Dodaj do ulubionych

Agnieszka. Jak ja jej nie lubię

13.06.19, 20:55
Im bardziej MM się nią zachwyca, tym bardziej jej nie trawię. Wiem, że niejedna forumka już o tym pisała, więc tylko krótko powtórzę, dlaczego jej nie lubię. Och, taka wytworna, i chłodna, i kapelusik, i wytworna, i wąskie pęcinki, i szczupłe kolana, i jeszcze jest taka wytworna, i kapelusik na oczku, i porusza się z wdziękiem, i wytworna, i rasowo wsiada do samochodu, i ma takie prawdziwie arystokratyczne stopy jak ordynat Michorowski, i taka wraźlywa, i wytworna, i jeszcze zapomniałabym napisać, że jest TAKA WYTWORNA...
Edytor zaawansowany
  • tobiasza 13.06.19, 21:36
    😉 fantastyczny opis.
  • tt-tka 13.06.19, 21:41
    Niechze Ciotke usciskam !
    Tez nie trawie Agnieszki, o czym zreszta obszernie pisalam w feblikowych watkach. Poza zalewem tej wytwornosci wkurza mnie jej stosunek do innych - no nie moge jej wybaczyc tej sceny, kiedy ona na lezaczku, a Tekla na bosaka po szkle, odrywajac sie od roboty ! Zwlaszcza w zestawieniu ze scena u Borejkow, gdy Aga natychmiast i bez pytania bierze sie za sprzatanie.
    A wkladanie cudzych ciuchow mnie brzydzi po prostu.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kon.zrzeda 13.06.19, 22:03
    Stopy ordynata Michorowskiego umarły mnie i leżę😂
  • ciotka.scholastyka 16.06.19, 11:39
    kon.zrzeda napisała:

    > Stopy ordynata Michorowskiego umarły mnie i leżę😂

    O, cześć Koniu! Stopy to cytat z Trędowatej, brzmiał on mniej więcej "kątem oka widziała jego buty, opinające prawdziwie arystokratyczne stopy, i drażniły ją one dziwnie" :)
  • bupu 13.06.19, 22:22
    ciotka.scholastyka napisała:

    > Im bardziej MM się nią zachwyca, tym bardziej jej nie trawię. Wiem, że niejedna
    > forumka już o tym pisała, więc tylko krótko powtórzę, dlaczego jej nie lubię.
    > Och, taka wytworna, i chłodna, i kapelusik, i wytworna, i wąskie pęcinki, i szc
    > zupłe kolana, i jeszcze jest taka wytworna, i kapelusik na oczku, i porusza się
    > z wdziękiem, i wytworna, i rasowo wsiada do samochodu, i ma takie prawdziwie a
    > rystokratyczne stopy jak ordynat Michorowski, i taka wraźlywa, i wytworna, i je
    > szcze zapomniałabym napisać, że jest TAKA WYTWORNA...

    I wrażliwa, i wytworna, i artystka taka wspaniała, i wytworna. Żebyż ona miala jakiekolwiek zalety poza wytwornością... Ale nie ma.
    No psiikro mi niezmiernie, ale nie polubię kretynki, która w zaawansowanej ciąży i przy upale wybiera się na samotny spacerek, chociaż omdlewa średnio co pięć minut i bez ciąży. Albo w tejż samej ciąży giba się na drabinie z pędzlem w łapie, bo przeż freski na suficie trzeba machnąć. Albo (bez ciąży) maluje cudzą łazienkę, bez pytania właścicieli pomieszczenia o zgodę, używając przy tym cudzych ciuchów, także bez pytania.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 14.06.19, 08:44
    A ja ją lubię jak szarańczę, która nawiedza uprawy nielubianego sąsiada, a omija moje. Głupie, uparte, niewychowane. Niech Gaba łka przez toto po kątach.

    Poza tym forum tak niecierpliwie czekało na rycerza na białym koniu, który wstawi się za Ignasiem i obroni go przed Jóźwą, a potem postawi się gabrysinej wizji mieszkania ze wszystkimi na kupie. I co, jak rycerz przyjechał (fakt, że PKSem, ale być może białym) to forum kręci nosem, że nie taki ten rycerz, że nie owaki ten rycerz. A cóż lepszego mógł złowić ten "rozchwytywany na rynku matrymonialnym towar", jakim jest Ignaś.
  • yasemin 14.06.19, 09:14
    Ja też nie lubię Agnieszki. Przypomina mi niektóre osoby z życia - nie sposób odmówić tej postaci realistyczności, pewnie i MM znała takie - z którymi niezbyt się lubiłam. Mam wrażenie, że Agnieszka strasznie pyszni się tym, że jest taka wytworna i elegancka i że się tak często myje. Może w ten sposób delikatnie daje innym do zrozumienia, że też tak powinni? A jeszcze bardziej nie trawię tego, że jest taka krytyczna, zarówno wobec siebie jak i innych - przynajmniej w sytuacjach, kiedy wcale nie trzeba. Siedząc w samochodzie z Ignasiem cały czas powtarza "nie mogę się spóźnić [do twojej rodziny]", ale przecież to Ignaś prowadził i gdyby się nie pospieszył, to oni oboje byliby spóźnieni, a nie tylko ona, i to z jego winy, nie jej! Skąd ta paranoja, że Borejkowie źle pomyślą o niej? Jakaś taka nadmierna odpowiedzialność, pewnie spowodowana jej problemami emocjonalnymi nabytymi w domu. No i ta uwaga w skansenie, że my nie mamy prawa tu być, że wchodzimy z butami w życie tych ludzi (czy coś w ten deseń). Przecież ci ludzie już dawno nie żyją i jest im obojętne, czy chodzimy po ich dawnym domu i oglądamy ich rzeczy, a muzeum jest rzeczą jak najbardziej normalną, przyjętą w społeczeństwie i cenną pomocą służącą edukacji, wielu osobom znacznie ułatwia naukę historii. Czy to nie jest jakaś nadwrażliwość ze strony Agnieszki, czy to ja jestem mało wrażliwa, skoro nigdy nie miałam takich odczuć?

    Nie chciałabym spotkać Agnieszki na żywo. Nie rozumiałybyśmy się, nie lubiłybyśmy się, a kto wie, czy w pewnym momencie nie wkurzyłabym się na nią i z jakiegoś nawet błahego powodu nie nawrzeszczała na tę biedną wrażliwą istotkę.

    --
    "-Jest inny niż wszystkie koty (...). A czy to przyjemnie tak się wyróżniać?
    -Nie wiem-szepnęła Karolcia.- Może przyjemnie".
  • przymrozki 14.06.19, 10:31
    yasemin napisała:

    > A jeszcze bardziej nie trawię tego
    > , że jest taka krytyczna, zarówno wobec siebie jak i innych - przynajmniej w sy
    > tuacjach, kiedy wcale nie trzeba. Siedząc w samochodzie z Ignasiem cały czas po
    > wtarza "nie mogę się spóźnić [do twojej rodziny]", ale przecież to Ignaś prowad
    > ził i gdyby się nie pospieszył, to oni oboje byliby spóźnieni, a nie tylko ona,
    > i to z jego winy, nie jej!

    No tu akurat jestem po stronie Agnieszki. Dostała zaproszenie na obiad na konkretną godzinę od zupełnie obcych ludzi (nie zna ich stosunku do spóźniających się, nie wie, czy zaliczy w ten sposób poważnego minusa u początku znajomości). Punktualność w takich przypadkach jest wskazana, a pierwsze wrażenie, jakie wywoła Agnieszka było zależna od smutnej łajzy z loczkiem, która specjalnie opóźniała wyprawę. Tym bardziej, że to Agnieszka rozmawiała z Gabrysią i usłyszała wyraźne polecenie, żeby przyjechali transportem publicznym. Skąd rodzina miała niby wiedzieć, że przybycie późniejsze i samochodem to samowola Ignasia, nie wina Agi, która miała informacje przekazać Ignasiowi.

    Poza tym spóźnić się do swojej matki, a spóźnić się na pierwsze spotkanie z, potencjalną, przyszłą teściową to są dwie zupełnie różne rzeczy.

    > Jakaś taka nadmierna odpowiedzialność, pewnie spowodowana jej problemami emocj
    > onalnymi nabytymi w domu.

    Nie no, punktualne przybycie na duży, proszony obiad to nie problem emocjonalny. To kindersztuba. Przecież tam goście mogli czekać głodni na przybycie spóźnialskich. Albo, gdyby reszta zaczęła wcześniej, gospodarz musiałby logistycznie rozwiązać dostarczanie kolejnych dań każdemu w innym czasie.

    No i ta uwaga w skansenie, że my nie mamy prawa tu by
    > ć, że wchodzimy z butami w życie tych ludzi (czy coś w ten deseń). Przecież ci
    > ludzie już dawno nie żyją i jest im obojętne, czy chodzimy po ich dawnym domu i
    > oglądamy ich rzeczy,

    To nie wyklucza poczucia wejścia w cudzą prywatność. Na przykład czytanie intymnych tekstów zmarłych osób, zwłaszcza jeżeli wiemy, że zmarły by sobie tego nie życzył.

    Dziwi mnie może aż taka reakcja w skansenie, który jest bardziej współczesną rekonstrukcją niż cudzym domem sprzed lat. Równie dobrze można płakać nad niedolą pańszczyźnianego chłopa w Cepelii. Ale może Aga, widząc sugestywną rekonstrukcję, wyobraziła sobie, jak trudne musiało być życie mieszkańców podobnych chałup i jakoś ją to wzruszyło.
  • tt-tka 14.06.19, 13:28
    przymrozki napisała:

    Ale może Aga, widząc sugestywną rekonstrukc
    > ję, wyobraziła sobie, jak trudne musiało być życie mieszkańców podobnych chałup
    > i jakoś ją to wzruszyło.

    Niczego takiego ona sobie nie wyobraza. Ona tylko bredzi o ludzie prostym a zacnym, nb wykazujac sie karygodna nieznajomoscia historii.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 14.06.19, 15:23
    tt-tka napisała:

    > Niczego takiego ona sobie nie wyobraza. Ona tylko bredzi o ludzie prostym a zac
    > nym, nb wykazujac sie karygodna nieznajomoscia historii.

    No ale też nie jest to dziewczyna jakoś, że tak powiem, przesadnie bystra i życiowo mądra. Tutaj nie ma na forum większego sporu w odbiorze postaci.
  • tt-tka 14.06.19, 15:41
    Nienachalnie bystra i madra, ale jednak absolwentka ogolniaka... jaki ten lud prosty bywal niezacny, a i nieglupi, i przedsiebiorczy, zwlaszcza w Wielkopolsce, to ze szkolki powinna wiedziec.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 14.06.19, 16:48
    tt-tka napisała:

    > Nienachalnie bystra i madra, ale jednak absolwentka ogolniaka... jaki ten lud p
    > rosty bywal niezacny, a i nieglupi, i przedsiebiorczy, zwlaszcza w Wielkopolsce
    > , to ze szkolki powinna wiedziec.

    Ona może wiedzieć, że bywało różnie, ale akurat w tej konkretnej chacie doznać poczucia obecności duchów chłopów prostych, pracowitych i oszukanych. Był upał, ona była egzaltowana, a może jeszcze chciała zrobić na Ignasiu wrażenie wrażliwej duszy, to palnęła byle co, a my się teraz zastanawiamy i interpretujemy.

    Ale, i tutaj już mam na rzecz Agi mocny argument, jest to jedna z nielicznych postaci Neo, o której jakakolwiek dyskusja jest możliwa. Weźmy pospierajmy się o ocenę Doroty. Pogadajmy, z jakiego rodzaju papieru została wycięta ta prawa niemowa.
  • ciotka.scholastyka 16.06.19, 11:45
    przymrozki napisała:

    > a może jeszcze chciała zrobić na Ignasiu wrażenie wrażli
    > wej duszy, to palnęła byle co, a my się teraz zastanawiamy i interpretujemy.

    E, nie. To jest tak opisane, te jej płacze i emocje, tam nie ma miejsca na celowe działanie. Egzaltacja, tak, i histeria, co znów dobrze o niej nie świadczy.
  • sayoasiel 16.06.19, 17:28
    Do histerii, to jej było daleko (mam wrażenie, że wszyscy rozumieją inaczej to słowo niż ja) a nadwrażliwa....cóż , artystka. Chciałabym przypomnieć, że sam Ignaś się w myślach sceptycznie odniósł do tego, co wtedy mówiła Agnieszka. W podobnym tonie, co i my. O czymś to świadczy.
  • tt-tka 16.06.19, 17:51
    Czy to nadwrazliwosc artysty - skadinad artysta moze byc bezwzglednym bucem, wrazliwym tylko na wlasny temat - czy sentymentalizm bez granic ? Lo mnie to byla histeryczna egzaltacja, niestety. I to taka w gabonowym stylu "ach, jaka ja jestem subtelna, jak sie przejmuje".

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 16.06.19, 17:53
    ...za szybko poszlo - bo ta wrazliwosc na gwalcenie cudzej prywatnosci jakos w innych poczynaniach Agnieszki sie nie objawia. Stad moj odbior.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ciotka.scholastyka 14.06.19, 13:45
    przymrozki napisała:

    > Dziwi mnie może aż taka reakcja w skansenie, który jest bardziej współczesną re
    > konstrukcją niż cudzym domem sprzed lat. Równie dobrze można płakać nad niedolą
    > pańszczyźnianego chłopa w Cepelii.

    Uwielbiam to!!!
  • yasemin 14.06.19, 14:47
    przymrozki napisała:
    > Nie no, punktualne przybycie na duży, proszony obiad to nie problem emocjonalny
    > . To kindersztuba. Przecież tam goście mogli czekać głodni na przybycie spóźnia
    > lskich. Albo, gdyby reszta zaczęła wcześniej, gospodarz musiałby logistycznie r
    > ozwiązać dostarczanie kolejnych dań każdemu w innym czasie.

    Wygląda mi na to, że tutaj ta kindersztuba miała polegać na przekonaniu upartego Ignasia, żeby się pospieszył. Nic innego nie dało się zrobić, Aga była zależna od samochodu Ignasia. A gdyby tak nie udało się go przekonać, gdyby młodzieniec postanowił jechać powoli, nie przejmując się, że się spóźnią? Komu w tej sytuacji brakowałoby kindersztuby? Chyba nie Adze? Chyba że miała prawo jazdy i mogła sama ich dowieźć, ale o tym nic nie wiem.

    --
    "-Jest inny niż wszystkie koty (...). A czy to przyjemnie tak się wyróżniać?
    -Nie wiem-szepnęła Karolcia.- Może przyjemnie".
  • przymrozki 14.06.19, 15:21
    yasemin napisała:

    > Wygląda mi na to, że tutaj ta kindersztuba miała polegać na przekonaniu uparteg
    > o Ignasia, żeby się pospieszył.

    Kindersztuba miała polegać na przybyciu na czas. Rodzina na miejscu przecież nie wiedziałaby, czemu Agnieszka się spóźniła. A tłumaczenie "to moja wina, to on" też by różnie mogło być odebrane. Aga przecież nie wiedziała, do kogo jedzie, jak zostanie przyjęta, czy będzie oceniana i czy aby przez życzliwych światu ludzi. Kłopotała się o tyle niepotrzebnie, że powinna sie była martwić stylem gry w Dixit, nie spóźnieniem.

    > Komu w tej syt
    > uacji brakowałoby kindersztuby? Chyba nie Adze?

    Ale to nie był konkurs na kindersztubę, tylko jedyna okazja na pierwsze wrażenie. Na tym Adzie zależało.

    Chyba że miała prawo jazdy i mo
    > gła sama ich dowieźć, ale o tym nic nie wiem.

    Prawo jazdy mogła mieć, ale nie miała samochodu. Przecież by nie wyrwała Ignasiowi kierownicy.
  • bupu 14.06.19, 17:16
    przymrozki napisała:

    > Poza tym spóźnić się do swojej matki, a spóźnić się na pierwsze spotkanie z, po
    > tencjalną, przyszłą teściową to są dwie zupełnie różne rzeczy.

    Argh. Aga odnowiła znajomość z Ignasiem dzień wcześniej, a my tu już o potencjalnej przyszłej teściowej? Serio? Opary musieryzmu mają najwyraźniej srogą toksyczność.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 14.06.19, 17:21
    bupu napisała:

    > Argh. Aga odnowiła znajomość z Ignasiem dzień wcześniej, a my tu już o potencja
    > lnej przyszłej teściowej? Serio? Opary musieryzmu mają najwyraźniej srogą toksy
    > czność.

    Cała historia działa się w zasadzie w przeddzień zaręczyn. Więc najwyraźniej dla Agi to było spotkanie z przyszłymi teściami. A to o jej nadziejach i wyobrażeniach tu mowa.

    Poza tym inna panna na jej miejscu mogłaby jechać na obiad do rodziny chłopaka, który się jej podoba. Też doskonała okazja, żeby przyjechać punktualnie i zrobić wrażenie raczej dobre niż złe.
  • tt-tka 14.06.19, 17:38
    przymrozki napisała:



    > Cała historia działa się w zasadzie w przeddzień zaręczyn. Więc najwyraźniej dl
    > a Agi to było spotkanie z przyszłymi teściami.

    Wlasnie w przeddzien. I te zareczyny nie byly planowane na nastepny dzien, Igstryba umawiajac sie do Pulpowa mowi o niej "kolezanka". To wyniklo niespodzianie po noclegu u Telki i doprawdy nie chce wiedziec, co tam zaszlo, zeby ich sklonic do tak naglego narzeczenstwa. Zwlaszcza ze jeszcze dzien wczesniej IGS cierpial po Magdzie - ja wiem, ze to Gabona synus, dziedzicznie obciazony, ale warto by zamknac swoje uczuciowe bolesci, nim sie zaangazuje w nowy zwiazek :P


    > Poza tym inna panna na jej miejscu mogłaby jechać na obiad do rodziny chłopaka,
    > który się jej podoba. Też doskonała okazja, żeby przyjechać punktualnie i zrob
    > ić wrażenie raczej dobre niż złe.

    A to akurat zgoda, elementarna grzecznosc. nawet gdyby to byl obiad u wlasnej matki.
    Mogla tez nasza wrazliwa mdlejaca Agunia nie chciec sie wozic w upale dluzej niz koniecznie trzeba. Bo tego akurat - ze dla niej upal moze byc bardziej dokuczliwy niz dla niego - wrazliwy Igstryba zdaje sie nie bierze pod uwage. Jak tez tego, ze nie kazdego interesuje architektura kosciolow drewnianych Wielkopolski.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 14.06.19, 18:08
    przymrozki napisała:

    > bupu napisała:
    >
    > > Argh. Aga odnowiła znajomość z Ignasiem dzień wcześniej, a my tu już o po
    > tencja
    > > lnej przyszłej teściowej? Serio? Opary musieryzmu mają najwyraźniej srogą
    > toksy
    > > czność.
    >
    > Cała historia działa się w zasadzie w przeddzień zaręczyn. Więc najwyraźniej dl
    > a Agi to było spotkanie z przyszłymi teściami. A to o jej nadziejach i wyobraże
    > niach tu mowa.

    No właśnie. W przeddzień nagłych zaręczyn. Jakoś nie sądzę żeby jadąc do Floplicowa Aga miała już swoje zamążpójście na uwadze. Acz z drugiej strony w Borejwersum wszystko jest możliwe. Skoro siostrzyczki Borejkówny wrzeszczą "Nutria teściowa" bo Natalii starszy syn licealista zaczął się umawiać z jakimś dziewczęciem...


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 14.06.19, 20:19
    bupu napisała:

    > No właśnie. W przeddzień nagłych zaręczyn.

    Takich tam nagłych. Wszyscy WIEDZIELI, że Aga to narzeczona zanim sami narzeczeni zauważyli, że w ogóle są razem. Ale mam wrażenie (być może błędne), że moment, w którym Aga odkrywa swoje romantyczne zainteresowanie Ignasiem jest wcześniejszy niż ten nieszczęsny obiad.

    Nawiasem pisząc, Jacek Tanaka też jest "kandydatem do ręki Łucji", a wiadomo tylko tyle, że w całującym się po ciemku mężczyźnie z daszkiem Marek ujrzał kogoś tej samej co on rasy. I że Jacek zameldował się na ślubie po tym, jak mu powiedziano, że bez niego ceremonia się nie odbędzie (bo, najwyraźniej, w żadnej z rodzin nie ma ani jednej dorosłej osoby zdolnej do złożenia podpisu).
  • tt-tka 14.06.19, 20:26
    Wszyscy wiedzieli :), a ciekawa rzecz, ze nikt tak nie myslal i nie mowil o Magdzie, z ktora IGS byl jakby ciut dluzej niz dwa dni...
    Moze nie tyle wiedzieli, co ZYCZYLI SOBIE (sobie, nie Igstrybie) takiej narzeczonej Miagwy ?
    To samo dotyczy Tanaki, ktory zarekomendowal sie Homerem i to decyduje.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 18.06.19, 08:54
    tt-tka napisała:

    > Wszyscy wiedzieli :), a ciekawa rzecz, ze nikt tak nie myslal i nie mowil o Mag
    > dzie, z ktora IGS byl jakby ciut dluzej niz dwa dni...

    Bo źle grała w Dixit i jadła frytki. Sama widzisz, że po stronie krytyków tego potwora w ludzkiej skórze jest słuszność i racja. Homer musiałby być ślepy, żeby zarekomendować kogoś takiego!

    Borejkowie w ogóle bardzo wierzą w trafność swoich sądów o bliźnich, zwłaszcza, jeżeli są to opinie mocno negatywne. Ponieważ zaś Borejków i ich bliźnich pisze ten sam autor, podejrzenia zawsze się potwierdzają, a jeżeli nie, to są dopisywane z mocą wsteczną wbrew tekstowi (teraz to wszyscy od początku wiedzieli, co z Pyziaka za ziółko) albo w ogóle od czapy (czemu dorosłe córki Kreski i Maćka miałyby być aż tak infantylnie wredne, żeby uskuteczniać swoje mailowe qui pro quo?). Morał jest jasny - słuchaj, dziecię, swojej rodziny, już ona tam wie najlepiej, z kim masz iść do ołtarza.

    Nawet Wolfi, niby potraktowany dosyć w sumie ulgowo. Musiało, no po prostu musiało, się okazać, że zmaterializowane w gwoździach przeczucia dziadka względem młodszego Szopa od początku były słuszne - ohydna ta poczwara nie czyta Mickiewicza i pała sympatią do Bodzia, a zatem nie nadaje się na męża Laury. Co Laura ochoczo potwierdziła, kiedy tylko okazało się, że inba ze ślubem przestała być zabawna.
  • sayoasiel 18.06.19, 23:10
    przymrozki napisała:


    >
    > Nawet Wolfi, niby potraktowany dosyć w sumie ulgowo. Musiało, no po prostu musi
    > ało, się okazać, że zmaterializowane w gwoździach przeczucia dziadka względem m
    > łodszego Szopa od początku były słuszne - ohydna ta poczwara nie czyta Mickiewi
    > cza i pała sympatią do Bodzia, a zatem nie nadaje się na męża Laury. Co Laura o
    > choczo potwierdziła, kiedy tylko okazało się, że inba ze ślubem przestała być z
    > abawna.

    Wolfi został łagodnie potraktowany, bo był ciągle częścią rodziny, z którą związała się ostatecznie Pyza i, który to mariaż popierał Kal Amburka. MM jeszcze nie planowała Fryca zmieniać, bo dopiero co go zrehabilitowała. No i Wolfi po to był by właśnie nauczyć Laurę,że młode to to i głupie,panie tego. Za swą pożyteczność dostał zawieszenie wyroku. I relację z Żabą, którą ona (MM) też oszczędza. No i może Wolfi był po to,żeby pokazać, że Tygrysica-Pantera zmienia się w poetyczną Laurę. Już nie niebanalny drapieżnik, który fascynował Wolfiego, ale Laura, do której Adam może wynajdować literackie skojarzenia, co to czesze swą urodę (dobrze,że Adam nie jest Filonem). Wolfi został łagodnie potraktowany, bo...Laura ma Styl jak Buffon, jednoaktówka Kala Amburki, prequel do tego, Borejkowie Nikim Nie Gardzą.
  • iwoniaw 21.06.19, 20:32
    Homer musiałby być ślepy, żeby zarekomendować kogoś takiego!

    :-D :-D :-D Ryczę ze śmiechu (homeryckiego). Zrobiłaś mi dzień, jak to mówią krajanie Szekspira ;-)


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • tt-tka 14.06.19, 13:24
    przymrozki napisała:

    > A ja ją lubię jak szarańczę, która nawiedza uprawy nielubianego sąsiada, a omij
    > a moje. Głupie, uparte, niewychowane. Niech Gaba łka przez toto po kątach.
    >


    Ano tak, to tak. Nie lubie tej szaranczy, ale niech Gaba lka :)


    > A cóż lepszego mógł złowić ten "rozchwytywany na rynku matrymon
    > ialnym towar", jakim jest Ignaś.

    Sama prawda :)


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • nikka0007 05.07.19, 18:23
    Ja tez nie cierpię, nie trawię tej postaci! jeszcze bardziej od Ignacego.
    Strasznie zaczęła się rządzić na Roosvelta, przejęła cały dom , Gabryśka z Grześkiem przez nią nie mają gdzie mieszkać a to co zrobiła z pamiątkową tablicą przechodzi ludzkie pojęcie.Mam nadzieje , że skończy jak Janusz Pyziak.
  • tt-tka 05.07.19, 19:33
    A co ona takiego zrobila, zdjela ze sciany. I wreczyla tesciom w calosci, zeby mogla zawisnac na innej scianie, znowu nad stolem rodzinnym i przed oczami wszystkich. Gdybyz choc zerwala te zdjecia osmieszajace jej meza... ale nawet tego nie zrobila.

    A Rusfelta jeszcze jej bokiem wyjdzie, jestem pewna. Gabona wykurzyla, ale slodkiej pacyfikatorce Rozy podporzadkowuje sie.

    Oraz to, ze stare Stryby nie maja gdzie mieszkac, to byl ich wybor i pomysl na zycie, pozwole sobie zauwazyc. Nie wiem, jak dla kalarepy, ale dla Gabona powstal uklad bardzo wygodny - nic nie musi, za to wszystko jej sie nalezy.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 06.07.19, 10:28
    nikka0007 napisał(a):

    > Gabryśka z Grze
    > śkiem przez nią nie mają gdzie mieszkać

    Przecież oni nie mają gdzie mieszkać z powodu ciągu własnych, osobistych acz idiotycznych decyzji. Na dodatek Gabrysiowie bynajmniej niczego nikomu nie dali. Gabrysia po prostu w końcu zdecydowała się wyprowadzić z domu rodziców. To, co Agnieszkowie dostali to nie było mieszkanie, tylko więcej miejsca w mieszkaniu dziadków - zresztą nawet to tylko do czasu, bo chwilę potem sprowadzono im na głowę Różę z dziećmi, a zatem towarzystwo bardziej absorbujące niż jedna irytująca Gaba i jedna cicha Kalarepa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.