24.04.18, 01:06
No cóż - naszła mnie wena, ale temat życiowy.

Mam dwie fobie - zastrzyki (zabiegi medyczne związane z oczekiwanym bólem) i psy. Znam wiele osób, które może i irracjonalnie boją się psów. Fobia medyczna jest rzadziej spotykana.

Z fobią trudno sobie poradzić, bo to podświadome i nie do ogarnięcia.

O medycznej nie ma co dyskutować, bo to nie 'Dobre obyczaje', ale faktem jest, że nawet przed pobieraniem krwi znieczulam skórę specjalnym kremem. Bez niego - podaję rękę, nie wyrywam, nie krzyczę i nie mdleję, choć jestem w silnym stresie - racjonalnie wiem, że wenflon czy strzykawka jest konieczna, ale nawet kiedy igła jest w żyle, to zaciągana tłoczkiem krew przestaje płynąć (blokada, spadek ciśnienia, zaciśnięcie naczyń?) i tylko widać pianę w strzykawce, a nie płynną krew. Po znieczuleniu jest lepiej, bo wiem, że działa (czasem nawet nie czuć wkłucia) i psychicznie stres jest mniejszy przy tej wierze. Większość pielęgniarek wyśmiewa mnie i nie potrafi zrozumieć, choć maść pod plastrem w sumie im nie utrudnia, bo i tak przecierają skórę spirytusem przed wkłuciem.
W sumie znalazłam jakiś sposób, ale nie zawsze da się z tego skorzystać (szpital i nagły zastrzyk).
Nawet u dentysty proszę o zamrożenie dziąsła przed znieczuleniem i za pieniądze da się to załatwić.

Druga to psy. Panicznie się boję, nawet malutkich, a one to wyczuwają i atakują szczekając, choć nie daję im powodu.

I taka sytuacja:

Jestem u siostry, która zna moją fobię. Ona ma dużego wilczura.
Zaprosiła mnie na Wielkanoc.
Świąteczne śniadanie, wszyscy przy stole.
Po pokoju wędruje pies, zbliża się do stołu, kładzie mordę przy talerzach, zbliża się do mnie, a ja sztywnieję. Nie mogę się ruszyć, nie mogę jeść i nie mogę ignorować, bo jest tuż przy mnie i prawie liże mój talerz.
Proszę, by zamknęli go w innym pomieszczeniu.
Odpowiedź - no co Ty - to domownik, nie będziemy go wyprowadzać.

Nie kończę śniadania i wyjeżdżam najbliższym możliwym transportem (wieś), bo rozumiem, że pies jest ważniejszy ode mnie - siostry, która ma znaną fobię.

Przy zaproszeniu na święta było zapewnienie, że kontaktu z psem nie będzie, a jeśli już, to ten jest łagodny. Pewnie - jest łagodny dla właścicieli, ale niekoniecznie dla obcej osoby.

Jeśli nawet nie ugryzie, to skoczy na nią, obszczeka, groźnie zawarczy czy obślini, a osoba w ciężkim szoku, bliska zemdlenia.
Podkreślam - fiksacja znana wszystkim od lat (nie bez przyczyn zresztą).

Po tym incydencie nie byłam u siostry przez 10 lat i pojechałam po wiadomości, że już psa nie ma i nie będzie następnego. Stosunki BARDZO się oziębiły.

Wciąż to pamiętam i przeżywam. Miało być inaczej.
Skądinąd znane są poglądy właścicieli psów, że ich pupile są niegroźne, nikogo jeszcze nie ugryzły, ale fakty są inne.

Kto tu popełnia błąd?

Znam też osoby, które w gościnie potrafią wskoczyć na stół, bo zobaczyły mysz lub pająka.

Rozumiem, że gospodarze mogą być ciężko zdziwieni zachowaniem 'wariata', ale jeśli zapraszali wiedząc o fobii?

Czy uważacie, że na czas proszonej wizyty, zwierzęta powinny być poza pokojem z gośćmi, niezależnie od zapowiedzianej fobii?

Ja tak, ale może moja fobia nie pozwala mi myśleć racjonalnie.

Innych fobii nie mam - latałam spadochronem, łaziłam w górach po linach i klamrach, latałam Cessną, wchodziłam na najwyższe dźwigi, nurkowałam, żegluję, wypowiadam się przed dużym audytorium itd., ale tych dwóch nie umiem pokonać.

Pewnie, że są inne fobie, które nie przeszkadzają innym - znałam osobę, która właziła po schodach na 11 piętro, bo nie była w stanie skorzystać z windy, ale nikomu to nie przeszkadzało, tylko jej.

Czy podobnie jak z alergikami, powinnyśmy liczyć się z ujawnionymi fobiami?



--
Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
Edytor zaawansowany
  • panna.ze.dworku 24.04.18, 05:52
    Odpowiem jako wieloletnia posiadaczka psów. Dużych - bo tak się akurat złożyło.
    Pies jest domownikiem. I zdecydowanie odmawiam zamykania go gdziekolwiek. Natomiast... Dla mnie nie do pomyślenia jest, by pies ładował pysk na stół!!! Jakoś moje psy wszystkie wiedziały, że gdy państwo jedzą - to pies winien przynajmniej udawać, że go stół pański nic a nic nie obchodzi. I owszem, nie wyobrażam sobie również, że mój pies podchodzi do kogoś i go zaczepia w jakikolwiek sposób. Wszystkie po prostu brały udział w życiu rodzinnym - czyli gdy byli goście to układały się w jakimś "strategicznym' punkcie i tylko półdrzemiąc obserwowały otoczenie.
    I tak, moje wszystkie psy były łagodne, nie tylko wobec nas, domowników, ale i odwiedzających nas gości, przechodniów na ulicy, innych zwierząt.
    Z doświadczenia - równie łatwo można by określić, że ja mam "fobię" na dzieci - no, średnio znoszę gdy mi czyjś dwulatek pcha łapki do mojego talerza, czy piszczy albo temu podobnie. A rodzice (jak właściciele psów) zazwyczaj są zachwyceni swoim "aniołeczkiem"... Tymczasem zarówno dzieci jak i psy - wymagają wychowania. smile
    W przypadku fobii - albo nie zapraszałabym osoby "fobicznej", albo też, jeśli byłaby to wizyta typu kawa czy tam wspólne śniadanie Wielkanocne jednak psa na ten czas zamknęła w innym pokoju.
    "Rozumiem, że gospodarze mogą być ciężko zdziwieni zachowaniem 'wariata', ale jeśli zapraszali wiedząc o fobii?" - że odwrócę pytanie: rozumiem, że gość może być ciężko oburzony iż gospodarze się nie dostosowują do jego wizji, ale jeśli będąc zapraszanym WIEDZIAŁ o psie?
    Mam koleżankę, która panicznie boi się żab. I inną, która wpada w histerię na widok pająka. Mi, osobie od fobii wolnej, trudno to zrozumieć, ponieważ koleżanki lubię to po prostu przyjmuje do wiadomości i żyję. tym, że ich fobie nijak nie kolidują z moim planem na skład domowników i gości - jako żywo ani żab ani pająków nie hoduję i nie hodowałam...


    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • alexxa6 24.04.18, 07:31
    Na szczęście nie mam żadnych fobii, ale jestem w stanie zrozumieć tych, którzy na jakieś cierpią. To nie jest wyimaginowane schorzenie. O ile jeszcze pająka czy żaby można szybko się pozbyć o tyle ze zwierzęciem domowym już problem. Pies czy kot to członkowie rodziny i mają swoje przywileje i prawa tam gdzie żyją. O ile jeszcze na krótko można psa wyprowadzić do innego pomieszczenia gdy ktoś z fobią wpadł do nas na chwilkę, o tyle gdy chodzi o dłuższe wizyty sprawa się komplikuje. Pies gdy źle wychowany to już klęska całkowita wink. raczej bardzo trudno znaleźć kompromis w takiej sytuacji.Od właściciela psa nie można wymagać by pieska gdzieś zamknął na długie godziny . Jedyne wyjście to niestety nie bywać w miejscach gdzie "czynnik stresogenny" jest.
  • anikalilien 11.05.18, 00:46
    Moja corka tez ma fobie. Panicznie, histerycznie reaguje na glisty i wszelkie wijace sie robaki. To jakis szok, moglaby zemdlec. To jest nie do opanowania. Rozumiem ludzi z fobiami. Ja boje sie wind ale mieszkajac w New York wiele lat musialam sie przelamac choc troche bo jest budynek np 60 - 100 pieter i na nogach sie tego nie pokona. Jednak nigdy nie wsiade sama do windy i sama jazda to dla mnie meka.
  • coelka 12.05.18, 23:11
    JA POWIEDZIAŁABYM WYRAŹNIE ,ZE MAJA PSA ZAMKNĄC, NIE ROZUMIESZ TEGO, MOZE I DOMOWNIK ,ALE JA SIE TEZ PANICZNIE BOJE I KAZE ZAMYKAC, JESLI BY NIE ZAMKNEŁA WYSZŁA BYM PRZED SNIADANIEM , MOZNA WYMAGAC SZACUNKU SZCZEGÓLNIE OD RODZINY, tez mam fobie na zastrzyki i na psy, tego nie da sie kontrolowac za bardzo i tyle, nie wybrazam sobie psa, którego sie boje zeby nie był zamkniety

    --
    Jeśli jestem w domu i piszę na komputerze wnioskuje,że żyję. Chociaż ostatnio dochodzę do wniosku,że takie wnioskowanie może być wielce mylące.
  • positronium 13.05.18, 09:04
    coelka napisała:

    > JA POWIEDZIAŁABYM WYRAŹNIE ,ZE MAJA PSA ZAMKNĄC, NIE ROZUMIESZ TEGO, MOZE I DOM
    > OWNIK ,ALE JA SIE TEZ PANICZNIE BOJE I KAZE ZAMYKAC, JESLI BY NIE ZAMKNEŁA WYSZ
    > ŁA BYM PRZED SNIADANIEM , MOZNA WYMAGAC SZACUNKU SZCZEGÓLNIE OD RODZINY, tez ma
    > m fobie na zastrzyki i na psy, tego nie da sie kontrolowac za bardzo i tyle, n
    > ie wybrazam sobie psa, którego sie boje zeby nie był zamkniety
    >

    Coelko, witamy na forum. smile
    Cieszę, że już wypowiedziałaś się u nas kilka razy, ale chciałam Cię prosić o więcej uwagi podczas pisania wpisów.
    Pamiętaj, że wypowiedź pisana cała wielkimi literami to w internecie odpowiednik krzyku.
    Do tego, poprawna interpunkcja pomaga w zrozumieniu, o czym piszesz.
    Zwracamy tu uwagę na język, bo jest jedną z form pokazania szacunku do innych forumowiczów. Pamiętaj o tym przy kolejnych wypowiedziach.

    Miłego dyskutowania!
  • positronium 24.04.18, 10:34
    "Większość pielęgniarek wyśmiewa mnie i nie potrafi zrozumieć, choć maść pod plastrem w sumie im nie utrudnia, bo i tak przecierają skórę spirytusem przed wkłuciem."
    To jest po prostu okropne. Pomyślałby kto, że osoby na co dzień spotykające ludzi bojących się zastrzyków mogłyby mieć trochę zrozumienia. To jest całkiem powszechny lęk, zarówno u dorosłych jak i u dzieci. I pewnie bierze się właśnie z takiego podejścia, między innymi.
    Ale masz bardzo zmyślny sposób na radzenie sobie z tym problemem, kudos!

    Co do zwierzaków - wychodzę z założenia, że:
    1. Gość zazwyczaj wie, w co się pakuje
    2. Po pierwszej wizycie albo gospodarz nie zaprasza do domu gościa nietolerującego zwierzaka, albo gość nie przyjmuje takich zaproszeń.

    W Twoim przypadku jest o tyle trudno, że sprawa dotyczy siostry, ale to nader powszechny problem. Mam jednych znajomych, którzy ukrywali przed teściami ze mają psa przez długi czas, aż wreszcie jak się przyznali to zaczęli go z sobą przywozić. I jest ok. Tylko to jest właśnie kwestia jasnego postawienia oczekiwań i wymagań, a także postawienia granic.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
  • jolanta4447 24.04.18, 18:16
    Chodzi mi o ogólne zdanie związane z zachowaniem wobec fobii. Czy nie podobne to do alergii?

    Ta moja historia z siostrą - było tak, że to ona mnie zaprosiła wiedząc o fobii. Jechałam do niej na drugi koniec Polski. Wcześniej zapewniała, że pies będzie na dole (są 2 piętra), a my na górze. Wyszło na to, że pies jest ważniejszy od własnej siostry.

    Tak ogólnie - nie odwiedzam właścicieli psów. Gorzej jest na ulicy - pies bez smyczy i kagańca.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • coelka 12.05.18, 23:14
    zamkniecie psa nie jest czym trudnym, można zamknac pies od tego nie umrze, to nic trudnego łatwiej zamknac psa niz pozbyc sie fobii, jesli ktos nie che tego zrobic a ja sie boje to traktuje to jako znak szacunku do mojej osoby z sistra jest troche gorzej bo to rodzina i niby swięta ,ale ja bym powiedziała wyraźnie albo chowasz albo wychodze

    --
    Jeśli jestem w domu i piszę na komputerze wnioskuje,że żyję. Chociaż ostatnio dochodzę do wniosku,że takie wnioskowanie może być wielce mylące.
  • jolanta4447 13.05.18, 00:13
    @coelka

    Dziękuję za zrozumienie.

    Nad fobią człowiek nie panuje - o to chodzi.

    Igła w żyle, a zaciągana strzykawką krew nie wpływa, jedynie krwawa piana. Nie wiem dlaczego - spada ciśnienie? naczynia się zaciskają?
    Nie wyrywam się, nie krzyczę, nie biję, nie płaczę, nie patrzę i wiem, że to konieczne, ale podświadomość działa.
    Podobnie z psami - biegnie na mnie szczekając lub nawet spokojnie podchodzi, a ja zamieniam się w słup i wrzeszczę ile sił w płucach.

    Na obce bez kontroli zaczęłam nawet nosić gaz pieprzowy, ale często pies szybszy ode mnie i nie zdążę wyciągnąć z kieszeni czy torebki.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • mim_maior 14.05.18, 07:09
    No, to już jest trochę przesada - fobia fobią, ale atak na zwierzę, które nie jest agresywne to mógłby się skończyć w sądzie. A gdyby trafiło na bardziej kosztownego psa, to mogłoby Cię to również sporo kosztować. Może jednak warto byłoby zacząć coś robić że swoim problemem, zanim stanie się on również problemem innych? Co na to sv?

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • reinadelafiesta 24.04.18, 18:34
    @ Jolanta
    Uważam, że skoro siostra obiecała, że pies będzie na innym piętrze, to powinna była dotrzymać słowa. Ale z drugiej strony rozumiem, że cudze fobie budzą zdziwienie, niezrozumienie, a w konsekwencji niezwracanie na nie uwagi i traktowanie jak fanaberię. Inną rzeczą jest to, że fobie można leczyć, a jednym ze sposobów jest... jak najczęstsze obcowanie z tym, czego się obawiamy.
    P.S. Po Twoim opisie pobierania krwi lekko horrorem zawiało, ja wrażliwa jestem😁
  • alexxa6 24.04.18, 18:43
    Nie, fobia nie ma raczej nic wspólnego z alergią. Alergia to reakcja "fizyczna" organizmu: wysypka, duszności, swędzenie itp. w zetknięciu z alergenem. Fobia to rodzaj lęków, mimo tego że osoba dotknięta fobią zdaje sobie sprawę z braku zagrożenia. Co innego lęki nerwicowe, wtedy osoba tym dotknięta nie rozróżnia czy zagrożenie jest realne czy nie. To rodzaj psychozy. Tak, zgadza się , fobię można pokonać bez środków farmakologicznych.Psychozy lękowe są duże trudniejsze do terapii.
  • positronium 24.04.18, 18:48
    @Alexxa

    Ale jeśli są objawy psychosomatyczne takiej fobii, to dla laika w sumie wszystko jedno. Gość czuje się wybitnie niekomfortowo i dopóki nie zniknie źródło dyskomfortu będzie nadal miał problemy z funkcjonowaniem.

    A hipnoza to w końcu działa na leczenie lęków?

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
  • alexxa6 24.04.18, 18:58
    Nie mam pojęcia czy hipnoza działa?! pewnie na jednych tak, na innych nie. Miałam w rodzinie osobę z fobiami i lękami. Za nic nie wsiadła do windy, nie weszła do kabiny prysznicowej, bała się ptaków, i cała gama takich lęków. Ta osoba autentycznie cierpiała i utrudniało jej to niesamowicie życie. W końcu żeby innych nie obarczać swoim zachowaniem żyła całkowicie odizolowana od ludzi.
  • aqua48 24.04.18, 19:14
    Zawsze miałam psy i raczej się ich nie zamykało przed gośćmi. Moi goście wiedzieli, że pies w domu jest, może czasami pucnąć nosem domagając się pieszczot, czasami powiedzieć hau (nie obszczekać) i tyle. Nie gościłam nigdy osoby z fobią. Uprzedziłabym, że u mnie zwierzak jest i zapytałabym czy w tej sytuacji nie woli spotkać się gdzie indziej. Nie składałabym też wizyt mając taką fobię osobie z psem, nawet najbliższej.
  • tumanka 24.04.18, 22:33
    jolanta4447 napisała:

    > Przy zaproszeniu na święta było zapewnienie, że kontaktu z psem nie będzie, a j
    > eśli już, to ten jest łagodny.

    Przydługi ten twój post, ale kluczowe według mnie jest powyższe zdanie, a szczególnie jego druga część. Z niej wynika, że nikt ci właściwie nie obiecywał braku kontaktu z psem, a jednak zdecydowałaś się do siostry jechać. Mimo silnej, co wynika z twojego postu, fobii.

    Piszesz też, że siostra wiedziała wcześniej o twojej fobii. Czy widziała jej objawy? Mogła się spodziewać, że z powodu kontaktu z psem zdecydujesz się gwałtownie przerwać uroczyste rodzinne spotkanie? Jeśli tak, to świadczy to bardzo brzydko o twojej siostrze. Ale może siostra znała twoją fobię tylko z twoich deklaracji? Może po prostu nie starczyło jej wyobraźni, żeby przewidzieć gwałtowność twojej reakcji? Ochłodzenie z nią kontaktu na 10 (!) lat to bardzo surowa kara w takim wypadku.


    --
    Ja tu tylko trolluję.
  • jolanta4447 24.04.18, 23:03
    "Piszesz też, że siostra wiedziała wcześniej o twojej fobii. Czy widziała jej objawy?"

    Tak, wiedziała i widziała, podobnie jak o o zastrzykach. Czy jest bliższa rodzina niż rodzeństwo?

    "Ochłodzenie z nią kontaktu na 10 (!) lat to bardzo surowa kara w takim wypadku."

    To ten incydent, ale nie tylko ten, ale i wiele innych spowodowały tę izolację.
    Nie chcę tu wylewać swoich żalów i zarzutów do siostry, bo to nie forum dla psychologów.
    Właściwie to niepojęte, jak dwie osoby z tej samej matki i ojca, razem wychowywane (przynajmniej do liceum), mogą być aż tak różne.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • basiastel 04.05.18, 10:28
    Rodzeństwo zwykle różni się, czasem bardzo. Wspólni rodzice i wspólny dom nie mają tu żadnego znaczenia.
  • gryczana 25.04.18, 01:15
    Jolanto, a nie myślałaś o terapii? Przecież taki lęk potwornie utrudnia życie. Szczególnie, jeśli chodzi o psy, one są wszechobecne. Ja sama ze 20 lat biegałam po schodach, co tam wujek na 15. piętrze, damy radę. Nie było to uciążliwe dla otoczenia, najwyżej rodzice czekali u kogoś pod drzwiami, aż dotrę, żeby razem wejść. Ale w końcu szlag mnie trafił i sama postanowiłam coś z tym zrobić. Z miesiąc się czaiłam, w końcu wzięłam chłopaka, kazałam się trzymać za rękę i pojechałam na stację metra, gdzie winda była przeszklona z obu stron i jeździła tylko między dwoma poziomami - zawsze miałam ziemię w zasięgu wzroku i jeździłam do upadłego. Po pierwszym razie wyszłam mokra i roztrzęsiona, ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę, ale się udało. 17 lat temu to było. Po paru miesiącach wjechałam spokojnie na Pałac Kultury, a teraz już nawet nie zauważam, że jadę. No, może jak windy są bardzo stare i trzeszczące, wtedy jeszcze trochę się stresuję, ale jadę i tak. A życie stało się o wiele prostsze. Teraz myślę, co tu z samolotem zrobić, ale że nie mam nawet okazji do odrzucenia możliwości lotu, to na razie taka teoria tylko. Będzie trudniej niż z windą, ale nie wierzę, że się nie da. Tylko sposób trzeba znaleźć.
  • annthonka 27.04.18, 14:48
    jolanta4447 napisała:

    > Większość pielęgni
    > arek wyśmiewa mnie i nie potrafi zrozumieć, choć maść pod plastrem w sumie im n
    > ie utrudnia, bo i tak przecierają skórę spirytusem przed wkłuciem.

    To jest paskudne. Pielęgniarka ma przecież w zawód wpisaną empatię i wyśmiewanie się z czyichś obaw przed jakimś zabiegiem jest niedopuszczalne. Poza tym bardzo dużo ludzi boi się igieł i zastrzyków, więc naprawdę powinny być do tego przyzwyczajone.




    > Jeśli nawet nie ugryzie, to skoczy na nią, obszczeka, groźnie zawarczy czy obśl
    > ini, a osoba w ciężkim szoku, bliska zemdlenia.
    > Podkreślam - fiksacja znana wszystkim od lat (nie bez przyczyn zresztą).

    Osoby, które boją się psów, często zachowują się w ich obecności nerwowo, co pies odbiera jako sygnał "uwaga, ta osoba jest podejrzana" i przez to staje się czujny, zaczyna szczekać itp. Poza tym osoba, która psów się boi, nie zna się na nich, może też mylnie interpretować ich zachowania (np. to, że pies podbiegł do Ciebie i zaszczekał wcale nie musi znaczyć, że jest groźny i chce ci zrobić krzywdę) - to tak gwoli wyjaśnienia.

    Ja, jako wieloletnia posiadaczka psów rasy olbrzymiej, nie wyobrażam sobie ani wpychania pyska na stół, ani skakania na gości - ten owczarek, którego opisujesz, był po prostu niewychowany. Ale również nie wyobrażam sobie zamykania psów na wiele godzin, z uwagi na gości. Szczególnie, jeżeli psy są "nieinwazyjne", tzn. po przywitaniu się, kładą się i nic od ludzi nie chcą, o ile ktoś sam nie ma ochoty pogłaskać czy się pobawić.
  • jolanta4447 27.04.18, 23:33
    Generalnie zgadzam się z Tobą, poza uwagą o zamykaniu / oddzielaniu psów od gości, których zaprosiliśmy i wiemy, że oni się boją.
    Wiemy o fobii i nie chcemy oddzielić psa - nie zapraszać i nie powodować stresu u gościa.
    Mnie obiecano i nie dotrzymano słowa. Dla mnie to brak szacunku i oszustwo.

    Dodam - psów obawia się sporo osób - z różnych przyczyn. Miałam pracownika, - wielki chłop - który przechodził na drugą stronę ulicy lub w ogóle zmieniał swoją trasę, jeśli zobaczył psa bez smyczy.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 28.04.18, 00:12
    @Jolanta
    Mnie się tylko wydaje, że należy odróżnić fobię od nawet silnej obawy przed psem. Twój pracownik bojący się psów wcale nie musiał cierpieć fobii. To mógł być silny lęk, ale uzasadniony np.jakimś doświadczeniem życiowym. Nawet wielki chłop nie musi lubić poszarpanych nogawek.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • jolanta4447 28.04.18, 00:20
    Fobia to też obawa, choć obawa nie musi być fobią.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 28.04.18, 00:51
    @Jolanta
    Wiem, dlatego właśnie piszę, że Twój pracownik, mimo że bał się psów, wcale nie musiał mieć fobii.To mógł być lęk uzasadniony.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • jolanta4447 28.04.18, 01:15
    Na jedno wychodzi - obawa i fobia - nie odwiedzać właścicieli lub oddzielić zwierzęta od ZAPROSZONYCH gości.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 28.04.18, 01:28
    @Jolanta
    Dlatego napisałam w pierwszym poście, że skoro obiecali, powinni byli słowa dotrzymać.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • panna.ze.dworku 28.04.18, 09:38
    Jolanto - a ja się zgadzam z Annthonką. Czy skoro ja nie lubię dzieci - zgodziłabyś się zamknąć swoje dziecko na ileś tam godzin w innym pomieszczeniu? A, zdaniem psychologów, pies jest mniej więcej na poziomie umysłowym trzylatka. to jak? Zamkniesz dziecko samo an wiele godzin, bo twój gość nie lubi/boi się/ma fobię? Jednak chyba nie... I tak samo z psem. Z tym, że ja zawsze lojalnie uprzedzałam, że mam psa i pies w domu będzie. Pies był ułożony (wszystkie moje psy były!) - nie pakował pyska na stół, nie zaczepiał nikogo, nie narzucał się. Po prostu zwykle układał się gdzieś blisko ludzi i drzemał. Natomiast zapraszany gość poinformowany o zasadach - może zaproszenie przyjąć lub odmówić. Ale wówczas wypadałoby po prostu podziękować za zaproszenie, a nie stawiać żądania i oczekiwać, że zmienię zasady w moim domu dla jego "widzi-mi-się".
    Podkreślę - jeśliby chodziło o kawę czy krótką wizytę - to ok, tak samo z dzieckiem (można je na ten czas wysłać z drugim rodzicem/babcią/nianią na spacer, zostawić śpiące za ścianą itd). Ale to na w miarę krótko.
    I że podkreślę - wszystkie moje psy biegały bez smyczy - bo to jest po prostu potrzebne im dla zdrowia psychicznego. Ale gdy tylko widziałam "na horyzoncie" kogokolwiek (rowerzystę, pieszego, innego psa) zwoływałam mojego pupila (tak, zaskakujące, ale psa można nauczyć reagowała na wezwanie!) i brałam na smycz. Mimo, że psy były łagodne i nigdy nic nikomu nie zrobiły. Ale po pierwsze osoba idąca z naprzeciwka ma prawo nie chcieć kontaktu z psem, nie lubić psów, bać się ich, po drugie nie mam pojęcia na ile np jest ułożony pies pojawiający się z drugiej strony, a po trzecie nawet ułożony, nawet karny i nawet łagodny - to tylko pies.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • reinadelafiesta 28.04.18, 10:09
    @Panna.ze.dworku
    Generalnie tak, sama mam psy , przekonywać mnie nie musisz. Jedno ale... Siostra wcześniej obiecała Jolancie, że pies będzie zamknięty. To chyba clou problemu.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • panna.ze.dworku 28.04.18, 11:42
    smile
    Odpowiadałam Jolancie na jej post "Generalnie zgadzam się z Tobą, poza uwagą o zamykaniu / oddzielaniu psów od gości, których zaprosiliśmy i wiemy, że oni się boją. Wiemy o fobii i nie chcemy oddzielić psa - nie zapraszać i nie powodować stresu u gościa. Mnie obiecano i nie dotrzymano słowa. Dla mnie to brak szacunku i oszustwo. Dodam - psów obawia się sporo osób - z różnych przyczyn. Miałam pracownika, - wielki chłop - który przechodził na drugą stronę ulicy lub w ogóle zmieniał swoją trasę, jeśli zobaczył psa bez smyczy.".
    O ile obietnica siostry była co najmniej głupia - o tyle oczekiwanie Jolanty, że pies na ten DŁUŻSZY czas zostanie odizolowany - to sorry, ale roszczeniowość i namawianie do okrucieństwa. Analogicznie - zapytałam, czy zamknęłaby w osobnym pomieszczeniu na tyle godzin swoje trzyletnie dziecko, bo gość ma fobię? Podkreślę - w pierwszym poście autorka napisała wyraźnie, że to nie była wizyta na godzinkę, tylko dłuższa "nasiadówa"! I, owszem, oczekiwanie, że ktoś zamknie gdzieś psa na parę godzin, bo ona przybyła - jest równoznaczne z oczekiwaniem, że zamknie gdzieś na tyle samo godzin dziecko. Oczekiwanie, że gospodarze dla gościa "przemeblują dom" - jest nie na miejscu. Tak samo, jakby np brzydziła się starych ludzi (wcale nie rzadkie!) i oczekiwała, że na czas jej wizyty z domu usunięta zostanie babcia szwagra, bo jest stara, nieestetyczna i brzydko pachnie. Albo jakby np oczekiwała, że ponieważ ona ma fobię ptasią - to gospodarze zlikwidują na czas jej wizyty tapetę w papugi.
    Zasadą naczelną jest: NIE NARZUCAMY GOSPODARZOM JAK MAJĄ PODEJMOWAĆ GOŚCI. Można zapytać, poprosić. Ale nie oczekiwać, że gospodarze się dostosują. I tak, jako wstrząsająco niegościnna pani domu - JA odmówiłabym zamknięcia gdzieś mojego psa, bo ktoś sobie tego życzy. Bywał zamykany na czas np napraw i obecności hydraulika, albo podczas kolędy - wizyty duszpasterskiej. Ale to właśnie była kwestia w miarę krótkiego czasu. Natomiast nie zadeklarowałabym, że psa odizoluję - i tu był błąd siostry.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • reinadelafiesta 28.04.18, 12:08
    @Panna.ze.dworku
    Nie wiemy czy to Jolanta prosiła o zamknięcie psa, czy siostra sama z siebie to zaoferowała. Tak czy inaczej, głupotą ze strony siostry było coś takiego obiecywać. Jako osoba posiadająca psa powinna była wiedzieć, że to na dłuższy czas jest nierealne.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • panna.ze.dworku 28.04.18, 12:25
    Nie wiemy, która o zamknięciu psa "zaczęła". Ale ewidentnie wynika, że Jolanta tego właśnie oczekiwała. Ergo - czekam co odpowie - czy zamknęłaby na kilka godzin w osobnym pokoju trzyletnie dziecko bo jej gość nie życzy sobie jego obecności?
    Jolanta jako osoba mająca fobię i wiedząca iż siostra ma psa - dokładnie tak samo jak właściciel zwierzęcia powinna zdawać sobie sprawę z nierealności takich oczekiwań.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • jolanta4447 28.04.18, 20:49
    "Nie wiemy, która o zamknięciu psa "zaczęła". Ale ewidentnie wynika, że Jolanta tego właśnie oczekiwała. Ergo - czekam co odpowie - czy zamknęłaby na kilka godzin w osobnym pokoju trzyletnie dziecko bo jej gość nie życzy sobie jego obecności?"

    Odpowiadam:
    1. Siostra zapraszała na Wielkanoc na drugi koniec Polski. Odmówiłam, bo ma dużego psa. Wtedy ona zapewniła, że nie będzie kontaktu z psem, więc pojechałam, a potem zerwała umowę.

    2. Nie porównywałabym 3-letniego dziecka do psa. Dziecko to nie zwierzę, nawet ułożone zwierzę.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • annthonka 28.04.18, 21:17
    3-letnie dzieci często bywają bardziej uciążliwe dla otoczenia...
  • jolanta4447 28.04.18, 21:43
    Nie są zwierzętami!

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • positronium 28.04.18, 23:00
    @Jolanta
    Ale psy, koty, szczury itp. mają swoje potrzeby emocjonalne. I nie wytłumaczysz im, że zamknięcie jest tylko na chwilę, nie z ich winy. To taka kara za nic, jawna niesprawiedliwość, zdrada.
    Kot miauczacy żeby go wypuścić z łazienki szarga nerwy tak samo jak trzyletnie dziecko, podobnie wyjący pies.
    Jasne, są zwierzaki którym to obojętne. Pewnie są też takie trzylatki, które pozostawione same sobie są zadowolone. Ale nie można tego zakładać z góry.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • jolanta4447 28.04.18, 23:21
    Rozumiem miłość posiadaczy do swoich zwierząt, ale czyż człowiek nie jest ważniejszy od zwierzęcia?
    Rozumując w ten sposób, należałoby zakazać hodowli, zabijania zwierząt, jedzenia ich mięsa i traktować je jak ludzi. Czy zwierzę hodowlane ma inne potrzeby emocjonalne niż domowe?

    A może pies czy kot jest na innym poziomie ewolucji niż owca, świnia czy krowa i jemu należy szczególna empatia?
    A co w takim razie z dzikimi kotami - miejskimi czy działkowymi? Czy one czują inaczej niż domowe?

    Obserwuję bardzo często u właścicieli różnych zwierząt dość dziwny do nich stosunek - moje zwierzę jest ważniejsze niż inni ludzie.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • ola5488 28.04.18, 23:27
    jolanta4447 napisała:

    > Rozumiem miłość posiadaczy do swoich zwierząt, ale czyż człowiek nie jest ważni
    > ejszy od zwierzęcia?
    > Rozumując w ten sposób, należałoby zakazać hodowli, zabijania zwierząt, jedzeni
    > a ich mięsa i traktować je jak ludzi. Czy zwierzę hodowlane ma inne potrzeby em
    > ocjonalne niż domowe?
    >
    > A może pies czy kot jest na innym poziomie ewolucji niż owca, świnia czy krowa
    > i jemu należy szczególna empatia?
    > A co w takim razie z dzikimi kotami - miejskimi czy działkowymi? Czy one czują
    > inaczej niż domowe?
    >
    > Obserwuję bardzo często u właścicieli różnych zwierząt dość dziwny do nich stos
    > unek - moje zwierzę jest ważniejsze niż inni ludzie.
    >

    Myślę podobnie. I lubię zwierzęta wink
  • panna.ze.dworku 28.04.18, 23:34
    Jolanto, spróbuję ci to wyjaśnić:
    Od końca zaczynając: stare przysłowie mówi "Bliższa ciału koszula". I tak, mój pies jest mi bliższy niż obce dziecko. Z kolei obce dziecko jest dla mnie ważniejsze niż obcy pies. Dziecko znajomych jest mi bliższe niż obce dziecko, a mniej bliskie niż mój pies.
    I owszem. Zwierzęta hodowlane, mają inne potrzeby emocjonalne niż zwierzęta domowe.
    Większość kotów "dzikusów" gdy trafi do ludzi - bardzo szybko zaczyna być prawdziwymi kotami domowym. Stąd wniosek - że koty żyjące półdziko w piwnicach czy na działkach - MAJĄ identyczne potrzeby - tylko nie ma komu ich zaspokoić.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • positronium 28.04.18, 23:35
    jolanta4447 napisała:

    > Rozumiem miłość posiadaczy do swoich zwierząt, ale czyż człowiek nie jest ważni
    > ejszy od zwierzęcia?

    Czy gość jest ważniejszy od domownika, oto jest pytanie.
    Kiedy odwiedzasz zwierzęta w zoo to nawet do tych łagodnych nie wejdziesz do klatki. Bo gdyby można było aż tak ingerować w ich życie, to większość zmarła by z nerwów.

    > Rozumując w ten sposób, należałoby zakazać hodowli, zabijania zwierząt, jedzeni
    > a ich mięsa i traktować je jak ludzi. Czy zwierzę hodowlane ma inne potrzeby em
    > ocjonalne niż domowe?
    >

    Mają dokładnie takie same potrzeby, dlatego ubolewam nad tym, że nie wszystkie zwierzęta są przyzwoicie traktowane. Ale to się często bierze też z takiego widzenia świata, że zwierzę to nie człowiek, więc można je traktować byle jak.
    Co do dzikich kotów itp. tak samo mi żal, jak dzieci w obozach uchodźców i w miejscach ogarniętych wojną.

    > Obserwuję bardzo często u właścicieli różnych zwierząt dość dziwny do nich stos
    > unek - moje zwierzę jest ważniejsze niż inni ludzie.

    No cóż, mój kot to nie jest dziecko i nie traktuję go w ten sposób. Jest kotem, więc staram się mówić jego językiem. Wiem, że jest nerwowy, więc kiedy odwiedza nas ktoś nowy to kot będzie go obserwował z daleka. Czasem odważy się podejść.
    Jeśli zacznę go zamykać przy każdej wizycie w łazience (jedyne miejsce, gdzie mogę go odizolować), to wrócimy do zachowania jakie pokazywał kiedy go przygarnelismy. Będzie biegał pod ścianami, próbując się schować i nie narazić nam - członkom stada.
    Nie mam serca dla czyjejś fanaberii tak go ranić.

    Wizyta u mnie to niczyj obowiązek, zawsze można spotkać się na mieście.
    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • gryczana 28.04.18, 23:47
    To raczej "moja rodzina jest ważniejsza niż osoby z zewnątrz". A zwierzę jest członkiem rodziny. Ja bym też nie zamknęła kotów na prośbę gościa. Na kwadrans ok, gdyby było to rzeczywiście uzasadnione, na kilka godzin w żadnym wypadku, one też mają uczucia, a niestety nie zrozumieją, że ktoś ich nie lubi. Dla nich to jest niewytłumaczalne odrzucenie i stres. Poza tym co, gość w salonie, koty w przedpokoju, gość idzie do łazienki, kota przenoszę do sypialni? Koty mają kuwetę w przedpokoju przy łazience, mam je od niej odizolować? Przestawiać miski i poidełko z kuchni połączonej z salonem? Zwierzęta też mają swoje przyzwyczajenia.
    A jak moje dziecko zachowuje się w sposób, który koty stresuje, to też zwracam mu uwagę, czasem dość ostro, jeśli nie dociera za pierwszym razem. Więc w zasadzie można powiedzieć, że kot jest ważniejszy niż moje własne dziecko. On ma dostosować swoje zachowanie do kotów, nie koty przyzwyczaić się do jego szaleństw. Sorry, obowiązki istoty rozumnej względem tych mniej rozumnych, za to bezbronnych.
  • jolanta4447 29.04.18, 00:34
    @gryczana

    "Więc w zasadzie można powiedzieć, że kot jest ważniejszy niż moje własne dziecko."

    Tu chyba napisałaś z rozpędu.

    Miałabyś kota. Zaszłabyś w ciążę. Dziecko uczulone na sierść. Dalej kot ważniejszy od własnego dziecka?

    Wiem, przeginam, ale nigdy nie zgodzę się, że zwierzę jest ważniejsze od człowieka, nawet obcego. Trudno - nie zgodzę się.
    W obronie człowieka bez wahania zabija się zwierzę.

    Nie jestem wrogiem zwierząt, ale są większe wartości.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • gryczana 29.04.18, 01:32
    jolanta4447 napisała:

    > @gryczana
    >
    > "Więc w zasadzie można powiedzieć, że kot jest ważniejszy niż moje własne dziec
    > ko."
    >
    > Tu chyba napisałaś z rozpędu.

    Nie. Są takie momenty, kiedy komfort kota jest ważniejszy od zachcianki dziecka. Dziecko nie może siłą przytulać wyrywającego się kota, nawet jak bardzo chce. Nie może wrzeszczeć kotu nad głową, bo jest wkurzone, ponieważ jeden z naszych zwierzaków łapie wtedy ze stresu zapalenie pęcherza, a dziecko może złość wyrazić w inny sposób i/lub w innym miejscu. Jeśli kot jest głodny, syn ma go na moją prośbę nakarmić, nawet jak mu się nie chce. Kiedy kot jest chory i trzeba z nim jechać do weterynarza rezygnując z umówionego wyjścia z dzieckiem, to sorry. Koty w moim domu też mają prawa. Jak i dziecko. Nie mówię, że zawsze poświęcę syna dla kota, ale są takie sytuacje, że niestety. Musi zrozumieć, że kot wymiotujący kilka razy na godzinę wymaga natychmiastowej interwencji lekarskiej, a na basen pójdziemy innym razem. Od kota nie wymagam czekania z weterynarzem, aż wrócimy z basenu, bo człowiek jest ważniejszy niż zwierzę.

    > Miałabyś kota. Zaszłabyś w ciążę. Dziecko uczulone na sierść. Dalej kot ważniej
    > szy od własnego dziecka?

    W pierwszej kolejności odczulam dziecko. Da się. To samo zrobiliśmy z mężem, który od akurat tych egzemplarzy kotów, które wzięliśmy, dostał astmy. Oddanie kotów byłoby ostatecznością po wypróbowaniu wszystkich dostępnych metod. Najpierw jednak postawiliśmy na zachowanie nowego kształtu naszej rodziny. Mimo że mąż rzęził przez miesiąc, na dwa musiał zrezygnować z biegania. Sam nie chciał fundować zwierzakom kolejnego stresu przeprowadzki i nowych właścicieli. W ostateczności oczywiście, koty musiałyby się wyprowadzić. Ale to w ostateczności. Nie mówię, że zawsze zwierzak nad człowiekiem. Nie będę się rozczulać nad lwem atakującym moje dziecko. Ani nawet nad psem. Ale w kontekście mój nieatakujący kot kontra osoba z zewnątrz staję po stronie kota.

    > Wiem, przeginam, ale nigdy nie zgodzę się, że zwierzę jest ważniejsze od czł
    > owieka, nawet obcego.
    Trudno - nie zgodzę się.
    > W obronie człowieka bez wahania zabija się zwierzę.

    W obronie. Zgodzę się. W obronie człowieka zabija się nawet drugiego człowieka. Ale przypominam, że sytuacja wyjściowa brzmiała: pies domownik a gość. Swoją drogą uważam, że siostra nie przemyślała obietnicy, a Ty, nie znając się na psach, miałaś prawo spodziewać się jej dotrzymania. Po prostu ja bym się nie zobowiązała do odizolowania zwierząt z powodów jak wyżej.
  • jolanta4447 29.04.18, 02:20
    @gryczana

    Szczerze i bez ironii podziwiam Twoje poświęcenie dla dobra zwierząt.

    Przyznam się - na studiach miałam w akademiku chomika - moje pierwsze w życiu zwierzę, później moje dziecko też miało.

    Potem przez 8 lat musiałam opiekować się żółwiem stepowym - nie z mojego wyboru (partner kupił swojej córce i ta zniechęciła się po miesiącu, więc przyniósł do nas).

    Wiecznie bałam się o te zwierzaki. Czy dobrze jedzą, czy nie są chore, czy im czegoś nie brakuje? Wiecznie latałam do weterynarza, bo chomik spadł z zasłony, a żółw pociąga nogą.

    Wprawdzie przeczytałam literaturę o hodowli, ale wiecznie miałam wątpliwości czy jest im dobrze. Nawet w biedniejszych czasach kupowałam im w zimie np. sałatę i rzodkiewki, których sama sobie żałowałam, bo były drogie. Płaciłam za zastrzyki i wizyty.

    Skończyło się.
    Chomik w akademiku wymykał się z pokoju na korytarz przy otwarciu drzwi (żył w klatce, ale miał dużą swobodę i też biegał dla zdrowia po pokoju) i ogłaszałam to w radiowęźle. Kiedyś szukając go przypłaciłam to skręceniem kostki i gipsem. W końcu zabił się spadając z karnisza.

    Żółw kilka razy przegryzł mi palec podczas karmienia go posiekanym filetem z kurczaka i jajkiem na twardo (bardzo bolało, bo na wylot - ma mocne szczęki), a kupy robił na całej powierzchni, bo też lubił zażywać spacerów po podłodze. Najbardziej było mi go żal wiosną, kiedy wypuszczał z wnętrza swój olbrzymi penis i bezskutecznie szukał partnerki.
    Miałam poczucie, że może nie potrafię zapewnić zwierzętom komfortownego życia, może niewłaściwie odczytuję ich potrzeby, wiecznie bałam się, że mogą być nieszczęśliwe, choć bardzo się starałam.

    Postanowiłam nie mieć żadnego zwierzęcia, bo wymaga opieki, uwagi, czasu, pieniędzy i stosownych warunków, pożywienia i weterynarza, a często teraz wyjeżdżam i nie zapewnię opieki, choć kiedyś zabierałam żółwia nawet na wczasy i pilnowałam go w czasie jego spacerów w naturze.

    Nie jest więc tak, że nie lubię lub jestem wrogiem zwierząt. Właśnie z obawy, że może im nie być dobrze i nie potrafię zapewnić im komfortowego życia - wolę nie narażać swojego sumienia.
    Może z psem czy kotem jest inaczej, ale boję się ich zębów i w sumie nie odczuwam potrzeby posiadania. Nie wspominam już o kłopocie przy wyjazdach - mieszkam sama.



    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • basiastel 04.05.18, 10:35
    Nie rozumiesz, że dla kogoś związanego emocjonalnie z konkretnym psem / kotem, ten pies / kot jest ważniejszy od osoby, z którą nie łączą go żadne uczucia?
  • panna.ze.dworku 28.04.18, 23:12
    1. Ewidentnie nie powinna była zapraszać, skoro wie, że masz idiosynkarazję nie pozwalająca ci normalnie spędzić czasu w obecności zwierzęcia. Skoro już zaprosiła - nie powinna była zapewniać o uniemożliwieniu kontaktu - bo w normalnym domu to się nie może udać.
    2. Skoro już masz taką fobię, że nie jesteś w stanie wytrzymać obecności czworonoga - to WIEDZĄC o psie - nie powinnaś przyjmować zaproszenia. I nie przyjmować do wiadomości, że nie będzie kontaktu - nie jesteś (i zakładam że nie byłaś wówczas również) małym dzieckiem, które wierzy, że jak zamknie oczy to go nie widać. Więc skoro to TY masz fobię - to i ty wiesz najlepiej, co jesteś a co nie w stanie wytrzymać.
    3. Psychologowie i behawioryści oceniają (i zakładam, że się na tym znają), że pies jest na poziomie emocjonalnym i "rozumowym" około trzyletniego dziecka. Nie porównuję psa do dziecka, choć dla mnie MÓJ pies jest ważniejszy niż cudze dziecko - mimo, że jest zwierzęciem. Jak byś zareagowała, gdybyś mnie zaprosiła, a ja bym ci oznajmiła, że przyjdę pod warunkiem, że na długi, kilkugodzinny co najmniej czas mojego pobytu zagwarantujesz mi, że twoje dziecko będzie odizolowane? Bo nie lubię dzieci. Bo się ich boję. Bo cokolwiek. W każdym razie gość daje ci jasny komunikat - jeśli chcesz mnie gościć, masz na te kilka godzin "pozbyć się" z towarzystwa swojego dziecka. Co robisz?

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • jolanta4447 28.04.18, 23:43
    @ panna.ze.dworku

    Widzę, że raczej nie dogadamy się.
    Ty masz fobię na dzieci i kochasz psy. Ja - odwrotnie.

    Niby dlaczego miałam nie uwierzyć w zapewnienie, że pies nie będzie łaził przy stole, po kuchni i pokojach? Z wiadomych względów nie mam psa i nie muszę zachodzić w głowę, jak oddzielić go od gości. To był jej problem.
    Po prostu uwierzyłam siostrze, bo ma takie możliwości (w sumie są nie 2, a 3 kondygnacje i duży ogród).

    Siostra nie mieszka sama, więc też ktoś mógłby zająć się psem, by nie cierpiał w odosobnieniu.
    Powtarzam - sama zapewniła, że pies nie będzie w pokoju, a ja tego nie żądałam, bo wolałam zrezygnować z wizyty.

    Sorry, mimo swojego wieku, nie spotkałam jeszcze ludzi nie tolerujących obecności 3-letniego dziecka. Ono Cię nie ugryzie, nie obślini, nie zawarczy, nie skoczy na Ciebie i nikt nie będzie wymagał, byś się nim zajmowała. Jeśli będzie przeszkadzało lub krzyczało, to rodzice zajmą się nim.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • positronium 28.04.18, 23:57
    jolanta4447 napisała:

    > Sorry, mimo swojego wieku, nie spotkałam jeszcze ludzi nie tolerujących obecnoś
    > ci 3-letniego dziecka. Ono Cię nie ugryzie, nie obślini, nie zawarczy, nie skoc
    > zy na Ciebie i nikt nie będzie wymagał, byś się nim zajmowała.
    Jeśli będzie prz
    > eszkadzało lub krzyczało, to rodzice zajmą się nim.
    >

    Podkreślenie moje, bo... no, trzylatek. Wszystko pasuje. Ding-ding-ding. wink
    Wiem, że temat poważny, rozumiem co chciałaś przekazać, ale akurat ten argument jest lekko chybiony.
  • gryczana 29.04.18, 00:09
    jolanta4447 napisała:

    > Sorry, mimo swojego wieku, nie spotkałam jeszcze ludzi nie tolerujących obecnoś
    > ci 3-letniego dziecka. Ono Cię nie ugryzie, nie obślini, nie zawarczy, nie skoc
    > zy na Ciebie i nikt nie będzie wymagał, byś się nim zajmowała. Jeśli będzie prz
    > eszkadzało lub krzyczało, to rodzice zajmą się nim.

    Jolanto, po prostu nikt o tym rodziców trzylatka nie informuje, najwyżej nie odwiedza/nie zaprasza. Bo wszyscy zdają sobie sprawę, że dziecka odizolować się nie da. A dziecko w tym wieku spokojnie może Cię obślinić, zalać soczkiem, wytrzeć w Ciebie rączki albo nos. Kichnąć w Twój talerzyk albo jedzenie na stole. Urządzić histerię na dźwiękach o częstotliwości z pogranicza słyszalności (to moje ulubione). Włazić Ci na kolana. Rodzice przerzucają przyjemność zajmowania się brzdącem na ciocię, do której dziecię tak chętnie się garnie. I co, powiesz wtedy "zabierzcie toto, bo nie lubię, denerwuje mnie, brudzi, przeszkadza w rozmowie"?
    Ja nie lubię chodzić do znajomych z dziećmi w wieku 3-8, bo i tak często nie można pogadać, dzieci są bardzo absorbujące. Czasem chodzę, ale i tak wszyscy najchętniej umawiamy się w wersji z dziećmi u babci na noc. Aczkolwiek nie proszę rodziców o wysłanie potomstwa dokądkolwiek, bo chcę ich odwiedzić. Jak się nie zgramy wszyscy z babciami, to trudno, ryzyko bierzemy na klatę.
  • panna.ze.dworku 29.04.18, 00:13
    1. Nie mam fobii na dzieci. Zasadniczo większość dzieci jest mi kompletnie obojętna. I tak, mojego psa - kocham. Inne są mi, dokładnie tak jak i większość dzieci, obojętne.
    2. Dlatego, że to TY masz problem z psem i jego obecnością. więc dla WŁASNEGO komfortu - pozostaje ci przyjąć do wiadomości, iż odizolowanie zwierzęcia w normalnych warunkach domowych - jest niezbyt wykonalne. Skoro zaś SAMA podeszłaś do tematu SWOJEJ fobii dość niefrasobliwie (na zapewnieni, że z psem kontaktu nie będzie wyraziłaś skwapliwie zgodę) to i nie ma się co dziwić, że wyszło jak wyszło.
    3. Per analogiam: JAK wytłumaczysz trzyletniemu dziecku, że ktoś przychodzi, coś się dzieje, a ono ma siedzieć zamknięte w osobnym pokoju, i czasem ktoś do niego zajrzy? Ewentualnie oczekujesz, że ktoś z domowników nie spożyje wielkanocnego śniadania, bo TY masz wizję, ze pies ma być za siedmioma kłódkami, bo, nie daj Bóg, na ciebie spojrzy? Sorry, ale trochę to roszczeniowe jednak z twojej strony...
    4. Moje psy nigdy nikogo nie gryzły, nie obśliniały, nie obskakiwały, nie warczały ani się nie rzucały. Natomiast znam wcale ;liczną gromadkę dzieci, które się zachowują w nader zbliżony sposób, a ich rodzice rozczulają się nad "przedsiębiorczością" swoich aniołków! I tak, piszczący trzylatek jest dla mnie potężnie męczący! Kopniak od trzylatka boli. Trzylatek ciągnący za włosy, pchający brudne łapki do cudzego talerza,wrzeszczący, domagający się namolnie uwagi, nie pozwalający dorosłym porozmawiać - znacznie bardziej uprzykrza wizytę, niż dobrze ułożony pies, który w 99 przypadkach na 100 - po prostu układa się gdzieś blisko swojej pani/swojego pana i śpi.
    5. Z tego co opisałaś - to pies siostry był po prostu niewychowany. I analogicznie - rozwydrzone dziecko...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • annthonka 29.04.18, 11:23
    jolanta4447 napisała:


    > Niby dlaczego miałam nie uwierzyć w zapewnienie, że pies nie będzie łaził przy
    > stole, po kuchni i pokojach? Z wiadomych względów nie mam psa i nie muszę zacho
    > dzić w głowę, jak oddzielić go od gości. To był jej problem.

    Nie, Jolanto, to Twój problem, bo to Ty masz fobię. Pies-domownik ma prawo "łazić przy stole, po kuchni i po pokojach" (podkreślam, o ile nie pakuje pyska na stół, ani nie zaczepia gości, którzy sobie tego nie życzą). I nie ma w tym nic niezwykłego ani niebezpiecznego, tylko Ty, z powodu swojej fobii, odbierasz to jako zagrożenie.


    > Siostra nie mieszka sama, więc też ktoś mógłby zająć się psem, by nie cierpiał
    > w odosobnieniu.

    Czyli, według Twoich oczekiwań, ktoś powinien podporządkować się Twojej fobii, zrezygnować ze śniadania wielkanocnego i na wiele godzin zamknąć się w innym pokoju albo wyjść z na spacer. Wybacz, ale to jest dosyć roszczeniowa postawa.


    > Powtarzam - sama zapewniła, że pies nie będzie w pokoju, a ja tego nie żądałam,
    > bo wolałam zrezygnować z wizyty.

    Siostra pewnie miała nadzieję, że jakoś to będzie, może nie zdawała sobie sprawy z tego, że aż tak bardzo się boisz. Ty, nie znając się na zwierzętach, ich potrzebach i zachowaniach, uważałaś, że odizolowanie psa na ileśtam godzin, będzie możliwe.


    > Sorry, mimo swojego wieku, nie spotkałam jeszcze ludzi nie tolerujących obecnoś
    > ci 3-letniego dziecka. Ono Cię nie ugryzie, nie obślini, nie zawarczy, nie skoc
    > zy na Ciebie i nikt nie będzie wymagał, byś się nim zajmowała. Jeśli będzie prz
    > eszkadzało lub krzyczało, to rodzice zajmą się nim.

    Oj, Jolanto, na trzylatkach też się chyba nie znasz. Trzylatek właśnie może obślinić, nakichać w talerz, opluć jedzeniem przy stole, wytrzeć brudne łapki w Twoje ubranie, krzyczeć, popłakać się, głośno domagać się uwagi. Takie jego prawo, bo ma trzy lata, a rodzice, nawet ci najbardziej uważni, nie są w stanie zapobiec takim zachowaniom. Zresztą rodzice często wcale nie są tacy wyrywni, ciesząc się, że dziecko tak polubiło nową ciocię, a oni mogą w tym czasie w spokoju zjeść.
  • aqua48 28.04.18, 17:05
    panna.ze.dworku napisała:

    >JA odmówiłabym zamknięcia gdzieś mojego
    > psa, bo ktoś sobie tego życzy. Bywał zamykany na czas np napraw i obecności hyd
    > raulika,

    He, he, a mój pies asystował hydraulikowi i patrzył mu na ręce do końca roboty. Przeprosiłam go za to pilnowanie, a hydraulik mówi - niech się pani nie przejmuje, mój kot robi to samo.
    Od malarza wysępił jego kanapki. Zostawiłam go w domu, po pełnej misce obiadu, a jak wróciłam to pan mówi - a my tak sobie jedliśmy kanapki na spółkę, bo on tak patrzył. Załamałam się, bo sprytny futrzak wiedział, że państwo to na pewno nie dadzą, a od obcego warto spróbować, nawet z pełnym brzuchem.
  • ochacha 04.05.18, 14:58
    Mój futrzak też ostatnio pilnował instalatora. Zajrzał mu do wszystkich skrzynek z narzędziami, które przyniósł, a później przeprowadził odbiór technicznysmile)). Obydwaj znają się od dawna i bardzo lubią.
  • panna.ze.dworku 04.05.18, 15:46
    Napisałam "bywał". Czyli czasem tak a czasem nie. Przychodzi do nas np w sprawie wszelkich hydraulicznych, od lat tale ten sam pan Stasio. No i mój pies go szalenie lubił, z wzajemnością. Jeśli przychodził pan Stasio - to nikomu by do głowy nie przyszło psa zamykać: pan Stasio sobie z nim rozmawiał, opowiadał mu co robi, a pies słuchał poważnie i z uwagą śledził każdy jego ruch. Proboszcz z mojej parafii, ks. Grzegorz - także znał mojego pupila od szczeniaka i bardzo się lubili. I żaden nie wyobrażał sobie zamykania! Ale gdy przyszedł do nas obcy elektryk, albo z kolędą zakonnik, którego pies nie znał i który nie znał psa - wcale mnie nie zaskoczyło, że robotnik i duchowny oczekiwali, iż pies będzie odizolowany!

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • annthonka 28.04.18, 18:14
    Panno, widzę, że mamy dokładnie takie samo podejście. Moje biegają bez smyczy, ale na widok pieszego, rowerzysty czy nieznanego psa następuje komenda "do mnie" i zapięcie na smycz, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy może sobie życzyć kontaktu z prawie sześćdziesięciokilogramowym kudłatym stworem. Moi stali goście wiedzą, że w domu są psy, a ewentualne nowe osoby o tym uprzedzam. Wtedy człowiek może zdecydować czy przyjmie zaproszenie, czy też nie. Jeżeli nie, to ja się przecież nie obrażę - wolę to, niż kwasy takie jak u Jolanty.

    W przypadku Jolanty istotne jest, czy to siostra sama głupio zaproponowała zamknięcie psa, a potem nie dotrzymała obietnicy i wtedy Jolanta ma prawo poczuć się zlekceważona, czy też Jolanta wyraziła takie żądanie i ma nieuzasadnione, moim zdaniem, pretensje, że nie zostało spełnione.

    Tak czy tak - Jolanta, mogła po prostu podziękować za zaproszenie i nie jechać, skoro wiedziała, że obecność psa jest dla niej nie do przejścia.
  • mgla_jedwabna 15.05.18, 14:39
    Zwracam uwagę, że dziecka nie można zostawić samego kilka godzin, a psa owszem.

    Skoro już jednak ciagniemy porównanie psa do trzylatka, to sytuacja Jolanty była mniej więcej taka, jakby nie znoszącemu dzieci gościowi obiecać, że trzylatek będzie podczas wizyty w pokoju dziecinnym, a potem pozwalać temu trzylatkowi na pakowanie się gosciowi na kolana i z łapami do talerza.

    Oczywiście, nie da się psa trzymać zamkniętego dwa dni w pomieszczeniu. Ale w domku spokojnie można zrealizować scenariusz "siostra na górze, pies na dole". Dół domku to zwykle więcej niż całe mieszkanie, poza tym pies jest także wyprowadzany na spacery. Przez dwa dni krzywda mu się nie stanie.
  • ochacha 04.05.18, 15:01
    Jolanto, dlaczego nie zrobisz czegoś, aby pozbyć się tej fobii? Sama widzisz, że zatruwa Ci życie, psuje stosunki rodzinne. Jest tyle możliwości, aby z tym sobie poradzić.
    No chyba, że jesteś masochistką i taka karuzela atrakcji Ci odpowiada.
  • bene_gesserit 05.05.18, 13:44
    W głowę zachodzę, w jakich okolicznościach wchodziłaś na te najwyższe dźwigi? To bardzo intrygujące smile

    Do meritum: fobii na zwierzęta dość łatwo się pozbyć. Trzeba w to włożyć jakiś wysiłek (energetyczny, czasowy i finansowy), ale warto, zwłaszcza jeśli to zwierzę 'wszechobecne', jak psy, koty czy ptaki. Być może twojej siostrze też było przykro i też miała do ciebie pretensje: 'ona wie, ze Azorek jest dla nas jak własne dziecko, a nawet nie spróbowała nic z tym zrobić, tylko kazała go zamknąć, serce mi się kroiło'.

    Doskonale rozumiem miłość ludzi do zwierząt, ale to nie powinna być miłość bezkrytyczna. I powinno się szanować cudze lęki, choćby się wydawały irracjonalne. W rodzinie zwłaszcza. Co nie oznacza, że ustępować powinna tylko jedna strona.


    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • jolanta4447 05.05.18, 14:18
    "W głowę zachodzę, w jakich okolicznościach wchodziłaś na te najwyższe dźwigi? To bardzo intrygujące smile"

    Na studiach technicznych miałam praktyki w stoczni. Wysyłano mnie na dźwigi, gdzie łączyłam przewody elektryczne.

    "Być może twojej siostrze też było przykro i też miała do ciebie pretensje: 'ona wie, ze Azorek jest dla nas jak własne dziecko, a nawet nie spróbowała nic z tym zrobić, tylko kazała go zamknąć, serce mi się kroiło'."

    Nie ja kazałam zamknąć psa, tylko ona wcześniej zapewniała, że nie będzie z nim kontaktu.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • bene_gesserit 05.05.18, 15:31
    jolanta4447 napisała:

    > "W głowę zachodzę, w jakich okolicznościach wchodziłaś na te najwyższe dźwig
    > i? To bardzo intrygujące smile"

    >
    > Na studiach technicznych miałam praktyki w stoczni. Wysyłano mnie na dźwigi, gd
    > zie łączyłam przewody elektryczne.

    Zazdraszczam. To brzmi jak przygoda smile

    > Nie ja kazałam zamknąć psa, tylko ona wcześniej zapewniała, że nie będzie z nim
    > kontaktu.

    No tak.
    Doskonale rozumiem sytuację, w dzieciństwie tez przeżywałam horror u kuzynostwa - agresywna (po przejściach u poprzedniego właściciela) suka była zamykana (żeby nie rzucić się z zębami na gości), a potem cichcem wypuszczana. Siedziała pod stołem i warczała, a ja umierałam ze strachu.

    Znowu: siostra nie chciała cię urazić. Po prostu nie rozumiała twojej fobii, zdarza się. Imo to za mało, żeby odrzucać jedną z nabliższych ci osób. Podejrzewam, że przy pewnej dozie wysiłku, włożonego w ocieplenie stosunków okaże się, że będzie warto - dla was obu. Ty jej wyłuszczysz swoje racje, ona - swoje. Ona zobowiąże się do pewnych zachowań, ty - że pójdziesz na terapię fobii. Tak na przykład.





    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • violeta822 10.05.18, 16:05
    Moim zdaniem to przesada, żeby zrywać kontakt z kimś z takiego powodu, ale z drugiej strony siostra też powinna rozumieć strach przed zwierzakiem. ja boję się tylko bezpańskich psów a poza tym też pająków. i nie wyobrażam sobie siedziec u kogoś w domu, gdy łazi sobie pająk mimo ze niby nic mi nie zrobi...
  • jolanta4447 11.05.18, 01:51
    No właśnie - fobia przed pająkami, robakami, wężami. Ludzie mają różne zwierzęta - chcąc je hodować lub nie.
    Bywają karaluchy, pająki czy mrówki faraona, larwy moli spożywczych łażące po ścianach i sufitach, myszy itd.
    Czasem nawet nie wiemy, z czym możemy się spotkać w mieszkaniu znajomego.
    On nawet może walczyć z nimi, ale nasza fobia każe nam uciekać.

    Strach przed windą nikomu nie robi przykrości, tylko nam - to coś innego niż biegnący na nas z warczeniem duży pies, w dodatku często nie słuchający się napomnień właściciela.

    Nie oszukujmy się - niewielki procent właścicieli psów posyła je na szkolenie i czyni je jemu posłusznym. Tak powinno być, ale nie jest. Właściciele psów uważają, że ich pies jest łagodny, bo jeszcze nie ugryzł członka rodziny.

    Po licznych wypadkach, nagłaśnianych co kilka dni w mediach, okazuje się, że niby łagodny dotąd pies dotkliwie pogryzł dziecko, nawet niemowlę we własnym domu, a nawet zagryzł właściciela, nie wspominając o obcych ludziach.

    Zwierzę, to zwierzę - nie możemy ręczyć za niego. Nie wiemy, co siedzi w jego głowie.Nie spodobał mu się zapach, wygląd i rzuciło się na obcą osobę i dziwię się, że właściciele jeszcze próbują się tłumaczyć, choć nie poddali go tresurze i tak naprawdę nie potrafią nad nim zapanować, bo pies po prostu ich nie słucha.

    Uważam, że właściciele psów OBOWIĄZKOWO powinni poddawać swoje psy tresurze, która powinna zapewnić im całkowite zapanowanie nad zachowaniem zwierzęcia.

    Oczywiście - w miejscach publicznych prowadzić psy na smyczy (kontrolowana jej długość) i w kagańcu. Żadne ustępstwo - przepisy tego wymagają. Wolny wybieg - tylko na swojej OGRODZONEJ posesji.

    Dodatkowo zadziwia mnie, że z dużą tolerancją jest przyjmowany strach (fobia) przed dużymi wysokościami, wchodzeniem na wysoki balkon, chodzeniem w górach po klamrach, linach i poręczach, a nawet lataniem samolotem, a strach przed psami jest potępiany i krytykowany.
    A może osoby z lękiem wysokości też powinny iść na terapię, podobnie jak ci, którzy boją się psów?

    Masz psa i nie boisz się go, ale za Chiny nie wejdziesz na balkon na 30 piętrze i nie spojrzysz na dół? - To nie jest realne zagrożenie od nieprzewidywalnego zwierzęcia.
    Może też idź na terapię?
    Tam zagrożenie jest dużo mniejsze niż zęby wilczura, bo sprawdzone przez inżynierów i martwe.

    Trochę sprawiedliwości i obiektywizmu - proszę.



    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • mykonid 11.05.18, 18:18
    Żadne przepisy nie wymagają smyczy i kagańca jednocześnie poza jednym wyjątkiem. Dla psów z listy "ras agresywnych"uncertain
  • jolanta4447 11.05.18, 21:40
    @mykonid

    Tak, masz rację, ale jednak smycz lub kaganiec dla wszystkich, a oba środki - dla agresywnych.

    www.eporady24.pl/wyprowadzanie_psow_przepisy,pytania,8,216,7508.html
    Punkt 1.5, 1.6, 2 i 3.

    Jeszcze taki link
    royalcanin.pl/blog/spacery-z-psem-czyli-jak-powinno-wygladac-wyprowadzanie-psow-wedle-przepisow-prawa/
    Gdyby komuś nie chciało się czytać linku, to cytat:

    "Właściciel psa powinien przede wszystkim zadbać o to, by pies nie zagrażał otoczeniu. Jego podstawowym obowiązkiem, wedle artykułu 77. Kodeksu Wykroczeń, jest panowanie nad podopiecznym w miejscach publicznych w taki sposób, by nie stwarzał on zagrożenia dla bezpieczeństwa innych ludzi i zwierząt. Oznacza to, że nie możemy pozwolić pupilowi na wchodzenie w kontakt z innymi ludźmi, jeśli sobie tego nie życzą. Pies nie powinien również na nich szczekać i być wobec nich agresywny. Podobne zasady dotyczą także interakcji z innymi zwierzętami, jakie pies spotyka na spacerach."
    i
    "Obowiązek prowadzenia psa na smyczy bądź w kagańcu może być jednak regulowany przez przepisy lokalne."

    Właśnie bardzo często przepisy lokalne (Rady Miasta) wymagają smyczy, szczególnie w większych miastach.

    Ciągle spotykam właścicieli psów puszczonych luzem, którzy nie panują nad swoim zwierzęciem, a pies ich nie słucha i nie reaguje na wezwanie, tylko atakuje, obskakuje lub chociaż obszczekuje obcych.





    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • basiastel 12.05.18, 08:35
    W Warszawie nie ma obowiązku prowadzenia psa na smyczy.
  • anikalilien 12.05.18, 13:44
    W calym cywilizowanym swiecie jest obowiazek wyprowadzania psa na smyczy pod grozba wyskokich kar podobnie jak sprzatania po psie. Nikt nie ma prawa zmuszac otoczenia do kontaktu z psem jesli tego nie lubi lub sie boi.
  • basiastel 12.05.18, 15:31
    To Warszawa do tego cywilizowanego świata od niedawna nie należy.
  • dirk.gently 13.05.18, 11:10
    A ja uważam że ludzie z fobią powinni być OBOWIĄZKOWO poddawani leczeniu. Ile warte takie uważanie, ocenę pozostawiam tobie.

    Cała ta dyskusja jest kompletnie bezsensowna. Pytałaś o opinię, jak ją dostałaś, kategorycznie się z nią nie zgadzasz. Co chciałaś usłyszeć? Jesteś najlepsza na świecie, twoja fobia jest święta a siostra potraktowała cię podle. Teraz zadowolona?

    Niestety, posiadanie psów to norma, fobia to nie norma. Częściej to ty będziesz się musiała dostosować. Czy będziesz po każdej sytuacji karała "winną" osobę 10-letnim banem - to już twoja sprawa, ale zakrawa na ironię że takie postępowanie jest dyskutowane akurat na forum "dobre obyczaje".

    No i jeszcze - nigdy nie zgodzisz się że zwierzę jest ważniejsze od człowieka. A dla mnie np. jest, i czy ty się z tym zgadzasz czy nie, jest mi całkowicie obojętne. Podsumowując, uwolnienie się od ciebie na 10 lat uznałbym raczej za szczęśliwą okoliczność.
  • coelka 13.05.18, 11:26
    skoro ktos nie umie zamknac psa niech sie buja, wiekszosc zamknie wiec po co mi ktos kto nie jest w stanie tego zrobic, a leczeniu to sibie poddawaj , terapie sa drogie jak byu mi państwo zafudowało darmowa terapie na fobie to bym posżła , chyba ze jestes chetny zeby zapłacic , jak pamietam kiedys Polacy postawili w Paryzu na cempingu namiot zbyt blisko to farncuzi poszli na skarge i trzeba było przestawiac, ja byłam tylko swiadkiem zdarzenia,ale polskie buraki nie wiedzą jak funkcjonuje zachód i zasady kultury, jesli zaprasza sie kogos kto sie boi psów i ma sie psa , który bywa agresywny to sie go chowa i tyle, tak kaa osoba jest winna nie umie psa zakmknac a taki burak jak ty nie rozuie co toz naczy szacunek do drugiego cżłowieka, obowiakowo to sobie mozna co najwyzej wiezieniu posiedziec , w takim kraju Polska urzodzic bachora , KTÓREGO SIE nie che i wysłuchiwac takich jak ty , szkoda ,ze dosc czesto w Polsce słychac ,ze jakis pies kogos zagryzł, własnei przez takich włascicieli to miły piesek on nic nie zrobi a o ilu pogryzieniach nawet nie wiadomo jak jakis mały piesek złapał kogos za kostke, pis ma chodzic na smyczy, płaci sie za niego podatek, sprzata po nim na spacerze, zamyka jak przychodzi ktos obcy i tegorząda , dba o niego, karmi, nie bije a jak jest skrajnie zaniedbany to odbiera i właciciela sie wsadza do wiezienia albo wali drakońska kare, ma byc tez infrastruktura do sprzatania po psie czyli specjalne kosze z obok dostepnymi woreczkami a jak jestes bucem i nie poodba ci sie to co napisałam to nie kupuj psa szczególnie takiego, który warczy i moze uzrec bo go źle wychowałes

    --
    Jeśli jestem w domu i piszę na komputerze wnioskuje,że żyję. Chociaż ostatnio dochodzę do wniosku,że takie wnioskowanie może być wielce mylące.
  • positronium 13.05.18, 11:33
    coelka napisała:

    > skoro ktos nie umie zamknac psa niech sie buja, wiekszosc zamknie wiec po co mi
    > ktos kto nie jest w stanie tego zrobic, [...] ma byc tez infrastruktura do sprzatania p
    > o psie czyli specjalne kosze z obok dostepnymi woreczkami a jak jestes bucem i
    > nie poodba ci sie to co napisałam to nie kupuj psa szczególnie takiego, który w
    > arczy i moze uzrec bo go źle wychowałes

    Coelko, napisałaś jedno monstrualne zdanie, bez ładu i składu.
    Ponownie apeluję o większą uwagę przy komponowaniu wpisów.
  • positronium 13.05.18, 11:30
    dirk.gently napisał:

    > Cała ta dyskusja jest kompletnie bezsensowna. Pytałaś o opinię, jak ją dostałaś
    > , kategorycznie się z nią nie zgadzasz. Co chciałaś usłyszeć? Jesteś najlepsza
    > na świecie, twoja fobia jest święta a siostra potraktowała cię podle. Teraz zad
    > owolona?

    Czemu bezsensowna? Jolanta zapytała o opinie, dostała odpowiedzi, polemizowała i tłumaczyła swój punkt widzenia. Czy ma obowiązek zmienić zdanie?

    > Niestety, posiadanie psów to norma, fobia to nie norma. Częściej to ty będziesz
    > się musiała dostosować. Czy będziesz po każdej sytuacji karała "winną" osobę 1
    > 0-letnim banem - to już twoja sprawa, ale zakrawa na ironię że takie postępowan
    > ie jest dyskutowane akurat na forum "dobre obyczaje".

    Cóż w tym ironicznego, przecież nie możemy dyskutować tylko o zachowaniach idealnych - bo nie byłoby co pisać poza "Zgadzam się." Temat jest odpowiedni na forum o obyczajach, moim zdaniem, ale chętnie poznam Twoje zdanie dlaczego to ironiczne? smile
  • bene_gesserit 13.05.18, 15:59
    dirk.gently napisał:

    > Niestety, posiadanie psów to norma, fobia to nie norma. Częściej to ty będziesz
    > się musiała dostosować. Czy będziesz po każdej sytuacji karała "winną" osobę 1
    > 0-letnim banem - to już twoja sprawa, ale zakrawa na ironię że takie postępowan
    > ie jest dyskutowane akurat na forum "dobre obyczaje".

    Fobie - w ogóle - to jest norma. Nie znam osoby, która by się czegoś nie brzydziła czy bała.
    Poza tym - imo motywacja walki z dużą fobią powinna być tak zewnętrzna (ułatwia życie społeczne), jak i wewnętrzna (pozbędę się tego strachu, stanę sie silniejsza).

    Z całym szacunkiem dla autorki wątku, wieloletnie rozluźnienie stosunków z siostrą to kultywacja tego strachu, stawianie mu kapliczki. Zamiast postawienia na samorozwój. Może czas o tym pomyśleć?

    > No i jeszcze - nigdy nie zgodzisz się że zwierzę jest ważniejsze od człowieka.
    > A dla mnie np. jest, i czy ty się z tym zgadzasz czy nie, jest mi całkowicie ob
    > ojętne. Podsumowując, uwolnienie się od ciebie na 10 lat uznałbym raczej za szc
    > zęśliwą okoliczność.

    Złośliwy jesteś paskudnie.
    Ale odwrócenie tematu ciekawe - faktycznie, znam ludzi, dla których ich zwierzęta są ważniejsze od ludzi i oni mają przecież do tego prawo. Znowu: warto powalczyć z fobią. Chociaż spróbować.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • jolanta4447 11.05.18, 03:05
    @ bene_gesserit

    "...siostra nie chciała cię urazić. Po prostu nie rozumiała twojej fobii, zdarza się. Imo to za mało, żeby odrzucać jedną z nabliższych ci osób. Podejrzewam, że przy pewnej dozie wysiłku, włożonego w ocieplenie stosunków okaże się, że będzie warto - dla was obu. Ty jej wyłuszczysz swoje racje, ona - swoje. Ona zobowiąże się do pewnych zachowań, ty - że pójdziesz na terapię fobii."

    Już za późno. Sytuacja miała miejsce z 10 lat temu i psa już nie ma.
    Ona wiedziała o fobii i wcześniej zapewniała, że nie będzie kontaktów z psem.
    Potem złamała swoje słowo i wpuściła psa (duży wilczur) do pokoju biesiadnego i całego mieszkania, a on stawał przy moim krześle i próbował zjadać z mojego talerza. Siedziałam sztywno jak zamarznięta i bałam się ruszyć.
    Dla niej pies był ważniejszy od człowieka - swojej siostry.

    Pomieszanie ważności? Brak empatii?

    Akurat ona jest lekarzem, więc można by spodziewać się zrozumienia - jeśli nie rodzinnego, to zawodowego.

    Przyznam, że próbowałam walczyć z lękiem i zdarzyło mi się ze 3 razy, że u znajomych z małymi psiakami wytrzymałam, ale one były łagodne, nie warczały, nie pchały się do mnie i nie łaziły za mną, nie wspominając o wskakiwaniu na kolana czy próbach zjadania mi z talerza. Nawzajem się tolerowałyśmy i uważam to za postęp w leczeniu fobii. Przeżyłam.

    Ech - co człowiek, to inne podejście -

    "Dlaczego boisz się wyjść na balkon na 20 piętrze? - przecież
    jest mocny i sprawdzony!";

    "Dlaczego boisz się myszy lub pająka? - przecież Ci nic nie
    zrobi (w przeciwieństwie do obcego psa)?";

    "Dlaczego boisz się latać samolotem? - przecież tak rzadko
    spadają i cała ludzkość korzysta z lotnictwa";

    "Dlaczego boisz się jechać windą? - tysiące ludzi z niej
    korzystają i nic się nie dzieje".;

    "Dlaczego boisz się cudzych psów (swojego nie posiadam) -
    tysiące ludzi ma i się z tego cieszy".

    "Dlaczego boisz się zastrzyków i wenflonów - to tylko ukłucie?"
    - no, ale mój organizm podświadomie zaciska naczynia i krew
    tam przestaje płynąć"

    Czy te pytania naprawdę różnią się od siebie? Czy nie można przyznać, że ludzie są różni i należy im się szacunek, nawet dla ich (wg nas) - dziwnych lęków?

    Może to nie temat dobrych obyczajów, ale tolerancji i szacunku dla ludzi o innych osobowościach?








    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 11.05.18, 03:30
    @Jolanta
    Powtórzę, co napisałam, że według mnie siostra, skoro sama obiecała, powinna była słowa dotrzymać, choć równocześnie uważam, że obietnica od początku była mało realna. Rozumiem też, że cudze fobie budzą zdziwienie, niezrozumienie, a w konsekwencji niezwracanie na nie uwagi i traktowanie jak fanaberię. Niezależnie od tego, czy chodzi o mysz, pająka, psa, wysokość czy windę. Po prostu ludzie bez fobii nie rozumieją, nie wiedzą, czego można się bać, jakie to obezwładniające uczucie.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • jolanta4447 11.05.18, 03:47
    Tu się zgodzę - ludzie nie mają empatii, nie rozumieją i wyśmiewaja lub lekceważą.

    Widzę konieczny następny krok do porozumienia i tolerancji w ramach ogólnie pojętego współżycia.
    Ciągle mnie boli, że lęk przed wysokością (ja nie mam) jest szeroko tolerowany, a lęk przed zwierzęciem - wyśmiewany. To podobne fobie.



    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 11.05.18, 04:12
    @Jolanta
    Nie do końca się zgodzę, że linia podziału biegnie między fobiami: tę ludzie rozumieją, a tej nie. Bardzo możliwe, że osoba z lękiem przestrzeni ma doświadczenia zupełnie odwrotne, niż Ty. Według mnie, linia podziału biegnie między ludźmi: jedni problem rozumieją, inni nie. Niezależnie od tego, czego lęk dotycxy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • jolanta4447 11.05.18, 05:55
    Nie zgadzam się.
    Fobia to fobia - czy przed wysokością czy przed psem. Każdy ma swoje doświadczenia i powody.
    Mało tego - fobia wysokości jest dużo mniej racjonalna niż lęk przed zwierzęciem, na co jest wiele udokumentowanych przykładów. Jakoś widok z wysokości czy widok pająka/myszy nikogo nie zabił, a pies - tak, choćby pogryzł, obślinił czy naskoczył. Widok z wysokości czy pająk nie robi fizycznej krzywdy.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 11.05.18, 09:12
    @Jolanto
    Czy Ty uważnie przeczytałaś, co ja napisałam? Przecież piszę, że rodzaj fobii nie ma znaczenia, są tylko ludzie, którzy rozumieją lub nie ten problem. Z czym się nie zgadzasz?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bene_gesserit 12.05.18, 16:50
    Znowu - też mam fobię - nie przepadam za pająkami, nie na tyle jednak, żeby mi to paraliżowało życie - osobiste, społeczne czy towarzyskie. Wiem jednak, że gdyby było to coś dużego, co utrudnia mi codzienność (lęk przed ptakami, wiatrem, dużymi budynkami - również psami), to bym z tym zawalczyła. Taka terapia to nie jest przyjemna rzecz w trakcie, ale nagroda na końcu jest wielka - wolność. Twardo uważam, że ustępstwa powinny dotyczyć obu stron. Ona powinna była nie wypuszczać psa, ty - min. także z tego powodu, że bliska ci osoba ma psa - powinnaś zawalczyć z fobią.

    I, oczywiście, opisana przez ciebie sytuacja jest okropna - bliska ci osoba, mimo obietnic, zawiodła twoje zaufanie i to jest oczywiście karygodne, podłe itd. Ale obojętnie od tego na twoim miejscu dla samej siebie zrobiłabym coś z tym.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • camel_3d 11.05.18, 18:55
    Sa mozliwosci leczenie fobii. Myslalas zeby skorzystac?
  • tt-tka 12.05.18, 18:55
    Fobia to lek nie do opanowania.
    Mialam szczurka, przesympatyczne zwiatko. Mam rowniez znajoma z fobia na gryzonie. Szczurek nawet w klatce powodowal, ze sztywniala i trzesla sie. Coz, gdy przychodzila, zwierzak wedrowal do drugiego pokoju.
  • reinadelafiesta 12.05.18, 20:17
    @tt-tka
    Z pewnością fobia jest to coś, co mocno utrudnia życie. Ja się boję latać, nie jest to może fobia, chociaż na kilka miesięcy przed planowanymi wakacjami, czy jakimś innym wyjazdem, jestem ciężko chora na samą myśl o locie. Psuje mi to całą radość z wyjazdów. Ale latam, choć odchorowuję.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tt-tka 12.05.18, 20:48
    No latasz (choc odchorowujesz), wiec widocznie jestes w stanie nad tym zapanowac. Nie wypowiadam sie, a juz na pewno nie kwestionuje cudzych fobii, od kiedy reanimowalam kolezanke z klaustrofobia, gdy nam sie drzwi w toalecie zatrzasnely (a toaleta sluzbowa, spora i z oknem). Przyjmuje do wiadomosci i staram sie swoje postepowanie dostosowac lub gdy to niemozliwe, ograniczyc kontakt.
  • jolanta4447 13.05.18, 01:01
    Ja akurat nie boję się wysokości, a nawet wręcz przeciwnie - latałam małą Cessną, na spadochronie, wspinałam się po klamrach w górach i na dźwigi w stoczni i w porcie, przechodziłam na zewnątrz (konieczność była) między balkonami na 11 piętrze, ale nie wyśmiewam ludzi, którzy tego się boją i nie każę im się leczyć.

    Inni (np. moja bratowa) boją się myszy czy pająków, a te, w przeciwieństwie do psów, nie mogą zrobić im krzywdy.

    Jeszcze inni za Chiny nie wypowiedzą się do kamery czy do większego audytorium, choćby mieli coś mądrego do powiedzenia.
    Ludzie są różni, ale chodzi o zrozumienie i brak wyśmiewania.

    Ech, pora zamknąć ten wątek, bo akurat u psiarzy nie znajdę zrozumienia.

    Nie będę się leczyć, umrę, jaka jestem - dobrowolnie nie odwiedzam posiadaczy psów, ale też nie życzę sobie, by cudzy pies mnie dotykał, obwąchiwał, obszczekiwał, ślinił, bo moje prawa są ważniejsze niż zwierzęcia, a w dodatku polskie przepisy prawne zakazują takich kontaktów w miejscach publicznych.

    Na koniec dodam, że jeszcze jako studentka, idąc ulicą z mamą, zostałyśmy napadnięte przez 2 wilczury, które wyskoczyły z posesji, gdy ich właścicielka wracała do swego domu. Ja z fobią obroniłam się, ale mamę pogryzły. Musiała brać zastrzyki w brzuch przeciw wściekliźnie, bo policja ustaliła, że tylko jeden z nich był szczepiony, a nie było wiadomo, który pogryzł.
    Właścicielka osobiście zarąbała siekierą nieszczepionego psa !!! i zakopała ciało w ogrodzie, a potem utrzymywała, że miała tylko jednego psa - tego ze szczepieniem. Tacy są NIEKTÓRZY właściciele psów.

    Musiałam poszukiwać w innych miastach specjalnej szczepionki na wściekliznę działającej po kilku dniach (policja długo ustalała, odkopywała, potem badania czaszki w sanepidzie itd., a czas upływał) i sprowadzać ją dla mamy, a zastrzyki były bardzo bolesne (lata '70)
    Fobia pogłębiła się.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • aqua48 13.05.18, 10:33
    jolanta4447 napisała:

    > Ech, pora zamknąć ten wątek, bo akurat u psiarzy nie znajdę zrozumienia.
    >
    > Nie będę się leczyć, umrę, jaka jestem - dobrowolnie nie odwiedzam posiadaczy p
    > sów, ale też nie życzę sobie, by cudzy pies mnie dotykał, obwąchiwał, obszczeki
    > wał, ślinił

    Ja akurat jestem zdeklarowaną psiarą i rozumiem Cię. Wychowany i ułożony pies nie ma prawa wskakiwać na ludzi, zaglądać im do talerzy, dotykać nosem, czy ślinić albo obszczekiwać bez potrzeby. I nie trzeba go specjalnie zamykać w przypadku wizyty gości. Wystarczy kazać mu leżeć.
    Ale mimo mojej miłości do psów spotkałam się nie tylko z niewychowanymi pupilami którzy "dawali całusa" na przywitanie gościom, ale też i z agresywnymi psami domowymi, których się po prostu bałam. Psy znam i wiem że to tylko zwierzęta, nie ludzie i ludzkie argumenty do nich nie trafiają, bo kierują się instynktami i nawykami. Pies nawet najłagodniejszy, może zawsze zaatakować gdy poczuje się zagrożony, gdy będzie miał poczucie, że ktoś narusza jego terytorium, lub stanowi zagrożenie dla "jego" domowników, lub gdy ma do czynienia z osobą poruszającą się (z powodu lęku, kalectwa, albo impulsywności) inaczej niż większość ludzi.


  • panna.ze.dworku 13.05.18, 17:07
    Twoje prawa - ok. Ale problem w tym, że podczas wizyty siostra NIE NARUSZYŁA twojego prawa. Żadnego!
    W Polsce (czego najwyraźniej nie wiesz!) przepisy dotyczące psów najczęściej ustala gmina i nie są jednorodna dla całego państwa. I tak np u mnie pies może być i bez smyczy i bez kagańca, o ile właściciel nad nim panuje, z wyłączeniem miejsc tłumnie odwiedzanych (kiedy obowiązuje ALBO smycz ALBO kaganiec) i z wyłączeniem psów z ras "agresywnych" (lista jest dostępna), w których przypadku obowiązuje i smycz i kaganiec. Z tego wynika, że twoje prawo nijak nie stoi w opozycji do tego, by mój pies biegał sobie bez smyczy - obok ciebie! I tak, nie miałabym najmniejszego zamiaru cię błagać o wybaczenie, gdyby mój pies mijając cię otarł się o ciebie barkiem, czy z ciekawości wyciągnął w twoją stronę nos i powąchał. Bo to JEGO prawo, i tak jak ty bronisz SWOICH praw - tak samo ja mam prawo bronić jego. Podkreślam - powąchał czy otarł. Nie obszczekiwał, skakał itd.
    Niestety dla ciebie - FOBIA nie jest normą. Normalniejsze jest raczej posiadanie psów, niż fobia. Więc to ty masz problem - i w związku z tym to ty powinnaś próbować go rozwiązać. Oczywiście - możesz za "rozwiązanie" uznać "wywalenie z życia" posiadaczy psów - wówczas chciałabym zobaczyć co byś zrobiła, gdyby twoja córka/syn poślubił hodowcę pasjonata... Co? Zerwiesz kontakty z dzieckiem? Czy zażądasz od niego rozwodu? A może od zięcia/synowej wywalenia pupili, bo wszak TY masz fobię i TWOJE fobie są ważniejsze od ICH pasji...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • annthonka 13.05.18, 17:31
    Jolanto, ja dodam jeszcze, że psy były, są i będą obecne w przestrzeni publicznej, co - jak widać - bardzo utrudnia Ci życie, wpływa na jej relacje z rodziną...
    Czy nie sensowniej byłoby ułatwić sobie życie próbując tę fobię leczyć zamiast ją pielęgnować, iść w zaparte i denerwować się, że cale otoczenie nie zamierza bezwarunkowo dostosować się do Ciebie?
  • ola5488 13.05.18, 23:12
    A ja choć bardzo lubię psy to uważam, że obcy pies nie ma prawa mnie obwąchiwać czy ocierać się bez mojej zgody. Przy czym te regulacje należą do właściciela psa-to jego obowiązek by tego dopilnować.
  • panna.ze.dworku 13.05.18, 23:51
    A ja uważam, że nie masz prawa na mnie patrzeć - i co z tego? Ano nic. Kompletnie nic. Jeśli pies przechodząc obok po prostu otrze się o ciebie - tak samo jak otarłby się przechodzący obok człowiek - to możesz sobie uważać do woli. Podkreślę - większość psów, o ile jest jakkolwiek wychowywana SAMA unika kontaktu z obcymi - tak jak i człowiek, o ile nie jest zboczonym "ocieraczem" - raczej się odsunie, zejdzie na trawnik itp. Ale nie zawsze się da. To samo z wąchaniem. Dla ciebie to może być potworną traumą, że pies pociągnął nosem, ale dla psa - to najnormalniejszy sposób poznania. I, o ile poza powąchaniem, nie robi nic, żadnych innych gestów w twoją stronę - to "uważając że nie mas prawa" - uważaj sobie na zdrowie.
    Żeby nie było podkreślę: moje psy nie zaczepiały obcych, ani psów, ani ludzi, rowerzystów, kominiarzy - nikogo. Gdy biegały bez smyczy - to JA pilnowałam, czy nie ma w okolicy nikogo - to nie był dla mnie czas na czytanie gazetki czy ploteczki przez telefon. Jeśli widziałam kogoś "na horyzoncie" - pies był zwoływany do nogi i brany na smycz. Nie dlatego, żeby był niekarny, czy żebym obawiała się jego agresji. A właśnie dlatego, że uważam iż ktoś obcy może nie życzyć sobie kontaktu z moim pupilem. I ma do tego prawo! I nie, nie uważam, żeby słusznym było z twojej strony np (zachowania autentyczne!): ŻĄDANIE abym zabrała psa na drugą stronę ulicy bo ty się boisz przejść obok (pies na smyczy, trzymany krótko przy nodze!), wymachiwanie w stronę mojego psa torebką, usiłowanie kopnięcia itp, krzyki, że szczuję cię psem i grożenie wezwaniem policji... Oraz wiele innych, równie kretyńskich.
    Rozumiem fobię. Zdaję sobie sprawę, że to jest lęk irracjonalny i bezpodstawny. I nie ma obowiązku leczenia. Ale... Wolność każdego kończy się tam, gdzie się zaczyna wolność innych! Jeśli czyjaś fobia zahacza o MOJĄ swobodę i ów ktoś usiłuje w związku z tym ograniczać MOJE prawa - to, sorry, ale to ten ktoś z fobią ma problem, nie ja! I, owszem, osoba z fobią może nie przyjmować zaproszenia od "psiarza", albo umawiać się z tymże tylko w miejscach, w których wiadomo iż psa nie będzie (lokal w mieście itp). Natomiast irracjonalnym jest oczekiwanie, że w domu w którym pies mieszka zamknie się go samego w jakimś pokoju bądź (co wątkodawczyni uznała z łaski za dopuszczalne!) ktoś z domowników, dla dogodzenia JEJ fobii i JEJ fanaberiom - odpuści sobie świąteczne śniadanie wielkanocne - bo ona sobie życzy, żeby pies na czas jej wizyty wyparował - wizyty, dodajmy, nie godzinnej, czy dwugodzinnej, a znacznie dłuższej! Na pytanie, czy gdybym zażądała analogicznego postępowania z jej trzyletnim dzieckiem - odpowiedzi brak. A behawioryści oceniają, że pies zwykle jest "na poziomie" emocjonalnym i poznawczym około trzylatka. Jak wytłumaczyć trzyletniemu dziecku, że w domu w którym mieszka coś się dzieje, a ono nie tylko nie może w tym uczestniczyć, ale jest "karnie" zamykane na długie godziny w odrębnym pomieszczeniu. Samo. Od czasu do czasu, autorka pozwała łaskawie, by ktoś do niego zajrzał. Humanitarne?

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • jolanta4447 14.05.18, 01:13
    @Panno

    Spokojnie.
    Ja już nie wypowiadam się o tym wątku od 24 godzin, a Ty dalej o mnie, chyba, że Ty odpowiadasz:

    ola5488
    annthonka
    bene_gesserit
    coelka
    dirk.gently
    aqua48,

    które pisały dzisiaj po mnie, to odnoś się do ich postów, często z odmiennymi zdaniami, bo one są ostatnie.

    "Natomiast irracjonalnym jest oczekiwanie, że w domu w którym pies mieszka zamknie się go samego w jakimś pokoju bądź (co wątkodawczyni uznała z łaski za dopuszczalne!) ktoś z domowników, dla dogodzenia JEJ fobii i JEJ fanaberiom ..."

    To już niegrzeczne. Czytałaś cały wątek? Nie było fanaberii, tylko wcześniejsze zapewnienia, więc nie przekręcaj, proszę.

    Poza tym, wątek jest o ogólnie pojętych fobiach, nie tylko o psach, a czytam większość postów o czworonogach.

    Ja zapytałam, dostałam odpowiedzi, zebrałam opinie i skończyłam z tym tematem.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • jolanta4447 14.05.18, 01:52
    @panna.ze.dworku

    Na koniec - to nie jest dyskusja o Twoim psie.

    Nie wątpię, że jest dobrze wychowany, a Ty nad nim panujesz.
    Podajesz dużo przykładów swojego wzorowego zachowania i tak być powinno, ale psy są różne i ich właściciele - też.

    Nie wszystkie opinie w tym wątku są zgodne z Twoją, nawet od osób bez fobii.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • bene_gesserit 14.05.18, 17:31

    Jeśli forum 'dobre obyczaje' masz w 'ulubionych forach', to z prawej strony masz zakładkę 'wątki' - tam się pojawiają te wątki, w których brałaś udział i w których ktoś coś napisał. Jeśli klikniesz w wątek, link przenosi cię do ostatniej wypowiedzi w wątku (niekoniecznie odpowiedzi na twoją wypowiedź, noi wypowiedzi 'ostatnich' może być więcej). Jeśli czytasz od najnowszego, nic dziwnego, że jesteś zdezorientowana, bo nie widzisz kontekstu odpowiedzi, nie wiesz, kto komu odpowiada it. Spróbuj czytać z drzewka.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • jolanta4447 14.05.18, 22:53
    Dziękuję za podpowiedź.
    Fakt - czytam od najnowszych, bo jest dużo wpisów i trzeba sporo przewijać.

    Zastosuję się do rady, bo może niesłusznie odniosłam się do postu, który nie był skierowany do mnie.
    Przepraszam.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • jolanta4447 14.05.18, 22:55
    Od teraz będę przewijać drzewko i może będę odpowiadać bardziej logicznie.
    Nauki nigdy za dużo. Dziękuję za uświadomienie wink

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • panna.ze.dworku 14.05.18, 06:55
    1. Wystarczy spojrzeć na drzewko, żeby widzieć, że odpowiadam nie Tobie a Ola5488. I to ona napisała "uważam, że obcy pies nie ma prawa mnie obwąchiwać czy ocierać się bez mojej zgody". No więc w związku z tym: ja uważam, że Ola nie ma prawa na mnie patrzeć. Dokładnie tak samo jak ona i dokładnie tak samo mogę sobie uważać.
    "Nie było fanaberii, tylko wcześniejsze zapewnienia" - napisałam już kilkakroć, że siostra popełniła piramidalną bzdurę zapewniając, że psa odizoluje. Natomiast nijak to nie zmienia ani tego, że to TY masz irracjonalny problem lękowy, ani tego, że TY powinnaś w związku z tym przewidywać możliwe konsekwencje, ani tez tego, że TY napisałaś, że jak już to ktoś z domowników powinien się wraz z psem odizolować od ciebie = nie zjeść świątecznego śniadania z rodziną, bo TY masz inną wizję...
    Od samego początku też podkreślałam, że KAŻDY, absolutnie każdy pies, niezależnie od wielkości i kształtów powinien być poddany szkoleniu. Wraz z właścicielem. I że obowiązkiem właściciela jest W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ zadbać, by jego pupil nie naruszał w żaden sposób prawa innych ludzi. Zrozum jednak, że dom twojej siostry to nie jest przestrzeń publiczna, a jak najbardziej miejsce prywatne. więc odwoływanie się do "naruszania PRAW" - jest nie na miejscu.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • aqua48 14.05.18, 09:19
    Wyobraźmy sobie, że siostra hoduje nie uroczego owczarka, tylko tarantule, czy inne tego duże włochate pająki z wieloma odnóżami, skądinąd miłe zwierzątka, zazwyczaj przesiadujące w terrariach, ale w domu siostry biegające swobodnie luzem. Obiecuje, że na czas wizyty nie będzie ich wypuszczać, ale z jakiegoś powodu uznała, że to jednak ograniczyłoby ich wolność, przyzwyczajenia, itp. I podczas obiadu gość nagle zauważa jednego pajączka wspinającego się po jego nodze, a drugiego zaglądającego do jego talerza, a trzeciego powiedzmy biegającego po ścianie obok. I nagle nabiera wątpliwości co znajdzie w rękawie płaszcza powieszonego w przedpokoju. Być może pupila siostry? Czy uznalibyście, że miał prawo poczuć się hmm.. nietęgo? I zerwać kontakty z siostrą? A gdyby to chodziło o węże, myszy lub szczury?
  • panna.ze.dworku 14.05.18, 09:44
    Proste: jeśli mam arachnofobię, wężofobię czy coś tam jeszcze - to NIE JADĘ do siostry, hodującej pająki, węże czy co tam jeszcze. Ja. Świadomie. Jeśli mam lęk wysokości - nie pcham się na koło widokowe. Jeśli mam inne lęki - staram się albo je pokonać, albo unikać tego co je wywołuje.
    Na marginesie - porównanie z gadami bądź tarantulami o tyle nie trafione, że te gatunki nijakiego przywiązania do człowieka nie wykazują. W przeciwieństwie do psa lub kota. Zamknięcie węży czy pająków w terrarium nijakiej krzywdy im nie czyni - mało tego dla ICH bezpieczeństwa nie powinny one mieć pełnej swobody w poruszaniu się po mieszaniu! W przeciwieństwie do psa lub kota.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • reinadelafiesta 14.05.18, 11:04
    @Panna.ze.dworku
    Może nie w wątku założycielskim, ale gdzieś później Jolanta pisze, że siostra jej obiecała brak kontaktu z psem. Skoro obiecała - powinna była słowa dotrzymać, bo danego słowa się dotrzymuje. Tu nie ma co dyskutować. Że obiecała głupio i bez sensu? Tak, ale to ona powinna była w tym momencie znaleźć takie wyjście, które byłoby dobre i dla Jolanty i dla psa. A niechby i sama konsekwentnie siedziała z pupilem w osobnym pokoju. To by ją oduczyło rzucać słowo na wiatr. To mówię ja, psiara od urodzenia, posiadająca dwa psy - członków rodziny, których potrzeby są równie ważne jak i reszty familii.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • panna.ze.dworku 14.05.18, 13:26
    A czy ja gdziekolwiek i choć raz napisałam, że siostra postąpiła słusznie i ok? Nie! wielokroć podkreślałam, że postąpiła idiotycznie. Natomiast nadal nie zmienia to faktu, iż to nie siostra ma fobię, a wątkodawczyni. I w czyim "interesie" leży zabezpieczenie się? No? Jednak nie w siostry chyba... Inną kwestią jest to, co później (nie w wątku startowym) pisze Jolanta: że jak ją pies mija, nawet nie zwracając na nią uwagi, to drętwieje i podnosi krzyk - sorry, ale to NIE JEST normalna reakcja - "Podobnie z psami [...] nawet spokojnie podchodzi, a ja zamieniam się w słup i wrzeszczę ile sił w płucach.". Nawet przy głębokiej fobii. I nie, fobia tego nie uzasadnia.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • parawany 14.05.18, 13:34
    panna.ze.dworku

    " I nie, fobia tego nie uzasadnia."

    Całkowicie się mylisz. Fobia to silne zaburzenie nerwicowe, które najczęściej ma objawy psychosomatyczne, takie jak przyśpieszenie akcji serca, szczękościsk, zawroty głowy, wzrost ciśnienia, omdlenia, drętwienie kończyn a nawet zatrzymanie akcji serca. Fobia to nie fanaberia jak sądzisz, tylko choroba.



  • bene_gesserit 14.05.18, 17:43
    Otoż to.
    Fobia może wywołać atak paniki (te właśnie objawy opisuje Jolanta), niekiedy skrajne. Są fobicy (np. z fobią społeczną, lękiem otwartej przestrzeni), których fobia sprawia, że urządzają sobie pod nią całe życie (czyli np nie wychodzą z domu przez całe życie). To jest choroba, niekiedy ultrapoważna.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • panna.ze.dworku 14.05.18, 23:07
    Choroby się leczy. A Jolanta NIE CHCE się leczyć. Może lubi ta swoją fobię - nie wiem. Ale wiem, że i tak, nawet i pomimo zrozumienia, że ona "tak ma" nijak to nie zmienia mojego stosunku - i tak, gdyby mój pies biegnąc OBOK niej, nie zaczepiając, nie warcząc, nie szczekając, po prostu przebiegając obok został przez nią zaatakowany (gazem czy w inny sposób) to bym na durne babsko wezwała policję i miałaby się z pyszna razem ze swoją nie leczoną fobią. Bo jej fobia nijak nie usprawiedliwia ataków czy agresji. Na "wrzaski bez opamiętania" zapewne i ja i mój pies popatrzylibyśmy tylko jak na głupią i oddalilibyśmy się w swoim kierunku.
    I owszem, WIEM, że fobia to choroba. ale jeśli ktoś choroby nie chce leczyć, za to oczekuje, że całe społeczeństwo będzie "honorować" jego objawy chorobowe - to już JEST fanaberia. Znam osobę z silnym lękiem przestrzeni. I owszem, nie wyjdzie na balkon powyżej pierwszego piętra, źle się czuje na tarasach widokowych itp. Ale nie oczekuje, że np jej brat, mieszkający na 9 piętrze przeprowadzi się, albo zamuruje okna. Ani nawet nie oczekuje, że je ciasno i szczelnie zasłoni na czas wizyty!

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • positronium 14.05.18, 23:19
    panna.ze.dworku napisała:

    > Choroby się leczy. A Jolanta NIE CHCE się leczyć. [...], gdyby mój pies biegnąc OBOK niej, nie za
    > czepiając, nie warcząc, nie szczekając, po prostu przebiegając obok został prze
    > z nią zaatakowany (gazem czy w inny sposób) to bym na durne babsko wezwała poli
    > cję i miałaby się z pyszna razem ze swoją nie leczoną fobią.

    Szczerze mówiąc Panno, spodziewałam się po Tobie wyższego poziomu debaty niż wyzwanie innych per "durne babsko."
    To czy inni użytkownicy forum leczą się czy też nie na jakiekolwiek schorzenia to niczyja sprawa poza nimi samymi. Roztrząsamy tutaj na przykładach problemy zachowań wobec różnych ludzi i w różnych okolicznościach. Postaraj się pamiętać, że Twoja opinia na temat problemu jest jak najbardziej mile widziana, obrażanie innych jednak nie.
  • panna.ze.dworku 15.05.18, 00:13
    Sorry, Positronium, ale ktoś, kto BEZ POWODU atakuje zwierzę, tylko dlatego, że ośmieliło się przejść obok - nie jest normalny. Niezależnie od fobii - agresja budzi agresję.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • bene_gesserit 14.05.18, 23:33
    Pomijam formę, bo to już zostało skomentowane.

    Do rzeczy: przeinaczasz fakty - Jolanta nie oczekiwała niemożliwego. Poskarżyła się, że siostra nie dotrzymała tego, co jej obiecała. Złamała słowo, skłamała. A ty dyskutujesz z czymś, o czym nie pisała, mianowicie o tym, co nazywasz 'fanaberią'.

    Po drugie - radziłabym jednak zapoznać się jakoś lepiej z tematem - _przed_ wypowiadaniem się.
    Terapia jest oparta na dowolności i woli. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach zmierzyć z terapią, to tego po prostu nie zrobi i ma do tego prawo. Wszelkie domysły nt 'lubienia fobii' są po prostu, no cóż - podłe.

    --
    cute but psycho. things even out
  • jolanta4447 15.05.18, 02:39
    @panna.ze.dworku

    "i tak, gdyby mój pies biegnąc OBOK niej, nie zaczepiając, nie warcząc, nie szczekając, po prostu przebiegając obok został przez nią zaatakowany (gazem czy w inny sposób) to bym na durne babsko wezwała policję i miałaby się z pyszna razem ze swoją nie leczoną fobią. Bo jej fobia nijak nie usprawiedliwia ataków czy agresji."

    Przeginasz.

    Ja NIE ATAKUJĘ GRZECZNIE BIEGNĄCEGO PSA W KAGAŃCU LUB NA SMYCZY - pod kontrolą właściciela, TYLKO ON MNIE, BIEGNĄC LUZEM BEZ KAGAŃCA NA MNIE ZE SZCZEKANIEM CZY GROŹNYM WARCZENIEM.

    Gaz jest do obrony, a nie do ataku.

    Cudzy pies nie ma prawa pędzić na mnie z warczeniem i ujadaniem. Powinien być na smyczy lub w kagańcu. Może mnie pogryźć czy zniszczyć ubranie, nie mówiąc o stresie, który też może różnie się skończyć.

    Jeśli nie słucha nawoływań właściciela, który widzi, co się dzieje, to mam prawo się bronić i jeszcze wytoczyć mu sprawę, że nie był na smyczy i ugryzł mnie, pobrudził, podarł ubranie lub choćby przestraszył i spowodował szok.

    U mnie na działkach były już 3 wygrane sprawy sądowe przez poszkodowanych przez psy (nawet przez jamniki) i dlatego noszę w kieszeni pojemnik z gazem.

    Sama psów nie atakuję i nie traktuję ich gazem, tylko bronię się w razie ataku.

    Jeszcze raz przypominam o wielu tragediach ludzi, w tym małych dzieci, bo pies bez kontroli pogryzł lub zabił.

    Nie każdy jest taki wzorowy jak Ty.
    Dlaczego odnosisz tę dyskusję do siebie? Przecież nikt Cię nie atakuje. Nie słyszałaś o innych przypadkach?


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • panna.ze.dworku 15.05.18, 09:15
    A ty czytasz co piszesz? Bo sama napisałaś, że jeśli pies przebiega obok ciebie to "sztywniejesz i wrzeszczysz". Bo PRZEBIEGŁ OBOK. Nie że biegł na ciebie, w twoją stronę, warczał, szczekał, rzucał się. Biegł.
    Zaskoczę cię. Twoja fobia ma się nijak do prawa. W mojej gminie pies może przebywać bez smyczy i kagańca poza miejscami tłumnie odwiedzanymi, o ile pozostaje pod kontrolą właściciela. Działki nie są miejscami tłumnie odwiedzanymi. Więc o ile zgodzę się w pełni (co zresztą pisałam!), że "Cudzy pies nie ma prawa pędzić na mnie z warczeniem i ujadaniem" - o tyle nie masz racji, że "Powinien być na smyczy lub w kagańcu". Bo zgodnie z prawem - nie musi. I jeśli idzie spokojnie przy nodze właściciela, nawet bez smyczy i bez kagańca - to nic ci do tego.
    Tragedie się zdarzają, niezależnie od psów. Przypomnę o licznych wypadkach samochodowych = nie wsiadajmy do samochodów i zabrońmy innym z nich korzystania?

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • znana.jako.ggigus 15.05.18, 09:26
    Fobia jest irracjonalna.
    Umiem plywac, a mimo to dostaje ataku paniki w glebokiej wodzie.
    Krzycze, kiedy pajak idzie w moja strone, co odbieram jako atak. A przeciez wiem, ze pajak mnie nie zabije.

    panna.ze.dworku napisała:

    > A ty czytasz co piszesz?> Zaskoczę cię. Twoja fobia ma się nijak do prawa.



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bene_gesserit 14.05.18, 17:38
    Jolanta się zabezpieczyła - poprosiła siostrę, żeby na czas wizyty pies był z dala od niej. Siostra się zgodziła.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • bene_gesserit 14.05.18, 17:37
    panna.ze.dworku napisała:

    > Proste: jeśli mam arachnofobię, wężofobię czy coś tam jeszcze - to NIE JADĘ do
    > siostry, hodującej pająki, węże czy co tam jeszcze. Ja. Świadomie. Jeśli mam lę
    > k wysokości - nie pcham się na koło widokowe. Jeśli mam inne lęki - staram się
    > albo je pokonać, albo unikać tego co je wywołuje.

    Porównanie do lęku wysokości czy przestrzeni nieuprawnione. Spotkanie z siostrą to odwiedziny u osoby bliskiej i kochanej. Widok z 10 piętra to widok z 10 piętra.

    Przecież siostra-psiara zamiast łamać dane słowo mogła kompromis (pies biega po części domu albo po ogrodzie, pająki chwilowo są zamknięte w jednym tylko pokoju, a węże/szczury/karaluchy amerykańskie przez parę godzin wizyty mogą buszować tylko po zapasowej łazience na strychu). W dodatku właścicielka zwierząt może ich co jakiś czas doglądać i koić ich tęsknotę. Żeby to robić nie trzeba ich wpuszczać tam, gdzie siedzi siostra z fobią. Wilk syty i owca cała.


    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • reinadelafiesta 14.05.18, 18:01
    @Bene_gesserit
    Myślę nawet, że można by było nawet psa na jakąś dłuższą smycz wziąć, żeby był kompromis: pies byłby z ludźmi, Jolanta by się nie bała, że ją pogryzie, skoczy itd. Nie wiem, jak się chce, to można coś wymyśleć. Ale ludzie rzeczywiście chyba nie rozumieją, że fobia jest dużym problemem i to nie fanaberia.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aqua48 14.05.18, 18:15
    bene_gesserit napisała:

    > Porównanie do lęku wysokości czy przestrzeni nieuprawnione. Spotkanie z siostrą
    > to odwiedziny u osoby bliskiej i kochanej. Widok z 10 piętra to widok z 10 pię
    > tra.

    Uprawnione, jak najbardziej. Gdyby siostra mieszkała na 10 piętrze i wiedząc o fobii obiecała urządzić imprezę w domu, a po przybyciu na miejsce okazałoby się, że posiłek jest na tarasie?
    No, ja bym w tej sytuacji zrobiła w tył zwrot od razu i też poczułabym się zlekceważona.
  • panna.ze.dworku 14.05.18, 23:16
    Siostra - psiara w sposób kompletnie idiotyczny w ogóle to słowo dała - bo realnie, w domu, w którym jest dużo ludzi NIE DA SIĘ zamknąć psa, nawykłego do swobody w jednym pomieszczeniu. Branie na smycz psa domowego na czas WIELOGODZINNEJ rodzinnej wizyty to sadyzm. Sama się przywiąż na wiele godzin do nogi od stołu i posiedź, zobaczymy czy ci się spodoba? Nie? Ciekawe dlaczego?
    Jolanta wiedząc iż siostra ma psa i wiedząc o swojej potężnej reakcji na w ogóle obecność zwierzęcia ("wystarczy, że pies przechodzi obok a ona drętwieje, albo wrzeszczy ile sił w płucach!) - nie powinna była w ogóle dyskutować zaproszenia. Co jest niezrozumiałego? Mam uczulenie na ptaki, wiem, że Kasia ma kanarka = nie oczekuję, że Kasia na czas mojej wizyty pozbędzie się pupila. Mam lęk przestrzeni = nie przyjmę zaproszenia do Magdy i Przemka, którzy mają przeszklony apartament na 23 piętrze. I tak dalej. Ja, jako osoba mająca fobię staram się zminimalizować swoje wystawienie na czynnik stresogenny. I nie, nie przyjmuję do wiadomości, że Magda z Przemkiem zasłonią okna. Bo mogą pozostać zasłonięte, a może akurat ich dziecko zacznie odsłaniać itd...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • bene_gesserit 14.05.18, 23:34
    Straciłam ochotę na dyskusję z tobą. Adieu.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • panna.ze.dworku 15.05.18, 00:14
    Czyżby brak argumentów?

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • bene_gesserit 15.05.18, 21:45
    O rany, jaka tania prowokacja ;D


    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • jolanta4447 15.05.18, 03:47
    @panna.ze.dworku

    W ogóle nie czytasz ze zrozumieniem czy nie chcesz zrozumieć?
    Nie mówimy o Twoim wychowanym psie, tylko o jakimś tam obcym dla mnie wilczurze.

    Przed przyjazdem była długa dyskusja telefoniczna i mailowa o fobii przed psem i odmowa przyjęcia zaproszenia (z resztą wizyta raz na 10 lat, bo i daleko i siostra bardzo mało rodzinna).

    Rozumiem, że ona ma prawo mieć psa, a ja mam prawo ich unikać. Wolałam zrezygnować z wizyty. Tu chyba miałam rację licząc się ze swoją fobią?

    Siostra zapewniła, że kontaktu z psem nie będzie - wielki dom i wielki ogród.
    Uzgodnienia zostały złamane, bo siostra uznała, że JA jednak jestem mniej ważna niż jej wielki pies, który może zaglądać do talerzy gości w pokoju śniadaniowym i innych sypialnych.

    To, że nie gryzł i nie atakował, to plus, ale sztywność i stres jednak powodował. Nie mogę zeznać, że był agresywny, ale jednak był tuż obok i wpychał pysk na stół.

    "Siostra - psiara w sposób kompletnie idiotyczny w ogóle to słowo dała - bo realnie, w domu, w którym jest dużo ludzi NIE DA SIĘ zamknąć psa, nawykłego do swobody w jednym pomieszczeniu."

    To jej problem, a że to sposób idiotyczny lub głupie życzeniowe myślenie dała słowo - to jej wina - albo nie zna się na psach albo ma w nosie rodzinę i uzgodnienia (skoro się podjęła i obiecała), co zrobi ze swoim psem - będzie przebywał na innym piętrze, w ogrodzie czy u znajomych - jej decyzja. Ja zaznaczyłam wcześniej moje obawy, a ona je zaakceptowała, przyjęła i potem złamała.

    Ja jej nie wymyślałam tych sposobów i rozwiązań i niczego nie żądałam, poza brakiem kontaktów z psem - jakkolwiek by to rozwiązała.
    Psa nie miało być w kontakcie, tym bardziej przy świątecznym stole.
    Spodziewałam się, że dotrzyma słowa. Zna swoje warunki mieszkaniowe i możliwości.

    To, że "w sposób kompletnie idiotyczny w ogóle to słowo dała" to nie moja wina i nie mój problem - jest dorosła, ma psa i dała słowo. Zepsuła święta przez swoją bezmyślność lub lekceważenie siostry, mimo ustaleń i o tym mówimy.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 15.05.18, 22:51
    @Jolanta
    No i sama najtrafniej podsumowałaś.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • jolanta4447 15.05.18, 23:17
    @Jolanta
    No i sama najtrafniej podsumowałaś.

    Nie rozumiem.
    Popierasz czy jesteś przeciw?

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 16.05.18, 01:22
    @Jolanta
    Od poczatku przecież pisałam, że siostra nie powinna składać takich obietnic, ale jeśli złożyła, to powinna była słowa dotrzymać i jej w tym głowa, jak. Ty ładnie to wszystko posumowałaś. Więc owszem, popieram.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • jolanta4447 16.05.18, 01:34
    Dzięki.
    Tyle różnych opinii ...

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • basia_styk 16.05.18, 11:11
    Ja w ogóle nie rozumiem większości tej dyskusji. Zapraszam gościa po to, by miło spędzić czas, czyli mam ochotę gościem się zająć, porozmawiać, generalnie zadbać o to, by gość dobrze się czuł. Ostatnie cztery słowa to podstawowy wymóg sv. W tej sytuacji robienie czegoś na przekór gościowi jest po prostu niegrzeczne. Mogę Ci tylko współczuć źle wychowanej i wybitnie nieempatycznej siostry.
  • ola5488 16.05.18, 20:12
    Trafne podsumowanie.
  • jolanta4447 14.05.18, 23:05
    "@jolanta4447 14.05.18, 22:55
    Od teraz będę przewijać drzewko i może będę odpowiadać bardziej logicznie.
    Nauki nigdy za dużo. Dziękuję za uświadomienie wink"

    Zrozumiałam Panno.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • ola5488 14.05.18, 21:45
    Ależ ja nie oczekuję od psa, aby wyzbył się swojej natury zwierzęcia wink Ja oczekuję od właściciela, aby zapewnił to, że obcy pies bez mojej zgody nie będzie się o mnie ocierał, obwąchiwał ani wskakiwał na kolana. I to jest obowiązek właściciela psa. I to miałam na myśli pisząc, że ,,pies nie ma prawa..." = właściciel nie ma prawa na to pozwolić.
  • bene_gesserit 14.05.18, 23:35
    ...zwłaszcza jeśli obiecał.
    Bo jeśli nie obiecał, a wręcz uprzedził: 'zamkniemy Azorka na pól godziny, a potem go wypuścimy', to mówimy o zupełnie innej sytuacji.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • camel_3d 12.05.18, 22:43
    tt-tka napisała:

    > Fobia to lek nie do opanowania.

    samemu nie, ale fobie mozna leczyc i nauczyc si enad nimi panowac.
  • nchyb 16.05.18, 14:20
    camel_3d napisał:

    > fobie mozna leczyc i nauczyc si enad nimi panowac.

    Ach, żeby to życie býło takie proste. Ale to nie bajka gdzie wszyscy zyli dlugo i szczęśliwie bez fobii i lęków.

    Zmartwię Cìę Camel. Nie wszystko da się wyleczyć.
    Fobie można probować leczyc i próbować nauczyć się nad nimi panować. Ale pewnosci, że próby zakończą się powodzeniem - brak!
  • znana.jako.ggigus 16.05.18, 21:34
    Ano nie. Okazuje się, że każdy człowiek ma przez mózg zaprogramowane 30 minut i to dokładnie, aby oswoić się z fobią. Problem w tym, że przez ataki paniki uciekamy od obiektu fobii i mózg dzieli te 30 min. z dokładnością na ułamki sekund dokładnie.
    Dlaczego 30 min? Nie wiadomo. W każdym razie u każdego tyle samo czasu.
    Opiwiadał mi o tym kolega-psycholog, specjalista od fobii.
    Np takich ludzi jak ja z lękiem przed głęboką wodą wrzuca się do basenu w towarzystwie ratownika-psychologa i po 30 min. wychodzi inny człowiek.
    Mój opis nie jest oczywiście przymusem leczenia fobii, jest opisem mośliwej terapii.

    nchyb napisała:
    Nie wszystko da się wyleczyć.
    > Fobie można probować leczyc i próbować nauczyć się nad nimi panować. Ale pewnos
    > ci, że próby zakończą się powodzeniem - brak!




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bene_gesserit 17.05.18, 19:48
    Hehehe. Oglądałam bardzo interesujący dokument odcinkowy o leczeniu z fobii. To, co opisujesz, było tam nazwane 'niemiecką terapią', która zakładała przemoc - czyli właśnie wrzucanie do basenu albo zmuszanie kogoś do wchodzenia coraz wyżej. Dość kontrowersyjne. Podobno skuteczne, ale co z tego.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka