Dodaj do ulubionych

Pieniądze, wskażcie mi drogę, bo błądzę

19.05.19, 16:01
Wychodzi mi że Flor jest sułtanem Brunei, ewentualnie nieślubnym dzieckiem Billa Gatesa. Ten facet, wraz z małżonką, tarza się w forsie. Otóż najpierw Pulpety nabywają 1,5 ha ziemi rolniczej. W Wielkopolsce 1 hektar 5-6 klasy kosztuje jakieś 45 tysięcy z groszem. W moich wyliczeniach ten ogonek sobie daruję, ale skoro konkurentem Pulpetostwa był dziany niemiecki biznesmen, to mniej niż średnia nie zapłacili.

A zatem Flory kładą na stół 67 i pół patola. Czują się wprawdzie nieco spłukani, ale nie na tyle żeby od ręki nie wyłożyć dodatkowych kilku patoli na rozpoczęcie renowacji szaletu dla Gabrysiów. Owszem, Florek sugeruje że Gabostwo mogłoby się dołożyć, ale bez specjalnego nacisku. Tymczasem przebudowa pawilonu na dom całoroczny to jest minimum kilkanaście patyków. I to spłukanemu Florowi żadnego snu znikąd nie spędza.

Pominę radośnie fakt, że Flobry ma dobę z gumy, bo mimo rozlicznych plantacyj, koni i pasiek, które są czasochłonne, on rzuca się na remont jak sęp na padlinę, tak jakby nie miał nic innego do roboty.


--
Wiedźma
To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
http://archiwumpanahyde.laa.pl/
Edytor zaawansowany
  • nazari 19.05.19, 16:34
    Florian jest synem Kulczyka z pierwszego małżeństwa z Wiesią ot i cała tajemnica;-) Ma hajsu jak lodu.
  • tt-tka 19.05.19, 17:10
    Jest jeszcze taka ewentualnosc, ze Flor kase ma, z tego, na czym on naprawde zarabia (obiecywalam, ze nie bede dociekac, co to, i dotrzymam !) - tylko nie chce tego zmarnowac. Pozyczyc szwagierce na kupno czegos to stracone pieniadze, wiadomo, jak ona gospodaruje forsa. A tak - poltora hektara dodatkowo ma i nie straci na tym, nawet jesli nie zagospodaruje, domek stanie sie caloroczny i pozostaje wlasnoscia Flobrych, a Grzegorz przynajmniej robocizna dolozy sie do remontu, a obecni na miejscu Gabonowie to byc moze w nadziejach/planach Flora wreszcie troche kasy od rodziny. Od gosci, chocby nawet siedzacych cale lato, sciagac nie wypadalo, ale od stalych pobytowcow ? Rachuneczek na stol za energie, wyzerke, podatek od gruntu czy nieruchomosci...wzglednie plany przejecia Rusfelta dla Nory, przyszlosciowo z mezem i dziecieciem :)

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 19.05.19, 17:16
    Dodam, bo ucieklo - 67,5 patola, a nawet wiecej, malzenstwo pod piecdziesiatke moze miec przyoszczedzone, w koncu Flor pracuje nieprzerwanie od 21 czy 22 roku zycia i z sukcesami finansowymi :), naklady na kwiaciarnie juz po kwartale czesciowo mu sie zwrocily "odzyskalem znaczna czesc kapitalu", po kilku miesiacach, uwazasz. Mnie by raczej dziwilo, ze on wiecej nie ma... chyba ze ma, tylko sie z tym kryje.
    Tesciow w kazdym razie choc troche finansowo zdyscyplinowal, roze maman B. kupila za swoje, a nie kazala nabyc Patrycji, zdaje sie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 19.05.19, 19:52
    tt-tka napisała:

    > Dodam, bo ucieklo - 67,5 patola, a nawet wiecej, malzenstwo pod piecdziesiatke
    > moze miec przyoszczedzone, w koncu Flor pracuje nieprzerwanie od 21 czy 22 roku
    > zycia i z sukcesami finansowymi :), naklady na kwiaciarnie juz po kwartale cze
    > sciowo mu sie zwrocily "odzyskalem znaczna czesc kapitalu", po kilku miesiacach
    > , uwazasz. Mnie by raczej dziwilo, ze on wiecej nie ma... chyba ze ma, tylko si
    > e z tym kryje.

    Też tak myślę. Gdyby oni faktycznie mieli te wszystkie porzeczki, stadniny, agroturystyki i zgarniane przez Pulpecję tuzinami dotacje unijne, to aż dziw by brał, że zdołali uciułać tylko na jedną działkę, co Niemca nie chciała. Powinni brodzić w złocie po pas.

    Inną rzeczą jest, że nic nie wskazuje, żeby oni mieli te porzeczki, stadninę, agroturystykę i cokolwiek, co Unia chciałaby tuzinami dotować. W ziemi babrają się mało i raczej dla przyjemności, konie mają syndrom bezdomnych psów i kotów zgarnianych przez Gabę z ulicy, w domku dla gości całe lato siedzi u nich rodzina (i raczej nie płaci), Unia zaś dopłaca do upraw lub przynajmniej lasów. Niczego takiego Górscy na stanie nie mają.
  • bupu 19.05.19, 20:02
    przymrozki napisała:


    > Też tak myślę. Gdyby oni faktycznie mieli te wszystkie porzeczki, stadniny, agr
    > oturystyki i zgarniane przez Pulpecję tuzinami dotacje unijne, to aż dziw by br
    > ał, że zdołali uciułać tylko na jedną działkę, co Niemca nie chciała. Powinni b
    > rodzić w złocie po pas.

    A'propos dotacji, ja się osobiście dziwię, że Pulpa jeszcze nie przyrosła do biurka i komputera na stałe. Miałam nieprzyjemność brać udział w rozliczaniu dotacji unijnej, nie rolnej wprawdzie, ale jednak, i powiadam wam: KOSZMAR. Na każdą złotóweczkę wydaną z unijnej kasy, na każdy najnędzniejszy grosz, musi być faktura i to szczegółowo opisana. Oprócz tego trzeba wbijać wydatki w tabelki, tam też trzeba opisać co na co i po co, trzeba wypisać i podpisać miliard oświadczeń, a biada jeśli postawisz przecinek nie tam gdzie trzeba. Nie uznają ci rozliczenia, odeślą papierki z powrotem i baw się dalej. Przysięgam na klęczkach, gdy opisywałam tę samą fakturę po raz piąty, toczyłam pianę z pyska i myśli mordercze z mózgu. To nie Flor tam powinien mieć gabinet, tylko Pulpet biuro, zawalone unijnymi papierami po sam strop.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 19.05.19, 20:13
    bupu napisała:

    > A'propos dotacji, ja się osobiście dziwię, że Pulpa jeszcze nie przyrosła do bi
    > urka i komputera na stałe. Miałam nieprzyjemność brać udział w rozliczaniu dota
    > cji unijnej, nie rolnej wprawdzie, ale jednak, i powiadam wam: KOSZMAR. Na każd
    > ą złotóweczkę wydaną z unijnej kasy, na każdy najnędzniejszy grosz, musi być fa
    > ktura i to szczegółowo opisana. Oprócz tego trzeba wbijać wydatki w tabelki, ta
    > m też trzeba opisać co na co i po co, trzeba wypisać i podpisać miliard oświadc
    > zeń, a biada jeśli postawisz przecinek nie tam gdzie trzeba. Nie uznają ci rozl
    > iczenia, odeślą papierki z powrotem i baw się dalej. Przysięgam na klęczkach, g
    > dy opisywałam tę samą fakturę po raz piąty, toczyłam pianę z pyska i myśli mord
    > ercze z mózgu. To nie Flor tam powinien mieć gabinet, tylko Pulpet biuro, zawal
    > one unijnymi papierami po sam strop.

    Aleszskąd! Pulpa rozlicza siebie i sąsiadów w przerwie na kręcenie lodów, dotacje wychodzą idealnie okrągłe jak bułeczki. Ona po prostu ma potencjał.
  • tt-tka 19.05.19, 20:20
    bupu napisała:


    > A'propos dotacji, ja się osobiście dziwię, że Pulpa jeszcze nie przyrosła do bi
    > urka i komputera na stałe. Miałam nieprzyjemność brać udział w rozliczaniu dota
    > cji unijnej, nie rolnej wprawdzie, ale jednak, i powiadam wam: KOSZMAR. Na każd
    > ą złotóweczkę wydaną z unijnej kasy, na każdy najnędzniejszy grosz, musi być fa
    > ktura i to szczegółowo opisana. Oprócz tego trzeba wbijać wydatki w tabelki, ta
    > m też trzeba opisać co na co i po co, trzeba wypisać i podpisać miliard oświadc
    > zeń, a biada jeśli postawisz przecinek nie tam gdzie trzeba. Nie uznają ci rozl
    > iczenia, odeślą papierki z powrotem i baw się dalej. Przysięgam na klęczkach, g
    > dy opisywałam tę samą fakturę po raz piąty, toczyłam pianę z pyska i myśli mord
    > ercze z mózgu. To nie Flor tam powinien mieć gabinet, tylko Pulpet biuro, zawal
    > one unijnymi papierami po sam strop.
    >

    Mialam nieprzyjemnosc i ja. Zarowno dotacje, jak i projekty wspolfinansowane przez unie i inna zagranice. To, co piszesz, proz cala te dokumentacje, czyli stosy papierow trzeba przechowywac latami. Tam powinno byc pomieszczenie magazynowe, i to spore, na same papiury. Albo stodole tym zawalic.

    Swoja droga mnie sie zdawalo, ze Pulpet dotacji unijnych nie pozyskuje dla siebie, a tylko pisze wnioski sasiadom i za to kasuje. Tych sasiadow, nie Unie. W takim wypadku rozliczac by nie musiala, niech rozlicza, kto pozyskal ? Jak to bylo, bo dokladnie nie pamietam ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 19.05.19, 19:53
    tt-tka napisała:

    > Dodam, bo ucieklo - 67,5 patola, a nawet wiecej, malzenstwo pod piecdziesiatke
    > moze miec przyoszczedzone, w koncu Flor pracuje nieprzerwanie od 21 czy 22 roku
    > zycia i z sukcesami finansowymi :), naklady na kwiaciarnie juz po kwartale cze
    > sciowo mu sie zwrocily "odzyskalem znaczna czesc kapitalu", po kilku miesiacach
    > , uwazasz. Mnie by raczej dziwilo, ze on wiecej nie ma... chyba ze ma, tylko si
    > e z tym kryje.

    Pracować pracuje, a i owszem, za to stołuje u siebie nieustannie stado krewnych żony. Ponadto akurat hodowla koni do robienia oszczędności nadaje się dość wcale, natomiast sadownictwo, tak jak rolnictwo w ogóle, nosi cechy hazardu, zwłaszcza w tym kraju i wobec dziwaczejącej pogody. W jednym roku zostanie ci miła nadwyżka, w drugim przyjdzie gradobicie przy kwitnieniu, a przy dojrzewaniu deszcze i chałę masz a nie zarobek (a w trzecim walną ci takie ceny skupu, że z wysiłkiem wyjdziesz na zero).



    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 19.05.19, 20:16
    bupu napisała:

    > Pracować pracuje, a i owszem, za to stołuje u siebie nieustannie stado krewnych
    > żony. Ponadto akurat hodowla koni do robienia oszczędności nadaje się dość wca
    > le, natomiast sadownictwo, tak jak rolnictwo w ogóle, nosi cechy hazardu, zwłas
    > zcza w tym kraju i wobec dziwaczejącej pogody. W jednym roku zostanie ci miła n
    > adwyżka, w drugim przyjdzie gradobicie przy kwitnieniu, a przy dojrzewaniu desz
    > cze i chałę masz a nie zarobek (a w trzecim walną ci takie ceny skupu, że z wys
    > iłkiem wyjdziesz na zero).

    Bupu najmilsza, totez ja nie twierdze i nigdy nie twierdzilam, ze Flobry dochody i oszczednosci ma z koni, sadow i agroturystyki. Obiecalam nie dociekac, co oni naprawde uprawiaja czy hoduja. Ale najwyrazniej jest to cos, z czego grosz moze byc i to niemaly.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 19.05.19, 20:01
    bupu napisała:

    > Pominę radośnie fakt, że Flobry ma dobę z gumy, bo mimo rozlicznych plantacyj,
    > koni i pasiek, które są czasochłonne, on rzuca się na remont jak sęp na padlinę
    > , tak jakby nie miał nic innego do roboty.

    I jeszcze w ramach sąsiedzkiego wolontariatu robi remonty różnym Podeszwom. I podbija serca nauczycielek zaangażowaniem lokalnym. I czyta Kinga!
  • tt-tka 19.05.19, 22:38
    Skoro juz blakamy sie na pienieznej sciezce, zawracam do mojej ulubionej pary.
    Gabon jest pod 60-tke, Grzegorz o dyche starszy. Czyli - pracuja, ona od ok. 30, on od ponad 40 lat. Nieprzerwanie. Nigdy nie mieszkali na swoim na wlasny i wylaczny koszt (poza ostatnimi 4 latami), Elka nie przysparza kosztow od cwiercwiecza (skromnie liczac), Roza od jakichs 12 lat, Laura od 9. I po remoncie lazienki - jedyny odnotowany wiekszy wydatek - oni nie maja nawet na "bardzo uzywana kawalerke", mysla o kredycie, a w rezultacie pakuja sie siostrze do ogrodka.
    Pytanie za 100 punktow - nie maja czy upchneli w ponczosze/na lokatach i strugaja nedzarzy na uzytek rodziny ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 20.05.19, 08:29
    tt-tka napisała:

    > Skoro juz blakamy sie na pienieznej sciezce, zawracam do mojej ulubionej pary.
    > Gabon jest pod 60-tke, Grzegorz o dyche starszy. Czyli - pracuja, ona od ok. 3
    > 0, on od ponad 40 lat. Nieprzerwanie.

    A zauważmy, że Gaba przynajmniej od TiRa ma habilitację. To znaczy, że najpewniej zupełnie przyzwoicie zarabia. Nie wiemy, co na tym swoim komputerku dłubie Grześ, ale nawet jeżeli Stryba nie ma z tego dochodów, to przynajmniej nie generuje kosztów. Teoretycznie, mógłby wnieść do rodziny mieszkanie po ojcu, ale Metody, jako człowiek rozsądny, takiego kijowego syna na pewno skutecznie wydziedziczył.

    W każdym razie, o ile rodzina Idy comiesięcznie nie objada Strybów na równowartość kredytu na mieszkanie w Poznaniu, Gaba z Grzesiem powinni mieć odłożone na mieszkanie w Poznaniu. Zwłaszcza, że Gabrysia ani Róży, ani Laurze nie pomogła finansowo w pójściu na swoje, a Ignasiowi dała mieszkanie, owszem, ale cudze, więc nic jej to nie kosztowało (zresztą, dała i zabrała, wiadomo, gdzie się będzie poniewierać!).




  • tt-tka 20.05.19, 11:24
    przymrozki napisała:



    Teoretycznie, mógłby (Grzegorz) wnieść do rodziny mieszkanie po ojcu, ale Met
    > ody, jako człowiek rozsądny, takiego kijowego syna na pewno skutecznie wydziedz
    > iczył.

    Skad wiesz, skad wiesz ?
    W mojej wizji mieszkanie duetu M&C przypadlo Elzbiecie, takoz i inne dobra, a Igstrybie obiecano sfinansowanie studiow i kilka wartosciowych drobiazgow pod warunkiem, ze studiowac bedzie poza Poznaniem. Nic, ale to nic, poki jest przy rodzicach.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 20.05.19, 11:36
    tt-tka napisała:

    > Skad wiesz, skad wiesz ?

    Nie wiem, ale mam nadzieję. Bo gdyby Metody zapisał mieszkanie Elce, Grzegorzowi ciągle należałby się zachowek (inna rzecz, czy by o niego wystąpił, w pozwie trzeba podać dane pozwanego, a nie wiadomo, czy on wiedział, jak Elka ma na imię).

    > W mojej wizji mieszkanie duetu M&C przypadlo Elzbiecie, takoz i inne dobra, a I
    > gstrybie obiecano sfinansowanie studiow i kilka wartosciowych drobiazgow pod
    > warunkiem
    , ze studiowac bedzie poza Poznaniem. Nic, ale to nic, poki jest
    > przy rodzicach.

    Trzeba by sprawdzić, czy starsi panowie w ogóle wiedzieli, że Grześ ma syna. Nic na to nie wskazuje, oprócz jednej myśli Gaby o "dwóch rodzinach, które zgodnie oszalały na punkcie" Motyla. Może te "dwie rodziny" to Borejkowie i Pałysowie.
  • tt-tka 20.05.19, 12:19
    przymrozki napisała:


    > Nie wiem, ale mam nadzieję. Bo gdyby Metody zapisał mieszkanie Elce, Grzegorzow
    > i ciągle należałby się zachowek

    Nic z tego. Bracia, ludzie wyksztalceni i oblatani, sprzedali mieszkanie Elce jeszcze za zycia, na zasadzie odwroconej hipoteki. Grzegorz se moze.

    >(inna rzecz, czy by o niego wystąpił, w pozwie
    > trzeba podać dane pozwanego, a nie wiadomo, czy on wiedział, jak Elka ma na imi
    > ę).

    KOCHAM !!!


    > Trzeba by sprawdzić, czy starsi panowie w ogóle wiedzieli, że Grześ ma syna. Ni
    > c na to nie wskazuje, oprócz jednej myśli Gaby o "dwóch rodzinach, które zgodni
    > e oszalały na punkcie" Motyla. Może te "dwie rodziny" to Borejkowie i Pałysowie
    .
    Na slubie Elki byli i Strybowie, i Salaciarze. Ignas juz wtedy istnial. Jest szansa, ze wiedzieli, ale gdyby sie okazalo, ze nie, to Ignas nawet tych drobiazgow nie dostanie. Wszystko dla Elki. O.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • dziennik-niecodziennik 29.05.19, 10:37
    > Metody, jako człowiek rozsądny, takiego kijowego syna na pewno skutecznie wydziedziczył.

    po coż miałby? przeciez tam nie ma innych konkurentów do spadku. ma państwu oddac?...


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk ;)
  • przymrozki 29.05.19, 10:48
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > po coż miałby? przeciez tam nie ma innych konkurentów do spadku. ma państwu odd
    > ac?...

    A Elka?
  • dziennik-niecodziennik 29.05.19, 11:22
    Elka mieszka na drugim końcu świata, nie sadze zeby miala ochote i zapotrzebowanie na dom po dziadkach.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk ;)
  • upadly_kocyk 29.05.19, 11:31
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > Elka mieszka na drugim końcu świata, nie sadze zeby miala ochote i zapotrzebowa
    > nie na dom po dziadkach.
    >

    Jeśli siedzi w Japonii i nie wraca, to rzeczywiście nie zamieszka tam na stałe. Ale dom to dom, konkretny kapitał. Można sprzedać, można wynająć, można trzymać, żeby w czasie przyjazdu do Polski nie siedzieć w hotelu. Ignaś też nie ma zapotrzebowania (na pewno ze swojej perspektywy).
  • przymrozki 29.05.19, 11:49
    upadly_kocyk napisał(a):

    > dziennik-niecodziennik napisała:
    >
    > > Elka mieszka na drugim końcu świata, nie sadze zeby miala ochote i zapotr
    > zebowa
    > > nie na dom po dziadkach.
    > >
    >
    > Jeśli siedzi w Japonii i nie wraca, to rzeczywiście nie zamieszka tam na stałe.
    > Ale dom to dom, konkretny kapitał. Można sprzedać, można wynająć, można trzyma
    > ć, żeby w czasie przyjazdu do Polski nie siedzieć w hotelu. Ignaś też nie ma za
    > potrzebowania (na pewno ze swojej perspektywy).

    Nie wiemy, czy Metody w ogóle wiedział o istnieniu Ignasia (nie zachowały się w każdym razie żadne ślady wiedzy Ignasia o mieszkającym w sąsiedztwie drugim dziadku).

    Natomiast raczej mało jest prawdopodobne, aby Elka była w tak komfortowej sytuacji finansowej, żeby miało jej się nie chcieć schylić po kilkaset tysięcy złotych. Mieszkanie Metodego było duże (każdy z czteroosobowej rodziny najwyraźniej miał swój pokój) i na pewno było dużo warte.
  • tt-tka 29.05.19, 12:58
    Tym bardziej, ze Elka ma juz co najmniej dwojke dzieci... nawet jesli Kowaliczatka nie wiaza przyszlosci z Polska czy konkretnie z Poznaniem, to grosz sie zawsze przyda. Zwlaszcza nie taki maly grosz :P

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 29.05.19, 13:46
    tt-tka napisała:

    > Tym bardziej, ze Elka ma juz co najmniej dwojke dzieci... nawet jesli Kowalicza
    > tka nie wiaza przyszlosci z Polska czy konkretnie z Poznaniem, to grosz sie zaw
    > sze przyda. Zwlaszcza nie taki maly grosz :P
    >

    Zwłaszcza, że COŚ z tym mieszkaniem musiało się stać, w najnowszych tomach Metody już nie żyje (nie wiemy, kiedy do tej smutnej okoliczności doszło, ale jakoś po "McDusi" a przed "Feblikiem").

    Ignaś mieszkania po Metodym nie dostał na pewno. Grześ też raczej nie, skoro w "Ciotce zgryzotce" mają z Gabunią uskładane tylko na mocno używaną kawalerkę. Wartość dużego mieszkania w centrum musiałby zatem gdzieś w międzyczasie przehulać.
  • tt-tka 29.05.19, 14:28
    Zdaje sie, ze zyje jeszcze Cyryjek, w kazdym razie nie bylo nic o jego zgonie. Nie wiemy, czy byl lokatorem u Metodego, czy bracia mieli wspolwlasnosc, czy jeszcze inny myk.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 29.05.19, 15:00
    tt-tka napisała:

    > Zdaje sie, ze zyje jeszcze Cyryjek, w kazdym razie nie bylo nic o jego zgonie.
    > Nie wiemy, czy byl lokatorem u Metodego, czy bracia mieli wspolwlasnosc, czy je
    > szcze inny myk.

    Teoretycznie mogli mieszkanie odziedziczyć po wspólnych rodzicach. Tylko czy starsi państwo Strybowie mogli tuż po wojnie zachować prawo własności do wielkiego mieszkania? Bo że "dostali" cztery-pięć pokoi na cztery osoby (oni plus dwóch synów), to na pewno niemożliwe. O ile mi wiadomo, bliższe realiom epoki było trzypokojowe Roosevelta dla sześciorga Borejków.

    Z drugiej strony, czy Metody z żoną i synem jedynakiem dostałby "kwaterunek" o takiej powierzchni? Należał mu się jakiś nadmetraż z okazji wykonywania zawodu? No i wspomnienia Elki wskazują, że Cyryjek mieszkał z nimi przynajmniej od kilkunastu lat.
  • tt-tka 29.05.19, 15:29
    Nic nie wiemy. Mozliwosci bylo mnogo a mnogo, np kazdy z braci mogl miec wlasne (mniejsze) mieszkanie, a po owdowieniu Metodego te dwa mniejsze zamienili na jedno wieksze. Mogli kupic na spolke. Mogl dostac przydzial Metody, z doroslym synem, synowa i wnuczka, a forse lub jej czesc na wykupienie pozyczyl mu brat w zamian za notarialne odpisanie czesci mieszkania albo prawo dozywotniego uzytkowania...

    A gdyby mieszkanie bylo po rodzicach duetu M&C, to w powojniu mogli jeszcze zyc rodzice tych rodzicow, ciotka, piastunka czy inne osoby. A w 1991 roku mieszkancow zostalo czworo z tych tlumow dawniej...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 29.05.19, 17:17
    tt-tka napisała:

    > Nic nie wiemy. Mozliwosci bylo mnogo a mnogo, np kazdy z braci mogl miec wlasne
    > (mniejsze) mieszkanie, a po owdowieniu Metodego te dwa mniejsze zamienili na j
    > edno wieksze. Mogli kupic na spolke. Mogl dostac przydzial Metody, z doroslym s
    > ynem, synowa i wnuczka, a forse lub jej czesc na wykupienie pozyczyl mu brat w
    > zamian za notarialne odpisanie czesci mieszkania albo prawo dozywotniego uzytko
    > wania...

    Tak, to prawda, Cyryjek mógł być współwłaścicielem mieszkania i wtedy Grześ zapewne nie ciągałby stryja po sądach w sprawie wypłaty należnej mu części spadku. Grześ dostałby swoją część (a może całość, o ile stryj nie zapisałby swojego udziału komuś innemu) po śmierci Cyryjka.

    Z drugiej jednak strony, gdyby starszy już Cyryjek mieszkał sam na takich powierzchniach, czy nie byłoby lepszą opcją, żeby to jemu sprowadzić na głowę Ignasia z Agą? Mieliby tam przynajmniej dwa pokoje, blisko na Roosevelta, a jednocześnie mieliby swoją prywatność. Oni pomogliby trochę Cyryjkowi, może Cyryjek im by coś czasem ugotował. Raczej nie byłby towarzystwem bardziej inwazyjnym niż Borejkowie. No i Ignasiowie mieliby pełen komfort, że rodzina nie domelduje im radośnie w pokoju dziecka Róży albo Nory Górskiej-Piechoty z małym Floriankiem.

    No ale tego nie rozstrzygniemy sensownie, bo odpowiedź na pytanie "dlaczego tak" brzmi "bo autorka zapomniała o Cyryjku i wolnym mieszkaniu po Metodym".
  • tt-tka 29.05.19, 18:28
    przymrozki napisała:

    > Tak, to prawda, Cyryjek mógł być współwłaścicielem mieszkania i wtedy Grześ zap
    > ewne nie ciągałby stryja po sądach w sprawie wypłaty należnej mu części spadku.
    > Grześ dostałby swoją część (a może całość, o ile stryj nie zapisałby swojego u
    > działu komuś innemu) po śmierci Cyryjka.


    Nienienienienie :), calkiem nie to mialam na mysli. Tzn Cyryjek moze miec w mieszkaniu swoja czesc, a czesc Metodego trafila do Elki, a nie do Grzegorza. Wzglednie z oboma wlascicielami zawarto umowe o te odwrocona hipoteke . W mojej wizji nie ma miejsca na spadek ani zachowek dla faceta, ktory wlasnego ojca olewal koncertowo przez lata, stryja tez, corke tez. Niech sie kisi w ogrodku u Patrycji.


    > Z drugiej jednak strony, gdyby starszy już Cyryjek mieszkał sam na takich powie
    > rzchniach, czy nie byłoby lepszą opcją, żeby to jemu sprowadzić na głowę Ignasi
    > a z Agą? Mieliby tam przynajmniej dwa pokoje, blisko na Roosevelta, a jednocześ
    > nie mieliby swoją prywatność. Oni pomogliby trochę Cyryjkowi, może Cyryjek im b
    > y coś czasem ugotował. Raczej nie byłby towarzystwem bardziej inwazyjnym niż Bo
    > rejkowie. No i Ignasiowie mieliby pełen komfort, że rodzina nie domelduje im ra
    > dośnie w pokoju dziecka Róży albo Nory Górskiej-Piechoty z małym Floriankiem.

    A czy Cyryjek chcialby akurat takiego towarzystwa ? On ma swoje mocno utrwalone nawyki, jest pozbierany i zorganizowany, a tu dwie takie melepety, w tym jedna natychmiast przeksztalcajaca zajety teren pod siebie... i artystyczne wizje Agi niekoniecznie by Cyryjkowi pasowaly, i niemowle w domu mogloby byc zbyt meczace.
    Ja tam nie chcialabym z Miagwami mieszkac i Cyryjkowi absolutnie przyznaje prawo do niecheci :)


    > No ale tego nie rozstrzygniemy sensownie, bo odpowiedź na pytanie "dlaczego tak
    > " brzmi "bo autorka zapomniała o Cyryjku i wolnym mieszkaniu po Metodym".

    Jeszcze sie doczekamy, kiedy sobie przypomni i okaze sie, ze Stryby szlachetnie sie zrzekly tego, co nalezne. Albo MM wymysli cos jeszcze gorszego.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 29.05.19, 19:04
    tt-tka napisała:

    > przymrozki napisała:
    >
    > > Tak, to prawda, Cyryjek mógł być współwłaścicielem mieszkania i wtedy Grz
    > eś zap
    > > ewne nie ciągałby stryja po sądach w sprawie wypłaty należnej mu części s
    > padku.

    > Nienienienienie :), calkiem nie to mialam na mysli. Tzn Cyryjek moze miec w mie
    > szkaniu swoja czesc, a czesc Metodego trafila do Elki, a nie do Grzegorza.

    Tak, bo był mój pierwszy strzał. Że Grześ albo został wydziedziczony (mam nadzieję), albo Metody zapisał całą swą ziemską majętność Elce, a Kalarepa odpuściła sobie zachowek. To by tłumaczyło wszystko i miałoby sens.

    Przy czym brak spadku po ojcu (ewidentny) może być też wytłumaczony w ten drugi sposób. Tylko że wtedy Grześ liczyłby na mieszkanie po śmierci Cyryjka, a raczej dano nam do zrozumienia, że Gabrysiowie nie mają na widoku żadnej powierzchni mieszkalnej nie licząc urojonej acz bardzo używanej kawalerki lub pomieszkiwania w pawilonie kątem u Pulpecji.

    > A czy Cyryjek chcialby akurat takiego towarzystwa ? On ma swoje mocno utrwalone
    > nawyki, jest pozbierany i zorganizowany, a tu dwie takie melepety, w tym jedna
    > natychmiast przeksztalcajaca zajety teren pod siebie... i artystyczne wizje Ag
    > i niekoniecznie by Cyryjkowi pasowaly, i niemowle w domu mogloby byc zbyt mecza
    > ce.
    > Ja tam nie chcialabym z Miagwami mieszkac i Cyryjkowi absolutnie przyznaje praw
    > o do niecheci :)

    Też bym nie chciała, ale jeżeli pół mieszkania było Grzesia, to Cyryjek nie bardzo miałby wybór. Zresztą, gdyby Gabrysiowie domeldowali mu tylko ciotecznego wnuka z rodziną, Cyryl mógłby się uważać za szczęściarza. Znając takt Borejków, mogliby mu tam zwalić na głowę całe nowe pokolenie wraz z przychówkiem i zrobić remont w swoim stylu.

    A Cyryjek przecież nie był aspołeczny i zdziwaczały. To nie był przerysowany stary kawaler, który dostaje spazmów na widok filiżanki obróconej uszkiem w nie tę stronę, co trzeba - przecież on pół życia mieszkał z rodziną, która wywracała uszka filiżankom wedle własnego uznania. Cyryl wychowywał Elkę, jakby była jego własną wnuczką, mógłby chętnie przyłożyć rękę również do Norci.



  • tt-tka 29.05.19, 19:47
    Wiesz, Cyryjek wychowywal Elke kilkadziesiat lat temu... Teraz moze nie miec juz sily, cierpliwosci, checi.
    No i z Elka byl zzyty od zawsze, a Miagwa to dla niego praktycznie obcy czlowiek.
    I wychowywal dziewczynke bez matki, a tu mamy Age :(

    Oraz sadze, ze nie po to Stryby ulokowaly syna i synowa na Rusfelta, by ktos inny nimi sie zajal albo zeby smarkateria sie urwala ze smyczy. Mamusia czuwa i nie odpusci. Teraz czuwa osoba Rozy, ale dzikie, swobodne i damodzielne to M iagwy nie beda, zapomnij.

    Oraz caly czas mam nadzierje, niezlomna, gleboka, ze Kalarepa nie tylko polowy tego mieszkania nie ma, ale nawet jednej klepki z przedpokoju nie dostal. Utwierdza mnie w tym przekonaniu fakt, ze oni do ogrodka wprowadzaja sie na zawsze, a nie na tymczasem (do smierci Cyryjka ?). Inna rzecz, ze fakt zejscia ojca ANI NAWET fakt, ze po ojcu nic nie dostal, nawet portretu matki, jakos po Gabonach splynal bez bolu.

    Mysle, ze Metody z wlasciwym sobie impetem dawno juz powiedzial Grzegorzowi, co o nim mysli i za kogo go ma (za nic !) i zeby syn nie oczekiwal i nie spodziewal sie niczego. Ten wyjazd do Terpentuli akurat na wigilie i slub Laury (sic !) mnie w tym utwierdza :)

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 29.05.19, 20:03
    Podliczylam sobie - w 1991 Metody jest juz emerytem, czyli ma co najmniej 60, a najpewniej jest po 65, a Cyryjek jest starszy. W roku 2017 Cyryjek bylby juz po 90-tce, przy czym nie wiemy, ile po.
    Imo - albo mieszkanie zostalo wynajete po smierci Metodego, a za forse z wynajmu Cyryjek przyjemnie sobie mieszka w jakims prywatnym domu seniora, pensjonacie czy czyms takim, jest zaopiekowany, a zarazem swobodny, albo juz dawno zamieszkal ktos z nim. Moze jakas przyjemna starsza pani, moze studentka, moze ktos, kto przejmie mieszkanie (lub jego czesc) za opieke...
    W kazdym razie nie bedzie to nikt z rodziny Grzegorza !

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 29.05.19, 20:04
    Obecnej rodziny, mialam na mysli oczywiscie, Elki to nie dotyczy. Ona nie jest rodzina Grzegorza juz od dawna.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 30.05.19, 10:05
    tt-tka napisała:

    > Mysle, ze Metody z wlasciwym sobie impetem dawno juz powiedzial Grzegorzowi, co
    > o nim mysli i za kogo go ma (za nic !) i zeby syn nie oczekiwal i nie spodziew
    > al sie niczego. Ten wyjazd do Terpentuli akurat na wigilie i slub Laury (sic !)
    > mnie w tym utwierdza :)

    Też mam taką nadzieję.

    Oczywiście, lepiej nie przypominać MM o Metodym, bo zaraz się okaże, że był on wielkim fanem Gabrieli, umarł z jej imieniem na ustach i w ogóle przez ten cały czas się nie odzywał do wnuka, bo był oniemiały z podziwu.
  • tt-tka 29.05.19, 15:37
    przymrozki napisała:



    Bo że "dostali" cztery-pięć pokoi na cztery osoby (oni plus dwóch
    > synów), to na pewno niemożliwe. O ile mi wiadomo, bliższe realiom epoki było t
    > rzypokojowe Roosevelta dla sześciorga Borejków.

    tak tylkko na marginesie - lata 70-te, gdy Borejkowie zasiedlali Rzsfelta i lata tuz powojenne to troche inne realia. Oraz Borejkowie nigdy w zyciu nie dostali (ani nawet nie starali sie, Ygnaca "sytuacja przerosla") o wieksze mieszanie, to zalatwiala Gizela z wlasnej inicjatywy i wlasna osoba, srodkami, a moze i znajomosciami.

    Gdyby sie czepiac realiow epoki, to jakim cudem Kazio Trak tylko z ojcem dostal przydzial na te polacie rusfeltowskie ? :)




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • loreii 29.05.19, 23:51
    Kazio mieszkał tam z ojcem i małżonką(w Kalamburce jest wspomniane ze jest wdowcem).
  • tt-tka 30.05.19, 00:39
    loreii napisała:

    > Kazio mieszkał tam z ojcem i małżonką(w Kalamburce jest wspomniane ze jest wdow
    > cem).


    I tak za duzo - na trzy osoby takie metraze przy powojennym glodzie mieszkan ?

    Nie zebym sie miala Kazia czepiac, lubie go, tylko tak a propos mieszkania Cyryla i Metodego :)

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • piotr7777 30.05.19, 19:04
    Pozwolę sobie zauważyć, że akcja Ciotki Zgryzotki to 2017 rok.
    Grzegorz w Noelce jest 40-latkiem (około), czyli w Ciotce ma 66 lat.
    Gabriela rocznik 1960 (lub 61) lat 56 lub 57.
    Florian rocznik 1970 lub 1971 - lat 46 lub 47.
    Patrycja rocznik 1973 (raczej na pewno) - lat 44.
    A co mamy w wątku- Grzegorz pod 70, Gabriela pod 60 a Górscy pod 50.
    Czemu służy takie postarzanie bohaterów.
    OK., sam napisałem o Natalii z chwili zamążpójścia, ze była po 30, co było nieprawdą. Ale ona akurat pod 30 była. Wymienionych bohaterów bym do kolejnej dekady jednak nie zaliczał.
    A wiek Metodego jest akurat znany - w Noelce ma (podobnie jak Terpentula) 65 lat, czyli z rocznika 1926. Nawiasem mówiąc Cyryl był starszy, więc o ile mógł przeżyć brata (w co nie bardzo wierzę), raczej wątpię by żył do tej pory. Tak jak już na pewno nie żyją dziadek Żak (dziś miałby ponad 100 lat), pan Karol Paszkiet i pani Basia, państwo Jankowiakowie, starsi państwo Lewandowscy. Prawdopodobnie nie żyją też Monika Pałys (inazejbyłaby na ślubie wnuka) i Wiesia Górska, skoro Ignacy i Mila zajęli pokój "po niej" a fakt, że przenieśli się z cała infrastrukturą, wskazuje, że poprzednia użytkowniczka z niego nie skorzysta już nigdy.
    Przy cyzm o ile Metody i Wiesia to postaci z pojedynczych powieści, ale obiektywnie zostali potratkowani podle - zredukowani do anonimowych "matki Florka" i "ojca Grzegorza".
    Z kolei Moniki autorka nie lubiła, w wersji dziecięco - młodzieżowej to dość ograniczona intelektualnie dziewczynka (np. nie widzi nic dziwnego, że Mila mówi do Gizeli po imieniu i uważa, że Gizela jest jej matką- w tamtych czasach nawet mówienie do rodziców przez "ty" dopiero się pojawiało), następnie taka wścibska pańcia (nie, że taka jest tylko jak ja autorka opisuje). Choćby ten fragment Noelki gdzie mamy "mamusię Pałysową" z "typową mamusiową ciekawością" i dyskretną "mamę Borejko". Zarówno pytanie o Grzegorza, wszczynanie dyskusji politycznych, troska o Patrycję czy nawet opieka nad połamanym Ignacym- to wszystko autorka opisuje z dużą niechęcią. Więc gdyby się na przykład okazało, że dajmy na to, Marek zainwestował w Ruinkę "pieniądze po matce" i w ten sposób autorka przemyciła informację o śmierci Moniki byłoby to jak najbardziej logiczną konsekwencją wcześniejszej narracji.
    Nawiasem mówiąc mam swoją teorię na temat relacji Moniki i Mili - uważam, że to nie była przyjaźń tylko wymuszona znajomość. Ale zastrzegam- Kalamburkę pamiętam słabo, raczej opieram się na postach z tego forum.
  • przymrozki 30.05.19, 20:05
    piotr7777 napisał:

    > Czemu służy takie postarzanie bohaterów.

    Przejęciu władzy. Rząd światowy obiecał nam, że jeżeli postarzymy przynajmniej siedmioro bohaterów Jeżycjady przed lipcem 2019 r., dostaniemy pakiet kontrolny akcji spółki, do której należy cała ropa naftowa w rejonie Zatoki Perskiej oraz trzy głosy w Tajnej Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Ponieważ niechcący pomogłeś nam postarzając Natalię, odpalimy Ci dolę.

    > A wiek Metodego jest akurat znany - w Noelce ma (podobnie jak Terpentula) 65 la
    > t, czyli z rocznika 1926. Nawiasem mówiąc Cyryl był starszy, więc o ile mógł p
    > rzeżyć brata (w co nie bardzo wierzę), raczej wątpię by żył do tej pory. Tak ja
    > k już na pewno nie żyją dziadek Żak (dziś miałby ponad 100 lat),

    Nie wiemy, czy Cyryl żyje. Zastanawiamy się tylko, co się stało z mieszkaniem. Gdyby Cyryl żył, rozwiązanie byłoby proste - ostateczne losy lokum rozstrzygną się po jego śmierci. Jeżeli Cyryl umarł przed akcją "Ciotki zgryzotki", to znaczy, że Grzechu najwyraźniej został wydziedziczony przez ojca. I słusznie! Jeżeli tak było, to brawo Metody!

    > Nawiasem mówiąc mam swoją teorię na temat relacji Moniki i Mili - uważam, że to
    > nie była przyjaźń tylko wymuszona znajomość. Ale zastrzegam- Kalamburkę pamięt
    > am słabo, raczej opieram się na postach z tego forum.

    W "Kalamburce", jako małe dziewczynki, były najlepszymi przyjaciółkami. Złota nić połączyła je na egzaminach do szkoły podstawowej, potem przez jakiś czas razem mieszkały (gdy mama Moniki nie wracała z zagranicy, a dalsza rodzina Moniki nie chciała, małą zajęła się Gizela). Kiedy Monika wyjechała do USA, Mila tęskniła i pocieszała się, że to listy giną, a nie przyjaciółka o niej zapomniała.

    Faktem jest natomiast, że Monika jest konsekwentnie opisywana jako ta głupsza. Wyobraźnia i głębia przemyśleń Mili rzuca Stefanię na kolana, o wypracowaniu Moniki można zaś powiedzieć tylko tyle, że jest bez błędów ortograficznych. Mila inicjuje fantazyjne zabawy, jej lalki mają charakter, a wymyślone dla nich dialogi to gotowa sztuka teatralna. Monika może tylko podziwiać, bo sama nie ma żadnych dobrych pomysłów, jej zainteresowania są przyziemne, a tok rozumowania przewidywalny.
  • tt-tka 30.05.19, 20:07
    Imo 66 to jak najbardziej kwalifikuje sie "pod 70-tke", analogicznie nastepne postacie.

    Cyryl zyje, a przynajmniej nie ma mowy, ze umarl wtedy, gdy Grzegorz wspomina smierc ojca. Moj osobisty dziadek dozyl 97, znalam pania 102-letnia. Cyryjek jak najbardziej moze jeszcze zyc, inna sprawa, czy chcialby.

    Nieobecnosc na slubie wnuka nie jest dowodem na niezycie Moniki, skoro na rodzinnych wigiliach i na innych uroczystosciach jej nie bylo. Rownie dobrze mozna by powiedziec, ze Gizela nie zyla w 1991, skoro nie bylo jej na slubie Idy.

    Borejkowie zajeli NA STALE pokoj "po Wiesi", gdy Wiesia jak najbardziej zywa przebywala w sanatorium.

    PS tez uwazam, ze relacja Moniki i Mili/Milicji nie byla przyjacielska. Monika miala byc i byla tlem dla wspanialosci wunderkinda Kalembianki, a pozniej kontrastem dla Borejkowej.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 30.05.19, 20:19
    tt-tka napisała:

    > Nieobecnosc na slubie wnuka nie jest dowodem na niezycie Moniki,

    Tym bardziej, że nie wiemy na pewno, czy jej tam nie było. Nie poznaliśmy pełnej listy gości, a jedynie wyniki rankingów takich jak: "najbardziej w ciąży była Bella, a najpiękniejsza była Bebe". Jeżeli Monika ani nie była w ciąży, ani nie była ładna, mogła się nie załapać na karty książki.

    > Borejkowie zajeli NA STALE pokoj "po Wiesi", gdy Wiesia jak najbardziej zywa pr
    > zebywala w sanatorium.

    Tak, mam wrażenie, że to było wprost napisane chyba w "Febliku" (?) - Wiesia bawiła u wód, więc Mila i Ignac mogli się wprowadzić do jej pokoju na czas remontu na Roosevelta. Teoretycznie, podczas akcji "Ciotki" Wiesia mogła już nie żyć i zwolnić w ten sposób pokój na czas nieokreślony.
  • tt-tka 30.05.19, 20:23
    przymrozki napisała:


    > > Nieobecnosc na slubie wnuka nie jest dowodem na niezycie Moniki,
    >
    > Tym bardziej, że nie wiemy na pewno, czy jej tam nie było. Nie poznaliśmy pełne
    > j listy gości, a jedynie wyniki rankingów takich jak: "najbardziej w ciąży była
    > Bella, a najpiękniejsza była Bebe". Jeżeli Monika ani nie była w ciąży, ani ni
    > e była ładna, mogła się nie załapać na karty książki.

    Zalaczam wyrazy uwielbienia !



    > Tak, mam wrażenie, że to było wprost napisane chyba w "Febliku" (?) - Wiesia ba
    > wiła u wód, więc Mila i Ignac mogli się wprowadzić do jej pokoju na czas remont
    > u na Roosevelta.


    Tak bylo. I juz w Febliku Ygnac marudzi, ze najchetniej by tu zostal na stale, czy moze nawet juz postanawia, nie pamietam. I nikt nie zglasza weta ani nie przypomina, ze matce Florka tez by sie ten pokoj przydal od czasu do czasu.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 30.05.19, 20:33
    tt-tka napisała:

    > Tak bylo. I juz w Febliku Ygnac marudzi, ze najchetniej by tu zostal na stale,
    > czy moze nawet juz postanawia, nie pamietam. I nikt nie zglasza weta ani nie pr
    > zypomina, ze matce Florka tez by sie ten pokoj przydal od czasu do czasu.

    No tak, ten fragment z Ignacym czującym się jak w domu wśród własnych książek i popiersi jest sprzed "Ciotki". I wtedy też chyba pada deklaracja Florka, że jeżeli o niego chodzi, to teściowie mogą zamieszkać u niego na stałe, bo jemu jest wśród Borejków dobrze i rodzinnie. Wśród Wiesi najwyraźniej mniej.
  • bupu 30.05.19, 23:00
    przymrozki napisała:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > Tak bylo. I juz w Febliku Ygnac marudzi, ze najchetniej by tu zostal na s
    > tale,
    > > czy moze nawet juz postanawia, nie pamietam. I nikt nie zglasza weta ani
    > nie pr
    > > zypomina, ze matce Florka tez by sie ten pokoj przydal od czasu do czasu.
    >
    > No tak, ten fragment z Ignacym czującym się jak w domu wśród własnych książek i
    > popiersi jest sprzed "Ciotki". I wtedy też chyba pada deklaracja Florka, że je
    > żeli o niego chodzi, to teściowie mogą zamieszkać u niego na stałe, bo jemu jes
    > t wśród Borejków dobrze i rodzinnie. Wśród Wiesi najwyraźniej mniej.

    Wiesia nie jest Borejkiem, więc to oczywiste, że mniej. O ile pamięć mnie nie zawodzi nie znalazła się wśród gości na wigilii, opisanej w Makabrusi, poza tym obecność Żaczków z przyległościami w Pulpecjowie objawia się li i jedynie w odnarratorskich deklaracjach że bywają. Ale nikt nie widział bodaj jednego Żaka, Hajduka, ani Kołodzieja na włościach. Ba, Hajduk istnieje w powieściowym uniwersum tylko jako dyrektor szkoły i kolega Gaby. Jako (dalszego) szwagra Baltony go nie ma.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 09.06.19, 18:55
    piotr7777 napisał:

    > Pozwolę sobie zauważyć, że akcja Ciotki Zgryzotki to 2017 rok.
    > Grzegorz w Noelce jest 40-latkiem (około), czyli w Ciotce ma 66 lat.
    > Gabriela rocznik 1960 (lub 61) lat 56 lub 57.
    > Florian rocznik 1970 lub 1971 - lat 46 lub 47.
    > Patrycja rocznik 1973 (raczej na pewno) - lat 44.
    > A co mamy w wątku- Grzegorz pod 70, Gabriela pod 60 a Górscy pod 50.
    > Czemu służy takie postarzanie bohaterów.

    przymrozki juz odpowiedziala, i to znacznie lepiej niz ja :D, ale swoja droga zajrzyj, Potrze (innym tez zalecam) do CZ i obejrzyj sobie podobizne 44-letniej spasionej staruszki, ktora podobno jest Pulpa. Czemu sluzy AZ TAKIE postarzanie, ze dramatycznie powtorze ? Tam ona jest nie pod 50-tke, tylko dobrze po 70-tce !

    A moze ktos ten obrazek nam tu wstawi ? Byl w odnosnym watku, ale teraz nie moge go otworzyc :(
  • bupu 09.06.19, 20:29
    tt-tka napisała:

    > piotr7777 napisał:
    >
    > > Pozwolę sobie zauważyć, że akcja Ciotki Zgryzotki to 2017 rok.
    > > Grzegorz w Noelce jest 40-latkiem (około), czyli w Ciotce ma 66 lat.
    > > Gabriela rocznik 1960 (lub 61) lat 56 lub 57.
    > > Florian rocznik 1970 lub 1971 - lat 46 lub 47.
    > > Patrycja rocznik 1973 (raczej na pewno) - lat 44.
    > > A co mamy w wątku- Grzegorz pod 70, Gabriela pod 60 a Górscy pod 50.
    > > Czemu służy takie postarzanie bohaterów.
    >
    > przymrozki juz odpowiedziala, i to znacznie lepiej niz ja :D, ale swoja droga z
    > ajrzyj, Potrze (innym tez zalecam) do CZ i obejrzyj sobie podobizne 44-letniej
    > spasionej staruszki, ktora podobno jest Pulpa. Czemu sluzy AZ TAKIE postarzani
    > e, ze dramatycznie powtorze ? Tam ona jest nie pod 50-tke, tylko dobrze po 70-t
    > ce !
    >
    > A moze ktos ten obrazek nam tu wstawi ? Byl w odnosnym watku, ale teraz nie mog
    > e go otworzyc :(

    To ja jeszcze wypomnę nielitościwie Floriana ze Sprężyny, wyglądającego jak siedemdziesięcioletni miłośnik napojów wyskokowych i Gabriellę w pomarszczonym opakowaniu z Noelki, lat trzydzieści. I seniorów, od Pulpecji prezentowanych jak zgrzybiałych starców, melancholijnie acz stoicko kiwających się nad otwartą trumną.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • mysz_w_torcie 04.06.19, 11:29
    Dzień dobry :D Zapomniałam hasła do poprzedniego konta, coś tam z kocią mendą było no to se drugie zrobiłam i ciurkiem poczytałam najnowsze wpisy. I się nieprawdaż chciałam ustosunkować do powyższego wpisu. A zatem tak: Elka siedzi w Japonii, o ile Autoressa znów czegoś nieprawdaż nie poknociła i nie siedzi natenprzykład we w Chinach. No i rozumiecie, jak siedzi w Chinach i ma kilkoro dzieci (wiadomo, z dala od domu rodzinnego chlip chlip musiała sobie wypełnić ramiona ) i te dzieci produkują swoimi małymi rączkami jakieś na przykład ajfony, Elżbieta wysyła je tatusiowi ( bo mimo wszystko go kocha) , Celofan przywozi je Flobremu na wioskę a tenże Flobry wraz ze swą Pati_z_Potencjałem dystrybuuje je po sąsiadach pod płaszczykiem dotacji unijnych. Ponadto w porzeczkach tak czule hołubionych Flobre mają plantacyję marychuany panie tego, a jak im zaczynie kasy brakować to pojawiają się małe Mamerciątka ( no dobra, teraz już duże ) i zgodnym chórkiem (albowiem lekcje śpiewu brały nieprawdaż u parzystokopytnej Laurry ) odśpiewają pieśń o mściwej, pozbawionej humoru i honoru babuleńce która znęcała się nad zwierzętami i hojną rąsią sypną każdemu pełne buty piniążków. I ta wizja Drogie Forumowiczki i Forumowicze uważam w sposób wyczerpujący oraz dogłębny wyjaśnia wszelkie możliwe kwestie finansowe Borejlandu. P.S. Nie wiem dlaczego ale zamiast przeczytać "Pominę radośnie fakt, że Flobry ma dobę z gumy " przeczytałam, że Flobry ma du.... Przepraszam, zadek z gumy...Co to forum z człowiekiem robi ja nie mogę.... :D
  • przymrozki 05.06.19, 09:34
    mysz_w_torcie napisał(a):

    > Elka siedzi w
    > Japonii, o ile Autoressa znów czegoś nieprawdaż nie poknociła i nie siedzi na
    > tenprzykład we w Chinach. No i rozumiecie, jak siedzi w Chinach i ma kilkoro
    > dzieci (wiadomo, z dala od domu rodzinnego chlip chlip musiała sobie wypełn
    > ić ramiona )

    Tu jest pewien spór w doktrynie. Bo z jednej strony, gdy Grzegorz mówili Milicji, że Elka nie przyjedzie, bo by miała mdłości w samolocie, Milicja wykrzykuje radosne "znowu?!". To by potwierdzało wersję o wielodzietności państwa Kowalików, chociaż musieliby mieć samych synów, Norcia była pierwszą wnuczką Grzegorza.
    Z drugiej strony, podobno MM utrzymuje na swojej stronie internetowej, że Elka dzieci ma dwoje i, owszem, są to chłopcy. Na naszym forum pojawiła się teza, że "znowu" mogło odnosić się do niewielkiej przerwy między ciążami, ale to by znaczyło, że Elka pierwsze dziecko urodziła w wieku, w którym Jeżycjadowe amantki czekają już wnuków.

    Hmm... może to kwestia oddalenia od źródła płodności, Gabrieli Jeżyckiej. Wszak Bella też powiła jakoś bliżej czterdziestki, może wiały niekorzystne wiatry i fluidy teściowej ojca nie mogły dotrzeć do Łodzi.


    > Ponadto w porz
    > eczkach tak czule hołubionych Flobre mają plantacyję marychuany panie tego,

    To by trzeba sprawdzić, ale coś mi się wydaje, że marihuanę na skalę przemysłową hoduje się w zamkniętych pomieszczeniach. Chodzi o temperaturą i stosunek długości jasnych i ciemnych godzin w ciągu doby. Trzeba w zaplanowany sposób skracać te ciemne, żeby roślinki myślały, że są w swoim ulubionym klimacie i szybciej rosły. Bez tego się nie opłaca.


  • ciotka.scholastyka 05.06.19, 10:45
    przymrozki napisała:

    > Z drugiej strony, podobno MM utrzymuje na swojej stronie internetowej, że Elka
    > dzieci ma dwoje i, owszem, są to chłopcy.

    Tak mi się nasunęło, że na stronie to sobie może utrzymywać, a co nie napisane w książce, nie istnieje. Tak samo jak nie przyjmuję do wiadomości, że Dumbledore był gejem - nie dlatego, że w jakikolwiek sposób by mi to przeszkadzało :), ale dlatego, że Rowling powiedziała to na jakimś konwencie, a nie napisała w HP.

    Zamiast ględzić o rodzinie Elki na stronie internetowej, MM mogłaby o niej coś napisać w kolejnym tomie.
  • przymrozki 05.06.19, 11:11
    ciotka.scholastyka napisała:

    > Tak mi się nasunęło, że na stronie to sobie może utrzymywać, a co nie napisane
    > w książce, nie istnieje.

    A to prawda, że ci dwaj chłopcy, wyklęte wnuki Celofanu, "zaistnieją", gdy wspomni się o nich w książce. Ale pewnie można się ich już spodziewać, już gotować zupę kalarepową na ich powitanie. Oby tylko nie wypominali dziadkowi siwej brody, bo skończą na jednej ławce z Karolkiem. Będzie to ławka oklejona gumą do żucia.

    Tak samo ciąża Doroty i przeprowadzka Natalii - niby nie są jeszcze potwierdzone drukiem, ale coś czuję, że nie ma obaw, zaistnieją, jeszcze jak!
  • guineapigs 05.06.19, 12:02
    Przymrozki podaje fakty takie:
    'Wszak Bella też powiła jakoś bliżej czterdziestki'
    Ojeja, ja jesli chodzi o ostatnie tomy to jestem lajkonik, wiec chce sie upewnic: naprawde Bella zaciazyla po raz pierwszy w takim wieku, z Przeszczepem, z ktorym 'byla' od wczesnej mlodosci? Toz oni sie spikneli jak byli ledwie odrostkami (po 16-17 lat mieli) i az tyle czekali? Dlaczego? Jest to jakos wyjasnione w ksiazkach? Przeciez w normalnym zyciu to jest dziwne: spotykasz TRU LOFA w wieku lat 17-stu, a dziecko z nim masz po latach dwudziestu???? No dobra, wezmy pod uwage odpowiedzialnosc i kariere oraz problemy finansowe (mieszkanie, stala praca itp.) ale wiek dla kobiety powiedzmy trzydziestka to chyba bardzo juz ostatecznie, a tu mamy czterdziestke. Co prawda moja kuzynka urodzila po raz pierwszy jak miala lat 41 (zdrowe dziecko), ale ona TRU LOFA spotkala jak miala lat 38 (wczesniej to byly jakies bluberdy niechetne nawet na to, ze trzeba sobie samemu gacie uprac). Mysle, ze Przeszczep i potrafil sobie gacie uprac, i obiad przygotowac. Skad wiec taka zwloka????
  • tt-tka 05.06.19, 12:14
    Z zapomnienia ona jest, ta zwloka, Guin. MM zapomniala o istnieniu Belli na dobrych kilkanascie lat, zupelnie jakby byla Gregoriem de Callareppa, a przeciez dobry tatus Robrojek nie moglby pominac wnukow, jak w/w GdC. Zatem Bella rozmnaza sie dopiero wtedy, gdy sobie MM o niej przypomniala.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 05.06.19, 12:30
    tt-tka napisała:

    > Z zapomnienia ona jest, ta zwloka, Guin. MM zapomniala o istnieniu Belli na dob
    > rych kilkanascie lat, zupelnie jakby byla Gregoriem de Callareppa, a przeciez d
    > obry tatus Robrojek nie moglby pominac wnukow, jak w/w GdC. Zatem Bella rozmnaz
    > a sie dopiero wtedy, gdy sobie MM o niej przypomniala.

    Obawiam się, że tak właśnie było. "Pani Małgorzato, a co z Bellą?" "Nooooo, ma tuzin krzepkich synków, to chyba jasne" "I co, Robertowi nic serce ku nim nie dygło? przez te wszystkie lata? nie może być, nie Robertowi!" "No tak, no to nie ma dzieci, ale żeby nie siedziała taka bezdzietna jak feministka z pociągu, to zaraz jej napiszę taką ciążę, że całe weselicho będzie o niej gadało! Takie późne macierzyństwo, w wieku dwudziestu pięciu lat, utrze nosa krytykantkom! będą miały w Jeżycjadzie swoją kobietę wyzwoloną!" "Eeee, ale pani Małgoniu, Bella urodziła się jakoś w 1980 r." "No i?" "Niby nic, ale nie będzie miała 25 lat w 2018 r." "Hmmm... dwadzieścia siedem?" "No tak, a tak dokładniej to 38..." [dźwięk tłuczonej porcelany]

    Z drugiej strony, to miłe, że nawet MM straciła cierpliwość do Kalarepy i jego zupełny brak dziadkowania (przy jednoczesnym częstym dziadostwie) nie zasłużył sobie na żadną próbę wyprostowania. Kalarepa jest nieczułym draniem i nic się nie da z tym fantem zrobić. Takiego go stworzyłam, to takiego go, drogie czytelniczki, macie.
  • tt-tka 05.06.19, 12:41
    Z drugiej strony - Ida wychodzila za maz w dojrzalym wieku lat 28, a rozmnozyla sie tez nie zaraz po slubie, tylko jakies trzy- cztery lata pozniej. I nie bylo problemu.
    Tak, wiem, lata temu...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 05.06.19, 12:47
    tt-tka napisała:

    > Z drugiej strony - Ida wychodzila za maz w dojrzalym wieku lat 28, a rozmnozyla
    > sie tez nie zaraz po slubie, tylko jakies trzy- cztery lata pozniej. I nie byl
    > o problemu.
    > Tak, wiem, lata temu...

    Była w ciąży w "NiN", czyli miała 30 lat. Natalia też coś koło tego, gdy urodziła pierworodnego. Ale ją już widzieliśmy jaką samotną, mimo 27 lat, bez żadnego dzidziusia czekającego na nią w przyszłości (fakt, że była to narracja szesnastoletniej Róży, dla niej 27 lat to mógł być wiek podeszły).

  • guineapigs 05.06.19, 18:19
    Przymrozki napisala, niejako w imieniu MM:
    ' z drugiej strony, to miłe, że nawet MM straciła cierpliwość do Kalarepy i jego zupełny brak dziadkowania (przy jednoczesnym częstym dziadostwie) nie zasłużył sobie na żadną próbę wyprostowania. Kalarepa jest nieczułym draniem i nic się nie da z tym fantem zrobić. Takiego go stworzyłam'.

    Hmmm, Kalarepa to wszak Grzegorz. Tak mie wychodzi. A Swieta i Najwspanialsza Gabrysia sie z nim cudownie porozumiewa telepatycznie, Grzegorz to jej telepatyczny przyjaciel. Ojojoj, niedobrze to swiadczy o Sw. Gabrysi Jezyckiej. Nigdys postawilam teze, ze CKNUKIEM nie byl Janusz a byla nim Gabrysia. Wtedy to troche ominieto, jako zbyt swawolne rozumowanie. Ale teraz mamy tak: Gabrysia cudownie rozumie sie telepatycznie z Kalarepa, ktory ' jest nieczułym draniem i nic się nie da z tym fantem zrobić. '
    Wychodzi mi, ze Janusz to tak naprawde biedny czlowiek. Najpierw go obdarto z uczuc, potem przyklejono latke chama, a na koniec zrobiono z niego pijaka (i zlodzieja, wiemy przeciez ze kazdy pijak to zlodziej). A tak naprawde to ta cala Gaba swietnie rozumie sie z nieczulym draniem Grzegorzem... Odnosze wrazenie, za MM napisala wiecej niz zamierzala, jeno nieswiadomie.
  • lord_vmordevol 05.06.19, 12:54
    guineapigs napisała:

    > c: naprawde Bella zaciazyla po raz pierwszy w takim wieku, z Przeszczepem, z kt
    > orym 'byla' od wczesnej mlodosci? Toz oni sie spikneli jak byli ledwie odrostka
    > mi (po 16-17 lat mieli) i az tyle czekali? Dlaczego? Jest to jakos wyjasnione w
    > ksiazkach? Przeciez w normalnym zyciu to jest dziwne: spotykasz TRU LOFA w wie
    > ku lat 17-stu, a dziecko z nim masz po latach dwudziestu???? No dobra, wezmy po

    Zmienił się listonosz.
  • tt-tka 05.06.19, 12:45
    przymrozki napisała
    > > Ponadto w porz
    > > eczkach tak czule hołubionych Flobre mają plantacyję marychuany panie te
    > go,
    >
    > To by trzeba sprawdzić, ale coś mi się wydaje, że marihuanę na skalę przemysłow
    > ą hoduje się w zamkniętych pomieszczeniach. Chodzi o temperaturą i stosunek dłu
    > gości jasnych i ciemnych godzin w ciągu doby. Trzeba w zaplanowany sposób skrac
    > ać te ciemne, żeby roślinki myślały, że są w swoim ulubionym klimacie i szybcie
    > j rosły. Bez tego się nie opłaca.

    A tam marycha. zwykle grzybki halucynogeny, ktore w nasztym klimacie rosna samoczynnie na byle jakiej lace. I nawet ukrywac sie z nimi nie trzeba, na "bezpanskich nieuzytkach" nikt ich przeciez nie uprawia, one tak same z siebie. Tylko przy zbiorze i przerobce trzeba uwazac.

    To pisalam nie ja, tt-tka, tylko ktos mi wlazl na konto, zapewniam z naciskiem. Ja, tt-tka, obiecalam, ze nie bede sie zajmowac zrodlami majatku flobrych !




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 05.06.19, 13:35
    przymrozki napisała:

    > Tu jest pewien spór w doktrynie. Bo z jednej strony, gdy Grzegorz mówili Milicj
    > i, że Elka nie przyjedzie, bo by miała mdłości w samolocie, Milicja wykrzykuje
    > radosne "znowu?!". To by potwierdzało wersję o wielodzietności państwa Kowalikó
    > w, chociaż musieliby mieć samych synów, Norcia była pierwszą wnuczką Grzegorza.
    >
    > Z drugiej strony, podobno MM utrzymuje na swojej stronie internetowej, że Elka
    > dzieci ma dwoje i, owszem, są to chłopcy. Na naszym forum pojawiła się teza, że
    > "znowu" mogło odnosić się do niewielkiej przerwy między ciążami, ale to by zna
    > czyło, że Elka pierwsze dziecko urodziła w wieku, w którym Jeżycjadowe amantki
    > czekają już wnuków.

    O ile pamiętam wieść o pierwszej ciąży Elki ogłoszona została ładne parę tomów wcześniej. Bodaj chyba w JT, ale nie dam sobie za to nic uciąć.


    > Hmm... może to kwestia oddalenia od źródła płodności, Gabrieli Jeżyckiej. Wszak
    > Bella też powiła jakoś bliżej czterdziestki, może wiały niekorzystne wiatry i
    > fluidy teściowej ojca nie mogły dotrzeć do Łodzi.

    Eeeeerrrmm... Św. Gabryjela, Matka Boska Jeżycka, a ostatnio także Bukolandzka, jest szwagierką ojca Belli. Wszak Nutria o Tysiącu Osobowości to jej siostra rodzona.

    >
    > > Ponadto w porz
    > > eczkach tak czule hołubionych Flobre mają plantacyję marychuany panie te
    > go,
    >
    > To by trzeba sprawdzić, ale coś mi się wydaje, że marihuanę na skalę przemysłow
    > ą hoduje się w zamkniętych pomieszczeniach. Chodzi o temperaturą i stosunek dłu
    > gości jasnych i ciemnych godzin w ciągu doby. Trzeba w zaplanowany sposób skrac
    > ać te ciemne, żeby roślinki myślały, że są w swoim ulubionym klimacie i szybcie
    > j rosły. Bez tego się nie opłaca.

    No przeż Flobry ma stajnie, które z dużym zapałem rozbudowywał, a koni pętało się sztuk dwa, Kabanos i gniade stworzenie, czyszczone w CZ. To jak myślisz, co zajmuje resztę stajen...?




    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 05.06.19, 20:11
    bupu napisała:

    > O ile pamiętam wieść o pierwszej ciąży Elki ogłoszona została ładne parę tomów
    > wcześniej. Bodaj chyba w JT, ale nie dam sobie za to nic uciąć.

    Mogłam byłam przegapić. Ale nie trzeba mnie winić, JT był strasznie nudny. Ale to z kolei woda na młyn mojej ulubionej teorii o kolejnej wpadce MM.


    > Eeeeerrrmm... Św. Gabryjela, Matka Boska Jeżycka, a ostatnio także Bukolandzka,
    > jest szwagierką ojca Belli. Wszak Nutria o Tysiącu Osobowości to jej siostra r
    > odzona.

    Tak było. Za karę przeczytam ten JT kolejny raz.


    > No przeż Flobry ma stajnie, które z dużym zapałem rozbudowywał, a koni pętało s
    > ię sztuk dwa, Kabanos i gniade stworzenie, czyszczone w CZ. To jak myślisz, co
    > zajmuje resztę stajen...?

    Stawiam, że on te stajnie rozbudowuje po to, żeby nie siedzieć w domu z rodziną żony. Florek zjada idealne bułki na śniadanie i kiedy teść już ma zacząć prawić po łacinie, Mila krzepić, a Gabrysia być dzielna, Florek mówi "oooo, niestety, muszę iść budować stajnię". I idzie. Świątek, piątek, czy niedziela. Sąsiedzi najpierw się dziwili, a potem poznali rodzinę żony.


  • tt-tka 05.06.19, 20:26
    przymrozki napisała:

    >
    > Stawiam, że on te stajnie rozbudowuje po to, żeby nie siedzieć w domu z rodziną
    > żony. Florek zjada idealne bułki na śniadanie i kiedy teść już ma zacząć prawi
    > ć po łacinie, Mila krzepić, a Gabrysia być dzielna, Florek mówi "oooo, niestety
    > , muszę iść budować stajnię". I idzie. Świątek, piątek, czy niedziela. Sąsiedzi
    > najpierw się dziwili, a potem poznali rodzinę żony.


    Oooo, i to by tlumaczylo, czemu zarobionego i splukanego Flora sasiedzi chetnie angazuja do darmowych a czasochlonnych robotek typu ocieplanie. Kupuje !
    >
    >




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.