Dodaj do ulubionych

Największe tajemnice Jeżycjady

05.09.08, 14:03
Dramatyczne losy i pytania bez odpowiedzi. Tajemnicze zniknięcia i przemieszczenia. Ludzie-widma i zwierzęta-cienie. Wy też drążcie!

Kim była właścicielka zaprzyjaźnionego pudla?
Gdzie się podziały psy i koty przygarniane/dokarmiane przez Gabrielę?
Jaki zawód obrała Celestyna?
Gdzie podziała się łazienka pani Szczepańskiej?
Gdzie są Gadomscy i Lewandowscy?
...?
--
Tupecik
Edytor zaawansowany
  • mmaupa 05.09.08, 14:34
    Kim byl ojciec Marka?
    Czy Bernard ma jakakolwiek rodzine?
    Gdzie podziala sie kuchnia pani Szczepanskiej?

    --
    Don't panic, it's organic!
  • mankencja 05.09.08, 15:14
    jak miał na imię Pieróg?

    --
    kot
    deviantart
  • dakota77 05.09.08, 15:17
    A nie Władysław? Jestem pewna, że imię się pojawiało gdzieś, możliwe że wtedy,
    gdy Dmuchawiec wybrał się do swojej dawnej szkoły.
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • mmaupa 05.09.08, 15:21
    Wiemy tylko, ze na W (mgr W. Pierog). Ja obstawiam Wincentego.
    --
    Don't panic, it's organic!
  • ding_yun 05.09.08, 15:41
    A ja bym obstawiała Włodzimierz. Po Leninie. Choć pięknie brzmiałoby
    jakieś orygianlne imię zestawione z taki nazwiskiem. Walenty Pieróg.
    Czyż nie uroczo?
  • ding_yun 05.09.08, 15:42
    Gdzie się podziewali rodzice Kreski jak wyszli z więzienia?
  • verdana 05.09.08, 15:47
    Dlaczego Kreska nie wróciła do rodziców - stosunkowo szybko, bo
    internaty zliwidowano po swietach 1982 roku, a kobiety (czyli i
    mamę) wypuszczono raczej nawet wcześniej.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mmaupa 05.09.08, 16:17
    Moze, tfu tfu, nie wyszli?

    --
    Don't panic, it's organic!
  • ready4freddy 06.09.08, 00:25
    mmaupa napisała:

    > Moze, tfu tfu, nie wyszli?

    tak im sie spodobalo, ze zostali? wiem, ze to glupawy zart, ale raczej nie widze
    innej mozliwosci.

    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • agnieszka_azj 23.09.08, 20:51
    ready4freddy napisał:

    > mmaupa napisała:
    >
    > > Moze, tfu tfu, nie wyszli?
    >
    > tak im sie spodobalo, ze zostali? wiem, ze to glupawy zart, ale
    raczej nie widzę
    > innej mozliwosci.

    Jest taka, że nie byli internowani tylko aresztowani - za jakąś
    działalność już w stanie wojennym. Podobnie jak Ignac - za
    drukowanie gazetek.
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • joanna.piat-nowicka 08.11.10, 11:49
    ding_yun napisała:

    > Gdzie się podziewali rodzice Kreski jak wyszli z więzienia?

    Myślę, że mieszkali we Wrocławiu, skąd Kreska pochodzi...
  • ananke666 05.09.08, 16:25
    A ja obstawiam Wiesława.
    --
    Tupecik
  • mmaupa 05.09.08, 16:38
    Czeslaw i Wieslaw w jednym stali domu, Dmuchawiec na gorze, a Pierog na dole...

    --
    Don't panic, it's organic!
  • mankencja 05.09.08, 18:09
    Walenty - jestem na tak :)
    --
    kot
    deviantart
  • ready4freddy 06.09.08, 00:27
    Wienczyslaw, tylko Wienczyslaw! zawsze mi sie jakis taki nieszczegolny wydawal :)
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
    live dead alien body.
  • anutek115 06.09.08, 15:57
    Nie Wieńczysław, protestuję! Wieńczysław mi się z Wieńczysławem Glinskim
    kojarzy, a on raczej miło (a to "Stawka większa niż zycie", a to "Lekarstwo na
    miłość"...).
    Takoż proszę nie Wergiliusz - na skutek skojarzenia z Wergiliuszem Gryniem i
    "Jak rozpetałem II wojnę światową" ;-).
  • ananke666 06.09.08, 17:27
    Zbyt klasyczne. Pieróg wrednym typem, prawda, klasyczne imię mu się nie należy, nieprawda.
    --
    Tupecik
  • mampy-tanie 11.07.09, 11:40
    ananke666 napisała:

    > Zbyt klasyczne. Pieróg wrednym typem, prawda, klasyczne imię mu się nie należy,
    > nieprawda.

    Masz rację. Weneriusz- a masz!!!
  • ssssen 24.06.09, 11:40
    > Wienczyslaw, tylko Wienczyslaw! zawsze mi sie jakis taki
    > nieszczegolny wydawal

    No i teraz muszę cały wątek prześledzić, żeby sprawdzić, czy ktoś załapał ten
    dowcip :)
  • ananke666 24.06.09, 12:01
    Ja nie, przyznam się bez bicia :) Dopiero teraz sobie przypomniałam o co szło.
    --
    Tupecik
  • yowah76 25.06.09, 00:46
    A jeszcze by nie ;)
    A jaki byl tytul kontynuacji? Bo na pewno czytalam, ale nie pamietam.
    --
    A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.
    A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
  • ssssen 26.06.09, 12:51
    Ale czego kontynuacja? Piegusa, czy Włóczykijów?

    Jeśli była jakaś kontynuacja to nie chce jej znać, Niziurski po 1989 roku jest
    jak Musierowicz - jest karykaturą samego siebie ;)

    A Pieróg bankowo miał na imię Wincenty!
  • joanna_ewa_scotland 03.10.16, 12:56
    Nieszczegolny Wienczyslaw - czy to on sypial with nausznikach?
  • ewa9717 03.10.16, 15:46
    Nie, w nausznikach sypiał lokator Piegusów pan Surma, grany przez Ludwika Benoit.
  • mampy-tanie 11.07.09, 11:38
    ready4freddy napisał:

    > Wienczyslaw, tylko Wienczyslaw! zawsze mi sie jakis taki nieszczegolny wydawal
    > :)

    i miał chyba taką końską twarz... :-)))
  • ssssen 04.10.16, 10:50
    ...raczej mulą.

    Tak, wiem, odpowiadam na post sprzed 7 lat :)))
  • takijeden1983 08.07.09, 01:50
    Na bank Wiesław - popularne w tym okresie
  • laura-gomez 23.09.08, 19:25
    Mnie do niego pasuje imię Wiesław. Ewentualnie Władysław.
    --
    "To live is so startling it leaves little time for anything else." (Emily Dickinson)
  • agnieszka_azj 23.09.08, 19:28
    laura-gomez napisała:

    > Mnie do niego pasuje imię Wiesław. Ewentualnie Władysław.

    Ewentualnie Włodzimierz
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • laura-gomez 23.09.08, 19:36
    agnieszka_azj napisała:

    > laura-gomez napisała:
    >
    > > Mnie do niego pasuje imię Wiesław. Ewentualnie Władysław.
    >
    > Ewentualnie Włodzimierz

    Też może być :)

    --
    "To live is so startling it leaves little time for anything else." (Emily Dickinson)
  • limonkalina 14.09.09, 18:43
    Pieróg miał na imię Wiesław. tak mi się kojarzy....
  • zamek 31.08.09, 14:36
    mmaupa napisała:

    > Czy Bernard ma jakakolwiek rodzine?
    Bernard ma ciotkę na Polesiu, o której wspomina w "Imieninach", snuje tamże
    zresztą rozwlekłą opowieść o swojej rodzinie.
    --
    ╩╦╩╦╩╦
    ╦╩╦╩╦╩
    ╩╦╩╦╩╦
  • filifionka-listopadowa 05.09.08, 16:26
    Jak oni się mieszczą wszyscy w tych mieszkaniach?
  • dakota77 05.09.08, 16:39
    To raz, a dwa, czemu nikt nie odczuwa potrzeby prywatnosci?
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • jamniczysko 05.09.08, 17:23
    Kto sprzedał dziecku - Koziowi piwo Guiness?
  • mmaupa 05.09.08, 17:40
    Pewnie kupowal w tym samym sklepie, gdzie pietnastoletnia Bella wino.

    --
    Don't panic, it's organic!
  • anutek115 05.09.08, 18:29
    Jak miał na imię tata Żaczek?

    Mnie to naprawdę dręczy...
  • jessy3 05.09.08, 19:14
    Jak Robrojek w wieku 16(?) lat godził role ucznia i ojca Belli? ;)
  • verdana 05.09.08, 19:46
    Jakim cudem prostoduszny Robrojek zgodził się na nadanie dziecku
    imienia Arabella?
    Jakim cudem nikt nie zauwazył, że Nora Górska nie brzmi dobrze?
    Skad ciotka miała komercyjnego schabu i dodatkowych pyz dodatkowo na
    pięć osób?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • lutecja4 05.09.08, 21:33
    co sie stalo z drugimi sasiadami Borejkow-p.Gadomskimi?
    co z rodzicami Tola?czemu Tolo mieszka u Zakow nie u rodzicow?
    Danka w czasie wizyty u Dmuchawca mowi do Damba "cieszymy sie wszyscy"-jacy wszyscy?
    czemu dziadek Metody nie kontaktuje sie z Miagwa?
    jak to mozliwe,ze Roza spotykala sie z Fryderykiem cala szkole srednia,na samym
    poczatku znajomosci zostala przedstawiona rodzinie,zareczyla sie a rodzina
    Frycka nie wiedziala,ze sa para?
  • lutecja4 05.09.08, 21:38
    i skad sie wzial ojciec Krzysztof-przyjaciel rodziny B?bo juz sie kiedys
    zaczelam zastanawiac, czy to moze przypadkiem nie piekny Krzysio, po zwatpieniu
    w rod kobiecy po wybrykach robaczywej Paulinki, nie wstapil do zakonu
  • alitzja 05.09.08, 21:44
    Hihi, pisałyśmy równocześnie:-)
  • kadfael 06.09.08, 17:54
    Ojciec krzysztof to akurat postać autentyczna. Dominikanin, który ma
    tak samo na imie i przez kilka lat był w poznańskim klasztorze.
    --
    VIDE
  • dakota77 06.09.08, 18:03
    Mozliwe, ale nie wprowadza sie postaci, o ktorej sie pisze, ze zna sie z
    bohaterka od przedszkola i jest wielkim przyjacielem rodziny, a ktora w
    rzeczywistosci wspomniana jest moze dwa razy i w zyciu rodziny nie jest wrecz
    obecna. Czemu ojciec Krzysztof nie mogl przychodzic do Borejkow na herbatke i
    doradzac im w problemach, na przyklad? Moglismy na przyklad przeczytac, ze to on
    zachecil Laure do spiewania w kosciele, i takie tam drobiazgi. A tu mamy tylko
    kolejne puste zapewnienie autorki, ze jest jak jest, wbrew faktom.
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • jamniczysko 07.09.08, 10:53
    Tym bardziej, że z "Kalamburki" wynika, iż przedszkolna kariera Idy
    trwała krótko i było to przypadkowe raczej, przyzakładowe
    przedszkole.
  • decylia 24.11.08, 17:15
    Ale o. Krzysztof chodził z Natalią do przedszkola muzycznego...swoją drogą kiedy
    to przedszkole było?
    Więc nie mógł być pięknym Krzysiem, który był starszy od Idusi.
  • laura-gomez 24.10.08, 12:25
    lutecja4 napisała:

    > Danka w czasie wizyty u Dmuchawca mowi do Damba "cieszymy sie
    wszyscy"-jacy wsz
    > yscy?

    Może chodzi o członków grupy ESD?
    --
    "To live is so startling it leaves little time for anything else."
    (Emily Dickinson)
  • idomeneo 24.10.08, 13:30
    a może o to, że ten dziwny sposób mówienia Danki podkreśla jej sztywność i pewną
    sztuczność (widoczne w porównaniu np. z naturalną Natalią, która też w tym tomie
    rozmawia z Dmuchawcem). Ja miałam wrażenie, że Danka jest tu przedstawiana jak
    ktoś, kto koniecznie chce zrobić wrażenie na rozmówcy, dlatego też, jeśli dobrze
    pamiętam, podkreśla na przykład, że Pawełek wykłada w Monachium na
    uniwersytecie, a Dmuchawiec się wtedy uśmiecha pod nosem, czy jakoś tak.

    Czy to nie jest tak w tym tomie, że Borejkówny o Dmuchawca serdecznie dbają i
    noszą mu wałówkę, a Danka została z nimi skontrastowana jako ktoś, kto tylko
    składa formalne wizyty. Ale też jakoś nigdy nie rozumiałam ironii w opisie
    Danusi w tym tomie; to przecież chyba miło, ze po latach zajrzała do dawnego
    nauczyciela, nawet jeśli nie łączy jej z nim żadna szczególna zażyłość.
    --
    Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
    rather walk.
  • klawiatura_zablokowana 22.01.15, 21:14
    Wiem, że to stary post, ale tak mi się nasunęło: denerwujące jest domyślne oczekiwanie, że wszyscy muszą uwielbiać Dmuchawca. O ile pamiętam, wobec Danki nigdy nie był jakoś szczególnie serdeczny (teksty o podwójnym podbródku - no błagam). Ona nie ma żadnego obowiązku go odwiedzać jako dorosła osoba przecież?

    --
    Każdego dnia na świecie umiera ok. 150 000 osób. Gdyby nie modlitwy, każdego dnia na świecie umierałoby ok. 150 000 osób.

    Centrala antyewangelizacyjna w twoim domu
  • majself 08.09.09, 16:51
    Przecież ona tam była z dziećmi - wszyscy, czyli ona i dzieci... Zresztą to jest
    tam tak dość ironicznie pokazane, ona nie mówi tego, co myśli, tylko raczej to,
    co uważa, że powinna powiedzieć.
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • agrippinilla 07.09.08, 00:00
    Na mój gust, Nora to Eleonora :-)
  • idomeneo 07.09.08, 15:11
    verdana napisała:

    > Jakim cudem prostoduszny Robrojek zgodził się na nadanie dziecku
    > imienia Arabella?

    a mnie to akurat nie dziwi - moja przyjaciółka ma znajomego, który w latach 80
    na cześć swoich idoli z dzieciństwa nadał synkowi na imię Donald Tytus
    --
    Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
    rather walk.
  • agnieszka_azj 07.09.08, 17:14
    idomeneo napisała:

    > verdana napisała:
    >
    > > Jakim cudem prostoduszny Robrojek zgodził się na nadanie dziecku
    > > imienia Arabella?
    >
    > a mnie to akurat nie dziwi - moja przyjaciółka ma znajomego,
    który w latach 80
    > na cześć swoich idoli z dzieciństwa nadał synkowi na imię Donald
    Tytus

    To było wyjaśnione w "CR" - że to na cześć Arabelli Bishop czyli
    ukochanek Kapitana Blooda.
    I nie Robrojek sie zgodził, tylko Robrojek wymyślił...

    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • avvg 25.10.08, 15:12
    > a mnie to akurat nie dziwi - moja przyjaciółka ma znajomego, który w
    latach 80
    > na cześć swoich idoli z dzieciństwa nadał synkowi na imię Donald
    Tytus

    Szkoda, że nie Kajko Kokosz.
  • biljana 05.09.08, 22:39
    jessy3 napisała:

    > Jak Robrojek w wieku 16(?) lat godził role ucznia i ojca Belli? ;)

    jednocześnie usiłując poderwać Anielkę, paląc extramocne u Jerzego Hajduka (z
    Pawełkiem) i ukrywając całą swoją skomplikowaną osobistą sytuację przed Grupą
    ESD :) A niby on taki prostoduszny! :)
    --
    Gucio i Maja
    Forum Kabaty-Moczydło
  • anutek115 06.09.08, 12:25
    ... i jakim cudem on zdążył zostać odpalony przez Anielę zaraz po zakończeniu
    liceum i błyskawicznie ożenic sie z "pierwszą dziewczyną, która go zechciała", i
    jeszcze się córki dorobić, ciągle mając te 16 lat?
    Czy nie miał aby tylu właśnie, gdy poznał Gabę?
  • weronika753 08.09.08, 14:25
    Wszyscy się zastanawiamy nad robrojkowym ojcostwem (w wieku 16 lat), a jakoś
    umyka uwadze, że u MM zazwyczaj żony są młodsze od mężów. Czyli ile mogła mieć
    matka Arabelli w chwili poczęcia? 13? 14 lat?
  • dakota77 08.09.08, 14:44
    Nie dodawajmy do tego szalenstwa jeszcze kryminalu:-). Mam nadzieje, ze byla co
    najmniej jego rowiesniczka.
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • ready4freddy 09.09.08, 09:39
    jesli sam RobRoy'ek mialby 16 lat, to chyba nie kryminal? jak to wlasciwie jest?
    czy jest na sali prawnik? :)
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza,
    korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • filifionka-listopadowa 09.09.08, 12:51
    Nie wiem jak to było wtedy, wiem jak teraz. Stosunek z osoba poniżej 15 roku
    życia jest zabroniony i traktowany jako "gwałt z ustawy". Oczywiście gdy jeden z
    współżyjących ma więcej niż 15 lat. Jeżeli sprawa dotyczy dwojga małolatów
    rozpatruje się ją inaczej.
  • biljana 10.09.08, 12:29
    nie bardzo się znam na karnym, ale z tego co mi się tam obija po moim pustym
    łbie:) to w przypadku współżycia 16 latka z 14 latką (czyli osobą poniżej 15
    roku życia, czego ustawa zabrania) będzie miał miejsce wprawdzie czyn
    zabroniony (niezgodny z ustawą) ale nie będzie przestępstwa, bo 16 latek nie
    będzie mógł odpowiadać karnie. Albowiem gdyż na zasadach określonych w kodeksie
    karnym odpowiada sprawca czynu zabronionego, który w chwili jego popełnienia
    miał ukończone lat 17 :)
    Tyle wywodów prawniczych:)
    --
    Gucio i Maja
    Forum Kabaty-Moczydło
  • yoyka 27.01.15, 09:40
    wtedy inne przepisy były, po 97 weszła nowelizacja dotycząca tego współżycia
  • the_dzidka 14.09.10, 11:22
    anutek115 napisała:

    > Jak miał na imię tata Żaczek?

    Inżynier...

    --
    Dzidka
  • chomiczkami 14.09.10, 15:30
    Nie najgorzej...
    --
    "Jak na osobę, która nawet nie jest zaręczona, ostatnio dużo myślę o ślubach. To niezdrowy objaw. Zupełnie jak myślenie o zastrzykach z insuliny, gdy nie jest się cukrzykiem. Owszem, dają niezłego kopa, ale w końcu mogą zabić." L.Wolf, "Dziennik szalonej narzeczonej"
  • alitzja 05.09.08, 21:44
    Kim jest ojciec Krzysztof, udzielający ślubu Idzie i pamiętający ją
    jeszcze z przedszkola muzycznego (jakiego, u licha, przedszkola
    muzycznego?!) - wielki przyjaciel (?!) rodziny?
  • ding_yun 05.09.08, 22:05
    Tego przedszkola muzycznego gdzie są same baby i trzeba tańczyć w
    kółeczku wyśpiewując przy tym cienkim głosikiem
  • internistka 05.09.08, 22:39
    Dlaczego osoby, które z reguły pod koniec kolejnych części Jeżycjady
    zdawały się były wejść na dobrą drogę, w następnych okazywały się
    znów okropnymi kreaturami (Lisieccy, Jedwabińska.)
    Gdzie są Burczykowscy (Marian i Marianna).
    Dlaczego Tygrys jest postacią negatywną, św. Gaba ciągle nad nią
    załamuje rączki?
  • biljana 05.09.08, 22:42
    internistka napisała:


    > Gdzie są Burczykowscy (Marian i Marianna).

    Burczykowscy zmienili płeć i Marian został Marianną a Marianna Marianem, no i
    tym samym przeszli na ciemną stronę mocy. Musieli zatem zniknąć :)


    --
    Gucio i Maja
    Forum Kabaty-Moczydło
  • meduza7 05.09.08, 23:46
    Jak się mieści Noelkowa rodzina Żaków-Hajduków-Kołodziejów w mieszkaniu, w
    którym już w "Szóstej klepce" było ciasno?
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • jeriomina 19.06.09, 12:08
    Może zaadoptowali wieżyczkę i inne składziki nieużywane na pomieszczenia
    mieszkalne?:)
    --
    http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif

    Ja bym tu dawał od razu gis!
  • joanna.piat-nowicka 08.11.10, 12:00
    meduza7 napisała:

    > Jak się mieści Noelkowa rodzina Żaków-Hajduków-Kołodziejów w mieszkaniu, w
    > którym już w "Szóstej klepce" było ciasno?
    I dlaczego Tolo z Julią mieszkają tam, skoro wynikało z 6Klepki, że pochodzi on z dobrze sytuowanej rodziny??
  • altariel2 06.01.11, 15:25
    > I dlaczego Tolo z Julią mieszkają tam, skoro wynikało z 6Klepki, że pochodzi on
    > z dobrze sytuowanej rodziny??
    No własnie. To jest bardzo dobre pytanie. Hajduk, no to powiedzmy zrozumiałe, ale tu?
    Swoją drogą należałoby to chyba podciągnąć pod wątek 'wpadki', bo najwyraźniej MM w pędzie do tworzenia 'po staropolsku rozbudowanych ciepłych rodzin', zapomniała po prostu o zamożnych rodzicach Tola.
    --
    Flowers in the gardens of the gods
  • soova 07.01.11, 20:04
    A gdzie oni byli zamożni? Owszem, mogli sobie być hrabiami, ale arystokracji w PRL to się wcale tak dobrze nie żyło i owszem, mogli mieć porcelanowe farfurki i ludwiki po przodkach wyniesione z wojennej pożogi, jak również popijać herbatę w sukniach z brabanckich koronek, ale równie dobrze mogli mieć to wszystko na powierzchni mieszkaniowej zdecydowanie za małej, żeby mieszkało tam małżeństwo Julia & Tomek (i dzieci). Ot, daleko nie szukając (proszę nie wycinać, bo to nie o polityce) - dziadkowie prezydenta Komorowskiego, owszem, mieli spore mieszkanie na Powiślu, ale mieli w nim też dokwaterowanych przez władzę ludową lokatorów, z których ostatni wyprowadzili się bodaj czy nie w latach 90-tych.

    Tajemnicy mieszkaniowej Julii i Tolka w SK i BBB raczej więc dla mnie nie ma.

    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • tt-tka 17.04.17, 13:52
    soova napisała:

    > A gdzie oni byli zamożni? Owszem, mogli sobie być hrabiami

    O rodzicach Tola mowa. Nie, nie mogli byc hrabiami, rodziny hrabiowskiej o nazwisku Kolodziej nie bylo, a szlacheckiej - bardzo watpie.
    Julia okresla ich jako lorda i hrabine ze wzgledu na ich maniery, lektury, sposob czytania, ubierania sie, bycia... to po prostu eleganccy na co dzien ludzie.

    I pytanie, czemu Toleczkowie po slubie zamieszkali na Slowackiego, pozostaje bez odpowiedzi. Zamozni bardziej czy mniej ci rodzice byli, ale miejsca, nawet w blokowym, a nie kamienicznym mieszkaniu mieli zapewne wiecej niz Zakowie z Wiesia, Bobciem, Hajdukiem i czworka jego i Cesi potomstwa.
  • pi.asia 17.04.17, 14:40
    Zamieszkali razem po to, żeby na wizytówce ładnie wyglądał zestaw Żak-Hajduk-Kołodziej.
  • vi_san 17.04.17, 16:01
    Ale zasadniczo to my nie wiemy czy zamieszkali! Ja tam nie wierzę. Wizytówka jest fajna i zabawna, więc sobie wisi, a że Żaczkowie to rodzinny klan, to w razie wypadku czy potrzeby - stają murem jedno za drugim. Chętnie się spotykają itd. Ale nie mieszkają w kupie! Nie i koniec! Ba, dopuszczam opcję, że Toleczek i Julka po ślubie zamieszkali u Żaczków czasowo - np. rodzice Tola postanowili się przenieść na stałe na dacze na wsi, a mieszkanie w mieście zostawili młodym, i na czas remontu... Wtedy powstała wizytówka. Po czym remont ukończono, ku chwale ojczyzny, i Kołodziejowie wynieśli się "na swoje"! Tak samo nie wierzę, że Cesia i Jurek nadal mieszkają z mamusią i tatusiem. Wierzę, że po ślubie, zwłaszcza, jak Jurek był za granicą [w BBB chyba?] Ceśce wygodniej było wręcz mieszkać z rodzicami, którzy w razie czego pomogą przy dzieciach i stąd w lokalu Żaków powstało mini - przedszkole: bo Cesia ze swoją trójką i dwie Kołodziejanki - Julka i Toleczek wybyli w celach zarobkowych o ile się nie mylę? Ale z całą mocą i uporem wierzę, że po powrocie Jerzego Hajduczki wzięli i się wynieśli. Możliwe, że blisko rodziców, ot, dwie ulice dalej, ale nie mieszkają wszyscy razem! Zresztą [chwała wszystkim możliwym Bogom] MM nieco zapomniała o Żakach i tak na prawdę nie mamy wiedzy. Wiemy, że wizytówka na drzwiach wisi artystyczna [ale może wisieć a nie być aktualna - na drzwiach moich sąsiadów, przez wiele lat wisiała wizytówka "R. S. Rogalscy" a ci sąsiedzi [oczywiście NIE Rogalscy] mieszkali tam już dobre siedem czy osiem lat]. Wiemy [ z Noelki], że święta wspólnie, no ale to żadne curiosum. A nie przypominam sobie ŻADNYCH innych informacji o mieszkańcach domu przy Słowackiego...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • tt-tka 17.04.17, 16:12
    Nie, nie , ja tez wierze mocno, ze obie Zakowny z mezami i progenitura sie wyniosly na swoje, chocby i na kredyt kupione ! Odpowiadalam tylko na supozycje, ze rodzice Tola byli zbyt biedni, by przygarnac mlodych lub kupic/dolozyc sie do jakiegos lokum i ze Jula z Toleczkiem musieli, no musieli mieszkac u Zakow :)
  • kochanica-francuza 05.10.08, 18:03
    Prowadził zajęcia tańczenia w kółeczko?
  • k_linka 05.09.08, 23:31
    Jakim cudem wozek Pulpy przetrwal 2 dekady?
  • mankencja 06.09.08, 02:08
    o czym sni Marek?
    dlaczego Mila z każdym tomem jest coraz bardziej rozczochrana (patrz
    ilustracje)?
    czy Ignacego łączy z docentem tylko luzna znajomosc, czy jest to
    raczej szorstka meska przyjazn? i czy obfita malzonke Ignac poznal
    osobiscie?

    --
    kot
    deviantart
  • lutecja4 06.09.08, 08:21
    a co sie dzieje z grubaskiem z pierwszej lawki?tym,ktory opowiadal o
    dozorczyni-Cecylii Niespodzianej?
    a staroscina Kasia?
  • amelia007 06.09.08, 11:10
    To od razu przypomina sie Kowalczuk Beata (i jej namietnosc do
    Krzysztofa Krawczyka)
  • laura-gomez 06.09.08, 12:08
    Łał, widzę, że wątek znacznie się rozrósł od wczoraj..:)
    Mnie zawsze interesowało, kim była żona Dmuchawca. No i chciałabym wiedzieć, jak ma na imię Bebiś, synek Bebe i Damba.
  • anutek115 06.09.08, 12:22
    No, Bebiś przecież ;-)))))!
  • ready4freddy 06.09.08, 18:16
    anutek115 napisała:

    > No, Bebiś przecież ;-)))))!

    oczywiscie, to zdrobnienie od Bebislaw :)
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • lezbobimbo 06.09.08, 19:55
    Bebislaw! :DDDD O, L-mao!

    A Pieróg mial moze na imie Wscieklygniew? W domu zdrabniany na Gniewko :)
  • ananke666 06.09.08, 20:29
    Warczysław. Zdrobnienie domowe - Warcek.
    --
    Tupecik
  • bat_oczir 13.10.08, 21:47
    > oczywiscie, to zdrobnienie od Bebislaw :)

    i nie nazywają go Pyzą lub Ciapusiem?
  • sacacorchos 06.09.08, 14:09
    Jakim sposobemBurczykowscy są identyczni, skoro najwyraźniej nie są
    jednojajowi? Mają przecież różne płcie...
    --
  • minerwamcg 06.09.08, 14:45
    Patrz "Klimek i Klementynka" Marii Krueger.
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • yasemin 06.09.08, 15:08
    ...albo wątek Jagienki i jej brata w "Krzyżakach" :)
    Mnie interesuje, jak miała na imię matka Kreski? A poza tym, była
    chyba córką Dmuchawca, jak to możliwe, że w "Opium w rosole" nie
    myślał w oóle o własnej córce, nie tęsknił do niej tak jak Kreska?
    --
    "Każdy ma swój płatek śniegu". Orhan Pamuk
  • anutek115 06.09.08, 15:52
    Potem też nie. W ogóle nie tęsknił, nie mówił, nie wspominał, nie miał na
    ścianie zdjęć własnej córki ani żony, jak to jest mozliwe?
    Kiedy on miał tę żonę? Co z nią zrobił, że się tak w niebycie rozmyła? (Wieje
    grozą...)
  • lezbobimbo 06.09.08, 19:45
    Boski watek :)))))

    Pytanie anutka o partenogeneze Kreski przywodzi mi na mysl nastepne:
    skad sie wzielo tylu wdowców w Jezycjadzie? Czy oni pobieraja komórki
    macierzyste od swoich zon i hoduja swoje dzielne córki w probówkach? A zony
    tymczasem wysylaja w niebyt?



    --
    Pomóz polskim RysiomPysiom
  • dakota77 06.09.08, 19:53
    Dobre. Zony potrzebne tylko do prokreacji. Zreszta podobnie jest w Jezycjadzie z
    mezami, poza dostarczeniem materialu genetycznego nie sa juz do niczego
    potrzebni i do niczego sie nie nadaja.
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • iskrzy_54 22.01.15, 16:41
    jak również "Wieczór trzech króli" - Viola i Sebastian
  • motyla.nogaa 10.09.08, 12:41
    W sumie statystycznie mają po jednym jaju :)
  • motyla.nogaa 10.09.08, 12:43
    sacacorchos napisała:

    > Jakim sposobemBurczykowscy są identyczni, skoro najwyraźniej nie

    > jednojajowi? Mają przecież różne płcie...

    W sumie statystycznie mają po jednym jaju :)
  • laura-gomez 23.09.08, 19:27
    motyla.nogaa napisała:

    > sacacorchos napisała:
    >
    > > Jakim sposobemBurczykowscy są identyczni, skoro najwyraźniej nie
    > są
    > > jednojajowi? Mają przecież różne płcie...
    >
    > W sumie statystycznie mają po jednym jaju :)

    Czyli jednak jednojajowi ;)


    --
    "To live is so startling it leaves little time for anything else." (Emily Dickinson)
  • yowah76 24.09.08, 20:37
    Moga byc po prostu bardzo podobni, w rodzinie sie zdarza, a
    blizniakami sa przypadkiem...
    --
    ---------------------------------------------------
    - To wspaniale przyjecie - powiedzial Kwestor do krzesla. - Szkoda,
    ze mnie tu nie ma.
  • marajka 07.09.08, 13:59
    Dlaczego Miągwa nie utrzymuje kontaktów z Elką?
    Kto był ojcem małej Asi, skoro pan Kałużny na wojnie?
    Dlaczego młodzież nie ma przyjaciół?
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • anutek115 07.09.08, 14:11
    Czy może raczej - gdzie sa ci wszyscy przyjaciele, których przyjmowanie w
    większym mieszkaniu na Roosevelta stanowiło dla wszystkich Borejków źródło
    uciechy, i którzy "zasiadywali" się do późnych godzin wieczornych, mimo
    skromnego poczęstunku?
  • mankencja 07.09.08, 14:21
    pewnego dnia, gdy wychodzili od borejkow, drzwi mieszkania państwa
    gadomskich otworzyły się i przyjaciele wraz z gadomskimi zostali
    wciągnięci w czarną dziurę, która umiejscowiła się pod szafką w
    przedpokoju
    --
    kot
    deviantart
  • laura-gomez 23.09.08, 19:31
    Kim byli ci ludzie (podobno pół podwórka), którzy przychodzili do Borejków na obiadki w OwR???
    --
    "To live is so startling it leaves little time for anything else." (Emily Dickinson)
  • agnieszka_azj 23.09.08, 19:50
    laura-gomez napisała:

    > Kim byli ci ludzie (podobno pół podwórka), którzy przychodzili do
    Borejków na obiadki w OwR???

    Nie ludzie tylko dzieci ;-)
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • senseeko 23.09.08, 20:04
    agnieszka_azj napisała:

    > laura-gomez napisała:
    >
    > > Kim byli ci ludzie (podobno pół podwórka), którzy przychodzili do
    > Borejków na obiadki w OwR???
    >
    > Nie ludzie tylko dzieci ;-)

    A gdzie to jest napisane? Czy nie jest to czasem oskarżenie Ewy Jedwabińskiej?
    (Ktoś ma OwR i może sprawdzic?)
    --
    "Czego oni ich uczą wtych szkołach!"
  • anutek115 23.09.08, 20:10
    Nie, to mówi któraś z Borejkówie "twoje obiadki są sławne, wczoraj tu było pół
    podwórka" czy jakoś tak. Sprawdzić dokładnie nie mogę, bo moje OwR pożyczyłam na
    wieczne nieoddanie.
  • agnieszka_azj 23.09.08, 20:13
    senseeko napisała:

    > agnieszka_azj napisała:
    >
    > > laura-gomez napisała:
    > >
    > > > Kim byli ci ludzie (podobno pół podwórka), którzy
    przychodzili do
    > > Borejków na obiadki w OwR???
    > >
    > > Nie ludzie tylko dzieci ;-)
    >
    > A gdzie to jest napisane? Czy nie jest to czasem oskarżenie Ewy
    Jedwabińskiej?
    > (Ktoś ma OwR i może sprawdzic?)

    Nie. To był dialog u Borejków, kiedy Gieniusia oznajmiła, ze
    przyszła na obiadek i kiedy okazało się, że nie jest koleżanką
    Patrycji.

    "- Pewnie twoje obiady są głośne, mamo, w całej okolicy -
    powiedziała (Ida - dop. mój).- Wczoraj było tu na rosołku pół
    podwórza.
    - Osiem osób ! Tylko osiem osób ! - sprostowały obronnie Patrycja i
    Natalia.
    - Osiem osób, osiem gąb - mruknęła pani Gabunia. - Osiem zywych
    reklam jadłodajni pani Borejko."

    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • marajka 08.09.08, 14:14
    Ci przyjaciele może już umarli, albo wyprowadzili się do Pobiedzisk.
    Tymczasem wygadana, przebojowa Laura nie ma żadnych koleżanek(oprócz
    tej od której dostała list z Zakopanego). O Pyzie nie wspominając.
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • decylia 24.11.08, 17:26
    A co z Kopiec Arletą i Kopiec Esmeraldą? Oraz innymi pięknoimiennymi Kopcami?
  • nessie-jp 25.11.08, 15:10
    decylia napisała:

    > A co z Kopiec Arletą i Kopiec Esmeraldą? Oraz
    > innymi pięknoimiennymi Kopcami?

    O, właśnie, ja bym chciała poczytać o jakimś dziecku Kopców, które wbrew
    filistyńskiej rodzinie okazuje się wrażliwe poetycko i muzycznie, ogólnie
    wyrasta ponad poziom i odstaje od reszty.

    Bo co w końcu, wszędzie jakaś predestynacja -- jak masz być bohaterką
    utalentowaną, to musisz być z rodziców biednych, ale ukulturalnionych. Natomiast
    jeśli jesteś z domu dzieckiem bogatym, a rodzice lubią wymyślne imiona (inne niż
    Ignacy i Melania) to na mur-beton okażesz się dłubiącym w nosie debilem.

    Chętnie bym zobaczyła w Jeżycjadzie bohaterkę, która nie wyniosła wszelkich
    zalet i głębokiego ukulturalnienia już z domu, tylko wręcz przeciwnie --
    wywalczyła sobie sama.

    Bo na razie to chyba tylko jeden Przeszczep był kulturalny i wrażliwy sam z
    siebie, a nie po mamusi i tatusiu.

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • paszczakowna1 28.12.08, 01:01
    > Chętnie bym zobaczyła w Jeżycjadzie bohaterkę, która nie wyniosła wszelkich
    > zalet i głębokiego ukulturalnienia już z domu, tylko wręcz przeciwnie --
    > wywalczyła sobie sama.
    >
    > Bo na razie to chyba tylko jeden Przeszczep był kulturalny i wrażliwy sam z
    > siebie, a nie po mamusi i tatusiu.

    A Kłamczucha? Stary Kowalik miał pewnie masę zalet (i był inteligentny tudzież
    wrażliwy, vide komentarz nt Hamleta), ale wysoce ukulturalniony nie był.
  • agnieszka_azj 28.12.08, 11:15
    paszczakowna1 napisała:
    >
    > A Kłamczucha? Stary Kowalik miał pewnie masę zalet (i był
    inteligentny tudzież
    > wrażliwy, vide komentarz nt Hamleta), ale wysoce ukulturalniony
    nie był.

    I jeszcze Aurelia vel Genowefa

    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • nessie-jp 28.12.08, 16:29
    Co do Anieli -- fakt, nie pochodzi ze środowiska stricte inteligenckiego. Tu
    mamy bohaterkę, która własnymi siłami zamiast do przetwórni ryb trafia do
    teatru. Ale też stary Kowalik jest, jak zauważyłyście, mimo braku wykształcenia,
    człowiekiem inteligentnym, dostatecznie wrażliwym literacko, żeby sobie poczytać
    Hamleta i ogólnie -- przykładem szlachetnego dzikusa, jak babcia Jedwabińska czy
    pan Jankowiak.

    Natomiast Aurelia pochodzi z rodziny zdecydowanie inteligenckiej, gdzie od
    dziecka była wystawiana na działanie sztuk rozmaitych. W jej domu na pewno były
    albumy z reprodukcjami obrazów, płyty z muzyką poważną, literatura wykraczająca
    poza Harlequiny. To, że jej rodzice są dziwaczni, neurotyczni i powykrzywiani,
    nie znaczy, że plasują się na nizinach intelektualnych.

    Mnie chodziło raczej o przykład jakiegoś dziecka, które WBREW wzorcom
    wyniesionym z domu (jak do poczytania, to wyłącznie Harlequin, a najlepiej w
    ogóle telewizja) potrafi się rozwinąć intelektualnie i uwrażliwić na sztukę.
    Może pod wpływem szkoły? Tu by było piękne pole do popisu dla rozmaitych
    polonistek Jeżycjadowych, w tym Aurelii i Natalii (no, chyba że Nutria tę
    polonistykę to w randze mężologii studiowała i po zaślubinach nie myśli o pracy).

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • lezbobimbo 28.12.08, 16:43
    Ewa Jedwabinska po wyzszym wyksztalceniu (o jej rodzinie nic nie wiemy.
    Eugeniusz równiez ksztalcony (Geniusia mieni go wszak entelektualista:) ale
    Eugeniusz to inteligent pierwszego pokolenia, tak jak i starsze Borejki
    (pochodzi z Pobiedzisk, Marta Jedwabinska wiadomo, nieksztalcona, przy kolei
    itd) To ojciec Geniusi sie wyrwal wbrew wzorcom, jesli juz :)

    A ojciec-rybak Kowalik czyta tez Kubusia Fataliste..

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • nessie-jp 28.12.08, 19:12
    To starsze Borejki rzeczywiście z nieinteligenckich rodzin? Tzn. że Mila, to
    wiemy, aleć to przecież genetyczna inteligentka, choć wychowywana przez Gizelę z
    plebsu :) Ale Ignacy? Nie pamiętam Kalamburki, czytałam raz i jakoś nie miałam
    ochoty wracać, ale ta Straszna Mamusia Borejko chyba jednak nie była pochodzenia
    chłoporobotniczego?

    A co do Jedwabińskiego, to ponownie wracamy do babci J., która jest szlachetnym
    dzikusem, w przeciwieństwie do Kopców, Lisieckich czy Majchrzaków, którzy są
    dzikusami nieszlachetnymi.

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • memphis90 23.07.09, 22:25
    > O, właśnie, ja bym chciała poczytać o jakimś dziecku Kopców, które wbrew
    > filistyńskiej rodzinie okazuje się wrażliwe poetycko i muzycznie, ogólnie
    > wyrasta ponad poziom i odstaje od reszty.
    Niemożliwe- dzieciaki Kopiec nie znały przeciez łaciny, więc nie mogly być nikim
    szczególnym w świecie Musierowicz...
  • biljana 07.09.08, 14:20
    marajka napisała:


    > Kto był ojcem małej Asi, skoro pan Kałużny na wojnie?

    no między wierszami można się było doczytać, że właśnie fakt iż ojcem małej Asi
    nie był pan Kałużny, dziecko zostało oddane na wieś (bodajże). Możemy tylko
    zastanawiać się czy pani Kałużna miała romans z Niemcem albo volksdojczem w
    zamian za dodatkowe kartki na cukier i marmoladę z burków, czy też pocieszał ją
    np. sąsiad:)

    --
    Gucio i Maja
    Forum Kabaty-Moczydło
  • jamniczysko 07.09.08, 15:52
    Ja jakoś, ilekroć czytam wątek małej Asi, myślę, że jej mama została
    zgwałcona...
  • marajka 07.09.08, 19:26
    Doczytałam, doczytałam i się zawsze zastanawiam, kto to był? Gwałt,
    czy mama Asi po prostu nie wytrzymała bez chłopa? I co się z Asią
    stało?
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • inkarri 07.09.08, 22:00
    Asia zamieszkała na ul. Fredry i u niej w mieszkaniu zatrzymała się
    Monika (zanim kupiła mieszkanie w nowoczesnej kamienicy na Jeżycach).
  • ready4freddy 08.09.08, 15:07
    biljana napisała:


    > dodatkowe kartki na cukier i marmoladę z burków


    wiem, ze to literowka :) ale przypomnialo mi sie od razu "mieso trzeciej
    kategorii", "pieczen po turecku" i (z powtorki z rozrywki ani chybi) "suflet z
    setera i Azor saute'" :) nieszczesne burki, przerobione na marrrmelade :O
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • biljana 09.09.08, 13:43
    ready4freddy napisał:


    > wiem, ze to literowka :) ale przypomnialo mi sie od razu "mieso trzeciej
    > kategorii", "pieczen po turecku" i (z powtorki z rozrywki ani chybi) "suflet z
    > setera i Azor saute'" :) nieszczesne burki, przerobione na marrrmelade :O


    hihihi uruchomiła mi się lawina dalszych głupich skojarzeń;) ale nie będę ich
    wyliczać, bo się zrobi forum horrorum:)

    --
    Gucio i Maja
    Forum Kabaty-Moczydło
  • idomeneo 09.09.08, 16:53
    biljana napisała:

    > nie będę ich
    > wyliczać, bo się zrobi forum horrorum:)

    a ja nie wytrzymałam - "Flaki hetmańskie" i "Flaki babuni" to moi faworyci od lat...
    --
    Не шалю, никого не трогаю, починяю примус.
  • filifionka-listopadowa 09.09.08, 18:38
    I jeszcze "czerwona musztarda" ,ze tak zofftopicuje offtopic
    woda85.wrzuta.pl/audio/xh5Gdn3rT2/kabanos_-_czerwona_musztarda
    Ale wpisuje się w opary absurdu. I "pierożki hińskie" bym dodała.
    Mnogość mego talenta mnie poraża.
  • ginny22 11.09.08, 10:25
    > a ja nie wytrzymałam - "Flaki hetmańskie" i "Flaki babuni" to moi
    faworyci od lat...

    Na jakimś wyjeździe dysponowalismy słoiczkami z potrawą pod
    tytułem "Pasztet babuni", przez nas konsekwentnie przerabiany
    na "Pasztet z babuni". Nie wiedziałam, że z nieszczęśniczki są też
    flaki... ;)
  • the_dzidka 11.09.08, 13:26
    W restauracji w Malborku niegdys podawano "kołduny w sosie księcia
    Witolda".
    A ze współczesnych - kocham "szynkę z Łysych" :-)

    --
    Dzidka

    ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
    poza Internetem. ~~
  • ananke666 11.09.08, 22:42
    Całkiem nie na temat, ale mi się skojarzyło.
    Za moich studenckich czasów jednym z podstaw wyżywienia w akademikach była Szara Śmierć. Dla niezorientowanych - pasztet mazowiecki w słoiku.
    Z kolei ja, gdy mam kontakt z niezupełnie ciekawą wędliną typu parówki, co się rozlatają, nie omieszkam wygłosić grobowo ich składu: "łój, bebechy i szczurze ogony".
    --
    Tupecik
  • amelia007 12.09.08, 17:57
    A zemsta Szczecina, czyli Paprykarz?...
  • ananke666 12.09.08, 22:02
    Był, a jakże. Jednakże Białe Szaleństwo (ser twarogowy) miało większe powodzenie. Ktoś pamięta jeszcze jakieś nazwy tego typu?
    --
    Tupecik
  • weronika753 13.09.08, 16:39
    Pamiętne ze stołówki akademickiej:
    - Szynka z Murzynka, czyli salceson (czarny)
    - Podlasia Czar (pasztet podlaski)
    - Szczur Duszony - gulasz z minimalną zawartością mięsa
    - Zemsta Gruzina - herbata gruzińska - wówczas śmieci z taśmy
    produkcyjnej
    - Szaleństwo Księgowej vel Przegląd Tygodnia - wszelkie resztki,
    zapieczone na beton, podawane jako rizotto, gulasz albo bigos.
  • twoj_aniol_stroz 30.09.09, 12:19
    Przegląd tygodnia to także kotlet mielony :)
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
    ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mampy-tanie 11.07.09, 12:17
    > na "Pasztet z babuni". Nie wiedziałam, że z nieszczęśniczki są też
    > flaki... ;)

    A sądzisz, że babcie nie mają flaków? ;-)
  • lezbobimbo 11.07.09, 16:42
    mampy-tanie napisała:
    > > na "Pasztet z babuni". Nie wiedziałam, że z nieszczęśniczki są też> >
    flaki... ;)
    > A sądzisz, że babcie nie mają flaków? ;-)

    Tu w Tunczykowie sprzedaja Smalec Babuni, zawsze z tego chichocze i sie czesze,
    zwlaszcza ze smalec to po dunsku zwyczajnie tluszcz przyprawiony (fedt med
    krydderi).
    Wiec doslownie to Tluszcz Babci (z cebulka)
    :D

    --
    specjalnie dla Was stękała
    Jęcząca Marta
  • decylia 24.11.08, 17:28
    idomeneo napisała:

    > biljana napisała:
    >
    > > nie będę ich
    > > wyliczać, bo się zrobi forum horrorum:)
    >
    > a ja nie wytrzymałam - "Flaki hetmańskie" i "Flaki babuni" to moi faworyci od l
    > at...

    Szynka babuni?
  • senseeko 09.09.08, 22:36
    > Kto był ojcem małej Asi, skoro pan Kałużny na wojnie?
    No to jest akurat wyjaśnione. Asia jest owocem "skoku w bok" pani Kałużnej, stąd
    jej rozterki czy wracać do męża (o którym być może myślała, że nie żyje)
    (Prawie jak w Liliach Mickiewicza, co?)
    --
    "Czego oni ich uczą wtych szkołach!"
  • marajka 11.09.08, 09:59
    Ale mi chodzi o to, z kim ten skok w bok.
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • baba67 08.07.09, 12:55
    Akurat o ojcu malej Asi jest polslowkami, ale jest. Ze Kaluzna byla poklocona z
    matka, e Asie wychowywaly siostry.Ze o Kaluznym bardzo dlugo nie bylo nic
    wiadomo. Mloda kobieta z malym dzieckiem ktorem maz zaginal bez wiesci majac
    bardzo ciezko zwiazala sie z kims i stad Asia. Ojciec Asi mogl tez zginac
    zreszta. Takie wojenne losy.
    mnie akurat taki sposob opisania-nieopisania sytuacji bardzo sie podobal.
    --
    Nie sztuka grać na nastrojonych skrzypcach, sztuka grać na rozstrojonych.
    Paganini (zdaje się)
  • paszczakowna1 09.09.08, 00:49
    Mnie nieodmiennie intryguje tożsamość wspólnika Wolfiego. Tak zachęcająco został
    nadmieniony, już myślałam, że wreszcie będzie coś ciekawego (może ktoś z
    przeszłości się objawił? jakiś wykolejony artysta przeklęty?), a tu kicha.
  • kalkulacja 10.09.08, 11:58
    Witam po wakacyjnej przerwie!

    Dlaczego nikt nie chodzi na cmetarze, nie wspomina tragicznie
    zmarłych rodziców (Mila) i żon?

    Dlaczego Mila i Ignac nie opowiadają córkom/wnukom o swoim wojennym
    dzieciństwie?

    Dlaczego nikt nie ma namiętnego romansu pozamałżeńskiego albo
    chociaż o nim nie fantazjuje?
  • verdana 10.09.08, 12:50
    Odpowiedzna ostatnie pytanie znam. Bo to powiesci dla młodszych
    nastolatek, ktore tak jak Pyza w ogole nie powinny wiedzieć, ze 'z
    tego sie ma dzieci". A rozwód jest zawsze złem, co mozna wnioskowac
    z przypadku Eugeniusza,.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • pola_lawendowe 11.09.08, 09:48
    Wieka tajemnica świąteczna:

    Dlaczego kaseta z operą "Czarodziejski flet", wręczona profesorowi
    Dmuchawcowi w pamiętną Wigilię, była ustawiona pośrodku arii z
    dzwoneczkami?

    Wielka tajemnica przestrzenna czyli zapoznany cud lokalowy czyli
    hipotetyczna krzywda sąsiadów:

    skąd państwo Pałysowie wytrzasnęli dodatkowe piwniczne
    pomieszczenia, skoro w OwR wyraźnie stoi, że Ogorzałcza kawalerka
    wciśnięta była między zakład produkcji kołder, a mieszkanie państwa
    Lewandowskich?

    ( Drodzy Państwo, wasze ( bo jako wierna, acz milkliwa czytelniczka
    nie mogę napisać nasze, byłoby to bezprawnym zawłaszczeniem;) forum
    jest źródłem moich nieustających zachwytów, a wasze niezwykłe
    dyskusje, które przechodzą często w niewymuszone popisy erudycji, są
    moim lekiem na wszystkie małe strachy świata:)i na większe też!):)
    Miłego dnia:)


  • anutek115 11.09.08, 19:10
    Kobieto o pięknym nicku, o ile moge wypowiadac się w imieniu ogółu, smiało pisz
    "nasze"!!!!
    Zachwyciła mnie pierwsza wymieniona przez ciebie tajemnica :-)...
  • filifionka-listopadowa 11.09.08, 20:42
    O tak. Nigdy w żywocie nie zauważyłabym tego faktu ,ze aria zaczyna się od połowy.
  • dakota77 11.09.08, 20:46
    Jakbys lubila dana opere i znala ja wrecz na pamiec, zauwazylabys. A Dmuchawiec
    pewnie sluchal tego nie raz. Gdyby mi puszczono ukochana Arie Krolowej Nocy z
    tegoz zreszta Czarodziejskiego Fletu, na pewno bym zauwazyla. Tym bardziej ze
    arie przeciez maja tekst;-)
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • ananke666 11.09.08, 22:47
    Ja zauważyłam przy lekturze, ponieważ kupowałam wtedy sporo kaset. Kasety były zafoliowane przecież, nie wypada zdejmować tej folii przed obdarowanym. No i oczywiście przewinięte :)
    Zresztą już gdzieś w spomniałam: jak to możliwe, że kasety zawierające wszystkie koncerty fortepianowe Mozarta i zdaje się, część oper zmieściły się w małej paczuszce.
    --
    Tupecik
  • dakota77 11.09.08, 22:48
    No racja, rozpakowali prezent. A i teraz dziela Mozarta na CD stanowia spora
    paczke:-)
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • pola_lawendowe 12.09.08, 16:29
    Masz rację, ananke:))

    Sprawa robi się jeszcze bardziej tajemnicza, bo " kiedy Tomek
    rozdał już, zdawałoby się wszystko, nachylił się raz jeszcze i z
    samego dna worka wydobył duże kartonowe pudło owinięte w złoty
    papier". Po Twoim poście zelektryzowała mnie kolejna myśl. Skoro
    radiomagnetofon SONY został wyjęty Z SAMEGO DNA WORKA, gdzie w tym
    czasie była "mała paczuszka", która ( macie absolutną rację)
    zawierając XXVII fortepianowych koncertów i przynajmniej jedną
    operą, małą być nie mogła?:)

    Niby prezenty już całkiem rozdane, a w worze został radiomagnetofon
    i mocarcia paczuszka, prawdaż, czyli -

    - wielka tajemnica Tomka Kowalika:

    czy worek Tomasza w rzeczywistości był kuferkiem Mary Poppins?:)

    (zresztą wcześniej, z tego samego worka wyciągany był "komputer w
    kilku pudłach" dla zbójeckiej parki, Tamarki i Waldemara:)
  • ananke666 12.09.08, 21:59
    > (zresztą wcześniej, z tego samego worka wyciągany był "komputer w
    > kilku pudłach" dla zbójeckiej parki, Tamarki i Waldemara:)

    wyleciało mi to z głowy, a to był jeden z tych momentów, kiedy oko wychodzi z głowy. Jak on to zmieścił do wora i jak udźwignął? Niedawno zmieniałam dupiate 17" na plaskate 19". Ledwo tę 17 przeniosłam mały kawałek. Dobra, w '91 raczej 15" były, ale i tak to przecież swoje waży i mam wrażenie, że razem z komputerem właściwym oraz dodatkowymi klamotami to nie jest ciężar na jeden worek i dla jednego człowieka.
    Zwłaszcza, że jak niby miał to przenieść? Zarzucić sobie na plecy? (oczyma duszy mojej widzę kant pudła wbijający się prosto w nerkę z całą siłą bezwładności monitora...) Ktoś mu na plecy zarzucał i Gwiazdorek potem z hukiem na podłodze stawiał? Czy któraś z Was dałaby komuś zarzucać na plecy swój sprzęcik?! ;)
    --
    Tupecik
  • dakota77 12.09.08, 22:07
    He he. Ale moze on im sam komputer przyniosl, a monitor mieli/mieli dostac
    pozniej?;-P. Wtedy popularne byly komputery typu desktop, nie wieza, ale i tak
    przeciez to bylo duze ustrojstwo, wiec tak powaznie mowiac tez nie rozumiem:-)
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • senseeko 12.09.08, 23:13
    A to nie było tak, że Tomcio-Mikołaj dostawał prezenty w momencie przekroczenia
    progu domu?
    Bo normalnie "Mikołaje" tak mają. Wchodzi, odwraca uwagę dziecięcia, a w tym
    czasie rodzice cichaczem wpychają jemu albo Aniołkowi paczki. Więc w sumie tak
    dużo nosić by nie musiał. Zależy jakie gabaryty miał wór. Komp mógł też juz stać
    w pokoju ukryty w okolicach choinki i czymś zamaskowany a Mikołaj dokonywałby
    tylko uroczystego "odsłonięcia"
    --
    "Czego oni ich uczą wtych szkołach!"
  • ananke666 12.09.08, 23:53
    Ja nie twierdzę, że on to daleko nosił, tylko że weź człowieku zarzuć sobie na plecy kompa z monitorem i dodatkowymi pierdółkami... szczególnie, że pudło na monitor jest znacząco większe niż zawartość i nie dość, że to swoje waży, to jeszcze trzeba się z tym dość ostrożnie obchodzić. Ja słaba kobieta jestem i swój stary monitor ledwo przetaszczyłam kawałeczek przez pokój.
    Wyobrażacie sobie, jakie byłyby jajca, gdyby mu to SPADŁO?!

    - Dzieci w zasadzie jest dwoje, Waldemarek i Tamarka - ze słuszną
    dumą rzekł szczęśliwy papa. - A prezent w zasadzie jest jeden:
    komputer IBM. Weź pan to do worka, tylko ostrożnie. To jest kilka
    kartonów.
    - Wiem - mruknął Tomcio, rozwlekając otwór worka jutowego. - Elka,
    suń przodem i zagajaj. Odpytaj ewentualnie z paciorka.
    Elka poszła przodem.
    (...)
    Wszedł Tomcio wczuwając się w rolę. Powłóczył lekko nogami, garbił
    się i uginał pod ciężarem worka.


    --
    Tupecik
  • senseeko 23.09.08, 15:17
    ananke666 napisała:
    > - Dzieci w zasadzie jest dwoje, Waldemarek i Tamarka - ze słuszną
    > dumą rzekł szczęśliwy papa. - A prezent w zasadzie jest jeden:
    > komputer IBM. Weź pan to do worka, tylko ostrożnie. To jest kilka
    > kartonów.
    > - Wiem - mruknął Tomcio, rozwlekając otwór worka jutowego. - Elka,
    > suń przodem i zagajaj. Odpytaj ewentualnie z paciorka.
    > Elka poszła przodem.
    > (...)
    > Wszedł Tomcio wczuwając się w rolę. Powłóczył lekko nogami, garbił
    > się i uginał pod ciężarem worka.
    >
    No tak, to musiał być megawór :) Tomcio nie musiał wczuwać się w rolę -
    garbienie i uginanie miał jak w banku.
    Ciekawam jak on szeroki w barach był, żeby mu się ten największy karton nie
    ześlizgnął.
    --
    "Czego oni ich uczą wtych szkołach!"
  • ssssen 24.06.09, 12:21
    > komputer IBM.

    A zatem cofam wszystko, co pisałem o Amidze.

    Swoją droga dzieci na pewno się ucieszyły tymi grami w CGA i muzyczką z
    brzęczącego głośniczka ;)
  • majself 08.09.09, 17:09
    Komputer plus monitor ważą najwyżej 20 kg. Nie trzeba być Popeyem, żeby sobie
    poradzić. Jeśli masz problem z podniesieniem monitora, to ciekawa jestem, jak
    będziesz sobie radziła z kilkuletnim dzieckiem...
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • lezbobimbo 08.09.09, 17:14
    majself napisała:
    > Komputer plus monitor ważą najwyżej 20 kg. Nie trzeba być Popeyem, żeby sobie>
    poradzić. Jeśli masz problem z podniesieniem monitora, to ciekawa jestem, jak>
    będziesz sobie radziła z kilkuletnim dzieckiem...

    Ile komputerow taskasz na wlasnych plecach w worku na codzien? I ile ma lat ten
    komputer? I czy dla porownania nosisz tez dzieci w worku na plecach? :)

    "Zawsze wolalam nosic kilo pierza niz kilo zelaza" chociaz to niby to samo :)

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Miszkom!
  • majself 15.09.09, 12:12
    Ejże, pisałaś, że masz problem z PODNIESIENIEM, nie z NOSZENIEM NA CO DZIEŃ.
    Naprawdę nie jest problemem wsadzenie komputera do worka i przeniesienie go z
    przedpokoju do dużego pokoju, zwłaszcza dla mężczyzny.

    Nie noszę dzieci w worku na plecach, ale wielokrotnie nosiłam moje rodzeństwo w
    ten sposób. Podczas zabawy. Siostra jest ode mnie młodsza o 7 lat, Braciszek o
    11 i zanim każde z nich skończyło 5 lat, nie miałam problemu z podniesieniem ich.
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • lezbobimbo 15.09.09, 14:09
    majself napisała:
    > Naprawdę nie jest problemem wsadzenie komputera do worka i
    przeniesienie go z
    > przedpokoju do dużego pokoju, zwłaszcza dla mężczyzny.

    Pora zatem na doswiadczenie empiryczne - znajdz komputer z ekranem z
    roku 1990, wloz do worka, ponos bez problemu i opisz nam wrazenia :)

    > Nie noszę dzieci w worku na plecach, ale wielokrotnie nosiłam moje
    rodzeństwo w> ten sposób.

    Dzieci to co inszego, miekkie, chwytne i galaretowate w
    konsystencji :) Nie skoncentrowane ustrojstwo z twardego metalu ani
    ekran katodowy ze szkla, olowiu i kamieni cyklopowych ;)
    Ile razy nosilas komputery albo telewizory na plecach? :)

    --
    Jesli niszczysz zywa Przyrode, podkopujesz wlasna egzystencje,
    bowiem Ona nas zywi, leczy i podtrzymuje nasz odbyt.
  • ananke666 15.09.09, 15:39
    > Naprawdę nie jest problemem wsadzenie komputera do worka i przeniesienie go z
    > przedpokoju do dużego pokoju, zwłaszcza dla mężczyzny.

    A ja uważam że jakiś jest. Monitor w kartonie jest duży, bo jak wiadomo, karton
    od monitora czy telewizora jest znacząco większy niż jego zawartość. Mowa
    oczywiście o monitorze starego typu. To samo dotyczy obudowy komputera i
    dodatkowych klamotów, bo jak wiemy, kartonów było kilka. Swoje w życiu
    przeniosłam na tak zwanego Mikołaja i obserwacje są następujące: im bardziej
    kanciasta i sztywna zawartość wora, tym gorszy wór do niesienia, bo nie dość, że
    ciężki, to się zawsze cholerstwo gdzieś wbija. A duże i ciężkie pudło na plecach
    to w ogóle paskudztwo. Pomijam, że ja nie pozwoliłabym w ogóle komukolwiek nosić
    komputera na plecach.

    > Ejże, pisałaś, że masz problem z PODNIESIENIEM, nie z NOSZENIEM NA CO DZIEŃ.

    Co to ma do rzeczy, przepraszam? Czynność chwytania przedmiotu i podniesienia
    nie ulega chyba zasadniczej zmianie ze względu na częstotliwość wykonywania?
    Stał na stole, blisko przy ścianie, ze względu n a oddalenie ode mnie musiałam
    go podnieść na wyciągniętych rękach i kawałek przenieść. Moim zdaniem było to
    wyjątkowo parszywe siedemnaście kilo, z którym należało w dodatku ostrożnie się
    obchodzić. Tyleż waży moje dziecko i odczuwalny ciężar jest nierównie mniejszy.
    Zresztą nie chce mi się dłużej udowadniać, że nie jestem wielbłądem...
    --
    Tupecik
  • ding_yun 08.09.09, 17:44
    majself napisała:

    > Komputer plus monitor ważą najwyżej 20 kg. Nie trzeba być Popeyem, żeby sobie
    > poradzić. Jeśli masz problem z podniesieniem monitora, to ciekawa jestem, jak
    > będziesz sobie radziła z kilkuletnim dzieckiem...

    Eee? A po co mam nosić kilkuletnie dziecko? O ile nie jest obłożnie chore lub
    sparaliżowane to samo sobie chyba już z chodzeniem poradzi.


    --
    Angielskiego uczą metodą Callana, a chińskiego metodą Konfucjusza. Tao miliona
    powtórzeń.
  • truscaveczka 09.09.09, 09:21
    Dziecko trzeba czasem posadzić na czymś wysokim, znieść z wyjątkowo wrednej
    skarpy (a potem wrócić po mamusię i ją też znieść :P), przenieść śpiące z
    samochodu do mieszkania o godzinie dwudziestej siódmej dziewięćdziesiąt pięć...
    Generalnie też jestem zwolenniczka poglądu, ze dziecku nogi wyrosły do
    chodzenia, ale są sytuacje kiedy trzeba.
    --
    "Każdy tuman, który nie umie dodawać, twierdzi, że jest humanistą. Każdy
    niechluj, który robi błędy ortograficzne, twierdzi, że jest umysłem ścisłym."
    /znalezione w internecie/
    http://trus.m-bit.pl/syg/dziergam.pnghttp://trus.m-bit.pl/syg/gledze.pnghttp://trus.m-bit.pl/syg/pichce.png
  • lezbobimbo 15.09.09, 14:04
    truscaveczka napisała:
    > Generalnie też jestem zwolenniczka poglądu, ze dziecku nogi
    wyrosły do> chodzenia, ale są sytuacje kiedy trzeba.

    Spoko, ale dzieci to nie stare komputery wbijajace sie rogami swego
    skoncentrowanego zelastwa, czy wysmykujace sie z omdlewajacych rak,
    nieprawdaz :)
    Jak pisalam wczesniej cytat to powtorze uparcie - *zawsze wolalam
    nosic kilo pierza niz kilo zelaza* :) chociaz to teoretycznie to
    samo ;)

    --
    specjalnie dla Was stękała
    Jęcząca Marta
  • majself 15.09.09, 12:14
    ding_yun napisała:
    >
    > Eee? A po co mam nosić kilkuletnie dziecko? O ile nie jest obłożnie chore lub
    > sparaliżowane to samo sobie chyba już z chodzeniem poradzi.

    Bywają wypadki, w których bierze się kilkuletnie dzieci na ręce. I nie trzeba
    być do tego Agatą Wróbel.
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • ananke666 08.09.09, 17:57
    Dziwnym trafem swobodnie radzę sobie z kilkuletnim dzieckiem. Swoim. Może
    dlatego, że nie jest twarde, kanciaste i nie pakuję go przy noszeniu w karton.
    --
    Tupecik
  • dakota77 08.09.09, 19:19
    No nie wiem, monitory LCD sa lekkie, ale tych starszych CRT
    zdecydowanie nie nazwalabym lekkimi.

    No i nie kazdy moze nosic dzieci, nawet takie, ktore wydaja sie
    lekkie.
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
    "You're sweet little eclair on the outside, and a pit bull on the
    inside"- althought, with me, it's only the pit bull part that's
    true:)
  • ananke666 08.09.09, 20:26
    Z ciekawości znalazłam, mój stary, dupiaty monitor ważył 17 kg. Beznadziejnie
    nieporęczny, a dużo zależy od poręczności ciężaru. Dziecko o podobnej wadze nosi
    się bezproblemowo. Mój stepper, 11 kg, swobodnie daje się nosić jedną ręką, ale
    ma rączkę do tego przeznaczoną. Za to dwudziestokilowy pies otumaniony narkozą
    stanowi ciężar upiorny, wylewający się w każdą stronę i bardzo męczący.
    Cóż, monitor nie jest mięciutki, nie obejmuje rączkami za szyję...

    --
    Tupecik
  • lezbobimbo 15.09.09, 14:19
    ananke666 napisała:
    > Z ciekawości znalazłam, mój stary, dupiaty monitor ważył 17 kg.
    Beznadziejnie> nieporęczny, a dużo zależy od poręczności ciężaru.
    Mój stepper, 11 kg, swobodnie daje się nosić jedną ręką, ale
    > ma rączkę do tego przeznaczoną

    O borze szumiacy, przypomnialas mi jak kiedys targalam potworny,
    nieco starszej daty ekran 19-calowy, nie wiem ile wazyl dokladnie,
    ale w odczuciu to byl glaz cyklopowy wlasnie, pewnie 10 kilo
    conajmniej (coz to jest dla matki dzieciom ;), ale tak wielki i
    nieporeczny, ze odczulam to jako 49 kilo+. Nioslam tylko z domu do
    przystanku i z przystanku do domu, a niemalze wylam z bezsilnosci.
    Za to komputer stacjonarny przenosze do dzis elegancko, bo wlasnie
    tyz ma cudowna, potezna raczke z wierzchu.
    Wniosek: ciezkie graty maja miec nalezyta ronczke i nie wskakiwac we
    worze na plecy :)

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Miszkom!
  • ssssen 24.06.09, 12:01
    Podkurzam trochę. W 1991 roku to zapewne nie był pecet, tylko coś w stylu Amigi
    500, którą można było podłączyć do zwykłego telewizora. Monitor w tamtych
    czasach to była wyjątkowa ekstrawagancja.

    Problemem jest to, że cała Amiga z wszelkimi ustrojstwami to mieściła się w
    jednym pudle.
  • mdro 23.09.09, 20:18
    Komputer IBM PC/AT (taki właśnie z początku lat 90.) miał niedużą
    obudowę typu desktop i monitor najwyżej 15". Te "dodatkowe klamoty"
    to mogła być klawiatura i ew. mysz. Nawet umieszczone w pudłach
    spokojnie by się do worka zmieściły i normalnej postury facet (a
    nawet i baba) by się pod nimi nie zarwał.
  • slotna 13.09.08, 00:39
    Ja tez zauwazylam z ta kaseta! ta-dam! Tylko zapomnialam:) Takie typowe do "Wpadki".

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • agnieszka_azj 14.09.08, 00:03
    pola_lawendowe napisała:

    > Wieka tajemnica świąteczna:
    >
    > Dlaczego kaseta z operą "Czarodziejski flet", wręczona
    profesorowi
    > Dmuchawcowi w pamiętną Wigilię, była ustawiona pośrodku arii z
    > dzwoneczkami?

    Ja to zrozumiałam w ten sposób, że pewnie była to ulubiona aria
    Profesora i dlatego Kreska chciała, żeby jej posłuchali jako
    pierwszej. Może miał jakieś szczególnie ulubione miejsce w tej
    arii...
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • anutek115 14.09.08, 12:08
    agnieszka_azj napisała:

    > Ja to zrozumiałam w ten sposób, że pewnie była to ulubiona aria
    > Profesora i dlatego Kreska chciała, żeby jej posłuchali jako
    > pierwszej. Może miał jakieś szczególnie ulubione miejsce w tej
    > arii...
    Ja to zrozumiałam tak samo, ale... posrodku arii? Arie mają swoją dynamikę,
    sama mam takie, których jakiś konkretny moment najbardziej lubię, ale ten moment
    jest najbardziej przejmujący wtedy, gdy się całej arii słucha, a napięcie rosnie
    i rośnie... Może Dmuchawiec miał inaczej, ale dla mnie to troche dziwne jest...
  • mampy-tanie 11.07.09, 12:24
    No to jest bardzo logiczne moim zdaniem ;-))
  • senseeko 20.11.08, 13:37
    pola_lawendowe napisała:

    > Wieka tajemnica świąteczna:
    >
    > Dlaczego kaseta z operą "Czarodziejski flet", wręczona profesorowi
    > Dmuchawcowi w pamiętną Wigilię, była ustawiona pośrodku arii z
    > dzwoneczkami?
    >
    Czy ktos zna linka do dobrego wykonania wspomnianej arii z dzwoneczkami?
    Albo hasło pod którym można ją sobie wyszukać.
    Bo wyskakuje mi tylko aria z dzwoneczkami z Lakme.
    Jest wprawdzie na youtube całość "Czarodziejskiego Fletu" ale ta aria (o ile to ta) jest jakaś... dziwna. W każdym razie mało porywająca a Papageno trzyma w ręku dzwoneczki, które wręcz zagłuszają melodię i powodują dysonans moim zdaniem zupełnie niemozartowski.
    Dlatego chciałabym sobie tego posłuchać w formie "wypreparowanej".
    --
    "Czego oni ich uczą w tych szkołach!"
  • dakota77 20.11.08, 14:42
    Ja tez uwielbiam arie Krolowej Nocy, slucham jej maniacko i wciaz poszukuje ulubionego wykonania. Wciaz trwaja burzliwe dyskusje, kto zaspiewal te arie najlepiej, czy Luciana Serra, czy Edda Moser, czy moze Edita Gruberova... Wszystkie te panie sa swietne, ale moja ulubienica zostala Diana Damrau I spiewa w inscenizacji z drugiego mojego linku, tego z 2003 roku). Jest rewelacyjna aktorsko, oprcz tego, z ema swietny glos. Jej Krolowa jest naprawde przerazajaca:-)
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • senseeko 22.11.08, 20:18
    A ja się tak zastanawiam, czy wspomniana w Jeżycjadzie aria z dzwoneczkami to nie jest czasem to:
    www.youtube.com/watch?v=J5uVQhkzmHA ?

    Bo w sumie w moim pierwszym poście na ten temat pytałam o sensowne wykonanie tego (podlinkowanego wyżej)kawałka, biorąc go (być moze neisłusznie) za wspomnianą u MM Arię z dzwoneczkami.
    Teraz akurat znalazłam dość sensowne wykonanie, tylko niestety bohaterowie sa nieco "plaskaci i krępawi" ;) ale to nie ich wina.
    Jak myślicie, na jakiej arii z dzwoneczkami "ustawiła się" kaseta w prezencie dla Dmuchawca?
    Może ktoś może zacytować rzeczony fragment wigilijnego słuchania Mozarta?
    --
    "Czego oni ich uczą w tych szkołach!"
  • agnieszka_azj 22.11.08, 20:30
    senseeko napisała:

    > A ja się tak zastanawiam, czy wspomniana w Jeżycjadzie aria z
    dzwoneczkami to n
    > ie jest czasem to:
    > www.youtube.com/watch?v=J5uVQhkzmHA ?

    Według mojej skromnej wiedzy muzycznej to nie jest aria - bo ta
    jest ne jeden głos, a tu słychać głosów wiele.

    pl.wikipedia.org/wiki/Aria
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • senseeko 23.11.08, 22:05
    agnieszka_azj napisała:

    >
    > Według mojej skromnej wiedzy muzycznej to nie jest aria - bo ta
    > jest ne jeden głos, a tu słychać głosów wiele.
    >
    > pl.wikipedia.org/wiki/Aria

    Ups! Wczoraj potwornie bolała mnie głowa i jak się okazuje nie bez przyczyny, bo był to pierwszy zwiastun czegoś, co rozłożyło mnie na cały dzień, więc wybaczcie za duży skrót myślowy. Zastanawiam się jednak nad podlinkowanym utworem (nie wiem jak to jet napisane u MM) bo on byl również "dzwoneczkowy" i kto wie czy nie bardziej urokliwy niż to, co podlinkowała dakota. A przecież to nie może być fragment nie wpadający w ucho, bo to bylo cos (o ile dobrze pamietam) co oni od razu rozpoznali jako coś ulubionego. Inna rzecz, że to troche dziwne, bo w Zaczarowanym Flecie tyle jest duzo ładniejszych miejsc. Czemu "uwzięli" się akurat na to?
    Może dlatego, że ładnie brzmi samo okreslenie "aria z dzwoneczkami" A może dlatego, ze to występuje na przełomie dwóch części więc może oni zaczęli słuchać od drugiej kasety? To by tłumaczylo dlaczego jako pierwszy "usłyszał się im" fragment ze srodka?

    Może ktos ma kasetę z Mozartem i napisze czy tow ogóle było możliwe?

    A jak juz jestesmy przy Czarodziejskim Flecie, to jak Wam się podoba taka inscenizacja?
    Bo dla mnie bomba:
    www.youtube.com/watch?v=HUg1qxr3J9k
    Zwiastun całości jest tu:
    www.youtube.com/watch?v=JyZcMI0XEzs
    Ciekawa jestem czy to można kupić w Polsce

    --
    "Czego oni ich uczą w tych szkołach!"
  • dakota77 23.11.08, 22:11
    Nie okreslilabym tego inscenizacja, co najwyzej ekranizacja:-). To film Kennetha
    Branagha z angielskim librettem Stephena Fry'a. m niedawno, jest cudowny:).
    Balam sie tego troche, bo nie uznaje tlumaczenia oper, Mozart ma byc po
    niemiecku i juz. Ale Fry zrobil naprawde swietna robote, do tego przeniesienie
    akcji w czasy dosc symbolicznie zarysowanej I wojny sw. wbrew moim obawom bardzo
    sie udalo. Oczywiscie zachowana jest forma siengspiel, tak jak u Mozarta sa
    partie mowione i spiewane, spiewaja zawodowcy.
    Goraco polecam to cudenko. Czy jest na DVD nie wiem.
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • dakota77 23.11.08, 22:06
    No wlasnie, to chyba nie pasuje do definicji. MNie w ogole drazni to uzycie pzez
    MM okreslenia "aria z dzwoneczkami", skoro mogla podac ytytul utworu, albo
    opisac go jakos inaczej. Aria z Dzwoneczkami jest w Lakme i juz. Po co okreslac
    tak arie z Czarodziejskiego Fletu?
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • idomeneo 24.11.08, 10:07
    Dakota ma rację, jeśli cokolwiek z Czarodziejskiego Fletu ma być określane jako
    aria z dzwoneczkami, to właśnie Ein Mädchen oder Weibchen.
    --
    Не шалю, никого не трогаю, починяю примус.
  • dakota77 24.11.08, 10:08
    Idomeneo, ale zgodzisz sie tez ze mna, ze MM niepotrzebnie w taki sposob opisala
    utwor, o ktory jej chodzilo? Moim zdaniem to mocno mylace i nigdy nie spotkalam
    sie z tym, zeby ktos tak okreslal te arie oprocz niej.
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • idomeneo 24.11.08, 10:26
    zgadzam się, jasne - podejrzewam tylko, że ta informacja w książce była rzucona
    ot, tak sobie, nie jako (zwyczajowy) tytuł arii, tyko jako wzmianka o tym
    kawałku, co to wiecie, są w nim dzwoneczki.
    PS. Simon Keenlyside jako Papageno miał mnóstwo wdzięku i cała ta inscenizacja
    była cudowna; nie wiem, czy tylko mnie się kojarzy z Greenawayem?
    --
    Не шалю, никого не трогаю, починяю примус.
  • dakota77 24.11.08, 10:40
    Tez mi sie tak wydaje, tylko teraz widac, ze to rzucenie ot tak maci jednak w
    glowach:-)

    Keenlyside jest rewelacyjny, chcialabym zobaczyc te inscenizacje na zywo, tylko
    wielka szkoda, ze cudowna Diana Damrau od roku nie grywa juz Krolowej Nocy.
    Postanowila oszczedzac glos:-). Widzialas moze wspomniany w tym watku wczoraj
    film Brannagha? Tam tez Papageno jest boski. To w ogole cudowna rola, Schiknader
    pisal ja badz co badz dla siebie i dal sobie najlepsze teksty do zaspiewania i
    wygloszenia:)
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • idomeneo 24.11.08, 11:22
    o tak, widziałam ten film :)))

    Dakoto, nie wiem, czy pamiętasz taką dyskusję o różnych typach męskich w
    Jeżycjadzie (i nie tylko) - Papageno jako postać to dla mnie wspaniałe wcielenie
    uroczego łobuza, który jednak jak przyjdzie co do czego, potrafi okazać się
    całkiem porządny. Coś jak Jack Sparrow albo Baltona ;) U Mozarta jest w ogóle
    sporo takich hultajskich akcentów - i mnie "Czarodziejski flet", oprócz tego, że
    muzyka jest urzekająca, naprawdę bardzo śmieszy.

    Btw, program przyszłorocznego festiwalu jest już na stronie WOK-u - może sobie
    zrobimy jakieś wspólne wyjście forumowe?
    --
    Не шалю, никого не трогаю, починяю примус.
  • dakota77 24.11.08, 11:39
    Mam tak samo. Flet mnie rzuca na kolana za kazdym razem, wzrusza, ale tez
    naprawde smieszy:-). A Papageno to postac cudenko, o ilez ciekawsza od Tamina:-)

    A co do festiwalu, to jest bardzo fajny pomysl. Ja co prawda przyznam, ze
    niespecjalnie ufam Polakom jak chodzi o wykonywanie Mozarta, ale moge sprobowac
    sie przekonac:). Wielbicielki Wolfganga Amadeusza, laczmy sie:-)))
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • glonik 25.11.08, 14:48
    Li i jedynie "Ave Verum Corpus".

    I li i jedynie pod Karajanem, który do Rosjan się nie nadaje - za
    sztywno się partytury trzyma - ale Mozarta prowadzi niebywale.
  • majself 08.09.09, 17:05
    pola_lawendowe napisała:

    > Dlaczego kaseta z operą "Czarodziejski flet", wręczona profesorowi
    > Dmuchawcowi w pamiętną Wigilię, była ustawiona pośrodku arii z
    > dzwoneczkami?

    To akurat żadna tajemnica. Kasety magnetofonowe, w przeciwieństwie do kaset
    video, rzadko były przewinięte przy zakupie. Ja jeszcze pamiętam mozolne
    przewijanie, choć mam dopiero ćwierćwiecze na karku. Licentia poetica pani
    Musierowicz pozwoliła ustawić kasetę i włożyć ją do odtwarzacza tak, żeby
    Dmuchawiec mógł rozkoszować się ulubionym utworem.
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • ananke666 08.09.09, 18:03
    Nie wiem, gdzie kupowałaś kasety, ale moje w stanie nowym, prosto ze sklepu,
    były zawsze przewinięte i zafoliowane. A jestem starsza od Ciebie.
    --
    Tupecik
  • kkokos 08.09.09, 18:15
    ananke666 napisała:

    > Nie wiem, gdzie kupowałaś kasety, ale moje w stanie nowym, prosto
    ze sklepu,
    > były zawsze przewinięte i zafoliowane. A jestem starsza od Ciebie.

    o nie, folia to jakiś bardzo późny wynalazek. były tez niefoliowane.
  • ananke666 08.09.09, 18:26
    Pytanie, kiedy on był późny ;) w 1991/2 folijki już chyba miały. Takie mam
    przynajmniej wspomnienia z Garażu Muzycznego. Za to na pewno nigdy nie kupiłam w
    sklepie kasety nieprzewiniętej.
    --
    Tupecik
  • majself 15.09.09, 12:16
    Zafoliowane to po 90 roku. Wcześniej folii nie pamiętam, chyba że Babcia
    przywoziła mi kasetę z Niemiec. Często zdarzały się nieprzewinięte, zarówno te w
    folii, jak i te bez folii. Niestety nie rozumiem, dlaczego tak się działo, wiem,
    to moja wina.
    --
    Dla mnie wielokropek nie oznacza ironii.
  • ananke666 15.09.09, 15:23
    majself napisała:

    > Zafoliowane to po 90 roku.

    Otóż to. Noelka rozgrywa się na przełomie lat 1991-92. W tamtym okresie
    kupowałam kasety i stąd zdziwienie przy lekturze książki, nabytej tuż po
    ukazaniu się.

    > to moja wina.

    Nie wygłupiaj się.
    --
    Tupecik
  • ananke666 11.09.08, 23:03
    > Odpowiedzna ostatnie pytanie znam. Bo to powiesci dla młodszych
    > nastolatek, ktore tak jak Pyza w ogole nie powinny wiedzieć, ze 'z
    > tego sie ma dzieci".

    Pyza chyba nie tyle nie wiedziała, ile raczej dała się ponieść chwili. Że nie wiedziała nie uwierzę, musiałaby być ślepa, głucha i głupkowata. Najlepiej wszystko naraz.
    --
    Tupecik
  • agnieszka_azj 14.09.08, 00:17
    kalkulacja napisała:

    > Witam po wakacyjnej przerwie!
    >
    > Dlaczego nikt nie chodzi na cmetarze, nie wspomina tragicznie
    > zmarłych rodziców (Mila) i żon?

    W "Córce Robrojka" Bella wśród rzeczy i spraw pozostawionych w
    Łodzi, a których jej brakuje, wspomina o grobie mamy.

    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • laura-gomez 23.09.08, 19:41
    kalkulacja napisała:


    > Dlaczego nikt nie ma namiętnego romansu pozamałżeńskiego albo
    > chociaż o nim nie fantazjuje?

    Eugeniusz J. miał namietny (?) romans pozamałżeński, który notabene doprowadził do rozwodu z Ewą.

    --
    "To live is so startling it leaves little time for anything else." (Emily Dickinson)
  • ananke666 11.09.08, 20:47
    KK głosi, że oprócz Szczepańskiej i Gadomskich byli jeszcze i Łuczakowie.
    30 lat na Roosevelta mija, a widział ktoś kiedyś jakiegoś Łuczaka?
    --
    Tupecik
  • mmaupa 11.09.08, 23:14
    Pewnie starsze pokolenie przerobiono na kielbasy w piwnicy pod Borejkami (to w
    nawiazaniu do flakow babuni itd).

    Wlasnie znalazlam w Panoramie firm:
    "Kęs" Sklep Mięsny Janusz Łuczak
    Zgierz, ul. Powstańców Śląskich 2 e, tel.

    A w Ksiazenicach jest z kolei Łuczak Paweł, Produkcja wędlin.

    Biznes rodzinny, dystrybucja na caly kraj.

    --
    Don't panic, it's organic!
  • papieska_kremowka 12.09.08, 02:09
    Łojezu, paszteciki pani Lovett..
  • filifionka-listopadowa 12.09.08, 14:23
    Czyżby kolejna zakochana w pewnym golibrodzie?
  • papieska_kremowka 12.09.08, 15:07
    Nie do końca, Han Solo per siempre ;)
  • szprota 13.09.08, 19:36
    filifionka-listopadowa napisała:

    > Czyżby kolejna zakochana w pewnym golibrodzie?

    A znajdą się tutaj takie, znajdą ;]
    --
    aaaaaaaaaaj fiiiiiiiiiiiiil ju, Dżoooaaaaaaaaaaaaaaaaaanaaaaaaaaaaa
  • buka_1 20.11.08, 16:58
    moja babcia była z domu Łuczak, ale mieszkała trochę dalej, na Staszica
  • kadrel 13.09.08, 22:34
    Dlaczego Aniela na Wigilię nie zaprasza ojca z Łeby?
    Dlaczego NIKT z jeżycjadowych bohaterów nie ma żadnych zwierząt
    (wyjątek stanowi babcia Jedwabińska i spasiony bury kocur Feluś)
    Co się stało z matką Baltony czyli ciocią Wiesią? Bo że ojciec "sie
    rozwiódł" i przepadł- to wiemy. A Pulpa nie ma teściowej przez całą
    Jeżycjadę.
  • marajka 13.09.08, 22:43
    Ojciec Anieli nie żyje w NiN, więc może w Noelce też nie.
    Zwierząt widocznie nie lubią.(A mysza?)
    Ciocia Wiesia albo mieszka dalej w domu Żak-Hajduk-Kołodziej, albo
    poznała meksykańskiego milionera i żyje w Ameryce;) Żadna Borejkówna
    nie ma teściowej. Nawet Ida, choć Marek ma matkę, to jakoś nie można
    powiedzieć, że Ida ma teściową. Gaba też z teściem niewiele ma
    wspólnego. Może chodzi o to, żeby już nie rozpychać fabuły...?
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • ananke666 13.09.08, 23:04
    > Ojciec Anieli nie żyje w NiN, więc może w Noelce też nie.

    A gdzie to jest powiedziane, że nie żyje? Bo nic takiego nie pamiętam.

    Swoją drogą, kolejna tajemnica NiN. Upalne, duszne noce niemowlak spędzał "na rzewnym biadoleniu" - czemu nikt nie wpadł na tak prosty sposób, jak mokre ręczniki i wentylator w pokoju? Przecież wiatraczek to nie majątek, a naprawdę pomaga.
    --
    Tupecik
  • agnieszka_azj 14.09.08, 00:00
    ananke666 napisała:

    > > Ojciec Anieli nie żyje w NiN, więc może w Noelce też nie.
    >
    > A gdzie to jest powiedziane, że nie żyje? Bo nic takiego nie
    pamiętam.

    Wprost nie jest napisane, kiedy umarł, ale w "Kalamburce" Mila z
    Ignacym spedzaja wakacje w Łebie w mieszkaniu, które Aniela ma po
    ojcu i jest rok 1998.
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • marajka 14.09.08, 11:28
    Dokładnie nie zacytuję, bo nie mogę znaleźć, ale napewno jest
    napisane, że Kłamczucha odziedziczyła dom. Czyli ojciec nie żyje.

    >Przecież wiatraczek to nie majątek, a naprawdę pomag
    > a.
    Wentylatrorów nie było nawet w hurtowniach i nic nie pomógł wolny
    rynek nai otwarcie na Europę;)



    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • ananke666 14.09.08, 13:50
    Znalazłam już cichcem zamordowanego Józka Kowalika.
    O braku wiatraków faktycznie, zapomniałam :) ale i tak nie wierzę, że nie było rodziny/znajomych w innych miastach i że w całym kraju nie było :p
    --
    Tupecik
  • filifionka-listopadowa 13.09.08, 23:14
    A napomknąć o nich nie łaska? Jedno zdanie rzucone w przestrzeń narracji, jedno
    zdanie które buduje nastrój w jeżycjadzie i przywraca zaginionych na łono
    literatury.
    "Strybowie z córkami wrócili od Cyryla i Metodego" ,"Ida odłożyła słuchawkę
    podirytowana rozmową z Moniką", "Idę na kawę z Cesią", "Rozmawiałam z (panią)
    Wiesią i prosiła mnie o pomoc w wyborze prezentu dla Nory na urodziny", "Dawno
    nie widziałam.. kogokolwiek;)".

    Tajemnica:
    Czy Robrojek nie miał rodziny która by mu pomogła np w opiece nad Bellą?
    Czy Juliusz zwany Januszem nie miał rodziny która chciałaby się pojawić w życiu
    Pyziakówien?
    Czy nikt poza Borejkami nie jest rodzinny?
  • agnieszka_azj 13.09.08, 23:56
    filifionka-listopadowa napisała:

    > Tajemnica:
    > Czy Robrojek nie miał rodziny która by mu pomogła np w opiece nad
    Bellą?

    Miał. Siostrę w Łodzi i teściową na wsi, u której Bella spędzała
    wakacje przed przyjazdem do Poznania.

    > Czy Juliusz zwany Januszem nie miał rodziny która chciałaby się
    pojawić w życiu
    > Pyziakówien?

    Miał siostę Almę, która zdecydowanie nie chciała pojawić się w
    życiu Pyziakówien, bo nie akceptowała jego małżeństwa z Gabrielą.
    Rodzice nie żyli. Dalsza rodzina widocznie nie miała ochoty.

    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • sowca 14.09.08, 00:49
    Co się dzieje z moim ulubionym bohaterem, Głupiś Kuropka?
    Gdzie studiował Marek?

    --
    "Będziemy szli, nieprzerwanie,w ulewie,skwarze,huraganie,przez
    chwiejne mosty,grząskie bagna,chaszcze,pustynie i mokradla...z wiarą
    w następny zakręt drogi,co znów okaże się nie ten..."(SDM)
  • kadrel 14.09.08, 01:19
    Pani MM po przeczytaniu tego wątku powinna wyrwać sobie włosy z
    głowy :]]]
  • lutecja4 14.09.08, 09:49
    dla mnie to tajemnica,choc moze wytlumaczenie jest proste-czy w latach 70-ych
    nastolatka tuz po szkole podstawowej mogla po prostu isc do pracy?dziwi mnie
    Kasia Kurkowna-czemu nie uczy sie dalej,skoro nawet jej starsza siostra i jej
    maz nie maja czasu dla dziecka bo zapisali sie na jakies studia czy kursy
    no i skad Aniela, mieszkajac w malej Lebie ,znala tyle adaptacji
    Hamleta-scenicznych,filmowych i telewizyjnych-czyzby jezdzila na przedstawienia
    do Warszawy czy moze wszystko bylo wtedy w telewizji?
    bo juz nie wspomne o jej ksiazkach-pamietam ze moi rodzice zdobywali ksiazki
    dzieki znajomej pracujacej w ksiegarni, a mieszkam w wiekszym miescie niz
    Leba,gdzie ona kupowala te wszystkie Szekspiry i Ibseny, antologie dramatu
    amerykanskiego itd -sama jezdzila do Gdanska i stala w kolejkach
    a moze wszystko jest ok-ja pamietam raczej lata 80-te a 10 lat wczesniej ksiazki
    byly normalnie dostepne nawet w malych miejscowosciach?
  • lutecja4 14.09.08, 09:53
    "pan jest moim stryjkem wujku!"-jak to powiedziala Aniela do Mamerta-wniosek
    stad,ze Mamert byl bratem ojca Anieli-dlaczego wiec nie wiedzial,ze Aniela
    istnieje na tym swiecie, no i skad w takim razie ojciec Anieli znalazl sie w
    Lebie i zostal rybakiem dalekomorskim, skoro najwyrazniej pochodzil z
    Poznania-Tosia,z pochodzenia torunianka, tak mocno wrosla w miasto swego meza ze
    nie wyobrazala sobie niedzieli bez wlasnorecznie upieczonego ciasta
  • kadrel 14.09.08, 10:09
    Może jakimś ciotecznym albo stryjecznym . Bratem znaczy się.
  • marajka 14.09.08, 11:32
    To był kuzyn ojca.
    Może wiedział, że Aniela istnieje, ale jej nie widział. A juz na
    pewno się jej nie spodziewał. Jeśli kuzynów było dużo, to może po
    prostu nie mógł skojarzyć Józka Kowalika, z którym ostatnio widział
    się na weselu, daeno, dawno temu.
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • senseeko 23.09.08, 15:39
    lutecja4 napisała:

    > "pan jest moim stryjkem wujku!"-jak to powiedziala Aniela do Mamerta-wniosek
    > stad,ze Mamert byl bratem ojca Anieli-dlaczego wiec nie wiedzial,ze Aniela
    > istnieje na tym swiecie, no i skad w takim razie ojciec Anieli znalazl sie w
    > Lebie i zostal rybakiem dalekomorskim, skoro najwyrazniej pochodzil z
    > Poznania-Tosia,z pochodzenia torunianka, tak mocno wrosla w miasto swego meza z
    > e
    > nie wyobrazala sobie niedzieli bez wlasnorecznie upieczonego ciasta

    Mogło być na odwrót. To Mamert pochodzący z małej miejscowości na północy
    pojechał do Poznania na medycynę i już tu został i wrósł.
    Mam takie przypadki w rodzinie i sama jestem takim przypadkiem - mój mąż
    pochodzi z jednego krańca polski, skończył studia w większym mieście, pracę
    dostał w innym dużym mieście i już tu trwa i wrósł. A ja pochodzę z jeszcze
    innego miasta, przeniosłam się do męża i też wrastam w region który dotąd był
    nam obcy, przejmując kuchnię, obyczaje a nawet język.
    A że pewnie obaj bracia byli kiepsko sytuowani (młody lekarz na dorobku i rybak)
    a do tego zapracowani, wiec wymieniali tylko zdawkowe pozdrowienia świąteczne.
    Stąd Mamert być może wiedział, że jego brat ma córkę, ale nie miał okazji jej
    poznać, bo co się będzie bratu zwalał na głowę z zoną i dwójka rozbrykanych
    dzieci gdy wie, że tamten czasu nie ma i mieszkanie malutkie.
    Albo widział córkę ostatni raz, gdy ta jeszcze wchodziła pod stół na
    wyprostowanych nogach, a potem już nie miał czasu jeździć.
    Ja też mam takie przypadki w rodzinie czy wśród przyjaciół, że np teraz na n-k
    widzę zdjęcie dwumetrowego dryblasa i dowiaduję się, że to ten Piotruś, któremu
    tak niedawno podarowałam grzechotkę. Kiedy to minęło, te lata? Ba! Człowiek
    sobie obiecuje, ze odwiedzi i nie daje rady.
    Do tego jak mniemam spora różnica wieku miedzy braćmi (widać po dzieciach), to
    też nie sprzyja bardzo bliskim kontaktom.
    A miejsce urodzenia pewnie gdzieś zupełnie indziej i to by było jedyne miejsce
    które ewentualnie ciągnęłoby Mamerta póki rodzice żyli o ile żyli (tzn o ile nie
    osierocili ich w młodym wieku)

    --
    "Czego oni ich uczą wtych szkołach!"
  • the_dzidka 24.09.08, 10:50
    > Mogło być na odwrót. To Mamert pochodzący z małej miejscowości na
    północy
    > pojechał do Poznania na medycynę i już tu został i wrósł.

    Nigdzie nie jest powiedziane, że pochodzą z tej samej miejscowości!
    Mnie i moich najbliższych kuzynów dzieli 400 km inigdy nie
    mieszkaliśmy w jednym mieście. Nasi dziadkowie i nasze matki -
    owszem :)))

    --
    Dzidka

    ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
    poza Internetem. ~~
  • yowah76 24.09.08, 20:43
    Roznica wieku miedzy dziecmi byla spora, ale moglo to wynikac z
    wieku zalozenia rodziny, Mamert mogl byc zajety kariera, brakiem
    mieszkania, cokolwiek - i poczekac z dziecmi na lepszy moment.
    --
    ---------------------------------------------------
    - To wspaniale przyjecie - powiedzial Kwestor do krzesla. - Szkoda,
    ze mnie tu nie ma.
  • laura-gomez 24.10.08, 17:39
    yowah76 napisała:

    > Roznica wieku miedzy dziecmi byla spora, ale moglo to wynikac z
    > wieku zalozenia rodziny, Mamert mogl byc zajety kariera, brakiem
    > mieszkania, cokolwiek - i poczekac z dziecmi na lepszy moment.

    Dokładnie. Przecież Mamert studiował medycynę. Ojciec Anieli pewnie
    zaczął pracować wcześniej niż on, to i rodzinę mógł szybciej
    założyć.

    --
    "To live is so startling it leaves little time for anything else."
    (Emily Dickinson)
  • a.g.r.e.s.t 17.11.09, 10:56
    > Mogło być na odwrót. To Mamert pochodzący z małej miejscowości na
    północy
    > pojechał do Poznania na medycynę i już tu został i wrósł.

    Chyba jednak nie, bo w "Kłamczusze" czytamy: "Tosia aczkolwiek z
    urodzenia torunianka, wrosła w miasto rodzinne swego ojca tak
    silenie, ze...itd".
    Może to więc poprzednie pokolenie Kowalików przeniosło się zpólnocy
    do Poznania.
    Pewnie jednak niezrównana autorkka nie zastanawiała się zanadto nad
    tymi wszystkimi szczegółami, nie spodziewając się, że ktoś może
    oczekiwać takiej spójności.
  • slotna 04.01.10, 21:04
    > Chyba jednak nie, bo w "Kłamczusze" czytamy: "Tosia aczkolwiek z
    > urodzenia torunianka, wrosła w miasto rodzinne swego ojca tak
    > silenie, ze...itd".

    Ojca? :)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • the_dzidka 03.11.10, 17:07
    hehe.
    A Mamert i Józek byli kuzynami, co jest napisane wprost, i nie ma co snuć rzewnych teoryjek o dwóch braciach, z których jeden poszedł na studia i został lekarzem, a drugi zajął się ciężką pracą fizyczną.

    --
    Dzidka
  • marslo55 04.11.10, 11:01
    the_dzidka napisała:
    "A Mamert i Józek byli kuzynami, co jest napisane wprost, i nie ma co snuć rzewnych teoryjek o dwóch braciach, z których jeden poszedł na studia i został lekarzem, a drugi zajął się ciężką pracą fizyczną."
    Owszem. "Pan jest moim stryjkiem, wujku" - obwieszcza Mamertowi Aniella. A kto tejże Anielli dał trzeci głos? Któryś z kolegów z klasy, anonimowy niestety. No chyba, że Pyziak, chitry i przewrotny, głosował dwa razy;)
    Buty Gabrieli były chyba na Idę za małe. Obstawiam kamaszki Natalii albo pożyczone w ostatniej chwili pantofle koleżanki.
  • the_dzidka 04.11.10, 11:23
    > Owszem. "Pan jest moim stryjkiem, wujku" - obwieszcza Mamertowi Aniella.

    List Józka do Mamerta rozpoczyna się od "Drogi kuzynie!" Chyba Józef pamiętałby, że ma brata? :-P

    --
    Dzidka
  • kooreczka 04.11.10, 17:23
    Aniela powiedziała co powiedziała, bo jak nazwać starszego sporo wiekiem kuzyna ojca? Trzeba by sięgnąć do starych diariuszy, a tych na szczęście w Łebie nie stało:P
  • dakota77 04.11.10, 17:58
    Czesto o kuzynie pierwszego stopnia mowi sie cioteczny brat, a skoro brat ojca, nawet cioteczny, to i dla Anieli stryj:)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • the_dzidka 04.11.10, 19:50
    No właśnie, dla mnie to normalne - sama na kuzynów i kuzynki rodziców mówię wujku/ciociu, no bo jak mam mówić, proszę pana?!

    --
    Dzidka
  • dakota77 04.11.10, 19:56
    To albo po imieniu, jedyne opcje:)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • nessie-jp 04.11.10, 23:09
    the_dzidka napisała:

    > No właśnie, dla mnie to normalne - sama na kuzynów i kuzynki rodziców mówię wuj
    > ku/ciociu, no bo jak mam mówić, proszę pana?!

    W mojej silnie rozczłonkowanej rodzinie też tak jest -- nikt nawet nie wnika w stopnie pokrewieństwa, dziecko ma zasadniczo mamę, tatę i dwie pary dziadków -- a cała reszta to wujkowie i ciocie, nawet jeśli to są cioteczno-cioteczne-prababcie albo pradziadkowie kuzyna wuja męża ciotki sąsiada :P

    Podobnie przy pokrewieństwie w dół -- rozróżnia się jeszcze od biedy "ciotecznych" (braci i siostry), ale cała reszta to kuzyni. Nawet, jeśli po prześledzeniu drzewa geneolo okazuje się, że młodsza ode mnie o 10 lat kuzynka to w istocie moja cioteczna babcia!

    --
    Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
  • marslo55 05.11.10, 12:42
    nessie-jp napisała:
    "Podobnie przy pokrewieństwie w dół -- rozróżnia się jeszcze od biedy "ciotecznych" (braci i siostry), ale cała reszta to kuzyni. Nawet, jeśli po prześledzeniu drzewa geneolo okazuje się, że młodsza ode mnie o 10 lat kuzynka to w istocie moja cioteczna babcia!"
    To prawda, stopni pokrewieństwa (tzn. ich nazw) trochę nam przez ostatnie paręset lat ubyło. Nawet kuzyni są kuzynami już tylko wtedy, gdy pojawiają się w rozmowie, a nie wtedy, gdy się do nich zwracamy (no chyba, że jeszcze ktoś mówi "kuzynku", "kuzyneczko" - jak w dziewiętnastowiecznej powieści. Będę nawet mile zaskoczona).
  • the_dzidka 05.11.10, 12:48
    > To prawda, stopni pokrewieństwa (tzn. ich nazw) trochę nam przez ostatnie paręs
    > et lat ubyło.

    A to przecież takie ładne jest!
    "Na siostry męża mówiło się zełwa, zołwa, zełwica lub żołwica czy żełwia, a na brata męża - dziewierz. Żona brata męża (żona dziewierza) nosiła nazwę jątrew lub jątrewka, tą samą nazwą określano czasem bratową (żonę brata). Mąż siostry był określany jako swak. Brata żony określano terminem szurzy, czasem szurza lub szurzyn, siostra żony nosiła nazwę świeść." (Wiki)

    --
    Dzidka
  • filifionka-listopadowa 06.11.10, 00:44
    Ty proszę jest fantastyczna rozpiska, do której z radością i często zaglądam:

    grzegorj.w.interia.pl/popraw/zmnort05.html
    --
    Powiedziała Rebeka Dew umykając do kuchni, zanim do siedzących przy stole zdążyła dotrzeć treść jej słów.
  • croyance 06.11.10, 00:09
    Z przyjemnoscia wiec Cie zaskocze :-) Moj kuzyn, ktory wychowywal sie we Francji i a) nie mial przez lata kontaktu z dalsza rodzina b) polski zna dosc dobrze, ale nie pisze i uzywa go jak cudzoziemiec, odkryl niedawno radosc z obcowania z rodzina na co dzien (studiuje w Londynie) i zwraca sie do mnie wlasnie 'kuzynko'. Strasznie sie wzruszylam, jak wyskoczyl na mnie pajak, wrzasnelam, a mlody wylecial w pizamie z pokoju (czesto u nas nocuje) z krzykiem 'Kuzynko! Czy pomoc?'.

    Z moja kuzynka zas od zawsze zwracalysmy sie do siebie per 'qzynko droga', tak tez do siebie piszemy.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • the_dzidka 15.09.08, 14:46
    > dla mnie to tajemnica,choc moze wytlumaczenie jest proste-czy w
    latach 70-ych
    > nastolatka tuz po szkole podstawowej mogla po prostu isc do pracy

    Mogła. Nie wiem, jak jest teraz, ale kiedyś tzw. obowiązek szkolny
    kończył się na podstawówce. Moja sąsiadka na tym zakończyła
    edukacje, i zaskakuje mnie do dziś, jaka inteligentna i mądra
    dziewczyna z niej wyrosła :-)

    --
    Dzidka

    ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
    poza Internetem. ~~
  • mamalilki 15.09.08, 18:35
    skad Aniela, mieszkajac w malej Lebie ,znala tyle adaptacji
    > Hamleta-scenicznych,filmowych i telewizyjnych-czyzby jezdzila na przedstawienia
    > do Warszawy czy moze wszystko bylo wtedy w telewizji?
    > bo juz nie wspomne o jej ksiazkach-pamietam ze moi rodzice zdobywali ksiazki
    > dzieki znajomej pracujacej w ksiegarni, a mieszkam w wiekszym miescie niz
    > Leba,gdzie ona kupowala te wszystkie Szekspiry i Ibseny, antologie dramatu
    > amerykanskiego itd -sama jezdzila do Gdanska i stala w kolejkach
    > a moze wszystko jest ok-ja pamietam raczej lata 80-te a 10 lat wczesniej ksiazk
    > i
    > byly normalnie dostepne nawet w malych miejscowosciach?

    Aniela nie musiala jeździc.Mogla czytac recenzje w prasie (chocby w bibliotece).
    Mój mąż na ten przyklad zawsze kompetentnie i na temat wypowiadal sie o wloskim
    neorealizmie w kinie. Poniewaz ja tez bardzo lubilam to czasem milo
    rozmawialismy. On moze mniej mowil o samych filmach ale za to znal mnostwo
    szczegolów dotyczacych historii tych filmow. I po kilku latach odkrylam, ze on
    tych filmów nigdy nie widzial. Miał w domu kilka ksiazek na ten temat, a ze nie
    mial jak obejrzec filmów to przeczytal wszystkie scenariusze!
    Co do ksiązek to byly dostepne i tanie - kilka razy tansze niz teraz. Moi
    rodzice ktorzy nigdy nie mieli na czekolade dla córek mieli biblioteke zlozona z
    kilku tysiecy tomów.

    --
    Lilka
    Ewa
  • agnieszka_azj 15.09.08, 18:52
    mamalilki napisała:

    > Aniela nie musiala jeździc.Mogla czytac recenzje w prasie (chocby
    w bibliotece)

    Mogła też ogladać w telewizji.
    Telewizja naonczas pokazywała masę rzeczy, których teraz w niej ze
    świacą szukać. Na przyklad - poniedziałkowy Teatr Telewizji,
    czwartkowy Teatr Sensacji i filmy, które w naszych czasach można
    ewentualnie obejrzeć sobie po północy.
    "Hamlet" z Olivierem i "Hamlet" ze Smoktunowskim to były filmy,
    mogła je widzieć w TV.
    Poza tym lata siedemdziesiąte to okres aktywnej działalności DKFów
    czyli Dyskusyjnych Klubów Filmowych. Dla swoich członków
    organizowały pokazy, dyskusje i spotkania z twórcami. Taki DKF mógł
    działać w Łebie - teoretycznie przynajmniej ;-)


    Teatr Telewizji był klasą samą w sobie i czymś absolutnie
    unikalnym. Pamietam "Mazepę" z Hańczą, Cyrano de B. z Fronczewskim,
    "Opowieści mojej żony" z Kucówną, "Pana Tadeusza" czy "Dziewczęta z
    Nowolipek"... Wielkie role wielkich aktorów dostepne dla ludzi w
    całej Polsce.
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • ananke666 15.09.08, 22:39
    I absolutnie fantastyczną Annę Seniuk w "Moralności pani Dulskiej", albo duet Szczepkowska-Gajos z "Poskromieniu złośnicy".
    Niby teraz też jest Teatr Telewizji, ale jakoś już on nie taki.
    --
    Tupecik
  • agnieszka_azj 15.09.08, 23:18
    ananke666 napisała:

    > I absolutnie fantastyczną Annę Seniuk w "Moralności pani
    Dulskiej", albo duet Szczepkowska-Gajos z "Poskromieniu złośnicy".

    I "Trzy siostry" w reż. Bardiniego z Jandą, Szczepkowską i Ziętek...

    I "Igraszki z diabłem" z Pokorą, Kociniakami i Zawadzką...


    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • anutek115 16.09.08, 09:18
    I "Zapomniany diabeł" z Anną Seniuk, Janem Peszkiem i Januszem Gajosem...
    osobiście wolę nawet od "Igraszek z diabłem", chociaz w "Igraszkach..." zawsze
    mnie roczulał Jan Kociniak w charakterze archanioła...

    I naród to oglądał, bynajmniej nie dlatego, że niczego innego w TV nie było!
    Pamiętam, jak juz było, a z Teatrem Telewizji zaczęły się dziwne rzeczy dziać (a
    to godziny zmieniał, a to premiery dawał tylko jedna miesięcznie, a to w ogóle
    znikał, bo na przykład meczyk trzeba było w jego miejsce pokazać) to się masę
    znanych mi osób, często żadnych tam "yntelektualystów" strasznie buntowało. A
    potem naród przywykł, że Teatr TV to nic nadzwyczajnego, nie znam nikogo, kto do
    nowej pory emisji się przyzwyczaił, więc większość przestała oglądać, bo pora
    idiotyczna była, a ponadto "premiery" oznaczać zaczęły ekranizowane życiorysy
    kolejnych AK-owców... i tak jakos cała idea sklęsła...
  • kaliope3 16.09.08, 10:24
    Właśnie chciałam dopisać o zapomnianym diable:) Kilka razy w sumie
    to oglądałam, uwielbiałam teatr telewizji w poniedziałki, pamiętam
    też że był jakiś w soboty, chyba przed południem.Sporo sie wedy
    naoglądałam, bo po 20 rodzice telewizji raczej nie pozwalali oglądać
    a to tak
  • anutek115 16.09.08, 12:19
    Dziecięciem bedąc przed południem w soboty całego Słowackiego zaliczyłam :-), bo
    lecieli romantycy, seriami, po Słowackim Krasiński, ale przy nim się mój
    dziecięcy umysł zbuntował :-)))).
  • ginny22 25.09.08, 21:58
    > I "Igraszki z diabłem" z Pokorą, Kociniakami i Zawadzką...

    Kocham ten spektakl :) Po raz pierwszy widziałam go jako dziecię
    mocno nieletnie i miłość do "Igraszek" okazała się jedną z
    trwalszych rzeczy w moim życiu.
  • kebbe 28.09.08, 16:56
    to tak jak ja :)
  • ginny22 25.09.08, 21:55
    > Mój mąż na ten przyklad zawsze kompetentnie i na temat wypowiadal
    sie o wloskim neorealizmie w kinie. Poniewaz ja tez bardzo lubilam
    to czasem milo rozmawialismy. On moze mniej mowil o samych filmach
    ale za to znal mnostwo szczegolów dotyczacych historii tych filmow.
    I po kilku latach odkrylam, ze on tych filmów nigdy nie widzial.
    Miał w domu kilka ksiazek na ten temat, a ze nie
    > mial jak obejrzec filmów to przeczytal wszystkie scenariusze!

    :) Pozdrów ode mnie męża, mam podobnie, tylko ze świeższym
    repertuarem. Tzn. czytam maniacko wszelkie recenzje filmowe i i
    jestem w stanie całkiem swobodnie dyskutować o filmach, których na
    oczy nie widziałam (choć i tak bywam w kinie za 30 Polaków).
  • alitzja 25.09.08, 23:06
    ginny22 napisała CytatMój mąż na ten przyklad zawsze
    kompetentnie i na temat wypowiadal sie o wloskim neorealizmie w
    kinie. Poniewaz ja tez bardzo lubilam to czasem milo rozmawialismy.
    On moze mniej mowil o samych filmach ale za to znal mnostwo
    szczegolów dotyczacych historii tych filmow. I po kilku latach
    odkrylam, ze on tych filmów nigdy nie widzial. Miał w domu kilka
    ksiazek na ten temat, a ze nie mial jak obejrzec filmów to
    przeczytal wszystkie scenariusze! :)

    Pozdrów ode mnie męża, mam podobnie, tylko ze świeższym repertuarem.
    Tzn. czytam maniacko wszelkie recenzje filmowe i jestem w stanie
    całkiem swobodnie dyskutować o filmach, których na oczy nie
    widziałam (choć i tak bywam w kinie za 30 Polaków).


    Jak mawiał mój fantastyczny profesor na studiach - prawdziwego
    filologa poznaje się po tym, że mówi: "Czytać - nie czytałem, ale
    skrytykować mogę";-)
  • ginny22 26.09.08, 09:54
    alitzja napisała Jak mawiał mój fantastyczny profesor na
    studiach - prawdziwego filologa poznaje się po tym, że
    mówi: "Czytać - nie czytałem, ale skrytykować mogę";-)


    Dokładnie ;) Zresztą filologów uczą tego na studiach, na kolejnych
    zajęciach z historii literatury dając listę lektur w rozmiarach
    kosmicznych. Nikt tego w całości nie przeczyta (bo musiałby
    zaprzestać innych rodzajów działalności), ale dyskutować o tym musi.
  • truscaveczka 19.07.11, 09:14
    Na moich studiach lista książek (piękna+opracowania) liczyła 312 pozycji na 2 roku :D Powodzenia ;)
    --
    Dla mnie to karmiące mogłyby to robić absolutnie wszedzie - ale skoro nasze miłujace dzieci (byle nie narodzone) społeczeństwo żąda, by nie obrażać niewinnych oczu tym wstrętnym widokiem, niech zapewnia matkom i ich dzieciom odpowiednie warunki do karmienia. /by Nangaparbat/
  • senseeko 23.09.08, 15:27
    lutecja4 napisała:

    > no i skad Aniela, mieszkajac w malej Lebie ,znala tyle adaptacji
    > Hamleta-scenicznych,filmowych i telewizyjnych-czyzby jezdzila na przedstawienia
    > do Warszawy czy moze wszystko bylo wtedy w telewizji?
    > bo juz nie wspomne o jej ksiazkach-pamietam ze moi rodzice zdobywali ksiazki
    > dzieki znajomej pracujacej w ksiegarni, a mieszkam w wiekszym miescie niz
    > Leba,gdzie ona kupowala te wszystkie Szekspiry i Ibseny, antologie dramatu
    > amerykanskiego itd -sama jezdzila do Gdanska i stala w kolejkach
    > a moze wszystko jest ok-ja pamietam raczej lata 80-te a 10 lat wczesniej ksiazk
    > i
    > byly normalnie dostepne nawet w malych miejscowosciach?

    No, Łeba nie jest taka znowu mała i bibliotekę ma nieźle zaopatrzoną (obecnie z dostępem do netu i to kilka kompów niezłej klasy jak na "małą miejscowość")
    Nie wiem czy ma Szekspirra etc, bo nie patrzyłam, ale wbrew pozorom takie "małe miejscowości" są często bardziej kulturalnie rozwinięte od tych wielkich. Zwłaszcza jeśli ktoś się interesuje a na miejscu działa np kółko teatralne lub jest charyzmatyczna bibliotekarka, nauczycielka itp
    Tu moim zdaniem nie jest naciągane. Prawdopodobne literacko w 100%
    jak człowiek się interesuje, to spod ziemi wygrzebie. A do Łeby zjeżdża wielu "wielkich" także artystów i hipotetyczna bibliotekarka mogła mieć własne konszachty z których korzystała młodzież.
    --
    "Czego oni ich uczą w tych szkołach!"
  • kaliope3 23.09.08, 15:30
    Potwierdzam, co do tej biblioteki-osobiście z niej w tym roku
    korzystałam (tzn z netu-przeglądałam forum oczywiście), ale
    księgozbiór wyglądał całkiem,całkiem, a i panie bardzo miłe były i
    pomocne.
  • lutecja4 23.09.08, 22:26
    senseeko napisała:
    No, Łeba nie jest taka znowu mała i bibliotekę ma nieźle zaopatrzoną (obecnie z
    > dostępem do netu i to kilka kompów niezłej klasy jak na "małą miejscowość")
    > Nie wiem czy ma Szekspirra etc, bo nie patrzyłam, ale wbrew pozorom takie "małe
    > miejscowości" są często bardziej kulturalnie rozwinięte od tych wielkich. Zwła
    > szcza jeśli ktoś się interesuje a na miejscu działa np kółko teatralne lub jest
    > charyzmatyczna bibliotekarka, nauczycielka itp
    > Tu moim zdaniem nie jest naciągane. Prawdopodobne literacko w 100%
    > jak człowiek się interesuje, to spod ziemi wygrzebie. A do Łeby zjeżdża wielu "
    > wielkich" także artystów i hipotetyczna bibliotekarka mogła mieć własne konszac
    > hty z których korzystała młodzież
    biblioteka moze i byla,ale Anielka ksiazki miala na wlasnosc,no moze faktycznie
    w miejscowej ksiegarni mozna bylo kupic
    ale DKF-u cjyba raczej w Lebie nie bylo,cos mi sie kojarzy,zekino bylo dopiero w
    Leborku-cos takiego pisala do Anielki Kasia,ze wlasnie w Leborku wkinie byla z
    jakims blondynkiem
  • anutek115 14.09.08, 11:57
    Moim zdaniem już po wątku "Wpadki w Jeżycjadzie" to mogło nastąpić ;-)))...
  • anutek115 14.09.08, 12:03
    To było do Kadrel(a?) w kwestii rwania włosów przez panią MM, wkleiło mi ssię
    źle, jak zwykle, chciałoby się rzec...
  • kadrel 14.09.08, 16:04
    Spoko, spoko, ja kobitka jezdem. :]
  • lutecja4 23.09.08, 22:04
    sowca napisała:

    > Co się dzieje z moim ulubionym bohaterem, Głupiś Kuropka?
    zabral Tomciowi nozyczki,ktore potem zaginely i pewnikiem wycial jakis numer :))
  • lutecja4 23.09.08, 22:14
    filifionka-listopadowa napisała:

    > Tajemnica:
    > Czy Robrojek nie miał rodziny która by mu pomogła np w opiece nad
    Bellą?
    i tu jest pewna niescislosc-o ile dobrze pamietam, w Klamczusze Anielka latwo
    znalazla numer Robrojka w ksiazce telefonicznej-mieszkal niedaleko
    kawiarni,gdzie sie zaraz spotkali-to chyba numer nie byl przyznany jemu-byl
    niepelnoletni,tylko komus z rodziny i to bliskiej,bo o takim samym nazwisku,wiec
    co sie stalo z ta rodzina,z ktora Robrojek mieszkal w Poznaniu?
  • kaliope3 23.09.08, 22:41
    Bella jeździła do babci na wieś (tam gdzie się źle czuła bo babcią ją
    przekarmiała, a ćwiczenia były tam źle widziane), to była pewnie mama Robrojka.
  • agnieszka_azj 23.09.08, 22:49
    kaliope3 napisała:

    > Bella jeździła do babci na wieś (tam gdzie się źle czuła bo
    babcią ją
    > przekarmiała, a ćwiczenia były tam źle widziane), to była pewnie
    mama Robrojka.

    Nie to była mama jej mamy - bo dopytywała się, co słychać u jej
    ukochanego zięcia Roberta, a Bella nie wiedziała, co mówić, zeby
    Babci nie zmartwić.
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • kaliope3 23.09.08, 22:51
    Aaaa...zapomniało się
  • laura-gomez 14.09.08, 10:56
    filifionka-listopadowa napisała:

    W CR była wspomniana siostra czy szwagierka Robrojka.
    > Tajemnica:
    > Czy Robrojek nie miał rodziny która by mu pomogła np w opiece nad Bellą?
    > Czy Juliusz zwany Januszem nie miał rodziny która chciałaby się pojawić w życiu
    > Pyziakówien?

    W CR jest wspomniana siostra czy szwagierka Robrojka. A co do nowej rodziny Pyziaka, to Alma powiedziała Laurze w TiR, że Janusz ponownie się ożenił i ma dzieci.


    --
    "To live is so startling it leaves little time for anything else." (Emily Dickinson)
  • filifionka-listopadowa 15.09.08, 14:08
    Pamiętałam o Almie, ale zapomniałam o niej napisać:(
    Ale nie pojawili się z powietrza! Rodzice jacyś? Dziadkowie? Sympatyczna
    kuzynka? Nikt nie chciał choć w dzieciństwie ujrzeć swych powinowatych? I nie
    pojawił się na ślubie?
  • anutek115 14.09.08, 12:02
    Ida ma teściową, i to, moim zdaniem, klasyczną ;-). Monika pojawia się w
    Jeżycjadzie rzadko, ale jak juz się pojawia, to zawsze z tekstem o "biednym
    Marku", Idzie "umalowanej jak zwykle nieumiejetnie", dzieciach "zepsutych, bo
    wychowywanych przez narwaną mamusię", jak kiedys będę miała chwilę to chyba z
    ciekawości poszukam tych wszystkich tekstów.
    Mnie zreszta to irytuje, że jak się już w Jeżycjadzie pojawia (przelotem)
    teściowa (inna niż Mila i Gaba, wzór teściowych, rozumie się samo przez się), to
    musi byc ona od razu "klasyczna".
  • szprota 14.09.08, 13:51
    A ja osobiście lubię ten krytyczny komentarz Moniki, nawet jeśli stwarza z niej
    stereotypową teściową. Dla tych samych przyczyn szalenie lubię postać Gizeli,
    która też patrzy z boku na Ignaca i krytykuje aż miło. Brakuje mi takich postaci
    w nowszych częściach: w nich, jak kto już popadnie w Borejków, to się nimi zachwyca.
    --
    dziś nie
  • anutek115 14.09.08, 19:16
    Gizelę też raczej lubię. A najbardziej w niej lubię to, że Ignaca nie lubi
    ;-))). Ale Monika z jej "jak zwykle nieumiejętnie" mnie jednak wkurza, bo, po
    pierwsze, ona się zachwyca Borejkami ("mógłby wybrać Patrycję, piękna
    dziewczyna, krew z mlekiem, albo Natalię, taka subtelna, no, ale Mila będzie
    czuwać, ze swym niezawodnym rozsądkiem, obiektywizmem i czym tam jeszcze"),
    tylko Idą nie. Podczas gdy ja, podobnie jak ty, chciałabym, żeby ktoś się
    Borejkami nie zachwycał. Ale żeby teściowa Idę lubiła. Bo to, że nie lubi, to
    też znaczy, że Borejki to te lepsze - wszak Mila i Ignacy to wzorowi teściowie,
    Gaba pewnie też, uwag o Grzesiu, który bardzo lubił teściową jest kilka, czyli
    znów te wredne, nieobiektywne teściowe są spoza familii.
  • sowca 14.09.08, 21:57
    Osobiście nie powiedziałabym, że Mila i Ignacy to tacy wzorowi
    teściowie:p w każdym razie ja nie chciałabym mieć takich teściów...
    --
    www.rosemond.ovh.org/ - moja strona :)
  • anutek115 15.09.08, 17:57
    Osobiście też bym nie chciała. Ale uwag o "bardzo lubianych tesciach" pada pod
    ich adresem kilka, dlatego napisałam, że znów są "po stronie dobra" ;-).
  • ananke666 16.08.09, 00:39
    kadrel napisała:

    > Dlaczego NIKT z jeżycjadowych bohaterów nie ma żadnych zwierząt
    > (wyjątek stanowi babcia Jedwabińska i spasiony bury kocur Feluś)

    I dlaczego Feluś jest podejrzewany o noszenie węgla całą noc oraz obdarzany
    mianem brudasa i flejtucha? Nawet śmietnikowce i działkowce nie są brudne,
    chyba, że są chore. Żadne domowe zwierzę nie poświęca tyle czasu na dbałość o
    siebie. Zdrowy kot jest czysty i kropka.
    --
    Tupecik
  • ananke666 22.09.08, 23:34
    Skoro Ida ma metr siedemdziesiąt, a Ignac sięga jej do ramion, to ile on ma wzrostu? 145 cm, pi razy oko?
    Ile też mierzyli sobie Kłamczucha i Robrojek? On miał metr sześćdziesiąt (CR). Nawet założywszy, że w szkole był jeszcze niższy, to i tak wychodzi, że Kłamczucha miała z metr siedemdziesiąt pięć, skoro była wyższa od niego o głowę... a podobno miała być drobna...
    --
    Tupecik
  • hobiala 23.09.08, 15:31
    W których bucikach ostatecznie ślubowała Idusia???
  • anhes 23.09.08, 15:44
    w wąskich pantofelkach?
    --
    MAŁYSZEK
  • anhes 23.09.08, 15:48
    "już po chwili w tunel wsunęła się arystokratycznie wąska stopa Idy w płytkim
    białym pantofelku otoczonym pianą tiulów i koronek "

    --
    MAŁYSZEK
  • anhes 23.09.08, 15:35
    jessy3 05.09.08, 19:14 Odpowiedz
    Jak Robrojek w wieku 16(?) lat godził role ucznia i ojca Belli? ;)

    W "Córce Robrojka" Robert ma 35 lat a bella 16 więc miał 19 jak się urodziła.
    Poza tym wyjaśnione jest że Robrojek ożenił się po szkole, i to by się zgadzało
    mniej więcej no nie?
    --
    MAŁYSZEK
  • anutek115 23.09.08, 15:59
    No własnie niekoniecznie się zgadza.
    W "Kłamczusze" Aniela miała 15 lat, rok 1977, znaczy się, urodziła się w 1962.
    Dobra, niech bedzie w 1963. Robrojek chyba też, skoro chodzili do jednej klasy.
    W 1996 roku jego córka miała 16 lat. Czyli urodziła się w 1980, kiedy Robrojek
    licząc optymistycznie, miał 18 (a pesymistycznie - 17 ;-)) lat. Ciąża trwa 9
    miesięcy. Czyli jak zaczynal zwiazek (już, wg Autorki, po skończeniu szkoły,
    oświadczeniu się Anieli, zostaniu odrzuconym z hukiem i znalezieniu sobie
    pocieszenia) miał stosownie mniej.
    No rób co chcesz, mnie się nadl nie zgadza :-).
  • anhes 23.09.08, 17:48
    no właśnie obawiałam się że ten zgrzyt jest gdzieś na przełomie kilku książek :-)

    kurde a jak wyglądał cykl edukacyjny w tamtych latach???

    bo kiedyś podstawówka chyba kończyła się na 7 klasie prawda? ale nie wiem czy to
    cokolwiek zmienia ;-) myślę że istotna jest kwestia czy w "Kłamczusze" jest
    napisane ze Aniela ma 15 lat czy wnioskujemy to po wieku ukończenia szkoły.
    --
    MAŁYSZEK
  • alitzja 23.09.08, 17:57
    Aniela kończyła osiem klas, bo sama wyznaje zawstydzona
    Pawełkowi: "Chodzę do ósmej klasy".
    A Mamert i Józef Kowalikowie to kuzyni - świadczy o tym list ojca
    Anielki do Mamerta, zaczynający się od słów: "Kochany Kuzynie!".
    Wniosek z tego, że owszem, byli braćmi. Tyle że ciotecznymi
    najwyraźniej;-)
  • iskrzy_54 22.01.15, 12:58
    alitzja napisała:

    > Aniela kończyła osiem klas, bo sama wyznaje zawstydzona
    > Pawełkowi: "Chodzę do ósmej klasy".
    > A Mamert i Józef Kowalikowie to kuzyni - świadczy o tym list ojca
    > Anielki do Mamerta, zaczynający się od słów: "Kochany Kuzynie!".
    > Wniosek z tego, że owszem, byli braćmi. Tyle że ciotecznymi
    > najwyraźniej;-)

    Aniela obchodziła 16 urodziny w KK 7 stycznia 1978 czyli urodziła się 7 stycznia 1962 roku, więc autorka w pewnym momencie wszystkich odmłodziła o rok (17 letnia w KK Gaba - grudzień 77 powina była się urodzić w 1960, Cesia 15-letna w SK - a nawet wg Autorki 16 letnia (grudzień 1975) też rocznik 1960 ale nie czepiajmy sie jednego roku - cóż to jest wobec wieczności, natomiast ten Robroj ojciec i mąż nastoletni w tym samym czasie ciężko zakochany w Anieli to faktycznie niedopatrzenie, ale inaczej Bella nie mogłaby pracować - nikt by jej legalnie nie zatrudnił :)
  • anutek115 23.09.08, 18:17
    anhes napisała:
    myślę że istotna jest kwestia czy w "Kłamczusze" jest
    > napisane ze Aniela ma 15 lat czy wnioskujemy to po wieku ukończenia szkoły.

    "Już jutro! - szarpnęło się coś w piętnastoletnim sercu Anieli..."

    Na 10-tej stronie mojego wydania to pada. Tak więc, sorry, Winnetou :-))))
    niestety nadal jest to tak zwana obsuwa, albo też nierozwiązywalna tajemnica
    Jeżycjady :-).
  • agnieszka_azj 23.09.08, 19:01
    Istnieje jeszcze taka możliwość, że Robrojek był starszy od Anieli,
    mimo że chodzili do jednej klasy. Mógł chorować, mógł z innej
    przyczyny powtarzać klasę, mógł również zacząć ogólniak i sobie nie
    poradzić...

    Niezależnie jednak od tego, ile miał lat, narodziny Belli w 1980
    roku są nieco dziwne, skoro jeszcze w sierpniu 1979 widzimy ich z
    Kłamczuchą jako parę.

    Poza tym matka Belli jest opisana jako flecistka z filharmonii
    czyli musiała skończyć przynajmniej średnią szkołę muzyczną.
    Związek takiej dziewczyny z chłopakiem z technikum poligraficznego
    trąci nieco mezaliansem ;-) Zawsze mnie to trochę dziwiło.
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • lutecja4 23.09.08, 22:21
    agnieszka_azj napisała:

    > Istnieje jeszcze taka możliwość, że Robrojek był starszy od Anieli,
    > mimo że chodzili do jednej klasy. Mógł chorować, mógł z innej
    > przyczyny powtarzać klasę, mógł również zacząć ogólniak i sobie nie
    > poradzić...
    >
    > Niezależnie jednak od tego, ile miał lat, narodziny Belli w 1980
    > roku są nieco dziwne, skoro jeszcze w sierpniu 1979 widzimy ich z
    > Kłamczuchą jako parę.
    Bella po rozmowie z ojcem,kiedy ten wspominal czasy,kiedy mieszkal w Poznaniu
    rozmysla o dawnej sympatii ojca i zastanawia sie,co sie z nia dzieje-"skoro byla
    ojca rowiesnica,to pewnie wyszla za maz"
  • ginny22 25.09.08, 22:04
    > Bella po rozmowie z ojcem,kiedy ten wspominal czasy,kiedy mieszkal
    w Poznaniu
    > rozmysla o dawnej sympatii ojca i zastanawia sie,co sie z nia
    dzieje-"skoro byla ojca rowiesnica,to pewnie wyszla za maz"

    Ale Bella raczej wnioskuje o tym, że Aniela była rówieśnicą jej
    ojca, po tym, że chodzili do jednej klasy. Nie sądzę, by wspominki o
    dawnej sympatii obejmowały jej metryczkę ;)
  • yowah76 24.09.08, 20:40
    Flecistka mogla miec upodobanie do mlodszych od siebie, rzadko ale
    sie zdarza - sama znalam pewna Madzie (tfu i na pohybel, malo kto mi
    tak w zyciu podpadl jak ona i doprawdy jesli przypadkiem to czyta to
    wcale mi to nie przeszkadza), ktora udreczona zapewne emigracja
    rzucila sie z jak najpowazniejszymi zamiarami w pryszczate objecia
    19-latka majac lat 28...
    --
    ---------------------------------------------------
    - To wspaniale przyjecie - powiedzial Kwestor do krzesla. - Szkoda,
    ze mnie tu nie ma.
  • a.g.r.e.s.t 17.11.09, 11:06
    agnieszka_azj napisała:

    > Istnieje jeszcze taka możliwość, że Robrojek był starszy od
    Anieli,
    > mimo że chodzili do jednej klasy. Mógł chorować, mógł z innej
    > przyczyny powtarzać klasę, mógł również zacząć ogólniak i sobie
    nie
    > poradzić...

    To bardzo prawdopodobne, bo zauważcie, ze na pamiętnego Sylwestra u
    Joanny przyjechał syrenką szwagra. A przecież prawo jazdy otrzymuje
    się w wieku 17 lat.
    Chyba ze jechał bez prawa jazdy, co byłoby okolicznością niezwykłą,
    biorąc pod uwagę, że to dzień, wq którym pierwszy raz ujrzał
    Natalię. Stałoby się to poniekąd przepowiednią momentu ich
    połączenia w "Tygrysie..." - wtedy przeciez Nutria jechała bez prawa
    jazdy
  • senseeko 23.09.08, 19:53
    anhes napisała:

    > no właśnie obawiałam się że ten zgrzyt jest gdzieś na przełomie kilku książek :
    > -)
    >
    > kurde a jak wyglądał cykl edukacyjny w tamtych latach???
    >
    > bo kiedyś podstawówka chyba kończyła się na 7 klasie prawda? ale nie wiem czy t
    > o
    > cokolwiek zmienia ;-) myślę że istotna jest kwestia czy w "Kłamczusze" jest
    > napisane ze Aniela ma 15 lat czy wnioskujemy to po wieku ukończenia szkoły.

    A to nie było czasem w okresie tzw "dziesięciolatek"? Pamiętam, ze był taki
    eksperyment edukacyjny, z którego dość szybko się wycofano. Ale nie potrafię
    powiedzieć jakie roczniki temu podlegały. Może ktoś wie?
    --
    "Czego oni ich uczą wtych szkołach!"
  • anutek115 23.09.08, 19:57
    Ja wiem, bo moja siostra się załapała (biedaczka, załapywała sie na wszystkie
    eksperymenty, z których się wycofywano, w efekcie czego na przykład musiała
    kończyć to, co zaczęła jako dziesięciolatkę w lat osiem, no, nie zazdroszczę
    nauczycielom zmuszonym do "ściskania" programu...). To było ładnych parę lat
    później, siostra jest rocznik '72.
  • the_dzidka 24.09.08, 10:56
    > Ja wiem, bo moja siostra się załapała (biedaczka, załapywała sie
    na wszystkie
    > eksperymenty, z których się wycofywano, w efekcie czego na
    przykład musiała
    > kończyć to, co zaczęła jako dziesięciolatkę w lat osiem

    Miałam dokładnie tak samo. Dziesięciolatka zaczynała się od mojego
    rocznika, czyli 1971.

    --
    Dzidka

    ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
    poza Internetem. ~~
  • czekolada72 16.12.10, 10:13
    anutek115 napisała:

    > Ja wiem, bo moja siostra się załapała (biedaczka, załapywała sie na wszystkie
    > eksperymenty, z których się wycofywano, w efekcie czego na przykład musiała
    > kończyć to, co zaczęła jako dziesięciolatkę w lat osiem, no, nie zazdroszczę
    > nauczycielom zmuszonym do "ściskania" programu...). To było ładnych parę lat
    > później, siostra jest rocznik '72.

    Hmmmm, jak sam nick wskazuje - jestem rocznik 72 i "szłam" normalna 8 letnia podstawowka, takze wszystkie klasy ponizej byly juz 8-letnie, takze klasy starsze, do przynajmniej rocznika 64 były 8-klasowymi.
    To kiedy w koncu i gdzie były te 10-latki??

    I jeszcze:
    Jakim cudem wozek Pulpy przetrwal 2 dekady?

    Do tego naprane żaden cud nie jest potrzebny – wystarczy wynieść na strych i dobrze „zafoliowac”.


    Jakim sposobemBurczykowscy są identyczni, skoro najwyraźniej nie są
    jednojajowi? Mają przecież różne płcie...

    A „Dziewczyna i chłopak” Ożogowskiej? – Tam sa identyczni, chociaz (w filmie przynajmniej) nie sa nawet bliźniakami!

    --
    Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.
    — św. Augustyn (Aureliusz Augustyn z Hippony)

    "Kto nie naraża się na szwank - ten głównej stawki nie wygrywa"
  • soova 16.12.10, 12:39
    Tomek i Tosia wcale nie są identyczni, a bardzo podobni, na tyle, że łatwo można ich ze sobą pomylić, dodatkowo Tosia po pobycie w szpitalu jest szczupła i ma krótkie włosy, więc bardziej chłopięco wygląda.
    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • ananke666 16.12.10, 13:31
    > I jeszcze:
    > Jakim cudem wozek Pulpy przetrwal 2 dekady?
    >
    > Do tego naprane żaden cud nie jest potrzebny – wystarczy wynieść na stryc
    > h i dobrze „zafoliowac”.

    Ale tam chodziło chyba o liczbę użytkowników. Wg CR jeździło w nim troje dzieci, Pulpa, Miągwa i Jożin. Na logikę wychodzi jednak, że pięcioro, po drodze miała Gaba jeszcze dwójkę, a fundusze słabe. Co innego wózek foliowany i nieużywany, a co innego używany kilka lat, zdążyłby się nieźle rozklekotać. I na Roosevelta nie mają strychu ;)
    --
    Tupecik
  • the_dzidka 16.12.10, 13:59
    > Hmmmm, jak sam nick wskazuje - jestem rocznik 72 i "szłam" normalna 8 letnia po
    > dstawowka, takze wszystkie klasy ponizej byly juz 8-letnie, takze klasy starsze
    > , do przynajmniej rocznika 64 były 8-klasowymi.
    > To kiedy w koncu i gdzie były te 10-latki??

    Zarówno Ty, jak i ja (jestem o rok starsza) zaczynałysmy szkołę w programie 10-latki. W międzyczasie okazało się, że z pomysłu 10-latek się wycofano i nauczyciele musieli upchnąć pozostały do zrealizowania program tak, by się summa summarum zmieścić w ośmiu latach.

    --
    Dzidka

    Słońce grzało. Jogurty pracowicie wypychały wieczka.
  • anutek115 16.12.10, 14:09
    czekolada72 napisała:

    > Hmmmm, jak sam nick wskazuje - jestem rocznik 72 i "szłam" normalna 8 letnia po
    > dstawowka, takze wszystkie klasy ponizej byly juz 8-letnie, takze klasy starsze
    > , do przynajmniej rocznika 64 były 8-klasowymi.
    > To kiedy w koncu i gdzie były te 10-latki??

    W Toruniu :))). To znaczy podejrzewam, ze w innych miastach tez, ale ja pisałam o Toruniu, i jeszcze sie upewniłam przed chwilą dopytując rodzinę - moja siostra na pewno zaczęła szkołę 10-latkę, z którego to pomysłu wycofano sie w trakcie realizacji (dwa lata? rok później?) i szkołę kończyła już normalnie, w trybie osmioletnim, jak wszyscy.

    A materiał na początku rozłożony był na lat 10, a potem trzeba było go w 8 lat ścisnąć...

    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
  • kkokos 19.07.11, 15:36
    estem rocznik 72 i "szłam" normalna 8 let
    > nia po
    > > dstawowka, takze wszystkie klasy ponizej byly juz 8-letnie, takze klasy s
    > tarsze
    > > , do przynajmniej rocznika 64 były 8-klasowymi.

    rocznik 69 zaczynał szkołę jako 10-latkę, a z reformy wycofano się już po 2-3 latach. więc jako rocznik 72 rzeczywiście mogłaś zaczynać już znów oficjalnie ośmiolatkę.

    > W Toruniu :))). To znaczy podejrzewam, ze w innych miastach tez, ale ja pisałam
    > o Toruniu, i jeszcze sie upewniłam przed chwilą dopytując rodzinę

    a wiesz, że to nie jest wykluczone, że to był pilotaż reformy i nie wszystkie szkoły objął...

    chociaż tu jest napisane, że wszystkie - tylko nie ma dat:
    www.wsipnet.pl/oswiata/arts.php?dz=9&nid=445
  • kkokos 19.07.11, 15:42
    ale, poszperałam i znalazłam, że reformę ogłoszono w październiku 1973. jej pierwszym etapem było utworzenie obowiązkowych zerówek, a dopiero po nich miało być 10 klas podstawówki.

    to by się zgadzało o tyle, że szłam do szkoły 1974 i pamiętam, że moja sąsiadka rówieśnica, która nie chodziła do przedszkola, na gwałt do takiej świeżo utworzonej w naszym przedszkolu grupy była zapisywana, bo wszak od września miałyśmy pójść do szkoły

    z pewnością mój sąsiad rocznik 1969 idąc do szkoły wiedział (jego rodzice wiedzieli), że będzie to szkoła 10-letnia - to by się trochę kłóciło z tym, co w poprzednim linku, czyli że w samej szkole wprowadzenie 10-latki zaczęto od przystosowania do niej klas IV i starszych.
  • kkokos 19.07.11, 15:59
    aha, no i częścią tej samej reformy było utworzenie zbiorczych szkół gminnych - to właśnie rok 1973 i 74.
  • truscaveczka 19.07.11, 09:06
    Czyżby te dziesięciolatki wracały co jakiś czas? Mój ojciec (rocznik '50) chodził do dziesięciolatki, moja matka ('53) do szkoły ośmioklasowej.
    --
    Dla mnie to karmiące mogłyby to robić absolutnie wszedzie - ale skoro nasze miłujace dzieci (byle nie narodzone) społeczeństwo żąda, by nie obrażać niewinnych oczu tym wstrętnym widokiem, niech zapewnia matkom i ich dzieciom odpowiednie warunki do karmienia. /by Nangaparbat/
  • staua 19.07.11, 17:33
    Moja mama z rocznika '50 byla ostatnim rocznikiem podstawowki siedmioklasowej, wiec wczesniej skonczyla liceum. Jej brat, rocznik '55 , byl juz w osmioklasowej (Warszawa).
    Dziesieciolatki nie skonczyl nikt w mojej rodzinie, ale pokolenia ominely szkole w latach 70.
    --
    A little learning is a dangerous thing;
    Drink deep, or taste not the Pierian spring:
    There shallow draughts intoxicate the brain,
    And drinking largely sobers us again. - Alexander Pope
  • czekolada72 19.08.11, 17:07
    Moja mama rocznik 48 była w 7-klasowej podstawowce.
    Zas moj kuzyn '65 byl w 8-klasowej i ta 8klasowa trawala az do ostatniej reformy stworzenia gimnazjum

    --
    Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. — św. Augustyn
    60
    "Kto nie naraża się na szwank - ten głównej stawki nie wygrywa"
  • pavvka 28.01.15, 11:52
    czekolada72 napisała:

    > Jakim sposobemBurczykowscy są identyczni, skoro najwyraźniej nie są
    > jednojajowi? Mają przecież różne płcie...
    >
    > A „Dziewczyna i chłopak” Ożogowskiej? – Tam sa identyczni, ch
    > ociaz (w filmie przynajmniej) nie sa nawet bliźniakami!

    Ja miałem w swojej klasie podstawówkowej parę bliźniąt różnej płci, które łatwo by było ze sobą pomylić (gdyby je tak samo ubrać i ostrzyc).
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • agnieszka_azj 23.09.08, 20:01
    senseeko napisała:
    >
    > A to nie było czasem w okresie tzw "dziesięciolatek"? Pamiętam,
    ze był taki
    > eksperyment edukacyjny, z którego dość szybko się wycofano. Ale
    nie potrafię
    > powiedzieć jakie roczniki temu podlegały. Może ktoś wie?

    W tym czasie szkoła podstawowa była ośmioletnia. Siedmioklasówki
    skończyły się chyba w końcu lat pięćdziesiątych.

    Eksperyment pt. dziesięciolatka polegał w praktyce na tym, że pewne
    roczniki miały już kończyć dziesięciolatkę i od pierwszej klasy
    uczyły się według programu opracowanego dla dziecięciolatki. Po
    kilku latach jednak się z tego wycofano i również te roczniki
    skończyły podstawowkę po ósmej klasie.
    Ten eksperyment dotyczył ludzi młodszych niż starsze Borejkówny (i
    ja). Nie mialam młodszego rodzeństwa, więc nie wiem, jak to
    wyglądało w rzeczywistości.
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • nioszka 23.09.08, 20:25
    jak dla mnie też jedna z większych tajemnic. W którym w końcu był roku i czy Pyza była już na świecie?
  • ding_yun 23.09.08, 22:29
    ... ale mi się skojarzyło ze ślubem Gaby i Pyziaka. Pamiętam jak MM
    mówiła tuż przed wydaniem Kalamburki, że chciała w tej książce
    uzupełnić większość luk czasowych w Jeżycjadzie. Bardzo żałowałam,
    że nie opisała momentów już po tym jak Pyziak zdezerterował po raz
    drugi, jak Gabrysia spodziewała się dziecka, co wtedy czuła... jakoś
    mam wrażenie, że właśnie ta luka bardzo przeszkadza mi w odbiorze
    Jeżycjady, zwłaszcza przy wałkowanych na okrągło tematach takich jak
    relacje Laury z matką i kwestia jak mocno wryło się Gabrieli w
    psychikę odejście Janusza.
  • ding_yun 23.09.08, 22:30
    a co do samego ślubu... to sama nie wiem. Odbył się chyba jak
    Gabrysia była w ciąży, czyli w '82? Ale pewna nie jestem, a książek
    brak.
  • lutecja4 23.09.08, 22:42
    a tak wlasciwie to czemu Robrojek z Natalia mowia do siebie per "pani" i "pan"?
    przeciez to nienaturalne
  • nioszka 24.09.08, 09:50
    w '82 Gaba w ciąży już nie była, bo Pyza urodziła się ponoć w listopadzie '81. O 1982 jest mowa w Pulpecji, kiedy Mila snuje rozważania przy ślubie Idy-że podczas internowania Ignaca Gaba zamotała sobie życie wiążąc się z tym nieodpowiedzialnym donżuanem.
    W OwR mamy informację, że Pyziak wraca po półtorarocznej nieobecności, więc trudno wierzyć, że wyleciał, wrócił ot tak sobie na ślub i znów wyleciał, zwłaszcza w stanie wojennym.
    W CR z kolei Gaba mówi Grzegorzowi, że Robert był świadkiem na ich ślubie, a potem przepadł na pamiętne 16 lat. Czyli G+J musieliby się żenić w 1980r.-co i tak jest dziwne, że wówczas nikt nie wiedział ani o związku Roberta z tajemniczą flecistką, ani że on sam będzie ojcem. Kolejna megawpadka MM.
  • anhes 24.09.08, 12:29
    tym bardziej że związek z flecistka był związkiem ZALEGALIZOWANYM... wiec jakoś
    dziwnie że nikt o nim nie wiedział. CO innego jakby szlachetny Robrojeczek
    spłodził dzidzię gdzieś na boku...
    --
    MAŁYSZEK
  • agnieszka_azj 24.09.08, 14:13
    A równocześnie zdązył być świadkiem na ślubie Gaby i Pyziaka i
    nikomu sie do dziecka i zony (jeszcze zyjącej ???) nie przyznał ???
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • limotini 24.09.08, 14:58
    A może Robrojek ma brata bliźniaka? Jeden z nich pojawiał się w Kwiecie
    Kalafiora, podkochiwał w Anielli, był świadkiem itp.

    A drugi spokojnie żył w Łodzi u boku flecistki, a pojawił się w Jeżycjadzie
    dopiero z 16-letnią córką.

    A wspomnienia o Anielli symulował, coby się wkraść w łaski Borejków...
    To by nawet wyjaśniało, czemu mówił do Natalii per pani.
  • nioszka 24.09.08, 15:23
    bardzo interesująca teoria, ale takich bliźniaków MM musiałaby naprodukować
    więcej, żeby nadrobić wpadki czasowe... :)
  • agawa79 25.09.08, 11:09
    limotini napisała:

    > A może Robrojek ma brata bliźniaka?

    No pewnie, że tak! To tłumaczy przemianę Robrojka z duszy
    towarzystwa w smutnego wujaszka. ;)
    --
    Z bobaska, który ślicznie się ślini,
    Wyrasta Hitler lub Mussolini.
  • limotini 25.09.08, 14:23
    O, a nawet jak zauważyła któraś ze współforumowiczek, nie musieli wcale być
    bliźniakami, mogli być nawet podobnymi do siebie kuzynami. Wtedy mogliby nawet
    mieć tak samo na imię, bo czemu nie? I ojciec Belli mógłby być nawet pięć lat
    starszy od oryginalnego Robrojka, kto by na to po piętnastu latach zwracał uwagę?

    A nawet nie musieli mieć tak samo na imię - wystarczyło, by oryginalny Robrojek
    nazywał się np. Gniewomir Robert Rojek i kazał się wszystkim znajomym nazywać
    Robertem - kto w końcu wnika w to co jest na metryce zapisane?
  • mmaupa 25.09.08, 14:39
    Wtedy zamiast Robrojka bylby Gnierojek, przez przyjaciol rowniez zwany Gierojkiem.

    A to sie Natalia zdziwi w USC!

    --
    Don't panic, it's organic!
  • filifionka-listopadowa 25.09.08, 23:39
    Może historia w stylu Leslie Moore z "Wymarzonego domku Ani"? Dwóch podobnych
    kuzynów, tragiczne wypadki i pomyłki w tożsamości?
  • szprota 25.09.08, 23:44
    Zobaczyłam tę Leslie i przez długą chwilę musiałam się zastanawiać, o kogo
    chodzi - ja się jednak wychowałam na tłumaczeniach z Naszej Księgarni (i
    ilustracjach Zieleńca).
    --
    Группа Некоторых Людей
  • agnieszka_azj 25.09.08, 23:59
    szprota napisała:

    > Zobaczyłam tę Leslie i przez długą chwilę musiałam się
    zastanawiać, o kogo
    > chodzi - ja się jednak wychowałam na tłumaczeniach z Naszej
    Księgarni (i
    > ilustracjach Zieleńca).

    Ja też.
    Rozumiem, że chodzi o Ewę Moore ???
    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • szprota 26.09.08, 00:08
    Owszem.
    Kompendium wiedzy z różnych tłumaczeń znalazłam kiedyś tu. Okazuje
    się, że taką Emilkę czytałam w najgorszym z możliwych tłumaczeniu, a i tak mnie
    urzekła.
    --
    Sutek jest moją radością!
  • kaliope3 26.09.08, 07:53