Dodaj do ulubionych

Laura a Esmeralda, Nora a Arleta

07.01.09, 16:22
Florian a Brajan. Ignacy a Fabienne. Aurelia a Kristal. Melania a Izaura? :)

Na czym polega różnica? Dlaczego jedne z tych imion są szlachetne, a inne
dziwaczne?

Autorka z takim zapamiętaniem nadaje swoim bohaterom pozytywnym udziwnione
imiona (Nora Górska! Boziu!) że można by ją podejrzewać o gusta zbliżone do
Kopiec Mamusi. A jednak Kopcowie są tymi złymi i głupimi, a Borejkowie od Laur
i Nor -- tymi mądrzymi i dobrymi.

Jaka jest więc różnica między Pyziak Laurą a Kopiec Esmeraldą? Pyziak Różą a
Kopiec Arletą? O ile na etapie Starej Jeżycjady imiona głównych bohaterek były
niezwykłe i z uzasadnieniem (Natalia -- wtedy rzadko spotykane; Ida -- w ogóle
niezwykłość) to od pokolenia Pyziakówien jest już tylko niezwykle, bez
uzasadnienia i bez większego, hm, zastanowienia nad efektem.

Imiona męskie młodziutkich bohaterów pozytywnych J. też są niesłychanie
pretensjonalne -- mało kto z przyczyn estetycznych nazwie dziś dziecko
"Ignacy", a jeśli chce zachować tradycję rodową, to da tak dziecku na drugie
imię, a na pierwsze jakoś zwyczajnie.

Na szczęście dzieci Rojków przełamują ten schemat. Widać Robrojek tupnął rudą
nóżką i nazwał synów po ludzku.

--
ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek
(furtive_kitten)
Edytor zaawansowany
  • znowuniedziela 07.01.09, 16:33
    O ile Ignacy Stryba jest jeszcze do przyjęcia, to Laura Pyziak i
    Róża ( ;)) ) Pyziak brzmią śmjeisznie, równei śmeisznie jak te
    nieszczęsne Esmeraldy, Arlety i Pascale Kopcowie ;))
    Bo u nas w Polsce sa najpopularniejsze nazwiska obojętne, natomiast
    jakiekolwiek , z jakimkolwiek wydźwiękiem-musi pasowac do całości ;))

    Co0 do Nory Górskiej-może miec np na imię Eleonora (a Nora to
    zdrobnienie ). Podoba mi się to imię akurat-ale imię jej siostry Ani-
    zupełnie do całości owej nie dostosowane, bo takie zwyczajne...Jakby
    tak Anie zamienic na Anastazję ?? Może ta Ania to zdrobnienie, jak
    sądizcie ?? Eleonora i Anastazja ;))-ślicznie ;))
  • zieleniack 18.01.09, 18:25
    co z tego, że synowie Rojków nazywają się zwyczajnie, skoro córka
    Roberta też sie z tym swoim imieniem z choinki urwała? Może to nie
    Robert tą nóżką tupnął, a Natalia?
    --
    Moja galeria:)
  • iwoniaw 07.01.09, 16:34
    Co do imion Pyziakówien - zgoda, było tu już na ten temat (że wcale Kopcowie
    gorzej/ pretensjonalniej niż Borejkowie dzieci nie nazwali).
    Natomiast nie rozumiem, dlaczego imię Ignacy wydaje ci się niestosowne dla
    dziecka, moim zdaniem jest całkiem zwyczajne i normalne.


    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • soova 07.01.09, 16:35
    Powiem przewrotnie: zarówno imiona Arleta i Esmeralda, jak i Laura i Róża mają w opinii osób, które im je nadały, upiększyć noszące je dziewczynki. Na poziomie rodziny Kopców upiększanie odbywa się za pomocą nadawania imion pozytywnych bohaterek telenowel brazylijskich, na poziomie Borejków - imion pozytywnych bohaterek literackich (choć nie wiem, czy bohaterka "Cudzoziemki" była taka pozytywna :), ale przyjmijmy, że róża ogólnie kojarzy się /i słusznie!/ z czymś pięknym). I teraz sedno sprawy: wiemy, że sensem życia dziewczyny w świecie Jeżycjady jest zamążpójście najpóźniej w dniu odebrania dyplomu ukończenia studiów :), a co za tym idzie, przyjęcie nazwiska męża, no, najwyżej dodanie go do swojego (--> dr hab. Borejko-Stryba, choć to nie do końca dobry przykład, bo Gabriela wyszła za Grzegorza w toku już rozwiniętej kariery naukowej, więc zwyczajnie trudno, żeby pozbywała się znanego już nazwiska... właśnie, jak właściwie nazywała się między rozwodem a drugim ślubem???:)). W takiej sytuacji zatem oczywiste jest, że równie groteskowo brzmiąca Róża czy Laura Pyziak, a nawet Nora Górska, co Esmeralda Kopiec, musi w pewnym momencie znaleźć sobie odpowiedniego narzeczonego, a po ślubie przyjąć jego nazwisko. Jakie zatem imiona nadaje się Pyziakównom czy potomkiniom innych sióstr Borejko, nie ma to większego znaczenia. :)
    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • nessie-jp 07.01.09, 16:56
    Ale przecież niejedna Laura wśród bohaterek brazylijskich. A z kolei Arleta,
    jakie piękne imię, Pyziak Arleta, no po prostu padać do nóżek z różami w zębach....

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • kkokos 07.01.09, 20:23
    nessie-jp napisała:

    > Ale przecież niejedna Laura wśród bohaterek brazylijskich.

    a wbrew pozorom nie :) laura pojawia się znacznie częśćiej w filmach
    amerykańskich! w telenowelach są marie fernandy, a taka odważna
    fanka telenowel, by córkę nazwać fernandą, chyba się jeszcze w
    polsce nie znalazła :)
    i co trzecia bohaterka to soledad, ale w polsce nie przejdzie, nie
    kończy się na a, więc nie daje jednoznacznej informacji o płci, obce
    jest bardzo i nawet do niczego polskeigo nie podobne, a poza tym kto
    to widział dawać dziecku na imię "samotność"...
  • klymenystra 07.01.09, 20:49
    Na upartego konczy sie na a :) To d to jest takie cichutkie, ze ja go czasem nie
    slysze. Dolores funkcjonuje bez problemu (w Polsce moze jeszcze nie), a wiadomo,
    co oznacza. Mercedes tez. Hiszpanie sa dziwni ;)
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 95A teznie.
  • mankencja 07.01.09, 22:22
    > Hiszpanie sa dziwni ;)

    moje ulubione hiszpanskie imie meskie to Jesus Nińo (dzieciątko
    Jezus). uwazam, ze najlepiej pasuje do poteznego, mrukliwego
    kierowcy tira :)


    --
    kot
    deviantart
  • klymenystra 07.01.09, 22:27
    Hehe :) Ja jeszcze lubie katalonskie imie Montsé - zdrobnienie od... Montserrat.
    "Popekana gora"... (oczywiscie od gory z sanktuarium :))
    -Witaj, mam na imie Popekana Gora, a Ty?
    -Milosierdzie Bole
    :p
    Zreszta w katalonskim istnieje tez imie Mercè...
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 95A teznie.
  • mankencja 08.01.09, 13:47
    katalonskiego bede sie uczyc od przyszlego semestru :)

    --
    kot
    deviantart
  • kkokos 10.01.09, 18:54
    z tej samej półeczki jest jeszcze Caridad :)
  • kkokos 10.01.09, 18:53
    klymenystra napisała:

    > Na upartego konczy sie na a :) To d to jest takie cichutkie, ze ja
    go czasem ni
    > e
    > slysze.

    fakt, masz rację, jeśli przyjąć zasadę zapisywania fonetycznie, to
    będzie to Soleda, tyle że z polskim akcentem na e :)

    >>Dolores funkcjonuje bez problemu (w Polsce moze jeszcze nie), a
    wiadomo
    > ,
    > co oznacza. Mercedes tez.

    owszem, funkcjonuje w Polsce, ale jako dziwoląg - i mogę sie
    założyć, że rodzice nadający to imię nie wiedzą, co oznacza

  • karolina_w_gazecie 07.01.09, 16:41
    > mało kto z przyczyn estetycznych nazwie dziś dziecko "Ignacy", a jeśli chce
    zachować tradycję rodową, to da tak dziecku na drugie
    > imię, a na pierwsze jakoś zwyczajnie.

    Ja właśnie chciałam zachować tradycję rodową. Dlatego mój (z przyczyn
    estetycznych)Ignaś NA DRUGIE ma Józef ;)
  • nessie-jp 07.01.09, 16:53
    O, czyli jednak Ignacy wraca do łask?

    No, ale jednak te 16 lat temu (jak się I. rodził) było to imię bardzo dziwaczne,
    imię dla dziadka, nie dla dziecka :)


    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • iwoniaw 07.01.09, 18:59
    z wąsem (siwym!) i fotelem bujanym :-D

    > imię dla dziadka, nie dla dziecka :)

    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • kkokos 07.01.09, 19:41
    iwoniaw napisała:

    > z wąsem (siwym!) i fotelem bujanym :-D


    ależ oczywiście, że tak!!! są takie imiona, obok ignacego jest np.
    dionizy, który nie może mieć lat trzech, za to 75 -jak
    najbardziej. :)
    to działa oczywiście w obie strony, bo z kolei np. leszek, marek czy
    jacek odmładzają :)

    pamiętam, że ciężko mi było przyjąć prawdę, że mordechaj anielewicz
    nie miał 60 lat...
  • mankencja 08.01.09, 13:53
    > pamiętam, że ciężko mi było przyjąć prawdę, że mordechaj
    anielewicz
    > nie miał 60 lat...

    ja nie mialam tego problemu chocby dlatego, ze nie znam zadnego
    mordechaja, w zwiazku z czym nie kojarze tego imienia z zadna grupa
    wiekowa :)
    --
    kot
    deviantart
  • the_dzidka 07.01.09, 20:32
    Synek koleżanki (15 miesięcy) ma na imię Ignacy Stanisław. Mnie się
    to jednak nie podoba (tak samo, jak już pisałam, Kazimierz dla
    malucha)

    --
    Dzidka

    ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
    poza Internetem. ~~
  • plecha1 14.01.10, 21:59
    Znajomy dzieciak, obecnie mający 16 lat, ma na imię Ignacy :) Był też Ambroży,
    mniej więcej w tym przedziale wiekowym (chyba rok starszy od Ignacego). Toteż
    byli tacy, którzy nadawali dzieciom takie imiona.
  • taria 07.01.09, 16:50
    >
    > Na szczęście dzieci Rojków przełamują ten schemat. Widać Robrojek
    tupnął rudą
    > nóżką i nazwał synów po ludzku.
    >
    Hehe... Biorąc pod uwagę, że pierworodnej córce dał na imię Arabella
    (Bella to wśród moich znajomych bardzo popularne imię dla psicy),
    można uznać, że wiedziony doświadczeniem życiowym chciał oszczędzić
    synom imion wyróżniających spośród rówieśników:)

    Swoją drogą imię Szymon stało się popularne dopiero w ostatnim
    dziesięcioleciu, znam chyba tylko jednego Szymona w wieku pomiędzy
    25 a 50 lat (wyłączając mojego brata, który ma tak na drugie po
    pradziadku). :)

    Jeśli chodzi o bohaterów Jeżycjady, którzy swoje pociechy
    nazywają "po ludzku", trzeba wspomnieć Maćka i Kreskę. Ich córki:
    Katarzyna, Magdalena i Maria noszą imiona zakorzenione w polskiej
    kulturze i równie popularne teraz co 20, 50 i 100 lat temu ;)
  • lezbobimbo 07.01.09, 17:11
    Marysia i McDusia to po Kossakównach, zaloze sie o miliony! :))))

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • mmaupa 07.01.09, 17:20
    E, ja mysle, ze raczej biblijnie. Nawrocone grzesznice.

    --
    Don't panic, it's organic!
  • taria 07.01.09, 17:26
    lezbobimbo napisała:

    > Marysia i McDusia to po Kossakównach, zaloze sie o miliony! :))))
    >

    Nie sądzę...
    To często spotykana zbitka imion, jak Piotr i Paweł, Szymon i Piotr,
    Jacek i Agatka, Jaś i Małgosia, Marian i Marianna, Cyryl i Metody,
    Adam i Ewa ;)
    Jest taka prawidłowość psychologiczna, że kiedy rodzą się bliźnięta,
    rodzice traktują je jak pewną całość i zazwyczaj nadają imiona,
    które do siebie "pasują". Dzięki temu dzieciaki mają nie tylko
    urodziny, ale i imieniny w tym samym dniu :P
  • zieleniack 18.01.09, 18:35
    racja, znam bliźniaczki Danute i Agnieszke, czyli innymi słowy...
    Danusię i Jagienkę, bo Agnieszka i Jagienka od tego samego imienia
    pochodzą
    --
    Moja galeria:)
  • tin_tian 18.01.09, 18:41
    zieleniack napisała:

    > racja, znam bliźniaczki Danute i Agnieszke, czyli innymi słowy...
    > Danusię i Jagienkę, bo Agnieszka i Jagienka od tego samego imienia
    > pochodzą

    o, ja też znam takie bliźniaczki ;)
  • lezbobimbo 07.01.09, 17:16
    taria napisała:
    > Hehe... Biorąc pod uwagę, że pierworodnej córce dał na imię >Arabella > (Bella
    to wśród moich znajomych bardzo popularne imię >dla psicy),

    Wlasnie, Arabella Rojek to przeciez taka same dziwozona jak Esmeralda Kopiec!
    Mi sie z kolei Arabella nieodparcie kojarzy z klacza pelnokrwista arabska ;PPP

    Nie mógl jej zwyczajnie nazwac IZABELA? Piekne imie i nosne. I jakie literackie
    nawiazanie do Lalki Prusa ;P albo do tych wszystkich Izabel
    Czartoryskich-Potockich, które szlachecko zasluzyly sie dla naszej kultury
    (muzea stawialy itd)
    Oprócz Izy móglby tato Rojek zdrabniac ja na Belle w chwilach pretensjonalnego
    nawiazywania do Pieknej i Bestii, o czym cala ksiazka traktuje ;P

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • zieleniack 18.01.09, 18:36
    mam identyczne skojarzenia z imieniem "Arabella" (w sensie, z
    koniem). Myślałam, że jestem w tym poglądzie odosobniona;)
    --
    Moja galeria:)
  • nessie-jp 19.01.09, 15:37
    Mnie to się kojarzy z czeskim serialem dla dzieci, nadawanym w Teleferiach czy
    Teleranku, czy jakoś tak...

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • dakota77 07.01.09, 20:59
    Ja chodziłam z Szymonem do klasy w podstawówce, a nie było w ostatnim
    dziesięcioleciu;-). Ale imię faktycznie popularniejsze stało się później.
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • lezbobimbo 07.01.09, 17:09
    nessie-jp napisała:
    > Na szczęście dzieci Rojków przełamują ten schemat. Widać Robrojek >tupnął
    rudą> nóżką i nazwał synów po ludzku.

    :D Ruda nózka! Boskieee!!
    Rojek rydz jak nic. Albo tez satyr jak Ucello nasza pisala o Ignacu (co to sie
    drapal raciczka po rudo owlosionych lydkach:)))

    Co do pretensjonalnosci: od czasu Aurelii a potem przyjscia na swiat malego
    dziecka zwanego Ignacym Grzegorzem po dziadku i ojcu wiele mnie nie zdziwi ;PP

    Laura i Róza jako same w sobie wydaja mi sie pieknymi imionami, uwielbiam takie
    roslinnosci :) Gdyby Gaba miala wiecej córek, moglaby je nazwac Malina i Jagoda
    do kompletu :)

    MM na poczatek nie dawala bardzo dlugo imion Tygryskowi i Pyzuni, a przy
    chrzczeniu ich pewnie zapomniala o nazwisku ich ojca ;PPP Swoja droga czemu Gaba
    nie nadala im Borejko po swoim panienskim albo pózniej Stryba po Grzesiu?
    Gaba Stryba ;PPP

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • nessie-jp 07.01.09, 17:22
    Albo tez satyr jak Ucello nasza pisala o Ignacu (co to sie
    > drapal raciczka po rudo owlosionych lydkach:)))

    Yyyy...!

    > nie nadala im Borejko po swoim panienskim
    > albo pózniej Stryba po Grzesiu?

    No jak to, panieńskie nazwisko dla córek? Jeszcze by kto pomyślał, że to
    nieślubne! Panna z dzieckiem w przyzwoitej drobnomieszczańskiej rodzinie?
    Zgroza, toż to zgroza!

    Również nazwisko Stryba wydawało się Borejkom "nieszczególne", czemu wyraz dała
    bodajże taktowna Natalia w Noelce.


    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • taria 07.01.09, 17:47
    Jak dobrze pamiętam, to obie córki Gaba urodziła w trakcie
    istnienia małżenstwa, Janusz papiery rozwodowe przysłał dużo
    później. A o ile ochrzcić dziecko można w dowolnym wieku, to
    zarejestrować w USC trzeba w ciągu 14(?) dni po urodzeniu i podać
    jakieś imię. Nazwisko natomiast dla ślubnych dzieci ustala się
    podczas ceremonii ślubu cywilnego. O ile Gabrysia mogła zachować
    swoje panieńskie nazwisko, to dzieci muszą nosić jedno z nazwisk ich
    prawnych rodziców. Wydaje mi się najlogiczniejsze, że Gabuchna
    poślubiając Pyziaka chciała, by dzieci nosiły właśnie nazwisko męża.
    Z tego, co można wnioskować po zachowaniu Gabrysi, po rozwodzie nie
    występowała o ograniczenie władzy rodzicielskiej Janusza nad
    dziećmi, Grzegorz ich nie adoptował, więc automatycznie nikt nie
    wnosił o zmianę nazwisk dziewczynek...
  • lezbobimbo 07.01.09, 17:53
    I tak powstala Pyzunia Pyziak ;PPPPP

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • znowuniedziela 07.01.09, 18:03
    > mało kto z przyczyn estetycznych nazwie dziś dziecko "Ignacy", a
    jeśli chce
    zachować tradycję rodową, to da tak dziecku na drugie
    > imię, a na pierwsze jakoś zwyczajnie.

    Ja właśnie chciałam zachować tradycję rodową. Dlatego mój (z
    przyczyn
    estetycznych)Ignaś NA DRUGIE ma Józef ;)


    no cóż-moje dziecko-lat 8 ma na imię Franciszek Ksawery (dwojga
    imion)-nazwisko bardzo ładne i pasuje, znajomej synek Duszan się
    nazywa-uwazałam, ze pretensjonalne, ale-o dziwo, dzieci sa innego
    zdania, nikt tego Duszanka nie szykanuje ani nie gnębi(a to na
    poziomie skzoły się kiedys-gdy ja byłam mała-zauważało), Ignacy jest
    jeden, jest kilku Oscarów, jest Aniela, Róża, Anabella jest,
    Roksana , Arianna jest, swoją drogą-najbardziej nieudolne jest
    połączenie tegoż Duszanka z nazwiskiem (brzmi śmeisznie, ;)), ale-w
    sumie, co tam ...

    Jesli chodzi o połączenia-to,jak na MM-sądzę-mogłyby byc lepsze...
    Bo Bella Rojek jeszcze w miare brzmi-czy tez Bella Majchrzak,
    natomiast hihihi... Bella Ogorzałka ;))-ale śmeiszne ;))


    co do nazwisk-to nie zauważyłam,żeby Gaba miała dwa nazwiska ...
    Na tomiku Seneki-była pieczątka dr Gabriela Stryba, nie było
    panieńskiego nazwiska, oj nie ...a szkoda, bo to nazwisko ze
    szlacheckim rodowodem ;)
  • nessie-jp 07.01.09, 18:26
    No bo teraz jest moda na takie imiona. Też znam jednego małego Brunona (w moim
    pokoleniu było to popularne imię dla psa), jakiś Oskar też się po okolicy plącze.

    Dęte imiona dla chłopców są równie pretensjonalne, co telenowelowe imiona dla
    dziewczynek, co oczywiście nie oznacza, że nikomu tak dzieci nie wolno nazywać.
    Nie wolno natomiast dyskredytować innych rodzin jako "nieinteligenckich" z
    powodu tego, że nadają swoim córkom imiona Arleta czy Esmeralda, skoro we
    własnej rodzinie ma się Laurę, Arabellę czy Ignacego Grzegorza dwojga imion
    Strybę :)

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • lezbobimbo 07.01.09, 17:59
    nessie-jp napisała:
    > No jak to, panieńskie nazwisko dla córek? Jeszcze by kto pomyślał, >że to>
    nieślubne! Panna z dzieckiem w przyzwoitej >drobnomieszczańskiej rodzinie?>
    Zgroza, toż to zgroza!

    Aaa, no chyba ze tak.
    Myslalam, ze skoro wszyscy mysla o Pyzie per 100% Borejkówna, co to ma "geny"
    CZYSTO Borejkowskie (!!!) to mogliby obie male Pyziakówny przerejestrowac
    automatycznie na Borejkówny po mamie.. nie pomyslalam o dulszczyznie..

    A tak jak piszesz, oprócz zachowania pozorów, sw. Gabunia mogla cierpiec za
    kazdym razem widzac JEGO nazwisko, tego ZLEGO, przyczepione do swych córek (no i
    przezwisko Rózy..)

    > Również nazwisko Stryba wydawało się Borejkom "nieszczególne", >czemu wyraz
    dała bodajże taktowna Natalia w Noelce.

    Hah, ta ich DYSKRECJA i Dobre Wychowanie.. Do kompletu z równie taktowna Pulpa,
    objezdzajaca nawleczonego siostry swej najukochanszej i najswietszej za nie
    takie zapraski na kolnierzu..

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • taria 07.01.09, 18:23
    > Myslalam, ze skoro wszyscy mysla o Pyzie per 100% Borejkówna, co
    to ma "geny"
    > CZYSTO Borejkowskie (!!!) to mogliby obie male Pyziakówny
    przerejestrowac
    > automatycznie na Borejkówny po mamie.. nie pomyslalam o
    dulszczyznie..

    Powtórzę jeszcze raz: o zmianę nazwiska dziecka wnioskować mogą
    jedynie OBYDWOJE prawni rodzice nieletniego (chyba, że nie żyją, lub
    pozbawiono ich/ograniczono władzę rodzicielską) niezależnie od tego,
    czy pozostają w związku małżeńskim, czy nie. Szczerze wątpię, by w
    papierach rozwodowych Janusz umieścił taki wniosek, zwłaszcza, że
    drugiej córki na oczy nie widział. Gabrysia po rozwodzie mogła
    samodzielnie powrócić do panieńskiego nazwiska, ale zmienić je
    dzieciom mogła tylko w porozumieniu z Januszem, z którym nie miała
    przecież żadnego kontaktu.
  • madame-bovary 07.01.09, 19:42
    lezbobimbo napisała:


    > Aaa, no chyba ze tak.
    > Myslalam, ze skoro wszyscy mysla o Pyzie per 100% Borejkówna, co to ma "geny"
    > CZYSTO Borejkowskie (!!!) to mogliby obie male Pyziakówny przerejestrowac
    > automatycznie na Borejkówny po mamie.. nie pomyslalam o dulszczyznie..
    >
    > A tak jak piszesz, oprócz zachowania pozorów, sw. Gabunia mogla cierpiec za
    > kazdym razem widzac JEGO nazwisko, tego ZLEGO, przyczepione do swych córek (no
    > i
    > przezwisko Rózy..)

    Mam nadzieję, że żartujesz?.. Co to za chory pomysł z tym przywracaniem dziecku panieńskiego nazwiska matki, skoro było się w związku małżeńskim i zadecydowało się o nadaniu nazwiska ojca??
    Kojarzy mi się to z kompletnym brakiem klasy, jakimś infantylnym zacietrzewieniem i mściwością, a także próbą naginania faktów na właśną korzyść - chyba że ojciec jest anonimowym dawcą nasienia lub po prostu prawnie nie uznał dziecka. Coś niesamowitego... Na zasadzie "Mamusia ci wystarczy, tatuś nie istnieje"?!
    >
  • lezbobimbo 07.01.09, 19:57
    madame-bovary napisała:
    > Kojarzy mi się to z kompletnym brakiem klasy, jakimś infantylnym zacietrzewieni
    > em i mściwością, a także próbą naginania faktów na właśną korzyść - chyba że oj
    > ciec jest anonimowym dawcą nasienia lub po prostu prawnie nie uznał dziecka. Co
    > ś niesamowitego... Na zasadzie "Mamusia ci wystarczy, tatuś nie istnieje"?!
    > >

    Oczywiscie - przeciez tak wlasnie mysla o Pyziaku Borejkowie - ze jest ZLY a w
    ogóle Pyza ma geny TYLKO borejkowskie, natomiast Laura jest ZLA bo podobna do
    Pyziaka - który dla Gaby NIE ISTNIEJE - ani slowa o nim dzieciom nie mówi ,tylko
    placze po katach przez 20 lat.

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • madame-bovary 07.01.09, 19:23
    nessie-jp napisała:

    >
    > Imiona męskie młodziutkich bohaterów pozytywnych J. też są niesłychanie
    > pretensjonalne -- mało kto z przyczyn estetycznych nazwie dziś dziecko
    > "Ignacy", a jeśli chce zachować tradycję rodową, to da tak dziecku na drugie
    > imię, a na pierwsze jakoś zwyczajnie.

    A tu sie mylisz :) Imię Ignacy (wg. mnie zresztą ładne) jest od kilku lat znów "w modzie" - ja sama znam pewnego 10-latka, który tak się nazywa, a słyszałam także o kilku. nie mówiąc o tym, że kiedy przeczyta sie wywaiad z jakąś "gwiazdą" w babskim pisemku na tematy porodowo-macierzyńskie niechybnie okazuje się, że synek tejże ma na imię Franciszek, Stanisław, Antoni (notabene - mój pierwszy licealny chłopak sprzed 12 lat), Ignacy lub Jan!.. Szczególnie z Frankami to jakaś plaga. Córki osób publicznych to Zosie, Marysie, Wandzie bądź Antosie - z naciskiem na Zosie...
    Moda na staroświeckie, tradycyjne imiona trwa już długo - o ile na początku było to fajne, odświeżajace zjawisko, o tyle teraz wg. mnie to sztampa, a niekiedy snobizm - tyle że wzsyscy nagle maja ten sam "oryginalny" pomysł, hehehe :) Mnie i mojemu mężowi powoli mdło się juz od tego robi - zastanawialismy się ponad dwa lata temu nad Stanisławem dla synka (z uwagi na Stasia Tarkowskiego, Wyspiańskiego, Witkacego), ale zrezygnowaliśmy i jest Wojtuś - po tacie :) I absolutnie nie żałuję, poza tym nie za dużo teraz tych Wojciechów :)
  • nessie-jp 07.01.09, 19:45
    Ależ ja się właśnie z tego "w modzie" wyśmiewam. Owszem, w modzie są imiona
    zadęte, staropolskie, wyachachane i niesłychanie szlacheckie, a najlepiej to po
    pradziadku. Tylko że ta moda jest równie śmieszna, jak moda na Izaury i Esmeraldy.

    Mnie się szalenie podobają imiona Gilbert i Gerwazy. Ale nigdy w życiu nie
    nazwałabym tak dziecka. Nawet, gdyby miało tysiąc pradziadków, a każdy z nich -
    Gerwazy.

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • kkokos 07.01.09, 20:16
    nessie-jp napisała:

    > Ależ ja się właśnie z tego "w modzie" wyśmiewam. Owszem, w modzie
    są imiona
    > zadęte, staropolskie, wyachachane i niesłychanie szlacheckie, a
    najlepiej to po
    > pradziadku. Tylko że ta moda jest równie śmieszna, jak moda na
    Izaury i Esmeral
    > dy.



    a mnie się moda na szukanie imion wśród własnych przodków bardzo
    podoba. i bardziej cenię wybór mojej koleżanki, która dała synowi
    kazimierz po ciotecznym dziadku niż innej koleżanki, która nazwała
    dziecko milan (i miało być tak "ianczej niż wszyscy", a potem się
    okazało, że znajomi znajomych też mają syna milana, ależ był płacz i
    zgrzytanie zębów :)).
  • nessie-jp 07.01.09, 20:22
    > a mnie się moda na szukanie imion wśród własnych przodków

    Ale SZUKANIE imion wśród przodków to trochę co innego -- mnie śmieszą takie
    wielkie 'rody', w których każdy chłopiec jest nazywany imieniem dziadka, a na
    drugie ma po pradziadku i potem na jednym zjeździe rodzinnym pełza 15 małych
    Franciszków Dionizych :)))

    Poznać historię własnej rodziny, poszukać w niej pięknego imienia -- to zupełnie
    co innego, niż bezrefleksyjnie klepać kolejne Ignace, bo to po dziadku.

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • kkokos 07.01.09, 20:31
    przy franciszku dionizym też by mi ręka zadrżała, ale mój syn ma na
    drugie jak jego ojciec i było to dla mnie oczywiste, że tak będzie
    (szczęściem imię neutralne, więc żadnego problemu z tym nie miałam).
    ale oczywiście coś jest w tym, co piszesz.
    ja sama noszę imię bardzo częste w mojej rodzinie, kiedyś bardzo
    popularne, choć rzadkie w moim pokoleniu (za to wiecznie słyszałam
    przedstawiając się swoim rówieśnikom "o, masz na imię jak moja
    mama"). i wszystkie "nosicielki" w mojej rodzinie lubią swoje imię,
    a ja całe życie się z nim męczę. choć akurat nie fakt jego
    powtarzalności w rodzinie mi przeszkadzał, przeciwnie, właśnie
    zabawna była ta konieczność dookreślania, o którą z
    wielu "nosicielek" akurat chodzi. po prostu moje imię wydaje mi się
    brzydkie. choć wiele osób je lubi :)
  • mama_kotula 09.01.09, 01:46
    Cytat
    ja sama noszę imię bardzo częste w mojej rodzinie, kiedyś bardzo
    popularne, choć rzadkie w moim pokoleniu (za to wiecznie słyszałam
    przedstawiając się swoim rówieśnikom "o, masz na imię jak moja
    mama").


    Stawiam na jedno z trojga: Krystyna, Grażyna, Wanda? :)

    --
    Klikanie w gif przyspiesza rozwój wirtualnego smoka.
    http://tinyurl.com/8l8xya/.gifhttp://tinyurl.com/7nfgjx/.gifhttp://tinyurl.com/8lqe56/.gif
  • the_dzidka 20.01.09, 12:50
    Jedyne brzydkie imię kobiece jakie kojarzę, to Genowefa. Masz tak na
    imię? :-)
    A z innej beczki - czytałam w jakiejś gazecie wspomnienia kobiety,
    której prababcia nazywała się uroczo - Eufrozyna Telefanko :-)

    --
    Dzidka

    ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
    poza Internetem. ~~
  • mmaupa 08.01.09, 00:22
    Ej, no przeciez nie musi byc tak jak u Mickiewicza, ze Bartek to syn Macieja, a
    Maciej syn Bartka (a dziewczeta to wylacznie Kachny lub Maryny). Na przyklad w
    naszej rodzinie jest tradycja nadawania imion po przodkach, bez zadnych
    specjalnych regul typu pierwsze po dziadku, drugie po wuju. Po prostu sa imiona
    - po cztery meskie i zenskie - ktore przewijaja sie w kazdym pokoleniu. W
    zwiazku z tym pojawia sie na zjezdzie rodzinnym Michal Jerzy - wuj, Michal -
    kuzyn, Jerzy - dziadek, Witold Jerzy - wnuk, Wiktor Michal - bratanek itd. Nie
    pojawia sie juz niestety pradziadek Michal Witold i wuj Wiktor. Ale oprocz
    Michalow, Wiktorow, Witkow i Jurkow trafia sie na przyklad kuzyn Piotr, ktorego
    rodzice nie uszczesliwili "cudzym" imieniem, bo w koncu nie maja obowiazku. Czy
    cos w tym zlego?

    Poza tym czesc mojej rodziny dostala poprzodkowe imiona zanim staly sie
    popularne (np. kuzynka Julia ma 25 lat, imie dostala po babci), z tym ze nigdy
    te imiona nie byly jednoznacznie "dziadkowe", jak w przypadku Ignasia.

    Zastanawiam sie zreszta, jak duzy wplyw miala MM w spopularyzowaniu imienia Ignacy.

    --
    Don't panic, it's organic!
  • kkokos 08.01.09, 10:58
    > Zastanawiam sie zreszta, jak duzy wplyw miala MM w
    spopularyzowaniu imienia Ign
    > acy.

    myślę, że spory, w końcu te małe ignace to raczej dzieci ludzi
    czytająch, a nie nieczytających :)
  • mmaupa 08.01.09, 12:18
    Zalezy, co czytajacych. Moze jakis celebryt tez ma malego Ignasia? Podejrzewam,
    ze na przyklad bomba zosiowa wybuchla na czesc Foremniak, a nie "Pana Tadeusza".

    --
    Don't panic, it's organic!
  • ready4freddy 16.01.09, 10:07
    hmmm... ja tam mialem w klasie licealnej dwie Zosie 20 lat temu, ale dla mnie to
    bylo imie mojej babci i prababci, babciowe znaczy :) tak jak Ignacy, Wincenty i
    Julian to dla mnie imiona dziadkowe (bardzo eleganckie swoja droga imiona, w
    starym dobrym stylu, cos jak art deco :)
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • madame-bovary 07.01.09, 19:53
    Moim zdaniem zbitki Laura i Róża Pyziak brzmią nieładnie i jednak trochę groteskowo, Arabella Rojek to jakiś koszmarek, Nora Górska (wg. mnie to zdrobnienie od pięknej Eleonory) - też lekko niezrecznie, natomiast reszta imion w Jeżycjadzie (Aniela, Aurelia, Damazy, czy Ida) podobają mi się mniej lub bardziej, ale jakoś mnie nie drażnią. Noo, ale nadawanie dzieciom imion Kristal, Nicole (w polskiej wersji Nikol!), Nikolas, Pamela, Xavier, Denis albo Andżela to czysta WIOCHA i czerstwiactwo! I nie obchodzi mnie, ze to niepoprawne, niehumanitarne oraz nie "ą, ę". Mój zmysł estetyczny cierpi i muszę dać temu wyraz.
  • madame-bovary 07.01.09, 19:58
    Nie uważam też że przytaczana ciągle Isaura i Esmeralda brzmia tak samo źle jak Róża lub Nora - brzmia duzo gorzej :D chyba, że jednak mówimy o zestawieniach z nazwiskami, to wtedy, owszem - zgodzę się.
  • kkokos 07.01.09, 20:12
    madame-bovary napisała:

    > Nie uważam też że przytaczana ciągle Isaura i Esmeralda brzmia tak
    samo źle jak
    > Róża lub Nora - brzmia duzo gorzej :D chyba, że jednak mówimy o
    zestawieniach
    > z nazwiskami, to wtedy, owszem - zgodzę się.


    no nie, imiona nora, melina, mandy (czyt. mendy, oczywiście) oraz
    barak i burak, choć w innych krajach popularne, w polsce zawsze będą
    brzmiały ośmieszająco. z dwojga złego wolałabym esmeraldę, choć
    pretensjonalna, niż norę!
  • madame-bovary 07.01.09, 19:58
    Nie uważam też że przytaczana ciągle Isaura i Esmeralda brzmia tak samo źle jak Róża lub Nora - brzmia duzo gorzej :D chyba, że jednak mówimy o zestawieniach z nazwiskami, to wtedy, owszem - zgodzę się.
  • lezbobimbo 07.01.09, 19:59
    Ale dlaczego w Polsce to takie straszne nadawac imiona modne w anglosaskich
    krajach?
    Brian to w ogóle bardzo szlachetne, celtyckie imie. Nikole, Nikolas oraz Pamela
    dla mnie brzmia, uwaga, bardzo ladnie :) I w niczym nie ustepuja
    grecko-lacinsko-hebrajskim imionom, których w Polsce pelno przeciez.

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • kkokos 07.01.09, 20:08
    lezbobimbo napisała:

    > Ale dlaczego w Polsce to takie straszne nadawac imiona modne w
    anglosaskich
    > krajach?
    > Brian to w ogóle bardzo szlachetne, celtyckie imie. Nikole,
    Nikolas oraz Pamela
    > dla mnie brzmia, uwaga, bardzo ladnie :) I w niczym nie ustepuja
    > grecko-lacinsko-hebrajskim imionom, których w Polsce pelno
    przeciez.
    >

    tradycja - też piękne imię :)
    a kiedy ta pamela ma imieniny? a ten brian - którego zresztą usc ci
    nie zatwierdzi, każąc pisać je w pokracznej formie "brajan" (bo nie
    masz cudzoziemca w rodzinie, jak wiśniewski, dzięki czemu może
    dziecku wpisać Xaviera zamiast Ksawerego)?
    jeśli to fajnie nadawać dzieciom takie imiona, że czasem rodzona
    babcia nie jest w stanie zapamiętać i powtórzyć (a zdarza się,
    zdarza, jeśli babcia jest osobą niewykszałconą i/lub wiekową) to
    dlaczego nie iść dalej i nie dawać dziecom zupełnie dowolnych imion
    nie będących imionami? skoro za nic mamy tradycję w tym względzie,
    to dlaczego nie dać córce wiśnia, a synowi banan, skoro już mają
    starszą siostrę jagodę? (rejestracji wiśni już jakiś usc odmówił)
  • agawa79 07.01.09, 20:17
    Ale przecież te imiona, które uważamy dzisiaj za tradycyjne, kiedyś
    też były nowe! Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy się w
    wyborach imion kurczowo trzymać tego, co dzieciom wpisywali w
    metryki nasi przodkowie.
    Gdybyśmy się mieli trzymać imion naprawdę tradycyjnych i
    oryginalnie słowiańskich, to nazywalibyśmy dzieci na przykład
    Rzepicha i Świętopełk. Cudowne, prawda? :)
    BTW, Wiśnia jako imię mi się podoba. :)
    --
    News from Iraq
  • kkokos 07.01.09, 21:10
    >>>>>>Wiśnia jako imię mi się podoba. :)
    jak gospodarz miał jedną krowę, to była krasula, a jak dwie, to ta
    druga była właśnie wiśnia :) :) (a może jedna była jałówka, a druga
    cielęta rodziła, nie pamiętam :)

    > Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy się w
    > wyborach imion kurczowo trzymać tego, co dzieciom wpisywali w
    > metryki nasi przodkowie.
    toteż się nie trzymamy. zawsze dochodzą jakieś imiona literackie,
    jakieś wpływy obce choćby z mieszanych małżeństw; z czasem zmienia
    się pisownia, z niektórych imion robią się dwa lub trzy; gust się
    zmienia i niektóre imiona odchodzą itd.
    imiona słowiańskie niezupełnie są nasze tradycyjne, bo wraz z
    chrztem dostaliśmy się w inny obszar kulturowy, który dziś uważamy
    za swój i tradycyjny :)
  • agawa79 07.01.09, 21:44
    kkokos napisała:

    >wraz z
    > chrztem dostaliśmy się w inny obszar kulturowy, który dziś uważamy
    > za swój i tradycyjny :)

    A wraz z obecnością różnych "Isaur" i "Esmerald" dostaliśmy się w
    jeszcze inny. :D Poza tym właśnie o tym pisałam - dziś
    imiona "pochrześcijańskie" są swojskie, tysiąc lat temu nie były, i
    nasi przodkowie jakoś się z tym pogodzili. Czemu więc my nie
    moglibyśmy być bardziej otwarci na obce wpływy dzisiaj?

    Aha, dodam, że nie rozumiem, dlaczego nadawanie imion po bohaterach
    literackich jest godne podziwu i naśladowania, ale po bohaterach
    telenowel to powód do wstydu. Taki pogląd to przecież borejkizm
    czystej wody. :p
    ;)
    --
    News from Iraq
  • mmaupa 08.01.09, 00:25
    Zreszta Esmeralda jak najbardziej literackie :)
    --
    Don't panic, it's organic!
  • kkokos 08.01.09, 10:57
    > dziś
    > imiona "pochrześcijańskie" są swojskie, tysiąc lat temu nie były,
    i
    > nasi przodkowie jakoś się z tym pogodzili.

    nazwisk nie mieli :))) więc nie były zbitek typy kopiec arleta :)

    a tak serio - oczywiście, że zmiany są nieuniknione i nawet
    przepisy, do których każdy usc stosuje się mniej lub bardziej
    rygorystycznie, tym zmianom nie zapobiegną. ale z pewnością wszelkie
    zmiany w tym względzie ZAWSZE miały i swych zwolenników, i
    przeciwników - nie wmówisz mi, że nie było tak, iz np. w XVIII w.
    nie było takich, którym nie podobały się wpływy francuskie. tak dziś
    mnie się nie podobają brajany, paskale, nikole i andżele. i wcale
    nie uważam tego za objaw zacofania, a rodziców andżel za
    postępowych :) inny gust mamy i tyle (choć przyznaję, że tamten gust
    mnie śmieszy :))
  • agawa79 08.01.09, 12:57
    kkokos napisała:

    nie wmówisz mi, że nie było tak, iz np. w XVIII w.
    > nie było takich, którym nie podobały się wpływy francuskie.

    Nie wmówię i nawet nie będę próbowała. :) Tylko dla mnie taki "opór"
    przeciw obcym imionom jest niezrozumiały - przecież zmian w języku
    nie da się zatrzymać. Ale nie podoba mi się wyśmiewanie
    takich "dziwacznych" imion - nic dziwnego potem, że dzieci mogą się
    śmiać z "obcego" imienia, skoro słyszą takie słowa od dorosłych
    (choć przyznam szczerze, że to wyszydzanie "dziwnych" imion w
    wykonaniu nieletnich znam głównie z forumowej lektury, w realu jakoś
    nie zaobserwowałam zjawiska).

    A jeszcze co do pisowni "Brajan" czy "Wirdżinia" - no czym się te
    spolszczenia różnią od "Zofii" czy "Katarzyny", czym? :)
    --
    News from Iraq
  • agawa79 08.01.09, 13:18
    Ale, ale, muszę dodać, że nie jestem ekstremalnym liberałem jeśli
    chodzi o imiona. Zszokowała mnie historyjka opisana we "Freakonomii"
    (BTW - polecam) o dziecku, któremu rodzice dali na imię "Shithead"
    (wymawiać się to miało podobno "szetid"). No ludzie! Podobnie
    zdziwiona i zniesmaczona byłam, kiedy czytałam o ludziach, którzy
    chcieli nazwać synka Adolf Hitler. Szkoda, że nie Szatan. :p
    Proponowane gdzieś wyżej imię "Banan" też byłoby ośmieszające (nie
    śmieszne), choć sama zbitka dźwięków brzmi miło dla ucha.;)
    --
    News from Iraq
  • slotna 08.01.09, 18:14
    Alez nazwali tak tego synka! Czytalam o tym, jak cukiernia odmowila wykonania tortu urodzinowego dla niego i oburzeni rodzice skarzyli sie prasie, ze ich dziecko cierpi przez ograniczenie umyslowe cukiernika :D

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • mmoni 14.01.09, 23:36
    Właśnie podobno opieka społeczna zabrała Adolfa Hitlera i jego siostrzyczki
    JoyceLynn Aryan Nation i Honszlynn Hinler Jeannie, sprawa sądowa w toku.
    www.newser.com/story/47864/adolf-hitler-3-removed-from-home.html
    Z drugiej strony, pisarz Jalu Kurek podobno został tak przez ojca na cześć
    klęski rosyjskiej na Jalu w czasie wojny rosyjsko-japońskiej w niezapomnianym
    roku 1904. Jego siostrę rzekomo miała na imię Cuszima, ale za wiarygodność tej
    informacji nie ręczę. Jak widać, c.k. urzędnicy mieli luźniejsze podejście do
    tych spraw.
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no
    border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s
    no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • kkokos 09.01.09, 07:50
    > A jeszcze co do pisowni "Brajan" czy "Wirdżinia" - no czym się te
    > spolszczenia różnią od "Zofii" czy "Katarzyny", czym? :)

    tradycją, oczywiście - na zofię patrzymy od kilkuset lat, na brajana od jakichś
    dziesięciu. a nie raziło cię, gdy po raz pierwszy zobaczyłaś polski zapis
    didżej, wideo, mityng, dżojstik? mnie raziło strasznie, ale to tylko słowa.
    imiona to nie tylko słowa, więc siłą rzeczy rażą bardziej. i dlatego nie
    rozumiem, jak można unieszczęśliwić dziecko takim brajankiem. pewnie z czasem
    się do niego przyzwyczaimy, choć podejrzewam, że za naszego życia pozostanie
    jednak rzadkością. ale za sto lat, kto wie, może same brajanki będą w
    piaskownicy, a imię piotr - w mojej podstawówce co drugi był piotruś - będzie
    ekstrawagancją :)

    i niestety, nic na to nie poradzę, że mnie śmieszy wioletta bzdak. it's beyond
    my control, jak mówił john malkovich :)
  • lezbobimbo 09.01.09, 08:20
    kkokos napisała:
    > > A jeszcze co do pisowni "Brajan" czy "Wirdżinia" - no czym się te
    > > spolszczenia różnią od "Zofii" czy "Katarzyny", czym? :)
    > tradycją,

    W takim razie ja chce córunie nazwac Tradycja!

    >oczywiście - na zofię patrzymy od kilkuset lat, na >brajana od >jakichś>
    dziesięciu. a nie raziło cię, gdy po raz pierwszy >zobaczyłaś polski zapis>
    didżej, wideo, mityng, dżojstik?

    To znaczyloby, ze dawniej Zosia to tez byl "obciach" jak dzisiaj dzojstik?
    Przeciez Brian jako imie celtyckie jest niemalze równie stare co greckie pojecie
    mundrosci.
    A za obrzydliwa, prostacka pisownie nowych imion mozesz podziekowac nie
    rodzicom, ale USC
    wlasnie, które wprowadzilo te dyskryminujaca i bezmyslna regule, psujac malym
    dzieciom imiona na wiele lat. Przeciez rodzice i tak nadadza te imiona, w
    imionach zas nic zlego. Po co USC samo rzuca dzieciom takie zawistne klody pod
    nogi? Syndrom psa ogrodnika czy co? To biurwy na stolku decyduja, bo TAK i
    lepiej wiedza od rodziców? Przeciez to nie sa imiona jakos ponizajace dzieci
    (n.p. jak Stolek czy Pupek) i takimi by nie byly, gdyby nie sam urzad...

    >i dlatego nie rozumiem, jak można unieszczęśliwić dziecko takim >brajankiem.

    Po pierwsze, to USC uchwalilo w swej bezdennej glupocie, ze zywi ludzie maja
    miec taka oblesna pisownie - to USC ich z premedytacja unieszczesliwia, jesli
    juz ktos. Przeciez gdy te imiona sa pisane tak jak nalezy, wcale nie sa glupie,
    ani brzydkie, ani osmieszajace.
    Po drugie, predzej takie osoby jak Ty unieszczesliwia dziecko wysmiewajac sie z
    powodu ich imienia..

    >a imię piotr - w mojej podstawówce co drugi był piotruś - będzie
    > ekstrawagancją :)

    Imie stworzone literacko, przy okazji tlumaczenia? :)

    > i niestety, nic na to nie poradzę, że mnie śmieszy wioletta bzdak.

    Czyzbys holdowala chlubnej polskiej tradycji wysmiewania sie z czyis imion i
    nazwisk, nie dosc snobistycznych dla Ciebie? To nie jest dla Ciebie zywy
    czlowiek, tylko cos glupawego, z czego mozna sie smiac? Co innego dziwne
    zestawienia imion i nazwisk fikcyjnych osób w ksiazce, ale tak z prawdziwych
    ludzi sie naigrawac - to jakos niewyraznie sie czuje, tak samo jak z ta
    wyliczanka z n-klasy. Wiekszosc z tej listy to pewnie jakies male dzieci. Dla
    ich rodziny te imiona sa piekne, nazwisk zas nie zmienili, bo nie ma w Polsce
    pewnie jeszcze takiego zwyczaju, moze nawet nie wiedza, ze moga (lata
    biurwokracji zrobily swoje). Wiec dla ich rodziny te imiona sa piekne (bo w
    oryginalnej wersji zagramanicznej naprawde sa to ladne i normalne imiona!) i dla
    tych dzieci tez beda to piekne imiona, z których mozna byc dumnym - dopiero gdy
    trafia na osoby takie jak Ty, które beda sie wysmiewac z ich pisowni, to dopiero
    wtedy moga sie poczuc nieszczesliwe czy osmieszone. A to wszystko przez USC...
    szkoda ze wszystkie inne
    nieslowianskie imiona tez nie maja tego glupiego przepisu. Juz widze, jak
    piszemy fonetyke grecka czy hebrajska za pomoca liter polskich..
    Uch, jak mnie to wkurza.

    Zreszta, co w niewinnej Wiolecie zlego, o rany? Piekne kwiatowe imie. Tak samo
    jak Jolanta, chociaz pani Jola jest niemal przyslowiowa w Polsce jak dzisiaj
    Krysia - a Jolanta to znaczy Kwiat Fiolkowy po grecku (czyli odpowiednik
    Wiolety) - w Polsce to fiolkowe imie jest ponoc znane od 13ego wieku..

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • ginny22 09.01.09, 10:22
    > A za obrzydliwa, prostacka pisownie nowych imion mozesz
    podziekowac nie rodzicom, ale USC wlasnie, które wprowadzilo te
    dyskryminujaca i bezmyslna regule, psujac malym dzieciom imiona na
    wiele lat

    Bezmyślną? Chodzi o to, żeby pisownia w maksymalnym stopniu oddawała
    wymowę. Głupie to nie jest. Przypomina mi się pewna jednostka
    ludzka, która uparcie imię (i "Izaury" rodem) Leoncio [czyt.
    leoncjo] wymawiała "po polsku", efekt był tragikomiczny jednak. I
    chyba o to chodzi, by nie kaleczyć tych imion, jeśli sa już
    nadawane, wymową [brian] czy wątpliościami, czy młoda dama jest
    [wirginią], czy [wirdżinią].
    BTW w Rosji tak zapisuje się wszystkie zagraniczne imiona.
  • supervixen 09.01.09, 10:32
    Ale taka Virginia na przykład ma źródłosłów łaciński i u nas lepiej
    brzmi (wg mnie, oczywiście) w wersji Wirginia, a nie
    takie 'zangielszczonej'. I dlatego Wirdżinia będzie miała mniejsze
    szanse na zapuszczenie korzeni w Polsce niż Wirginia i na bycie
    uznaną za 'szlachetną'.
    --
    W gruncie rzeczy większość Zorrów to Kwapiszony.
  • kkokos 09.01.09, 19:35
    > To znaczyloby, ze dawniej Zosia to tez byl "obciach" jak dzisiaj dzojstik?

    być może, nie wiem. wbrew pozorom, aż tak stara nie jestem :)

    >>To biurwy na stolku decyduja, bo TAK i
    > lepiej wiedza od rodziców?

    znajomość języków obcych nie należy do obowiązków obywatelskich. więc tak,
    państwo - w tym wypadku w osobie biurw (ładne określenie w ustach kogoś, kto
    mnie gani za brak szacunku dla innych ludzi) - państwo chroni swych obywateli
    przez ośmieszaniem i przez utrudnianiem im życia. zapytaj przeciętnego nosiciela
    obcego nazwiska, choćby tak banalnego jak schmidt, ile ma kłopotów z pisownią,
    jak bardzo w różnych urzędach, recepcjach, u lekarza, a nawet w szkole to
    nazwisko jest przekręcane. pewnie się nie dowiemy, ile kłopotów będą miały
    etiennette i fabienne (nie chodzi już o sam dyskomfort psychiczny, ale stracony
    czas i pieniądze, gdy jakiekolwiek zaświadczenia trzeba będzie wydawać po kilka
    razy, bo będą błędy w imionach).

    > Przeciez gdy te imiona sa pisane tak jak nalezy, wcale nie sa glupie,
    > ani brzydkie, ani osmieszajace.

    mogę się założyć o co chcesz, że jessica byłaby wymiawiana "jesica" lub "jesika"
    przez połowę osób, które by się zetknęły z tym imieniem zapisanym. a połowa
    tych, która to imię by usłyszała, a nie zobaczyła napisane, zapisałaby je i tak
    "dżesika".
    nazwij w polsce dziecko guillaume - przecież to dużo ładniejsze od wilhelma,
    prawda? a skoro uważasz, że można po angielsku, to czemu nie po francusku?? - a
    potem zobaczysz, ile będziesz mieć wersji już w pierwszych miesiącach jego życia
    (meldunek, pesel, rejestracja w przychodni rejonowej, rejestracja u lekarza
    specjalisty, realizacja recepty w aptece, polisa posagowa, zasiłek porodowy w
    zusie, paszport - w każdym dokumencie będzie inaczej). z tego imienia akurat być
    może nie da się zrobić wersji ośmieszającej (a może da, nie chce mi się myśleć),
    ale z wielu obcych się da na pewno.
    i właśnie przed takimi sytuacjami prawo usiłuje obronić obywatela, jeśli jego
    rodzice są tak krótkowzroczni i nieprzewidujący, by nie rzec po prostu głupi.
    o, przypomniała mi się dziewczyna o imieniu denis, o której w warszawskim liceum
    mówiono denis-penis....

    > Po drugie, predzej takie osoby jak Ty unieszczesliwia dziecko wysmiewajac sie z
    > powodu ich imienia..
    nie, nie wyśmiewam się - w tym wypadku jestem w wysokim stopniu hipokrytką i
    potrafię nie śmiać się dolores miednicy w twarz. w środku jednak mnie skręca ze
    śmiechu - i wcale się z tego powodu nie czuję winna.


    > Juz widze, jak
    > piszemy fonetyke grecka czy hebrajska za pomoca liter polskich..
    > Uch, jak mnie to wkurza.

    owszem, zapisujemy fonetycznie za pomocą liter polskich. dlatego pani minister
    spraw zagranicznych izraela ma na imię cipi. w usc by nie przeszło.
    można by oczywiście kombinować po angielsku, tzipi, ale w takim wypadku
    konsekwentnie należałoby pisać tchaykovsky i tereshkova

    > Zreszta, co w niewinnej Wiolecie zlego, o rany?
    nic poza tym, że pretensjonalna.


  • anutek115 09.01.09, 19:52
    kkokos napisała:

    zapytaj przeciętnego nosiciel
    > a
    > obcego nazwiska, choćby tak banalnego jak schmidt, ile ma kłopotów z pisownią,
    > jak bardzo w różnych urzędach, recepcjach, u lekarza, a nawet w szkole to
    > nazwisko jest przekręcane.

    Potwierdzam. Ja jako zła kobieta pozostałam przy nazwisku panieńskim, ale moje
    dzieci nosza nazwisko męża. Nazwisko jest pochodzenia szkockiego i bawię się
    wręcz świetnie wszędzie tam, gdzie musze je podawać w wersji prawidłowej (bo w
    mało ważnych okolicznościach postawiłam kreskę na problemie i niech piszą, jak
    słyszą!). Ile razy musiałam latac z papierami, bo jakies zaswiadczenie było
    nieważne, nie zliczę.


    > > Przeciez gdy te imiona sa pisane tak jak nalezy, wcale nie sa glupie,
    > > ani brzydkie, ani osmieszajace.
    >
    > mogę się założyć o co chcesz, że jessica byłaby wymiawiana "jesica" lub "jesika
    > "
    > przez połowę osób, które by się zetknęły z tym imieniem zapisanym. a połowa
    > tych, która to imię by usłyszała, a nie zobaczyła napisane, zapisałaby je i tak
    > "dżesika".
    >
    > i właśnie przed takimi sytuacjami prawo usiłuje obronić obywatela, jeśli jego
    > rodzice są tak krótkowzroczni i nieprzewidujący, by nie rzec po prostu głupi.

    I znowu sie zgadzam. Lezbobimbo, sama napisałaś "gdy imiona są pisane JAK
    NALEŻY". Wtedy będą też raczej czytane TAK JAK SIĘ JE PISZE, zgodnie z polską
    tradycją. Brian będzie czytany Brian, a Jessica - Jessica, przez"j" i "c".

    Ja w każdym razie nie uwazam zasad panujących w UUSC za szczególnie godne
    potępienia. Znacznie bardziej nie podoba mi się, czemu już tu dawałam wyraz,
    parcie na anglosaskie imiona, skoro wokół taki wybór wszystkich innych :-).

    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • nessie-jp 09.01.09, 22:22
    A ja wam powiem, że już się do tego spolszczonego Brajana przyzwyczaiłam. Już
    tak nie razi. No bo czemu nie? Kiedyś był Kajetan i Genowefa, bo była moda na
    kulturę francuską, teraz jest Brajan i Wiktoria, bo jest moda na kulturę anglosaską.

    Ciekawe, że nikt nie nazywa dziewczynek Szila. Uważam, że w tym przypadku polska
    pisownia jeszcze dodaje uroku temu imieniu :)

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • kkokos 10.01.09, 00:57
    a teraz niespodzianka - cytat z komunikatu rady języka polskiego:

    JESSICA
    Starostwo Powiatowe w Gorlicach
    poprosiło Radę o opinię w
    sprawie „ustalenia pisowni imienia
    Jessica (Dżesika)”. Opinię
    taką przygotował przewodniczący:
    (…) kwestia pisowni imienia
    Jessica została omówiona w
    „Zaleceniach dla urzędów
    stanu cywilnego dotyczących
    nadawania imion dzieciom
    osób obywatelstwa
    polskiego i narodowości polskiej”
    (Komunikaty Komisji
    Kultury Języka Komitetu Językoznawstwa
    PAN, nr 1(4)
    1996). W p. II.6 czytamy:
    „Przy nadawaniu nowych
    imion, na które moda często
    szybko przemija i które mogą
    nie wejść do zbioru polskich
    imion, zaleca się stosowanie
    obcej oryginalnej
    pisowni, np. Dustin, Jessica,
    a nie Dastin, Dżesika”.

    mimo powyższego rada uznała, ze w wypadku imienia sean lepsza polska forma szon
    :) za to zaakceptowała żeńskie imię thea, właśnie w tej pisowni

    rada zaleca również pisownię kewin i oliwier, ale wirginia (przeciwstawiając tę
    formę formie virginia, czyli nie ma tam fonetycznie żadnego dż w środku). rada
    zgodziła się na lottę, ale nie zgodziła się na nadanie chłopcu imienia joszko
    (węgierski józef, ale dla polskiego ucha brzmi jak imię zdrobniałe), luthien
    jako imienia dla dziewczynki. zgodzili się na imię bastian (choć sugerowali, że
    sebastian byłby lepszy). odrzucili imiona katia, masza i nadia jako obce
    zdrobnienia polskich imion. uznali nastazję, bo już w roku 1265 występowała jako
    nastazyja. uznali olenę! odrzucili imię mika (bo jak rzeczownik pospolity) i
    selena (bo angielska forma celiny, a przede wszystkim zbyt podobne do
    rzeczownika pospolitego selen). zamiast imienia quentin zaproponowano kwintyn.

    no i jak, intuicyjnie przeczułybyście takie właśnie decyzje rady języka
    polskiego? ja w połowie przypadków nie :(
  • supervixen 12.01.09, 15:39
    Najbardziej dziwi mnie odrzucenie imienia Nadia. Myślę, że bardzo by
    do polskiego pasowało. A że jest obcym zdrobnieniem imienia, którego
    już nikt nie używa? Brzmi jak samodzielne imię:)

    Co do tych przyjętych to Bastian i Lotta też brzmią dla mnie nieźle,
    ale już Oliwiera chyba zmieniłabym na Oliwera...

    Najbardziej mnie rozbawiło to o selenie:) Jakoś wątpię, żeby każdy
    myślał o pierwiastkach chemicznych na dźwięk imienia Selena:)

    --
    Dunder Mifflin, this is Pam.
  • idomeneo 12.01.09, 16:05
    moi znajomi - Palestyńczyk i Polka - nazwali swoją córeczkę Nadia, bo to imię,
    które brzmi naturalnie i po polsku i po arabsku. Ale to było jakieś dziesięć lat
    temu, a poza tym, jeśli dobrze Was zrozumiałam, to gdy jedno z rodziców jest
    cudzoziemcem, to nie ma problemu z rejestracją obcego imienia, tak?
    --
    Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
    rather walk.
  • nessie-jp 12.01.09, 17:53
    Ciekawe, czy zarejestrowanoby imię Nadzieja :) Można by sobie wtedy zdrabniać
    Nadia... Czy wręcz przeciwnie uznano by, że to rzeczownik pospolity (pospolity!
    nadzieja!) i jako taki nie może być imieniem, tak jak wspomniany tu banan.

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • ginny22 12.01.09, 18:28
    Nadzieja jest jak najbardziej nadawane, nie ma z tym problemu. Sama
    znam dwie.
  • ginny22 12.01.09, 18:26
    > Najbardziej dziwi mnie odrzucenie imienia Nadia. Myślę, że bardzo
    by do polskiego pasowało. A że jest obcym zdrobnieniem imienia,
    którego już nikt nie używa?

    Jak to nikt nie używa? Pojedź na ścianę wschodnią :)

    > Co do tych przyjętych to Bastian i Lotta też brzmią dla mnie nieźle

    Fakt, oba imiona sympatyczne i dobrze mi się kojarzą.
  • emae 11.08.09, 13:29
    Z tego co wiem o etymologii imion, to jest nieprawda, Selena odpowiednikiem
    Celiny? Brzmi trochę podobnie, ale pochodzi z innego języka i oznacza coś
    innego. Choć również ma związek ze sferami niebieskimi :)
  • kkokos 11.08.09, 14:04
    emae napisała:

    > Z tego co wiem o etymologii imion, to jest nieprawda, Selena
    odpowiednikiem
    > Celiny?

    dla mnie tez to grecki księżyc i tyle
    ale usc w szczecinie uznał to za angielską celinę (i nawet podał
    źródło)- w tym linku trzeba wejść na stronę 21:

    www.rjp.pl/download/22a9f1661532f89cb3b3bd8eb3b83144.pdf

    a tu są jeszcze zalecenia ogólne dla usc:

    rjp.pan.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=177
    zgodnie z którymi jak najbardziej rut i noemi są ok. nikt się w tym
    komunikacie nie zająknął nawet o imionach męskich zakończonych na -a
    (z wyjątkiem maria, że można na drugie).


  • dakota77 11.08.09, 14:34
    W tych zaleceniach pojawia sie informacja, ze nie mozna uzywac "x" w
    imionach, musi byc "ks", ale jestem pewna, ze czytalam niedawno, ze RJP
    stwierdzila, ze jednak mozna uzywac x w jezyku polskim.
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
    "You're sweet little eclair on the outside, and a pit bull on the
    inside"- althought, with me, it's only the pit bull part that's true:)
  • meduza7 11.08.09, 19:58
    > W tych zaleceniach pojawia sie informacja, ze nie mozna uzywac "x" w
    > imionach, musi byc "ks",

    A Xawery Dunikowski i Xymena Zaniewska? Chociaż to może było dawno przed
    zaleceniami...
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • ananke666 11.08.09, 14:36
    > zgodnie z którymi jak najbardziej rut i noemi są ok. nikt się w tym
    > komunikacie nie zająknął nawet o imionach męskich zakończonych na -a
    > (z wyjątkiem maria, że można na drugie).

    A Bonawentura to pewnie w kosmos odleciał :p

    --
    Tupecik
  • kanga_roo 12.08.09, 00:28
    a nie, z Bonawenturą nie było problemu jakoś. może dlatego, że jako
    drugie. nasz Jaś jest Janem Bonawenturą :-)
  • kiddy 13.02.10, 00:26
    Daj już spokój tym USC. To Rada Języka Polskiego wydaje opinie na
    temat imion i ona rozstrzyga spory.
  • marslo55 13.02.10, 21:26
    kiddy napisała:
    "To Rada Języka Polskiego wydaje opinie na temat imion i ona
    rozstrzyga spory"
    Coś mi się zdaje, że Dżesika, Brajan i Tadeusz Dąb nie chodzą po
    świecie za aprobatą Rady..
  • ananke666 09.01.09, 11:36
    kkokos napisała:

    > it's beyond
    > my control, jak mówił john malkovich :)

    A propos, co właściwie mówił Valmont? W filmie "to silniejsze ode mnie", w
    polskim przekładzie Boya "to nie moja wina". A po francusku w książce co było?
    --
    Tupecik
  • majself 10.08.09, 11:26
    Z drugiej strony, nazwisko Bzdak jest śmieszne samo w sobie, i trudno do niego
    dobrać imię. Choć Anna Bzdak - czemu nie.
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • nessie-jp 07.01.09, 20:20
    No otóż to, mnie też już bardziej się podoba Esmeralda, niż Laura -- banalna i
    nibywielkoświatowa, choć w zamyśleniu miała chyba być parą od Filona (swoją
    drogą, dobrze, że Ignacy Grzegorz dostał imię po jednym z dziadków, zamiast tego
    Filona literackiego...)

    Po prostu nie pasują mi te imiona -- Laura i Róża -- do bohaterek Jeżycjady,
    które 'powinny' wyróżniać się imionami ciekawymi i intrygującymi, a nie
    banalnymi lub w najlepszym razie udziwnionymi.

    Ponadto Aurelia czy Laura jest, moim zdaniem, imieniem na dokładnie tym samym
    poziomie co Pamela, Linda, albo ta nieszczęsna Arleta, której nie wiedzieć czemu
    się oberwało.

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • slotna 08.01.09, 18:02
    Wiecie co, moja mama mieszka w Irlandii od paru lat i do zeszlego roku zajmowala sie dziecmi - wielokrotnie slyszala w szkole (od Irlandczykow), ze Nikol to takie tradycyjne polskie imie - w tej norze, w ktorej teraz i ja mieszkam sa takie przynajmniej 4 (w kazdym razie o tylu wiem).

    A w ogole to nic nie poradze, ale Arabella i Eleanor to dla mnie staniki. Sorry :) (Swoja droga, moja przyjaciolka niedawno nazwala jedna ze swoich szczurzyc Freya, a wcale nie jest ostanikowana :D (przjaciolka nieostanikowana, nie szczurzyca))

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • dakota77 08.01.09, 18:12
    slotna napisała:

    >(Swoja droga, moja przyjaciolka niedawno nazwala jedna ze swoich szczurzyc
    Freya, a wcale nie jest ostanikowana :D (przjaciolka nieostanikowana, nie
    szczurzyca))

    Moze po prostu lubi mitologie nordycka? Z calym szacunkiem dla dobrych stanikow,
    ale dla mnie bogini to jednak pierwsze skojarzenie.

    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • slotna 08.01.09, 18:20
    No widzisz, a ja sie wywodze z nizin spolecznych i o mitologii nordyckiej nic nie wiem :) Ale poczytam sobie w takim razie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • anutek115 08.01.09, 21:09
    dakota77 napisała:

    > Moze po prostu lubi mitologie nordycka? Z calym szacunkiem dla dobrych stanikow
    > ,
    > ale dla mnie bogini to jednak pierwsze skojarzenie.

    Dokładnie tak, jak dla mnie.

    Ciekawe, czemu mnie to nie dziwi ;-)))).

    O tym, że istnieje stanik o tym imieniu dowiedziałam się z tego forum, a sama z
    siebie nie odważyłabym się tak nazwać żadnego zwierzecia ;-).


    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • lezbobimbo 09.01.09, 01:02
    anutek115 napisała:
    > dakota77 napisała:
    > > Moze po prostu lubi mitologie nordycka?
    > > ale dla mnie bogini to jednak pierwsze skojarzenie. sama z
    > siebie nie odważyłabym się tak nazwac tak zadnego zwierzecia

    Dlaczego nie? Jak dla mnie Freja super imie dla kota (bogini miala wszak wóz
    zaprzezony w skrzydlate koty :))))

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • idomeneo 09.01.09, 01:46
    Cytatlezbobimbo napisała:

    Jak dla mnie Freja super imie dla kota


    ekhem, moja suczka tak się nazywa... ;)
    --
    Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
    rather walk.
  • lezbobimbo 09.01.09, 01:50
    idomeneo napisała:
    >> Jak dla mnie Freja super imie dla kota
    > ekhem, moja suczka tak się nazywa... ;)

    Bogini od piesków i suni to bylaby Hekate. A juz najbardziej po bozemu to chyba
    Anubisia :)

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • kkokos 09.01.09, 07:53
    znam taką, co nazwała swego jamnika apollo :)
  • majself 10.08.09, 11:34
    Ja znam psa Herkulesa... Co zabawne, jest to skarlały kundel z uszami
    nietoperza. Wyjątkowo wredny. Właściciele twierdzą, że imię pochodzi od
    Herkulesa Poirot. Jak by nie patrzeć, padłam ze śmiechu, jak go zobaczyłam.
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • anutek115 09.01.09, 12:19
    lezbobimbo napisała:

    >
    > Dlaczego nie? Jak dla mnie Freja super imie dla kota (bogini miala wszak wóz
    > zaprzezony w skrzydlate koty :))))
    >
    Ach, jakos skandynawscy bogowie wydają mi się zbyt... srodzy i potężni ;-)). No
    nie mogę sobie wyobrazić, że wołam kota "Odyn". Albo "Thor". Choć oba imiona mi
    się podobają. Naprawdę, juz prędzej "Neptun" albo i "Zeus" ;-)))). Taka skaza :-).


    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • slotna 09.01.09, 22:27
    Ja mialam dwie kotki: Milve i Falke
    psa Cahira
    kraba Regisa

    i mame wielbicielke Sapkowskiego :)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • yowah76 12.01.09, 23:11
    Cahira to ja konia kolezance zajezdzalam;) Aczkolwiek niekoniecznie
    musi to pochodzic z Sapkowskiego (w tym przypadku akurat tak), moze
    tez byc skadinad.
    U mnie w rodzinie pretensjonalne dosc imiona nadawalo sie wlasnie
    zwierzakom, rozne tam Matyldy i Pelagie (w zyciu, w zyciu tak do
    swojego kota nie powiedzialam!), teraz mam zolwie - Ezra, Anatema,
    Tiffany (samczyk ostatecznie) i Shelly Belinda ;) plus przebywajaca
    u kolezanki Szarik (piaty pancerny); pies nazywa sie Mucek
    (Nepomucen ;), swoja droga, przypomina sie dziwnie pisemna wypowiedz
    Kaziuka patykiem po sniegu...). Ignaca mialam papuge. Co do zolwi
    jeszcze , kolezanka nazwala zolwice Buba i twierdzi ze to moje imona
    sa bez sensu;) a Tiffany mial pierwotnie byc Camden Pebble i jak
    widac sie powstrzymalam;)
    Kolega kiedys nazwal rybke Podstepny Spaslok, ale teraz sie tego
    wypiera.
    --
    ---------------------------------------------------
    - To wspaniale przyjecie - powiedzial Kwestor do krzesla. - Szkoda,
    ze mnie tu nie ma.
  • alitzja 13.01.09, 17:35
    yowah76 napisała:

    > Kolega kiedys nazwal rybke Podstepny Spaslok, ale teraz sie tego
    > wypiera.

    Moja koleżanka miała rybkę Pinocheta. Kiedy jej się zmarło, urządziła jej
    pogrzeb, spuszczając ją wraz z wodą w toalecie.
    Razem z moją przyjaciółką produkowałam wtedy namiętnie różne prześmiewcze
    wierszyki - więc rybka też dostała swoje epitafium, z którego pamiętam tylko
    fragment:
    "... dziś w klozecie
    pamięć tkwi po Pinochecie".

    --
    "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem fajerwerkiem"
    (Robert Frobisher)
  • agawa79 16.01.09, 10:49
    Moja babcia miała psa, którego nazwała Szamir.
    Nawiasem mówiąc, był to najmądrzejszy pies, jakiego widziałam. :)
    --
    News from Iraq
  • yowah76 12.01.09, 23:04
    A wiecie, kiedy bylam mala moja babcia dokarmiala kotke o imieniu
    Fryzia. Na Warmii to bylo, nie wiem, moglybysie tak w narodzie
    ciagnac jakies skojarzenia? Bo ze moja babcia nic o mitologii
    nordyckiej nie wie tom wiecej niz pewna ;)
    --
    ---------------------------------------------------
    - To wspaniale przyjecie - powiedzial Kwestor do krzesla. - Szkoda,
    ze mnie tu nie ma.
  • klymenystra 10.01.09, 15:55
    Jak nieostanikowana, to trzeba ostanikowac :)
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 95A teznie.
  • kkokos 07.01.09, 20:02
    zaczęło się przecież od celestyny, zwanej w rodzinie cielęciną -
    twarz miałą pospolitą, co z niesmakiem konstatowała co rano patrząc
    w lustro, więc przynajmniej wyróżniała się imieniem. jej siostra
    julia wyróżniała się nie tylko imieniem - ale niewątpliwie
    urodzonych w latach 60. celestyn i julii było baaaardzo niewiele.
    następna była aniela - czyli odwrotnie niż u celestyny, imię
    pospolite (nie w wielkim mieście, ale poza nim tych anielek
    urodzonych w latach 60. pewnie trochę było), osoba niepospolita.
    potem borejkówny - klucz antyczny, imiona niezwykłe, wiadomo - i to
    był bardzo fajny pomysł pani MM. natalia kukulska i moda na natalię
    po płycie z "puszkiem-okruszkiem" trochę ten pomysł zepsuła,
    podobnie jak nagłą moda na patrycje, nadawaną w latach 70. i 80.
    przez różne kopce i im podobne. no ale tego pani MM nie mogła
    przewidzieć.
    a potem to się niestety chyba wymknęło spod kontroli... jeszcze
    aurelia miała być wyróżnikiem i znakomicie pasuje do córki ewy
    jedwabińskiej. ale potem autorka zaszalała...

    teoria, że nora górska (bosz!!!! mój prywatny numer jeden) jest
    eleonorą wydaje mi się prawdopodobna, bo przecież o tym, że bella
    nie jest izabellą też dowiadujemy się znienacka, gdy już czytelnik
    jakoś tam sobie izabellę pewnie w myśli przypasował.

    zauważmy jednak, że pani MM znacznie bardziej krzywdzi wymyślnymi
    imionami dziewczynki niż chłopców. ignaś, józinek i ziutek dostali
    imiona tradycyjne, częściowo rodzinne, to sie jakoś da obronić.
    synowie natalii dostali imiona zwyczajne. florian był potrzebny do
    pary z różą, więc niech mu będzie. ale wydumanych laury, róży,
    arabelli, nory czy eleonory nic nie obroni.
    ach, no jeden damazy też zostal pokrzywdzony!
  • taria 07.01.09, 20:52
    To ja jeszcze w obronie imienia Róża, bardzo dziewczęcego i ładnego.
    W mojej rodzinie są dwie panny o takim imieniu, znam również dwie
    inne, niespokrewnione ze mną Róże, dlatego nie uważam go za
    dziwaczne.
    Po pierwsze, w znanych mi przypadkach Róża jest uwspółcześnioną
    wersją Rozalii, kiedyś bardzo popularnej. Po drugie, nie jest
    brutalnym dźwiękonaśladowczym spolszczeniem jak Kristal czy Brajan,
    i ładnie wpasowuje się w melodykę naszego języka. Po trzecie, pasuje
    zarówno dla małej dziewczynki (Różyczka jest słodka i delikatna) jak
    i dojrzałej kobiety ("Pani Róża" brzmi szlachetnie i dostojnie).
    Poza tym w odróżnieniu np. od Patrycji czy Laury sensownie się
    zrabnia :)
  • nessie-jp 07.01.09, 20:59
    Ale ja właśnie przeciwko banalności Róży protestowałam :) Tzn. obiektywnie
    uważam, że to ładne imię, tylko że takie niejeżycjadowe. Bo ani szlachetnie
    proste (Anna, Katarzyna, Magdalena), ani intrygujące. Przy tych wszystkich
    Melaniach i Idach jakoś tak odstaje.

    A że się zdrabnia, to ja wiem -- miałam chomika, nazywał się Rózia :)

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • sowca 07.01.09, 21:51
    Do imienia Laura mam stosunek neutralny, natomiast Róża uważam za
    jedno z najpiękniejszych imion. Jest śliczne, krótkie, nie
    przesadnie wymyślne, ale i nie banalne jak na przykład Ola (czyli
    moje własne imię... yyy), kojarzy się z pięknem, subtelnością
    i "królewskością". Jeśli będę miała kiedyś córeczkę, to będzie się
    nazywała własnie Róża. Bardzo podoba mi się też imię Rozalia -
    cudowne, brzmi jak muzyka. Ale trochę za bardzo oryginalne, nie
    wiem, czy nazwałabym tak córkę.
    Co do Esmerald czy Arlet, to moim zdaniem kluczowe jest tutaj ich
    kojarzenie z telenowelami.
    --
    zagubieni.pl/content/view/641/90/ --> mój
    artykuł o motywie ojca w serialu "Zagubieni"
  • nessie-jp 07.01.09, 22:18
    > przesadnie wymyślne, ale i nie banalne jak na przykład Ola

    Oszalałaś! :) Ola to jedno z najpiękniejszych, najsubtelniejszych imion! I tyle
    możliwości zdrabniania, tyle opcji narzucania dystansu ("Nazywam się
    Aleksandra") lub zapraszania do bliskości ("Na imię mi Oleńka...")

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • ananke666 08.01.09, 00:28
    Sowca, nie drzaźnij mnie. Ola to bardzo ładne imię, eufoniczne w zdrobnieniu, a
    w wersji Aleksandra także eleganckie, melodyjne. I z tradycjami :) Jeździć mi tu
    będzie po imieniu mojej córki, też!...
    --
    Tupecik
  • sowca 08.01.09, 21:48
    Oj, wybacz Anutku :p ja niestety mam alergię na moje własne imię, a
    żadna z Aleksandr, które poznałam, nie byla sympatyczna, co pogarsza
    sprawę :p chociaz akurat Aleksandra brzmi nieźle, o niebo lepiej niż
    Ola! Akceptuję jeszcze wersję Olcia i Oleńka. Ale tak czy siak,
    utożsamiam się z przezwiskiem (Sowa) tak mocno, że czasem
    mówię: "mam na imię Sowa" :P Na dodatek drugie imię noszę po Babci,
    Helena, co daje zbitkę sienkiewiczowską. Aleksandra Helena. Na
    szczęście nie dałam się na bierzmowaniu namowić na Barbarę :P
    Chcoiaż muszę przyznać, że sa chwile, kiedy błogosławię swoje imię.
    Na przykład wtedy, kiedy mama mi powiedziała, że moj starszy brat
    domagal sie nazwania mnie... Wiesławą!
    --
    zagubieni.pl/content/view/641/90/ --> mój
    artykuł o motywie ojca w serialu "Zagubieni"
  • sowca 08.01.09, 21:50
    Miało być "wybacz Ananke", oczywiście.
    --
    Nie myl zbiegu okoliczności z przeznaczeniem.
  • ding_yun 11.01.09, 15:34
    sowca napisała:

    > > żadna z Aleksandr, które poznałam, nie byla sympatyczna, co
    pogarsza
    > sprawę :p.

    Droga moja, po prostu nie poznałaś jeszcze mnie :))


    --
    Zawisnę wzrokiem na twych ustach, chcesz?
  • sowca 12.01.09, 21:57
    Ding_yun, i Tyś Aleksandra? Wobec tego muszę Cię poznać i zmienić
    opinię o nosicielkach mojego imienia ;)
    PS. Z tego, co wiem, z imieniem Nadia nie ma problemu. Moja osobista
    siostrzenica tak ma na imię i z tego, co zdołałam się zorientować,
    imię to robi się całkiem modne ;)
    --
    Nie myl zbiegu okoliczności z przeznaczeniem.
  • slotna 08.01.09, 18:23
    Rozalie zohydzil mi Boleslaw Prus, niestety. A faktycznie imie ladne i mialo szanse mi sie spodobac.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • tygrys2112 11.08.09, 19:35
    Rany Julek (że użyję zwrotu adekwatnego do wątku)! Ola to świetne
    imię. Aleksandra kojarzy mi się jak najbardziej 'królewsko' i
    wykwintnie. I brzmi pięknie zarówno w pełnym brzmieniu jak i
    zdrobnieniu.
  • croyance 07.01.09, 22:05
    A ja sie zastanawiam, dlaczego MM - z calym tym, pardon, hoplem na
    punkcie Mickiewicza - nie nazwala do tej pory zadnej z
    bohaterek 'Grazyna'?
    --
    'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
    violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
    thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
    rejection and pain and misery and loss'
  • nessie-jp 07.01.09, 22:19
    No. A Maryla?

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • kebbe 07.01.09, 23:49
    croyance napisał:

    > A ja sie zastanawiam, dlaczego MM - z calym tym, pardon, hoplem na
    > punkcie Mickiewicza - nie nazwala do tej pory zadnej z
    > bohaterek 'Grazyna'?

    Hej, no jakto nie :) A Czarna Guślarz Grażyna? Dwa w jednym, rzec by można.
    Manifestacja ciemnej strony mocy :P
    Dziwię się, że do tej pory nikt nie wspomiał imion Szopiątek, którymi
    uszczęśliwiła swoje dziatki kochająca muzykę rodzicielka. Tzn. imiona same w
    sobie mogą się podobać, ale mała dziewczynka o imieniu Hildegarrrda...no sorry,
    ale jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.
  • nessie-jp 08.01.09, 00:02
    Nie no, ja te Fryce to w ogóle wyparłam... Toż to koszmar! Fyrde-dyrde, kurczę.
    Po prostu nie z tej epoki. Wulfcio też.

    Ponadto nie chciałam pyskiem kłapać, żeby się nie okazało, że np. w Poznaniu
    jest silna tradycja nadawania imion germańskich i nikogo te Frydrychsgangi i
    inne Brunhildy nie razą.

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • kkokos 08.01.09, 11:00
    nie nie, szopiątka sa po prostu absolutnie niewiarygodne i tyle!
  • ready4freddy 16.01.09, 00:31
    croyance napisał:

    > A ja sie zastanawiam, dlaczego MM - z calym tym, pardon, hoplem na
    > punkcie Mickiewicza - nie nazwala do tej pory zadnej z
    > bohaterek 'Grazyna'?

    alez nazwala, i to na dodatek Guslarz, pewnie sie ma z "Dziadami" kojarzyc :)
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • idomeneo 16.01.09, 08:13
    R4F wrócił, alive and kicking! :)
    --
    Inside a broken clock, splashing the wine with all the rain dogs, taxi, we'd
    rather walk.
  • ready4freddy 16.01.09, 10:11
    "gdziezes ty bywal, czarny baranie?" :)
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza,
    korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • kadrel 07.01.09, 22:07
    Cóż , dziwaczne, zagraniczne imiona połączone z przaśnymi nazwiskami
    wywolują u mnie coś w rodzaju refluksu estetycznego.

    Nie pojmuję co powoduje takimi rodzicami, którzy oszpecają dziecko
    na całe życie durnym imieniem.
    Jakiś czas temu pozwoliłam sobei na mały research na Naszej Klasie.
    I oto rezultaty , od których włos mi dęba stanął.

    Wśród nas żyją:

    Doriana Grzebień
    Kasjana Psiuch
    Dżesika Drapała
    Dżesika Bober
    Dżesika Koń
    Dżesika Szmalec
    Dolores Ćwielong
    Dolores Gąśior
    Dolores Kura
    Amadeusz Bąk
    Andżelina Bździuch
    Amelia Fiutek
    Ariadna Barszcz
    Malwina Pupka
    Arleta Pupka
    Armando Strączek
    Esmeralda Dorsz
    Donatella Skórka
    Estella Dudek
    Brajan Głab
    Brajan Kisiel
    Brajan Motyka
    Brajan Kokoszka
    Brajan Pogwizd
    Brajan Noga
    BRajan Łopatka
    BRajan Prytko
    Wirdżinia Bąk
    Wirdżinia Gwóźdź
    Wirdżinia Dyrda

    Ech...
  • melmire 07.01.09, 22:13
    Ale tu to nazwiska sa bardziej szpetne niz imiona.
    Kasia Psiuch nie brzmi moim zdaniem o wiele lepiej od Kasjany. Rozumiem rodzicow
    ktorzy uwazaja ze jak juz Bzdziuch, to niech chociaz bedzie Angelina :)
    --
    ...noir comme l'anus de Satan, vicieux comme un reptile nazi...
  • kebbe 07.01.09, 23:54
    Ok, ale np. Magdalena Dyrda imho brzmi lepiej niż Wirdżinia. Inna sprawa, że nie
    ma chyba co podawać takich przykładów z "realu"(choć na n-k bywają też konta
    fikcyjne!), w końcu to nie wina Kasjany i Brajana, że tak im matka z ojcem na
    chrzcie dali...
  • majself 10.08.09, 11:41
    Ja znałam Jagodę Dyrdę. To chyba dość popularne nazwisko. Połączenie mi się podoba.
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • kai_30 08.01.09, 00:06
    O rany!!!! Ale swoją drogą, jakbym miała wyjść za faceta o nazwisku Bździuch, to
    jedynie pod warunkiem, że dzieci nazwisko odziedziczą po mnie. On, jakby się
    upierał, niechby przy swoim został.

    Z drugiej strony, gdybym sama nazywała się Amelia Fiutek, to miałabym dylemat,
    jak babcię laczkiem.

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20721;104/st/20090508/dt/6/k/c1e4/preg.png
  • mama_kotula 09.01.09, 02:06
    kai_30 napisała:

    > O rany!!!! Ale swoją drogą, jakbym miała wyjść za faceta o nazwisku Bździuch, to jedynie pod warunkiem, że dzieci nazwisko odziedziczą po mnie.

    Hihhih.
    Mojego niemęża skrzywdzono podwójnie :D
    Powiedział, że nie oświadczy mi się, dopóki nazwiska nie zmieni.

    A w dodatku ma imię z gatunku, jak to nazywam "nie do mówienia po imieniu" - no przez gardło mi nie chce przejść, od początku naszej znajomości nazwałam go po imieniu raz - jak go przedstawiałam mojej rodzicielce, po czym dostałam makabrycznego ataku śmiechu.
    Przysięgi małżeńskiej sobie zupelnie nie wyobrażam, dostaję dzikiej głupawki na samą myśl.

    Nie znosze takich imion, jeden z moich byłych miał na imię Kazimierz i w użyciu było milion pieszczotliwych określeń, a "Kazik" czy - helpunku - "Kaziu" nie dawało się wymówić.


    --
    Klikanie w gif przyspiesza rozwój wirtualnego smoka.
    http://tinyurl.com/8l8xya/.gifhttp://tinyurl.com/7nfgjx/.gifhttp://tinyurl.com/8lqe56/.gif
  • statecznyy 05.01.10, 18:56
    nie widzę w tym nic ''nieestetycznego''. Raczej tak określibym osobę, która
    pisze takie bezsensowne artykuły....
  • czarna9610 05.01.10, 22:17
    Arabella tak chyba miała na imię bohaterka czeskiej bajki i to był rok 84 czy 83
    więc tak pasowałoby do wieku dziecka Robrojka chyba.
    --
    "W dworcowej poczekalni, na stacji PKP
    lubię posiedzieć czasem
    bo gdzie lepiej czekać jest "
  • zaisa 08.01.09, 04:11
    Ignasiów w przedziale wiekowym 2-3 l poznałam/znam minimum 3. I jednego mojego
    rówieśnika - lat 30 kilka.
    W kwestii nadawania imion "po pradziadkach": Oboje z mężem lubiliśmy swoich
    dziadków, obaj mieli to samo imię, jedyne, notabene, które nie wywołało
    skrzywienia na twarzy męża. I nasz "biedny" syn ma na imię Jan :) Klemensa mąż
    nijak nie chciał;p
    W tej chwili trudno być na placu zabaw (W-wa) i nie spotkać choćby jednego
    Kuby. Janków, Franków, Antków - też często.
    A dzieci w wieku przedszkolnym swobodnie akceptują imiona dla nas dziwaczne.
    Hmmm... z własnego dzieciństwa pamiętam, że jedyna osoba, której dokuczano w
    sposób związany z imieniem miała na imię... Ewa. Ale inne imiona nie "miały"
    głupiego wierszyka "Ewka-konewka, spadła z drzewka. Spadła na kamyczki, połamała
    sobie cycki." Na szczęście nie przypominam sobie tego utworu słyszanego
    częściej. Ale jakoś mi w pamięć się wbił...
  • kkokos 08.01.09, 11:06
    > W tej chwili trudno być na placu zabaw (W-wa) i nie spotkać choćby
    jednego
    > Kuby. Janków, Franków, Antków - też często.

    tak, ale to trochę legenda z tymi jankami - moja przyjaciółka w
    liceum (lata 80.) na 22 osoby w klasie miała 13 agnieszek (chłopców
    w sumie było czterech). i to się nazywa popularne imię! jak
    nazywałam swoje dziecko janem (połowa lat 90.) tez mi wszyscy
    mówili, że janków zatrzęsienie. tymczasem w przedszkolu - janków
    dwóch (łącznie z moim), w podstawówce na cztery klasy w roczniku -
    janków dwóch (łącznie z moim), teraz w gimnazjum jest ich może
    trzech czy czterech w roczniku. więc bez przesady :)
  • supervixen 08.01.09, 11:09
    A moja ośmioletnia chrześniaczka wyznała mi kiedyś, że ma w
    klasie "pięć Wiktorii i jednego Wiktora". Też nieźle:)

    --
    W gruncie rzeczy większość Zorrów to Kwapiszony.
  • slotna 08.01.09, 18:27
    W mojej klasie w liceum, co trzeci chlopak to byl Lukasz. Doslownie (6 z 18).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • kebbe 08.01.09, 18:36
    U mnie było 5 Ań i 4 Kasie. Pamiętam, że w równoległych klasach Jakubów było jak
    psów. Łukaszów i Pawłów też całe stada.
  • mama_kotula 09.01.09, 02:07
    Ja trafiłam na zatrzęsienie Magdalen.
    Na 30-osobową klasę było ich 6.

    --
    Klikanie w gif przyspiesza rozwój wirtualnego smoka.
    http://tinyurl.com/8l8xya/.gifhttp://tinyurl.com/7nfgjx/.gifhttp://tinyurl.com/8lqe56/.gif
  • meduza7 08.01.09, 12:59
    Ale inne imiona nie "miały"
    > głupiego wierszyka "Ewka-konewka, spadła z drzewka.

    Jak nie miały. Jurek ogórek, kiełbasa i sznurek, Jurek do piekła, kiełbasa
    uciekła - sama tak przezywałam brata ;)
    Albo: Agata szmata nogą zamiata, Mateusz wajchę przełóż, Dominika w majtki sika,
    Ania bania proszek do prania itd.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • slotna 08.01.09, 18:29
    Zuzanna stara panna, Marta nic nie warta - ja i najlepsza przyjaciolka znaczy sie :) Rymy to do kazdego imienia sie znajda.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • lezbobimbo 08.01.09, 23:10
    slotna napisała:
    > Zuzanna stara panna, Marta nic nie warta

    Grzechu warta, grzechu warta ;P


    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • slotna 11.01.09, 13:46
    Grzzechu warta to wersja oryginalna ciocio-babciowa :D Gdziezby tam koledze klasowemu to przez usta przeszlo... :))

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • majself 10.08.09, 11:44
    Oj, nie. Do Olgi rymu dokładnego nie sposób znaleźć. Z niewiadomych względów
    przezywali mnie w przedszkolu "Olga - bolga". Szybko przestali - może
    zrozumieli, że nieistniejące słowo nie robi na mnie wrażenia?
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • truscaveczka 06.01.10, 00:03
    My na naszą Olgę, gdy marudzi, mówimy Olgaboga :)
    A jak głośno pije to Gulguś ;)
    I tak dalej. Do róznych przekrętek imienia tak przywykła, że
    odimienne przezwiska w wykonaniu mojego kreatywnego męża (na siostrę
    własną mówi Karolucha - domyślcie się, jak Karolina sie cieszy :P)
    ani innych tFUrczych ludzi nie zrobią na niej wrażenia jak sądzę.
    Olga rzeczwiście z niczym się nie rymuje - nie będzie jak z moją
    siostrą - Hanką-Cyganką, ani moją mamą Ewką Marchewką ;)
    Ani ze mną. Kaśką-Grubaśką ;)
    --
    http://img.userbars.pl/52/10366.jpg
    http://img.userbars.pl/122/24382.jpg
    "Libido jest jak pszczółka Maja - gdzieś jest lecz nie wiadomo
    gdzieee" /by Driadea/
  • villanden 08.01.09, 14:29
    Dla mnie imie Nora to przepiekne, literackie imie (Ibsen!) i jestem
    w stanie je zniesc nawet w polaczeniu z nazwiskiem :-). Przyznam, ze
    sama nie zauwazylabym zgrzytu, tak bardzo mi sie ten "Dom Lalki"
    nasunal :-)

    --
    “In ancient times cats were worshipped as gods; they have not
    forgotten this.” Terry Pratchett
  • supervixen 08.01.09, 14:43
    Mnie też bardzo się Nora podoba. Pewnie bym tak dziecka w Polsce nie
    nazwała, bo jednak to słowa ma w naszym języku ośmieszające
    znaczenie. Ale osobiście nie mam skojarzeń z norą-jamą, gdy
    widzę/słyszę to imię.

    --
    Steve Holt!
  • agawa79 08.01.09, 14:47
    Dla mnie imię Nora wręcz krzyczy "Ibsen, Ibsen!", skojarzenie z jamą
    nie jest natychmiastowe. No i dopiero po dłuuugim namyśle
    dostrzegłam dowcip w zestawie Nora Górska. No faktycznie, brzmi to
    tak sobie, ale imię samo w sobie piękne.
    --
    News from Iraq
  • kkokos 08.01.09, 18:55
    mnie się długo nora kojarzyła wyłącznie ibsenowsko, ale pewnego dnia usłyszałam,
    jak ktoś się z tego imienia wyśmiewał, bo żadnych literackich skojarzeń nie miał
    - i (nic na to nie poradzę!) od tamtej pory skojarzenie z dziurą w ziemi jest
    silniejsze od jakichkolwiek asocjacji literackich.
  • nighthrill 08.01.09, 14:48
    Z racji zawodu przez kilka lat miałam do czynienia z dziećmi urodzonymi w latach
    90. I faktycznie, zaobserwowałam, że "dziwaczne" imiona są popularne - uczyłam
    Sandrę, Doriana, Oskara, Brajana, Majkela, Denisa ( ci dwaj ostatni w dodatku
    mieli na nazwisko tak, jak część garderoby będąca głównym przedmiotem
    zainteresowania lobby biuściastych), kilka Dominik. Obecnie mam ucznia, który
    nazywa się tak samo jak wokalista zespołu Perfect, ale on ma 26 lat - może jego
    rodzice faktycznie nazwali go "na cześć"?

    Moją córkę ( dziecię dopiero w planach jest) zamierzam nazwać Rebeka, ale nie ma
    to nic wspólnego z telenowelami, tylko z naszym żydowskim pochodzeniem. Co
    prawda nazwisko będzie biedaczka miała nie żydowskie, a góralskie, i trochę to
    nie pasuje, ale na serio rozważam to imię. Wydaje mi się pełne czaru i ładnie
    brzmi. Myślałam też o Racheli, z tych samych pobudek, ale nawet nie wiem, czy
    USC by je zaakceptował.
    Uważam, że fajnie jest, jeśli imię podkreśla pochodzenie etniczne/religijne czy
    inne konotacje.
    --
    Bad reputation = good fun.
  • agawa79 08.01.09, 14:57
    Z Sandrą i Dominiką chodziłam do przedszkola na początku lat
    osiemdziesiątych, więc to nie są chyba tak całkiem "współczesne"
    imiona. ;)

    A Rachela, jak podaje Wikipedia, jest notowana w Polsce od 1496
    roku! No chyba USC by się nie czepiał. :)

    Rebeka to śliczne imię, kojarzy mi się z Ewą Demarczyk.
    --
    News from Iraq
  • nikadaw1 08.01.09, 15:23
    Dolores Cura (kura) moim zdaniem brzmi bardzo hiszpańsko, niemal jak Jose Cura,
    a nazwisko zresztą oznacza "ksiądz". to tyle w związku ze śmiesznymi nazwiskami
    z naszej klasy. zresztą takie wyśmiewanie imion i nazwisk przez dorosłych ludzi
    i czepianie się, dlaczego ktoś nazwał dziecko, skoro miał taką ochotę, jest nie
    na miejscu. tak a propos wścibstwa i dyskrecji z innego wątku.


    mam tylko jedną wątpliwość: skąd właściwie wiadomo, że MM wyśmiewa imiona
    Kopców? wiemy tylko tyle, że matka Kopców była zaniedbaną pracowitą kobietą jak
    ni przymierzając Mila, że było tam pełno dzieci pojawiających się co parę lat,
    że prawdopodobnie rodzina była dość biedna kiedyś, teraz nie wiadomo. że mówiąc
    o nich, najpierw używa się nazwiska, a potem imienia, taki znaczek rozpoznawczy
    z czwartego planu. że Kopcowie żyją gdzieś na Jeżycach, są niemal sąsiadami
    Borejków. i że gustują w nietypowych imionach, podobnie jak Borejkowie. ale
    gdzie te przytyki do imienia Esmeraldy czy Pascala? czy to nie nadinterpretacja
    szanownego forum? a Pascal czy Arleta, to przepraszam, z jakiej telenoweli,
    jeden to może na cześć tego od myślącej trzciny? Arleta z kolei chyba na krótko
    wykwitła w latach 80., kiedyś znałam jedną dziewczynkę o tym imieniu, a ostatnio
    nie natykam się na żadną Arletę w moim wieku. gdzie, gdzie to explicite
    potępienie dla Esmerald, Izaur, Kryształów?
    --
    Spacerowiczka
  • nighthrill 08.01.09, 15:37
    Arlettę jedną znam, urodzona w 1980, nie wiem, czy jej imię zostało nadane na
    fali jakiejś telenoweli ( nie pamiętam raczej telenoweli "Arleta"), w każdym
    razie mi się to imię nigdy nie wydawało jakieś niezwykłe...
    W okolicy, w której od dwóch lat mieszkam jest mnóstwo osób o imionach Kamila i
    Kamil, nigdzie indziej się z tym fenomenem nie spotkałam. Dziwne.
    --
    Bad reputation = good fun.
  • nikadaw1 08.01.09, 15:56
    przyszło mi jeszcze do głowy, że może te dziwne imiona to przejaw walki z
    szarzyzną życia, że się tak wyrażę :) panuje przekonanie, nawet na tym forum, że
    ludzi o brzydkich czy popularnych nazwiskach są skazani na neutralne,
    powtarzalne imiona. czy wówczas zwycięża estetyka - trudno powiedzieć, za to
    efekt jest taki, że w Polsce mieszka 20 tysięcy Józefów Kowalskich itp. jak ktoś
    nie jest wybitną jednostką, to trudno mu sie przebić przez google :)
    --
    Spacerowiczka
  • turzyca 10.08.09, 17:48
    popularnych nazwiskach są skazani na neutralne,
    > powtarzalne imiona.

    A szczerze mowiac, to ja wlasnie przy nazwiskach bardzo pospolitych jestem w
    stanie zaakcpetowac nietypowe imiona, Afrodyta Kowalska czy Brunislaw Nowak w
    ogole sie nie rzucaja w uszy. A Afrodyta Szpetna raczej w pamiec zapada.

    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenieciekawy wątek. ;)
  • nessie-jp 08.01.09, 16:34
    > mam tylko jedną wątpliwość: skąd właściwie wiadomo, że MM wyśmiewa imiona
    > Kopców?

    Ze sposobu wprowadzania ich do narracji. Dowiadujemy się więc, że Kopcowie to
    rodzina prymitywna, że córkom z rodziny Kopców stringi wystają ze spodni, że
    starsi członkowie rodziny się ślinią.

    Również ta maniera przedstawiania Kopiec-dziewcząt z nazwiskiem na początku jest
    dla czytelnika wskazówką, że to nie są "odpowiednie koleżanki" dla małych
    mieszczanek Pyziakówien.

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • iwoniaw 08.01.09, 21:03
    komentuje ponadto: "rany boskie, jakie to dziecko ma koleżanki!" Po wizycie u
    Kopców w poszukiwaniu Laury wyjechanej do Torunia. Jeśli to nie jest negatywne
    przedstawienie, to co nim jest?

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • sally.bowles 20.01.09, 13:17
    nessie-jp napisała:
    > Również ta maniera przedstawiania Kopiec-dziewcząt z nazwiskiem na
    początku jes
    > t
    > dla czytelnika wskazówką, że to nie są "odpowiednie koleżanki" dla
    małych
    > mieszczanek Pyziakówien.

    A mnie sie wydaje, że nazwisko przed imieniem to wynik tego, że do
    narracji wprowadza Kopców (konkretnie Kopiec Arletę) Geniusia, która
    chodzi w tym czasie do zerówki. Ja też chodziłam do przedszkola i
    zerówki w latach osiemdziesiątych i zapewniam Was, że nie były to
    przybytki czułej opieki nad wychowankami. Listę wyczytywano
    zaczynając od nazwiska (tak samo zresztą jak w podstawówce). Moim
    zdaniem, Geniusia mówi "Kopiec Arleta", bo ta dziewczynka tak jest
    wyczytywana przez panią kluchę zerówkową.
    A potem wszyscy Kopcowie (czy Kopce?)są tak przedstawiani, żeby
    podkreślić ich przynależność do tej samej rodziny. A że w dalszych
    tomach są to najczęściej postaci przerysowane aż do groteski, to
    inna sprawa.
  • anutek115 08.01.09, 21:12
    agawa79 napisała:


    >
    > A Rachela, jak podaje Wikipedia, jest notowana w Polsce od 1496
    > roku! No chyba USC by się nie czepiał. :)

    A, nie zakładałabym się. Gdzies czytałam wypowiedź mamy, która chciała nazwać
    syna Wit, i pani w USC upierała się, że nie nazwie, bo takiego imienia nie ma.
    Zwątpiła dopiero, jak jej przypomniano Wita Stwosza ;-))).

    Mnie się wszystkie żydowskie imiona podobają, najbardziej Rut i Noemi, no, ale
    to juz nie przeszłoby w żadnym z naszych USC, niestety.




    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • iwoniaw 08.01.09, 21:36
    znam osobiście dwie, jedna po 30., druga mała dziewczynka. O Rut się nie
    wypowiem, ale to chyba jest imię z oficjalnego spisu, którym się posługują USC?

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • nessie-jp 08.01.09, 21:42
    Mogliby zażądać przekształcenia na "Ruta", po polsku... Niby to samo, ale jednak
    nie tak ładnie :(

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • anutek115 09.01.09, 12:01
    nessie-jp napisała:

    > Mogliby zażądać przekształcenia na "Ruta", po polsku... Niby to samo, ale jedna
    > k
    > nie tak ładnie :(
    >
    Jakieś sześć-siedem lat temu odmówiono rejestracji tego imienia znajomym w
    Toruniu i rzeczywiscie kazali zmienić na Ruta. Czego rodzice nie uczynili, bo im
    się w tej wersji juz nie tak podobało.

    Nie wiem, może do tej pory cos się zmieniło...


    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • paszczakowna1 09.01.09, 12:40
    > Jakieś sześć-siedem lat temu odmówiono rejestracji tego imienia znajomym w
    > Toruniu i rzeczywiscie kazali zmienić na Ruta. Czego rodzice nie uczynili, bo i
    > m
    > się w tej wersji juz nie tak podobało.

    Ruta nawet brzmi nieźle (może być Róża, może być Jagoda, niech będzie i Ruta),
    ale nijak się z biblijną Rut nie kojarzy.

    Starotestamentowe imiona często nadawane były w Polsce w czasach reformacji w
    rodzinach protestanckich. Niektóre się przyjęły (Jakub), inne nie, ale w XVI
    wieku na pewno by się sporo Rut znalazło. A USC niech zgłasza pretensje do
    tłumaczy Pisma Świętego, że tego 'a' na końcu nie dodali.
  • mmoni 09.01.09, 13:15
    paszczakowna1 napisała:
    Starotestamentowe imiona często nadawane były w Polsce w czasach reformacji w rodzinach protestanckich. Niektóre się przyjęły (Jakub), inne nie,


    Jakuba nie wiązałabym z reformacją, w końcu to też imię apostoła i świętego kościoła katolickiego. Np. arcybiskup Jakub Świnka (swoją drogą, też ładne nazwisko) został tak nazwany przez swoich rodziców w czasach grubo przedreformacyjnych.

    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • lezbobimbo 09.01.09, 14:00
    Kuba Rozpruwacz, jak bóg Kubie, tak Kuba bogowi itd ;)
    A w sredniowieczu inny polski ksiadz czy biskup mial na imie po prostu Ogier - a
    jego syn nazywal sie Ogierowicz (to bylo tuz przed wprowadzeniem oficjalnego
    celibatu;)
    Same nazwiska w ogóle byly rzadkie, predzej wystepowaly przydomki i przezwiska,
    a przede wszystkim miejsce pochodzenia..

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • ananke666 09.01.09, 14:44
    > Kuba Rozpruwacz, jak bóg Kubie, tak Kuba bogowi itd ;)

    bogu!!!

    > A w sredniowieczu inny polski ksiadz czy biskup mial na imie po prostu Ogier

    O, albo Holger - w Polsce znany jako Ogier Duńczyk :)
    --
    Tupecik
  • lezbobimbo 09.01.09, 14:53
    ananke666 napisała:
    >>jak bóg Kubie, tak Kuba bogowi itd ;)
    > bogu!!!

    Ups, pardon, nie wiem wlasciwie, jak sie prawidlowo odmienia nieistniejace
    pojecia ;PP

    > O, albo Holger - w Polsce znany jako Ogier Duńczyk :)

    Leee, a to moze byl ten sam Ogier? Skoro z Helgi Slowianie zrobili Olge, to z
    Holgera pewnikiem i Ogiera :-D



    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • ananke666 09.01.09, 15:43
    O ile mi wiadomo, Ogier Duńczyk nie był polskim biskupem, tylko duńskim
    rycerzem, synem króla Godfryda i paladynem Karola Wielkiego. W Danii nazywany
    Holgerem, a zamieszanie potęguje to, że być może pierwowzorem imienia było miano
    Autgarius :)
    --
    Tupecik
  • ananke666 09.01.09, 15:44
    A! I bodajże na zamku Kronborg można sobie jego podobiznę pooglądać :)
    --
    Tupecik
  • lezbobimbo 09.01.09, 15:51
    Ach to juz wiem, kto zacz - tozto Holger Danske czyli legendarny, nieistniejacy
    bohater, ktos jak nasz Lech i Czech.
    Kiedy bowiem zyl Karol Wielki, nie istnialo w ogóle cos, co sie mogloby nazywac
    Dunia, ale Tunczyki lubia oczywiscie wysokie koneksje tysiac lat do tylu ;)
    Tunczyki opowiadaja legendy o nim jak o naszym Giewoncie - Holger siedzi pod
    zamkiem Kronborg, w jaskini wapiennej i spi. Kiedy Dunia bedzie w tarapatach, on
    sie ma obudzic i mieczykiem rozpedzic wrogów. Na razie przespal nazistów,
    Prusaków, Anglików i potop szwedzki ;) Podobizna zas to rzezba spiacego rycerza
    w stroju póznosredniowiecznym...

    (no i oczywiscie jakies neonazi wesztunczykowe tutejsze lubia o nim spiewac :(((((

    Polski Ogier to ktos inszy :)

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • ananke666 09.01.09, 17:19
    Tenci jest :) można sobie o nim chansons de geste poczytać. Machał mieczem
    Cortaną, jeździł na Beifrorze, a potem na Papillonie, ocalił sztandar Oriflammę,
    łajdaczył się z Morganą i w ogóle ach och. Ale podobno miał pierwowzór, owego
    Autgariusa właśnie.
    --
    Tupecik
  • klymenystra 10.01.09, 16:27
    Coooo? Czy Ty zartujesz? Oriflamme to poprostu sztandar, a nie nawza wlasna,
    beffroi to rumak, nie imie...
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 95A teznie.
  • nessie-jp 10.01.09, 19:04
    No, ale nie jakiś tam sztandar, tylko konkretny -- sztandar królewski, złoty
    płomień, symbol i w ogóle.

    A co do beffroi to ja anglofonka jestem, ale przysięgłabym, że to miało coś
    wspólnego z wieżą kościelną...

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • klymenystra 10.01.09, 23:44
    hahaha tak tak :) Palefroi to jest rumak :) Magisterka mi sie na mozg rzuca :)
    beffroi to jest baszta :))) hihhi :)
    Ale ten oriflamme mi sie nie podoba, bo zawsze ich bylo wiecej, nie jeden
    konkretny. Wikipedia mowi, ze najpierw mieli go jako flage mnisi z Saint Denis.
    Potem sobie krol zawlaszczyl (obok flagi Francji), a w tym momencie to juz nikt
    nie uzywa tego slowa w pierwotnym znaczeniu. I nawet wtedy oriflamme bylo nazwa
    pospolita, wiec nie widze powodu, zeby z tego imie robic :)
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 95A teznie.
  • ananke666 10.01.09, 20:43
    Oriflamme pisany wielką literą oznacza konkretny sztandar - bojowy proporzec
    francuskich władców, zaginiony w XIV w. bodajże. Owszem, jest to nazwa własna.
    Nic nie poradzę, że tak go nazwali. Podobnie jest z koniem Beifrorem, co ja
    winna, że on tak się nazywał...
    --
    Tupecik
  • klymenystra 10.01.09, 23:46
    Nie mowie, zes Ty winna:) Konia juz wyjanislam, z tym sztandarem to sie nie
    zgodze nadal - moze niektorzy pisali z wielkiej, ale w moich chansons de geste
    czesto gesto pojawial sie z malej :)
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 95A teznie.
  • ananke666 11.01.09, 13:18
    Dałabym sobie łeb uciąć, że była wielka litera, tam chodziło o proporzec Karola
    Wielkiego. Sklerozę mam?... możliwe, nie będę się upierać, zwłaszcza, że nie mam
    pod ręką książki ;)
    --
    Tupecik
  • meduza7 11.01.09, 16:13
    > Oriflamme pisany wielką literą oznacza konkretny sztandar - bojowy proporzec
    > francuskich władców,

    A ja zetknęłam się kiedyś z wersją "oriflama" - właśnie tak, spolszczone, z
    małej litery i oznaczające chyba JAKIŚ proporzec (nie ten konkretny), choć nie
    jestem pewna, nie pamiętam kontekstu.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • paszczakowna1 09.01.09, 19:12
    > Jakuba nie wiązałabym z reformacją, w końcu to też imię apostoła i świętego koś
    > cioła katolickiego. Np. arcybiskup Jakub Świnka (swoją drogą, też ładne nazwis
    > ko) został tak nazwany przez swoich rodziców w czasach grubo przedreformacyjnyc
    > h.
    >

    Masz rację, Jakub to przecież apostolskie imię. Rafał zatem. Daniel. Samuel. (W
    swoim czasie popularne, później wyszło z użycia.)
  • lezbobimbo 09.01.09, 01:04
    Pardon, skoro uznali w tym roku JARZYNE, Calineczke i Niunie, to jakim prawem
    mieliby sie czepiac Rut albo Noemi? Zwlaszcza, ze to ostatnie moze sie kojarzyc
    ze slawnymi paniami o imieniu Naomi..

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • kkokos 09.01.09, 07:33
    > Mnie się wszystkie żydowskie imiona podobają, najbardziej Rut i Noemi, no, ale
    > to juz nie przeszłoby w żadnym z naszych USC, niestety.

    a nieprawda!!!!! :) :) :)
    znam jedną rut (około dwudziestki) i jedną noemi (około trzydziestki). nie są
    rodziną, choć obie rejestrowane w usc w warszawie (może w małym miasteczku
    byłoby trudniej, nie wiem).
  • mmoni 09.01.09, 11:41
    kkokos napisała:

    >> Mnie się wszystkie żydowskie imiona podobają, najbardziej Rut i Noemi, no ale to juz nie przeszłoby w >>żadnym z naszych USC, niestety.

    > a nieprawda!!!!! :) :) :)
    > znam jedną rut (około dwudziestki) i jedną noemi (około
    > trzydziestki). nie są rodziną, choć obie rejestrowane w usc w
    > warszawie (może w małym miasteczku byłoby trudniej, nie wiem).


    Ja znam (nieosobiście, tylko z publikacji) prof. Rutę Nagucką.

    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • nessie-jp 08.01.09, 16:39
    > Moją córkę ( dziecię dopiero w planach jest)
    > zamierzam nazwać Rebeka

    Jeszcze proponuję rozważyć Esterę :) Przepiękne imię, pełne jakiejś takiej
    wewnętrznej godności, a na ile się orientuję -- również mocno zakorzenione w
    tradycji judaistycznej.

    Rebeka ładnie brzmi w całości, ale czy ona nie zostanie Rebcią? ;o)

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • kkokos 08.01.09, 18:47
    > Myślałam też o Racheli, z tych samych pobudek, ale nawet nie wiem, czy
    > USC by je zaakceptował.
    jak najbardziej - kilkanaście lat temu były kłopoty z imionami biblijnymi
    kończącymi się na -el, bo usc przerabiał na bliższe polskiej tradycji, np. nie
    można było dać synowi rafael, bo usc się upierał: rafał. ale teraz i to się
    mogło zmienić - argument, że rodzicie związani są z taką czy inną kulturą
    działa. co prawda rodzice znanej mi ze słyszenia dolores miednicy nic wspólnego
    z krajami ibero nie mieli...
  • sowca 08.01.09, 21:56
    Rachela jest prze- ślicz- ne! Rebeka mniej mi się podoba, ale też
    ładne. Mnie się podoba imię Sara, ale zauważyłam, ze mnóstwo psów
    tak się własnie wabi :P
    --
    zagubieni.pl/content/view/641/90/ --> mój
    artykuł o motywie ojca w serialu "Zagubieni"
  • ginny22 09.01.09, 01:36
    Sandra to raczej lata 80., Dominika też. Reszta faktycznie
    nowomodna ;) Ale dlaczego niby imię wokalisty Perfektu ma być takie
    dziwne?

    > Myślałam też o Racheli, z tych samych pobudek, ale nawet nie wiem,
    czy USC by je zaakceptował.

    No bez przesady, imię w Polsce znane, z tradycjami, także
    literackimi.
  • lezbobimbo 09.01.09, 01:48
    ginny22 napisała:
    >Sandra...

    Jak dla mnie tez ladne imie, i w ogóle skrót od Oli :)

    >Ale dlaczego niby imię wokalisty Perfektu ma być takie > dziwne?

    Grzegorz Markowski, ojciec Patrycji? Strasznie dziwne, jak tak mozna w ogóle
    osmieszac male dzieci... ;PPP


    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • ginny22 09.01.09, 01:56
    > Grzegorz Markowski, ojciec Patrycji? Strasznie dziwne, jak tak
    mozna w ogóle osmieszac male dzieci... ;PPP

    Prawda? :P Zresztą Grzegorz to jedno z moich ulubionych imion
    męskich, powazny typ dla ewentualnych potencjalnych potomków. I
    Grzegorzów zrodzonych w latach 80. kilku znam, same fajne chłopaki :)
  • kkokos 09.01.09, 08:00
    jeśli dobrze zrozumiałam, chodzi o unikanie zbitek typu juliusz słowacki czy
    fryderyk schoppe. grzegorz markowski to nie ten kaliber, oczywiście, ale zasada
    ta sama.
  • nighthrill 09.01.09, 12:28
    Dobrze zrozumiałaś, nie chodzi o samo imię - w imieniu Grzegorz nie ma nic
    niezwykłego. Chodzi o tożsamość imienia i nazwiska z danymi sławnej osoby. i
    zastanawiam się, czy to było celowe...
    --
    Bad reputation = good fun.
  • nighthrill 09.01.09, 12:23
    Imię jak imię, ale ona ma imię i nazwisko jak wokalista Perfectu:) Mówi, że
    ułatwia mu to w sumie życie...
    A, i znam też Kasię Kowalską, ale to chyba popularne połączenie.
    --
    Bad reputation = good fun.
  • ginny22 09.01.09, 12:35
    > Imię jak imię, ale ona ma imię i nazwisko jak wokalista Perfectu:)

    A, to nie zrozumiałam :) Ale Grzegorz Markowski to jednak w sumie
    pikuś przy znanym nam tu doskonale Fryderyku Schoppe, bo w tym
    pierwszym przypadku i imię, i nazwisko popularne, a drugi stanowi
    dowód, że rodzice go nie kochali :P
  • kkokos 09.01.09, 18:51
    > A, i znam też Kasię Kowalską, ale to chyba popularne połączenie.

    katarzyna kowalska: na naszej klasie w przedziale wiekowym 20-30 - 571 sztuk.
    wcześniej patrzyłam w przedziale 20-40, ale n-k mówiła, że za dużo wyników i
    trzeba zawęzić kryteria :)
  • carlissima 08.01.09, 17:28

    Mnie się zawsze wydawało, że (przynajmniej w początkowych tomach), te trochę
    oryginalne imiona musiały być "oswajane" przez rodzinę czy znajomych- i stąd tak
    wiele ksywek i przezwisk. Cielęcina, Nutria, Pulpa, Dambo... trochę na zasadzie
    "rodzice zaszaleli, ale trudno do czterolatka zwracać się per Damazy/Hildegarda,
    więc...".

    Rozumiem, że takie zdrobnienia to wyraz czułości i zażyłości, ale np. u
    Borejkówien jest to tak częste, że zastanawiam się, czy ten klucz łaciński czy
    literacki nie jest trochę "na siłę" (żeby się Ignacowi przypodobać, hehe) i czy
    potem nie trzeba wymyślać nowych, bardziej swojskich imion, takich do
    codziennego użytku.

    I jeszcze chciałam zauważyć, że Laura Pyziak chyba też nie była taką fanką swego
    imienia i nazwiska, skoro sama siebie ochrzciła Tygryskiem :)
  • kebbe 08.01.09, 18:02
    carlissima napisała:
    >
    > I jeszcze chciałam zauważyć, że Laura Pyziak chyba też nie była taką fanką sweg
    > o
    > imienia i nazwiska, skoro sama siebie ochrzciła Tygryskiem :)

    za to Pyzunia nie lubiła "Pyzuni" i wcale sie jej nie dziwię...
    Ksywka Pulpa czy Pulpet, niezależnie od intencji zdrabniającego, jest moim
    zdaniem także średnio udana, a jeśli już, to powinna funkcjonować (w mojej
    opinii) tak max do trzeciego roku życia Patrycji Lidii.
  • mama_kotula 09.01.09, 02:15
    Cytat
    za to Pyzunia nie lubiła "Pyzuni" i wcale sie jej nie dziwię...
    > Ksywka Pulpa czy Pulpet, niezależnie od intencji zdrabniającego, jest moim zdaniem także średnio udana, a jeśli już, to powinna funkcjonować (w mojej opinii) tak max do trzeciego roku życia Patrycji Lidii.


    A to zależy.
    Na fali popularnego niegdyś serialu animowanego dla dzieci "Wuzzle" (kto pamięta?) przezwałam się Hipką - no mała byłam, gruba, miałam z 9 lat i sporo dystansu do siebie.
    Po czym rodzina przechrzciła mnie na Hipolita. Hipolit funkcjonował bardzo długo, zamiennie z Kotulą (którą byłam odkąd pamiętam, przez mojego śp. dziadziusia). Nie przeszkadzało mi to.

    Aż któregoś dnia czytałyśmy z siostrą ksiażkę o imionach, gdzie znalazłyśmy przecudnej urody imię "Hipacy".

    Koniec, poskładałyśmy się obie ze śmiechu, przysięgłyśmy uroczyście, że która będzie miała syna, to nazwie go Ignacy Hipacy. Po czym ja - czyli Hipolit - jakoś automatycznie stałam się Hipacym. Dla mojej siostry jedynie.

    I siostra mówi tak na mnie do tej pory, co przyjmuję z rozczuleniem :D:D:D
    "Hipacyku kochany" - <lol>...

    A pulpa od jakiegoś czasu bardzo pozytywnie mi się kojarzy, z enginem pulpcore, na którym powstała jedna z moich ukochanych zapychających czas gier pt. "Milpa".

    --
    Klikanie w gif przyspiesza proces rozwoju wirtualnego smoka.
    http://tinyurl.com/77nsa5/.gifhttp://tinyurl.com/95drz8/.gifhttp://tinyurl.com/8outba/.gif
  • lezbobimbo 09.01.09, 02:27
    Hipacy! Czysta Przepieknosc!! Co to byla za ksiazka? Zaplonelam checia poznania :)

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • croyance 10.01.09, 20:02
    Nie powinnam wypowiadac sie w kwestii imion zagranicznych, bo to
    inna bajka, ale pracowalam kiedys z facetem, ktory na imie mial
    Gurukrishnan, i wszyscy mowili na niego Guru :-D

    --
    'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
    violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
    thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
    rejection and pain and misery and loss'
  • kebbe 08.01.09, 18:12
    carlissima napisała:

    Rozumiem, że takie zdrobnienia to wyraz czułości i zażyłości, ale np. u
    Borejkówien jest to tak częste, że zastanawiam się, czy ten klucz łaciński czy
    literacki nie jest trochę "na siłę" (żeby się Ignacowi przypodobać, hehe) i czy
    potem nie trzeba wymyślać nowych, bardziej swojskich imion, takich do
    codziennego użytku.

    Ha, widzisz carlissimo, tu zjawisko ma inną podstawę: w kochającej rodzinie
    obowiązkowo muszą fukcjonować tego rodzaju kryptonimy familijne! Jeśli matka
    zwraca się do swego dziecka pełnym imieniem li i jedynie, to znaczy, że coś musi
    być z nią nie tak-vide rozmowa Dmuchawca z Ewą Jedwabińską w OwR. Jeżeli mówi
    Pulpo, Pyzo lub (o zgrozo jakoś tak to szło) Ciapciuszku to znaczy, że dobra,
    kocha i trzyma pion moralny.
    (mojego imienia nie pozwoliłam NIGDY zdrabniać, nikomu!nawet jak byłam bardzo
    małym "Ciapciuszkiem")
  • carlissima 08.01.09, 18:17
    ciapusiem, ciapusiem!!! Mała Aurelia musiała być Pyzą lub Ciapusiem, wg
    Dmuchawca :) No i tak, zapomniałam o uniwersalnej teorii wszystkiego panującej
    na Jeżycach.

    --
    Always glad to share my ignorance, I've got plenty.
  • lezbobimbo 09.01.09, 01:14
    kebbe napisała:
    > Ha, widzisz carlissimo, tu zjawisko ma inną podstawę: w kochającej rodzinie
    > obowiązkowo muszą fukcjonować tego rodzaju kryptonimy familijne! Jeśli matka
    > zwraca się do swego dziecka pełnym imieniem li i jedynie, to >znaczy, że coś
    mus>i> być z nią nie tak-vide rozmowa Dmuchawca z Ewą >Jedwabińską w OwR. Jeżeli
    mówi> Pulpo, Pyzo lub (o zgrozo jakoś tak >to szło) Ciapciuszku to znaczy, że
    dobra,> kocha i trzyma pion >moralny.

    Tylko ze potem MM wdziecznie sama ukrychala kregoslup wlasnej teorii
    wszystkiego, bo malego Motylka-geniuszka przez pare tomów tytulowano - w tej
    jakze kochajacej sie rodzinie - pelnym imieniem i to podwójnym:
    maly Ignacy Grzegorz... Nawet jego ojciec sie zdrabnia, a ten.. tak powaznie..

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • kkokos 09.01.09, 07:35
    > malego Motylka-geniuszka przez pare tomów tytulowano - w tej
    > jakze kochajacej sie rodzinie - pelnym imieniem i to podwójnym:
    > maly Ignacy Grzegorz... Nawet jego ojciec sie zdrabnia, a ten.. tak powaznie..

    i teraz nie wiadomo, czy podchodził do siebie tak serio, bo go tak nazywano, czy
    też nazywano go tak, bo podchodził do siebie serio...
  • kebbe 09.01.09, 09:28
    lezbobimbo napisała:

    > Tylko ze potem MM wdziecznie sama ukrychala kregoslup wlasnej teorii
    > wszystkiego, bo malego Motylka-geniuszka przez pare tomów tytulowano - w tej
    > jakze kochajacej sie rodzinie - pelnym imieniem i to podwójnym:
    > maly Ignacy Grzegorz...

    Nie wszyscy. Motylek przepoczwarzył się w Miągwę, pamiętajmy. Choć tylko w
    niektórych kręgach, rzecz jasna :P
    No i dziadek mówi do niego Ignasiu. Pewnie żeby zaznaczyć, że on jako Ignacy
    jest tylko jeden sub sole.
  • mamarcela 08.01.09, 18:56
    1. Kiedy niemal 40 lat temu moja rodzona ciotka poszła zarejestrować swojego
    pierworodnego pani w USC w głowę się aż stukała, że młoda, że artystka i dziecko
    unieszczęśliwia. Przy drugim synu rozwrzeszczała się rodzina wuja, ze żydowskie
    i w ogóle, co to za imię dla faceta, które się zdrabnia z końcówka. Ciotka się
    uparła i moi urodzeni na początku lat 70 kuzyni noszą imiona, które
    dwadzieścia lat później były najczęściej nadawanymi imionami męskimi w Polsce
    (skądinąd bardzo piękne) - Mateusz i Jakub.
    2. Wydaje mi się, ze pierwotnym zamierzeniem MM było podkreślenie literackości
    i jedyności swoich bohaterek. Celesty na żak jest jedyna na świecie, podczas gdy
    Magda, czy Agnieszka Żak miałaby zapewne wiele realnych sobowtórów. Poza tym MM
    używa dość konsekwentnie w przypadku żeńskich bohaterek, za wyjątkiem Patrycji i
    faktycznie dość nieszczęśliwej Arabelli, ale za to łącznie z Różą i Laurą a
    także Janiną i Anielą, imion mocno zakorzenionych w polskiej tradycji, tylko
    wśród rówieśnic bohaterek rzadko albo bardzo rzadko nadawanych.
    3. Poza tym coś jest w tej magii imion Ursuli le Guin. Faktycznie rzadkie, ale w
    miarę proste i niepretensjonalne determinuje w pewnym stopniu nasza postawę
    wobec świata. Z obserwacji rówieśników moich dzieci widzę, że te, które noszą
    rzadkie imiona czuja się w jakiś sposób wyjątkowe i łatwiej zapamiętywalne.
    Obserwuje to również u własnego potomstwa - córka imienniczka jednej z bohaterek
    MM (choć z zupełnie innych powodów) była w młodszych klasach podstawówki nieco
    niezadowolona, ze nazywa się "jak nikt", ale potem zaczęła w internecie szukać
    osób noszących to samo imię, a teraz obnosi swoje imię jak biżuterię. I jest
    bardzo dumna, ze wykładowcy na dwóch wydziałach pamiętają z całej grupy ja
    niemal zawsze jako pierwszą i to właśnie jako "kobietę z imieniem". Natomiast
    młody z dokładnie tych samych powodów ubolewa, że ktokolwiek, co zrobi w klasie
    zaraz jest na niego, bo jego imię wpada w ucho.
    --
    "widziałem kiedyś nawet operę to wszystko po jaką cholerę?"
  • libusze 08.01.09, 19:09
    "Ja nie jestem Polucek, tylko Jędrek" : ))) Nie mogłam się powstrzymać : )
  • wushum 08.01.09, 22:07
    Ostatnio czekając na wyniki badań w przychodni słyszałam, jak wołano dziecko o
    imieniu "Krystal". Pomyślałam wtedy, jak to rodzice nie myślą co "zgotowali"
    potomstwu. Nie powiem, wyjątkowe imię, ale dziecko ma przekichane. Myślę, że
    Krystal jeszcze będzie marzyć o przeciętnym imieniu. Nie mówiąc już, o pewnego
    rodzaju ukierunkowaniu jego przyszłości. Czy ktoś będzie poważnie traktował
    Krystal, jako dorosłą osobę? Np naukowca? Muszę przyznać, że dostałam imię
    bardzo "polskie", nie znałam rówieśniczek o takim imieniu, najwyżej babcie i
    matki koleżanek. Był czas, kiedy marzyłam, żeby mieć na imię po prostu Ewa. Więc
    współczuję każdemu dziecku, którego rodzice chcą się wykazać inicjatywą.
    Imiona nadawane przez MM im dalsze tym dziwniejsze najpierw "pachniały mi" "Złym
    Tyrmanda, gdzie pełno takich tworów, potem zaczęło mnie to irytować /nie
    przepadam za imieniem Róża, brzmi jak banał, no i Róża taka jest, o Norze nie
    wspomnę, bo ten zestaw mnie mierzi i już zapowiada, że szykuje nam się kapryśna
    artystka teatralna/. Teraz już traktuję to, jak fantasy, więc mnie tak nie
    porusza, ale zawsze dobra jest zasada, że im mniej tym lepiej. W życiu może te
    imiona są "wyjątkowe", ale taki natłok u MM sprawia, że ubywa im wyjątkowości.
    Wolę ciekawe postacie, o zwykłych imionach, niż papierowe o imionach
    najdziwniejszych.
    :)
  • nessie-jp 08.01.09, 22:15
    Założę się, że Krystal od 10 roku życia wzwyż będzie się przedstawiać jako
    Kryśka i pilnować, żeby przypadkiem nikt się nie dowiedział o jej wstydliwej
    tajemnicy :/

    Miałam kolegę, Remigiusza. I innego jeszcze, Patrycjusza. Nie Patryka,
    Patrycjusza. I jeszcze plątał się po okolicy Arkadiusz, o czym dowiedziałam się
    po 5 latach znajomości, bo chłopak wszystkim przedstawiał się "Tomek". Po prostu
    wtedy takie imiona były śmieszne, raziły.

    W drugą stronę, opowiadała mi znajoma z USA, jaką straszną krzywdę zrobili
    rodzice jednemu zawodnikowi sportowemu, nadając mu imię Marian. Dziewczyńskie
    imię! Jak ukochana Robin Hooda! Wyjaśniałam, że facet ma polskie korzenie, a u
    nas to imię nie dość, że męskie, to jeszcze raczej dla wuja, a na pewno nie dla
    ukochanej Robin Hooda :) Ale ona miała rację -- w tamtych warunkach, w tamtej
    kulturze i w tamtym języku to imię jest śmieszne i robiło dziecku krzywdę. Tak
    samo, jak u nas razi dziwactwem Krystal.

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • nessie-jp 08.01.09, 22:45
    No ale teraz! A 30 lat temu to był straszny obciach :)

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • ready4freddy 16.01.09, 10:16
    co rozumiesz przez "30 lat temu", tzn. ktory rocznik? ja znalem jednego
    Remigiusza 20 lat temu, czyli w czasach podstawowki (jego i mojej :) i bylo to
    normalne imie, tylko rzadkie (w porownaniu z Marcinem, Tomkiem czy Michalem).
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza,
    korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • ginny22 09.01.09, 01:49
    > Miałam kolegę, Remigiusza. I innego jeszcze, Patrycjusza. Nie
    Patryka, Patrycjusza. I jeszcze plątał się po okolicy Arkadiusz, o
    czym dowiedziałam się po 5 latach znajomości, bo chłopak wszystkim
    przedstawiał się "Tomek".

    A wiesz, to zależy jednak od człowieka. Znałam niegdyś Aureliusza,
    nie miał żadnego problemu z akceptacją własnego imienia, inni też
    nie mieli. Co więcej, jedyne dopuszczalne przez owego młodziana
    zdrobnienie brzmiało "Ariel", co też sie kojarzy nieszczególnie (bo
    przecież nie z Szekspirem...).
  • daria275 09.01.09, 08:19
    Witam Was - czytam od dawna, a piszę po raz pierwszy, bo bardzo
    ciekawie rozwinęła się dyskusja. Uwaga słuszna - wszystko zalez od
    człowieka - też znam jednego Aureliusza - i to bardzo dobrze nawet,
    bo to mój brat. Nikt nigdy nie miał żadnych problemów z tym
    imieniem - ani w przedszkolu, ani na podwórku (a był to lata 80.) -
    i tylko do tej pory członkowie dalszej rodziny nie mogą przebrnąć
    przez ten dziwny rozkład samogłosek i uparcie tytułują go
    Auleriuszem :). Nigdy też nie przyszłoby mi na myśl, żeby jako
    zdrobnienia użyć Ariela - funkcjonującego wszak jako imię
    samodzielne.
    I ja swego czasu miałam sentyment do Remigiusza - za sprawą "Dziwna
    jesteś, Karolino..." - niestety bolesna konfrontacja z
    rzeczywistością w postaci kolegi (kolegi?) z pracy o tym imieniu
    kazała mi zweryfikować dotychczasowe przekonania :)
  • ginny22 09.01.09, 10:12
    > Nigdy też nie przyszłoby mi na myśl, żeby jako zdrobnienia użyć
    Ariela

    Hm, mnie zasadniczo nie przychodziło na mysl żadne zdrobnienie,
    które można utworzyć od imienia Aureliusz. Zdrabniacie je jakoś w
    rodzinie?
    A Ariel to było na życzenie samego zainteresowanego.
  • lezbobimbo 09.01.09, 10:17
    ginny22 napisała:
    > Hm, mnie zasadniczo nie przychodziło na mysl żadne zdrobnienie,
    > które można utworzyć od imienia Aureliusz.

    Ciapuś!
    Geniuś albo Orelek ;PPP

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • ginny22 09.01.09, 10:27
    > Ciapuś!
    > Geniuś albo Orelek ;PPP

    AAAAA! :D Ale ja go lubiłam... ;)
  • daria275 09.01.09, 10:52
    ginny22 napisała:

    > > Nigdy też nie przyszłoby mi na myśl, żeby jako zdrobnienia użyć
    > Ariela
    >
    > Hm, mnie zasadniczo nie przychodziło na mysl żadne zdrobnienie,
    > które można utworzyć od imienia Aureliusz. Zdrabniacie je jakoś w
    > rodzinie?
    > A Ariel to było na życzenie samego zainteresowanego.

    A jakoś nigdy hmmm nie było takiej potrzeby... może dlatego, że
    imię - a przede wszystkim osoba! - była u nas zawsze i jakoś nie
    traktowaliśmy imienia jako bardzo oficjalnego (nie bardzo umiem to
    wytłumaczyć, ale tak u nas jest, że od Arkadiusza - Arek, od
    Tomasza - wiadomo Tomek, a "Aureliusz " funkcjonował sam w sobie bez
    potrzeby zdrabniania
  • daria275 09.01.09, 10:59
    Dla kolegów brat był zazwyczaj Aurelem, dla mnie - smarkatej
    młodszej o 4 lata - Aziusiem, dla babci - Awrelem albo Awreluszem
    (babcia pochodziła z Ukrainy, język polski opanowała 50 lat temu,
    ale do końca życia używała w pisowni alfabetu wschodniego i jak
    widać niektóre słowa pozostały dla niej kłopotliwe...)
  • lezbobimbo 09.01.09, 11:04
    Aurel, Azius i Awrel brzmia bardzo ladnie i praktycznie (co ja moge na moja
    perwersje? Podobaja mi sie i juz:) Latwiejsze nieco do wymówienia przy szybkim
    wolaniu.. Aureliusz takie dostojne, do spokojnego recytowania przy jakis
    uroczystosciach :)

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • mmoni 09.01.09, 11:54
    nessie-jp napisała:
    W drugą stronę, opowiadała mi znajoma z USA, jaką straszną krzywdę zrobili rodzice jednemu zawodnikowi sportowemu, nadając mu imię Marian. Dziewczyńskie imię! Jak ukochana Robin Hooda!


    Dziewczyńskie imię wyrabia chłopcu charakter, o czym świadczy piosenka Johnny'ego Casha "A Boy Named Sue" (w polskiej wersji śpiewanej dawno temu przez Mieczysława Czechowicza "Kowboj Zuzia").
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • nessie-jp 09.01.09, 18:57
    > Dziewczyńskie imię wyrabia chłopcu charakter, o czym świadczy piosenka Johnny'e
    > go Casha "A Boy Named Sue"

    Och, ależ ta piosenka miała zupełnie inną puentę! A mianowicie taką, że Sue
    nigdy, przenigdy, za nic na świecie nie nazwie swojego syna Sue, bo wie, ile się
    przez to dziecko musi nacierpieć :)

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • mmoni 09.01.09, 22:50
    nessie-jp napisała:'
    Och, ależ ta piosenka miała zupełnie inną puentę! A mianowicie taką, że Sue
    nigdy, przenigdy, za nic na świecie nie nazwie swojego syna Sue, bo wie, ile się
    przez to dziecko musi nacierpieć :)


    Masz rację, za bardzo mi się utrwaliła wersja polska, gdzie Czechowicz radośnie
    oznajmiał, ze też synowi da na imię Zuzia. Ale przynajmniej szukając tego
    tekstu dowiedziałam się, że był prawdziwy Zuzia, poważny prawnik Sue K. Hicks , który imię
    dostał ku pamięci zmarłej matki.
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no
    border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s
    no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • croyance 10.01.09, 20:08
    Chyba, ze wyjedzie z Polski :-)

    --
    'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
    violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
    thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
    rejection and pain and misery and loss'
  • majself 10.08.09, 11:57
    Akurat ukochana Robin Hooda była Marion, nie Marian...
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • lezbobimbo 08.01.09, 23:18
    wushum napisała:
    >Myślę, że Krystal jeszcze będzie marzyć o przeciętnym imieniu. Nie >mówiąc już,
    o pewnego rodzaju ukierunkowaniu jego przyszłości. Czy >ktoś będzie poważnie
    traktował Krystal, jako dorosłą osobę? Np naukowca?

    Ej no, nie badz samospelniajaca sie przepowiednia.. Kto mianowicie bedzie tak
    przesladowal Krystal za samo imie? Ty?
    Co takiego zlego w Krystal, o rany? Co w jej imieniu zabrania jej byc uczona? Za
    pare lat bedzie to imie nie wzbudzajace specjalnych emocji w Polsce. A jesli
    nadal tak bedzie, to zawsze moze wyjechac do normalniejszego kraju..
    Przeciez to nie jest tak jakby nazwano ja Tradycja, Bananarama czy Cegielka..
    ot, krysztal i co? Agata albo Ruby tez geologiczne.. :)

    > Imiona nadawane przez MM im dalsze tym dziwniejsze najpierw >"pachniały mi"
    "Zły>m>" Tyrmanda, gdzie pełno takich tworów

    Dobre spostrzezenie :))
    Btw. czy tylko mnie Rojek kojarzy sie z Robertem Kruszyna? ;)

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • nessie-jp 08.01.09, 23:26
    Po pierwsze, końcówka sugeruje imię męskie. Po drugie, brak literki "z" za "s"
    sugeruje seplenienie. Nie wystarczy, żeby brzmiało dziwnie? Pewnie, że za 25 lat
    może będą biegać wokół całe stada Krystalów płci żeńskiej. Ale na razie ciągle
    dziwność tego imienia razi.

    Nie chodzi tu przecież o klasyczne prześladowania, tylko o wrzucaniu dziecku na
    plecy jakiegoś tam garbu bo rodzicom się wydaje, że mu tak będzie ładniej...

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • meduza7 09.01.09, 00:29
    Ja jestem "dziewczynką z imieniem" - i faktycznie, byłam zwykle lepiej
    zapamiętywana. Najgłupiej się czułam, jak wyrosłam ze zdrobnienia, a nie
    dorosłam jeszcze do pełnej formy. Ale wtedy na szczęście zostałam Meduzą i
    większość znajomych zwracała się do mnie w ten właśnie sposób.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • ginny22 09.01.09, 01:52
    > Ja jestem "dziewczynką z imieniem"

    Hm, to ja jestem "dziewczynką z nazwiskiem" :/ Nazwisko mam równe
    imieniu męskiemu, ileż głupich komentarzy się na ten temat
    nasłuchałam, to tylko ja wiem. Ale identyfikowano mnie w grupie
    szybko, fakt.
  • lezbobimbo 09.01.09, 00:35
    nessie-jp napisała:
    > Po pierwsze, końcówka sugeruje imię męskie.

    E tam. W Polsce mozna dac chlopcu na imie Jaksa, Kosma albo Hilary i pare innych
    imion konczacych sie na y (Damazy, Ignacy itd;)
    I co potem taki pan Hilary zrobi, jak zachce mu sie pojechac do Stanów? :)
    Nie mówiac juz o rosyjskich zdrobnieniach imion meskich (Wania, Sasza itd).
    Zabranianie komus imienia ze wzgledu na ortografie lub domyslna wymowe to gruba
    przesada moim zdaniem. Wystarczy miec klauzule, zeby nie osmieszac dziecka i
    tyle (n.p. zeby nie nazywali dziecka Idiota, Mothafucka, Ciucma itd)
    Uwazam tez, ze najwiecej zlego robi polski urzad od imion wlasnie nakazem, zeby
    imiona "zagraniczne" czyli te nowomodne pisac fonetycznie.
    Skoro to tak strasznie "obce" imiona, to dlaczego nie maja pisowni tez
    cudzoziemskiej - Brian, Angelina, Jessica, Cristal, Michelle - to przeciez te
    Brajany, Dzesiki czy Nikol wygladaja dziwnie i sugeruja niemal, ze Polacy nie
    umieja pisac ani czytac ;P - a i Ciebie razi Krystal..
    Uwzieny sie te urzedniki i tyle. Zawisc czy co? Co urzednikom szkodzi normalne
    imie zagraniczne i dlaczego tak bardzo sie rózni od innych obcojezycznych? Moze
    nie wszyscy maja ochote miec grecka Kasie czy hebrajskiego Jasia?

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • nessie-jp 09.01.09, 03:16
    > I co potem taki pan Hilary zrobi, jak zachce mu sie
    > pojechac do Stanów?

    Pan Hilary to już zrobi, co zechce. Gorzej, gdyby pan nazywał się na przykład
    Piotr, a malutkiego synka w stanach nazwał Hilary i puścił do publicznej szkoły...


    > Zabranianie komus imienia ze wzgledu na
    > ortografie lub domyslna wymowe to gruba
    > przesada moim zdaniem.

    No, ale przecież nikt nie zabrania! Można nazwać córkę Krystal albo Nikol.

    Ale już co do wymowy i pisowni, to nie zgodzę się, że należy akceptować pisownię
    oryginalną (lub zamierzoną pisownię oryginalną).

    Język polski ma własne reguły wymowy i pisowni. M. in. taką, że literę "J"
    wymawiamy jak jot, a nie na przykład jak ż, dż albo h -- wyobrażasz sobie
    sytuację, że do każdego imienia musiałaby być dołączona instrukcja wymowy? A
    jakby rodzic sobie jednak życzył, żeby Juan wymawiać Żuan, a nie Huan, to co?
    Jak to egzekwować? Mella wymawiamy przez dwa l, przez jedno l, przez jot, czy
    jeszcze inaczej?

    Po drugie, kwestia akcentowania imion. Ta nieszczęsna Nikol brzmi po polsku tak
    idiotycznie dlatego, że po zaakcentowaniu zgodnie z regułami polszczyzny traci
    cały cudzoziemski wdzięk.

    I mimo wszelkich praw przynależnych rodzicom i dzieciom uważam, że jednak w
    dokumentach oficjalnych powinna być zachowana pisownia polska. Przecież
    podpisywać się i przedstawiać mogą dowolnie.

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • dakota77 09.01.09, 03:28
    No ale przeciez w okolicznosciach oficjalnych musza sie podpisywac zgodnie z
    dokumentami, wiec nie tak znowu dowolnie.
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • meduza7 09.01.09, 10:37
    Pewnej kobiecie wpisano w dowód imię "Małgożata" - właśnie tak - i o ile na co
    dzień pewnie jej to nie sprawiało problemu, to przy okolicznościach oficjalnych
    mogło być gorzej.
    --
    kura z biura
    notatki na marginesie
    Piękne Miśki
  • kkokos 09.01.09, 07:30
    > Język polski ma własne reguły wymowy i pisowni.
    (...)
    > I mimo wszelkich praw przynależnych rodzicom i dzieciom uważam, że jednak w
    > dokumentach oficjalnych powinna być zachowana pisownia polska.

    zgadzam się w pełnej rozciągłości!
    choć faktem jest, że nikola - bo w takiej formie usc rejestrują to imię - brzmi,
    jakby tę polską końcówkę informującą o płci dodano na siłę.

    krystal na pewno będzie kryśką, bo z dwojga złego lepiej być kryśką niż krystal
    - choć tylko jolki i kryśki wiedzą, jak to miło usłyszeć pod swoim adresem
    dowcipy "pani krysiu, jeszcze dwie kawy poproszę" lub "pani jolu, pół literka i
    soczek". moja koleżanka naraziła się w pracy mówiąc do pewnej pani "pani kaziu",
    gdy zobaczyła, że ta dama ma w papierach kazimiera. wszyscy mówili zdrobniale,
    więc moja koleżanka też - a okazało się, że źle podsłuchała: do tej pani mówiło
    sie "pani kasiu" i reakcja na kazię była bardzo gwałtowna.

    ale myślę, że krystal nie będzie przybywać - to imię tak związane z dynastią, że
    już nie wróci. choć kilka izaur urodziło się w latach 90., więc naród pamiętliwy
    jest :)
  • lezbobimbo 09.01.09, 07:52
    kkokos napisała:
    > ale myślę, że krystal nie będzie przybywać - to imię tak związane z dynastią,
    ż>e> już nie wróci.

    Co? To Krystal jest z tego?? Dlaczego, ja pytam dosadnie i tupiac racica,
    dlaczego w takim razie nie ma epidemii lasek nazywajacych sie Alexis?! Przeciez
    to byla jedyna wyrazista postac! Bylam bardzo mloda i oddana fanka, i az do
    dzisiaj mam sentyment do Joan Collins ;P
    Dlaczego wiec w Polsce nadaje sie imiona po tej nudnej, niewyraznej i mialkiej
    pudernicy z platynowa paluba na glowie? Przeciez Alexis prala ja po dziobie
    regularnie, myslalam, ze w Polsce lubia takie pokazy sily ;)
    To tak jakby nadawac dziecku imie po Aarici zamiast po drapieznej Kris de
    Valnor ;PPP
    Albo po dobruchnej Gabuni zamiast po tej ZLEJ Laurze Tygrysiej :)

    Btw. ktos tu pisal, ze Laura takie nudne i pretensjonalne zarazem? Jakimz cudem?
    Przeciez to o 1000 razy lepsze niz spolszczenie - by sie musiala Wawrzka
    nazywac. Albo juz w ogóle Bobkolistka ;P

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • kkokos 09.01.09, 08:06
    sama sobie odpowiedziałaś - bo cristal była dobra, a alexis zła :) a większość
    fanek dynastii utożsamiała się z cristal (biedna, ale szlachetna sekretarka,
    która wyszła za miliardera - o proszę, to dla każdego kopciuszka jest szansa!)
    niż z alexis.

    > Btw. ktos tu pisal, ze Laura takie nudne i pretensjonalne zarazem? Jakimz cudem
    > ?
    > Przeciez to o 1000 razy lepsze niz spolszczenie - by sie musiala Wawrzka
    > nazywac. Albo juz w ogóle Bobkolistka ;P

    hehe, a jak powiesz przeciętnej anicie, że powinna się nazywać janina, to nie
    uwierzy :) ani izabella - że jest tak naprawdę nudną elżbietą...
  • lezbobimbo 09.01.09, 08:32
    kkokos napisała:
    > sama sobie odpowiedziałaś - bo cristal była dobra, a alexis zła :) >a
    większość fanek dynastii utożsamiała się z cristal (biedna, ale >szlachetna
    sekretarka, która wyszła za miliardera - o proszę, to >dla każdego kopciuszka
    jest szansa!) niż z alexis.

    Lee... takie szlachetne... to ja bylam z frakcji zlych fanek ov evil ;P Jak sie
    mam z kims utozsamiac fikcyjnym z tivi, to wole z tymi zlymi, bo sa przynajmniej
    wyraziste/sci ;)

    > hehe, a jak powiesz przeciętnej anicie, że powinna się nazywać >janina, to nie
    uwierzy :) ani izabella - że jest tak naprawdę nudną >elżbietą...

    Co chcesz znowu od Eliszebeth? Fajne Elki som, rownie fajne jak Jezebel i inne
    Izy :)
    A Janina to znowuz wersja Aski, czyli zenska wersja Jana - Johanana..
    Fajnie, ze mozna sie bylo w "Polsce" nazywac Jenna czy Jana, zanim
    rozpowszechnila sie Joanna :)

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • ready4freddy 16.01.09, 10:19
    A Janina to znowuz wersja Aski, czyli zenska wersja Jana - Johanana..
    Fajnie, ze mozna sie bylo w "Polsce" nazywac Jenna czy Jana, zanim
    rozpowszechnila sie Joanna :)

    chyba raczej Aska jest wersja Janiny, nie odwrotnie :) we Wloszech np. to
    zreszta to samo imie, Giovanna.
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza,
    korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • ananke666 09.01.09, 11:00
    kkokos napisała:

    > sama sobie odpowiedziałaś - bo cristal była dobra...

    I w dodatku nazywała się Krystle :p
    --
    Tupecik
  • kkokos 09.01.09, 18:05
    ananke666 napisała:

    > kkokos napisała:
    >
    > > sama sobie odpowiedziałaś - bo cristal była dobra...
    >
    > I w dodatku nazywała się Krystle :p

    człowiek całe życie się uczy :)
  • croyance 10.01.09, 20:12
    Dla mnie Laura to przede wszystkim Palmer, nie pozbede sie tego
    skojarzenia nigdy ...

    --
    'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
    violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
    thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
    rejection and pain and misery and loss'
  • alitzja 09.01.09, 20:39
    kkokos napisała:
    > nikola - bo w takiej formie usc rejestrują to imię

    A niekoniecznie! Uczę dziewczynkę o imieniu Nicole, która nie ma bynajmniej żadnych obcych przodków, co usprawiedliwiałoby taką pisownię.

    A dziś byłam z dziećmi na konkursie i w trakcie ich pracy rozmawiałam sobie z innymi nauczycielkami. Jedna z nich opowiadała o uczniu o imieniu Michael, którego spytała, czy może urodził się poza Polską albo któreś z jego rodziców jest obcokrajowcem... Spojrzał na nią jak na idiotkę i powiedział: "Moi rodzice są Polakami. Urodziłem się w Gliwicach".

    Dzięki pracy w szkole już dawno doszłam do wniosku, że jeśli chodzi o imiona i ich pisownię, to wszystko jest możliwe.

    --
    "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem fajerwerkiem" (Robert Frobisher)
  • croyance 10.01.09, 20:06
    No wiesz, co chlopak mial w akcie urodzenia, a jak sie podpisywal,
    to zupelnie inne sprawy :-)

    Moja kolezanka funkcjonowala w szkole i wszedzie jako Violetta, i
    dopiero przy skladaniu podania o dowod dowiedziala sie, ze na akcie
    urodzenia ma Wioleta i tak wlasnie ma byc w dowodzie. Nie byla tym
    zachwycona, i nadal uzywa wszedzie Violetty.

    --
    'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
    violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
    thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
    rejection and pain and misery and loss'
  • sowca 09.01.09, 23:24
    Lezbobimbo, w Polsce NIE MOŻNA nazwac syna Jaksa. Wiem, poniewaz mój
    brat swego czasu tak pragnął ochrzcić swego pierworodnego (na
    pamiątkę księcia Jaksy na Kopanicy) i mimo zaprezentowania pani w
    urzędzie encyklopedii historycznej nie wydano zgody na takie imię.
    Braciszek skapitulował i zgodził się na kompromisowe rozwiązanie:
    imię Jaksa maluszek dostał jako drugie. Na całe szczęście :P
    --
    Nie myl zbiegu okoliczności z przeznaczeniem.
  • supervixen 09.01.09, 09:52
    Zgadzam się z opinią, że każde imię KIEDYŚ do naszego języka weszło,
    kiedyś było nowością, więc nie ma co skreślać wszystkich nowinek
    tylko dlatego, że nie jesteśmy do nich przyzwyczajeni. Inna sprawa,
    że niektóre imiona się przyjmują, a na inne moda szybko mija, jak na
    Izaurę - a nie jest ona na tyle zakorzeniona w naszej kulturze, żeby
    od czasu do czasu powracać jako imię nietypowe, ale w miarę
    neutralne - takim imieniem jest dla mnie Laura. Mnie też się nie
    podoba Esmeralda i Kristal - ale do Nikoli już się przyzwyczaiłam i
    myślę, że to imię się przyjmie (byle nie w wersji Nikol, a Nikola
    właśnie:))

    Większość imion u MM mnie tam się podoba: i Laura, i Nora, i
    Celestyna, i Aurelia. Gorzej z Schoppe'ami - tu koncepcja chyba
    jednak zawiodła, Fryderyk Schoppe wcale nie był śmieszny:)

    Ja sama noszę imię popularne w moim pokoleniu i bardzo je lubię, ale
    nie mam nic przeciwko oryginalnym imionom. Z wymienionych przez
    forumowiczki podobają mi się np Rebeka, Rozalia, Pamela (na
    szczęście nie mam skojarzeń z Pamelą Anderson:)). Podoba mi się też
    szalenie imię Bianka - i co, też złe? Szekspirowskie:)

    Zastanawiam się tylko, w jakim momencie powiedzieć stop (i czy w
    ogóle). Jest Brajan i Dżesika, ale czy potrzebny nam Majkel, skoro
    mamy Michała? Czy lepsze będzie dla kogoś imię Rejczel niż
    wspomniana Rachela? A co z imionami rzeczownikowymi? Nazwać dziecko
    Jabłko, jak Chris Martin i Gwyneth Paltrow?

    --
    I've made a huge mistake...
  • supervixen 09.01.09, 09:55
    I jeszcze - może czasem nad wersją spolszczoną warto się dwa razy
    zastanowić. Wirdżinia według mnie lepiej prezentowałaby się jako
    Wirginia (czytana przez 'g'). Tak jak Nikola lepiej niż Nikol - choć
    Nikola to w zasadzie wygląda też jak spolszczenie imienia męskiego
    (włoskiego? francuskiego?), tylko akcent u nas inaczej pada.

    --
    W gruncie rzeczy większość Zorrów to Kwapiszony.
  • lezbobimbo 09.01.09, 10:05
    Nikola Tesla i Bela Lugosi to tez panowie byli :)

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • ready4freddy 16.01.09, 10:25
    z Nicola jest problem wlasnie, bo to np. we Wloszech imie meskie, podobnie jak
    Andrea. moj kumpel o tym imieniu opowiadal, jak ladnie i milo odpisywali mu na
    maile nowi koledzy w Anglii - w koncu pisali, w swoim mniemaniu, do jakiejs
    nieznanej pieknosci z dalekiej Italii :) ale np. na Slowacji Andrea to imie
    zenskie, w USA tez, i pewnie w innych krajach.

    tak przy okazji: tej zimy bylem w urzedzie miejskim po odpis aktu urodzenia, i
    zwrocilem uwage na brak M/F w odpowiednim polu z napisem "sex" (formularz
    miedzynarodowy). pani tez sie zdziwila i mowi, ze system (komputerowy) tego nie
    wypelnia, a tak w ogole to jestem pierwsza osoba (jak rozumiem: w historii USC
    miasta Bedzin, nie w historii swiata :) ktora zwrocila na to uwage :) pewnie
    wynika to wlasnie z zalozenia, ze i tak po imieniu mozna poznac...
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • nessie-jp 16.01.09, 15:31
    > wynika to wlasnie z zalozenia, ze i tak po imieniu mozna poznac...

    Ależ skąd, w Polsce każdemu dziecku nadawany jest numer PESEL (i ma się go na
    całe życie), który zawiera właśnie cyfrę identyfikacji płci. Parzystą dla
    dziewczynek, nieparzystą dla chłopców.

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • sowca 16.01.09, 23:51
    To prawda? z tą identyfikacją płci za pomocą numeru parzystego/
    nieparzystego? Nigdy o tym nie słyszałam XD
    --
    zagubieni.pl/content/view/641/90/ --> mój
    artykuł o motywie ojca w serialu "Zagubieni"
  • nessie-jp 16.01.09, 23:59
    sowca napisała:

    > To prawda? z tą identyfikacją płci za pomocą numeru parzystego/
    > nieparzystego? Nigdy o tym nie słyszałam XD

    Najprawdziwsza prawda :) Pierwsze sześć cyfr numeru PESEL to data urodzenia,
    potem jest "numer porządkowy" (bo inaczej wszystkie dzieci urodzone tego samego
    dnia otrzymałyby taki sam PESEL!) i właśnie ten numer porządkowy jest parzysty
    dla dziewczynek, a nieparzysty dla chłopców.

    Płeć określa dokładnie 10 cyfra PESEL-u.


    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • taria 17.01.09, 00:59
    nessie-jp napisała:

    > sowca napisała:
    >
    > > To prawda? z tą identyfikacją płci za pomocą numeru parzystego/
    > > nieparzystego? Nigdy o tym nie słyszałam XD
    >
    > Najprawdziwsza prawda :) Pierwsze sześć cyfr numeru PESEL to data
    urodzenia,
    > potem jest "numer porządkowy" (bo inaczej wszystkie dzieci
    urodzone tego samego
    > dnia otrzymałyby taki sam PESEL!) i właśnie ten numer porządkowy
    jest parzysty
    > dla dziewczynek, a nieparzysty dla chłopców.
    >
    > Płeć określa dokładnie 10 cyfra PESEL-u.
    >

    To ja przewrotnie zapytam: co jeśli ktoś zmienia płeć? Znajomy/a ze
    studiów tak zrobił/a, więc wiem, że USC wystawia nowy akt urodzenia
    itp. To co, pesel też zmieniają ?
  • nessie-jp 17.01.09, 01:24
    > To ja przewrotnie zapytam: co jeśli ktoś zmienia płeć?

    Nie wiem -- też się kiedyś nad tym zastanawiałam. Może można wystąpić do
    burmistrza czy tam innego organu o wydanie nowego numeru (bo pewnie i tak trzeba
    wyrobić nowy dowód osobisty).

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • ginny22 17.01.09, 11:59
    > To ja przewrotnie zapytam: co jeśli ktoś zmienia płeć? Znajomy/a
    ze studiów tak zrobił/a, więc wiem, że USC wystawia nowy akt
    urodzenia itp. To co, pesel też zmieniają ?

    Tak, jak nabardziej.
  • klymenystra 17.01.09, 10:33
    Nieprawda :) Ja mam na koncu 05 :)
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D teznie.
  • kkokos 17.01.09, 12:15
    >
    > Płeć określa dokładnie 10 cyfra PESEL-u.
    >

    u mnie 10 cyfra to 0 - ta jedyna, która nie jest ani parzysta, ani nieparzysta,
    a zapewniam, że płeć mam określoną :)
  • supervixen 17.01.09, 12:24
    Na potrzeby PESELu 0 to cyfra parzysta:) Może dlatego, że inaczej
    byłoby nierówno, 5 nieparzystych (1,3,5,7,9) i cztery parzyste
    (2,4,6,8).

    --
    W gruncie rzeczy większość Zorrów to Kwapiszony.
  • klymenystra 17.01.09, 13:05
    Bzdura. To czemu ja mam wlasnie 5, a brat 4?
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D teznie.
  • supervixen 17.01.09, 13:22
    Klymenystro, a na pewno sprawdzasz dobrą cyfrę? Płeć określa cyfra
    10, czyli przedostatnia. Ostatnia, 11 cyfra jest cyfrą kontrolną i
    wychodzi z jakiegoś algorytmu.


    --
    For, indeed, Thomas never can resist saying exactly what enters his
    mind. Sometimes it is diverting, of course. In fact, it is always
    diverting for Thomas. But often very awkward for the rest of us.
  • klymenystra 17.01.09, 16:31
    Zwracam honor:) Nie doczytalam, ze 10, a kiedys na innym forum byla dyskusja, ze
    to ostatnia cyfra ma byc, no i sie paru osobom nie zgadzalo i mi sie zakodowalo,
    ze to z peselem to nieprawda :)
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D teznie.
  • nessie-jp 17.01.09, 16:25
    klymenystra napisała:

    > Bzdura. To czemu ja mam wlasnie 5, a brat 4?

    No przeca osobiście napisałaś, że masz na końcu 05 -- czyli twoja liczba płciowa
    :) to 0, a na potrzeby obliczeń PESEL-owych 0 jest traktowane jak liczba
    parzysta. Ta piątka na końcu to tylko taka cyfra kontrolna, żeby komputer mógł
    sprawdzić, czy PESEL wpisano bez pomyłki.

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • ginny22 17.01.09, 13:36
    Zero jest traktowane jak parzysta, dla równego rachunku ;)
  • the_dzidka 20.01.09, 13:35
    Pierwsze sześć cyfr numeru PESEL to data urodzenia,
    > potem jest "numer porządkowy" (bo inaczej wszystkie dzieci
    urodzone tego samego
    > dnia otrzymałyby taki sam PESEL!) i właśnie ten numer porządkowy
    jest parzysty
    > dla dziewczynek, a nieparzysty dla chłopców.


    Mój jest nieparzysty! 01609...

    --
    Dzidka

    ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
    poza Internetem. ~~
  • nessie-jp 20.01.09, 13:48
    > Mój jest nieparzysty! 01609...

    Ale podałaś 5 cyfr :)

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • alitzja 20.01.09, 18:36
    Jeśli to jest 5 ostatnich cyfr, to jak najbardziej jesteś kobietą.
    Cyfra "płciowa" jest przedostatnia - parzysta (zero też) dla kobiet i
    nieparzysta dla mężczyzn.
    --
    "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem fajerwerkiem"
    (Robert Frobisher)
  • ready4freddy 18.01.09, 15:37
    nessie-jp napisała:

    > > wynika to wlasnie z zalozenia, ze i tak po imieniu mozna poznac...
    >
    > Ależ skąd, w Polsce każdemu dziecku nadawany jest numer PESEL (i ma się go na
    > całe życie), który zawiera właśnie cyfrę identyfikacji płci. Parzystą dla
    > dziewczynek, nieparzystą dla chłopców.
    >

    tak, tyle ze w formularzu A, czyli na skroconym odpisie aktu urodzenia w wersji
    miedzynarodowej, zgodnej z konwencja z Wiednia z 1976 NIE MA numeru PESEL, bo i
    po co, za to jest pole "plec" i w kilkunastu jezykach objasnienie, ze M to
    mezczyzna, a F - kobieta. wloski urzednik, ktoremu pokaze ow akt nie musi
    wiedziec, co to PESEL, a np. w tutejszym "kodzie podatkowym" (numer nadawany
    przy urodzeniu, jak nasz PESEL) plec definiowana jest przez dodanie liczby 40 do
    dnia urodzin, tzn. chlopaki maja od 01 do 31, a dziewczyny od 41 do 71 :)
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • nessie-jp 18.01.09, 16:17
    No to chwileczkę, albo dostajesz formularz międzynarodowy i ma wszystkie pola,
    które są wymagane przez normę na takim formularzu, albo NIE dostajesz formularza
    m-nar tylko jakiś świstek lokalny. Uważam, że należało zrobić awanturę w
    urzędzie. Przecież wydany ci papierek NIE BYŁ dokumentem, o który wnioskowałeś!

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • lezbobimbo 09.01.09, 10:16
    supervixen napisała:
    > I jeszcze - może czasem nad wersją spolszczoną warto się dwa razy
    > zastanowić. Wirdżinia według mnie lepiej prezentowałaby się jako
    > Wirginia (czytana przez 'g'). Tak jak Nikola lepiej niż Nikol

    Wlasnie, ja jestem za tym, zeby pisac wersje oryginalna a odczytywac po polsku
    kazda literke :) Chyba ze juz jakas strasznie dziwna hybryda z tego wyjdzie.

    A celebrity baby names to juz osobna epopeja... Ale troche mi sie z tego podoba
    - na przyklad nazywanie dzieci jak niektóre stany amerykanskie (Wirginia,
    Dakota, Oregon.. niektóre indianskie imiona w ten sposób wchodza w obieg :)

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • ginny22 09.01.09, 10:26
    > A celebrity baby names to juz osobna epopeja... Ale troche mi sie
    z tego podoba - na przyklad nazywanie dzieci jak niektóre stany
    amerykanskie (Wirginia, Dakota, Oregon.. niektóre indianskie imiona
    w ten sposób wchodza w obieg :)

    Małopolska Jankowska? Śląsk Młynarczyk? ;)
  • lezbobimbo 09.01.09, 11:01
    ginny22 napisała:
    > > A celebrity baby names to juz osobna epopeja... Ale troche mi sie
    > z tego podoba - na przyklad nazywanie dzieci jak niektóre stany
    > amerykanskie (Wirginia, Dakota, Oregon.. niektóre indianskie imiona
    > w ten sposób wchodza w obieg :)
    > Małopolska Jankowska? Śląsk Młynarczyk? ;)

    O o cos takiego wlasnie :]
    Mazur Wisniewski.. Krakus Malysz.. Kujawianka Noskowska..
    Lódz Frykowska.. Zakopane Herbus... Kaszub Norris ;PPP

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • supervixen 09.01.09, 11:03
    Łeba Żeromska...

    --
    W gruncie rzeczy większość Zorrów to Kwapiszony.
  • lezbobimbo 09.01.09, 11:06
    Moga tez byc cale kraje itd, n.p. jest aktorka America Ferrera.. (zreszta
    Ameryka od nazwiska pochodzi jak i stan Pennsylwania)

    To po naszemu moze Alzacja Pyziak ;) Albo Ghana Kolodziejanka :)

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • kkokos 09.01.09, 18:10
    a jak bliźnięta, to za jednym zamachem Suwałki Ogorzałki :)
  • ready4freddy 16.01.09, 10:31
    lezbobimbo napisała:

    > Moga tez byc cale kraje itd, n.p. jest aktorka America Ferrera.. (zreszta
    > Ameryka od nazwiska pochodzi jak i stan Pennsylwania)
    >

    co do Pensylwanii to nie wiem, ale Ameryka to od imienia pochodzi, nie od
    nazwiska :) Amerigo mial ci na imie pan Vespucci. mam niedaleko ulice jego
    imienia (rownolegla do Krzyska Kolumba zreszta, a obie sa przecznicami Alei
    Srodziemnomorskiej :)

    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • dakota77 16.01.09, 10:33
    Pennsylwania naprawde pochodzi od nazwiska, od Penna, ktory pozyczal
    brytyjskiemu krolowi spora kase, az w koncu krol w ramach zwrotu dlugow dal mu
    kawal ziemi w Ameryce:-)
    --
    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • klymenystra 10.01.09, 16:17
    Nicolas po fracusku przewaznie jest meskie, ale znalam jedna pania, ktora tak
    miala na imie.
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 95A teznie.
  • kkokos 10.01.09, 18:56
    klymenystra napisała:

    > Nicolas po fracusku przewaznie jest meskie, ale znalam jedna
    pania, ktora tak
    > miala na imie.


    ja znam Angielkę o wdzięcznym imieniu George - jak to w korporacji,
    najpierw poznajesz kogoś przez maile, więc parę tygodni nie
    wiedzieliśmy, że piszemy do kobitki, nie do faceta :)
  • anutek115 09.01.09, 12:14
    supervixen napisała:
    Podoba mi się też
    > szalenie imię Bianka - i co, też złe? Szekspirowskie:)

    Uczyłam dwie Bianki - nie tylko tobie się to imie podoba ;-)). Kolezankom w ich
    klasach tez się zreszta podobało :-).

    >
    > Zastanawiam się tylko, w jakim momencie powiedzieć stop (i czy w
    > ogóle). Jest Brajan i Dżesika, ale czy potrzebny nam Majkel, skoro
    > mamy Michała? Czy lepsze będzie dla kogoś imię Rejczel niż
    > wspomniana Rachela?
    >
    O, sama to chciałam napisać. Pal licho Brajan, nie podoba mi sie i dziecka tak
    bym nie nazwała, jak się komuś podoba, Bóg z nim, ale Majkel? Nikolas? Nie mamy
    aby funkcjonujących od wieków imion Michał i Mikołaj? Obu, IMHO, ładniejszych w
    znanej ogólnie wersji? Prawdę mówiąc, jakbym była urzedniczką z USC, to bym
    rejestracji Majkela odmówiła, A teraz tylko czekam, aż mnie Lezbobimbo pobije...


    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • agawa79 09.01.09, 13:41
    anutek115 napisała:

    , A teraz tylko czekam, aż mnie Lezbobimbo pobije..
    > .
    Zanim to zrobi, ja trochę pokopię (raciczką). ;)

    Przecież mamy już w naszym języku niejedno imię w różnych wersjach
    (Andrzej i Jędrzej, Anna i Hanna, Joanna i Janina, że wymienię kilka
    pierwszych z brzegu). I uważam, że na kolejne warianty jest mnóstwo
    miejsca.
    :)
    --
    News from Iraq
  • lezbobimbo 09.01.09, 13:56
    agawa79 napisała:
    > anutek115 napisała:
    > , A teraz tylko czekam, aż mnie Lezbobimbo pobije..
    > Zanim to zrobi, ja trochę pokopię (raciczką). ;)
    > Przecież mamy już w naszym języku niejedno imię w różnych wersjach
    > (Andrzej i Jędrzej, Anna i Hanna, Joanna i Janina, że wymienię >kilka>
    pierwszych z brzegu). I uważam, że na kolejne warianty jest >mnóstwo> miejsca. :)

    Zgadzam sie jak najbardziej z raciczka! Tzn z agawa, ze juz mamy sporo wariacji
    imion (nawet i tlumaczenia obcych Feliks-Szczesny, Ignacy-Zegota ;PP) i na
    kolejne jest pelno miejsca! Ot, idzie nowe, ale zawsze szlo :)
    A i tak dzieci po dorosnieciu jak sie upra, to sobie imie czy nazwisko moga
    zmienic na to, co bedzie im sie wydawalo ladniejsze..

    --
    W Polsce zyje tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Misiom!
  • anutek115 09.01.09, 16:34
    agawa79 napisała:

    >
    > Przecież mamy już w naszym języku niejedno imię w różnych wersjach
    > (Andrzej i Jędrzej, Anna i Hanna, Joanna i Janina, że wymienię kilka
    > pierwszych z brzegu). I uważam, że na kolejne warianty jest mnóstwo
    > miejsca.
    > :)

    Smarkatki i doskonałe wychowanie Lezbobimbo mnie od pobicia ochroniły, ale i tak
    sie upierac bedę ;-))). Mnie się nawet te "obocznosci" typu Anna/Hanna wydają
    dziwaczne i nie bardzo wiem, po co to komu ;-)? A Ignacy/Żegota i inny
    Laurenty/Wawrzyniec to wiem, że są to tłumaczenia, ale nawet potrafię je
    zrozumieć, w sumie w obu wypadkach poszło w stronę upraszczania. Ale Majkela,
    wybaczcie, nie strawię. Zupełnie bezsensowny pomysł. Jak tak można, to dawać,
    Endrju zamiast Andrzeja, Dżordż zamiast Jerzego, oraz Dżon zamiast Jana. I
    koniecznie Dżoana zamiast Joanny. Nie, dziewczynki i chłopcy, nisza niszą,
    miejsce na warianty rozumiem i popieram, ale niech w tę niszę już raczej wchodzą
    Brajany i Dżesski (czyli coś nowego, choćby nie wiem jak pokracznego) niż
    "upiększone" coś, co juz jest i ślicznie sobie radzi.

    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • agawa79 09.01.09, 18:41
    Anutek, ale właściwie - dlaczego nie? Jeśli ktoś lubi? Wszak dopóki
    nie ma odgórnego prikazu, że od dziś tylko Dżołana (którą mogę sobie
    uważać za paskudztwo, ale nic mi do cudzych upodobań), a nie Joanna,
    to niech tam sobie i takie nowinki-świeżynki będą. Czytałam gdzieś o
    Angielce, która nazwała swoją córkę Zosia (nie Sophie), bo jej się
    strasznie właśnie taka forma podobała. :) Słowem: oboczności są
    potrzebne tym, którzy ich potrzebują.

    A potem się marudzi, że pół piaskownicy nosi to samo imię... ;)
    --
    News from Iraq
  • agawa79 09.01.09, 18:47
    Dodam przykład z własnego podwórka: parę lat temu zakochałam się w
    imieniu Olena (bardziej niż w jej swojskim odpowiedniku, Helenie) i
    nawet chciałam tak nazwać córkę, ale mąż mi oprotestował pomysł. I
    do dziś mi trochę żal tego imienia. A córka Heleną nie została,
    Helena, choć też piękna, to jednak nie było TO.
    --
    News from Iraq
  • anutek115 09.01.09, 19:09
    agawa79 napisała:

    > Dodam przykład z własnego podwórka: parę lat temu zakochałam się w
    > imieniu Olena (bardziej niż w jej swojskim odpowiedniku, Helenie)
    (...)
    A córka Heleną nie została,
    > Helena, choć też piękna, to jednak nie było TO.

    :-)).
    Ja mawiam na starszego syna Mykoła (jak broi zwłaszcza ;-)), bo bardzo lubię
    język ukraiński, ale ochrzcić go tak bym nie ochrzciła (także dlatego, że mi się
    Mikołaj bardziej podoba)... Przyjaciólka zdrabniała swojego Aleksandra Sasza
    przez całe jego dzieciństwo, bo, jak twierdziła, rosyjski lepiej pasuje do
    małych dzieci. Olena jest moim zdaniem ładniejsze niż Helena zresztą... i może
    jestem po prostu niesprawiedliwa, bo bardzo lubię imiona zza naszej wschodniej
    granicy i wysyp Wasylów, Borysów, Igorów i Anastazji by mnie nad wyraz ucieszył,
    podczas gdy nadawanie dzieciom imion "anglosaskich" wydaje mi się okropne i
    bardzo, ale to bardzo drobnomieszczańskie. Tak czy inaczej, jak ktos ma takie
    parcie na Dżona, to niech dziecku Jan daje, a Dżonny go w domu woła, jest
    szansa, że wyrośnie, a i dziecięcia nie skaże na tłumaczenie przez całe zycie,
    jak się jego imię pisze i dlaczego ;-).

    Moja przyjaciółka, żona Amerykanina, dała na imię córce Sophie, żeby było dość
    zbliżone do polskiej wersji, ale woła na nią Zosia i jak twierdzi, zawsze
    wywołuje to okrzyki zachwytu. Imię uchodzi podobno za bardzo egzotyczne i
    tajemnicze, nikomu nie kojarzy się z polskim ;-)). Może ci Anglicy/Amerykanie
    coś szczególnego w tym zdrobnieniu widzą?

    A żeby uczepić się do końca to przyznam, że bardzo nie podoba mi się angielski
    zwyczaj nadawania imion w wersji, jaka się rodzicom podoba. Zawsze miałam
    kłopoty z wytłumaczeniem moim amerykańskim przyjaciołom, że jak podpisuję list
    raz "Anna", raz "Anka" (chociaż nie cierpię tej wersji swojego imienia i rzadko
    jej używam), raz "Ania", to ciągle jestem ja, i jak ja własciwie mam na imię...

    No, czepialska z natury jestem, co robić :-)...

    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • agawa79 09.01.09, 19:15
    anutek115 napisała:

    >
    > No, czepialska z natury jestem, co robić :-)...
    >

    No i wyszło szydło z wora, Aniu - Anno (nie Anko)... ;)
    --
    News from Iraq
  • anutek115 09.01.09, 19:26
    agawa79 napisała:



    > > No, czepialska z natury jestem, co robić :-)...

    A do tego to ja się zawsze przyznawałam na forum i nie tylko :-)))!
    >
    Aniu - Anno (nie Anko)... ;)

    Dzięki bardzo :-))).

    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • nessie-jp 09.01.09, 19:36
    > zbliżone do polskiej wersji, ale woła na nią Zosia i jak twierdzi, zawsze
    > wywołuje to okrzyki zachwytu. Imię uchodzi podobno za bardzo egzotyczne i
    > tajemnicze

    A jakże! A cóż dopiero swojska Jadzia!

    Twórcy serialu Star Trek tak byli zafascynowani tajemniczym polskim językiem, że
    jedną z głównych bohaterek z tajemniczej obcej rasy nazwali Jadzia. Czytając to
    oczywiście po swojemu. wyszło im coś na kształt "Dżadzija"... Egzotyka pełną gębą!

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • klymenystra 10.01.09, 16:32
    Jadzia to tez taka srednio polska ;) Ale przyznaje, egzotyczna. Wersja
    francuska, Hedvige, to juz zupelny kosmos dla mnie:)
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 95A teznie.
  • znowuniedziela 10.01.09, 18:46
    z ławy uczniów szkoły-Inez Cebula, Emanuel Gruszka ;))
  • ananke666 09.01.09, 21:32
    > jestem po prostu niesprawiedliwa, bo bardzo lubię imiona zza naszej wschodniej
    > granicy i wysyp Wasylów, Borysów, Igorów i Anastazji by mnie nad wyraz ucieszył

    Mój siostrzeniec miał być Igor. Zaprotestował tatuś, bo silnie kojarzyło mu się
    z Igorem ("Ajgorem"), czyli Martym Feldmanem z "Młodego Frankensteina".
    --
    Tupecik
  • supervixen 09.01.09, 22:20
    A propos Amerykanów, to oni z kolei mają od jakiegoś czasu
    plagę 'upiększania' imion przez zastępowanie tradycyjnej pisowni
    przedziwnymi tworami (ale imię nadal czyta się tak samo).
    Wygooglujcie sobie 'tryndee names':) Są więc np Mykhel, Kourtnii,
    Jenyphur...

    Może i u nas będziemy kiedyś mieć Cheleny i Maugożaty:)



    I've made a huge mistake...
  • nessie-jp 09.01.09, 22:33
    > Jenyphur...

    Biedne dziecko :(

    Daleko mi od wyśmiewania się z cudzych imion -- ale w tym przypadku śmieszni na
    pograniczu żenady są RODZICE, którzy w taki sposób dekorują swoje dziecko.

    Swoją drogą, kto czyta Pratchetta, ten pamięta historię Magrat, która miała się
    nazywać przepięknie i godnie, Margaret, ale mamusia była na bakier z ortografią...

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • lezbobimbo 09.01.09, 13:51
    anutek115 napisała:
    >A teraz tylko czekam, aż mnie Lezbobimbo pobije.

    No cos Ty! Ja, kobiete bic? I do tego matke smarkatkom? Ach.. potwarz mie czerni
    i gorycz mie pali! ;P

    > O, sama to chciałam napisać. Pal licho Brajan, nie podoba mi sie i >dziecka
    tak> bym nie nazwała, jak się komuś podoba, Bóg z nim, ale >Majkel? Prawdę
    mówiąc, jakbym była urzedniczką z USC, to bym
    > rejestracji Majkela odmówiła,

    Oj ja tez odmówilabym i Brajana i Majkela ;)
    Chcialam, zeby jak juz nazywano Brian to Brian - z ta prosta pisownia. NIE tego
    straszliwego Brajana "fonetycznego", narzucanego przez urzedy.
    Zamiast Majkela proponowalabym starego Michala albo w ostatecznosci Michaela.
    Albo i Mikkela :)
    Btw u Tunczyków to ostatnie to tez imie lisa z bajek, tak jak u nas Witalis, to
    u nich Mikkel Raev :)
    Co do Mikolaja i Nikolasa jak dla mnie tez moglyby byc wymienne - jak ktos chce
    tak, to Mikolaj, a jak nie to inaczej. Skoro juz jest Nikol to i Kola tez moze
    byc :)

    Btw. czy da sie spolszczyc imie Noël? Moze Nou? Noł ;P

    --
    Pomóz tez 300 polskimRysiom Pysiom
  • nessie-jp 09.01.09, 15:33
    > Chcialam, zeby jak juz nazywano Brian to Brian -
    > z ta prosta pisownia.

    Ale to się wymawia tak jak 'prion'. Przez krótkie i. A Jessika się wymawia przez
    długie jot i dwa s.

    Nie trafia do mnie argument, że w innych krajach na świecie różne rzeczy wymawia
    się inaczej, a po klingońsku to w ogóle.

    To samo zresztą dotyczy nazw firm -- jeśli polska firma nadaje sobie nazwę
    Reserved, to ja z uporem polofila będę to czytała jako Reserwed, a nie Łizełwd,
    jak to próbują pouczać ekspedientki.

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • wushum 09.01.09, 16:22
    Jeśli chodzi o traktowanie osoby o imieniu Kristal /czy jak jej tam/, to z całą
    pewnością ja nie będę jej gorzej traktować /jak mi zasugerowano/ ale chcę
    powiedzieć, że ludzie często traktują innych łącząc ich ze skojarzeniami. Tak
    jak piękna blondynka ma trudniej i musi niejednokrotnie udowadniać, że nie jest
    tylko "wyglądem", a ludzi w okularach "łączy się" z tęgim umysłem. Mówię o tym,
    że kontekst bywa kamieniem u szyi. Nazwanie dziecka Judaszem przykleja mu
    "łatkę". Natomiast jestem za wprowadzaniem nowych imion, ale w pisowni nie
    "spolszczonej" /o ile czuje się taką potrzebę/.
  • mamarcela 09.01.09, 16:28
    Apropo spolszczania zagranicznych imion to ja na własne oczy widziałam w jakimś
    dziewiętnastowiecznym periodyku wersję : Jan Wilkołak Goethe.

    Wilkołak Schoppe hihi :)
    --
    "widziałem kiedyś nawet operę to wszystko po jaką cholerę?"
  • anutek115 09.01.09, 17:12
    mamarcela napisała:

    > Apropo spolszczania zagranicznych imion to ja na własne oczy widziałam w jakimś
    > dziewiętnastowiecznym periodyku wersję : Jan Wilkołak Goethe.
    >
    > Wilkołak Schoppe hihi :)

    Żegota G. Stryba...

    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • tygrys2112 11.08.09, 23:28
    To jest to czego nie znoszę. Tak samo jak Klaudusz Monet i Piotr
    August Renoir i Henryk de Toulouse Lautrec... Wybaczcie, ale
    spolszczanie na siłę imion znanych ludzi, których imiona funkcjonują
    od lat w oryginalnej wersji, to już lekka przesada.
    Tak samo jak oficjalne pisanie Szopen zamiast Chopin. Maria
    Skłodowska-Kiri? Majkel Dżekson? To może pójdźmy o krok dalej i
    zacznijmy tłumaczyć nazwiska? Na dobry początek: Jan Sebastian
    Strumień.
  • ananke666 12.08.09, 01:52
    > To może pójdźmy o krok dalej i
    > zacznijmy tłumaczyć nazwiska? Na dobry początek: Jan Sebastian
    > Strumień.

    Albo Szon Fasola. Albo Kewin Boczek.
    --
    Tupecik
  • marslo55 06.01.10, 11:52
    tygrys2112:
    "To może pójdźmy o krok dalej i zacznijmy tłumaczyć nazwiska? Na
    dobry początek: Jan Sebastian Strumień."
    Tygrysie2112, nie będzie to u nas nowość: ja już czytałam (fakt, że
    u dawniejszych autorów) o Zdrojowiczu (Lafontaine) i Janie
    Wilczychodzie z Getyngi.
    "To jest to czego nie znoszę. Tak samo jak Klaudusz Monet i Piotr
    August Renoir i Henryk de Toulouse Lautrec... "
    Mnie osłabił pod tym względem Żywczyński, dla którego Jean-Paul
    Marat to Paweł Marat. Może Jan Paweł był jego zdaniem zbyt nabożnym
    imieniem dla tej postaci?
    Szopena bym się nie czepiała specjalnie..
  • turzyca 10.01.10, 01:25
    Tez prychalam na ten zwyczaj dopatrujac sie w nim korzeni dosc swiezych. Po czym
    czytajac korespondencje Mickiewicza (tak, Adama Mickiewicza, wieszcza naszego
    narodowego) odkrylam wzmianke o Szyllerze. I nie mial wieszcz na mysli zadnego z
    licznych Szyllerow np. warszawskich, a swojego kolege po piorze, ktorego utwory
    wielokrotnie tlumaczyl.

    Co do Wilczychoda to trafilam na niego u Tuwima i zalozylam, ze jest to rownie
    serio, co pisanie o tragedii "Piesc".
    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • marslo55 12.01.10, 11:58
    turzyca:
    "zalozylam, ze jest to rownie serio, co pisanie o tragedii "Piesc"."
    Możliwe. Ale unoszenie się nad dziełami Zdrojowicza i Russa jest jak
    najbardziej na serio.
    "odkrylam wzmianke o Szyllerze"
    Weżmy poprawkę na zabory. Podnoszenie wartości języka polskiego
    wyrażało się m. in. w spalszczaniu wszystkiego dookoła.
  • ananke666 12.01.10, 12:07
    Aha. Mickiewicz do Malewskiego: "Bajrona tylko czytam..."
    --
    Tupecik
  • marslo55 13.01.10, 12:21
    ananke666:
    "Mickiewicz do Malewskiego: "Bajrona tylko czytam...""
    A Joannę d'Arc uroczo nasz wieszcz spolszczył na "Darczankę":D Ale
    WIEDZIAŁ, że Byron to Byron.
    Ech, pamiętam jeszcze, jak czytałam Boya uwagi o "wychowanku Russa"
    i zachodziłam w głowę, co to za jeden ten Russ, którego w dodatku
    czytałam z angielska, co mi zrozumienie bardzo utrudniało..
  • ananke666 13.01.10, 12:41
    > WIEDZIAŁ, że Byron to Byron.

    Jak czytał, to wiedział :)

    Darczanki raczej bym nie odgadła.

    > Ech, pamiętam jeszcze, jak czytałam Boya uwagi o "wychowanku Russa"

    Mnie zaskoczyło, kiedy ujrzałam, jak wśród rozmaitych kawalerów Danceny,
    wicehrabiów de Valmontów, markiz Merteuil wystaje nagle swojsko i przaśnie
    "Twoja Ceśka" - i nie był to list od praczki.
    --
    Tupecik
  • marslo55 13.01.10, 12:48
    ananke666:
    "Mnie zaskoczyło, kiedy ujrzałam, jak wśród rozmaitych kawalerów
    Danceny, wicehrabiów de Valmontów, markiz Merteuil wystaje nagle
    swojsko i przaśnie "Twoja Ceśka" - i nie był to list od praczki."
    A u Iawszkiewicza Esmeralda kazała się zwać "Karusią"!! Tłumaczenie
    imion innych niż dynastyczne w ogóle wychodzi często porażająco.
    Czyta człowiek Zolę, a tam takie rodzeństwo o wspaniale (z punktu
    widzenia Polaka, nie Francuza) dobranych imionach: Zachariasz,
    Katarzyna, Henryk, Alzira, Lenora i Estelka...
  • ananke666 13.01.10, 13:01
    Albo rodzeństwo Denise, Pepi i Janek. Też Zola.
    --
    Tupecik
  • kkokos 13.01.10, 20:08
    > Weżmy poprawkę na zabory. Podnoszenie wartości języka polskiego
    > wyrażało się m. in. w spalszczaniu wszystkiego dookoła.


    gwizjusz, walezy, kartezjusz (choć ten ostatni to chyba - tak jak heweliusz -
    sam przerobił swe nazwisko na bardzie łacińskie brzmienie, choć może się mylę),
    szekspir - tendencja do spolszczania jest chyba starsza od zaborów :)

    szekspir i molier chyba nikogo nie rażą, więc czemu nagle szopen tak? :) kwestia
    upływu czasu?
  • kkokos 13.01.10, 20:08
    choć rzeczywiście, jak biorę do ręki przekrój z lat 60. i widzę tekst o zośce
    loren, to mnie zęby bolą :)
  • marslo55 14.01.10, 14:29