Dodaj do ulubionych

W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię?

20.10.19, 21:24
Wróciłam sobie do " McDusi" w której w kółko czyta się narzekania, jaka to Laura była zła, jak udręczała swoją matkę ( przemyslenia Józinka) jak to " wrzucała jej swój bagaż na plecy" ( przemyślenia samej Laury), jaka to Gabrysia była z nią biedna etc etc.
To ja się pytam- co takiego u licha robiła Laura, że święta Gabriela była aż tak przez nią " udręczona" ? Że szukała swojego ojca- no jak Borejki nie umiały z nią szczerze rozmawiać na ten temat- to szukała? Że pyskowała- a które dziecko nie pyskuje? Że zdefraudowała kasę w szkole- była wtedy dzieckiem mogła nawet nie wiedzieć, że to źle- a mamusia nawet z nią nie porozmawiała na ten temat, gdy sprawa się wydała. O ile mi wiadomo, uczyła się dobrze, nie miała złego towarzystwa i tak naprawdę była porządną dziewczyną. Więc ja się pytam- w jaki sposób ona udręczała Gabrielę? Ktoś wie?
No chyba, że Gabusia sama sobie wymyśliła to udręczenie i wszystkim wokół je wmówiła:-)
Obserwuj wątek
    • sayoasiel Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię? 20.10.19, 23:05
      Kłamie jak jej ojciec. To by była odpowiedź Gaby. A był właśnie tutaj, no forum, taki temat, kiedy to Laura kłamała (zwłaszcza jak jej ojciec) i kiedy to Pyziak kłamał i wyszło na to,że nie ma o tym żadnej wzmianki i niewiadomo kto w czym mówił nieprawdę. Inną też jest rzeczą to,co my postrzegamy jako przewinienia,a co Gaba. Skoro Gaba nie ukarała Laury za składki,to możemy uznać,że jej to nie dotknęło bardzo mocno. Nawet jeśli my uznamy,że to potwornie niewychowawcze, to Gaba nie może mieć na myśli jako udręczania tych momentów, które sama puściła w niepamięć. Myślę,że jest napisane w tekście niemal wprost - przypominała jej Pyziaka. Bardziej niż pierworodna. Więc Gaba dokonywała projekcji. Wszystko, co miała za złe Januszowi,miała za złe Laurze, a jednocześnie wmawiała sobie,że Laura potrzebuje jej w zupełnie inny sposób niż ona potrzebowała i,że ona, Gaba musi ją mieć do naprawiania. Stale. Jak Laura będzie dobra,to nie będzie nic do naprawiania i relacja się sypnie.
      Laura malowała rzęsy, zajmowała rano łazienkę, kładła się na łóżko w butach i korzystała z internetu w jej pokoju. Nie zachwycała się też Ignasiem jak Pyza, nie biegała po pełnotłuste. Przypisywała sobie zasługi innych (zupa Grzesia, szarlotka imieninowa Pyzy). Nie chciała chodzić w botkach. Nosiła trzy rzędy przepysznej biżuterii. Za elegancka na Borejkównę,zbyt kobie...czekajcie. Może to jest to ? Chłopczyca Gaba podskórnie się jeży na widok kokietki ? Gdyby nie była jej córką,to by jej dała, Laura jej wysyła fale kobiecości,której ona nie aprobuje....nie,serio,nie wiem....
    • jakgdyby.nigdynic Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię? 20.10.19, 23:25
      miodowocytrynowa napisała:


      > To ja się pytam- co takiego u licha robiła Laura, że święta Gabriela była aż ta
      > k przez nią " udręczona" ?

      Laura nie była łatwym dzieckiem. Nie podporządkowywała się normom społecznym (kradzieże, defraudacja pieniędzy klasowych, czytanie cudzych listów), kłamała, wyżywała się na wszystkich dookoła (zwłaszcza na Pyzie w NiN). Konsekwentnie przedstawiana jest jako dziecko (nastolatka) egocentryczna, niepomagająca w domu, zazdrosna o rodzeństwo, mówiąca innym przykre rzeczy, żeby ich zranić.

      Klasyczne złe dziecko w tandemie dobre i złe dziecko.
      Moim zdaniem bardzo realistycznie przedstawione.
      Takie dzieci jak Laura "udręczają" nie tylko mamy, ale też i całą rodzinę, co zresztą jest również pokazane.
      • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię? 21.10.19, 00:26
        Według mnie Gabrysia i Pyza są prostolinijne, bezkonfliktowe, szczere, otwarte na problemy rodziny i nie tylko. Laura jest inna, kapryśna, egoistyczna, lubiąca postawić na swoim, a przy tym obdarzona dużą inteligencją, wrażliwością i wyobraźnią.
        Lubi podporządkowywać sobie ludzi i nimi rządzić. I udaje jej się zdominować nie tylko Różę i Gabrysię, ale i Nutrię. Dziadka też sobie okręciła wokół małego palca.
        Mam wrażenie, że ona trochę pogardza zarówno Różą, jak i Nutrią, do matki może i czuje miłość, ale trochę pomieszaną z litością. I to ciągłe poczucie krzywdy, z powodu braku ojca. Tak jakby cała rodzina jej tego ojca wydarła! Z takim dzieckiem trzeba naprawdę umiejętnie postępować, bo w każdej chwili może jakąś bombę rzucić.
        Bogata osobowość, ale bardzo trudno z kimś takim żyć pod jednym dachem i go wychowywać.

        --
        Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
        St. Jerzy Lec
        • iwoniaw Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 22.10.19, 13:58
          Tak jakby cała rodzina jej tego ojca wydarła!

          No a nie było tak? Wokół Pyziaka panowała w domu "zmowa milczenia", nie wolno było nawet o nim wspomnieć, by nie narazić się na pełne dezaprobaty syknięcia, uciszanie i zmianę tematu. Jedyne zdjęcie (ślubne) ojca Laura wyszperała w biurku babci i ukradła, nikt go jej nigdy nie pokazał. Znała tylko imię i nazwisko, zero jakichkolwiek innych danych. Rodzina sama "nakręciła" ten temat i wymyślenie sobie "kochanego tatusia" w opozycji do "świata, który nic nie rozumie" było tylko kwestią czasu.



          --
          'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
          'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
          • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 22.10.19, 15:03
            A co mieli opowiadać o Pyziaku, że nieodpowiedzialny drań? Woleli pewnie tego bolesnego tematu przy dzieciach nie poruszać, pewnie zmylił ich brak zainteresowania ojcem ze strony Róży.
            Jasne, że to milczenie było tchórzostwem, ale to wcale nie jest łatwo rozmawiać z dzieckiem takim jak Laura na takie bardzo bolesne tematy. Nie wiadomo, w jaki sposób przedstawić dziecku tamtą zaistniałą sytuację sprzed lat, w taki sposób, żeby z jednej strony nie robić męczennicy z matki, a z drugiej - łobuza z ojca. To są bardzo bolesne tematy i nie każda kobieta daje radę im sprostać. Gabrysia nie umiała i to się później na niej zemściło. Laura stworzyła sobie w wyobraźni obraz ojca, który ją kochał i w ogóle był ideałem, ale matka w swym egoiźmie, nie pozwoliła mu na kontakty z dzieckiem, o którym nawet nie wiedział, że istnieje. Taki mit, ale zatruł Laurze życie, a przy okazji całej rodzinie.

            --
            Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
            St. Jerzy Lec
            • iwoniaw Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 22.10.19, 15:24
              Bolesnego tematu?! A co, Ty jak Ignac uważasz, że ten temat był "bolesny" jedynie dla Gabrieli, a jej córki "nie mają tu nic do wybaczania"? :-D
              Małemu dziecku wystarczą proste odpowiedzi na proste pytania. Czyli choćby to pokazanie zdjęcia, opowiedzenie o tym, że ojciec mieszkał w Poznaniu, chętnie wędkował, dyskutował, murował i co tam jeszcze. Że wyjechał i go nie ma (co dla dziecka i tak jest oczywiste), ale że masz jego oczy/minę/włosy. Że grał w kosza jak mamusia. Że ludziom nie zawsze wychodzi, ale rodzicom przynajmniej córki się udały (no tak, tu mógłby być problem, bo dla Gaby ewidentnie udana była jedna :-/ ), więc matka generalnie bilans tego małżeństwa uważa za udany, choć nie wyszło "po grób" (no, tu jak wyżej, skoro matka nie uważa...)

              Taki mit, ale zatruł Laurze życie, a przy okazji całej rodzinie

              No i właśnie o tym piszę - nastąpiło to, co nastąpić musiało z winy tylko i wyłącznie dorosłych (z matką na czele), a nie dziecka, które zareagowało w sposób wręcz książkowy na konkretny bodziec. I w sumie dzieje się tak zapewne w wielu rodzinach - że matka nie daje rady przepracować swoich problemów i obarcza nimi dzieci, że za błędy dorosłych płacą kolejne pokolenia i tak dalej - problemem nie jest to, że Gaba nie sprostała, problemem jest to, że narrator wszechwiedzący konsekwentnie komentuje tę sytuację jako winę Laury, a Gabę widzi kryształową i nie mogącą nic innego zrobić niż (nie) zrobiła.



              --
              "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
              • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 22.10.19, 17:46
                Winy Laury nie ma tu żadnej, naprawdę narrator tak to komentował? Niby mam te książki pod ręką, ale, prawdę mówiąc, nie chce mi się tego ustępu szukać. Naprawdę? Aż mi się nie chce wierzyć!
                Chyba jednak poszukam, tylko po to, żeby się przekonać.
                Autorka przecież sama była dzieckiem, które porzucił ojciec. Czy sama siebie też uważała za winną?

                --
                do niedokończonych lektur
                do niedokończonych pytań
                wracać zawsze jest warto
                i czytać.
                • iwoniaw Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 22.10.19, 18:10
                  No przecież to jest nawet w tytule tego wątku - że to Laura była przyczyną udręczenia Gaby. Jej "przewinienia" w tym kontekście to właśnie wspominanie o ojcu czy bezpośrednie pytania o niego. Względnie niezwiązane z tym zachowania, które i tak były zaklasyfikowane "robi tak, jak Pyziak" (którego na oczy nie widziała, nawiasem mówiąc).


                  --
                  'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                  'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                  • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 22.10.19, 18:30
                    Zrozumiałam, że Gaba była dręczona przez córeczkę ogólnie, nie tylko w kwestii braku ojca.
                    Bolesnym temat braku ojca, był nie tylko dla Gabrysi, dla Laury również. I coś mi się wydaje, że Pyza też czasami o tym myślała, choć może bez takiego poczucia krzywdy, jak jej siostra.
                    W ogóle takie dzieci jak Pyza są szczęśliwsze. Dla wszystkich milutka, bezkonfliktowa, kochana córeczka, wnusia i siostrzenica.
                    A Laura jak żywa rana, wszystko ją bolało, wszyscy przeciwko niej.
                    Biedny Tygrys!


                    --
                    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
                    St. Jerzy Lec
                    • ciotka.scholastyka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 27.10.19, 10:43
                      m.y.q.2 napisała:

                      > Zrozumiałam, że Gaba była dręczona przez córeczkę ogólnie, nie tylko w kwestii
                      > braku ojca.

                      Bo była. To znaczy, wg narratora i całej rodziny.
                      Patrz wspomniany przeze mnie przykład z suknią - to, że Laura zamknęła się w łazience, płacze i nie chce wyjść, to nie dlatego, że suknia zaginęła, że posypał jej się ślub, że jest w rozpaczy. Nie! Ona robi to, żeby udręczyć MATKĘ!
      • bupu Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię? 21.10.19, 17:14
        jakgdyby.nigdynic napisała:

        > miodowocytrynowa napisała:
        >
        >
        > > To ja się pytam- co takiego u licha robiła Laura, że święta Gabriela była
        > aż ta
        > > k przez nią " udręczona" ?
        >
        > Laura nie była łatwym dzieckiem. Nie podporządkowywała się normom społecznym (k
        > radzieże, defraudacja pieniędzy klasowych, czytanie cudzych listów), kłamała, w
        > yżywała się na wszystkich dookoła (zwłaszcza na Pyzie w NiN). Konsekwentnie prz
        > edstawiana jest jako dziecko (nastolatka) egocentryczna, niepomagająca w domu,
        > zazdrosna o rodzeństwo, mówiąca innym przykre rzeczy, żeby ich zranić.
        >
        > Klasyczne złe dziecko w tandemie dobre i złe dziecko.
        > Moim zdaniem bardzo realistycznie przedstawione.
        > Takie dzieci jak Laura "udręczają" nie tylko mamy, ale też i całą rodzinę, co z
        > resztą jest również pokazane.

        To może zamiast cierpieć, Santa Gabryjella powinna była swoje dziecko wychowywać? No przepraszam, trudno żeby Laura była dzieckiem miłym i grzecznym skoro od początku przybito jej piętno mini CKNUKa. Oraz skoro nikt nawet nie usiłował jej wychowywac, nawet po takich numerach jak ten ze składkami.


        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • jakgdyby.nigdynic Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię? 21.10.19, 17:23
          bupu napisała:

          >
          > To może zamiast cierpieć, Santa Gabryjella powinna była swoje dziecko wychowywa
          > ć?

          Nie czuję się na siłach, żeby mówić postaci literackiej, jak ma wychowywać swoje dzieci. Zakładam, że muszę ją przyjąć taką, jaka jest. Gabriela zachowuje się tak, a nie inaczej i nie mamy na to żadnego wpływu.

          Mój post odpowiadał na zarzut miodowocytrynowej, że Laura wcale nie "udręcza" Gaby. Otórz udręcza i Gabę, i rodzinę, co jest pokazane w faktach, na które się powołałam. Pewnie Laura, jako to "złe dziecko" najbardziej udręcza samą siebie, ale o tym wszechwiedzący narrator raczej wspomina niż mówi wprost.
    • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię? 21.10.19, 07:59
      Gabriela jest postacią fikcyjną, co nas, do pewnego stopnia, skazuje na perspektywę MM. A oficjalne stanowisko stwórcy świata przedstawionego wbijano nam głowy nieraz, więc wiemy doskonale, że Laura udręczała matkę tym, że Laura była zła, a Gabriela dobra. To jak w bajce z Jasiem i magiczną fasolą. Dzieciak wchodzi ci do domu, kradnie kurę znoszącą złote jaja, a potem cię zabija, ale i tak on jest dobry, a ty zły. Logika baśni i tyle.

      Natomiast gdyby Gaba była bytem realnym i wiedziałabym o niej to, co wiem z książek (a stanowisko narratora wszechwiedzącego byłoby zgodną opinią rodziny) uznałabym zapewne, że Gabrysia jest jedną z tych niedojrzałych, mało empatycznych osobowości, które mają problemy z utrzymywaniem zdrowych relacji. Radzi sobie z innymi ludźmi tylko jeżeli oni niczego od niej nie oczekują i w ogóle traktują ją trochę jak dziecko. Żeby ten stan uzyskać, Gabriela szantażuje wszystkich własną traumą postpyziaczą. Dlatego właśnie na uzasadnioną pretensję Idy ("naucz swoje córki szacunku do prywatności mojej małżeńskiej sypialni, niech nie wchodzą bez pukania, niech się nie dobijają, gdy się ich nie wpuszcza") Gaba reaguje emocjonalnie, jakby jej szarpano rano po rozstaniu i posypywano solą. Podobnie w momencie, kiedy zauważa, że nie radzi sobie z Laurą (incydent z różą) płacze i przywołuje obraz Pyziaka, żeby uzyskać od rodziny zapewnienie, że nie będzie musiała sama sobie radzić.

      W tej drugiej interpretacji wina Tygrysa jest jasna - guffniara wykorzystała patent matki, żeby korzystać z niego w podobny sposób (nie zmyję naczyń, bo porzucił mnie ojciec). A w rodzinie jest miejsce tylko na jedną udręczoną ofiarę świerzopa. Musiała wygrać lepsza.


    • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię? 21.10.19, 10:59
      miodowocytrynowa napisała:

      > To ja się pytam- co takiego u licha robiła Laura, że święta Gabriela była aż ta
      > k przez nią " udręczona" ?

      Laura, obiektywnie patrząc, nie była dzieckiem łatwym w obsłudze - zwłaszcza w porównaniu z wyjątkowo bezproblemową Pyzą. Zdarzały jej się wyskoki kalibru mniejszego (podbieranie ciotkom perfum bez pytania), większego (kłamstwa i kłamstewka) i grubego (kradzież pieniędzy). Problem w tym, że primo: Gabrielę dręczy głównie to, co dotyka ją personalnie (vide sprawa Pyziaka), nie zaś to, co faktycznie stanowi o problemach wychowawczych (zawsze robi mi się słabo, gdy czytam ten fragment, w którym dziewięcioletnia Laura beztrosko stwierdza, że kara za kradzież klasowych pieniędzy "się odwlecze, a więc i uciecze". Gaba ma naprawdę wielkie szczęście, że Tygrys najwyraźniej zarzucił ów przyjemny zwyczaj z własnej inicjatywy - bo przecież nie na skutek interwencji dorosłych), secundo: Gaba, mam wrażenie, wcale lubi tę rolę udręczonej matki. Łatwiej ostatecznie płakać, że córka "kłamie jak ojciec" niż przyznać, że anegdotka o krzesłach nie zastąpi wychowywania dziecka.
    • ciotka.scholastyka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię? 21.10.19, 13:22
      Laura udręczyła swoją matkę, bo wybuchnęła płaczem i dostała histerii na wieść o tym, że straciła suknię ślubną, po czym zamknęła się w łazience.
      To właśnie wtedy Józef myśli o tym, że "kuzynka Laura była naprawdę niezłą specjalistką od udręczania swojej matki".
      Matki!!!
      I dla mnie to chyba właśnie, a nie potrząsanie jak szczurem, był moment, w którym przekreśliłam ostatecznie Jeżycjadę i panią MM.
      • verdana Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 24.10.19, 21:14
        Moim zdaniem Laura była po prostu dzieckiem normalnym. Dzieci kłamią, serio. Dzieci podbierają matkom i domownikom róne rzeczy (dopiero jak córka się wyprowadziła, to miałam pewność, ze rano odnajdę czyste rajstopy, a nie wyszły one z domu na nogach mojej córki). Dzieci też kradną - może nie aż tak, jak Laura, ale przyznam, że ani ja, ani żadne z moich dzieci od tego grzechu nie byliśmy wolni. Teraz jestśmy wszyscy chorobliwie uczciwi. Gaba po prostu ma zerowe kompetencje, gdy chodzi o wychowanie - jedyne, czego oczekuje to bezwolne posłuszeństwo i szanowanie jej problemów.
        • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 25.10.19, 08:40
          verdana napisała:

          > Moim zdaniem Laura była po prostu dzieckiem normalnym. Dzieci kłamią, serio. Dz
          > ieci podbierają matkom i domownikom róne rzeczy (dopiero jak córka się wyprowad
          > ziła, to miałam pewność, ze rano odnajdę czyste rajstopy, a nie wyszły one z do
          > mu na nogach mojej córki).

          To jest, oczywiście, prawda, ale Gabrielę wcale nie kłamstwa i kradzieże tak udręczały. Nad złodziejstwem składek Gabrysia nie biadoliła jakoś szczególnie. Nawet dziesięciolatka wiedziała, że kara się odwlecze, a więc uciecze. Albo rozmowa o podkradaniu perfum. Gaba była jak ten ewangeliczny niesprawiedliwy sędzia, który wziął w obronę ofiarę, bo ta mu się długo naprzykrzała i miał już jej dość. Ida żądała zdyscyplinowania Tygrysa, więc, dla spokoju w domu, Gabrysia odbębniła pogadankę. Zresztą, matka w zachowaniu córki widziała tylko jeden problem - po co Laura się perfumowała, skoro i tak ładnie pachniała. Żadnej rozmowy o szanowaniu cudzej własności nie było.

          Gaba reaguje za to niemal histerią na żart z różą, włącza jej się śledczy-inkwizytor (bada temperaturę stóp), a potem łka nad swoim nieszczęściem. A chodziło o to, że dziecko siedmioletnie wyparło się sprawstwa żartu polegającego na podłożeniu róży śpiącej ciotce, przez co mąż ciotki wpadł w rozpacz, że żona nie żyje. Mąż, przypominam, był lekarzem. Potem problemem Gabrysi był już tylko fakt, że córka psuła atmosferę rodzinnych posiłków wspominaniem swojego ojca.
        • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 25.10.19, 10:08
          verdana napisała:

          > Dzieci też kradną - może nie aż tak, jak Laura, ale
          > przyznam, że ani ja, ani żadne z moich dzieci od tego grzechu nie byliśmy wolni.

          Jak które. Ja, na ten przykład, nie kradłam. Nie kradła też Pyza, więc Gaba tym bardziej powinna być zaniepokojona faktem, że w Laurze budzą się podobne tendencje - zwłaszcza, że nie posiadała ona magicznej kuli i nie mogła przewidzieć z góry, że Tygrys sam z siebie zarzuci ów przyjemny zwyczaj, co szczęśliwie uczynił. Mógł jednakże nie uczynić i uznać kradzież za całkiem niezłe źródło zdobywania finansów, zwłaszcza, że rodzina ignorując całą sprawę wysłała jej jasny sygnał, że w tym co robi nie ma nic naprawdę nagannego.
          • minerwamcg Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 28.10.19, 14:18
            No więc właśnie, moim zdaniem Gabriela odcedza komara a przełyka wielbłąda. Lamentuje nad głupim żartem, ignoruje poważne przewinienie.
            Mam przewrotne pytanko, czy gdyby Gabriela już wtedy wiedziała, że Pypypypy-chlip!-pyziak siedział za kradzież samochodów, defraudacja składek przez Laurę zostałaby potraktowana jakoś poważniej? Bo to byłoby przecież "jak ojciec"?

            --
            Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
            • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 29.10.19, 09:00
              minerwamcg napisała:

              > Mam przewrotne pytanko, czy gdyby Gabriela już wtedy wiedziała, że Pypypypy-chl
              > ip!-pyziak siedział za kradzież samochodów, defraudacja składek przez Laurę zos
              > tałaby potraktowana jakoś poważniej? Bo to byłoby przecież "jak ojciec"?

              Informacja o kradzieży samochodów spadła na Laurę w "Tygrysie i Róży". Wcześniej nie było o tym mowy, a Gabrysia utrzymywała, że nie ma żadnych wieści o losie Pyziaka.

              Natomiast trochę się to nie zgadza z logiką prawdziwego świata, Gabriela rozwodząc się z więźniem, wiedziałaby, że mąż siedzi. A jeżeli do rozwodu doszło później, to wiedziałaby tym bardziej. W końcu był 1983 rok, Janusz pozostawał nielegalnie za granicą, a potem trafił tam za kraty za przestępstwo kryminalne. Rodzinę z pewnością by powiadomiono, a może nawet przesłuchano na okoliczność podejrzenia próby ucieczki i dołączenia do zbiega.
                • miodowocytrynowa Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 29.10.19, 21:30
                  No i w ogóle nie wiadomo czy Robrojek przekazał Laurze i Gabrysi te rewelacje. O ile pamiętam ( a mogę się mylić) w jego przemyśleniach padało, że nie powie, bo nie chce ich denerwować.
                  Mnie w tym wyjeździe do Torunia dziwi jeszcze jedna rzecz- Laura uciekła, zostawiła list pełen kłamstw o " urodzinach koleżanki", nie mam jej cały dzień- a rodzina Borejków się tym w ogóle nie denerwuje? Przecież to niespełna 14-latka, mogło się jej coś stać. A tu dzieciaka nie ma w domu nawet późnym wieczorem, Gabrysia ucina sobie partyjkę szachów z babcią Borejko, Pyzie mówi " Nie mów nikomu, że Laury nie ma w domu, po co mają się denerwować"- to jest nienormalne! Normalna matka by już dawno obleciała wszystkie koleżanki Laury, odwiedziła szkołę, obdzwoniła co się dało, a nawet powiadomiła policję- bo w przypadku nieletnich zgłoszenia przyjmowane są natychmiast. A tu nic. Szachy z babcią:-)-)
                  • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 29.10.19, 22:15
                    Przecież Gabrysia dostała wyraźne polecenie od swej matki, aby zadzwonić do wychowawczyni i zapytać, czy Laura ma dziś kółko teatralne, a następnie obdzwonić koleżanki Tygrysa i wypytać o te urodziny. Było to dokładnie o godzinie 13:40, może pięć minut wcześniej. A Laura już wtedy miała wyjść ze szkoły, jest o tym mowa, bo Babi najpierw poradziła Gabrysi, aby poszła po córkę po lekcjach i storpedowała jej plany.

                    --
                    Ci, co mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie,
                    St. Jerzy Lec
                    • miodowocytrynowa Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 29.10.19, 23:00
                      No dostała, ale nic z tym nie zrobiła, wręcz wzbraniała się przed tym. A babi wydała polecenie, ale dalej los Laury już jej nie interesował. Nie spytała- czy wróciła, dlaczego jej nie ma. Resztę rodziny też nic nie obeszło, o niczym nie wiedzą. Godz. 23, dziecka nie ma w domu, a mamusia i babcia grają w szachy.
                      • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 00:02
                        Ta partyjka szachów była dla odprężenia nerwów, Gabrysia od kilku godzin czekała na Laurę w ogromnym napięciu, które jeszcze się wzmogło po telefonie do Kopiec Arlety, która potwierdziła, jak spodziewała się cała rodzina już kilka godzin temu, że żadna koleżanka z klasy nie miała tego dnia urodzin. Potem wypłakiwała się Nutrii na łonie, ale to już chyba było po telefonie Robrojka, którego rozmowę z Natalią przerwała, myśląc, że to Tygrys dzwoni.
                        Natalia i Róża dopiero po 22:00 dowiedziały się, że Laury nie ma. Dziwię się tylko postawie Babi, która też podobno nie orientowała się, że młodszej wnuczki nie ma w domu. W świetle wydarzeń z 13:40 brzmi to nieprawdopodobnie. Żeby nie wiem jak Gabrysia chciała ukryć nieobecność Laury, jej matka na pewno by się nie dała oszukać. Muszę ten kawałek doczytać, bo, prawdę mówiąc, nie pamiętam.

                        --
                        Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
                        St. Jerzy Lec
                        • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 08:22
                          m.y.q.2 napisała:

                          > Ta partyjka szachów była dla odprężenia nerwów, Gabrysia od kilku godzin czekał
                          > a na Laurę w ogromnym napięciu,

                          Napięcie napięciem, ale w stresie tego typu człowiek raczej miałby potrzebę działania (choćby i bezsensownego). Chyba nie łaknąłby intelektualnej rozrywki odrywającej jego myśli od faktu, że 13-14 letnie dziewczę spędza noc poza domem, nie wiadomo gdzie i z kim. Rozumiem, że Gabrysia nie przekopywała Teatralki saperką w poszukiwaniu zwłok, ale powinna była przynajmniej zadzwonić na Policję. Rundka po znajomych miała też na tym etapie poszukiwań większe uzasadnienie niż wtedy, kiedy faktycznie się odbyła (Gabrysia wiedziała już, że Laura się odnalazła i jest pod opieką Roberta, nie wiem, czemu wyobrażała sobie, że ta robrojkowa opieka ma miejsce w domu którejś z koleżanek z klasy Tygrysa).
                          • kooreczka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 08:57
                            Właśnie słucham podcast o zaginionych naatolatkach w Chicago w latach 50. Kiedy nie przyjechały z kina umówionym autobusem matka posłał starsze dziecko na przystanek, a sama zaczęła obdzwaniać koleżanki córek. Kiedy przejechał ostatni autobus, a koleżanki zeznały, że ostatni raz widziały je w kinowym bufecie zawiadomiono policję i przed świtem rozpoczęto poszukiwania. Obie dziewczyny niestety zamordordowano.
                            Wyobraźcie sobie śledztwo, gdyby Laurę znaleziono na poboczu martwą i okazał o się, że nikt nie podjął żadnych kroków, żeby jej szukać
                        • ciotka.scholastyka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 10:05
                          m.y.q.2 napisała:

                          > Ta partyjka szachów była dla odprężenia nerwów, Gabrysia od kilku godzin czekał
                          > a na Laurę w ogromnym napięciu, które jeszcze się wzmogło po telefonie do Kopie
                          > c Arlety, która potwierdziła, jak spodziewała się cała rodzina już kilka godzin
                          > temu, że żadna koleżanka z klasy nie miała tego dnia urodzin.

                          I wspaniała betonowa mamusia przyjęła to do wiadomości i poszła grać w szachy w napięciu, zamiast coś z tym zrobić. Powiadomić policję na przykład.
                          Ale to Laura jest zła, bo uciekła, prawda? A kochająca żelazną ręką babunia jedyne, co ma do powiedzenia, to że Laura jest sprytna i zaradna i na pewno zadba o siebie. Bo przecież nie mogła, na przykład, wpaść pod tramwaj. Albo zostać zgwałcona. Nawet w piwnicy na Rusfelta 5.
                          • miodowocytrynowa Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 11:36
                            M.y.q.2- a Ty serio wierzysz, ze matka której dziecko zwiało z domu i nie wiadomo gdzie jest potrafi w ogóle się skupić na czymś innym niż na gorączkowym mysleniu o tym co się dzieje z jej dzieckiem? I tymbardziej grać w szachy- grę wymagającą skupienia i myślenia? Tak jak napisała Przymrozki- człowiek ma wtedy potrzebę działania, szukania- a nie siedzenia na czterech literach i przesuwaniu figur po szachownicy. Ja pamiętam moją mamę, gdy byłyśmy w.80 na wczasach w Ustce i miał do nas dojechać nasz ojciec. Ojciec wyjechał o 9 z Warszawy autem, a o 21 jeszcze go nie było. Mama zostawiła mnie i siostrę pod opieką znajomych z sąsiedniego domku, a sama pognała na komisariat w Ustce, bo miała wizję, że ojciec miał wypadek samochodowy i dlatego nie przyjeżdża. Na komisariacie miły pan sprawdził czy był jakiś wypadek na trasie Warszawa-Ustka ( nie było). Ojciec przyjechał dosłownie pół godziny później- bo jak się okazało, w samochodzie zerwała się jakaś linka i stanął. Trzeba było holować do warsztatu, naprawiać stąd tak duże opóźnienie. To były czasy bez komórek, w ośrodku był jeden telefon w zamkniętej już recepcji- nie było też komórek. Teraz się z tego z rodziną śmiejemy- ale te nerwy mamy i ilość wypalonych przez nią papierosów pamiętamy do dziś. I to był dorosły człowiek, a co tu mówić o 13-letnim dziecku.
                            Dziwi mnie też postawa Grzegorza, Laura jest jego pasierbicą, jej mama jest jego zoną- a ten też nic nie wie, że jego przyszywanej córki nie ma w domu? Nie interesuje go to?
                            A babcia Borejko- jak powyżej słusznie zauważyła ciotka, też zachowuje się jakby z choinki się urwała. Dorosła osoba, a nie wiem ile zagrożeń czyha na głupią nastolatkę?
                            • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 13:52
                              miodowocytrynowa napisała:

                              > M.y.q.2- a Ty serio wierzysz, ze matka której dziecko zwiało z domu i nie wiado
                              > mo gdzie jest potrafi w ogóle się skupić na czymś innym niż na gorączkowym mysl
                              > eniu o tym co się dzieje z jej dzieckiem?
                              Przecież nie ja jestem autorką książki.
                              Moja reakcja byłaby zupełnie inna. Kiedyś odwiedziła nas córka koleżanki, może czternasto czy piętnastoletnia wtedy i uparła się sama wracać do domu. Nie było późno, ale ciemno, bałam się ją puścić samą, ale mnie wyśmiała i wyszła. Prosiłam, aby zaraz po przyjściu do domu zadzwoniła, siedziałam jak na szpilkach, wreszcie po 40. minutach zadzwoniłam do jej matki. Okazało się, że cała i zdrowa dotarła do domu, tylko zlekceważyła moją prośbę o telefon.




                              --
                              do niedokończonych lektur
                              do niedokończonych pytań
                              wracać zawsze jest warto
                              i czytać.
                          • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 11:48
                            ciotka.scholastyka napisała:

                            > I wspaniała betonowa mamusia przyjęła to do wiadomości i poszła grać w szachy w
                            > napięciu, zamiast coś z tym zrobić. Powiadomić policję na przykład.

                            Albo przypomnieć sobie, że dzień-dwa wcześniej Laura korzystała z internetu i że, najwyraźniej, było to zdarzenie bardzo nietypowe (świadczy o tym nie tylko reakcja Gabrysi, gdy widzi córkę w swoim pokoju, ale też uwaga, z jaką Tygrys przygląda się pokojowi matki). Gaba nie wiedziała tego, co my, więc, z jej punktu widzenia, trop potencjalnie mógł być błędny, a analiza historii wyszukiwania mogła wykazać, że Laura szukała danych do referatu o dopływach Orinoko. Ale to przecież było kilka minut nieuciążliwej roboty, w sam raz coś dla zdenerwowanej matki.

                            Gaba zaczynając poszukiwania wiedzieć nie mogła, ale my za to wiemy, że w tej sposób najpewniej udałoby się ustalić, że Laura szukała ciotki, że znalazła ją w Toruniu i że przeglądała rozkład jazdy PKP. W normalnej rodzinie byłaby to nawet jakaś ulga - lepiej żeby dziewczyna jechała pociągiem do dużego miasta odwiedzić dorosłą kobietę niż żeby właśnie sunęła w nieznanym kierunku z poznanym przygodnie mężczyzną. Zwłaszcza że do mężczyzn miała słabość, a w przypadku kontaktu z uzbrojonym psychopatą sławiona przez Milę tygrysia zaradność pomogłaby tyle, co umarłemu kadzidło.
                              • iwoniaw Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 12:08
                                Wykasowała czy nie - problem w tym, że nikogo to w ogóle nie zainteresowało. A powinno - i w przypadku stwierdzenia takiego działania TYM BARDZIEJ mamunia powinna lecieć na policję, bo dziewczę ewidentnie wplątało się w coś, co chciało ukryć przed rodziną, co w przypadku 13-latki może się skończyć po prostu tragicznie. Zwłaszcza w przypadku 13-latki łasej na zainteresowanie obcych ludzi, zwłaszcza mężczyzn i nie mającej silnej więzi ani poczucia bliskości z nikim w domu.


                                --
                                "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                              • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 14:46
                                miodowocytrynowa napisała:

                                > Gorzej jak Laura wykasowała historię przeglądania i cookies:-)

                                Laura chyba się nazbyt dobrze na komputerach nie znała, w końcu na pomysł szukania ojca w internetach wpadła dopiero gdy zawiodły metody analogowe. Zresztą, własnego sprzętu nie miała, u matki w pokoju nie bywała. Pytanie, czy była w stanie tak ukryć historię wyszukiwania, żeby nie mógł jej odzyskać ojczym informatyk.
                            • iwoniaw Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 12:04
                              Cała ta reakcja rodziny jest po prostu patologiczna. Ileż Laura miała wówczas lat? 13? W każdym razie jeszcze była w podstawówce. Nie wyobrażam sobie, że dziecko mi nie wraca do domu, zostawia ewidentnie kłamliwe wyjaśnienie (swoją drogą, to normalne, że matka nic nie wie ani o tym, czy dziecko chodzi na jakieś kółko, albo czy szykują się jakieś urodziny u niesprecyzowanej bliżej "koleżanki" i przyjmuje to za dobrą monetę?), mija popołudnie, wieczór, a ja zamiast być już dawno na komisariacie i stawiać na nogi pół dzielnicy gram sobie w szachy w poczuciu "ach, co za złe dziecko, co JA muszę przeżywać" :-/ Przecież nikt z cudownej rodzinki nie wpada nawet na pomysł, żeby podzwonić po szpitalach czy przejrzeć informacje lokalne, czy jakiegoś wypadku nie było. Słów brak.


                              --
                              "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
                              • piotr7777 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 17:30
                                O tę grę w szachy to bym się nie rzucał - wiele osób w sytuacji dużego stresu rozwiązuje krzyżówki (choćby babcia w Małomównym i rodzinie, gdy jej wnuki są przetrzymywane przez przestępców), układa pasjansa, szydełkuje etc. Dziwne o tyle, że Borejkowie (poza tą jedną sceną) w szachy nie grają.
                                Dwa - nie wiemy co myśli w tym czasie Gabriela, bo sytuacje znamy z perspektywy Róży i Natalii. Obie (jak i zreszta reszta rodziny) współczują Gabrieli, nikt nie martwi się o Laurę. To jednak jest dziwne - faktycznie Laura oddaiłia się z własnej woli, ale -na podstawie jej wyjaśnień- można zakładać, że planowała wrócić tyle że później. No i tu jest pierwsza niepokojąca kwestia.
                                Dalej - kiedy dziecko nie wraca do domu ważne jest to, gdzie może być, tymczasem tu nikt tego pytania nie zadaje.
                                Kolejna sprawa - rodzina konsekwentnie uważa, że zainteresowanie Laury nieobecnym ojcem nie jest rzeczywiste a jest to wyłącznie poza mająca na celu dokuczyć Gabrysi. Dlatego - choć na podstawie wielu symptomów z poprzedniego dnia (prowokacyjna uwaga w rozmowie z Natalią, pytanie przy kolacji), analizy wyszukiwarki internetowej czy nawet kalendarzyka ze zdjęciem Janusza można było wyciągnąć proste skojarzenie - Laura pojechała do Torunia do Almy. I ewentualnie skontaktować się z Almą (via UMK chociażby, w końcu w rodzinie też są naukowcy) aby dała znać gdy młoda do niej dotrze. A potem można spokojnie analizować co poszło w relacjach z Laurą nie tak.
                                • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 17:45
                                  Że Laura interesowała się nieznanym ojcem, to nic dziwnego, ale że Róża przez 16 lat nigdy takiego zainteresowania nie czuła, to wydaje mi się wręcz nienormalne!

                                  --
                                  Ci, co mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie,
                                  St. Jerzy Lec
                                • kooreczka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 17:50
                                  Co innego zajmować czymś ręce, kiedy wiadomo, że nie można nic zrobić a co innego grać w szachy, kiedy nastolatka poszła w długą i równie dobrze może użalać się nas sobą u kumpeli jak umierać w szpitalu czy być gwałcona w jakiejś piwnicy. Gabryjela zaś o dziecku nie myśli.
                                • laura.chiara Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 18:02
                                  "Kolejna sprawa - rodzina konsekwentnie uważa, że zainteresowanie Laury nieobecnym ojcem nie jest rzeczywiste a jest to wyłącznie poza mająca na celu dokuczyć Gabrysi."
                                  To chyba podejscie niektorych ludzi - moze tych z jakimis tendencjami narcystycznymi? - moi rodzice tez zwykle kiedy jako nastolatka zrobilam cos nie po ich mysli, twierdzili ze zrobilam to na zlosc albo zeby zwrocic na siebie uwage. A ja bylam dosyc skupiona na sobie nastolatka (moze po rodzicach ;)) i raczej starajaca sie uniezaleznic (chyba to typowe?) i na ich uwadze raczej mi nie zalezalo, raczej marzylam o tym, zeby zwracali mniej uwagi na to co ja robie, zebym mogla robic swoje w spokoju. To chyba podobna sytuacja. Laura ma to i owo przeciwko Gabrieli, ale ojca szuka z wewnetrznej potrzeby i na pewno wolalaby zeby matka sie o tym nie dowiedziala.
                                • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 30.10.19, 18:49
                                  piotr7777 napisał:

                                  > To jednak jest dziwne - faktycznie Laura oddaiłia się z
                                  > własnej woli, ale -na podstawie jej wyjaśnień- można zakładać, że planowała wr
                                  > ócić tyle że później.

                                  Do tej 22. rodzina rzeczywiście mogła mieć nadzieję, że Laura co prawda robi coś, do czego nie chce się dorosłym przyznać, ale jednak planuje wrócić. Przy czym to nie do końca tłumaczy opanowanie Mili i lekkie tylko zaniepokojenie Gaby, bo ta nielegalna rozrywka raczej nie była czytaniem klasyków w bibliotece lub posiadówą nad lemoniadą u psiapsióły. Wyobraźnia powinna opiekunom pracować i prowadzić do wizji form spędzania czasu niebezpiecznych dla życia, zdrowia lub czci dziewczęcej.

                                  Po 22. wszyscy już powinni chodzić po ścianach, bo jasnym stało się, że albo w planie Tygrysa coś poszło nie tak, albo Laura nawiała była z domu i sprytnie opóźniła pościg o dziewięć godzin.
                                  • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 31.10.19, 09:29
                                    Nawiasem mówiąc, ja wiem, że za popisową scenę Mili uznaje się rozmowę z Różą w JT, ale w moim prywatnym rankingu przebija ją jednak reakcja na ucieczkę Laury.

                                    "Zadzwoń do wychowawczyni lub sekretariatu szkoły i zapytaj, czy Laura ma dziś kółko teatralne. Dowiesz się oczywiście, że nie ma, bo ta ponura buda nigdy nie wpadła na to, że można dzieci zająć teatrem [a my posyłamy tam nasze dziecko, nieprawdaż, ponieważ bardzo lubimy, jak marnuje swój potencjał - przypisek mój]. Wtedy zadzwonisz do koleżanek Laury i popytasz o te urodziny. Jak się dowiesz na pewno, ze żadnych urodzin nie ma - przyjdź do mnie po dalsze wytyczne. Ja teraz idę się położyć, ba mam już dość na dzisiaj tego biegania."

                                    Serio, Milicjo? To jest twoim zdaniem najlepszy moment na odgrywanie pater - przepraszam, mater - familias? Właśnie przyznałaś, że jesteś stuprocentowo pewna, że twoja nieletnia wnuczka jest diabli wiedzą gdzie, ale na pewno nie tam, gdzie być powinna; skoro masz jakieś złote rady dla matki dziewczyny, co robić w takiej sytuacji, to może podzieliłabyś się nimi teraz, miast stopniować napięcie?
                              • verdana Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 01.11.19, 13:40
                                Mój syn, niezwykle punktualny, nie wrócił kiedyś ze szkoły, bardzo zresztą odległej. Miał ok. 16-lat. Po dwóch godzinach czekania i obdzwonienia wszystkich powiadomiła policję. Byłam pewna, ze mnie wyślą na drzewo, co to jest dwie godziny. Ale nie. Byli bardzo uprzejmi, obdzwonili szpitale i polecieli sprawdzać, czy nie został zatrzymany, bo mieli kogoś o podobnym rysopiście. Syn wrócił po 3 godzinach - stanęły wszystkie ramwaje, miał do przejścia kilkanaście kilometrów. Ale jak można nie zareagować, gdy dziecko znika, to jest dla mnie niepojęte.
                                • iwoniaw Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 01.11.19, 18:59
                                  No i dokładnie o to mi chodzi - dziecko znika, a rodzic nic nie robi? A tu jeszcze mamy dziecko relatywnie małe (podstawówka) i ewidentne kłamstwo ( kółko, urodziny) świadczące o planach robienia czegoś nieakceptowanego przez matkę przez co najmniej kilka godzin nie wiadomo gdzie. Jaki normalny dorosły nie leci na policję od razu w takiej sytuacji? A jaki po kilku godzinach nadal nie?


                                  --
                                  Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
                                  Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
                                  • miodowocytrynowa Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 02.11.19, 19:50
                                    Mnie jeszcze w " TiR" ciekawi jeszcze jedna rzecz. Mamy scenę Gabrysia wchodzi do swojej sypialni i zastaje tam Laurę siedzącą przy komputerze. Reakcja Gaby to " Co ty ty robisz u licha Tygrysku"???
                                    Tzn, że biedna Laura nie miała wstępu do sypialni mamusi? Nie wolno jej było tam wchodzić, korzystać z kompa??
                                    • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 02.11.19, 20:27
                                      miodowocytrynowa napisała:

                                      > Mnie jeszcze w " TiR" ciekawi jeszcze jedna rzecz. Mamy scenę Gabrysia wchodzi
                                      > do swojej sypialni i zastaje tam Laurę siedzącą przy komputerze. Reakcja Gaby t
                                      > o " Co ty ty robisz u licha Tygrysku"???
                                      > Tzn, że biedna Laura nie miała wstępu do sypialni mamusi? Nie wolno jej było t
                                      > am wchodzić, korzystać z kompa??

                                      Może Gaba reaguje tak nerwowo, bo podświadomie dręczy ją poczucie winy, że jej wówczas pięcioletni syn posiada własny komputer, a dwie nastoletnie córki - najwyraźniej żadnego, nawet na spółkę...
                                      • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 02.11.19, 21:04
                                        Chyba Laura zareagowała nerwowo na wejście matki. O mam ten fragment:
                                        "...nagle drzwi za nią skrzypnęły i weszła mama.
                                        Przeraziło to Laurę tak, że zerwała się natychmiast z miejsca, zahaczając łokciem o wazon z tulipanami. O mało nie zalała klawiatury!
                                        Zrzuciła też prostokątny szklany wazonik, w którym stały ołówki, długopisy i pisaki. Rozbił się w drobny mak.
                                        - Tygrysku! - zirytowała się natychmiast mama. - Co ty tu robisz, u licha?"
                                        Nie dorabiajcie gęby Gabrysi tam, gdzie naprawdę jest niewinna. Żadna z Was tak by nie zareagowała?
                                        Gdyby Laura siedziała spokojnie przy kompie po wejściu matki, Gabrysi nie przyszłoby do głowy pytać córki, co tu u licha robi.

                                        --
                                        Lawina bieg od tego zmienia,
                                        Po jakich toczy się kamieniach.
                                        Cz. Miłosz
                                        • miodowocytrynowa Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 02.11.19, 21:15
                                          Nie. U mnie w domu duże łózko w sypialni było najlepszym miejscem do zabaw z siostrą. Tam tłukłyśmy się poduchami, tam rozkładałyśmy się w z grami czy książkami, tam przymierzałyśmy mamine szpilki czy futro.W sypialni rodziców było też najlepsze miejsce do skakania w gumę, mimo, że każda z nas miała swój pokój. Raz w trakcie jakiejś zabawy zwaliłyśmy doniczkę z paprocią. Mimo to nigdy mama ani ojciec nie spytali nas " Co Wy tu u licha robicie???".
                                          A Gabrysia się wścieka, bo widzi Laurę i jakiś wazonik spadł?
                                        • iwoniaw Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 02.11.19, 21:44
                                          Dorabianie, gęby, naprawdę? "Co ty tu robisz, u licha?" to nie jest jednak "Co ty wyprawiasz/coś ty narobiła" jako zezłoszczenie się, że dziecię czyni szkody i rozbija wazoniki/rozlewa wodę w pobliżu elektroniki. No i to przerażenie 13-latki, że matka weszła do pokoju, gdy ona siedziała przy kompie - to jest normalne, naprawdę? Gdyby korzystanie z komputera przez nastoletnie córki Gaby było czymś zwykłym (a ich 5-letni brat, jak zauważono wyżej, ma własny komputer), to Laura - z sumieniem czystym czy nieczystym - nie byłaby przerażona.


                                          --
                                          'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                                          'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                                        • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 02.11.19, 21:49
                                          m.y.q.2 napisała:

                                          > - Tygrysku! - zirytowała się natychmiast mama. - Co ty tu robisz, u licha?"
                                          > Nie dorabiajcie gęby Gabrysi tam, gdzie naprawdę jest niewinna. Żadna z Was tak
                                          > by nie zareagowała?

                                          Nie wiem, czy było to pytanie do mnie, ale na wszelki wypadek odpowiem: nie, nie zapytałabym mojego dziecka, co "tu" robi, bowiem owo "tu" dla mnie implikuje, że nie jest ono w danym miejscu - sypialni swojej matki - mile widziane. Gdyby Gaba ujęła swoje pytanie inaczej, chociażby "Co ty wyprawiasz?!", wtedy faktycznie można by przyjąć, że chodzi jej o bałagan, który chwilowo narobiła Laura, bez skupiania się na tym, że weszła do poszczepańskiej komnaty.

                                          Inna sprawa, że dla mnie na miejscu Gaby byłoby dosyć jasne, co córka robi w pokoju, który jako jedyny w mieszkaniu ma komp z dostępem do internetu.
                                        • bupu Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 02.11.19, 22:07
                                          m.y.q.2 napisała:

                                          > Chyba Laura zareagowała nerwowo na wejście matki. O mam ten fragment:
                                          > "...nagle drzwi za nią skrzypnęły i weszła mama.
                                          > Przeraziło to Laurę tak, że zerwała się natychmiast z miejsca, zahaczając łokci
                                          > em o wazon z tulipanami. O mało nie zalała klawiatury!
                                          > Zrzuciła też prostokątny szklany wazonik, w którym stały ołówki, długopisy i pi
                                          > saki. Rozbił się w drobny mak.
                                          > - Tygrysku! - zirytowała się natychmiast mama. - Co ty tu robisz, u licha?"
                                          > Nie dorabiajcie gęby Gabrysi tam, gdzie naprawdę jest niewinna. Żadna z Was tak
                                          > by nie zareagowała?
                                          > Gdyby Laura siedziała spokojnie przy kompie po wejściu matki, Gabrysi nie przys
                                          > złoby do głowy pytać córki, co tu u licha robi.
                                          >

                                          O ile pamiętam panicz Ignaś zaraz potem zakablował, że Laura korzystała z komputera. A zatem nie, nie chodziło tylko o bałagan.


                                          --
                                          Wiedźma
                                          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                          • sayoasiel Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 02.11.19, 23:07
                                            bupu napisała:

                                            > O ile pamiętam panicz Ignaś zaraz potem zakablował, że Laura korzystała z kompu
                                            > tera. A zatem nie, nie chodziło tylko o bałagan.

                                            Do tego, że korzystała z komputera, Laura przyznała się sama. Powiedziała, że bawiła się tylko programem graficznym. Ignaś dorzucił "I internetem". Na co dostał kapciem. Wnioskuję więc, że to nie korzystanie z komputera samego w sobie było zakazane, ale korzystanie z internetu.
                                            • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 09:49
                                              sayoasiel napisał(a):

                                              > Wnioskuję więc, że to nie korzystanie z komputera samego w sobie by
                                              > ło zakazane, ale korzystanie z internetu.

                                              Nie wiadomo, czy internet był zakazany. Laura mogła skłamać, żeby uniknąć pytań typu "a czego szukałaś?" lub sprawdzania historii wyszukiwania.

                                              Natomiast mnie w tej scenie zaskakuje jeszcze jedna rzecz (patrzcie, jakie bogactwo zła kryje się w tym jednym małym fragmencie). Laura kłamie, a Ignaś na nią, najbezinteresowniej na świecie, donosi, po czym Laura wyzywa go od zwierząt i rzuca kapciem. A zatem zachowuje się jak większość starszych sióstr zachowałoby się w tej sytuacji. Nie mówię, że zachowuje się ładnie. Ale normalnie, co Gabriela, najstarsza z czwórki rodzeństwa, z pewnością rozumie. A jednak to akurat ta tygrysia przewina (nie kradzież składek i perfum lub wciskanie się bez zaproszenia do pokoju nowożeńców) powoduje u Gaby natychmiastową i ostrą reakcję wychowawczą. Gabunia nie płacze, nie ucieka z nadzieją, że problem rozwiąże rodzina uruchomiona magicznym zaklęciem na "P", nie bajdurzy nic o krzesłach i łyżkach. Reaguje stanowczo, aż za stanowczo, biorąc pod uwagę okoliczności sprawy.
                                              • sayoasiel Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 14:10
                                                przymrozki napisała:

                                                Laura kłamie, a Ignaś na nią
                                                > , najbezinteresowniej na świecie, donosi, po czym Laura wyzywa go od zwierząt i
                                                > rzuca kapciem. A zatem zachowuje się jak większość starszych sióstr zachowałob
                                                > y się w tej sytuacji. Nie mówię, że zachowuje się ładnie. Ale normalnie, co Gab
                                                > riela, najstarsza z czwórki rodzeństwa, z pewnością rozumie.

                                                Już spieszyłam z odpowiedzią, że to wszystko normalne, ale przecież Gaba tego nie rozumie, bo jej rodzina wcale taka nie była normalna i nie zachowywała się w ten sposób...i nie. Było. "Ida skłamała. Podła, ryża wiewiórka." Ida grozi, że da komuś w czerep, a Patrycja ją kopie po kostkach oznajmiając, że jest pawianem. Liscieccy (ehem!!) walą plastikowym kręglem po głowie (Nutrię,albo Pulpę),co jest niepokojące dla opiekunów, słusznie, ale nie biegną od razu wzywając pomocy boskiej. Może Ignaś faktycznie był wyjątkowy ? Dla Gaby? Jedyne dziecko z udanego związku ? (Pyza trzy lata była owocem związku udanego, jeszcze inne okoliczności, inne uczucia wchodziły, a Laura wiązała się z porzuceniem). My tu na forum ciągle roztrząsamy, że Tygrys nie był traktowany tak pięknie jak się autorce zdawało i mnie się też zdaje,że obsesja z Ignasiem nie była przez Laurę urojona. To Ignaś dorastając musi pokonać chęć uciekania "w matczyne ramiona", która jest u niego odruchowa. Matki, od której podobno absolutnie wszyscy czegoś chcą i, która nie może się rozerwać i mieć dla niego dużo czasu. Inni bohaterowie Jeżycjady tego nie przechodzą, nie mają tego typu walki do stoczenia. Ani Pyza. Ani Laura. Józek? Nie. Ida ? Ida w ogóle pragnie uwagi, nie matczynej specyficznie i jak widzimy w jej książce jest to relacja zdrowa i piękna, nawet jeśli właśnie matka zabiegana. Łuska, Ania, Nora, na ile o nich wiemy, też nie przeżywa jej braku. Pulpa i Nutria nie. Ceśka, Julka-nie. Tylko Ignaś sobie musi powtarzać,że matka nie jest odpowiedzią na wszystko. Czyli, według mnie, był przez Gabę jakoś rozpieszczony,szczególnie traktowany....choć tak naprawdę w tym,co było mu potrzebne,zaniedbany całkiem (adidaski etc. )
                                          • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 02.11.19, 23:09
                                            Według mnie chodziło o to, że Laura ewidentnie zachowała się jak ktoś przyłapany na gorącym uczynku, dlatego jej matka zareagowała dość ostro. Mały Ignaś zdradził, że siostra korzystała z internetu dopiero, kiedy Laura skłamała, mówiąc, że bawiła się programem graficznym.

                                            --
                                            Ci, co mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie,
                                            St. Jerzy Lec
                                            • verdana Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 12:42
                                              I za to powinien dostać natychmiastowy ochrzan od matki. Mojemu synowi, starszemu bratu, zdarzyło się parę razy donieść na siostrę - że czyta nieodpowiednie książki, albo że czyta pod kołdrą. Nie przyjęłam przychylnie jego donosów, więc przestał. Jeden, jedyny raz, gdy został pochwalony to moment, gdy powiedział, ze siostra robi coś ewidentnie niebezpiecznego - a nie, ze przekracza rodzicielskie zakazy.
                                                • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 14:22
                                                  m.y.q.2 napisała:

                                                  > Też nie znoszę donosicieli.

                                                  Też tutaj kibicowałam Laurze, ale, powiedzmy, że MM miałaby odwrotne poglądy. Że akurat ona byłaby z tych, którzy uważają, że reguły służą bezpieczeństwu, a zatem dzieci powinny informować dorosłych o naruszeniu zasad przez inne dzieci. Dla ich własnego dobra. Bo bez tego nieletni się potopią i pozabijają, a potem pozostałe na placu boju egzemplarze pożrą swoich poległych pobratymców jak ci nieszczęśni rozbitkowie w Andach, których temat tak ukochał sobie Robrojek.

                                                  Ale przecież MM nigdy takich poglądów nie miała. Nauczycielka z podstawówki małej Natalii była pokazana jako dobry pedagog i dobry człowiek, bo sabotowała odgórny nakaz zachęcania uczniów do donoszenia na siebie nawzajem. Także wtedy, gdy wydało się donosicielstwo Ignasia ("Język Trolli"), dano dam wyraźnie do zrozumienia, że moralna racja jest po stronie Józinka. Ba! Gaba przeprosiła Józka za to, że jej syn na niego naskarżył.

                                                  A tutaj, proszę, jak łacno Gabrysia wybiera stronę syna.
                                                  • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 14:36
                                                    Ja zawsze miałam wrażenie, że Gaba skupiła się tu przede wszystkim na fakcie, iż Laura rzuca w młodszego brata kapciem (i monolog wewnętrzny Tygrysa zdaje się potwierdzać tę interpretację). Czy zwróciłaby Ignasiowi uwagę, gdyby nie doszło do butoczynów, to już insza inszość.
                                                  • miodowocytrynowa Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 15:43
                                                    W TiR ( do którego znowu wróciłam) i odnośnie zniknięcia Laury rozbawiła mnie jeszcze jedna rzecz- Gabrysia troszczy się o córkę Robrojka, czy ta opiekę w czasie grypy, ale o własne dziecko, które nawiało z domu i nie wiadomo co się z nim dzieje- już nie:-) :-) czy to nie kuriozalne???
                                                  • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 17:17
                                                    armari napisał(a):

                                                    > Ja zawsze miałam wrażenie, że Gaba skupiła się tu przede wszystkim na fakcie, i
                                                    > ż Laura rzuca w młodszego brata kapciem (i monolog wewnętrzny Tygrysa zdaje się
                                                    > potwierdzać tę interpretację).

                                                    Zapewne. Z tym, że rzucenie kapciem na odległość (zakładam, że kapeć to kulka z ciepłego materiału na miękkiej podeszwie, a nie glany z metalowym czubem) to raczej drobna złośliwość, czyn niezagrażający życiu i zdrowiu ofiary. To jak rzucić w kogoś poduszką. Biorąc pod uwagę dużą różnicę wieku między Laurą a Ignasiem być może jakaś interwencja Gaby istotnie była wskazana, ale skąd szok, że rodzeństwo darzy się podobnymi uszczypliwościami? Osobiste pełnoletnie siostry Gabrieli wyzywają się publicznie od małp i świat się od tego tak od razu nie kończy.

                                                    Cytuję TiR za oryginałem (wytłuszczenia moje):
                                                    - Mała świnio! - wybuchnęła Laura i rzuciła w brata kapciem.
                                                    - Jak możesz! - zawołała mama ze zgrozą Rzeczywiście. Ktoś śmiał zaatakować Małego Lorda. W takich chwilach robiła się z mamy istna...
                                                    - Harpia - wymknęło się Laurze niechcący na głos. Mama aż zmartwiała z wrażenia
                                                    - O, pardon - dodała Laura natychmiast pokrywając zmieszanie beztroskim chichotem - i już w tej samej chwili wiedziała, że nie powinna się śmiać. Mama poczuła się wykpiona i zlekceważona

                                                    Swoją drogą, dajcie spokój, żeby dorosła kobieta traciła rezon, popadała wręcz w stany katatoniczne, bo dzieciak czternastoletni nazwał ją "harpią". Żadne z jej dzieci i siostrzeńców nie przechodziło fazy "nie chcę kaszki, gupia mama/ciocia" i "ić sobie, nie kocham ciem"? Rodzice są raczej uodpornieni na takie pyskówki, a "harpia", jako obelga lekka i cokolwiek erudycyjna, powinna po Gabie spłynąć jak po kaczce, a może nawet napawać pewną dumą, że córka, nawet wściekła, rzuca analogiami antycznymi a nie wulgaryzmami.
                                                  • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 17:31
                                                    przymrozki napisała:

                                                    > Zapewne. Z tym, że rzucenie kapciem na odległość (zakładam, że kapeć to kulka z
                                                    > ciepłego materiału na miękkiej podeszwie, a nie glany z metalowym czubem) to r
                                                    > aczej drobna złośliwość, czyn niezagrażający życiu i zdrowiu ofiary. To jak rzu
                                                    > cić w kogoś poduszką.

                                                    No właśnie to mnie zastanawia w kontekście tej akcji (nie mam rodzeństwa, z kuzynostwem zawsze żyłam dobrze, więc i własnego doświadczenia brak ;) ) - na ile niewinny i normalny, jeśli chodzi o relacje brat - siostra, był ten czyn. Laura miała lat czternaście, Ignaś był w wieku przedszkolnym; jeśli kapeć faktycznie był z miękkiego materiału, to pół biedy, ale ja np. noszę skórzane góralki, i wyobrażam sobie, że gdybym rzuciła tym w dziecko, mogłabym nabić mu siniaka. Pozostaje też kwestia, co właściwie oznacza "w brata" - Laura mogła równie dobrze rzucić mniej-więcej w kierunku Ignasiowego tapczanu, jak i wycelować w wypukłe czółko z loczkiem.
                                                  • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 17:47
                                                    armari napisał(a):

                                                    > No właśnie to mnie zastanawia w kontekście tej akcji (nie mam rodzeństwa, z kuz
                                                    > ynostwem zawsze żyłam dobrze, więc i własnego doświadczenia brak ;) ) - na ile
                                                    > niewinny i normalny, jeśli chodzi o relacje brat - siostra, był ten czyn.

                                                    W KK Gaba z Joanną nie przepadały za sobą, bo pamiętały liczne rany tłuczone i szarpane, jakie sobie nawzajem zadawały w dzieciństwie. Józinek z kolei obijał Ignasia ku wyraźnej gabinej uciesze - matka była przekonana, że syn dzięki temu mężnieje w oczach. Tak, że cokolwiek sądziłybyśmy na temat my, wiemy, że Gabriela musiała rozumieć zwykłe relacje między rodzeństwem (rodzonym i ciotecznym) również jako przepychanki i bójki. A jeżeli wolno przepychać i bić, to czemu nie wolno rzucić kapciem?

                                                    > Po
                                                    > zostaje też kwestia, co właściwie oznacza "w brata" - Laura mogła równie dobrze
                                                    > rzucić mniej-więcej w kierunku Ignasiowego tapczanu, jak i wycelować w wypukłe
                                                    > czółko z loczkiem.

                                                    Ignasiowi na pewno nic się nie stało. W końcu kiedy rodzina wałkowała temat zachowania Laury, mówiono tylko o tym, jak przykro jest Gabie. O żadnej krzywdzie wunderkinda nawet się nie zająknięto.
                                                  • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 18:15
                                                    przymrozki napisała:

                                                    Tak, że cokolwiek sądziłybyśmy na temat my, wiemy, że Gabri
                                                    > ela musiała rozumieć zwykłe relacje między rodzeństwem (rodzonym i ciotecznym)
                                                    > również jako przepychanki i bójki. A jeżeli wolno przepychać i bić, to czemu ni
                                                    > e wolno rzucić kapciem?

                                                    Czy ja wiem? Być może z perspektywy Gaby różnica leży w tym, że tu nie ma przepychanek i bójek, jest jednostronny atak nastoletniej córki na małego syna. To, że niesprawiedliwy rozkład sił miał miejsce i w incydentach na linii Józek - Ignaś to inna sprawa, wszak wiemy, że rodzina nie rejestrowała tego jako problemu (może poza Kalarepą, ale cóż z tego, skoro jego stanowczą reakcją było po cichu obrazić się na Józinka).

                                                    Ale na skutek naszej dyskusji przyszła mi do głowy jeszcze jedna interpretacja. Zauważmy, że w przypadku każdej akcji pedagogicznej Gaby kończącej się porażką Tygrys startuje z pozycji zwycięzcy, albo przynajmniej osoby emocjonalnie obojętnej: spokojnie wyznaje, że nie włożyła Idzie róży do rąk, z rozbawieniem opowiada, że podkrada perfumy, żeby ładnie pachnieć, kpi z matki po pamiętnej rozmowie o Pyziaku. Tymczasem tu Laura zrywa się z przerażeniem od biurka - i odpowiedzią jest irytacja Gabrysi, teksty "Co ty tu robisz, u licha?" i "Jak możesz?". Ale Laurze po chwili wraca rezon, rzuca w stronę matki 'harpia", chichocząc...i już Gabunia czuje się "wykpiona" i "zlekceważona".
                                                    Być może więc nie ma tu nic do rzeczy, czy Tygrys rzuca w kogoś papuciami, czy też kradnie klasową forsę - cały cymes w tym, że Gaba w tym starciu od początku musi czuć się górą. W chwili, gdy okazuje się, że w ramach akcji wychowawczej trzeba będzie wpierw przebić tygrysi mur, łatwiej jest wycofać się z konfrontacji i powołać się na pyziacze geny albo opowiedzieć anegdotkę.
                                                  • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 18:49
                                                    armari napisał(a):

                                                    > Czy ja wiem? Być może z perspektywy Gaby różnica leży w tym, że tu nie ma przep
                                                    > ychanek i bójek, jest jednostronny atak nastoletniej córki na małego syna. To,
                                                    > że niesprawiedliwy rozkład sił miał miejsce i w incydentach na linii Józek - Ig
                                                    > naś to inna sprawa, wszak wiemy, że rodzina nie rejestrowała tego jako problemu

                                                    Ale też Józinek bił Ignasia bez powodu, za sam fakt, że za nim nie przepadał. Laura cisnęła kapciem i obelgą w odpowiedzi na donosicielstwo, które też jest pewną formą złośliwości. Więc to nie jest tak, że Miągwa dostała od siostry za niewinność w jakimś jednostronnym, niezrozumiałym ataku. Oni sobie dokuczali nawzajem.

                                                    Ewentualnie, mogło być tak, że niesocjalizowany Ignaś naprawdę nie rozumiał, czym zawinił. Niewiele to zmienia z punktu widzenia Laury, ale mogłoby trochę tłumaczyć Gabrysię. Ale to też raczej reakcją powinno być coś w rodzaju "Laura, opanuj się, on ma cztery lata, nie jest dla ciebie równorzędnym partnerem do bójek".
                                                  • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 19:02
                                                    przymrozki napisała:

                                                    > Ewentualnie, mogło być tak, że niesocjalizowany Ignaś naprawdę nie rozumiał, cz
                                                    > ym zawinił. Niewiele to zmienia z punktu widzenia Laury, ale mogłoby trochę tłu
                                                    > maczyć Gabrysię. Ale to też raczej reakcją powinno być coś w rodzaju "Laura, op
                                                    > anuj się, on ma cztery lata, nie jest dla ciebie równorzędnym partnerem do bóje
                                                    > k".

                                                    No, ja zawsze to "Jak możesz!" interpretowałam właśnie jako "Co ty wyprawiasz, przecież to małe dziecko, powinnaś już umieć zareagować na takie sytuacje inaczej, niż rzucając obuwiem".
                                                  • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 03.11.19, 19:19
                                                    armari napisał(a):

                                                    > No, ja zawsze to "Jak możesz!" interpretowałam właśnie jako "Co ty wyprawiasz,
                                                    > przecież to małe dziecko, powinnaś już umieć zareagować na takie sytuacje inacz
                                                    > ej, niż rzucając obuwiem".

                                                    Ale tam była "zgroza". Zgroza, że siostra we wzburzeniu uzasadnionym okolicznościami rzuciła w brata kapciem i to w taki sposób, że nic nikomu się nie stało i, najpewniej, w ogóle nie groziło.
                                                  • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 04.11.19, 08:24
                                                    miodowocytrynowa napisała:

                                                    > aaa bo było też " mieszadło do sałaty". Skąd zatem kalarepa?

                                                    Bo oprócz tego, że pojawił się raz mieszając sałatę, pojawił się drugi raz grubo krojąc kalarepę. To właśnie po grubości kalarepich zwłok Gabunia poznała, że zupę przygotował dla nie mąż.
                        • tt-tka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 05.11.19, 12:33
                          m.y.q.2 napisała:

                          > Ta partyjka szachów była dla odprężenia nerwów, Gabrysia od kilku godzin czekał
                          > a na Laurę w ogromnym napięciu, które jeszcze się wzmogło po telefonie do Kopie
                          > c Arlety, która potwierdziła, jak spodziewała się cała rodzina już kilka godzin
                          > temu, że żadna koleżanka z klasy nie miała tego dnia urodzin.

                          Tak od osmiu godzin, plus minus. Od czternastej z minutami do dwudziestej drugiej, jesli dobrze pamietam. Po tym, jak olala dyrektywe Milicji "zadzwon, sprawdz, a jak juz sie dowiesz, ze nie ma kolka ani urodzin, przyjdz do mnie po dalsze wytyczne" obie sobie pocinaja w szachy i juz nie ma mowy o tym, gdzie jest i co robi Laura.
                          Gabon od razu zapowiedzial, ze nic robic nie bedzie, w slowach nastepujacych "nie dam jej sie sprowokowac". Znaczy jak Laura ginie, to ja jej nie pojde szukac.
                          Za to cierpial owze Gabon potepienczo i widowiskowo, tak bardzo widowiskowo, ze Nutria juz nie miala sily jej wspolczuc - to tez cytat.



                          --
                          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                          • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 05.11.19, 12:52
                            Ależ Tt - tko, Gabrysia natychmiast sprawę Laury przekazała w ręce Milicji, mogła więc z czystym sumieniem myśleć o innych, zabawniejszych aspektach rzeczywistości! ;)

                            --
                            — Wiem tylko, że musi być jakiś policjant dla każdego, nawet dla królów.
                            TerryPratchett
                            • miodowocytrynowa Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 05.11.19, 15:37
                              Mnie też kolejna rzecz dziwi. Dzwoni Robrojek, informuje Gabunię, że wie gdzie jest Laura, zaopiekuje się nią i dowiezie do domu. O dziwo Gabunię nie obchodzi, gdzie ona jest, nie pyta o nic, nie pyta " No dobrze, ale gdzie wy jesteście? " " Gdzie ją znalazłeś"- co byłoby zupełnie naturalnym odruchem w takim przypadku. A ta nic.
                            • tt-tka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 05.11.19, 16:00
                              No to nie musiala koic nerwow, m.y.g. :)

                              I fakt, Gaba nie pyta Rojka o nic - gdzie znalazl corke, co ona tam robi i w ogole co z nia. A jest, zauwazmy, pierwsza w nocy. Nie, jedyne, co Gabolud ma do powiedzenia, to "wiem, ze jest dobrze, skoro jestes, Robrojeczku". Znaczy, jest dobrze, bo Gabon ukojony. A co z corka, a czy to wazne ?

                              --
                              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                              • sayoasiel Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 05.11.19, 16:16
                                Teraz nie jesteście sprawiedliwe. Gaba jak tylko się rozłączyła, to się zorientowała, że tego nie wie i jej się zrobiło głupio. Jeśli nie pamiętacie, to Rojek zadzwonił do Nutrii. Gaba wyrwała jej komórkę z okrzykiem "Dziecko, GDZIE jesteś?!". Speszyła się zorientowawszy się, że to omyłka. Robert ją uspokoił, że dowiezie. Potem Gaba przeprosiwszy Nutrię (no,bo miała ciągle ten jej romans na względzie, nawet w takiej sytuacji "myślała o innych".) dopytuje gdzie Laura jest. Myślała, że to jej akurat zdążył Robroj powiedzieć. Nutria robi dochodzenie, pyta Belli gdzie jest Robert, wie,że w Toruniu, domyśla się,że Laura szuka ojca. Tu jest zastanawiające raczej, że Natalia nic nie mówi o miejscu pobytu Tygrysa Gabie,żeby jej nie denerwować. Wie,że Gaba chce wiedzieć, gdzie Laura jest,ale jeśli ma być to informacja o rodzinie Janusza, to lepiej, żeby nie wiedziała, to już lepiej niech wariuje. I chyba tu jej ocena reakcji Gaby jest słuszna, ona wie,że Gaba woli tego nie wiedzieć. Czemu ? Skąd ?..następnego dnia, kiedy nie jest już późno mogłaby Gaba spokojnie do Roberta zadzwonić i się go dopytać na jakim etapie wszystko jest, co i jak (jeśli wcześniej późna pora była obiekcją)...,ale tego nie robi. Za to idzie wypytywać dzieciaki z klasy o miejsce pobytu Laury. Kiedy już wie,że Robroj wie,gdzie ona jest NA PEWNO. To samo Natalia - mówi,że działania Gaby są próżne, bo Laurę przyprowadzi Robert. To jest jej argumentacja. Mimo,że wie, że siostrzenica jest po prostu w innym mieście.
                                • tt-tka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 05.11.19, 20:43
                                  Nie brdzo kumqm, na czym polega nasza (moja) niesprawiedliwosc. Gaba woli nie wiedziec. W sytuacji, gdy jej psim zakichanym obowiazkiem jest dowiedziec sie. Nie tylko gdzie, ale i dlaczego, po co i co sie wlasciwie z nielata dzialo przez te dwa dni i poltorej nocy.

                                  --
                                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                  • sayoasiel Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 05.11.19, 20:49
                                    tt-tka napisała:

                                    > Nie brdzo kumqm, na czym polega nasza (moja) niesprawiedliwosc.
                                    >
                                    Dlatego, że z waszych postów wynika,że kobieta nie zainteresowała się WCALE. Nie pojmuję jej logiki, nie pojmuję tego,co skłoniło Natalię do zatajenia informacji, czemu miałaby jej wszystko powiedzieć, ale jeśli dotyczy to Pyziaka - to nie. Jednak mówienie, że Gaba nie ma żadnych matczynych odruchów jest nie w porządku. Tu to wygląda jakby ona miała rozdwojenie osobowości. Raz się zachowuje jak typowa matka,a za chwilę właściwie niewiadomo kto, ktoś, kto pozuje. Na cierpiętnicę, na czułą matkę, na bohaterkę rodzinną.
                                    • iwoniaw Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 05.11.19, 22:34
                                      No ale ona się nie zainteresowała. Nawet w rozmowie z Robrojkiem nie mówi "jeśli Laura jest z tobą, to wiem, że ONA jest bezpieczna" tylko "jeśli Laura jest z tobą, to JA już jestem spokojna". Nie mówiąc już o tym, że to bardzo ale to bardzo nieprawdopodobne, że matka w takiej sytuacji nie nalega w pierwszym odruchu, żeby przyjeżdżali natychmiast/podali jej w tej chwili adres, ona już pędzi - i wystarcza jej enigmatyczne zapewnienie w stylu "jak przyjedziemy, to będziemy" bez żadnej informacji, gdzie oni właściwie są i czemu nie wracają na Roosevelta za 5 minut.


                                      --
                                      Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
                                      Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
                                      • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 06.11.19, 19:57
                                        iwoniaw napisała:

                                        > Nie mówiąc już o tym, że to bardzo ale to ba
                                        > rdzo nieprawdopodobne, że matka w takiej sytuacji nie nalega w pierwszym odruch
                                        > u, żeby przyjeżdżali natychmiast/podali jej w tej chwili adres, ona już pędzi -
                                        > i wystarcza jej enigmatyczne zapewnienie w stylu "jak przyjedziemy, to będziem
                                        > y" bez żadnej informacji, gdzie oni właściwie są i czemu nie wracają na Rooseve
                                        > lta za 5 minut.

                                        W ogóle ta sytuacja jest bez sensu. Jest po północy, czternastolatka spędza noc nie wiadomo gdzie, a jej matka jest na tyle tym faktem zaniepokojona, że odrywa się na chwilę od partyjki szachów, by wyrwać rozmawiającej przez telefon siostrze słuchawkę z ręki i wykrzyknąć "dziecko, gdzie ty jesteś?". Po drugiej stronie, zamiast córki, odzywa się jednak stary przyjaciel rodziny, który oświadcza, że spotkał zaginioną i dowiezie ją do domu. Ukontentowana matka dziękuje, oświadcza, że już jest spokojna i odkłada słuchawkę. Nie prosi, by podać jej dziecko do telefonu, nie zadaje też żadnych pytań.

                                        Potem, owszem, trochę wpada w histerię, ale zaskakująco ukierunkowaną. W ogóle nie zastanawia jej, co się stało, że jej córka potrzebuje pomocy, by wrócić do domu i czemu jest to akurat pomoc Roberta, a także czemu sama nie zadzwoniła i w ogóle gdzie ona jest. Co więcej, mija kolejna doba laurowej nieobecności, rodzina się zamartwia , urządza jakieś durne rajdy po koleżankach z klasy zamiast zadzwonić do Roberta. Czemu? Nawet jeżeli Borejkowie nie mieli jego numeru telefonu, to Ida spędzała wówczas dnie okładając zagrypioną Bellę medycyną naturalną. Co to był za problem zapytać. Na pewno nie było to trudniejsze niż zdobycie adresów koleżanek z klasy i ich odwiedzanie.
                                        • verdana Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 06.11.19, 21:29
                                          Już nie mówię o tym, że jeśli 14-latka ucieka z domu, to rodzice zastanawiają sie "dlaczego". Oprócz kompletnej patologii, która wie dlaczego - bo dzieciak jest zły, za mało w d... dostawał, wszyscy inni zaczynają myśleć "co złego stało się w domu, ze dziecko nie ma do nas zaufania"
                                          Tu zero refleksji.
                                          • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 06.11.19, 22:10
                                            verdana napisała:

                                            > Już nie mówię o tym, że jeśli 14-latka ucieka z domu, to rodzice zastanawiają s
                                            > ie "dlaczego". Oprócz kompletnej patologii, która wie dlaczego - bo dzieciak je
                                            > st zły

                                            Cóż, Verdano, obawiam się, że właśnie podsumowałaś Borejków. Wszak już od "Imienin" wiadomo, że "Oj, jest podobna do tego łobuza, jest. Także z charakteru". Dlaczego Tygrys ucieka? Bo pyziacze geny. No, co poradzisz, natury nie oszukasz.
                                        • tt-tka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 07.11.19, 01:21
                                          Ona serio taka pozerka. Co by jej dal telefon do Robrojka, w sensie wizerunkowym ? A tak to "rany boskie" kolezanki i ich rodzice, i wszyscy na Rusfelta widza, jak bardzo Gabon sie martwi...

                                          --
                                          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                          • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 08.11.19, 08:20
                                            tt-tka napisała:

                                            > Ona serio taka pozerka. Co by jej dal telefon do Robrojka, w sensie wizerunkowy
                                            > m ? A tak to "rany boskie" kolezanki i ich rodzice, i wszyscy na Rusfelta widza
                                            > , jak bardzo Gabon sie martwi...

                                            I żeby cała klasa wiedziała, że Laura uciekła z domu.

                                            Swoją drogą, słusznie pamiętam, że na pielgrzymkę po "jakich to dziecko ma koleżankach" Gabrysia wzięła ze sobą Ignasia? To dopiero efekt propagandowy. Udręczona matka przetraca sobotę tułając się z drobiazgiem u boku, żeby odnaleźć córkę marnotrawną.
                                            • sayoasiel Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 08.11.19, 13:24
                                              przymrozki napisała:

                                              To dopiero efekt propagandowy. Udręcz
                                              > ona matka przetraca sobotę tułając się z drobiazgiem u boku, żeby odnaleźć córk
                                              > ę marnotrawną.

                                              To nie jest tak,jak w "Imieninach"? Żeby "przyjemne" (pozowanie) z "pożytecznym" połączyć ? Jak Pyza została wysłana z teczką, to Ignasia jej zaraz dokooptowano,bo cały dzień nie wychodził. W ogóle, swoją drogą...Ignaś jest zawsze komuś doczepiany, prawda ? Nie tylko w Imieninach i Tygrysie i Róży, ale też w Języku Trolli i w Czarnej Polewce, w Sprężynie. Trochę jak torba, albo paczka chusteczek. "Jedziecie nad wodę? Nie zapomnijcie o Ignasiu!" "Na koncert? Weźcie Ignasia!" "Robert zapomniał teczki ? Pyzo, Ignaś nie wychodził." "Klęska urodzaju na porzeczki? Ignaś !". "Ida, Ignaś ci dyskretnie przywiezie utensylia, a przy okazji będzie miał wakacje. Znakomity pomysł. Gdyby nie to, że uciekłaś z domu i złamałaś nogę, to lepiej żeby nie miał" itd. itp.
                                              • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 08.11.19, 18:50
                                                sayoasiel napisał(a):


                                                > To nie jest tak,jak w "Imieninach"? Żeby "przyjemne" (pozowanie) z "pożytecznym
                                                > " połączyć ? Jak Pyza została wysłana z teczką, to Ignasia jej zaraz dokooptowa
                                                > no,bo cały dzień nie wychodził.

                                                Aż sprawdziłam. Powodów zabrania Ignasia na wyprawę poszukiwawczą nie ujawniono. Gaba po prostu wzięła i poszła. Natalia w tym czasie siedziała w domu przekonana, że to bez sensu, bo wszak Robert Laurę marnotrawną na pewno przywiezie. Nutria rozmawiała też z Bellą i wiedziała już, że Tygrys tygrysi się w Łodzi. Oczywiście, słowem się nie ujawniła, bo przecież po co. Jasnym jest na tym etapie, że numer telefonu komórkowego Roberta, jeżeli jest nieznany rodzinie, to jest na wyciągnięcie ręki. Bella by go przecież Borejkom nie odmówiła, a nawet jeżeli, to sama mogła zadzwonić do ojca i poznać interesujące wszystkich najnowsze fakty z życia uciekinierki.
    • mysz_w_torcie Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię? 13.11.19, 14:20
      Ja tak w kwestii Laurry i komputera oraz bezczelnego donosu oraz stosunków między rodzeństwem. Otóż posiadam ja siostrę. Młodszą,żeby nie było. I teraz tak : Jak się pojawiła na świcie ja miałam lat 6. I byłam tak masakrycznie wściekła na rodziców,że wręcz któregoś dnia jak mi kazali pilnować śpiącego tobołka w wózku to się zapytałam "Po grzyba nam toto może lepiej jednak komuś oddać" A w miarę upływu czasu nasz konflikt międzypokoleniowy jedynie się pogłębiał bo a to ja chciałam z koleżankami na podwórko iść "Zabierz siostrę" a to na rower "pilnuj siostry przy okazji" i oczywiście rozumiem,że moi rodzice mogli mieć ochotę na przykład odpocząć czy tam coś niemniej jednak dla mnie jako dziecka sytuacja ta była wręcz nieznośna. A moja "ókochana" siostrzyczka robiła wszystko bym "kochała" ją jak przysłowiowe psy równie przysłowiowego dziada w bardzo ciasnej ulicy. Sytuacje konfliktowe były zawsze bo wiadomo małe dziecko jest absorbujące nie ukrywajmy zaś dziecko starsze z zasady w pewnym sensie spada na drugi plan co bywa denerwujące. W przypadku kiedy ktoś ma złe geny tym bardziej może odczuwać ostracyzm rodziny nieprawdaż ? A to jak traktowana była Laurra wiemy już wszyscy. Ponadto zauważcie, ziarno donosicielstwa padło na jakże podatny grunt w przypadku czółka z loczkiem, jakby nie patrzył ( vide Dziadyga Borej i jego przyuczanie Ygnacego do bycia małym rodzinnym kabelkiem ) . Osobiście współczuję Laurze nie współczuję zaś Udręczonej Gabryelli, bo jak moja siostra zaczęła na mnie donosić do rodziców że robię coś co nie zyskałoby ich aprobaty to zwyczajnie dostała dwa strzały w zad, ja żeby było sprawiedliwie również i się skończyło kablowanie. Co automatycznie spowodowało eskalację konfliktu który zakończył się ( z mojej strony) rzuceniem w siostrę rzutką taką metalową ( swoją drogą kto pamięta ? :D ) z jej strony obłąkańczym rykiem i dziurą w czółku. Epicki za przeproszeniem łomot jaki dostałyśmy obie zakończył tą nierówną walkę o wpływy na terytorium i od tamtej pory egzystujemy sobie bez większych zgrzytów. Czyli, ja ją toleruję bo to moja siostra, ona mnie też i jakoś to leci. Ale jeśli mam już być szczera, to na miejscu Laurry też zwyczajnie zwiałabym z domu paląc za sobą wszelkie mosty na czele z braciszkiem. I tylko tak nasuwa mi się tutaj pytanie, kto tak naprawdę kogo udręczał ? Laura Gabrielę? Czy może jednak po głębszym przyjrzeniu się sprawie - rodzina z Gabsztylem na czele, dziecko które miało pecha i urodziło się z niewłaściwego ojca ? Bo ostatnio wróciłam do Jeżycjady i z chwili na chwilę wychodzi mi coraz więcej brzydkich sprawek w Borejlandzie wcześniej przykrytych kołderką z wypukłego czółka przysłoniętego loczkiem....
      • tt-tka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 13.11.19, 20:34
        Co do pytania, kto kogo - oczywiscie Gabolud wszystkie swoje dzieci. Na rozne sposoby, ale kazde z nich doswiadczylo tego, ze kazdy ich wlasny problem jest udreczaniem matki i najlepiej o nim nie mowic. A juz na pewno nie matce.

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 14.11.19, 13:22
          tt-tka napisała:

          > Co do pytania, kto kogo - oczywiscie Gabolud wszystkie swoje dzieci. Na
          > rozne sposoby, ale kazde z nich doswiadczylo tego, ze kazdy ich wlasny problem
          > jest udreczaniem matki i najlepiej o nim nie mowic. A juz na pewno nie matce.

          Udręczała w zasadzie tylko Laura, tylko przez nią Gabrysia łkała po kątach i obnosiła rany męczeńskie. Owszem, Gaba odkurzyła stygmaty przy okazji problemów małżeńskich Róży, ale to jednak nie było (w każdym razie nie jawnie) skierowane przeciwko Pyzie. Tyle tylko, że ta porzucona nieszczęsna dziewczyna nawet w swojej własnej traumie grała rolę drugoplanową.

          A problemy Ignasia po prostu były lekceważone. Nie ma butów, to nie ma. Rośnie na dziwaka, to rośnie. Dostaje za to w kubek na własnym terytorium od silniejszego kuzyna, no to dostaje. Wszak widać, że jest mądry, czuć, że jest dobry. Sam sobie dorośnie, nieprawdaż.
          • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 14.11.19, 18:14
            przymrozki napisała:

            > Dostaje za to w kubek na własnym terytorium od silniejszego kuzyna, no to dostaje.

            Aaależ! Pamiętajmy wszak, jaką to mądrość wygłosił Dmuch nad wózkiem małego Ignasia: najgorszą możliwą rzeczą byłoby, gdyby nic go nigdy nie bolało. No to Gaba wzięła sobie słowa guru do serca i zadbała o to, żeby charakter syna hartował się, aż miło...

            Nawiasem mówiąc, urocze z perspektywy czasu są te przemyślenia Gabrieli Anno Domini 1994, która lęka się "kto pierwszy go zawiedzie, skrzywdzi, poniży czy ośmieszy"; tymczasem w brzuchu Idy rośnie sobie właśnie przyszłe nemezis Ignaca.
          • sayoasiel Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 14.11.19, 19:16
            przymrozki napisała:
            Wszak widać, że jest mądry, czuć, że jest dobry. Sam
            > sobie dorośnie, nieprawdaż.
            Ależ oczywiście. Dobrze rośnie. Ma wyrosnąć, czyli przygotować się do tego, co go czeka w dorosłym życiu. Ponieważ wszak Borejkowie nigdy nie odcinają pępowiny, to wiadomo, że tym, co go spotka, będzie dokładnie to samo, co w dzieciństwie. Ach, ta Agnieszka, nic dziwnego, że aż Gabrysia zmartwiała, kiedy się jej postawiła.
        • jontrew Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 15.11.19, 12:10
          tt-tka napisała:

          > Co do pytania, kto kogo - oczywiscie Gabolud wszystkie swoje dzieci. Na
          > rozne sposoby, ale kazde z nich doswiadczylo tego, ze kazdy ich wlasny problem
          > jest udreczaniem matki i najlepiej o nim nie mowic. A juz na pewno nie matce.
          >

          Prawda? Z książek wyłania się dokładnie taki obraz, wbrew intencjom autorki. Biedne dzieciaki z problemami i ich toksyczna matka. Chyba dlatego Jeżycjada doczekała się tak rozbudowanych dyskusji. Ten kontrast: opisy ciepłej, MIŁEJ rodziny vs. to, co tak naprawdę da się tam wyczytać. Zaniedbywane straszliwie dzieci, tłumione emocje, patologiczna sytuacje, dziwne rozliczenia finansowe, "wspólne" dzieci- wszystko to jest fascynujące, jak już człowiek pojmie, co tak naprawdę przeczytał. I Gaba, człowiek zagadka. Jakim cudem udało się jej przejść przez życie bez cienia refleksji nad sobą, swoją rodziną, związkami, postępowaniem, dziećmi?
          • tt-tka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 15.11.19, 13:46
            jontrew napisała:

            Gaba, człowiek zagadka. Jakim cudem udało się jej przejść przez
            > życie bez cienia refleksji nad sobą, swoją rodziną, związkami, postępowaniem,
            > dziećmi?

            Osobiscie podejrzewam, ze Gabon myslenie, jak i wszystkie inne uciazliwe sprawy, scedowal na matke. A w interesie Milicji nie lezalo bynajmniej uswiadamianie corki, ze ma meza, dzieci i obowiazki wobec nich. Corka ma miec obowiazki wobec rodzicow wlasnych, tylko i li.


            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • jontrew Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 15.11.19, 15:30
              Jasne. I nawet by mnie to tak nie dziwiło, gdyby Borejkowie mieszkali np. na farmie na środku niczego, bez szosy, ludzi i możliwości dojazdu gdziekolwiek. Ale Gaba całe życie mieszka w dużym mieście, jest profesorem, czyli nie tylko jest wykształcona, ale w pracy ma kontakt z mnóstwem osób. Ma znajomych, telewizję, internet, książki. Dostęp do psychologów, terapii, choćby pedagoga w szkole dzieci. I mimo to, zero autorefleksji. Jej drugi mąż funkcjonuje dokładnie tak samo, idealnie się dobrali. Żadne z nich nie jest upośledzone, więc chyba uprawniona jest hipoteza, że oni robią to specjalnie, oni chcą tak żyć. Ale nie wierzę, że ich to nie uwiera. Jednak decydują, żeby nic z tym nie robić. Co byłoby ok, każdy ma prawo być nieszczęśliwy na własne życzenie, ale przy okazji niszczą dzieci, które niby kochają. I tak wyprodukowali kilkoro nowych zablokowanych nieszczęśliwców, żeby sztafeta biegła dalej. I nawet nieszczęście, moim zdaniem ewidentne, ich potomków niczego im nie uświadamia. Cały wysiłek wkładają, by utrzymać iluzję, zamiast odnieść się do prawdziwych problemów.
              Co do roli Mili, to trudno mi ją ocenić. Z jednej strony może ona być potworem, który chce rządzić życiem swoich dzieci i wnuków, i robi to z rozmysłem (i z przyjemnością). Z drugiej zaś- może to rozczarowana życiem biedna kobieta, z której koszmarna rodzina wyssała wszelkie soki życiowe. Być może próbowała sobie z tym radzić tak, jak mogła i umiała w danym momencie. A teraz po prostu ma dość, dość ich wszystkich i ich ciągłych problemów, próśb, samej ciągłej obecności, ale jednocześnie uważa, że oni wszyscy są jej obowiązkiem i bez niej zginą.
              • iwoniaw Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 15.11.19, 15:50
                może to rozczarowana życiem biedna kobieta, z której koszmarna rodzina wyssała wszelkie soki życiowe. Być może próbowała sobie z tym radzić tak, jak mogła i umiała w danym momencie. A teraz po prostu ma dość, dość ich wszystkich i ich ciągłych problemów, próśb, samej ciągłej obecności, ale jednocześnie uważa, że oni wszyscy są jej obowiązkiem i bez niej zginą.

                Ja ją właśnie tak widzę. Z jednej strony widzi całą rodzinę jako swój obowiązek i sama na siebie nakłada od początku zbyt wiele (usługiwanie mężowi, odkurzanie i szorowanie wanny, gdy nastolatki leżą z Arystotelesem na kanapie), z drugiej - gdy oni się po trosze uzależnili, po trosze z wygodnictwa wykorzystują ją do oporu - ma momenty, w których wybucha i reaguje nieadekwatnie, za to złośliwie. Ale porozmawiać na spokojnie i stanowczo, ale ŻĄDAJĄC pewnych rzeczy nie chce. Może z obawy, że wówczas i nić uzależnienia zostanie przecięta (i co jej zostanie? - wielokrotnie mamy wspomniane, że Mila od dziecka nie czuła się do końca "przynależna" do nikogo, a Ignac ją po prostu zechciał i umożliwił jej bycie mater familias na jej zasadach), może nie chce zostać uznana za "wyrodną" (i niekobiecą niczym policjantka z papierosem)?


                --
                'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
              • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 15.11.19, 19:50
                jontrew napisała:

                > Gaba całe życie mieszka w dużym mieście, jest profesorem, czyli nie tylko jest
                > wykształcona, ale w pracy ma kontakt z mnóstwem osób. Ma znajomych, telewizję,
                > internet, książki. Dostęp do psychologów, terapii, choćby pedagoga w szkole dz
                > ieci. I mimo to, zero autorefleksji.

                Jeżeli przyjmiemy, że ogląd Gaby jest zbieżny z poglądem narratora wszechwiedzącego, to Gabrysia nie mogła niczego zauważyć. Zachowanie Róży wydawało jej się wzorowe. Aspołeczność była uzasadniona tym, że niespokrewnieni z nią ludzie są wulgarni i mają brzydkie czaszki, a desperackie wiszenie na parze portek było właśnie taką miłością, o jaką w życiu powinno chodzić. Także fakt, że Ignasia gnębiono w szkole, a on sam był kłębkiem kompleksów i obaw wskazywał na to, że z chłopakiem wszystko jest w porządku. Rycerz jest zawsze samotny, o wartości człowieka przesądza zaś właśnie to, że cierpi. A Laura? Cóż, to zła córka była.

                Teoretycznie, ktoś mógł Gabę wybić z tego samozadowolenia. Ale kto to miałby być? I jak by miał się przebić, skoro wszystkich spoza klanu traktowano z pełną nieufnością?
                • m.y.q.2 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 15.11.19, 20:50
                  Taki cudak jak Ignaś rzadko się trafia chyba. Z genialnego dziecka przepoczwarzył się w okropne dziwadło, żądlone ciągle przez szerszenie, ubrane jak z przytułku i donoszące na własną siostrę jak pisowski sygnalista. Prawdziwy Pawka Morozow.

                  --
                  do niedokończonych lektur
                  do niedokończonych pytań
                  wracać zawsze jest warto
                  i czytać.
                  • tt-tka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 15.11.19, 21:15
                    Rodzina go spaczyla, skrzywila i zdeformowala. po czym porzucila emocjonalnie, wybierajac zbiorowo Jozwe na obiekt milosci.

                    Zaden z niego Pawka, tamten mial przekonania i odpornosc psychiczna. Igstryba ma tylko coraz watlejsze ego.

                    --
                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                    • haszyszymora Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 15.11.19, 21:19
                      Ignaś jest jedną z najsmutniejszych i jednocześnie najbardziej odpychających postaci w Jeżycjadzie. CP czyta się ciężko m.in. przez jego perspektywę - świat Ignasia jest obrzydliwym, pełnym zagrożeń koszmarem, dzieciak ciągle czuje się zagrożony (przez coś lub kogoś), otwartym tekstem stwierdza, że potrafi rozmawiać tylko z dziadkiem, ciągle się go zlewa (cholera, Józwa nawet tresuje siostrę w tym kierunku), a na dodatek jest przedwcześnie rozbudzony seksualnie, co budzi w nim mieszankę podniecenia i wstrętu (patrz: nimfetkowe opisy Diany, uwaga poświęcona stanikowi Patrycji, przerażenie negliżem kilkuletniej Nory). Taki neurotyk byłby świetną postacią, gdyby go kreowano świadomie; bardzo przypomina bohaterów Nabokova. U MM męczy, bo widać, że w założeniu to miał być wrażliwy samotnik, artysta i inteligent, a kłębek obsesji zrobił się z niego przypadkiem.
                        • haszyszymora Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 05:05
                          tt-tka napisała:

                          > Oj, imo nie przypadkiem...
                          > To efekt zbiorowych wysilkow rodziny, calej, z matka i ojcem na czele.
                          >

                          Autorce przypadkiem. ;)
                          Hm, matka i ojciec akurat zlewają go tak bardzo, że ciężko tu mówić o jakimkolwiek wysiłku. Za to pięści Józina, dezaprobata babci i mądrości dziadka - już owszem. Chociaż, na Boga, gdyby nie Ignac senior, z tym dzieckiem już chyba nikt by nie rozmawiał.

                          Nota bene, zastanawiam się, co się stało. Toż Igaś był od urodzenia ulubieńcem wszystkich, rodzice go pieścili, ciotki zazdrościły, Róża huśtała etc. I jako przedszkolak też był mózgowcem z loczkiem. Więc skąd to nagłe oziębienie dookoła, gdy skończył 10 lat?
                          • marutax Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 08:23
                            haszyszymora napisał(a):

                            > Nota bene, zastanawiam się, co się stało. Toż Igaś był od urodzenia ulubieńcem
                            > wszystkich, rodzice go pieścili, ciotki zazdrościły, Róża huśtała etc. I jako p
                            > rzedszkolak też był mózgowcem z loczkiem. Więc skąd to nagłe oziębienie dookoła
                            > , gdy skończył 10 lat?

                            Bo co innego jest "atrakcyjne" u dziecka, a co innego u... starszego dziecka. Ignaś był typowym słodziakiem - przedwcześnie rozwinięty, delikatny, wytworny, wrażliwy i śliczny. To takie dzieci wywołują ochy i achy w parku czy na spotkaniach rodzinnych. Ale to, co u przedszkolaka wygląda milusio, u ucznia gimnazjum razi. To symboliczny odpowiednik postrzyżyn, kiedy to chłopiec przechodził spod opieki matki pod skrzydła ojca. W obecnych czasach takim punktem jest mniej-więcej trzecia czy czwarta klasa podstawówki, kiedy dziecko uznawane jest już za w miarę samodzielne i odpowiedzialne. I oczekuje się, że "zmężnieje".
                            Ignaś nie zmężniał. Częściowo ze względu na swój charakter, częściowo na domową tresurę z czasów, kiedy chwalono i podziwiano jego zachowania. A Borejkowie, którzy wychowawczo są kompletnie niewydolni, zareagowali fatalnie, uznając go za dziwaka, słabeusza i fajtłapę, oceniając cały czas przez pryzmat sympatii do "prawdziwego mężczyzny" Józka. Nie próbowali porozmawiać, wytłumaczyć czy zaakceptować, po prostu zmienili front. Nagle to, co w Ignasiu podziwiali, stało się wadą. Nic dziwnego, że dzieciak nie potrafił sobie z tym poradzić i jeszcze bardziej uciekł w swój świat.
                      • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 15.11.19, 22:48
                        haszyszymora napisał(a):

                        > Ignaś jest jedną z najsmutniejszych i jednocześnie najbardziej odpychających po
                        > staci w Jeżycjadzie. CP czyta się ciężko m.in. przez jego perspektywę - świat I
                        > gnasia jest obrzydliwym, pełnym zagrożeń koszmarem, dzieciak ciągle czuje się z
                        > agrożony (przez coś lub kogoś), otwartym tekstem stwierdza, że potrafi rozmawia
                        > ć tylko z dziadkiem, ciągle się go zlewa

                        A z drugiej strony, gdy zbiera się w sobie i przezwycięża swoje lęki i fobie, czy to w mniejszej (czyszczenie rynny u Rumianków), czy większej skali (rzucenie się na ratunek Józkowi) i tak nie przynosi to żadnego efektu - rodzina przypięła mu łatkę klauna tak skutecznie, że trzeba było Ignacowi znaleźć sobie żonę, żeby ktoś w końcu stanął za nim murem. Jednym z paskudniejszych fragmentów w CZ jest dla mnie ten o "Zdjęciu Roku" na kuchennej tablicy (pomysł, cóż za zaskoczenie, Józefa Stu), które to zdjęcie w interpretacji rodziny oznacza najwyraźniej tyle, co "Fotografia, Na Której Ignaś Wyszedł Na Największą Sierotę". Biorąc pod uwagę całościowe wsparcie okazywane mu przez familię - od Józinka siadającego mu tyłkiem na twarzy po traktowanie jego ślubu jako kolejnej okazji do drwin - Ignac i tak wyrósł na wcale nieźle funkcjonującego osobnika.
                      • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 09:42
                        haszyszymora napisał(a):

                        > Ignaś (...) na dodatek jest przedwcześnie rozbudzony seksualnie, co budz
                        > i w nim mieszankę podniecenia i wstrętu (patrz: nimfetkowe opisy Diany, uwaga p
                        > oświęcona stanikowi Patrycji, przerażenie negliżem kilkuletniej Nory).

                        To jest ciekawa obserwacja, bo Ignaś faktycznie jest dosyć konsekwentnie pokazywany jako mała kopia wyliniałego satyra.

                        I jest to na pewno uświadomiony przez autora element budowania postaci, bo w "Języku Trolli" widzimy przecież Józinka i jego najzupełniej platoniczną fascynację Staszką zestawioną z dziwnymi uwagami Ignasia, jak to "Staszka jest seksi" i "giną za mną te kobiety".
                      • jontrew Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 14:35
                        Rety, przypomniałaś mi opisy Diany. Faktycznie były mocne. Ja też uważam, że Ignaś to postać głęboko tragiczna, choć nie to pewnie było zamiarem autorki. Mamy dziecko dwojga dorosłych ludzi, zdrowe, w normie intelektualnej, bez żadnych ewidentnych zaburzeń. I w pewnym momencie coś się dzieje, doświadcza tak silnego odrzucenia za to, co do tej pory było chwalone, że to go niszczy jako człowieka. Od tego momentu mamy dziecko pogubione, na oślep próbujące odzyskać swoją pozycję, zdobyć akceptację, uwagę, cokolwiek. Ignaś nie rozumie, co się stało i dlaczego, i trudno go za to winić. Dalsza rodzina zachowuje się koszmarnie. Ale winni są rodzice. Wiem, jak to brzmi, ale tak jest. Dobrostan dziecka jest odpowiedzialnością rodziców, nie sióstr, dziadków, ciotek, choć ich zachowanie względem dzieci Gaby jest paskudne i nie powinno mieć miejsca. Gaba i Grzesiek znowu dają ciała z kolejnym dzieckiem. Żadne z ich dzieci nie ma w nich wsparcia, oni zaś są zupełnie ślepi, niedojrzali, bezrefleksyjni i bardzo toksyczni. Ten ciepły dom, pełny kochany, dobrych, MIŁYCH ludzi, jawi mi się jako koszmar. I na pewno był to koszmar dla Ignasia, któremu oberwało się chyba najbardziej.
                        • tt-tka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 14:53
                          Chyba Agafia kiedys to podsumowala - kazde dziecko Gaby jest inne, a wszystkie maja sp...e zycie i zryta psyche. Gdyby Gaba miala szostke dzieci, mielibysmy szscioro popaprancow.

                          --
                          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                          • jontrew Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 15:07
                            Pewnie tak. I udało jej się znaleźć swój idealny męski odpowiednik, i to jeszcze w czasach przedinternetowych. Szkoda, że nie ma szans na książkę z perspektywy dorosłej Gaby, tak od momentu poznania Grześka. Chciałabym zobaczyć, jak działa taki umysł, jak ona sobie to wszystko racjonalizuje. Taki luźny zbiór scenek, które znamy z opowieści narratora, ale teraz pokazane przez Gabę. Co myśli, gdy biją i poniżają jej syna, gdy jej córka ucieka z domu, gdy druga z uporem maniaka pakuje się w koszmarny związek itp. To mogłaby być dobra literatura.
    • ayo2137 Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabrysię? 16.11.19, 15:17
      Laura była egzaltowaną smarkulą. Kto normalny w XXI wieku ucieka z domu, by wziąć ślub? Albo wcześniejsza ucieczka z domu, w ciemno, by dowiedzieć się czegoś o ojcu- nadmiernie romantyczny pomysł i bardzo przerysowany. Nieuprzejma wobec siostry, leniwa, skupiona na sobie, przekonana o własnej wyjątkowości- tak ją zapamiętałam z książek. Czy to znaczy, że powieściowa Laura była złym człowiekiem? Nie, ona była po prostu trudna, zwłaszcza w zestawieniu z "idealną" rodziną. Nie darzę jej sympatią, ale w pewnym sensie rozumiem.
      • iwoniaw Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 15:56
        Kto normalny w XXI wieku ucieka z domu, by wziąć ślub?

        Hm, może ktoś, u kogo w domu normą jest zabijanie okien gwoździami, żeby nie mógł nawet tą drogą pogadać z kumplem/chłopakiem/znajomym?

        Albo wcześniejsza ucieczka z domu, w ciemno, by dowiedzieć się czegoś o ojcu- nadmiernie romantyczny pomysł i bardzo przerysowany.

        Jak na 13-latkę karmioną lekturą XIX-wieczną i ignorowaną przez rodzinę to całkiem racjonalnym pomysł, rzekłabym.



        --
        "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
        • przymrozki Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 16:28
          iwoniaw napisała:

          > Kto normalny w XXI wieku ucieka z domu, by wziąć ślub?
          >
          > Hm, może ktoś, u kogo w domu normą jest zabijanie okien gwoździami, żeby nie mó
          > gł nawet tą drogą pogadać z kumplem/chłopakiem/znajomym?

          To tłumaczy tylko ucieczkę. Ale i ślub jest do wyjaśnienia.

          Szesnastoletnia Róża patrzy ze smutkiem na dwudziestosiedmioletnią niezamężną ciotkę, bo na biedulkę nie czeka w najbliższym czasie żaden dzidziuś. A potem zachodzi w ciążę, bo tak bardzo chce utrzymać przy sobie chłopaka. Dwudziestoletni Ignaś oświadcza się po dwóch dniach "chodzenia" dziewczynie, którą, owszem, pamięta ze szkoły, ale której potem kilka lat nie widział na oczy. Józinek zaręcza się z Dorotą zanim odzywa się do niej po raz pierwszy. Jacek jest "kandydatem do ręki" osiemnastoletniej Łucji, bo przyszedł z nią na wesele brata.

          Laura była wychowywana w tym samym domu przez tych samych ludzi. A na dodatek miała ogromną potrzebę akceptacji i bezpieczeństwa. Cud, że przed maturą nie poszła za jakiegoś agresywnego manipulanta.


          > Albo wcześniejsza ucieczka z domu, w ciemno, by dowiedzieć się czegoś o ojcu-
          > nadmiernie romantyczny pomysł i bardzo przerysowany.
          >
          > Jak na 13-latkę karmioną lekturą XIX-wieczną i ignorowaną przez rodzinę to całk
          > iem racjonalnym pomysł, rzekłabym.

          Pomysł nie jest jakoś szczególnie romantyczny, jest co najwyżej niezbyt mądry. Ale Laura miała 14 lat i była zdesperowana. Na dodatek na podstawie rozmów ze ślubną fotografią rodziców wytworzyła w sobie przekonanie, że ojciec ją rozumie i chętnie nawiąże z nią bardziej bezpośrednią relację. Na przeszkodzie zaś stoi jeno matka.
          • armari Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 16:51
            przymrozki napisała:

            > Laura była wychowywana w tym samym domu przez tych samych ludzi. A na dodatek m
            > iała ogromną potrzebę akceptacji i bezpieczeństwa. Cud, że przed maturą nie pos
            > zła za jakiegoś agresywnego manipulanta.

            Cóż, po maturze poszła za Aaaadama "Trochę Pedofila, Trochę Zoofila"...Ja jestem z obozu, który uważa, że z dwóch przedstawionych nam opcji Wolfi był jednak tą sensowniejszą - niekoniecznie w tym momencie i w taki sposób jak w CP (bo ta cała ucieczka to był wygłup pod tytułem "Jak mała Małgosia wyobraża sobie romantyczny ślub wbrew woli okrutnej rodziny"), ale przy nim Laura była mimo wszystko sobą, Wolfgang wziął ją w całym pakiecie. Naszpan pojął za żonę sarenkę po praniu mózgu i bardzo jestem ciekawa, czy małżeńska sielanka utrzyma się, gdy sarenka przypomni sobie, że w gruncie rzeczy jest Tygrysem. A to, że sobie przypomni, uważam za dalece prawdopodobne - Laura ma jednak za silny charakter, żeby po przejściu etapu "jak on ślicznie pluje" spędzić całe życie, wzdychając z zachwytem nad każdą decyzją Pana Męża.

            • kooreczka Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 19:22
              Będąc nastoletnią cyniczką czekałam na scenę, kiedy obudzony żądaniem ślubu xsiądz proboszcz najpierw przestraszy się, że zaspał na zaplanowany ślub, a potem usadzi oboje w kancelarii i wytłumaczy dlaczego pomysł jest głupi i zapyta się jak wychowana po katolicku panna nie wie czemu służą zapowiedzi.
          • jontrew Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 18:11
            przymrozki napisała:

            > Szesnastoletnia Róża patrzy ze smutkiem na dwudziestosiedmioletnią niezamężną c
            > iotkę, bo na biedulkę nie czeka w najbliższym czasie żaden dzidziuś. A potem za
            > chodzi w ciążę, bo tak bardzo chce utrzymać przy sobie chłopaka. Dwudziestoletn
            > i Ignaś oświadcza się po dwóch dniach "chodzenia" dziewczynie, którą, owszem, p
            > amięta ze szkoły, ale której potem kilka lat nie widział na oczy. Józinek zaręc
            > za się z Dorotą zanim odzywa się do niej po raz pierwszy. Jacek jest "kandydate
            > m do ręki" osiemnastoletniej Łucji, bo przyszedł z nią na wesele brata.
            I tego nie mogę pojąć. Tj. ja rozumiem, że Borejkowie i przyległości tak mają i dla nich to jest naturalne. Ok, to mogę zaakceptować, choć to nie jest typowe i według mnie zdrowe, takie nastoletnie związki trwają zwykle tyle, ile trwa dany etap rozwoju nastolatka. I nawet przy założeniu, że dzieci panien Borejko z jakiegoś powodu (i tu pytanie- dlaczego? skąd im się to wszystkim wzięło?) uważają, że ślub to co, co trzeba koniecznie wziąć przed 20 rokiem życia, bo potem już jest za późno, to czemu ich drugie połówki i ich rodziny nie protestują? Sytuacje tego typy nie są częste wśród młodzieży, która planuje studia. Nie jest to też wymarzona sytuacja dla rodzin, nawet jeżeli młodzi planują się wyprowadzić i usamodzielnić.
        • jontrew Re: W jaki sposób Laura " udręczała" Gabr 16.11.19, 18:00
          Jak na 13-latkę to to w ogóle był niezły pomysł. Wyprawa nie udała się z przyczyn od Laury niezależnych. W ogóle dziewczyna poradziła sobie dużo lepiej niż jej ciotka Natalia parę lat wcześniej, tak nawiasem mówiąc. Uciekanie w celu wyjścia za mąż było głupie, nie tylko dlatego, że było niemożliwe z przyczyn obiektywnych (brak świadectwa urodzenia i zarezerwowanego terminu). Ta głupota była wielopiętrowa. Ale po fakcie warto się było zastanowić, będąc np. matką takiej dziewczyny, dlaczego jej tak zależało na tym, żeby z tego domu uciec. Po ucieczce nr 1 Gaba nie zrobiła nic. Reszta rodziny też. Po ucieczce nr 2 dalej nic. Ciekawe co trzeba by było zrobić, żeby zmotywować ich do działania?
          Btw.Laura postrzegana jest jako buntowniczka, pewnie na tle Róży tak nawet wygląda. Ale przecież to niewinne jagniątko, uzależnione od matki, rodziny, i od "coludziepowiedzą". Jej straszliwe przewiny to pyskowanie, przesiadywanie w łazience i dokuczanie rodzeństwu. No faktycznie, straszne rzeczy! Gaba ma szczęście, że nie trafiło się jej żadne naprawdę "rogate" dziecko, bo już przy supergrzecznych sobie nie radzi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka