Dodaj do ulubionych

Herbata. Czajnik 105.

20.11.11, 19:10
Burza jesienna -
Dziki przysypane
Liśćmi.

Basho
Obserwuj wątek
    • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 105. 25.11.11, 21:59
      Herbata i filmik o naszych wełnisto-pierzastych braciach mniejszych, które mają większe serca:

      Było kurczątko, które zostało odrzucone przez stado kur. Maleństwem będąc przyłączyła się do stada owiec, które zaadoptowało je. Kura szczególnie polubiła owcę imieniem Else. Kurczę zostało nazwane Elfrida.
      Właściciel stada mówi, że owce mają silny instynkt solidarnościowy zarówno wewnątrz stada, jak i wobec innych gatunków

      www.zdf.de/ZDFmediathek/beitrag/video/1502794/Henne-Elfriede-liebt-Schaf-Ilse#/beitrag/video/1502794/Henne-Elfriede-liebt-Schaf-Ilse



      --
      Dobrze zorganizowany czas jest najlepszym dowodem na zorganizowany umysł.
      Sir Isaac Pitman
      • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 105. 28.11.11, 15:08

        Spektaklu zazdroszczę. Ach, gdzie te nasze warszawskie czasy - premiery, przyjaźnie ... sad--
        Wiatr trochę ucichł, można wyjść bez obawy. podobno dzisiaj już chudych nie porywa i wszystkich szarych komóreczek nie wywiewa.
        Kończę trzecią kawę i wychodzę ,ale nad wodę nie pójdę smile
          • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 105. 01.12.11, 19:34

            Kawa i wino na pocieszenie, jako że dołączyłam do zacnego grona kobiet upadłych. Przed trzema godzinami,wychodząc ze sklepu /ah, jakie tam piękne były dywany i chodniki !!!/
            , schodząc z krawężnika na miejsca samochodowe , lewa stopa nie zgodziła się -z prawą. Prawa chciała przyhamować ale też sie opóźniła i padłam. Efekt -- prawe kolano odarte ze skóry i jakieś takie nagie. Najbardziel bałam się o okulary, znalażły się całe i zdrowe pod samochodem.
            Zrobiłam piękny opatrunek, narazie siedzę i puchnę.Poczekamy do Jutra.,-

            • warum Re: Herbata. Czajnik 105. 01.12.11, 20:39
              Buusad( Alfredko, moze jak jeszcze nie przestalo puchnac to udajcie sie na jakis przeglad /przenikliwy az do kosci?/. Kosteczki to krucha i niezbedna czesc, a zeby przestalo szybko bolec to musialabys chyba popijac czyscioche z gwinta/ na filmach dziala/. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje,ze to tylko stluczenie.
      • popaye Re: Herbata. Czajnik 105. 08.12.11, 23:06
        dokładnie smile

        Kolejny dzień spędzony w domu, kawy wypitej (przyzwyczaiłem się w pracy) - morze, wiec wieczorna herbata - obowiązkowa smile

        Miałem dziś sporo czasu na "wędrówki" po Internecie. Znalazłem dobra anegdotę
        o monogamii (z życia amerykańskiego prezydenta Johna Coolidge’a).

        Pewnego razu zwiedzał fermę drobiu wraz z żoną.
        Ta, na wieść, że kogut może odbywać dziesiątki stosunków dziennie, powiedziała:
        "Proszę powtórzyć to panu Coolidge’owi!".
        Gdy to zrobiono, prezydent zapytał: "A czy za każdym razem z tą samą kurą?". Usłyszawszy: "Nie, za każdym razem z inną", polecił: "Proszę powtórzyć to pani Coolidge!".

        miłego wieczoru.
        • 1grzech Re: Herbata. Czajnik 105. 09.12.11, 08:49
          Stukam się z Tobą popayu moja filiżanka i ciesze sie, że humor Ci dopisuje. To nieła brońw zwalczaniu wszelkich wirusów.
          A korzystając z Twojego czasu, podziel się proszę swoimi opiniami na temat dzisiejszego "nocnika" przywódców rządów UE i stanowiska D. Camerona?
          • popaye Re: Herbata. Czajnik 105. 09.12.11, 12:17
            poranna herbata - 1grzech_u?
            hmmm.....
            z dzieciństwa pamiętam, "u Babci", - dla dzieci wyłącznie z mlekiem w postaci tzw. "bawarki"
            (przynajmniej u mnie w rodzinie ten napój tak się nazywał!) smile

            Moje przemyślenia (i poglądy) w/s obecnego kryzysu jak i tegoż "konsekwencji"
            zapewne tak różnią się od odczuć i poczucia "sprawiedliwości" większości Uczestników tego forum, ze raczej się "wstrzymam".

            Nie będzie odkrywczym stwierdzenie iż: "punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia"
            który, w tym przypadku, dominuje również moje poglądy i ocenę sytuacji.
            33 lata mija jak nie mieszkam (i na co dzień żyje) w Polsce podczas których "nauczyłem się" iż w d.... mam cala nasza-polska "dumę narodowa (wszystkich przegranych
            = usianych trupami "narodowych zrywów"), he-he: niezależność a´la Jarek Kaczyński i podobni idioci, oraz.... problemy typu: Unia (strefa €wink się rozpadnie czy nie.

            W moim, subiektywnym przypadku (zgreda w wieku "przedemerytalnym") życie
            (i codzienne emocje) wyglądają tak:
            Objetne co powie/postanowi polityczna elita Cameron/Merkel/Sarkozy + niech będzie i Tusk! - ja, muszę (co miesiąc) mieć: 1.200 € na mieszkanie, ca: 800 na różnego rodzaju "ubezpieczenia", z 1.000 € na "życie" i ..... "cholera wie" ile
            do zapłaty (ponoć) "niedopłaconych" podatków bo moja p. Malzonka "bawi" się w samodzielna działalność gospodarcza a mamy tzw: "wspólnotę majątkową" sad.

            Całkiem niedługo będę musiał (i chce!) przejść na emeryturę, wiec moja sytuacja "dochodowa" się, siła rzeczy pogorszy bo bycie emerytem na zasadzie:
            przez pól dnia to sobie będę "dorabiał" jako: stróż/przynieś-podaj/sprzątacz itp.
            jakoś.... nigdy nie była moim życiowym marzeniem i celem (dziwne?) smile

            "Strasznie się przejmuje" ostatnimi zawirowaniami polityczno/ekonomicznymi bo sam to mam to mam tylko "fajne" perspektywy:
            - zamieszkać na Mazurach w czym nie przeszkadza mnie Cameron tylko "ludzie z Krakowa" którym się to bardzo nie podoba (!)
            - z ZUS-u dostane z... 500 zł "emerytury" - wow!
            - do "wypalenia" (psychicznego) dopada mnie (coraz częściej odczuwane) "zużycie ciała" (fizycznego), czas który poświęcam na przyjemności odpowiada m/w ilości godzin które spędzam na wizytach (i zabiegach) w praktykach lekarskich sad

            Unia się rozpadnie?, powstanie: Europa dwóch "prędkości", przestanie być "europejska waluta" i Polska nie zdąży się "załapać" do Klubu "bogatszych" bo Cameron chce ratować interes londyńskiego City (finansowego)?
            Cholera,- powinienem "nie spać" (akurat z tego powodu)?

            Obojętnie co się stanie: moja sytuacja się nie pogorszy ani polepszy.
            Nie będzie tylko: nowa DM ? - idę o każdy zakład iż jej kurs (bankowy) szybciutko przekroczy poziom obecnego !
            Dla mnie: hmmm..... o bym miał większe zmartwienia! (90% mojej emerytury będzie mnie wypłacał Deutsche Rentenanstalt, raczej nie w "silnym" polskim PLN, ani w ₤ ).
            Nic się nie zmieni, nawet jak Jarek Kaczyński doprowadzi (wreszcie!) do tego ze:
            " zrzucimy jarzmo zależności od Putina i Merkel" i "nie będzie nam Erika Steinbach pluć w twarz" a Rydzyk, za pieniądze oszalałych (i głodnych) emerytek zbuduje swoje (komercyjne) Termy w Toruniu, czy Glemp postawi swoja Świątynię Dziękczynienia której tylko do pełnej szczęśliwości nam potrzeba! smile

            Sorry, ale bardziej mnie interesuje jak dostępna (jest i będzie) możliwość korzystania ze świadczeń mojego (cywilizowanego = na europejskim poziomie) Ubezpieczenia Zdrowotnego jak będę mieszkał " PiS_owskiej (czy PO_wskiej) Krainie Szczęśliwości"
            niż.... partykularne interesy uczestników dzisiejszego "... nocnika" - jak to określiłeś.

            pozdrawiam,-
            (przy kolejnej kawie)
            • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 105. 09.12.11, 15:23

              Igrzesiu, Popayku, uprzejmie przxypominam, że NOCNIKI nie służą do napełniania SIEBIE Nerwowością i Filizofią przetrwania, a zupełnie do czego innnego !!!--
              Odetnijmy na jakiś czas dostęp do Informacji, proszę. Przed Wodnikiem i jego naczyniami - rano w południe i wieczór, zamykam się na klucz. Może nawet drzwi wojłokiem obiję.
              Pozdrawiam smile
              http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
              • popaye Re: Herbata. Czajnik 105. 09.12.11, 16:30
                ja i "nerwy"?
                do tego z takich powodów?
                Nieee.....

                Moja ugruntowana szkołą "wiedza" ekonomiczna osiągnęła "pułap" (pojęciowy)
                jeszcze w ub.Wieku, dokładnie w momencie gdy (ówczesny) Kanclerz RFN Kohl podjął
                (w ciągu jednej nocy i bez konsultacji z jakimkolwiek poważnym autorytetem ekonomicznym, w tym szefem Bundesbank_u) wyłącznie polityczna decyzje
                o przeliczeniach w relacji 1:1 DM/Marka DDR.
                Ta decyzja, jak i konsekwentnie "wzięcie na garnuszek" wszelkich systemów zabezpieczeń społecznych (renty, emerytury, świadczenia zdrowotne i socjalne) z dnia na dzień
                - obywateli (dotychczas) innego Państwa, oraz połączone z tym dziesięciolecia
                transferu miliardów "twardej" waluty w "szczere pole" (była DDR) na etapie ówczesnej wiedzy ekonomicznej musiała skończyć się ... finansowa klapa.
                Dwadzieścia lat później, dowiaduje się iż Niemcy to (zdaniem wszystkich państw Unii) PRYMUSI finansowi i "mistrzowie" w gospodarowaniu (raczej żonglowaniu!)
                budżetem.
                To jaki bur...el (budżetowy) i totalna polityczna beztroska musi być w tych "innych" Krajach?

                Dla Unii (europejskiej) nie ma alternatywy, dla € - tez (w rozumieniu: wspólna waluta europejska!) - co do tego jestem przekonany i dam się "pokroić".
                Ze premier Rządu GB "katapultuje" swój Kraj na obrzeza światowego znaczenia
                (ekonomicznego i politycznego) - Jego (obywateli GB) - sprawa.
                To tendencja od czasów Krolowej Wiktorii - ze światowego mocarstwa stale
                w kierunku dna, bo jak inaczej wygląda porównanie znaczenia XIX-wiecznej Anglii z dzisiaj?
                W formacie "światowym" - kpiny, a znaczenie Zjednoczonego Królestwa w światowym wymiarze politycznym (i gospodarczym) - plącze się kolo ZERA.
                Jeszcze ja dożyje dnia, ze będą "skamlać" przed Bruksela albo .... przed Pekinem smile

                Anglicy, przynajmniej maja czego bronic, choćby (wspomnieniowych) snów "o potędze" (przed dziesięcioleciami - realnej!), czego bronią idioci spod znaku Papryka
                i Salami (Jarek & rąbnięci jego kumple) - za Boga nie pomne.
                Chyba, ze tych "zrywów" (narodowych) "zawsze słusznych" po których tylko płacz, trupy
                i (fakt, faktem!): krzyże sad

                Czego nam tylko(!) brakuje to: Jarek (jako wodz_geniusz) i.... psychopatka Fotyga
                w roli ministra Spraw Zagranicznych i Rydzyk jako kolejny papież!.
                Oby w bardziej "kabaretowych" czasach, bo na razie nie bardzo widzę z czego się śmiać sad
                Zacząłem się przejmować (bardziej) "swoimi" sprawami.

                pozdr.
        • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 105. 29.12.11, 12:34
          Druga kawa, drugi kawałek piernika - życie nie jest takie złe.
          Na sąiednim Forum przeczytałam sympatyczną opowiastkę:
          .."
          Pani Władzia była organistką w kościele, miała już prawie 70 lat na karku i była starą panną. Była podziwiana przez wszystkich parafian za swą dobroć i oddanie sprawom kościoła.
          Pewnego razu przyszedł do niej ksiądz omówić szczegóły jakiejś kościelnej uroczystości.
          Pani Władzia zaprosiła duchownego do pokoju gościnnego i zaoferowała mu herbatkę.
          Ksiądz usiadł sobie wygodnie w stylowym fotelu naprzeciw starych organów. Ku wielkiemu zdziwieniu księdza, na organach tych stała szklanka wypełniona wodą a w niej pływała prezerwatywa.
          Kiedy Pani Władzia wróciła z herbatką zaczęła się rozmowa. Ksiądz postanowił zapytać wprost:
          - Pani Władziu, bardzo byłbym rad, gdyby mi pani to wytłumaczyła - tu wskazał na nieszczęsną szklankę.
          - Ooo tak, dobrze, że ksiądz pyta. Czyż to nie wspaniałe? Szłam sobie raz przykościelnym parkiem parę miesięcy temu i znalazłam tę małą paczuszkę na ziemi. Instrukcja na opakowaniu wyraźnie mówiła, że należy to umieścić na organie, zapewnić by było wilgotne
          i to wtedy ochroni przed roznoszeniem się chorób....
          I wie ksiądz co? Przez całą zimę nie miałam grypy. "--
            • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 105. 29.12.11, 21:11

              Nie sądzę by nieletni tu zaglądali... ale może jakiś Rodzic takowych poczuł się urażony ...

              taka cisza grobowa. Nawet herbaty nie piją, a posprzątałam w samowarzepięknie szumi, szczapy w kominku trzeszczą i niiiic.
              Kiedyś nawet urządzaliśmy KULIGI i jeździlismy od Forum do Forum.
              Może w przyszłym roku będzie lepiej. Wypiję jeszcze herbatę, zjem cos słodkiego i biorę się za styczniową Rewię Rozrywki. --
              ]
              • popaye Re: Herbata. Czajnik 105. 30.12.11, 23:10
                No nie,- ja pijam! smile
                do tego codziennie/wieczorem smile
                (zapas ulubionego Liptona teraz mam taki, ze wystarczy mnie, co najmniej, na 2 lata! smile )

                Nie pijam niestety tak ekskluzywnie (z samowaru) jak Elita naszego forum.
                Może... kiedyś, już na Wsi ?
                Jakoś.... samowar bardzo mnie "pasuje" do "saloonów" podgrzewanych koza, gumofilców (lub walonek) i eleganckiego waciaka (wszystko mój "wyjściowy" strój
                - marzenie!) smile
                Do tego, w rodzinnych stronach "samowarów" jak sobie przypominam, herbatę pija się w szklankach których nigdy nie miałem i picia (herbaty) z ich pomocą się nie nauczyłem.
                Nie dorównam nigdy mojej Babce w Jej umiejętnościach kulinarnych i na 100% w biegłości gry na fortepianie, ale jeżeli cokolwiek od Niej przejąłem to..... miłość do porcelany.
                Niech będzie kubek, czy skromna, biała (bez żadnych ozdóbek!) filiżanka, ale nie szklanka! sad
                Najtańsze musztardy (w discount_ach) sprzedają w czymś "takim" - brrr....

                pozdr.,-
                • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 105. 31.12.11, 08:52

                  Elita oponuje ..
                  waciaki, gumofilce i samowar - nie te czasy , wojłoki tak ale bez samowara.
                  Samowar to taras, plecione fotele, stolik nakryty serwetą i "dziewczyna" biegająca boso, donosząca konfiturę. No i jeszcze "chłopiec" używający stary but z cholewą do podtrzymywania żaru, Jednym słowem Czechow, Turgieniew, Czernyszewski
                  albo Tołstoj.
                  --Szklanki, zwłaszcza musztardówki lub małe słoiczki po ogórkach kiszonych niezbędne do samogonu /w Centralnej "bimbrem" zwanym/. Rzadko, ale używano też aluminiowych kubków, co to niby mocy dodawało samogonce.
                  Herbata, jeżeli w szklance, to koniecznie z pozostawioną w niej łyżeczką . Pijąc, koniecznie posiorbując, wyprostować należało maly palec .
                  Ot, nastały czasy, że wszystko to odeszło, a nam została porcelana lub paskudny fajans czy porcelit.
                  Odmeldowuję się na kilka godzin, odwozimy córkę do Pasewalku na pociąg do Frankfurtu.
                  • popaye Re: Herbata. Czajnik 105. 31.12.11, 13:00
                    No taaak....

                    Ja, ze swoim (specyficznym! - przyznaje) "poczuciem humoru", ostatnia osoba która chciał bym "dotknąć", Jesteś Ty - Alfredko.

                    Samowar i ta atmosfera, znana mnie wyłącznie z "przekazu" klasyków rosyjskiej literatury (lub sceniczno-choreograficznej, teatralnej interpretacji Ich dziel), dla Ciebie to najcenniejsze wspomnienie dzieciństwa i młodości.
                    Moje "Kresy" ograniczają się do promienia ca.:...... 20 km od Warszawy: Zalesia Dln.
                    i Konstancina gdzie z "miasta" (do przedwojennych domów-daczy) przeniosła się cześć mojej rodziny po Powstaniu.
                    Z prozaicznej przyczyny: w "mieście" nie było (fizycznie) substancji do której mogli by wrócić!.
                    Paranoja naszych czasów i naszego losu: dla mojej rodziny (wstępnych!) wszystko co kojarzyło się z (szeroko rozumiana) ROSJA to była "sodoma & gomora".
                    Jak do tego dodam (dziwne, ale prawdziwe) iż rodziny z obydwu stron: ojca i matki, nie miały żadnych koligacji na tzw.Kresach - obraz rodzinnego przekazu, tradycji, upodobań
                    i zwyczajów będzie "pełny".
                    Jasne, nie była to rodzina zupełnych idiotów, wiec "wyjątek" stanowiła Wielka Literatura rosyjska i (oczywiście!) - muzyka ale nie "barbarzyński" (w rozumieniu np. mojej babki) obyczaj, język czy tradycja.

                    Mnie, osobiście i to od dziecka, fascynowała ta szczególna "rosyjska" mentalność (czasu przed rewolucji medialno-internetowej) związana z bezbrzeżnymi odległościami i "wolno płynącym czasem" - taki luksus dziś zupełnie nam obcy!.
                    Ale powyższe tez raczej z przekazu bardziej żydowskiego (literatura i rubieże rodzinnych koligacji).
                    To taka tuwimowska: "Stacja Szarża Ułańska, gdzieś w mordobijskim powiecie...".

                    Jak do tego dodam iż jestem (niepoprawnym!) miłośnikiem słodyczy ale (nikt u mnie w rodzinie i ja sam) NIGDY nie używałem cukru do herbaty, tradycji konfitur do "podjadania" przy jej popijaniu tez nie było,- obraz powinien być pełny! smile
                    Wszak herbata "z samowara" bez cukru (w "głowach") albo konfitur - tego chyba nie ma?

                    Zakładam "cezurę" w swoim życiu gdy.... będę emerytem i "może" spróbuje innego życia (obyczaju i warunków). Tym bardziej iż Mazury (w rejonie w którym, mam nadzieje, będę ten czas spędzał) maja niezwykle silne tradycje nie "pruskie" a właśnie prawoslawno-rosyjskie (przez osiadłych tam tzw.Filipinow i Ich potomków).
                    Stad tam te "samowary" , "łaźnie banie" i cyrylica na nagrobkach oraz cudowne kościółki
                    - cerkiewki"
                    I ten "wolnobieżny" CZAS z lasem, polem i woda jezior, tylko na "chwile" (w roku) przerywany najazdem turystycznej szarańczy smile)

                    pozdr.,-
                    pE
                    • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 105. 31.12.11, 14:01
                      A dotykaj Popay.ku, dotykaj. Starsze panie lubia być nie tylko dotykane ale i leciutko/króciutko
                      przytulane.
                      Nie mieliśmy nigdy tarasu ni plecionych na nim fotelików. A samowar był, jako jeden z pierwszych przedmiotów wymieniony u chłopa na mąkę /a może na kawałek słoniny/.
                      Chłopa samowar "uszlachetniał." I wiele innych przedmiotów, które potem musiał zostawić ,gdy jako kułak na Syberię był wywożony.

                      Tak się plotły nasze losy .... od łapci u Poleszuka do fortepianu w stodole /Mazowsze, wieś Wólka Jagiellczyńska/.
                      Herbaty nie słodzę lecz większość pijących słodzi.
                      /Ja wolę Chandrę Unyńską, gdzieś w mortobijskim powiecie /
                      p.s.samowar wędrowca, to prezent od jej ukochanej Cioci, starszy od niej /od cioci/ przynajmniej o 120 lat.
                      znów p.s. i znów chandra i co ciekawe też zwiazana z koleją : pociąg podążal do Frank.Lotnisko. A niech jedzie gdzie chce, tylko dlaczego w nim tak czysto, błyszcząco, wręcz połyskująco ???? to niegrzecznie by aż tak chcieć odróżniać się od sąsiadów!!
                      • popaye Re: chandra 31.12.11, 15:27
                        smile)
                        już mnie niegdyś (chyba Mammaja) zwracała uwagę iż źle zapamiętałem ten cytat z Tuwima!
                        Uparty i leniwy osioł jestem bo... nie chciało mnie się sprawdzić sad

                        ".....
                        Na stacji Chandra Unyńska
                        Gdzieś w mordobijskim powiecie,
                        Telegrafista Piotr Płaksin
                        Nie umiał grać na klarnecie.

                        Zdarzenie błahe na pozór,
                        Niewarte aż poematu,
                        Lecz w konsekwencjach się stało
                        Główną przyczyną dramatu.

                        Smutne jest życie... Zdradliwe...
                        Czasem z najbłahszej przyczyny
                        Splata się w cichą tragedię,
                        W ciężkie cierpienie - bez winy.

                        Splata się tak niespodzianie,
                        Jak szare szyny kolei,
                        W rozpacz bezsilną, w tęsknotę,
                        W bezbrzeżny ból beznadziei.

                        Smutne jest życie... Zdradliwe...

                        Jak odchodzące pociągi,
                        Jest jednostajne, codzienne,
                        Jak dzwonki trzy, wybijane
                        W słotne zmierzchania jesienne...

                        (...)

                        Przez okno spojrzy się czasem
                        W szlak dróg żelaznych daleki,
                        Dłońmi się czoło podeprze
                        I łzami zajdą powieki.

                        Jest smutne okno na stacji,
                        Skąd widać pola dalekie,
                        Skąd widać szyny, pociągi
                        I trzy drzewiny kalekie.

                        Skąd widać ludzi, co jadą
                        W dalekie smutne podróże,
                        Skąd widać jesień rosyjską
                        I szare niebo - hen, w górze...

                        I jest niezmierna tęsknota,
                        I żale stare, banalne,
                        I oczy bardzo dalekie,
                        I słowa, słowa żegnalne...

                        Ach, serce biedne, wzgardzone!
                        Ach, oczy śmiesznie płaczące!
                        O, łkania w noce bezsenne!
                        O, łzy miłości gorące!

                        (...)

                        Na stacji Chandra Unyńska,
                        Przy samym płocie cmentarnym,
                        Jest grób z tabliczką drewnianą,
                        Z krzyżykiem małym i czarnym...

                        A na tabliczce jest napis:
                        "Duszo pobożna i czysta,
                        Pomódl się... Leży w tym grobie
                        Piotr Płaksin, telegrafista"

                        Smutne jest życie... Zdradliwe...
                        Czasem z najbłahszej przyczyny
                        Splata się w cichą tragedię,
                        W ciężkie cierpienie - bez winy.

                        Splata się tak niespodzianie,
                        Jak szare szyny kolei,
                        W rozpacz bezsilną, w tęsknotę,
                        W bezbrzeżny ból beznadziei.

                        Jak odchodzące pociągi,
                        Jest jednostajne, codzienne,
                        Jak dzwonki trzy, wybijane
                        W słotne zmierzchania jesienne...

                        J. Tuwim

                        Dzięki Alfredko smile
                        Po ca: 50 latach od pierwszej lektury i dzięki Tobie "zmusiłem" się wreszcie do zapoznania z oryginałem! smile

                        "Duch" tego poematu przemówił do mnie jednak i to wrażenie jest niezmienne.

                        pozdrawiam serdecznie,-

                            • 1grzech Re: Herbata noworoczna 02.01.12, 11:30
                              To i ja poproszę kawałek Mamajko wink
                              Od wczoraj niemal wszystko ze specjalną atencją smakuję, w końcu to 1 raz tego roku.
                              Ale w tej herbaciarni mimo nie zmienionych firanek, herbata ostatnia na równi z pierwszą smakuje.
                              • alfredka1 Re: Herbata noworoczna 02.01.12, 12:31

                                Za dużo tego makowca zjadlam sad( dopiero obudziłam się, opiumowana całkiem smile))
                                Herbatą Popayową popijałam ,a trza było czymś mocniejszym.
                                --Chyba wyjadę za miasto, może trochę przebiśniegów znajdę. 12 stopni, lekka mżawka, piękne przedwiosnie. Bazie dorodne wstawię do gliniaka, będzie drzewko na Wielkanoc.
                                Pozdrawiamy smile
                                • jan.kran Re: Herbata noworoczna 02.01.12, 14:24
                                  Mnie Młoda właśnie parzy zieloną herbatę bo znowu sie do Niej przeniosłam. Przyjaciele z którymi mieszka wyjechali na dwa tygodnie do Japonii i trzeba sie zaopiekowac kotem.
                                  Herbata będzie jasminowa, w tle graz jazz i przechadza sie Tefnet która bardzo lubie , miło...
    • popaye Re: Herbata. Czajnik 105. 02.01.12, 22:29
      Co się robi PO Świętach, Sylwestrze i Nowym Roku?

      W tzw: "cywilizowanym Świecie" wraca się do codziennych i (niestety!) upierdliwych obowiązków związanych z mozolna, codzienna praca.
      W Polsce, jak wnoszę z wiadomości, jak zawsze "inaczej"!
      Większość goni..... do lekarza i apteki! smile))

      Tja.... co kraj to inny obyczaj.

      Czegoś, hmm.... nie bardzo rozumiem.
      Kolo (okrąg) są okrągłe!, szukanie tzw "kwadratury kola" - droga na której połamały zęby zastępy pensjonariuszy zamkniętych oddziałów Klinik Psychiatrycznych przez pokolenia!.
      I.... od nowa, co rok to samo!.

      Od (niepamiętnego czasu, ze 20-scia lat) mam, jak każdy inny Obywatel Kraju w którym mieszkam, kawałek plastiku (wielkości karty kredytowej) wystawiony przez Kasę Chorych której jestem członkiem.
      To mój "dowód", ze jestem ubezpieczony!
      Z tej karty, u lekarza, czytnik odczytuje moje nazwisko, adres, datę urodzenia, nazwę Ubezpieczenia i .... to wszystko!
      ( inne danych: NIE, bo stoi to w sprzeczności z Ustawa o ochronie danych osobowych!)
      Pomysł, technicznie b. prosty, by na takiej karcie zapisać np: historie chorób, terapie, wizyty lekarskie i otrzymane lekarstwa, w związku z powyższym NIGDY nie będzie zrealizowany, właśnie w..... interesie pacjenta = każdego z nas!.
      Ale, karta taka jest dowodem, ze pacjent jest ubezpieczony (prywatnie, czy ustawowo nie ma znaczenia! i... tyle bo WYSTARCZY.

      Od 20 lat w Polsce NIE do przeprowadzenia - pewnie za proste!:niech sobie babcia pobiega miedzy lekarzem, apteka, ubezpieczeniem i.... od nowa!
      Bieganie, wszak samo zdrowie! smile

      Nic (i nigdzie) nie ma za darmo!.
      Może w Polsce będzie, ale musi rządzić PiS i Jarek Kaczyński! smile

      Za lekarstwa - place ryczałt, za środki na prozaiczne choroby (przeziębienia, witaminy, proszki od bólów w tym "głowy" itp.) - 100%, za usługi medyczne lekarzy - ryczałt w wys. 10 € /kwartał i..... uważam, ze to jest SPRAWIEDLIWY system!
      Sprawiedliwy, bo taki sam dla wszystkich ubezpieczonych i TANI dla ubezpieczonego!
      Lekarze są wyłącznie prywatni!, być może "preferują" prywatnych pacjentów, ale się tego nie odczuwa, bo te "preferencje" polegają na niewyczuwalnej (dla reszty), być może lepszego dostosowania godzin przyjęć, może dostaje leki spoza listy preferowanej przez porozumienie Ubezpieczeń (społecznych)?,- pacjent "nie prywatny" tego nie praktycznie odczuwa.
      Czy nie można tak u nas w Polsce, musi być z tym zawsze permanentny TEATR?.

      Chyba, popije te "problemy" następną filiżanką Liptona smile)

      pozdr.,-
      pE
      • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 105. 04.01.12, 20:48

        Dostałam dzisiaj w prezencie paczkę herbaty Astra
        --
        www.astra.com.pl/Serwis-Gastronomiczny/Herbaty-zdrowia-ekspresowe/105-Rooibos.html
        poczytałam - samo zdrowie, tylko smak dziwny, chyba nie przyzwyczaę się.
        czy ktoś z Was to pije?
                • witekjs Re: Herbata. Czajnik 105. 07.01.12, 22:18
                  jan.kran napisała:

                  > A ja czerwonym winem ratuje to samopoczucie....

                  Ja, z moją żoną wolimy białe, półwytrawne.
                  Najciekawiej poprawia się nastrój, w czasie gruzińskiej biesiady.
                  www.youtube.com/watch?v=waCKU__eoiQ&feature=related
                  Po kilku pobytach w Gruzji, spotkaniu niezwykłych ludzi, zacząłem studiować Ich kulturę, historię i tradycje.
                  Ostatnio, już nie tak intensywnie.
                  Tłumaczy Wam chyba to, moje kolędy gruzińskie smile

                  Pozdrawiam. Witek

                  forum.gazeta.pl/forum/w,31211,29599556,,Gruzja_8211_Sakartvelo_8211_Georgia_REST.html?s=0

                  • izis52 Re: Herbata. Czajnik 105. 07.01.12, 23:25
                    Męski śpiew leży w ich tradycji. Mają piękne, silne głosy oraz artystyczne, natchnione dusze. Podziwiałam kiedyś spontaniczny chórek w Soczi na spotkaniu towarzyskim.
                    Naszym odkryciem od kilku lat są właśnie gruzińskie wina. Ceni je coraz więcej osób jak sądzę, gdyż ostatnio w Krakowie sporo sklepów specjalizuje się w sprzedaży tychże.
                    • witekjs Re: Herbata. Czajnik 105. 08.01.12, 00:15
                      izis52 napisała:

                      > Męski śpiew leży w ich tradycji. Mają piękne, silne głosy oraz artystyczne, nat
                      > chnione dusze. Podziwiałam kiedyś spontaniczny chórek w Soczi na spotkaniu towa
                      > rzyskim.
                      > Naszym odkryciem od kilku lat są właśnie gruzińskie wina. Ceni je coraz więcej
                      > osób jak sądzę, gdyż ostatnio w Krakowie sporo sklepów specjalizuje się w sprz
                      > edaży tychże.

                      Zadziwiające jest to, ze nawet przypadkowo spotkani Gruzini, są w stanie stworzyć trzygłosowy chór w czasie biesiady.
                      Niebywałe dla nas spotkania.
                      Przy tym są niezwykle życzliwi dla gości. Miałem również szczęście spotkać takich, którzy niemało wiedzieli o Polsce.
                      Dawno już tam nie byłem...

                      www.bbc.co.uk/programmes/b008h4mb
                      www.georgian-music.com/free_music/025.php
                  • witekjs Re: Herbata. Czajnik 105. 11.01.12, 15:10
                    jan.kran napisała:

                    > Herbate mozna pic zawsze !!!

                    To prawda, wraz z moją żoną, robimy doskonałe "firmowe" mieszanki i wypijamy jej dużo.
                    Czekam teraz na Małgosię i piję kolejną.
                    Od kilku dni coraz częściej zaglądam do Was i odzywam się.
                    Zajrzałem do wyszukiwarki i w czasach, kiedy byliśmy razem, również z Kamfora znalazłem w "wg trafności", jako trzecią bardzo ciekawą rozmowę

                    forum.gazeta.pl/forum/w,12248,22659490,22886733,Re_Witekjs_.html
                    • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 105. 12.01.12, 16:21

                      Trzecia herbata po dwóch kawach.
                      Herbaty pijemy dużo , przeważnie Lipton ze szczyptą Lapsangu
                      Niiestety, pijąc herbatę, lubię cokolwiek przegryzać.. Dzisiaj tylko suche, przaśne wafelki, po nich mniej się tyje smile--
                      Napisz słów parę o mieszankach. które Państwp pijecie.
                      Pozdrawiamy ...
                      • witekjs Re: Herbata. Czajnik 105. 12.01.12, 22:43
                        alfredka1 napisała:

                        >
                        > Trzecia herbata po dwóch kawach.
                        > Herbaty pijemy dużo , przeważnie Lipton ze szczyptą Lapsangu
                        > Niiestety, pijąc herbatę, lubię cokolwiek przegryzać.. Dzisiaj tylko suche, prz
                        > aśne wafelki, po nich mniej się tyje smile--
                        > Napisz słów parę o mieszankach. które Państwp pijecie.
                        > Pozdrawiamy ...

                        No cóż, zdradzę Ci tajemnicę naszych mieszanek.
                        Z pewnością będą dla Ciebie egzotyczne.
                        Co najważniejsze, nie mogą być to, herbaty granulowane lub zielone. Jedynie duże liście czarnej herbaty..
                        Mieszanka powstaje z 4 -5 herbat.
                        Bywa Lipton, głównie Earl Grey lub inne firmy Ahmad Tea.
                        Poza tym koniecznie:
                        Madras
                        Yunan
                        Assam
                        Herbatę robimy bardzo mocną i pijemy wiele razy w ciągu dnia, w stałych kubkach, również mocną.

                        Jak widzisz jest to mieszanka skomplikowana i z pewnością bardzo rzadko spotykana oraz znana niewielu... wink

                        Pozdrawiam. Witek }:-})=

                        PS. Do kompletu brakuje Ulung.
                        • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 105. 13.01.12, 12:07

                          Heeejsmile Wszystkie gatunki,które wymieniłeś, są w domu...
                          Czasami mieszamy--ale tylko po dwa rodzaje.
                          Zadnych granulatów ani zielonych. Teraz zaczniemy dodawać po następnym gatunku.
                          Najbardziej ucieszy się Wędrowiec, ona kawy nie pije tylko herbatę
                          Czy zmieniasz proporcje rodzajów, czy zawsze takie same ilości... napisz.

                          dziękujemy Szymek
                          http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
                          • witekjs Re: Herbata. Czajnik 105. 13.01.12, 12:38
                            alfredka1 napisała:

                            >
                            > Heeejsmile Wszystkie gatunki,które wymieniłeś, są w domu...
                            > Czasami mieszamy--ale tylko po dwa rodzaje.
                            > Zadnych granulatów ani zielonych. Teraz zaczniemy dodawać po następnym gatunku.
                            > Najbardziej ucieszy się Wędrowiec, ona kawy nie pije tylko herbatę
                            > Czy zmieniasz proporcje rodzajów, czy zawsze takie same ilości... napisz.
                            >
                            > dziękujemy Szymek
                            > http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg

                            My sobie ciągle eksperymentujemy i nie podchodzimy do tego nadmiernie "sierozno" smile

                            Pozdrawiam Was. Witek
                          • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 105. 13.01.12, 14:23
                            Pora zaparzyc kolejny samowarsmile))))

                            Zainteresowalo mnie ze Witek pije herbaty Ahmad Tea , wystepuja tez w Oslo i sa naszymi ulubionymi.
                            Bardzo duzy wybor i niektore sa w takich ladnych metalowych pudelkachsmile))))
                            Nie wystepuja w normalnych sklepach tylko u Turka lub innego Pakistanczyka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka