Re: Wielkanoc po .....rodzimowiersku(?) Dodaj do ulubionych


Poleciało za wcześnie. Jak tradycja i historia, to może powrót do korzeni?
Rodzimowiercy, polscy neopoganienie nie obchodzą Wielkanocy, ale Jare Gody:
"Młodzi wyruszali na łąki i do lasu w poszukiwaniu wierzbowych i leszczynowych
witek pokrytych pąkami bazi z których następnie "budowali" wiechy. Sprzątano i
wietrzono całe domostwa oraz tzw. obejście, prano i szykowano świeże odzienie,
pieczono placki a szczególnie wiosenne kołacze.Najważniejsze było jednak
malowanie jajek - prasłowiański symbol życia, płodności i magicznej siły
witalnej. Pisanka była bowiem szczególnym elementem magicznych obrzędów mogących
zapewnić zdrowie i dorodność nie tylko domownikom ale i zwierzętom gospodarczym
– w tym celu zwykło się nimi pocierać chore miejsca lub toczyć po grzbietach
zwierząt.

Dla przepędzenia złych mocy, po zakończeniu wszelkich (mogących trwać nawet
kilka dni) przygotowań do właściwego święta, w wieczór przedświąteczny
obchodzono całe gospodarstwo i ziołami okadzano każdy jego zakątek. Nazajutrz
obchodzono Śmigus - rytuał który początkowo polegał na uderzaniu się nawzajem
rozkwitłymi witkami wierzbowymi, baziami. Wierzono, iż pozwala wygonić to tzw.
złe, oczyszcza człowieka i daje mu siłę. Kulminacją Jarego były zazwyczaj
urządzane na świętych wzgórzach uroczyste uczty podczas których obdarowywano się
kraszankami oraz igrzyska połączone ze śpiewem i tańcem. W pewnych regionach
resztki jadła z tych uczt zakopywano w miedzach, celem zwiększenia płodności
ziemi. Następny dzień rozpoczynano od obmywania się w świętej wodzie - z czasem
rytuał ów przekształcił się w przedpołudniowy zwyczaj oblewania się zimną wodą
zwany Dyngusem - miało to moc dodawania ludziom siły życiowej analogicznie tak,
jak deszcz daje tę siłę roślinom (w jeszcze późniejszym okresie Śmigus i Dyngus
połączono w jeden zwyczaj zwany dziś powszechnie Śmigusem Dyngusem). Wieczorem
udawano się natomiast na mogiły przodków, gdzie wspominano zmarłych i
pozostawiano dla nich jadło. Ostatnim rytuałem był zwyczaj sadzenia młodych
drzewek, w korzeniach których zakopywano kawałki świątecznego kołacza.

W pewnych regionach dodatkowo urządzano barwne pochody zwierząt i ludzi
przebranych za zwierzęta. Szły też w nich dziewczęta w brzozowych wiankach i
młodzieńcy niosący palmy. "
www.rkp.w.activ.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1
Brzmi znajomo wink?
--
Każda prawda ma dwie strony: moją i twoją
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.