21.11.07, 17:20
Łączy nas Jezycjada, to wiemy. Niektórzy kochają też Muminki :). A
poza tym? Czy łączy nas też borejkowska miłość do książek?
Był tu kiedyś podobny wątek, ale to już dawno i nieprawda.
Zatem proszę o podanie największej literackiej miłości i tytuł
ostatnio przeczytanej książki. Namówię Was do zabawy?

Ja kocham czytać, a miłością ostatnio najżywszą darzę Henninga
Mankella. A ostatnio przeczytałam "Spiralę śmierci" Leeny Lethonien
(nie umiem sobie przypomnieć nazwiska).
Taka jakaś kryminalna się zrobiłam...
A co u Was?
Edytor zaawansowany
  • verdana 21.11.07, 18:15
    Ostatnio "Moje Midford" Karen, po raz kolejny.
    Nie umiem nie czytać. A kryminaly uwielbiam, chociaż Mankella (choć
    przeczytałam wszystko) jakos nie bardzo.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • ciotka_paszczaka 21.11.07, 19:27
    I to jak!!!, ostatnio "Bal u zegarmistrza Teofila", (dla mlodziezy); "Herbatniki
    z Jagodami" (dla doroslych -do poduszki); .... (dla fachowcow );The Guilt of
    Innocents ( z cyklu Owen Archer Mysteries 9- wspolczesna powiesc
    kryminalno-historyczna;osadzona w sredniowiecznym Yorku; dla przyjemnosci)...i
    wiele innych. Uwielbiam czytac!
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • laura-gomez 21.11.07, 19:40
    Ostatnio przeczytałam "Nieznany kraj" Zofii Kossak-
    Szczuckiej, "Królową Margot" Dumasa i "Zmartwychwstanie" oraz "Annę
    Kareninę" Tołstoja. Właśnie kończę I tom "Wojny i pokoju"
  • onion68 21.11.07, 21:02
    A czytałaś już "Świat szeroko zamknięty"? Nawet chciałam ją tu przywołać przy
    okazji dyskusji nad "Musierowicz na gwiazdkę", ale już się bałam, że mnie
    posądzicie o to, że jestem związana z autorką, wydawnictwem, czy coś takiego.
    Nic z tych rzeczy, naprawdę jakoś ją lubię zupełnie bezinteresownie. W "Świecie"
    mamy postać wdowy (między innymi), która właśnie_woli_święta_spędzać_sama. I
    cudowną definicję dresiarstwa emocjonalnego.
    Uwielbiam Bolka Desperado :-)
  • agnieszka_azj 22.11.07, 21:29
    verdana napisała:

    > Ostatnio "Moje Midford" Karen, po raz kolejny.

    Cały cykl Karon o Mitford czytałam po kilka razy ;-)

    > Nie umiem nie czytać. A kryminaly uwielbiam, chociaż Mankella
    (choć
    > przeczytałam wszystko) jakos nie bardzo.

    Za kryminałami nie przepadam - wyjątek robię tylko dla Donny Leon
    ze względu na Wenecję.
    Z twórczości Agathy Ch. najbardziej lubię "Autobiografię" ;-)


    Największa literacka miłość - chyba "Krystyna córka Lavransa".
    Albo "Noce i dnie"... Albo "Wojna i pokój"...

    A czytam "na okrągło" - najczęściej kilka książek równocześnie.
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • onion68 23.11.07, 08:31
    > Z twórczości Agathy Ch. najbardziej lubię "Autobiografię" ;-)

    Tak jest, wspaniała :-)
  • laura-gomez 23.11.07, 10:02
    Też lubię "wojnę i pokój":) właśnie ją czytam po raz drugi.
    I zdarza mi się czytać kilka książek jednocześnie, tak jak tobie:)
  • onion68 21.11.07, 20:57
    Teraz czytam jednocześnie, w zależności od tego gdzie się znajduję i w jakim
    nastroju:
    - "Moja rodzina i inne zwierzęta" Geralda Durrela
    - "Lato Muminków"
    - "Kalamburkę"
    - "Dym i lustra" Gaimana
    Z ostatnio przeczytanych najbardziej spodobał mi się "Gwiezdny pył" Gaimana,
    który z okazji premiery filmu rzucał się w oczy w księgarniach (wcześniej nie
    znałam tego autora) i "Damy z Grace Adieu" Susanny Clarke. Niestety, już od
    dawna nie trafiłam na rzecz, która pochłonęłaby mnie całkowicie i nie pozwoliła
    do końca zająć się na dobre niczym innym (a to w czytaniu kocham najbardziej).
    Ostatnia to "Szkarłatny płatek i biały".
    Niedawno polubiłam też Alexandra McCall Smitha (zarówno mmę Ramotswe jak i tę
    wariatkę od klubu filozoficznego), ale zrobiłam sobie przerwę.
    Odkupuję sobie właśnie "Trzech panów w łódce", bo muszę ich mieć pod ręką, a
    właśnie odkryłam, że gdzieś wsiąkli :-/
    Wybaczcie gadulstwo ;-)
  • kasnia 23.07.08, 17:39
    Daj znać, jak Durell się podoba. ;)
    W razie czego, służę innymi książkami (zawsze można pożyczyć wysyłając)
  • ding_yun 21.11.07, 21:00
    Dorota Terakowska - odkryłam ją niedawno na nowo.
  • sowca 21.11.07, 22:13
    Ja mam fazę na Lucy Maud Montgomery - skonczyłam po raz
    setny "Emilkę ze Srebrnego Nowiu" i zabieram się za "Błękitny
    zamek". A z innych książek - ostatnio rozczytuję się w Agacie
    Christie, niedawno skonczyłam też biografię J. K. Rowling.
    Czytanie to mój największy nałóg.
    --
    "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie.
    Praktycznie galopuje"
  • mamalilki 21.11.07, 23:54
    A ja przeczytalam Dzume w Breslau i juz chyba nie moge wiecej Krajewskiego. Dla
    odreagowania chya zabiore sie za pamietniki Jasienicy, bo juz dawno leza i
    czekaja. Jakos mi sie przejadly czytadla ostatnio.
    a o LM Montgomery - znalam kiedys kobiete, ktora powiedziala mi ze zawsze na
    jesieni przychodzi taki beznadziejny moment, ze musi przeczytac wszystkie Anie i
    dopiero jej sie polepsza.
    --
    Lilka
    Ewa
  • jhbsk 22.11.07, 10:13
    Uwielbiam L.M. Montgomery. Bardzo lubię Jane Austen. Ostatnio dorosłam wreszcie,
    by czytać Lema.
    --
    JS
  • ready4freddy 22.11.07, 11:25
    aktualnie "Hitchiker's Guide to the Galaxy" Douglasa Adamsa (jestem w trakcie
    ostatniej opowiesci, "Mostly Harmless"), a wczesniej "The Crying of Lot 49"
    Thomasa Pynchona :)
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • nighthrill 22.11.07, 14:56
    Ostatnio : Judy Budnitz " Gdybym ci kiedyś powiedziała" - realizm magiczny w
    kobiecym wydaniu, bardzo piękna i niepokojąca książka.
    "Dolina muminków w listopadzie"
    "Karty na stół" Agathy Christie - taki sobie kryminał, pisała lepsze

    Uwielbiam książki.
  • nula8 22.11.07, 15:08
    Poza Agatą czytałam to samo w październiku :)
  • tygrys2112 22.11.07, 19:09
    najchętniej poza Jeżycjadą czytam poezję :) Ostatnio kupiłam sobie
    50 erotyków niemieckich :))) na bazarze widziałam ostatnio wszystkie
    dzieła mojego ukochanego Kästnera, ale kosztowały 70 Euro i się
    zawahałam. A potem już jarmark się skończył :((( Poza tym zaczęłam
    czytać Orwella "Folwark zwierzęcy"
  • uccello 22.11.07, 21:19
    Kastner? ten od "35maja"?
    Uwielbiam, zwłaszcza jak przykłada jeszcze do tego rączkę Bohdan
    Butenko.

    Moją największą literacką miłością jest Vladimir Nabokov.
    *********************************************************
    Za każdym razem, kiedy czytam "Pnina", albo "Blady ogień"
    albo "Lolitę" pokrywa czaszki podnosi mi się wolniutko i z cichym
    skrzypieniem, aby wypuścić siwy dym- efekt zachwytu i zdumienia, że
    ktoś tak precyzyjnie i mistrzowsko potrafi władać słowem.
    Uwielbiam Trumana Capote- zwłaszcza te ksiażki sprzed " Z zimną
    krwią". Ukochane opowiadanie -"Pan Bieda".

    Na warsztacie mam-eseje i teksty wykładów Amy Tan - tej od Żony
    kuchennego boga i Nastawiacza kości.

    Rozczarowałam się bardzo nowym Akuninem o tytule -Książka dla
    dzieci. Cykl o Fandorinie, bardzo gładko i z dużą przyjemnością
    wchodził mi do organizmu, a tu klops.
  • matkazbud 23.11.07, 14:50
    wspomnienia nabokova "Pamięci, przemów" są BOSKIE
  • ready4freddy 23.11.07, 14:56
    ooo... wlasnie mi przypomnialas, ze musze sobie kupic "Blady Ogien" i "Ade".. bo
    Lolite to mama, oryginal i doskonale tlumaczenie pana Stillera :) ale poki co
    przede mna "Gravity Rainbow" Pynchona, ot co :) a Capote tez uwielbiam, i
    Updike'a :) no i Rotha, rzecz jasna.. kiedy w koncu przeczytam Plot Against
    America, oto pytanie?

    tak jeszcze z innej beczki - jak zobaczycie kiedys na polce (w bibliotece, bo
    raczej nie ksiegarni) nazwisko Peter de Vries, bierzcie od razu :)

    ps. zapomnialbym, ze po raz n-ty czytam "Czlowieka epoki" Iredynskiego,
    baaaardzo polecam :)
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • onion68 23.11.07, 22:06
    jak zobaczycie kiedys na polce (w bibliotece, bo
    > raczej nie ksiegarni) nazwisko Peter de Vries, bierzcie od razu :)

    Krewny Tissai?;-)
    Zajrzałam do Biblionetki i okazało się, że czytałam kiedyś "Przepych kolibra". W
    wyniku tego nigdy nie obejrzałam jakiegokolwiek teleturnieju bez podejrzliwości.
  • ready4freddy 03.06.08, 21:26
    ja tez czytalem, ale nic nie pamietam (poza tym, ze bylo dobre). nie pamietam
    tez, z czyjego wiersza pochodzi tytul.. ci, ktorzy blyszcza przepychem kolibra,
    tak to szlo? Ralph Waldo Emerson? dobra, nie czas obnazac ignorancje, chcialem
    cos polecic. otoz jesli wpadnie wam w rece ksiazka "Swiety spokoj" (oryg.
    "Bliss"), autor to Peter Carey.. jedna z moich ulubionych, naprawde rewelacja.
    polskie wydanie z lat 90tych ma dosc kretynska okladke, mianowicie kolaz dwoch
    fotek pan z reklam bielizny (nie, nie zartuje :) i rysunku faceta w ciemnych
    okularach i z sumiastymi wasami. ale niech nie zraza was okladka, ksiazka jest
    genialna. opowiadania z tomu "rola grubasa w historii" rowniez, zwlaszcza
    "zbrodnie wojenne".. ale to trzeba przeczytac, zeby docenic :) POLECAM!!!
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
    live dead alien body.
  • anul8 02.12.07, 17:11
    Ostatnio przeczytalam
    - "Dolinę Cierni" - (fantastyka, coś podobnego do... hmmm
    może "Opowieści z Narni"??) nie pamietam autora
    -"Tajemnicę Amelii"-(dziewczyna odkrywa, że jest syreną)-Liz Kessler
    - "Dziewczynę z Pomarańczami" - powieść dla młodzieży ommiłosci i o
    śmierci - Jostein Gaarder(autor "świata Zofii")
    Bardzo podobała mi się "Dolina Cieni" i "DZiewczyna z Pomarańczami"
    "Tajemnica Amelii" - średnia
  • onion68 31.05.08, 06:08
    Czy wiecie, że żeby znaleźć ten wątek wpisałam do wyszukiwarki frazę "czytacie"
    i wyświetliło mi się kilkanaście stron wyników z samego 2008 roku, tyleż z 2007?
    Coś to o nas mówi, nie?
    A chciałam się podzielić z Wami tym, że teraz męczę, tak jest, męczę "Złego".
    Tyle czasu się zasadzałam, nie udawało się, a wreszcie dopadłam w bibliotece. Po
    dwóch tygodniach jestem w jednej trzeciej.I nie bardzo rozumiem, dlaczego, nie
    zdarza mi się tyle czasu przedzierać przez książkę tych rozmiarów ;-) Skoków w
    bok prawie niet. Proza barwna i soczysta, fajny obraz Warszawy lat
    pięćdziesiątych. Może trochę utrudnia sprawę ilość pomniejszych i
    pogłówniejszych postaci, trzeba się koncentrować. Irytują mnie jednak
    grafomańskie IMO zabiegi w postaci "oczu zawoalowanych alkoholem" oraz opis
    pierwszej randki Halskiego i Marty. Dialogi koszmarnie idiotyczne, chyba że tak
    wyglądała inteligentna bajera w tym czasie ;-) Były jeszcze inne kwiatki, ale
    już mi umknęły.
    --
    Nerwowa jestem i chociaż w duchy nie wierzę, to jednak bardzo się ich boję.
  • metwoh 31.05.08, 16:25
    Miałem podobne odczucia czytając Złego. A to było wtedy dzieło
    kultowe. Może po socrealizmie pokazanie, że można poruszać inny
    temat, niż kolektywizacja i odbudowa zrobiło taką furorę.
  • ready4freddy 03.06.08, 14:31
    no patrz, a ja "Zlego" uwielbiam i pierwszy raz przeczytalem w pare dni :) ma
    swoje tandetne detale, natomiast czyta sie swietnie.
    juz tam bajerze doktora, bywalca lokali, niczego prosze nie odmawiac :)
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza,
    korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • onion68 03.06.08, 21:29
    Najciekawsze jest to, że męczę, a za inne się nie biorę :-) Coś więc musi w tym być.
    --
    Nerwowa jestem i chociaż w duchy nie wierzę, to jednak bardzo się ich boję.
  • jottka 03.06.08, 21:31
    przeczytaj sobie 'złego tyrmanda' mariusza urbanka, bardzo dobre jako pendant do
    tekstu:) jakoś ostatnio też w tv kultura było pare ciekawych dokumentów o
    tyrmandzie, może powtórzą.
  • onion68 24.06.08, 16:15
    Kwiatki ze "Złego":
    "Skronie jej pulsowały oszałamiająco, czuła dziką emocję pobieranych w ciągu
    sekund decyzji."
    "Filip Merynos zbiegł po schodach jak sztubak, zrzucając tułowiem na półpiętrach
    wokół poręczy, podskakując i gwiżdżąc." (tu oczyma duszy mojej widzę luźne
    fragmenty anatomii, latające wokół tej poręczy);
    Godny następca Mniszkówny?
    --
    Stell dich mitten in den Wind, glaub an ihn und sei ein Kind
    Lass den Sturm in dich hinein und versuche gut zu sein
    Bayon
  • idomeneo 31.05.08, 07:49
    a ja przymierzam się właśnie do listów Abelarda i Heloizy, ale zrobiłam sobie
    małą dygresję w stronę Brulionu Bebe B.
    --
    Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
    rather walk.
  • marajka 31.05.08, 12:15
    Nie wyobrażam sobie życia bez czytania, ja nawet nie pamiętam czasów w których nie potrafiłam czytać. Czytam wszystko właściwie, choć ostatnio tylko podręczniki akademickie;/ Ale niech się tylko skończy sesja, mam już kilka upatrzonych w Empiku, z pewnością wrócę też do "Ono".
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • teklat 31.05.08, 14:24
    Ostatnio najczęściej podręcznik do włoskiego. Dla relaksu (po raz
    nie wiem który) "Marię i Magdalenę". Dla refleksji "Kore"
    Szczeklika (polecam zwłaszcza że przepięknie wydana podobnie jak
    jej poprzedniczka "Katharsis").
    Na więcej nie mam czasu, bo ten włoski...
    --
    Kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez roweru
  • ready4freddy 03.06.08, 13:05
    a czemu akurat do wloskiego, ze zapytam z ciekawosci? "sluzbowo", znaczysie,
    naukowo?
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza,
    korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • dakota77 31.05.08, 14:49
    Noja najukochansza ksiazka jest "Wahadlo Foucaulta" Umberto Eco. Uwazam ja za
    ksiazke mojego zycia., Ostatnio przeczytana jest "Going Postal" Pratchetta,
    mialam ten tom zalegly, a "Making Money" czekalo.
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • szprota 31.05.08, 15:35
    Na kompie - Zimistrza Pratchetta.
    Analogowo: aktualnie jakieś romansidełko. Próbowałam zmóc najgłupszego anioła
    Christophera Moore'a, ale jak człowiek się wgryzie w Pratchetta, to się staje
    wymagający, jeśli chodzi o humor. Chodzi za mną "Rachuba Świata" Kehlmanna,
    wygóglałam gdzieś fragment i obśmiałam się setnie.

    --
    Группа Некоторых Людей
  • emae 01.06.08, 15:22
    Ostatnio - tak konkretnie to legendę o Aucassinie i Nicolette z książki 'W
    sidłach miłości" (z serii "Baśnie, legendy,mity"). Oczywiście czytałam to
    kilkaset razy,ma ze cztery strony... :)

    A na serio:
    - "Związki i rozwiązki damsko-męskie", czyli długaśna rozmowa Grocholi z
    psychologiem Andrzejem Wiśniewskim. Czytadełko, pogodne, można się ciekawych
    rzeczy dowiedzieć;
    - "Siostra" Małgorzaty Saranowicz - straszne, niepokojące, nie pozwalające o
    sobie zapomnieć dziełko. Jak dla mnie rozwiązanie zagadki zbyt oczywiste, ale i
    tak porusza.
    - "Odkrycie nieba" Harry'ego Mulischa - mocno przybliża się do pozycji
    "największa miłość literacka". Kawał prozy z prawdziwego zdarzenia.

    Największa miłość literacka to chyba wciąż "Lot nad kukułczym gniazdem",ale
    pewna nie jestem, bo czytałam to bardzo dawno. Oprócz tego "Lód" Dukaja.
  • moniko78 01.06.08, 22:27
    ostatnio - jak założycielka wątku, namiętnie czytam Mankella.
    Wciągające obłędnie!
    Zrobiłam sobie również powtórkę z Marqueza - Boże jaki on ma
    niesamowity język! Czytając go upajam się słowami. Działaja na mnie
    jak białe półwytrawne wino.
  • dakota77 01.06.08, 22:34
    Ja tez uwielbiam Mankella, choc czytalam na razie tylko kilka ksiazek. W ogole
    uwielbiam skandynawskie kryminaly:-)
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • moniko78 01.06.08, 22:38
    najgorsze jest że tylko kilka napisał. Zostala mi do przeczytania
    tylko Piąta Kobieta i na razie zwlekam z przeczytaniem w myśl zasady
    że oczekiwanie przedłuża przyjemność :-)
  • dakota77 01.06.08, 22:49
    Ja jestem w o tyle lepszym polozeniu, ze wiecej zostalo mi do przeczytania niz
    przeczytalam;-). Ale kiedys to sie zmieni, niestety.
    --
    I may be bad...but I feel goood;-)
  • nula8 03.06.08, 09:00
    A ja właśnie sobie przeczytałam za jednym zamachem: najnowszą historię z
    Mitford, której tytułu nie pamiętam :), a potem siedem tomów "Kota, który..."
    Bardzo mam dzięki temu pogodny nastrój :)
    Który jednakowoż szybko się skończy, gdyż właśnie zaczęłam czytać nową powieść
    Majgull Axelsson, a autorka ta, mimo że genialna, fantastyczna i fascynująca, do
    pogodnych nie należy. Jeśli nie czytaliście - polecam. "Kwietniowa czarownica",
    "Dom Augusty", "Ta, którą nigdy nie byłam". Fascynujące powieści. Kocham
    Skandynawów :)
    Poza tym, jak już się tak rozpędziłam, to polecę inną moją ukochaną autorkę -
    Carol Shields. Ona była tłumaczona na polski w jakiejś takiej serii, która
    sugerowała romansidła, ale nie dajcie się zwieść, doskonała jest to pisarka,
    strasznie smaczna. :)
  • onion68 03.06.08, 09:55
    Ja czytam Axelsson, doskonała proza, chociaż po lekturze jestem zawsze trochę
    zdołowana.
    "Dom Augusty" niesamowity, bardzo mnie poruszyła opowieść o samobójstwie
    nastolatki, imienia niestety chwilowo nie pamiętam. Straszne i niestety bardzo
    realistyczne.
    --
    Nerwowa jestem i chociaż w duchy nie wierzę, to jednak bardzo się ich boję.
  • jottka 03.06.08, 10:02
    andżelika jej było, tyle że w polskim wydaniu nie wiedzieć czemu zmieniono tytuł
    na taki wincy kretyński:( po szwedzku to jest coś w stylu 'tamtego lata' czy
    jakoś tak, sprawdze później, a po polsku ściąga się uwagę czytelniczą na dom
    augusty, który jako taki specjalnie znaczący nie jest, to już 'ród augusty'
    miałby więcej sensu.

    aha, nie czytałam jeszcze, ale ponoć 'lato polarne' anne sward równie dobre
    jest, choć też z gatunku skandynawskiej powieści dołującej:)
  • onion68 03.06.08, 10:05
    Cóż, podobno w życiu nie można się tylko cieszyć, niektórzy wręcz twierdzą, że
    świadczy to o kretyństwie ;-)
    Twoją podpowiedź jak zwykle biorę pod uwagę.
    --
    Nerwowa jestem i chociaż w duchy nie wierzę, to jednak bardzo się ich boję.
  • jottka 03.06.08, 10:10
    ta podpowiedź to relata refero, no ale skandynawistka polecała:) poza tym
    oczekiwaj w spokoju, bo mam maila do ciebie w szkicach z resztą podpowiedzi:)
    znalazłam książkę o wywernie czekoladoholiku:)
  • onion68 03.06.08, 10:21
    Czekam bardzo :-)
    --
    Nerwowa jestem i chociaż w duchy nie wierzę, to jednak bardzo się ich boję.
  • verte34 03.06.08, 11:46
    A czy ktoś tutaj kocha, lub choćby zna Robertsona Daviesa?
    Po raz drugi w życiu przekopuję się z oczami w słup przez
    jego "Cornish Trilogy" i praktycznie nie wychodzę z zachwytu.
    Jednocześnie czytam biografię Boya Żeleńskiego (kocham faceta) z
    serii "A to Polska właśnie" i, hm, no dobra, powiem - "Pieśń o
    Bernadecie", własciwie nie wiem dlaczego, chyba z nostalgii;)
    --
    Sen zająca

    Mam ciało 18-latki. Trzymam je w tapczanie.
  • kaliope3 03.06.08, 12:50
    Ja go bardzo lubię!Szczególnie polecam-na jedno dosłownie kłapnięcie "The
    Salterton Trilogy", a jest jeszcze "The Deptford trilogy"(jeszcze przede mną).A
    może ktoś z obecnych zna Anne Tyler? Np " Back when we were grownups",albo
    "Morgan's passing".Ją ja uwielbiam i gorąco polecam!
  • anutek115 03.06.08, 11:48
    O, ja tez czytam, nie teraz, bo nie mam nastroju na dołowanie się - nie masz jak
    "Kwietniowa czarownica", ona ma nawet głęboko, podskórnie jakiś optymistyczny
    rys (na skandynawską modłę, więc nie zwalający z nóg ;-)), nie to co "Dom
    Augusty" czy "Daleko od Nilfheimu" (któremu w drugim wydaniu zmieniono dowcipnie
    tytuł i mało brakowało, abym rzecz nabyła mniemając, że to nowość). "Ta, którą
    nigdy nie byłam" jeszcze nie czytałam i teraz się zastanawiam - czekać na
    jesień, gdy wokół stosowna aura? Czy przeciwnie, jak dokopać sobie, to teraz,
    gdy jakąś równowagę można złapać?
    I tak zastanawiając się, czytam sobie Marininę i jej "Zabójcę mimo woli" :-).
  • anutek115 03.06.08, 11:50
    A czytasz po polsku czy w oryginale? Bo jeśli po polsku, to zdaje się, że w
    czerwcu coś nowego ma się ukazac.
  • anutek115 03.06.08, 11:51
    To bylo do Moniko78 w sprawie Mankella, ostatnio moje wklejanie gdzie popadnie
    doprowadza mnie do rozpaczy.
  • moniko78 03.06.08, 14:00
    czytam po Polsku, a w czerwcu ma się ukazać Zapora (początkowo
    wydawnictwo mówiło o tytule Ściana Ognia).
    Juz sie nie mogę doczekać!
  • elm_m 25.07.08, 14:30
    Tak! Tak! "Odkrycie nieba" - niesamowita fabuła i JAK napisane!!
    (Całkiem dobry był tez film "na podstawie", jakoś niedawno widziałam w TV).
  • mmoni 04.06.08, 01:39
    Muszę się tym z kimś podzielić:
    www.readatwork.com/
    Teksty tak sformatowane (głównie w Power Poincie), ze dla wścibskiej koleżanki
    albo szefa będą wyglądały jak normalne prezentacje, nad którymi właśnie ciężko
    pracujemy ;-) Na razie wybór niewielki, ale pomysł mnie zachwycił.
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no
    border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s
    no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • ananke666 04.06.08, 11:51
    My się, proszę Ciebie, delektujemy.
    xD
    --
    Tupecik
  • mamapodziomka 18.06.08, 14:52
    Wyzej bylo o Mankellu, wiec sie dopisze.

    Tak ogolnie bardzo go lubie i pan komisarz Wallander cieszy sie moja ogromna
    sympatia, tak samo zreszta jak jego corka.

    Ale, ale... W niedziele wieczorem, zeby sobie troche zmniejszyc stres przed
    rozpoczeciem nowej pracy przeczytalam jednym kesem "Mozg Kennedy'ego". Mial byc
    kryminal, i byl to faktycznie kryminal, ale czegos tak ponurego,
    przygnebiajacego i strasznego juz nie pamietam. Wciagajacy byl jak nie wiem, nie
    udalo mi sie przerzucic na jakas lzejsza lekture, moze bardziej odpowiednia do
    sytuacji, ale zasnac nie udalo mi sie juz do rana.

    Ja wiem, ze Mannkell pisze "powazne" ksiazki o problemach Afryki, i ze juz
    wczesniej wplatal te tematyke do kryminalow, ale kurcze, obawiam sie, ze pisarz,
    ktory pisze ksiazki takie jak wlasnie mozg musi w najblizszym czasie popelnic
    samobojstwo.

    To juz chyba sobie zostane przy Donnie Leon, ktora tez optymizmem nie tryska, i
    na dodatek holubi Paole Brunetti, ktora normalnego czlowieka musi po prostu
    doprowadzic do szalu, ale jednak jakos latwiej sie czyta ;)
  • jaswedrowniczek1 25.06.08, 04:42
    A propos czytania w ogóle: bardzo często spotykam się z takimi słowami
    wypowiadanymi przez różne osoby - "uwielbiam czytać,ale nie mam ostatnio
    czasu".Ja rozumiem,że są ludzie,którzy mają dzieci,masę obowiązków,którzy
    pracują po 18 godzin na dobę(tego akurat nie rozumiem;),ale żeby tak nic a nic?A
    w tramwaju/autobusie?A przy śniadaniu/lunchu?A w miejscu ustronnym podczas
    trawienia śniadania/lunchu?W wannie?Swego czasu doszłam do perfekcji w czytaniu
    książek pod prysznicem,ale tak żeby ich oczywiście nie zamoczyć,ale ze względów
    ekologiczno-ekonomicznych zrezygnowałam z tego nawyku.
  • mamapodziomka 25.06.08, 10:58
    A mnie sie zdarzaja okresy postu, mimo, ze czas pewnie by sie znalazl,
    przynajmniej te kilka minut dziennie. Ale czasami mi sie mozg przeladowuje i
    przez jakis czas nie czytam (zwlaszcza w okresie bardzo intensywnej nauki), ale
    zawsze potem wracam, wiec przestalam sie tym przejmowac. A i jeszcze czytam
    bardzo dziwnie, mam fazy na kompletny szrot, im gorzej tym lepiej, a potem mnie
    taki szrot mierzi okropnie i czytam ambitniej. Generalnie im intensywniej
    umyslowo pracuje tym wieksza szmire czytuje ;)

    Chociaz nie, zawsze czytam dziecku na dobranoc i co ciekawsze pozycje musze
    sobie do konca szybciutko doczytac, zeby z ciekawosci nie umrzec. Swoja droga
    ciekawe kiedy moje dziecko dojrzeje do wieku, w ktorym nie bedzie mogla spac z
    ciekawosci jak sie ksiazka konczy??


    --
    Dinge, die wie Dinge aussehen wollen, sehen manchmal mehr aus wie Dinge als Dinge.
  • ginny22 25.06.08, 12:47
    Bo to jest tak: uwielbiam czytać, jasne. Tylko że: w roku
    akademickim czytam w pierwszej kolejności to, co potrzebne na studia
    (przez trzy lata - podwójne). Czytam książki i artykuły do pracy
    magisterskiej. Czytam to, co potrzebne mi do pracy. W autobusie
    czytam "Politykę" i "Wyborczą". I tego czytania się robi na tyle
    dużo, że o czytaniu literatury pięknej myślę często z niejaką
    niechęcią. I tak od początku studiów wada wzroku mi pogalopwała ze 3
    dioptrie w dół ;)
  • kaliope3 25.06.08, 18:06
    Jak się nie ma czasu,a się chce,to czytanie może być bardzo niebezpieczne:)-ja
    na ten przykład zawsze uwielbiałam czytać przed snem.Teraz mając dziecko śpiące
    pół metra dalej, muszę uciekać się do korzystania z małej latareczki którą
    niewygodnie sie trzyma zresztą.Jakoś wszystko zaczyna mi sie ostatnio zamazywać
    przed oczami;).
    Do tego nie poprzestając na czytaniu w tramwaju-wysiadając nie przerywam
    sobie,idę do przejścia dla pieszych,po zebrze i dalej zatopiona w lekturze,
    stanowiąc niebezpieczeństwo dla siebie samej,samochodów;) i rowerzystów.No ale
    co poradzę!
  • ginny22 25.06.08, 18:16
    > Do tego nie poprzestając na czytaniu w tramwaju-wysiadając nie
    przerywam sobie,idę do przejścia dla pieszych,po zebrze i dalej
    zatopiona w lekturze, stanowiąc niebezpieczeństwo dla siebie
    samej,samochodów;) i rowerzystów.No ale co poradzę!

    Też w ten sposób czytam rzeczy szczególnie emocjonujące, np.
    Harry'ego P. :)
  • szprota 26.06.08, 13:37
    Mnie się tak zdarzało Chmielewską czytać :)
    --
    Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza, a scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza,
    korkociąg, śrubokręt i otwieracz do
    konserw © Readr4Freddy
  • anutek115 29.06.08, 15:18
    Ja tak czytałam "Nędzników", albo jeszcze gorzej :-). Miałam 16 wiosen i
    zaliczyłam dzieło w trzy dni, a czytałam je bez przerwy (no, z przerwą na sen).
    Czytałam przy jedzeniu (ale to akurat norma), w szkole na wszystkich lekcjach
    oprócz angielskiego (byłam w klasie z rozszerzonym angielskim, mieliśmy lekcje w
    grupach dziesięcioosobowych, a ja siedziałam w pierwszej ławce, to jedyny
    powód), zamiast odrabiania lekcji (cud, że nie wpadłam z absolutnie wszystkich
    przedmiotów), oraz w drodze do i ze szkoły - podczas lektury prowadziła mnie pod
    ramię życzliwa koleżanka. I wreszcie, o trzeciej w nocy trzeciego dnia
    (trzeciego roku, chciałoby się napisać, żeby mistycznie było), oblawszy ostatnią
    stronę rzewnymi łzami, mogłam wrócić do rzeczywistości :-).
  • mmaupa 09.07.08, 13:52
    Ginny, ja mam tak samo. Najpierw trzeba przeczytac te wszystkie artykuly,
    podreczniki, czasopisma naukowe itd, potem spojrzec co sie na swiecie dzieje, po
    drodze wpadnie w rece jakis "The Economist" czy co tam wspolspacze pozostawiali
    na stole... A potem oczy i kregoslup blagaja o litosc.

    Ja aktualnie czytam "Losing my Virginity" (bez zadnych kosmatych mysli prosze -
    to autobiografia Richarda Bransona!) i "Down Under" Billa Brysona, bo lubie zeby
    bylo o prawdzie. A z drugiej strony mecze sie strasznie z "Out of the Silent
    Planet" C. S. Lewisa. Coz, przeczytam pierwszy tom a dalej juz nie musze.
    Idzie mi to wszystko bardzo powoli niestety.

    --
    Don't panic, it's organic!
  • onion68 29.06.08, 11:04
    Skończyłam cegłę "Złego" wczoraj. Nawet na biblionetce oceniłam na 4, za oddanie
    klimatu rozgrzebanej i rozbudowującej się Warszawy, za obraz różnych środowisk.
    Ale intryga kryminalna, o której myślałam, że nie liczy się dla mnie, kompletnie
    do bani. Może autor chciał osiągnąć efekt życiowości - jest taki fragment, w
    którym pisze, że w życiu wypadki nie układają się linearnie i logicznie (jakoś
    tak, o ile właściwie pojęłam).
    Miałam się brać teraz za "Paladynów", o których kiedyś była tutaj mowa, ale
    chwilowo mam dość klimatów wczesnego PRL. Zaliczyłam początek i przekartkowałam.
    Mniejsza już o metamorfozę samej Lilki (która widzi mi się osobą nieco
    zaniedbaną uczuciowo i dlatego kozakującą, aby zwrócić na siebie uwagę każdego),
    ale te teksty o bikiniarzach, "Kapitale" jako lekturze do poduszki,
    samokrytykach, ideowych przewodniczących kół ZMP ... ponurość, w którą nie mam
    ochoty się zagłębiać. Zwłaszcza, że zdaje się być taka znajoma, tyle że zmieniły
    się lektury i hasełka.
    Wzięłam się więc za "Morta", po raz drugi. Co za ulga.
    --
    Stell dich mitten in den Wind, glaub an ihn und sei ein Kind
    Lass den Sturm in dich hinein und versuche gut zu sein
    Bayon
  • anutek115 29.06.08, 15:31
    O, zgadzam się co do "Paladynów". Ja bardzo lubię "Słoneczniki" i na "Paladynów"
    nastawiałam się jako na podobną w klimacie książkę o dorastaniu, a tymczasem
    metamorfoza Lilki strasznie mnie przygnębiła. Z tej dziewczyny, która - miałam
    wrażenie - rzuca się na życie, jakby to było gigantyczne ciastko zrobiła się
    osoba smutna (w moim odbiorze), jakby jej życie skończyło się w dwudziestej
    którejś wiośnie i nic juz jej nie miało spotkac. Poniewaz ja wtedy tez byłam w
    dwudziestej którejs wiosnie, fakt domniemanego końca życia przygnębiał mnie
    dodatkowo ;-). I od tej pory, choc wracam czasem do "paladynów", zawsze czynię
    to z pewną rezerwą.
  • jessy3 11.07.08, 15:21
    Na tytułowe: oczywiście! I to dużo. W ciągu roku zwykle są to lektury
    polonistyczne, czasem uda mi się wetknąć między nie coś, co mnie zaciekawiło, co
    zostało mi polecone. W wakacje za to mogę czytać co chcę i różnorodnie. Ostatnio
    u mnie:
    - "Dzienniki" Iwaszkiewicza - wspaniałe opisy podróży do Włoch, na Sycylię,
    pobyty w Sandomierzu,"górna i durna młodość" na Ukrainie; - "Cień wiatru" (po
    opiniach i pierwszym rozdziale spodziewałam się genialnego dzieła i
    rozczarowałam się niestety - tajemnice kryminalno-sensacyjne, straszące domy z
    sarkofagami członków rodziny, morderstwa i ludzie bez twarzy to za mało dla
    mnie. Spodziewałam się, że książki - w związku z tym Cmentarzem Zapomnianych
    Książek- będą odgrywały tu kluczową rolę, myślałam, że będzie tu więcej
    niedosłowności, symboliczności, a tu ot, zwykła zagadka kryminalna;
    - "Traktat o łuskaniu fasoli" Myśliwski - gdyby nie ta filozoficzność wykładana
    wprost na talerzu książka byłaby naprawdę świetna. Ciepłe, mądre opowiadania z
    przeszłości narratora-gawędziarza o kapeluszniku i jego klasyfikowaniu ludzi
    według ich nakryć głowy, o dziewczynie ze stołówki, o magazynierze-saksofoniście
    - wspaniałe. Tylko te sentencje wypowiadane bezpośrednio raziły mnie ogromnie.
    - "Tajny agent" Conrada - inny Conrad - opisujący mentalność rewolucjonistów
    - teraz czytam "Postrzyżyny" Hrabala - wcześniej czytałam "Pociągi pod
    specjalnym nadzorem" i "Zbyt głośną samotność" i ośmielam się powiedzieć, że
    "Postrzyżyny" najlepsze - wspaniałe, pełne poezji opowiadanie Marii o lampach
    naftowych, mężu Francinie, wchodzeniu na komin browaru, fioletowe światło
    przyniesione przez męża - magia :)

    Po prostu - żyć nie mogę bez książek i jak przeczytałam na tym forum "czytanie
    to nie hobby, to czynność fizjologiczna" - można zastosować do mnie ;)
  • idomeneo 16.07.08, 00:00
    Nowy Rushdie, "The Enchantress of Florence" - zaczyna się smakowicie. Do tego
    zaraz na samym początku jeden z bohaterów przedstawia się jako Uccello, ale
    wypiera się związków ze słynnym malarzem i tłumaczy pochodzenie swojego
    przydomka całkiem inaczej ;)
    --
    Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
    rather walk.
  • uccello 16.07.08, 01:20
    idomeneo napisała:

    > Nowy Rushdie, "The Enchantress of Florence" - zaczyna się
    smakowicie. Do tego
    > zaraz na samym początku jeden z bohaterów przedstawia się jako
    Uccello, ale
    > wypiera się związków ze słynnym malarzem i tłumaczy pochodzenie
    swojego
    > przydomka całkiem inaczej ;)

    Ten Rushdie aż się prosi,żeby mu ktoś zrobił zazi:)
  • anutek115 16.07.08, 10:14
    Czyz mnie się tylko zdaje, czy są juz chętni w dużej ilości od czasu jakiegoś ;-)?
  • uccello 16.07.08, 12:51
    Czyz mnie się tylko zdaje, czy są juz chętni w dużej ilości od
    czasu jakiegoś ;
    > -)?
    No właśnie, a on tę pulę chętnych powiększa i powiększa...
  • anutek115 16.07.08, 13:06
    Nas to się juz naprawdę powinien bać :-)))!
  • onion68 16.07.08, 22:18
    "Aby zasilić szare komórki mojej kory mózgowej, jadłam więc zielony groszek z
    omletem, jako jarzynkę przyprawioną cukrem i cytryną, jako sałatkę pomieszaną z
    zimnymi krążkami kartofli lub też zalany sosem majonezowym - i przyznać muszę,
    że działał. Tak, działał doskonale! Ilekroć profesor Hildebrandt na seminarium
    pokazywał znikomy fragment jakiegokolwiek obrazu, czy była to bosa noga
    wyglądająca spod zgrzebnej koszuli, czy rycerski but z cholewą - ja pierwsza z
    miejsca wiedziałam, kim był malarz.
    - Ghirlandaio... ganz sicher... Ghirlandaio.
    - Z czego pani wnioskuje, że to Ghirlandaio, a nie Uccello?
    Dzięki wspaniałym właściwościom zielonego groszku umiałam po niemiecku
    wytłumaczyć różnicę pomiędzy wcześniejszym Uccello a późniejszym Ghirlandaio."
    Izabela Czajka-Stachowicz, "Nigdy nie wyjdę za mąż"
    --
    Jedna z nielicznych dobrych stron współczesnych czasów: jeżeli poniesiesz
    okrutną śmierć na oczach telewidzów, nie umrzesz na próżno. Dostarczysz nam
    rozrywki.
    K. Vonnegut
  • uccello 17.07.08, 12:05
    Dzięki Onionie, dobrze wiedzieć o stmulującym wpływie zielonego
    groszku na korę mózgową. No a teraz w dodatku zielony sezon.
    Uwielbiam młody,soczysty, lekko słodki groszek ,i nawet kiedy
    sprzedaje go babulinka, ktora widać,że na poletku, własnym pazurem
    orze, to nie mogę się oprzeć i pożeram zielone kuleczki już w
    samochodzie.

    A co do różnicy między stopą malowaną przez Uccello, a Ghirlandaio,
    to powiem, że nawet stopa autorstwa mojego ukochanego Uccello ma
    wymiar uniwersalny, metafizyczny i głęboko humanistyczny:)
    Słowem on ma tę nóżkę BARDZIEJ!
  • onion68 17.07.08, 13:30
    Z kolei, o ile dobrze pamiętam, Pawlikowska-Jasnorzewska wierzyła głęboko w
    zbawienny wpływ bobu na siły umysłowe. A ten z kolei ja aktualnie namiętnie
    podżeram.
    --
    Stell dich mitten in den Wind, glaub an ihn und sei ein Kind
    Lass den Sturm in dich hinein und versuche gut zu sein
    Bayon
  • carlissima 22.07.08, 19:47
    P-J zajadala sie bobem tworzac swa pierwsza jednoaktowke. Bobem i bananami
    fajfsami :)

    Wczoraj skonczylam "Madame" Libery (nota bene z rekomendacja MM na okladce).
    Ech, az mi bylo szkoda wynurzac sie ze swiata przedstawionego na ten zwykly.
    Czy i Wam nieobce jest to ambiwalentne odczucie towarzyszace czytaniu ostatnich
    zdan powiesci- ta ulga, spelnienie, zal i zdziwienie, ze to JUZ?
    --
    Always glad to share my ignorance, I've got plenty.
  • kaliope3 22.07.08, 23:09
    O tak, nawet odwlekam perwersyjnie tę przyjemność czytania kiedy widzę że
    zostało mi jakieś smętne kilka stron. Jak naprawdę żyję czytaną książką to po
    jej skończeniu jestem w jakimś szoku i gdy sobie w ciągu dnia przypomnę że już
    nie mogę do niej wrócić i się w niej zamknąć odczuwam właśnie gorycz i
    zniechęcenie do wszystkiego
  • onion68 23.07.08, 06:52
    Coś jak żal po utracie wielkiej miłości, co? ;-)
    A jednak to jest wspaniałe uczucie, dać się książce totalnie pochłonąć. Mnie to
    się ostatnio i całkiem niedawno przydarzyło z "Daleko od Niflheimu" Axelsson.
    Teraz bardzo nieporządnie, czytam na raz "Śniadanie mistrzów" Vonneguta i "My
    life on a plate" Indii Knight, zaczęłam "Grę o tron" Georga R.R. Martina, ale
    przerwałam, bo zaczęła wciągać jak odkurzacz, a w tym tygodniu nie mogę sobie na
    to pozwolić. Na urlopie!
    --
    Stell dich mitten in den Wind, glaub an ihn und sei ein Kind
    Lass den Sturm in dich hinein und versuche gut zu sein
    Bayon
  • kasnia 23.07.08, 17:44
    Uhum, bobik na świeżo to jest to, choć i mrożonką nie wzgardzam. :)(nie
    wiedziałam o Pawlikowskiej, ale wiedziałam, że Chmielewska np. też uwielbia).

    Książki: skończyłam Rio Anaconda, pod wpływem forum odświeżam Jeżycadę-od 1 t.,
    w ramach relaksu niedawno przeczytałam trylogię owocową Sowy. W ramach poczynań
    dokształcających abieram się za Fizjologię człowieka w zarysie, acz nie jest to
    książka do wanny np. (przyznaję się, że czytuję w wannie, na szczęście
    dotychczas udało mi się żadnej z książek wanną nie skazić).
  • ginny22 23.07.08, 17:47
    > Wczoraj skonczylam "Madame" Libery

    I jak, i jak? Tzn. domyślam się, że się podobało, ale napisz coś
    więcej. Jestem pod duuużym wrażeniem tej ksiązki, tak w dodatku
    smakowicie warszawskiej i tak smakowicie UWowskiej. U mnie na
    wydziale była to pozycja kultowa.

    > Czy i Wam nieobce jest to ambiwalentne odczucie towarzyszace
    czytaniu ostatnich zdan powiesci- ta ulga, spelnienie, zal i
    zdziwienie, ze to JUZ?

    Jasne. Ale to musi być książka, która mnie do siebie przywiąże
    emocjonalnie. Rok temu rozryczałam się nad przedostatnią stroną
    ostatniego tomu Pottera właśnie dlatego, że miałam bolesną
    świadomość, że więcej stron i tomów nie będzie...
  • carlissima 23.07.08, 22:07
    Owszem, podobalo sie :) Mimo tego, ze Autor wprost pisze o tych czasach jako o
    szarych i beznadziejnych, to jednak nie sposob oprzec sie wrazeniu,ze wraca do
    nich z przyjemnoscia i z nostalgia (to wrazenie poteguje zwlaszcza bardzo
    smutne, pelne rozgoryczenia "Postscriptum")i ta nostalgia bardzo udzielila sie
    mnie, czytelnikowi. I jeszcze ta scena, gdy bohater wraca do starej szkoly i
    nastepuje konfrontacja z legenda jego wlasnej osoby- niby to cieple i zabawne,
    ale ironia plynaca z tego zostawila we mnie dosc smutny wniosek, ze te wszystkie
    "lepsze czasy" to tylko efekt dzialania ludzkiej pamieci... Niby to jasne i wiem
    o tym od dawna, ale wolalabym, zeby ta wiedza nie byla aktywowana w moim umysle,
    ot tak, dla wlasnego komfortu :)
    I przyznam sie jeszcze, ze ksiazka ta wzbudzila we mnie wiele pytan o to, co ja
    robie dla wlasnej legendy. A odpowiedzi na mnie wcale a wcale mnie nie
    satysfakcjonuja...

    Ach, wzruszala mnie jeszcze mlodosc bohatera, jego marzenia, ktore w swojej
    naiwnosci byly takie ladne i urocze :) W ogole, ksiazka jest swoista "Oda do
    Mlodosci"- troche dziwi mnie i bawi fakt, ze ja tez, mimo swoich 22 lat,
    przylapalam sie na takim mysleniu staruszki: "Ech, jak czlowiek b y l
    mlody..." :) Nie moge wytlumaczyc tego inaczej, jak tylko poprzez magie "Madame"
    i kunszt literacki Libery.

    I jeszcze mityczna Francja, z jej pieknym (i diablenie trudnym ;/) jezykiem,
    literatura, filozofia i posagowymi, pachnacymi "Mesdames"... :) Moge tak
    wzdychac bez konca, caly czas jestem pod wielkim wrazeniem, zwlaszcza ze wzgledu
    na mistrzowsko dobrane proporcje slodkosci i goryczy. Ach, ach, ach!

    pozdrawiam! C.

    Ps. jak rozumiem studiujesz romanistyke... :)
    --
    Always glad to share my ignorance, I've got plenty.
  • ginny22 24.07.08, 20:12
    > Moge tak wzdychac bez konca, caly czas jestem pod wielkim
    wrazeniem, zwlaszcza ze wzgledu na mistrzowsko dobrane proporcje
    slodkosci i goryczy

    Utrafiłaś w sedno :) O to chyba chodzi, o ten splot paskudnej
    rzeczywistości, szarości i siermięgi z piękną, naiwną, wariacką
    młodością. Proporcje idealne wyważone.

    > Ps. jak rozumiem studiujesz romanistyke... :)

    Nie, polonistykę, ale to sąsiedni budynek ;)
  • tennesee 26.07.08, 12:02
    carlissima napisała:

    > Czy i Wam nieobce jest to ambiwalentne odczucie towarzyszace
    czytaniu ostatnich
    > zdan powiesci- ta ulga, spelnienie, zal i zdziwienie, ze to JUZ?

    Oj, tak! Miałam tak w kilku przypadkach, w tym Madame właśnie.:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.