Dodaj do ulubionych

Dom Rumianków- interesują mnie szczegóły

09.06.19, 20:02
Tak sobie powróciłam w upały do " WdO" i czytam o domu Rumianków. Zastanawiam się jak on był duży, ile było w nim pokoi i jakie warunki mieli w nim ewentualni letnicy. Gdy Dorota taszczy do domu nieprzytomną Idę- mam opisane, jak zamyka okno w pokoju " uszykowanym na przyjazd hipotetycznych letników), poźniej jednak letniczka Ida ląduje w jej własnym pokoju, gdzie korzysta z komputera i ogląda jej własne ksiązki i wnętrze szafy. Babcie śpią w jeszcze innym pokoju, ale Andzia uspokaja Wiktorynę, że jak letniczka Ida pojedzie to wróci do swojego pokoju. To ile one w końcu mają tam pokoi? Dalej- mamy kuchnię i łazienkę ( co to babcie skąpią w niej wody i oszczędzają szambo)- rozumiem, że to wspólna kuchnia i wspólna łazienka i dla nich i dla letników? Jak letnik chce herbaty- to musi iść do kuchni babć, prosić o pozwolenie i przepychać się między nimi. Fajnie, nie ma co. A może był jednak jakiś kącik kuchenny dla letników? Jak to widzicie?
Pytam, bo niedawno byłam z męzem na weselu na Mazurach i zatrzymaliśmy się w świetnej agroturystyce, gdzie część pokoi miała własne łazienki a dwa- jedną wspólną, gdzie była osobna kuchnia tylko dla letników, gdzie każdy mógł tam sobie coś upichcić, a w pokojach były lodówki , tv i dostęp do netu. Na dole była sala jadalna, gdzie gospodarze urządzali wspaniałe szwedzkie stoły dla gości- a nie że gość konsumował w ciasnej kuchni jajecznicę i jakiś tam ser smażony co mu babcie naprędce usmażyły. W ogóle to wyżywienie u nich też nie powalało.
Edytor zaawansowany
  • bupu 09.06.19, 20:25
    O ile pamiętam z WdO i Feblika było tych pokoi sztuk trzy, babciowy, Derociny i ten od strony sadu, wyszykowany dla letników. Do tego kuchnia i jedna łazienka. A, i spiżarka, co to w niej stoi zamrażarka z kurzymi zewłokami.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 09.06.19, 20:50
    Ja tez pamietam trzy pokoje. Kiedys zapewne byl Rumianka, wspolny Rumianka i Rumiankowej i Teresy, potem Teresa zagescila sie z corka, potem Teresa wyjechala, corka zostala sama w ich wspolnym pokoju, potem Rumianek zmarl, za to wprowadzila sie Wikta.
    Ewentualnie ten, ktora uznalam za tylko Rumiankowy byl kiedys tzw paradna izba, po wprowadzce zajela go Wikta i zasadniczo sluzy jej, a okresowo letnikom, gdy uda sie jakiegos upolowac.
    Nie pamietam natomiast, gdzie spala derota, gdy Ida roztasowala sie u niej. Jednak w swoim, ktory Ida na noc zwalniala, czy gdzies na progu abo w kuchni ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • miodowocytrynowa 09.06.19, 20:50
    No to czemu Idusia okupuje pokój Dorotki?
  • ciotka.scholastyka 09.06.19, 21:07
    miodowocytrynowa napisała:

    > No to czemu Idusia okupuje pokój Dorotki?

    Bo MM, niczym rasowa blogaskowa aŁtoreczka, zapomina już nie tylko to, co pisała w poprzednim tomie, ale i to, co pisała w poprzednim akapicie?

    PS. natknęłam się na komentarz na FB, pasujący idealnie do tego, co od kilku tomów wyprawia MM: "Jemu już nie odjechał peron. Jemu odpłynęło nabrzeże" :)
  • tt-tka 09.06.19, 21:13
    Ladne okreslenie :)

    Ida przesiaduje u Deroty, bo u Deroty komputer, na ktorym Ida wisi calymi dniami. I ksiazki, i meble do poogladania. A w tym letnikow zdaje sie cztery lozka i niewiele wiecej. No, zakladam optymistycznie, ze przynajmniej jakies krzesla byly i stol, czy stolik.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • miodowocytrynowa 09.06.19, 21:14
    Swoją drogą przy żadnej książce się tak nie smieję jak przy WdO. Ta ilość absurdów w niej nagromadzona mnie bawi do łez.
    PS. Idusia okupuje pokój Dorci, bo przecież wakacje musi spędzać przy kompie, aby smarować swoje maile do sióstr:))
  • ciotka.scholastyka 10.06.19, 08:48
    miodowocytrynowa napisała:

    > Swoją drogą przy żadnej książce się tak nie smieję jak przy WdO. Ta ilość absur
    > dów w niej nagromadzona mnie bawi do łez.

    Tak; ja co prawda wolę nie wracać do tego dzieła, ale co je wspomnę, mam to samo. Od Dorotki w jednej kiecce i drewniakach do wszystkiego, po konia, który nie ma wlewu paliwa, więc nie generuje żadnych kosztów. Nie wiem, kto bardziej nie myślał: MM przy pisaniu, czy jej wielbicielki przy czytaniu (bo te bezkrytyczne zachwyty...).
  • miodowocytrynowa 10.06.19, 16:46
    ciotka.scholastyka napisała
    >
    > Tak; ja co prawda wolę nie wracać do tego dzieła, ale co je wspomnę, mam to sam
    > o. Od Dorotki w jednej kiecce i drewniakach do wszystkiego, po konia, który nie
    > ma wlewu paliwa, więc nie generuje żadnych kosztów. Nie wiem, kto bardziej nie
    > myślał: MM przy pisaniu, czy jej wielbicielki przy czytaniu (bo te bezkrytyczn
    > e zachwyty...).

    Dodaj do tego jajkowe i kurczakowe biznesy Dorci i towar dowożony w torbie starą powózką+ brak działalności gospodarczej, faktur i przelewów. Wielką miłość Dorci i Józinka oraz zaręczyny bez jakiegokolwiek poznania się wcześniej, brak telefonów i łączności ze światem Rumiankowa, zachwyconą tym wszystkim Idusię, która w sprawach małżeńskich radzi się 16-letniej smarkuli. Doprawdy MM przeszła samą siebie:)
  • bupu 10.06.19, 19:38
    miodowocytrynowa napisała:

    > ciotka.scholastyka napisała

    > Dodaj do tego jajkowe i kurczakowe biznesy Dorci i towar dowożony w torbie star
    > ą powózką+ brak działalności gospodarczej, faktur i przelewów. Wielką miłość Do
    > rci i Józinka oraz zaręczyny bez jakiegokolwiek poznania się wcześniej, brak te
    > lefonów i łączności ze światem Rumiankowa, zachwyconą tym wszystkim Idusię, któ
    > ra w sprawach małżeńskich radzi się 16-letniej smarkuli. Doprawdy MM przeszła s
    > amą siebie:)


    Derotka i Józwa to się nawet i zaręczyć zdążyli, zanim porozmawiali po raz pierwszy.Taki turboromans, że Autorka już chyba tego nie przebije. No chyba, że następna para co wyczyta sobie miłość z òcz pierwszą konwersację odbędzie przed ołtarzem.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 10.06.19, 20:35
    bupu napisała:

    > Derotka i Józwa to się nawet i zaręczyć zdążyli, zanim porozmawiali po raz pier
    > wszy.Taki turboromans, że Autorka już chyba tego nie przebije.

    Pfff. Potrzymaj jej piwo!

    Korale z tokarki i ciastko! Te drobne prezenty pełniły funkcję istotną w romansie i jakoś, choć bardzo słabo, go uwiarygadniały - były deklaracją wolnego stanu i zainteresowania pogłębieniem znajomości. Jóźwa i Dorka bujali się z tymi zaręczynami dobre kilka dni, zanim odkryli, że warto inwestować, bo coś z tego może wyjść. Ten stracony czas jest właśnie polem do bicia rekordu. Nie przekreślajmy szans Jędrusia. I Ani (chociaż ona ma już z dziewiętnaście lat, pewnie kostium jej się pomarszczył ze zgryzoty, że żaden dzidziuś nie czeka na nią w przyszłości. Więc może Anię jednak przekreślmy).
  • ciotka.scholastyka 09.06.19, 21:13
    ... a zresztą, nie wykluczam, że w pierwotnej wersji nie miało być żadnej agroturystyki, tyle że potem MM to zmieniła, a zapomniała zmienić ciąg dalszy. No ale tu znowu wracamy do "redakcji" przez duże g.
  • miodowocytrynowa 09.06.19, 21:17
    A wracając do agroturystyki u babć, jak wam pasuje jedzenie u niej? Bo ja po wyżerce ze " szwedzkim stołem"- gdzie było kilkanaście rodzajów wędlin, sera, jajecznica, parówki, sałatki etc na śniadanie- gdyby mi babcie zaserwowały boczek z patelni+twaróg i śmietanę oraz sałatkę z pomidórów i miskę jagód na kolację to bym się lekko zdziwiła.
  • przymrozki 10.06.19, 08:57
    miodowocytrynowa napisała:

    > A wracając do agroturystyki u babć,

    To w zasadzie nie była agroturystyka, tylko takie mieszkanie kątem u gospodarza. Nie wiem, jaki jest popyt ten ten typ wypoczynku pod Poznaniem, podejrzewam, że raczej słaby, ale też i hotelarski biznes Rumianków nie był nam przedstawiony jako kura znosząca złote jaja.

    Ciekawe, swoją drogą, czym babcie chciały konkurować z profesjonalną ofertą wczasów w obniżonym standardzie. Chyba nie ceną, agroturystyka bez szczególnych wygód już jest tania. Zresztą, nawet "obniżony standard" to dziś jedna łazienka na trzy pokoje, a nie wspólna łazienka z gospodarzem. Letnik to konsument wybredny.
  • ciotka.scholastyka 10.06.19, 09:42
    przymrozki napisała:

    > To w zasadzie nie była agroturystyka, tylko takie mieszkanie kątem u gospodarza
    > . Nie wiem, jaki jest popyt ten ten typ wypoczynku pod Poznaniem, podejrzewam,
    > że raczej słaby, ale też i hotelarski biznes Rumianków nie był nam przedstawion
    > y jako kura znosząca złote jaja.

    Coś takiego to się chyba praktykuje wyłącznie dla rodziny. Nawet najskromniejsza agroturystyka w znajomej mi wsi na pograniczu Wielkopolski i Lubuskiego to były pokoiki w przybudówce, z których wychodziło się na wspólny długi ganek, a stamtąd na podwórko, z kuchnią letnią pod wiatą.

    > Ciekawe, swoją drogą, czym babcie chciały konkurować z profesjonalną ofertą wcz
    > asów w obniżonym standardzie. Chyba nie ceną, agroturystyka bez szczególnych wy
    > gód już jest tania.

    Plus ogłoszenia przypinane na tablicy w gminie, w czasach, gdzie każdy potencjalny agro-gospodarz wrzuca je do sieci...

  • przymrozki 10.06.19, 10:22
    ciotka.scholastyka napisała:

    > Coś takiego to się chyba praktykuje wyłącznie dla rodziny.

    Wydaje mi się, że ciągle zdarzają się podobne biznesy, chociaż pewnie coraz rzadziej i w miejscach naprawdę atrakcyjnych turystycznie. Pokój za 60 zł bez łazienki i innych wygód może być atrakcyjną ofertą we Władysławowie w lipcu, bo to ciągle dwa-trzy razy taniej niż w obrocie profesjonalnym.

    Nie sądzę, żeby podobna różnica w cenie była możliwa między domkiem Rumianków a profesjonalną agroturystyką. Co Rumiankowie zaoszczędzą na braku inwestycji w infrastrukturę, stracą na skali swojego przedsięwzięcia (nawet takie drobnostki, że zaopatrują się w wiejskim sklepiku nie w hurtowni). Tak, że w sumie ciekawa jestem, czym babcie Dorotki chciały wygrać z konkurencją. Lokalnym kolorytem?



  • upadly_kocyk 10.06.19, 12:23
    przymrozki napisała:

    > Tak, że w sumie ciekaw
    > a jestem, czym babcie Dorotki chciały wygrać z konkurencją. Lokalnym kolorytem?
    >

    Oferta spacjalnie dla Borejków - ciasno i zero prywatności. Zupełnie jak w domu.
  • guineapigs 10.06.19, 19:16
    Ciotka.scholastyka napisala:
    'Nawet najskromniejsza agroturystyka w znajomej mi wsi na pograniczu Wielkopolski i Lubuskiego to były pokoiki w przybudówce, z których wychodziło się na wspólny długi ganek, a stamtąd na podwórko, z kuchnią letnią pod wiatą. '

    Ekspertem nie jestem wiec prosze nie brac moich slow za dogmat, ale wydaje mie sie, ze agroturystyka jako usluga turystyczna/hotelerska jest obwarowana jakimis przepisami co do BHP, Ppoz, sanepidu oraz standardu wynajmowanych pomieszczen. No chyba, ze sie to uskutecznia na tzw. krzywy ryj. Ale ten krzywy ryj funkcjonowac moze tylko w przypadku, kiedy taki pokoiczyna jest udostepniany znajomym, rodzinie itp, a nie reklamowany publicznie jako

    'ogłoszenia przypinane na tablicy w gminie' - by ciotka.scholastyka.

    Bo takie ogloszenie to juz publikacja i nie wazne, ze prawdopodobnie przeczyta to tylko miejscowa ludnosc. Prawdopodobnie - bo oficjalnie to jest dostepne dla kazdego. A swoja droga: to Panie Rumiankowe liczyly, przypinajac to na tej tablicy, ze zjedzie sie do nich Nowak z wsi obok? Przeciez nawet w czasach przedinternetowych (a byly takie czasy....) istnialy rozne biura informacji turystycznej czy gazety. Ja osobiscie pamietam, ze jechalam z mama na wakacje do Gdanska w roku panskim tak circa about 1985 i po dotarciu do miasta poszlysmy do takiego biura dla turystow i tam nam pokazano oferty zakwaterowan u osob prywatnych (na hotel na tydzien nie bylo nas stac, zreszta hotel w Gdansku czy Sopocie, w lipcu, w roku 1985 to byla oferta dla szejkow i sultanow a nie dla nas).
    Taki tani pokoik przy rodzinie ze wspolna kuchnia i lazienka to faktycznie moze byc swietna impreza dla ubogich studentow, ktorzy o 5 rano wyruszaja na szlak a wracaja o 10 wieczorem. Ale to musza byc 'nasi stali studenci' a nie ludzie z lapanki na ogloszenie w gminie. Ja teraz juz jestem taka 45 plus i nadal uprawiam '5 rano wyjscie - 10 wieczorem powrot' ale ja juz chce miec i wlasna lazienke, i kuchnie dla swej dyspozycji, i pokoj w ktorym jest cos wiecej niz siennik w kacie. Oferta Babc Rumianek by mie nie przekonala, nawet jakby tam byla cena '10zl/doba'. Ale te 25 lat temu, to pewnie tak.
  • tt-tka 10.06.19, 19:29
    Zgadza sie, agro jest obwarowana przepisami, m.in. sa wymogi szkolen i taka nieprzyjemna rzecz jak kontrole.
    Ja i do dzis tak jezdze, przez miejscowa informacje. Ale nawet najskromniejszy pokoj i platny jak za barszcz ma na wyposazeniu przynajmniej czajnik elektryczny oraz kilka naczyn do uzytku goscia, jak filizanka, talerzyk, noz itp, gdyby gosc chcial cos przegryzc czy napic sie w srodku nocy. Czy o dowolnej porze. Gdzieniegdzie mozna wykupic "obiady domowe", natomiast petanie sie gospodarzom po ich prywatnej kuchni i lazience nie wchodzi w gre.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • marzenna114 19.07.19, 09:55
    miodowocytrynowa napisała:

    > A wracając do agroturystyki u babć, jak wam pasuje jedzenie u niej?
    Właśnie z okazji wakacji odświeżałam sobie "dzieło" :). Rzeczywiście w wielu miejscach wkurzające i nudne, ma nieliczne przebłyski. Skupiłam się na opisach jedzenia (bo ja generalnie kocham jedzenie :)). Według mnie było apetyczne, chociaż ubogie gatunkowo (mnie tam brakuje jeszcze jakiejś swojskiej kiełbasy lub szynki). Proste potrawy, oparte w całości na naturalnych produktach - kojarzy mi się to z dzieciństwem i pobytem u babci na wsi. Myślę, że jest trochę osób, którym by to pasowało. W końcu w dzisiejszych czasach wszystko można sobie kupić w sklepie i chyba niektórzy już są przejedzeni tymi wszystkimi szynkami i krewetkami, ale brak jest takich prostych zwykłych potraw. W mieście raczej ciężko o mleko lub masło prosto od krowy, wiejską śmietanę - ja osobiście za tym tęsknię. Mam za to wiejskie jajka z czego bardzo się cieszę. Ostatnio np. na okrągło jem zwykły twaróg ze śmietaną i szczypiorkiem i pomidory. Więc ja bym się chętnie u babć żywiła. Ale zastanowiło mnie jeszcze jedno - babcie rozmawiały, że Ida dużo zapłaciła za pokój (chyba jedną gryzło sumienie) i wtedy chyba Andzia wypaliła, że będzie dla Idy gotować. Więc, gdyby cena pokoju była niższa to by było bez jedzenia? I co wtedy - gość od rana zasuwa do Rzepichy na śniadanie, czy kupuje w sklepie produkty i robi na kolanie w pokoju? Ale wtedy gdzie przetrzymuje to co kupił? Potrzebna by była przynajmniej lodówka (no chyba że wykopie dziurę w ziemi :) - zdarzało się na obozach).
  • tt-tka 19.07.19, 10:22
    Byloby bez jedzenia albo jedzenie ugotowane przez babcie platne osobno albo doplata za mozliwosc skorzystania z kuchni i lodowki...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 19.07.19, 11:04
    Tekst źródłowy czytałam jakiś czas temu, ale czy to nie było tak, że Andzia, widząc jak srodze Ida przepłaca za ich gościnę, a leczy domowników za darmo, zapowiedziała, że ona w takim razie będzie letniczce pysznie gotować? Czyli jedzenie byłoby i tak, ale byłoby "wytanione" jak "wanna" w jeziorze. A dzięki swojej hojności Ida dostała jedzenie świeże i dobre.
  • sayoasiel 20.07.19, 00:22
    To trochę za mało, żeby to komuś zrekompensować, prawda ? Idzie się to należało jak psu micha. Jeszcze by znów zrobił się Rudy Kościotrup.
    Czy autorka im dopisze jakąś historię, tym babciom ? Chcę wiedzieć jakie tragiczne traktowanie przez los je tak nastawiło do ludzi, tak wymazało wszelkie pojęcie uczciwości, uczyniło aż tak pazernymi. Takie pobożnisie, a przecież okradają i same się, przed sobą przynajmniej, do tego przyznają.
  • bupu 09.06.19, 22:31
    miodowocytrynowa napisała:

    > No to czemu Idusia okupuje pokój Dorotki?

    Idusia okupuje pokój Derotki tylko celem tłuczenia maili do sióstr. Sypia w letniczym.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 09.06.19, 22:33
    bupu napisała:

    > O ile pamiętam z WdO i Feblika było tych pokoi sztuk trzy, babciowy, Derociny i
    > ten od strony sadu, wyszykowany dla letników. Do tego kuchnia i jedna łazienka
    > . A, i spiżarka, co to w niej stoi zamrażarka z kurzymi zewłokami.

    Nic dziwnego, że Teresa nie przyjeżdżała. Nie było dla niej miejsca.
  • loreii 10.06.19, 20:58
    Na tego typu miejsca jest popyt.Rok temu byłam przez tydzień w schronisku które oferuje tez dłuższe pobyty.Pokoje bez łazienki(pokoje na pietrze i do łazienki trzeba było zejść aż do piwnic),czajnik na korytarzu(tak jak do łazienki to tak samo po wodę do niego trzeba było schodzić do piwnic).Z kubkami,talerzykami itp.tak samo wio na dół.Jedzenie można było sobie kupić(był bufet)ale w tak horrendalnych cenach że mało kto to robił) albo zasuwać 5 km do najbliższego sklepu(w dół a z powrotem pod górę).Do tego brak możliwość dojazdu samochodem(można było zostawić na dole i te 5 km pod górke z bagażem).
    Gospodarze schroniska mieszkali piętro wyżej nad pokojami gości.A powiem wam że mimo takich spartańskich warunków pokoje były tak obłożone że ciężko było się wcisnąć na te parę dni.
  • przymrozki 10.06.19, 21:16
    loreii napisała:

    > Na tego typu miejsca jest popyt.Rok temu byłam przez tydzień w schronisku które
    > oferuje tez dłuższe pobyty.

    No tak, w schronisku w górach. Wtedy miejsce jest atrakcyjne turystycznie, nie ma w okolicy konkurencji i, na dodatek, przyciąga konkretny typ turysty (może rzadki, ale jednak istniejący).

    A działalność turystyczna Rumianków to była chatka pod Poznaniem w miejscu takim samym jak każda inna wieś pod każdym innym miastem. Żadna głusza, żadna samotnia, żadne niespotykane walory krajobrazu. Po co ktoś miałby tam jechać, skoro za podobne pieniądze można pojechać do wyższego komfortu i większych atrakcji (konie, alpaki, własny basen, podchody, wieczorki z filmem gruzińskim, tydzień z Tolkienem, tydzień bez Tolkiena, kurs szydełkowania z babcią Stefą, produkcja kiełbas z wujkiem Mietkiem, jodłowanie z kuzynem Hansem - agroturystyka miewa takich kaowców, że mucha nie kuca). Często nawet dostaje się dostęp do kuchni i prawo do prysznica bez wysłuchiwania komentarzy o cenie wody i zaletach kąpania się w jeziorze.
  • loreii 10.06.19, 23:07
    Ale może są tacy co lubią takie klimaty ;) Od razu przypomina mi się Kogel Mogel i wizyta letniczki Babci Wolańskiej z Pusią i Piotrusiem ;)
  • tt-tka 12.06.19, 03:29
    loreii napisała:

    > Ale może są tacy co lubią takie klimaty ;) Od razu przypomina mi się Kogel Moge
    > l i wizyta letniczki Babci Wolańskiej z Pusią i Piotrusiem ;)


    To jakby tak ze 40 lat wczesniej bylo... i standardy inne, i wybor mniejszy.

    Mnie przekonuje to, co napisano - to jest oferta specjalnie dla borejkoksztaltnych. Tlok i zero prywatnosci.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • loreii 12.06.19, 13:00
    Obawiam się że MM mentalnie zatrzymała się gdzieś właśnie 40 lat wczesniej ;)
  • tt-tka 12.06.19, 13:56
    Obstawiam raczej 60 :(
    takie klimaty i zdarzenia mogly sie trafic wlasnie za wczesnego Gomulki. No, gora srodkowego :P

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • azalia02 13.06.19, 18:22
    Ja pamiętam - z czasów słusznie minionych - noclegi w czymś, co się nazywało "prywatnymi kwaterami turystycznymi". Ulokowano nas w czymś takim w Łańcucie, na praktykach studenckich w latach 90. i nikogo to nie dziwiło ani nie bulwersowało. Pokój w domu jednorodzinnym, łazienka wspólna z gospodarzami, kuchnia pewnie też, ale nie korzystaliśmy, bo nie było czasu. Później, inwentaryzując zabytki w różnych małych miejsowościach nieraz korzystałam z takiej formy noclegu, bo hoteli ani pensjonatów turystycznych tam nie było. Te "kwatery prywatne" były oficjalnie rejestrowane, bodajże w PTTK, gospodarze za noclegi wystawiali rachunki, które potem można było rozliczyć tak samo, jak hotelowe. (W jakiejś powieści, rozgrywającej się w latach 60., wyczytałam, że w ten sposób byli rozlokowani studenci architektury, odbywający praktyki na budowie w Kołobrzegu) :) Generalnie jednak, była to raczej oferta dla ludzi "w drodze", głównie turystów pieszych albo i zmotoryzowanych, którzy na takiej kwaterze prześpią noc, góra dwie i wyruszą dalej. No i liczyła się atrakcyjność miejscowości. Jako propozycja dla letników, którzy mieliby tam spędzić urlop, takie kwatery odpadały w przedbiegach.
    Pomysł, że obecnie, przy takim rozwoju agroturystyki, pensjonatów, hoteli i hotelików wszelkiej maści, można zarobić na kwaterze prywatnej w dziurze, gdzie nie ma niczego, co by przyciągało ludzi z zewnątrz, jest mocno odklejony od rzeczywistości. Tzn. mogłabym nawet uwierzyć, że babcie Rumiankowe miały ten zamiar. Tyle, że odautorska pochwała ich przedsiębiorczości trochę mnie jednak zdziwiła.
  • ciotka.scholastyka 13.06.19, 21:19
    > Tzn. mogłabym nawet uwierzyć, że babcie Rumiankowe miały ten zamiar. Tyle, że odautorska pochwała ich
    > przedsiębiorczości trochę mnie jednak zdziwiła.

    Odjazd peronu trzeciego... Jakiej przedsiębiorczości, tak sobie myślę. Ogłoszenia na tablicy w gminie, brak telefonu, brak ogłoszeń w internecie, kuchnia i łazienka wspólna z domownikami, propozycja mycia w jeziorze, zdzierstwo skąpych babć, i na to wszystko konkluzja, że letnicy nie zjeżdżają, bo zbiednieli przez tez złodziejski VAT!
    Przypominają mi się książki i wspomnienia przedwojenne, gdzie rodzina jechała na letniaki, na przykład nad Bug, a jeśli byli bardzo biedni, to jechali gdzieś, gdzie nic nie było - rozwalająca się chałupa, jedna krowa i pola po sam horyzont, gospodarze oddawali jedyną izbę, a sami spali w stodole, i karmili letników. Ale to jednak było ponad osiemdziesiąt lat temu.
  • berrin 14.06.19, 07:08
    No nie. Jeszcze 15-10-5 lat temu sama mieszkałam w agro (inna rzecz, że improwizowanym, gospodyni pelna wątpliwości dala się namówić) właśnie w domu z jedną kuchnią i jedną łazienką. Gospodarze normalnie rok do roku przyjmowali i gościli pielgrzymki piesze (Jura krakowsko-częstochowska, przedostatnia prosta przed Jasną Górą), udzielając im właśnie szopy i stodoły plus kranu na podwórzu. Nam udzielili pokoi swych dzieci (wyjechanych na własne wakacje). A inni gospodarze w tej miejscowości wynajmowali całe domy, samemu idąc do rodziny, choć ich chałupy były porównywalnie dostosowane do agroturystyki co dom Rumiankow. I liczyli słono za kazdy prysznic, obiad i użycie pralki.
    Ale! To byl konwent gier terenowych, kiedy na dwa tygodnie do malej wsi zjeżdżali miastowi w liczbie 200+ i zwłaszcza ci troszkę starsi względnie dzieciaci woleli zamieszkać w domu a nie w namiocie wśród nastoletniej dziatwy. My braliśmy każdą kwaterę, a gospodarze wiedzieli, ze poza nami i jeszcze jednym konwentem na innych "stalych" gości brak szans. Więc obie strony doskonale wiedziały, jaka jest sytuacja i jakie są możliwości. A za to oni faktycznie nie musieli się reklamować nigdzie poza lokalną knajpą dla pielgrzymów, bo i tak nikt inny poza pielgrzymami i konwentowiczami by u nich nie zamieszkał. No i nie bali się konkurencji, skoro konwent sam do nich przyszedł.
    W okolicach Rumiankowych takich imprez chyba brak, bo nawet Florek-rekonstruktor nie organizuje niczego takiego samodzielnie i w pobliżu domu.
    Więc owszem, warunki same w sobie nawet mnie nie szokują, brak reklamy też pasuje, nawet chciwość babć też nie za bardzo dziwi - i tylko - drobiazg- kompletnie brak uzasadnienia, że ktokolwiek będzie zainteresowany miejscowką takiej kategorii akurat tam.


    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • miodowocytrynowa 14.06.19, 11:30
    Mnie to korci, aby spytać MM na jej stronie- właśnie, jak ona sobie wyobrażała biznes Rumianków? Bez telefonu, bez strony internetowej, bez poczty mailowej? Bardzo jestem ciekawa, co by mi odpowiedziała.
  • przymrozki 14.06.19, 11:47
    miodowocytrynowa napisała:

    > Mnie to korci, aby spytać MM na jej stronie- właśnie, jak ona sobie wyobrażała
    > biznes Rumianków? Bez telefonu, bez strony internetowej, bez poczty mailowej? B
    > ardzo jestem ciekawa, co by mi odpowiedziała.

    Że są tacy ludzie, którzy potrzebują strony internetowej i tacy, którzy chcą kontaktu z naturą i drugim człowiekiem. I że skoro mamy wolność, to ona, MM, ma prawo pisać o tych drugich.
  • minerwamcg 15.06.19, 13:01
    Każdemu, kogo korci spytać MM o cokolwiek na jej stronie internetowej radzę, żeby usiadł, napił się czegoś i poczekał aż mu przejdzie. To nawet nie jest rzucanie grochem o ścianę, bo ściana zazwyczaj nie odpowiada chamskimi afrontami.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • sayoasiel 15.06.19, 13:43
    minerwamcg napisała:

    > Każdemu, kogo korci spytać MM o cokolwiek na jej stronie internetowej radzę, że
    > by usiadł, napił się czegoś i poczekał aż mu przejdzie.
    >

    To działa, kiedy udaje się wielką fankę. Komuś tu kiedyś się to udało przy McDusi i potrząsaniu jak szczurem, wtedy, kiedy udawał maleńką dziewczynkę. Oczywiście, odpowiedź była pełna pobłażliwej wyższości, ale była...nawet z wymijającej odpowiedzi można coś wywnioskować. Na przykład zwykłe "nie pomyślałam o tym,kiedyś się tak robiło, żałuję,że nadal się nie robi,więc piszę jakby się robiło"....hej. Właściwie, to jest odpowiedź na wszystkie nasze pytania, po co kombinować.
  • miodowocytrynowa 15.06.19, 16:24
    Mówicie, że mam się wcielić w 10-latkę?:):):) A czy tam nadal obowiązuje cenzura przed wpisem czy już nie?
  • sayoasiel 16.06.19, 02:29
    Nie obowiązuje. Jak ona wcześniej działała ? Bo pewności, czy Ci ktoś tego nie usunie, zależnie jak rozwinie się konwersacja, to nigdy nie ma. natomiast MM jest na wakacjach, deklarowała, jak co roku, że będzie pisać intensywnie do września *wywraca oczyma*
  • ciotka.scholastyka 16.06.19, 11:37
    sayoasiel napisał(a):

    > Nie obowiązuje. Jak ona wcześniej działała ?

    No nie wiem. Ogólnie każdy post jest zatwierdzany przez moderatora. Z czego płynie wniosek, że jak się nie spodoba/wyda się podejrzany, to leci do kosza.
  • sayoasiel 16.06.19, 17:26
    ciotka.scholastyka napisała:

    > sayoasiel napisał(a):
    >
    > > Nie obowiązuje. Jak ona wcześniej działała ?
    >
    > No nie wiem. Ogólnie każdy post jest zatwierdzany przez moderatora. Z czego pły
    > nie wniosek, że jak się nie spodoba/wyda się podejrzany, to leci do kosza.

    A nie było tak,że taki wpis wisiał jakiś czas zanim go usunięto ?
  • ciotka.scholastyka 16.06.19, 18:15
    sayoasiel napisał(a):


    > A nie było tak,że taki wpis wisiał jakiś czas zanim go usunięto ?

    Kiedyś tak. Teraz pojawia się informacja o weryfikacji przez administratora. No - w każdym razie tak miałam ze dwa-trzy miesiące temu, kiedy tam coś pisałam.
  • rosa-huberman 16.06.19, 18:43
    Cóż zaglądam i czytam wasze wpis, dostrzegając powroty. Zawitałam tutaj w sumie nie przypadkowo, bo pracuje nad nowym etapem mojego bloga. Chcę coś zmienić i między innymi założyłam coś w rodzaju własnego forum na jednym z polarnych komunikatorów dla użytkowników smartfonów. Poszukiwania dokładniejszych informacji skierowały mnie do archiwalnego linka poświęconego Jeżycjadzie i zmianie charakteru autorki.

    wyborcza.pl/1,75410,14831981,Musierowicz_jest_w_zlym_humorze__tekst_z__Ksiazek_.html?disableRedirects=true
    Nie łudźcie się cenzura na oficjalnej stronie jest ścisła, mimo że jej właścicielka zrobiła sobie przerwę na lato. Na dowód przytoczę, że sama się tam wpisałam i mimo braku jakiś zjadliwości raczej zwyczajnej obiektywnej oceny post się nie pojawił. Hmm, insertująca sugestia Miodowej. Kto wie może potrafiłaby udawać dziesięciolatkę ;-) Skoro z forum znika i powraca, a w między czasie dzieją się różne dziwne rzeczy z tajemniczymi kontami różnych osób. NIejaki wyjec z Mazowsza, albo Marrgaryna i tym podobne. Potrafi świetnie wylewać kubły pomyj na mnie, a potem, jakby nigdy nic zakładać beztrosko nowe wątki. Nikt też jakoś nie reaguje zdziwieniem, chociaż niejednokrotnie wywoływała kontrowersje. Nie chcę nikogo bezpodstawnie oskarżać po porostu łączę pewne fakty, które wykazują obiektywnie na takie rozwiązania między innym. Rozumiem zabieganie administratorów i moderatorek. Jasne, każdy ma własne życie. W dodatku lato przedwcześnie nadeszło, ale z tego wszystkiego wynika dosyć ironiczna konkluzja. Niezależnie od wad pani Emilii jako osoby odpowiedzialnej za redakcję książek matki, to niezaprzeczalnie wraz z mężem spełniają rolę znakomitych przesiewaczy treści, nawet najbardziej niewinnych. Ergo, można poświęcić niewiele czasu na sugestie kierowane porywanie do kogoś? Zapewne trzeba, tylko chcieć. Skoro nie zatwierdzają bezproblemowo. A tam brak przekleństw, publicznego obrażania czy trolingu. Może warto naprawdę pomyśleć nad tym, skoro mowa przypływach i odpływach na publicznych w końcu stronach.
  • tt-tka 16.06.19, 18:53
    rosa-huberman napisał(a):

    > Cóż zaglądam i czytam wasze wpis, dostrzegając powroty.

    My tez dostrzegamy :(

    założyłam coś w rodzaju własnego forum na jednym z polarnych kom
    > unikatorów dla użytkowników smartfonów.

    Dziekuje, nie interesuja mnie rejony polarne.


    Chcesz, pisz, nie chcesz, nie pisz, ale przestan zapowiadac swoje definitywne odejscie, wzglednie przestan tlumaczyc powroty.
    A przede wszystkim nie pouczaj innych, bo sama masz za uszami - podkarmianie trolli to twoja ulubiona rozrywka ? na wyscigi wyciagasz i podciagasz watki, ktore powinny pozostac jednopostowe.
    EOT, wygaszam. Rozmowczynie trolli tak samo jak trolle.
    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • miodowocytrynowa 16.06.19, 20:05
    Tt-ko w pełni podpisuję się pod Twoją wypowiedzią. Miłośniczka trolli i trollingu co z niepokojem zauważyłam, ma przedziwne obsesje na moim tle. Nie ma jej wypowiedzi bez wtrętu co myśli na mój temat. Roso vel Margaryno2 vel Diano- mam dla Ciebie dwie propozycje- pozostań sobie na tym swoim forum polarnym- tam mnie na pewno nie ma, a jak chcesz tu pisać- to mnie wygaś i nie będziesz się mną denerwować:) To przecież takie proste.
  • kooreczka 14.06.19, 18:06
    Rok temu w Zakopanem spałam w takiej kwaterze- właścicielka dorabiała do emerytury, nie ogłaszała się nigdzie a polegała na koleżankach prowadzących pensjonaty, podsyłających bywalców, którym zamarzył się spontaniczny wyjazd. Ale to było Zakopane nie wioska pod Poznaniem.
  • czekolada72 28.06.19, 08:58
    Hmmm, my bylismy w takiej kwaterze ok roku 2007 w Kruklankach, i takich kwater bylo tam mnostwo - czyli wlasnie pokoj, ktory poza sezonem uzywany jest przez domownikow (klasyczna mebloscianka, a w niej rzeczy wlascicieli), lazienki szczerze piszac nie pamietam, ale kuchnia, tak, wspolna dla wlascicieli i turystow. No tyle, ze byly plusy, takie ktore nam odpowiadaly.
    Moc takowych ofert , obecnie!!, jest tez np w Świnoujsciu - tam mozna wynajac pokoj "przy rodzinie" w bloczkach miedzywojennych na przyklad.
    Dalej - Augustow - to samo.
    Dla mnie to juz jest jednak za niski standard, bo potrzebujemy prywatnosci, ale wiem, ze duzo licealisto/studentow korzysta, bo to ceny np 30-40 za pokoj dla 2 osob.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • berrin 28.06.19, 10:01
    Wszystkie jednak nasze przykłady, potwierdzające, że niewątpliwie nadal są miejsca o podobnym standardzie i są też chętni na takie miejsca, dotyczą miejscowości atrakcyjnych turystycznie (Zakopane, Augustów, Świnoujście, Gdańsk, schroniska górskie), do ktorych masa ludzi o różnych możliwościach budżetowych przyjeżdża niekiedy "w ciemno" i szuka kwatery na miejscu, względnie miejscowości może mniej atrakcyjnych samych w sobie, ale położonych dogodnie dla hobbystów czegoś tam (Mirow, Łutowiec - konwenty rpg i w sezonie pielgrzymki). Oferenci nie muszą się reklamować i nie muszą oferować luksusow, bo goście i tak niejako juz tam są i wezmą - w sezonie - każdą kwaterę. Jeszcze ewentualnie ktoś może miec od lat znajomą rodzinę, ktora przyjedzie do konkretnej wsi z sentymentu, bo coś tam i od trzydziestu lat - ale to nie ten casus.
    Szansa, że ktoś przyjedzie na urlop w ciemno do malej wsi pod Poznaniem i dopiero na miejscu będzie szukał noclegu i to po ogłoszeniach w lokalnym sklepiku... hm. No nie. Nawet liczenie na tych, co sobie akurat tam nogi zlamia czy wóz zepsują jest statystycznie ryzykowne, biorac pod uwagę liczbę niemiejscowych, co tamtędy w ogóle przechodzą/przyjeżdżają. Szansa zaś, ze dziani miastowi nawet wiedząc o kwaterze (ale nie wiedzą, bo nie mają skąd) przyjadą myć się w jeziorze i ogólnie korzystać z zerowej intymności w tych szalenie atrakcyjnych okolicznościach jednej z setek podpoznańskich wsi - też nie. Studentom może by taki standart wystarczył, jeśli jest tani, ale takiego studenta lokalizacja niczym nie zachęci, bo czemu mialby sobie wybrać nocleg pod Poznaniem, jak może na Ornaku albo na Alandach?
    Czyli - no nie. Babcie mogą czekać i narzekać, ale połączenie miejsca, atrakcji lokalnych, standartu kwatery i - zwłaszcza!- poziomu reklamy/informacji spowoduje jedno - absolutny brak chętnych. I to nie ze względu na "zlodziejski vat"...

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • przymrozki 28.06.19, 10:09
    czekolada72 napisała:

    > Moc takowych ofert , obecnie!!, jest tez np w Świnoujsciu - tam mozna wynajac p
    > okoj "przy rodzinie" w bloczkach miedzywojennych na przyklad.
    > Dalej - Augustow - to samo.
    > Dla mnie to juz jest jednak za niski standard, bo potrzebujemy prywatnosci, ale
    > wiem, ze duzo licealisto/studentow korzysta, bo to ceny np 30-40 za pokoj dla
    > 2 osob.

    Właśnie o to chodzi, że takie pokoje w miejscach atrakcyjnych turystycznie w szczycie sezonu są bardzo tanie, kilka razy tańsze niż pensjonaty. Nic dziwnego, że są chętni. Jak tanie muszą być pokoje u Rumianków, że mogą konkurować z (i tak przecież tanimi) okolicznymi profesjonalnymi agroturystykami np. takimi w typie pawilonów Górskich we Floplicowie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.