Dodaj do ulubionych

Największe tajemnice Jeżycjady

  • senseeko 01.03.10, 21:35
    Co się stało z gazpacho szykowanym dla Natalii w noc świetojańską?
    Kto je zjadł i kiedy?
    A może do dziś stoi w lodówce?
    --
    Poklikacie?http://dragcave.net/image/7Siu.gifhttp://dragcave.net/image/CW3l.gif
  • rozdzial43 02.03.10, 18:40
    Myślę, że Nutria wrąbała,kiedy na piechotę się z Pobiedzisk przeleciała po nocy.
    Po takim spacerze musiało jej bardzo smakować.

    Prawdziwie tajemnicze i intrygujące jest, czy zostawiła choćby troszkę dla
    organisty?
  • donkej 03.03.10, 10:14
    Eeee - chyba nie, albo też nic mu nie zostawiła. Bo przecież w końcu im nie
    wyszło, a to miał być wszak eliksir miłosny.
  • teano1 03.03.10, 12:23
    donkej napisała:

    > Eeee - chyba nie, albo też nic mu nie zostawiła. Bo przecież w końcu im nie
    > wyszło, a to miał być wszak eliksir miłosny.
    A może Robrojek wpadł chyłkiem do Gaby i Mila Borejko (lub Ignac) podali mu, bo herbata akurat "wyszła", dzień był upalny, a gazpacho już wychodziło z lodówki?
    I biedny Robrojek zjadłszy omyłkowo, niczym Tristan, z tego właśnie powodu zapałał tak później do Nutrii?
    A gdy Gaba weszła do kuchni było juz za późno. Nie zdążyła biedaka ostrzec. Stąd później od razu wiedziała że Robrojek kocha Nutrię, co siostry i siostrzenice brały omyłkowo za czytanie w myślach.
    --
    Nie naledzi dzieby menścidzna był, kiedy pan domu nieobecńy. To nie modźna. Wy zajente, ja ide. Do fidzenia.
    Aktualności :)
  • rozdzial43 03.03.10, 15:10
    teano1 napisała:

    > A może Robrojek wpadł chyłkiem do Gaby i Mila Borejko (lub Ignac) podali mu, bo
    > herbata akurat "wyszła", dzień był upalny, a gazpacho już wychodziło z lodówki

    Ani Ignacy, ani Mila nie mogli się dopuścić tego ohydnego czynu, albowiem
    przebywali, jak co roku w czerwcu, w sanatorium.

    No chyba, że wpadli cichcem błyskawicznie na Roosevelta, capnęli gazpacho z
    lodówki, nakarmili Robrojka i chodu z powrotem do sanatorium.

    Wiele już było krytycznych opinii o tej parce na forum, ale ja jednak w taką
    chyżość Ignacego nie wierzę :))

    Prędzej uwierzyłabym w to, że wieloletni przyjaciel domu Robrojek, czując się
    wszak jak u siebie (jak wszyscy zresztą) wyżarł gazpacho z lodówki (i tak złego
    słowa by mu nie powiedzieli przecież), a w konsekwencji zapałał do Nutrii i
    wyszło jak wyszło.
  • teano1 03.03.10, 16:34
    rozdzial43 napisała:

    > teano1 napisała:
    >
    > > A może Robrojek wpadł chyłkiem do Gaby i Mila Borejko (lub Ignac) podali
    > mu, bo
    > > herbata akurat "wyszła", dzień był upalny, a gazpacho już wychodziło z l
    > odówki
    >
    > Ani Ignacy, ani Mila nie mogli się dopuścić tego ohydnego czynu, albowiem
    > przebywali, jak co roku w czerwcu, w sanatorium.
    Ależ ja wcale nie mówiłam, że to było w czerwcu.
    Po prostu Ignac z Milą wrócili z początkiem lipca, w domu pustki, bo rodzina wszystko wyżarła, w lodówce gazpacho, niezjedzone przez Nutrię, buzuje i rozsiewa magiczne opary i na to wszystko wchodzi Robrojek.
    No to zgodnie z zasadą "gość w dom, Bóg wie po co" dali mu gazchichy, bo co się ma marnować? Zwłaszcza, że herbatkę w niebieskich kubkach wytrąbiła Nutria z Filipem, a gościa trzeba czymś napoić.


    > Prędzej uwierzyłabym w to, że wieloletni przyjaciel domu Robrojek, czując się
    > wszak jak u siebie (jak wszyscy zresztą) wyżarł gazpacho z lodówki (i tak złego
    > słowa by mu nie powiedzieli przecież), a w konsekwencji zapałał do Nutrii i
    > wyszło jak wyszło.

    Tak, tę możliwośc też brałam pod uwagę. Pytanie jak długo ono tam stało, zanim się przypiął.


    --
    Nie naledzi dzieby menścidzna był, kiedy pan domu nieobecńy. To nie modźna. Wy zajente, ja ide. Do fidzenia.
    Aktualności :)
  • rozdzial43 03.03.10, 20:34
    teano1 napisała:

    >
    > Ależ ja wcale nie mówiłam, że to było w czerwcu.
    > Po prostu Ignac z Milą wrócili z początkiem lipca, w domu pustki, bo rodzina ws
    > zystko wyżarła, w lodówce gazpacho, niezjedzone przez Nutrię, buzuje i rozsiewa
    > magiczne opary i na to wszystko wchodzi Robrojek.


    Ale gazpacho było robione - o ile pamiętam - właśnie w czerwcu. Zdaje się, że w
    późnych godzinach wieczornych 24 czerwca. Czyli gazpacho, żeby mogli nim
    bezprawnie zadysponować Mila i Onuc z początkiem lipca, musiałoby stać przez
    siedem dni.

    Ja tam żadnym znawcą od przechowywania żywności nie jestem, ale praktykę życiową
    związaną z jedzeniem tego i owego mam i zdaje mi się, panie tego, że tydzień to
    przydługo dla gazpacho.

    I gdyby Robrojek wyżarł to po tygodniu, to nie miłością by zapałał, lecz zgoła
    czym innym. I nie eliksirem by mu się zdało to gazpacho, a skwaśniałym świństwem
    :)) Może nawet z nalotem.
  • marslo55 03.03.10, 21:10
    rozdzial43:
    "I gdyby Robrojek wyżarł to po tygodniu, to nie miłością by zapałał,
    lecz zgoła czym innym."
    Coś ty, wwszystko się zgadza! Obżarty nieprzydatnym do spożycia
    gazpacho Robrojek popadł w inny stan świadomości, a wściekła zielona
    idea prabytu zamuczała mu do ucha: muusisz odnaleźć miłość swego
    życia.. tę, której opowiedziałeś bajkę o trzech żabach..
  • pola_lawendowe 11.03.10, 09:47
    Nawiasem tajemnic, przyszłam rzepem z refleksją dyskalkulika :)
    ( najprawdziwszego dyskalkulika, jak żywe złoto, kiedyś nauczyciele
    nazywali to tumaństwem ):)

    Żaba, strona 117 :

    " Kiedy przyjechał na Roosevelta, zauważył podskakujące na chodniku
    dzieci - dwoje rudych i tego drugiego, bladzioszka "

    Dyskalkuliczna Tajemnica Jeżycjady, w którey Autorka Postu
    niewprawnie ma rzepa:

    czy w rzeczywistości małe Pałyski i nieduży Stryba to tuwimowskie
    kaczuszki?

    " Szły raz drogą trzy kaczuszki
    Grzecznie, że aż miło :
    Pierwsza biała, druga czarna
    A trzeciej nie było "
  • marslo55 12.03.10, 08:30
    pola_lawendowe napisała:
    " Kiedy przyjechał na Roosevelta, zauważył podskakujące na chodniku
    dzieci - dwoje rudych i tego drugiego, bladzioszka "
    Rudzi stanowia Borejkowska Jednosc, a z drugiej strony sa tez
    Odrebnymi Jednostkami. Stad niekonsekwencja. No i kwestia rodzaju.
    Poniewaz jedno z dzieci jest dziewczynka, to Stryba "tym drugim"
    chlopcem.
    Co nie zmienia jednak znaczaco bezsensu akapitu.
  • onlycoffee 06.06.10, 01:37
    Na początek - to mój forumowy debiut, zatem witam wszystkich.

    Postanowiłam wskrzesić wątek po lekturze "Sprężyny" (do której długo bałam się
    zbliżyć ze względów chyba wiadomych), ponieważ nurtuje mnie następująca kwestia:

    Dlaczego Aurelia dała swojej pierworodnej córce na imię Gabrysia, a nie Janina???
    --
    Kup Pani cegłę.
    albo cokolwiek
  • nessie-jp 06.06.10, 15:32
    > Dlaczego Aurelia dała swojej pierworodnej
    > córce na imię Gabrysia, a nie Janina?

    Fakt, bardzo niesympatycznie to wyszło. Pamiętam, że ktoś już zwrócił moją uwagę
    na tę gafę. Autorka chyba zapomniała zupełnie o Kresce, porażona świętością
    Gabrieli. A przecież Gaba miała minimalny związek z Aurelią, ot, tyle, że
    nakarmiła czasem rosołkiem.

    --
    Janet tied her kirtle green
    a bit above her knee
  • verdana 06.06.10, 22:47
    Ja bym się tego nie czepiała. Byc moze imię Gabrysia jej się
    podobało, a Janina - cóż, nieszczególnie. Nie jest to imie
    szczególnie modne, zdecydowanie staroświeckie i sympatia sympatią -
    ale obdarzanie własnego dziecięcia imieniem wyłącznie "na cześć" to
    może i borejkowskie, ale wcale nie takie sympatyczne. Dla dziecięcia
    owego. Nie mowiąc już o tym, ze nawet rzeczona Janina za swym
    imieniem chyba nie przepadała.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nessie-jp 06.06.10, 23:08
    > ale obdarzanie własnego dziecięcia imieniem wyłącznie "na cześć" to
    > może i borejkowskie, ale wcale nie takie sympatyczne.

    No tak, ale o ile dobrze pamiętam, to w "Sprężynie" jest wyraźnie napisane, że
    córeczka została tak nazwana na cześć Gabrysi.

    I pytam się, na jaką, kurczę, znowu cześć?

    --
    Ostrożnie stawiaj kroki
    Po ludzkich stąpasz resztkach
    Omijaj ton wysoki
    Bo patos tu nie mieszka
  • rubaszny-to-ja 07.06.10, 12:09
    To celowe było. Przecież Aurelia coś tam miała z Maćkiem. Nieby
    całuski tylko, ale...kto wie? Więc po co Kreskę drażnić:-). Gaba
    bezpieczniejsza.
  • kkokos 07.06.10, 17:34
    rubaszny-to-ja napisał:

    > To celowe było. Przecież Aurelia coś tam miała z Maćkiem. Nieby
    > całuski tylko, ale...kto wie? Więc po co Kreskę drażnić:-). Gaba
    > bezpieczniejsza.

    ale jak drażnić? jakby był syn maciejem nazwanym, to drażnić, ale janina w tej
    sytuacji nie drażni
  • rubaszny-to-ja 07.06.10, 23:14
    Ponieważ nie ma syna, to córka podejrzana. W ostatniej części
    Jeżycjady zrobią test DNA i będzie wszystko jasne. A na wszelki
    wypadek nie dała imienia rywalki o względy Maćka
  • croyance 09.06.10, 01:44
    Mnie zdziwilo, ze corka Aurelii nie ma na imie Ewa. Przeciez predzej
    pomyslalaby (w realu), rodzac dziecko 'szkoda, ze mama nie dozyla tego,
    ze jej nie pozna', niz o Gabrieli - no ludzie!
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • melmire 09.06.10, 08:51
    Ah, bo wy nie rozumiecie tego dobra, tej jasnosci, tej charyzmy swietej
    poznanskiej. Uwierzcie na slowo, nikt nie moze sie rownac z Gaba. Jedno
    spotkanie, jeden rzut oka na grzywke, i nawet jesli przysiegalas sobie ze dasz
    dziecku imie po ukochanej chrzestnej, ktora prowadzila cie przez zycie od
    najmlodszych lat, ktora przezywala z toba rozterki dorastania, byla zawsze
    podpora a na koniec zostawila w testamencie wille z basenem - to i tak odkryjesz
    ze w glebi duszy zawsze marzylas coreczce imieniem Gabriela. W wersji hard -
    Gabriela Melania.
    Zawsze mala bedzie mogla przybrac chrzestnej na bierzmowaniu, o ile oczywiscie,
    w natloku wspomnien o Gabrysi i jej zoltym kubeczku, znajdzie sie chwila zeby o
    niej wpomniec.
    --
    http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
    ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
  • marslo55 09.06.10, 11:45
    melmire napisała:
    "Jedno spotkanie, jeden rzut oka na grzywke, i nawet jesli
    przysiegalas sobie ze dasz dziecku imie po ukochanej chrzestnej,
    ktora prowadzila cie przez zycie od najmlodszych lat, ktora
    przezywala z toba rozterki dorastania, byla zawsze podpora a na
    koniec zostawila w testamencie wille z basenem - to i tak odkryjesz
    ze w glebi duszy zawsze marzylas coreczce imieniem Gabriela."
    Szkoda, że Ignac nie dopiął swego i nie ochrzcił Gaby Wirgilią -
    wtedy trzeba by było co najmniej dwóch setek, żeby swiatu objawiła
    się mała Wirgilia Bitner;)
  • k_linka 04.11.10, 12:57
    Ale imie Gabrysia stalo sie okolo 2005 popularne. Czy Aurelia gdzies wspomina ze nadala dziecku imie na czesc Gabrieli Stryby? Bo moze zwyczajnie - Gabrysia jej sie spodobala...



    melmire napisała:
    > "Jedno spotkanie, jeden rzut oka na grzywke, i nawet jesli
    > przysiegalas sobie ze dasz dziecku imie po ukochanej chrzestnej,
    > ktora prowadzila cie przez zycie od najmlodszych lat, ktora
    > przezywala z toba rozterki dorastania, byla zawsze podpora a na
    > koniec zostawila w testamencie wille z basenem - to i tak odkryjesz
    > ze w glebi duszy zawsze marzylas coreczce imieniem Gabriela."
  • croyance 04.11.10, 15:26
    No ale mowimy o zamknietym swiecie powiesciowym, w ktorym wiszaca na scianie strzelba musi kiedys wystrzelic ...
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • alitzja 04.11.10, 21:35
    k_linka napisała:

    > Ale imie Gabrysia stalo sie okolo 2005 popularne. Czy Aurelia gdzies wspomina z
    > e nadala dziecku imie na czesc Gabrieli Stryby? Bo moze zwyczajnie - Gabrysia j
    > ej sie spodobala...

    "Sprężyna", str. 164:
    (po wypadku Gaby)
    Gabriela wyglądała na cierpiącą, ale oczywiście uśmiechała się dzielnie i spoglądała z ożywieniem, pewnie dlatego, że Aurelia Bitner mówiła o dzieciach: spodziewała się drugiej już dziewczynki. Ta pierwsza miała na imię Gabrysia!
    Usłyszawszy tę ostatnią wiadomość, Ignacy Borejko rozczulił się i uznał w Aurelii bratnią duszę.

    Ekhm, odnoszę wrażenie, że ten wykrzyknik jednoznacznie pokazuje, że imię córki Aurelii nie jest przypadkowe.
    --
    "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem fajerwerkiem" (Robert Frobisher)
  • lezbobimbo 09.06.10, 13:42
    croyance napisała:
    > Mnie zdziwilo, ze corka Aurelii nie ma na imie Ewa. Przeciez >predzej>
    pomyslalaby (w realu), rodzac dziecko 'szkoda, ze mama nie >dozyla tego,> ze jej
    nie pozna', niz o Gabrieli - no ludzie!

    Bo Gaba jest nasza wspolna i jedyna pramacierza, nieprawdaz. Niczem królowa roju
    jednym pierogiem zrodzila cala ludzkosc i wlasnymi recami zbudowala Poznan.

    --
    "Wiem, że Marta jest kudłaty robaka. Wytwarzają one straszna choroba." MVF
  • onlycoffee 07.06.10, 08:35
    Jakoś ciężko mi uwierzyć, że Aurelia dała córce na imię Gabrysia li i jedynie
    przez przypadek ;)
    Poza tym, moim skromnym zdaniem, Janina Bitner brzmi lepiej niż Gabriela Bitner.
    Jeżeli rozpatrywać przypadek od strony estetycznej.
    --
    Ceterum censeo Karthaginem esse delendam.
  • dakota77 07.06.10, 08:42
    Z tym ze slyszac o janinie Bitner, mialabym przed oczami mila starsza
    pania. Zdecydowanie staroswieckie imie, moglo sie Aurelii nie podobac.
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll
  • onlycoffee 07.06.10, 08:49
    No mogło. Ale w takim razie mogła dać na imię np. Katarzyna :) Gabrysia
    automatycznie kojarzy się z nazwaniem na cześć, a jeśli ktoś miałby być
    uhonorowany imieniem przez Aurelię, to Kreska, której i Aurelii związkowi
    emocjonalnemu były poświęcone dwie książki.

    Mi się to nie spodobało po prostu.
    --
    Ceterum censeo Karthaginem esse delendam.
  • marslo55 07.06.10, 11:02
    onlycoffee napisała:
    "No mogło. Ale w takim razie mogła dać na imię np. Katarzyna :)
    Gabrysia automatycznie kojarzy się z nazwaniem na cześć, a jeśli
    ktoś miałby być uhonorowany imieniem przez Aurelię, to Kreska,
    której i Aurelii związkowi emocjonalnemu były poświęcone dwie
    książki."
    Też jestem tego zdania. Zresztą jeśli nawet uznała Janinę za
    staroświecką, mogła wybrać to imię jako drugie. Gabriela Bitner, jak
    seria z kałacha..
    Dobrze, że nie Matylda;)
  • alitzja 07.06.10, 20:14
    To ja może - żeby rozwiać wątpliwości - zacytuję odpowiedni
    fragment "Sprężyny" (uwaga, będzie mdląco, bo dzielnie!):

    Gabriela wyglądała na cierpiącą, ale oczywiście uśmiechała się
    dzielnie i spoglądała z ożywieniem, pewnie dlatego, że Aurelia
    Bitner mówiła o dzieciach: spodziewała się drugiej już dziewczynki.
    Ta pierwsza miała na imię Gabrysia!


    To chyba przesądza wszelkie domysły i niedopowiedzenia - moim
    zdaniem imię jest ewidentnie na cześć Gaby B. I też
    kompletnie tego nie rozumiem. Ale ponieważ cała książka jest o
    kulcie św. Gabrieli, to i Aurelia niewiernie musiała zapomnieć o
    Kresce.



    --
    "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem
    fajerwerkiem" (Robert Frobisher)
  • kammik 09.06.10, 16:44
    > Ta pierwsza miała na imię Gabrysia!

    Ta druga też będzie miała na imię Gabrysia.
  • lilith_tempscire 07.06.10, 16:21
    Przez przypadek, przez przypadek, li i jedynie. Tak jak Aniella swojego syna przez przypadek a nie na czyjąść tam cześć "Paweł" nazwała ;-)

    (A tak naprawdę to uważam, że masz rację. To takie wciskanie na siłę, że Gabriela to taką kultem obdarzoną świętą się staje dla tego całego pospólstwa, co się z nią styka.)
  • pani.filifionka 07.06.10, 17:09
    Aniella to raczej na cześć poznańskiej katedry i patronów miasta :)Albo
    supermarketu.
  • lilith_tempscire 07.06.10, 18:38
    pani.filifionka napisała:

    > Aniella to raczej na cześć poznańskiej katedry i patronów miasta :)Albo
    > supermarketu.

    Nie podejrzewałam na serio pani MM o to, że Anielkę by taką perfidną zrobiła, żeby ta taką pamiątkę po donżuanie Pawełku Bernardowi przed nosem przemyciła ;-) To by było bardzo, ale to bardzo niejeżycjadowo.
  • onlycoffee 07.06.10, 19:38
    Raczej jej na imiona dla bliźniaków wyobraźnie nie stało, a Cyryla i Metodego
    wykorzystała wcześniej.
    --
    Ceterum censeo Karthaginem esse delendam.
  • lilith_tempscire 07.06.10, 19:53
    onlycoffee napisała:

    > Raczej jej na imiona dla bliźniaków wyobraźnie nie stało, a Cyryla i Metodego
    > wykorzystała wcześniej.

    A ci to nawet nie byli bliźniakami.

    Para artystów mogłaby się na Romulusa i Remusa odważyć, to by Ignacemu oko zbielało.
  • onlycoffee 07.06.10, 20:00
    Albo Kastora i Polluksa.
    --
    Ceterum censeo Karthaginem esse delendam.
  • lilith_tempscire 07.06.10, 20:18
    onlycoffee napisała:

    > Albo Kastora i Polluksa.

    No właśnie. W tradycji antycznej znalazło by się kilka pięknych par. Albo Hamlet i Horacy - Aniella przecież tak Szekspira kochała. I po co było widmo Pawełka wywoływać?
  • onlycoffee 07.06.10, 21:27
    Rosencrantz i Guildenstern :)
    --
    Ceterum censeo Karthaginem esse delendam.
  • lilith_tempscire 07.06.10, 22:05
    Romeo i Juliusz!
  • nessie-jp 07.06.10, 22:08
    lilith_tempscire napisała:

    > Romeo i Juliusz!

    No po prostu kocham was :)

    --
    A ty masz dźwięków pięknem
    Przekonać martwe uszy
    Przejętych głuchym wstrętem
    Wystygłych Orfeuszy
  • lilith_tempscire 07.06.10, 22:23
    nessie-jp napisała:

    > lilith_tempscire napisała:
    >
    > > Romeo i Juliusz!
    >
    > No po prostu kocham was :)
    >

    :-)

    A poza tym przyszło mi na myśl, że takie archaiczne imiona by wspaniale pasowały do "Hildegardy" w Zabie. Hildegarda i Piotruś to takie sobie, podczas gdy na samą myśl o Hildegardzie i Polluksie ("Luksio" w domowym żargonie) to by się Bernardowi aż język zkręcał z radości ;-)
  • kkokos 08.06.10, 17:34
    > A poza tym przyszło mi na myśl, że takie archaiczne imiona by wspaniale pasował
    > y do "Hildegardy" w Zabie. Hildegarda i Piotruś to takie sobie, podczas gdy na
    > samą myśl o Hildegardzie i Polluksie ("Luksio" w domowym żargonie) to by się Be
    > rnardowi aż język zkręcał z radości ;-)

    tia, a gdyby im przyszło na myśl dziecku dać imię będące krzyżowką ojca i matki,
    nic tylko halluks pasuje.
  • ananke666 08.06.10, 18:27
    Lilith pilnuj się, bo Ignac _skręca_ jelitko :) A jak się rozbierze... ja nie
    wiem, co będzie gorsze...
    --
    Tupecik
  • lilith_tempscire 08.06.10, 20:26
    ananke666 napisała:

    > Lilith pilnuj się, bo Ignac _skręca_ jelitko :) A jak się rozbierze... ja nie
    > wiem, co będzie gorsze...

    Ciekawe, ze o _Filipie_ w neglizu to nigdy nie bylo mowy. Wszyscy by tylko Ignaca rozbierali.
  • ananke666 08.06.10, 22:01
    Bo do Filipa w negliżu ustawiałyby się kolejki >:)
    --
    Tupecik
  • lilith_tempscire 08.06.10, 22:21
    ananke666 napisała:

    > Bo do Filipa w negliżu ustawiałyby się kolejki >:

    A zeby do Ignaca w neglizu sie dobrac, trzeba najpierw Mile pokonac, jak cerberusa straszliwego.
  • melmire 08.06.10, 23:59
    Zeby do Ignaca w neglizu chciec sie dobrac, trzeba najpierw sobie setke albo i
    dwie strzelic :)
    --
    http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
    ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
  • iskrzy_54 24.01.15, 12:38
    Raczej jej na imiona dla bliźniaków wyobraźnie nie stało, a Cyryla i Metodego
    wykorzystała wcześniej.

    Jacek i Placek, Kastor i Polluks, Romulus i Remus, etc.
  • ananke666 08.06.10, 00:42
    Dlaczego rodzina Górskich na ataki komarów reaguje li i jedynie soczystymi
    klepnięciami w różne części ciała, zamiast użyć na się środka odstraszającego?
    Przecież to swędzi jak diabli?

    Co naprawdę hoduje Florek zamiast pszczół? Jest to coś, co nie pada po użądleniu
    wroga i co nie boi się szerszeni.
    --
    Tupecik
  • melmire 08.06.10, 10:15
    Bo pod przykrywka pszczelarstwa Florek trenuje mikroroboty szpiegowsko-wojenne,
    wynalazku specgrupy Zaczek/Hajduk. To by rozwiazalo tez zagadke ich statusu
    finansowego - sprzedaja toto za gruba forse wrazym rzadom i innym podejrzanym
    organizacjom.
    --
    http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
    ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
  • marslo55 08.06.10, 12:08
    melmire napisała:
    "Bo pod przykrywka pszczelarstwa Florek trenuje mikroroboty
    szpiegowsko-wojenne, wynalazku specgrupy Zaczek/Hajduk. To by
    rozwiazalo tez zagadke ich statusu finansowego - sprzedaja toto za
    gruba forse wrazym rzadom i innym podejrzanym organizacjom."
    Hipoteza rzadkiej urody! Przy okazji wyjaśnia to, czemu nie swędzą
    ich ugryzienia tych rzekomych owadów.

  • melmire 08.06.10, 15:09
    Bo podczas lotow treningowych nie zabierala ladunku neurotoksyn, to chyba jasne :)
    Neurotoksyny przygotowuje Cesia, w swoim tajnym laboratorium w wiezyczce.
    --
    http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
    ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
  • lezbobimbo 09.06.10, 13:24
    ananke666 napisała:
    > Co naprawdę hoduje Florek zamiast pszczół? Jest to coś, co nie pada >po
    użądleniu> wroga i co nie boi się szerszeni.

    Jak to co, osy. Produkuja masse papierowa, a z tego Pulpecja robi pulpe i
    drukuje papiery wartosciowe.

    --
    Trochę nam image psują te rozważania o, pardon, dupie. (c) jota-40
  • melmire 09.06.10, 16:24
    Patrycje robi Pulpe? Moebius, prosze panstwa :)
    --
    http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
    ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
  • teano1 10.06.10, 10:39
    ananke666 napisała:

    > Dlaczego rodzina Górskich na ataki komarów reaguje li i jedynie soczystymi
    > klepnięciami w różne części ciała, zamiast użyć na się środka odstraszającego?

    Bo środki odstraszające nie działają? (Pisze to ta, którą lubią komary)

    Bo Górscy mają grubą skórę? (widać po scenie z zającami i psem)


    > Co naprawdę hoduje Florek zamiast pszczół? Jest to coś, co nie pada po użądleni
    > u
    > wroga i co nie boi się szerszeni.

    Calabrone?

    (Tu można w całej okazałości obejrzeć)
    Ale wtedy powstaje pytanie - skąd Górscy biorą miód?
    --
    Nie naledzi dzieby menścidzna był, kiedy pan domu nieobecńy. To nie modźna. Wy zajente, ja ide. Do fidzenia.
    Aktualności :)
  • ananke666 10.06.10, 12:06
    > Bo środki odstraszające nie działają? (Pisze to ta, którą lubią komary)

    Trzeba znaleźć taki, który działa. Pisze ta, którą kochają komary i której
    wyskakują po nich dorodne bąble.
    --
    Tupecik
  • teano1 10.06.10, 12:54
    ananke666 napisała:

    > > Bo środki odstraszające nie działają? (Pisze to ta, którą lubią komary)
    >
    > Trzeba znaleźć taki, który działa. Pisze ta, którą kochają komary i której
    > wyskakują po nich dorodne bąble.

    I czego ukochana komarów używa by odstraszyć niepożądanych adoratorów?

    Ja znalazłam tylko jeden (słownie "jeden") żel przeciw komarom, który działa. Ale zważywszy na powierzchnię jaka mieliby posmarować Górscy, musieliby kupować go całymi zgrzewkami :)
    No i nie każdy lubi się paciać.

    Poza tym zawsze istnieje druga możliwość - gruba skóra, której komary niestraszne. A klepie się, bo dźwięk nie odpowiada.

    --
    Nie naledzi dzieby menścidzna był, kiedy pan domu nieobecńy. To nie modźna. Wy zajente, ja ide. Do fidzenia.
    Aktualności :)
  • nessie-jp 14.09.10, 16:24
    > zważywszy na powierzchnię jaka mieliby posmarować Górscy, musieliby kupować
    > go całymi zgrzewkami :)

    Gdyby Górscy nie byli Borejkami de domo, to wystarczyłoby im powieszenie budek dla jerzyków. Gwarantuję, że żaden komar by się nie ostał.

    Ale ponieważ w Górskich buzuje krew Borejcza, a jak wiadomo "Borejko żywemu nie przepuści" (vide bezdomne koty i psy), jerzyki zapewne spotkałby smutny los: gruba Ania rozgniatałaby je klapkiem, Florian opryskał w porzeczkach, a Patrycja poszczuła psami...

    --
    Każde zdanie kończy nagłym mruczeniem i jeszcze się tym szczyci.
  • piotr7777 14.09.10, 18:50
    > Ale ponieważ w Górskich buzuje krew Borejcza

    We Florianie nie. Raczej tylko w Patrycji i córkach.
  • nessie-jp 14.09.10, 20:00
    piotr7777 napisał:

    > > Ale ponieważ w Górskich buzuje krew Borejcza
    >
    > We Florianie nie. Raczej tylko w Patrycji i córkach.

    Coś ty, przecież to jest zakaźne.


    --
    If only I had an enemy bigger than my apathy I could have won
  • ajakajadwa 15.09.10, 15:13
    Mnie spędza sen z powiek jeden problem i mam nadzieję, że zgłoszę go pierwsza ;)
    Mieszkanie Ewy Jedwabińskiej było czarno białe. Wyjatek stanowiły rośliny i książki. Jak zatem wygladała kwestia podłogi. Płytek PCV i lentexu nigdy tam nie widziałam, natomiast bardziej luksusowe drewniane podlogi były w kolorze paluszków firmy lajkonik. Może wykładziny dywanowe w odpowiedniej tonacji? Tyle, że wtedy królowały brązowe, zielone i czerwone.
    Macie jakies pomysły?
  • chomiczkami 15.09.10, 20:27
    Może udało się upolować czarną wykładzinę. Albo polakierować podłogę na biało, ja wiem?
    --
    "W każdym razie z wdzięcznością przyjmiemy pieniądze, ale sami zajmiemy się wszystkim." L.Wolf, "Dziennik szalonej narzeczonej"
  • black.rainbow.w 06.10.10, 13:49
    Bardzo mnie ciekawi i prawdziwą zagadka jest:

    1)Na jakie buty zdecydowała się Ida na ślub? Czy wybrała sandałki pulpecji, czy też kamaszki Natalii?Choć najbardziej prawdopodobne jest,że przyodziała buciki wybrane przez Gabriele..

    2)Kto był trzecią osobą lubiącą Aniele? Kto zagłosował na nią jako trzeci w konkursie"Najmilsza"?
    Robrojek, Pyziak i ?? Tajemnica,tajemnica..
  • meduza7 06.10.10, 13:55
    > Może udało się upolować czarną wykładzinę. Albo polakierować podłogę na biało,
    > ja wiem?

    Albo wyłożyć całą podłogę łazienkowymi czarno-białymi kafelkami...
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Sierżant i Saper analizują
    Sierżant i Saper dyskutują
  • nikusz 06.10.10, 17:03
    > Albo wyłożyć całą podłogę łazienkowymi czarno-białymi kafelkami...

    i grać w szachy (Ewa) i w warcaby (Eugeniusz), ale wiecznie się kłócili, w co, i tak zaczął się rozpad ich małżeństwa
  • ananke666 06.11.10, 00:02
    Dlaczego Wojtuś przychodził z białym serem?

    Czemu Lucyper biegał samopas po mieście?
    --
    Tupecik
  • ananke666 04.01.11, 13:34
    JT: kto zrobił tatuaż na nerkach niejakiej Kaczkowskiej?
    W normalnym, legalnym zakładzie wymagana jest pełnoletność albo zgoda rodziców. Gimnazjalistce nikt nie zrobi tatuażu na życzenie.
    Miała zgodę rodziców czy dziergał ją kolega z igłą?
    --
    Tupecik
  • chomiczkami 04.01.11, 21:28
    Kolega, bo ta Kaczkowska to chamstwo było.
    --
    "Jak na osobę, która nawet nie jest zaręczona, ostatnio dużo myślę o ślubach. To niezdrowy objaw. Zupełnie jak myślenie o zastrzykach z insuliny, gdy nie jest się cukrzykiem. Owszem, dają niezłego kopa, ale w końcu mogą zabić." L.Wolf, "Dziennik szalonej narzeczonej"
  • nessie-jp 04.01.11, 23:23
    chomiczkami napisała:

    > Kolega, bo ta Kaczkowska to chamstwo było.

    Chamstwo i pewnie oszustka, zmywalny se przylepiła, żeby zawistnicom po oczach umalowaną nerką świecić...
  • ananke666 05.01.11, 00:42
    Projekcik pewnie od Wolfiego, prostaczyny. Na pewno wcześniej robił niż w Żabie, na czarno zasuwał.
    --
    Tupecik
  • lezbobimbo 19.07.11, 02:42
    Naszlo mnie pytanie bez odpowiedzi - dlaczego wlasciwie kólko teatralne z Dmuchawcem na czele znika jak sen złoty juz w KK, a jego zapaleni uczestnicy zakladaja w zamian silące sie na filozofiję i etykę ESD, zapominajac z zupelnym kretesem o teatrze i sukcesach scenicznych? Aniella jak zapomina o teatrze w KK tak nie budzi sie az do BBB, kiedy juz zmarnowala nawet dużo czasu na zupelnie nieprzydanych jej studiach.
    Juz widze po prostu, jak mloda diva, przyszla gwiazda offowej Malty, Brylant-W-Kaszance oraz druga diva, zaborcza Danusia po pierwszych owacjach rezygnują dobrowolnie z bycia w centrum uwagi, z fanów i oklasków i przeginania się na scenie po to, aby chodzic do ubogich przecherów Borejków i tam przy herbatce, grzecznie sluchac przemądrzajacych się, kieszonkowych filozofów mlodocianych :P
    Moze juz wtedy MM zapominala, co też napisala ciekawego w poprzedniej książce i radosnie zlamala pierwszy kregosłupik wlasnych konkluzji?

    --
    "Wiem, że Marta jest kudłaty robaka. Wytwarzają one straszna choroba." MVF
  • chomiczkami 27.01.15, 00:09
    Dlaczego grób żony Robrojka jest w Łodzi, skoro do Łodzi przeniósł się on dużo później, by mieszkająca tam siostra pomogła mu w wychowaniu dziecka?

    --
    Racja mocniejszego zawsze lepszą bywa - I. Krasicki
  • gat45 28.01.15, 09:20
    Wyzwolenie Poznania to koniec lutego 1945.
    Jedyny wyzwolony przed tą datą przez armię USA obóz to Natzweiler-Struthof w Alzacji (23 listopada 1944) :
    d-d.natanson.pagesperso-orange.fr/carte_lib%E9ration_camps.jpg
    Jakim cudem pani Stefania Majewska dotarła w połowie lutego 1945 z Alzacji do Poznania ? Przez całe Niemcy w ogniu i dwa fronty ?

    Zastrzegam, że piszę to na gorąco, w trakcie lektury Kalamburki. Może ciąg dalszy na wstecznym biegu coś wyjaśni w tej sprawie, ale jakoś nie przypuszczam.

  • tt-tka 28.01.15, 11:15
    po prostu - musiala tam byc juz wtedy, bo tak
    a nie mogla przeciez przybyc z obozu wyzwalanego przez inna armie, bo nie
  • ciotka_scholastyka 28.01.15, 12:30
    > a nie mogla przeciez przybyc z obozu wyzwalanego przez inna armie, bo nie

    :)
  • gat45 12.02.15, 13:21
    Dlaczego na Roosevelta żadne dziecię /nastolatek nie czyta Filomaty ? Ani nawet ten kieszonkowy (wówczas, teraz nie wiem) kwartalnik nie poniewiera się w słynnych zakurzonych stosach czasopism ?

    Dlaczego Marek Pałys nie jest wykorzystywany przez cały klan do nauki angielskiego, choćby w formie konwersacji ? Nigdzie nie jest wspomniane, że przynajmniej Pałysiątka są dwujęzyczne. A powinny.
  • ewaty 17.02.15, 14:47
    A mnie nagle, po latach, zaczęło gnębić pytanie o to, czym było zielone mazidło Idy z KK, po którym zapuchła? Rozumiem, że chodziło o jakiś cień do powiek, ale słowo "mazidło" kojarzy mi się z czymś w kremie. Były w tych czasach cienie w kremie?

    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga długiego czasu.
    Czas i tak upłynie.
  • tt-tka 17.02.15, 17:03
    nie, byly takie w sprasowanym proszku , troche mieksze niz puder w kamieniu :-)
    znczy moze w kremie tez byly, ale drogie i na pewno Ida takiego nie miala
    wytworna kobieta uzywala do tego pedzelkow, natomiast Ida zapewna pocierala o toto paluch, a nastepnie wcierala w powieke
    a, podpowiadaja mi, ze byly takie szminkowate tez (osobiscie nie pamietam), moze to wlasnie to ? chociaz cieni do powiek w szmince nie umiem sobie wyobrazic...
  • dakota77 17.02.15, 17:28
    Teaz tez sa cienie w sztyfcie, takie jak n. tu: 2.bp.blogspot.com/-fa-DlB2aB_8/T5uf_Az876I/AAAAAAAADRg/_AOppd0fM6g/s1600/fot-7575b.jpg
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • gat45 17.02.15, 18:27
    A kiedyś bywały takie w bardzo grubych, drewnianych ołówkach. Sztyft w środku wielce był mazisty i nikt nie wiedział, jak toto zatemperować. Przy użyciu noża mazidło pozostawało na ostrzu. Na zwykłą temperówkę do ołówka - o taką :
    http://www.distriver52.com/catalog/images/Image/grand-public/beaux-arts/crayon/taille-crayon-metal.jpg
    to ustrojstwo było za grube. Pojawiły się potem temperówki tego typu specjalnie dostosowane do grubości tych makijażowych, alei tak kto nie wiedział, że najpierw ołówek trzeba włożyć na godzinę do zamrażalnika, to mógł go sobie w całości ukręcić na tej maszynce, pozostawiając kupkę wiórów z jednej strony, a makijażowe mazidło rozpaćkane wszędzie dookoła.
  • ewaty 17.02.15, 22:05
    Ale było toto dostępne w latach siedemdziesiątych? Bo to, co opisuje tt-tka nie brzmi "mazidłowato" . Swoją drogą, nie znoszę cieni w sztyftach i tp, bo po krótkim czasie w załamaniu powieki tworzy się paskudny wałek. A Idę ciągle wyobrażam sobie z grubą warstwą czegoś o konsystencji margaryny i w kolorze szmaragdowym, no i nie mogę się tego pozbyć...

    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga długiego czasu.
    Czas i tak upłynie.
  • bupu 17.02.15, 23:12
    ewaty napisała:

    > Ale było toto dostępne w latach siedemdziesiątych? Bo to, co opisuje tt-tka nie
    > brzmi "mazidłowato" . Swoją drogą, nie znoszę cieni w sztyftach i tp, bo po kr
    > ótkim czasie w załamaniu powieki tworzy się paskudny wałek. A Idę ciągle wyobra
    > żam sobie z grubą warstwą czegoś o konsystencji margaryny i w kolorze szmaragdo
    > wym, no i nie mogę się tego pozbyć...

    Aż wzięłam i sprawdziłam w KK i w scenie przygotowań Idusi do Sylwestra mazidło owo jest opisane jako migocące. A pamiętam osobiście istnienie w onych (no, w ciut późniejszych) czasach brokatu do powiek, sprzedawanego w malutkich, okrągłych pudełeczkach i mającego konsystencję właśnie mniej więcej margaryny. Przypuszczam zatem, że Ida uśliczniła się takim właśnie brokatem, w kolorze zielonym.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • ewaty 17.02.15, 23:40
    Wiesz, ja pamiętam takie coś z brokatem, ale z drugiej połowy lat osiemdziesiątych (co nie oznacza, że nie istniało wcześniej;)) i to chyba żel do włosów z brokatem był....No, Ida dla urody i żelem do włosów mogła posmarować, jestem skłonna w to uwierzyć. A z "mazideł" pamiętam, że wiekowa ciotka używała tuszu w pudełeczku z osobną szczoteczką do przyciemniania brwi, może była to też forma tuszu do rzęs?
    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga długiego czasu.
    Czas i tak upłynie.
  • gat45 18.02.15, 07:31
    Skoro już jesteśmy przy makijażu - były gdzieś pytania o Cesine "plucie w tusz" Julki. Akurat nawinął mi się pod rękę obrazek takiego tuszu do rzęs, którego obsługa polegała na pobieraniu go z "kamienia" zwilżoną szczoteczką (płaską, nie spiralną).



    http://4.bp.blogspot.com/-xuoPLNDFLLY/UhT67Yxdp7I/AAAAAAAAClw/QRWIrHbPPe0/s1600/sharrie-williams-maybelline1.jpg
  • vi_san 18.02.15, 09:51
    :D
    Takie szczoteczki podbierałam mamie do zabawy lalkami we fryzjera i był dramat, bo zarówno nici lalczynych loków oplatały szczoteczkę ciasno i nie nadawała się ona do pierwotnego celu, jak i tusz paskudził lalczyne włosy... :D

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • bupu 18.02.15, 16:54
    ewaty napisała:

    > Wiesz, ja pamiętam takie coś z brokatem, ale z drugiej połowy lat osiemdziesiąt
    > ych (co nie oznacza, że nie istniało wcześniej;)) i to chyba żel do włosów z br
    > okatem był....No, Ida dla urody i żelem do włosów mogła posmarować, jestem skło
    > nna w to uwierzyć.

    To co ja pamiętam było do powiek i odnoszę również mgliste wrażenie, że moja matka upiększyła się owym mazidłem raz w życiu, z efektem jak u Idy. Ale być może, że u mojej mamuni serdelki z powiek zrobił tusz do rzęs, a nie brokat.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • nirvanka87 26.02.15, 22:38
    Czy w Noelce, podczas kolacji wigilijnej u Żaków/ Hajduków/ Kołodziejów była Cioci Wiesia? Elka doliczyła się 9 dorosłych i 6 dzieci. Dzieci to czwórka Hajduczątek i 2 Kołodziejki? Kołodziejanki? Co do dorosłych jest wzmianka, że potem jeszcze jako 10 weszła Cesia, a za nią Baltona, więc do dziewiątki zaliczają się:
    Jurek, Julia i Tolo, Mama Żaczkowa i Tata Żaczek, Dziadek, Wesoły Amerykanin z brodą i Rosjanka Aniuta- te osoby były wspomniane. 9 tajemniczą osobą była Ciocia Wiesia?

    I skąd oni wytrzasnęli nagle Amerykanina i Rosjankę? tak po prostu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka