Dodaj do ulubionych

Strach przed śmiercią.

12.02.09, 16:56
W ostatnim tomie, nie pamiętam czy we wcześniejszych też, Gaba myśli, że
powinna spędzać czas z rodzicami, bo nie wiadomo ile życia im jeszcze
zostało... Czy to normalne myślenie?
Przecież taka jest kolej rzeczy. Człowiek idzie na studia, zakłada rodzinę i
nie siedzi 24/7 przy rodzicach, bo może już niedługo odejdą. Rozumiem
sytuację, gdzie rodzice są chorzy i wiadomo, że czas na nich. Ale w sytuacji
Gaby? Nie rozumiem...
--
"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
Edytor zaawansowany
  • verdana 12.02.09, 17:02
    Czasem takie mysli moga sie pojawwiać, o ile rodzice sa starzy i ma
    się z nimi dobry kontakt. Ale u Gaby to nie jest tylko strach, to
    raczej kolejny obowiazek do spelnienia, jesli ma być obrazem Matki-
    Polki.
    Nie mowiac już o tym, ze wiezy z rodzicami w rodzinie Borejków sa
    patologiczne - albo za bliskie (Gaba i rodzice, albo za dalekie
    (Gaba i Laura).
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • troppo_bella 12.02.09, 17:52
    O tym odchodzeniu Borejkow seniorow MM pisze juz od paru tomow. Mam
    wrazenie, ze zaczelismy sie z nimi zegnac, gdy byli ok.
    szescdziesiatki.

    Irytuje mnie to jeszcze z jednego wzgledu: wynika z tego, ze warto
    starac sie byc z glownie z tym, kto ma niedlugo umrzec, na innych
    jeszcze nadejdzie czas. Czyli: lepiej posiedziec ze staruszkami
    rodzicami niz z dzieciakami.

    Czyli patologia, jak piszesz, verdano.




    --
    - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na
    raz, kiedy ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
  • kkokos 12.02.09, 18:03
    Mam
    > wrazenie, ze zaczelismy sie z nimi zegnac, gdy byli ok.
    > szescdziesiatki.

    ale oni zawsze byli starzy, jak nie duchem - ignac zawsze - to ciałem (już w KK
    jest o tym, że mila wygląda na starszą niż jest).

    > wynika z tego, ze warto
    > starac sie byc z glownie z tym, kto ma niedlugo umrzec, na innych
    > jeszcze nadejdzie czas.
    ee, nadinterpretujesz :)
  • ananke666 13.02.09, 00:57
    A mnie się wydaje, że to są refleksje samej MM. Kiedyś tam wspomniała, że po
    przeprowadzce zabrała mamę do siebie, a pani Barańczak jest już po
    dziewięćdziesiątce. I stąd pewnie podobne myśli, chęć "nabycia" się ze sobą,
    póki jeszcze można.
    --
    Tupecik
  • paulina.galli 12.02.09, 21:45
    marajka - taka kolej rzeczy ale "strach" przed ta koleją losów jest chyba ...
    jak najbardziej ludzki
    Dla mnie świadomośc śmierci moich rodziców (tfu! tfu!) to jakas kompletna
    abstrakcja i nawet nie chce o tym mysleć!
    i nie mysle w tym moencie racjonalnie w stylu" bo to tak musi być".

    --
    http://www.sesja.neostrada.pl/image020.gif
    paulina.galli = dziewczynka_do_bicia (i na odwyrtkę):)
  • marajka 13.02.09, 16:25
    Jasne, że strach jest ludzki. Ja też się boję. Ale mi chodzi o sytuację, kiedy
    mając nieźle trzymających się rodziców myśli się w kółko o tym, że odejdą.
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • agazuchwa 12.02.09, 22:14
    a ja mam to samo w stosunku do mojej mamy, żal mi każdej kłótni,
    każdej zmarnowanej okazji do spaceru....ale ja nie jestem normalna:)
    --
    tiny.pl/dl2v
  • wushum 13.02.09, 01:43
    MM sieje ten Gabrysiny strach od dawna...nie wiem, ale mam wrażenie, że okolice
    Noelko-Pulpecji... wystarczyło kilka zmarszczek, grypa i już myślenie o grobie.
    /Czasem wydaje mi się, że dla Gabrieli życie bez zmartwień, to zmarnowane życie
    - bo martwić się trzeba, a nawet należy. Nawet jak nie ma czym, to wystarczy
    dobrze poszukać:)/.
    Ja mam nieco mniej "normalne" myślenie na ten temat, więc nie jestem ekspertem,
    kiedy to jest ok i w jakim stopniu.
    Ps.: Zależy, również, jakie ta świadomość ma skutki. Bo jeśli Gaba przesiadywać
    będzie nad drzemiącym Ignacem, ze wzrokiem nieruchomo utkwionym w jego twarz i
    słuchem wyczulonym na to, czy "jeszcze dycha", znaczyć będzie, że psychoza.
  • nessie-jp 13.02.09, 15:00
    > Czy to normalne myślenie?

    Nie, to nie jest normalne myślenie. To typowy objaw depresji.

    Owszem, każdy człowiek, choćby nie wiem jak dorosły, martwi się i smuci tym, że
    jego rodzice umrą. Ale nie robi tego w kółko, nie nachodzą go takie myśli. Jeśli
    stara się z nimi być, to nie dlatego, że w tle czai się kostucha -- tylko
    dlatego, że chce cieszyć się ich towarzystwem jak najdłużej.

    Rozmyślania o śmierci bliskich czy chorobliwe lęki Gabrieli ujawnione w NiN
    (dotyczące jej dzieci) to objawy patologiczne.

    Ale Borejkówna nie weźmie Prozaku. Nawet psychiatry broń Boziu nie odwiedzi.
    Nienienienie. Rosołek i terapia zajęciowa nad garami, oto jedyne dostępne opcje
    dla chorej.


    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • kkokos 13.02.09, 15:18
    oj, wydaje mi się, że troszkę przesadzacie.
    jakoś nie mam wrażenia, że gaba o tej śmierci rodziców tak w kółko
    obsesyjnie

    pamiętam w zasadzie dwie sceny:
    - jak ignac się dowiedział od wnuczki, że gaba powiedziała, iż
    trzeba go bardziej kochać, bo się starzeje
    - jak mila się nad sobą rozklejała w TiR z powodu grypki, z
    tekstami "będzie coraz gorzej", w domyśle "a ty biedna, uwiązana do
    mnie gabo", na co gaba" "będzie gorzej? niekoniecznie. a gdyby
    nawet, to pamiętaj, że ja po prostu lubię być z tobą i zawsze mi
    tego mało". mnie się ta wymiana zdań bardzo podobała. wcale nie
    uważam, by świadczyła o cierpiętnictwie gabrieli.

    o ile gaba kocha cierpieć z powodu janusza po 20 latach wciąż i
    zdecydowanie jest nieodpępowiona od rodziców, to - moim zdaniem -
    przyjmuje ich nieuchronną starość z prawdopodobną niedołężnością i
    ewentualną pełną zależnością od siebie jako coś naturalnego. będzie
    tak, to będzie, w końcu to naprawdę nie od niej zależy.
    większość z nas zapewne też tak to przyjmie i jak nie daj bóg będzie
    miała rodziców zależnych od siebie, to się nimi będzie opiekować.
    dlaczego od razu zakładać, że z poczucia obowiązku bycia dobrą,
    bycia matką-polką-rodzinną-służącą czy z powodu obsesyjnego myślenia
    o śmierci?

    choć nawiasem mówiąc, jeśli ignacy owdowieje, to zapewne posypie się
    w tempie ekspresowym i nie chciałabym być w skórze córki, która
    będzie się musiała nim zająć...
  • anutek115 13.02.09, 16:48
    kkokos napisała:

    > pamiętam w zasadzie dwie sceny:
    > - jak ignac się dowiedział od wnuczki, że gaba powiedziała, iż
    > trzeba go bardziej kochać, bo się starzeje
    > - jak mila się nad sobą rozklejała w TiR z powodu grypki, z
    > tekstami "będzie coraz gorzej", w domyśle "a ty biedna, uwiązana do
    > mnie gabo", na co gaba" "będzie gorzej? niekoniecznie. a gdyby
    > nawet, to pamiętaj, że ja po prostu lubię być z tobą i zawsze mi
    > tego mało". mnie się ta wymiana zdań bardzo podobała. wcale nie
    > uważam, by świadczyła o cierpiętnictwie gabrieli.

    Mnie się też podoba, ale nie, Kkokosie, tych scen jest więcej. Nie pamiętam
    dokładnie, w którym tomie, ale jest coś o odchodzeniu ulicą rodziców, takich
    kruchych, że zaraz ich wołac z okna chciała, no i nie tylko rodziców te
    rozmyślania dotykają. Są podobne w tonie rozmyślania o Dmuchawcu, a nawet o
    nienarodzonych dzieciach Patrycji i Idy (coś w rodzaju "czekające swej godziny
    próby i swego przemijania").

    Inna sprawa, że mnie sie to takie dziwne nie wydaje. Sama często łapię się na
    myśli o przemijaniu, zwłaszcza od czasu moich przeżyc przy narodzinach
    pierwszego dziecka. Przez pierwszy rok jego zycia nie było dnia, bym nie
    pomyślała, że ułamka wlosa brakowało, by go w ogóle nie było. Ale, tak jak pisze
    Nessie, to raczej myśłenie w stylu "cieszmy się więc każdą chwila, która jest".

    > choć nawiasem mówiąc, jeśli ignacy owdowieje, to zapewne posypie się
    > w tempie ekspresowym i nie chciałabym być w skórze córki, która
    > będzie się musiała nim zająć...

    A, to już zupełnie insza inszośc. Na szczęście to Borejko Ignacy. On nie umrze ;-).

    I Mila, rzecz jasna, tez nie.
    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.
  • lezbobimbo 13.02.09, 17:38
    Tak, dobrze anutek prawi, jest taka scena, ze Gaba widzi rodziców spacerujacych
    po ulicy i zaraz mysli, ze oni tak codziennie coraz bardziej odchodza i jacy sa
    mezni - ona mysli to o ludziach, którzy sa sprawni i nawet jeszcze pracuja! I
    pewnie sami mysla mniej albo w kazdym razie pogodniej o swietlanej przyszlosci w
    objeciach Tanatosa niz to czyni ich córunia ;P

    Jak to nie depresja to lekka histeria ;P Znaczy albo sie cieszy towarzystwem
    rodziców, albo martwi, ze zaraz umra, razem z Dmuchawcem.. który jest kruchutki,
    niedolezny i przezroczysty juz od OwR!

    I mysle, ze dobrze, ze Gaba nie byla przy zapasci Ignaca tylko Laura, bo juz
    Gaba by tez trza bylo ratowac albo odwodzic od zamiaru urzadzania stypy..

    --
    testing: http://www.sesja.neostrada.pl/image014.gif
  • nessie-jp 13.02.09, 17:48
    > I mysle, ze dobrze, ze Gaba nie byla przy zapasci Ignaca tylko Laura, bo juz
    > Gaba by tez trza bylo ratowac albo odwodzic od zamiaru urzadzania stypy..

    Ależ Gaba by się tylko dzielnie uśmiechnęła (przez łzy w oczach rzecz jasna) i
    od razu Ignacemu by się polepszyło, bez żadnego pogotowia, lekarza itepe.

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • kkokos 13.02.09, 19:07
    > Ależ Gaba by się tylko dzielnie uśmiechnęła (przez łzy w oczach rzecz jasna) i
    > od razu Ignacemu by się polepszyło, bez żadnego pogotowia, lekarza itepe.

    hehe, niestety, masz rację
  • kkokos 13.02.09, 19:14
    ona mysli to o ludziach, którzy sa sprawni i nawet jeszcze pracuja! I
    > pewnie sami mysla mniej albo w kazdym razie pogodniej o swietlanej przyszlosci
    > w
    > objeciach Tanatosa niz to czyni ich córunia ;P
    >
    > Jak to nie depresja to lekka histeria ;P Znaczy albo sie cieszy towarzystwem
    > rodziców, albo martwi, ze zaraz umra, razem z Dmuchawcem.. który jest kruchutki
    > ,
    > niedolezny i przezroczysty juz od OwR!

    a jeśli tak, to jest to kolejny argument na to, że pani MM lubi bardzo postarzać
    swych dorosłych bohaterów. dmuchawiec zawsze był stary, nawet w kłamczusze, choć
    zapewne był wtedy koło czterdziestki. mila - zawsze staruszka, ignac - zawsze
    straszny dziadunio jak z rodziewiczówny. rozumiem, że można tak pisać, jeśli się
    stara patrzeć oczami 12-latki (odbiorczyni książki) - rzeczywiście wtedy ktoś
    40-letni stoi nad grobem i zaczyna się nad nim chwiać. konsekwentnie więc ktoś
    taki 20 lat później żyje tylko cudem lub przypadkiem. tyle że perspektywa się
    zmieniła, bo 40-letnia gaba nie powinna patrzeć oczami 12-latki.
    myślę, że jest to raczej tego typu błąd, a nie świadome wyposażenie gabrieli w
    skłonność do wypatrywania kostuchy.
  • kkokos 13.02.09, 19:44
    aha, ciocia wiesia też miała tylko (!) 35 lat, do czego się sama przyznaje. ja
    mam 40 i dalej mi się wydaje, ze ona jest starsza ode mnie - choć przecież już
    nie czytam SZK tak, jak czytałam jako nastolatka, przeciwnie, odkrywam w tej
    książce smaczki, których jako nastolatka nie wyłapywałam. a ciocia wiesia jak
    była starsza ode mnie o sto lat, tak jest :)
  • lutecja4 14.02.09, 21:18
    bo w Jezycjadzie,gdyby sie zaglebiac w daty,wszyscy dorosli od razu sa
    starzy-Tosia ma lat 32, a ja ja odbieram jako czterdziestokilkulatke,Mamert
    mniej wiecej w wieku Tosi, a mnie sie wydaje,ze tez jest po 40-ce
    z ciocia Wiesia tez mam problem,tez mi sie wydaje duzo starsza
    a o Dmuchawcu staram sie nie myslec-on juz jest jak Noe,stary byl tak wiele lat
    temu,ze teraz bije juz biblijne rekordy dlugosci zycia
    a postarzanie mamy Borejko drazni mnie od samego poczatku,tak jak jej bycie
    ponad dbaniem o siebie,jakby to bylo cos zlego

    --
    http://gify.roziu.pl/images/rsgallery/original/walentynki_48.gif
  • lutecja4 14.02.09, 21:22
    nie to,zebym uwazala,ze po 40-ce jest sie juz starym
    chodzi mi raczej o to,ze oni sie zachowuja jakby byli sporo starsi
    ja juz mam ponad 30lat,ale przy nich to sie czuje,jakbym jeszcze do liceum chodzila
    http://www.sesja.neostrada.pl/image014.gifhttp://www.sesja.neostrada.pl/image011.gifhttp://www.sesja.neostrada.pl/image021.gif
  • lutecja4 14.02.09, 21:26
    lutecja4 napisała:

    > bo w Jezycjadzie,gdyby sie zaglebiac w daty
    cos mi zjadlo kilka wyrazow
    chodzilo mi,ze gdyby nie zaglebiac sie w daty
    --
    http://www.sesja.neostrada.pl/image014.gifhttp://www.sesja.neostrada.pl/image011.gifhttp://www.sesja.neostrada.pl/image021.gif
  • nessie-jp 14.02.09, 21:57
    Ja mam taką teorię literaturoznawczą, że tak powiem -- otóż wydaje mi się, że to
    przedstawianie osób po 30-tce jako zstępujących do grobu wynika z zastosowania
    narracji z punktu widzenia młodej nastolatki. Aniela ma 15 lat; Tosia jest od
    niej dwa razy starsza i dlatego 'stara'. Cesia ma 16 lat; ciocia Wiesia znowu
    jest dwukrotnie od niej starsza.

    Odbiór pewnych postaci w J. jako "bardzo starych" wynika z przeciwstawienia ich
    postaciom centalnym dla narracji, czyli młodym nastolatkom. Wobec młodej
    nastolatki odpowiedzialna, pracująca, mężata kobieta po 30-tce to już staruszka
    -- i tak jest to przedstawiane w książkach.

    Podobnie profesor Dmuchawiec -- zasłużony pedagog i tak dalej, chorowity
    dziadek. Ponieważ narracja jest prowadzona z punktu widzenia osób dużo od niego
    młodszych, wydaje się stać na krawędzi grobu.

    To dopiero w późniejszej Jeżycjadzie zaczęła się narracja z punktu widzenia
    30-latek, 40-latek, a ostatnio i 50-latek. Jeszcze w Noelce nawet Gabriela jest
    przedstawiana jako starsza pomarszczona pani, bo ma aż 30 lat!

    Dopiero bodajże w Dziecku Piątku i NiN zaczyna się narracja z punktu widzenia
    dorosłej Gabrieli -- i wtedy nagle zmienia się sposób postrzegania tej postaci,
    znowu staje się zwyczajną, młodą kobietą w wieku 30-kilku lat, wygłupiającą się,
    śmiejącą i śpiewającą "Gdybym był hodowcą drobiu..." na cały regulator.

    W nowej Jeżycjadzie już nie ma jednolitej narracji z punktu widzenia młodej
    młodzieży :) tylko raczej rozrzut, od 7- i 8-latków po 80-latków. I dlatego
    Grzegorz, który w Sprężynie ma 60 lat, nie chwieje się nad krawędzią grobu.

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • verdana 14.02.09, 22:06
    A ja, może nieslusznie, mam wrazenie, ze i sytuacja trochę się
    zmieniła.
    Tzw. "dzisiejsza mlodzież" ma zazwyczaj rodziców sprawniejszych i
    psychicznie mlodszych niż ta "wczesnojezycjadowa". przepaść między
    pokoleniami chyba troszkę się zmniejszyla - coraz mniej pań w
    średnim wieku ubiera się matronowato, a coraz więcej - tak jak
    corki, ojcowie (wybaczcie seksizm) graja w te same gry co synowie (u
    mnie akurat to ja gram w te same gry, ale to szczegół).
    Czyli jest możliwe, ze czym starszy bohater, tym bardziej widzi
    rodzica jako zgrzybiałego ramola. Bo sadzac z relacj mojego
    gimnazjalisty, to rodzice nadal sa wredni, nieczuli, nic nie
    rozumieja (boję sie, ze to akurat fakt..), ale starzy sa jakby
    trochę mniej.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nessie-jp 15.02.09, 01:34
    No jest jeszcze trzecia opcja, niekorzystna dla autorki (i znowu będzie, że się
    wszystkiego czepiam) -- otóż MM nie potrafi rozwijać swoich postaci.

    Dlatego Gaba jest ciągle tą samą Gabą, co w Noelce, mimo że 50-tka na karku,
    Grześ jest ciągle tym samym składanym modelem papierowym, co w Noelce, straszny
    Ignacy też się w ciągu ostatnich 15 lat ani ciut nie zmienił (przedtem był
    normalny, ale to było jednak w starszych, lepszych tomach...) Mila Borejko też
    ani ciut nie podległa ewolucji, życie niczego ją nie nauczyło, nadal sądzi
    wszystko jedną miarą.

    Właściwie zmieniły się tylko te osoby, które w PRL-owych tomach były małymi
    dziećmi -- np. Aurelia, Bobcio (no, trudno żeby się nie zmienił...). Dzieci
    wprowadzone w późnych tomach są w wieku 20-kilku lat takie same, jak w wieku 7
    lat (Róża i Laura oczywiście).

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • alitzja 15.02.09, 15:53
    nessie-jp napisała:
    > Jeszcze w Noelce nawet Gabriela jest
    przedstawiana jako starsza pomarszczona pani, bo ma aż 30 lat!

    Ejże, ejże - teoria byłaby niezła, ale to sama Gaba mówi o sobie, że
    jej się kostium marszczy. Nie wynika to w żaden sposób z obserwacji
    osób młodszych!
    (Gaba do Elki: "Wiesz, czasem patrzę w lustro i nie mogę się
    nadziwić, że tak mi się ten... kostium marszczy pod oczami!")
    Swoją drogą, może gdyby Gabrysia bardziej o siebie dbała, to by nie
    miała takich problemów ze zmarszczkami:P (chociaż ja też mam 30 lat
    i kostium mi się nie marszczy, mimo że się nie maluję - tyle że ja
    kremiku pod oczy używam;-)).


    --
    "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem
    fajerwerkiem" (Robert Frobisher)
  • kkokos 15.02.09, 16:17
    > (Gaba do Elki: "Wiesz, czasem patrzę w lustro i nie mogę się
    > nadziwić, że tak mi się ten... kostium marszczy pod oczami!")

    nie nie, zanim to nastąpiło, jest scena, gdy gaba patrzy w lustro,a z lustra
    patrzy na nią "okrągła, piegowata twarz o brązowych oczach i ciemnych,
    stanowczych brwiach. Pod oczami rysowały się wyraźne zmarszczki, te od śmiechu.
    Tych od płaczu też było trochę, ale jednak dużo, dużo, dużo mniej". (akurat,
    już w to wierzę!)
    to jest napisane tym samym obiektywnym tonem, co w KK o mili - że "mama miała
    nieco ponad 40 lat, wyglądała na więcej, gdyż jej twarz nosiła ślady wszystkich
    trosk i kłopotów, których nie dopuściła do głębin świadomości". (czego, przyznam
    się, nie rozumiem - mila źle wyglądała, bo się problemami nie przejmowała??? czy
    też skóra mili była jak portret doriana graya, przejmowała oznaki starości,
    dzięki czemu dusza mogła być młoda?)
  • nessie-jp 15.02.09, 16:20
    W sumie masz rację. Lepiej zapamiętałam samą narrację z punktu widzenia Elki,
    która Gabrysię opisuje jako "panią" (nie dziewczynę).

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • minerwamcg 20.02.09, 12:56
    Bo prawdę rzekłszy Elka-Noelka nie ma powodów postrzegać Gabrysię
    jako dziewczynę. Gabrysia już wówczas dziewczyną nie jest, a już na
    pewno nie jest nią dla szesnastolatki. Przyjmuję ten fakt do
    wiadomości z dużą niechęcią, bo sama mam teraz chyba tyle lat, co
    Gabrysia wtedy - i prawdę rzekłszy chętnie bym sobie jeszcze
    dziewczyną pobyła. Ale niestety, nikt (może poza mężem :)) się na to
    nie nabierze, a już na pewno nie następne pokolenie.
    --
    Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
    Wyślij protest do Ambasady Indii!
  • wushum 22.02.09, 17:49
    Ja zawsze myślałam, że Dmuchawiec zaraz zejdzie /chociaż kiedyś otrzymałam
    pisemną deklarację MM, że nie umrze do końca Jeżycjady !/. Tak samo Mila i Ignac
    zawsze wydawali mi się starymi piernikami na pograniczu grobowym. Problem w tym,
    że nigdy nie zastanawiałam się ile oni mogą mieć lat.
    Za to - wg mnie - myślenie Gabrieli o tym, że jej rodzice, to staruszkowie "na
    granicy" i trzeba nad nimi "skakać", pasowałoby, gdyby albo ona otarła się o
    śmierć, albo odszedł ktoś z bliskich. Ale i wtedy jej patrzenie byłoby
    zdecydowanie inne.
  • lezbobimbo 23.02.09, 11:36
    Uech ta Gaba post-noelkowa to jakas katastrofistka chyba? Rodziców juz zegna,
    chociaz jeszcze pracuja; Dmuchawca widzi juz niemal przejrzystego z zaswiatów; z
    Kreska sie juz dziela dziecmi na wypadek swych niedoszlych smierci; nad
    niemowleciem martwi sie, ze bedzie musial isc na wojne; gdy dzieci bawia sie na
    podwórzu albo wracaja ze szkólki, to szaleje jak kwoka po ciezkiej traumie
    (jeszcze moznaby zrozumiec, gdyby cos im sie rzeczywiscie strasznego stalo,
    jakis wypadek czy napasc, ale skad ten nieuzasadniony strach i paranoja? Z
    drugiej strony obcego woznego do domu zaprasza, Rumunów tez sie nie bala) Albo
    Gaba martwi sie, czy aby na pewno Mila, sprawna przeciez tyranka kuchenna, zdola
    podac bezradnemu Ignasiowi zupke.. (dobrze, ze nie przezuwaja jeszcze za dzieci;>

    Albo Gaba przyjela w siebie ducha zmarlej pani Szczepanskiej, której nie
    egzorcyzmowano po bozemu z zamurowanej dziur w scianie, albo Gaba pragnie,
    laknie i potrzebuje intensywnych zdarzen, wrazen i uczuc - moze tylko kiedy sie
    boi, to czuje ze zyje?

    --
    "Krolik profanuje groby. Wyciaga trumny i kradnie lancuszki." - by klymenystra :)
  • wushum 05.03.09, 16:24
    Witam
    Okazuje się, że nie tylko Gaba widzi wszystkich na katafalku, w Sprężynie Pulpa
    jest tak szczęśliwa, że już myśli, po kogo przyjdzie kostucha, znaczy to u nich
    rodzinne i dopada wyłącznie "niewzruszone" i "twarde" bohaterki, histeryczek
    neurotycznych /jak Ida i Natalia/ nie tyka. Jedyna prawda, jaką można z tego na
    siłę "wyciągnąć", to, że życie nie bywa logiczne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka