Dodaj do ulubionych

Herbata. Czajnik 54.

29.08.07, 16:33
Wstyd -
W tej sukni
Żaden ścieg nie jest mój.

Dama Sono-jo

Obserwuj wątek
          • popaye Re: Herbata. Czajnik 54. 30.08.07, 22:36
            dobry wieczor,-
            Dziewczyny, co z Wami?
            Nerwy Was zawodza?.
            Hmmm....
            juz myslalem, ze popay-owa to wyjatek.
            Ja, na Jej miejscu, probowal bym epatowac faktem iz chodzilem do tej
            samej Szkoly co pp. premier oraz Prezydent!.
            Gdyby, do tego, moja nauczycielka, przez pewien okres czasu byla
            Mamusia takich prominentow - duma "rozpierala" by mnie piers!.
            A Jej reakcje (popay-owej), wcale nie od dzis, ale od ZAWSZE, na
            dzwiek nazwiska Kasczynski(cy) i to we wszelkich konstelacjach
            osobowych hmmmm..... reaguje komentarzem m/w porownywalnym z
            opisanym przez poete (J.Przybora): ".... wlos mnie rzednie, twarz
            mnie blednie, psuja mnie sie zeby przednie" smile
            Hmmmm... Wam tez?.

            Herbata przynajmniej, jak zawsze smakowita (Lipton, czarny -
            oczywiscie!).
            pozdrawiam Was serdecznie i miejcie mnie w "opiece" (duchowej)
            bo do Polski sie wybieram smile)
            Od kilku godzin "juz" mam jechac i... jakos nie moge sie zebrac!.
            Ale u mnie - normalka, nie jade bo... nie MUSZE (ale chce), ale jak
            bym musial - trwalo by jeszcze dluzej smile.
            Piatek - tez dobry dzien na podroz a sobota - jeszcze lepsza!.

            pE

            ps. tak wlasciwie, to nie tylko popay-owa chodzila do Szkoly na
            Smoczej, ale nie bywajaca (ostatnio) u nas Ewelina - tez! smile.
            Rozkoszne Blizniaki robili Mature rok czy dwa lata po popay-owej
            wiec Ona Ich traktowala "phi - szczeniaki, niedorosle".
            Dla Eweliny, duzo mlodszej (przeciez) - to byla zawsze "historia"
            - zaczela chodzic do tej Szkoly jak (przyszli) Prezydent i premier
            ja dawno skonczyli smile)

            --
            pilem w Spale, spalem w Pile, ...
            • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 54. 09.09.07, 21:27
              Tak, w plecaczku miałam kurtkę od deszczu, kapelusz i polarowy
              szaliczek. Ot, takie typowe letnie wyposażenie plazowewink
              Rum rozgrzał wspanialesmile
              --
              Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
              Kant
                • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 54. 09.09.07, 22:00
                  Omeri, wedrowiec wielce strudzony padł smile)
                  sierpień nad morzem to koszmar, ciało przy ciele i hordy
                  dzieciaków wzbijających tumany piasku i przemozny brud /puszki,
                  pety, papiery, psie kupy i wszystko czego się nawet nie spodziewamy
                  znależć na plaży.Rzadko wrzesień jest taki jak w tym roku. Zimny
                  wietrzny ale jaki cichy i plaża wymyta. Ciekawe że przy takiej
                  pogodzie wędrowiec wrócił opalony, zadowolony i najodowanysmile)
                    • czubatek Re: Herbata. Czajnik 54. 10.09.07, 20:50
                      Witam,ciesze sie ,ze pomimo zimna jakie jest nad polskim morzem,
                      wrocilas zdrowa,nie przeziebiona,czy moge pczestowac nalewka z
                      czarnej porzeczki mojej wlasnej roboty,jest wskazana na te chlodne
                      wieczory smile))
                          • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 54. 11.09.07, 18:32
                            Już otwarte !! dzień był średni pogodowo i w ogóle. Jedyna rzecz
                            pogodna to udane przemeblowanie mojego pokoju. Przesuwaliśmy, takie
                            coś dziwnego puchatego zza regałów wyciągaliśmy, setki książek
                            przenosiliśmy i padliśmy. Dziwne, przedtem przedmioty i sprzęty były
                            o wiele lżejsze, jakoś z wiekiem nabrały wagi.Teraz zasłużony
                            odpoczynek przy herbacie, chałwie i nalewce wiśniowej dla Wodnika i
                            lampce wina czerwonego dla mi.
                            • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 54. 11.09.07, 19:07
                              Temperatura powietrza jest tak niska, że powinnam dla rozgrzewki też
                              poprzesuwać meble. Jednak sił brakuje, więc skończy się herbatą z
                              sokiem malinowymwink
                              --
                              Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
                              Kant
                            • warum Re: Herbata. Czajnik 54. 11.09.07, 19:24
                              Alfredko, moze sie myle ale u Ciebie to ju kolejny raz przemeblowanka?
                              Zazdroszcze Ci weny tworczej, ja jak se raz ustawilam to mi nie przeszkadzalo
                              przez wieki, a potem jak to uprzatnelam to bylam zdziwiona,ze i tak, tez mozna.
                              A jak to uprzatniete przepchnelam w inne miejsce, to zalega i zalega, i nie chce
                              zniknac, a ja juz sie przyzwyczailam, ze tu jest i po prostu omiatam wzrokiem.
                              No bo skoro twierdzisz,ze wszystko nabralo wagi, to ja Ci wierzesmile Na wschodzie
                              mzylo caly dzien, a na noc przestalo, czy u Was tez tak szybko robi sie ciemno??sad
                              • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 54. 11.09.07, 19:43
                                U nas troszeczkę póżniej ale u Ciebie słonko wcześniej
                                wschodzi /Zachodżże słoneczko skoro masz zachodzić ... /
                                Ale teraz mam pięknie. Za każdym razem tak mówię. Mam to po mamie,
                                która nie tylko, że ciągle przemeblowywała /ale ona miała do tego
                                odpowiednie pary rąk/ ale mieszkania też zmieniała.
                                Warum, czy to koło Ciebie ten maszt mają postawić? wypatrywałam
                                wypatrywałam ale nikogo z transparentem z napisem "protestuję!
                                Warum" nie zoczyłam.
                                • warum Re: Herbata. Czajnik 54. 11.09.07, 20:11
                                  smileNie Alfredko, nie mam natury bulteriera, ktory kazda okazje medialna
                                  wykorzystuje,zeby sie zareklamowac. No i nie wiedzialam,ze taki cyrk sie zrobi.
                                  Zreszta czy ja wygladam na protestantke? Moze jakbym sobie jakie neonki w dredy
                                  zaplotla to by mnie ktos dostrzegl w tlumiesmileA serio to predzej bym
                                  oprotestowala mozliwosc startu w wyborach bylego min.edukacji z list tego
                                  miasta, ale nie wiem czy mam do tego prawo.
    • popaye Re: Herbata. Czajnik 54. 11.09.07, 22:49
      dobry wieczor,-
      melduje sie po (krotkim) urlopie, przy herbacie oczywiscie smile
      Troche mokrawo i chlodno (noca) na Mazurach, moze i dobrze
      Zal, ze to ostatni pobyt (w tym roku) jest mniejszy niz w innych
      latach,- zwykle pieknej pogody i przeslicznej mazurskiej jesieni.

      Przy herbacie:
      Wrzawa o wywiad b.Prezydenta A.Kwasniewskiego w niemieckiej wersji
      amerykanskiego czasopisma "VANITY FAIR", az sam musialem przeczytac
      - co czynie.

      Troche sie dziwie Kwasniewskiemu iz (akurat) takiemu pismu udzielil
      politycznego wywiadu, chocby ze wzgledu na jego tytul: "Jarmark
      Proznosci" (jesli zle rozumiem, wybaczcie, moj angielski jest
      tak "dobry" jak moja znajomosc zasad polskiej gramatykismile)
      - juz lepiej do Playboy-a by dal wywiad!.
      Chociaz, hmmm.... Kanclerz Schröder rozpoczal swoja kariere (jako
      premier!!) od prezentacji w kolorowych czasopismach designer -
      garniturow pewnej wloskiej (ekskluzywnej!) firmy oraz najdrozszych
      kubanskich cygar.....
      Moze i b.Prezydentowi (polskiemu) tez "przystoi"?.
      Ze strony Vanity Fair Online:
      www.vanityfair.de/articles/agenda/aleksander-kwasniewski/2007/09/10/03199/
      w artykule "Einer gegen zwei" dokopalem sie do tego akapitu (ponoc)
      obrazy swietosci narodowej Polakow:

      "...VF Die deutsche Regierung ist mit den Kaczynskis sehr milde
      umgegangen. Ignoriert Merkel die Krawallrhetorik aus Polen zu sehr?

      A.K. Frau Merkel als ehemalige DDR-Bürgerin versteht die Situation
      hier sehr gut, glaube ich. Sie kennt das Bedürfnis der Menschen nach
      Sicherheit, das in den Wunsch nach starken Machthabern umschlagen
      kann. Aber so wie ich meinen Landsleuten rate, Frau Steinbach nicht
      als repräsentativ für Deutschland zu sehen, so sollten die Deutschen
      besonnen auf die Kaczynskis reagieren. Aber wenn die Kaczynskis die
      nächste Wahl gewinnen und diese Politik fortsetzen, sollte Berlin
      seine Zurückhaltung überdenken. Dann muss man anders auf diese
      Angriffe reagieren. "

      Ja, w zadnych jezykach (nawet polskim) nie jestem specjalnie biegly,
      ale, hmmm...., jak do tej pory, wydawalo mnie sie iz nie potrzebuje
      fachowca-tlumacza by odcyfrowac prosty tekst w jezyku niemieckim.
      Pewnie sie myle (jak zawsze), ale w moim "pojeciu" to zrozumialem
      to tak:

      VF:
      Niemiecki Rzad bardzo lagodnie obchodzi sie z Kaczynskimi.
      Zbyt bardzo ignoruje (Kanclerz) Merkel retoryczne wystepki z Polski?

      A.K.:
      Mysle (domniemywam) iz Pani Merkel, jako byla Obywatelka NRD,
      bardzo dobrze rozumie ta sytuacje.
      Ona zna (z praktyki) oczekiwanie Obywateli w zakresie
      bezpieczenstwa ktore to (latwo) moze sie przeksztalcic
      w zapotrzebowanie na silnych przedstawicieli Wladzy.
      Tak jak moim wspolobywatelom radze nie traktowac pani Steinbach jako
      reprezentantke Niemcow, podobnie powinni Niemcy lagodnie traktowac
      wystapienia Kaczynskich.
      Jednak, gdyby Kaczynscy wygrali nastepne wybory (w Polsce) i taka
      polityke kontynuowali - Berlin powinien swoja wstrzemiezliwosc
      przemyslec i trzeba inaczej na tego rodzaju zaczepki (ataki)
      reagowac.

      Jakos, hmmm... nie poczulem sie specjalnie dotkniety ta wypowiedzia.
      Moja "duma narodowa" tez specjalnie nie ucierpiala smile

      Znajacym jezyk, Paniom Omeri, J.K i Czubatek, polecam przyczytanie
      calego artykulu.
      Juz gorsze wywiady czytalem, np. naszej Pani minister Spraw
      Zagranicznych smile
      Ten ostatni po angielsku, wiec pewnie dlatego "glebi intelektualnej"
      w wypowiedzi p.minister nie moglem sie doszukac smile)

      pozdrawiam,-
      pE


      --
      pilem w Spale, spalem w Pile, ...
      • wodnik33 Re: Herbata. Czajnik 54. 12.09.07, 17:56
        Dobrze, ze juz jestes, razniej nam bedziesmile co wymarzles to twoje i
        tego nikt nie zabierze a z czasem to tylko bedziesz wspominal
        rozgrzewanie sie.A wprzyszlum roku napewno bedzie slonce i pogoda ...
        W sprawach pozal sie boze polityki to stosuje jak najdalej idaca
        wstrzemiezliwosc a w konkretnej wyzej cytowanej sprawie, nie czuje
        sie urazony, obrazony itd i tp. Najgorzej jak juz zaczynaja krzyczec
        o dumie naszej narodowej o honorze Polakow i zdrajcach. I to kto? ci
        co narod dokumentnie sklocili? ci ktorzy metody czrezwyczajki
        zaczynaja stosowac.
        Ktos, chyba na krakowskim forum napisal: "Niestety PiS dobrze gra
        przed wyborami. Zbudował sobie taki betonowy
        elektorat, który zagłosuje na nich niezaleznie od tego jakie
        idiotyzmy będą wygłaszali i jakie szkody zrobili. Umiejętnie
        spolaryzowali scene polityczną a zarazem elektorat na swoich i całą
        resztę. Przy takim podziale mają zapewnione min 20%. A przy
        wykorzystaniu w kampanii służb i mediów mogą mieć ok 30%."
        - Herbata mi wystygla , czas na swieza.
        a mozebys tak wkleil jakies zdjecie jeziorne?
    • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 54. 13.09.07, 20:06
      Dzis wypilam jakies ogromne ilosci herbaty jasminowej < oczywiscie
      zielonej > w pracysmile Z torebki nie jest wprawdzie tak smaczna jak z
      dzbanka fusiasta ale nie mam sily nosic sie do pracy z dzbankiem i
      reszta oprzyrzadowaniasmile
      Zaraz koncze szychte i lece troche pospac ...

      Pozdrawiamsmile
      Kran
        • popaye Re: Herbata. Czajnik 54. 13.09.07, 21:54
          dobry wieczor,-

          Alez Alfredko - jak bym smial? smile)

          Przyznaje, nawet nie bylem w lesie, tzn. nie bylem "na grzybach" sad.
          Ale (w nawiazaniu do naszej poprzedniej dyskusji o grzybobranu
          - jadac z Mazur do Warszawy, przyznaje, kupilem od miejscowego
          zbieracza (w okolicach Puszczy Myszynieckiej) duza, 2-kg lubianke
          przepieknych prawdziwkow - sztuka w sztuke, takich jakie "zdarzaja
          sie" w ilosci 1-2 egz. na kilka godzin chodzenia po lesie dla
          takiego grzybiarza jak ja (Boze zmiluj sie sad ).

          Zatrzymalem sie (po drodze) u dzieciakow, ktorych p.Gosposia
          udusila te grzyby, zjedlismy i byly WSPANIALE.
          Zawsze myslalem i z praktyki duszenia grzybow (rowniez prawdziwki)
          - mrozonych ktore mozna nabyc u nas w sklepach dla restauratorow, ze
          same prawdziwki (duszone) nie dorownuja smakiem grzybom mieszanym.
          Ale chyba sie mylilem bo tym razem bylo "niebo w gebie".
          Myslalem, ze p.Gosposia ma jakis specjalny, inny niz nasz sposob
          przyrzadzania ale stwierdzila, ze nie! - normalnie uduszone z
          cebulka i przyprawione sola i pieprzem oraz zaprawione smietana.
          Mam CO wspominac smile
          Zycze i Wam takich milych wrazen przy konsumpcji jutrzejszych
          zbiorow!.
          Na same prawdziwki (w duzej ilosci) pewnie sie nie nastawiacie bo
          to chyba jest zastrzezone dla zawodowcow mieszkajacych "w" lub
          obok lasu (i to duzego!) smile)
          pozdrawiam, popijajac Liptona
          pE

          --
          pilem w Spale, spalem w Pile, ...
          • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 54. 13.09.07, 22:04
            Ależ mi narobiłeś apetytu, ohohoho smile) już dawno nie jadłam
            prawdziwków /u nas mówiło się borowiki/ jako całej potrawy z tej
            prostej przyczyny, że tutaj są one bardzo drogie i nie uwierzycie
            ale nie mają tego najprawdziwszego aromatu. Lasy tutaj raczej
            sosnowe, przetykane świerkami i liściastymi i praktycznie wszystkie
            grzyby, oprócz kurek, mają jednakowy smak. Ale przypominam sobie
            prawdziwki zakopiańskie, łobożesztymoj !! jaki one miały smak i
            zapach... no tak! piszę piszę a śliniaka nie zawiązałam pod
            brodą smile) kończę już ostrząc apetyt na jakiekolwiek grzyby mieszane.
        • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 54. 14.09.07, 09:41
          A pamietacie kanie zwane tez sowami ? Prosto z lasu rzucone na
          patelnie li tylko z sola ? Od lat nie jadlam...
          Kurki mozna tu nabyc i ostatnio zjedlismy tone tychze z gnocchi ,
          mmmmsmile

          Aløe ogolnie jako grzyby wystepuja tu tylko pieczarki...
          K.
          • mammaja Re: Herbata. Czajnik 54. 14.09.07, 20:48
            W herbaciarni pachnie grzybkami, snia mi sie rydze z Rusinowej
            swiezutko smazone na patelni babki co tam siedziala w szalasie.
            teraz pewnie nawet tam i zbierac nie wolno. Czasu nie mam na grzyby,
            ale moze w tygodniu jeszcze beda. Narazie sama herbata, pod
            wspomnienia...
            • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 54. 14.09.07, 20:59
              Przyłączam się do herbaty i rusinowo-rydzowych wspomnieńsmile
              Kanie z patelni smażone bez panierowania to moje marzenie. I takim
              pozostaniesad Zbyt często zbieracze mylą je z muchomorami bym mogła
              kupić ot tak, od przydrożnego handlarza. Na domiar złego od paru lat
              pojawiają się kanie czerwone do złudzenia przypominające te zwykłę,
              ale będące szkodliwe dla zjadaczysad
              Pozostał czarny yunan i wspomnienia.
              --
              Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
              Kant
              • wodnik33 Re: Herbata. Czajnik 54. 14.09.07, 21:39
                A babki już dawno na Rusinowej nie ma sad(.Pamietam jak w 1982 i 83
                r. robiono naloty na chate babki i wyprowadzano stamtad nocujacych,
                a wlasciwie nie wyprowadzano a goniono do straznicy WOP w Palenicy.
                podejrzewali ich ze to oni maluja napisy i kotwice./jeszcze mamy
                zdjecia/ Przetrzymywali, przesluchiwali i w rezultacie puszczali
                bo nic udowodnic nie mogli. Mimo tego to byly piekne czasy naszej
                zyczliwosci i solidarnosci. Zdarzylo sie slepej kurze ziarno a nam
                pare lat zbratania. . A rydzow u babki nie jadlem.Rydze z patelni
                jadalo sie w restauracji Poraj i napewno byly z TPN smile)
                • popaye Re: Herbata. Czajnik 54. 14.09.07, 22:16
                  dobry wieczor,-
                  Szczesliwcy, Wy - co z niedawnych czasow pamietacie smak rydzow! smile

                  Ja, ostatnio, w ilosciach "ile chce" jadlem rydze (te prawdziwe
                  z wyciekajacym w miejscu przeciecia nozki - mleczkiem), takie
                  smazone na kuchennej blasze, bedac jeszcze dzieckiem, gzies przed
                  polwieczem.
                  Moze i dobrze, bo doznania smakowe dziecka, jako dorosly, moge
                  spokojnie zignorowac a bardziej mnie brakuje smakow ktore
                  zapamietalem bedac bardziej doroslym, np: niezwykle smacznych
                  ziemniakow odmiany "amerykany" ktorych juz nie ma i nigdy wiecej
                  nie powroca, galaretki z platkow rozy (kreconej na zimno z cukrem)
                  i jeszcze kilku takich potraw np: drozdzowego kulebiaka z nadzieniem
                  grzybowym z minim. iloscia kapusty - czestego zimowego "biednego"
                  obiadu postnego piatku u moich dziadkow szykowanego tylko dla
                  dziadka (nie lubial ryb) ktorym i ja "zajadalem" sie nieprzytomnie
                  jako dziecko
                  - itp. itd.

                  pozdrawiam przy Liptonie
                  z syropem (he, he - truskawkowym)
                  ale PYCHA!
                  www.bm-trier.de/Monin-Sirup/Monin%20Vielfalt%20BM.html
                  POLECAM !

                  pewnie,- to nie rydze ale
                  na bezrybiu ..... smile)))

                  --
                  pilem w Spale, spalem w Pile, ...
                  • omeri Re: Herbata. Czajnik 54. 14.09.07, 22:22
                    Nawet na allegro nie ma rydzow w soli do śmażenia, tylko jedna
                    oferta marynowanych! A na Polnej jeszcze w latach 90tych bez
                    problemu, cena mocna, ale byly.
                    W domu chlodno, wyciągnelam kaloryferek, a w herbaciarni zostawiam
                    wisniowkę smile
                  • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 54. 14.09.07, 22:25
                    Kulebiak !!!! i po co przypomniałeś, ach po co ??? tyle przy nim
                    roboty bo to i ciasto drożdżowe i przygotowanie farszu pracochłonne
                    ale zrobię zaraz na początku przyszłego tygodnia. Już czuję ten
                    niesamowity zapach po przekrojeniu zaraz po wyjęciu z piekarnika. Z
                    dzieciństwa pamiętam, że oprócz dużego kulebiaka pieczono
                    kulebiaczki dla dziewczynek t.zn. dla mojej młodszej siostry i dla
                    mnie.
                    Popaye, czy Babciny kulebiak był z kwaśną czy słodką kapustą?
                    pamiętasz? bo nasz wileński był ze słodką
                    Jak to miło popisać o czymkolwiek byle troche wyleżć z "rokicin".
                    • popaye Re: Herbata. Czajnik 54. 14.09.07, 23:01
                      Alfredko Przemila,-

                      jak nas Wedrowiec "wyrzuci" z eleganckiej Herbaciarni za te
                      (prozaiczne) kulebiaki, kurki, rydze i inne pospolitosci - zeby nie
                      bylo na mnie! smile
                      Wcale nie jestem pewny czy to wszystko pasuje do wspanialej sukni
                      Damy Sono-jo?
                      Zeby jeszcze eleganckie suschi albo platki surowej ryby "kulistej"
                      - egzotycznej, elitarnej i owianej tajemniczoscia trujacych jak
                      cyjanek czesci smile

                      Kulebiak (teraz juz wiem!) powinien byc robiony z kapusty slodkiej,
                      z najwiekszym, ograniczonym tylko zasobnoscia zimowej spizarni
                      dodatkiem farszu z suszonych grzybow (mniam!) smile)
                      Nauczylem sie gotowac juz (niestety) po zejsciu (na ten lepszy ze
                      Swiatow) mojej Babki - obdarzonej wiedza i umiejetnosciami
                      kulinarnymi, jakiej w zyciu wiecej (osobiscie) nie spotkalem.
                      Eksperymentowalem, przy tym kulebiaku (jego nadzieniu) na wszystkie
                      sposoby.
                      Taki najlepszy MUSI byc z nadzienia na bazie kapusty SLODKIEJ
                      - kwasna (kiszona) to nie TO: Erzatz i ew. dzielo tych co nie maja
                      pojecia jak smakowal PRAWDZIWY, wilenski (chyba) kulebiak!.

                      Babcia miala wszystkie przepisy w "glowie" - nigdy nic nie zapisywala
                      i po prostu "wiedziala" jak ( z czego i w jakich ilosciach) robi
                      sie "wszystko" na co miala ochote (i mozliwosci) akurat ugotowac,
                      upiec, upichcic itp.
                      To jest nie do uwierzenia jakie talenty (kulinarne) mialy Panie z
                      pokolenia mojej Babki, tak jak rzemieslnicy pokolenia mojego
                      Dziadka, tego juz po prostu NIE MA i nigdy nie wroci sad.

                      Smaku lodow, robionych w latach 50-tych, w srodku lata (!!) -
                      kreconych w spec. puszce wypelnionej mieszanina soli denaturowanej
                      z dodatkiem lodu (magazynowanego w piwnicy zima - w trocinach!)
                      w wykonaniu mojej Babki jako deser podwieczorkowy w lipcu czy
                      sierpniu - szukalem od Mediolanu przez Moskwe po N.York - swiatowe
                      stolice lodowych "szalenstw".
                      Nie znalazlem sad
                      Pozostalo mgliste wspomnienie z dziecinstwa i tak juz zostanie sad

                      pozdrawiam,-
                      pE

                      --
                      pilem w Spale, spalem w Pile, ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka