Dodaj do ulubionych

siłą perswazji

20.10.06, 17:37
Proponuję siłą perswazji, szantażu (może emocjonalnego), raczej bez uzycia
siły fizycznej wymusić na p. MM kontynuację interesujących nas, czyli
wiernych forumowiczów wątków, powrotu ulubionych postaci itp. Wszelkie dane
p. MM znajdzie chociażby na tym forum. Nie sądzę, że może nie brać tego pod
uwagę. To musi udać się zrobić. Wymyślmy tylko jakiś sposób.
Edytor zaawansowany
  • 20.10.06, 17:45
    list otwarty z petycja...?
  • 20.10.06, 18:24
    manifestacja pod domem :)
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
    live dead alien body.
  • 20.10.06, 20:36
    ja bym sama najchętniej napisała nowy tom Jeżycjady, przywróciła do łask
    zapomnianych bohaterów oraz rozwiązała po swojemu pewne wątki
  • 22.10.06, 18:33
    > ja bym sama najchętniej napisała nowy tom Jeżycjady, przywróciła do łask
    > zapomnianych bohaterów oraz rozwiązała po swojemu pewne wątki

    EFEKT MOTYLA ! ! ! - o tym nie zapomnij
  • 21.10.06, 00:00
    Prosimy, prosimy..
    Napisz cos wiecej, moze jakis szkic nt. tego jakie widzialabys w Sprezynie
    fabularne rozstrzygniecia, jakich bohaterow, jakie wyjasnienia itp.
    Pozdrawiam!
  • 21.10.06, 23:31
    sluchajcie, ale.. czy to jeszcze w ogole mozliwe? no bo tak:
    powrot ulubionych postaci - czyli ktorych? Zakowie fenomenalni, ale pamietajmy,
    ze maja teraz o 30 lat wiecej i niekoniecznie nadadza sie na bohaterow kolejnego
    tomu. to raz. Kreska? Pulpa? no dobrze, ale w jakim charakterze? przecie autorka
    ich nie rozwiedzie, lub - o zgrozo - owdowi, zeby mogly znow zaistniec jako
    romantyczne bohaterki jakiejs milosnej historii..:O chyba skazanismy na romanse
    w najmlodszym pokoleniu, dobor w obrebie rozszerzonej puli potomstwa
    krewnych-i-znajomych-i-gdzies-tam-przewijajacych-sie-okoloBorejkowych postaci.
    czyli corki Kreski, potem Pulpy i tak dalej. musi tak byc! pamietacie
    "Pulpecje"? no czym Gaba "uspokoila" Ignaca? ano tym, ze Baltona to siostrzeniec
    Zakow, znaczy nalezy do naszej wspolnoty plemiennej (obcym wstep wzbroniony, bo
    potem sie to konczy jak z Szoppami).
    dlatego wlasnie stawiam na rozwiazania alternatywne: "Dolina Bominkow w
    listopadzie", czyli Borejki widziane "z offu" przez zupelnie innych, nieznanych
    dotad lub ledwo znanych bohaterow, ew. "Pamietniki tatusia Murejki", czyli
    historie osadzone w dawnych latach, opowiadane z dzisiejszej perspektywy - cos
    a'la Kalamburka. jest jeszcze trzecia koncepcja, nazwa kodowa "Pani jeziora",
    ale to wymaga wprowadzenia elementow magicznych, ewentualnie moglaby to byc
    opowiesc o forumowiczce, zapisujacej swoj sen o Borejkach ;)
    jednym slowem jestesmy poniekad skazani na kontynuacje ciagu Imieniny-Polewka,
    albo kolejna Noelke/Pulpecje z nastoletnia corka kogos z borejkowego kregu w
    roli glownej :)
    q.e.d.
    --
    Potrafilem, na przyklad, pytac Ciotke Paszczaka,
    dlaczego wszystko jest tak, jak jest, a nie odwrotnie.

  • 22.10.06, 00:52
    Ja tez uwazam, ze nalezy sie spodziewac wlasnie tego, o czym mowi ready4freddy,
    tj. dalszego ciagu serii Imieniny - Czarna polewka. Tym bardziej, ze pani MM ma
    juz swoja koncepcje, o ktorej troche napomyka, np. o planowanym rozwiazaniu
    sprawy Pyziaka itp. A zatem pewnie nikle sa szanse na zrealizowanie naszego
    projektu "Doliny Murejkow". :( Chyba, ze stworzymy cos sami? :)
    Natomiast gdyby tak moc troche pomarzyc i pofantazjowac, to ja chcialabym zeby
    wlasnie w tej nastepnej czesci bylo troche smielej, zeby pani MM odwazyla sie
    pisac bardziej PODSWIADOMOSCIA niz swiadomoscia. Zeby postaci byly bardziej "z
    krwi i kosci", zeby Borejkowie powyprostowywali te patologie, o ktorych tyle
    mowilismy albo przynajmniej zaczeli prostowac. Zeby na przyklad wykorzystac
    to "rozwiazanie sprawy Pyziaka" do jakiegos przelomu w psychice Gaby, no,
    czegos takiego co nastapilo w ksiazce/ filmie, jesli pamietacie, "Noce i dnie",
    kiedy to Barbara, ktora cale zycie myslala z utesknieniem o panu, ktory wylowil
    dla niej kiedys ze stawu nenufary spotyka go po latach i odkrywa, ze to bylo
    jakies nieporozumienie, i ze uczucie do niego jakos wreszcie ulecialo, i czuje
    sie od niego uwolniona. A wiec Gaba moglaby cos takiego przezyc i w nastepstwie
    tego faktu jakos sie "odmrozic" na wielu plaszczyznach naraz. Jak zauwazylismy
    w kilku watkach Gaba w niewielkim stopniu interesowala sie zarowno corkami, jak
    i synem (jak i mezem), i zyla taka nieobecna i dobrotliwa, skupiona jedynie na
    sprawach typu galaretka z porzeczek oraz czytanie ksiazek przed snem i chodzila
    wiecznie w tym samym rodzaju ciuchow itp., otoz byc moze teraz zaczelaby zyc
    naprawde. Nie musialaby juz funkcjonowac opleciona roznymi mechanizmami
    obronnymi, bo nie bylyby juz jej potrzebne. A zatem - metamorfoza Gaby.. Plus,
    jak wspomnialam kiedys, antresolka z Ikei w kuchni dla Ignacego Grzegorza. Ten
    balkon to byl jednak zbyt okrutny pomysl .. ;)
    W ogole chetnie widzialabym jakies zmiany na lepsze w psychice bohaterow - od
    Ignacego B. poczawszy. No i wiecej takiej prawdziwosci, wiarygodnosci. Dlaczego
    nie moze byc np. opisow, takich od niechcenia zupelnie, ze taka np. Pyza czy
    Laura czy Pulpa ubiera sie rano i zaklada fajna bielizne i fajne, kobiece
    ubrania i ma pomalowane paznokcie u nog na kolor, np. czerwony, potem cos tam
    jeszcze sie dzieje, na przyklad ma jeszcze troche czasu do wyjscia, wiec cos
    tam jeszcze wklada do torebki (opis torebki) plus przeciera jeszcze szybko
    lustro potraktowawszy je wczesniej plynem w spryskiwaczu, nastepnie myje rece
    mydlem magnoliowym czy innym i na koniec sie w tym lustrze przeglada, poprawia
    sobie jeszcze makijaz, cieszy sie, ze ostatnio kupila sobie fajny komplet cieni
    do powiek (opis cieni) i w ogole ocenia pozytywnie swoj wyglad wychodzac z tego
    domu itp. A i jeszcze chwyta pisemko na droge i to nie "Literature na swiecie"
    czy "Charaktery", ale kobiece kolorowe pisemko. I czujemy, ze tak jest w
    istocie, ze sie sobie podoba, i ze to jest taka po prostu dla niej oczywistosc.
    Jest w tym prawda psychologiczna, bo kazda kobieta moze sie tak czuc,
    niezaleznie od tego czy bardziej czy mniej przypomina taka na przyklad Jennifer
    Lopez. Oczywiscie moze miec tez innym razem gorszy dzien i to tez mozna jakos
    wiarygodnie opisac. Moze te opisy cieni i tym podobnych moglyby byc czyms
    nadmiarowym dla czytelnikow, wiec nie postuluje tego, zeby na kazdym kroku sie
    nad tym rozwodzic, ale zeby jakos w ogole te osoby ozywic, jakos nimi
    potrzasnac. Wtedy latwiej i im byloby przezywac te wszystkie przygody, ktore
    maja przezywac.
    Pozdrawiam!
  • 22.10.06, 01:51
    chyba w Tygrysie i Rozy byla sytuacja gdy Gaba zauwazyla, ze Tygrys ma
    pomalowane rzesy!:-)
    no i dosc czesto wspominano o perfumach jakie mlode podkradaly ciotkom.

    ja chcialabym, aby Bernard sie juz nie pojawial,a Grzegorz byl bardziej
    zdecydowany i meski(pamietna sytacja romantycznego wieczoru na wyjezdzie z
    Bernardem jako trzecim).

    nie wiem czy w ostatnich czesciach pojawiala sie Noelka i Tomek?
    jakos tak wg mnie szybko autorka swoich bohaterow wsadza w te same ramy -slub,
    dziecko, dyplom, dziecko(mniej wiecej taka kolejnosc), chyba tylko Natalia miala
    inna droge(pobyt na Cyprze -akurat do niej nie bardzo mi to pasowalo:D)
    no i Ida stosunkowo pozno wyszla za maz, ale potem juz polecialo wg schematu.
    --
    www.nfl.com/
  • 22.10.06, 02:05
    jeszcze pare slow o Noelce -dlaczego nigdy sie nie pojawia na uroczystosciach u
    Borejkow? w koncu gaba jest jej macocha:-) i mialy taki swietny kontakt, a nic
    sie nie wspomina o ich kontaktach..Grzes tez malo wspomina corke
    --
    www.bieszczady.net.pl/coppermine_dir/thumbnails.php?album=37
  • 22.10.06, 14:33
    nie spotkała Toliboskiego po latach. Nic jej nie uleciało. Spotkala jego syna,
    serce znow zakołatało, bo mowił TYM głosem...Odjechała chyba z ulgą, może
    wolałaby sie pozbyć tego uczucia - czy to była miłosc jeszcze ? Ból zawodu ?
    Tęsknota za czlowiekiem czy za wyobrażeniem o nim ? Nie wiadomo, ale wierzę, ze
    pozostalo w Barbarze do końca życia. Jak pewnie w pierwowzorze - matce
    Dąbrowskiej. Tym bardziej więc nie oczekujmy od Gaby, której związek z
    Pyziakiem był związkiem prawdziwym, spełnionym i uwienczonym potomstwem, żeby
    kiedykolwiek otrząsnęla się jak pies z wody, uwolniła od bolesnego wspomnienia
    dziada i uczuć jakimi go obdarzyła. Akurat do niej to niepodobne. No, chyba,
    żeby Januszka uśmiercić, to może za jakiś czas ... może by się i "odmroziła".
    Tak, tu jest nadzieja, ale znów pachnie telenowelą. Biedna Gaba.
  • 22.10.06, 17:56
    Raczej wiadomo, że na całkiem nowe postaci nie ma co liczyć - ale zobaczcie -
    takie córki Kreski (przede wszystkim Kasia, ale i bliźniaczki) są już w
    wieku "jeżycjadowym". Powiem więcej, odnoszę jakieś niejasne wrażenie, że Kasia
    jest mniej więcej w wieku bliźniaków Żeromskich, więc też nie problem wpakować
    ją do następnej książki.
    I nie wiem czemu, ale ZAWSZE miałam takie wrażenie, że bliźnaczki Ogorzałkówny
    będą się interesować bliźniakami Żeromskimi. I cała czwórka będzie się
    zamieniać miejscami (niczym Piotr/Paweł w CP) - co przynaję, że mocno pachnie
    podrzędną telenowelą i parodią Jeżycjady. Ale skoro CP już poniekąd nią jest,
    to kto wie... może i moje czarnowidztwo się sprawdzi? Chociaż z drugiej strony -
    biorąc pod uwagę nagminne żenienie się w Jeżycjadzie par licealnych - wielkich
    szans na bliźnakowo-bliźniakowe związki nie widzę. Bo jak tu usunąć Żabę?
  • 22.10.06, 18:40
    jedna Zaba - jeden Zeromski, mamy nadwyzke w postaci drugiego. niech teraz on ma
    dwie blizniaczki do wyboru :) tyle tylko, ze owe blizniacki sa od Zeromskich
    mlodsze o - jesli dobrze licze - 4 lata, poki co nie maja szans :)
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • 22.10.06, 22:14
    Tak, istotnie, biedna Gaba. Z uczuciami trudno sobie poradzić :(
    Choć ja uslyszałam kiedyś takie zdanie: "uczucia mijają, niestety -
    lub "stety", bo mijają też te złe uczucia".
    Taka jest natura uczuć, że mijają, wiec w tym dla Gaby nadzieja, że jeśli nie
    będzie ich podsycać czy coś, to może miną...

    Co do Barbary, to ja pamiętam, zresztą dosyć niedokładnie, film "Noce i dnie".
    Nie pamiętam zbyt dobrze calej treści. Ksiazkę pamiętam słabo, bo w liceum
    czytałam ją fragmentarycznie, niestety. Z filmu zapamiętałam, że Barbara po
    smierci Bogumiła pojechała do jakiejś posiadłości i miałam takie wrażenie, że
    spotkała tam tego Tolibowskiego (ale pewnie ten filmowy Strasburger był w tym
    momencie jego synem). I miałam właśnie takie wrażenie, że ona wracając stamtąd
    taką jakby dorożką uświadomiła sobie, że kochała całe życie, tak naprawdę
    Bogumiła, tylko dramat polegał na tym, że mu już o tym nie mogła powiedzieć, bo
    nie żył.
    Że uświadomiła sobie jaką mrzonką były te myśli o Tolibowskim i nenufarach,
    które zatruły jej całe życie i odczucie jej prawdziwej miłości.
    Ale na pewno w książce jest to opisane o wiele głębiej, wiarygodniej i
    prawdziwiej. A zatem - to coś w niej cały czas tkwiło.. no,no.
    Biedna Barbara. Oby Gaba się jakoś otrząsnęła. Co ten okropny Pyziak narobił...
  • 22.10.06, 22:15
    Ach, jak źle się wkleiło - odpowiadałam na post o Barbarze/ Gabie.
    Pozdrawiam!
  • 22.10.06, 21:44
    > Gaba (...) chodzila wiecznie w tym samym rodzaju ciuchow

    Bardzo ciekawa uwaga. Zauważcie, że ludzie starsi często noszą ubrania i fryzury
    w takim stylu, jaki panował za ich młodych czasów. Naprawdę, odkrywając czasem
    jakieś stare zdjęcia z nieustającym zaskoczeniem dostrzegam, że te dzisiejsze
    babcie za swoich czasów studenckich ubierały się tak samo i miały takie same
    fryzy. I dziadkowie też.

    Moim odkryciem jest, że przywiązanie do swojego starego image'u zależy od tego,
    czy dany człowiek potrafi iść z duchem czasu i żyć chwilą teraźniejszą (tacy
    dłużej trzymają się trendów), czy z jakichś powodów opóźnia się w pochodzie i
    zaczyna żyć przeszłością.

    Gaba naprawdę żyje przeszłością. Ona chce wciąż wyglądać jak ta studentka,
    ukochana Pyziaka. Chce w ten sposób zatrzymać czas i wciąż żyć na początku lat 80.

    → → → → → → → → → →
    Odkryjmy Białoruś!
    odkryjmybialorus.blox.pl
  • 23.10.06, 10:32
    nieco off topic, ale nie mogłam się powstrzymać.
    Jest taki program "Jak się nie ubierać". Polega na tym, że najpierw
    przyjaciółki i rodzina zgłasają do niego jakąś niczego nieświadomą ofiarę, a
    potem dwie panie pomagają jej pozbyć się niemodnych ciuchow, dają wskazówki, w
    czym powinna chodzić, aby podkreślić swoje walory i co najważniejsze, dają 2000
    funtów na nową garderobę. Też tak chcę, może mnie ktoś zgłosi? ;) W jednym
    odcinku bohaterką była kobieta, która nosiła wyłącznie ciuchy z wczesnych lat
    80-tych, w stylu Abby itp. Wyglądała koszmarnie i kiczowato, ale w trakcie
    programu sama przyznała się do tego, że tamte czasy były najlepszym okresem w
    jej życiu i wkładając te ciuchy i patrząc w lustro, widzi wciąż tę samą
    dziewczynę - studentkę. Nie potrafiła również uwolnić się od przeszłości w
    innym sensie - była rozwódką, ale wciąż nosiła obrączkę i wspominała byłego.
    Rewolucja w szafie stała się dla niej faktycznie początkiem rewolucji w
    postrzeganiu samej siebie. Muszę przyznać, że ten odcinek nieco mną wstrząsnął,
    spod błahego w sumie tematu, jakim są niemodne ciuchy, wylazło sporo
    prawdziwych problemów życiowych bohaterki.
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • 23.10.06, 14:20
    w przypadku Gaby to tak sobie mysle; iz kwestia stylu/ubioru/fryzury jest
    osadzona w charakterze postaci; czy tez bardziej w tym jak ta postac - nieco na
    sile - jest kreowana. W czasach mlodosci ubieranie sie w cokolwiek bylo
    wypadkowa kiepskich funduszy rodzinnych i natury Gaby; jak wiemy "wyzbytej
    kokieterii" i "nacechowanej pewna nonszalancja". Zwyczajnie nie miala do tego
    glowy i bylo jej wszystko jedno. W miare jednak uplywu lat; zmiany warunkow i
    poprawy sytuacji finansowej u Borejkow; ta postawa zaczyna byc uzupelniana jakas
    dorobiona ideologia. Gabriela nie pojdzie do salonu pieknosci; bo ona jest
    "ponad to"; ponad przyziemna troske o wyglad. Nie kupi sobie kilku nowych
    ciuchow; bo przeciez straci na to i czas; ktory mozna poswiecic na dodatkowe
    pranie; i pieniadze; ktore moga pojsc na potrzeby rodziny. A co do mezczyzn w
    jej zyciu; to niech ja akceptuja taka; jaka jest. To jest wieczna bohaterka; w
    wiecznym poswieceniu i w wiecznej sluzbie i to jej dazenie do tego by zawsze
    myslec o innych miast o sobie jest wyjaskrawione wrecz do absurdu. Nawet kiedy
    wybiera sie do fryzjera; to nie dlatego; ze ma taka potrzebe; tylko dlatego; ze
    Laurze na tym zalezy. Gdyby nagle Gabriela zaczela rewolucje w szafie; bylabym
    naprawde zdziwiona:) Ona jest tak zupelnie wyzbyta wlasnych potrzeb; ze az
    przykro. I przykro; ze wlasnie taka postawe wyraznie autorka kreuje na wzor.
  • 23.10.06, 21:16
    > Ona jest tak zupelnie wyzbyta wlasnych potrzeb; ze az
    > przykro. I przykro; ze wlasnie taka postawe wyraznie autorka kreuje na wzor.

    Faktycznie. Dobrze powiedziane. Zawsze mnie raziło np. w Kwiecie Kalafiora, że
    Gaba z podziwem odkryła, iż jej matka to "cicha domowa bohaterka", bo z
    zaciśniętymi zębami szoruje wannę, choć każda z jej córek mogłaby to zrobić. No
    i później Gaba postanowiła iść w ślady mamy Borejko i sama zachowywać się tak
    samo. Samotne bohaterstwo sprawia jej jakąś satysfakcję. (Dobrze, że chociaż
    przestała się kąpać pod zimnym prysznicem...)

    → → → → → → → → → →
    Odkryjmy Białoruś!
    odkryjmybialorus.blox.pl
  • 23.10.06, 16:30
    Nie sądzisz, że takie ostentacyjne próby wymuszania na autorce spsobu
    przedstaiwania postaci i ich charakterów jest po prostu niesmaczne? I to nawet
    mając na względzie zapotrzebowanie czytelników? Chyba coś nie tak. Przecież to
    jej postacie i jej prawo do ich kreowania, nawet w opozycji do gustów
    czytelniczych.
  • 23.10.06, 17:19
    nie chodzi o wymuszanie czegokolwiek. Universum Jezycjady stalo sie na
    przestrzeni lat i kolejnych tomow materia praktycznie zywa - najlepszy przyklad
    na to to chociazby tutaj nasze forum. Nic dziwnego; ze ci; ktorzy od lat sa
    czytelnikami serii; ktorzy przywiazali sie do bohaterow stworzonych przez Pania
    Musierowicz; maja do tematu podejscie zaangazowane. A takie zaangazowanie
    obejmuje rowniez krytyke; dyskusje; rozwazania i hipotezy. Pisarz tworzy dla
    swoich czytelnikow; pisze; zeby wywolac w nich emocje; zeby sprowokowac reakcje.
    Odbior dziela literackiego jest gleboko subiektywny i piszac autor ma
    swiadomosc; ze tak jest. Ma prawo kreowac swoja rzeczywistosc literacka; ale
    takie samo prawo maja czytelnicy do indywidualnego odbioru. I skoro poswiecamy -
    tutaj na tym forum - tyle czasu na analize Jezycjady; to najlepszy dowod; ze ten
    swiat przez Pania Musierowicz stworzony jest nam bliski; ze jest czyms; nad czym
    warto sie zastanowic i podyskutowac; skrytykowac rowniez zreszta. Autorka
    poprowadzi swoje postaci tak; jak bedzie uwazala za stosowne; ale nie narzuca to
    automatycznie czytelnikom obowiazku przyjmowania wszystkiego z dobrodziejstwem
    inwentarza i zgadzac sie z kreowana wizja autorki tylko dlatego; ze to jej
    wlasne dzielo. Krytyka nie musi byc rownoznaczna z wymuszaniem czegos. To
    kwestia wzajemnego oddzialywania na siebie autora i jego czytelnikow; zupelnie;
    uwazam; zdrowa i normalna. Audiatur et altera pars.
  • 23.10.06, 18:28
    wszystko prawda :) ale, ale - jak wynika z artykulu zacytowanego przeze mnie
    powyzej, czytelnictwo ma jednak jakis tam wplyw :) tyle, ze to trzeba, panie,
    listy pisac, a nie na forumach narzekac :)
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • 24.10.06, 10:17
    przyszlo mi do glowy jeszcze inne rozwiazanie.

    jak wszyscy wiemy, Biblia sklada sie z ksiag kanonicznych - tworzacych Stary i
    Nowy testaemnt, oraz calej masy ksiag nie wchodzacych w sklad kanonu (typu
    ewangelia Judasza i z 80 innych). co stoi na przeszkodzie, by stworzyc Jezycjade
    deuterokanoniczna (bodajze tak sie nazywaja ksiegi spoza kanonu)? czyz nie moze
    powstac ewangelia wg Reddy4freddy ukazujaca czlowieczą nature Gabrieli?
    w przeszlosci po literaturze krazyło wiele falszywek, utworów anonimowych i
    nikomu to nie przeszkadzalo. a jakie to dzis smaczki! wiec proponuje: Kod
    Musierowicz!

    kto wie, moze nawet dzieki temu przedsiewzieciu zasluzymy na miano jakiejs
    tajemniczej sekty...?
  • 24.10.06, 12:03
    no to mnie nikadaw1 wyprzedił/a :)

    właśnie chciałam napisać, że ludzie na całym świecie od dawna piszą sobie
    opowiadanka wysnute z ich ulubionych filmów, komiksów czy książek, a to nasze
    szacowne grono forumowe praktycznie samo na to wpadło :) ja pisać nie umiem, ale
    chętnie czytam, więc jak ktoś coś stworzy, to zachęcam do publikacji.

    co mi przypomina opowieść mojej koleżanki-nauczycielki matematyki: po lekcji
    podchodzi do niej dziecko i pyta: czy (a-b)*(a+b)=a2-b2? na co ona odpowiada, że
    owszem. dziecko takie uszczęśliwione kontynuuje: a czy ktoś to już wymyślił?!

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.