25.07.19, 20:41
Czytałam tu dyskusję o wąsach Floriana, które przyniosły mu przezwisko Flobry. Pamiętam rysunek, na którym dawny Baltona wygląda, zgodnie ze słowami autorki, jak syty niedźwiedź,
jednak jest to niedźwiedź bezwąsy. Gdzie i kiedy nastąpiła przemiana?


--
Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
St.Jerzy Lec
Edytor zaawansowany
  • tt-tka 25.07.19, 23:00
    W tym samym tomie zdaje sie - mamy opis Floriana wasatego i zarazem rysunek Floriana bezwasego. Albo tom roznicy.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 25.07.19, 23:47
    Dziękuję, jeszcze raz tego opisu poszukam.

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • bupu 26.07.19, 14:29
    tt-tka napisała:

    > W tym samym tomie zdaje sie - mamy opis Floriana wasatego i zarazem rysunek Flo
    > riana bezwasego. Albo tom roznicy.
    >

    Florian jako nadtopione zombie udające niedźwiedzia wystąpił na ilustracji w Sprężynie, wąs piastowski natomiast hodował w Makabrusi.



    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • sayoasiel 26.07.19, 02:12
    Nie, Florian wąsaty pojawia się w McDusi. Zainteresował się wtedy historią pobliskiego kościoła i chciał, żeby rodzina przed ślubem go zobaczyła pod tym właśnie kątem. Wtedy to też piastowskiego wąsa podkręcał. Nie w "Sprężynie".
  • tt-tka 26.07.19, 02:55
    Tak, slusznie, piastowym wasatym wojem Flobry zostal w McDusidle. Glownie z powodu, ze tysiac lat wczesniej czy cos kolo tego w okolicach Kostrzyna maszerowaly wojska Chrobrego :)
    Natomiast nastepna jego podobizna (koszmarna !) jest z WdO albo Feblika (bez znaczenia, to sie dzieje w tym samym czasie) i na rysunku Flobry jest bez wasow. Czy gdziekolwiek w tych ostatnich tomach podkreca wasa w tekscie, nie pamietam.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 26.07.19, 11:32
    Jeszcze raz dziękuję. Nawet nie pamiętałam, że jakiś ślub w Macabrusi się odbywał, nie znoszę tej i dalszych części Neo.
    Ślub? Laury?

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • ciotka.scholastyka 26.07.19, 11:45
    m.y.q.2 napisała:

    > Jeszcze raz dziękuję. Nawet nie pamiętałam, że jakiś ślub w Macabrusi się odbyw
    > ał, nie znoszę tej i dalszych części Neo.
    > Ślub? Laury?

    Laury. Z uwiezioną w dal barokową suknią i udarem Pyziaka.
  • m.y.q.2 26.07.19, 13:15
    A, to tam było? I Laura w kostiumiku babci Mili sprzed pół wieku, z cudnym warkoczem splecionym kochającą ręką Semperfidelisa. I Gabrysia tuląca do łona szlochającego Pyziaka, który został CKNUK - iem. Zdaje się, że przyjęcie weselne zostało zorganizowane przez Gabę i śmierdzącego papierosami pana Gruszkę. Dzięki za przypomnienie, bo choć Macabrusia stoi na półce nie dalej niż pół metra ode mnie, to raczej jej nie wyjmę, nie mam siły jej nawet przejrzeć.

    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • sayoasiel 26.07.19, 13:22
    Obawiam się, że Gruszka zorganizował wesele sam. To był ogromny cios dla Gabrieli, która się parę dni przed ślubem zmobilizowała i uparła się, że zorganizuje Laurze ślub i wesele sama. A tu córka ją zdradziła i zawierzyła jakiemuś Gruszce (choć bez papierosów).
  • iwoniaw 26.07.19, 18:03
    Zdaje się, że przyjęcie weselne zos
    > tało zorganizowane przez Gabę i śmierdzącego papierosami pana Gruszkę.


    Nie, 21. grudnia Gaba postanowiła przeprowadzić "jakieś ustalenia organizacyjne" z okazji planowanego na 27. grudnia (tegoż samego roku, żeby nie było) ślubu i jak zwykle została straszliwie zraniona, albowiem Laura oznajmia jej, że wszystko jest (już!) pod kontrolą i p. G. trzyma rękę na pulsie :-D


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • m.y.q.2 26.07.19, 18:11
    No tak, Borejkowie nigdy nie zawracali sobie głowy takimi bzdurami jak wesela. Ślubne przyjęcie Idusi szykowane było również w przeddzień uroczystości. Jakoś mi to wtedy nie ptrzeszkadzało, uważałam, że na taką nasiadówkę rodzinną to wystarczy.

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • tt-tka 26.07.19, 20:13
    Mnie tez swego czasu nie przeszkadzalo, a potem niestety sama zaczelam przyjmowac gosci (niekoniecznie na slubnym przyjeciu) i wyszlo mi, ze jesli panie wyrobily sie z przygotowaniem przyjecia, to juz nie starczylo im czasu na nakrycie stolu i chocby pobiezne odrestaurowanie samych siebie :)
    jesli chce ci sie, odszukaj watek "stachanowczynie", tam dosc dokladnie wyliczylysmy, czego one ni czorta nie zdazylyby zrobic

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 27.07.19, 02:12
    m.y.q.2 napisała:

    > No tak, Borejkowie nigdy nie zawracali sobie głowy takimi bzdurami jak wesela.
    > Ślubne przyjęcie Idusi szykowane było również w przeddzień uroczystości. Jakoś
    > mi to wtedy nie ptrzeszkadzało, uważałam, że na taką nasiadówkę rodzinną to wys
    > tarczy.
    >


    Przecie to borejkowska tradycja. Na tydzień przed weselem Józwy i Derotki nie zorganizowano jeszcze ani miejsc siedzących dla gości, ani żarcia. Ani zastawy.

    A swoją drogą czy istnieje catering który ogarnie pożywienie dla ponad setki ludzi w sześć dni od zamówienia? O ile się nie mylę gotowy furaż nie spada z niebios wprost na półmiski, trzeba go najpierw przyrządzić, a w tym celu trzeba posiadać składniki. A zatem najpierw trzeba posiadać czas, żeby zamówić te składniki, potem zaś trzeba posiadać czas żeby z nich cokolwiek ugotować, a nie sądzę, zeby przyzwoita firma cateringowa dysponowała czasem wolnym od ręki.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • sayoasiel 26.07.19, 13:12
    tt-tka napisała:

    > Tak, slusznie, piastowym wasatym wojem Flobry zostal w McDusidle. Glownie z pow
    > odu, ze tysiac lat wczesniej czy cos kolo tego w okolicach Kostrzyna maszerowal
    > y wojska Chrobrego :)

    Teraz się zastanówmy, co by zrobił ze swoim wizerunkiem, gdyby jakieś inne ciekawostki ujrzały światło dzienne...nic mnie jednak teraz nie przychodzi do głowy z tego,co mogłoby się tam dziać.
    Dobrze,że wąsa zgolił, bo był jedyny bez. To przerażające. Wąsy wpływają na psychikę. Rzucają się na mózg. Jestem pewna,że gdyby Robcio wąsa zgolił, to znów by był radosnym Robrojkiem, domorosłym mędrcem wznoszącym toasty i śpiewającym arie.
  • tt-tka 26.07.19, 20:17
    Moze zainspirowalby sie czasami z "Najdluzszej wojny nowoczesnej Europy" z pozytkiem dla siebie i gospodarstwa ? Oni tam tez wasy nosili (nb b. ladne), ale im to na psychike nie szkodzilo.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ciotka.scholastyka 29.07.19, 22:19
    tt-tka napisała:

    > Moze zainspirowalby sie czasami z "Najdluzszej wojny nowoczesnej Europy"

    A! A! No właśnie!!! Dlaczego MM w swoich książkach nie wspomina etosu pracy z czasów zaborów? Jaka wielka szkoda. Przecież Poznań to było serce tego ruchu! Maksymilian Jackowski! Ewaryst Estkowski i jego żona Antonina! Karol Marcinkowski! Karol Libelt! Emilia Sczaniecka! Hipolit Cegielski! Mądre, dobre, patriotyczne, historyczne, polskie! Tyle że Mickiewiczem nie mieli czasu gadać, bo zasuwali... Pracą dla Polski.
    A tutaj tylko Flobry "ratuje ziemię przed Niemcem..."
  • zmiija_w_niebieskim 26.07.19, 21:59
    sayoasiel napisał(a):

    >
    > Teraz się zastanówmy, co by zrobił ze swoim wizerunkiem, gdyby jakieś inne ciek
    > awostki ujrzały światło dzienne...nic mnie jednak teraz nie przychodzi do głowy
    > z tego,co mogłoby się tam dziać.

    Kościuszko jakby się tam zatrzymał - toby sobie Florian operację plastyczną nosa zrobił.
  • m.y.q.2 26.07.19, 22:36
    Tt-tka napisała:
    tam dosc dokladnie wyliczylysmy, czego one ni czorta nie zdazylyby zrobic.
    I dlatego biedny tata Borejko musiał ewidentne zaniedbanie swoich kobiet naprawić, zdjął firanki i zleciał z drabiny.



    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • tt-tka 26.07.19, 23:50
    Tata B. zlecial z drabiny w wigilie. tez zreszta potraktowana na odwal sie.
    Przygotowania weselno-slubne to nastepny dzien. Ygnac jak zwykle bezuzyteczny takze i tego dnia.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 27.07.19, 00:04
    Specjalnie zaczęłam czytać Noelkę i Pulpecję zwracając uwagę na przygotowania wigilijne i te związane ze ślubem Idy. Na razie mama lepi uszka, dziewczyny zaś szukają butów dla jutrzejszej panny młodej. Chyba jednak się przerzucę na te Stachanowczynie, nie pamiętam tego wątku, ale ja dopiero trzeci rok tu podczytuję to i owo.

    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • tt-tka 27.07.19, 02:07
    Wigilii tez byl poswiecony watek czy nawet kilka, nie pamietam tytulu, ale czas mi sie tam nie zgadzal.
    Co tak na szybko - Gabon po 12.00 wraca z produktami do piernika, niemal zaraz potem wszystkie dziewczyny leca po buty, mama B. lepi uszka (dla 10 osob i idzie jej wolniej niz zwykle), ciasta niegotowe (przed wypadem do sklepow dziewczyny dopiero krecily mak zdaje sie), gabon po powrocie smazy rybe i konwersuje z Elka, ojciec B. spada z drabiny i wszyscy krzataja sie wokol niego, Gabon idzie po doktora Kowalika - a gdy doktor wkracza, Ygnac lezy na podlodze z talerzem pelnym wigilijnych ciast, od piernika po makowiec. Cuda, panie.

    Tam jeszcze w ktoryms momencie, chyba juz po powrocie z tych butowych poszukiwac pada podsumowanie, co jest zrobione i wymieniono trzy czy cztery potrawy (uszka na pewno). A potem mamy przeglad wigilijnego stolu i sledzie w pieciu smakach, pierozki takie i owakie i jeszcze jakies, raptem kolo siodmej jest wszystko to, czego przed piata jeszcze nie bylo. Cuda do kwadratu.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 27.07.19, 02:36
    Jak juz robimy remanenta (do Noelki wstecznie), to ja bym chciala wiedziec, jak Cyryjek i Metody wrocili do domu spod ronda. Mieli do przytachania ustrojona choinke, potrawy, nakrycia, stolik, dwa krzeselka oraz stoleczek i obrazy Terpentuli. Fubrawiec z kalarepy i celofanu jak wyszedl, tak przepadl, siedzial u Borejkow az do wyjscia na pasterke, a potem na tejze pasterce. O ojcu i manelach nie pomyslal (nie zeby mnie to dziwilo, choc brzydzi i owszem), starsi panstwo zostali do tego bagazu sami. Bylo cos o tym ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • piotr7777 27.07.19, 09:20
    Tak samo można się zastanawiać jak wyglądała wigilia u Kowalików skoro Tomek Gwiazdorzył a Mamert był na dyżurze, czyli Tosia i Roma siedziały we dwie przy stole (trochę smutne). Albo co się stało później z właścicielką domu, gdzie Bernard i Aniela wynajmowali pokój. Autorka pewnych rzeczy nie ogarnęła.
  • m.y.q.2 27.07.19, 12:08
    Tt-tko, rozśmieszyłaś mnie ogromnie. Według mnie starsi państwo wraz z całym towarzystwem
    wigilijnym spod ronda, udali się na włóczęgę i słuch po nich zaginął. Obrazy zostały sprzedane, sprzęty porzucone. Metody zdjął z choinki jeno
    sznur ukochanych elcynych lampek na pamiątkę i poszli. Po latach dołączyli do nich Elka z Tomkiem i już teraz wiem, skąd wzięli się w Japonii. Starsi państwo ich tam ściągnęli!

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • tt-tka 27.07.19, 12:30
    To byloby zachwycajace :), niestety bracia wrocili do domu (wraz z Terpentula, ktora u nich nocowala) i dlatego, dramatycznia i zakaszajac suchym chlebem pytam JAK ?! Zostawili manele, czy wedrowali z nimi ? Nawet tylko noszac do samochodu Metody obrocil kilka razy, nim wszystko doniosl.
    No chyba ze rzeczywiscie zostawili, zabierajac jedynie ukochane lampki. A Grzegorzowi kazali szukac tego wszystkiego, zbierac, przywiezc i odczyscic nastepnego dnia.

    PS w zyciu draniowi nie daruje zachowania tego wieczoru. Zaplakana corka wybiega z domu, a fuja wraca dopiero po polnocy i nawet nie zadzwoni do domu sprawdzic, czy Elka wrocila !

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 27.07.19, 12:51
    Teraz zaczynam rozumieć koncepcję Diany Barry. W jej dziełach pisanych dla Klubu Powieściowego aż roiło się od trupów. Na pytanie Ani Shirley o przyczynę tej mnogości nieboszczyków, Diana odparła, że nie wiedziała, co zrobić z drugoplanowymi bohaterami, więc ich uśmiercała Innymi słowy, nie zostawiała niedokończonych wątków, mając przeczucie, że to się zemści w przyszłości.

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • tt-tka 27.07.19, 13:42
    Diana miala swoja racje :), MM zreszta tez to robi, tylko wstecznie, stad taka nadpodaz sierotek w jezycjadzie.

    Ale wiesz, od zawodowca wymaga sie znacznie wiecej niz od Diany. Dla zawodowca nie powinno stanowic problemu zakonczenie watku lub definitywne pozbycie sie postaci. Natomiast odkladanie postaci do przechowalni "bo moze jeszcze sie przyda" i wyciaganie jej stamtad ni przypial, ni wypial to juz jest olewactwo. Czy zastanawialibysmy sie nad tym, jak zyje Roza w Oksfordzie, gdyby MM nie sciagnela jej z powrotem, i to bez sensu i bez pomyslu na jej zagospodarowanie ? A niechby nawet na wesele (tylko) przyjechala, tez nie byloby problemu i dociekan - lub znacznie mniej, bo ja bym jednak dociekala, czemu nie bylo jej na weselu brata, a jest na kuzyna. Ale znalazlabym wytlumaczenie :)

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 27.07.19, 13:46
    Sprawdziłam w Mcgniocie, w czasie ślubu Laury i Filona to Robrojek podkręcał siwiejącego wąsa, o Florku tyle było, że uśmiechał się serdecznie. Gdzie te jego wąsy?


    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • tt-tka 27.07.19, 13:59
    Wczesniej. Chyba przy wigilijnej kolacji, gdy opowiada o swojej fascynacji Chrobrym i czci go, sam wasiejac.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 27.07.19, 14:12
    tt-tka napisała:

    > Wczesniej. Chyba przy wigilijnej kolacji, gdy opowiada o swojej fascynacji Chro
    > brym i czci go, sam wasiejac.
    >

    Tajest, to na wigilii w Pulpicowie było.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • bupu 27.07.19, 14:12
    tt-tka napisała:

    > Wczesniej. Chyba przy wigilijnej kolacji, gdy opowiada o swojej fascynacji Chro
    > brym i czci go, sam wasiejac.
    >

    Tajest, to na wigilii w Pulpicowie było.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • bupu 27.07.19, 14:12
    tt-tka napisała:

    > Wczesniej. Chyba przy wigilijnej kolacji, gdy opowiada o swojej fascynacji Chro
    > brym i czci go, sam wasiejac.
    >

    Tajest, to na wigilii w Pulpicowie było.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • m.y.q.2 27.07.19, 14:39
    Znalazłam! Na wigilii, zgadza się! Dzięki serdeczne.
    Przy okazji znalazłam fragment, w którym Ida znaczącym spojrzeniem przypomina Józinkowi, że obiecał odegrać rolę Gwiazdora. Józef akurat zażera się pysznym bigosem, ale posłusznie przełyka jeszcze jedną łyżkę potrawy i wstaje od stołu.
    To jakiej konsystencji jest ten babciowy bigos ze śliwkami, rodzynkami i borowikami, że jada się go łyżką?

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • sayoasiel 27.07.19, 15:23
    m.y.q.2 napisała:

    > To jakiej konsystencji jest ten babciowy bigos ze śliwkami, rodzynkami i borowi
    > kami, że jada się go łyżką?
    >
    Niech każdy jada jak chce, wai. No, bez przesady. Bigos i wigilia rodzinna to nie jest aż tak wystawna kolacja, żeby ktoś nie jadł łyżką, jeśli ma taką fantazję akurat. Sama nie raz brałam łyżkę do sałatki, czy bigosu jak akurat mi wpadła w ręce. Co prawda to nie był żaden proszony posiłek, na którym sztućce się każdemu ładnie układa,no, ale...widaću MM tak jedzą w domu ?
  • tt-tka 27.07.19, 16:44
    No wiesz, skoro przy rodzinnej kolacji i w obecnosci goscia mogl jesc scyzorykiem... on taki luzacki jest, a widelec to ohydne zmieszczanienie. Ustapil na odcinku krawata, to choc lyzka sie odegral :)

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 27.07.19, 17:11
    Zaraz, przyjęcie wigilijne miało być wytworne, co podkreślały bileciki wizytowe złotymi literami wypisane przez Łusię, ułożone obok nakryć.
    Obok nakryć, więc każdy miał komplet sztućców. Po zjedzeniu barszczu z uszkami chyba łyżki zostały sprzątnięte ze stołu razem z talerzami? To skąd ta dodatkowa łyżka? Chyba przeziębiony Józinek nie poszedł po nią do kuchni? Wolałby użyć widelca, jak wszyscy? Chyba, że na tym wytwornym przyjęciu łyżki po zupie zostały wykorzystane do bigosu?
    Dziwy, panie tego...

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • m.y.q.2 27.07.19, 17:11
    Zaraz, przyjęcie wigilijne miało być wytworne, co podkreślały bileciki wizytowe złotymi literami wypisane przez Łusię, ułożone obok nakryć.
    Obok nakryć, więc każdy miał komplet sztućców. Po zjedzeniu barszczu z uszkami chyba łyżki zostały sprzątnięte ze stołu razem z talerzami? To skąd ta dodatkowa łyżka? Chyba przeziębiony Józinek nie poszedł po nią do kuchni? Wolałby użyć widelca, jak wszyscy? Chyba, że na tym wytwornym przyjęciu łyżki po zupie zostały wykorzystane do bigosu?
    Dziwy, panie tego...

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • tt-tka 27.07.19, 18:07
    Imo lyzka nie byla dodatkowa, tylko Jozwa swojej po barszczu nie oddal. Oblizal i scisnal w garsci.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 27.07.19, 20:08
    I tak, że jej sobie zza cholewy nie wyjął!

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • bupu 27.07.19, 20:13
    m.y.q.2 napisała:

    > I tak, że jej sobie zza cholewy nie wyjął!
    >

    To wyłącznie dlatego, że nie miał cholewy.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • bupu 27.07.19, 20:13
    m.y.q.2 napisała:

    > I tak, że jej sobie zza cholewy nie wyjął!
    >

    To wyłącznie dlatego, że nie miał cholewy.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • minerwamcg 28.07.19, 02:26
    Zaraz, a wśród całego tego sztućcowego naboju nie mogło być na stole dwóch łyżek? Jedna do barszczu, i ta won do kuchni po użyciu, a druga do bigosu, jeśli tam przyjęte było jeść bigos łyżką? A może u nich bigos miał konsystencję kapuśniaku?
    Aczkolwiek wizja Józefa oblizującego łyżkę po barszczu i mówiącego do osoby sprzątającej ze stołu "ej, zostaw mi to, ja tym jeszcze bigos będę jadł, nie, nie poplamię obrusa, dokładnie oblizałem, a zresztą zobacz, i tak jest poplamiony" wydaje mi się wysoce prawdopodobna.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • gat45 28.07.19, 16:56
    Zaraz, chwila moment... Coś mi zazgrzytało - i nie była to ani łyżka, ani scyzoryk
    Czy wieczerza wigilijna nie powinna przypadkiem być postna ? I dopiero po pasterce można się rzucać na pyszne bigosy ? Czy też mam fałszywe informacje w tym względzie ?
  • tt-tka 28.07.19, 17:03
    gat45 napisała:

    > Zaraz, chwila moment... Coś mi zazgrzytało - i nie była to ani łyżka, ani scyzo
    > ryk
    > Czy wieczerza wigilijna nie powinna przypadkiem być postna ? I dopiero po paste
    > rce można się rzucać na pyszne bigosy ? Czy też mam fałszywe informacje w tym w
    > zględzie ?

    Od ilus lat wieczerza nie musi byc postna, aczkolwiek w Noelce jesz cze powinna byla taka byc.

    Istnieja bigosy bezmiesne, wlasnie z grzybkiem i sliweczkami. Aczkolwiek nie pamietam nigdzie bigosu jako dania wigilijnego (w realu), a i u borejkow nie. Moze Jozwa wyzeral bigos przeznaczony na nastepny dzien ? (jako danie pierwszoswiateczne tez niespotykane). Na pewno zarl bigos w dniu slubu Laury, 27. I to bodaj na sniadanie !



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • minerwamcg 28.07.19, 21:02
    Pewnie tak właśnie było, bigos bezmięsny na Wigilię, mięsny na święta. U mojego męża (a teść spod Poznania!) nie było na Wigilię bigosu tylko tzw. kapusta z grzybami, będąca de facto bigosem, albowiem zawierała oprócz kapusty i grzybów wędzone śliwki, niewielkie ilości innych niż kapusta jarzyn, tudzież mnóstwo różnych przypraw. Nawet przecier pomidorowy potrafił w tym być. Więc pewnie to taki "bigos", a Józef z niejasnych przyczyn lubi go rąbać łyżką.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • ciotka.scholastyka 29.07.19, 11:31
    minerwamcg napisała:

    > Pewnie tak właśnie było, bigos bezmięsny na Wigilię, mięsny na święta. U mojego
    > męża (a teść spod Poznania!) nie było na Wigilię bigosu tylko tzw. kapusta z g
    > rzybami,

    U nas też kapusta z grzybami, ale była jest dokładnie kapustą z grzybami i niczym więcej. Wielkopolska :)
  • jentyk_trawiasty 29.07.19, 22:16
    ciotka.scholastyka 29.07.19, 11:31

    "U nas też kapusta z grzybami, ale była jest dokładnie kapustą z grzybami i niczym więcej. Wielkopolska :)"

    A w Noelce takie coś gotuje przecież Cyryjek: "prostą kompozycję kapustno-grzybową", którą Metody doprawia tym i owym.
  • tt-tka 28.07.19, 16:44
    piotr7777 napisał:

    > Tak samo można się zastanawiać jak wyglądała wigilia u Kowalików skoro Tomek Gw
    > iazdorzył a Mamert był na dyżurze, czyli Tosia i Roma siedziały we dwie przy st
    > ole (trochę smutne).

    Moze szykowaly dopiero :)
    Niemniej ich wigilia byla w pelnym skladzie, tyle ze spozniona. I syn rodziny wrocil, i ojciec. Oraz Tomek jednak zadzwonil do domu. Mamert tez, skoro Tosia wie, za ile on bedzie.

    Albo co się stało później z właścicielką domu, gdzie Berna
    > rd i Aniela wynajmowali pokój.

    Zapewne przeprowadzila sie, w kazdym razie Aniellostwo to mieszkanie wykupili, co powiedziano.

    >Autorka pewnych rzeczy nie ogarnęła.

    Bardzo wielu. Ale jednak wyjsc z domu na caly wieczor i czesc nocy, w Wigilie, kiedy corka wybiegla z placzem i nawet nie zadzwonic z pytaniem, czy juz wrocila, to imo bardzo grubo. Rowniez dosc grubo zostawic ojca i stryja poza domem z manelami, ktore sie im wiozlo i nie zapytac, jak i kiedy bedzie wygladac powrot panow i bagazy.
    Grzegorz, choc ustawiony w kacie, nie jest postacia epizodyczna. To jego wybrala sobie na meza centralno-betonowa bohaterka i jest z nim od cwiercwiecza i kilkunastu tomow.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ciotka.scholastyka 29.07.19, 22:22
    piotr7777 napisał:

    > Tak samo można się zastanawiać jak wyglądała wigilia u Kowalików skoro Tomek Gw
    > iazdorzył a Mamert był na dyżurze, czyli Tosia i Roma siedziały we dwie przy st
    > ole (trochę smutne). Albo co się stało później z właścicielką domu, gdzie Berna
    > rd i Aniela wynajmowali pokój. Autorka pewnych rzeczy nie ogarnęła.

    Piotrze, a o co chodzi z właścicielką domu, bo nie rozumiem?
  • przymrozki 28.07.19, 12:00
    tt-tka napisała:

    > Fubrawiec z kalarepy i celofanu jak wyszedl, tak przepadl, siedzial u Bor
    > ejkow az do wyjscia na pasterke, a potem na tejze pasterce. O ojcu i manelach n
    > ie pomyslal (nie zeby mnie to dziwilo, choc brzydzi i owszem), starsi panstwo z
    > ostali do tego bagazu sami. Bylo cos o tym ?

    A była tam przecież jeszcze Terpentula ze swoim majdanem, który też trzeba było targać. Kazali gościowi żeńskiemu nieść pod pachą, oprócz własnych obrazów i stołeczka, jeszcze choinkę gospodarzy? "Tak, kochana, wyśpisz się dziś u nas, w czystej pościeli, tylko trzymaj zastawę i choinkę. Aha, i uważaj na światełka. To pamiątka. Jak potłuczesz, Kicia cię zabije".
  • minerwamcg 28.07.19, 21:08
    To jest tzw. realizm musieryczny. Co zaś się jednak tyczy całego powigilijnego majdanu, to bez przesady, Cyryjek i Metody nie byli starcami stojącymi nad grobem, wpakowali nabój do auta, choinkę z powrotem na bagażnik i można jechać. Tamże Terpentulę z krzesełkiem i obrazami. Każdy z panów miał dwie zdrowe ręce, mogli przy okazji trochę pokląć soczyście na Grzesia (Metody) i usprawiedliwić go, że to nie on wymyślił ten happening pod rondem, tylko oni go wrobili (Cyryjek), i tyle.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • tt-tka 28.07.19, 21:28
    minerwamcg napisała:

    > To jest tzw. realizm musieryczny. Co zaś się jednak tyczy całego powigilijnego
    > majdanu, to bez przesady, Cyryjek i Metody nie byli starcami stojącymi nad grob
    > em, wpakowali nabój do auta, choinkę z powrotem na bagażnik i można jechać.

    A panowie mieli prawka i kluczyki ? Bo jakos mi sie zdaje, ze tym jedynie grzechula dysponowal. W kazdym razie on tym autkiem spod ronda odjechal, a kluczyki zapewne wsadzil do kieszeni wysiadajac. I wyszedl z nimi w noc ciemna i chmurna, zostawiajac ojca i reszte.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 28.07.19, 21:30
    Blagam, czy ktos majacy Noelke pod reka moze sprawdzic, jak oni spod ronda wracali ? Bo mamy scene w domu juz po powrocie, gdy Terpentula mowi, ze jej sie oczy kleja i ja bym przysiegla, ze nie autem wracali, ale sprawdzic nie mam jak.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 28.07.19, 21:43
    tt-tka napisała:

    > Blagam, czy ktos majacy Noelke pod reka moze sprawdzic, jak oni spod ronda wrac
    > ali ? Bo mamy scene w domu juz po powrocie, gdy Terpentula mowi, ze jej sie ocz
    > y kleja i ja bym przysiegla, ze nie autem wracali, ale sprawdzic nie mam jak.
    >

    Terpentuli oczy sie kleiły przed powrotem do domu. Który nastąpił piechotą, bo Kalarepa wszak gruchał z Gabetonem.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 28.07.19, 22:05
    A, sorry, kleily sie na mysl o lozku, a nie na miejscu. Rzeczywiscie.
    Znaczys piechota wracali. Z calym tym nabojem, czy naboj zostawili ? Moze choc choinke wzieli ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 28.07.19, 22:56
    To wszystko zostało pominięte milczeniem. Specjalnie sprawdziłam. Elka dostała polecenie wstawienia wody na herbatę i przygotowania Terpentuli posłania na kanapie w saloniku.
    I koniec balu..

    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • tt-tka 28.07.19, 23:41
    m.y.q.2 napisała:

    > To wszystko zostało pominięte milczeniem. Specjalnie sprawdziłam. Elka dostała
    > polecenie wstawienia wody na herbatę i przygotowania Terpentuli posłania na kan
    > apie w saloniku.
    > I koniec balu..
    >


    Znaczy reszta jest milczeniem... Szekspir mogl sobie pozwolic, ale MM zdecydowanie nie ta polka :(



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 29.07.19, 00:33
    m.y.q.2 napisała:

    > To wszystko zostało pominięte milczeniem. Specjalnie sprawdziłam. Elka dostała
    > polecenie wstawienia wody na herbatę i przygotowania Terpentuli posłania na kan
    > apie w saloniku.
    > I koniec balu..
    >

    No niezupełnie. Metody wyraźnie powiedział "wszystko spakujemy i pójdziemy".


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • m.y.q.2 29.07.19, 00:47
    Ale dlaczego mieli iść? Fiat Grzegorza przecież został w pobliżu, ojciec Elki nim nie odjechał.
    Po tym, jak zorientował się, że wcale nie jest potrzebny do towarzystwa ojcu, Terpentuli i Cyryjkowi, opuścił ich po angielsku i idąc rozmyślał zarówno o swej rodzinie, jak i o swoich planach dotyczących Gabrysi. Kupił drogie francuskie czekoladki, zdecydowany na wizytę u drobnomieszczańskiej, jak mu się wydawało, rodziny swej wybranki.

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • tt-tka 29.07.19, 00:54
    Skoro Metody powiedzial, ze pojda, to widocznie nie mial jak jechac. Albo syneczek zabral kluczyki, albo zaden ze starszych panow nie mial prawa jazdy, albo jedno i drugie.
    Swoja droga "wszystko spakujemy i pojdziemy" moglo dotyczyc co najwyzej nakryc i ewentualnie resztek zarcia. I obrazow Terpentuli, rzecz jasna. Jakos watpie, by spakowali choinke. No i przypominam, taskajac to wszystko do samochodu (jeszcze w domu) Metody obrocil trzy razy.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 29.07.19, 08:41
    Elka też mogła zostać zatrudniona do przeniesienia części bagażu, choćby te stołeczki wędkarskie, albo jakieś obrazki Terpentuli.
    Swoją drogą, Terpentula chyba czymś przywiozła obrazki, zanim rozstawiła je pod ścianą punktu ksero, obok kiosku. Siedziała na stołeczku i czytała książkę, przecież w zębach tego nie przyniosła. Ponadto przyjechała na zjazd ostrzeszowian ponad 150 km z Ostrzeszowa właśnie. Chyba ten zjazd nie odbywał się w Wigilię B.N? W południe siedziała już w przejściu pod Rondem, to kiedy przyjechała do Poznania?
    I o której ten zjazd się odbył? Dziwnie to wszystko wygląda. Według mnie musiała mieć jakąś kwaterę, gdzieś spędziła noc. Bo jakoś nie wierzę w ten zjazd w rannych godzinach w Wigilię, musiał się odbyć dzień wcześniej.




    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • bupu 29.07.19, 10:15
    m.y.q.2 napisała:

    > Elka też mogła zostać zatrudniona do przeniesienia części bagażu, choćby te sto
    > łeczki wędkarskie, albo jakieś obrazki Terpentuli.


    Elka została wysłana przodem, z pustymi rękami, żeby nastawiła na herbatkę i pościeliła Terpentuli łóżko.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 29.07.19, 12:16
    bupu napisała:

    > Elka została wysłana przodem, z pustymi rękami, żeby nastawiła na herbatkę i po
    > ścieliła Terpentuli łóżko.

    Tak, Elka nic nie targała. Miała za zadanie wyprzedzić dziadków w powrocie do domu i zdążyć pościelić wyro, na myśl o którym Terpentuli aż się oczy kleiły.
  • m.y.q.2 29.07.19, 12:46
    Wątek Terpentuli i Cyryjka, oraz ojca Grzegorza został wspomniany chyba przy okazji Wigilii przed ślubem Laury. Padło jedno zdanie, z ust Gaby chyba, że Cyryjek z Metodym pojechali do Terpentuli. Tym wytłumaczyła nieobecność
    starszych panów na rodzinnej Wigilii.
    Metody i Terpentula mieli wtedy (18 lat od Noelki)
    po 83 lata, Cyryjek pewnie z 85. I nigdy ich nie było na Roosevelta ani w Foplicowie. Raz tylko Grzegorz, widząc pana Jankowiaka (woźnego z liceum), szukającego kamienicy, w której mieszkał Dmuchawiec, pomyślał, że będzie musiał częściej wpadać do ojca i wuja.To było rok po ślubie Strybów.

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • bupu 29.07.19, 12:53
    m.y.q.2 napisała:

    > Wątek Terpentuli i Cyryjka, oraz ojca Grzegorza został wspomniany chyba przy ok
    > azji Wigilii przed ślubem Laury. Padło jedno zdanie, z ust Gaby chyba, że Cyryj
    > ek z Metodym pojechali do Terpentuli. Tym wytłumaczyła nieobecność
    > starszych panów na rodzinnej Wigilii.
    > Metody i Terpentula mieli wtedy (18 lat od Noelki)
    > po 83 lata, Cyryjek pewnie z 85. I nigdy ich nie było na Roosevelta ani w Fopli
    > cowie. Raz tylko Grzegorz, widząc pana Jankowiaka (woźnego z liceum), szukające
    > go kamienicy, w której mieszkał Dmuchawiec, pomyślał, że będzie musiał częściej
    > wpadać do ojca i wuja.To było rok po ślubie Strybów.

    Stryja. No daleko bidulek miał na tego Krasińskiego, bardzo daleko. Bez racji pemikanu na miesiąc, ciepłej odzieży z foczej skóry oraz psiego zaprzęgu nie dotrzesz...




    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 29.07.19, 13:08
    On, o ile pamietam, nie mysli, ze powinien czesciej wpadac. On - gdy stary, smutny i samotny pan Jankowiak przypomnial mu wlasnego ojca, znamienne skojarzenie - postanawia wpasc do ojca (czego zreszta do konca ksiazki nie wykonal), bo "jakos ostatnio o tych odwiedzinach zapomnial".
    Raczej zapomnienie niz wpadanie mamy wyeksponowane, choc zapewne mimowolnie :P

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sayoasiel 29.07.19, 23:39
    tt-tka napisała:


    > Raczej zapomnienie niz wpadanie mamy wyeksponowane, choc zapewne mimowolnie :P
    >

    Mnie się Roosvelta kojarzy z mityczną wyspą Kirke z Odysei...
  • tt-tka 29.07.19, 13:26
    m.y.q.2 napisała:
    >
    > > Wątek Terpentuli i Cyryjka, oraz ojca Grzegorza został wspomniany chyba p
    > rzy ok
    > > azji Wigilii przed ślubem Laury. Padło jedno zdanie, z ust Gaby chyba, że
    > Cyryj
    > > ek z Metodym pojechali do Terpentuli. Tym wytłumaczyła nieobecność
    > > starszych panów na rodzinnej Wigilii.

    He, he, dobre wytlumaczenie. Ciekawe, ze tlumaczy hurtem nieobecnosc na wigilii (24.12) i na slubie Laury (27.12), a takze na weselu (31.12).
    Ze panowie nie mieli ochoty bywac u Borejkow, to mnie nieszczegolnie dziwi.
    Natomiast dziwi mnie mocno, ze tesciow Kalarepy trzeba wozic te 30 km, a starszych od nich ojca i stryja nie trzeba, co to dla nich te 150 km w grudniu... bo przeciez panowie pojechali, a nie zostali zawiezieni przez syna/bratanka, ani przez "zawsze rwaca sie do pomocy" synowa.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 29.07.19, 14:11
    tt-tka napisała:

    > He, he, dobre wytlumaczenie. Ciekawe, ze tlumaczy hurtem nieobecnosc na wigilii
    > (24.12) i na slubie Laury (27.12), a takze na weselu (31.12).
    > Ze panowie nie mieli ochoty bywac u Borejkow, to mnie nieszczegolnie dziwi.
    > Natomiast dziwi mnie mocno, ze tesciow Kalarepy trzeba wozic te 30 km, a starsz
    > ych od nich ojca i stryja nie trzeba, co to dla nich te 150 km w grudniu... bo
    > przeciez panowie pojechali, a nie zostali zawiezieni przez syna/bratanka, ani p
    > rzez "zawsze rwaca sie do pomocy" synowa.

    A czy synowa kiedykolwiek się zainteresowała, czy dwaj starsi panowie, sami na gospodarstwie, nie potrzebują jakiejś pomocy? Elka z Japonii zadbać o nich nie mogła, Gabostwo z nieodleglego Roosevelta powinno. Nie ma o tym najmniejszej wzmianeczki w żadnym z tomów. A nie trzeba byłoby wiele, jedno zdanko że Gabon podwiózl któregoś z panów do lekarza, Grzegorz załatwił zakupy, Kalarepa Dżunior skoczył z talerzem ciasta...
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • m.y.q.2 29.07.19, 14:47
    W Mcdusi teściowa przypomina Grzegorzowi wigilię sprzed osiemnastu lat, "Przypominam sobie twoją małą Elkę. Siedziała naprzeciwko mnie, z buzią pomalowaną na niebiesko, w złote gwiazdki." Siedemnastoletnia dziewczyna ma buzię? I to mówi sarkastyczna Mila?


    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • ciotka.scholastyka 29.07.19, 21:47
    m.y.q.2 napisała:

    > W Mcdusi teściowa przypomina Grzegorzowi wigilię sprzed osiemnastu lat, "Przypo
    > minam sobie twoją małą Elkę. Siedziała naprzeciwko mnie, z buzią pomalowaną na
    > niebiesko, w złote gwiazdki." Siedemnastoletnia dziewczyna ma buzię? I to mówi
    > sarkastyczna Mila?

    E, moja babcia też mówiła, że mam wytrzeć buzię/mam za bardzo umalowaną buzię, jak miałam osiemnaście lat :)
  • iwoniaw 29.07.19, 12:58
    Tja, po czym raczej jakoś mu się nie składało, bo jego syn ma tylko jednego dziadka - starego Boreja, o innym nawet nie wspomina obrzeżem myśli, podobnie jak rozmyślając o układach rodzinnych przypomina sobie o dwóch siostrach - Róży i Laurze, Elki nie kojarzy :-D Za to we wnuczce (czy febliku?) Grzegorz co prawda łapie myśl, że jego ojciec nie żyje (nie wiemy, jak długo) - ale nawet nie kończy jej na stryju (zmarł wcześniej? sam pozostał w mieszkaniu i bez żadnej pomocy sobie 90-latek radzi?), tylko na teściach, którzy, jak umrą kiedyś, to dopiero będzie strata... Cały ten wątek to jeden wielki babol, Grzegorz ewidentnie wbrew intencjom autorki wychodzi na jakiegoś degenerata. :-/



    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • bupu 29.07.19, 13:28
    iwoniaw napisała:

    > Tja, po czym raczej jakoś mu się nie składało, bo jego syn ma tylko jednego dzi
    > adka - starego Boreja, o innym nawet nie wspomina obrzeżem myśli, podobnie jak
    > rozmyślając o układach rodzinnych przypomina sobie o dwóch siostrach - Róży i L
    > aurze, Elki nie kojarzy :-D Za to we wnuczce (czy febliku?) Grzegorz co prawda
    > łapie myśl, że jego ojciec nie żyje (nie wiemy, jak długo) - ale nawet nie końc
    > zy jej na stryju (zmarł wcześniej? sam pozostał w mieszkaniu i bez żadnej pomoc
    > y sobie 90-latek radzi?), tylko na teściach, którzy, jak umrą kiedyś, to dopier
    > o będzie strata... Cały ten wątek to jeden wielki babol, Grzegorz ewidentnie wb
    > rew intencjom autorki wychodzi na jakiegoś degenerata. :-/

    A pierwsza wnuczka do której narodzin przygotowywał się w CZ, mimo, że Elka zdążyła już powić minimum dwie sztuki dzieci?


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 29.07.19, 13:31
    iwoniaw napisała:

    > Grzegorz ewidentnie wb
    > rew intencjom autorki wychodzi na jakiegoś degenerata. :-/

    Bez intencji autorki, niechcący, to na degenerata można wyjść raz, a on wychodzi w zasadzie bez przerwy. Chociaż nie. Raz wyszedł na inną rzecz na "de", gdy pozwolił Bernardowi zjeść z Gabrysią jego romantyczną kolacją, a potem po nich pozmywał.

    Natomiast w "Ciotce zgryzotce", w ramach rehabilitacji, on, dziadek przynajmniej dwóch wnuków płci męskiej, próbował kolejnego wnuka męskiego (który okazał się wnuczką żeńską) nazwać właśnie na cześć Metodego. Aż mnie dziwi, że Ignaś nie spytał "czyś ty, tato, z konia spadł, jak mam nadać synkowi imię Metody po jego pradziadku, skoro mój dziadek jest Ignacy?". "A tak" powiedziałby Celofan "racja, coś mi się pomyliło... a wiem, Elka swojemu dziecku dała imię Metody po jakimś pradziadku" "tato, opanuj się, czy ty masz dziś jakiś udar, jaka Elka?!"".
  • tt-tka 29.07.19, 13:41
    przymrozki napisała:


    > Bez intencji autorki, niechcący, to na degenerata można wyjść raz, a on wychodz
    > i w zasadzie bez przerwy. Chociaż nie. Raz wyszedł na inną rzecz na "de", gdy p
    > ozwolił Bernardowi zjeść z Gabrysią jego romantyczną kolacją, a potem po nich p
    > ozmywał.


    ...oraz raz na jeszcze inna rzecz, tez na de, gdy potaknal tesciowi w kwestii zmywarki.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 29.07.19, 13:44
    Tak, tak, w Borejczadzie więzy rodzinne kwitną, a pamięć o najbliższych nie umiera nigdy.

    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • m.y.q.2 29.07.19, 13:44
    Tak, tak, w Borejczadzie więzy rodzinne kwitną, a pamięć o najbliższych nie umiera nigdy.

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • m.y.q.2 29.07.19, 13:44
    Tak, tak, w Borejczadzie więzy rodzinne kwitną, a pamięć o najbliższych nie umiera nigdy.

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • ciotka.scholastyka 29.07.19, 11:36
    m.y.q.2 napisała:

    > Ponadto przyjechała na zjazd ostrzeszowian
    > ponad 150 km z Ostrzeszowa właśnie. Chyba ten zjazd nie odbywał się w Wigilię
    > B.N? W południe siedziała już w przejściu pod Rondem, to kiedy przyjechała do P
    > oznania?
    > I o której ten zjazd się odbył? Dziwnie to wszystko wygląda. Według mnie musiał
    > a mieć jakąś kwaterę, gdzieś spędziła noc. Bo jakoś nie wierzę w ten zjazd w ra
    > nnych godzinach w Wigilię, musiał się odbyć dzień wcześniej.

    O, a to ciekawy wątek. Bo kto normalny organizuje jakikolwiek zjazd na dzień-dwa przed Świętami?!
  • tt-tka 29.07.19, 11:42
    Moze Terpentula po prostu sklamala ? Wstydzila sie przyznac, ze przyjechala pohandlowac obrazami w miescie wiekszym niz jej Ostrzeszow, wiec wymyslila zjazd, a te obrazy to tak tylko porzy okazji...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 29.07.19, 12:13
    tt-tka napisała:

    > Moze Terpentula po prostu sklamala ? Wstydzila sie przyznac, ze przyjechala poh
    > andlowac obrazami w miescie wiekszym niz jej Ostrzeszow, wiec wymyslila zjazd,
    > a te obrazy to tak tylko porzy okazji...

    W sumie... Przyjazd na handel akurat w Wigilię byłby zupełnie niegłupim pomysłem. Ktoś, kto kupuje prezenty na ostatnią chwilę nie będzie wybrzydzał, a będzie gotów przepłacić. Wciśnie się takiemu każdy obraz, zwłaszcza że to, zdaje się, były mieszczańskie landszafciki. W sam raz dla teściowej czy innej stryjecznej siostry szwagra. Jakby specjalnie tworzone pod okazję.

    Wiemy, że Terpentula była dumna, więc mamy daną nam osobiście przez Autorkę podstawę do podejrzeń. Z kolei nieszkodliwe białe kłamstwo nie było na tyle istotne, żeby narrator wszechwiedzący je nam tak od razu prostował. Potem mogłoby wypłynąć bez szkody dla logiki powieści, ale MM zapomniała o rodzinie Dżiordżia di Calarepy i wątek Cyryla i jego dawnej miłości nie był kontynuowany. A moglibyśmy, na przykład, zobaczyć smutny pokoik na poddaszu, w którym artystka marznie zimą i dorabia jak może na węgiel do pieca. Wtedy to z wstydem wyznaje, że jest zwykłą handlarką, a Cyryl pada na kolana i się jej oświadcza. Czy coś.
  • tt-tka 29.07.19, 12:18
    O ile pamietam, tam pada doslownie z ust Terpentuli po tym, jak ustrzelila kupca "miesiac dostatniego zycia, warto bylo przyjechac".

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 29.07.19, 12:28
    tt-tka napisała:

    > O ile pamietam, tam pada doslownie z ust Terpentuli po tym, jak ustrzelila kupc
    > a "miesiac dostatniego zycia, warto bylo przyjechac".

    Tak, tak. Przecież ona za naszej przytomności sprzedała obraz panu, któremu do szczęścia nie był potrzebny jeleń.

    Oczywiście, mogło być też tak, że ten zjazd w Poznaniu to była po prostu Wigilia dla ubogich lub samotnych. To by tłumaczyło termin.
  • ciotka.scholastyka 29.07.19, 21:50
    przymrozki napisała:

    > Oczywiście, mogło być też tak, że ten zjazd w Poznaniu to była po prostu Wigili
    > a dla ubogich lub samotnych. To by tłumaczyło termin.

    I nic bliżej Ostrzeszowa nie było? :)
  • bupu 29.07.19, 12:41
    przymrozki napisała:



    > Wiemy, że Terpentula była dumna, więc mamy daną nam osobiście przez Autorkę pod
    > stawę do podejrzeń. Z kolei nieszkodliwe białe kłamstwo nie było na tyle istotn
    > e, żeby narrator wszechwiedzący je nam tak od razu prostował. Potem mogłoby wyp
    > łynąć bez szkody dla logiki powieści, ale MM zapomniała o rodzinie Dżiordżia di
    > Calarepy

    Tak w kwestii formalnej: Gregoria. Dżiordżio to Jurek wszakże jest.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 29.07.19, 12:51
    bupu napisała:

    > Tak w kwestii formalnej: Gregoria. Dżiordżio to Jurek wszakże jest.

    Dżiordżio to Jurek, ale uwiodła mnie wizja luksusowych perfum o zapachu kalarepy. I tak myślę, że one by się tak mogły nazywać, te perfumy.

  • mysz_w_torcie 31.07.19, 19:18
    przymrozki napisała:

    > bupu napisała:
    >
    > > Tak w kwestii formalnej: Gregoria. Dżiordżio to Jurek wszakże jest.
    >
    > Dżiordżio to Jurek, ale uwiodła mnie wizja luksusowych perfum o zapachu kalarep
    > y. I tak myślę, że one by się tak mogły nazywać, te perfumy.
    >
    Widzę oczyma wyobraźni ten napis na eleganckim kartoniku , "Dżiordżio de Callarepianni" :D Piękny widok panie tego, tylko i li :D Oraz oczywiście li i jedynie... :D
  • sayoasiel 01.08.19, 00:12
    mysz_w_torcie napisał(a):

    > Widzę oczyma wyobraźni ten napis na eleganckim kartoniku , "Dżiordżio de Calla
    > repianni"

    Czy ten zapach Laura też by podkradała ?
  • przymrozki 01.08.19, 06:54
    sayoasiel napisał(a):

    > Czy ten zapach Laura też by podkradała ?

    Z pewnością, pięknie by się komponował z Eau de Kwiat Kalafiora jej matki.
  • przymrozki 28.07.19, 12:05
    A czy Mareczek też nie miewał przypadkiem uwodzicielskiego wąsa?
  • tt-tka 28.07.19, 12:57
    Mial. Jego was jest wspominany kilkakrotnie, w roznych tomach. Miedzy innymi wzmianka, ze wasy Mareczka pachnialy kawa - nie wiem, czy byly takiej dlugosci, ze nurzaly sie w filizance, czy Mareczek pijac wylewal sobie na twarz czesc plynu. Yyyy w obu przypadkach.

    PS mialam bardzo kochanego wasatego wujka. Zawsze buzi na do widzenia dawalam mu z calego serca. Ale jego wasy nie pachnialy kawa ani niczym,. co u nas jadl i pil. Moge zaswiadczyc pod przysiega.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 28.07.19, 13:21
    Mam znajomą, której mąż ma wąsy od zawsze. Kiedyś rozmawiałyśmy o nim i ja coś o tych wąsach wspomniałam. Koleżanka na moje słowa, zdziwiona odparła: "No co ty, A. ma wąsy?"

    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • m.y.q.2 28.07.19, 13:49
    A Mareczek miał wąsy od początku, to znaczy od Noelki chyba? Tylko wtedy był dużo niższy od siebie samego z późniejszych części sagi.
    Istnieje teoria, że rośnie się w czasie snu i w jego przypadku sprawdziła się co do joty. Ta jego śpiączka funkcjonalna na dobre mu wyszła.
    Mam jeszcze słówko do Bupu. Otóż wytworne przyjęcie wigilijne odbyło się na Roosevelta, do
    Pulpecjowa mieli się wybrać w nieco mniejszym składzie, bo bez narzeczonych, którzy oczekiwani byli przez rodziców Adama.
    Na spotkanie u Pulpy i Florka tata B.wziął fletnię pana, gospodarz zaś ćwiczył wytrwale granie na organkach. Miał to być wieczór rodzinny przy kolędach i ciastach, pieczonych dla ulżenia Pulpecji, przez mamę B. i Nutrię. Tak to zostało opisane, że trudno było te spotkania odróżnić.

    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • bupu 28.07.19, 13:53
    tt-tka napisała:

    > Mial. Jego was jest wspominany kilkakrotnie, w roznych tomach.

    A zatem mamy aromatyczny wąs Mareczka, siwiejący Robroja, piastowski, acz przelotny, wąs Floriana i pełen zestaw broda-wąs u Kalarepy. Zwąsieli także pan Piotruś Ogorzałka, Tombakowy Maciuś, Tunio Ptaszkowski, Hajduk natomiast obrósł po całości. Jeszcze ktoś został uwąszony a przeoczyłam?




    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 28.07.19, 14:00
    Pana Lewandowskiegi i jego trzech przystojnych synow przeoczylas :), wszyscy jak jeden wasaci.
    Przy czym wowczas to mogla byc zarowno demonstracja, "wasaty jak elektryk", jak i wynik trudnosci rynkowych, nie zawsze udawalo sie kupic zyletki, mydlo do golenia czy krem po goleniu lub byly wydatki pilniejsze i produkty do zdobycia bardziej niezbedne :P

    IGS ma skapy wasik jako nastolatek, w F jest juz "dojrzalym WASATYM organizmem", strzaskanym na cegle w dodatku. U Jozwy tez chyba jakis wasik sie objawia ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 28.07.19, 14:15
    A Bernard? Zarośnięty od zawsze, z resztkami posiłków w brodzie?
    Zastanawiałam się kiedyś, czy w artystycznie zdobionych tortach nie plątały się aby włosy z bernardowego zarostu?

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • bupu 28.07.19, 16:47
    m.y.q.2 napisała:

    > A Bernard? Zarośnięty od zawsze, z resztkami posiłków w brodzie?
    > Zastanawiałam się kiedyś, czy w artystycznie zdobionych tortach nie plątały się
    > aby włosy z bernardowego zarostu?

    Bernard objawia się w Jeżycjadzie już w pełnej, włochatej krasie. Nie mam nic do bród, uwielbiany mężczyzna takową nasza, ale on w tej brodzie nie chowa pożywienia na zapas. W przeciwieństwie do Bernarda, któren mnie tym odstręcza.




    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • m.y.q.2 28.07.19, 14:15
    A Bernard? Zarośnięty od zawsze, z resztkami posiłków w brodzie?
    Zastanawiałam się kiedyś, czy w artystycznie zdobionych tortach nie plątały się aby włosy z bernardowego zarostu?

    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • bupu 28.07.19, 16:44
    tt-tka napisała:

    > Pana Lewandowskiegi i jego trzech przystojnych synow przeoczylas :), wszyscy ja
    > k jeden wasaci.
    > Przy czym wowczas to mogla byc zarowno demonstracja, "wasaty jak elektryk", jak
    > i wynik trudnosci rynkowych, nie zawsze udawalo sie kupic zyletki, mydlo do go
    > lenia czy krem po goleniu lub byly wydatki pilniejsze i produkty do zdobycia ba
    > rdziej niezbedne :P

    Sławek Lewandowski jednak uśmiechał się szyderczo pod wąsem już w latach 90, kiedy i demonstracje polityczne zarostem stały się passe, i żyletki można było łatwo nabyć.

    > IGS ma skapy wasik jako nastolatek, w F jest juz "dojrzalym WASATYM organizmem"
    > , strzaskanym na cegle w dodatku. U Jozwy tez chyba jakis wasik sie objawia ?
    >

    Kalarepa Dżunior wąsatość objawia tylko w korespondencyi sióstr, natomiast na ilustracjach demonstruje paszczę zdecydowanie bezwłosą. Józwa na ślubnym portrecie takoż ogolon jest, o ile pamiętam.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 30.07.19, 09:15
    bupu napisała:

    > Kalarepa Dżunior wąsatość objawia tylko w korespondencyi sióstr, natomiast na i
    > lustracjach demonstruje paszczę zdecydowanie bezwłosą. Józwa na ślubnym portrec
    > ie takoż ogolon jest, o ile pamiętam.

    Może mnie pamięć mami, ale mam wrażenie, że była jedna ilustracja przedstawiająca Ignasia, wówczas w wieku licealnym, z takim rzadkim, młodzieńczym wąsikiem. Rzecz wtedy nie tylko niemodna, ale wręcz mniej prawdopodobna niż amant w bonżurce z atłasowymi wyłogami.

    Ale teraz, gdyby za Anią ciągnął się sznur wytatuowanych japonistów w rurkach i z wąsem to nie byłoby w tym nic dziwnego. Tak się obecnie nasza młodzież aspirująca do intelektualnej wielkomiejskiej elity.
  • upadly_kocyk 30.07.19, 11:38
    przymrozki napisała:

    > Może mnie pamięć mami, ale mam wrażenie, że była jedna ilustracja przedstawiają
    > ca Ignasia, wówczas w wieku licealnym, z takim rzadkim, młodzieńczym wąsikiem.
    > Rzecz wtedy nie tylko niemodna, ale wręcz mniej prawdopodobna niż amant w bonżu
    > rce z atłasowymi wyłogami.
    >
    Może niemodna, ale ja, według ignasiowej daty urodzenia ten sam, co on rocznik, w liceum obserwowałam wiele takich ledwo-co-wąsów, których to właściciele uparcie nie chcieli się pozbywać. Szczególnie wśród tych bardziej intelektualnych chłopaków, co to w nosie mają mody, a w głowie tylko całki. Ignaś to raczej nie całki miał w głowie, ale może sonety wyparly jakąkolwiek myśl o maszynce do golenia.

  • przymrozki 28.07.19, 14:23
    tt-tka napisała:

    > Jego was jest wspominany kilkakrotnie, w roznych tomach. Miedzy innymi wz
    > mianka, ze wasy Mareczka pachnialy kawa - nie wiem, czy byly takiej dlugosci, z
    > e nurzaly sie w filizance,

    Mi się Marek właśnie zawsze wyobrażał z wąsem mojego wujka, też lekarza, choć nie neurologo-chirurga. Wspomniany wujek wąsa miał krótkiego, coś jak wąs Marka Niedźwieckiego lub wąs współczesny hipsterski (np. Dawida Podsiadły, piosenkarza).

    Ale było też coś takiego, co nazywano "wąsem wojskowym" i to był taki zarost upodabniający nosiciela do morsa. To się spokojnie mogło nurzać w napojach, chociaż by dziwiło u współczesnego lekarza. To się raczej zdarza mocno emerytowanym majorom.
  • bupu 28.07.19, 16:41
    przymrozki napisała:

    > Mi się Marek właśnie zawsze wyobrażał z wąsem mojego wujka, też lekarza, choć n
    > ie neurologo-chirurga. Wspomniany wujek wąsa miał krótkiego, coś jak wąs Marka
    > Niedźwieckiego lub wąs współczesny hipsterski (np. Dawida Podsiadły, piosenkarz
    > a).
    >
    > Ale było też coś takiego, co nazywano "wąsem wojskowym" i to był taki zarost up
    > odabniający nosiciela do morsa. To się spokojnie mogło nurzać w napojach, choci
    > aż by dziwiło u współczesnego lekarza. To się raczej zdarza mocno emerytowanym
    > majorom.

    Osobiście znam chirurga z wąsem morsa, pozbawiał mnie, chirurg nie wąs, wyrostka robaczkowego. Muszę jednak stwierdzić, że panu doktorowi bliżej wiekiem do Mamerta niż Mareczka.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 28.07.19, 17:00
    bupu napisała:

    Osobiście znam chirurga z wąsem morsa, pozbawiał mnie, chirurg nie wąs, wyrostk
    > a robaczkowego. Muszę jednak stwierdzić, że panu doktorowi bliżej wiekiem do Ma
    > merta niż Mareczka.

    O, Mamert przeciez uwaszony od pierwszego z nami spotkania ! I chyba juz mu tak zostalo.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • przymrozki 28.07.19, 23:18
    tt-tka napisała:

    > O, Mamert przeciez uwaszony od pierwszego z nami spotkania !

    Ale Mamert jest w wieku wąsonośnym. Mniej dziwi. Wąsy kiedyś jednak były modne, a nie każdy (zwłaszcza nie każdy mężczyzna) wyrasta z mód, które pamięta z młodości. Zresztą, mało to pań w jego wieku z fryzurą-barankiem? Albo z brwiami narysowanymi jednym ruchem czarnej kredki? Moda rzecz kapryśna.
  • jentyk_trawiasty 29.07.19, 22:40
    tt-tka napisała:

    > Mial. Jego was jest wspominany kilkakrotnie, w roznych tomach. Miedzy innymi wz
    > mianka, ze wasy Mareczka pachnialy kawa - nie wiem, czy byly takiej dlugosci, z
    > e nurzaly sie w filizance, czy Mareczek pijac wylewal sobie na twarz czesc plyn
    > u. Yyyy w obu przypadkach.
    >
    > PS mialam bardzo kochanego wasatego wujka. Zawsze buzi na do widzenia dawalam m
    > u z calego serca. Ale jego wasy nie pachnialy kawa ani niczym,. co u nas jadl i
    > pil. Moge zaswiadczyc pod przysiega.

    No, różnie bywa. Właśnie tydzień temu rozmawiałam z panią, która wprawdzie nie miała wąsów, ale zdecydowanie pachniało od niej kawą. Inie sądzę, żeby się nią oblała. Siedziałyśmy przez stół, nie całowałyśmy się. Nie lubię, z przeproszeniem, wąchać cudzego oddechu, ale to akurat nie było nieprzyjemne.

  • m.y.q.2 29.07.19, 23:10
    Tak jeszcze do samochodu Grzegorza nawiążę. Wydaje mi się otóż, że Ida z Mareczkiem kupili sobie jakiegoś przechodzonego malucha, w kolorze szmaragdowozielonym. I tak mi się po rozumie obija, że to był samochód pierwszy w rodzinie. Co w takim razie stało się z fiatem Grzegorza?
    A może mi się coś pokróliczkowało?

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • sayoasiel 29.07.19, 23:16
    Nic Ci się nie pomyliło, ale pamiętaj, że Grzegorz stał się częścią rodziny po Marku. Malucha kupiono w "Pulpecji" , ale Grzegorz się w tej książce dopiero z Gabą zaręczył.
  • m.y.q.2 29.07.19, 23:40
    To znaczy, że po ślubie Strybów ten fiat przewija się w akcji? Bo mnie się wydaje, że chyba oplem jeździli. Na romantyczny wieczór we troje jeszcze fiatem jechali? Nie pamiętam.

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • tt-tka 30.07.19, 00:18
    Na romantyczne sam-na-sam we troje maluchem, tak. I wczesniej w podroz poslubna do Wenecji. Forda w systemie ratalnym nabawili sie w TiR, ale nim nie jezdzili. A w Sprezynie mamy astre, nb rozwalona. Czym jezdzili ostatnio, nie pamietam.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 30.07.19, 00:22
    O, rzeczywiście! Przypomniałaś mi, dzięki!

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • m.y.q.2 30.07.19, 00:34
    Tylko jak oni się w tym maluchu mieścili? Oboje przecież wysocy, nogi chyba musieli sobie odkręcać i do kieszeni chować. I jakim cudem do Wenecji dojechali?
    A Bernard? Przecież takiego niedźwiedzia żaden maluch by nie pomieścił!

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • tt-tka 30.07.19, 01:51
    Mloda jestes :)
    Nawet sobie nie wyobrazasz, co i kogo dawalo sie upchnac w maluchu !
    osobiscie pamietam
    - nas piecioro,
    - kolege metr 98
    - kolege 111 kilo
    - pare wyjezdzajaca do Turcji, autko wypchane konserwami na caly pobyt i cos na handel, wracali opakowani dzinsem i kozuszkami
    ... a to wcale nie byly szczyty mozliwosci :)

    Byly tu na forum, chyba przy okazji (planowanego) przejazdu Nutrii z Gdyni do Leby maluchem Bernarda z obojgiem Zeromskich, obiema Pyziakownymi, plecakami, namiotem i gitara wspominane rozne maluchowe historie. jesli ci sie bedzie chcialo, poszukaj w watkach NiN-owskich albo po kluczu maluch, maly fiat, fiat 126p, bambino - tam to dopiero sa extrema !

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • iwoniaw 30.07.19, 09:47
    Mloda jestes :)
    > Nawet sobie nie wyobrazasz, co i kogo dawalo sie upchnac w maluchu !


    Święta prawda, pani kochana! :-D Jak sobie przypomnę rodzinne wyjazdy maluchem w trasy różne z bagażem jeszcze różniejszym, to się poważnie zastanawiam, jakie zagięcia przestrzeni konstruktorzy weń wmontowali, bo obecnie połowa z tego ledwo się daje upchnąć w obszernej przestrzeni kombi :-D


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • m.y.q.2 30.07.19, 11:46
    O wąsatości Ignasia znalazłam w McDusi jedno zdanie. Dostał w prezencie od rodziców podwójne zdjęcie satelitarne Ziemi i tak się nim zachwycił, że ściskał i całował oboje, promieniejąc z radości, jak przedszkolak. Dziadek rzucił, że wspaniały to widok, babcia, że budzi trwogę "i to już chyba dotyczyło zdjęć Ziemi, a nie wąsatego, dwumetrowego miągwy tonącego w macierzyńskich objęciach".


    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • bupu 30.07.19, 13:51
    tt-tka napisała:

    > Na romantyczne sam-na-sam we troje maluchem, tak. I wczesniej w podroz poslubna
    > do Wenecji. Forda w systemie ratalnym nabawili sie w TiR, ale nim nie jezdzili
    > . A w Sprezynie mamy astre, nb rozwalona. Czym jezdzili ostatnio, nie pamietam.
    >

    W Makabrusi Kalarepa zawozi seniorów do Kostrzyna swoją nową astrą, ale już w Febliku Kalarepa Dżunior rozbija się po wielkopolskiej wsi wolksvagenem golfem, określonym jako "samochód jego ojca".


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • bupu 30.07.19, 13:44
    m.y.q.2 napisała:

    > Tak jeszcze do samochodu Grzegorza nawiążę. Wydaje mi się otóż, że Ida z Marecz
    > kiem kupili sobie jakiegoś przechodzonego malucha, w kolorze szmaragdowozielony
    > m. I tak mi się po rozumie obija, że to był samochód pierwszy w rodzinie. Co w
    > takim razie stało się z fiatem Grzegorza?
    > A może mi się coś pokróliczkowało?
    >

    No przeż Fiacik z napisem Doors został nabyty przed zaślubinami Gabona z Kalarepą. Ida nim przyjeżdża do rodzącej Kreski.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 30.07.19, 00:20
    jentyk_trawiasty napisał(a):

    > tt-tka napisała:
    >


    > No, różnie bywa. Właśnie tydzień temu rozmawiałam z panią, która wprawdzie nie
    > miała wąsów, ale zdecydowanie pachniało od niej kawą. Inie sądzę, żeby się nią
    > oblała. Siedziałyśmy przez stół, nie całowałyśmy się. Nie lubię, z przeproszeni
    > em, wąchać cudzego oddechu, ale to akurat nie było nieprzyjemne.
    >

    Ale tej pani oddech przesycony byl zapachem kawy ? Bo u Mareczka wyraznie stoi, ze wasy. Wasy, nie on sam, nie jego oddech...


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • jentyk_trawiasty 30.07.19, 22:10
    tt-tka napisała:

    > >
    > Ale tej pani oddech przesycony byl zapachem kawy ? Bo u Mareczka wyraznie stoi,
    > ze wasy. Wasy, nie on sam, nie jego oddech...
    >
    Aż tak tego nie analizowałam, co u niej dokładnie pachniało. Generalnie włosy łatwo przesiąkają zapachami, wąsy z jednej strony odmuchiwane kawowym oddechem i nasycane oparami kawy z filiżanki z drugiej, też mogłyby, jak sądzę, zwłaszcza wąchane w krótką chwilę po spożyciu którejś kolejnej porcji (ale nie chcę tu wchodzić w jakieś nieapetyczne tematy fizjologiczne).
  • tt-tka 28.07.19, 17:09
    Was w historii naszej rodzimej pelnil funkcje wielorakie. Wasa mozna bylo przygryzac w zamysleniu, podkrecac, by dac wyraz zadowoleniu, szarpac na znak niezadowolenia. Ale nigdy, przenigdy was nie sluzyl do maczania go w kawie !

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 28.07.19, 17:31
    Gatu, faktycznie bigos zajadany przez Józinka był postny, z borowikami, śliwkami i rodzynkami.
    Tt-ko, Marek więc wprowadził nową tradycję, wąsów informujących społeczeństwo, co ich właściciel pił/jadł ostatnio.
    " Woń doskonałej kawy/koniaku/kapusty, co tam kto woli, unosząca się z wąsów bohatera, mile pieściła nozdrza towarzystwa". Hihi.

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • bupu 28.07.19, 17:35
    tt-tka napisała:

    > Was w historii naszej rodzimej pelnil funkcje wielorakie. Wasa mozna bylo przyg
    > ryzac w zamysleniu, podkrecac, by dac wyraz zadowoleniu, szarpac na znak niezad
    > owolenia. Ale nigdy, przenigdy was nie sluzyl do maczania go w kawie !
    >

    A dziadunio tak zabawnie gryźć umie wąs, prawy wąs, prawy wąs
    Bo przeszkadza mu w konsumpcji, prawy wąs
    Kuzynki mają przez to oczopląs,
    Nie chcąc sosów tknąć ni miąs,

    Bo jak się na dziadzia zapatrzą to ... przepraszam.



    Przepraszam. Musiałam.



    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • m.y.q.2 28.07.19, 17:54
    O, Młynarski pisał teksty na każdą okazję!

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • m.y.q.2 28.07.19, 18:04
    Wolę ten Obiad rodzinny w wykonaniu Wojciecha Młynarskiego, mistrz umiał dopasować mimikę do tekstu, głos też lepiej modulował. Ale ja mam Wojtuniu na muniu, to i nie ma się co dziwić.

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • m.y.q.2 28.07.19, 18:04
    Wolę ten Obiad rodzinny w wykonaniu Wojciecha Młynarskiego, mistrz umiał dopasować mimikę do tekstu, głos też lepiej modulował. Ale ja mam Wojtuniu na muniu, to i nie ma się co dziwić.

    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • minerwamcg 28.07.19, 21:11
    Dobrze, dobrze, kocham Jacusia miłością wielką, pamiętam, jak był jeszcze taki młody, jak na tym filmie :) W Piwnicy pod Baranami to śpiewał, całe nasze liceum się w nim kochało.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • m.y.q.2 28.07.19, 21:29
    A to autko to nie był czasami maluch?
    Mogło też tak się zdarzyć, że autko, wzorem forda anglii należącego do Arthura Weasleya, wygląda na malutkie, w środku jednak zmieściłyby się nie tylko stolik, krzesła, zastawa i choinka + trzy osoby oczywiście, ale także pół Poznania.

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • m.y.q.2 28.07.19, 21:29
    A to autko to nie był czasami maluch?
    Mogło też tak się zdarzyć, że autko, wzorem forda anglii należącego do Arthura Weasleya, wygląda na malutkie, w środku jednak zmieściłyby się nie tylko stolik, krzesła, zastawa i choinka + trzy osoby oczywiście, ale także pół Poznania.

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • bupu 28.07.19, 21:30
    minerwamcg napisała:

    > Dobrze, dobrze, kocham Jacusia miłością wielką, pamiętam, jak był jeszcze taki
    > młody, jak na tym filmie :) W Piwnicy pod Baranami to śpiewał, całe nasze liceu
    > m się w nim kochało.
    >


    Ja się temu liceumu nie dziwię.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • lord_vmordevol 30.07.19, 08:12
    minerwamcg napisała:

    > Dobrze, dobrze, kocham Jacusia miłością wielką, pamiętam, jak był jeszcze taki
    > młody, jak na tym filmie :) W Piwnicy pod Baranami to śpiewał, całe nasze liceu
    > m się w nim kochało.

    A tymczasem na Jaskra wzięli konusa - Mumina...
  • tt-tka 30.07.19, 12:27
    lord_vmordevol napisał:

    > minerwamcg napisała:
    >
    > > Dobrze, dobrze, kocham Jacusia miłością wielką, pamiętam, jak był jeszcze
    > taki
    > > młody, jak na tym filmie :) W Piwnicy pod Baranami to śpiewał, całe nasze
    > liceu
    > > m się w nim kochało.
    >
    > A tymczasem na Jaskra wzięli konusa - Mumina...


    No i dobrze. To Mumin, a nie Jacunio rzucal po ekranie wzrokiem zagubionym i widac bylo, jak rosnie w nim postanowienie "Zbyszek, nie pij wiecej przy czytaniu scenariusza".

    Inna rzecz, jak sobie wyobrazam Jacka spiewajacego piesc o zimorodku, co usnal byl w wychodku (czy jakos tak), to mi dusza kwili ze szczescia :)


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lord_vmordevol 31.07.19, 14:10
    tt-tka napisała:

    > Inna rzecz, jak sobie wyobrazam Jacka spiewajacego piesc o zimorodku, co usnal
    > byl w wychodku (czy jakos tak), to mi dusza kwili ze szczescia :)

    Nic by nie śpiewał, bo to nie była piosenka Jaskra i on się obraził o przypisywanie mu jej :-)
  • tt-tka 31.07.19, 14:32
    lord_vmordevol napisał:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > Inna rzecz, jak sobie wyobrazam Jacka spiewajacego piesc o zimorodku, co
    > usnal
    > > byl w wychodku (czy jakos tak), to mi dusza kwili ze szczescia :)
    >
    > Nic by nie śpiewał, bo to nie była piosenka Jaskra i on się obraził o przypisyw
    > anie mu jej :-)


    J.w.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lord_vmordevol 01.08.19, 09:38
    tt-tka napisała:

    > > > Inna rzecz, jak sobie wyobrazam Jacka spiewajacego piesc o z
    > imorodku, co
    > > usnal
    > > > byl w wychodku (czy jakos tak), to mi dusza kwili ze szczescia :)
    > >
    > > Nic by nie śpiewał, bo to nie była piosenka Jaskra i on się obraził o prz
    > ypisyw
    > > anie mu jej :-)
    > J.w.

    A, że tak by śpiewał po prostu, a nie jako Jaskier? A to spoko.
  • tt-tka 01.08.19, 09:58
    Ze tak by po prostu jako Jaskier spiewal :) - w mojej wyobrazni nie wszystko sie miesci, ale jednak sporo :)
    (w tym zmiany obsadowe i scenariuszowe)

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lord_vmordevol 01.08.19, 13:43
    tt-tka napisała:

    > Ze tak by po prostu jako Jaskier spiewal :) - w mojej wyobrazni nie wszystko si
    > e miesci, ale jednak sporo :)
    > (w tym zmiany obsadowe i scenariuszowe)

    No ale zmiana scenariusza taka, że Jaskier, poeta z ambicjami jednak, jest autorem piosenki o zimorodku, co wpadł do wychodku, to wywrócenie do góry nogami może i małego elementu, ale jednak explicite przez Sapkowskiego podanego - że ta piosenka nie jest jego i że on czerwienieje z oburzenia, jak Vimme Vivaldi "okazuje mu uznanie" mówiąc, że zna tę "jego" piosenkę.
  • tt-tka 01.08.19, 15:10
    Nie autorem, Lordzie, tylko wykonawca :)
    Tak, taka wersje - nawet przy zalozeniu, ze Jaskier/Jacek byl mocno nawalony, gdy to zaspiewal - moge sobie wyobrazic. Absolutnie ! :)

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lord_vmordevol 01.08.19, 20:38
    tt-tka napisała:

    > Nie autorem, Lordzie, tylko wykonawca :)

    No ale Jaskier śpiewał raczej swoje własne rzeczy. Chociaż w sumie nie jest jawnie napisane, że nie zdarzało my się innych.

    > Tak, taka wersje - nawet przy zalozeniu, ze Jaskier/Jacek byl mocno nawalony, g
    > dy to zaspiewal - moge sobie wyobrazic. Absolutnie ! :)

    No, jeżeli śpiewałby to jako powszechnie znaną twórczość ludową i dla jaj, to ewentualnie. Acz takie zdarzenie nie ma potwierdzenia w materiałach źródłowych.
  • bupu 30.07.19, 13:42
    lord_vmordevol napisał:

    > minerwamcg napisała:
    >
    > > Dobrze, dobrze, kocham Jacusia miłością wielką, pamiętam, jak był jeszcze
    > taki
    > > młody, jak na tym filmie :) W Piwnicy pod Baranami to śpiewał, całe nasze
    > liceu
    > > m się w nim kochało.
    >
    > A tymczasem na Jaskra wzięli konusa - Mumina...

    Bo się kierowali, nie wiedzieć czemu, komiksem Polcha i Parowskiego, gdzie Jaskier wygląda jak przepity Mumin.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • minerwamcg 31.07.19, 13:37
    Piosenka była o zimorodku, co WPADŁ do wychodku. Wójcicki faktycznie zrobiłby z tego perełkę, w piosence czułoby się każde piórko zimorodka i każdy gwóźdź wychodka.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • tt-tka 31.07.19, 13:45
    A, czytalam kiedys Teklaka i tam rozne warianty byly, lacznie z wersja o zimorodku, co hodowal sadzonki rzepy w wychodku. Ale mu nie uroslo.
    A ze Jacek zrobilby z tego perelke, to nie mam watpliwosci :), niezaleznie od tego, co robilby zimorodek.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bupu 01.08.19, 17:28
    tt-tka napisała:

    > A, czytalam kiedys Teklaka i tam rozne warianty byly, lacznie z wersja o zimoro
    > dku, co hodowal sadzonki rzepy w wychodku. Ale mu nie uroslo.

    ...Pieśń o zimorodku co zamieszkał w ukrytym śród iglaków wychodku...




    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka