Dodaj do ulubionych

Pyzy bez parzenia palców

05.03.19, 13:04
Jeśli ktoś tak jak ja jest pozbawiony grzywki i lubi pyzy, ale nie lubi sobie parzyć palców, to sprzedaję lifehack. (Prawilne poznanianki ostrzegam, że popełniam obrazoburstwo.)

Otóż zamiast garnka z wodą, szmatki, sznurka należy uzbroić się w
- patelnię
- osłonę na patelnię, taką od pryskania, najtańszą, wyglądającą jak płaskie sito,
- szpatułkę do smażenia,
- tortownicę.

Reszta jest dość oczywista, gotujemy wodę na patelni, kładziemy na nią osłonę, układamy pyzy, przykrywamy tortownicą, po 10 minutach zdejmujemy tortownicę, bierzemy osłonę w rękę i ostrożnie zsuwamy za pomocą szpatułki pyzy na talerz.
Uzupełniamy wodę na patelni, jeśli potrzeba, i wrzucamy kolejną porcję pyz.


Tortownica jest lepsza od miski, bo ma ścianki pionowe i więcej miejsca. I można sobie dno tortownicy wymienić na szklaną pokrywkę i podglądać pyzy jak rosną.
--
Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
Obserwuj wątek
        • tt-tka Re: Pyzy bez parzenia palców 06.03.19, 14:54
          Ale wy wyrafinowane jestescie... u nasz na Mazowszu - pomijajac domy takie jak Verdany, gdzie uzywa sie szczypcow do jaj (w zyciu nie widzialam czegos takiego) - pyzy odlawia sie z gara lyzka cedzakowa po prostu...

          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
          • dziabka1 Re: Pyzy bez parzenia palców 06.03.19, 15:08
            tt-tka napisała:

            > Ale wy wyrafinowane jestescie... u nasz na Mazowszu - pomijajac domy takie jak
            > Verdany, gdzie uzywa sie szczypcow do jaj (w zyciu nie widzialam czegos takiego
            > ) - pyzy odlawia sie z gara lyzka cedzakowa po prostu...
            >

            Ale tu nie chodzi o pyzy gotowane w wodzie tylko te, co na parze rosną.
            Fajny patent z tą tortownicą z przezroczystą przykrywką.
            • tt-tka Re: Pyzy bez parzenia palców 06.03.19, 15:38
              Aaaa, to nie pojelam :(
              Ale takie na parze rosnace tez chyba mozna wygarnac cedzakowa lyzka ?
              Nie zebym miala cos do tortownicy czy szczypcow, bo nie mam, ale kuchnie i bez takim cudow mam zagracona. Chyba ciagoty minimalistyczne mnie biora :)

              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • dziabka1 Re: Pyzy bez parzenia palców 06.03.19, 15:57
                No ale tak - zakładam, że tortownicę, patelnię, szpatułkę, przezroczystą pokrywkę i osłonę jak płaskie sitko posiadasz. Zatem to kwestia tylko twórczego ich wykorzystania. Do mnie to bardzo przemawia!
                • tt-tka Re: Pyzy bez parzenia palców 06.03.19, 16:13
                  Ha ! Nie mam tortownicy, szpatulki ani oslony w postaci plaskiego sitka ! Ale do mnie tez przemowilo i teraz zastanawiam sie, jak tworczo wykorzystac to, co mam :)

                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • turzyca Re: Pyzy bez parzenia palców 07.03.19, 06:36
                >Ale takie na parze rosnace tez chyba mozna wygarnac cedzakowa lyzka ?

                Nie wychodzi mi, próbowałam, one są nieco przyklejone i łyżka nie wchodzi pod spód tylko się w nie uparcie wbija.

                --
                Wróżenie z fusów.
    • ciotka.scholastyka Re: Pyzy bez parzenia palców 06.03.19, 17:55
      > Jeśli ktoś tak jak ja jest pozbawiony grzywki i lubi pyzy, ale nie lubi sobie parzyć palców, to sprzedaję lifehack. (Prawilne
      > poznanianki ostrzegam, że popełniam obrazoburstwo.)

      Mówisz o pyzach drożdżowych, takich wielkich buchtach? Bo takie robiła babcia J.
          • jottka Re: Pyzy bez parzenia palców 06.03.19, 21:21
            to nie są pyzy, to są pampuchy:) a poza tym wystarczy takie zwykłe cuś, rozkładana metalowa podstawka do gotowania na parze, z pińć zet kosztuje, stawia się to na dowolnej patelni / garnku / czymkolwiek z odrobiną wrzącej wody, kładzie pampuchy / pierogi / cokolwiek, przykrywa normalną pokrywką i odczekuje te parę minut, aż urosną czy się zagrzeją...

            potem je można przekatulać czymś dowolnym na talerz, wyjąć łyżką czy co tam mamy, nigdy nie rozumiałam konieczności wyjmowania ich rękoma, one nie są z mgły i galarety, nic im się nie dzieje od wzięcia ich na łyżkę czy inny sztuciec.
            • turzyca Re: Pyzy bez parzenia palców 07.03.19, 06:33
              >a poza tym wystarczy takie zwykłe cuś

              Trzeba mieć kolejną rzecz w kuchni. A osłonę od pryskania na patelnię i tak mam, bo przecież sosik trzeba zrobić i on sobie spokojnie pod taka osłoną gęstnieje.
              Brokuły itp gotuję normalnie w sicie, ale ono nie ma płaskiego dna, więc się nie nadaje do pyz, bo one na siebie wpadają, kleją się i w ogóle robią nieapetyczne.


              >to nie są pyzy, to są pampuchy:)

              W mojej rodzinnej nomeklaturze również, ale skoro jesteśmy na terenie Jeżycjady...

              --
              Dzenderowy potfur A.D. 1904
            • dziabka1 Re: Pyzy bez parzenia palców 07.03.19, 13:28
              jottka napisała:


              >
              > potem je można przekatulać czymś dowolnym na talerz, wyjąć łyżką czy co tam mam
              > y, nigdy nie rozumiałam konieczności wyjmowania ich rękoma, one nie są z mgły i
              > galarety, nic im się nie dzieje od wzięcia ich na łyżkę czy inny sztuciec.

              Przekatulać!! Jak ja kocham to slowo!
            • mamuka_z_boru Re: Pyzy bez parzenia palców 07.03.19, 19:00
              jottka napisała:

              > wystarczy takie zwykłe cuś, rozkład
              > ana metalowa podstawka do gotowania na parze, z pińć zet kosztuje, stawia się t
              > o na dowolnej patelni / garnku / czymkolwiek z odrobiną wrzącej wody, kładzie p
              > ampuchy / pierogi / cokolwiek, przykrywa normalną pokrywką i odczekuje te parę
              > minut, aż urosną czy się zagrzeją....

              Ja na czymś takim pyzy gotuję, i jest git, tylko mam zawsze lekki problem z wyciąganiem owych pyz. Otóż nie da rady ich zsunąć, bo by trzeba było wyjąć ustrojstwo z garnka, a kółeczko do wyciągania jest po pierwsze malutkie i ginie między pyzami, a po drugie - gorące, więc trudno złapać. Trzeba więc wyciągać pyzy widelcem, popełniając tym samym zbrodnię niewybaczalną.
              • kocynder Re: Pyzy bez parzenia palców 08.03.19, 08:41
                A ja mam takie to coś, ale z "rączką". Z takim wystającym czymś, ogumowanym co się nie nagrzewa! I to uwielbiam! Bo dziubanie pyzów widelcem to grzech. A mając takie urządzonko - jak się porcja ugotuje (uparuje?) zdejmuję całość trzymając urządzonko za rączkę, delikatnie zsuwam gotowe cudeńka na półmich,układam kolejną porcję i lu, na patelnię. Znaczy nad patelnię. :)

                --
                Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
      • turzyca Re: Pyzy bez parzenia palców 07.03.19, 06:29
        >Mówisz o pyzach drożdżowych, takich wielkich buchtach? Bo takie robiła babcia J.

        Mowię o pyzach drożdżowych, takich wielkich buchtach, które Gaba zdejmowała parząc sobie palce, a pan Jankowiak patrzył na nią z akceptacją jej poczynania, myśląc, że widelcem się ich zdejmować nie da.

        --
        Wróżenie z fusów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka