30.04.18, 14:20
Znana sieć stacji benzynowych, myjnia, do wyboru kilka programów. Ile razy wykupuję mycie, tyle razy sprzedawczyni mówi: " a nie wolałaby pani programu - i tu pada nazwa programu o oczko lepszego, niż chciałam". Rozumiem zachętę, żeby zostawić więcej pieniędzy w kasie, ale co sądzicie o takiej formie? Bo mnie szlag trafia, że ktoś setny raz traktuje mnie jak upośledzoną babę, która nie wie sama, czego chce. Nie, nie wolałabym, wiem co wolę i o to proszę. Czym innym jest propozycja przy kasie, żeby coś wziąć jeszcze za 1 zł, bo że jest taka możliwość mogę nie wiedzieć. A czym innym propozycja kupienia czegoś innego, niż chciał klient? Mylę się?

--
Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď



--
Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
Edytor zaawansowany
  • positronium 30.04.18, 14:29
    Nie mylisz się.
    Nie chodzę do Multikina właśnie z powodu takiego zachowania (i jeszcze ze dwa inne powody mam). Nie wiem, czy jeszcze to robią, ale kiedyś nachalnie wpychali "miejsca VIP." Sprzedawcy przy kupnie biletu z wyrzutem pytali, "Czy nie lepiej dorzucić Xzł i siedzieć na specjalnych super-hiper fotelach w komforcie?" (no przecież, że lepiej!).
    Mnie to niesamowicie irytuje, szczególnie ze względu na głupotę firmy w taki sposób sprzedającej produkty i usługi. Czy te tańsze miejsca są specjalnie wybrakowane? Czy wszystkie inne fotele na sali zostały zamienione na niewygodne zydle?
    Niestety, w wielu przypadkach takie bezmyślne formułki to odgórny wymóg "menejdżmentu", którego to wymogu szeregowy pracownik musi się trzymać, bo jest poddawany ocenie na podstawie wypełnienia konkretnych punktów z jakiejś tabelki.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • jolanta4447 30.04.18, 20:24
    "Niestety, w wielu przypadkach takie bezmyślne formułki to odgórny wymóg "menejdżmentu", którego to wymogu szeregowy pracownik musi się trzymać, bo jest poddawany ocenie na podstawie wypełnienia konkretnych punktów z jakiejś tabelki."

    Też tak myślę. To polityka firmy i szkolenie obsługi.
    Z pewnością zauważyłyście, że każda kasjerka w markecie MUSI powiedzieć kolejnemu klientowi 'Dzień dobry' - tak jej kazano i to sprawdzają. Z własnej woli nie odzywałaby się do setek klientów przez 8 godzin pracy.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • positronium 30.04.18, 20:55
    jolanta4447 napisała:

    > Z pewnością zauważyłyście, że każda kasjerka w markecie MUSI powiedzieć kolejne
    > mu klientowi 'Dzień dobry' - tak jej kazano i to sprawdzają. Z własnej woli nie
    > odzywałaby się do setek klientów przez 8 godzin pracy.

    To krzywdzące; są osoby, którym uprzejmość nie sprawia problemu, więc mogą mówić i 10 godzin dzień dobry każdemu klientowi w popularnym sklepie.

    Co do szkoleń - to często niestety jest tak ze wymagania są ogromne, ale nauki tyle co w broszurce A4. Wszystko tak naprawdę zależy od tego jak taki sprzedawca podejdzie do tych wymogów.
    Można zrobić jak ekspedientka ze stacji paliw, która się na mnie obraziła za to że płaciłam blikiem. "Nie wzięła pani karty na punkty, bo nie chce pani żebym dostała premię."
    XD Czego to się człowiek o sobie nie dowie...
  • jolanta4447 01.05.18, 02:12
    @positronium 30.04.18, 20:55
    "jolanta4447 napisała:

    > Z pewnością zauważyłyście, że każda kasjerka w markecie MUSI powiedzieć kolejne
    > mu klientowi 'Dzień dobry' - tak jej kazano i to sprawdzają. Z własnej woli nie
    > odzywałaby się do setek klientów przez 8 godzin pracy.

    To krzywdzące; są osoby, którym uprzejmość nie sprawia problemu, więc mogą mówić i 10 godzin dzień dobry każdemu klientowi w popularnym sklepie."

    Nie zgodzę się.

    Jakoś 5-7 lat temu klient hipermarketu podchodził do kasy, wykładał zakupy na taśmę i nie słyszał powitania, a siedziała przy niej ta sama zmęczona pani.
    To polityka firmy i nakaz przełożonych.
    Nie wierzysz? Porozmawiaj prywatnie z kasjerką.
    Niejedna może i jest uprzejma sama z siebie, ale teraz wymaga się 'Dzień dobry' i to nawet od tej mniej uprzejmej z natury.
    Takie zachowania personelu przyjęły wszystkie duże sieci. Mają wielki kodeks o postępowaniu z klientami i wg niego szkolą załogę. Podobnie jest z nagabywaniem o kartę klienta, wyższy poziom zakupu czy usługi. Ona MUSI, bo trafi się 'tajemniczy klient' i po premii.

    @ana119 pisze
    "Kiedy robię zakupy za granicą kasjer wita i żegna klienta".

    Właśnie i zwyczaj ten zaimplementowały dyrekcje supermarketów w Polsce z zachodnimi właścicielami.
    Polskich supermarketów prawie nie ma - są zachodnie sieci i te przeflancowują korporacyjne (sieciowe) zwyczaje do nas.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • positronium 02.05.18, 00:00
    Jolanto, pracowałam kiedyś na kasie, wiem że są ludzie którzy sami z siebie się uśmiechają do klientów i z nimi witają.
    A to, że reszta musi do czegoś takiego mieć odgórny przykaz jest dla mnie trochę smutne.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • jolanta4447 02.05.18, 00:10
    Smutne, ale prawdziwe.
    Choćby Cię bolało gardło czy miałabyś trudny dzień, to i tak MUSISZ przywitać i pożegnać przez całą zmianę.
    Z dobrej woli i swojej uprzejmości kasjerka uśmiechnie się, pomoże włożyć zakupy do torby lub podpowie o okazji. Regulamin dla niej jest święty.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • positronium 02.05.18, 00:33
    Jolanto, jakby mnie gardło bolało to idę do lekarza po l4, w każdej pracy, nie tylko na kasie. A klientów i bez regulaminu witam i żegnam, bo przychodzą do mojego sklepu wydać pieniądze, które składają się na moją pensję. Oczywiście, że chcę im pomóc w tym, żeby zakupy były przyjemne.
    Jeśli w opisie stanowiska mam pakowanie zakupów, to pakuję zakupy. Jeśli w regulaminie jest zapis bez sensu to idę do przełożonego zapytać o jego interpretację.
    No przecież w sklepach pracują normalni, myślący ludzie!

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • jolanta4447 02.05.18, 00:47
    @positronium

    Piszę o wielkich sieciowych hipermarketach (Real, Auchan czy Tesco itp.).
    W małym sklepie właściciel wita i żegna klientów z własnej woli, a nie dlatego, że mu każe regulamin.

    Już widzę, jak w hipermarkecie kasjerka po 8 klasach, której zależy na zarobku, idzie do managera dyskutować o wymaganiach i polityce zachodniego właściciela.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • positronium 02.05.18, 01:11
    Jolanto, bardzo Cię proszę, weź wyluzuj z obrażaniem inteligencji ludzi bez skończonej konkretnej szkoły.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • jolanta4447 02.05.18, 01:54
    Broń Boże - nie obrażam ich inteligencji. Wykształcenie a inteligencja to dwie różne sprawy!

    Znam kilka kasjerek - bez konkretnego zawodu, wielodzietne, w domu ciężko z forsą, często mąż pije lub mało zarabia. Także emerytki, jeszcze zdrowe, ale z małymi pieniędzmi.

    Im zależy na tych marnych pieniądzach z pracy na kasie. Podobnie i mądrym studentom, dorabiającym w weekendy.
    Te osoby nie będą się stawiać, dyskutować o regulaminach i chodzić protestować do dyrekcji.
    Im potrzebne są te pieniądze i przyjmują wymagania sieci. Nie widzą innego wyjścia.

    Właśnie ich inteligencja nie pozwala na stawianie się dyrekcji, kiedy są w potrzebie.

    W żadnym wypadku nie odbieram im inteligencji. Są po prostu pod przymusem i niczego innego nie mogą znaleźć. Godzą się na warunki i starają się je spełniać.
    Nie dyskryminuję ich z powodu wykształcenia (różne osoby tak dorabiają - wykształcone i nie-), ale odnoszę się do przymusu spełniania wymagań firmy i powitań, pożegnań klienta czy proponowania innego zakupu czy karty klienta - tego dotyczy ten wątek.

    Chyba źle mnie zrozumiałaś. Ja nigdy nie gardzę ludźmi, rozmawiam i pomagam bezdomnym i lumpom-pijakom.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • jolanta4447 02.05.18, 02:13
    @jolanta4447

    "Znam kilka kasjerek - bez konkretnego zawodu, wielodzietne, w domu ciężko z forsą, często mąż pije lub mało zarabia. Także emerytki, jeszcze zdrowe, ale z małymi pieniędzmi."

    Dopowiem - znam kasjerki ze sklepów, w których stale robię zakupy i stąd moje stanowisko. Czasem zdarza nam się porozmawiać prywatnie. Robią to, co firma od nich wymaga.

    Poznałam też 2 Ukrainki, które pracują w sieciówce - bardzo grzeczne i miłe, dlatego kiedyś zagadałam do nich prywatnie i dowiedziałam się, że obie są po studiach w Kijowie, ale praca w reżimie na kasie u nas to lepsze niż praca w zawodzie u nich.
    Może to i inteligentne dla nich rozwiązanie, podobnie jak Polaków na zmywaku w UK czy Niemczech - też po studiach.
    Chodzi o narzucanie pracownikom, którzy nie mają innego wyjścia, podporządkowanie się regulaminom koncernów.
    Dlatego ta pani ze stacji benzynowej, myjni czy supermarketu musi proponować inne usługi, zakupy czy witać, bez względu na to czy sama jest grzeczna czy wolałaby zamilknąć.
    Nie podoba się? Do widzenia, bez dyskusji i wyjątków.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • positronium 02.05.18, 08:52
    Jolanto, cieszę się, że mamy takie samo zdanie co do możliwości osób tylko po podstawówce, musiałam Cię źle zrozumieć za pierwszym razem. Przepraszam za nieporozumienie.

    Nie jest tak, że ja bronię regulaminów samych w sobie, o nie. Jeśli jest głupi regulamin, to trudno cokolwiek ugrać. Ale nie jest to niemożliwe - czasem na prawdę warto zapytać przełożonego czy w punkcie 4A to moge zrobić to co chcę, czy słowo w słowo to co jest napisane.
    Mnie razi to, że elementarna uprzejmość musi być skodyfikowana w regulaminie, mnie razi to że "dzień dobry, proszę, dziękuję, do widzenia" to nie jest norma społeczna. Są kraje i miejsca, w których taka podstawowa kultura osobista jest wymogiem społecznym. W tym sensie, że przeciętny człowiek o średnim wykształceniu i pozycji wprost odruchowo mówi i robi pewne rzeczy.
    U nas jest jakaś dziwna fobia przed nakazami, a nie wszystkie są przecież złe. Oczywiście, jeśli pracodawca każe mi używać dokładnie jednej formułki żeby coś wepchnąć klientowi i nie mogę zrobić żadnej dewiacji to jest jakaś patologia. Ale "dzień dobry" to moim zdaniem nie dotyczy, bo to powinien być odruch właśnie! Uśmiech niech będzie opcjonalny, choć sporo osób lubi cierpiętniczo krzywić się i wzdychać, jakby klienci robili zakupy na złość kasjerom.

    Na koniec, są też mądre regulaminy, takie w których głównym przekazem jest: pomóż klientowi, spraw aby jego pobyt u nas był przyjemny i bezproblemowy. I ja takie nakazy i schematy zachowania bardzo lubię.
    Nagabywanie jednak do nich nie należy. smile

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • jolanta4447 02.05.18, 02:32
    Jeszcze jedno - dla mnie inteligencja to:
    - umiejętność dostosowania się do warunków
    - umiejętność rozwiązywania problemów
    - umiejętność znalezienia źródeł potrzebnej wiedzy, jeśli się jej jeszcze nie
    posiadło

    i nie ma to nic (lub prawie nic) z wykształceniem.

    Często spotykam ludzi inteligentnych z brakami w wykształceniu i odwrotnie - wykształconych (znaczy - po studiach) tępaków.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • mim_maior 02.05.18, 06:11
    Akurat dziś to sklepy muszą się grzecznie starać o pracowników, którzy w każdej chwili mogą pójść sobie na lepszą "kasę".

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • ana119 02.05.18, 12:59
    Niestety niektórzy nią nadają się do żadnej pracy. Przykład ze marketu z artykułami do domu: pracownik jedzi na wózku bez celu żeby tylko nie obsługiwać klientów. Robił sobie kółka. Czeka na lepszą kasę? Dla mnie ma coś z głową
  • panna.ze.dworku 02.05.18, 09:12
    Jolanto - zaskoczę cię. Tez miałam okres, że pracowałam na kasie. I sama z siebie mówiłam "Dzień dobry" i "Do widzenia". Bez żadnego szkolenia pomagałam osobom starszym, niepełnosprawnym spakować zakupy do siatek. Po prostu dlatego, że LUBIĘ ludzi. Jako takich. smile Serio - to się też zdarza. I regulamin nie ma nic do tego.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • ana119 30.04.18, 23:55
    Nie zgodzę się, niektórzy upajają się traktowaniem z góry obcych, mamy dużo narcyzów obok siebie. Kiedy robię zakupy za granicą kasjer wita i żegna klienta i nie ma miny cierpiętnika. Umiejętność witania to kwestia obycia
  • positronium 02.05.18, 08:53
    Dokładnie!

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • annthonka 30.04.18, 16:43
    Też mnie to irytuje, ale to nie nadgorliwość tych sprzedawców tylko przykaz z góry. Zważywszy na to, że tajemniczy klient może pojawić się w każdej chwili, wolą nie ryzykować kłopotów ani kar finansowych i do każdego klienta stosują formułę narzuconą przez pracodawcę.

    W sumie to żal mi tych sprzedawców, bo nieraz im się obrywa od zirytowanych klientów, mimo że są bogu ducha winni.
  • reinadelafiesta 30.04.18, 18:02
    @Annthonka
    Ja rozumiem, że przykaz z góry itd. Mnie chodzi o samą, w sumie chamską formę propozycji, która sugeruje, że klient nie wie czego chce.Co to w ogóle za pytanie:" czy nie wolałaby pani programu srebrnego?" Chyba jasne, że gdybym wolała, to bym poprosiła o program srebrny zamiast brązowego. To nie jest propozycja jakiejś promocji, o której mogę nie wiedzieć i sprzedawca mnie o niej informuje, a ja się skuszę bądź nie. To jest pytanie: " a nie wolałaby pani zapłacić dychę więcej?" Forma mnie denerwuje, bo to co robią to nie jest żadna promocja, jakaś fajna dla mnie oferta. Jeszcze trochę i zaczną pytać tankujących pół baku:" a nie woleliby państwo do pełna"?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • annthonka 30.04.18, 18:23
    Ja się z Tobą zgadzam, ale pretensje należy mieć raczej do kogoś w dziale sprzedaży, obsługi klienta czy tam innego marketingu w danej sieci stacji, kto wymyślił, że jeżeli klient płaci za myjnię, to pracownik obsługi ma mu obowiązek zaproponować program o oczko wyżej, bo a nuż się klient skusi i jednak zapłaci więcej. No więc pracownik, chcąc nie chcąc, proponuje, bo jeżeli trafi mu się tajemniczy klient, to za brak takiej propozycji polecą mu po premii albo dostanie naganę.

    Podobnie jak sprzedawcy w Empiku, którzy przez pewien czas mieli obowiązek zwracać się do klientów per Panie Adamie/Pani Anno, odczytawszy imię z karty, którą płacił klient, czy kasjerzy w Lidlu (a może w Biedronce? nie pamiętam) mają obowiązek życzyć każdemu odchodzącemu od kasy miłego dnia, nawet jeżeli klient był dla nich chamski i ordynarny. Przykaz kretyński, ale chcąc pracować w tej sieci, nie mieli wyjścia.

    P.S. Mnie kiedyś pracownik stacji zaatakował z taką propozycją, ale ten to chyba wyszedł przed szereg big_grin.
  • mim_maior 30.04.18, 17:21
    A wystarczy odpowiedzieć: "Nie, dziękuję".

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • reinadelafiesta 30.04.18, 18:14
    @Mim_maior
    Wystarczy. Ale już mi się czasem ulewa. W kawiarni zawsze mnie pytają, czy kawa na pojedynczym espresso, czy z syropem, czy zbieram punkty pay-back, czy mam kartę stałego klienta, a może chcę założyć? Więc za którymś razem podchodzę i od razu mówię: na pojedynczym, bez syropu, nie zbieram punktów, nie mam karty i nie chcę założyć. Cieszę się, że mam z głowy odpowiedzi. A sprzedawczyni pyta: " a może ciasteczko do kawy?" No żeż!!! Jestem dorosła, w miarę ogarnięta i chciałam kawę bez ciasteczka. Ale masz rację, wystarczy na szóste pytanie też odpowiedzieć, że nie, dziękuję.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bene_gesserit 05.05.18, 16:04
    No właśnie nie wystarczy.
    Ci nieszczęśni ludzie nie wymyślają sobie przecież metody 'strzępienia języka' do kilkuset obsługiwanych dziennie klientów dla własnej zabawy. _Muszą_ powiedzieć to, co im kazano. 'Nie' nie jest slyszane po prostu, bo nie może.

    Dawno dawno temu, na starym forum (które kiedyś miało swoje momenty świetności) był wątek o sieci księgarń, która wprowadziła 'ulepszenia w obsłudze'. Jedno z nich polegało na tym, że przy płaceniu kartą pracownik miał dyskretnie przeczytać personalia i pożegnać klienta uprzejmym 'Do zobaczenia, pani Anno'.

    Wielu ludzi zatykało, w tym mnie. Bo co to za podczytyanie i skąd ta poufałość? W końcu - w wyniku wielu skarg i szumu w necie - kierownictwo odwłołało nakaz, ale wcześniej się nabzdyczyło, komentując że 'Polacy do pewnych spraw jeszcze nie dorośli' czy coś w tym stylu. Łamiąc tym samym elementarne zasady dobrego wychowania i dając wielki pokaz arogancji i ignorancji.

    Więc jak, pisać do zarządu spółki np. takiego Rossmana, którego kasjerki przy każdych zakupach muszą recytować litanię propozycji? O jezu.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • reinadelafiesta 05.05.18, 22:57
    @Bene_gesserit
    O, to oni przynajmniej starali się być mili. Ja ostatnio dostałam regularny ochrzan od pracownika T-mobile. Zadzwonił w godzinach pracy, numer nieznany. Odebrałam, bo to mogła być jakaś ważna sprawa. Kiedy dowiedziałam się, że pan dzwoni z ofertą, przeprosiłam, że nie mogę teraz rozmawiać i poprosiłam o telefon później. Grzecznie, bez żadnych fochów. Na co pan tonem nieznoszącym sprzeciwu oświadczył, że skoro odebrałam, to chyba jednak mam czas i w tej sytuacji mam obowiązek jego oferty wysłuchać, pięć minut chyba znajdę? Tak więc Bene, ciesz się, bo w tym Empiku mówili klientom po imieniu, a przecież zwyzywać mogli😂

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • 10iwonka10 05.05.18, 23:10
    Niestety ale w takich sytuacjach asertywnosc sie klania. Ja bym powiedziala ze nie zycze sobie telefonow z ofertami a jak bede czyms zainteresowana to zadzwonbie lub wejde na ich strone.
  • reinadelafiesta 05.05.18, 23:18
    @10iwonka
    Ależ ja się wykazałam asertywnością, zaraz po tym jak odzyskałam głos. Bo przyznam, że mnie zatkało na taką bezczelność. Ale tylko na chwilę😁

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • 10iwonka10 05.05.18, 23:32
    To co sie chwali smile. Ja mieszkam z granica od jakiegos czasu. Pamietam jak wyjezdzalam to w Polsce jeszcze te telefony byly inne... z reguly grzeczne, ludzie przedstawiali sie z imienia . W Angli przezylam szok wlasnie z powodu takiej nachalnosci, bezczelnosci, wrecz agresywnosci gdy chca ci cos na sile sprzedac. Dlatego ludzie tutaj blokuja takie numery lub odkladaja sluchawke nawet nie bawia sie w grzecznosc. Widze ze w Polsce wszystko idzie w tym samym kierunku !sad
  • reinadelafiesta 05.05.18, 23:38
    @10iwonka10
    No zdarzają się tacy młodzi gniewni bez kindersztuby. Może jak raz i drugi stracą klienta, to im coś do głowy trafi, że nie tędy droga.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • jolanta4447 06.05.18, 00:14
    "W Angli przezylam szok wlasnie z powodu takiej nachalnosci, bezczelnosci, wrecz agresywnosci gdy chca ci cos na sile sprzedac."

    U nas to samo.
    Nawet pobrałam aplikację na telefon "Odebrać telefon?". Jest tam moja lista niechcianych telefonów od banków, ankieterów, sklepów i innych, którzy w niewiadomy sposób weszli w posiadanie mojego numeru. Telefon albo ostrzega na czerwono albo w ogóle nie łączy.

    Wcześniejsze prośby o usunięcie mnie z listy lub pytania, skąd mają mój numer - kończyły się milczeniem.

    To nawet nie jest wina panienki, która dzwoni, bo jest zatrudniona w CallCenter, któremu zlecono wydzwanianie wg listy i współczuję jej inwektyw, jakich musi wysłuchiwać.

    Te nachalne oferty bardziej zniechęcają niż interesują, a mnie tylko rozładowują telefon.

    Skończyło się po tej aplikacji i dobrze.

    Tak nawiasem uważam, że reklama jest zła i zbyteczna.
    Jeśli coś jest dobre, to i tak się sprzeda, a wątpliwe produkty trzeba reklamować i jeszcze klient płaci koszty tej reklamy w cenie produktu.




    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • positronium 04.05.18, 08:56
    Tak sobie myślę, że właśnie to "nie, dziękuję" nic nie zmieni. Do tego jest dodatkowo bezsensowne, bo nawet jeśli na stacji podejdę i powiem "dzień dobry, szóstka, tylko paragon, kartą proszę" to sprzedawca i tak całą formułę na sztywno gada. Łącznie z "czy faktura? A jaka płatność?" zupełnie, jakby nie słyszał informacji już podanej. Jeśli ma tak bezmyślne wytyczne, albo jak telemarketer tak sztywny i głupi skrypt, to takie "nie, dziękuję" jest wręcz szkodliwe.
    Trzeba listy pisać do bok, z żalami na niesprawności w obsłudze klienta ze względu na niepotrzebny schemat komunikacji.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • mim_maior 05.05.18, 18:20
    Tak, można się też pieklić. Co tam kto lubi.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • gryczana 05.05.18, 18:36
    Hm, widzę zasadniczą różnicę między "pisać do bok, z żalami na niesprawności w obsłudze klienta ze względu na niepotrzebny schemat komunikacji" a "można się też pieklić".
  • bene_gesserit 05.05.18, 19:00
    Ja też.
    Imo nieuczciwa metoda dyskusji, po prostu - przerysowanie stanowiska interlokutora, żeby ośmieszyć jego zdanie.

    Do rzeczy: jeśli istotnie jedynym pomysłem na zmianę stanu rzeczy i sprowadzenie relacji klient-sprzedawca do normalności jest pisanie skargi na procedury, to zmierzamy w idiotycznym kierunku. Przykre.

    Któraś z gazet dodawała kiedyś do wydania naklejki 'nie życzę sobie druków bezadresowych', które miało się naklejać na skrzynkę, żeby nie trafiały tam tony spamu drukowanego.
    Może idąc na zakupy powinno się w widocznym i umówionym miejscu przyczepiać znaczek z treścią w rodzaju 'nie jestem czuła na zachęty kupna czegokolwiek/założenia karty/skorzystania z czegośtam - sprzedawco nie marnuj swojego i mojego czasu'? Ta lista oczywiście byłaby dłuższa, możnaby to rozwijać w kolejce do kasy smile


    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • positronium 05.05.18, 19:12
    bene_gesserit napisała:

    > Do rzeczy: jeśli istotnie jedynym pomysłem na zmianę stanu rzeczy i sprowadzeni
    > e relacji klient-sprzedawca do normalności jest pisanie skargi na procedury, to
    > zmierzamy w idiotycznym kierunku. Przykre.
    >
    Nie zgadzam się. Oczywiście, fajniej by było, gdyby bez pisania pism było dobrze, ale nie żyjemy w świecie idealnym. smile Miałam kilka razy problemy z obsługą, wysłanie e-maila do regionalnej lub głównej siedziby firmy zawsze działało. Wbrew pozorom firmom zależy na wizerunku (zazwyczaj), szczególnie tym większym.
  • bene_gesserit 05.05.18, 19:23
    Generalnie ja też nie odpuszczam, jak mnie coś drażni. Często z sukcesem, to fajne.
    Na starym forum opisałam taki przykład w poście 'interwencja'. Ale świat byłby po prostu lepszy bez głupich pomysłów dotyczących zwiększenia sprzedaży.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • positronium 05.05.18, 19:42
    Bene, a możesz przybliżyć pobieżnie tutaj, o co chodziło w tej "interwencji"? smile

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • reinadelafiesta 05.05.18, 19:28
    @Positronium
    Bene ma o tyle rację, że to jest chore, że rzeczywiście to nie klient powinien skargi pisać, tylko kierownictwo myśleć, od tego jest.Ale czasem rzeczywiście nie ma innego wyjścia, jeśli się nie chce zostać ofiarą nadgorliwości działu marketingu.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 05.05.18, 19:40
    No, w rozbudowanej organizacji wprowadzenie absolutnej kontroli nad działaniem wszystkich pracowników ma swoje plusy i minusy. i jest trudne w praktyce. wink Czynnik ludzki nawet przy najlepszym regulaminie i zasadach działania potrafi złośliwie spowalniać itp.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • ola5488 03.05.18, 00:14
    Na tytułowe- ja to z rozbawieniem doceniam śmiałość, z jaką ktoś sugeruje, ze może być kimś, kto wie lepiej, czego bym chciała, niż ja samawink. Niektóre firmy, jak ktoś tu zauważył, wprowadzają takie ,,standardy" obsługi klienta.
    Lecz w życiu przekonać kogoś - oznacza wykazać słuszność swoich racji wink
    Nie jest takim wykazaniem marketing sprzedażowy smile

    A już poważniej, to macham ręką i nie myślę o tym dłużej niż w czasie rzeczywistym. Może rzadziej mi się trafia, więc nie zdążyłam się zirytować.
  • ana119 03.05.18, 11:32
    O to to😀
  • panna.ze.dworku 03.05.18, 11:58
    Ja też tak mam.
    Analogicznie - w najbliższym od mojego domu markecie (tak na prawdę to dawny "Super-Sam", obecne szumnie zwany hipermarketem, włączony do jednej z dużych sieci), wprowadzono jako OBOWIĄZEK, że kasjerka ma kończyć obsługę klienta zwrotem "Zapraszamy ponownie". Idiotyzm oczywisty, bo wszak jeśli robię zakupy codziennie (mieszkam blisko) to wiadomo, że jutro też przyjdę po ten serek i mleko, a jeśli wpadłam sporadycznie, bo mi nie po drodze - ta żadne "Zapraszamy" mnie do ponownej wizyty nie zachęci. Bez sensu? Bez. Kasjerki to WIEDZĄ. I co? Ano nic, MUSZĄ dostosować się do "odgórnych standardów" i już. No to "zapraszają", niezależnie od logiki.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • bene_gesserit 05.05.18, 19:25
    Oczywiście, że tak - lepiej to puścić, machnąć ręką, ewentualnie powspółczuć kobiecinie, która musi recytować idiotyczne teksty setki razy dziennie. Sęk w tym, że jeśli ci się spieszy, to - po wystaniu w kolejce - taka litania jest uciążliwa.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • bene_gesserit 05.05.18, 15:55
    Drogeria:
    87zł, ma pani naszą kartę? Nie? To zachęcam do jej założenia, to tylko kilka chwil, potem można zainstalować sobie taką apkę w telefonie.... Zapakować wszystko w płatną torbę? A może życzy sobie pani skorzystać z promocji na olejki do włosów i kremy nawilżające 48h?

    ..miałam założyc o tym wątek, bo już przy płatnej rekalmówce, o którą mogę sama poprosić, jeśli rzeczywiście byłaby mi potrzebna, chce mi się krzyczeć. Zwłaszcza, że moje powtarzane wielokrotnie podczas tej litanii 'nie.... nie, dziękuję... nie' wisi dramatycznie w powietrzu bez efektu.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • mim_maior 05.05.18, 18:21
    Musi być trudno tak ciągle żyć na wysokim "c".

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • bene_gesserit 05.05.18, 19:02
    Nie masz pojęcia o moim życiu. To zresztą nie jest wątek ani o mnie, ani o moich losach. Może sobie załóż forum 'bene_gesserit' i tam się produkuj? Ewentualnie pisz meile i ślij na Berdyczów. Dzięki z góry.


    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • mim_maior 05.05.18, 22:58
    O, to właśnie miałam na myśli, dzięki za szybkie potwierdzenie. Niemniej współczuję.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • bene_gesserit 06.05.18, 01:56
    Znowu: domysły i buchająca parą wyobraźnia. Ciekawe, czy wyobrażasz sobie tylko mnie, moje życie i moje reakcje, czy masz jakieś szersze grono z forów, do którego się uporczywie przysysasz?

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • positronium 06.05.18, 02:09
    Mim, Bene,

    Idźcie się kłócić na priv, dobrze? Ani tu miejsce, ani pora żeby sobie ulżyć na kimś innym, publicznie też nieładnie to robić.
  • bene_gesserit 06.05.18, 02:15
    Nie zaczynałam. Złośliwostki tu i tam pod moim adresem pojawiły się w wykonaniu mim parę razy.
    Chyba, że chodzi o to, że mamy udawać, że to deszcz pada?

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • positronium 06.05.18, 02:20
    Bene, poradź sobie z hejtem w internecie jak potrafisz, ja polecam metodę trochę bardziej opanowaną i kulturalną niż odpłacanie pięknym za nadobne.
    Zrobisz co zechcesz, ja tu tylko sugeruję i proszę.
  • bene_gesserit 06.05.18, 02:30
    Nie odpłacam pięknym za nadobne. Po prostu obnażam małość i to jest moja metoda na, pani wybaczy, ssaczy.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • positronium 06.05.18, 02:47
    Bene może tego nie widzisz, ale sama eskalujesz takie dyskusje w stronę, z której chyba starasz się je przestawić. Obnażasz co najwyżej swoje nerwy.
    Już się nie będę dalej wypowiadać na ten temat, moje zdanie znasz.


    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • jolanta4447 06.05.18, 02:57
    @bene_gesserit

    "Nie odpłacam pięknym za nadobne. Po prostu obnażam małość i to jest moja metoda na, pani wybaczy, ssaczy."

    Ale o co Ci chodzi, bo znowu trudno zrozumieć?

    Może byłabyś łaskawa kierować swoje odpowiedzi do @xxxx lub podawała cytaty?
    Bałagan się robi przez takie posty.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • jolanta4447 06.05.18, 02:15
    bene_gesserit 06.05.18, 01:56
    "Znowu: domysły i buchająca parą wyobraźnia. Ciekawe, czy wyobrażasz sobie tylko mnie, moje życie i moje reakcje, czy masz jakieś szersze grono z forów, do którego się uporczywie przysysasz?"

    Do kogo to i dlaczego tak niejasno?

    Bene - proszę o konkretne odpowiedzi i mniej filozofii i poezji, a więcej konkretów, bo naprawdę chciałabym z Tobą wymienić poglądy, ale po takich Twoich postach - nie daje się.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • bene_gesserit 06.05.18, 02:16
    Do mim, przecież to jasno wynika z drzewka. Weż może sobie poprzestawiaj w ustawieniach.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • jolanta4447 06.05.18, 02:32
    "Weż może sobie poprzestawiaj w ustawieniach."

    A fakt - czytam od ostatniego postu wstecz, tzn. od ostatniego nie czytanego, a nie wg drzewka, bo jest dużo postów i trudno mi się połapać.
    Doradź - jak czytać wątek z 40 postami - serio - jak go ustawić, by nie pogubić się?


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • karola2122 13.05.18, 13:23
    W Vision Express zawsze wciskają droższe pakiety. Nie zgadzasz się na jeden, to proponują kolejny. Raz wprost powiedziałam ekspedientce: "ja się nie poddam!". Wciskała i to, i tamto... I ostatecznie jest tak, że wchodzisz do salonu, bo przy wejściu wisi reklama: okulary progresywne z oprawką od 299 zł, a wychodzisz z zamówieniem na 1230 zł "w promocji", "bo za 299 to jest byle co, a pani potrzebuje.. a to jest lepsze, bo...". A kto tam wie, jak to jest w rzeczywistości. I zawsze, ale to zawsze wciskają te drogie. Ani razu nie było inaczej. Rozumiem, muszą, ale to jest irytujące, dlatego ich zaczęłam unikać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka