Dodaj do ulubionych

'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologiczna

10.01.20, 13:15
Nagle dopadlo mnie takie zagadnienie: na czym polega Fenomen Ignaca? Wszyscy sie Ygnacemu podkladaja, wszyscy go uwazaja i wszyscy zwracaja uwage na jego dobro i autorytet. A kim jest Ygnacy? Bez watpienia jest specjalista w zakresie starozytnosci - i czapki z glow, ale kazdy z nas jest specjalista w jakiejs dziedzinie ( ja np. w dziedzinie hodowli konia).
Ygnac nie ma pojecia, do jakich klas chodza jego dzieci, nie ma pojecia, ze zona jest chora, nie pojecia, ze kobiety lubia drobiazgi typu pierscionek czy kwiatki, generalnie Ignac uwaza, ze on nic nie musi, nie musi pokazywac kobiecie, skoro 10 lat wczesniej powiedzial, ze kocha. Nie zmyje po sobie, nie zainteresuje sie zyciem emocjonalnym corki, nie zapyta zony o to, jak sie czuje.
Dlaczego zatem tak bardzo i corki i wnuczkii dbaly o jego opinie? O zonie nawet nie wspominam... Co mial Ygnac w sobie takiego, ze - pardon - mial na wszystko wyjebane ale kazdy chcial mu sie przypodobac i robic tak, jak Ignac chce?
Obserwuj wątek
    • jontrew Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 14:28
      O, temat dla mnie:) Od samiutkiego początku, już dziecięciem będąc, zastanawiałam się, o co im wszystkim chodzi z tym kultem Ignacego. Ja nie pojmuję. W "Kwiecie kalafiora" Ignacy prezentuje się okropnie, i tu dam kropkę, bo trzeba będzie wycinać. Potem jest trochę sympatyczniejszy, ale i tak nie za bardzo. Ale w domu ma status półboga. Czy to dlatego, że jest jedynym samczykiem? Bogiem-ojcem? Żywym amuletem, który musi po prostu być, by było dobrze?
      Wydaje mi się też, choć to przecież nigdzie nie jest podane wprost, że jego pozycja wynika ze znakomitej roboty PR-owej Mili. Ona go wybrała, pokochała i chciała, by dzieci i znajomi też go doceniali. A Ignacowi to odpowiadało, a potem poprzewracało mu się od tego uwielbienia w głowie.
        • tt-tka Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 17:33
          Oczywiscie Milicja :)
          Czemu wywindowala Ygnaca na oltarz ? Troche w opozycji do Gizeli, troche dla siebie samej (to mnie on wybral, mnie pokochal, mnie obiecal kazda swoja mysl, slowo i oddech itd), ale wywindowala. Zajmujac zarazem pracochlonna, ale i lukratywna posade Kaplanki swojego bostwa. I nawet jezeli sama stracila wiare, pozostala sprawba i bezwzgledna organizatorka kultu swietego Ignaca, bo to przysparza prestizu jej samej. No i zeby nie zbankrutowac i nie pozostac z przekonaniem, ze wszystkie swoje wysilki wpakowala w egoistyczna zyciowa puerdole...

          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • m.y.q.2 Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 17:38
          A czy tylko Ignacy Borejko tak wygodnie się umościł w rodzinie? Taki był dawniej model rodziny, ojciec pracuje i nic go nie obchodzą sprawy domowe, matka ma na głowie dzieci, gospodarstwo, męża i pierdylion innych spraw. Służące, które ze wsi wygonił głód i brak perspektyw, były ogromną pomocą dla gospodyń, nie obciążały budżetu domowego, bo zarabiały marne grosze, łóżko w kuchni starczało im za mieszkanie. Po II wojnie sytuacja się zmieniła, ale ten wygodny dla mężczyzn układ rodzinny istnieje, śmiem twierdzić, do dzisiaj.

          --
          "Poza głębokim przekonaniem, że powinnam dostać Nagrodę Nobla za rozweselanie społeczeństwa, innych ambicji nie mam." J. Chmielewska
          • iwoniaw Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 18:48
            m.y.q.2 napisała:

            > A czy tylko Ignacy Borejko tak wygodnie się umościł w rodzinie? Taki był dawni
            > ej model rodziny, ojciec pracuje i nic go nie obchodzą sprawy domowe

            Wszelako ten model, bez względu na popularność, zakładał jednak, że ów ojciec przynosi do domu pieniądze na utrzymanie, a nie że dzieci ani nakarmione ani przyodziane...




            --
            "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
          • tt-tka Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 18:57
            m.y.q.2 napisała:

            > A czy tylko Ignacy Borejko tak wygodnie się umościł w rodzinie? Taki był dawni
            > ej model rodziny,

            Dawniej, tzn jak dawno temu ? Bo ja, rowiesnica Gabona, niczego takiego w swoim i rowiesnikow zyciu nie zauwazylam, rozne byly pojecia i rozklad obowiazkow, ale obecnosc i udzial ojca w zyciu rodziny byl.
            W literaturze mlodziezowej tego okresu, czyli lat 60-tych i 70-tych ojcowie istnieja i to nie jako obiekty specjalnej troski.


            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • m.y.q.2 Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 20:16
              Pamiętam z dzieciństwa w 60 latach ub.w. ojca rodziny mojej koleżanki, który palcem o palec nie uderzył w sprawach domowych. Pracował na etacie, prowadził również prywatny warsztat, zapewniał rodzinie całkiem godziwą egzystencję, ale wszelkie kłopoty związane z prowadzeniem domu, wychowaniem dzieci i uprawianiem dużego ogrodu, zostawiał żonie. Chociaż często tam bywałam, nigdy nie widziałam ojca robiącego cokolwiek w ogrodzie, nie pamiętam, żeby dokądkolwiek chodził z dziećmi. I nie pracował do nocy, wracał do domu na obiad, później wychodził na 2 - 3 godziny do warsztatu i już tylko siedział w swoim gabinecie, odizolowany bezpiecznie od spraw domowych.

              --
              Prawo niby jest, ale chwiejne, mętne, jak brudna woda.
              Księgi Jakubowe
            • miodowocytrynowa Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 20:19
              Bo Ignacy stosuje przemoc psychiczną. Sterroryzował je wszystkie, one wręcz się jego boją, a nawet usiłują mu się podlizywać ( to strzelanie łaciną na wyścigi, to skakanie wokół niego). Wystarczy choćby przypomnieć sobie słynną scenę ze zmywarką w " Imieninach", gdy Borej wylewa to swoje nieudacznictwo na głowę Grzegorza- a zastraszona Gabrysia wraz z mamusią boją się nawet odezwać i przedstawić swoje argumenty.
                • miodowocytrynowa Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 21:08
                  haszyszymora napisał(a):

                  > "Zastraszone Gabrysia wraz z mamusią" - tutaj veto. Mila, wyczuwając, co się św
                  > ięci, ostro zawołała "Ignacy, chodź tu do mnie" i ten rozkaz nie został wykonan
                  > y tylko dlatego, że Ignac zdążył już się nakręcić. Parę lat później Mila z sukc
                  > esem natrze mu uszu za czarną polewkę.

                  Ale jak już się nakręcił i wykrzykiwał te swoje bzdety, to każda bała mu się przerwać i przedstawić swoje argumenty. Gabrysia " próbuje, śmiejąc się dla niepoznaki" a Mila gdy Ignacy wali cytatami rozpoznaje czy to Seneka czy inny Horacy. Boją się go i tyle. A powinna jedna z drugą przerwać te chore tyrady i ostro dziada zjechać. A tymczasem Grzegorz musi sobie radzić sam.
                • tt-tka Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 22:18
                  haszyszymora napisał(a):

                  > "Zastraszone Gabrysia wraz z mamusią" - tutaj veto. Mila, wyczuwając, co się św
                  > ięci, ostro zawołała "Ignacy, chodź tu do mnie" i ten rozkaz nie został wykonan
                  > y tylko dlatego, że Ignac zdążył już się nakręcić.

                  Rozkaz nie zostal wykonany i wcale nie wiem, czy Milicji nzalezalo, zeby zostal wykonany. Ona wiedziala o zmywarce wczesniej, miala dosc czasu, zeby to z Ygnacem zalatwic. Nie zalatwila i mam wrazenie, ze chetnie skorzystala z okazji, by ustawic Grzegorza, a i Gabe i przypomniec, kto tu jest panem domu i kogo nalezy blagac o zezwolenie.

                  > Parę lat później Mila z sukc
                  > esem natrze mu uszu za czarną polewkę.

                  Po tym, jak juz nabluzgal, komu sie dalo... natarla mu uszu, gdy juz bylo jasne, ze Schoppe sluchac nie bedzie, a Roza pojdzie za narzeczonym, a nie za dziadkiem. Calkiem dobra okazja, by przypomniec, ze (niekiedy) kaplan moze ublagac rozsrozone bostwo o zmiane decyzji :)
                  Niemniej imo zdecydowalo to, ze zmienic decyzji mlodych nikt nie byl w stanie. lepiej bylo okazac laske niz przegrac :P




                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • iwoniaw Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 20:48
        haszyszymora napisał(a):

        > Zgadzam się, że to zasługa Mili, ale IMHO z niej (Mili, nie zasługi) raczej sza
        > ra eminencja niż kapłanka. Półbóg Ignacy też przecież chodzi u niej na pasku.


        Na jakim pasku? Robi co chce, wydaje skromne zasoby finansowe na co chce bez oglądania się na tak przyziemne sprawy jak przyodziewek czy strawa dla dzieci, domowych zajęć się nie chwyta, zarabiać kokosów też nie zarabia, herbatkę mu trzeba pod nos podsuwać i uważać, żeby go nie zdenerwować jakąś niebaczną uwagą czy nie dość szybkim rozpoznaniem cytatu...

        --
        'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
        'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
        • miodowocytrynowa Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 21:11
          iwoniaw napisała:

          > haszyszymora napisał(a):
          >
          > > Zgadzam się, że to zasługa Mili, ale IMHO z niej (Mili, nie zasługi) racz
          > ej sza
          > > ra eminencja niż kapłanka. Półbóg Ignacy też przecież chodzi u niej na pa
          > sku.
          >
          >
          > Na jakim pasku? Robi co chce, wydaje skromne zasoby finansowe na co chce bez og
          > lądania się na tak przyziemne sprawy jak przyodziewek czy strawa dla dzieci, do
          > mowych zajęć się nie chwyta, zarabiać kokosów też nie zarabia, herbatkę mu trze
          > ba pod nos podsuwać i uważać, żeby go nie zdenerwować jakąś niebaczną uwagą czy
          > nie dość szybkim rozpoznaniem cytatu...

          I jeszcze robi awantury o zmywarkę ( jakby to on codziennie zmywał te stosy naczyń), drze japę i zabija balkon gwoździami i gada od rzeczy całymi dniami. Jakim cudem ten Florek się zgodził, aby Ignac zamieszkał u nich??
          >
          • iwoniaw Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 11.01.20, 21:20
            Florek mógł zbyt wiele o tym nie wiedzieć, wszak w CzP, gdy następuje apogeum wręcz chorobliwych zachowań Ignaca, Pulpetowie przebywają na swych włościach, gdzie odwiedza ich celem przetwórstwa warzyw i owoców tylko Mila, Ignacy nie.




            --
            'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
            'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
      • jontrew Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 12.01.20, 12:54
        haszyszymora napisał(a):

        > Zgadzam się, że to zasługa Mili, ale IMHO z niej (Mili, nie zasługi) raczej sza
        > ra eminencja niż kapłanka. Półbóg Ignacy też przecież chodzi u niej na pasku.

        Ignacy jest niesforny i czasem chodzi da sobie przypiąć smycz, a czasem nie. Co dodaje mu tylko uroku w oczach Mili:) A tak na serio, to uważam że on uwierzył w swoją supermegaekstrafajność i czasem mu po prostu odbija. Ale rządzi i tak Mila, choć czasem się wycofuje i daje mu pobrykać, albo dla czystej frajdy, albo dla realizacji swoich celów.
        Za to postawa córek jest dla mnie niezrozumiała. Gaba trochę marudzi jako nastolatka, ale zaraz potem kupuje i aktywnie wspiera kult Ignacego. Patrycja też trochę marudzi, ale się nie buntuje. Dwie pozostałe- nic. Przecież to nieprawdopodobne psychologicznie.
        • piotr7777 Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 14.01.20, 18:46
          Obiektywnie rzecz biorąc Ignacy w KK ma sporo zalet:
          -całą pensję przynosi do domu i oddaje żonie (podejrzewam, że na Plutarcha wydaje jakieś zaskórniaki
          -gwarantuje córkom utrzymanie (czekolada w PRL to jednak był towar luksusowy, dostępny od święta, a wyroby czekoladopodobne były w istocie koszmarem) i chyba dba o realizację ich potrzeb intelektualnych czy rekreacyjnych, zwracam uwagę, że młodsze Borejkówny mają swoje zabawki
          -zachowuje się właściwie w konfrontacji z Pierogiem
          -potrafi zarażać swoją pasją
          -nie stosuje kar fizycznych (warto porównać z Mamertem Kowalikiem bijącym dla zasady paskiem)
          Ma też oczywiście sporo wad, ale też autorka na tym etapie nie nazywa tych wad zaletami.
          Pamiętam, że w tamtych czasach były żarty w stylu -"jak poślesz męża z dzieckiem na spacer to niekoniecznie wróci z tym samym". Wiem też, że w młodzieżowych powieściach i filmach ojcowie owszem byli autorytetami i wyroczniami dla dzieci, ale a) przeważnie nie było ich w domu, b) angażowali się w sprawach naprawdę ważnych, na co dzień była matka. Więc przykładanie do Ignacego z 1977/78 miary dzisiejszej nie jest do końca sprawiedliwe.
          Poza tym w ogóle mam wrażenie, że tak jak autorka wbrew faktom idealizuje Borejków tak Wy koniecznie chcecie zrobić z nich jakąś skrajną patologię.
          • m.y.q.2 Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 14.01.20, 22:52
            Co do czekolady w PRL- u, to była ona dostępna w sklepach, normalna, nie na kartki i nie były to żadne wyroby czekoladopodobne, tylko czekolada Wedla, Wawela, Goplany i jeszcze innych producentów, których już nie pamiętam. I słowo daję, nie była droga! Czekolada wedlowska Jedyna kosztowała 19 złotych, czekolada z orzechami laskowymi Wedla - 36 zł. Batoniki, czekoladki z obrazkami kart na etykiecie sprzedawane na wagę, Czekolada Brydżowa, składająca się z czterech rządków kostek, o czterech różnych smakach, to tylko te, które sobie z dzieciństwa w latach 60. ub. wieku przypominam. Również bogaty wybór bombonierek z pysznymi nadziewanymi różnościami czekoladkami, w przeróżnej wielkości pudełkach, nie był niczym nadzwyczajnym w latach 60 - 70 XX wieku.
            Kto pamięta wyroby czekoladopodobne, w dodatku na kartki, ten miał nieszczęście urodzić się pod koniec lat 70, lub już w 80.


            --
            — Wiem tylko, że musi być jakiś policjant dla każdego, nawet dla królów.
            TerryPratchett
            • kocynder Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 15.01.20, 00:14
              Ale KK, w którym pada info o nieopanowaniu młodych Borejkówien na widok czekolady to właśnie końcówka lat 70! Przełom 77/78 o ile pamiętam. Ja będąc ciut młodszą od Patrycji pamiętam, że czekolada była - ale weź też pod uwagę, że Ignacuś wolał kupić Plutarcha niż czekoladę. I tu jest pies pogrzebany - być może ta czekolada dostępna nawet i była, ale Ignacy miał w... Nosie "fanaberie" córek, miały znać łacinę (już greka psu na budę), puelle leniwe, a nie się za czekoladą rozglądać!

              --
              Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
              • m.y.q.2 Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 15.01.20, 00:49
                Moja pensja pod koniec lat siedemdziesiątych to było ok. 3.500 złotych, Ignacy Borejko na pewno zarabiał z 5 - 5.500zl. Czekolada kosztowała 19 złotych, różne duperelki w rodzaju rodzynków w czekoladzie o wiele taniej. Książki też nie były drogie, Plutarcha przecież codziennie nie kupował. Mila też miała dochód z chałupniczej pracy, mieszkali w starej kamienicy, a zapewniam Cię, że czynsze w PRL - u były naprawdę niskie, również opłaty za prąd, gaz itp. nie przekraczały niewielkiego ułamka pensji. W sumie Borejkowie najwięcej chyba wydawali na węgiel, bo ten był reglamentowany, większą ilość trzeba było kupować od np. kolejarzy, którzy mieli przydziały tego węgla o wiele większe, niż inni pracownicy.
                Żywność była dotowana przez państwo, może tylko ta najbardziej podstawowa, ale jednak. Dziewczyny nie bardzo miały się w co ubrać, rodzice pewnie też się nie stroili. W tej sytuacji wydaje mi się, że na słodycze dla dzieci mogli spokojnie niewielkie pieniądze wydawać. Pani Musierowicz zwyczajnie przekazała niezbyt prawdziwy obraz życia ludzi w tamtych latach.

                --
                Lawina bieg od tego zmienia,
                Po jakich toczy się kamieniach.
                Cz. Miłosz
          • kocynder Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 15.01.20, 00:46
            Jak rzadko kiedy tak tym razem - prawie pełna zgoda. Z jednym "ale" - w kwestii tego zapewniania przez Ignaca "utrzymania i dbania". Jest taka scena kolacji (chyba w KK), gdzie o ile pamiętam narrator oznajmia, że w tym domu nigdy nikt nie zwlekał z pochłanianiem swojej porcji. Gdyż mogłoby się zdarzyć, że któraś siostrzyczka po prostu pożre porcję grymaśnicy. MM chyba później tłumaczyła, że miała na myśli iż takowa musiałaby6 sobie sama zrobić drugą porcję kolacyjną, ale czytając to i wiedząc jak Mila musiała potężnie kombinować, żeby czeredę wykarmić - ja miałam wrażenie (i żadne późniejsze tłumaczenia mi tego wrażenia nie zatarły!), że to znaczyło "nie zjesz SZYBKO - pójdziesz spać głodna!". No i niestety, ale takie podejście - to NIE JEST zapewnienie warunków... Podobnie w kwestii tej nieszczęsnej czekolady - nie zależnie czy ona była w sklepach czy nie - papcio miał chęci córek w nosie, bo O)N wolał Plutarcha. który się będzie na półce pokrywał miłym syfem (pardon, kurzem). Bo córki mają prawo tylko do tego co ON uważa za słuszne (Plutarcha) a jak by wolały czekoladę to mają zmienić wolenie. i, żeby nie było. Jestem ciut młodsza od Patrycji, mój tata jakoś pracując na etacie potrafił nabywać książki z dziedziny swojej pasji, zaszczepić we mnie i siostrze pasję czytelniczą, ale równocześnie potrafił też zaopatrzyć nas w takie ilości pożywienia (i słodyczy), że potrafiłyśmy się zachowywać jak istoty cywilizowane, a nie półdzicz...
            Z całą resztą się zgodzę - nie można dzisiejszą miarą oceniać rodzica sprzed lat 40 - inne były wówczas normy społeczne, inna świadomość, inna wiedza na temat psychologii dziecka itd.
            Według dzisiejszych standardów - Borejkowie są patologią. Inteligentną, ale patologią. Nikt normalny nie decyduje się na tyle dzieciaków nie mając ani warunków lokalowych, ani finansowych. A jeśli - to wchodzi MOPS itp. Ale po pierwsze: czasy były jakieś inne, a po drugie (i chyba nawet ważniejsze!) - WTEDY MM nie opisywała Borejków jako świętego Borejklanu. Niezgulstwo Ignacego było nazwane wprost nieogarnięciem życiowym, głupie rozpuszczenie nastoletnich córek przez Milę też zostało napiętnowane (Gaba utraciwszy służbę w postaci mamy nie umie ogarnąć niektórych zupełnie prostych spraw organizacyjnych, o przygotowaniu podstawowych posiłków nie wspominając). Musiało upłynąć kilka tomów, żeby MM wepchnęła ich na ołtarze i glorią chwały uwieńczyła skronie.

            --
            Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
          • kooreczka Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 16.01.20, 11:08
            Jeśli choroba matki nie jest ważną sprawą wymagającą zaangażowania to nie wiem co jest.
            Mnie w Ignacy drażniło jego wygodnictwo- żona w szpitalu, a jego jedyny pomysł to zwolnienie córki że szkoły pod koniec semestru. Szwagierka może brać lewe L4, ale on sam nie pomyśli nawet nie o tym, a o zwykłym urlopie- nie wierzę, żeby był tak kluczowy dla swpoego zakładu, że by go nie puścili.

            Szczytem żenady było natomiast wysłanie Gabrysi, żeby zapisała siostry do przedszkola i pół internatu. Nawet gdyby było dużo miejsc młoda nie jest opiekunką i nie ma prawa dzieciaka nigdzie zapisać. I nie przyjdzie mu do pustej głowy, że jako ojciec nie dość, że może więcej prawnie to jeszcze--opowiedziawszy o rodzinnej tragedii- ugrać nawet jeśli nie przyjęcie to jakieś wskazówki czy skierowanie w inne miejsce.
            • iwoniaw Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 16.01.20, 12:58
              kooreczka napisał:


              > Szczytem żenady było natomiast wysłanie Gabrysi, żeby zapisała siostry do przed
              > szkola i pół internatu. Nawet gdyby było dużo miejsc młoda nie jest opiekunką i
              > nie ma prawa dzieciaka nigdzie zapisać.

              No, tu stanę w obronie nie tyle Ignaca, co realistycznego opisu rzeczywistości; w tamtych czasach aż tak bardzo nie przestrzegano tego typu przepisów, Gabriela musiałaby trafić na wyjątkowego służbistę. Nieletni załatwiali wiele spraw dziś do załatwienia wyłącznie przez upoważnionego dorosłego, do lekarza sami mogli chodzić bez asysty rodzica, z przedszkola rodzeństwo odebrać czy iść na zebranie rodziców u maluchów (co Gabriela zresztą też czyni właśnie w KK).




              --
              "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
                • verdana Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 16.01.20, 16:59
                  Tak, tu konieczny był rodzic, a przede wszystkim zapisanie do przedszkola w środku roku graniczyło z cudem. Do przedszkola składało sie podania, które musiały być podpisane przez rodzica. Przy czym w KK Ignac nie jest święty, przeciwnie. Czytelnik widzi, ze coś jest nie tak, bratowa też nie jest zachwycona jego postawą. I nie mam żadnej pretensji do autorki, że dosyć realistycznie opisała faceta, którego wkładem w dom są tylko przynoszone pieniądze.
                    • jontrew Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 17.01.20, 14:13
                      kooreczka napisał:

                      > Z tym przedszkolem bardziej chodziło mi o to, że o ile nastoletnią siostrę łatw
                      > o spławić, to smutny ojciec z dzieckiem na ręku i łzawą historią miał większe s
                      > zanse na wzruszenie dyrektorki skutkujące znalezieniem jakiegoś wyjścia

                      Dokładnie. Ojciec z dzieckiem pod pachą po dziś dzień robi furorę, bo on taki dzielny i własne dziecko potrafi ubrać i nawet trochę nakarmić, nie zostawił w aucie i nawet wie, ile dziecię ma lat. Szanse nastolatki w starciu z panią typu "sprzedawczyni ze Społem" są żadne. A Ignacy jest przedstawiany jako ten, który potrafi zagadać i osiągnąć cel.
          • tt-tka Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 16.01.20, 22:38
            piotr7777 napisał:

            > Obiektywnie rzecz biorąc Ignacy w KK ma sporo zalet:
            > -całą pensję przynosi do domu i oddaje żonie (podejrzewam, że na Plutarcha wyda
            > je jakieś zaskórniaki

            Laskawca. A moglby przeputac...
            Jakie zaskorniaki ? Przeciez on nie robi nic ponad etat, zadnych zleconych, zadnych prac dodatkowych, w domu czyta tylko to, co go ciekawi. I jeszcze narzeka, ze w pracy musi czytac co innego.

            > -gwarantuje córkom utrzymanie

            To jego rodzicielski obowiazek.

            > (czekolada w PRL to jednak był towar luksusowy, d
            > ostępny od święta,

            Chyba oszalales. Czekolada za Gierka, czyli w czasach KK, byla dostepna, zwykla wedlowska kosztowala 19 zl, a np "Malajska" (z wiorkami kokosowymi) 16, doskonale pamietam.
            I przypominam, ze w domu poniewierala sie cala torba butelek po Pepsi, wcale nie najtanszy przysmak, a Ygnac uparl sie oszczedzac akurat na czekoladzie.

            > i chyba
            > dba o realizację ich potrzeb intelektualnych czy rekreacyjnych,
            Ta, zwlaszcza rekreacyjnych. Intelektualnych tez, niech sie Gabrysia zwalnia ze szkoly i gosposiuje.

            >zwracam uwagę,
            > że młodsze Borejkówny mają swoje zabawki

            Kupione przez Ygnaca ?



            > Poza tym w ogóle mam wrażenie, że tak jak autorka wbrew faktom idealizuje Borej
            > ków tak Wy koniecznie chcecie zrobić z nich jakąś skrajną patologię.

            Wybacz, ale ani wowczas, ani teraz nieruszenie kupra, gdy zniknela 15-latka i nie wiadomo, co sie z nia dzieje, to jest patologia.




            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • przymrozki Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 16.01.20, 20:58
      Akurat w KK Ignacy dał się lubić. Tym bardziej, że nie był nam wpychany w gardło jako wzór cnót i jedyny wartościowy typ człowieka. No i jakiś rodzaj charyzmy musiał jednak mieć, skoro młodzież się do niego garnęła, Klaudiusz chciał rozmawiać o lekturach, a grupa ESD chciała czcić jego imieniny. Borejko grzecznie acz stanowczo załatwił też z Pierogiem niesławną sprawę narkotykowych oskarżeń.

      A co do obowiązków domowych. Ignacego poznajemy w momencie, w którym wraca z zakupów (jeden obowiązek domowy), towarzyszyła mu pięciolatka (opieka nad małym dzieckiem - drugi obowiązek domowy). Z całej książki wynika też, że ojciec zajmował się córkami - wszystkie miały wiedzę z dziedziny zainteresowania taty, raczej nie zaraziły się antykiem przez korzystanie z tej samej, niedomytej łyżki. Musiały z nim rozmawiać.

      Najpoważniejsze zarzuty, jakie można Ignacemu postawić, to jego zachowanie wobec Felicji i Gabrysi. Za łatwo przerzucił na nie wszystkie swoje obowiązki. Za mało mu przeszkadzało, że choroba jego żony, matki jego dzieci, wprowadza rewolucje w życie wszystkich, tylko nie jego.
      • tt-tka Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 16.01.20, 22:47
        przymrozki napisała:


        > A co do obowiązków domowych. Ignacego poznajemy w momencie, w którym wraca z za
        > kupów (jeden obowiązek domowy),

        Nie byl to jego staly obowiazek. Co widac wyraznie, gdy Mila wyladowala w szpitalu. Na sama supozycje Feli, ze "zakupy beda domena Ignasia" Ygnac robi wielkie oczy. I nie ruszyl sie po te zakupy ani razu, przez caly miesiac.

        >towarzyszyła mu pięciolatka (opieka nad małym d
        > zieckiem - drugi obowiązek domowy).

        Ona nie towarzyszyla mu, zeby Ygnac sie nia opiekowal, tylko zeby wepchnaL sie bez kolejki. Co mamy jasno i jednoznacznie przez altorke powiedziane.

        Z całej książki wynika też, że ojciec zajmo
        > wał się córkami - wszystkie miały wiedzę z dziedziny zainteresowania taty, racz
        > ej nie zaraziły się antykiem przez korzystanie z tej samej, niedomytej łyżki.

        Wystarczy, ze musialy slyszec, jak Ygnac rzuca cytatami, a MIlicja odpowiada jak automat...

        M
        > usiały z nim rozmawiać

        Mamy w KK jakas, poza ta gabina o cielecinie u sasiada, rozmowe Ygnaca z ktoras z corek ? Nawet wtedy, gdy wychowawczyni Nutrii zglosila problem, nie przypominam sobie.


        >
        > Najpoważniejsze zarzuty, jakie można Ignacemu postawić, to jego zachowanie wobe
        > c Felicji i Gabrysi. Za łatwo przerzucił na nie wszystkie swoje obowiązki. Za m
        > ało mu przeszkadzało, że choroba jego żony, matki jego dzieci, wprowadza rewol
        > ucje w życie wszystkich, tylko nie jego.

        Wobec wszystkich corek. Wyszedl do pracy zostawiajac dom bez grosza. Nie zainteresowal sie nawet, czy ktos zostanie z Pulpa na czas lekcji, czy tez pieciolatka bedzie w domu sama przez iks godzin.




        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • przymrozki Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 17.01.20, 08:20
          tt-tka napisała:

          > Nie byl to jego staly obowiazek. Co widac wyraznie, gdy Mila wyladowala w szpit
          > alu. Na sama supozycje Feli, ze "zakupy beda domena Ignasia" Ygnac robi wielkie
          > oczy. I nie ruszyl sie po te zakupy ani razu, przez caly miesiac.

          Ale przecież to on dostarczył białą kiełbasę czy co to tam było. Czyli musiał robić zakupy, przynajmniej czasem.


          > Ona nie towarzyszyla mu, zeby Ygnac sie nia opiekowal, tylko zeby wepchnaL sie
          > bez kolejki. Co mamy jasno i jednoznacznie przez altorke powiedziane.

          Opieka nad dzieckiem zwykle odbywa się przy okazji innych aktywności. Jakby do siódmego roku życia trzeba było nad dzieckiem siedzieć, żeby się nim opiekować, bo inaczej się nie liczy, to nikt by nie miał dzieci.


          > Mamy w KK jakas, poza ta gabina o cielecinie u sasiada, rozmowe Ygnaca z ktoras
          > z corek ? Nawet wtedy, gdy wychowawczyni Nutrii zglosila problem, nie przypomi
          > nam sobie.

          Żeby siadał i wołał "córko, chonotu, będzie rozmowa ogólnorozwojowa" to nie. Ale jego życiowa postawa miała duży wpływ na zachowanie, poglądy i życiowe priorytety córek. To jest właśnie wychowanie. Owszem, on wychowywał je na mole książkowe i minimalistki w kwestiach dóbr materialnych, ale nie na złość to robił i nie ze skąpstwa, Ignacy szczerze wierzył, że tak jest właściwie.


          > Wobec wszystkich corek. Wyszedl do pracy zostawiajac dom bez grosza. Nie zainte
          > resowal sie nawet, czy ktos zostanie z Pulpa na czas lekcji, czy tez pieciolat
          > ka bedzie w domu sama przez iks godzin.

          Tak. Napisałem, że to było świństwo wobec Gaby, bo to na nią spadł obowiązek ogarnięcia sytuacji. Patrycji całe zamieszanie w sumie nie dotknęło.
          • tt-tka Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 17.01.20, 22:55
            przymrozki napisała:

            >
            >
            > Ale przecież to on dostarczył białą kiełbasę czy co to tam było. Czyli musiał r
            > obić zakupy, przynajmniej czasem.

            Zapewne zrobil przed sylwkiem, pogoniony przez Mile.
            przez caly ten okres, gdy zona w szpitalu, Ygnac nie poszedl do sklepu ani razu. Nawet w wolna sobote, poinformowany, ze corka ma klasowke, a sklepy otwarte krocej.
            >
            >
            > > Ona nie towarzyszyla mu, zeby Ygnac sie nia opiekowal, tylko zeby wepchna

            > Opieka nad dzieckiem zwykle odbywa się przy okazji innych aktywności.

            Ale on sie Pulpa nie opiekowal. On ja wzial jako przepustke.



            >
            > Żeby siadał i wołał "córko, chonotu, będzie rozmowa ogólnorozwojowa" to nie. Al
            > e jego życiowa postawa miała duży wpływ na zachowanie, poglądy i życiowe priory
            > tety córek. To jest właśnie wychowanie. Owszem, on wychowywał je na mole książk
            > owe i minimalistki w kwestiach dóbr materialnych, ale nie na złość to robił i n
            > ie ze skąpstwa, Ignacy szczerze wierzył, że tak jest właściwie.

            Wpajal im wzorce i postawy bardzo nie teges. Chocby mowiac (przy Feli, zaopatrujacej ich w zywnosc), ze on umie zarabiac tylko uczciwie, z wyraznym podtekstem, ze ci, ktorzy jadaja lepiej niz jego rodzina zarabiaja nieuczciwie. Oraz wywijajac sie z rozmowy o finansach zakupowych, kiedy Fela napomknela, ze wszystko drozeje.

            >
            > Tak. Napisałem, że to było świństwo wobec Gaby, bo to na nią spadł obowiązek og
            > arnięcia sytuacji. Patrycji całe zamieszanie w sumie nie dotknęło.

            Patrycji nie dotknelo, bo w domu zostala spuchnieta po kosmetykach i polslepa Ida.Ale Ignac tego nie wiedzial, wyszedl, zanim corki wstaly. Zostawil trzy uczennice bez grosza i z pieciolatka na karku.




            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • jontrew Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 17.01.20, 14:27

          Ignacy w trudnej i stresującej sytuacji, jaką była choroba Mili, zachował się beznadziejnie. Wiem, że trudne sytuacje wymagają od ludzi wiele, ale on wymagał wiele tylko i wyłącznie od innych, od siebie nie. Obowiązki miała Felicja i Gaba, a reszta miała nie zawracać głowy i postarać się przeżyć. Na niego po prostu nie można było liczyć i to jest przykre, bo mamy 4 niedorosłe dziewczyny, które zostają bez wsparcia. Ignacy nie rozumie, że dzieci muszą jeść, mieć opiekę, jakieś ubrania, chodzić do szkoły. I że spotkała je wielka tragedia, jaką jest mama w szpitalu. Ignacy nie dba ani o potrzeby ciała, ani o potrzeby ducha. Nie dba też o ukochaną żonę. Ignacy dba o siebie.
          A propos zainteresowań dziewczyn kulturą antyczną i łaciną. Czy Wy interesujecie się jakoś bardzo pracą czy hobby swoich rodziców? Znacie te języki, które oni znają? Bo ja już jako wczesna nastolatka, po latach bycia przymuszaną do uczestniczenia w ich hobby, wypisałam się i do dziś tego nie lubię. A języki znam inne. Nie bardzo widzę też, jak można nauczyć się łaciny z rzucanych przez ojca powiedzeń czy cytatów. Można zapamiętać te powiedzenia, ale przecież nie nauczyć się języka.
            • lord_vmordevol Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 20.01.20, 10:10
              verdana napisała:

              > Mama w szpitalu to nnie jest wielka tragedia, o ile nie jest umierająca.

              Jak człowiek ląduje w szpitalu, to za dobrze z nim nie jest. Zwłaszcza z punktu widzenia dziecka.

              > Tak, na tyle interesowałam się pracą rodziców, że robię niemal to samo co ojcie
              > c, dla odmiany córka poszła na te same studia co ja i mąż.

              Owszem, to się zdarza, ale to nie jest norma. Czasy, kiedy przejmowało się warsztat szewski po ojcu już cokolwiek minęły.
            • tt-tka Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 20.01.20, 13:38
              verdana napisała:

              > Mama w szpitalu to nnie jest wielka tragedia, o ile nie jest umierająca.

              W szpitalu to w szpitalu, a co z tymi, co w domu ? Zwlaszcza gdy w domu z mama, obecnie nieobecna, byla przez caly czas pieciolatka, ktorej samej zostawic nie mozna ?

              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • piotr7777 Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 20.01.20, 18:10
                Nie tak dawno odświeżyłem sobie książkę W/ Woroszylskiego "I ty zostaniesz Indianinem, rok wydania 1964. I tak się zastanawiam czy w porównaniu z panem Jerzym Kubiakiem, nałogowym hazardzistą, który oszukuje własną rodzinę (co do rzekomego krewniaka zza oceanu), doprowadza do uwięzienia syna przez przestępczą szajkę i zgadza się na wyjście córki z trzema podejrzanymi typami do kina - Ignacy Borejko nie wypada mimo wszystko lepiej.
                A książkę fajnie się czyta, raz tu nawet była chyba wspomniana.
                • sayoasiel Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 21.01.20, 00:52
                  piotr7777 napisał:

                  > Nie tak dawno odświeżyłem sobie książkę W/ Woroszylskiego "I ty zostaniesz Indi
                  > aninem, rok wydania 1964. I tak się zastanawiam czy w porównaniu z panem Jerzym
                  > Kubiakiem, nałogowym hazardzistą, który oszukuje własną rodzinę (co do rzekome
                  > go krewniaka zza oceanu), doprowadza do uwięzienia syna przez przestępczą szajk
                  > ę i zgadza się na wyjście córki z trzema podejrzanymi typami do kina - Ignacy B
                  > orejko nie wypada mimo wszystko lepiej.
                  > A książkę fajnie się czyta, raz tu nawet była chyba wspomniana.

                  Nie raz rzucała mi się ta książka w bibiliotekach szkolnych w oczy. Tytuł mnie intrygował,ale też irytował. Nigdy nie przeczytałam jednak. To,co piszesz, Piotrze,jest frapujące. Czy został tym Idianinem ? (ktokolwiek miał nim być). Ty zostałeś ? Rozwiąż,proszę,zagadkę mego dzieciństwa.
                  • tt-tka Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 21.01.20, 11:31
                    sayoasiel napisał(a):


                    >
                    > Nie raz rzucała mi się ta książka w bibiliotekach szkolnych w oczy. Tytuł mnie
                    > intrygował,ale też irytował. Nigdy nie przeczytałam jednak. To,co piszesz, Piot
                    > rze,jest frapujące. Czy został tym Idianinem ? (ktokolwiek miał nim być). Ty zo
                    > stałeś ? Rozwiąż,proszę,zagadkę mego dzieciństwa.

                    Nie wiem, czy zostal pelnoprawnym Indianinem, ale tomahawk dostal :) - jako nagrode za dzielnosc i poniekad honorowe pasowanie na Indianina. Drugi tomahawk, za to samo, dostal zazdrosny Krzysiek Kukula zwany, a trzeci uczestnik akcji, Bolek Pulpecik, mial korzystac z tomahawkow kolegow (mial zasadne watpliwosci, czy koledzy beda uzyczac)

                    Nie porownujmy jednak bajki z powiescia w zalozeniu realistyczna :>




                    --
                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                • ciotka.scholastyka Re: 'Fenomen Ygnaca '- jako jednostka psychologic 21.01.20, 10:59
                  piotr7777 napisał:

                  > Nie tak dawno odświeżyłem sobie książkę W/ Woroszylskiego "I ty zostaniesz Indi
                  > aninem, rok wydania 1964. I tak się zastanawiam czy w porównaniu z panem Jerzym
                  > Kubiakiem, nałogowym hazardzistą, który oszukuje własną rodzinę (co do rzekome
                  > go krewniaka zza oceanu), doprowadza do uwięzienia syna przez przestępczą szajk
                  > ę i zgadza się na wyjście córki z trzema podejrzanymi typami do kina - Ignacy B
                  > orejko nie wypada mimo wszystko lepiej.

                  Ale książka Woroszylskiego była trochę z przymrużeniem oka, dla chłopców, którzy marzą o przygodach ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka