Dodaj do ulubionych

Sierpień :)

03.08.19, 12:31
Witajcie! Ostatnio problemem który mnie zaprząta jest pytanie czy w ciągu najbliższych lat przenieść się do Wrocławia co jest moim marzeniem czy jednak wybrać inne miejsce.Czuję że oddałam się od obecnej Polski i zaczynam coraz mniej się z nią identyfikować.Wybrałam trzy miejsca zamiast: Berlin,Portugalię i Czechy.Nie chcę mieszkać na stare lata w Oslo,najwyżej pół roku a pół roku gdzie indziej.
Edytor zaawansowany
  • warum 03.08.19, 13:47
    smile Skoro jest wybor, to nie jest zle!
    Obojetnie, ktora opcje wybierzesz, bedzie jakies tak, ale.... Jest powiedzenie - nie przesadza sie starych drzew / chociaz technicznie sie je przenosi z calym ukorzeniowaniem, i przezywajasmile/ , stad 1.pytanie: musisz czy chcesz? , 2. Jestes cieplo czy zimno lubna?, i 3. Zawsze bedziesz dla tubylcow "turystka" / atrakcyjna/ wiec sama zdecyduj z kim mentalnie Ci najblizej, bo byc "wciaz bardziej obcym" chyba nie warto.
    PS. to ogolne stwierdzenie z tym wyobcowaniem . Jak sie ma 20-30 lat to swiat nie ma granic , im pozniej, tym bardziej nieurabialny czlowiek sie robi. Stad takie nawiazanie, ale ja z tych ukorzenionych po pachysad, i niestety mentalnie niezmiennych.
    Ciekawosc tak, wymiana doswiadczen, nowi znajomi tak, ale zyc gdzie indziej? sadze, ze nie pasowalabym, na pewno. No, chyba tylko stale blekitne niebo i cieplo by mnie skusilo / pod warunkiem,ze .... za przewidywana emeryture utrzymalabym sie sama, a to juz totalna abstrakcja sad tak wiec moj wklad do nowego watku sie skonczyl /
    Lady Pank "Wciaz bardziej obcy"
    www.youtube.com/watch?v=TP3ie2R1sDM
  • jan.kran 03.08.19, 15:28
    Wyjechałam z Polski mając 23 lata.Mieszkałam w Lyonie,Paryżu,Bawarii,Oslo.Na dziś tak czuję się wszędzie u siebie i nigdzie u siebie.1.Chcę.2.Temperaturę lubię umiarkowaną ,kocham większość pór roku w Oslo ale zima mnie wykańcza.Nie cierpię wrocławskiego lata ,osloańskie uwielbiam.3.Mentalnie i językowo jest mi najbliżej do DE ale Berlin nie do końca mi pasuje a w tej chwili to jedyne miasto w DE gdzie bym się ewentualnie widziała.Za Wrocławiem przemawia❤️ i rodzina i znajomi.Ale ci ostatni są rozsiani wszędzie,więc jednak rodzina przeważa.Poza tym jedno dziecko mam w Oslo ,drugie w Berlinie obydwoje zakochani w miejscach zamieszkania więc logiczne dla mnie jest wybrać trzecią opcjęsmile
  • haha30 04.08.19, 23:23
    Ula,-
    Sam, przed kilkoma laty bylem w podobnej sytuacji, ze (po 38 latach) zycia/pobytu po za Krajem stalem przed wyborem GDZIE i .... osiadłem tu gdzie (teraz) jestem.
    Po 3-ch latach zamieszkiwania "wiem", ........ hmmmmm, ze RACZEJ bym mojego(naszego) wyboru nie zmienil ale....
    Co Ty powinnas wiedziec a ja nie bardzo (jednak) bylem wszystkich konsekwencji naszej decyzji swiadomy:
    - kazdy Kraj,- ja bralem pod uwage USA - pld./wsch.Wybrzeze, Hiszpanie - atlantyckie Wyspy bedzie (dla nas Krajem "obcym" ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu: obcy jezyk, kultura, obyczaj, moralność, dominująca religia i zwyczaje oraz totalnie obce środowisko, a to nie urlop! tylko "na stale" i swiadome nam bylo iz mamy tylko JEDNA "probe" i... klamka zapadla! sad .
    Alternatywa bylo: zostać w Niemczech lub powrót do Polski, a jeżeli to(raczej nie do rodzinnej Warszawy czy innego Miasta).- to byl (niby) dobry czas na taka decyzje bo (obydwoje) przechodziliśmy na emeryture ale, jako "emeryci" nie mieliśmy (jeszcze) zadnej praktyki.
    - z tym wiaze sie następny (wazny!) punkt.
    Dochody takiego(takich) zmieniających musza byc (obowiązkowo!) stale, pewne i wysokości takiej ktora umożliwi co najmniej utrzymanie standardu zycia "porównywalnego" z poprzednim, inaczej szybciutko zaczniesz zalowac!.
    Norwegia i Niemcy, hmmm.... najgorsze Kraje (pod tym względem!) by sie z nich przeprowadzac gdziekolwiek bo (chyba) "lepiej" znając jezyk i majac "obycie" w prawie i obyczaju oraz wieloletnia (oficjalna!) praktyke pobytowa) tych Krajow, nie miec (tam!) "zadnych" lub niewystarczające dochody i zdac sie na tamtejsze Instytucje opieki społecznej (czy zdrowotnej) niz np. w Polsce miec dochody nie wystarczające na (juz "zasiedziały") od lat znajomy standard życiowy.
    Najwieksza Twoja MILOSC do Wrocławia nie zmieni faktu iz w Polsce (porownywalnie z tymi obydwoma Krajami) WSZYSTKO jest "problemem" i nic nie jest "normalnością" i na pewno(!) NICZEGO nie możesz byc "pewna".
    Tu wladze w DUPIE maja jakiekolwiek konsekwencje prawne wydawanych "w/g uznania" decyzji, niespodziewanie moga ja zmienic i ZAWSZE będziesz po "przegranej" stronie(!), czego nie ma w obydwu wymienionych Krajach.
    Polska jest Krajem (subiektywnej!) "sprawiedliwości" a nie PRAWA i dopiero majac doświadczenia "na wlasnej skorze" mozna to ocenic sad
    Dzisiaj wiem iz "lepiej" bylo_by mieszkac dalej w Niemczech (zmienil bym tylko NRW na Hamburg lub okolice) bo i tak utrzymujemy tam mieszkanie, jeździmy na lekarskie badania i poważniejsze zabiegi, mam zarejestrowane (i ubezpieczone) tam auto, zakupujemy lekarstwa i "w ogole" czujemy sie w domowej (in administracyjnej) "normalności".
    W relacji do dochodów, z wyłączeniem żywności zakupywanej "na targu" (miejscowe warzywa, owoce itp.) Polska jest drogim Krajem i "pustynia" usługowa, - niestety. To sie odczuwa jak masz praktyke długiego pobytu zagranica i daje "w kosc" jak wiesz "jak" moze byc a jak jest - tutaj!.
    Aborygeni nie maja nawet pojecia bo nie maja skali "porównawczej" albo porównują z czasami "za komuny" smile

    Nie zmienia faktów, ze mamy tu dom i juz "musze" to zaakceptować a otoczeniei jakie tutaj mamy, po za sezonem: jeziora, lasy przytłaczająca uroda przyrodę, cisze i spokoj oraz warunki, ze jak sie "upre" to miesiacami (nawet) moge nie spotykac nikogo po za tymi ktorych spotkac "chce" byly by np.: w Niemczech nie do zrealizowania bez posiadlosci wartosci na ktora by mnie (czy mnie podobnym) nigdy nie bylo stac.
    Rodzina, hmmm... nasze dzieci (w Stolicy), Przyjaciol i znajomych widywalismy czesciej jak mieszkalismy po za Krajem
    (paranoja sle fakt!) bylismy mlodsi (i Oni - tez!).
    Dzieci maja swoje zycie i upodobania spedzania czasu wolnego nie koniecznie wspolne z naszymi a Przyjaciele i znajomi to nasi rowiesnicy = stare dziady i albo Im samym (podobnie jak nam): juz sie nie chce, albo sa chorzy albo.... maja wlasne obowiazki wobec wlasnych dzieci i wnukow.
    Z tym "powrotem do Kraju" (po latach spedzonych na emigracji) jest tak iz juz nie ma TEJ Polski ktora sie znalo gdy ja opuszczalas (i taka nigdy nie wroci!), czy wyszukanym "hobby" (w moim przypadku zawsze "lodka" i na niej plywanie), gdzie okazuje sie iz koszty jej nabycia, eksploatacji i utrzymania sa takie, ze (w konsekwencji) mogl bym spedzac 2 x w roku miesieczny urlop na Florydzie "do konca zycia" a w efekcie: Nie mam "za co" odbywac takich podrozy a w tym (i poprzednim) roku nie wyplywalem (do tej pory) nigdzie i.... po cholere nam lodz na ktorej mozna "mieszkac" skoro kilometr od portu mamy wygodny dom?.
    Masz na pewno inne (niz moje) uklady i powiazania rodzinne, inny charakter i podejscie do zycia ale sa prawdy "uniwersalne" (srodki, zdrowie, proces starzenia) i realia ktorych "nie obejdziesz".
    Wyprobowalem na wlasnej skorze, wiec "wiem" smile
    pozdr.,-








  • warum 13.08.19, 08:09
    Po wczorajszym upale, pozostalo wspomnieniesad W nocy lalo i grzmialo, a teraz tylko pada. Temperatura spadla o kilkanascie stopni, zal mi tych co gdzies biwakuja pod namiotem. Bo na razie nie zapowiada sie szybkoschnacosad
    Ale nie ma to jak kontakt z natura! Optymista trzeba byc. Z naciskiem na trzeba...
    Serdecznie pozdrawiam Ulubiency.
    To kolejny tydzien z dlugim weekendem, wiec jedni aktywisci sie juz wybrali, inni akurat planuja/pakuja, a wiekszosc zyje normalnie.
    Nie komentuje polityki, bo jaki boa jest kazdy wie, ale kiedys sie skonczy. Hmm, czy ten "centymetr" musi byc taki dlugi?sad
  • haha30 13.08.19, 10:34
    ".... 13-tego,- nawet w grudniu jest wiosna... "
    www.youtube.com/watch?v=1oLtZncTFcc

    U mnie: nie pada ale jest "szczelnie/pochmurnie" smile.

    Mam od diaska roboty ktora "musze" zrobic wiec hmmm..... urlopowanie mi (raczej) nie w glowie.
    Kazdy wiek (w rozumieniu: ilosc lat) ma swoje "prawa".
    Jak mialem 10-18 lat, zadna pogoda nie przeszkadzala mi "pod namiotem" a.... (jak sobie przypominam) "wtedy" tez bywaly wakacje czy ferie z dluzszymi okresami deszczu czy innej niepogody.
    Pierwsza lodka (mojego Ojca) byla tez "bezkabinowa", spalo sie "pod palatka" (rozpieta na bomie)b i posilki gotowalo "na ognisku" (lub koher_ze) i to byl, dla mnie (lata 50-te ub. Wieku) niebywaly "luksus" bo.... oderwanie od "szarej codziennosci" wielkiego miasta.
    Dzisiaj, raczej "zrezygnowal bym" szybciej z najbardziej atrakcyjnego wyjazdu gdzie "grozilo by mnie" nocowanie w namiotach miast w (dobrym!) Hotelu ale "w mlodosci" swoj namiotowy okres wykorzystalem "do oporu" (szybciej mialem wlasny samochod niz stac mnie bylo na hotelowe ferie czy urlopy smile ).
    Nigdy tez nie mialem specjalnego "pedu" do podrozowania a haslo: " cel jest niewazny, - tylko droga jest celem!" swego czasu popularne (na Zachodzie Europy), dla mnie : totalny kretynizm!.
    Nie zmienia to faktu iz w mlodym wieku "robi sie" rzeczy ktore "na starosc" nawet nie przyszly by czlowiekowi
    do glowy smile
    W tym wszystkim jest jeszcze jedna strona, ktora moze byc nawet dowcipna.
    Przed (kilku) laty dlugo zabiegalem o termin spotkania z Szefowa BPUP (bardzo powaznego urzedu panstwowego) do ktorej sie "dostac", normalna droga, dla "smiertelnika" (jak ja) bylo praktycznie niemozliwe.
    Jak wreszcie spotkanie doszlo do skutku, widze: Jolka, moja szkolna kolezanka, o ktorej wzgledy wtedy zabiegalem i to tak "skutecznie" iz spedzilismy razem czesc wakacji w Jastrzebiej Gorze, w namiocie "przy plazy" i planow (na wspolna przyszlosc) bylo wtedy "bez liku" smile.
    Wyszla za maz,- zmienila nazwisko, z czasem objela powazne stanowisko i "w zyciu" bym nie przypuszczal iz ten KTOS to "moja" dlugonoga sympatia z ktora spedzilem onegdaj czesc ferii i NAMIOT byl ostatnia rzecza ktora nam (wtedy) "przeszkadzala" w ..... czymkolwiek smile smile
    Sprawy (pozytywnie dla mnie) nie zalatwilem (z przyczyn "formalnych") ale dobre !/2 godziny, przy kawie, sobie "powspominalismy" smile.
    I tak, mila Warum, bez polityki, 13-tego sierpnia, przez "namioty",- doszlismy (wreszcie!) do "prawd elementarnych":
    www.youtube.com/watch?v=6c3Tarobmyo

    pozdr.,-
  • warum 15.08.19, 10:08
    Serdecznie pozdrawiam Ulubiency, z pepka swiata w tym kraju.
    Przybylam do Nr 1 , oczywiscie lekko gubiac sie prawie przy celu podrozy. A to wszystko przez rozbieznosc tego co pamietam z tym co mi nakazuje glos w telefonie. ale jakos dotarlamsmileDzis swieto, a nam zabraklo chusteczek higienicznych, mimo zakupow jak na Swieta przystalo czyli wszystko jakby mialo sie tydzien z domu nie wychodzic... taka tradycja odpoczynku. przeszkadzaja mi samoloty ale za to nie slysze juz tramwajow _po tym poznac przybysza z prowincji- slyszy to ,co tubylcy uznaja za szmer ulicysmileZeby nie bylo, przywiozlam tylko 1sloik, i to byl prezent od kogos, nie moje" rekodzielo".
    A poza tym jest piekna pogoda i zamierzam pobyc na swiezym powietrzu. z hitow "prezentowych"najwieksza radosc sprawila plastikowa konewka w ksztalcie kaczki, niestety jeszcze nie wyprobowana na mokro.
    Udanego "wolnego"Ukubiency, serdecznie pozdrawiam szczegolnie milczce Wodnikostwo. i prosze o podpis smilena forumowej liscie obecnosci. juz niedlugo znow bede miec swoj sprzet to odzyskam pole do popisu,bo o wszystkim zapomne, co chcialam powiedziecsad
    choc moze to tak powinno byc? odgrzewane mniej smakuje, tylko bigos zyskujesmile




  • warum 18.08.19, 08:43
    Wrocilamsmile Pelna wrazen, przemyslen, no i uwag!/ bo to inny swiat, i inna kategorai wiekowa/ Poki co mam metlik w glowie, bo chcialabym o wszystkim, lecz powinnam uporzadkowac, zeby cokolwiek mialo sens. Ale na razie -wreszcie normalna! czarna herbata, z cytryna.
    I zlosliwa wisienka na deser: na pustym parkingu / ok. miejsca byly ponumerowane, i stanelam karnie na przydziale/ po ok. 30-40 aut i to II po przeciwleglych stronach , gdy podeszlam do swojego / zaznaczam,ze obok w promieniu wzroku bylo wszystkich aut z 7/ , dostrzeglam za wycieraczka karteczke: "Od czego sa linie parkingowe!".
    No, fakt, po emocjonujacym i troche nerwowym szukaniu "miejsca docelowego"- jak juz dotarlam, to zaparkowalam tylem, prawym tylnym kolem, troche na sasiednim "przydziale". Tylko..... majac tyle wolnej przestrzeni uznalam, ze swiat sie nie zawali. Wystarczylo nie dojezdzac tylem do samej sciany i spoko nawet wielki suv sie by zmiescil obok w przydzialowej "ramce" .
    Moglam faktycznie sie poprawic, ale ta wolna "wokol mnie" przestrzen mnie rozpuscila. I wczoraj jak zobaczylam te kartke, to tylko pomyslalam: gosciu , przyjedz do mnie, na moj parkingsmile to zobaczysz jak trudno mi na codzien sie gdziekolwiek wcisnac, wiec czego mi bronisz stanac troche krzywo?
    To raczej nr rej kogos wkurzyl , nie slad na betonie. Wojna swiatow tak sie zaczyna?sad ale reszta wrazen byla roznorodna i np. z gatunku: nietutejsi chca sie wtopic w tlo i mowia po polsku do dzieci na placu zabaw czy podczas rowerowej przejazdki/ gdy dzieciak sie wywrocil/ , a tutejsi posylaja dzieci do przedszkoli gdzie nauczyciele mowia do tutejszych dzieci -w obcym jezyku. A to 2 strony tego samego medalu. cdn.
  • jan.kran 24.08.19, 15:21
    U mnie na rubieżach cisza spokój i słońce świeci.W kraju PiS kwitnie,Giewont,śmierć dwóch grotołazów i dziwne wieści i sensacje z powodu śmierci młodego polskiego celebryty.Na świecie Syberia i Amazonia płonąsad
  • wodnik33 24.08.19, 21:40
    Wodnikostwo dziękuje za pozdrowienia. U nas na lewobrzeżu od dawna panuje susza. Drzewa i krzewy gwałtownie tracą liście.
    Może to już jesień. Bociany odlatują, nadsłuchuję czy też lecą gęsi i żurawie. Drzewa jarzębiny od ponad miesiąca
    oblepione owocami. Ładne czerwone. Nadal, po kilkudniowym ochłodzeniu mamy upały i mają nasilić się w przyszłym
    tygodniu. Z przyjemnych spraw - przez kolejnych pięć tygodni festiwal muzyki dawnej pt " na gotyckim szlaku". Bardzo interesujące.
    O reszcie nie wspominam bo po prostu nie umiem tego określić. Liczę na kartkę w urnie.
    A tam gdzieś padają i to w nadmiarze deszcze. A ja muszę podlewać przedokienne malwy żeby nie pousychały.
  • jan.kran 25.08.19, 00:02
    Te deszcze to u mnie,nie w nadmiarze ale sporo.Jest też słońce,tak że lato nienajgorsze.Zeszłoroczne lato w Oslo było dla mnie okropne ,nie znoszę upałów .Kilka tygodni koło trzydziestu stopni,wszystko nagrzane,mury ,ławki,nie dało się dotknąć.
  • jan.kran 25.08.19, 00:03
    Nieustanne pozdrowienia dla Wodnikostwa i Wędrowca!
  • haha30 26.08.19, 07:09
    Mamy wspolna ceche janie.kranie ,- zla tolerancje upalow i okolicznosci im towarzyszacychsmile.
    Dopiero teraz, po 3-ch latach zamieszkiwania na Mazurach, "widze" jak upierdliwy moze byc mikroklimat w miejscu pobytu.
    Akurat z tym mialem szczescie!.
    U mnie tez (choc by wczoraj a pewnie i dzisiaj) temperatura powietrza (w cieniu!) osiaga 30°C ale ja, praktycznie mieszkam w sosnowym lesie (dookola chalupy jedno z najwiekszych skupisk drzew iglastych w Polsce) = czyste powietrze i wilgotnosc ponizej 50-60%.
    Upal (u mnie) tzn. jest goraco odczuwalne przede wszystkim w miejscach naslonecznionych i.... tyle.
    Nigdy nie lubilem sie opalac czy "lezec na plazy" a teraz jeszcze mam luksus: kiedy, co i gdzie bede robil wiec tylko wyjatkowo "wystawiam sie" na bezposrednie naslonecznienie.
    Zima jest mroznie i (nie raz) "snieznie" ale to tez (jako emeryt) da sie "strawic" bo w domu (jak w biurze):"zawsze" cieplutko.
    Roznice poznawalem przez uprzednie (prawie) 40-lat, mieszkajac w miejscu gdzie temperatury latem tylko wyjatkowo przekraczaly 25°C a (zima) spadaly ponizej 0°C (i to raczej w nocy!).
    "Temperaturowo" to (niby) klimat "wymarzony" ale..... stala wilgotnosc powietrza: 80-95% sprawiala permanentny dyskomfort sad.
    Latem - jak w saunie (parowej) a zima, szczegolnie porankiem - permanentne gololedzie czyniace jazde autem tak upierdliwa (korki i stluczki) , ze juz sam dojazd do pracy psul czlowiekowi humor na caly dzien sad.
    Obecne "ocieplenie klimatu", na razie, dla mieszkajacych w Polsce, po za rolnikami, dzialkowcami i "milosnikami" wypielegnowanych trawnikow ma subiektywnie "mile" skutki: duzo slonca i (raczej) "lagodne" zimy.
    Do tego PiS-iory rozdaja "pincetki" i inne ("na kreche"!) bonusy a sami "obzeraja sie" przy korytach (wraz ze szwagrami
    i podobna im holota!) wiec narzekac (raczej) dzisiaj nie ma na co! smile
    Dopiero (niedawo) "zastanawialas sie" nad powrotem do Kraju? - rob to! bo..... "wilgotnosc" (powietrza) moze
    wzrosnac i wtedy pozostanie tylko: ".... Alleluja i do przodu" (w/g torunskiego "klasyka"), albo: "... spieprzaj dziadu" w wersji " zoliborsko/warszawskiej" smile)
  • jan.kran 01.09.19, 10:19
    Wrzesień smile Moja córka gotuje się w Berlinie 33 stopnie.Przedwczoraj Berlin był najgorętszym miejscem w DE.We Wrocławiu też upały.A u mnie temperatura przyjemna i umiarkowana.Czego nie można powiedzeć o temperaturze politycznej w PL.Moi znajomi osloański nie będą głosować w wyborach o ile Ujazdowski zostanie kandydatem.Okręg Warszawa to okręg dla zagranicy.Popieram.
  • haha30 01.09.19, 16:32
    tez przynaleze, zgodnie z zameldowaniem, do tego Okregu Wyborczego.
    Moim glosem juz (chyba) nigdy nie popre jakiejkolwiek partii politycznej a na pewno PiS-u (tfuj!) czy PO.
    Nie zmieni to jednak w niczym faktu iz polska Ordynacja Wyborcza preferuje wylacznie uklad partyjny a PO i PiS to z nich dwie najwieksze.
    Miedzypartyjnych "plywakow" politycznych (kazda partia dobra byle tylko gwarantowala "koryto") jak Ujazdowski nie biore nawet pod uwage.
    Bede glosowal "na nazwisko" - osobe ktora "znam" z dzialalnosci i dotychczasowych osiagniec, raczej "nie zeswiniona" koryciarstwem, glupkowata propaganda, "krzywym ryjem" i taka ktorej sie "nalezy" (obojetnie co, bo ode mnie najwyzej: kopa w d... ).
    pozdr.,-

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka