Dodaj do ulubionych

Domyślność Gaby (Pulpecja)

22.05.19, 13:19
Tak mi się jakoś z rana przypomniało, że w "Pulpecji" jest taki motyw, w którym Gaba rozmawia z Pulpą i daje do zrozumienia, iż wie o rodzącym się uczuciu Patrycji do Baltony. Jakoś tak to szło (cyt. niedokładny):
"G: - Patrz czy jest odpowiedzialny.
P: - Ale kto?
G: - Baltona!"
Po czym Gabriela zmyka zanim padną jakieś pytania.
"Pulpecję" czytałam w I klasie liceum i uwielbiałam tę książkę. Czytając ten fragment byłam równie zdziwiona co tytułowa bohaterka - skąd Gaba to wie? (Ależ ona jest NIESAMOWITA!)
No i dziś znów nagle zadałam sobie to pytanie. Czy ona miała prawo to wiedzieć? Ile było sytuacji, w których G. mogła obserwować interakcje tej pary? Jedyne co pamiętam to kilka minut podczas Dyngusa (chwile z plastikową butelką w roli głównej). Tylko że nawet jeśli później Patrycja w widoczny sposób cierpiała z zażenowania, to raczej byłoby to naturalne w takiej sytuacji: jej ojciec wrzeszczał i lał publicznie jej znajomego butelką po głowie. Osobiście umierałabym ze wstydu i bała się pójść następnego dnia do szkoły :-D. Nie dostrzegam tu momentu, w którym Gaba mogłaby dojrzeć uczucie swej siostry do poniewieranego obiektu. To chyba musiało być dość dramatyczne, nie czas tam było na analizowanie sekretnych westchnień czy powłóczystych spojrzeń Patrycji.
Myślicie że taka chwila oświeciłaby Gabrielę co i jak? I że sprawa jest poważna?
A może więcej było tych spotkań we troje? Ktoś ma książkę albo pamięta?



Edytor zaawansowany
  • tt-tka 22.05.19, 14:46
    W ktorym momencie pada ten tekst ?
    Bo tak ogolnie to materialu bylo sporo, poczawszy od Pulpy tarzajacej sie z Baltona po sniegu juz w Idy wesele. A Gabon jest wscibski i siostrami zawsze sie interesowal (w przeciwienstwie do wlasnych dzieci), Nutrii tez dziure w brzuchu o Robroja wiercila, nawet gdy Nutria wyraznie nie chciala mowic...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • rosa-huberman 22.05.19, 18:12
    1 czerwca Dzień Dziecka. Wszyscy wychodzą do pracy, a Gaba rozmawia z Puilpecją. Oficjalnie już nie wchodzę na ESD. Dzisaj wyjątek od reguły. Jestem poza domem, chyba dlatego się odważyłam jeszcze wejść.
  • tt-tka 22.05.19, 18:53
    1 czerwca, czyli prawie pol roku podchodow. Lacznie z humorami Pulpy, ktora udawac nigdy nie umiala ani nie probowala. Slepy by zauwazyl.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • guineapigs 22.05.19, 19:21
    Kurde Rosa, o co chodzi? Nie mow mi, ze jakis wyjec z mazowsza i jego (jej - przestanmy w koncu sie oszukiwac) sprawil, ze nie chcesz gadac z Bupu, Tt-tka, Gatu czy mna i imnnymi forumowiczami? Co my temu winni?
  • rosa-huberman 22.05.19, 19:38
    Owszem znudziły mnie te podchody i nawet w tej sprawie pisałam do administracji.Siedzę u cioci, a jako że kiuzyn pojechał odwieźć zonę i córkę do domu mam chwilę, bo nikogo nie ma. obaczyłam temat o Pulpecji i raz jeszcze odpowiedziałam teraz odpowiadam tobie, koniec i kropka, a kto nie czytał ten bomba. Wy nic nie jesteście winni, tylko forum specyficzne. Ile można znosić takie zabawy a moderacja nawet nie chce założyć wątku ostrzegawczo-wychowaweczego.
  • nataliani 22.05.19, 18:59
    To chyba było przed maturą, albo tuż po. Łatwo było zauważyć, że od pewnego czasu z dziewczyną coś się dzieje. No a wiadomo: jak młoda i wieku rębnym to pewnie miłość. Tylko skąd Gaba miałaby wiedzieć, że chodzi właśnie o Baltonę? Przecież Patrycja chodziła do szkoły, na jakieś dodatkowe zajęcia, wychodziła z domu. Musiała spotykać sporo chłopaków. Autorka nie wspomina, że Patrycja zwierzyła się siostrze ze śnieżnej przygody, ani z jakiejkolwiek innej. Raczej - takie wrażenie odniosłam z lektury - ukrywała bardzo głęboko wszystkie fakty związane z nim. Sama Pulpa jest zaskoczona wiedzą siostry.
    A może była tam inna sytuacja, w której Gaba miała okazję obserwować tych dwoje? Albo ktokolwiek inny z rodziny, który mógłby Gabie coś opowiedzieć, a ona ładnie skleiłaby fakty? Ktoś pamięta?
    Chyba tylko Roma wiedziała, że coś się święci, ale ona odpadła z tego tanga długo przed pojawieniem się uczucia u Pulpy. I raczej z powodu zazdrości o uczucie Baltony do Pulpy, nie na odwrót.
    A może jednak akcja z butelką i reakcja na nią Pulpy wystarczyła? Próbowałam cofnąć się mentalnie w czasie i wyobrazić własnego ojca lejącego znajomego chłopaka a)obojętnego, b) mojego crusha (wybaczcie językowi puryści, ale to słówko idealnie mi tu spasowało). Ja w obu wypadkach chciałabym zapaść się pod ziemię.
    Ale się nie upieram.

    --
    naszsiemek.blogspot.com/
  • guineapigs 22.05.19, 19:47
    'Wiek rebny' - cos jak 'Coca Cola to jest to'. Ja wiem, ze ludzie czesto ubieraja biologie w laurki a wrecz laury (wawrzynce), ale musimy tu, na tym forum, my wlasnie (bo jak nie my to kto i nie jak teraz to kiedy?) - przyznac, ze cos takiego, jak 'wiek rebny' jest. I teraz: sztuka jest przejsc przez ten wiek bez slubow i rozwodow, sztuka jest wiedziec, ze to jest i po prostu dac temu przetrwac i sie skonczyc. I dopiero, jak ten wiek rebny przeminie, mamy szanse zwiazac sie z kims nie pod wplywem 'bo on/ona taka/taki cudny ze lomatulu', ale pod wplywem: kocham tego czlowieka i on mnie kocha.
  • sayoasiel 22.05.19, 23:42
    guineapigs napisała:

    > 'Wiek rebny' - cos jak 'Coca Cola to jest to'. Ja wiem, ze ludzie czesto ubiera
    > ja biologie w laurki a wrecz laury (wawrzynce), ale musimy tu, na tym forum, my
    > wlasnie (bo jak nie my to kto i nie jak teraz to kiedy?) - przyznac, ze cos ta
    > kiego, jak 'wiek rebny' jest. I teraz: sztuka jest przejsc przez ten wiek bez s
    > lubow i rozwodow, sztuka jest wiedziec, ze to jest i po prostu dac temu przetrw
    > ac i sie skonczyc. I dopiero, jak ten wiek rebny przeminie, mamy szanse zwiazac
    > sie z kims nie pod wplywem 'bo on/ona taka/taki cudny ze lomatulu', ale pod wp
    > lywem: kocham tego czlowieka i on mnie kocha.

    Proszę, rozwiń, bo ja tu wychwytuję jakieś niepokojące nuty, a nie jestem do końca pewna o co Ci chodzi i mam nadzieję, że nie o to,że w "wieku rębnym" ludzie nie zakochują się naprawdę i na sto procent nie będą szczęśliwą parą do końca i ,że starsze, bardzo mądre pokolenie, która ma to za sobą wszystko, powinno wziąć sprawy w swoje ręce i temu łamatulowaniu zaradzić, bo "jaki on cudny" nie może być, jak rozumiem, elementem prawdziwej miłości, bo w głębokim uczuciu się nie łomatuluje...
  • guineapigs 23.05.19, 19:29
    Sayoasiel napisala:
    'Proszę, rozwiń, bo ja tu wychwytuję jakieś niepokojące nuty, a nie jestem do końca pewna o co Ci chodzi i mam nadzieję, że nie o to,że w "wieku rębnym" ludzie nie zakochują się naprawdę i na sto procent nie będą szczęśliwą parą do końca i ,że starsze, bardzo mądre pokolenie, która ma to za sobą wszystko, powinno wziąć sprawy w swoje ręce i temu łamatulowaniu zaradzić, bo "jaki on cudny" nie może być, jak rozumiem, elementem prawdziwej miłości, bo w głębokim uczuciu się nie łomatuluje... '

    Juz wyjasniam: chdzilo mie o to, ze po prostu czasami zauroczenie czyjas fizycznoscia uznawanane jest za milosc. I nie dotyczy to tylko mlodych ludzi, ale ludzi w kazdym wieku - powiedzmy, ze okreslenie 'wiek rebny' (bardzo mie sie to podoba) dotyczy nie wieku osob, a etapu znajomosci. Na poczatku jest 'lomatulu, jaki on przystojny/jaka ona sliczna'. I chodzi mie o to, ze ten etap trzeba przeczekac (nie naciskam absolutnie, ze we wstrzemiezliwosci), poczekac by sie to wszystko uspokoilo, pobyc razem jakis czas - kiedy juz nie hyca sie do wyra jak tylko wszyscy goscie wyjda. Zeby ocenic poziom zwiazku nalezy przed podjeciem decyzji 'do smierci cie nie opuszcze' poczekac, az fizycznosc minie i bedziemy z takim samym zamilowaniem razem robili inne rzeczy niz tylko sex. Co? No na przyklad wycieczki, wieczory przy winie, ogladanie filmow, last but not least: projektowanie przyszlosci. Z tym ze - od razu zaznacze - jak sie w seksie nie udaje to niedobrze... A bardzo czesto jest tak, ze na poczatku to sie udaje, a dopiero potem przestaje sie udawac - kiedy te motyle w brzuchu zachrapia z nudow lub zapragna czegos innego.
    Jest taki stary, bardzo dobry film: 9 i pol tygodnia. Tam jest to pokazane swietnie. Tam jest mnostwo scen erotycznych - ale IMHO one wlasnie pokazuja esencje tego, o czym mysle bo gdyby nie pokazali tego wszystkiego, to film bylby niezrozumialy: otoz mamy fantastyczna fizycznosc, orgazm za orgazmem, niektorzy nawet mowia ze to porno.... Ale sens jest taki, ze tam poza TYM nie ma miedzy nimi nic innego. I ten caly piekny swiat fiyzczny musial byc pokazany, nie mogli sie ciupciac po ciemku i 'na misjonarza' bo sens filmu by przepadl.
    A satrsi niech sie nie wtracaja - moga sluzyc rada czy doswiadczeniem, ale kazdy ma swoje zycie i musi je przezyc i jakiekolwiek 'zakazy' czy 'warunki' odniosa skutek odwrotny.
    A tak a propos - w wieku balzakowskim i po-balzakowskim oczywiscie sa takie momenty, ze sie chce 'kogos obrocic' - pardon my frencz. Tylko ze wtedy juz sie wie, ze to biologia, a nie od razu slub.
  • sayoasiel 24.05.19, 01:01
    Przyjmijmy, że rozumiem *kamienna twarz* Mnie naprawdę nie trzeba uspokajać, że nie broni się nikomu seksu na etapie łomatulu, jestem wręcz zdania przeciwnego, jak jest to, co Ty nazywasz zauroczeniem (pociąg fizyczny według mnie to nie jest nawet zauroczenie, nawet nie ten popularny "crush", na którym opiera się większość związków w ogóle, a zaraz po jego końcu się rozpada), to nie ma co robić zamieszania, tylko przeczekać. Niezależnie od wieku. Taka zażyłość z kimś, bo hormony podkręciło wydaje mi się wręcz przerażająca. Ad rem jednak : mnie tylko dziwi, Guinea, jak Ci to wyszło z "Pulpecji" ? Skąd nagle ten temat ? Pulpa i Florek mają najlepiej opisany chyba wątek miłosny. Masz tam wszystkie dobre elementy, forumowiczki pisały, że nawet ten ukryty erotyzm, wyczuwalny, ale nienachalny, coś, czego dzisiaj MM by nie napisała tak ładnie, ale masz tam też prawdziwe uczucie dwójki młodych ludzi, którzy do tego dobrze się znają i chcą być razem "na serio". To nie są nastolatki, którym coś buzuje i czekają aż światła zgasną li i jedynie.
  • guineapigs 22.05.19, 18:52
    No i - droga Nataliani - sprawilas, ze podeszlam do regalu i wyciagnelam 'Pulpecje'. Bede czytac dzis wieczorem - i skupie sie na kwestii, ktora poruszylas.
    Ale tak od razu przyszlo mie do glowy, ze to tzw. intuicja. Moze bardziej precyzyjnie: siostrzana intuicja. Gaba znala Pulpe dobrze i moze wychwycila pewne niuanse w jej zachowaniu/reakcjach (blysk oka/rozszerzone zrenice, rumieniec, drzenie glosu etc.) wskazujace, ze 'cos jest tu na rzeczy'.
    Z tym ze faktycznie ten dialog, ktory przytoczylas wskazuje, ze Gaba sie nie domysla - Gaba wie. Ja bym raczej zapytala: 'Patrycja, czy Baltona ci sie podoba?' Chociaz, znajac Patrycje, ta ofuknelaby Gabe jak wsciekla kotka twierdzac, ze w zadnym wypadku ten uwodziciel wstretny jej sie nie podoba. Ale to oczywiscie - wiemy dobrze, nie wczoraj sie urodzilysmy (a ja to nawet nie przedwczoraj...) - zaden dowod, ba: to wrecz antydowod.
    Tak juz zupelnie z boku: w literaturze jest wiele ujec, kiedy to kobieta zakochana wyglada inaczej niz przed zakochaniem. Wezmy 'Klaudyne' - po randce z tym Renaudem, kiedy to chyba po teatrze dochodzi do wyznania uczuc i chyba pocalunkow a wrecz zareczyn, rankiem Melania widzi Klaudyne i wykrzykuje: jak to mi zmienili moja Klaudynke! Klaudyna patrzy w lustro i - faktycznie: jakas inna ta buzia, chociaz ta sama!
    MM nie ma tego bigla, co Colette, ale sens byc moze jest ten sam: zakochana Patrycja i zakochana Klaudyna to ten sam sort postaci kobiecych - pod wplywem milosci sie zmieniaja wizualnie. Zle: nie wizualnie, a: emanuja nowa, inna sila/energia/impresja.
    Hmmm... Czas matur juz jakos byl. Zatem moze na kolejnej maturze zadac temat: 'motyw zakochanej kobiety w literaturze'. Strasznie ciekawe to zagadnienie - moim zdaniem.
    A do poduszki - 'Pulpecja'.
  • sayoasiel 22.05.19, 23:35
    Ale czy to nie było tak, że Baltona był kumplem Patrycji od piaskownicy ? Ich uczucie zrozdziło się, sądzę, wcześniej, tylko w Pulpecji obserwujemy tę ostatnią fazę, kiedy emocje rozgrzewają się do białości. Może Gaba, która jest niesamowitaa, zauważyła, albo wywróżyła wcześniej coś, czego młodzi jeszcze wtedy nie wiedzieli ?
  • nataliani 23.05.19, 00:10
    Czytałam Pulpecję wiele razy i dałabym sobie rękę uciąć, że no właśnie no nie. Że Patrycja kiedy bawi się śnieżkami z Baltoną jest zupełnie wolna od wszelkich uczuć prócz koleżeńskich. Dopiero gdy on ją całuje, ona rozpoznaje, że z jego strony były to figle z podtekstem. Dopiero potem uczucie w niej rozkwita i dzieje się to w ładny, powolny sposób. Najpierw wie o jego zauroczeniu i mimowolnie bardziej zaczyna zwracać uwagę na jego zachowanie zwłaszcza w stosunku do niej samej. Potem zaczyna myśleć o nim także wtedy, gdy go nie widzi bezpośrednio. W końcu zaczyna czuć się zakochana, choć długo nie rozumie swoich uczuć. Te rozpalone emocje i delikatny erotyczny pociąg w niej to widziałam dopiero, gdy oboje osobno chlapali się w jeziorze. Kurcze, ale wtedy naprawdę się to czuło! Najgorętsza para Jeżycjady :-D - pewnie był już taki wątek...
    Co do miłości nieuświadomionej, a sięgającej korzeniami znacznie wcześniej, to jest takie zjawisko biologiczne, ale nie pamiętam nazwy - brak popędu seksualnego wobec osób, z którymi się wychowujemy. To naturalna blokada zapobiegająca krzyżowaniu wsobnemu. I wprawdzie o wspólnym wychowywaniu się nie ma raczej mowy, ale wydaje mi się, że trudniej w takim wypadku o uczucie, jeżeli znasz kogoś od pieluch. Poza tym chodziłoby tu o miłość już w wieku dziecięcym właściwie? Bo później to oni chyba się prawie nie widywali. Mieli przerwę w kontaktach tak mi się wydaje.

    --
    naszsiemek.blogspot.com/
  • tt-tka 23.05.19, 00:22
    nataliani napisała:

    > Czytałam Pulpecję wiele razy i dałabym sobie rękę uciąć, że no właśnie no nie.
    > Że Patrycja kiedy bawi się śnieżkami z Baltoną jest zupełnie wolna od wszelkich
    > uczuć prócz koleżeńskich. Dopiero gdy on ją całuje, ona rozpoznaje, że z jego
    > strony były to figle z podtekstem.

    Ale mowa nie o tym, co czuje Pulpa, tylko co widzi i dopowiada sobie Gabon. O scenie na sniegu powiadomila sasiadka i juz to brzmialo jak nie kolezenskie bynajmniej figle, potem mamy Pulpe opowiadajaca o licznych adoratorach, z podsmiechujkami i niesympatycznie, a co i czy ona wzmiankuje w domu o Baltonie, to nie pamietam. Niemniej sa tam jakies kwiaty, jakies pytania i Pulpa to milknie gwaltownie, to sie rumieni, to zmyka sprzed kosciola w palmowa niedziele... a po dyngusie lezy i przezywa, obrazona na ojca. Milicja slepa "moze jej zimno", ale jak Monika zwrocila na to uwage, to Gabonowi moglo zaskoczyc.






    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • nataliani 23.05.19, 23:31
    A! O! Czyli jednak coś ktoś napytlował Gabie? I to wyraźnie padło w tekście, że sąsiadka? Mam jakieś mgliste, bardzo mgliste skojarzenia. To zmienia postać rzeczy. I może do końca nie wyjaśnia mi wszystkiego, bo niby czemu ten akurat z adoratorów był panem właściwym, ale sprawia, że jest to bardziej ok. Te kwiaty to zdawało mi się, że później były. Ale może na dzień matki? Wtedy ok.! Gabrielo - oficjalnie Cię przepraszam - nie wróżysz z fusów :-)
  • tt-tka 23.05.19, 23:48
    Sasiadka, p. Dabek-Nowacka. Nie gabie, tylko mamie Borejko, ze jej corka tarzala sie w sniegu z jakims mlodym czlowiekiem i wyraznie byla tym zachwycona :), ale rodzina uslyszala, Nutria to powtarza Pulpie. Nalezy przypuszczac, ze Gabon tez uslyszal albo powtorzono mu. I to bylo w czasie wesela Idy, 25 grudnia. Do czerwca prawie pol roku przelecialo, a symptomy byly, zwlaszcza ze rodzina juz miala powod do spiczastego oczka. Nawiasem mowiac o amantach czy adoratorach Pulpy tam wszyscy znacznie chetniej sluchaja niz o jej przygotowaniach do matury.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sayoasiel 24.05.19, 00:52
    Kiedy napytlował nie Gabie, a Mili. A o tym słyszała Natalia. Gaba nie.
  • tt-tka 24.05.19, 01:08
    sayoasiel napisał(a):

    > Kiedy napytlował nie Gabie, a Mili. A o tym słyszała Natalia. Gaba nie.

    Zdaniem Natalii, kiedy referuje sprawe Patrycji "wszyscy slyszeli". Czemu sadzisz, ze Gaba nie ?



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sayoasiel 24.05.19, 10:05
    tt-tka napisała:

    > sayoasiel napisał(a):
    >
    > > Kiedy napytlował nie Gabie, a Mili. A o tym słyszała Natalia. Gaba nie.
    >
    > Zdaniem Natalii, kiedy referuje sprawe Patrycji "wszyscy slyszeli". Czemu sadzi
    > sz, ze Gaba nie ?
    >
    >
    >

    W takim razie zapomniałam o tym, że "wszyscy słyszeli". Swoją drogą, to dopiero musiała być scena, jeśli WSZYSCY słyszeli. To było wesele. Trochę ich tam było.
  • tt-tka 24.05.19, 10:41
    Wlasnie troche. Jak kiedys podliczylysmy, 13 osob.
    Sceny nie bylo, sasiadka referowala to Milicji na osobnosci, no ale szeptem nie mowila. A ze inni rozwiesili uszy, zamiast zajac sie pogawedka o czym innym, to akurat bardzo borejkowskie, zawsze tam tak bylo.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sayoasiel 24.05.19, 11:15
    tt-tka napisała:

    > Wlasnie troche. Jak kiedys podliczylysmy, 13 osob.
    > Sceny nie bylo, sasiadka referowala to Milicji na osobnosci, no ale szeptem nie
    > mowila. A ze inni rozwiesili uszy, zamiast zajac sie pogawedka o czym innym, t
    > o akurat bardzo borejkowskie, zawsze tam tak bylo.
    >

    Słynna borejkowska dyskrecja jak mniemam.
    mnie jeszcze zastanawia, więc, proszę, uświadomcie mnie, co było tak niewłaściwego, że aż sąsiadka musiała dzwonić ? Czy też może chciano nakreślić jej szczególne wścibstwo ? Ale też Mila miała Patrycji dać burę. Ja jestem bardzo niewinną dziewoją, gdybym zobaczyła dziewczynę z sąsiedztwa robiącą orzełki na śniegu z innym chłopakiem z sąsiedztwa, to bym pomyślała, że się wygłupiają, może nawet pozazdrościła dobrych humorów i poszła dalej.
  • tt-tka 24.05.19, 11:41
    Bylo ciemno, opustoszaly park, a sasiadka wiedziala, ze u Borejkow wesele i Patrycja powinna byc na nim :)
    Uslyszala, zdaje sie, popiskiwania czy cos, w kazdym razie gotowa byla interweniowac, dopiero radosny smiech Pulpy upewnil ja, ze sie dziewczynie krzywda nie dzieje, w kazdym razie nie chodzilo o orzelki (kazde sobie), tylko o blizsze kontakty. Czy to bylo wpychanie sniegu za kolnierz, czy pocalunek, juz nie pomne, a moze i pani D.-N. nie widziala dokladnie (ciemno bylo, powtarzam, wieczor grudniowy) - w kazdym razue mnie to zabrzmialo jak troska o Pulpe, a nie wscibstwo. Mama B. tez tak to przyjela. Tyle ze jest zmeczona i nie chce jej sie porozmawiac z corka.
    Pozniej, po tym waleniu butelka po glowie i widocznej prostracji Pulpy, tez jej sie nie chce.
    Po oblanej maturze tez jej sie nie chce...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sayoasiel 24.05.19, 12:42
    No, tak, rozumiem. Ja to się bałam, że sąsiadka krzyczy, że córka źle się prowadzi. W końcu miała dostać burę. Tylko o co ? Nowacka się zaniepokoiła, potem usłyszała radosny śmiech Patrycji, to powinno jej ulżyć, a zadzwoniła i tak "Pani osiemnastoletnia córka śmieje się na śniegu w wieczór grudniowy, a powinna być u was, na weselu, niech ją pani skrzyczy, bo mnie nastraszyła? Czy pani wie, co MOGŁO się stać" ?

    tt-tka napisała:

    Mama B. tez tak to przyjela. Tyle ze jest zmeczona i nie chce jej sie porozm
    > awiac z corka.
    > Pozniej, po tym waleniu butelka po glowie i widocznej prostracji Pulpy, tez jej
    > sie nie chce.
    > Po oblanej maturze tez jej sie nie chce...
    >

    Jak Laura pyta w parku o ojca, to też jej się nie chce. Jak domyśla się, że Róża jest w ciąży, to też jej się nie chce...
  • tt-tka 24.05.19, 13:07
    Sluchaj, moze ty po prostu przeczytaj ten kawalek zamiast sobie wymyslac ?
    Sasiadka nie zadzwonila, tylko przyszla, nie z poleceniem, zeby ja matka skrzyczala, tylko ze corka w glupim wieku wieczorami wloczy sie po parku z podejrzanie wygladajacym chlopakiem (to jest jeszcze ten Baltona, o ktorym Metody mowi "brudasek, subkultura"), a o co Milicja chciala ochrzaniac Pulpe, to juz nawet nie pamietam. Moze po prostu o to, ze wyszla bez slowa z wesela siostry ? A moze i o nieodpowiednie znajomosci, nie wiem. W kazdym razie odpuscila, i to nie corce, tylko sobie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sayoasiel 24.05.19, 23:26
    tt-tka napisała:

    > Sluchaj, moze ty po prostu przeczytaj ten kawalek zamiast sobie wymyslac ?

    Nie każdy ma Jeżycjadę pod ręką. Ja na przykład mieszkam w malutkim pokoiku i nie mam tam większości swoich książek, bo mi się po prostu nie mieszczą. "Pulpecję" czytałam tyle razy, że nie czułam potrzeb znów, podziwiam Wasze zaangażowanie, kiedy to analizujecie słowo po słowie każdy fragment, żeby dojść do odpowiednich wniosków, ale jeszcze mnie w tym kierunku nie pchnęło. Widać za bardzo ufałam swojej pamięci. Tyle, że czy dzwoniła, czy przyszła, treść jej wystąpienia, tej pani Dąbek-Nowackiej była taka sama. Mnie się to pomyliło ze sceną z "Żaby", w której ona dzwoni, że ktoś wchodzi do Laury po rynnie. Sceny z "Pulpecji" nie rozumiałam długo, bo wydawało mi się, ze sposobu w jakim się o tym mówi (Natalia), że Patrycja stała się bohaterką jakiegoś skandaliku i,że zachowała się "niestosownie", dlatego nalegałam na szczegółowe tłumaczenia, gdyż nie wiedziałam, co tam mogło budzić zgorszenie aż do tego stopnia, żeby o tym mówić. No i tyle. Wai.
  • tt-tka 24.05.19, 23:47
    Ani w Pulpecji, ani w Zabie p. D.-N. nie czepiala sie "niestosownego zachowania", tylko zglaszala cos, co jej zdaniem moglo byc niebezpieczne. Niebezpieczne, nie gorszace.
    Ja tez nie mam papierzakow, z braku miejsca, wiekszosc z nas uzywa e-wersji, gdy chce cos sprawdzic.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sayoasiel 23.05.19, 00:32
    nataliani napisała:
    > Co do miłości nieuświadomionej, a sięgającej korzeniami znacznie wcześniej, to
    > jest takie zjawisko biologiczne, ale nie pamiętam nazwy - brak popędu seksualne
    > go wobec osób, z którymi się wychowujemy. To naturalna blokada zapobiegająca kr
    > zyżowaniu wsobnemu. I wprawdzie o wspólnym wychowywaniu się nie ma raczej mowy,
    > ale wydaje mi się, że trudniej w takim wypadku o uczucie, jeżeli znasz kogoś o
    > d pieluch. Poza tym chodziłoby tu o miłość już w wieku dziecięcym właściwie? Bo
    > później to oni chyba się prawie nie widywali. Mieli przerwę w kontaktach tak m
    > i się wydaje.
    >

    Nie mieli przerwy w kontaktach, tylko jak Baltona studiował (bez powodzenia), to naturalnie, miał mniej czasu. Nie było w książce mowy o przerwie w kontaktach, czy jakimś ich zacieśnieniu - stała, koleżeńska znajomość. Choćby i z kursu komputerowego. Nie zapominaj też, że Baltona był po prostu sąsiadem Pulpy i młodszym bratem zaprzyjaźnionej z Gabą Cesi. Może nawet siostra z psiapsiółą plotkował o rodzeństwie, ale w to akurat wątpię, bo Gaba nigdy na kartach książki się z Ceśką nie przyjaźniła, wspomina się o tym tylko (chyba,że ta Cesia to jak te koty i psy przygarniane przez Gabę). W każdym razie, według mnie, Gaba dopowiedzieć sobie mogła. Obecność Baltony jest traktowana naturalnie, nikt nie dopytuje kto zacz, a też jako kolejnego z adoratorów nie traktuje, bo to przecież ten oczywisty Baltona, tylko fryzurę ma dziwną. Natalia też miała go znać. No, a Ignac, wiadomo, nie zauważyłby,że córce wyrosły ośle uszy, to i ogolonego Baltony nie poznał.
  • rosa-huberman 23.05.19, 08:59
    Jeszcze jedno sprostowanie ode mnie, bo wątek pulpecjowy śledzę. Cesia nie była siostrą Baltony. Jego matka, Wiesia to siostra Żaczka. Co najwyżej kuzyni, li i jedynie.To samo dotyczy uwagi o siostrze Robrojka, która gdzieś tam padła. Otóż autorka twierdzi, że występuje w Kwiecie kalafior (wspomniania) Tylko w Córce Robrojka Bella w retrospekcjach wspomina ciocię, bodajże, Agnieszkę. A i Rojek mówi Siostra zajęła się Bisią.
  • przymrozki 23.05.19, 13:37
    rosa-huberman napisał(a):

    > To samo dotyczy uwagi o siostrze Robrojka, która gdzieś tam padła. Ot
    > óż autorka twierdzi, że występuje w Kwiecie kalafior (wspomniania) Tylko w Córc
    > e Robrojka Bella w retrospekcjach wspomina ciocię, bodajże, Agnieszkę. A i Roje
    > k mówi Siostra zajęła się Bisią.

    W "Kwiecie kalafiora" na pewno występuje samochód szwagra. Nawet jeżeli siostra Roberta nie została wspomniana jako osobny byt, to faktem jest, że jej istnienie wynikało z fabuły KK.
  • tt-tka 23.05.19, 17:49
    Wymieniajac swoje dziedziczne obciazenie drukarstwem Robert w rozmowie z Aniela takze wymienia siostre, zdaje sie. Jeszcze w Klamczusze.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sayoasiel 24.05.19, 00:51
    rosa-huberman napisał(a):

    > Jeszcze jedno sprostowanie ode mnie, bo wątek pulpecjowy śledzę. Cesia nie była
    > siostrą Baltony. Jego matka, Wiesia to siostra Żaczka. Co najwyżej kuzyni, li
    > i jedynie.To samo dotyczy uwagi o siostrze Robrojka, która gdzieś tam padła. Ot
    > óż autorka twierdzi, że występuje w Kwiecie kalafior (wspomniania) Tylko w Córc
    > e Robrojka Bella w retrospekcjach wspomina ciocię, bodajże, Agnieszkę. A i Roje
    > k mówi Siostra zajęła się Bisią.

    No, nie, ona była kuzynką. Nie wiem,czemu tak napisałam, przepraszam. Pewnie ze względu na bliską relację, bo razem mieszkali, a Bobcio się z nią niemal wychowywał.
  • ciotka.scholastyka 24.05.19, 20:26
    Dobry wieczór, to ja, nie było mnie, bo znowu zapomniałam hasła....

    Gabriela, ze swoją błyskotliwością, empatią i umiłowaniem rodziny, mogła zaobserwować, krótko wcześniej, zmieszanie Patrycji na wieść o tym, że jej kolega Baltona przyszedł pocieszyć ją z powodu niezdanej matury, ale że jej nie zastał, to przyjdzie wieczorem jeszcze raz, więc niech spłakana Patrycja się umyje, bo wygląda jak pomidor w rosie (czy jakoś tak). Patrycja reaguje bardzo gwałtownie: "Baltona?!" Co prawda Gaba na to odpowiada spokojnie, że no tak, Baltona, to miłe z jego strony, że tak jej współczuje, i na tym rozmowa się kończy, ale powiem wam szczerze - ja nie Gaba, a też po takiej reakcji spokojnej, pyknicznej, lekceważącej ród męski siostry zaczęłabym coś podejrzewać :)
    Podczas tej drugiej rozmowy "patrz, czy on jest odpowiedzialny" Gaba mogła wypuścić balon próbny, bez pewności, czy trafiła :)
    Dla mnie jest to absolutnie prawdopodobne, możliwe i wiarygodne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.