siłą perswazji Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Proponuję siłą perswazji, szantażu (może emocjonalnego), raczej bez uzycia
    siły fizycznej wymusić na p. MM kontynuację interesujących nas, czyli
    wiernych forumowiczów wątków, powrotu ulubionych postaci itp. Wszelkie dane
    p. MM znajdzie chociażby na tym forum. Nie sądzę, że może nie brać tego pod
    uwagę. To musi udać się zrobić. Wymyślmy tylko jakiś sposób.
    • list otwarty z petycja...?
      • manifestacja pod domem :)
        --
        hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
        live dead alien body.
      • ja bym sama najchętniej napisała nowy tom Jeżycjady, przywróciła do łask
        zapomnianych bohaterów oraz rozwiązała po swojemu pewne wątki
        • > ja bym sama najchętniej napisała nowy tom Jeżycjady, przywróciła do łask
          > zapomnianych bohaterów oraz rozwiązała po swojemu pewne wątki

          EFEKT MOTYLA ! ! ! - o tym nie zapomnij
    • Prosimy, prosimy..
      Napisz cos wiecej, moze jakis szkic nt. tego jakie widzialabys w Sprezynie
      fabularne rozstrzygniecia, jakich bohaterow, jakie wyjasnienia itp.
      Pozdrawiam!
    • dobry pomysl:-)
      naprawde niektorych postaci brak - watek zostal ciekawie zarysowany, a potem
      ledwo sie postac w tle przewija,albo nawet i nie.
      --
      www.bieszczady.net.pl/coppermine_dir/thumbnails.php?album=37
    • sluchajcie, ale.. czy to jeszcze w ogole mozliwe? no bo tak:
      powrot ulubionych postaci - czyli ktorych? Zakowie fenomenalni, ale pamietajmy,
      ze maja teraz o 30 lat wiecej i niekoniecznie nadadza sie na bohaterow kolejnego
      tomu. to raz. Kreska? Pulpa? no dobrze, ale w jakim charakterze? przecie autorka
      ich nie rozwiedzie, lub - o zgrozo - owdowi, zeby mogly znow zaistniec jako
      romantyczne bohaterki jakiejs milosnej historii..:O chyba skazanismy na romanse
      w najmlodszym pokoleniu, dobor w obrebie rozszerzonej puli potomstwa
      krewnych-i-znajomych-i-gdzies-tam-przewijajacych-sie-okoloBorejkowych postaci.
      czyli corki Kreski, potem Pulpy i tak dalej. musi tak byc! pamietacie
      "Pulpecje"? no czym Gaba "uspokoila" Ignaca? ano tym, ze Baltona to siostrzeniec
      Zakow, znaczy nalezy do naszej wspolnoty plemiennej (obcym wstep wzbroniony, bo
      potem sie to konczy jak z Szoppami).
      dlatego wlasnie stawiam na rozwiazania alternatywne: "Dolina Bominkow w
      listopadzie", czyli Borejki widziane "z offu" przez zupelnie innych, nieznanych
      dotad lub ledwo znanych bohaterow, ew. "Pamietniki tatusia Murejki", czyli
      historie osadzone w dawnych latach, opowiadane z dzisiejszej perspektywy - cos
      a'la Kalamburka. jest jeszcze trzecia koncepcja, nazwa kodowa "Pani jeziora",
      ale to wymaga wprowadzenia elementow magicznych, ewentualnie moglaby to byc
      opowiesc o forumowiczce, zapisujacej swoj sen o Borejkach ;)
      jednym slowem jestesmy poniekad skazani na kontynuacje ciagu Imieniny-Polewka,
      albo kolejna Noelke/Pulpecje z nastoletnia corka kogos z borejkowego kregu w
      roli glownej :)
      q.e.d.
      --
      Potrafilem, na przyklad, pytac Ciotke Paszczaka,
      dlaczego wszystko jest tak, jak jest, a nie odwrotnie.

      • Ja tez uwazam, ze nalezy sie spodziewac wlasnie tego, o czym mowi ready4freddy,
        tj. dalszego ciagu serii Imieniny - Czarna polewka. Tym bardziej, ze pani MM ma
        juz swoja koncepcje, o ktorej troche napomyka, np. o planowanym rozwiazaniu
        sprawy Pyziaka itp. A zatem pewnie nikle sa szanse na zrealizowanie naszego
        projektu "Doliny Murejkow". :( Chyba, ze stworzymy cos sami? :)
        Natomiast gdyby tak moc troche pomarzyc i pofantazjowac, to ja chcialabym zeby
        wlasnie w tej nastepnej czesci bylo troche smielej, zeby pani MM odwazyla sie
        pisac bardziej PODSWIADOMOSCIA niz swiadomoscia. Zeby postaci byly bardziej "z
        krwi i kosci", zeby Borejkowie powyprostowywali te patologie, o ktorych tyle
        mowilismy albo przynajmniej zaczeli prostowac. Zeby na przyklad wykorzystac
        to "rozwiazanie sprawy Pyziaka" do jakiegos przelomu w psychice Gaby, no,
        czegos takiego co nastapilo w ksiazce/ filmie, jesli pamietacie, "Noce i dnie",
        kiedy to Barbara, ktora cale zycie myslala z utesknieniem o panu, ktory wylowil
        dla niej kiedys ze stawu nenufary spotyka go po latach i odkrywa, ze to bylo
        jakies nieporozumienie, i ze uczucie do niego jakos wreszcie ulecialo, i czuje
        sie od niego uwolniona. A wiec Gaba moglaby cos takiego przezyc i w nastepstwie
        tego faktu jakos sie "odmrozic" na wielu plaszczyznach naraz. Jak zauwazylismy
        w kilku watkach Gaba w niewielkim stopniu interesowala sie zarowno corkami, jak
        i synem (jak i mezem), i zyla taka nieobecna i dobrotliwa, skupiona jedynie na
        sprawach typu galaretka z porzeczek oraz czytanie ksiazek przed snem i chodzila
        wiecznie w tym samym rodzaju ciuchow itp., otoz byc moze teraz zaczelaby zyc
        naprawde. Nie musialaby juz funkcjonowac opleciona roznymi mechanizmami
        obronnymi, bo nie bylyby juz jej potrzebne. A zatem - metamorfoza Gaby.. Plus,
        jak wspomnialam kiedys, antresolka z Ikei w kuchni dla Ignacego Grzegorza. Ten
        balkon to byl jednak zbyt okrutny pomysl .. ;)
        W ogole chetnie widzialabym jakies zmiany na lepsze w psychice bohaterow - od
        Ignacego B. poczawszy. No i wiecej takiej prawdziwosci, wiarygodnosci. Dlaczego
        nie moze byc np. opisow, takich od niechcenia zupelnie, ze taka np. Pyza czy
        Laura czy Pulpa ubiera sie rano i zaklada fajna bielizne i fajne, kobiece
        ubrania i ma pomalowane paznokcie u nog na kolor, np. czerwony, potem cos tam
        jeszcze sie dzieje, na przyklad ma jeszcze troche czasu do wyjscia, wiec cos
        tam jeszcze wklada do torebki (opis torebki) plus przeciera jeszcze szybko
        lustro potraktowawszy je wczesniej plynem w spryskiwaczu, nastepnie myje rece
        mydlem magnoliowym czy innym i na koniec sie w tym lustrze przeglada, poprawia
        sobie jeszcze makijaz, cieszy sie, ze ostatnio kupila sobie fajny komplet cieni
        do powiek (opis cieni) i w ogole ocenia pozytywnie swoj wyglad wychodzac z tego
        domu itp. A i jeszcze chwyta pisemko na droge i to nie "Literature na swiecie"
        czy "Charaktery", ale kobiece kolorowe pisemko. I czujemy, ze tak jest w
        istocie, ze sie sobie podoba, i ze to jest taka po prostu dla niej oczywistosc.
        Jest w tym prawda psychologiczna, bo kazda kobieta moze sie tak czuc,
        niezaleznie od tego czy bardziej czy mniej przypomina taka na przyklad Jennifer
        Lopez. Oczywiscie moze miec tez innym razem gorszy dzien i to tez mozna jakos
        wiarygodnie opisac. Moze te opisy cieni i tym podobnych moglyby byc czyms
        nadmiarowym dla czytelnikow, wiec nie postuluje tego, zeby na kazdym kroku sie
        nad tym rozwodzic, ale zeby jakos w ogole te osoby ozywic, jakos nimi
        potrzasnac. Wtedy latwiej i im byloby przezywac te wszystkie przygody, ktore
        maja przezywac.
        Pozdrawiam!
        • chyba w Tygrysie i Rozy byla sytuacja gdy Gaba zauwazyla, ze Tygrys ma
          pomalowane rzesy!:-)
          no i dosc czesto wspominano o perfumach jakie mlode podkradaly ciotkom.

          ja chcialabym, aby Bernard sie juz nie pojawial,a Grzegorz byl bardziej
          zdecydowany i meski(pamietna sytacja romantycznego wieczoru na wyjezdzie z
          Bernardem jako trzecim).

          nie wiem czy w ostatnich czesciach pojawiala sie Noelka i Tomek?
          jakos tak wg mnie szybko autorka swoich bohaterow wsadza w te same ramy -slub,
          dziecko, dyplom, dziecko(mniej wiecej taka kolejnosc), chyba tylko Natalia miala
          inna droge(pobyt na Cyprze -akurat do niej nie bardzo mi to pasowalo:D)
          no i Ida stosunkowo pozno wyszla za maz, ale potem juz polecialo wg schematu.
          --
          www.nfl.com/
        • 22.10.06, 14:33
          nie spotkała Toliboskiego po latach. Nic jej nie uleciało. Spotkala jego syna,
          serce znow zakołatało, bo mowił TYM głosem...Odjechała chyba z ulgą, może
          wolałaby sie pozbyć tego uczucia - czy to była miłosc jeszcze ? Ból zawodu ?
          Tęsknota za czlowiekiem czy za wyobrażeniem o nim ? Nie wiadomo, ale wierzę, ze
          pozostalo w Barbarze do końca życia. Jak pewnie w pierwowzorze - matce
          Dąbrowskiej. Tym bardziej więc nie oczekujmy od Gaby, której związek z
          Pyziakiem był związkiem prawdziwym, spełnionym i uwienczonym potomstwem, żeby
          kiedykolwiek otrząsnęla się jak pies z wody, uwolniła od bolesnego wspomnienia
          dziada i uczuć jakimi go obdarzyła. Akurat do niej to niepodobne. No, chyba,
          żeby Januszka uśmiercić, to może za jakiś czas ... może by się i "odmroziła".
          Tak, tu jest nadzieja, ale znów pachnie telenowelą. Biedna Gaba.
          • Raczej wiadomo, że na całkiem nowe postaci nie ma co liczyć - ale zobaczcie -
            takie córki Kreski (przede wszystkim Kasia, ale i bliźniaczki) są już w
            wieku "jeżycjadowym". Powiem więcej, odnoszę jakieś niejasne wrażenie, że Kasia
            jest mniej więcej w wieku bliźniaków Żeromskich, więc też nie problem wpakować
            ją do następnej książki.
            I nie wiem czemu, ale ZAWSZE miałam takie wrażenie, że bliźnaczki Ogorzałkówny
            będą się interesować bliźniakami Żeromskimi. I cała czwórka będzie się
            zamieniać miejscami (niczym Piotr/Paweł w CP) - co przynaję, że mocno pachnie
            podrzędną telenowelą i parodią Jeżycjady. Ale skoro CP już poniekąd nią jest,
            to kto wie... może i moje czarnowidztwo się sprawdzi? Chociaż z drugiej strony -
            biorąc pod uwagę nagminne żenienie się w Jeżycjadzie par licealnych - wielkich
            szans na bliźnakowo-bliźniakowe związki nie widzę. Bo jak tu usunąć Żabę?
            • jedna Zaba - jeden Zeromski, mamy nadwyzke w postaci drugiego. niech teraz on ma
              dwie blizniaczki do wyboru :) tyle tylko, ze owe blizniacki sa od Zeromskich
              mlodsze o - jesli dobrze licze - 4 lata, poki co nie maja szans :)
              --
              lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
          • Tak, istotnie, biedna Gaba. Z uczuciami trudno sobie poradzić :(
            Choć ja uslyszałam kiedyś takie zdanie: "uczucia mijają, niestety -
            lub "stety", bo mijają też te złe uczucia".
            Taka jest natura uczuć, że mijają, wiec w tym dla Gaby nadzieja, że jeśli nie
            będzie ich podsycać czy coś, to może miną...

            Co do Barbary, to ja pamiętam, zresztą dosyć niedokładnie, film "Noce i dnie".
            Nie pamiętam zbyt dobrze calej treści. Ksiazkę pamiętam słabo, bo w liceum
            czytałam ją fragmentarycznie, niestety. Z filmu zapamiętałam, że Barbara po
            smierci Bogumiła pojechała do jakiejś posiadłości i miałam takie wrażenie, że
            spotkała tam tego Tolibowskiego (ale pewnie ten filmowy Strasburger był w tym
            momencie jego synem). I miałam właśnie takie wrażenie, że ona wracając stamtąd
            taką jakby dorożką uświadomiła sobie, że kochała całe życie, tak naprawdę
            Bogumiła, tylko dramat polegał na tym, że mu już o tym nie mogła powiedzieć, bo
            nie żył.
            Że uświadomiła sobie jaką mrzonką były te myśli o Tolibowskim i nenufarach,
            które zatruły jej całe życie i odczucie jej prawdziwej miłości.
            Ale na pewno w książce jest to opisane o wiele głębiej, wiarygodniej i
            prawdziwiej. A zatem - to coś w niej cały czas tkwiło.. no,no.
            Biedna Barbara. Oby Gaba się jakoś otrząsnęła. Co ten okropny Pyziak narobił...
        • > Gaba (...) chodzila wiecznie w tym samym rodzaju ciuchow

          Bardzo ciekawa uwaga. Zauważcie, że ludzie starsi często noszą ubrania i fryzury
          w takim stylu, jaki panował za ich młodych czasów. Naprawdę, odkrywając czasem
          jakieś stare zdjęcia z nieustającym zaskoczeniem dostrzegam, że te dzisiejsze
          babcie za swoich czasów studenckich ubierały się tak samo i miały takie same
          fryzy. I dziadkowie też.

          Moim odkryciem jest, że przywiązanie do swojego starego image'u zależy od tego,
          czy dany człowiek potrafi iść z duchem czasu i żyć chwilą teraźniejszą (tacy
          dłużej trzymają się trendów), czy z jakichś powodów opóźnia się w pochodzie i
          zaczyna żyć przeszłością.

          Gaba naprawdę żyje przeszłością. Ona chce wciąż wyglądać jak ta studentka,
          ukochana Pyziaka. Chce w ten sposób zatrzymać czas i wciąż żyć na początku lat 80.

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
          • nieco off topic, ale nie mogłam się powstrzymać.
            Jest taki program "Jak się nie ubierać". Polega na tym, że najpierw
            przyjaciółki i rodzina zgłasają do niego jakąś niczego nieświadomą ofiarę, a
            potem dwie panie pomagają jej pozbyć się niemodnych ciuchow, dają wskazówki, w
            czym powinna chodzić, aby podkreślić swoje walory i co najważniejsze, dają 2000
            funtów na nową garderobę. Też tak chcę, może mnie ktoś zgłosi? ;) W jednym
            odcinku bohaterką była kobieta, która nosiła wyłącznie ciuchy z wczesnych lat
            80-tych, w stylu Abby itp. Wyglądała koszmarnie i kiczowato, ale w trakcie
            programu sama przyznała się do tego, że tamte czasy były najlepszym okresem w
            jej życiu i wkładając te ciuchy i patrząc w lustro, widzi wciąż tę samą
            dziewczynę - studentkę. Nie potrafiła również uwolnić się od przeszłości w
            innym sensie - była rozwódką, ale wciąż nosiła obrączkę i wspominała byłego.
            Rewolucja w szafie stała się dla niej faktycznie początkiem rewolucji w
            postrzeganiu samej siebie. Muszę przyznać, że ten odcinek nieco mną wstrząsnął,
            spod błahego w sumie tematu, jakim są niemodne ciuchy, wylazło sporo
            prawdziwych problemów życiowych bohaterki.
            --
            Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
            • w przypadku Gaby to tak sobie mysle; iz kwestia stylu/ubioru/fryzury jest
              osadzona w charakterze postaci; czy tez bardziej w tym jak ta postac - nieco na
              sile - jest kreowana. W czasach mlodosci ubieranie sie w cokolwiek bylo
              wypadkowa kiepskich funduszy rodzinnych i natury Gaby; jak wiemy "wyzbytej
              kokieterii" i "nacechowanej pewna nonszalancja". Zwyczajnie nie miala do tego
              glowy i bylo jej wszystko jedno. W miare jednak uplywu lat; zmiany warunkow i
              poprawy sytuacji finansowej u Borejkow; ta postawa zaczyna byc uzupelniana jakas
              dorobiona ideologia. Gabriela nie pojdzie do salonu pieknosci; bo ona jest
              "ponad to"; ponad przyziemna troske o wyglad. Nie kupi sobie kilku nowych
              ciuchow; bo przeciez straci na to i czas; ktory mozna poswiecic na dodatkowe
              pranie; i pieniadze; ktore moga pojsc na potrzeby rodziny. A co do mezczyzn w
              jej zyciu; to niech ja akceptuja taka; jaka jest. To jest wieczna bohaterka; w
              wiecznym poswieceniu i w wiecznej sluzbie i to jej dazenie do tego by zawsze
              myslec o innych miast o sobie jest wyjaskrawione wrecz do absurdu. Nawet kiedy
              wybiera sie do fryzjera; to nie dlatego; ze ma taka potrzebe; tylko dlatego; ze
              Laurze na tym zalezy. Gdyby nagle Gabriela zaczela rewolucje w szafie; bylabym
              naprawde zdziwiona:) Ona jest tak zupelnie wyzbyta wlasnych potrzeb; ze az
              przykro. I przykro; ze wlasnie taka postawe wyraznie autorka kreuje na wzor.
              • > Ona jest tak zupelnie wyzbyta wlasnych potrzeb; ze az
                > przykro. I przykro; ze wlasnie taka postawe wyraznie autorka kreuje na wzor.

                Faktycznie. Dobrze powiedziane. Zawsze mnie raziło np. w Kwiecie Kalafiora, że
                Gaba z podziwem odkryła, iż jej matka to "cicha domowa bohaterka", bo z
                zaciśniętymi zębami szoruje wannę, choć każda z jej córek mogłaby to zrobić. No
                i później Gaba postanowiła iść w ślady mamy Borejko i sama zachowywać się tak
                samo. Samotne bohaterstwo sprawia jej jakąś satysfakcję. (Dobrze, że chociaż
                przestała się kąpać pod zimnym prysznicem...)

                → → → → → → → → → →
                Odkryjmy Białoruś!
                odkryjmybialorus.blox.pl
    • Nie sądzisz, że takie ostentacyjne próby wymuszania na autorce spsobu
      przedstaiwania postaci i ich charakterów jest po prostu niesmaczne? I to nawet
      mając na względzie zapotrzebowanie czytelników? Chyba coś nie tak. Przecież to
      jej postacie i jej prawo do ich kreowania, nawet w opozycji do gustów
      czytelniczych.
      • jezycjadka.w.interia.pl/jezgaz.html - to raz. dwa - dystansu troche..:)
        --
        it's only called paranoia if you can't prove it
      • nie chodzi o wymuszanie czegokolwiek. Universum Jezycjady stalo sie na
        przestrzeni lat i kolejnych tomow materia praktycznie zywa - najlepszy przyklad
        na to to chociazby tutaj nasze forum. Nic dziwnego; ze ci; ktorzy od lat sa
        czytelnikami serii; ktorzy przywiazali sie do bohaterow stworzonych przez Pania
        Musierowicz; maja do tematu podejscie zaangazowane. A takie zaangazowanie
        obejmuje rowniez krytyke; dyskusje; rozwazania i hipotezy. Pisarz tworzy dla
        swoich czytelnikow; pisze; zeby wywolac w nich emocje; zeby sprowokowac reakcje.
        Odbior dziela literackiego jest gleboko subiektywny i piszac autor ma
        swiadomosc; ze tak jest. Ma prawo kreowac swoja rzeczywistosc literacka; ale
        takie samo prawo maja czytelnicy do indywidualnego odbioru. I skoro poswiecamy -
        tutaj na tym forum - tyle czasu na analize Jezycjady; to najlepszy dowod; ze ten
        swiat przez Pania Musierowicz stworzony jest nam bliski; ze jest czyms; nad czym
        warto sie zastanowic i podyskutowac; skrytykowac rowniez zreszta. Autorka
        poprowadzi swoje postaci tak; jak bedzie uwazala za stosowne; ale nie narzuca to
        automatycznie czytelnikom obowiazku przyjmowania wszystkiego z dobrodziejstwem
        inwentarza i zgadzac sie z kreowana wizja autorki tylko dlatego; ze to jej
        wlasne dzielo. Krytyka nie musi byc rownoznaczna z wymuszaniem czegos. To
        kwestia wzajemnego oddzialywania na siebie autora i jego czytelnikow; zupelnie;
        uwazam; zdrowa i normalna. Audiatur et altera pars.
        • wszystko prawda :) ale, ale - jak wynika z artykulu zacytowanego przeze mnie
          powyzej, czytelnictwo ma jednak jakis tam wplyw :) tyle, ze to trzeba, panie,
          listy pisac, a nie na forumach narzekac :)
          --
          it's only called paranoia if you can't prove it
          • przyszlo mi do glowy jeszcze inne rozwiazanie.

            jak wszyscy wiemy, Biblia sklada sie z ksiag kanonicznych - tworzacych Stary i
            Nowy testaemnt, oraz calej masy ksiag nie wchodzacych w sklad kanonu (typu
            ewangelia Judasza i z 80 innych). co stoi na przeszkodzie, by stworzyc Jezycjade
            deuterokanoniczna (bodajze tak sie nazywaja ksiegi spoza kanonu)? czyz nie moze
            powstac ewangelia wg Reddy4freddy ukazujaca czlowieczą nature Gabrieli?
            w przeszlosci po literaturze krazyło wiele falszywek, utworów anonimowych i
            nikomu to nie przeszkadzalo. a jakie to dzis smaczki! wiec proponuje: Kod
            Musierowicz!

            kto wie, moze nawet dzieki temu przedsiewzieciu zasluzymy na miano jakiejs
            tajemniczej sekty...?
            • :))) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=40025446&v=2&s=0 - tu
              najlepiej widac, kto powinien spisac "Kod Ignaca Bo Rejki" ;)
              --
              it's only called paranoia if you can't prove it
              • co to sa fanfiki: pl.wikipedia.org/wiki/Fanfik

                może da to niektórym do myslenia... :)
                • no to mnie nikadaw1 wyprzedił/a :)

                  właśnie chciałam napisać, że ludzie na całym świecie od dawna piszą sobie
                  opowiadanka wysnute z ich ulubionych filmów, komiksów czy książek, a to nasze
                  szacowne grono forumowe praktycznie samo na to wpadło :) ja pisać nie umiem, ale
                  chętnie czytam, więc jak ktoś coś stworzy, to zachęcam do publikacji.

                  co mi przypomina opowieść mojej koleżanki-nauczycielki matematyki: po lekcji
                  podchodzi do niej dziecko i pyta: czy (a-b)*(a+b)=a2-b2? na co ona odpowiada, że
                  owszem. dziecko takie uszczęśliwione kontynuuje: a czy ktoś to już wymyślił?!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.