• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Dobra polska literatura - co polecacie? Dodaj do ulubionych

  • 04.12.07, 19:24
    Na wstępie chciałam zaznaczyć, że bardzo lubię to forum i dlatego też chciałam
    Was prosić o przysługę.

    Od pół roku jestem na obczyźnie, próbuję (nieudolnie) uczyć się tutejszego
    języka i w związku z tym czytam przede wszystkim po angielsku lub niemiecku, i
    to na dodatek najchętniej pozycje pisane prostszym językiem. I zaczęło mi się
    marzyć czytanie dobrej literatury w ojczytym języku. Niekoniecznie w
    oryginale, może być dobre tłumaczenie książki obcego autora na polski. No i
    postanowiłam sobie, że będąc na Boże Narodzenie w kraju, kupię sobie coś
    dobrego do czytania.

    Co możecie polecić? Wiem, że pytanie jest ogólne, ale ja sama nie mam tego w
    środku sprecyzowanego, tylko taki głód "dobrej literatury".
    Zaawansowany formularz
    • 04.12.07, 19:42
      Witaj,
      pytanie szerokie, ale ...
      z powazniejszych, a wymagajacych niejakiego przemyslenia (niekoniecznie
      zgadzania sie z autorka, bylo nie bylo autorytetem)
      Niesamowita Słowiańszczyzna
      Maria Janion;
      z milych czytadelek (do poduszki) Izabela Sowa seria tzw. owocowa;
      z tlumaczen (zastrzegam, znam tylko oryginaly) powiesci Debbie Macomber; tez z
      gatunku czytadla, ale...dajace do myslenia, przynajmniej mnie (Good Yarn, The
      shop on Blossom street=Sklep na Blossom street; jakby wynikalo z opisu w
      Merlinie). W kazdym razie to sa ksiazki, wspolczesne, z wielu zupelnie odrebnych
      dziedzin; ale kazde w swojej wydaje mi sie byc dobre. Od razu zaznaczam, jest to
      subiektywny osad Ciotki Paszczaka, od wielu, wielu lat mieszkajacej poza Polska.
      Nie do dyskusji, tylko punkt wyjscia. Jestem ciekawa, co poleca inni czytelnicy
      forum?

      --
      Pozdrawiam,
      Anna
    • 04.12.07, 19:45
      Mnie zachwycił "Gottland" Mariusza Szczygła- i ucieszyłam się kiedy
      zdobył nagrodę publiczności w konkursie Nike.
      Myślę, że warto zajrzeć na stronę poświęconą ostatnim nominacjom.
      www.gazetawyborcza.pl/0,81826.html
      Wydano przekrojowy zbiór tekstów Hanny Krall. Literatura najwyższej
      próby.

      Bardzo ucieszyło mnie wznowienie "Fioletowej krowy" -zbioru
      anglojezycznej poezji nonsensu w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka
      i tegoż tłumacza:
      "W świecie mułów nie regułów" Odgena Nasha.

      Ostatnio ukazało się również
      "Pamięci przemów" mojego najukochańszego Nabokova.
    • 04.12.07, 20:05
      Z polskich nowości zachwyciły mnie ostatnio:

      "Lala" Jacka Dehnela
      merlin.pl/frontend/browse/product/1,505990.html
      "Krakowska żałoba" MOniki Piątkowskiej
      merlin.pl/frontend/browse/product/1,434869.html
      i rownież "krakowskie" książki Marty Madery
      "Przyjaciele"
      merlin.pl/frontend/browse/product/1,446106.html
      i ich kontynuacja - "Ślimaki z ogródka"
      merlin.pl/frontend/browse/product/1,508090.html
      Poza tym uwielbiam książki Doroty Terakowskiej - szczególnie "Córkę
      czarownic" :-)

      --
      Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

      Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
      • 04.12.07, 20:17
        'kolekcja namiętności, czyli przygody młodej ukrainki' natalki śniadanko, czarne
        w 2004 r. wydało w dobrym przekładzie pań kotyńskiej i rusnak - niby nie
        najnowsze, ale trudne do upolowania, a warte tego. skoro jesteś na obczyźnie, to
        opis wyjazdu na roboty do bauera (w latach 90.:) na pewno wyda ci sie godny
        uwagi:) nieno, wszystkim polecam, bo rzecz mało znana, a niesłusznie.

        z serii reportaży to oprócz wspomnianego 'gottlandu' bardzo dobry jest też zbiór
        piotra kłodkowskiego 'doskonały smak orientu' albo genialna rzecz eriki
        warmbrunn 'gdzie kończy się droga' (amerykanka rowerem przez rosję, mongolię i
        wietnam w 2. połowie lat 90.) jeszcze jest 'białoruś, kartofle i dżinsy' nocuń i
        brzezieckiego, no ale to mam jeszcze w czytaniu.

        jak krall, to może być i sebald ('wyjechali' w przekładzie łukasiewicz) - ale
        właściwie jaki ma być gatunek?:) bo może tęsknisz na nowymi przygodami
        mikołajka, też dobre

        • 04.12.07, 21:38
          Prawie identyczny gust mamy, Jottka:-) Też nie mogłam oderwać się od Natalki
          Śniadanko, a "Gdzie kończy się droga" zachęciło mnie do okrążenia Bałtyku
          autostopem i piechotą, co mam zamiar uskutecznić w lecie.
          Tę "Białoruś..." muszę kupić w takim razie, skoro polecasz.

          A co do wątku, to na mnie wielkie wrażenie zrobiło ostatnio "Gdybym ci kiedyś
          powiedziała" ( If I told you once) Judy Budnitz i "imiennik" Jumphy Lahiri (
          ostatnio był w polskich kinach film na podstawie tej powieści).
        • 01.04.08, 21:06
          > 'kolekcja namiętności, czyli przygody młodej ukrainki' natalki śniadanko, czarn
          > e
          > w 2004 r. wydało w dobrym przekładzie pań kotyńskiej i rusnak - niby nie
          > najnowsze, ale trudne do upolowania, a warte tego.

          Właśnie się o tym przekonuję (o trudności)...
    • 04.12.07, 20:15
      Do poduszki czytalabym nie tylko Sowe, ale takze Szwaje - ostatnio przypadkiem
      kupilam jej "Powtorke z morderstwa" i przeczytalam z wielka przyjemnoscia,
      dobrym jezykiem jest to napisane.
      Do rzenia i rechotania swietnie nadaje sie Chmielewska i brawurowe tlumaczony
      Terry Pratchett. Ale trzeba sprawdzac, czy tlumaczy Cholewa, bo kilka powiesci
      tlumaczyl kto inny i troche odbiegaja klasa.

      Ja wyjezdzajac na emigracje siegnelam po zupelna klasyke i kupilam sobie
      gombrowiczowski "Transatlantyk". Tak jak "Ferdydurke" czytalam z przymusu tak
      "Transatlantyk" polknelam na raz. Moze doroslam? Zaskakujaco aktualne, a w
      wydaniu "Wydawnictwa literackiego" ma swietne poslowie Stefana Chwina, ktore
      rowniez warto przeczytac. Swoja droga bardzo pasuje do emigracyjnych wyjazdow... ;)
      Poza tym swietnie mi sie czyta Herberta, teraz mam "Martwa nature z wedzidlem",
      a siegnelam, bo "Barbarzynce w ogrodzie" (tez lekture obowiazkowa) wspominam
      bardzo serdecznie.
      Marii Janion sie przygladalam, ale w koncu ze soba nie wzielam - gruba okrutnie,
      a miejsca w walizce i tak brakowalo. Moze sobie w Swieta kupie? Baranczakowska
      "Fioletowa krowa" faktycznie swietna.


      Moge dorzucic jedna cenna wskazowke. Nie nalezy siegac po polskie tlumaczenia:
      -Agathy Christie (wielu tlumaczy, poziom bardzo rozny, wiele smaczkow zatraconych)
      -Dostojewskiego (wszystkie tlumaczenia, na ktore trafilam, byly spolszczeniami,
      a nie tlumaczeniami, koszmarne)
      -Zabic drozda (po prostu zle tlumaczenie. A oryginal jest napisany dosc prostym,
      choc pieknym, jezykiem, wiec warto siegnac po oryginal.)
      • 04.12.07, 20:28
        Zaintrygowałaś mnie tym o Zabić drozda, Turzyco. Akurat niedawno
        nabyłam i przeczytałam tę książkę, ale nie miałam żadnych
        negatywnych odczuć co do warstwy językowej. Zajrzałam do środka i
        tłumaczył Maciej Szymański, wydawnictwo Salamandra. Jest też
        napisane, że to pierwsze wydanie w nowym tłumaczeniu. Więc może już
        można spokojnie czytać Zabić drozda po polsku:)

        --
        Dunder Mifflin, this is Pam.
        • 04.12.07, 21:25
          A! Jak sie pojawilo nowe tlumaczenie to mozna czytac. :) Ja "Zabic drozda"
          przeczytalam jako dziewcze mocno nieletnie i bylam zachwycona. Po czym po wielu
          latach skaczac po kanalach trafilam na film, obejrzalam film i postanowilam
          siegnac po ksiazke. Siegnelam i bylam mocno zirytowana tym, co czytalam. Do tego
          stopnia, ze postanowilam sprawdzic, czy to faktycznie taki gniot, siegnelam po
          stojacy obok oryginal i odplynelam zupelnie w zachwycie. Oryginal byl cudowny.
          Pamietam, ze ten egzemplarz, ktory mialam tlumaczyla jakas baba, wiec sadzac po
          katalogu BUWu musiala byc to Zofia Kierszys. Jesli jest nowe tlumaczenie, to
          sobie sprawie. Dziekuje za bardzo dobra wiadomosc.

          Btw. "Zabic drozda" to jedna z ksiazek, ktore "odziedziczylam" po mojej Mamie.
          Tak wazne byly dla mnie jeszcze "Paragraf 22" i "czyste radosci mojego zycia"
          Jana Smida (wznowienie ostatnio bylo, warto sobie kupic). Mam wrazenie, ze bez
          nich bylabym duzo ubozsza i jestem strasznie Mamie wdzieczna, ze je znam. (Swoja
          droga dlaczego "czyste radosci" nie sa przetlumaczone na zaden ogolnoeuropejski
          jezyk!?)
          • 29.03.08, 10:19
            to chyba dla mnie najważniejsza książka. Co do tłumaczenia się nie
            wypowiadam, bo czytałam tylko po polsku, więc brak mi porównania. Po
            raz piewszy przeczytałam ją mając lat 10 i wywarła na mnie kolosalne
            wrażenie. Dopiero z czasem zaczęałam odkrywać w niej coraz nowsze i
            ważniejsze kwestie no i Atticus (ach!)jest dla mnie świetnym wzorem
            człowieka niezłomnego, a przecież nie rewolucjonisty. Dopiero prz
            nastym czytaniu odkryłam kto zabił Boba Ewella :) no i przy okazji
            filmu 'Z zimną krwią" chyba dowiedziałam się, że Dill to późniejszy
            Truman Capote. Aż żal serce ściska, że Harper Lee nie napisała w
            zasadzie nic innego.
            • 03.04.08, 00:09
              Wczoraj sobie kupiłam na allegro wydanie z 69 roku.Nie mogę się doczekać aż
              przyślą.Ja polecam wspominaną niedawno na forum Margaret Atwood.Ostatni
              "Moralny nieład" jest jak świetny!Ale ja uwielbiam wszystkie jej książki,więc
              polecam wszystkie tytuły!Co do przekładów to nie za bardzo się orientuję bo
              oprócz trzech książek przed laty wszystko czytam w oryginale,z tych "lżejszych"
              tytułów to na pewno "Pani wyrocznia",a za to z "Opowieściami podręcznej"
              uważałabym w stanie psychicznego niżu,ja po przeczytaniu tej książki przez dwa
              tygodnie czułam się po prostu chora,ale może nie bez znaczenia jest fakt,że
              czytałam ją będąc osobą jeszcze naprawdę bardzo młodą.Za to "Alias Grace" (u nas
              chyba "Grace czy Grace")to dla mnie mistyka.Już jak myślę o tej książce to czuję
              mrowienie w skroniach...
            • 03.04.08, 14:17

              -- Moje "pierwsze czytanie" Drozda tez bylo,gdy mialam 10 lat!
              Wracam do tej ksiazki czasami ,bo najwazniejsze, ze w tak zmiennym
              swiecie jest cos co niezmienne i niezlomne.



              **********************************************************
              fotoforum.gazeta.pl/5,2,mimbla.londyn,1.html
              **********************************************************
        • 29.03.08, 09:44
          a ja niedawno kupilem oryginal (nie znam tlumaczenia ani filmu) i sie nie moge
          zabrac, bo sie zabralem za "czlowieka - istote spoleczna" :) w nadziei, ze
          zrozumiem otaczajacy swiat :P
          --
          lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
      • 04.12.07, 20:30
        eee, chmielewska nadaje sie do rechotania, ale tylko w starych powieściach, nowe
        (czyli gdzieś tak od końca lat 80.) som nieczytable. ale jeśli koleżanka
        zamierza nabyć np. którąś z opowieści o teresce i okrętce, to się nie będę
        sprzeciwiać:)

        co do cholewy to ja zachowuję uzasadniony sceptycyzm, acz na podstawie wyłącznie
        pierwszych tomów dysku. 'kapelusz pełen nieba' i dalsze tłumaczyła dorota
        malinowska-grupińska i z tego, co pamiętam, dobry to był przekład.
        • 04.12.07, 21:34
          jottka -mala prosba; czy moglabys wpisywac jednak wielkie litery i znaki
          interpunkcyjne? Wiem, sama pisze bez polskich liter (ale to nie z wyboru, na
          macintoshu sa inne tablice kodowania polskich liter i czesto wyswietlaja sie
          "krzaczki"). A ja musialam pare razy przeczytac Twoj list, zanim dotarlo do mnie
          ze Cholewa to autor. Nie znalam, jesli to cos tlumaczy. Prosze, nie obraz sie,
          to na prawde uczciwa, paszczacza prosba!
          --
          Pozdrawiam,
          Anna
          • 05.12.07, 13:00
            Piotr W. Cholewa to tłumacz. Jeden z najlepszych polskich tłumaczy
            fantastyki (Pratchett, Card, Zelazny, Gibson). I proszę nie
            porównywać do niego jakiejś Malinowskiej, bo to w ogóle nie ta klasa.
            • 01.04.08, 21:00
              I proszę nie
              > porównywać do niego jakiejś Malinowskiej, bo to w ogóle nie ta klasa.

              Malinowska jest doskonałą tłumaczką - i jej tłumaczenie Pratchetta jest
              zwyczajnie lepsze niż Cholewy (wystarczy porównać "Kapelusz pełen nieba" z
              "Zimistrzem").

              • 01.04.08, 21:04
                Tak, po trzykroć tak!
        • 04.12.07, 21:39
          Nie, koniec lat 80-tych to zdecydowanie zbyt wczesna cezura. Przeciez potem byly
          jeszcz "Skarby" "Ladowanie w Garwolnie", "Krowa niebianska", "Harpie"
          "(Nie)boszczyk maz". Fakt, ze z czasem poziom zrobil sie nieco nierowny, ale
          sporo pozniejszych ksiazek tez bylo niezlych.


          Ja do Cholewy nabralam szacunku wraz z kolejnymi tomami. Choc tlumaczenie Doroty
          Malinowskiej-Grupinskiej tez jest niezle. Btw. Pratchett podczas jednego ze
          spotkan radosnie stwierdzil, ze nikt oprocz urodzonych Brytyjczykow tamze
          wychowanych nie jest w stanie do konca zrozumiec jego ksiazek. :]
          • 05.12.07, 10:13
            Wiedziałam, że od Was można się dowiedzieć tylu mądrych rzeczy! Poczytałam sobie
            streszczenia nominacji do Nike i coraz bardziej nabieram apetytu :)

            I bardzo Wam wszystkim dziękuję za te porady i chętnie dowiem się jeszcze więcej!

            W ramach wyjaśnienia: Chmielewską czytałam prawie wszystką (nie jestem pewna co
            do tych nowszych, bo nie kupowałam, tylko pożyczałam z biblioteki jak były, bez
            większego zaangażowania). A ze sobą mam tutaj "Wszystko czerwone", co nie jest
            do końca dobrym pomysłem. Minanowicie ze każdym razem jak zdaża mi się być w
            niemieckojęzycznym kościele, to cała jestem w strachu, że się czegoś nie daj
            Boże nauczę (w sensie językowym oczywiście) i będę mówiła po niemiecku jak pan
            Muldgaard po polsku.

            A Pratchetta czytuję w bardzo różnych językach, w tym raz po niemiecku - ale to
            bardziej na zasadzie skakania po akpitach (samą książkę już znałam).

            A teraz "czytam" Ellis Peters z przygodami brata Cadfaela :)
            • 05.12.07, 12:22
              Jeśli lubisz kryminały, to moze Akunina? Też dosyć nierówny, ale
              seria o Fandorinie zwykle dobra, o siostrze Pelagii dwa dobre tomy i
              trzeci gniot.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • 05.12.07, 13:05
                Czytałam :) (Tzn. Fandorina, Pelagii nie znalazłam w bibliotece)

                Ale nie upierałabym się, że to dobra polszczyzna...
                • 05.12.07, 18:41
                  A lubisz książki historycznie?? Jeżeli tak, to sięgnij po "Twierdzę
                  szyfrów" Wołoszańskiego, albo po jakieś inne dzieło tego pana.
                  Od jakiegoś czasu poluję na "Post mortem" Mularczyka..
                  • 05.12.07, 19:04
                    To sie naraze... ;)
                    No wszystko ale nie Woloszanski!
                    Gdy po paru latach emigracji wrocilismy do Polski, bylam nim niesamowicie
                    zafascynowana - pod koniec podstawowki mialam dziwacznie poukladany plan zajec i
                    moglam ogladac prawie wszystkie jego programy. Koniami mnie nie mozna bylo
                    oderwac. Po czym fis historyczny na kilka lat ucichl, by wrocic ze wzmozona sila
                    i pchnac mnie na odpowiednie studia. W ramach szukanie lektur okolozawodowych
                    siegnelam po stojace w domu ksiazki tegoz pana i nie bylam w stanie czytac.
                    Napisane bardzo sprawnie, jezyk tez calkiem calkiem, ale tresc makabryczna.
                    Lansowane sa najmniej prawdopodobne teorie, fakty sa dopasowywane do teorii,
                    pomijane sa istotne kontrargumenty. W sumie "Kod Leonarda da Vinci" tylko na
                    inne tematy. Czytac mozna, ale rzeczywistej wiedzy wyniesc sie nie da.
                    • 05.12.07, 19:46

                      turzyca napisała:

                      > To sie naraze... ;)
                      > No wszystko ale nie Woloszanski! --
                      Alez wrecz przeciwnie, wyjasnilas mi zagadke, ktora mnie nurtowala od wielu lat.
                      Widzialam tylko jeden jego program, na temat umocnien p.pancernych. I nijak sie
                      podawane przez niego informacje mialy do tych, ktore poznalam ...z Belgii
                      wlasnie (to znaczy tam byl krecony program, przynajmniej czesciowo, o ile
                      pamietam). Ale z drugiej strony, nie bedac historykiem, ba nie znajac za dobrze
                      francuskiego, pomyslalam sobie wtedy, ze moze to ja cos tam niezbyt dobrze
                      zrozumialam, z wyjasnien. Jakos nie przyszlo mi do glowy podejzewac
                      Woloszanskiego, mowil z taka swada...
                      O!

                      Pozdrawiam,
                      Anna
    • 28.03.08, 10:42
      Jak ten czas ucieka! Przed Bożym Narodzeniem planowałam zakupy księgarniane, a
      udało mi się je zrealizować dopiero na Wielkanoc.

      Chciałam się z Wami podzielić moim ostatnim odkryciem: "Traktatem o łuskaniu
      fasoli" Myśliwskiego. Cudowna książka. Napisana przepięknym językiem, pełna
      spokoju i takiej dojrzałej mądrości. Opowiada o życiu, czasem o rzeczach
      strasznych, ale nigdy nie szokuje - tak jakby czas i doświadczenie wygładziło
      wszystkie wspomnienia. Dużo rzeczy pozostawia niedopowiedzianych, ale w taki
      sposób, że tak naprawdę niczego nie brakuje - bo każdy na podstawie swojej
      wiedzy/przeżyć może uzupełnić te brakujące fragmenty.

      Polecam!
      • 28.03.08, 12:01
        Ta książka (Traktat o łuskaniu fasoli) wydaje mi się w sam raz dla mnie, dzięki
        Limotini za polecenie jej. :)

        I Wam wszystkim dzięki - ja ten wątek kiedyś przeczytałam z wielkim
        zainteresowaniem, a teraz znów. Tak fajnie opowiadacie o książkach. Wiele tych
        tytułów (i autorów) zanotowałam sobie żeby też po nie sięgnąć jak się nadarzy
        okazja. Ja (chociaż nie na obczyźnie) mam gigantyczne zaległości w czytaniu
        książek beletrystycznych, takich dla przyjemności, a nie dla "czystej wiedzy"
        albo dlatego, że są pomocne w jakichś życiowych sprawach (no, wyjątki to
        Jeżycjada i Harry Potter, wspomniany kiedyś, ale chodzi mi o książki bardziej
        "dorosłe").
        Brak czasu jest także dla mnie dużym problemem, ale wiem, że jak książka wciąga
        to i na to znajdzie się sposób, bo po prostu ten, kto w książkę "wsiąkł"
        __musi__ tak wszystko poukładać, żeby ją koniecznie przeczytać. ;)

        Żeby się odwzajemnić i polecić Wam coś po polsku od siebie (choć też nie
        bezpośrednio od siebie, bo po prostu moja bliska koleżanka bardzo się tą książką
        zachwyca i ja też ją zamierzam wypożyczyć lub kupić), to wspomniałabym o takiej
        serii Małgorzaty Kalicińskiej "Dom nad rozlewiskiem" oraz (druga część, która
        się ukazała niedawno) "Powroty nad rozlewiskiem". Ta moja koleżanka zachwycała
        się zwłaszcza atmosferą tych książek i ich dobroczynnym oddziaływaniem na
        czytelnika.
        Coś w tym chyba jest, bo na stronie Merlina recenzujące "Dom nad rozlewiskiem"
        osoby w większości nadały tej książce maksymalną liczbę gwiazdek.
        A może ktoś z Was to czytał?
        Pozdrawiam!
        • 28.03.08, 19:27
          Czytałam "Dom nad rozlewiskiem" i mnie nie zachwycił :-( Takie
          przewidywalne do bólu babskie czytadło plus popłyczyny po F. Mayes
          i P. Mayle (zamiast Toskanii czy Prowansji - Mazury).
          Z drugiej strony - tamtych dwoje miało dla mnie posmak egzotyki ;-
          ), a Mazury egzotyczne raczej nie są. Ale jak ktoś mieszka za
          granicą, to może to odbierać inaczej...
          --
          Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

          Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
          • 28.03.08, 19:59
            Czytałam pierwszą część (kupiłam mamie w prezencie i po jakimś czasie odebrałam
            haracz w postaci podczytania). I owszem, można się odprężyć, powieść jest taka
            przyjazna w duchu. Literatura to faktycznie wielka nie jest, ale, jak ktoś
            gdzieś napisał, czasami ma się ochotę na hamburgera ;-)
            Na drugą część nie reflektuję, za to czuję się zachęcona do "Traktatu" :-)
            --
            "Czekają nas spore kłopoty, jeśli zaczniemy we wszystko wierzyć" - babcia Weatherwax
            • 28.03.08, 20:41
              Traktat jest piękny . Taki klarowny, przejrzysty- nie o styl mi
              nawet idzie, a rodzaj aury jaką ma ta książka.

              "Nad rozlewiskiem" krzesałam iskry zębami, bo styl arcy średni a
              przewidywalność fabuły jest 100% -bohaterka lecząca duszę po
              życiowych zawirowaniach ,całkiem niechcący wzbudza gejzery
              namiętności w tajemniczym, niezależnym, supermęskim... a tfu, zwykły
              harlekin tylko 4 razy grubszy.
              • 29.03.08, 00:18
                Ojej, jestem zaskoczona. Wprawdzie opinia Onion jest bliska temu co mówiła moja
                koleżanka, że książka ma fajną atmosferę, że jest odprężająca i chyba ten spokój
                wydał mi się kuszący, nawet tytuł tchnie czymś miłym, ale inne Wasze opinie są
                trochę mniej entuzjastyczne. Muszę chyba sama zobaczyć. Ale zadziwia mnie to o
                tych gejzerach namiętności :)))) Moja przyjaciółka nic mi nie mówiła, że tam
                jest wątek miłosny. No, ale można się spodziewać ;)
                Natomiast sama nie wiem czy to dobrze czy źle. Z wątkami miłosnymi, żeby mnie
                zachwyciły, to muszą one być bardzo spójne psychologicznie, bardzo prawdopodobne
                życiowo (wiem, wiem, Uccello, pewnie zdziwisz się tym co mówię wspominając moje
                zachwyty nad fabułą Titanica ;), ale dla mnie ta fabuła była prawdziwa
                psychologicznie właśnie). Tu mi natomiast pachnie jakimś nieprawdopodobnym
                wątkiem, ale zerknę do książki, jak ją pożyczę, i zobaczę co i jak.

                A o tym "Traktacie o łuskaniu fasoli" to jeszcze bardziej czuję się zachęcona
                niż rano. :)
                • 29.03.08, 10:34
                  Potęga tytułu! Tu przed Autorką chylę czoła.
                  Fraza "Dom nad rozlewiskiem" jest, razem z okładką niezłą zanętą dla
                  tych udręczonych miejską codziennością.
              • 01.04.08, 21:07
                > Traktat jest piękny . Taki klarowny, przejrzysty- nie o styl mi
                > nawet idzie, a rodzaj aury jaką ma ta książka.

                Na razie zdecydowałam się na "Widnokrąg".
    • 29.03.08, 09:42
      a to musza byc nowosci, czy ogolnie? :) bo jesli "ogolnie" to Stanislaw Dygat
      "Disneyland" i "Podroz".
      --
      it's only called paranoia if you can't prove it
      • 29.03.08, 10:22
        Podróż pojawia się w "Tym razem serio" i pod tym musierowiczowskim
        wpływem ją przeczytałam. I zrobiła na mnie kolosalne wrażenie przez
        swój troche dekadencko- beznadziejny klimat oraz liczne odwołana do
        Capri, które wówczas stała się dla mnie takim archetypem beztroski i
        luksusu. I w zasadzie po latach tylko tyle z tej ksiązki pamiętam.
        • 02.04.08, 23:54
          to zdecydowanie za malo :) jak kazda dobra ksiazka (to taka prowokacja, ale
          wlasciwie.. hmmm..) opowiada o straconych zludzeniach. zaprawde polecam ci
          przeczytac jeszcze raz :)
          --
          it's only called paranoia if you can't prove it
    • 01.04.08, 23:06
      Jestem w podobnej sytuacji, choc od ponad 4 lat:)
      Z Polski przywiozlam sobie cykl Sapkowskiego o husytach, wiedzmina,
      prawie wszystkie tomy Pilipiuka o wedrownym egzorcyscie -amatorze
      Wedrowyczu (przydaje sei jak mam smutasa), no i praktycznie
      wszystkie tomy Pratchetta, z tym ze dubluje polskie tlumaczenie i
      oryginal. Pomaga to zrozumiec co bardziej skomplikowane wyrazenia:)
      Chmielewska kiedys uwielbialam, ale zgadzam sie z opinia, ze nowych
      czytac sie nie da. W domu rodzicow zostala moja biblioteczka z ok 3
      tys ksiazek...
      • 27.05.08, 20:40
        bardzo polecam pochłaniany właśnie przeze mnie "Świat według
        Mellera". To wywiad- rzeka, ale język taki piękny, anegdotki pyszne
        i dowcip tak sugestywny, że dzisiaj w autobusie porannym bliźni się
        na mnie dziwnie patrzyli, gdy rechotałam w głos.
        • 28.05.08, 00:04
          A ja polecam coś,co wydane jest wprawdzie pod szyldem "Literatura
          skandynawska",ale autorka-Janina Katz jest z pochodzenia Polką i w dużej mierze
          jej życia w Polsce ta książka dotyczy.Najpierw było "Moje życie barbarzyńcy",też
          świetne,a teraz wyszła "Pucka".Mocne.Z przewrotnym,autoironicznym poczuciem
          humoru.No i smutne.Uwielbiam tak.

          Aha,pani Katz mieszka w Dunii.
          • 28.05.08, 20:46
            Olga Tokarczuk! __Wszystko__, co napisała jest świetne, bezbłędne! I
            potem człowiek chodzi w aurze przez następny tydzień:)
            David Lodge świetnie pisze powieści obyczajowe (fura wartości
            poznawczych, prawda psychologiczna, humor i ostatecznie pozytywny
            wydźwięk) i chyba wszystko jego autorstwa zostało przetłumaczone.
            Mniam:)
            --
            Sen zająca

            Mam ciało 18-latki. Trzymam je w tapczanie.
          • 29.05.08, 00:20
            kaliope3 napisała:

            > A ja polecam coś,co wydane jest wprawdzie pod szyldem "Literatura
            > skandynawska",ale autorka-Janina Katz jest z pochodzenia Polką i w dużej
            mierze> jej życia w Polsce ta książka dotyczy.Najpierw było "Moje życie
            barbarzyńcy",te> ż> świetne,a teraz wyszła "Pucka".Mocne.Z
            przewrotnym,autoironicznym poczuciem
            > humoru.No i smutne.Uwielbiam tak.
            > Aha,pani Katz mieszka w Dunii.

            Koniecznie musze poczytac - tez tu mieszkam :))))) Dzieki za polecenie, o Kalliope!
            • 29.05.08, 09:33
              Prosz Bardz :)
    • 31.05.08, 00:28
      są tu fani Sapkowskiego i Pacyńskiego, więc idąc tropem polskiej fantasy
      nieśmiało chciałam zapytać, czy ktoś może, tak jak ja, lubi Annę Brzezińską i
      zbója Twardokęska?
      --
      Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
      rather walk.
      • 31.05.08, 05:53
        Ba! I "Opowiadania z Wilżyńskiej Doliny"! Opowiadania z tomiku "Wody głębokie
        jak niebo" też bardzo piękne.
        Proza Brzezińskiej jest bardzo mądra i subtelna, przedstawione światy
        nieschematyczne.
        Tylko coś się autorka nie śpieszy z zakończeniem sagi, szkoda (albo i lepiej,
        nie chciałabym "dostać" tak nierównej rzeczy jak "Pani Jeziora").
        Ostatnio zawarłam znajomość z E. Białołęcką, ale nie padłam z zachwytu. Mocne
        cztery zaledwie.
        --
        Nerwowa jestem i chociaż w duchy nie wierzę, to jednak bardzo się ich boję.
        • 31.05.08, 07:44
          Tak, opowiadania są piękne :) Pamiętam też, że w zeszłym roku zapowiadano, że ma
          wyjść przygodowa trylogia autorstwa Brzezińskiej i jej męża (XIX wiek, Kongo,
          awanturnicy) i jakoś mi się to dość mocno kojarzyło z klimatem i przedziałem
          wiekowym czytelników Tomków Szklarskiego. Chyba wyszedł już pierwszy tom, może
          ktoś go czytał?

          Mam nadzieję, że nie oznacza to teraz przygodowej Brzezińskiej na Gwiazdkę,
          Walentynki, Wielkanoc i Dzień Babci i że przyjdzie też czas na godne zakończenie
          sagi.
          --
          Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
          rather walk.
          • 31.05.08, 08:22
            Pamiętam też, że w zeszłym roku zapowiadano, że m
            > a
            > wyjść przygodowa trylogia autorstwa Brzezińskiej i jej męża (XIX wiek, Kongo,
            > awanturnicy) i jakoś mi się to dość mocno kojarzyło z klimatem i przedziałem
            > wiekowym czytelników Tomków Szklarskiego. Chyba wyszedł już pierwszy tom, może
            > ktoś go czytał?

            Nie czytałam, mam wątpliwości na tyle duże, że poczekam, aż się pojawi w
            bibliotece albo moja siostra kupi ;-)
            --
            Nerwowa jestem i chociaż w duchy nie wierzę, to jednak bardzo się ich boję.
            • 31.05.08, 15:00
              Idomeneo, ja po prostu wielbie Sage o Twardokesku. Nie wiem juz, ile razy
              czytalam calosc, nie mogac sie doczekac na ostatni tom. To piekna literatura,
              nie tylko pod wzgledem jezyka. Rzadko spotyka sie ksiazki, ktore jakos
              "klikaja", poruszaja wlasciwe struny, a ten cykl cos takiego ze mna robi.
              Niecierpliwie czekam na zakonczenie, niestety autorka zabrala sie za te wojenne
              powiesci pisane z mezem i nie wiem, kiedy mozemy liczyc na koniec sagi.

              --
              I may be bad...but I feel goood;-)
              • 31.05.08, 18:45
                Dziewczyny, jak miło spotkać kogoś, kto podziela tę pasję! Bo sagę o Twardokęsku
                ja też naprawdę uwielbiam. Brzezińska (przynajmniej z tym cyklem) dla mnie
                spokojnie mieści się w lidze światowej, podobnie jak Dukaj; ich zdolność
                konstruowania zupełnie nowych światów jest imponująca.
                --
                Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
                rather walk.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.