Ciekawe, czy się uda? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ciekaw jestem, czy uda się wstawić coś takiego: wymieranie
    • Dużo Ci się "udało"!!! Hej!
    • W tej książce można znaleźć uzupełniające informacje dotyczące wymierań:jądro_ciemności
      • Ciekawo i fajno ta stronka "Wymieranie", juz nie godom o samym tytule.
        Siedzis pewnie w tym? Cy sie myle... Jakoby nie było, fce sie to cytac, bo
        kansi, cosi zawse sie jesce cegosi dowiys. A kie Ci sie udo zainteresować
        cytaca, to juz dobrze. Dzięki, hale skoda, ze tak tu ludzi mało zaziyro.
        Zaintrygowała mnie Mongolia, o mały włos tam byk była w swoim casie z
        nasymi styrmacami, w końcu musiałak dokonać wyboru - jo abo chłop
        ( teść sparalizowany) dałak chłopu szanse i jego wysłałak w góry Charchira( na
        granicy z Chinami), bo tyz sie styrmoł, ba jako. Mnie ostały w "spadku"
        zdjęcia, przeźrocza z 10 filmów i niewielka książeczka " Charchira" z opisu
        tej wyprawy, autora Z.Stepka, który zginął w Himalajach (w następnej
        wyprawie). Ech...historia... Pomalućku wymieramy i my. Hale tu jesce zajrze.
        Hej!
      • To samo, co wyżej. W drodze wyjątku postanowiłem wkleić ten artykuł ze względu
        na trudności z dostaniem się do niego za pomocą powyższego linku.



        Wielki meteoryt nie był zabójcą dinozaurów?

        Wojciech Mikołuszko 02-03-2004, ostatnia aktualizacja 03-03-2004 09:34

        Ślad po katastrofalnym uderzeniu w Ziemię - gigantyczny krater na półwyspie
        Jukatan - powstał aż 300 tys. lat przed masowym wymieraniem organizmów na
        przełomie kredy i trzeciorzędu

        "Kometa lub planetoida o średnicy co najmniej 20 km wchodzi w atmosferę naszej
        planety z prędkością około 40 tys. km/godz., przebija ją i uderza w skorupę
        ziemską. Podczas zderzenia energia obiektu zamienia się w ciepło, wywołując
        wybuch co najmniej 10 tys. razy potężniejszy od jednoczesnej detonacji całego
        arsenału nuklearnego ludzkości. W ciągu tygodnia wypala się ponad połowa
        ziemskiej roślinności. Ogromne ilości skał i pyłu wyrzucone w powietrze
        zaczynają opadać w ciągu następnych tygodni. Materiał ten wraz z obłokiem
        pyłowym i słupami dymu z płonących lasów spowija planetę mrocznym całunem.
        Przez wiele miesięcy do powierzchni Ziemi nie dociera nawet promyk światła
        słonecznego. Ciemność powoduje gwałtowny spadek temperatury na większości
        obszarów Ziemi, sprowadzając na tropikalny dotąd świat mroczną zimę. Na lądy i
        morza zaczyna padać najrozleglejszy i najbardziej stężony kwaśny deszcz w
        dziejach Ziemi. Rozbiegają się też monstrualnej wielkości fale tsunami
        zmywające wybrzeża kontynentów z niszczycielską siłą i pozostawiające po sobie
        spustoszenie".

        Tak Peter Ward relacjonuje zderzenie, które 65 mln lat temu miało doprowadzić
        do wyginięcia dinozaurów i wymarcia trzech czwartych wszystkich gatunków
        żyjących na Ziemi. Podobne opisy można przeczytać w większości książek o
        paleontologii, artykułów o dinozaurach, obejrzeć w filmach.

        Jednak podręczniki trzeba będzie pisać od nowa. W najnowszym "Proceedings of
        National Academy of Sciences" międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez
        Gertę Keller z uniwersytetu w Princeton (USA) obala jeden z koronnych dowodów
        na rzecz meteorytowej teorii wymarcia dinozaurów.

        Oskarżony Chicxulub jest niewinny

        Dowody na to, że to upadek gigantycznego ciała kosmicznego był przyczyną
        masowego wymierania organizmów na przełomie kredy i trzeciorzędu przedstawili
        po raz pierwszy Walter i Louis Alvarezowie w roku 1980. Głównym ich argumentem
        była obecność cienkiej warstewki rzadkiego pierwiastka irydu w skałach całej
        Ziemi z tego okresu. Jeśli jednak meteoryt był tak duży, jak przewidywano, jego
        zderzenie z naszą planetą powinno pozostawić ślad w postaci gigantycznego
        krateru. Jego poszukiwania trwały około dziesięciu lat. W 1990 r. na
        meksykańskim półwyspie Jukatan znaleziono wreszcie krater Chicxulub, który
        spełniał wszystkie niezbędne warunki. Miał średnicę 180-280 km i pochodził
        dokładnie sprzed 65 mln lat. Ale czy naprawdę dokładnie?

        To właśnie sprawdzał zespół Gerty Keller. Naukowcy zrobili odwiert w rejonie
        krateru. Wydobyli i bardzo dokładne przebadali skały, a w konsekwencji
        odtworzyli ciąg zdarzeń, które miały tu miejsce. To, że w tym miejscu spadł
        gigantyczny meteoryt, nie ulega wątpliwości. Ale pomiędzy osadami,
        które "zapamiętały" tę katastrofę, a skałami sprzed 65 mln lat, które
        przechowują ślady masowego wymierania, znajduje się półmetrowa warstwa osadów.
        Oznacza to, że pomiędzy upadkiem meteorytu a wyginięciem 75 proc. gatunków
        minęło... 300 tys. lat! A zatem meteoryt Chicxulub nie mógł być bezpośrednią
        przyczyną masowego wymierania organizmów.

        Co więc stało się 65 mln lat temu?

        Sprawców było wielu

        - Winowajcą nie było jedno zdarzenie, lecz raczej kilka następujących tuż po
        sobie - powiedziała "Gazecie" prof. Keller. Już 700 tys. lat przed końcem
        okresu kredowego liczba gatunków zaczęła stopniowo spadać. Potem zaczął się
        jeden z największych w dziejach Ziemi epizodów działalności wulkanicznej. Lawy,
        które rozlewały się na przełomie kredy i trzeciorzędu w rejonie dzisiejszego
        Półwyspu Indyjskiego, zajęły obszar 1,5 mln km kw. (czyli prawie pięć razy
        więcej, niż zajmuje dziś Polska) i zastygły w warstwie o grubości 2 km.
        Wydobywające się z wulkanów gazy, w tym dwutlenek węgla, doprowadziły go
        globalnego ocieplenia. Mniej więcej w tym czasie, 65,3 mln lat temu, w rejonie
        półwyspu Jukatan spadł gigantyczny meteoryt. Znane są też mniejsze kratery z
        tego okresu, np. w Morzu Północnym i na Ukrainie. W tak niesprzyjających
        warunkach życie radziło sobie coraz gorzej. Równowaga ziemskich ekosystemów
        została zachwiana. By wywołać katastrofę 65 mln lat temu, wystarczyła więc
        kropla. Ale co nią było?

        Odkrycie Gerty Keller i jej współpracowników nie przynosi jednoznacznej
        odpowiedzi. Nie przeczą, że mógł to być ponowny upadek wielkiego meteorytu,
        choć prawdopodobieństwo zajścia takiej czarnej serii jest niezwykle rzadkie. -
        Na pewno nie jest to jednak Chicxulub - twierdzi prof. Keller. - Inne kratery
        też nie spełniają wymagań. Zresztą w 1990 r. wraz z odkryciem Chicxulub
        zaprzestano poszukiwań. Mamy nadzieję, że teraz znów się rozpoczną.

        Cytat z książki Petera Warda "Kres ewolucji" w tłumaczeniu Karola Sabatha na
        podstawie edycji wydawnictwa Prószyński i S-ka, Warszawa 1995

        --
        Forum Nowy Targ
      • I jeszcze interesujący drobiazg:

        Przez kilka lat nasza planeta była opanowana przez grzyby

        mark 08-03-2004, ostatnia aktualizacja 08-03-2004 17:10

        65 milionów lat temu, na przełomie kredy i trzeciorzędu, w wyniku upadku
        meteorytu bądź silnej aktywności wulkanicznej do atmosfery dostały się ogromne
        ilości pyłów. Na długie miesiące zasłoniły one słońce. Dla roślin oznaczało to
        głodową śmierć. Jednak grzyby miały się świetnie. Vivi Vajda z Uniwersytetu w
        Lund w Szwecji oraz Stephen McLoughlin z Politechniki w Queensland w Australii
        po dokładnym zbadaniu cieniutkiej warstewki węgla z czasów katastrofy odkryli,
        że zawiera ona wyłącznie zarodniki grzybów. Skorzystały one na zagładzie
        roślin, ponieważ do rozwoju nie potrzebują światła, lecz martwej materii
        organicznej. A tej było pod dostatkiem. Jednak rośliny oddały panowanie na
        krótko i po kilkudziesięciu latach w pełni się odrodziły.

        --
        Forum Nowy Targ
    • Trwa wielka katastrofa.

      Nic nowego. Od dawna wiadomo, że mamy obecnie kolejną fazę najnowszego
      wielkiego wymierania, spowodowanego najprawdopodobniej ludzką działalnością.
      Poprzednia faza wystąpiła pod koniec epoki lodowcowej w obu Amerykach, a
      jeszcze wcześniejsza (sprzed 40 tysięcy lat, o ile dobrze pamietam) w Australii
      tuż po jej zasiedleniu przez ludzi (wyginęły wówczas niemal wszystkie wielkie
      australijskie torbacze).
    • Gdy Ziemia była planetą śniegu.

      W takich warunkach raczej trudno było myśleć o wyjeździe na wakacje.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.