Dodaj do ulubionych

Niechciany gość

28.04.18, 09:02
Tuż przed ślubem narzeczona pechowo łamie ząb. Z opresji ratuje ją ( odpłatnie) daleka znajoma matki, pani stomatolog lat ok.50, którą dziewczyna zna, ale to absolutnie nikt bliski. Od słowa do słowa, wychodzi na jaw skąd taki pośpiech, że ślub za dwa dni, a gdzie, o której, jaka suknia, ot grzecznościowa rozmowa. I nagle tekst: "to ja oczywiście przyjdę". Skonfundowana panna młoda wydusza z siebie, że ślub bez pompy będzie, tylko najbliższa rodzina. Do pani doktor najwyraźniej
nie trafia sugestia i rzeczywiście przychodzi z kwiatami do kościoła, gdzie oprócz samych młodych, świadków, rodziców i dwójki rodzeństwa nikogo więcej nie zastaje ( ślub bez mszy). Podczas składania życzeń zmieszana dentystka dusi z siebie, że ona nie sądziła, że to rzeczywiście tak małe grono będzie, choć przecież uprzedzona była i ani jednym słowem nie została zachęcona do przyjścia. To co? Nie bawić się w uprzejmość? Jak dobitniej powiedzieć? Jeśli delikatnie nie dociera, do kościoła przecież każdy przyjść może, ale obcej kobiety na cichym ślubie się mieć nie chce? Wprost: proszę nie przychodzić?
Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
Obserwuj wątek
    • alexxa6 Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:15
      Jak ludzie na takie pomysły wpadają jest dla mnie zagadką.wink. W takiej sytuacji, gdy pani już z kwiatami w kościele jest, zostaje tylko przyjąć gratulacje i kwiaty, podziękować i zignorować osobę całkowicie.
      • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:25
        @Alexxa
        Tak się stało oczywiście. A ludzie - niby wkształceni, dobrze wychowani - na takie pomysły wpadają, zdarzenie jest stu procentach prawdziwe, znane z autopsji.

        --
        Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
    • heniek.8 Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:22
      od razu widać że amatorka, chciała to trzymać dla siebie, nie trzeba było paplać
      ze złamanym zębem trzeba coś zrobić niezależnie czy ślub czy nie, więc po co to było?

      no i faktycznie, została poddana strasznym katuszom - musiała przez 10 sek. wysłuchać życzeń od dentystki,
      założę się że do dzisiaj się z tego nie otrząsnęła
      • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:30
        @Heniek
        I na pamiątkowym zdjęciu sprzed kościoła mieć dentystkę. Czy może powiedzieć jej, żeby się odsunęła?
        A narzeczona rzeczywiście amatorka, to był jej pierwszy ślub. Przy dwudziestym pewnie będzie miała więcej wprawy.

        --
        Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
        • heniek.8 Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:46
          te przykłady są wymyślane żeby rozbujać młode forum, ale to ciekawe - z jednej strony dentystka jest "zmieszana"
          (Podczas składania życzeń zmieszana dentystka dusi z siebie, że ona nie sądziła, że to rzeczywiście tak małe grono będzie)
          ale jak młodzi stają do zdjęcia to ona się przysuwa?

          a co by było gdybym ja tam przyszedł i stał pod kościołem? wolno mi? młodzi chcą mieć zdjęcie beze mnie więc mogą mi powiedzieć "heniek odsuń się" a ja powiem "nie mam zamiaru" i co wtedy zrobią, będą mieć zdjęcie ze mną (nie polecam smile
          • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:55
            @Heniek
            Możesz wierzyć lub nie, historia jest prawdziwa. Panna młoda do dzisiaj ma zrobioną wtedy koronkę.
            Co by było? Nie wiem, nigdy takiego chama nie spotkałam.



            --
            Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
            • heniek.8 Re: Niechciany gość 28.04.18, 10:05
              reinadelafiesta napisała:

              > Co by było? Nie wiem, nigdy takiego chama nie spotkałam.

              dlaczego chama? popatrzmy na uczestników:
              osoba 1 chce mieć zdjęcie i chce żeby osoba 2 się odsunęła
              osoba 2 stoi sobie spokojnie i ma do tego prawo

              teraz mi wyjaśnij - na mocy jakiej reguły twierdzisz że prawo osoby 1 jest ważniejsze niż prawo osoby 2?
              żeby uważać że osoba 2 jest chamem? a może rozstawianie innych osób uznamy za chamstwo? albo ok - osoba2 się przesunie, ale niech osoba 1 za to uczciwie zapłaci
              • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 13:19
                @Heniek
                Wystarczy żeby osoba numer 2 się nie przysuwała. Przecież nie sądzisz chyba, że weselnicy wokół jakiegoś obcego faceta się ustawią w kólko, w celu upamiętnienia ślubu?

                --
                Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
    • baba67 Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:22
      Pani chciała dobrze, chciała być uprzejma, bo na ogół ludzie lubią mieć dużo ludzi na ślubie. Myślę że można powiedzieć -nie wiem czy się pani będzie dobrze czuła, na ślubie będą ...,...,..., w sumie 10 osób . Pani po prostu nie zrozumiała jak bardzo kameralny ten ślub, bo dla wielu osób najbliższa rodzina to potrafi być 60 osób.

      --
      Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
      • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:41
        @Baba
        Pewnie dziewczynie wydawało się, że jak mówi, że ślub cichy, tylko rodzina, no to sygnał jasny. Do głowy jej nie przyszło, że de facto kompletnie obca kobieta będzie się w niedzielę wieczór fatygować 30 km by być na cudzym ślubie. Niezależnie, jak ślub kameralny, dentystka rodziną nie była.

        --
        Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
        • baba67 Re: Niechciany gość 28.04.18, 12:52
          No tak ale mamy kulturę certolenia się. Dentystka odczytała info o rodzinie w tym duchu"ależ naprawdę nie trzeba, ". Moja teoria jest taka (tylko bożbroń żadna krytyka) że ktoś komu pasuje aż tak kameralny ślub to nie jest towarzyska osoba która na skutek kontaktów z różnymi ludźmi ma doświadczenie co do kogo dociera.

          --
          Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
          • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 13:35
            @Baba
            Różne Babo mogą być powody cichego ślubu, nie tylko nietowarzyskość. W tym wypadku chodziło o żałobę jednej z osób, która jednak zapytana o ew. przełożenie ślubu, sprzeciwiła sìę, mówiąc że jest czas pogrzebów i jest czas wesel. Więc ślub był, ale młodzi zrezygnowali z oprawy. Ale masz rację, narzeczona młoda, pewnie dentystka ją zaskoczyła i nie dość dobitnie i asertywnie zareagowała.

            --
            Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
            • baba67 Re: Niechciany gość 28.04.18, 14:07
              To taka teoria tylko była, jedna z wielu. W tym konkretnym wypadku można było tez wspomnieć o żałobie prócz dokładnej liczby osób-obrazek by się złożył pani do kupy raz dwa.

              --
              Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
              • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 14:23
                @Baba
                Pewnie tak, ale czy nie prościej byłoby, żeby ludzie trochę wyczucia mieli? A nie, że czasem trzeba im kawę na ławę, bo inaczej nie dociera... Zero taktu☹

                --
                Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
                • baba67 Re: Niechciany gość 28.04.18, 14:31
                  No pewnie że prościej, jakby to cudownie było gdybyśmy się w jednym duchu wychowywali niezależnie od wieku. Ale tak nie jest. Dentystka wychowana w duchu certolenia -wiem o co chodzi bo jestem z tego pokolenia choć sama nie znoszę i zwalczam. Panna młoda -w duchu komunikacji wprost co mi się w nowych czasach szalenie podoba. Do ludzi wychowanych w kulturze certolenia się trzeba mówić dużymi literami DZIEWIĘĆ OSÓB Z KSIĘDZEM, ŻAŁOBA. Nie zawsze jesteśmy winni temu jak nas wychowano.

                  --
                  Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
                • asia.sthm Re: Niechciany gość 28.04.18, 14:38
                  > inaczej nie dociera... Zero taktu☹

                  A czy jestes pewna ze panna mloda tej dentystki w porywie wdziecznosci nie zaprosila a tylko rodzinie podala wersje siebie "uniewinniajac"?
                  Czy jakis swiadek w tym gabinecie byl?
                  Czy owa panna mloda twardo odmawiajac nie bala sie konsekwencji ---> z dentystami nie warto zadzierac.
                  Dentyscie reperujacemu zab na dwa dni przed slubem najlepiej nieba przychylic.
                  Najlatwiej pozniej ponarzekac na niewychowanych ludzi, na ich podle intencje, na brak taktu czy wyczucia.
                  Cala historia urosla do jakiegos mitu rodzinnego: dentystka wybawia z opresji a nastepnie nie zaproszona wpycha sie na slub. Slyszeliscie ludzie o czyms takim? Nie? to posluchajcie

                  PS. Nie to zebym ja dentysow tak strasznie kochala, ale to tez ludzie big_grin

                  --
                  - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
                  • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 15:04
                    @Asia.sthm
                    Jestem absolutnie, na bank pewna, że jej nie zaprosiła. Dentystka odwaliła kawał dobrej roboty, ale na wdzięczności i zapłacie w pieniądzu zobowiązania wobec niej się kończyły. Narzeczonej do głowy by nie przyszło zapraszać na ślub - podczas żałoby, gdy tylko absolutnie najbliższa rodzina ma być, a nawet ze względu na ograniczenia gości brat pana młodego wystąpił w podwójnej roli ( świadka) - dalekiej znajomej matki ( panie nawet po imieniu nawet nie były), starszej od siebie o przynajmniej 30 lat, którą raz w życiu wtedy widziała. Znieczulenie może działało, ale bez przesady, nie zamroczyło jej aż tak☺
                    Z całej tej historii najbardziej mnie interesowało, co Wy sądzicie: narzeczona powinna była odmawiać do skutku, aż kobieta zrozumie, czy odpuścić i liczyć na to, że to tylko takie obiecanki, że tamta wpadnie do kościoła?


                    --
                    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
                    • asia.sthm Re: Niechciany gość 28.04.18, 15:17
                      No toz to ja uwazam ze od narzeczonej nie nie mozna bylo wymagac aby twardo odmawiala do gwarantowanego skutku. Toz to nieludzkie big_grin .
                      Czegos takiego nie mozna wymagac od czlowieka na fotelu dentystycznym, w sytuacji ciezkiej jako takiej i pod ciezkim znieczuleniem.
                      Zapomniec i nie rozkminiac chwili slabosci.
                      Jednakowoz zwalanie calej winy na brak taktu dentystki nie jest w dobrym tonie. Na uroczysty obiad w koncu sie nie wepchnela, nalezy patrzec pozytywnie na caly ten incydent. Koronka nadal sie trzyma, czyz nie?

                      --
                      Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
                    • baba67 Re: Niechciany gość 28.04.18, 15:18
                      Powinna powiedzieć wyraźnie o co chodzi.Dla mnie tu zresztą nie ma winnych -dentystkę wychowano inaczej, pannę młoda inaczej , gdyby tam przypadkiem była matka do żadnego nieporozumienia by nie doszło. Takiego jak to Czech w Polsce się o czerstwe pieczywo dopytuje. Zrozumiany w połowie.


                      --
                      Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
                    • aqua48 Re: Niechciany gość 29.04.18, 10:36
                      reinadelafiesta napisała:

                      > Z całej tej historii najbardziej mnie interesowało, co Wy sądzicie: narzeczona
                      > powinna była odmawiać do skutku, aż kobieta zrozumie, czy odpuścić

                      Nie powinna była przede wszystkim podawać miejsca, ani godziny uroczystości. Wówczas problem rozwiązałby się sam...No chyba że dentystka dorabia po godzinach w wywiadzie smile
                      • positronium Re: Niechciany gość 29.04.18, 10:44
                        aqua48 napisała:

                        > .No chyba że dentystka dorabia po godzinach
                        > w wywiadzie smile
                        Nie od dziś wiadomo, że zakłady stomatologiczne i fryzjerskie to krwioobieg informacji płynących przez małe społeczności. wink
                    • matylda1001 Re: Niechciany gość 07.05.18, 00:36
                      reinadelafiesta napisała:

                      >pani stomatolog lat ok.50, którą dziewczyna zna, ale to absolutnie nikt bliski<

                      a kilkanascie postów nizej:

                      >starszej od siebie o przynajmniej 30 lat, którą raz w życiu wtedy widziała. <

                      No to jak w końcu było, w którym zdaniu sie pomyliłaś? smile
                    • summerland Re: Niechciany gość 11.05.18, 02:22
                      Ale przeciez nic sie nie stalo, dentystka przyszla na slub, zlozyla zyczenia, podarowala kwiaty. To nawet mile z jej strony. Przeciez chyba nie liczyla, ze bedzie na przyjeciu, jezeli nie zostala zaproszona na owe. Kiedys na sluby koscielne przychodzily nawet osoby nie znajace mlodych, po prostu zeby zobaczyc taka uroczystosc. Absolutnie nie wypadalo pannie mlodej odmawiac przyjscia na slub dentystce.
                      • jolanta4447 Re: Niechciany gość 11.05.18, 03:10
                        @summerland

                        Tak też pisałam dużo wcześniej w tym wątku.
                        Zrobiła im przykrość, wpraszała się na obiad, zaszkodziła?
                        Dziwne podejście - ktoś bezinteresownie składa im życzenia, a oni są oburzeni?

                        --
                        Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
                  • positronium Re: Niechciany gość 28.04.18, 15:18
                    asia.sthm napisała:

                    > Czy jakis swiadek w tym gabinecie byl?
                    > Czy owa panna mloda twardo odmawiajac nie bala sie konsekwencji ---> z d
                    > entystami nie warto zadzierac.

                    Oho, stomatologiczna "la famiglia" czychała pewnie w kącie...

                    No weź Asiu, po co aż tak fantazjować? Panie się nie dogadały, jedna zrozumiała za dużo, a ty robisz do tego mitologię. Jeśli panna młoda nie zapraszała, tylko wspomniała o ślubie - który tajemnicą nie był - to nietrudno uwierzyć, że ktoś śluby lubiący sobie pomyślał, że może wpaść (może w ramach podziękowania za szybko wykonaną usługę?). Nieporozumienie i tyle.
                    • asia.sthm Re: Niechciany gość 29.04.18, 10:47
                      positronium napisała:

                      > asia.sthm napisała:
                      >
                      > > Czy jakis swiadek w tym gabinecie byl?
                      > > Czy owa panna mloda twardo odmawiajac nie bala sie konsekwencji ---
                      > > z dentystami nie warto zadzierac.

                      > Oho, stomatologiczna "la famiglia" czychała pewnie w kącie...

                      Nic nie rozumiesz - zadna "la famiglia" tylko przedpotopowe wiertlo oraz lekko sina koronka plus dajmy na to niedotrzymanie terminu. Moje fantazje ida w innym kierunku niz Ojciec Chrzestny. Dentysci dysponuja subtelniejszymi metodami wywolywania nacisku.

                      > No weź Asiu, po co aż tak fantazjować?

                      Niestety, fantazja czesto sama cwaluje jesli czlowiek ma dobra wyobraznie i bogate doswiadczenia. Pozwol mi na troche rozrywki.


                      > Panie się nie dogadały, jedna zrozumiała
                      > za dużo, a ty robisz do tego mitologię. Jeśli panna młoda nie zapraszała, tylk
                      > o wspomniała o ślubie - który tajemnicą nie był - to nietrudno uwierzyć, że kto
                      > ś śluby lubiący sobie pomyślał, że może wpaść (może w ramach podziękowania za s
                      > zybko wykonaną usługę?). Nieporozumienie i tyle.

                      Panna mloda wspomniala o slubie?! Przeciez ten slub odgrywal tu glowna role. Juz od pierwszego telefonu zaczal sie lament aby ratowac z opresji, wstawic zab w dwa dni, bo slub! Szybko musi byc i pieknie, bo slub!
                      Moze ta dentystka nie wierzyla ze SLUB to skromny slubik - skromny slubik mozna brac z polamanym zebem big_grin - mozna bylo na chybcika zalatac, a o trwalej koronce pomyslec pozniej, prawda? Tu nie trzeba nawet fantazjowac - samo sie w obraz uklada.
                      --
                      po prostu
                      • positronium Re: Niechciany gość 29.04.18, 11:07
                        Asiu, z połamanym zębem ledwo co można jeść, a co dopiero ślub brać.
                        Ależ popłynęłaś z domysłami. Faktycznie, gratuluję żywej imaginacji. wink

                        --
                        Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
                        • baba67 Re: Niechciany gość 29.04.18, 11:26
                          Ale to się kupy trzyma.Przecież matka panny młodej podała ślub jako argument mający skłonić dentystkę do szybkiej akcji a nie to że dziewczę jeść nie może. Zapewne z obawy że zwykła okoliczność złamania zęba to reakcja że dziewczę jakoś tydzień wytrzyma, najwyżej trochę schudnie. No ŚLUB. A jak ŚLUB to przecież nie pięć osób na krzyż z księdzem włącznie.Nasz mózg robi nas w konia na różne sposoby, czepiamy się wyobrażeń tak że bywamy absolutnie odporni na realia.

                          --
                          Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
                          • positronium Re: Niechciany gość 29.04.18, 11:43
                            No fakt, może dentystka podobnie jak Asia była osoba o żywej fantazji i lubiła sobie dopowiadać rzeczy, które chciała widzieć między wierszami.

                            Ja bym nie poszła na ślub znajomego, dopóki nie wyrazi potrzeby aby mnie tam widzi.
                            Ale z drugiej strony, i ślubie się przecież tylko zawiadamia zwyczajowo, a nie zaprasza...

                            --
                            Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
                            • asia.sthm Re: Niechciany gość 29.04.18, 17:19
                              Gdybys wstawila panu mlodemu gorna jedynke na cito cito cito, to byc moze chcialabys zobaczyc jak sie pod oltarzem usmiecha do szczescia. Chociazby cichcem spod bocznej nawy obejrzec bys chciala swoje dzielo wykonane w pocie czola, z oddaniem i wedlug mistrzowskiego kunsztu zawodowego. A przede wszystkim podelektowac sie rola wybawicielki z opresji. Zaplata nie ma znaczenia, o satysfakcje zawodowa chodzi.
                              No, cos w tym rodzaju.

                              --
                              po prostu, prosto z mostu...
                              • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 29.04.18, 18:14
                                @Asia.sthm
                                A to dobrze, że całej protezy górnej i dolnej nie robiła, bo by panna młoda musiała się w rewanżu do złotych godów szczerzyć do swej wybawicielki😁

                                --
                                Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
                            • matylda1001 Re: Niechciany gość 07.05.18, 01:01
                              positronium napisała:

                              >Ale z drugiej strony, i ślubie się przecież tylko zawiadamia zwyczajowo, a nie zaprasza... <

                              Temat wałkowany już kilka razy, chociaż tu nowy smile Na ślub jak najbardziej się zaprasza (sa przecież osobne zaproszenia na sam slub). Są jednak ludzie, którzy uważają, że skoro nikt na progu koscioła zaproszeń nie sprawdza to każdy może sobie wejść kiedy ma na to ochotę. Do USC ludzie niezaproszeni nie pchają się tak chętnie, jakoś rozumieją, że to nie wypada.

                              • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 07.05.18, 09:05
                                @Matylda1001
                                Oczywiście na ślub kościelny też się zaprasza gości: znajomych, rodzinę. Ale wiesz, że ja żyłam w przeświadczeniu, że do kościoła może przyjść na uroczystość każdy chętny? Że taka jest zasada? Trochęvtak, jak z pogrzebem - może przyjść każdy bez zaproszenia. Może to wynika z tego, że kościół to miejsce publiczne i w dodatku ślubom towarzyszy często msza i ludzie przychodzą nie tyle na ślub, co na mszę właśnie. Ale Twoje porównanie z USC dało mi do myślenia.
                                Sytuacja w tym wątku oczywiście jest nieco inna, bo tutaj była wręcz sugestia, żeby nie przychodzić, że ceremonia prywatna, tylko rodzina, że nie trzeba się fatygować taki kawał drogi itd.

                                --
                                Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
                                • matylda1001 Re: Niechciany gość 07.05.18, 12:00
                                  Jest różnica między ślubem a pogrzebem (w kwestii obecności w kościele, ma się rozumieć smile) O pogrzebie sie informuje na różne możliwe sposoby tak, żeby w krótkim czasie dowiedziało sie jak najszersze grono zainteresowanych. Stąd zwyczaj rozwieszania nekrologów ale nikt chyba jeszcze nie informował o swoim ślubie za pomocą ogłoszenia na słupie smile Tu juz czasu jest sporo i państwo młodzi mogą zaprosić wszystkich nawet osobiście. Owszem, kościół jest miejscem publicznym ale wydaje mi się, że w czasie ślubu nie tak do końca publicznym, bo sam ślub jest uroczystością prywatną więc wypadałoby to uszanować. Sluby rzadko bywają w czasie mszy "planowych" ale jeśli już to niezaproszeni nie powinni siadać w ławkach "w zasięgu kamery czy aparatu fotograficznego, tam, gdzie jest miejsce dla rodziny, znajomych a już pchanie sie z życzeniami uważam za bezwzględnie niedopuszczalne.
                                  Co do bohaterki tego wątku... Trudno zrozumieć to zainteresowanie ślubem córki dalekiej znajomej, może zrobiła to z ciekawości, może chciała zrobić dziewczynie (lub jej mamie) przyjemność albo wydawało jej sie, że tak wypada. No ale przecież nie stało się nic złego.
                                  • panna.ze.dworku Re: Niechciany gość 07.05.18, 12:24
                                    Matyldo - "kościół jest miejscem publicznym ale wydaje mi się, że w czasie ślubu nie tak do końca publicznym, bo sam ślub jest uroczystością prywatną więc wypadałoby to uszanować. Śluby rzadko bywają w czasie mszy "planowych" ale jeśli już to niezaproszeni nie powinni siadać w ławkach "w zasięgu kamery czy aparatu fotograficznego, tam, gdzie jest miejsce dla rodziny, znajomych" - nie tak dawno temu byłam na Mszy Świętej podczas której święcenia kapłańskie przyjmowało kilku diakonów. No i zaskoczę cię - pomimo iż ławki były WYRAŹNIE oznakowane, że tu i tu nie siadać, "zarezerwowane" dla rodzin neoprezbiterów - przed rozpoczęciem uroczystości klerycy byli zmuszeni wyprosić kilka "babć kruchtowych" z TYCH właśnie miejsc! a te jeszcze się kłóciły, że "ona zawsze tu siada!", że "Młodzi mogą sobie postać!" itd... Z tym, że owszem, POWINNO SIĘ jeśli już się na Mszę "ślubną" trafi - zająć miejsce gdzieś nie na pierwszym planie. smile

                                    --
                                    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
                                    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
    • positronium Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:26
      Jak najbardziej bawić się w uprzejmości!
      Podziękować, cieszyć się że jej się chciało i jeszcze posłać kartkę z podziękowaniami. To na prawdę ładny gest, że przyszła i chciała dzielić radość z młodymi.
      I to nie jest sarkazm.

      --
      Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
      • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:35
        @Positronium
        Oczywiście, że pani podziękowano grzecznie i nikt niczego po sobie nie dał poznać. To sama pani czuła się źle i nieręcznie, pewnie zdecydowanie bardziej niż rodzina i państwo młodzi. Pytanie, czy na własne życzenie, czy jednak narzeczona powinna była jakoś bardziej stanowczo zaprotestować. Choć przecież powiedziała, że tylko najbliższa rodzina będzie.

        --
        Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
        • aqua48 Re: Niechciany gość 28.04.18, 09:52
          A kto dentystce powiedział GDZIE i O KTÓREJ odbędzie się ten cichy ślub? Sądzę, że tu panna młoda była za mało asertywna. Powinna była powiedzieć że lista zaproszonych jest zamknięta i bardzo ścisła.
          • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 10:02
            @Aqua
            Powiedziała narzeczona, fakt. Ale tak jak pisałam Babie: pewnie dziewczynie wydawało się, że jak mówi, że ślub cichy, tylko rodzina, no to sygnał jasny. A informacji gdzie ( podwarszawska miejscowość, kościół jeden), nie traktowała jak tajemnicy, nie sądziła, że pani zechce się niezapraszana fatygować, obca kobieta przecież. Co do godziny, nie pamiętam, może została podana już po tym, jak dentystka wyraziła chęć przyjścia? Co było zrobić? Podać inną?

            --
            Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
            • positronium Re: Niechciany gość 28.04.18, 10:08
              Tylko rodzina dla niektórych to i 200 osób, ja też nie wpadłabym na to że to jednak będzie tylko 10. smile
              A w kościele nie dają na zapowiedzi już? Bo też z takiego źródła można się dowiedzieć szczegółów. A kościół to miejsce było nie było - publiczne.

              Ciekawe, czy jest ktoś kto się pasjonuje ślubami i sobie chodzi oglądać obcych ludzi. big_grin Jak łowcy burz i tornad, tylko w wersji babciowej. XD

              --
              Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
              • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 10:17
                @Positronium
                Dają zapowiedzi, ale jak widzisz nikomu innemu do głowy nie przyszło uszczęśliwiać kogoś na siłę swoją obecnością. A czy rodzina duża, mała, 100 czy 10 osób w sumie nieważne, bo dentystka rodziną nie była!
                Wiesz, złożyła życzenia, młodzi grzecznie podziękowali, wszyscy mają nauczkę: dziewczyna mniej mówi na wszelki wypadek, dentystka pewnie nie pcha się bez zaproszenia☺

                --
                Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
                • positronium Re: Niechciany gość 28.04.18, 10:23
                  Mam nieodparte wrażenie, że pani dentystka tak na prawdę to liczyła, że ją zaproszą na wesele i będzie mogła wrzucić coś na ząb...

                  --
                  Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
                  • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 10:33
                    @Positronium
                    No zawiodła się. Wesele to była uroczysta kolacja w domu panny młodej, w tym samym gronie: nowożeńcy, ich rodzice ( jeden tata nie żył), siostra panny, brat pana młodego i świadkowie, przy czym świadkiem był brat pana młodego. Kilka najbliższych osób, było miło, weseło, kameralnie. Po coż tam dentystka by była?

                    --
                    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
                    • positronium Re: Niechciany gość 28.04.18, 10:42
                      Po kolacji wyczyścić zęby. wink
                      Nie no rozumiem. Moje wesele też było kameralne, obiad w restauracji i koniec.
                      Na ślub (cywilny) przyszła jedna osoba z pracy mojego męża, poza tym skład jak w Twojej opowieści. Po wszystkim porozmawialiśmy kwadrans w oddzielnym pokoiku, wypiliśmy szampana, zrobiliśmy zdjęcia. Trochę żałuję, że nie wzięliśmy tego gostka z nami do restauracji, ale czasu się nie cofnie, tak wyszło.

                      --
                      Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
                    • asia.sthm Re: Niechciany gość 28.04.18, 11:14
                      @Reinadelafiesta

                      > Kilka najbliższych osób, było miło, weseło, kameralnie. Po coż tam dentystka by była?

                      Gdyby mnie ktos uratowal wstawieniem zeba na dwa dni przed moim slubem to ja bym te dentystke nie tylko usciskala poza oplata ale i na wesele zaprosila jako honorowego goscia. Tym bardziej, ze to znajoma matki i ze zaprzyjazniona dentystke posiadac to szczescie wielkie. Tym bardziej, ze jak widac, zalezalo jej na tym slubie.
                      Nie wiem po co cale te ceregiele - panna mloda pewnie w strachu i w nerwach miala prawo za duzo gadac i byc moze w porywie wdziecznosci sama te dentystke zaprosila, po czym bala sie przyznac (z jakichs tajemniczych powodow) rodzicom - tak tez bywa i jest calkiem zrozumiale.

                      --
                      https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
            • aqua48 Re: Niechciany gość 28.04.18, 10:52
              reinadelafiesta napisała:

              > Powiedziała narzeczona, fakt.
              > Co do godziny, nie pamiętam, może została podana już po tym, jak
              > dentystka wyraziła chęć przyjścia? Co było zrobić? Podać inną?

              Nie, nie podawać żadnej godziny, tylko jeszcze raz powiedzieć, że impreza jest ograniczona do paru najbliższych osób i żadnych gości się nie przewiduje.
              No i sorry, ale skoro to panna młoda się wygadała...

              Widzę to tak - dentystka: a gdzie będzie ślub?
              Panna młoda: w małym kościółku w Koziej Wólce, sami najbliżsi
              D: o fajnie to ja na pewno przyjdę, na którą?
              P.M: Wie pani, ale my nie przewidujemy żadnych gości. Ślub cichy i kameralny. Będziemy tylko my rodzice i świadkowie.
              Koniec


              • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 11:01
                @Aqua
                Pewnie tak, masz rację, ale dentystka się upierała, dziewczyna nie chciała być niegrzeczna, a asertywność nie była wtedy jeszcze w modzie. Stało się, ale wniosek, że trzeba dobitniej dawać do zrozumienia lub bardziej stanowczo odmawiać, a nie liczyć na cudzą domyślność

                --
                Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
                • heniek.8 Re: Niechciany gość 28.04.18, 12:59
                  reinadelafiesta napisała:

                  > Stało się, ale wn
                  > iosek, że trzeba dobitniej dawać do zrozumienia lub bardziej stanowczo odmawiać
                  > , a nie liczyć na cudzą domyślność
                  >

                  no ale jaki konkretnie jest tu problem i kto go ma?
                  takie masz babcine rozkminy.

                  moim zdaniem bardziej problematyczne byłoby powtarzanie "tak jak mówiłam, to jest mała uroczystość, chcę się upewnić że na pewno pani nie przyjdzie" niż zmierzenie się z tym że jednak przyszła i złożyła życzenia.

                  "a pamiętasz na naszym ślubie hehe jak ta dentystka przyszła a tam tylko kilka osób, było po niej widać że się zmieszała"
              • baba67 Re: Niechciany gość 28.04.18, 12:58
                No i właśnie-zabrakło tej jasnej informacji kto tak naprawdę będzie.Nie trzeba by było w takim wypadku mówić żeby nie przychodziła. bo ten brak wyczucia nie wynikał z braku empatii tylko z mylnego odczytania informacji i intencji mówiącego.

                --
                Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
                • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 28.04.18, 13:10
                  @Baba
                  Nie zgodzę się. Było wprost powiedziane, że uroczystość rodzinna, napisałam to w poście założycielskim wyraźnie:
                  "Skonfundowana panna młoda wydusza z siebie, że ślub bez pompy będzie, tylko najbliższa rodzina." A już kto konkretnie, to to pani doktor obchodzić nie powinno. O n a rodziną nie była. To była d a l e k a znajoma matki panny młodej.

                  --
                  Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
                  • jolanta4447 Re: Niechciany gość 28.04.18, 22:32
                    Sorry, ale JA nie rozumiem tej dyskusji.

                    Kościół to miejsce publiczne, każdy może przyjść.
                    Nawet słyszałam, że niektórzy przychodzą do kościoła na pogrzeby czy śluby nieznanych sobie osób. Trzeba wyganiać 'publiczność'?

                    Pani przyszła, ale przecież była grzeczna, nie zrobiła problemu, krzywdy i przykrości, dała kwiaty i poszła. Co najwyżej sama zrozumiała, że była zbędna, ale to już jej problem.
                    Młodzi podziękowali i koniec.
                    Gdzie tu problem?
                    Dentystka chciała być miła, ale chyba nie wpychała się na weselną kolację?


                    --
                    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
                    • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 29.04.18, 00:43
                      @Jolanta
                      Wiesz, jej samej było głupio chyba, jak zrozumiała, że ślub był naprawdę kameralny, w rodzinnym gronie, a ona się wpakowała bez sensu, bo ani rodziną, ani nikim bliskim nie była. Jej problem, jak sama piszesz.Nikt jej nie wyganiał, wiadomo, że do kościoła przyjść każdy może, ale sytuacja była nieco niezręczna. Bo stało się jasne, że g d y b y wiedziała jaki charakter ma ślub, to by nie przyszła. Tylko czyja to wina? Panny młodej, że nie wypałowała jej wprost, że to pomysł bez sensu, czy jej samej, że nie wzięła jej słów na poważnie? Może trzeba walić prosto z mostu, jak się ma sytuacja i nie bawić się w delikatność?

                      --
                      Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
                      • jolanta4447 Re: Niechciany gość 29.04.18, 01:05
                        Nie ma co walić dosłownie. Do kościoła może przyjść każdy i naprawdę nie widzę tu problemu czy winy.

                        Gdyby doszło do wymuszenia zaproszenia na wesele czy innych nieprzyjemności, to co innego.
                        Poczuli się skrzywdzeni, zranieni, obrażeni czy coś innego, bo ktoś pojawił się na ślubie w kościele?
                        Bez przesady, raczej powinni docenić dobre intencje pani dentystki.
                        Co najwyżej p. stomatolog mogła poczuć się dziwnie, ale jak już pisałam - to tylko jej problem.


                        --
                        Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
                      • baba67 Re: Niechciany gość 29.04.18, 09:51
                        Problem dla mnie jest taki że są ludzie wychowani w kulturze certolenia i nie. Akurat pokolenie panny młodej jest chyba pierwszym które w pełni komunikacji certolenia nie przyswoiło bo wybrało model prostolinijny.
                        Jak nadmieniłam ja jestem z pokolenia mieszanego. Moja Mama nie uczyła mnie udawania że czegoś nie chcę kiedy chętnie bym skorzystała z propozycji, uczyła mnie natomiast że są tacy ludzie i dzieci wychowane w tej kulturze. Ludzie dla których chętne przyjęcie jakiejkolwiek propozycji dla nich korzystnej na gruncie prywatnym było objawem nieobycia. Ja miałam to zasadniczo głęboko i zgadzałam się chętnie, natomiast namawiałam w wypadku odmowy(nienamolnie) bo mi ofiar tego durnego systemu było zwyczajnie żal.Ale do brzegu.
                        Dentystka uważała że robi pannie młodej uprzejmość-przecież im więcej ludzi w kościele tym lepiej . Jej wzmiankę o rodzinie odczytała "ależ naprawdę proszę nie robić sobie kłopotu". Matka panny, gdyby była tam obecna zrozumiałaby tę konwersację gęsi z prosięciem zainteresowane strony oczywiście tego widzieć nie mogły.

                        --
                        Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
                      • aqua48 Re: Niechciany gość 29.04.18, 10:42
                        reinadelafiesta napisała:

                        > Bo stało się jasne, że g d y b y wiedziała jaki charakter ma ślub, to by nie
                        > przyszła. Tylko czyja to wina?

                        Nieporozumienie. Nie ma żadnego sensu zastanawiać się z czyjej winy nastąpiło. Zdarzają się gorsze. Wina leży po obu stronach zapewne. Savoir-vivre rzecze, że nad gafami innych ludzi spuszczamy zasłonę milczenia i staramy się je raczej tuszować niż podkreślać.
                        Czyli w tym przypadku zamiast robić zdziwiona minę na widok niespodziewanego gościa na ślubie, powitać z uśmiechem, grzecznie podziękować, kwiaty przyjąć i o całej sprawie zapomnieć. Swoją drogą dentystka powinna się była już wchodząc do kościoła zorientować, że uroczystość jest kameralna i wówczas dyskretnie wycofać.
    • bene_gesserit Re: Niechciany gość 06.05.18, 21:32
      Ej no.
      Dentystka na ślubie to anegdota do wspominania. Zdjęcie można zachować i dorabiać do niego dzikie historie w rodzaju że ta tu pani to właśnie co odnalezionej cioci z Gwadelupy, co do której rodzina myślała, że ją UFO porwało 20 lat temu, a ona pojawiłą się na ślubie jak diabeł z pudełka, a potem równie zagadkowo znikła. Czy coś w tym stylu.

      Opcjonalnie za kilka zł ekstra dać fachowcowi do wycięcia - śladu nie będzie. Albo zastąpienia jej głowy głową lubianej przez młodych celebrytki. Albo celebryty, żeby było jeszcze zabawniej.

      Generalnie - problemu nie widzę.

      --
      Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
      • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 11.05.18, 02:59
        @Parawany
        Z takiego samego powodu, dla którego na ślub nie zaprasza się połowy miasta poprzez anons w gazecie. Nie po to się organizuje w żałobie cichy ślub, żeby ktoś obcy, nieproszony sìę zjawiał. Tak samo jak są osoby, które nie chcą by im składać życzenia imieninowe w pracy. I uważam, że należy to uszanować, bo to one są dysponentami własnego święta - czy to rozumiemy, czy nie.

        --
        Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
        • jolanta4447 Re: Niechciany gość 11.05.18, 03:29
          @reinadelafiesta
          "Nie po to się organizuje w żałobie cichy ślub, żeby ktoś obcy, nieproszony sìę zjawiał."

          No, nie pojmuję.
          Na ślubie zjawia się w kościele gość z kwiatami i życzeniami i obraża tym parę młodą?

          A co to jest 'cichy ślub'? Bez obcych ludzi?
          To może zamknąć kościół na 4 spusty na ten czas? Zakaz wstępu?


          A skąd ktoś obcy, ale z kwiatami i życzeniami, ma wiedzieć, że ślub odbywa się podczas żałoby?
          Wybacz,ale kościół to miejsce publiczne i każdy może przyjść,nawet kompletnie obcy, a jeśli z kwiatami i życzeniami, to IMO należą się podziękowania.

          Wykluczać ludzi, bo to prywatna ceremonia? Jaka prywatna, jeśli w kościele? Prywatna, to może być we własnej posiadłości, do której ksiądz będzie dowieziony (jeśli prawo kościelne na to pozwala, bo nie znam się).


          --
          Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
          • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 11.05.18, 04:04
            @Jolanta
            Zechciej zauważyć, że ja nic nie pisałam na temat obrazy panny młodej. To Twoja nadinterpretacja. Życzenia zostały uprzejmie przyjęte, nikt nieproszonemu gościowi focha nie strzelił. Sam się głupio poczuł, sądząc po tłumaczeniach podczas życzeń. A Twój tekst o należnych podziękowaniach, tak jakby ich nie było, jest IMO nieuprawniony. Były życzenia to i były podziękowanie za nie.
            Co do zakazu wstępu - uważam, że również przerysowujesz. Kościół był otwarty, każdy, mógł wejść do niego, pomodlić się, co nie znaczy, że miał potem ustawiać się do zdjęcia pamiątkowego i obcałowywać nowożeńców.. Ale jeśli komuś wydawałoby się kulturalnemu, wykształconemu, władającemu polszczyzną przynajmniej w stopniu komunikatywnym mówi się, że ślub tylko w najbliższym, rodzinnym gronie, to można chyba oczekiwać od obcej osoby, że przeprowadzi ten skomplikowany proces myślowy i zrozumie, że skoro ona rodziną najbliższą nie jest to i obecność na uroczystości może sobie odpuścić? To takie trudne? I powód, czy to żałoba, czy widzimisię młodych, jest mniej istotny. Nie mają obowiązku się tłumaczyć, dlaczego chcą tak, a nie inaczej. Lubisz innych uszczęśliwiać na siłę swoją osobą?
            Co do ostatniego akapitu, na temat prywatnej uroczystości w publicznym miejscu. Spróbuj się dosiąść w restauracji - miejscu jak najbardziej publicznym - do grona osób obchodzących tam, powiedzmy kolację urodzinową, uroczystość jak najbardziej prywatną. Bardzo możliwe, że wtedy się przekonasz, że prywatna impreza w publicznym miejscu to nie sprzeczność.
            P.S.Możesz jeszcze spróbować wziąć udział w prywatnej, ślubnej sesji zdjęciowej w publicznym parku, daj znać, jak Ci poszło☺


            --
            Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
            • jolanta4447 Re: Niechciany gość 11.05.18, 05:25
              No, bez przesady.
              W restauracji na prywatnym przyjęciu na pewno bym się nie dosiadła, ale złożenie kwiatów i życzeń w kościele nie uważam za nietakt. To coś innego.

              Pewnie, że ustawianie się do zdjęcia nie jest fair, ale też przyjęcie życzeń i kwiatów, nawet od obcej osoby, uważam za miły gest.

              Nie widzę tu problemu - ktoś obcy przyszedł, dał kwiaty i życzenia i poszedł sobie. Nie pchał się na wesele i do zdjęcia(? - bo już się pogubiłam). Jaki nietakt?
              W ogóle nie rozumiem 'prywatnego ślubu', na której są niepożądani inni goście (na ślubie, nie na weselu). Czy oni robią komuś przykrość czy krzywdę? Jakaś fanaberia czy fobia? To tylko ceremoniał w kościele - widzowie milczą i wręczają kwiaty. Jak kogoś może to urażać?

              --
              Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
              • jolanta4447 Re: Niechciany gość 11.05.18, 05:28
                Podobnie w USC - może przyjść kto wie i chce. Wręcza kwiaty, życzenia i wychodzi.
                Naprawdę sprawia nowożeńcom przykrość? Nie wierzę.

                --
                Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
                • jolanta4447 Re: Niechciany gość 11.05.18, 05:40
                  A co ma żałoba do ślubu?
                  Jeśli taka dla nich ważna, to mogli przesunąć termin ślubu.
                  Jeśli inne osoby nie wiedzą o żałobie, to należy je usunąć?
                  Dziwne to dla mnie.
                  A czy żałoba ma powodować ograniczenie gości na ślubie? Dlaczego?
                  Co ma ślub do żałoby?
                  Nie mogę tego pojąć, może dlatego, że jestem ateistką, ale wiem, co to żałoba i co ślub.
                  Dla mnie nie ma tu sprzeczności - życie toczy się dalej, mimo czyjejś śmierci. Jeśli tak mocno młodzi związani są z tradycją, to może powinni odczekać ten symboliczny rok żałoby i dopiero potem brać ślub.
                  Sorry, nie widzę tu związku, a tym bardziej, ograniczania gości na ślubie. Pewnie nie znam kościelnych zwyczajów - a są jakieś przepisy?

                  --
                  Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
                  • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 11.05.18, 08:12
                    @Jolanta
                    W pierwszym momencie chciałam zacząć tłumaczyć, kto był w żałobie, co ona ma do ślubu, zabawy, wesela, dlaczego data nie została zmieniona itd. A potem pomyślałam, że jednak nie będę tego tłumaczyć. Bo to nie ma znaczenia. To, że Ty nie rozumiesz, też jest nieistotne.To młodzi tak chcieli, to był ich ślub i zamierzali go wziąć w tym czasie. Chcieli ślubu tylko z rodziną, nie ze znajomymi. Reszcie pozostawało albo się dostosować, albo nie przychodzić. I tak samo jak nie przychodzisz niezaproszona na cudze imieniny, nawet z najpiękniejszym bukietem i najszczerymi życzeniami, nie dosiadasz się nieproszona do cudzej kolacji w restauracji, nie strzelasz sobie fotek z nowożeńcami w parku i nie składasz kondolencji jeśli jesteś proszona o ich nieskładanie, tak samo nie przychodzisz na cudzy ślub, jeśli nie jesteś zapraszana, a nawet wręcz przeciwnie, sugeruje Ci się, żebyś nie przychodziła. A o pomyśle, żeby bez zaproszenia do USC przychodzić, to już pierwszy raz słyszę. Na moim ślubie goście byli zaproszeni po uroczystości na lampkę szampana do sali obok. Selekcjonerów- ochroniarzy miałabym zamówić, żeby oddzielali zaproszonych, wliczonych gości od tych, którzy odczuwali potrzebę przyjscia bez zaproszenia?
                    I powtórzę, bo chyba przeoczyłaś: nikt się nie obraził za życzenia. To nieproszonemu gościowi zrobiło się głupio, poczuł się niekomfortowo. A w konsekwencji panna młoda czuła się źle, bo wyszło na to, że naraziła gościa na ten dyskomfort, gdyż nie powiedziała wystarczająco dobitnie, że będzie tylko najbliższa rodzina. A może trzeba było powiedzieć: " głucha jesteś babo? TYLKO RODZINA"!


                    --
                    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
        • parawany Re: Niechciany gość 11.05.18, 12:03
          reinadelafiesta

          "Z takiego samego powodu, dla którego na ślub nie zaprasza się połowy miasta poprzez anons w gazecie."

          Nie przekonuje mnie ta odpowiedź, jest nie na temat. Nadal nie rozumiem, dlaczego komuś przeszkadza to, że dalszy znajomy składa mu życzenia.
          • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 11.05.18, 12:20
            @Parawany
            Nie przekonuje Cię, rozumiem. Ale nie musi. Tylko że to nie Twój ślub i nie gości, tylko młodych. I goście powinni się dostosować i nie narzucac swojej obecności, jeśli ktoś sobie tego nie życzy. Nie chce. Nie lubi. Jest gigantycznym introwertykiem do entej potęgi. Ma fobię i nie lubi całować obcych. Jest wycofany. Nie wolno mu? Pytałam, przychodzisz do kogoś nie zaproszona na imieniny? Chyba nie. Dlaczego uważasz, że na ślub można? Co to w ogóle za narzucanie własnych chęci innym? Nie rozumiesz? Trudno, ale uszanuj cudzą decyzję.
            I przy okazji, jako założycielka wątku, uważam, że mój przykład był na temat.



            --
            Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
            • parawany Re: Niechciany gość 11.05.18, 12:26
              reinadelafiesta





              I ja, i znane mi osoby z radością przyjmują życzenia nawet od osób bardzo mało znanych odbierając je jako przejaw życzliwości, pewnie dlatego nie rozumiem postawy opisanej w Twoim wątku.

              PS. Nie podoba mi się ton Twojej wypowiedzi, jest niegrzeczny, arogancki i na bakier z dobrym obyczajem.

              • reinadelafiesta Re: Niechciany gość 11.05.18, 12:35
                @Parawany
                A co konkretnie Ci sie nie podoba? Zwrócenie uwagi, że nie proszę Cię o moderowanie założonego przeze mnie wątku? Czy może stwierdzenie, że czasem trzeba uszanowac cudzą decyzję, nawet jeśli się jej nie rozumie?
                Ale jeśli Cię to uraziło, to oczywiście przepraszam.

                --
                Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
            • aqua48 Re: Niechciany gość 11.05.18, 12:56
              reinadelafiesta napisała:

              > Co to w ogóle za narzucanie własnych
              > chęci innym? Nie rozumiesz? Trudno, ale uszanuj cudzą decyzję.

              Jak widać postawa dentystki jest popularna smile
          • ola5488 Re: Niechciany gość 11.05.18, 12:35
            parawany napisała:

            > reinadelafiesta
            >
            > "Z takiego samego powodu, dla którego na ślub nie zaprasza się połowy miasta po
            > przez anons w gazecie."
            >
            > Nie przekonuje mnie ta odpowiedź, jest nie na temat. Nadal nie rozumiem, dlacze
            > go komuś przeszkadza to, że dalszy znajomy składa mu życzenia.

            Bo każdy człowiek ma prawo sobie tego nie życzyć. Można tego nie rozumieć, uszanować trzeba.
            • parawany Re: Niechciany gość 11.05.18, 12:58
              ola5488

              "Bo każdy człowiek ma prawo sobie tego nie życzyć. Można tego nie rozumieć, uszanować trzeba."

              Widocznie dentystka nie była dość wyraźnie poinformowana o tym, że państwo młodzi nie przyjmują życzeń od osób innych, niż zaproszone. Gdyby wiedziała o tym, pewnie by uszanowała. Ale może na drugi raz nie byłaby tak chętna z pomocą dentystyczną.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka