Dodaj do ulubionych

książki poza kryzysem:)

01.10.08, 15:46
no nie wiedziałam, jak zatytułować w skrócie, ale wyciągnięty wątek o kryzysie
jeżycjadowym skojarzył mi się z innym pytaniem - jakie wasze książki z
dzieciństwa/ dla dzieci ów kryzys ominął? tzn. i dziś się je wam dobrze czyta,
i nie wylazło z nich wredne podszycie, i zachowały wdzięk i tak dalej. nie
chodzi mi przy tym o sentyment typu 'ach pamiętam, jak babunia mi to czytała,
gdym tsylatką była, kocham encyklopedię pewuenu!', tylko książki, których
wartość przetrwała.


jak sie tak zastanowię, to wychodzi mi, że z pewnością niemal cała astrid
lindgren, tove jansson bez wyjątków, ake holmberg, 'joachim lis detektyw
dyplomowany' kolejnego szweda, ingemara fjella, a z polskich to przede
wszystkim wojtyszko. no i 'alicja w krainie czarów' w przekładzie
słomczyńskiego, ale ona jest niejako poza konkurencją:)
Obserwuj wątek
    • jottka Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 15:48
      tytułem uzupełnienia - młodzieżowe też mogą być:) ostatnio na przykład miałam w
      ręku 'dziewczynę i chłopaka, czyli hecę na ileś tam fajerek' ożogowskiej i mną
      zatrzęsło, a kiedyś podobało mnie się to, pamiętam.
      • ding_yun Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 15:56
        Dawno nie przypominałam sobie nic Astrid Lindgren, ale wydaje mi
        się, że dwie moje ukochane książki tej autorki czyli "Dzieci z
        Bullerbyn" oczywiście :) oraz "Ronja, córka zbójnika" podobałyby mi
        się nadal. Może dlatego, że nie wyzierał z nich (chyba?) ów smrodek
        dydaktyczny.
        Była jeszcze taka książka "Małym nieposłusznym" autor to chyba
        Sergiusz Michałkow, to właściwie zbiór opowiadań i wierszy, ostatnio
        ją znalazłam i uśmiałam się do łez.
        • ready4freddy Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 11:04
          nie wiem czy znacie "Przygody Nieumialka" rosyjskiego autora, nie pamietam
          nazwiska - przeczytalem niedawno i najwyrazniej przetrwala :) to samo "Ferdynand
          Wspanialy" Kerna, no i wszelkie bajki ze zbioru "Spiewajaca Lipka" :)
          --
          lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
          • croyance Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 14:43
            O, i jak Nieumialek lecial balonem :-D
            --
            'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
            violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
            thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
            rejection and pain and misery and loss'
            • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 14:50
              A lubił,lubi, ktoś z Was Danutę Wawiłow? Cudowne wiersze dla dzieci,
              długo się na allegro naszukałam "Strasznie ważnej rzeczy" z
              Kałużystami i innymi pięknymi wierszami niby dla dzieci, a tak jakoś
              nie tylko. Zdobyłam to podłużne, wąskie wydanie z bardzo fajnymi
              ilustracjami(tylko kurczę,nie pamiętam ich autora),takie samo jakie
              miałam i mi gdzieś zniknęło
              • lezbobimbo Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 16:58
                kaliope3 napisała:
                > A lubił,lubi, ktoś z Was Danutę Wawiłow? Cudowne wiersze dla
                dzieci, > długo się na allegro naszukałam "Strasznie ważnej rzeczy"
                z > Kałużystami i innymi pięknymi wierszami niby dla dzieci, a tak
                jakoś > nie tylko. Zdobyłam to podłużne, wąskie wydanie z bardzo
                fajnymi > ilustracjami(tylko kurczę,nie pamiętam ich autora),takie
                samo jakie
                > miałam i mi gdzieś zniknęło


                "Już od rana na podwórzu
                wśród patyków i wśród liści
                przycupnęli nad kałużą
                pracowici kałużyści.
                Wygrzebują brud z kałuży,
                niech kałuża będzie czysta !
                Pełne ręce ma roboty
                każdy dobry kałużysta !
                Rękawiczką i chusteczką
                dwóch błocistów chodnik czyści.
                Obrzucają się szyszkami
                bardzo dzielni szyszkowiści.
                Dwie kocistki pod ławeczką
                cukierkami karmią kota...
                Świątek, piątek czy niedziela
                na podwórku wre robota ! "

                Cudo.
                Bardzo do dzis cenie i lubie twórczosc swietnej poetessy Danki
                Wu :))))))))
                I cos podluznego z wierszami tez czytalam w dziecinstwie (czy to
                mialo waskie, biale strony, a posrodku u dolu narysowane czerwonawo-
                brazowe stwory?:)
                Czy to nie byly przypadkiem slynne (i ukochane w naszej rodzinie)
                Rupaki?
                I inne tym podobne.. n.p. Któz tancuje - bąk! :-) Albo wiersz
                Trójkątny :)
                Wszystkie jej wiersze takie piekne i smieszne i bajecznie
                prawdziwe :) Niby proste - a takie genialne, ze nadaja sie dla
                wszystkich.
                I bardzo mi sie podobala jej ksiazka o czarownicach czy o dzieciach
                spotykajacych czarownice na wakacjach :)))))

                Jej twórczosc i filipinska pomoc dla mlodziezy tez bardzo cenie, to
                wszak od niej uczylam sie pisac haiku i inne wierszyki.

                --
                Pomóz polskim Rysiom Pysiom
                • senseeko Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 19:56
                  Cytat
                  > "Już od rana na podwórzu
                  > wśród patyków i wśród liści
                  > przycupnęli nad kałużą
                  > pracowici kałużyści.
                  > Wygrzebują brud z kałuży,
                  > niech kałuża będzie czysta !
                  > Pełne ręce ma roboty
                  > każdy dobry kałużysta !
                  > Rękawiczką i chusteczką
                  > dwóch błocistów chodnik czyści.
                  > Obrzucają się szyszkami
                  > bardzo dzielni szyszkowiści.
                  (dalej ciach, bo system nie przyjmuje)
                  >
                  > Cudo.

                  Cudo! Genialne! Nie znałam tego. Natychmiast przeczytałam rodzinie. Pięękne!

                  --
                  "Czego oni ich uczą wtych szkołach!"
                • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 11.10.08, 00:12
                  Wspaniałe Rupaki,o tak! Pamiętasz może przypadkiem pod jakim tytułem był ten
                  tom?Miałam to oczywiście,tylko jak wiele innych bezcennych książek gdzieś
                  "zniknęło".
                  A pamiętasz to-

                  " Żółtą drogą,zielonym polem
                  szedł raz człowiek pod parasolem
                  i uśmiechał się mimo słoty,
                  bo parasol był cały złoty,
                  coś mu śpiewał, bzykał jak mucha,
                  śmieszne bajki plótł mu do ucha...
                  I ten deszcz tak padał i padał,
                  a parasol gadał i gadał,
                  a ten człowiek mu odpowiadał.
                  I oboje byli weseli,
                  choć się wcale nie rozumieli,
                  bo ten człowiek gadał po polsku,
                  a parasol-po parasolsku..."

                  i jeszcze mój ulubiony,choć smutny:

                  "Mama usiadła przy oknie.
                  Mama ma oczy mokre.
                  Mama milczy i patrzy w ziemię.
                  Pewnie ma jakieś zmartwienie...
                  Zrobiłam dla niej teatrzyk-
                  a ona wcale nie patrzy.
                  Przyniosłam w złotku orzecha-
                  a ona się nie uśmiecha.
                  Usiądę sobie przy mamie,
                  obejmę mamę rękami
                  i tak jej powiem na uszko:
                  "Mamusiu, moje jabłuszko!
                  Mamusiu, moje słoneczko!...
                  Mama uśmiechnie się do mnie
                  i powie: " Moja córeczko..."


                  Niesamowita była Danka. A ilustracje autorstwa Teresy Wilbik
                  • lezbobimbo Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 11:57
                    kaliope3 napisała:
                    > Wspaniałe Rupaki,o tak! Pamiętasz może przypadkiem pod jakim tytułem był ten
                    > tom?

                    Tom ma nazwe "Rupaki" jak to dopisala juz mamaliki :)

                    > A pamiętasz to-
                    > bo ten człowiek gadał po polsku,
                    > a parasol-po parasolsku..."
                    > i jeszcze mój ulubiony,choć smutny:
                    > "Mama usiadła przy oknie.
                    > Mama ma oczy mokre..."

                    > Niesamowita była Danka.

                    Oj tak, niesamowita poetka - te wiersze sa wprost genialne :)


                    --
                    Pomóz polskim RysiomPysiom
                    • papieska_kremowka Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 12:09
                      Ano, niesamowita :) A kiedyś natknęłam się na taki jej wiersz, że mnie aż z lekka przytkało, bo nie do takiej Danki byłam przyzwyczajona. To naprawdę ona, czy mi się coś pofyrtawszy?


                      Tu od rana do nocy powtarzają nam co dzień
                      Że rośniemy szczęśliwi jak kwiaty w ogrodzie
                      Tu uczymy się w szkołach gdzie na oknach są kraty
                      Tu na brudnych ulicach kolorowe plakaty
                      Tu się karpie zabija bo płyną pod prąd
                      Tu za próbę latania stawiają pod sąd

                      Usłysz mnie przyjedź tu
                      Usłysz mnie proszę cię
                      Usłysz mnie przyjedź tu
                      Usłysz mnie proszę cię
                      Zabierz mnie stąd

                      Tu za miłość się płaci a nienawiść jest darmo
                      Tu są domy i twarze malowane na czarno
                      Parki szkłem najeżone i drzewa kalekie
                      Tutaj zginiesz na krzyżu jeśli chcesz być człowiekiem
                      Tutaj śledzi cię zawsze czujny wzrok zza firanek
                      Tutaj za napis na ścianie stawiają pod ścianę
                      Każdy dom za drutami a w drutach jest prąd

                      Usłysz mnie przyjedź tu
                      Usłysz mnie proszę cię
                      Usłysz mnie przyjedź tu
                      Usłysz mnie proszę cię
                      Zabierz mnie stąd
                      • lezbobimbo Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 12:26
                        papieska_kremowka napisała:
                        > Ano, niesamowita :) A kiedyś natknęłam się na taki jej wiersz, że mnie aż z
                        lekka przytkało, bo nie do takiej Danki byłam przyzwyczajona. To naprawdę ona, czy
                        > mi się coś pofyrtawszy?

                        Tak, tak, to jak najbardziej ona!
                        Ona takie wiersze pisala dla starszej mlodziezy i wraz z mlodzieza. Prowadzila
                        wszak w Filipiccy dzial "Czesc poeci i poetki" gdzie uczyla mlódz, jak pisac
                        dobre wiersze i publikowala tez przyslane wiersze. Prowadzila tez dzial "Czesc
                        pisarze i pisarki" czyli takoz szkólke pisania, ale prozy. Bardzo cenne. Danka
                        byla instytucja literacka po prostu, a prowadzac jeszcze inne dzialy w F. n.p.
                        Puchowa koldre, to byla motorem calego tego pisma, wspierala mlodziez, zwlaszcza
                        z problemami oraz krzewila kulture, robila warsztaty teatralne i nawet wyjazdy
                        literacko-teatralne na wakacje..
                        Bardzo lubilam czytac to wszystko i okropnie mnie dotknela wiesc o Jej smierci :(

                        > [i]
                        > Tu od rana do nocy powtarzają nam co dzień
                        > Że rośniemy szczęśliwi jak kwiaty w ogrodzie



                        --
                        Pomóz polskim RysiomPysiom
                          • alitzja Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 12:48
                            O tak, w ogóle "Filipinka" za czasów Danki Wawiłow to była klasa.
                            Jak po kilku latach przeobraziła się z nieudolną kopię "Dziewczyny",
                            przeżyłam straszny szok, niedowierzanie i potworne rozczarowanie.
                            Uwielbiałam "Cześć poeci i poetki", zazdroszcząć okrutnie tym,
                            którzy mogli jeździć do Śmigla.
                              • lezbobimbo Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 12:55
                                Tez sie z Wami lacze w goryczy, to zejscie na psy przez wykupienie F. przez
                                wielka korporacje akurat sie zbieglo ze smiercia Danki i nic juz potem nie bylo
                                takie same, nawet gdy dzial poetycki w tej lakierowanej F. prowadzila dalej
                                Natalia Usenko :-(
                                • slotna Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 21:46
                                  Oj tak, "Filipinki" mi bylo strasznie szkoda. A pamietacie "Usmiech numeru"? Moja babcia to kupowala, a ja jej podbieralam, takie male grube ksiazeczki z dowcipami - potem dolozyli do tego opowiadania, jakies pierdolki, ale nadal bylo fajne i czytalam namietnie - po czym zmienil sie format, papier i zawartosc - zamiast kawalow i fajnych felietonow pojawily sie rady typu "piekna badz - sekrety makijazu", fotostory (!!!), no koszmar.

                                  --
                                  Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                                  • papieska_kremowka Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 22:16
                                    O tototo, Uśmiech numeru! Był przeuroczy, kawały, opowiadania (jak się nazywała ta prymuska? Jolka? prócz niej był tam chyba niejaki Jurek Kulturysta) i rysunki Szarloty Pawel, którą prywatnie wielbię za Jonkę, Jonka i Kleksa. Nawet gdzieś mam zachomikowane w kartonach w domu rodzinnym, rozważam odgrzebanie, zeskanowanie i puszczenie w sieć.
                                    • slotna Re: książki poza kryzysem:) 13.10.08, 00:28
                                      Jolka Omnibuska, to bylo takie przemycanie wiadomosci mimochodem (cos jak QI na BBC :) polecam swoja droga). Szarlota Pawel, mowisz... jejku mam teraz przed oczami te obrazki :)

                                      --
                                      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                    • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 13.10.08, 08:21
                      Pamiętam!Nawet przytoczyłam:)- faktycznie, pamiętam, to były po
                      prostu "Rupaki", w twardej oprawie, delikatne, zielonkawe kolory
                      chyba.Muszę to odnaleźć-na allegro to już mi się pewnie nie uda
                      kupić bo Mamalilki mnie ubiegnie:))

          • tennesee Re: książki poza kryzysem:) 05.12.08, 18:54
            ooo, przygody nieumiałka!!
            Pierwsza samodzielnie kupiona przeze mnie książka, którą jako
            dziecko uwielbiałam! Pamiętam, że najpierw pani w przedszkolu ją nam
            czytała, a potem wywlekłam wnętrzności mojej świnki skarbonki i
            udałam się do księgarni przy ul. Ratajczaka (nieistniejącej) w
            Poznaniu celem zawarcia konsensualnej umowy sprzedaży i
            przeniesienia własności. Pamiętam, że na słowa "Poproszę tę książkę"
            pani powiedziała z przyganą "ale za to trzeba zaplacić" i wtedy
            dumnie podałam pani garść pieniędzy:)
      • senseeko Ożogowska 10.10.08, 16:20
        jottka napisała:

        > tytułem uzupełnienia - młodzieżowe też mogą być:) ostatnio na przykład miałam w
        > ręku 'dziewczynę i chłopaka, czyli hecę na ileś tam fajerek' ożogowskiej i mną
        > zatrzęsło, a kiedyś podobało mnie się to, pamiętam.

        Zatrzęsło? Dlaczego?
        Swego czasu uwielbiałam Ożogowską. Akurat Dz.iCh. chyba najmniej mnie śmieszyła, ale być może nałożyły mi się wrażenia z ekranizacji, ale żeby zatrzęsło?
        Muszę chyba po nią sięgnąć po latach.
        Ja przepadałam za cała serią o... nie mogę sobie przypomnieć imienia głównego bohatera, ale miał kolegę Kostka obdarzonego wątpliwą przyjemnością posiadania starszej siostry Alicji i kolegę Maciorę (Maciołajtyszewicz). Jak by to się teraz czytało, nie wiem.
        Ale z pewnością nic a nic się nie zestarzał Grabowski (z ilustracjami Grabiańskiego)

        --
        "Czego oni ich uczą w tych szkołach!"
        • lezbobimbo Re: Ożogowska 10.10.08, 17:09
          senseeko napisała:
          >> jottka napisała:
          >>ożogowskiej > i mną zatrzęsło, a kiedyś podobało mnie się to,
          >>pamiętam.
          > Zatrzęsło? Dlaczego?
          > Swego czasu uwielbiałam Ożogowską. Akurat Dz.iCh. chyba najmniej
          mnie śmieszyła
          > , ale być może nałożyły mi się wrażenia z ekranizacji, ale żeby
          zatrzęsło?
          > Muszę chyba po nią sięgnąć po latach.
          > Ja przepadałam za cała serią o... nie mogę sobie przypomnieć
          imienia głównego b
          > ohatera, ale miał kolegę Kostka obdarzonego wątpliwą przyjemnością
          posiadania s
          > tarszej siostry Alicji i kolegę Maciorę (Maciołajtyszewicz). Jak
          by to się tera> z czytało, nie wiem.

          Bigos! Marcin Bigoszewski z Glowy na tranzystorach i innych Milosci
          za minute. Tez po latach nie pamietalam jego imienia, az musialam
          wyguglowac. A Kostka, Maciore i nawet Albe z lasu to owszem :)
          Nie wiem, czy te ksiazki po latach sie bronia, ale pamietam, ze jako
          mlode dziewcze czytalam z przyjemnoscia o lobuzach, a pózniej jako
          nastolatka podziwialam autorke, ze sie potrafila tak wczuc w zycie
          wewnetrzne chlopaków ówczesnych i opisac ich tak prawdopodobnie.
          I podobaly mi sie ksiazki Ozogowskiej jako dokument epoki -
          fascynowalo mnie to cale "zycie codzienne Polaków w przedpotopowych
          latach PRLu"..

          --
          Pomóz polskim Rysiom Pysiom
          • anutek115 Re: Ożogowska 10.10.08, 17:30
            Ja pamiętałam :-). I uważam, że Ożogowska sie broni, a jako dokument epoki jest
            niezrównana. Niedawno czytałam "Tajemnicę zielonej pieczęci" i po prostu mnie
            zachwycało to właśnie - chłopcy mający obowiązek noszenia wegla z piwnicy,
            metody wychowawcze rodziców, opisy malutkich mieszkań, pisanie atramentem,
            wszystko po prostu. Bardzo ją lubiłam dziecięciem, i nadal lubię, choc pewnie
            nie wszystko...
            • nessie-jp Re: Ożogowska 02.12.08, 15:53
              Ja też uważam, że Ożogowska się broni. I jako dokument, i jako zwyczajna
              sympatyczna poczytajka. Nawet dydaktyka została tak pięknie podana i
              przyprawiona, że ze smakiem się ją wchłania nawet w dzisiejszych zepsutych
              czasach i w dzisiejszym zepsutym wieku trzydziestu kilku lat.

              Muszę sobie chyba kupić "Tajemnicę..." -- nie czytałam jej od wielu lat, swoją
              zgubiłam. Nadal poczytuję "Ucho od Sledzia" i "Za minutę pierwsza miłość" --
              przeżycia Ewki, która na randkę w parku umalowała się po ciemku w łazience i
              wystąpiła z fioletowymi grubymi brwiami są bezcenne!

              --
              "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
              they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
              Pratchett, Night Watch)
    • kajaanna Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 15:56
      Oczywiście na pierwszym miejscu jest Jan Brzechwa, który zachwyca do dzisiaj.
      Potem Kubuś Puchatek w przekładzie Ireny Tuwim. Masz rację - Alicja... jest poza
      konkurencją.

      Natomiast próba ponownego przeczytania Makuszyńskiego skończyła się głuchą
      zgrozą i zgrzytaniem zębami.
      • senseeko Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 16:25
        kajaanna napisała:


        > Natomiast próba ponownego przeczytania Makuszyńskiego skończyła się głuchą
        > zgrozą i zgrzytaniem zębami.

        Ale którego? Bo on sporo napisał. Dla mnie Makuszyński nadal jest do czytania,
        wzruszania się i pękania ze śmiechu. Poza Koziołkiem Matołkiem, ale za nim nigdy
        nie przepadałam. Paradoksalnie teraz nawet bardziej trawię Matołka niż kiedyś.

        --
        "Czego oni ich uczą wtych szkołach!"
    • sir.vimes Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 15:57
      z książek młodzieżowych, to co u ciebie (Ronja rules!!!) , plus np. Chmielewska
      (ta dla młodzieży)! Czas nie nadgryzł Tolkiena, Narni (nie miałam złudzeń i
      zawsze była to dla mnie książka "nawracająca"), ksiązki "Nowy mąz dla mamy"
      (autorki nie pamiętam), Twaina (Przygody...), Meliklesa Greka i Diossosa (Witold
      Makowiecki?), niebieskiego mundurka, "35 maja", ...no sporo jeszcze.

      Nie do czytania okazał się po latach Amicis. I większość książek "dziewczęcych"
      - w tym niestety spora część Montgomery.
    • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 16:50
      Och tak "Alicja" SLomczynskiego to jest to. O tej ksiazce moge godzinami, mam ja
      po francusku, angielsku, hiszpansku, katalonsku, znalazlam mnostwo informacji np
      na temat tego, czym byla tak naprawde zupa zolwicieleca i ktorych politykow
      przedstawiaja obrazki Tenniella i w ogole :) No i ciekawostka- moje wydanie
      Alicji, jako jedyne z tych, ktore mam, zawiera rozdzial z Osa :)
      Co do Lindgren i Jansson to sie zgadzam rowniez. DO tego Blekitny Zamek, Lesio i
      Proces... A z tych wczesniejszych to Basnie Andresena i Basnie Braci Grimm.
      --
      70/94= 30FF

      75B nie istnieje.
      95A tez nie.
      • paszczakowna1 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:41
        > Och tak "Alicja" SLomczynskiego to jest to.

        E, nie, ja wolę przekład Marianowicza. Słomczyńskiego jest za dosłowny,
        miejscami wręcz automatyczny, i przestaje to być książka dla dzieci. A
        trawestacje wierszyków dla dzieci Marianowicza są genialne.
        • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:56
          Mi nigdy przeklady Slomczynskiego wierszykow nie prweszkadzaly, ale z tego
          wzgledu, ze jakos tam sie orientowalam w kulturze anglosaskiej- m.in. dzieki
          ksiazkom o Mary Poppins :) I wszystko mi pasowalo. Przekladu Marianowicza nie
          znam, ale domyslam sie, ze uzywal polskich wierszykow ? Wiem, ze ktos w Polsce
          tak robil i uwazam to za duwy blad- wiadomo przeciez, ze ALicja nie jest Polka,
          ze funkcjonuje w innej kulturze, wiec wierszyki o Panu Kotku nie maja sensu, nie
          dzialaja. Jak wtedy jest rozwiazana sytuacja z Humpty Dumpty czy Lwem i Jednorozcem?
          Alicja jest ksiazka podwojna- dla dzieci i dla doroslych. Dziecku nie bedzie
          przeszkadzalo (przynajmniej mi nie robilo to roznicy), ze wierszyki, czy postaci
          sa mi czesciowo obce, a dla doroslego to jest majstersztyk.
          Nie zgodze sie, ze przeklad Slomczynskiego jest doslowny- nie byloby wtedy tych
          genialnych gier slownych typu Lekcewazka, czy "trzeba zebrac"- skojarzonego z Zebra.
          No i nie byloby Dzabbersmoka, ktory IMHO jest najlepszym przekladem Jabberwocky
          z jakim sie spotkalam (katalonski tez jest niezly), ale juz np Stiller, o ile
          moze lingwistycznie poradzil sobie dobrze, to calkiem zaburzyl carrollowski rytm
          tej ballady.
          --
          70/94= 30FF

          75B nie istnieje.
          95A tez nie.
          • paszczakowna1 Re: książki poza kryzysem:) 16.10.08, 15:18
            > Wiem, ze ktos w Polsce
            > tak robil i uwazam to za duwy blad- wiadomo przeciez, ze ALicja nie jest Polka,
            > ze funkcjonuje w innej kulturze, wiec wierszyki o Panu Kotku nie maja sensu, ni
            > e
            > dzialaja.

            A, nie zgadzam się. Działają bardzo dobrze. Dowcip Carolla przecież polega na
            tym, że trawestuje wiktoriańskie moralistyczne wierszyki dla dzieci. Dowcip ten
            jest rozpoznawalny tylko wtedy, gdy czytelnik zna i odpowiednio kojarzy obiekt
            parodii. Tlumaczenie bardziej dosłowne tej roli nie spełnia - wierszyki może i
            są fajne, ale ten efekt zanika. Wybór wierszyków Jachowicza (najbliższy polski
            odpowiednik) do parodii jest właściwy.
            • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 16.10.08, 15:53
              Jak juz pisalam- ja tego wrazenia nie mialam, bo znalam m.in. ksiazki o Mary
              Poppins, wiec odniesienia byly mi znane. I powtorze - dziecko, ktore czyta
              Alicje wie, wyczuwa, ze Alicja pochodzi z innej kultury. W momencie, w ktorym
              nagle mowi polskie wierszyki, zakorzenione w naszej rzeczywoistosci, dziecko
              odczuwa dysonans. Czytalam kiedys artykul na temat komiksu publikowanego w
              gazetce "Juz czytam". Target- dzieci 6,7- letnie. Komiks byl francuski, widac
              bylo, ze np na obrazkach architektura jest inna- ale np tlumaczka tlumaczka nie
              zostawila oryginalnych nazw potraw, tylko zamienila na jakies typowo polskie (np
              foie gras na kotlet z ziemniakami). Z jednej strony byla wiec obca
              rzeczywistosc, z drugiej -swojskosc. Bohaterowie mieli oczywiscie spolszczone
              nazwiska. Na czytelnikach przeprowadzono badania- i co sie okazalo? Dzeci byly
              zdezorientowane. Tlumacz musi byc konsekwentny- jesli uwazasz wiec, ze Alicja
              powinna mowic polskie wierszyki, to nie moze grac w krykieta, bo krykiet nie
              jest elementem polskiej rzeczywistosci! Poza tym- Jachowicz nie mogl zmienic
              wszystkich wierszykow (ot, chocby tego o Humpty Dumpty czy o Lwie i Jednorozcu)
              bo sa splecione organicznie z akcja ksiazki. Jak on z tego wybrnal?
              Tlumacz nie ma prawa ingerowac w rzeczywistosc tworzona przez autora. CZy
              komukolwiek z Was przeszkadzalo to, ze Lotta, czy Madika, czy inny Sucharek zyja
              w innym kraju i maja inne zwyczaje (np mowia do obcych "wujku")? Dziecko od
              malego musi wiedziec, ze inne dzieci w innycn krajach maja inne wierszyki.
              Rodzice sa od wyjasniania takich spraw, jesli dziecko sie wczesniej z nimi nie
              zetknelo.
              --
              70/94= 30FF

              75B nie istnieje. 95A teznie.
    • agnieszka_azj Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 16:56
      Astrid Lindgren jest niezniszczalna (choć ostatnio wydany cykl o
      Kati trochę myszką trąci, ale to są raczej ksiązki dla dorosłych).

      Czas się obszedł łagodnie także z moimi ukochanymi: "Cukiernią pod
      pierożkiem z wiśniami", "Małym pokojem z książkami" i "Córką
      czarownic" Terakowskiej.
      --
      Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

      Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
    • yo-a-ko Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:28
      Ciągle (ze smakiem :-))) wracam do LMM: Emilek, "Błękitnego Zamku", "Rilli ze
      Złotego Brzegu", "Wspomnień niebieskiego mundurka", "Kamieni na szaniec", i -
      fargmentów - "Paziów króla Zygmunta" (ta Serczykowa w sadzawce! :-)))
    • sir.vimes Oślak 01.10.08, 18:28
      jak się nazywała ta książka, w której występował Jakub, Katinka, Rzekomy Książę,
      Oślak, Kloszard itd???? Cudowna rzecz. Powtarzałam ją dwa lata temu, ale komuś
      pożyczyłam. Kojarzy ktoś?
    • limotini Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:29
      U mnie Astrid Lindgren nie tylko przetrwała ale i zyskała. Czytam teraz po
      długiej przerwie "Braci Lwie Serce" i naprawdę do mnie trafia, mimo że czytam to
      po niemiecku, w języku, który znam tylko jako-tako.

      Chmielewska... Z nią to jest dokładnie tak samo jak z MM. Humor, język ze
      starych części są rewelacyjne i nic tego nie zmienia. Ale czasem jak czytam o
      Teresce i Okrętce, jak ścigały tych wstrętnych handlarzy przemycanych
      szwajcarskich zegarków i brudnych dolarów, to wolę się nad tym nie zastanawiać.
      Tym bardziej, że nadal umieram ze śmiechu np. czytając o opiekunce społecznej
      podsłuchującej rozmowę o oddawaniu dzieci do sierocińca. Więc książki mimo
      wszystko się bronią. Ja w ogólę Chmielewską traktuję jak lekarstwo, żebym nie
      wiem jak smutna była, nawet z bardzo poważnego powodu, to mi poprawia humor - w
      zależności od sytuacji albo rozśmiesza do łez albo uspokaja.

      Uwielbiam książki Jurgielewiczowej - cały czas się przy nich wzruszam, mam
      wrażenie, że są ponadczasowe, mimo że realia całkiem inne. Ktoś jeszcze lubi tę
      pisarkę?

      "Mały Książę" też się broni. Czasem zaglądam i aż się dziwię, ile tam mądrości.

      Pan Samochodzik - NIE. Mam takie miłe wspomnienia z tej lektury z dzieciństwa,
      ale nie mogę już tego czytać. Wróciłam jeszcze raz do któregoś z tomów i nie
      wytrzymałam w połowie.

      Moją ciekawą obserwacją jest że tylko dobre książki muszą się bronić, wzbudzają
      dyskusję itd. Czytam też teraz "Sagę o Ludziach Lodu", po niemiecku, więc
      podpada to pod naukę a nie marnowanie czasu. I przyjemnie się czyta. Ale nie
      miałabym żadnej przyjemności w szukaniu wpadek/usterek/niedociągnięć/schematów
      czy słabości językowych. Wprost przeciwnie, cieszą mnie rzeczy, które się udały:
      każda część jest niezależna, względne zróżnicowanie historii romansowych,
      bohaterowie charakterystyczni itp.

      A o Musierowicz można dyskutować i można się ekscytować.
        • kebbe Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:49
          Heh, to spróbuj coś innego jak "Ja, Dago" (wypożyczona onegdaj w bibliotece
          szkoły PODSTAWOWEJ, bo i autor młodzieżowy przecie, i na okładce smok bajkowy z
          rycerzem :P )lub ewidentnie erotyczny (w zamyśle autora) Wielki Las...właściwie
          to aż mi szkoda było Nienackiego po lekturze, naprawdę, mam nadzieję, że gdzieś
          się w życiu leczył bidulek...
      • nessie-jp Re: książki poza kryzysem:) 02.12.08, 16:04
        > Pan Samochodzik - NIE. Mam takie miłe wspomnienia z tej lektury z dzieciństwa,
        > ale nie mogę już tego czytać.

        Ja natomiast z przyjemnością odświeżyłam sobie "Tajemnicę tajemnic", "Wyspę
        Złoczyńców", "Straszny Dwór" i "Templariuszy". Owszem, przygody harcerzy raczej
        nudne, ale cała reszta smacznych opisów historycznych -- ogromnie ciekawa.

        Czy ten Samochodzik rzeczywiście taki seksistowski był? A Kapitan Nemo gromiąca
        młodocianych bandziorów za pomocą ołowianego ciężarka i wędki?

        --
        Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
        Borg, they learn... -- Terry Pratchett
        • enja11 Re: książki poza kryzysem:) 03.12.08, 08:14
          Ja jako dziecko seksizmu nie zauważałam i brdzo mi się podobała cała
          seria - przeczytałam po kilka razy:) Ale próbowałam jakiś czas temu
          wrócić i nie mogłam go znieść z powodu straszliwej propagandy.
          Spotkania z ministrem, ochotnicze zatrzymywanie piratów drogowych,
          ło matko - dziś niezjadliwe:(
          --
          [.gif, 500x100]
          • idomeneo Re: książki poza kryzysem:) 03.12.08, 08:24
            w "Samochodzikach" wątki damsko-męskie w ogóle działały chyba według schematu
            "poskromienie złośnicy" - głównego bohatera wyraźnie fascynowały kobiety
            wyemancypowane/niedostępne/chłodne, które oszałamiał swą inteligencją i
            sprawnością i na koniec zdobywał ;)
            --
            Не шалю, никого не трогаю, починяю примус.
    • agawa79 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 19:59
      Oryginalna nie będę: broni się (i to jak!) Astrid, LMM też - z tym
      że obecnie czytam LMM wyłącznie w oryginale, więc trochę inna jest
      to lektura, niż w czasach dzieciństwa (żadnych purpurowych oczu;) ).

      Poza tym nie zestarzała się moja ukochana lektura z dzieciństwa,
      czyli "Księżniczka na szklanej górze i inne baśnie norweskie" P. S.
      Asbjornsena i J. Moe - te baśnie cieszą mnie teraz chyba jeszcze
      bardziej, niż dwadzieścia lat temu.
      --
      Z bobaska, który ślicznie się ślini,
      Wyrasta Hitler lub Mussolini.
    • kkokos Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 20:02
      Makuszyński się już nie broni, a męczy tym koszmarnym
      nagromadzeniem seredecznych dowcipów w każdym zdaniu (jak pisała
      Grodzieńska, "nie zawsze musisz być dowcipny" to jedna z
      najmądrzejszych maksym na świecie)
      W pustyni i w puszczy nudnym gniotem jest straszliwym, nie wiem, jak
      ja jako ośmiolatka mogłam się tym zaczytywać!
      Tomki są już dla mnie nie do przebrnięcia, Niziurski - zależy co,
      Nienacki - tak, tak, tak i w ogóle mi jego seksizm nie przeszkadza.
      Ania z Zielonego Wzgórza nie znudzi się nigdy. Chyba nie
      potrafiłabym znów przebrnąć przez powieści historyczne, które w
      dzieciństwie uwielbiałam - Panienikę z okienka, Paziów króla
      Zygmuntka, Krysię bezimienną, Jadwigę i Jagienkę.
      Bardzo się rozczarowałam powiastką Woroszylskiego "Cyryl gdzie
      jesteś?" z cudownymi ilustracjami Butenki - próbowałam to czytać
      mojemu dziecku, ani jemu się nie podobało, ani ja jakoś nie
      potrafiłam wykrzesać z siebie entuzjazmu, choć w dzieciństwie częśto
      do tej książki wracałam
      • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 20:24
        Oooo, Makuszynski, ja kocham Makuszynskiego. Czytajac go, zawsze mam lzy w
        oczach- albo ze wzruszenia, albo ze smiechu. Kocham Awanture o Basie, Panne z
        mokra glowa, Przyjaciela wesolego diabla, Bezgrzeszne lata, a juz ponad wszystko
        ubostwiam Dziewiec kochanek kawalera Dorna- zbior opowiadan, smieszniejszy niz
        Lesio :D Polecam, kto jeszcze nie czytal :)
        --
        70/94= 30FF

        75B nie istnieje.
        95A tez nie.
        • jottka ciekawe 01.10.08, 20:46
          pominąwszy pojedyncze fascynacje, szwedzi w natarciu z okrętem flagowym "astrid
          lindgren" na czele:) niech mnie kto wyjaśni, dlaczego ten ponoć ponury naród
          północy tak genialnych autorów dla dzieci wydał i wydaje?

          jakby któraś z was nie znała wydawanych u nas od niedawna powiastek o kocie
          findusie svena nordqvista, to polecam - dla siebie oraz ledwo odrosłego od ziemi
          przychówku:)

          a poza tym - no zgadza sie, cykl o kati jest, eee, raczej denny, a do tego
          (przynajmniej w części 'k. w nowym jorku') przełożony dość strasznie. podobnie
          smętne są dla mnie kawałki o britt-marie, no ale to rzeczywiście powieści dla
          dorastających panien i bodaj z lat 40/50, lindgren jeszcze wyraźnie pozostawała
          pod wpływem konwencji.

          i też sie przychylam do opinii, że tomki szklarskiego i samochodziki nienacki są
          w dorosłym wieku trudno albo w ogóle nieczytable. z tym, że jako porządna
          powieść sensacyjna dla młodzieży nienacki się broni bardzo dobrze, to język i
          styl ujęcia postaci się postarzał, a miejscami od początku był nieznośnie
          pompatyczny i pretensjonalny. ale w porównaniu z licznymi współcześnie
          stworzonymi sensacjami dla młodzieży to świetny jest nadal. za to szklarski
          pisał potwornie sztywnym i konwencjonalnym językiem, tego się nie da czytać po
          przekroczeniu rubikonu 16-17 lat:( pominąwszy fakt, że tego małego bufona nigdy
          nie lubiłam:)

          a niziurski ma to samo, co chmielewska i musierowicz - po '89 jest praktycznie
          nie do czytania:( tyle że, moim zdaniem, jemu zaszkodziło wprowadzenie małego
          realizmu do swoich powieści, czyli wszelkiej ohydy otaczającej. coś podobnego
          miał chyba nieżyjący już kirył bułyczow - ooo, właśnie, znacie cykl powieści o
          przygodach alicji? głęboki sowietskij sojuz, a teksty odlotowe:)
            • jottka Re: ciekawe 01.10.08, 20:55
              no nie byłabym taka pewna - ty mówisz o współczesnej szwecji, a lata 40., kiedy
              lindgren stworzyła pippi, naród był to utrzymany w konwencji
              zimnoprotestanckiej, dziećmi specjalnie sie nie wzruszał, do modlitwy, pracy
              oraz czczenia autorytetów zaganiał, a pippi wywołała powszechny wstrząs i
              oburzenie. no nie tylko tam, ale to szwedzi pierwsi zawyli ze zgrozy:)

              'filonek bezogonek' powstał mniej więcej w tym samym czasie i nie jest to
              książka, która przesadnie różowo przedstawia dzieciństwo, mimo jakże
              sympatycznego bohatera. też genialne dzieło zresztą.


              a żeby nie popaść w kompleksy narodowe - dlaczego żadna z was nie wymieniła
              'akademii pana kleksa'??? no wiem, ktoś napisał o brzechwie ogólnie, ale
              'akademia', koniecznie z ilustracjami szancera, jest debest:)
              • sir.vimes Filonek Bezogonek 02.10.08, 09:20
                no i na przykładzie Filonka pokazana jest "szkolna" klika (kot Mons i reszta).
                Książkę wykorzystywałam jako element "bajkoterapi" dla kuzynek, kuzynków i
                niestety także córki w przypadkach działania różnych wstrętnych ludzkich Monsów.
          • nessie-jp Bułyczow - Alicja 02.12.08, 16:07
            Znam tylko jedną część -- "Było to za 100 lat". Czy Bułyczow napisał też inne
            przygody Alicji? W przeszłości czy w przyszłości?

            --
            "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
            they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
            Pratchett, Night Watch)
            • jottka Re: Bułyczow - Alicja 05.12.08, 13:20
              o alicji jest sporo - na pewno są wydane jako całości beletrystyczne 'podróże
              alicji', 'wakacje w kosmosie', 'dziewczynka z przyszłości', powieści i
              opowiadania, ale bułyczowa dużo się u nas wydawało w różnych antologiach i
              pismach, takie na przykład opowiadania guslarskie są porozrzucane po
              najdziwniejszych broszurach oprócz kanonicznych wydań książkowych.

              no i alicja zawsze jest dziewczynką z przyszłości, tyle że zdarza jej się
              podróżować w czasie:) znajdź sobie 'podróże alicji', jak byłam mała, to
              strasznie chciałam mieć takiego indykatora na własność:)
    • slotna Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:02
      Od pieciu lat jezdze po swiecie wiec sila rzeczy (limity bagazowe znaczy sie) lektur z dziecinstwa specjalnie czesto nie powtarzam, choc bardzo bym chciala. Mysle, ze uzupelnie te braki niedlugo i wtedy sie dopisze w pelnym wymiarze. Chwilowo wiem na pewno, ze probe czasu przetrwali/ly:
      - klasyczna Chmielewska (zaczynalam od "Wszystko czerwone", wiec bynamniej nie Janeczke i Pawelka only mam tu na mysli)
      - J. Herriot
      - Sapkowski
      - L.M.Montgomery - pierwsze "Anie" sa swietne, a reszte ksiazek czytalam jako wczesna nastolatka i zdawalam sobie sprawe z ew. brakow, wiec obylo sie bez szoku a zauroczenie pozostalo
      - "Zapalka na zakrecie" i "Beethoven i dzinsy" Siesickiej, o dziwo, bo jej wielka fanka akurat nigdy nie bylam
      - "Lesne morze" Newerlego - to juz nie takie dziecinstwo, bo pierwszy raz przeczytalam ja w wieku lat 14 i zapamietalam na dlugo; powtorna lektura 6 lat pozniej nic nie zmienila w moim odbiorze, mam ochote na jeszcze szczerze mowiac

      Z kolei troszke poddal sie jej cykl o Panu Samochodziku - ale chyba nie do konca, sprawdze za miesiac.

      Co do Sienkiewicza, to do "W pustyni i w puszczy" podchodzilam wiele razy, wreszcie udalo mi sie przedrzec przez niezliczone przypisy poczatkowe i gdy dotarlam do "Stasiowi zjezyly sie wlosy na glowie, albowiem zrozumial, ze ich porwano" (tak to szlo?) - juz byl moj :) Spalam wtedy u babci, specjalnie nie bralam zadnej innej nieprzeczytanej ksiazki, zeby sie zmusic jednak, no i sie udalo. Babcia chrapala w najlepsze, a ja czytalam przez pol nocy. Pozniej polknelam jeszcze Trylogie i o ile "Potop" do dzis uwielbiam, "Ogniem i mieczem" uwazam za calkiem przyjemne, tak "Pana Wolodyjowskiego" przeczytalam raz, stwierdzilam z niesmakiem, ze tym razem mu kompletnie nie wyszlo i do dzis sie ze soba zgadzam :)

      Nigdy nie lubilam Niziurskiego.
      Nigdy nie lubilam Muminkow.
      Nie przepadalam za "bajkami" Makuszynskiego typu "O dwoch takich...", podobaly mi sie bardzo "Szalenstwa panny Ewy", "Szatan z siodmej klasy" i "Awantura o Basie" - czyli nie w kwiecistym stylu rzecz, a w bajkowosci.

      Hm, ciekawe!! Pozwole sobie na oftop, jesli laska.
      Pomijajac "Osmy krasnoludek pana Haby", dzielo literatury czeskiej, o ile sie nie myle, ktore zrezygnowana matka musiala mi czytywac po 3 razy dziennie (nie daj Bog ominac chocby slowk) - wlasnie odkrylam, ze ewidentnie nie lubilam bajek! Patrzcie, czego to ja sie dzieki wam dowiaduje, i to o sobie :) Nawet "Alicja" poczatkowo mi nie podeszla, ale tlumaczenie Slomczynskiego wiele wyjasnia, hehe. Marianowicza przyswoilam bez problemu. Z upodobaniem czytywalam natomiast wszelkie krwawe basnie i legendy ludowe, takie co bardziej realistyczne i brutalne, wymieklam dopiero przy poteznej knidze pt "W Krainie Gryfitow - podania i legendy Pomorza Zachodniego" - jakis sadysta to kupil, co strona kogos ziemia pochlaniala albo cos zezarlo). Z Niziurskiego tez mi sie podobala wylacznie zyciowa "Ksiega Urwisow", calej reszty typu Marka Piegusa serdecznie nie znosilam. Brombe z kompania rowniez docenilam po latach. (koniec off topu)

      Jak juz powtorze Twaina, Londona, Astrid Lindgren, F. Hodgson Burnett, "Roczniaka" M.K.Rawlings (wylam, doslownie wylam przy tej ksiazce, jak syrena alarmowa, do dzisiaj sie nie odwazylam jej tknac ponownie) i Jackiewiczowa - obiecuje, ze wypowiem sie na temat :)

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • dakota77 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:05
        CytatZ upodobaniem czytywalam natomiast wszelkie krwawe basnie i legendy
        ludowe, takie co bardziej realistyczne i brutalne, wymieklam dopiero przy
        poteznej knidze pt "W Krainie Gryfitow - podania i legendy Pomorza Zachodniego"
        - jakis sadysta to kupil, co strona kogos ziemia pochlaniala albo cos
        zezarlo)


        Uwielbiam te ksiazke!:-). Zreszta w dziecinstwie namietnie pochlaniamal wszelkie
        basnie, mity i podania- ze szczegolonym wskazaniem na te narodow b.ZSRR i
        skandynawskie.
        --
        dakotascatsandclothes.blogspot.com
        • kkokos Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:08
          dakota77 napisała:
          > Zreszta w dziecinstwie namietnie pochlaniamal wszelki
          > e
          > basnie, mity i podania- ze szczegolonym wskazaniem na te narodow
          b.ZSRR i
          > skandynawskie.

          a ja miałam Złotą lipkę, czyli podania i baśnie czeskie i słowackie,
          też czytałam tysiące razy
          • kkokos Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:10
            i jeszcze Firoseta i czary, czyli baśnie ludów basenu morza
            śródziemnego. dostałam w szkole na koniec pierwszej klasy
            podstawówki za dobre wyniki w nauce :) i przeczytałam chyba sto
            razy. książka miała bardzo oryginalne ilustracje, a jak dziś
            wspominam, która z baśni w danym okresie była moją ulubioną, to
            widzę, jak się rozwijałam i zmieniałam :)
            • uccello mniamuśny watek! 01.10.08, 21:23
              kkokos napisała:

              > i jeszcze Firoseta i czary, czyli baśnie ludów basenu morza
              > śródziemnego. dostałam w szkole na koniec pierwszej klasy
              > podstawówki za dobre wyniki w nauce :) i przeczytałam chyba sto
              > razy. książka miała bardzo oryginalne ilustracje

              ani chybi Józef Wilkoń je zrobił.

              Bardzo lubię i lubiłam
              "O wróżkach i czarodziejach" zbiór bajek francuskich spisanych przez
              Natalię Gałczyńską z ilustracjami Olgi Siemaszko

              wiem,że chore ceny na Allegro osiąga
              "Marcin spod dzikiej jabłoni"- zbiór bajek słowiańskich z
              ilustracjami Wilkonia

              nie zmienił się od czasów nastoletnich mój entuzjazm wobec
              "Donga , co ma świecący nos" Edwrda Leara znakomicie opracowany
              graficznie przez Bohdana Butenko

              no i kocham miłością czystą , zaśmiewam się, rozczulam i padam na
              oba z mych kolan przed
              "Kubusiem Puchatkiem" duetu Milne Shepard
            • meduza7 Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 10:05
              Firoseta! To była cudowna książka! Dostałam ją na jakieś urodziny czy imieniny,
              mając coś około 6-7 lat i była już wówczas moją wytęsknioną i wymarzoną, tak
              więc byłam prawie nieprzytomna ze szczęścia. Niestety, ukochanym książkom moja
              miłość nie wychodziła na dobre, bo starałam się ozdabiać je po swojemu - a to
              kolorowanie rysunków, a to wycinanie brzegów kartek w ząbki...
              --
              kura z biura
              notatki na marginesie
              Piękne Miśki
            • nioszka Re: Złota lipka! 02.10.08, 10:03
              o tak! to było piękne, miałam kiedyś pożyczoną od koleżanki, pamiętam te bajki
              jak przez mgłę, ale ogólne pozytywne wrażenie pozostało do dziś... Chyba muszę
              tego gdzieś poszukać...
              • nioszka Śpiewająca lipka! 03.10.08, 13:02
                śpiewająca, nie złota :D
                Poleciałam do jedynej księgarni w mieście, nie było :(, ale już sobie u nich
                zamówiłam, na allegro też mają, samą i w komplecie z Bajarką
        • slotna Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:17
          No... taka zielona cegla w miekkiej okladce, zabic mozna bylo :)

          A "Basnie narodow Zwiazku Radzieckiego" lubilam czytac ale tak... z przekasem. O Iwanku Gluptasku, o Zlotym Ptaku itp. Taka lekka rozrywka, nie wzruszalam sie zbytnio. Mam tez do dzis "pycke" bajki w oryginale, ale dopiero niedawno nauczylam sie poslugiwac drukowana cyrylica, wtedy czytywala mi babcia rusofilka, na rowni z Puszkinem ("jest na polanie dab zielony, na debie zloty lancuch lsni", ach rozmarzlam sie :D). Skandynawskich nie pamietam :( pamietam Sląsk i jakies makabreski o diablach co to tupia na moscie jak sie ma za krasne buciki.

          No i namietne czytanie zabronionego "NIE" i "Detektywa", po kryjomu i w panice, ze mnie przylapia. Kinga tez nie bardzo bylo wolno, kiedys otworzylam "Misery" na chybil trafil i z rumiencem na gebie przeczytalam wyrwana z kontekstu scene o odrabywaniu nogi... alez bylam szczesliwa :)

          (...po czym do pelnoletnosci niemal sypialam otoczona tabunem chroniacych mnie swa magiczna sila maskotek...)

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • jottka realizm marka pe 01.10.08, 21:31
            słotna, ale ja protestuję przeciwko wkładaniu marka piegusa do worka z wesołą
            fikcją! tzn. nie twierdzę, że niziurski okiem własnym widział kazamaty
            niewinnych dziatek zagonionych do odrabiania lekcji za młodocianych bandytów, co
            później zrelacjonował, ale w tej książce jest bardzo dużo realistycznych
            odniesień do epoki, tylko my tego nie widzimy.

            sama pamiętam, jak za dziecka nieco się dziwiłam, dlaczego marek mieszkał w
            pokoju z kuzynem, z panem surmą i bodaj kimś jeszcze, no ale w końcu uznałam, że
            widać tak lubili:) dopiero za dorosłego mnie olśniło, że dla warszawiaka lat 50.
            to był czysty realizm, a nie literacka osobliwość, a takich rzeczy jest więcej.
            i siłą niziurskiego - poza oczywiście fenomenalnym językiem - było uplecenie
            wciągającej fikcji na zupełnie 'zwyczajnych' podstawach.

            no całe dzieciństwo myślałam z zazdrością, dlaczego ja muszę chodzić do takiej
            nudnej i zwykłej szkoły, a nie do takiej jak u niziurskiego, gdzie tyle się
            dzieje:) bo dałam się nabrać, że to niemal reportaże są, nie masz to jak potęga
            talentu:)
            • slotna Re: realizm marka pe 01.10.08, 21:47
              Oj nie, nie tak! Ja wiedzialam o tym mieszkaniu sobie na glowach, oj chocby bylo cos o tym w "Pozwolenie na przywoz lwa" Nienackiego albo z Wiecha, albo od babci slyszalam, ale tam bylo wiecej takich mykow, ktore mi zupelnie nie pasowaly! "Siodme wtajemniczenie" tez mi sie tak kojarzy.

              --
              Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
              • slotna Re: realizm marka pe 01.10.08, 21:55
                O, albo: nigdy nie lubilam "Fizi Ponczoszanki", za to "Dzieci z Bullerbyn" czytalam na okraglo. A przeciez nikt mi nie kazal pasac krow, nie mialam pojecia co to cukierki slazowe itp, a moja szkola miala 8x4 klasy. Ale to byly realistyczne postacie, to cale wyrywanie zebow przy pomocy klamki (tez tak chcialam:)), zabawy etc, a nie jakas polpiratka z malpka na ramieniu.

                --
                Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • laura-gomez Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 22:51
        slotna napisała:

        Pozniej polknelam jeszc
        > ze Trylogie i o ile "Potop" do dzis uwielbiam, "Ogniem i mieczem" uwazam za cal
        > kiem przyjemne, tak "Pana Wolodyjowskiego" przeczytalam raz, stwierdzilam z nie
        > smakiem, ze tym razem mu kompletnie nie wyszlo i do dzis sie ze soba zgadzam :)

        Czytałam "Potop" trzy razy, to jedna z moich ulubionych książek. Podoba mi się głównie ze wzgledu na postać kmicica i przemianę, jaka się w nim dokonuje (kiedyś lubiłam także oleńke, ale po ostatniej lekturze zmieniłam o niej zdanie). "Ogniem i mieczem" oraz "Pana Wołodyjowskiego" także da sie przeczytać, ale to nie to samo co drugi tom "Trylogii". Natomiast nie tak dawno temu odswieżyłam sobie "Krzyżaków" i się rozczarowałam - z całej książki podobała mi się tylko postać Jagienki, a kiedyś była to jedna z moich ulubionych lektur.

        -
        "To live is so startling it leaves little time for anything else." (Emily Dickinson)
    • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:27
      Jottko-prawie wszystko wymieniłaś. Pamiętam jeszcze świetnego "Zagadkowego
      Arre"(autor polski ale nie pamiętam nazwiska), "Podróż z rondlem", "Ośmioro
      małych,dwoje dużych i ciężarówka", "Pięcioro dzieci i coś","Magnus i
      koń",wszystkie prawie tytuły z "poczytaj mi mamo".
      Więcej w tej chwili nie pamiętam
      • sowca Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:38
        Przetrwały "Dzieci z Bullerbyn" (o dziwo, bardziej niż Pippi,
        chociaż ją też lubię), "Tajemniczy ogród" (bardziej niz dawniej
        ukochana "Mała księżniczka", choć i do niej czasem wracam), cała
        seria o Panu Samochodziku, "Klub włóczykijów" Niziurskiego, seria o
        Ani, Emilce oraz "Błękitny Zamek" LMM, "Dalsze burzliwe dzieje
        pirata Rabarbara", "Klechdy Sezamowe" Leśmiana, "Baśnie z gór", "O
        wróżkach i czarodziejach" Natalii Gałczyńskiej i wiele, wiele
        innych.
        Kiedyś bardzo lubiłam "W pustyni i w puszczy", potrafiłam czytać w
        kółko. Od dawna tej ksiązki nie czytałam, ale zamierzam do niej
        wrócić, jak będzie okazja - ciekawa jestem, czy przetrwa próbę czasu.
        A swoim dzieciom na pewno będę czytać "Plastusiowy pamiętnik" - jak
        ja tę książeczkę uwielbiałam!
        --
        www.rosemond.ovh.org/ - moja strona :)
        • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:50
          No właśnie-"Tajemniczy ogród" i "Mała księżniczka"!
          Jak przez mgłę pamiętam jeszcze "Myśliwego Haribu"
          i naprawdę mi wstyd,ale czytając "Braci Lwie serce",albo co gorsza "Mijo mój
          Mijo"zawsze płaczę
          Z młodziezowych bardzo lubiłam serię Maurica Druona o schyłku pewnej francuskiej
          dynastii
    • slotna Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 22:04
      Calkiem zapomnialam o Andersenie. "Krolowa Śniegu" do dzis ma dla mnie jakas niesamowita magie, taki mroczy, chwytajacy za serce klimat ala fantasy czy cos. Reszty slynnych basni nie lubilam, tylko te malutkie: o lnie, igle do cerowania, imbryku. To tez sobie przeczytam, jak przyjade :)

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • agawa79 Królowa śniegu - OT ilustracyjny 02.10.08, 10:41
        Dostałam niedawno od pewnej przemiłej Ukrainki "Królową śniegu" w
        wersji ukraińskiej z absolutnie cudownymi ilustracjami Vladislava
        Erko. Mogę godzinami oglądać z dziećmi wszystkie szczegóły i
        szczególiki. Nie znalazłam dużego obrazu z okładką książki, mam
        tylko taką miniaturę:
        http://img516.imageshack.us/img516/1518/krolowasniegunm0.jpg
        Nie znalazłam też, niestety, żadnych książek po polsku z
        ilustracjami tego pana - a może nie dość intensywnie góglałam? ;)
        --
        Z bobaska, który ślicznie się ślini,
        Wyrasta Hitler lub Mussolini.
            • agawa79 Re: Królowa śniegu - OT ilustracyjny 02.10.08, 11:40
              No a w rzeczywistości klimtowska nie jest, za chłodna na klimtowską
              i zbyt obfita w szczegóły. Poza tym patrząc na Klimta nie mam
              wrażenia, że jego obrazy są statyczne, a Erko właśnie tak maluje -
              jakby chwila przyjęła pewną pozę właśnie po to, żeby ją można było
              podziwiać i rozbierać na części pierwsze. Czy pogwałciłabym własność
              intelektualną, gdybym zeskanowała ilustrację i wrzuciła link? Bo te
              obrazy są naprawdę przepiękne i aż się cała palę, żeby się nimi
              podzielić. :)
              --
              Z bobaska, który ślicznie się ślini,
              Wyrasta Hitler lub Mussolini.
      • sowca Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 22:49
        Wiecie co Wam powiem? Teraz Andersen podoba mi się o wiele bardziej
        niż wtedy, gdy byłam dzieckiem. Wtedy - ot, baśń jak baśń. Teraz
        znajduję w nich drugie dno, nie bardzo zrozumiałe dla małego
        dziecka. Niedawno wpadł mi w ręce stary numer "Zwierciadła", gdzie
        jakaś psycholog interpretowała tę baśń o Elizie i łabędziach.
        Niewiarygodne, ile ona w tym znalazła nawiązań kulturowych.
        Nawiasem mówiąc, czy ktoś wie, gdzie mogę dostać książkę Bruno
        Bettelheima "Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach
        baśni"?
        Trochę to offtopic, ale skojarzyło mi się, bo Słotna pisała o
        Andersenie:)
        --
        www.rosemond.ovh.org/ - moja strona :)
    • szprota Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 00:37
      W sumie wymieniłyście większość, a kilka lektur, jak widzę, przegapiłam.

      Przede wszystkim, jak pewnie też spora z nas część, zostałam wychowana na
      słuchowiskach. Pinokia i Alicję znałam, zanim nauczyłam się czytać. Także
      Piotrusia Pana (Ja jestem Hak, Kapitan Hak, szpon zamiast dłoni to mój znak,
      żelazny szpon, straszliwy szpon, nie noszę broni, starczy mi on
      -
      pamiętacie?). Była jeszcze Ośla Skórka, Knyps z Czubkiem...

      Chyba pierwsza wchłonięta oczami, nie uszami była Mary Poppins, calutki cykl.
      Ogromnie lubię do tej pory, choć wracam dość rzadko.

      Mnóstwo radości przysporzył mi cykl o Dzikiej Mrówce. W sumie nie najgorzej
      napisane, no i te wszystkie kraje szalenie egzotyczne!

      Pany Samochodziki również lubię do tej pory, ładnie je zilustrował Kobyliński -
      ogromnym sentymentem darzę zwłaszcza części z Winnetou i Kapitanem Nemo.

      W ogóle zauważyłam, że jednak spore znaczenie mają dla mnie ilustracje. Na
      przykład nigdy nie przepadałam za Butenką i tak w sumie wdzięczną lekturę jak
      "Chłopak na opak" Ożogowskiej jakoś mi zepsuł. Ożogowskiej czytałam chyba
      wszystko, "Tajemnicę Zielonej Pieczęci" lubię nadal i z dużym sentymentem wracam
      do zdań Szanowny kolego! Słuchaj, Sewer, ryjesz pod nami i ryjesz... (jak
      pada forum, na usta pcha mi się nachalnie "słuchaj, serwer, ryjesz pod nami i
      ryjesz..."). No i ładna Łódź, wprawdzie nie moje dziecięce okolice, ale znajome,
      a jakże. Do tej pory nie odkryłam jednak, czy w "Złotej Kuli" Hanna Ożogowska
      też opisuje Łódź, czy też krainę Nigdy-Nigdy, a może Warszawę? Jeśli Łódź,
      wydarzenia złotokulne toczyły się, nomen omen, omal na moim podwórku :)

      Lubiłam Nowacką - "Śliczna Tamit", słynna "Małgosia contra Małgosia", jeszcze
      była taka przyjemnie melancholijna opowieść o bodaj jakiejś Magdzie (?) ze
      starszym bratem, kotylion jakiś na szkolnej zabawie się tam wdał. Też się nie
      zestarzały. Ziółkowska była również w porządku, tylko trochę przesadnie
      popisywała się erudycją niekiedy. No ale dzięki jej "Dziwna jesteś, Karolino"
      zastrzeliłam kiedyś polonistkę, już w ogólniaku, znajomością słowa
      "okcydentalizm". I polubiłam Stachurę, tego prawdziwego, nie z piosenek SDMu.

      Siesicka ciut się postarzała, niestety, chyba najlepiej się trzyma "Jezioro
      osobliwości".

      W późniejszych czasach był jeszcze całkiem zgrabny dwuksiąg Marty Fox
      "Magda.doc" i "Paulina.doc".

      Zofia Chądzyńska! Jeśli nie czytałyście "Statków, które mijają się nocą" -
      przeczytajcie koniecznie!

      M.M. była od zawsze. Chyba najbardziej wracam do OwR. I Pulpecję ogromnie lubię,
      tak jest świetnie opisana w niej tęsknota.

      L.M.M. też. Chyba najczęściej wracam do "Błękitnego Zamku", Emilek i Pat. Ania z
      czasem wydaje się ciut za słodka. Może to zresztą wina tłumaczenia.

      Astrid - wiadomo, choć Pippi znam tylko z filmu, ale oczywiście "Dzieci",
      "Bracia Lwie Serce", bardzo przepięknie zilustrowane przez Orłowską-Gabryś "Mio,
      mój Mio".

      Boże, ileż można jeszcze wymieniać... Może jeszcze bardzo przeze mnie lubiane
      "Moje miłe zwierzaki" Pauszer-Klonowskiej. Muszę jej poszukać. Tak serdecznie o
      tych zwierzakach pisała... (ilustracje Rozwadowskiego :P)

      Dodam, że Chmielewska i Wiedźmin to późniejsze czasy - późny ogólniak i studia,
      więc "nie wchodzą" :)

      Ach, a Alicję znam w tłumaczeniach Marianowicza i... Stillera. To drugie jest
      teraz przeze mnie postrzegane jako cu-dow-ne (czytałam Alicję w oryginale, dość
      dawno temu, ale byłam pełna podziwu).
      --
      Группа Некоторых Людей
      • slotna Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 10:40
        Ja ze sluchowisk uwielbialam "Plastusiowy Pamietnik", pamietam niemal calosc lacznie z efektami dzwiekowymi, niestety wszystkie kasety mi zginely, wszystkie, te z muzyka rowniez :(

        Zupelnie zapomnialam o "Dziwna jestes, Karolino"! Tez sie nauczylam slowa - "otawa", wykorzystuje w krzyzowkach :D I chcialam miec romans z nauczycielem koniecznie :)))

        Marta Fox - bardzo mi sie podobaly te dwie wymienione przez ciebie, inne wcale, moze jeszcze z wyjatkiem "Agaton-Gagaton" (takie dosc zywe to bylo); no i niestety - przeczytalam je po kilku latach i zirytowaly mnie niemozebnie. Mialam wrazenie, ze sie babka popisuje iloscia ambitnych ksiazek przeczytanych i takie tam. A kiedys bylam zachwycona :)

        Zainspirowana tym watkiem odbylam wlasnie bardzo fajna rozmowe z mama - ach, jak my sie zgadzamy co do lektur, nie tylko z dziecinstwa zreszta :) - mnostwo ksiazek mam po niej, ale zapomnialam o tych o zwierzetach.

        Co do Stillera, to on jest miszczu wiedzy, natomiast brakuje mu iskry bozej. Zawsze to mowie. Guru jest to moj absolutny we wszelkich przepychankach typu "zaakceptowac 'wlanczac' alibo nie". Biorac do reki tlumaczenie / artykul / cokolwiek jego autorstwa mamy gwarancje stuprocentowej poprawnosci stylistycznej, zgodnosci z oryginalem etc - i czegos kurna brakuje.

        Dobra, ide spac, albo co, bo faktycznie jestem chora i bredze ewidentnie.

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
    • idomeneo Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 08:15
      A "Momo" i "Nie kończąca się historia" Michaela Endego?

      Może ktoś pamięta też taką polską (chyba?) książkę z ilustracjami Stasysa, gdzie
      był król kruków i koń, który opowiadał m.in. historię o tym, jak zapomniał jak
      się chodzi. Uwielbiałam ją.
      --
      Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
      rather walk.
      • jottka Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 11:14
        idomeneo napisała:

        > Może ktoś pamięta też taką polską (chyba?) książkę z ilustracjami Stasysa,
        gdzie był król kruków i koń, który opowiadał m.in. historię o tym, jak zapomniał
        jak się chodzi. Uwielbiałam ją.


        'z powrotem, czyli fatalne skutki niewłaściwych lektur' zbigniewa batki:))) no
        genialna jest rzecz, ale ja ją czytałam za dorosłego - scena stukania do szafy,
        skąd rozlega sie grzeczne 'proszę!', królik włazi, a potem wyskakuje łysy, bo
        objedzony przez owe uprzejme mole, do dziś stoi mi żywo przed oczami - w życiu w
        drzwi szafy nie zastukam:) i piękne ilustracje stasysa, fakt.

        okazałam zresztą takie uwielbienie dla tej książki, zwracając ją w bibliotece,
        że pani bibliotekarka podarowała mi drugi egzemplarz, 'bo tego jakoś nikt nie
        czyta, wie pani..' - smutne, ale teraz przynajmniej dzieło stoi na honorowym
        miejscu, a nie kurzy sie u spodu regału. batko wydał je na początku lat 80., to
        nie był czas na reklamę i promocję surrealistycznej i niesamowitej powieści dla
        dzieci starszych i dorosłych, mimo że jakąś nagrodę dostał, ale ona jest
        szalenie warta lektury!
        • idomeneo Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 12:40
          Ooo, Jottko, bardzo dziękuję! Ech, chętnie bym się zapoznała z tą hojną panią
          bibliotekarką ;) Zaś historia o chodzeniu jest po dziś dzień ze smakiem
          przytaczana w mojej rodzinie, gdy tylko ktoś zaczyna kwękać, że się nie może
          zabrać do roboty.
          --
          Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
          rather walk.
    • supervixen Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 09:37
      Lindgren - Dzieci z Bullerbyn, Pippi (w czasach dzieciństwa
      Fizia;)) - ostatni rozdział trzeciej części zawsze mnie doprowadza
      do łez, zwłaszcza Pippi siedząca samotnie przy świeczce.

      LMM - głównie Ania, Emilka i Błękitny zamek, ale czasem wracam do
      pozostałych.

      Burnett - Mała księżniczka i Tajemniczy ogród

      Narnia - za każdym czytaniem odkrywam coś nowego. Nie przeszkadza mi
      religijne przesłanie, wręcz przeciwnie... Mam fragmenty, przy
      których ciarki mnie zawsze przechodzą. Np Błotosmętek mówiący: "I am
      on Aslan's side even if there isn't any Aslan to lead it." Albo "But
      do not fear that, for I am the great Bridge Builder" Aslana.

      Kubuś Puchatek kiedyś mi się nie podobał, zauroczył mnie gdy
      podrosłam i przeczytałam w oryginale.

      Muminki uwielbiam, ale się nie liczą, bo przeczytałam pierwszy raz
      dopiero parę lat temu:)

      No i poza tym cała masa książek, które nadal lubię, ale nie są dla
      mnie aż tak ważne, jak Tajemniczy Opiekun czy Kjersti (odnaleziona
      po latach:))



      --
      I've made a huge mistake...
      • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 13:28
        Oooo, Burnett, taaaak. Mala Ksiezniczka, Tajemniczy Ogrod, Mali Wedrowcy...
        Kocham tez namietnie The Shuttle, po polsku wydane jako Tajemnica dworu w
        Stornham- tlumaczka okroila kilka bardzo waznych watkow, oryginal jest duzo
        madrzejszy i mniej romansidlowy.
        Z podobych klimatow z wczesnego nastolectwa czesto wracam do Jane Eyre i
        Przeminelo z Wiatrem. Och ach :)
        --
        70/94= 30FF

        75B nie istnieje.
        95A tez nie.