Dodaj do ulubionych

Sierpniowy numer Elle Decoration

12.08.06, 11:00
Niniejszym donoszę, że znalazłam w środku wywiad z MM oraz wiele zdjęć z
Jeżyc. Bardzo przyjemna niespodzianka. W podsumowaniu twórczości MM znalazłam
informację, że 1. książką autorki była "Siódma klepka" ;), ale poza tym
bardzo okej!
Pozdrowienia sobotnie.
Obserwuj wątek
    • k_linka wywiad z MM część pierwsza 16.08.06, 21:44
      Pani na Jeżycach

      Marcel Proust zachował dla potomnych smak ciastek magdalenek. Ona uczyniła
      Jeżyce najbardziej znaną dzielnicą Poznania. Literatura ma zdumiewającą
      umiejętność przechowywania obrazów i smaków.
      Z Małgorzatą Musierowicz rozmawia Joanna Olech

      Elle decoration: Skąd Poznań i Jeżyce w Pani życiu? Czy to był wybór czy
      przypadek?

      MM: Tu się po prostu urodziłam. W jeżyckiej klinice przy Polnej, w ostatnich
      dniach wojny, w obecności niemieckich lekarzy. Od urodzenia mieszkałam na
      Jeżycach (z krótkimi wyjątkami). Jestem mamą czwórki dzieci, a to oznacza, że
      na wiele lat byłam uwiązana w domu. Żyliśmy skromnie, nie było pieniędzy na
      wyjazdy, więc moje życie toczyło się w obrębie jednej dzielnicy, pomiędzy
      parkiem Sołackim, gdzie chodziłam z dziećmi na spacery, skwerem na placu
      Asnyka, starym zoo, saneczkową górką na Teatralkę. Codziennie mijałam dom przy
      Roosvelta 5, najładniejszą bodaj secesyjną kamienicę Jeżyc. Zaglądałam w okna o
      niezwykłym wykroju, a wyobraźnia podpowiadała mi, co się za tymi oknami dzieje.

      Elle decoration: Dom Borejków ma charakterystyczną wieżyczkę ozdobioną
      kratownicą pruskiego muru. Ten detal poznańskiej architektury nie raz pojawia
      się w Jeżycjadzie. Wyobrażała sobie Pani, jak wygląda wnętrze takiej wieżyczki?

      MM: Nie musiałam, ja to wiem. W naszym mieszkaniu przy Słowackiego
      (sportretowanym w Jeżycjadzie jako mieszkanie Cesi Żak) mieliśmy taką wieżyczkę
      zwieńczoną blaszanym hełmem. Największy pokój ozdobiony był okrągłym wykuszem.
      Niegdyś poznańscy mieszczanie stawiali w nim palmę lub fotele, u nas stało
      dziecięce biurko.

      Elle decoration: Czy zatem „człowiek z wieżyczką” uzależnia się od tego
      atrybutu i nie może bez niego żyć?

      MM: Najwyraźniej MOŻE, bo kiedy dzieci dorosły, uciekliśmy z miasta na
      podpoznańską wieś i bardzo sobie chwalimy tę zmianę. Przeszło 30 lat
      mieszkaliśmy na Słowackiego. To były dobre, Szczesliwe lata. Ale rozstałam się
      z Jeżycami, ogród rekompensuje mi tę stratę.
      • k_linka wywiad z MM część druga 16.08.06, 21:54
        Elle decoration: Jeżyce to taki poznański raj?

        MM: Teraz jest tu raczej brudno, ale w początkach XX wieku to była zapewne
        porządna, elegancka dzielnica. Niemcy zbudowali ja dla wysokich urzędników
        Rzeszy. Mieszkali tu także adwokaci, profesorowie, majętni rentierzy. Stąd tyle
        tu dobrej architektury, okazałych secesyjnych kamienic. Słowackiego, Matejki,
        Mickiewicza… piękne ulice. Dopóki dzieci chodziły do szkół i praca wiązała nas
        z miastem nie szukaliśmy alternatywy. Ale teraz mogliśmy uciec do prawdziwego
        raju.
        Jeżyce w moich książkach są światem wyobrażonym, niewiele mają wspólnego z
        realnym miastem, jego ciemnymi stronami, jego uciążliwościami. Nie było moją
        ambicją tworzyć prawdziwego portretu miasta, na to by trzeba pióra epika.
        Jedynie topografia dzielnicy się zgadza.

        Elle decoration: Czy przywiązuje się Pani do miejsc?

        MM: Myślałam że jestem konserwatywna. Tak bardzo przywykłam do Poznania, iż
        obawiałam się, że gdy opuszczę Jeżyce, niczego już w życiu nie napiszę.
        Tymczasem okazało się, że zabrałam ze sobą te domy, te miejsca, bohaterów – są
        stale ze mną, w wyobraźni. Od czasu wyprowadzki napisałam 3 tomy Jeżycjady,
        najnowszy wkrótce będzie w księgarniach.
        • k_linka wywiad z MM część trzecia 17.08.06, 12:12
          E.D.: Dom prz Roosvelta 5 jest prawdziwy, podobnie jak inne opisane w
          Jeżycjadzie adresy. A Borejkowie? Czy mają swoje realne pierwowzory?

          MM: SA zlepkiem różnych znanych mi osób i postaci, które sobie wyobrażam.
          Nazwisko Borejko „pożyczyłam” od koleżanki z podwórka. Czesław Miłosz , który
          był wiernym czytelnikiem Jeżycjady, twierdził, że Borejko jest nazwiskiem
          litewskim. Przysłał mi nawet kopię przedwojennego przewodnika po Wilnie i
          okolicach, gdzie jest mowa o miejscowości Borejkowszczyzna. Z kolei młody
          botanik z Krakowa nadesłał mi wyimek ze starego katalogu botanicznego, w którym
          figuruje róża o nazwie Rosa Boreykiana, od nazwiska hodowcy. Gatunek zaginął,
          wiadomo jedynie, że kwiaty były różowe.

          E.D.: Na okładce „Żaby” jest heroiczna próba odtworzenia planu mieszkania
          Borejków Pokoje mają dziwne proporcje, są wąskie i kiszkowate. Takie były?

          MM: W wyobraźni wszystko się mieści. Pisząc nie byłam pewna, które mieszkanie
          kamienicy przy Roosvelta należy do Borejków. Początkowo myślałam o oknach na
          prawo od bramy. Ale w „Pulpecji”, w dniu ślubu Idy rodzina zapomina kluczy do
          mieszkania i pan młody wchodzi na balkon po rynnie. Przy Roosvelta jest tylko
          jedno mieszkanie, do którego można wejść po rynnie – mieści się na LEWO od
          wejścia. I tak dalej… Mój mąż, architekt wnętrz, którego poprosiłam o pomoc w
          odtworzeniu topografii mieszkania, powiedział: Nie każ mi tego mierzyć, tu się
          nic nie zgadza… To jest KOMPROMITACJA.

          E.D.: Czy widziała Pani „prawdziwe” mieszkanie Borejków?

          MM: Byliśmy tam podczas jakiejś miejskiej fety. Wygląda rzecz jasna inaczej niż
          to przeze mnie wyobrażone. Właścicielka jest stale nękana przez czytelniczki.
          Na pytanie: Czy tu mieszkają państwo Borejkowie, odpowiada: Już się
          wyprowadzili, proszę szukać na Słowackiego 18.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka