Dodaj do ulubionych

Mężowie idealni i koszmarni

19.02.07, 11:58
Kto Waszym zdaniem jest najfajniejszym mężem dla swojej żony?
Ja stawiam na typ Grzesia i Robrojka :) Ciepli, przyjacielscy itd. Ewentualnie
Baltona :)
Natomiast najgorszymi mężami byliby Filip Bratek i Tunio Ptaszkowski błeeeee :/
--
MSPANC(Mogłam Się Powstrzymać Ale Nie Chciałam)¬_¬
♥Olguś♥#Linux power#
"Żeby mężczyzna "zrobił coś sam z siebie" trzeba mu przedstawić pisemną listę
czynności do spontanicznego wykonania."Azbestowa
Edytor zaawansowany
  • cathy1976 19.02.07, 12:06
    szczerze mówiąc ja nie widzę ani jednego kandytata na idealnego męża..
    Najblizej do ideału panu Oracabessa ;-) W ogóle Jeżycjada cierpi moim zdaniem
    na niedosyt pozytywnych postaci męskich.
    Za to koszmarnych mężów- a i owszem mam cały zestaw: Ignacy, Bernard, Marek
    Pałys, stary Schoppe ... i tak możnaby wymieniac i wymieniac ;-)
    --
    'Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą. Pod warunkiem, że myślą
    tak samo jak my.' Mark Twain

    www.krzaczekpietruszki.bloog.pl
  • mama_kotula 19.02.07, 12:08
    truscaveczka napisała:
    > Natomiast najgorszymi mężami byliby Filip Bratek i Tunio Ptaszkowski błeeeee :/

    Imho Filip Bratek to idealny materiał na kochanka, a nie na męża... :D
    Właściwie ciężko mi się wypowiedzieć, na temat tego, kto jest idealnym mężem,
    jako, iż mężowie w Jeżycjadzie albo śpią, albo pojawiają się epizodycznie :-/,
    ale jakbym już miała na kogoś stawiać, to wybieram Baltonę (trzeźwo myślący, ale
    mimo wszystko z nutą szaleństwa, mrrau) i ewentualnie Grzegorz.

    --
    Jak by nie zacząć wątku, to i tak skończy się na seksie albo na dupie... ;>
    Nas Troje
    Klub Matek Wyrodnych
  • dakota77 19.02.07, 12:40
    Jezycjadowi faceci sa mocno niewydarzeni i trzeba byloby kilku poskladac w calosc, zeby mozna bylo moiwc o ideale:).
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • jottka 19.02.07, 12:53
    mętnie pamiętam, ale chyba żaczek nie był najgorszy? żonę też miał fajną:)
  • dakota77 19.02.07, 12:56
    A faktycznie, Zakowie to bylo fajne malzenstwo:).
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • laura-gomez 19.02.07, 14:32
    dakota77 napisała:

    > Jezycjadowi faceci sa mocno niewydarzeni i trzeba byloby kilku poskladac w
    calo
    > sc, zeby mozna bylo moiwc o ideale:).

    zgadzam się.
    spróbowałam tego dokonać i wyszedł mi frankenstein:
    a więc idealny mąż musi: być opiekuńczy (wolfi), wykształcony i inteligentny
    (marek), umieć gotować (grzegorz), być od czasu do czasu romantyczny (maciek),
    odpowiedzialny i solidny (robrojek), wesoły i z dużym poczuciem humoru
    (baltona) oraz dobry i mądry (dambo)
    tacy faceci nie istnieją:(

  • dakota77 19.02.07, 14:34
    Nie? Wyszlam za takiego za maz:)
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • laura-gomez 19.02.07, 14:40
    dakota77 napisała:

    > Nie? Wyszlam za takiego za maz:)

    a gdzie ty takiego "frankensteina" znalazłaś?:)
    mój jest tylko bliski ideału. no nie oszukujmny się, każdy ma jakieś wady:)
    a co do tych koszmarnych mężów, to nie wytrzymałabym z Ignacym i Frycem, ale ja
    nie jestem podobna do Melanii i do Róży, naukowcy chodzący z głową w chmurach
    nie są w moim typie
  • dakota77 19.02.07, 14:48
    Nie twierdze, ze moj jest taki idealny, jak napisalas, wady ma kazdy:). Znalazlam go klasycznie, na studiach:)
    Co do Ignacego i Frycka, pelna zgoda.
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • zieleniack 20.02.07, 18:22
    istnieja istnieja;D
  • ready4freddy 19.02.07, 12:57
    trudno mi sie wypowiadac w temacie :) ale tak sobie mysle, ze najlepiej mi tu
    pasuja Baltona i Robrojek. a Filip to niestety tylko na pacjenta sie nadaje,
    wziawszy pod uwage akcje z kajdankami. i nie do pani laryngolog Idy Palys bym go
    wyslal, o nie :)
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
    live dead alien body.
  • dakota77 19.02.07, 13:08
    Oni sa bardzo w porzadku, ale dobrze byloby ich polaczyc:). Robrojek jest odpowiedzialny, solidny, ale przy calej mojej symaptii do niego- nudnawy. Dla Natalii bardzo dobry, ona potrzebwoala takiego oparcia, ale jednak wolalabym wiecej zycia;-). Baltona tez ma bardzo dobre cechy, ale kiedy widywalismy go w jezycjadzie czesciej, byl bardzo mlodym chlopakiem. Rzadko mamy okazje mu sie przyjrzec jako dojrzalemu mezczyznie, mezowi i ojcu, ale mam nadzieje, ze dojrzal jeszcze bardziej, a nie stracil swojego uroku:). Mysle, ze on faktycznie jest bliski idealu:)
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • jottka 19.02.07, 13:27
    hm. a mnie robrojek kojarzy się li i jedynie z poczciwym panem dozorcą:) bycie
    złotą rączką oraz uczciwości człowiekiem to trochę za mało, jak na idealnego
    mężczyznę, choć na dozorcę to świetne kwalifikacje:)

    ale on się bodaj mieści w typie pozytywnych facetów jeżycjady - nieśmiały i
    wycofany, chyba że pojawia się Zew Imperatywu:) baltona za to chyba był jedynym
    pozytywnym dominantem:) w sensie, że umie zrealizować swoje pragnienia, i
    osobiste, i zawodowe, a nie łka po kątach - no ale rzeczywiście za mało o nim
    wiemy, a ostatniej części, gdzie ponoć coś o nim jest, nie czytałam
  • dakota77 19.02.07, 13:31
    Zgadzam sie- dlatego dla mnie Robrojek to nie do konca ideal:). Podkreslalam, ze fajnie, ze taki odpowiedzialny, ale dla mnie tez to za malo.
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • jottka 19.02.07, 13:38
    zważywszy na niewyjaśnioną do końca historię jego pierwszego małżeństwa i równie
    niewyjaśnioną historię rzekomej plajty z winy kumpla, to może nie taki szalenie
    odpowiedzialny jak sie zdaje:)
  • dakota77 19.02.07, 13:41
    No tez racja:). Wiec zgadzamy sie jak na razie tylko do tego, ze nudny?;-)
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • jottka 19.02.07, 13:46
    no nie, nudny to może on nie jest, porozmawiać z nim się da, ale nie tylko do
    rozmów idealnego partnera się potrzebuje:)
  • dakota77 19.02.07, 13:48
    o, to to:)))
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • truscaveczka 19.02.07, 13:55
    A wiesz, że dla mnie akurat to by była jedna z najważniejszych rzeczy?
    Poza tym obrotny chłopak, jak trzeba, za fizyczną robotę się weźmie.
    A w łóżku pewnie czuły i ostrożny :)
    Tylko ta prostolinijność się na nim mści - vide nieuczciwy wspólnik (który potem
    mu oddał kasę), układ z Majchrzakiem :/
    --
    MSPANC(Mogłam Się Powstrzymać Ale Nie Chciałam)¬_¬
    ♥Olguś♥#Linux power#
    "Żeby mężczyzna "zrobił coś sam z siebie" trzeba mu przedstawić pisemną listę
    czynności do spontanicznego wykonania."Azbestowa
  • dakota77 19.02.07, 14:01
    Oczywiscie, z eodpowiedzialnosc jest bardzo istortna cecha kandydata na meza, ale jak zauwazylam Jottka, sama nie wystarczy.
    Hm, w lozku pewnie ostrozny, ale nie wydaje mi sie, zeby szczegolnie pomyslowy, skoro juz o tym dyskutujemy:).
    A co do tego, w jakim stopniu Robrojek padl ofiara nieuczciwego wspolnika, w jakim sam namieszal, zdania na forum sa mocno podzielone.
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • jottka 19.02.07, 14:03
    ale my tu nie mówimy, mam wrażenie, li i jedynie o łóżku - tylko o tym, że sama
    możność sensownego pogadania z facetem to trochę mało jak na ideał. a robrojek
    sprawia np. na mnie wrażenie takiego, który nie potrafi sprostać nieoczekiwanym
    wyzwaniom, czy raczej - nie umie działać w sytuacjach nieprzewidzianych w
    literaturze bogoojczyźnianej:) wycofuje się, jest zagubiony, wraca po własnych
    śladach.
  • jottka 19.02.07, 14:04
    no dobra, dakota, ja spadam, a ty broń fortu:)
  • dakota77 19.02.07, 14:08
    Wiem, ze nie mowimy o lozku, ale o roznych sytuacjach zyciowych. I jakos faktycznie nie widze Robrojka dobrze reagujacego na nagle problemy. Zwykle raczej sie wycofywal.
    Ale ze o lozku zostalo napisane, pomyslalam, ze mozna i ten aspekt probowac rozwazyc:)
    Nie zrozummy sie zle- ja lubie Robrojka jako postac. I uwazam, ze pasuje do natalii. Ale ja wolalabym miec takiego przyjaciela niz meza. Bo owszem, odpowiedzialnosc to bardzo istotna kwestia, ale przydaloby sie troche wiecej zycia, dystansu moze.

    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • elwinga 19.02.07, 15:39
    Ja ostatnich tomów nie czytałam (za wyjątkiem Polewki), więc o dorosłym Robrojku
    nic nie wiem, ale pragnę zwrócić uwagę, że w Kwiecie Kalafiora potrafił bardzo
    dobrze zareagować na niespodziewany problem, jakim był nagły powrót Gabrysi do
    domu w środku nocy i konieczność uspokojenia trzech rozhisteryzowanych
    dziewczynek. Nieźle, jak na młodego chłopaka.
  • dakota77 19.02.07, 15:41
    Ale potem sie z niego taka sierota jakas zrobila. Ja wiem, ze zdaniem autorki to spokojny czlowiek dzielnie znoszacy przeciwnosci losu, ale mam co do tego
    watpliwosci.
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • tygrys2112 19.02.07, 16:25
    a mi sie podobał Robrojek za młodu - sympatyczny, pełen energii rudzielec z
    poczuciem humoru. Wiem, że miał wiele przejść, ale szkoda, że z takiego
    optymisty zrobił się taki zrezygnowany, pozbawiony życia facet. Tak go teraz
    postrzegam.
  • dakota77 19.02.07, 16:29
    No wiec wlasnie, w mlodosci byl zupelnie inny.
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • bunny.tsukino 19.02.07, 16:56
    Ja wyszłam za takiego Nerwusa. Brrrr ni chcę pisać czym to się skończyło.
    A Robrojek? W noc poślubną z nim bym z nudów umarła. Coś pośrodku?
    Hajduk? Hmmm. :))))

    --
    Oddam nianię w Krakowie :))
  • dakota77 19.02.07, 17:00
    O, wlasnie, zapomnialysmy zupelnie o Hajduku:). Dobrze, ze o nim wspomnialas. Co prawda nigdy nie zachowywal sie szczegolnie romantycznie, raczej twardo stapal po ziemi, ale Cesi potrafil okazac czulosc. Przynajmniej jako swiezo zakochany:)
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • kai_30 19.02.07, 17:04
    Hajduk nie. Chyba że by się ogolił :-) W ogóle - co oni mają z tym zarostem?
    Żyletki są towarem deficytowym, jak w peerelu? Mnie te wąsiska i brody
    odstręczają, więc odpada Hajduk, Grzegorz, Robrojek, Marek Pałys też... W sumie
    tylko Baltona zostaje.

    --
    Wisi mi, kto wisi na latarni, a kto o nią się opiera...
  • dakota77 19.02.07, 17:05
    Autorka ma jakis fetysz, juz nieraz na to narzekalysmy:)
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • k_linka 19.02.07, 21:09
    Z Hajdukiem tez chyba nie mozna sie cudow w lozku spodziewac. Taki mruk zaraz
    sie odwraca i zasypia:)
    --
    You can't always get what you want...
  • tygrys2112 19.02.07, 21:19
    facet który chodzi za kobietą krok w krok podziwiając jej łydki chyba nie jest
    takim zwykłym mrukiem. to raczej oczarowany szaleniec. :) mi się zawsze podobał
    Hajduk. to dla mnie taki typ faceta, który wewnątrz skrywa silne namiętności i
    ujawnia je tylko wtedy, kiedy jest sam na sam z kobietą. :)
  • k_linka 19.02.07, 21:29
    Nie potrafie tego uzasadnic ale zawsze w Jerzym Hajduku widzialam goscie ktory
    jest krotkodystansowcem w lozku. I takiego ktory odwraca sie i usypia zaraz po.
    I jestem gleboko przekonana, ze gdyby Jezycjada byla ksiazka dla doroslych to
    ten problem Jura zostalby ujawniony:)


    --
    You can't always get what you want...
  • tygrys2112 19.02.07, 21:32
    mam kompletnie inne wyobrażenie Hajduka. :)
  • ready4freddy 19.02.07, 21:38
    milo wiedziec, tygrysie, ze sa kobiety, ktore potrafia w ten sposob popatrzec na sprawe :) moze wlasnie tak to jest, ze Hajduk zmysly trzyma na uwiezi ;) na te okazje we dwoje, natomiast po takim Nerwusie dajmy na to nie spodziewalbym sie cudow - cala para, panie tego, w gwizdek :) ale ja sie nie znam, dlatego wole was poczytac ;)
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
  • onion68 19.02.07, 20:22
    Mógłby być Żaczek, gdyby nie jego jojczenie nad przypalonym bigosikiem...
    Chyba jednak Marek Pałys, gdyby ogolił wąsy. Człowiek energiczny, lubiący swoją
    pracę, widzi w Idzie kobietę... A że sobie trochę śpi, to i dobrze, nie plącze
    się pod nogami i nie jojczy. Kobieta musi mieć trochę swojego życia, a w końcu
    czasami razem odsypiali...
    Co do koszmarnego, to chyba znów nieszczęsny Ignacy się nasuwa - i się plącze, i
    jojczy, i nie pomaga. Wreszcie last but not least, on mi się kompletnie
    aseksualnym widzi.
  • dakota77 19.02.07, 20:24
    Marek troche spi? Ostatnio ciagle. A szkoda, bo fajny.
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • onion68 19.02.07, 20:31
    Trzeba nie narzekać, tylko czasem się przyłączyć :)
  • kai_30 19.02.07, 20:50
    Oj, nie. Ja bym z takim śpiącym rycerzem nie wytrzymała. "Ja cię kocham, a ty
    śpisz" to zdecydowanie nie jest film z mojego życia ;)

    A Ignac fuj, to fakt :) No ale on to nawet z racji wieku nie wchodzi w grę.

    --
    Wisi mi, kto wisi na latarni, a kto o nią się opiera...
  • ready4freddy 19.02.07, 21:34
    sluchajcie, to jest nieprawdopodobne.. jaki tu risercz mozna przeprowadzic na tym watku, to glowa mala :) mowie to z mego samczego punktu widzenia ;)
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • dakota77 19.02.07, 21:41
    I jakiez to wnioski wyciagnales?;-)))
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • ready4freddy 19.02.07, 21:43
    nadal wyciagam :) notuje na marginesach, a co celniejsze fragmenty to wezykiem, Jasiu, wezykiem ;) a swoja droga probuje sie odnalezc, chociaz czesciowo, w ktoryms z bohaterow Jezycjady, ale mi nie idzie :D
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • dakota77 19.02.07, 21:45
    Uff, jak to dobrze:). To znaczy, ze jestes normalnym facetem:)

    Ekhem, czy ty czasem zagladasz do swojego profilu na forum gazety? Chcialabym cie dodac do przyjaciol;)
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • monikate 19.02.07, 22:19
    Idealni to Baltona i Żaczek. Reszta mocno dyskusyjna choćby z w/wymienionych
    powodów.
    A co do Hajduka, to taki dzieciorób z niego jest... wiem, wiem oni lubią dzieci
    i chcieli mieć dużą rodzinę, ale...
    --
    Od wołu żąda się mięsa, a od krowy mleka i nie należy mylić kolejności
  • ready4freddy 19.02.07, 22:46
    no zagladam.. czasem :) dodawaj :)
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
  • dakota77 19.02.07, 22:50
    Super:). Tak sobie dzis klikalam po nickach osob z tego forum i jakos nie widze wizytowek:]
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • dakota77 19.02.07, 23:31
    A tak wracajac do tematu, Jottka, gdzie jestes?:). Mialas wrocic do dyskusji:P)
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • tilija 19.02.07, 23:35
    Zauważam ciekawą rzecz. Wątek w założeniu miał dotyczyć najlepszych mężów dla
    bohaterek Jeżycjady, a my zastanawiamy się właściwie, który z nich najbardziej
    by nam odpowiadał:-) No ale dzięki temu dyskusje robią się bardziej życiowe, że
    tak powiem.
  • dakota77 19.02.07, 23:38
    Bohaterki sa chyba zadowolone, zreszta nie maja wyjscia, bo autorka dala glownym bohaterkim szczesliwe malzenstwa. Sprobowalyby tylko byc niezadowolone:). A my faktycznie kierujemy sie swoim gustem:)
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • ginestra 20.02.07, 00:49
    Nadrabiam zaległości w czytaniu wątków i nie mogę wyjść z radosnego podziwu jak
    ciekawie i twórczo piszecie :)
    Ciekawa rzecz, najbliżej (w sensie: najintymniej) poznajemy mężczyzn Jeżycjady
    wtedy kiedy są zakochani i wtedy objawiają często jakąś wrażliwość, zmysłowość,
    fajne cechy innymi słowy, ale potem niewiele już o nich wiemy od tej strony w
    czasach kiedy są mężami. No bo ta fascynacja ustępuje potem (częściowo) miejsca
    intymności i zaangażowaniu i te składniki mają potem już nieco inne odcienie i
    inaczej się komponują w dalszym wspólnym życiu.

    Wiadomo, że ci którzy są odpowiedzialni i opiekuńczy to na pewno mają to na
    wielki plus. No i też wszyscy oni (ci odpowiedzialni i opiekuńczy) mają również
    tę ogromną zaletę, że świata nie widzą poza swoimi żonami i są im wierni.
    (Innymi słowy - prócz Pyziaka i Tunia wszyscy spełniają chyba ten warunek - z
    założenia, w sposób domyślny itp.). To jest według mnie bardzo ważny element -
    niby podstawowy, więc o tym nie pisaliście, ale obserwacja życia pokazuje, że z
    tą wiernością to bywa różnie. Więc mają ten zdecydowany "inplus".

    Co do ich innych "cech osobniczych" słusznie zauważyła Dakota, że patrzymy
    bardziej na swój gust. Ja też tak to widzę i jeśli chodzi o mój gust, to trudno
    mi znaleźć idealnego faceta wśród tych bohaterów, chociaż wielu szczerze lubię.

    No i mam dylemat, bo ten Dambo taki fajny i ciepły, podoba mi się, ale nie wiem
    czy również przejawia dużo energii i iskry w innych obszarach: łóżkowych i
    życiowych. No i nie wiem w związku z tym czy może być tym idealnym. Ale do Bebe
    pasuje. Jest za to bezsprzecznie czuły i oddany. Muszę przyznać, że to byłby mój
    faworyt jeśli już.

    W Bernardzie z kolei podoba mi się bardzo ta jego afirmacja życia, ale cielesna
    powłoka i ogólny całokształt - nie, to znaczy nie na męża, nie ta bajka w ogóle,
    choć przyjemnie poczytać te jego barokowe teksty i śledzić jego artystyczne
    poczynania. :)

    Robrojek wydaje mi się zbyt poważny i nudnawy, mimo bezsprzecznych innych zalet.
    No, ale ma u mnie wielki naprawdę minus z powodu (domniemanego, ale jakoś
    dobitnie domniemanego) ożenienia się ___bez miłości___ z pierwszą żoną :/ Co by
    było gdyby nie umarła?? Jakie to byłoby życie?? Zwłaszcza jeśli ona w nim była
    zakochana??

    Ignacy - jak większość przedmówców - też uważam, że niestrawny i aseksualny, nie
    mogę sobie wyobrazić, że za młodu był inny, naprawdę, choć czytałam Kalamburkę.
    :((( Jako mąż w innych aspektach - dziwny zaiste, nie pomaga, jest dla Mili 5
    dzieckiem, dobrze, że chociaż zarabia jakieś pieniądze.

    Marek wydaje się być mężczyzną do rzeczy, niemniej jest parę aspektów, które
    mnie niepokoją i przeszkadzają mi w jego jednoznacznie fajnym odbiorze: a więc
    to, że ciągle śpi! Przecież nie musi tak wcale być!! Sytuacja kiedy ma się takie
    spiętrzenie dyżurów i dodatkowych prac może być raczej czasowa, ale nie sądzę,
    żeby tak __musiało__ wyglądać __latami__ życie jego i jego rodziny, żeby nie
    było można na to nic poradzić. Jest to kwestia priorytetów, jakiegoś spojrzenia
    na rodzinę i jej potrzeby, wyjście poza bierność i automatyzm. Zwłaszcza, że
    mieli odłożonych już dużo pieniędzy (niepotrzebnych ponoć).
    No i nie podoba mi się, że nie wysyła dzieci na wakacje, że nie szuka zdrowszego
    mieszkania dla rodziny i innych rozwiązań życiowych, na przykład jakiejś pomocy
    domowej gdyby zamieszkali trochę dalej od teściów itp. Żeby życie ich nabrało
    jakiegoś kształtu, jakiegoś poczucia, że on jako mężczyzna panuje nad sytuacją i
    dba o dobrostan rodziny, ma inicjatywę, jakąś wizję itp. To mi przeszkadza, bo
    naprawdę go lubię, wydaje mi się bardzo normalny i bezpieczny bez nudności, co
    jest jego dużym plusem.

    Szukam dalej w głowie takiego idealnego i nie znajduję :(
    No bo ci niby dobrzy mężowie typu Maciek i Hajduk realizują się zawodowo, ciągle
    siedzą za granicą na różnych naukowych stypendiach i kontraktach, a żony same
    zasuwają cały czas z gromadką dzieci. Te obrazki w Jeżycjadzie stanowią, dla
    mnie przynajmniej, duży dysonans i nie tyle chodzi mi o fakt, że mąż wyjeżdża
    czy zarabia, a żona z konieczności zajmuje się domem, tylko o to, że przecież
    znamy aspiracje i osobowość tych bohaterek i jakoś tak one są potem pokazane w
    cieniu męża, i że są z tym nieskończenie happy. :( To mi przeszkadza, że jest to
    ujęte jako taka właśnie oczywistość. :((((

    Ten Baltona jakoś się tu faktycznie broni jako najnormalniejszy:
    przedsiębiorczy, odpowiedzialny, zakochany w żonie, mający przy tym trochę luzu
    i fantazji, optymista, facet, który jest sobą i przy którym żona jest sobą.
    Jedynie ja do niego nie czuję jakiejś "chemii" przez karty powieści. Ale cieszę
    się, że najwyraźniej Pulpa tak i są szczęśliwi.

    Pozdrawiam!

  • tygrys2112 20.02.07, 01:09
    > Marek wydaje się być mężczyzną do rzeczy, niemniej jest parę aspektów, które
    > mnie niepokoją i przeszkadzają mi w jego jednoznacznie fajnym odbiorze: a więc
    > to, że ciągle śpi! Przecież nie musi tak wcale być!! Sytuacja kiedy ma się
    taki
    > e
    > spiętrzenie dyżurów i dodatkowych prac może być raczej czasowa, ale nie sądzę,
    > żeby tak __musiało__ wyglądać __latami__ życie jego i jego rodziny, żeby nie
    > było można na to nic poradzić. Jest to kwestia priorytetów, jakiegoś
    spojrzenia
    > na rodzinę i jej potrzeby, wyjście poza bierność i automatyzm. Zwłaszcza, że
    > mieli odłożonych już dużo pieniędzy (niepotrzebnych ponoć).
    > No i nie podoba mi się, że nie wysyła dzieci na wakacje, że nie szuka
    zdrowszeg
    > o
    > mieszkania dla rodziny i innych rozwiązań życiowych, na przykład jakiejś
    pomocy
    > domowej gdyby zamieszkali trochę dalej od teściów itp. Żeby życie ich nabrało
    > jakiegoś kształtu, jakiegoś poczucia, że on jako mężczyzna panuje nad
    sytuacją
    > i
    > dba o dobrostan rodziny, ma inicjatywę, jakąś wizję itp. To mi przeszkadza, bo
    > naprawdę go lubię, wydaje mi się bardzo normalny i bezpieczny bez nudności, co
    > jest jego dużym plusem.

    już kiedyś chyba o tym pisałam, ale ten sen Marka nie jest przypadkowy.
    Prawdziwy Marek Pałys umarł, ale przed śmiercią poprosił MM o to, aby w
    powieści mógł być mężem Idy. MM spełaniła tę prośbę. Sądzę, że zarówno biała
    róża w noc poślubną (niewinny z pozoru żart Laury) i ciągły sen Marka, są
    aluzją do rzeczywistych losów Marka Pałysa.
  • mmoni 20.02.07, 11:24
    Ciekawa koncepcja, ale noc poślubna to chyba nie świadomy zabieg MM, chociaż
    może rzeczywiście podświadomie jej się ta grobowa lilia skojarzyła z losem
    Marka. Pamiętam jakiś wywiad, gdzie właśnie opowiadała o losach prawdziwego
    Marka Pałysa. Marek poprosił MM, aby jego alter ego miało noc poślubną i
    autorka postanowiła z tego wybrnąć w ten sposób, że noc poślubna miała być w
    konwencji komedii slapstickowej. Z czego nie czynię zresztą autorce zarzutu,
    takie wymogi gatunku - powieść dla panien to nie "Delta Wenus".
    --
    Nika

    Londyn – Z niewiadomych przyczyn od ośmiu tygodni nie może się rozpocząć I
    Międzynarodowy Zjazd Pechowców. Nowy Pompon
  • ginestra 20.02.07, 11:40
    Ach, teraz rozumiem co może przyświecać Autorce w takim przedstawieniu Marka.
    Coś mi świta ponadto, że faktycznie była mowa na forum o prawdziwym Marku
    Pałysie. Zapomniałam.

    Niemniej ja osobiście nie mogę się zupełnie w tej koncepcji odnaleźć. Bo nawet
    jeśli postać Marka jest wzorowana na autentycznym, nieżyjącym przyjacielu pani
    MM, to dlaczego niby musi on ciągle spać i być nieobecny? Nie chodzi o to, żeby
    skupiał na sobie uwagę jak Bernard, ciągle gadał i uczestniczył w akcji, robił
    różne szalone rzeczy, ale - skoro w powieści jest żywy - to żeby zachowywał się
    jak żywy człowiek, zwłaszcza jeśli jest mężem Idy - postaci ciekawej,
    dynamicznej, sympatycznej, takiej, której towarzyszymy cały czas od dzieciństwa,
    no i zwłaszcza, że jest ojcem ich dzieci. Myślę, że powinno być pokazane jak o
    te dzieci po ojcowsku dba, w sensie o ich rozwój fizyczny i emocjonalny, jak
    wprowadza je w świat i jakim jest dla nich wzorem, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę
    fakt, że jako mąż Idy jest postacią ze ścisłego grona bohaterów oraz, że jego
    dzieci występują często jako postaci pierwszoplanowe. Szkoda, że nie jest
    "pełną" postacią, bo podskórnie przeczuwam (i jak widzę nie tylko ja), że jest
    naprawdę fajnym facetem, mi by naprawdę taki odpowiadał jako mąż gdyby nie te
    uwagi, o których pisałam. ;)
    Pozdro!
  • tygrys2112 20.02.07, 16:23
    a czy jego snu nie możnaby potraktować symbolicznie? Prawdziwy Marek śpi (w
    przenośni oczywiście), więc i literacki Marek śpi...
  • croyance 17.07.07, 21:28
    Ale to bylby, IMHO i z calym szacunkiem, glupi pomysl.
    Przeciez wlasnie o to chodzilo, jak sie domyslam, ze non omnis moriar i zycie
    Marka ma miec kontynuacje w powiesci - zeby o nim nie zapomniano.
    Jesli obiecuje sie komus umierajacemu uniesmiertelnienie go w powiesci i danie
    mu, hm, powiesciowego zycia w zamian za prawdziwe, to po co usmiercac go
    ponownie?
  • onion68 20.02.07, 16:25
    > no i zwłaszcza, że jest ojcem ich dzieci. Myślę, że powinno być pokazane jak o
    > te dzieci po ojcowsku dba, w sensie o ich rozwój fizyczny i emocjonalny, jak
    > wprowadza je w świat i jakim jest dla nich wzorem

    Zdaje się, że w którejś z części Józinek wspomina rozmowy, zabawy i
    baraszkowanie z ojcem, to by oznaczało, że jednak Marek życia rodzinnego i
    obowiązków ojcowskich nie pozostawia odłogiem...
  • mmaupa 20.02.07, 01:05
    Ideal: Hajduk, Marek (po przebudzeniu). Bo lubie naukowcow (ale zyciowych!) i
    ludzi ktorzy maja cos do powiedzenia, a nie miedla ozorem bez potrzeby. Poza tym
    i Hajduk i Marek wydaja mi sie sympatyczni, solidni, nie flirtuja z kazda
    samiczka w zasiegu wzroku (wczesny Baltona, Bernard), wygladaja na takich co
    dotrzymuja slowa, nie spozniaja sie na randki, okryja plaszczem, zajma sie
    dziecmi i poprowadza kulturalna konwersacje. Rzetelni, ale nie nudnawi.

    Koszmarni:
    Ignac - chyba wiadomo.
    Bernard - gdyby mi sie facet snul po domu i gledzil non-stop to chyba bym
    zwariowala. Artysta przeklety zupelnie mnie nie pociaga! Niech znajdzie jakas
    przyzwoita prace, a nie siedzi na garnuszku u Anieli.
    Frycol - naukowiec niezyciowy. Niech mu bedzie, ze fizyk - ale chyba podstawowa
    wiedze biologiczna powinien posiadac (jak sie robi male Mileny/Melanie)? Poza
    tym srednio mi sie podoba rzucanie cytatami z pism populalrno-naukowych i
    popisywanie sie cudza wiedza. Jakby sam nic nie mogl wymyslic...
  • izjaa 20.02.07, 14:39
    Najlepszy czy najgorszy? Pytam, bo chyba mam do niego słabość :)
    --
    Maluta
  • tilija 20.02.07, 23:20
    Mamert-mąż coś nie bardzo do mnie przemawia. Wszystkie przesłanki wskazują na
    to, że może być domowym tyranem i niezbyt dobrym ojcem. Kowalikowa jeszcze jako
    tako z nim się dogadywała, bo była wyrozumiała, ugodowa i hamowała jego wybuchy
    złości, ale podejrzewam, że Roma i Tomek mieli z nim poważne przejścia. Córka
    zwiała z domu, gdy tylko pojawiła się pierwsza ku temu okazja, a Tomcio
    cierpiał bo czuł, że nie spełnia oczekiwań ojca, wybrał studia nie takie jakie
    powinien i w ogóle jest przyczyną wszystkich frustracji ojca.
  • truscaveczka 21.02.07, 11:06
    No tak, ale to jako ojciec.
    Mężem był MSZ całkiem do rzeczy, jeśli się wzięło poprawkę na jego szalony
    temperament.
    --
    MSPANC(Mogłam Się Powstrzymać Ale Nie Chciałam)¬_¬
    ♥Olguś♥ W swoich wypowiedziach posługuję się
    językiem polskim. Wątpliwości rozwiewa słownik
  • dakota77 21.02.07, 11:15
    Na mnie Mametowie robili zawsze dobrze wrazenie jako malzenstwo. W ogole w Klamczusze fajna z nich byla rodzinka. SZkoda, ze potem z Mamerta taki tyran wyszedl.
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • izjaa 21.02.07, 13:18
    dakota77 napisała:

    > Na mnie Mametowie robili zawsze dobrze wrazenie jako malzenstwo. W ogole w Klam
    > czusze fajna z nich byla rodzinka. SZkoda, ze potem z Mamerta taki tyran wyszed
    > l.

    Myślę tak samo :)

    --
    Maluta
  • truscaveczka 21.02.07, 14:48
    Wiesz, negatywne cechy wyraźnieją z wiekiem. Vide Ignac.
    --
    MSPANC(Mogłam Się Powstrzymać Ale Nie Chciałam)¬_¬
    ♥Olguś♥ W swoich wypowiedziach posługuję się
    językiem polskim. Wątpliwości rozwiewa słownik
  • ida198511 16.07.07, 18:04
    Idealnych mężów w "Jeżycjadzie" nie ma (w normalnym życiu zresztą też nie), ale
    wydaje mi się, że jest paru dobrych, na przykład Maciek, którego notabene nigdy
    nie lubiłam, ale staram się być obiektywna. Pomagał on Kresce w zajmowaniu się
    dziećmi, kupował jej prezenty, które rzeczywiście chciała dostać, był dla niej
    czuły. Wrażliwy, mądry, pomocny Dambo, rozumiejący Bebe bez słów, i to od
    początku ich znajomości, też nie może być dla niej złym mężem, podobnie jak
    Tomek dla Elki. Baltonę zawsze lubiłam, ale nie mam pojęcia, jak układa się
    jego pożycie z Patrycją. Robrojek także nie jest zły, przynajmniej dla Natalii -
    kogoś takiego jak on właśnie potrzebowała.
    Koszmarnymi mężami są moim zdaniem Ignacy, Jan Schoppe i Bernard.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka