Dodaj do ulubionych

Spotkanie z autorem

03.08.19, 21:43
Byłam dziś na spotkaniu z pewną autorką (nie MM, dla jasności) i stwierdziłam z osłupieniem, że chyba nie nadążam. Po spotkaniu, jak wiadomo, następuje podpisywanie książek, i tu przyczynku do osłupienia dostarczyło dziewczę które chyżo zajęło miejsce na czele kolejki, następnie wydobyło z plecaka pokaźny stosik, następnie raźnie wysypało stosik autorce do podpisu. W sumie jakieś sześć czy siedem książek. Przyznam, że na spotkaniach autorskich bywam raczej rzadko, czy naprawdę normalną praktyką jest umieszczenie przed nieszczęsnym pisarzem całego jego dorobku, pisac mu się zachciało, to niech teraz autografy składa?


--
załóż stanik...poprawnie
Edytor zaawansowany
  • sayoasiel 04.08.19, 02:53
    Myślę,że to nie jest coś, co można skategoryzować "normalne", albo "nienormalne". Nikt nigdy zasad żadnych tego typu nie spisywał, a i autorzy mają tak rozmaity stosunek do swoich fanów (i vice versa), że trudno tu coś ustalić. Podejrzewam też,że wielu na samo wspomnienie o jakimś regulaminie co do podpisywania książek by się skrzywiło, a to by wpłynęło na popularność....(?) Jak to sprawdzić ?
  • jottka 04.08.19, 17:02
    ale to różnie bywa - czasem przy megagwiazdach organizator ogłasza, że np. tylko jedna książka na twarz (a ogonek pińćset osób, więc autor i tak blady, choć szczęśliwy:), ale bywa że ludzie wysypują właśnie stos książek, bo to dla babci, dziadka, cioci etc. etc., jak autor ma miękkie serce, to podpisuje. albo bywa, że nauczyciele proszą o podpisanie dzieł na nagrody. albo coś tam - w sumie wszystko zależy od samego autora i jego możliwości. byłam na spotkaniu, gdzie szlachetny autor podpisywał wszystko do ciemnej nocy, godził się na robienie zdjęć i jeszcze ostatniemu panu w kolejce napisał "last but not least":)
  • tt-tka 04.08.19, 17:50
    Ech, sama stalam z czterema egzemplarzami pod pacha (jeden dla mnie, inne na prezenty) w kolejce dluzszej niz przed miesnym za kartkowych czasow, Alfabet Urbana to byl, i slyszalam, jak pan za mna awanturowal sie "nie dosc, ze typ przez siedem lat mnie wq...al, to jeszcze mam godzinami czekac z ta jego podla, parszywa ksiazka !"
    Ale pan tez mial sztuk wiecej niz jedna :)

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • m.y.q.2 04.08.19, 17:57
    A później takie książki z autografami autorów można kupić na allegro, oczywiście dużo drożej. Polak potrafi!

    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • ciotka.scholastyka 04.08.19, 19:25
    m.y.q.2 napisała:

    > A później takie książki z autografami autorów można kupić na allegro, oczywiści
    > e dużo drożej. Polak potrafi!

    Serio, myślisz, że to wyłącznie polska przypadłość? Rozczaruję cię - to już w USA w latach 30-tych XX wieku praktykowano. Oczywiście bez udziału internetu :)
  • m.y.q.2 04.08.19, 19:36
    Kurczę, a już się cieszyłam, że coś naprawdę potrafimy! ;)

    --
    Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie.
    St.J.Lec
  • sayoasiel 04.08.19, 22:59
    Ja tylko jeszcze do tego,że jak " pisac mu się zachciało, to niech teraz autografy składa" - no ,dokładnie tak. Z tym się wiąże bycie sławnym i tym się wiąże posiadanie fanów. Autorzy w to celują. Kiedy myślą o posiadaniu własnego fanklubu, to ich nie obchodzi coś takiego,że im ręka odpada, albo,że będą siedzieć do nocy,szczegóły. I raz będzie miał siłę i będzie miał odpowiedni nastrój, a raz nie. Taka specyfika pracy pisarza. Zawodowego pisarza. W przerwie miedzy jedną książką a drugą (których też nie musi pisać regularnie, przecież niektórzy autorzy jadą na popularności dzieła sprzed kilkunastu lat) to jest coś,co pozwala im się utrzymać, albo wypromować, przypomnieć o sobie. Zamiast pisania następnej części.
  • m.y.q.2 04.08.19, 17:57
    A później takie książki z autografami autorów można kupić na allegro, oczywiście dużo drożej. Polak potrafi!

    --
    Niektórzy są przekonani, że ich kaganiec to przyłbica.
    St.Jerzy Lec
  • aadrianka 04.08.19, 20:47
    Dziewczę własnie miało ten stosik nie dla siebie, a dla chłopaka, ale i tak byłam zdumiona niepomiernie; przed spotkaniem długo dokonywałam wyboru książki do podpisania, bo przecież głupio podłożyć więcej niż jedną, wygląda na to, że jestem nieżyciowa. A pieczątkę autorka miała, co nie zmieniało faktu, że imienną dedykację wpisywała ręcznie.

    --
    załóż stanik...poprawnie
  • lord_vmordevol 19.08.19, 10:30
    aadrianka napisała:

    > Dziewczę własnie miało ten stosik nie dla siebie, a dla chłopaka, ale i tak był
    > am zdumiona niepomiernie; przed spotkaniem długo dokonywałam wyboru książki do
    > podpisania, bo przecież głupio podłożyć więcej niż jedną, wygląda na to, że je

    Dlaczego głupio? Ja osobiście w ogóle niespecjalnie rozumiem koncepcję autografów, ale nie widzę nic dziwnego w podpisywaniu kilku, jak ktoś lubi. Owszem, jak się przywozi na taczkach to już trochę przesada, ale dwie, trzy, czy nawet niechby pięć?
  • ssssen 04.08.19, 17:57
    Na szczęście nie mam ciśnienia na autografy, selfiaczki i inne objawy syndromu Peggy Lurgan - nigdy tego nie rozumiałem.
  • apersona 19.08.19, 17:59
    ssssen napisał:

    > Na szczęście nie mam ciśnienia na autografy, selfiaczki i inne objawy syndromu
    > Peggy Lurgan

    O co chodzi z syndromem Peggy Lurgan?
  • ssssen 23.08.19, 11:59
    apersona napisała:


    > O co chodzi z syndromem Peggy Lurgan?

    Polecam książkę "Ulica marzycieli" Roberta McLiama Wilsona :)
  • kooreczka 04.08.19, 20:34
    Zdarza się.
    Scenka rodzajowa. Miejsce akcji: konwent fanów fantastyki Pyrkon, piętro I koło auli. Czas: późne popołudnie. Spotkanie z autorem Dawidem Weberem.
    Widzę znajomą z książką, zatrzymuję się, żeby pogadać. W pewnym momencie ktoś z obsługi klaszcze w dłonie i stentorowym głosem obwieszcza, że panu autorowi ręka odpada i do tej pory podpisuje najwyżej pięć książek na osobę. W tym momencie zostaję zaatakowana z kilku stron "tynicniemaszweźmieszmojeżebypodpisał". Stosy książek walą mnie w głowę, ramiona, biodra i łydki.
    Udaje mi się uciec. W zaciszu toalety opatruję siniaki i uruchamiam telefon sprawdzić z czyimi fanami zadarłam. Wychodzi na to, że pan Weber pisze chyba nawet we śnie. I wyjaśnia się tajemnica wielkich, ciężkich plecaków z jakimi kręcili się od rana pewni jegomoście.
    pl.wikipedia.org/wiki/David_Weber#Bibliografia
    Nie żebym wcześniej stała po autografy, ale po tym wydarzeniu popatruję sobie z daleka. Pieczarkę by sobie sprawili i stawiali maz strategiczny.
  • ciotka.scholastyka 05.08.19, 11:24
    Z czystej ciekawości - co miałaś na myśli pisząc ostatnie zdanie, o pieczarce i mężu strategicznym? :)
  • kooreczka 05.08.19, 14:22
    Autokorekta pieczątki. A mąż strategiczny to podpis stawiany przez zawody medyczne, żeby nie było problemu z uzupełnieniem dokumentacji
  • przymrozki 04.08.19, 23:05
    Dostałam kiedyś w prezencie książkę z autografem autora. Darczyńca wolał kupić niepodpisaną, pytał w księgarni, czy nie mają takiej na zapleczu, ale wyjaśniono mu, że pisarz przy okazji odwiedzin podpisał wszystkie egzemplarze, jakie były.

    Jak w tej komedii z Hugh Grantem ("Notting Hill"?) - autor maniak podpisuje wszystkie swoje książki, egzemplarze bez autografu osiągają zawrotne ceny.
  • apersona 05.08.19, 14:00
    :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka