Dodaj do ulubionych

Herbata. Czajnik 35.

13.11.06, 19:30
Koniec podróży -
Ciągle żyję tu - tu,
Tego jesiennego wieczora.

Basho (1644-1695)
Obserwuj wątek
        • kanoka Re: Herbata. Czajnik 35. 15.11.06, 07:53
          Nie było mnie na herbacie wieczorem - jestem o poranku. Herbaciana receptura
          Czubatka - interesująca. Będę musiała kiedyś wypróbować, po zakupieniu składników.
          Piszecie o kłopotach z porannym wstawaniem - u mnie z momentem pójścia na
          emeryturę, sowa zamieniła się w skowronka i wstaję o poranku, a często przed,
          za to wieczorem padam jak kawka. Jest to o tyle ciekawe, że sową byłam od
          zawsze, a skowronkiem, dopiero teraz ;D
          --
          Każda prawda ma dwie strony: moją i twoją
        • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 35. 16.11.06, 21:26
          A więc kielichy z winem czerwonym w dłonie.. melduje się Wodnikostwo.
          Ciężko było ale trochę inaczej niż to Wędrówka opisuje - ja byłam cała otępiała
          a Wodnik wcale a wcale nie w stanie spokoju stoickiegosmile)Dziękujemy za słowa
          wsparcia i otuchy, na Przyjaciół zawsze można liczyć. A teraz poważnie -
          brakowało internetu i to bardzo, jakoś tak dziwnie pusto. Przyłapałam się na
          bezwiednym /czytaj bezmyślnym/ podchodzeniu do komputera, a potem udawaniu
          przed samą sobą, że przyszłam tylko po długopis albo po
          karteczkęprzyklejeczkę.Pijemy liptona i wino czerwone wytrawne. Czubatku, zejdż
          do piwniczki po nastepną butelkę smile)
        • popaye Re: Herbata. Czajnik 35. 16.11.06, 22:05
          dobry wieczor.
          Nie jestem specjalnym znawca alkoholi a spozywanie go ograniczone nie ochota
          czy okazja lub zachcianka ale faktem, ze np. istnieje prawna granica
          (idiotyczna m.in. w Polsce) przy ktorej nie wolno brac udzialu w ruchu drogowym
          obrzydza mnie skutecznie "chec" na jakikolwiek alkohol.
          Nawt wino.
          Poczekam do emerytury i wtedy (jak zamierzam) NIKT i NIC, zaden czynnik
          zewnetrzny, nie bedzie w stanie mnie ograniczac w "zachciankach".
          Opinie obcych ( rodziny tez) mam juz dawno w ...... a bedac emerytem
          (tak sobie wyobrazam) bede juz robil absolutnie to na co mam ochote i bedzie
          mnie "stac" (finansowo) smile
          "Brac udzial w ruchu drogowym" bede tez na pewno nie z obowiazku a wylacznie
          jak bede mial na to chec smile).

          Jestem realista i (juz) wiem, ze na codzienna konsumpcje "Wielkich Win"
          - takich od 200 € /butelka (w gore!) stac mnie raczej nie bedzie ale "mlode"
          Beaujolais (4-7 €wink - czemu nie?.
          Wszak na benzynie oszczedze smile)
          Nie moze sie mylic polowa (jak nie wiecej) mieszkancow Francji gdzie na
          Beaujolais Nouveau czekaja (co roku) z utesknieniem.
          Oni, w odroznieniu od nas - Polakow naprawde znaja sie na winie, pija je
          codziennie i podobnie jak Wlosi, Slowency, czesc Niemcow czy Austriacy
          - tylko wyjatkowo i okazyjnie pijaja wina "Wielkie".
          Jezeli mlode Beaujolais jest hmmm.... "malo warte" - rowniez smakowo
          to przepraszam - Tobie Wedrowcze "odpowiadaja" bardziej roznego rodzaju
          "mieszaniny" NIEWIADOMEGO skladu?
          Polecam "wspaniale" wino PRALAT ( 3 zl z butelki dla ks.Jankowskiego!)
          - musi byc mniam-mniam bo na etykiecie (ZLOCONEJ)ten scierwojad w pelnej gali
          munduru komandorskiego przepasany szarfa orderu tak okazalego, ze musial byc od
          bractwa moherowego! smile)

          Przed kilkunastu (ca 20-tu) laty (Omeri - zna sprawe napewno!) byla wlasnie
          afera, swoja droga doskonalych win austriackiech.
          Chciano je zrobic "jeszcze lepsze" niz sa i "dodawano" do sie da by bylo
          "mniam/mniam/mniam": cukier z burakow, kwas siarkowy, domieszke .... glikolu!
          (sic) i.. podobne swinstwa.
          Bito rekordy sprzedzy az... bomba pekla i sie wydalo! smile).

          Siedze cicho jak wspomijacie iz "popijacie" czerwone winko z przyjemnoscia.
          Jak nie piliscie Beaujolais Nouveau - jest okazja - sprobujcie!.
          Na pewno polskie (w duzych miastach) sklepy winiarskie beda je miec za kilka dni
          w sprzedazy.
          Sprobujcie jak smakuje PRAWDZIWE wino - JEDNEGO szczepu (Ustawa winiarska
          zabrania mieszanki z innymi!) - tylko MLODE, nie "konkurujace" z WIELKIMI Winami
          bo... nie musi!.
          W smaku, a szczegulnie u takich SMAKOSZY jak my, wychowani na odpadach win
          tunezyjskich czy wegierskich z domieszka "diabli wiedza czego" - jest okazja
          sprobowac.
          Do "Pralata" - zawsze bedziecie mogli wrocic.
          Ty Wedrowcze - tez smile)

          pozdrawiam z nad
          pol-zimnego Liptona
          pE
              • popaye Re: Herbata. errata 16.11.06, 23:04
                dobry wieczor - Przemila Alfredko - rozumiem juz NIE "odcieta" smile))

                - dokladnie, o tym bursztynowym!.
                Wypuscil On wino, ponoc bardzo "smakowite" (biale ale i czerwone!)
                ze swoja podobizna!.
                Nazywa sie ponoc Monsignore.
                Niestety nie mialem okazji sprobowacsmile
                Z.. lenistwa - raczej.
                Widzialem to "wino" jako (chyba) zart, humbug - wystawione na wystawie sklepu
                winiarskiego w Warszawie na ul.Pieknej.
                Kupil bym na 100% z samej ciekawosci i... aby zrobic zart z takiego "prezentu"
                Zieciowi (On naprawde ZNA sie na winie i pewnie by wylal, ale ma poczucie
                humoru).
                Pech w tym. ze zaparkowalem auto na Pl.Konstytucji i... szedlem do fryzjera
                (obok sklepu winiarskiego) i.. nie chcac "paradowac" z butelka w reku
                albo ... kieszeni (he, he) - obiecalem sobie: jak wyjde od fryzjera - idac do
                auta to kupie.
                SKLEROZA, a wlasciwie fakt iz po drugiej stronie ulicy jest... ksiegarnia
                zawiodla moj "odwlok" (po fryzjerze) na... ta druga strone ulicy
                i... zapomnialem o tym "wspanialym" napoju sad.
                Pech, bo w odroznieniu od Beaujolais ktore mozna kupic na calym Swiecie
                w kazdym sklepie,- Monsignore z pralatem Jankowskim w operetkowym mundurze
                jest dostepne tylko Wam- szczesliwcom w Polsce smile))

                Eeeeh....

                pozdrawiam,-
                (uklony dla Szan.Malzonka)
                pE
      • kanoka Re: Herbata. Czajnik 35. 17.11.06, 18:51
        O i tutaj - słonina.
        "Słonina i białoruska duma narodowa
        Białorusini najwyraźniej nie chcą pogodzić się z przegraną w konkursie szybkiego
        spożywania słoniny. Zawody odbyły się niedawno w ukraińskim Łucku.
        Konkurs wygrał reprezentant gospodarzy, Ukrainiec, a przedstawiciel Białorusi
        zajął drugie miejsce. Mieszkaniec białoruskiego Kobrynia 28 letni Siarhiej
        Mahonau w ciągu regulaminowych 20 minut zjadł pół kilograma słoniny. Było to
        jednak dwukrotnie mniej od zwycięzcy. Na pocieszenie dostał dyplom i …duży kawał
        słoniny. Już zapowiedział, że oczekuje rewanżu.

        Tymczasem gazeta "Komsomolskaja Prawda w Biełorusi" zwróciła się z apelem aby
        czytelnicy, którzy potrafią zjeść kilogram słoniny w ciągu 20 minut pisali do
        niej listy. Najlepsi zostaną zaproszeni do redakcji. Tam odbędzie się konkurs o
        tytuł "Mister słonina".
        Ciekawe, czy była solona. czy wędzona. A może w wersji naturalnej? - brrrr.
        wiadomosci.onet.pl/1424126,69,1,1,,item.html
        --
        Każda prawda ma dwie strony: moją i twoją
        • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 35. 17.11.06, 19:02
          ze słoniną też można ale musi być w lnianej szmatce, koniecznie ! może ktoś
          podrzuci trochę chleba czarnego razowego, ależ uczta będzie. To znaczy byłaby,
          gdyby jeszcze do tego dołączć czystą mocno schłodzoną. Forum to chyba miejsce
          superpubliczne więc nie będzie....
    • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 35. 17.11.06, 20:27
      Forum ma dziś humorzasty dzień. Nie mogłam pisać - po wysłaniu postu znów
      pokazywało się pusty formularz do pisaniasad Na Forum O Forum juz ktoś skarzył
      się na ten problem, więc pewnie jakaś większa awaria.
      Na pocieszenie herbata i lektura "Gniazda szerszeni". Nie jest to typowy
      dreszczowiec, ale powieść policyjno-psychologiczno-kryminalna. Trup ściele się
      gęstowink

      --
      Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
      Kant
          • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 35. 17.11.06, 21:10
            Jestem anglofilka (!), ale utwory Brechta i Weigla, piosenki śpiewane przez Utę
            Lemper i cała twórczość kabaretow przedwojennego Belrina musi być wykonywana w
            języku niemieckim. Po prostu musi. Ona jest stworzona do melodyki tego języka.
            Inaczej zatraca swe brzmienie, niknie w tłumie innych utworówsad
            --
            Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
            Kant
              • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 35. 17.11.06, 21:51
                Janie, w pracy moim podstawowy językiem jest angielski. Oczywiście nie
                posługujemy się nim między sobą, ale całe pismiennictwo poświęcone zagadnieniu,
                którym zajmuje się jest pisane własnie w tym języku. Niemieckiego uczyłam się
                na studiach, ale to było ponad ćwierć wieku temusad Dużo rozumiem, z mówieniem
                średnio, ale w przymusowej sytuacji dam sobie radę. Sądzę, że dwa-trzy miesiące
                solidnej nauki przywróciłyby dawne umiejętności. Przypomniałam sobie historyjkę
                z czasów nauki. Szło mi bardzo dobrze i jedna z cioć (osoba znająca siedem
                języków!!) chciała sprawdzić moje umiejętności. Dostałam jakąś książkę; dumna
                czytam zgodnie ze wszelkimi zasadami, jakie wpajano mi na studiach i widzę
                dziwny wyraz twarzy cioci. Usłyszałam, że czytam dobrze, ale z akcentem
                przedwojennego lumpenproletariatu w przedmieść Berlina. Przedwojenna służąca
                cioci własnie tak mówiławink
                Druga historyjka, nowsza, z ubiegłego tygodnia. Na uczelni, na której pracuje
                mamy studentów z Norwegii. Zajęcia prowadzone są po angielsku, ale między sobą
                studenci rozmwiają po norwesku lub arabskuwink Niedawno, gdy szłam po terenie
                szpitala z innymi pracownikami Norwedzy zadali mi pytanie, odpowiedziałam po
                angielsku. Znajomi dziwnie popatrzyli sie na mnie, bo okazało się, ze pytanie
                było zadane po norwesku. Jednak słuchanie www.nrk.no/ cos dajesmile Język
                norweski ma dużo wspólnego z angielskim i niemieckim.
                Teraz zaczęłam mieć wątpliwości, czy ja odpowiedziałam na tematsmile
                --
                Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
                Kant
                • mammaja Re: Herbata. Czajnik 35. 17.11.06, 22:01
                  Z takich smiesznych zdarzen - ostatnio jechalam autobusem (sic!), kolo mnie
                  siedziala trojka Wlochow, kiedys porozumiewalam sie w tym jezyku, wiec cos tam
                  do mnie docieralo poprzez zamyslenie. W pewnycm momencie ktorys z nich zapytal
                  mnie o cos(proste pytanie, zaznaczam!) po angielsku. Zupelnie nie zdajac sobie z
                  tego sprawy, w zamysleniu odpowiedzialam mu po wlosku. Zwrocila mi na to uwage
                  moja zdumiona corka smile)))
                  • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 35. 17.11.06, 22:09
                    Ja znając swojego czasu bardzo słabo niemiecki wsiadłam do autobusu w DE i
                    próbowałam nabyć bilety u kierowcy.
                    Miałam właśnie na tapecie wizytę przyjacół z Paryża.
                    Oni mieli dwoje dzieci , takoż ja , dzieci w różnym wieku niektóre miały mieć
                    bilety niekóre nie , skomplikowane.
                    Dumna że tak świetnie znam niemiecki wyłożyłam kierowcy mój problem z lekkością
                    a on patrzył na mnie tępo.
                    Miałam się właśnie obrazić bo wiedziałam że AŻ tak źle nie znam niemieckiego
                    żeby choć części nie zrozumiał.
                    Kolega Francuz stojący obok szturchnął mnie ze słowami:
                    - Słuchaj , Ty mówisz do niego po francusku.
                    Kransmile)))
                    --
                    Wielojęzyczność w rodzinie

                    Forum rzadkich języków
                    • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 35. 17.11.06, 22:22
                      Sto lat temu, gdy jeszcze mieszkałam w mieście Z., przyjechała do niego
                      delegacja zaprzyjaźnionego miasta z Francji. Kolezanka wszystko tłumaczyła z
                      zapałem, bo znajomość tego języka nie jest zbyt popularna. Była jednak jeszcze
                      jedna tubylcza osoba znająca francuski. Jego wypowiedzi też tłumaczyła. Z
                      francuskiego, na francuskismile Robiła to z wysiłkiem, męczyła się strasznie, ale
                      jak się potem okazało stsoswała całkiem odmienne słownictwo przekazując tę samą
                      treść. Nam było weseło, jej niewink
                      --
                      Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
                      Kant
                      • popaye Re: Herbata. Czajnik 35. 18.11.06, 01:18
                        dobry wieczor (dzien dobry?).
                        Wasze zdolnosci lingwistyczne podziwialem zawsze.
                        Teraz to juz mam ... kompleksy sad
                        Doswiadczenia mam "straszne": od ciaglego bolu zoladka spowodowana
                        nieumiejetnoscia zamowienia sobie czegokolwiek (konkretnego) do jedzenia
                        podczas pierwszego mojego pobytu w Paryzu (b.dawno bylo) potegowanego
                        hektolitrami wypijanej café au lait - bo tylko to umialem zamowic...
                        Az po calkowite fiasko dogadania sie (kilkakrotnie!) z Japonczykami
                        po "angielsku" w sprawach zawodowych (klienci Firmy w ktorej pracuje) sad
                        W tym ostatnim przypadku wyrzuty sumienia mam troche mniejsze bo dwoch moich
                        Kolegow z pracy - rodowity Szkot i Anglik,- tez sie nie "dogadalo" sad
                        Widac ich angielski byl tez za "slaby".
                        Rozumiem max. 30% (czyli tyle co NIC!) z tego co "gledza" (w tym do mnie!)
                        rodowici mieszkancy wychwalanego przez Jana-Krana Bayern a wogole NIC
                        z tzw schweizerdeutsch (jez. niemiecki uzywany przez tubylcow w Szwajcarii).
                        Dziwne?,- he, he nie dla mnie skoro np.: popularny zwrot grzecznosciowy:
                        Entschuldigung (przepraszam) w "szwajcarskim" niemieckim brzmi: äxgüsi (sic)
                        a wywodzi sie ponoc z francuskiego: excusez sad
                        Byloby dowcipne gdyby to byl wyjatek ale swajcarski-niemiecki sklada sie
                        WYLACZNIE z takich "wyjatkow" - jest ich kilka tysiecy sad.

                        Jeszcze mnie sie nie udalo swobodnie porozmawiac (na kazdy temat) z kimkolwiek
                        z Rosji, mimo iz tego jezyka uczylem sie najdluzej (m/w od polowy Szkoly podst.
                        az do matury) sad
                        Ja nawet chyba dobrze polskiego nie rozumiem sad
                        Jak slucham wystapien pp. Prezydenta, premiera czy... audycji Radyja Maryja
                        - mam coraz wieksze watpliwosci smile
                        O rozumieniu tresci wystapien p.Prezydenta L.Walesy - wogole (w moim przypadku)
                        nie bylo mowy, stad moj podziw dla tlumaczy (z MSZ) ktorzy ta "intelektualna
                        glebie" umieli przetlumaczyc (zrozumiale) na obce jezyki!.
                        Lo jezu! - JAK Wy to robicie zescie tacy (lingwistycznie) uzdolnieni?
                        Jestem "paff" i "wow"! smile)

                        pE
                        (nad herbata Lipton
                        po powrocie z "party")
                        • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 35. 18.11.06, 01:34
                          Popaye , ja po 12 latach mieszkania w Bawarii jak się mocno skupię to dochodzę
                          do 89 % , no czasem 91smile) Szwajcarski odpuszczm w przedbiegach... moje dzieci z
                          grubsza się orientują.
                          Nie martw się , wielu rodowicie niemieckich kolegów mojej córki nie rozumie tego
                          narzecza ( mówię o bawarskim ) do końca i nie mogą pojąć jak Ona pzryjeżdżając
                          na studia do Bawarii z Norwegii rozumie wszystko a nawet trochę mówitongue_outPP

                          Wielojęzyczność w rodzinie

                          Forum rzadkich języków
                        • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 35. 18.11.06, 18:33
                          Popaju, każdy ma swoich górali i Kaszubówsmile
                          W Hamburgu ani alfredka, ani ja nie mogłysmy się dogadac z recepcjonistą w
                          małym hotelu. Wydawał z siebie dziwne dzwięki, których nie mozna było zaliczyć
                          do żadnej grupy językowej. Na szczęście w recepcji były kartki papieru i
                          ołówekwink
                          ps. Przykład z Kaszubami nie jest chyba zbyt fortunny. Język ten jest
                          autonomiczny.
                          --
                          Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
                          Kant

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka