zachowywać przytomność umysłu, spokojnie podniosła z podłogi synka i wyszła z nim do zielonego pokoju, starannie zamykając za sobą drzwi. Róża, nie wiadomo dlaczego, stała na środku i próbowała ją przywołać z powrotem, pokwikując „Laura, Laura…”.
    - To już nie jest rejwach – powiedział z satysfakcją i pouczająco Ziutek do Karola. – To istne pandemonium!


  • dziabka1 25.03.19, 12:28
    O ja cię! Ale to jest jędrne! Uszy duszy wypełnił mi ogłuszający hałas niosący z tego pomieszczenia.
    I zaintrygowało mnie pod niebiosa zachowanie Laury - co ona za tymi drzwiami ma zamiar zrobić??
  • sayoasiel 25.03.19, 12:56
    dziabka1 napisał(a):

    > O ja cię! Ale to jest jędrne! Uszy duszy wypełnił mi ogłuszający hałas niosący
    > z tego pomieszczenia.
    > I zaintrygowało mnie pod niebiosa zachowanie Laury - co ona za tymi drzwiami m
    > a zamiar zrobić??
    Ma zamiar zejść po rynnie przez balkon, żeby się odgrodzić.
  • dziabka1 25.03.19, 13:46
    sayoasiel napisał(a):

    > dziabka1 napisał(a):
    >
    > > O ja cię! Ale to jest jędrne! Uszy duszy wypełnił mi ogłuszający hałas ni
    > osący
    > > z tego pomieszczenia.
    > > I zaintrygowało mnie pod niebiosa zachowanie Laury - co ona za tymi drzw
    > iami m
    > > a zamiar zrobić??
    > Ma zamiar zejść po rynnie przez balkon, żeby się odgrodzić.

    Z dzieciem pod pachą? Hm..
  • sayoasiel 25.03.19, 14:23
    dziabka1 napisał(a):

    > sayoasiel napisał(a):
    >
    > > dziabka1 napisał(a):
    > >
    > > > O ja cię! Ale to jest jędrne! Uszy duszy wypełnił mi ogłuszający ha
    > łas ni
    > > osący
    > > > z tego pomieszczenia.
    > > > I zaintrygowało mnie pod niebiosa zachowanie Laury - co ona za tym
    > i drzw
    > > iami m
    > > > a zamiar zrobić??
    > > Ma zamiar zejść po rynnie przez balkon, żeby się odgrodzić.
    >
    > Z dzieciem pod pachą? Hm..
    Jak pandemonium, to pandemonium.
  • dziabka1 25.03.19, 14:26
    sayoasiel napisał(a):

    > dziabka1 napisał(a):
    >

    > >
    > > Z dzieciem pod pachą? Hm..
    > Jak pandemonium, to pandemonium.

    Ma to sens, ma! Dziecię wszak to Juliusz (nie udowodnione ani nie potwierdzone). Ale skoro Juliusz, to ściskanie dziecia pod pachą w trakcie opuszczania się po rynnie moze być alegorycznym sposobem na wyprowadzenie ducha z mieszkania!
    A moze i skończyć się rozplaskaniem na chodniku..
  • apersona 30.03.19, 20:55
    dziabka1 napisał(a):

    > > Ma zamiar zejść po rynnie przez balkon, żeby się odgrodzić.
    >
    > Z dzieciem pod pachą? Hm..

    Z dzieckiem w zębach
  • zmija_w_niebieskim 25.03.19, 23:46
    Problem Mili odrobinę naciągnięty, bo mogłaby przecież używać pełnego imienia - Milena, a na forum logować się choćby jako koszmarna_jedza666...a nawet jak sama na to nie wpadła, to Nora z Anią mogły jej doradzić - ale poza tym to jest MIODZIO!!!! Niecierpliwie będę czekać na więcej!
    Dziękuję za zreanimowanie Adama i Roberta - zamiast ugrzecznionych pochrząkujących zombie mamy nagle normalnych rozeźlonych szwagrów (czy kim tam dla siebie byli - CUDNE!) używających kuchennej łaciny. No i Natalia!!! "A tam, nie chce" - krótko i na temat, kochamy taką Natalię!
    Napisana przez panią MM Natalia w takiej sytuacji pewnie by tylko zarumieniła się, zbladła - i nic by nie powiedziała, a tylko pomyślała sobie: Ach, wszakże domniemanie Gabrysinej niechęci do ducha Pyziaka nie wydaje się do końca uzasadnione...
  • zmija_w_niebieskim 25.03.19, 23:55
    Jeszcze jedno mnie zaintrygowało - co też Marek wyrzucał Adamowi? "O ty łobuzie, teraz wiem, od kogo Józek nauczył się mówić k..wa?"
  • sayoasiel 26.03.19, 00:58
    zmija_w_niebieskim napisała:

    > Jeszcze jedno mnie zaintrygowało - co też Marek wyrzucał Adamowi? "O ty łobuzie
    > , teraz wiem, od kogo Józek nauczył się mówić k..wa?"
    Może to, że przez niego Józek zaczął sobie prasować garnitury na wesela i spalił siostrze cały pokój. Ojej, nie ta rodzina...
  • piotr7777 02.04.19, 18:03
    ...jak zazwyczaj.
    Zła M miesza dwa porządki - parodystyczny i poważny. W efekcie wychodzi mało wiarygodna mieszanka. Po jednej stronie - współczesne normalne młode osoby, po drugiej odjechana reszta rodziny. Przy czym obecnie w starym mieszkaniu Borejków mieszkają tylko Ignaś i Róża z rodzinami, reszta może tam się co najwyżej pojawić z jakiejś okazji, typu urodziny czy święta. To znaczy w komplecie.
    Dalej - w tych poważnych antymusierowiczowskich opowiadaniach (nie używam zwrotu "fanfik", bo nie piszą tego fani) z założenia oparty na iluzji "miły świat Borejków" ma runąć pod wpływem jakiegoś zdarzenia. I oczywiście musi być kto, kto tego zburzenia dokona. Może to być osoba z zewnątrz, wymyślona na potrzeby opowiadania, ale lepsze wrażenie, gdy jest to ktoś z tego świata. W tym wypadku Ania (nie pierwszy raz, na chwilę obecną mało wykorzystywana przez MM), młoda Mila (jw.) i Łusia - to akurat dziwne, bo ta postać do tej pory była raczej przedmiotem kpin. Tyle, że o ile w wypadku Ani czy Mili jakieś tam możliwości manewru są, Łusia, używająca takiego dość wulgarnego młodzieżowego slangu (typu "bzykanie") jest mało wiarygodna. Ok. mogła zarzucić fascynację polszczyzną, ale raczej nie straciłaby umiejętności poprawnego wyrażania się po polsku. Tu jednak swoje Tak jak emerytowani żołnierze (póki pozwala zdrowie) chodzą równym krokiem, dawni zawodowi tancerze na jakiejś potańcówce nie drepczą w miejscu a tańczą w rytm muzyk itd. Ok., przyjmuję, że to może być taka poza, ale mimo wszystko nie jestem przekonany.
    Jednym z ubocznych skutków tworzenia "na cudzym" jest pewna właśnie zależność od autora oryginału. To znaczy postaci mają swoją historię i ta historia jest przyjmowana, oczywiście do ostatniej książki. Tyle że wychodzą kolejne. Potem autorka napisze, że Ania i Łusia uwielbiają swoją ciotkę Gabrielę (po prawdzie zgadzam się, że ta akurat postać, gdzieś tak od Tygrysa i Róży jest coraz bardziej antypatyczna) a mała Mila cudownie czuje się w rodzinnym domu matki i dopiero w polskiej szkole odnalazła swoje miejsce, Karolek trochę tęskni za ojcem, ale w sumie to maruda - i cała koncepcja bierze w łeb.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.