Dodaj do ulubionych

TVP i rozmiękczanie mózgów

20.07.19, 17:30
Oczywiście, już nie wrócimy na Roosevelta 5, bo koniec z Jeżycjadą, dziejącą się na Jeżycach.

Ale ciekawi mnie, czy starsi państwo Borejkowie pogodzili się w końcu z przekazem telewizyjnym i u córki śledzą Wiadomości w TV (nie chcę pisać, że TVPiS, ale no tak jakoś wyszło), czy nadal bojkotują jedyne okno na świat (Mezzo, Planet, HBO)?
Edytor zaawansowany
  • bupu 20.07.19, 18:09
    Nie przypominam sobie żebym w jakimkolwiek opisie Pulpicowa widziała odrażające urządzenie do produkcji kisielku z mózgów. Flobre najwyraźniej nie mają telewizora.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 20.07.19, 18:24
    Maja, a przynajmniej mieli, w mcdusiowej wigilii Jozwa sie przy nim ulokowal. Chyba.

    natomiast nikogo we Floplicowie, lacznie z rdzennymi tambylcami, nie przylapalismny na ogladaniu, to fakt.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 20.07.19, 19:08
    tt-tka napisała:

    > Maja, a przynajmniej mieli, w mcdusiowej wigilii Jozwa sie przy nim ulokowal. C
    > hyba.

    Józef dekował się przy kominku, no gdzieżby taki rycerski wzór cnót wszelakich siadywał przy telewizorze!


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 20.07.19, 19:27
    A, to mi sie pomylilo. Psieplasiam.
    Ale swoja droga dalabym glowe, ze telewizor u Flobrych byl, choc go nikt nie oglada. Czy w opisie pokoju, czy jakos... a moze uznalam go za mebel tak oczywisty ?
    Inna rzecz, nie wierze, ze tam, gdzie sa w miare normalne nastolatki, nie ma telewizora i nie odbija sie to nijak w zbuntowanych myslach Nory. zwlaszcza ze dziewczyny wlasnych komputrow, ktore brak telewizji moglyby zrekompensowac, nie maja.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ciotka.scholastyka 21.07.19, 10:14
    tt-tka napisała:

    > dalabym glowe, ze telewizor u Flobrych byl, choc go nikt nie og
    > lada. Czy w opisie pokoju, czy jakos... a moze uznalam go za mebel tak oczywist
    > y ?

    Był, był, na sto procent. I to opisany tak, że niewątpliwie był włączony - choć też nie jestem w stanie zacytować. Luknę może później do źródła.
  • iwoniaw 22.07.19, 10:02
    No co Ty, gdzie i po co dzisiejszym nastolatkom telewizja? To już prędzej mnie dziwi nonszalancki stosunek Nory do telefonu wpadniętego w trawę (i nie szukanego), toż współcześni licealiści mają tam centrum zarządzania wszechświatem - wszelkie internety, netflixy i inne jutuby. Nie znam nastolatków oglądających tv "na telewizorze", jak im potrzeba czegoś konkretnego z zawartości programowej, to na telefonie obejrzą.

    Co do kwestii głównej - już w makabrusi się dowiadujemy, że tv (wszelkie) to zło i kisielek pożądany przez Wrażego Pyziaka co najwyżej, a Borejkowie to nic nigdy (stare seriale odkrywane w kablówce przez Ignaca parę lat wcześniej dyskretnie przemilczano). Nie pamiętam, czy widzimy telewizor na R. później niż w JT, gdzie z niesmakiem program sylwestrowy ogląda 9-letni zgred Józinek (ale to w rodzinnej piwnicy, nie u dziadków/ciotki)?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • m.y.q.2 22.07.19, 11:37

    > > A co robiły mieszkające w centrum miejskich rozrywek dzieci Gaby czy Idy?

    To akurat doskonale wiem: Czytały.
    Braku telewizora nie odczuwam i popieram Borejków w ich niechęci do tej odmóżdżającej maszynerii. Filmy i wartościowe programy można oglądać w internecie, który przez rodzinę jest używany od lat.


    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • przymrozki 22.07.19, 12:52
    m.y.q.2 napisała:

    >
    > > > A co robiły mieszkające w centrum miejskich rozrywek dzieci Gaby cz
    > y Idy?
    >
    > To akurat doskonale wiem: Czytały.

    Raczej się domyślamy niż wiemy. Młodzież w Neo głównie żyje życiem rodzinnym, chłonie atmosferę i słucha łacińskich cytatów. Wyjątkiem jest Józinek, który wbrew rodzinnemu zwyczajowi ma kolegów i harata z nimi w gałę. Taka Róża na przykład z książką nie bywa widywana, raczej coś piecze, zmywa albo nie ma czasu na spacer z siostrą, bo jest zaręczona.

    > Braku telewizora nie odczuwam i popieram Borejków w ich niechęci do tej odmóżdż
    > ającej maszynerii. Filmy i wartościowe programy można oglądać w internecie, któ
    > ry przez rodzinę jest używany od lat.

    Ale oni wcale nie oglądają "wartościowych filmów i programów". Ani w internecie, ani nigdzie. Zresztą, elektroniki praktycznie nie używają, nawet nastolatki. Borejkowie rzucili telewizję, bo najwyraźniej tylko druk gwarantuje jakość przekazu. Nie ma wśród Borejków żadnego kinomana, ostatnim kontaktem z kinem autorskim był Jarmush w "Pulpecji". Potem do kina chadzano na randki lub oglądać głupie strzelanki, żeby mieć potem co krytykować.

    W zasadzie jedynym wyłomem od zasady, że wszystko błoto, co się świeci w telewizorze, są reportaże, które dla telewizji produkuje Ignaś. Nie wiadomo, czy rodzina je ogląda. Pewnie nie, bo jak.

  • tt-tka 22.07.19, 13:06
    przymrozki napisała:

    > Raczej się domyślamy niż wiemy.

    Sztimmt :)
    Ostatni raz widziano mlode z ksiazka wieczorami bodaj wtedy, gdy Gabon im podawal ksiazeczki do lozeczka. Bodajze 8- i 11-latce.



    > Ale oni wcale nie oglądają "wartościowych filmów i programów". Ani w internecie
    > , ani nigdzie.

    Internet sluzy juz sporej Laurze do gry w scrabble. Choc i tak z Roza na zywca przyjemniej.

    >Zresztą, elektroniki praktycznie nie używają, nawet nastolatki.

    Ano. Ani Fryca znalezc sie w necie nie da, ani sprawdzic, na jaki film wloka Nore koledzy, a komorki sa nagminnie gubione, topione badz wyrzucane.







    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 22.07.19, 15:25
    tt-tka napisała:

    > Ostatni raz widziano mlode z ksiazka wieczorami bodaj wtedy, gdy Gabon im podaw
    > al ksiazeczki do lozeczka. Bodajze 8- i 11-latce.

    Ale Laura zdradza pewne objawy oczytania - a to nadużywa frazy "do kroćset" powołując się muszkieterów, a to odmawia zapoznania się z poleconą przez dziadka lekturą, bo czyta "Małe kobietki" (czy coś tam).

    > Internet sluzy juz sporej Laurze do gry w scrabble.

    I całej rodzinie do wysyłania maili do Staszki. Zakładam, że skoro Ignaś z Józinkiem chodzili do Tygrysa, to raz, że sami połączenia nie mieli, dwa - Róża też nie miała.

    > Ano. Ani Fryca znalezc sie w necie nie da, ani sprawdzic, na jaki film wloka No
    > re koledzy, a komorki sa nagminnie gubione, topione badz wyrzucane.

    Ba! Podeszwa, współczesny nastolatek, w końcu odzywa się do dziewczyny, która mu się od dawna podoba, dopiero gdy udaje mu się od wspólnych znajomych wydębić jej numer telefonu. Żadnego insta, żadnego fejsa. Smsy jak w średniowieczu. Nawet maruda z Albionu nie lampi się w ekran smartfona, tylko żuje gumę.

    To nie jest rodzina silnie zelektronizowana i nawet OK, niech nie będzie, tyle że w takim razie bez telewizora skazuje się na zupełny brak kontaktu z jedną z form przekazywania treści artystycznych i edukacyjnych.
  • tt-tka 22.07.19, 15:51
    Wlasnie, artystycznych i edukacyjnych...
    Ja rozumiem, tzn nie rozumiem, ale przyjmuje do wiadomosci, ze mozna byc nieciekawym swiata, ze nie obchodza kogos reportaze geo, rekonstrukcje historyczne, zwierzeta, problemy spoleczne ani polityczne. Ale oni najwyrazniej nie slyszeli nawet o dyskusjach o ksiazkach (nawet w radio czegos takiego nie sluchaja), o analizach literackich (a po co analizowac ? Micek wielkim poeta byl i to wystarczy), o Mezzo, na ktorym przynajmniej Laura spiewaczka powinna wisiec kilka razy w tygodniu, a chocby o tekstach trudnych/niemozliwych do zdobycia w ksiegarni, a zdigitalizowanych.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 22.07.19, 18:29
    Wydaje mi się, że czytanie u Borejków jest zjawiskiem tak normalnym, że autorka nie musi o tym bez przerwy wspominać. Niesprawiedliwością jest twierdzenie, że dzieci nie czytają. Przykłady? Proszę bardzo: Ignaś, leżący między rodzicami i czytający książkę (każde z nich ze swoją książką w ręce), tenże Ignaś studiujący słownik wyrazów obcych, uczący się codziennie kilku haseł, Ignaś czytający Psa Baskervillów bodajże, nawet w kibelku.
    Laura czytająca Senekę w pociągu do Torunia. Może nie pamiętam Róży z książką (poza Słoneczkiem), ale nie wątpię, że czytała, Borejkowie to czytająca rodzina.

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • tt-tka 22.07.19, 19:06
    A jednak wspomina niemal zawsze, gdy pojawia sie Ygnac, czesto, gdy Milicja... akurat pokolenie wnukow jest pomijane w tych opisach. ´Z wyjatkiem od niemowlectwa geniusia IGstryby, ktorego zreszta z ksiazka tez w jego nastolectwie nie widzimy. Ksiazka w pociagu to nie w domu, a pytanie brzmialo, co robia mlodzi postborejkowie wieczorami.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 22.07.19, 19:37
    Może wzmacniają więzy rodzinne spędzając po prostu czas ze sobą.
    Przyznam się, że jestem lekko zniesmaczona jadem, jakim przepełnione są wypowiedzi na temat Borejków. Owszem, sama uważam, że od Kalamburki saga zaczyna przypominać własną karykaturę, ale w/g mnie jest to spowodowane faktem, że autorka, chcąc zakończyć Jeżycjadę, spotkała się z oporem czytelniczek/ów, którzy koniecznie chcieli Borejków. No to mamy efekty wymuszenia na człowieku takiej decyzji. Poza tym wiek, i co najważniejsze, co krzyczy z Neo -
    brak uczciwej, obiektywnej redakcji. Może to bardziej ekonomiczne, kiedy matka redaguje książki córki i vice versa, ale jak strasznie rzutuje to na jakość książek, widzimy same!
    Wzięłam do ręki Kwiat kalafiora i czytam:
    Redaktor: Elżbieta Jasztal - Kowalska.
    Redaktor techniczny: Maria Bochacz
    W McDusi już tylko Emilia Kiereś.
    Nawet, kiedy Emilia widzi, jakie gnioty tworzy obecnie matka, to prawdopodobnie nie mówi jej o tym, bo może jej nie wypada? Rezultaty w oczy biją!

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • przymrozki 22.07.19, 20:11
    m.y.q.2 napisała:

    > ale w/g mnie jest to spowodowane faktem, że autorka,
    > chcąc zakończyć Jeżycjadę, spotkała się z oporem czytelniczek/ów, którzy koniec
    > znie chcieli Borejków. No to mamy efekty wymuszenia na człowieku takiej decyzji

    Moim zdaniem, a nie musisz się ze mną zgadzać, kpiny z postaci nierzeczywistych, jeżeli są nawet przewinieniem, to niewielkim. Już prędzej niemiła jest sugestia, że Małgorzata Musierowicz, postać jak najbardziej autentyczna, pisze pod przymusem i przez to sabotuje ukochaną przez czytelniczki serię. Nie róbmy z MM istoty bezrozumnej, którą trzeba usprawiedliwiać jak dziecko przyłapane na wsadzaniu widelca do kontaktu. To jest dorosła, inteligentna kobieta. Lepiej ją szanować i się z nią nie zgadzać niż ubezwłasnowolnić i kiwa głową z pobłażaniem.

    > . Poza tym wiek, i co najważniejsze, co krzyczy z Neo -
    > brak uczciwej, obiektywnej redakcji.

    To jest, oczywiście, problem. Ale brak redakcji tłumaczy błędy merytoryczne (np. pomylenie "Białego kła" z "Księgą dżungli"), niekonsekwencje (np. w kolorze włosów Ani), pominięcia (np. brak Metodego w życiu Ignasia) etc. Głównym problemem Neo nie jest jednak to, że metraż pokoju Strybów jest niestały w czasie, ale to, że bohaterowie to zamknięte na świat, wywyższające się snoby. Postacie antypatyczne. Nic nie zostało z Gabrysi wysyłającej sygnały dobra, z wrażliwej Idy płaczącej nad rudym kościotrupem, z mamy Borejko, która jedną ma tylko Idusię. Gabon nienawidzi świata, Ida wyśmiewa nadwagę nastoletniego gościa, Mila nie ma w sobie ani krztyny ciepła. Ich dzieci i wnuki żyją samotnie, boją się świata za drzwiami, dla niespokrewnionej z nimi istoty nie kiwnęliby palcem. Jedyna przygoda jaka spotyka ich w życiu to jeden literacko nieinteresujący turboromas zakończony szybkim ślubem i gromadką dzieci. Potem już tylko obiadki u cioci, krytyczne ocenianie innych i pochwała pełnej izolacji.
  • przymrozki 22.07.19, 19:17
    m.y.q.2 napisała:

    > Wydaje mi się, że czytanie u Borejków jest zjawiskiem tak normalnym, że autorka
    > nie musi o tym bez przerwy wspominać. (...) Może nie pamiętam Róży z książką (
    > poza Słoneczkiem), ale nie wątpię, że czytała, Borejkowie to czytająca rodzina.

    Ej, no to jest niesprawiedliwy argument. MM jest to pisarz zawodowy, który sprzedaje mi swoje książki za pieniądze. Dlatego traktujemy się nawzajem poważnie i ja zakładam, że jak ona mi czegoś się nie napisze, to znaczy, że tego w świecie przedstawionym nie ma. Przy przyjęciu innej interpretacji, to wszystko można by napisać. Na przykład. Borejkowie to rodzina, w której bez przerwy ktoś się nad kimś fizycznie znęca. Jest to na Roosevelta zjawisko tak normalne, że MM nie opisuje każdego podbitego oka i pękniętej śledziony, ale przecież a to Ignaś dostanie w kubek od Józinka, a to Józinek poczuje sękatą dłoń babci na swoich pośladkach lub słoik musztardy na swojej głowie. Niewykluczone, że Elka nie jest w żadnej Japonii, tylko po prostu Grześ ją zatłukł kalarepą, a potem Ignacy upozorował winę Metodego, dzięki czemu wygryzł rywala w wyścigu o miano ukochanego dziadka małego Ignasia.

    A co do lektur. Ignaś faktycznie jest nam przedstawiony jako mól książkowy, ale Róża bynajmniej. To poczciwa, pracowita dziewczyna, która nie przejdzie obojętnie obok żadnego niepościelonego łóżka i nieupieczonych bułeczek orzechowych. Ale ani nie czyta, ani nie zachowuje się, jakby coś w życiu czytała. Albo taki Józinek - twardo stąpający po ziemi zabijaka, którego do nauki nie ciągnie. Łusia (mała) wykazuje ciekawość świata, ale zaspokaja ją raczej wchodząc w interakcje z rzeczywistością, a to pójdzie do zoo, a to zamęczy rodzinę pytaniami, a to zostanie nadzieją polonisty. Ania i Nora to wyjące grubaski (trochę tylko zrehabilitowano Norę, ale ciągle nie jest tak, że wołami jej od książki nie odgonisz), a z kolei Szymek z Jędrkiem spędzają wakacje nad tabletem lub nieerudycyjnie gonią kury. Nic o żadnym oczytaniu z ich strony nam nie wiadomo.
  • zla.m 22.07.19, 15:00
    m.y.q.2 napisała:

    >
    > Braku telewizora nie odczuwam i popieram Borejków w ich niechęci do tej odmóżdż
    > ającej maszynerii. Filmy i wartościowe programy można oglądać w internecie, któ
    > ry przez rodzinę jest używany od lat.
    >
    >
    Zadziwiające, to w internecie są filmy i wartościowe programy, a w telewizji patostreamy, influencerzy i rozmaite challange... a nie, wait...



    --
    Psycholog poradził mi napisać szczere listy do osób, których nienawidzę i spalić je.
    Zrobione. Ale co z listami?
  • ciotka.scholastyka 22.07.19, 21:27
    m.y.q.2 napisała:

    > Braku telewizora nie odczuwam i popieram Borejków w ich niechęci do tej odmóżdż
    > ającej maszynerii. Filmy i wartościowe programy można oglądać w internecie, któ
    > ry przez rodzinę jest używany od lat.

    Z tego, co piszesz, wynika, że telewizor jest zły, bo jest telewizorem. Prostokątnym pudełkiem z ekranem. Urządzeniem takim.
    Można i tak, ale czymże różni się on od komputera, który wg ciebie zły nie jest?
  • m.y.q.2 22.07.19, 21:37
    Wiesz, nie lubię, kiedy podsuwa mi się pod nos przeżutą papkę. Dlatego wolę czytać.

    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • kooreczka 22.07.19, 21:48
    Ale sporo książek to JEST szkodliwa papka- w najlepszym razie, bo bywa szkodliwa. I nie jest tak, że ludzie czytający odsiewają ziarno od plew. Siedzę na wielu grupach czytelniczych, ale od jakiegoś czasu ograniczyłam sie do śledzenia kilku użytkowników, bo większość postów to a) rozmyte, paskudne technicznie zdjęcia nóg/stosików/kotków. b)jednozdaniowe wzmianki co się przeczytało bez cienia refleksji c)obrazki jacy to my czytający jesteśmy wspaniali. Przy czym to ostatnie nijak nie przeszkadza bezkrytycznie zachywać się guanem pokroju tatuażysty z Auschwitz czy innych Chłopców w Pasiastej Pidżamie. Paradoksalnie więcej postów polecających rzeczy niszowe, ciekawe, niereklamowane znajduję na grupie Filmaster.
  • m.y.q.2 22.07.19, 22:22
    Zgadzam się, ale ja sama sobie lekturę wybieram,
    jeżeli trafi mi się gniot, to go odkładam na bok i cześć. Nie mam o sobie jako o czytelniczce zbyt wielkiego mniemania, ale czytam już ponad sześdziesiąt lat i jest to moje ukochane zajęcie. Czytanie uczy myślenia. Lubię mieć własne zdanie, telewizja daje mi papkę gotową do przełknięcia, podlaną propagandą i doprawioną mdłym sosem dydaktyki. Nie znoszę tego, wolę własne kompozycje smakowe!

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • kooreczka 22.07.19, 22:42
    Żeby uciec od prawa Goodwina- bo Lenin to z kamerą wśród ludzi latał, skoro telewizja to mdła propaganda i do tego dydaktyka? I wytłumacz mi, dlaczego filmy z zasady nie uczą myślenia, a te same pryncypia wyboru mają się do nich nie stosować? Ktoś pilota zabiera?
  • tt-tka 22.07.19, 22:54
    Ja sama sobie wybieram program do ogladania :)
    I, jej bohu, bywaja smaczne, pikantne, niepokojace, dajace do myslenia, ... a co ty wlaczasz, ze znajdujesz tylko papke dydaktyczna i propagandowa ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ciotka.scholastyka 23.07.19, 10:20
    m.y.q.2 napisała:

    > czytam już ponad sześdziesiąt lat

    Bez złośliwości, ale to dużo wyjaśnia.
  • m.y.q.2 23.07.19, 12:32
    Dobrze, że się zrozumiałyśmy, Ciotko.

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • marzenna114 23.07.19, 08:27
    iwoniaw napisała:

    > Nie znam nastolatków oglądających tv
    > "na telewizorze", jak im potrzeba czegoś konkretnego z zawartości programowej,
    > to na telefonie obejrzą.
    Mój jeden czasem ogląda, podpina się z internetem z telefonu do telewizora :). I czasem oglądają mecze - bo na telewizorze lepiej widać niż na komórce. Ale generalnie się zgadzam nastolatki raczej nie oglądają telewizji. Jeszcze kilka lat temu dziewczyny oglądy seriale, ale teraz to już chyba nie.
  • kocynder 22.07.19, 20:24
    Yyy... A nie było coś, dawno temu, mota mi się taka scena, że młodzieniec ów siedzi przed tv a rodzice się szykują na jakąś imprezę? O ile pamiętam oglądał jakieś girlsy z piórami w ty... Tylnych częściach kostiumów wszytymi... Z tym, że kojarzy mi się nader mętnie więc jeśli nie to proszę nie bić!

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
  • iwoniaw 22.07.19, 20:41
    To było w JT jeszcze.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • m.y.q.2 22.07.19, 20:48
    To Józinek oglądał sylwestrowy program w tv i w tak zwanym międzyczasie informował szykujących się na bal rodziców, gdzie znajdują się pogubione przez nich elementy ich balowych strojów.
    Przymrozki, nie twierdzę, że ona nas sabotuje, twierdzę, że straciła serce do swych bohaterów i stworzyła ich karykaturę. Okazało się również, że MM przestała się podobać nasza rzeczywistość, jej bohaterowie wyewoluowali więc w takich właśnie niesympatycznych osobników, którzy żyją jakby w bąblu swej odrębności od reszty świata. I boją się innych osobników swego gatunku, dlatego kurczowo trzymają się razem w tej swojej oblężonej twierdzy. Przyznaję, że nie lubię tych ludzi. A szkoda, bo wcześniejsze książki czytałam z wielką przyjemnością i Borejków naprawdę lubiłam.

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • przymrozki 23.07.19, 08:55
    m.y.q.2 napisała:

    > Przymrozki, nie twierdzę, że ona nas sabotuje, twierdzę, że straciła serce do s
    > wych bohaterów i stworzyła ich karykaturę.

    No tak, ale to wyłączna wina MM. Nie czytelniczek, a także nie wydawnictwa, że wypłaciło zaliczkę i nie stróża nocnego w magazynie w drukarni, że upilnował nakład. To nie jest tak, że skoro chciałyśmy kontynuacji wbrew woli autorki, to nie dziwmy się, że zamiast literatury dostajemy wióry.

    Poza tym skoro autorka, która powołała Gabuchnę do życia, miała prawo stracić do niej serce, to i my mamy prawo. MM robi z niej panią Lisiecką, a ja wampira pożywiającego się krwią niemowląt. Każdy ma swój styl.
  • przymrozki 20.07.19, 21:38
    E nie, programów informacyjnych to oni nie oglądali z zasady. Raz Ida zaproponowała włączenie wiadomości na prima aprilis, bo a nuż będzie coś zabawnego, ale ją przegłosowano. Na Roosevelta grupowo oglądano tylko wielkie role Kłamczuchy w teatrze telewizji. Nic nam nie wiadomo o tym, żeby rodzina zbierała się wokół odbiornika z innych okazji. A przynajmniej oficjalnie tak to wyglądało, bo skądś jednak Róża i Laura wiedziały, że politycy w telewizji się kłócą. Ktoś musiał im włączać maszynę do produkcji kisielku lub przynajmniej nie reagować, gdy włączały ją sobie same.

    Oczywiście, Pulpa nawet jako maturzystka twardo oglądała dobranocki, a dziadek lubił "Ulicę Sezamkową". Ale teraz już tego w telewizji nie puszczają.
  • tt-tka 20.07.19, 22:51
    Piszac dziewczyny myslalam o Flobrownach... mieszkaja na zadupiu za przeproszeniem, wyjezdzaja na wakacje, ale zwykle, zwlaszcza w dlugie jesienne i zimowe wieczory raczej siedza w domu i co ? Pierze dra ? :)
    Spodziewalabym sie ich wlasnie przed telewizorem.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • upadly_kocyk 20.07.19, 23:25
    tt-tka napisała:

    > Piszac dziewczyny myslalam o Flobrownach... mieszkaja na zadupiu za przeproszen
    > iem, wyjezdzaja na wakacje, ale zwykle, zwlaszcza w dlugie jesienne i zimowe wi
    > eczory raczej siedza w domu i co ? Pierze dra ? :)
    > Spodziewalabym sie ich wlasnie przed telewizorem.
    >

    Na pewno haftuja kołdry i czytają książki dla przyzwoitych panienek.
  • ciotka.scholastyka 21.07.19, 10:17
    Flobrówny są jeszcze całkiem normalne, przynajmniej do tego momentu, kiedy MM zdecydowała się uborejczyć Norę. Jeżdżą na obozy za granicę, uczą się tańczyć, a kiedy Ania dostaje się na studia, wszyscy są zdziwieni, że jej się udało (pomijam oczywiście ten drobiazg, że do autoressy nie dotarło, że nie ma już egzaminów wstępnych).
  • przymrozki 21.07.19, 10:27
    ciotka.scholastyka napisała:
    > a
    > kiedy Ania dostaje się na studia, wszyscy są zdziwieni, że jej się udało (pomi
    > jam oczywiście ten drobiazg, że do autoressy nie dotarło, że nie ma już egzamin
    > ów wstępnych).

    Tak, nikt nie podejrzewał, że ona się dostanie na jakiekolwiek studia, a dostała się na japonistykę do Poznania. Dziesięciu kandydatów na miejsce, minimalne progi punktowe na poziomie studiów medycznych (oczywiście, brane są pod uwagę inne przedmioty niż na medycynę, ale chodzi o wynik matury w procentach).
  • przymrozki 21.07.19, 10:19
    tt-tka napisała:

    > Piszac dziewczyny myslalam o Flobrownach... mieszkaja na zadupiu za przeproszen
    > iem, wyjezdzaja na wakacje, ale zwykle, zwlaszcza w dlugie jesienne i zimowe wi
    > eczory raczej siedza w domu i co ? Pierze dra ? :)
    > Spodziewalabym sie ich wlasnie przed telewizorem.

    A co robiły mieszkające w centrum miejskich rozrywek dzieci Gaby czy Idy? Przecież też z nich nie korzystały. Jestem w stanie uwierzyć, że Patrycja i Florek zapewniali córkom jakieś wieczorne rozrywki - planszówki, wspólne gotowanie, czytanie, basen, odwożenie do kolegów i na zajęcia dodatkowe etc. Mogły mieć mniej okazji do bezmyślnego patrzenia w sufit niż Józinek.
  • tt-tka 21.07.19, 11:54
    przymrozki napisała:


    > A co robiły mieszkające w centrum miejskich rozrywek dzieci Gaby czy Idy?

    Zaskakujaca rzecz, ale nie wiemy !
    W ciagu dnia to mniej wiecej wiadomo, natomiast wieczory zostaly przemilczane. Roza wtedy, gdy sie odchudza, korzysta z czasu, gdy rodzina zre kolacje, by sie wykapac oraz idzie z Fryckiem do kina. Co robia dzieci przed i po kolacji - nie wiadomo.
    (czytaja zapewne, ale to w domysle. O doroslych wiemy, ze czytaja, o dzieciach nie)

    Jestem w stanie uwierzyć, że Patrycja i Florek z
    > apewniali córkom jakieś wieczorne rozrywki - planszówki, wspólne gotowanie, czy
    > tanie, basen, odwożenie do kolegów i na zajęcia dodatkowe etc.

    Uwierzyc mozna, czemu nie, ale nie napisano tego. Rownie dobrze moge uwierzyc, ze ogladaly program telewizyjny.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 21.07.19, 12:21
    tt-tka napisała:

    > > A co robiły mieszkające w centrum miejskich rozrywek dzieci Gaby czy Idy?

    > Zaskakujaca rzecz, ale nie wiemy !
    > W ciagu dnia to mniej wiecej wiadomo, natomiast wieczory zostaly przemilczane.
    > Roza wtedy, gdy sie odchudza, korzysta z czasu, gdy rodzina zre kolacje, by si
    > e wykapac oraz idzie z Fryckiem do kina. Co robia dzieci przed i po kolacji - n
    > ie wiadomo.

    No tak, zapomniałam o młodzieży wieczerzającej z seniorami. To jest jedna popołudniowa rozrywka, o której wiemy. Róża, wiadomo, gotuje, sprząta, zmywa i huśta tłuściochy, to może wypełniać czas, a Laura najwyraźniej zawsze ma odrobione zadania domowe.


    > Jestem w stanie uwierzyć, że Patrycja i Florek z
    > > apewniali córkom jakieś wieczorne rozrywki - planszówki, wspólne gotowani
    > e, czy
    > > tanie, basen, odwożenie do kolegów i na zajęcia dodatkowe etc.
    > Uwierzyc mozna, czemu nie, ale nie napisano tego. Rownie dobrze moge uwierzyc,
    > ze ogladaly program telewizyjny.

    Tylko że Norę po raz pierwszy widzimy w "Ciotce", nie znamy jej tak dobrze, jak znaliśmy Laurę, Różę, Ignasia, Józinka i Łusię. W przypadku młodszej panny Górskiej nie mamy podstaw do wytykania luk czy niekonsekwencji w budowaniu postaci. Nie licząc, oczywiście, kwestii wyglądu. Tutaj byśmy miały używanie, córkom Patrycji, z książki na książkę, włosy rudzieją, blondzieją, prostują się i zwijają w loki dosłownie bez opamiętania.
  • minerwamcg 24.07.19, 09:01
    Nie wydaje mi się, żeby dla Borejków w kwestii telewizora miało jakiekolwiek znaczenie, której władzy aktualnie służy telewizja. Oni są nietelewizyjni apolitycznie, nie używają z zasady, a nie z powodu tej czy tamtej propagandy. Zresztą zabawne, bo za komuny używali :) Dzisiaj nietelewizyjność nie jest żadnym hipsterstwem, stała się wręcz modna.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • ciotka.scholastyka 24.07.19, 09:56
    minerwamcg napisała:

    > Dzisiaj nietelewizyjność nie jest żadnym hips
    > terstwem, stała się wręcz modna.

    Hipsterstwo jest modą, i to okrutnie, i słusznie, wyśmiewaną :)
  • minerwamcg 24.07.19, 10:44
    Ale nietelewizyjność jeszcze nie 😉 Zresztą, jak powiadam, "niemanie" telewizora zrobiło się mainstreamowe.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka