W sprawie projektu "dolina M./B. w listopadzie" Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • nawiązując do wątku ready4freddy:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=49652398&a=49652398
    tak sobie odświeżyłam Muminki (zwłaszcza, że dziecię moje ostatnio namiętnie
    ogląda wersję dvd produkcji wytwórni SE-MA-FOR) nie tylko w części
    "bezmuminkowej" i paralele Muminki - Borejkowie są zastanawiające:
    - Tatuś nieobecny duchem, odpoczywający w zaciszu hamaka, zjawiający się
    głównie na posiłki i wielbiony przez resztę rodziny z mamusią na czele
    - gromady obcych dzieci/ludzi "adpotowanych" przez ciepłą, rodzinną atmosferę
    domu M.
    - serwowanie jedzenia jako jedna z podstawowych działalności
    "rodzinnotwórczych" i domena Mamusi
    - herbatka i naleśniki jako symbole

    Potem jeszcze dopiszę, jak mi się więcej przypomni (bo w trakcie czytania na
    pewno było tych skojarzeń więcej) - chyba powinnam robić notatki w trakcie
    lektury, starość nie radość ;-/

    Ach, lektura Muminków przypomniała mi od razu klimaty starej "Jeżycjady". Dużo
    pomysłów "muminkowych" MM mogłaby jeszcze wykorzystać z pożytkiem dla cyklu,
    myślę.
    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
    • no i prosze, jak mi sie udal ten temat! jednym slowem "pamietniki tatusia
      Borejki" w przygotowaniu? :) analogii faktycznie jest sporo - ta izolacja
      Roosevelta 5 od swiata zewnetrznego, nieobecnosc przyziemnych realiow (pieniadze
      na ten przyklad), niespecjalne przejmowanie sie problemami, bo "i tak wszystko
      sie jakos rozwiaze i wyjasni" - no cos w tym jest. tyle tylko, ze w Muminkach to
      zupelnie naturalne, a "w Borejkach" to zupelnie nienaturalne :) pewnie dlatego
      Muminki uwielbiam, a Borejki tylko lubie, i to te starsze jeno.

      a co do DVD, to tylko pozazdroscic - ja szczerze mowiac pamietam dosyc slabo
      wersje filmowa, ale przeprowadzilem maly risercz i sie okazuje, ze Muminki z
      Se-Ma-For-a ciesza sie wielka estyma muminkologow, jako najblizsze pierwowzorowi
      literackiemu. funkcjonuja pod nazwa kodowa "fluffy moomins" bodajze :)
      --
      lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
    • To skojarzenie z Muminkami jest uprawnione, ja tez widze wiele podobienstw, jak
      zbiore mysli to w wolnej chwili dopisze swoje, a chce powiedziec, ze
      przypominam sobie tez artykul, z roku prawdopodobnie '93 na ten temat, nie
      pamietam dobrze w jakiej gazecie, ale byl to dlugi artykul napisany przez
      kobiete, ktora przeprowadzila bardzo rzetelne i wieloaspektowe porownanie
      Borejkow z Muminkami oraz krytyke Borejkow. Mysle, ze okazja bylo ukazanie sie
      ktoregos z tomikow Jezycjady.
      Jesli chodzi o watek ready4freddy'ego, to ja tez myslalam nad taka powiescia z
      nieobecnymi Borejkami, ale nie wiedzialam zupelnie kogo obsadzic w roli
      glownych bohaterow "alternatywnych", zeby nie wyszla powiesc np. o samych
      Zakach czy Zeromskich, a cos takiego specyficznego, w czym wyczuwaloby sie
      nieobecnosc Borejkow i bylyby do tego jakies aluzje i osobliwe proby
      zastapienia Wielkich Nieobecnych - moze rodzina Idy?

      Acha, te podobienstwa, to jeszcze moze obecnosc stalych atrybutow danej
      postaci, jakby talizmanow symbolizujacych to bezpieczenstwo (Mamusia Muminka
      miala nieodlaczna torebke, a u Borejkow ten stroj Gabrysi, stół, kubek z
      krasnalem), no i pelen zakamarkow dom, no i wielka smakowita wałówka na drogę
      gdy wybieraja sie w plener i zamilowanie do rzeczy pisanych i spisanych (Tatus
      Muminka pisal pamietnik), no i tez rodzinne rytualy itp.
      No, tak troche dygresyjnie powiem, ze Muminki jako takie uznane zostaly (przez
      psychologow) jako symbol rodziny, w ktorej nie ma przemocy. A mimo to nie sa
      rodziną nudną i bezbarwną. Ja osobiscie kocham Muminki i moje dzieci tez
      uwielbialy o nich czytac i sluchac kiedy im czytalam.
      Pozdrawiam!
      • a to jest akurat bardzo proste: poniewaz jestem pod wielkim wrazeniem niedawno
        przeczytanego Dziecka Piatku (kiedys to pani MM umiala jakos lepiej pisac, oj
        umiala), wiec od razu strzelam: Babcia Marta i Pan Bronislaw :)
        --
        hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
        live dead alien body.
      • Moze rozwine jeszcze moje ostatnie zdanie z poprzedniego postu:
        otoz chodzilo mi o to, ze Muminki, nie stosujace i nie znajace przemocy w
        jakichkolwiek jej postaciach nie sa rodzina "lukrowaną" i taką "ą-ę" albo też
        nudną jak flaki z olejem, tylko rodziną dynamiczną, pełną barwnych i nie do
        końca przecież zharmonizowanych względem siebie osobowości, ich różne potrzeby
        stają czasem w konflikcie, ale oni super sobie z tym radzą, na jakiś taki
        poważno-beztroski sposób, z tym ciepłem i empatią i w ogóle są super. A to
        wyszło autorce nad wyraz udanie i po prostu rewelacyjnie.
        Pa!
        • Czyli, ready4freddy, obsadzilbys pania Marte i pana Bronislawa w roli tych
          bohaterow, u nich w domu w Pobiedziskach?...
          I oni cos by mowili o Borejkach...

          Jak by ta historia wygladala?
          Pozdrawiam!
          • o rany, az tak daleko to nie poszedlem w tych rozwazaniach :) przylapalas mnie
            nieco nieprzygotowanym :) ale jak cos mi sie wyklaruje w temacie, to sie
            podziele. oczywiscie tymi "bohaterami z off-u" moga byc zupelnie inne postaci,
            bo ja wiem - jacys sasiedzi, ktorych nigdy dotad nie poznalismy?
            --
            it's only called paranoia if you can't prove it
      • Bo to będzie tak, że Laura i Wolfi zorganizują jednak wesele w Zakopanem. Będzie
        to jednak, wbrew pierwotnej wersji, prawdziwe wesele z góralskim rozmachem, z
        poprawinami i poprawinami poprawin, jako że będzie się działo w długi łikend
        (znaczy się w długi popiątek). Oczywiście na wesele będzie zaproszona cała
        rodzina z przyległościami, tak więc z Poznania znikną i Borejkowie i Schoppe i
        na dodatek Żeromscy.

        Oczywiście skoro nikogo z bliskiech nie będzie w Poznaniu ani okolicach, ktoś
        będzie musiał doglądać roślinek na Roosevelta. Będzie to oczywiście Sprężyna...
        • Ach!

          Ach, jak tajemniczo :-?
          Dla mnie bomba, tylko kim jest ta Sprężyna?
          Może to nowa postać, ktora podlewajac kwiatki dzieli się czytelnikiem swoimi
          opiniami o Borejkach i moze tez zawiazuje jakąś (swiadoma lub nieswiadoma)
          intryge...
          No,no..
          • Mnie się wydaje, że takim spojrzeniem z boku, przynajmniej na Ignacego, była
            postać Gizeli.
            A pomysł ze Sprężyną i kwiatkami, niezły. Tylko co ona (on?) będzie podlewać
            jak filodendron padł?
          • Sprężyna, która niczym Filifionka przychodząca do domu Muminków na początku
            "doliny M. w listopadzie" prezentuje zupełnie odmienny sposób widzenia świata i
            komentuje zwyczaje M. przez pryzmat własnej osobowości...
            Kim jest tajemnicza Sprężyna? Może to córka kuzynki Joanny, nauczona przez swą
            Babkę (ciotkę Felę), że w domu ma być porządek (ach, jakaż filifioncza cecha!),
            a życie trzeba mieć poukładane. Zatem Sprężyna odkurza księgozbiór rodziny B.,
            podlewa kwiatki pozostałe po katastrofalnym końcu Fikusa i natyka się na
            "pamiętniki Tatusia"... Czyta i komentuje w myślach rozdziały, w przerwach
            przyjmując niezapowiedziane wizyty Paszczaków i innych stworzeń...
            --
            "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
            mniej awanturujący."
            • To też ciekawa wersja. A ja w ogóle myślę, że dopiero na ostatniej stronie
              dowiemy się, kim jest tak naprawdę Sprężyna dla Borejków, jak jest z nimi
              powiązana. Przez całą książkę będziemy czekać w napięciu (tzn. ci z nas, którzy
              nie czytają forum ani nie zaglądają na koniec książki), snując różne domysły: a
              może to córka tego, a może koleżanka, a może...
            • (o/t) w roli Ciotki Paszczaka widze pania Sznytek :) z Eugeniusza tez bylby
              niezly Paszczak, jakos mi tak pasuje
              --
              lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
        • A może tę rolę odegrają Terpentula i Cyryl (albo Metody, sorry, ale nie mam pod
          ręką Noelki) jako nie-teściowie Grzegorza i Gabrysi poproszeni przez Borejków do
          pilnowania filodendrona i reszty dobytku? Oni to opiszą z wielkim dystansem ;)
          I Terpentula jako szwungwajcha dla don Ignatia który zda sobie wreszcie sprawę
          ze swojej wyuczonej ale przemiłej bezradności?
          • (Cyryl, Metody to ojciec Grzegorza) no wlasnie.. tak jak w "DM w listopadzie"
            (brzmi to jak zapowiedz trasy koncertowej Dave'a i spolki, ale chodzilo mi o
            Tove Jansson :) miala swego Wuja Truja (i Przodka), tak w "Dolinie Borejkow.."
            stawialbym na starsze pokolenie, wylaczywszy Ignaca rzecz jasna. ciekawy koncept.
            --
            hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
            live dead alien body.
            • Moim zdaniem, Terpentula mogłaby pogonić Ignacego do minimalnego choć odciążenia
              p. Mili. Może Mila zostanie na dłużej w Zakopanem (np. premiera dramatu Kal
              Amburki w teatrze Witkacego odbędzie za 10 dni?) A Ignacy ma umówiony termin
              (np. badań u kardiologa - pamiętajmy o jego wieńcówce!) i musi wrócić do Poznania.
              Tu wpada w ręce Terpentuli, która nie ma pojęcia, że Ignacy woli zemrzeć z głodu
              niż otworzyć lodówkę i daje mu bojowe zadanie - niech sam zajmie się sobą. Don
              Ignatio spostrzega, że poza Seneką i Horacym jest jeszcze cały wielki świat. U
              lekarza w poczekalni czyta czasopismo o wnętrzach. W szoku poznawczym, Ignacy
              pragnie coś zmienić i zdeterminowany - ściera kurz z lustra w przedpokoju. A że
              energia go rozpiera, to myje klosze i wymienia żarówki. A Terpentula patrzy na
              to i chwali: "panie Ignacy! Jak pan to wspaniale robi! To mieszkanie odżywa!"
              Podbechtany tak - szaleje bez miary, sprząta, myje i gotuje, a wieczorem
              zmęczony czyta kryminały, które wymiótł spod łóżek całej rodziny. Bo rodzina
              chowa powieści w pod łóżkami i za szafami w obawie przed potępieniem ze strony
              Ignacego.
              W efekcie po 10 dniach Ignacy wita Milę obiadem - pieczenią cielęcą z
              buraczkami, hehehe.
              Tak więc sądzę, że sprężyną wielkich przemian na Roosevelta będzie Terpentula!
              • Super, super i jeszcze raz super!
                Jaka fajna fabula!
                I wszystko takie naturalne, ten ciag przyczynowo skutkowy i ta zachodzaca
                stopniowo przemiana Ignaca - moze znow zaczniemy go lubic? No i sposob opisania
                taki, ze po prostu skrecalam sie ze smiechu przed monitorem!!
                Ach, zazdroszcze talentu! :)
                • Wielką rolę odegra również Cyryl, który nauczy Ignacego, jak sobie dać radę z
                  codziennymi problemami. Widzę ich, pochylonych nad książką kucharską
                  rozwiązujących zagadkę w jaki sposób można naszpikować mięso słoniną ;))) Starsi
                  panowie zapałają do siebie wielką przyjaźnią i razem pomogą tej "dziewczynie z
                  poddasza", która przyjechała do Poznania na studia i jest trochę zagubiona.
                  Dziewczyna "wsiąknie" w rodzinę Borejków i zajmie się Pawłem Żeromskim, który
                  okaże się przemiłym, dobrym chłopcem, tylko nieco tłamszonym przez ekspansywnego
                  ojca i brata.
      • ... bardziej znana jako Kinga Dunin. Tekst nosił tytuł "W dolinie Borejków",
        ukazał się w Ex Librisie w 1993 roku.
        • mkw98 napisała:

          > ... bardziej znana jako Kinga Dunin. Tekst nosił tytuł "W dolinie Borejków",
          > ukazał się w Ex Librisie w 1993 roku.

          Dzieki, ze zidentyfikowalas autorke artykulu! Ja nie pamietalam dokladnie kto,
          co i jak, tylko troche te zasadnicza teze.

          Osobiscie (i tu moze sie niektorym naraze) z jakims takim smutkiem i
          przykroscia czytam felietony Kingi D. Ma czasem sluszne spostrzezenia, ale
          raczej w ilosciach sladowych w proporcji do caloksztaltu jej wszelkich
          wypowiedzi. Juz bylo tak, ze przestawalam czytac jakiekolwiek jej artykuly, ale
          potem cos mnie meczylo, zeby znow przeczytac, bo ona jawi mi sie jako osoba,
          ktora tymi wszsytkimi tresciami, ktore pisze wola o terapie jak kania o deszcz
          i jest bardzo nieszczesliwa i to co pisze pomaga jej z ta nieszczesliwoscia sie
          nie kontaktowac i nic z nia nie robic, nie przepracowac jej. Dla mnie to
          przyklad osoby, ktora wykrzywila swoj talent i swoja "sciezke", pasje w jakas
          dziwna strone. Mozna by jej wspolczuc, ale tez obiektywnie trzeba przyznac, ze
          ona tak strasznie czasem niesprawiedliwie traktuje innych wykorzystujac to, ze
          ma stala rubryke i wyszukuje po kim by tu pojezdzic i to robi, a czasem jak nie
          ma na kim jezdzic, to czepia sie dyzurnych tematow i je dosc napastliwie
          adresuje i wcale nie jest to jakas taka powazna, ludzka, merytoryczna krytyka
          tylko jakis stężony jad. I denerwuje mnie ta pani i szkoda mi jej zarazem.
          Wiem, ze sie nie lubia z pania MM, ale mysle, ze wcale nie bez powodu. Nie
          pamietam dokladnie co pisala o tych Muminkach, ale moze cos tam bylo istotnego
          dla naszego watku? Moze warto cos zacytowac?..?
          Pozdro!
    • Piszcie, piszcie, jak to ciekawie sie zapowiada.
      A potem, jak ukaze sie Sprezyna bez tradycyjnego zooma na Borejkow, to bedziemy
      mieli czarno na bialym, ze pani MM czyta nasze forum!!
      • To tym bardziej musimy wymyślić jakąś super fabułę do Sprężyny.

        Moim zdaniem jest to nastoletnia dziewczyna mieszkająca na tej samej klatce,
        tylko że na poddaszu. Może się już pojawiła w kórymś wcześniejszym tomie, jako
        "na progu podknęła się o jakąś ciemną postać z kubełkiem na śmieci", ale
        generalnie jest całkiem nową postacią.

        Borejków zna tylko z widzenia, mówi im czasem dzień dobry, gdy spotkyka ich
        podczas spaceru z psem. Ale jednocześnie jest na tyle "opatrzona", że można jej
        powierzyć klucze do mieszkania, żeby podlała te niedoszłe kwiatki.

        Niestety, okazuje się, że jej obowiązki są znacznie poważniejsze: pęka rura
        mieszkanie się trochę zalewa, trzeba ratować co się da, suszyć książki itp.
        ...
        • Uau! :-)
          Suszyc ksiazki...! Toz to kataklizm dla Borejkow (zwlaszcza Ignacego).
          Fajne pomysly! Mi zarowno podoba sie w roli Sprezyny corka Joanny (a wnuczka
          ciotki Felicji), jak i rozwiazanie w stylu "nikt nie wie kim jest Sprezyna".

          A pomysl z tym weselem w gorach - genialny, bo to wymiata faktycznie kilka
          rodzin naraz i fakatycznie mozna od Borejkow odpoczac.

          Zazdroszcze Wam tworczej weny!

          • A w ogóle, czy Wy sobie wyobrażacie, jakie trudne będzie napisanie "Doliny
            Borejków" vel Sprężyny?

            Bo tak, z założenia ma to być książka ciepła, taka trochę jesienna,
            złoto-brązowa. Niepolukrowana, ale i nie pełna złośliwości i goryczy.
            Przynajmniej tak ją sobie zaczęłam wyobrażać, po sugestiach w tym wątku. Czyli
            pisana przez kogoś, kto patrzy na Borejków z zewnątrz i obiektywnie, ale
            jednocześnie ich lubi (może dlatego, że ogólnie lubi wszystkich ludzi zdając
            sobie sprawę z ułomności natury ludzkiej, nie musi ich znać blisko). Kogoś, kto
            nie jest rozczarowany tą rodziną, tylko czasem może się uśmiechnąć z pobłażaniem .

            I jednocześnie musiałaby być bardzo delikatna, tak żeby ktoś, kto nie przeczytał
            Jeżycjady mógł wiedzieć tylko pierwszoplanową historię nastolatki, a wierni
            czytelnicy odnaleźli okruchy Borejkowego życia. I żeby można było założyć wątek
            "Dolina Borejków - drugie dno", gdzie pojawiłoby się masę wpisów: "a nie wydaje
            Wam się, że ta wydarta zadrukowana kartka, zalana kawą, to było właśnie...".

            No jak to napisać?



            • Bardzo ładnie to opisałaś, właśnie tak to sobie wyobrażałam! Córka Joanny wydaje
              mi się być dobrą kandydatką na główną bohaterkę, bo:
              - jest bliską krewną i pretekst pozostawienia domu pod jej opieką jest wiarygodny
              - nie zna tej części rodziny za bardzo (ma ojca Francuza, prawdopodobnie
              większość życia spędziła z dala od kraju matki i dziadków)
              - zna za to z rodzinnych opowieści babci (ciotka Fela jest typem matki-babci, co
              to jedzie za córką i pomaga jej prowadzić dom i wychowywać dziecko, przyznajcie)
              różne historie, a nawet komentarze (pewnie często krytyczne, zwłaszcza pod
              adresem Ignaca)
              - może przy okazji poznać jakieś fakty dotyczące własnej historii i tożsamości
              (pamiętniki Tatusia B.?)

              A na historię romansową mam pomysł taki: tymczasem do swojej babci
              (Dąbek-Nowackiej z góry) zjeżdża jeden z synów Danuśki i Pawła. Spotykają się ze
              Sprężyną w wejściu do kamienicy i... (babcia Dąbek-Nowacka podejrzewa ją o bycie
              członkinią szajki obrabiającej mieszkania, jednak po wielu perypetiach jej
              (Sprężyny) nienaganny francuski stanie się koronnym argumentem, dzięki któremu
              ukochaną syna zaakceptuje Danuśka-snobka ;-)...)

              --
              "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
              mniej awanturujący."
    • Jaki sliczny pomysł, Iwoniuw!
      Az mi niezręcznie pisać, że na tę osobę patrzącą na Borejków z boku nadaje się
      matka Marka. Chociaż nie jest nastolatką i żadnej nastolatki nie umiem do niej
      "dolepić". Jest za to spokrewniona, ale nieobecna (babcia-nie-babcia, bez
      kontaktu z wnukami i synem, chociaż przecież przeprowadziła się ze Stanów do
      Polski, między innymi po to, by te wnuki i syna widywać częściej niż na
      Gwiazdkę, jak mniemam), znająca Milę od dzieciństwa, wieloletnia psiapsióła, no
      i już wcześniej wyrywały jej się krytyczne uwagi o Borejkach, nie podobało jej
      się wszystko jak leci, więc posiada jakies tam krytyczne spojrzenie.
      Wady - nie jest, jak już wspomniałam, nastolatką, i jest teściową Idy, może więc
      być krytyczna nadmiernie i nie zawsze sprawiedliwie.
      • Macie talent! Mi podoba sie kazda z tych postaci.
        Faktycznie pasuja na bohaterow naszego projektu. Taka osoba bliska Borejkom,
        ale jednoczesnie widujaca ich dosyc rzadko i majaca do nich pewien dystans i
        to "krytyczne spojrzenie". Matka Marka ma tu chyba prawa szczegolne, bo byla
        najlepsza przyjaciolka Mili z dziecinstwa. Moze przywiezie jakas nastolatke ze
        Stanow? Ale to bylaby nowa postac, moze lepiej by bylo mimo wszystko
        wykorzystac ktoras ze starych? Chyba ze, jak sugerowal ktos, (przepraszam, nie
        zapamietalam nicka) bylaby to postac TAJEMNICZA. Wtedy bylaby nia pewnie ktoras
        z tych juz znanych czytelnikowi z przeszlosci lub taka, ktorej istnienie mozna
        domniemywac.
        Jednakze, czy to matka Marka, czy Joanna, czy postac Tajemnicza, musialyby,
        moim zdaniem, byc jakos aktywne i autonomiczne, tj. nie tylko podlewac kwiatki
        i zostac ewentualnie wplatane w akcje, ale samemu miec jakis swoj cel, nawet
        jesli na poczatku nie, to od pewnego momentu, ktory by realizowaly po swojemu i
        to przyniosloby komplikacje w przebiegu akcji. Jakies odkrecanie spraw, ktore
        sie pojawily, chec zapobiegniecia czemus na wlasna reke, zeby przysluzyc sie
        Borejkom, przy okazji moglaby ta osoba miec tez jakies swoje sprawy, ktore by
        zostaly w ten watek wplatane, jakies tez sprawy oczywiscie milosne na dokladke
        (choc pewnie nie matka Marka), innymi slowy - czy macie jakis pomysl na te
        intryge? Watek nabiera rumiencow, wiec piszmy!
        Pozdrawiam!
    • 10.10.06, 14:26
      Więc z doliną Murejków jest tak:
      Wszyscy główni bohaterowie (rodzina i bliscy znajomi) wyjeżdżają do Zakopanego
      na ślub Laury i Wolfiego na długie wesele. Domem opiekuje się Sprężyna, która
      przeżywa swoją własną życiową przygodę. Romantyczny nastrój zostaje zakłócony
      poprzez mini powódź w pełnym książek mieszkaniu. (tyle już było)

      W czasie gdy Sprężyna z pełnym poświęceniem ratuje dobytek mieszkańców
      Roosevelta 5, osuszając książki, zdjęcia, prywatne drobiazgi (oczywiście nie
      chce ich denerwować w czasie telefonem, gdy wszyscy tam się cieszą w górach),
      okazuje się że Laura wykazała się roztrzepaniem zupełnie do niej nie podobnym.
      Otóż do osób, kóre chciała tylko zawiadomić o ślubie, a nie zapraszać na wesele
      (jacyś znajomi jej Mamy, sąsiedzi itp.) wysłała zawiadomienia, w których nie
      było informacji GDZIE się owa uroczystość odbędzie. Tak więc w listopadową
      sobotę zmachana i zdenerwowana katastrofą Sprężyna przeżywa najazd gości z
      kwiatami i drobnymi upominkami. Goście ci wpadają ot tak na chwilę (trochę
      zdezorientowanie, że u Dominikanów jakaś obca osoba w tym czasie bierze ślub) i
      oczywiście z miejsca rzucają się do pomocy.

      Powstaje masa zamieszania: ktoś przez przypadek rozbije jakiś kubek i nieudolnie
      będzie go próbował zalepić taśmą klejącą. Ktoś przez pomiędzy okładką książki a
      obwolutą znajdzie nieotwarty list z Australii. Ktoś się zdziwi patrząc na trochę
      przemoczone, ale najwyraźniej całkiem niedawno robione fotografie pana z małym
      chłopcem, że nigdy nie widział tego pana z taką radością w oczach.

      Nie zapominajcie, że to wszystko będzie w tle. Główny wątek, ten najważniejszy
      dla Sprężyny już się tworzy w naszej zbiorowej wyobraźni, ale jeszcze nie
      dojrzał do tego, by ujrzeć światło dzienne. Ustalmy najpierw co będzie w głębi,
      to się skupimy na pierwszym planie...
      • nalezy ci sie chyba statuetka Zlotego Paszczaka :)
        --
        it's only called paranoia if you can't prove it
      • Bardzo klimatyczne i az sie chce czytac wiecej.. :)

        Zafrapowalo mnie to zdjecie pana z malym chlopcem. Cos blizszego moze?
      • jako inicjator projektu :) chcialbym cos dodac: otoz w mojej (niezykle
        pomyslowej, przyznajmy to otwarcie :) koncepcji wlasnie _to_ bylby glowny watek!
        zaprawde powiadam Wam, odejdzmy od schematu "romantyczna przygoda nastoletniej
        bohaterki", niech _to_ wlasnie, znaczy sie scenariusz laureatki Zlotego
        Paszczaka limotini ;) bedzie _glownym_ watkiem! a co :)

        w przygotowaniu: "Kometa nad dolina Murejkow" :)
        --
        lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
      • Genialne!!! Chcę jeszcze!
    • Co dalej, co dalej?
      Piszcie, prosze... czuje sie tak jakbym juz byla w trakcie czytania Sprezyny..
      Pozdrawiam

      PS. Tez bede myslec.
    • Chcialabym sie podzielic z Wami wiadomoscia, ze kupilam dzis (ostatni akurat w
      tej ksiegarni) egzemplarz "Doliny Muminkow w listopadzie" i zamierzam jak
      najszybciej zaczac oddac sie tej milej lekturze. Licze na przyplyw inspiracji w
      sprawie pisania naszej rozpoczetej powiesci "Sprezyna" z nieobecnymi
      (przynajmniej czesciowo) Borejkami. Zauwazylam, ze Muminki w ksiegarniach sa w
      wielkim wyborze, ostatnio Nasza Ksiegarnia wypuscila urocze wydanie calej
      serii, a wiec zachecam i Was do odswiezenia znajomosci z nimi!
      Natomiast nie moge sie doczekac dalszych fragmentow Waszej tworczosci! Juz sie
      tak fajnie zaczelo - Ignac poznajacy "prawdziwe zycie", odkrywajacy pasje do
      upiekszania ("w szoku poznawczym decyduje sie cos zmienic. Wyciera z kurzu
      lustro" - super!! :) ). No i inne zawiązki fabuly.. Piszcie, please!
      Pozdrawiam!
      • > Zauwazylam, ze Muminki w ksiegarniach sa w
        > wielkim wyborze, ostatnio Nasza Ksiegarnia wypuscila urocze wydanie calej
        > serii, a wiec zachecam i Was do odswiezenia znajomosci z nimi!

        to doskonala wiadomosc, mam nadzieje, ze mi wszystkiego nie wykupicie przez
        okresem swiatecznym :) brakuje mi "zimy muminkow", "opowiadan.." i "male trolle
        i duza powodz" - a wydania istotnie urocze, wlasnie zajrzalem na www.nk.com.pl,
        bardzo ladne okladki (prawie tak ladne, jak serii ktora posiadam ja :)

        ..czy ja aby jestem normalny? ;)
        --
        it's only called paranoia if you can't prove it
        • A ja jadę dziś po południu do Poznania, może natchniona atmosferą tego miasta
          zdołam się przebić jasnowidzącym wzrokiem poprzez listopadowe mroki zasnuwające
          Dolinę Bominków.

          Na razie miałam tylko (niezbyt pasującą do obranej przez nas drogi, ale za to
          bardzo sugestywną) wizję rzeszy najbardziej aktywnych uczestników tego forum
          myszujących w listopadowo pustym mieszkaniu Borejków. Sprawdzających w szafie,
          jaką bieliznę nosi Gaba. Przeglądających wszystkie zdjęcia Ignaca G. w
          komputerze w poszukiwaniu co pikantniejszych kawałków. Sprawdzających, czy
          półprodukty w lodówce są tak smaczne, jak opisano. Skrupulatnie przeszukujących
          szfkę z lekarstwami w pokoju Dziadków. Sprawdzających, czy drzwi na balkon,
          rzeczywiście były zabite gwoździami, czy to tylko wymysł MM....
          • ROTFL :))) wizja istotnie bardzo sugestywna - podzielmy zadania na wszelki
            wypadek, zglaszam sie do przegladania zdjec, ewentualnie balkonu :)
            --
            lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
            • A nie chcesz zajrzeć do tego tekturowego pudła stojącego na szafie podpisanego
              "Pulpa 1996 - NIE OTWIERAĆ"?
              • a to ja nie wiedzialem, ze jest taki wybor :) no dobra, to i do pudla zajrze,
                skoro juz musze..:P
                --
                hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
                live dead alien body.
                • żebyś nie odkrył czegoś przerażającego:) na przykład że tak naprawdę Pulpecja
                  wyglądała niegdyś jak Yennefer w dzieciństwie i cała mitologia "blondwłosego
                  aniołka" to tylko sprytna mistyfikacja;)
                  • myslisz, ze w tych Tekturowych Pudlach na Szafie sa tajne archiwa
                    Bominkow/Murejkow, kryjace najbardziej tajemnicze z tajemnic? jesli tak, z
                    pewnoscia jest tam rowniez dokumentacja dotyczaca pozaziemskiego pochodzenia
                    Miagwy (juz ustalilismy przeciez, ze nie zostal poczety w sposob naturalny ;)
                    --
                    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
                    live dead alien body.
                    • otóż to - tak właśnie może być. Wiemy na pewno; że nie mogą się kryć - tak na
                      modłę Telimeny - w biurku Ignacego. A zatem gdzie? No i skądś się unosi ten
                      tajemniczy zapach; którego pochodzenie jest nie do określenia; ale wszystkim
                      Borejkom automatycznie kojarzy się z czymś miłym jak tylko przekraczają próg
                      domu. A skoro już planowo zalewamy mieszkanie i ratujemy dobytek; to znaczy
                      Sprężyna ratuje dobytek; to może kilka takich tajemnic powinno wypłynąć na
                      wierzch...?
                      • np. plik listów(otwartych!) od Pyziaka Janusza do Gabrieli, które słał
                        regularnie z więzienia,licząc,że żona przebaczy mu po raz kolejny. Niestety,
                        nie przewidział biedak, że na drodze stanie mu teść, notabene kiedyś jego
                        wielki sprzymierzeniec, w którym już wtedy kiełkowały potrzeby inwigilacji.
                        Każdą przychodzącą korespondecję ukrywał przed Gabrielą,przy cichej aprobacie
                        żony swej Melanii. Nie mieli jednak oboje odwagi, by listy wyrzucić czy spalić,
                        gromadzili je tylko wtykając pomiędzy karty rzadziej czytanych książek (stały
                        one na górnej półce)
                        • no dokładnie. I teraz ktoś kto by się natknął na te listy; miałby straszny
                          problem moralny. Powiedzieć? Nie powiedzieć?
                          A gdyby się okazało; że adiunkt na uczelni; do którego Natalia wzdychała z
                          oddali (bo żonaty oraz z synem) nie zwracał uwagi na nią wcale nie dlatego; że
                          go wierność zobowiązywała; tylko po prostu Mila odwiedziła kiedyś córkę na
                          uczelni; zderzyła się z adiunktem w progu i od tej pory jego dni i noce nie były
                          już spokojne; czemu dawał wyraz podsyłając jej swoje prace naukowe do korekty; z
                          czułymi liścikami między aneksem a przypisami?
    • tygodnik.onet.pl/1545,5523,1130470,tematy.html - nawiazujac do ... nie,
      nie do tematu, tylko do Muminkow :) swoja droga czy ktos z was wie, czy "Corka
      rzezbiarza" jest do nabycia w wersji polskiej?
      --
      hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
      live dead alien body.
    • Wymyslilo mi sie, kto moglby wyplynac jako osoba zwiazana w jakis sposob z
      rodzina B. a nie znajaca ich wczesniej... np. przy okazji tworzenia drzewa
      rodowego przez, powiedzmy, ktores z dzieci Idy... siostra matki Marka, co to
      pojawila sie tajemniczo i jeszcze bardziej tajemniczo zniknela! I trelenowelowo
      by bylo...
      --
      ---------------------------------------------------
      - To wspaniale przyjecie - powiedzial Kwestor do krzesla. - Szkoda, ze mnie tu
      nie ma.
      • siostra Moniki? to ona ma siostre?? niedawno przeczytalem Kalamburke, ale tego nie pamietam - co z ta siostra?
        --
        it's only called paranoia if you can't prove it
        • Niezbyt dobrze pamietam Kalamburkę, ale cos mi sie kołacze, ze to bardzo
          tajemnicza siostra, jakby "z nieprawego łoża".
          Niech mnie ktoś poprawi, ale wydaje mi się, że matka Moniki była rozwódką i
          otóż kiedy Monika była dziewczynką w wieku szkolnym, ta mama najpierw była
          jakaś taka depresyjna, potem coś kręciła, że musi wyjechać na wieś i wyjechała,
          i tam wkrótce urodziła tę właśnie siostrę, ale jakby opuściła Monikę, która
          musiała chodzić do szkoły, więc została w mieście i opiekowała się nią (i Milą)
          Gizela. No i Monika odwiedzała tę mamę i tę siostrę, ale jakoś jej się z tą
          mamą nie udawało być blisko i ta mama musiała tam niby cały czas być na tej
          wsi, bo - najwyraźniej - ukrywała fakt tego nieślubnego dziecka.

          Dla mnie temat z pojawieniem się tej siostry jest super!!

          Pozdrawiam!
          • Jest w tekście sugestia,że Asia ( o 8? lat młodsza)- jest przyrodnią siostrą
            Moniki .
            A teraz uwaga, uwaga brzmi to jak ćwiczenie szalonego logopedy : Mama Mamy
            Moniki nie chciała jej znać, więc dziecina Asia(owoc wojennego gwałtu?) została
            już w niemowlęctwie podrzucona do Cioć -Toni i Zosi.
            Dorosła Monika zatrzymuje się właśnie u siostry w Poznaniu ,zanim kupi swój
            apartament na Polnej.
            Nawiązując do wątku głównego- pracowałam kiedyś w bibliotece dla dzieci i miłe
            i bardzo czytate pacholę oddało kiedyś ksiażkę w solenny szary papier oprawioną
            na której wykaligrafowany był z wielkim staraniem tytuł :"PUPINKI".
    • Odkurzyłam sobie ten wątek i stwierdzam, że jest cudowny! Tyle fantastycznych
      pomysłów forumowiczów! Jakbym już Sprężynę czytała :)
    • Dawno temu czytałam gdzieś artykuł porównujący Jeżycjadę z
      Muminkami, który mnie wtedy bardzo oburzył. A teraz faktycznie,
      wiele analogii jest łatwo widocznych :)
      • O tym artykule ja też pisałam, a potem ktoś z forumowiczów dodał, że autorką
        jego była Kinga Dunin.

        Być może nawet w tym właśnie wątku jest o tym mowa - pamiętam, że Kinga Dunin
        kreśliła tę analogię do Muminków w sensie pejoratywnym.

        Mi jednakże to porównanie kojarzy się dobrze - ciepło rodzinne i lekkie
        odrealnienie :) Zwłaszcza jest to prawdziwe w odniesieniu do tych wcześniejszych
        części Jeżycjady.

        Pozdrawiam!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.