Dodaj do ulubionych

Dobre obyczaje w związku

17.05.18, 11:57
Ubieracie się ładnie dla ukochanych, panowie? Drogie panie, układacie włosy, kiedy jesteście w domu i widzą was tylko partnerzy? Dbacie, aby nie chodzić w dziurawych i poplamionych rzeczach, kiedy nikt poza najbliższymi was nie widzi? Bekacie, puszczacie wiatry, mlaskacie i siorbiecie w zaciszu własnego domu?

Od razu się przyznam - mnie się zdarza siorbać, kiedy jem długi makaron. Czasem też zalegam w dresie na kanapie i piję tanie piwo w bardzo nieeleganckiej pozie. wink

Ale, od jakiegoś czasu staram się dbać o swój wygląd, takimi małymi gestami. Ot, w sobotę do sprzątania nakładam szminkę. Ot, zamiast wyciągniętego i infantylnego podkoszulka do spania noszę ładną piżamę. Nie paraduję w samych skarpetach, nie chwalę się dziurą w sweterku. Zamiast kapci noszę po domu ładne pantofle.
Żeby było jakoś tak przyjemniej we dwoje, a nie tylko szaro i buro.
Edytor zaawansowany
  • kora3 17.05.18, 12:32
    Może to jakoś nieskromnie zabrzmi, ale nie ma dziurawych ani poplamionych nieodwracalnie rzeczy - takowe po prostu wyrzucam. W dresach raczej po domu nie śmigam, raczej w getrach i tunikach jeśli już pozostaję całkiem "po domowemu" . Z makijażu w wersji dzienny rezygnuję bardzo rzadko - w zasadzie tylko jeśli jestem chora i zalegam literalnie w łozku (no i na plaży oczywiście ale to inna bajka) , ale nie z powodu partnera, a zwyczajnie - tak mam od wielu lat. Fryzurę ma tego rodzaju, że poza poczochraniem rękąwink układania nie wymaga i też go nie stosuję także wychodząc z domu, wiec ... Sypiam w nocnej bieliźnie - piżamach lub koszulkach nocnych, raczej wersje minimalistyczne, też od bardzo dawna, od młodości. Kapci nie noszę od dzieciństwa, bo nie lubię zwyczajnie, mam kilka par pantofli.
    Twoje pytanie skłoniło mnie do zastanowienia się nad tymi kwestiami smile i także tą co robię w temacie dla partnera - otóż - nic właściwie - wszystko o czym mowa robię naturalnie, od bardzo dawna, dla siebie, nie dla kogoś

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 17.05.18, 13:12
    A widzisz, a u mnie to jest pół na pół, bo pomadkę mogę przecież nałożyć bezbarwną, ale jednak wolę ładnie wyglądać, skoro nie mam pełnego makijażu. Łatwiej się zmobilizować dla kogoś, moim zdaniem, nawet jeśli ta druga osoba o nic wprost nie poprosiła. To raczej kwestia tego, że chcę zachować trochę tej konwencji, która była na początku związku, trochę czaru i wdzięku.
    Jasne, są pary dla których wykonywanie wszystkich czynności w swoim towarzystwie jest szczytem intymności, ale ja akurat należę do tych osób, dla których np. korzystanie z toalety powinno pozostać na co dzień odrębne. Tak jakoś. Nie muszę sobie udowadniać, że jesteśmy blisko, ale z drugiej strony chcę dbać o jakość tej bliskości.
    Słucham koleżanek i odwiedzam je w domach, i widzę, że to jak Ty robisz Koro jest jednak mniej powszechne, niż mogło by się wydawać. Przynajmniej w moim środowisku. smile

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • nchyb 17.05.18, 13:24
    >>>bo pomadkę mogę przecież nałożyć bezbarwną, ale jednak wolę ładnie wyglądać,

    czy to oznacza, że bez szminki nie wygląda się ładnie, albo aż tak ładnie? smile
  • nchyb 17.05.18, 13:25
    bez KOLOROWEJ szminki
  • positronium 17.05.18, 13:35
    Ja akurat wyglądam lepiej z kolorem na ustach, jeśli oczy nieumalowane. Taka moja uroda.
    Zawsze muszę mieć jakąś pomadkę czy balsam, bo bardzo szybko pierzchną mi usta, do tego mam nawyk zagryzania. Na wszystko pomaga dobra kolorowa pomadka, matowa i mocno trzymająca się skóry.

    To był tylko taki przykład. Mój mąż na przykład dba o to, żeby mieć uporządkowane brwi. Jemu to wszystko jedno, a ja bardzo nie lubię jak ma "monobrow."

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • nchyb 17.05.18, 13:57
    >>To był tylko taki przykład.

    a ja tylko żartowałam smile
  • positronium 17.05.18, 14:11
    XD

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 17.05.18, 14:06
    Wiesz, nie wiem - raczej nie pytam ludzi o takie rzeczy - dla mnie to jest zapewne sprawa wyniesiona z domu - moja mama zawsze o siebie dbala, czy tata był w domu czy nie, a z racji pracy czesto i długo go nie było.
    Tak jak napisałam - do teraz się nad tymi kwestiami nie zastawiałam - pewne rzeczy robię ze tak powiem rutynowo - poranny prysznic, mycie zębów, makijaż, ubranie się itd. - bez względu na to czy jestem sama, czy się kogoś spodziewam...
    Co do intymnych czynności - no raczej sobie nie wyobrazam korzystania z toalety w obecności kogokolwiek, w tym partnera, wlasnej mamy - także - uprzedzajac

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 17.05.18, 14:15
    Jest grupa ludzi, dla których dom to miejsce w którym mogą się wreszcie poczuć swobodnie. Czyli zrobić wszystko to, czego normalnie przy innych nie robią, ale odruch jest. Więc mam koleżanki, dla których moja szminka w sobotę to objaw tego, że jestem stłamszona, bo czuję przymus starania się cały czas. I wg nich tylko sobie dorabiam filozofię do tego, że lubię być zadbana także "po godzinach."
    U mnie w dzieciństwie były różne wzorce, zdarzało się mieszkać z krewnymi, dla których chodzenie po domu w bieliźnie było normalne. Szczególnie rano i latem.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • annthonka 17.05.18, 14:25
    Dla niektórych również normalne jest nieskrępowane (excusez le mot) bekanie i puszczanie bąków. Ot taka najwższa forma intymności. uncertain
  • kora3 17.05.18, 14:47
    Wiesz, rzecz tym, że ja się lubię dobrze czuć, a dobrze się czuję, gdy jestem zadbana i dobrze wyglądam - po prostu. Być moze są osoby, które dobrze się czują w poplamionych rzeczach, nieumyte, rozczochrane itd. - jest to ich sprawa, ale na ich miejscu nie atakowałabym tych, którzy się tak dobrze nie czują - bo to nijaki splendor być zaniedbanym...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 17.05.18, 14:52
    positronium napisała:

    > Jest grupa ludzi, dla których dom to miejsce w którym mogą się wreszcie poczuć
    > swobodnie. Czyli zrobić wszystko to, czego normalnie przy innych nie robią

    Jest także inna grupa ludzi, dla których normą jest to jak zachowują się przy innych. Nie czują się skrępowani zasadami. Brudne ubrania piorą, dziurawe naprawiają lub wyrzucają, czynności intymne wykonują na osobności, a po wstaniu rano ścielą łózka, oraz myją się, czeszą i ubierają przy okazji pierwszej wizyty w łazience. Zatem jeśli zostają sami zachowują się tak samo.
  • kornel-1 18.05.18, 13:03
    aqua48 napisała:

    > czynności intymne wykonują na osobności,


    Nigdy nie potrafiłem zrozumieć atrakcyjności dwóch umywalek obok siebie w prywatnej łazience.

    Kornel
    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • parawany 18.05.18, 13:07
    kornel-1

    "Nigdy nie potrafiłem zrozumieć atrakcyjności dwóch umywalek obok siebie w prywatnej łazience."

    To jest wygodne, dwie osoby równocześnie mogą korzystać.

  • kornel-1 18.05.18, 13:38
    parawany napisała:

    > To jest wygodne, dwie osoby równocześnie mogą korzystać.

    Do momentu, gdy jedna z nich ma ochotę usiąść na sedesie czy dłużej? (przyjmę sugestię, że mycie zębów nie jest czynnością intymną)

    k.
  • parawany 18.05.18, 13:44
    kornel-1

    "Do momentu, gdy jedna z nich ma ochotę usiąść na sedesie czy dłużej? "

    Sedes jest w toalecie, nie w łazience.

  • parawany 18.05.18, 13:46
    Aha, dopiero teraz otworzyłam Twój link, tam rzeczywiście jest sedes.
    Jeśli mieszkańcom to nie przeszkadza, że jedna osoba myje żeby a druga siedzi na sedesie, to wszystko jest w porządku.


  • kornel-1 18.05.18, 14:31
    parawany napisała:

    > Jeśli mieszkańcom to nie przeszkadza, że jedna osoba myje żeby a druga siedzi n
    > a sedesie, to wszystko jest w porządku.

    Jeśli.

    Jeśli?

    Mowa w wątku o SV w związku.
    Pójdźmy o krok dalej. Jeśli bluzgi komuś nie przeszkadzają...?

    k.
  • parawany 18.05.18, 14:36
    kornel-1

    "Mowa w wątku o SV w związku."

    To, co i jak robi dwoje ludzi będących w związku w swojej łazience i w swoim domu to jest tylko ich prywatna sprawa, osobom postronnym nic do tego.

    "Pójdźmy o krok dalej. Jeśli bluzgi komuś nie przeszkadzają...?"

    Ale co Ciebie to obchodzi, co dwojgu związanym z sobą ludzi przeszkadza a co nie dopóki w takim związku nie ma przemocy?



  • kornel-1 18.05.18, 14:38
    parawany napisała:

    > To, co i jak robi dwoje ludzi będących w związku w swojej łazience i w swoim do
    > mu to jest tylko ich prywatna sprawa, osobom postronnym nic do tego.


    Straciłem pewność, że wiesz, o czym jest ten wątek.

    > Ale co Ciebie to obchodzi, co dwojgu związanym z sobą ludzi przeszkadza a co ni
    > e dopóki w takim związku nie ma przemocy?

    Teraz nie mam wątpliwości.

    k.
  • parawany 18.05.18, 14:48
    kornel-1

    "Straciłem pewność, że wiesz, o czym jest ten wątek."

    Wiem, o czym jest ten wątek. Nie wiem natomiast, kto dał innym prawo do decydowania jakie obyczaje są dobre a jakie nie w prywatnych i intymnych relacjach dwojga ludzi. Jedynym kryterium może być tylko to, czy ludzie są z sobą szczęśliwi niezależnie od tego, czy chodzą po domu w bonżurkach i koafiurach, czy na golasa i z brudnymi nogami.

  • kornel-1 18.05.18, 15:06
    parawany napisała:

    > Nie wiem natomiast, kto dał innym prawo do decydowania jakie obyczaje są dobre a jakie nie w prywatnych i intymnych relacjach dwojga ludzi.

    Złudzenie. Nie decydujemy, co jest dobre a co złe. Oceniamy z punktu widzenia SV.

    > Jedynym kryterium może być tylko to, czy ludzie są z sobą szczęśliwi
    > niezależnie od tego, czy chodzą po domu w bonżurkach i koafiurach, czy na gola
    > sa i z brudnymi nogami.

    A także, czy rozmowie między sobą posługują się wulgaryzmami, prawda?

    Szczęście ważna rzecz.

    k.
  • parawany 18.05.18, 15:17
    kornel-1

    "Złudzenie. Nie decydujemy, co jest dobre a co złe. Oceniamy z punktu widzenia SV."

    SV nie reguluje intymnych relacji między dwojgiem ludzi.
    Czy możemy określić, co jest zgodne z SV w sprawach seksu?

    "A także, czy rozmowie między sobą posługują się wulgaryzmami, prawda?"

    Jeśli robią to w zaciszu domowym i nie narażają na szwank cudzych uszu oraz nikt z tego powodu nie cierpi to jest to wyłącznie ich prywatna sprawa.

    "Szczęście ważna rzecz."

    Najważniejsza.



  • positronium 18.05.18, 15:24
    parawany napisała:

    > SV nie reguluje intymnych relacji między dwojgiem ludzi.
    > Czy możemy określić, co jest zgodne z SV w sprawach seksu?

    A wiesz, to jest bardzo, ale to bardzo, ciekawe pytanie!
  • parawany 18.05.18, 15:26
    positronium

    "A wiesz, to jest bardzo, ale to bardzo, ciekawe pytanie! "

    Ciekawe by były odpowiedzi : )

  • aqua48 18.05.18, 15:49
    positronium napisała:

    > > Czy możemy określić, co jest zgodne z SV w sprawach seksu?
    >
    > A wiesz, to jest bardzo, ale to bardzo, ciekawe pytanie!

    Moim zdaniem wszystko to co dopuszczają dobrowolnie obie strony. Podobnie z sytuacjami w zaciszu domowymi.
  • dostojnick 18.05.18, 15:55
    aqua48 napisała:

    > positronium napisała:
    >
    > > > Czy możemy określić, co jest zgodne z SV w sprawach seksu?
    > >
    > > A wiesz, to jest bardzo, ale to bardzo, ciekawe pytanie!
    >
    > Moim zdaniem wszystko to co dopuszczają dobrowolnie obie strony. Podobnie z syt
    > uacjami w zaciszu domowymi.

    No chyba nie, jak oboje zachowują się w domu niezgodnie z sv, to zachowują się niezgodnie z sv. Najwyżej się na to oboje zgadzają i im nie przeszkadza, ale tak bywa i poza domem. Trzeba by tedy przyjąć że sv jest łamane tylko jak złamanie normy sv komuś przeszkadza.
  • dostojnick 18.05.18, 18:51
    dostojnick napisał(a):

    > aqua48 napisała:
    >
    > > positronium napisała:
    > >
    > > > > Czy możemy określić, co jest zgodne z SV w sprawach seksu?
    > > >
    > > > A wiesz, to jest bardzo, ale to bardzo, ciekawe pytanie!
    > >
    > > Moim zdaniem wszystko to co dopuszczają dobrowolnie obie strony. Podobnie
    > z syt
    > > uacjami w zaciszu domowymi.
    >
    > No chyba nie, jak oboje zachowują się w domu niezgodnie z sv, to zachowują się
    > niezgodnie z sv. Najwyżej się na to oboje zgadzają i im nie przeszkadza, ale ta
    > k bywa i poza domem. Trzeba by tedy przyjąć że sv jest łamane tylko jak złamani
    > e normy sv komuś przeszkadza.

    Na melinie piją z gwinta, bluzgają itp. ale nawet jeśli to nikomu z obecnych nie przeszkadza, to nie uznamy chyba że wszystko odbywa się zgodnie z sv. Warto wszelako dodać że przypadki gdy łamanie sv przeszkadza czyjmś odczuciom są na pewno cięższymi przypadkami złamania sv, niż gdy wszyscy dobrze się bawią w żygowinachsmile
  • aqua48 19.05.18, 08:02
    dostojnick napisał(a):

    > Na melinie piją z gwinta, bluzgają itp. ale nawet jeśli to nikomu z obecnych ni
    > e przeszkadza, to nie uznamy chyba że wszystko odbywa się zgodnie z sv.

    Wiesz, ani ja ani nikt z mojego kręgu nie chodzi po melinach i wobec tego nie mam pojęcia o zwyczajach tam panujących. Nie mam jednak potrzeby określać ich pod względem zgodności z zasadami s-v. Osobom prowadzącym takie miejsca o ile się orientuję też raczej nie zależy na takim rozliczeniu.
    Podobnie nie mam potrzeby zaglądać w cudze pielesze domowe po to by osądzać zachowanie innych w zakresie ich spraw intymnych..dopóki odpowiada im ono i zgadzają się na nie dobrowolnie.
    Przypominam, że stosowanie s-v jest również dobrowolne, nie obowiązkowe.
  • aqua48 18.05.18, 15:45
    kornel-1 napisał:

    > Nie decydujemy, co jest dobre a co złe. Oceniamy z punktu wid
    > zenia SV.

    Oceniamy? Nie, wymieniamy spostrzeżenia. I wymieniamy się własnymi zwyczajami na ten temat. Jeśli ktoś po dniu spędzonym w kostiumie lub mundurze w pracy ma ochotę na niedbały i miękki strój domowy po południu to wyłącznie jego sprawa tudzież akceptacji jego domowników.

  • aqua48 18.05.18, 15:41
    kornel-1 napisał:

    > (przyjmę sugestię, że mycie zębów nie jest czynnością intymną)

    Dla mnie jest, dlatego ja wolałabym zdecydowanie dwie łazienki od dwóch umywalek. ale jestem w stanie zrozumieć, że przy golących się osobach w rodzinie kobieta może woleć mieć osobną umywalkę w której nie znajduje szczeciny. A ta, wiadomo choćby najlepiej spłukana zawsze zostaje smile
  • kora3 19.05.18, 08:25
    Hmmm zawsze miałam łazienki z jedną umywalką i pomimo, ze kiedyś mieszkałam podn jednym dachem z facetami - od ojca oocząwszy NIGDY nie widziałam w umywalce żadnej szczeciny - teraz też nie widuję

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 18.05.18, 13:59
    Sa mniej I bardziej intymne czynnosci. Takie umywalki moga byc praktyczne rano...maz sie goli zona myje zeby
  • kornel-1 18.05.18, 14:36
    10iwonka10 napisała:

    > Sa mniej I bardziej intymne czynnosci.

    To nieco rozjaśnia. Zapewne jest jakiś punkt w jakiejś skali intymności, powyżej którego te czynności należy wykonywać na osobności. Moje pytanie do Ciebie: czy ten punkt pokrywa się z momentem, gdzie kończy się SV?

    >Takie umywalki moga byc praktyczne rano ...maz sie goli zona myje zeby

    Potem mąż myje zęby a żona sika. Ok.

    Kornel
    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • parawany 18.05.18, 14:50
    kornel-1

    "Potem mąż myje zęby a żona sika. Ok."

    Za żadne skarby nie chciałabym mieć męża, przy którym nie mogę zrobić siku : )

  • positronium 18.05.18, 15:05
    parawany napisała:

    > Za żadne skarby nie chciałabym mieć męża, przy którym nie mogę zrobić siku : )

    Ależ to, czy możesz, czy nie to sprawa drugorzędna. W tym wątku chodzi właśnie o to, co wybierasz. Ja sobie mogę przy mężu bekać i dłubać w nosie do woli, ale jednak wybieram, aby tego nie robić. Tak jakoś, przyjemniej.
    Jak trzeba to trzyma mi włosy, kiedy wymiotuję, a ja mu przynoszę lekarstwo na biegunkę. wink Ale żeby robić z takich ekscesów normę?
  • parawany 18.05.18, 15:11
    positronium

    "W tym wątku chodzi właśnie o to, co wybierasz."

    Myślę, że każdy wybiera sobie to, co lubi i ważne żeby ludzie dobierali się według tego, co oboje lubią. Jeśli obojgu odpowiada pełen szyk w domowym zaciszu wszystko jest w porządku. Jeśli innym odpowiada, ze sikają w swojej obecności, również wszystko jest w porządku.
  • positronium 18.05.18, 15:25
    Dokładnie.
    To tak jak z jedzeniem z papierowych talerzy, plastikowych, metalowych i porcelanowych. smile Każdy wybiera, co lubi, prawda?

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • parawany 18.05.18, 15:27
    positronium

    "To tak jak z jedzeniem z papierowych talerzy, plastikowych, metalowych i porcelanowych. smile Każdy wybiera, co lubi, prawda?"

    Prawda. Wolność człowieka polega na wolności wyboru.



  • positronium 18.05.18, 15:35
    Dokładnie. Ale każdy wybór ma jakieś konsekwencje. Czasem - w postaci mało przychylnej oceny z zewnątrz. Nie trzeba się tym od razu przejmować, ale też nie ma co udawać, że coś takiego nie może mieć miejsca w naszej rzeczywistości.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • parawany 18.05.18, 15:39
    positronium

    "Dokładnie. Ale każdy wybór ma jakieś konsekwencje. Czasem - w postaci mało przychylnej oceny z zewnątrz. Nie trzeba się tym od razu przejmować, ale też nie ma co udawać, że coś takiego nie może mieć miejsca w naszej rzeczywistości."

    Ludzie świadomi swojej wartości nie będą dla poklasku publiczności zmieniać swoich prywatnych rytuałów i przyzwyczajeń, które dobrze im służą.



  • dostojnick 18.05.18, 15:22
    Na zdjęciu jest sedes pani domu. Drugi sedes znajduje się w takim małym kibelku. To tam wychodzi od mycia zębów przy 2 zlewach mąż jak mu się zachce siku. To teraz standard 2 kible w domu, jeden w większej łazience.
  • dostojnick 18.05.18, 15:30
    Tak więc oni mają w tym mieszkaniu dużą łazienkę, z dwiema umywalkami dla porannego towarzystwa i pośpiechu. I mają jeszcze drugie pomieszczenie sanitarne, jest to wg wszelkiego prawdopodobieństwa nieduży obiekt z sedesem i umywalką (tam zresztą kierowani są wszyscy goście jak odwiedzą, dla większego bezpieczeństwa higienicznego Pani Domu...)
  • kornel-1 18.05.18, 16:00
    dostojnick napisał(a):
    [i]
    > . Drugi sedes znajduje się w takim małym kibelku
    > . To tam wychodzi od mycia zębów przy 2 zlewach mąż jak mu się zachce siku. [i]


    Dopuszczasz myśl, że tam jest trzecia umywalka?
    To taki standard...

    K.
  • dostojnick 18.05.18, 16:03
    Kornel, w ubikacji 1mx1,5 nie myje się zębów i nie goli, ta trzecia umywalka jest tylko do rąk po załatwieniu.
  • kornel-1 18.05.18, 16:08
    dostojnick napisał(a):

    > . To tam wychodzi od mycia zębów przy 2 zlewach mąż jak mu się zachce siku. --

    Zapewne wychodzi tam też wtedy, gdy pani zachce się siku. Tak?
    Logiczne i praktyczne.

    K.
  • dostojnick 18.05.18, 16:13
    kornel-1 napisał:

    > dostojnick napisał(a):
    >
    > > . To tam wychodzi od mycia zębów przy 2 zlewach mąż jak mu się zachce sik
    > u. --
    >

    > Zapewne wychodzi tam też wtedy, gdy pani zachce się siku. Tak?
    > Logiczne i praktyczne.
    >
    > K.

    No nie potrzebujemy już chyba tak szczegółowo ich organizacji analizować, najważniejsze sprawa została wyjaśniona.
  • aqua48 17.05.18, 14:38
    kora3 napisała:

    > Twoje pytanie skłoniło mnie do zastanowienia się nad tymi kwestiami smile i także
    > tą co robię w temacie dla partnera - otóż - nic właściwie - wszystko o czym mow
    > a robię naturalnie, od bardzo dawna, dla siebie, nie dla kogoś

    Mam identycznie. Mogę dodać że dresów nie posiadam w domu jesteśmy wszyscy ubrani tak jak do wyjścia. Jako pantofli używam skórzanych klapek, a mąż ma domowe mokasyny. Jedynie do sprzątania nie nakładam szminki smile
    Wieczorem po kolacji kiedy wiadomo że nikogo się już nie spodziewamy przebieramy się czasami w ciepłe i miękkie szlafroki specjalnie zakupione w tym celu żeby się w nie wtulić i w siebie nawzajem smile i zalec na kanapie przed dobrym filmem.
  • kora3 17.05.18, 14:52
    Dresy w domu owszem posiadam, a jakże par 3, ale dla mnie ejst to strój sportowy, a nie domowy ...natomiast nie powiem, ze zawsze chodzę po domu ubrana jak do wyjścia - to znaczy zależy do wuyjścia gdzie. Generalnie po przyjściu do domu o ile nie spodziewam/y się gości, ale gosci w takim sztywnym słowa znaczeniu, to przebieram się w rzeczy luźniejsze - typu jak wspomniałam- getryu+ tunika, jeansy + koszulka. Nie mam rzeczy stricte domowych, że na "po domu" - to sa rzeczy w których normalnie mogę wyjśc, tylko rzecz jasna nie na wielkie wyjścia. Nie lubie w domu zabudowanego obuwia, stąd wszelkie moje pantofle domowe sa w formie klapek - od takich sportowych, po takie z pomponikami smile Szlafroka używam, a jakże ale jako okrycia ja strój do spania itp

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kolpik124 18.05.18, 08:06
    śmieszne łazić po chałupie w krawacie i garsonce

    gdy dom sprzatasz i kibel myjesz, to też na wyjściowo ?

    --
    " Na jarmarki przychodzą rodziny z dziećmi, to bezpieczne miejsca. Jedne czego może się obawiać, to kieszonkowcy."...snakelilith, listopad 2016
  • positronium 18.05.18, 08:20
    kolpik124 napisała:

    > śmieszne łazić po chałupie w krawacie i garsonce
    > gdy dom sprzatasz i kibel myjesz, to też na wyjściowo ?
    >

    Widzisz Kolpik, dla niektórych garsonka i krawat należą do stroju roboczego. A dom sprząta gosposia.

    Coś Ci przytyk nie wyszedł, bo wyglądasz po nim mało korzystnie.
  • kolpik124 18.05.18, 08:56
    ukraińska gosposia, szofer, ogrodnik i bona

    średni polski standard big_grin

    okazyjna drzemka i zabawy z dziećmi też w krawacie?

    --
    "Moja sytuacja jest taka, że mam już ostatnie lata na tzw. rozród...mam żonatego kochanka...ogólnie jestem raczej zdrowa"
    kaz_nodzieja, 31.12.2016
  • kolpik124 18.05.18, 08:57
    po co ta zmiana nicka? wyglądasz z nim niekorzystnie big_grin

    --
    " Na jarmarki przychodzą rodziny z dziećmi, to bezpieczne miejsca. Jedne czego może się obawiać, to kieszonkowcy."...snakelilith, listopad 2016
  • positronium 18.05.18, 10:17
    Czemu nie, krawat nie ciśnie jeśli jest dobrze dobrany kołnierzyk koszuli, a nosząca go osoba czuje się w nim swobodnie. Po co ten atak?
    Zresztą, sfetyszyzowany już strój pokojowki to właśnie spódnica z fartuszkiem. Kelnerzy, lokaje pracują w stroju półformalnym, a sprzątanie też przecież należy do ich obowiązków.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • baba67 18.05.18, 08:45
    Ja tez zakupiłam skórzane klapki zamiast papuci . Matylda mnie przekonała. I rzeczywiście lepiej to wygląda a różnica w wygodzie żadna. Nie posiadam dresów, mam natomiast ciuchy podomowe (wygodniejsze, czyste i całe) i ciuchy do ludzi (wyjście, uczniowie w domu).Makijażu kolorowego nie noszę,tylko pielęgnacja i podkład korekcyjny.I tez jestem zdania że staranny wygląd w domu mobilizuje i poprawia samopoczucie.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • 10iwonka10 17.05.18, 14:19
    Jest jedna rzecz ktorej nie znosze -'pizamowe dni' wiem ze niektorzy je maja.Wstaja rano i tak sie caly dzien peletaja w pizamie po domu. Malo to jest higieniczne i mnie sie kojarzy z choroba. Ja rano wstale, przysznic sniadanie- i od razu ma sie energie chec do dzialania. JA moze siorbne czasem czy zamlaskam...natomiast z ubikacji jak korzystam to bez towarzystwa.
  • puczasec 17.05.18, 17:43
    Po pierwsze, to niezbyt wypada krytykować innych za to, co robią w wolnym czasie w swoim własnym domu. Po drugie, pidżama nie ma nic wspólnego z brakiem higieny. Może być czysta i regularnie zmieniana. Po trzecie, nie widzę różnicy w czepianiu się ludzi z powodu tego, że chodzą w samej bieliźnie po domu i ogrodzie (obok jest o tym wątek), czy z powodu chodzenia w pidżamie.
  • positronium 17.05.18, 17:58
    Bo ja wiem Puczasec, Iwonka ma taką opinię, nikogo przecież wprost nie krytykuje.
    Ja też czasem mam dzień piżamowy, a raczej miewałam, bo zwyczajnie czuje się jak "kapeć" jak tak się snuję niedoubrana cały dzień. To już lepiej paradować w stroju Ewy, swobodniej. wink

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • 10iwonka10 17.05.18, 18:37
    Swobodniej tylko musi byc odpowiednia temperature smile
  • 10iwonka10 17.05.18, 18:34
    Ja pisalam o sobie- nie o innych.Oczywiscie ze moze byc regularnie zmieniana( na dzienna i nocna wersje ?) co nie zmienia faktu ze to ubior ktory z zalozenia zaklada sie wieczorem do snu.

    Paradowanie w samej bieliznie po domu i ogrodzie jest ok do momentu wizyty kogos bo ta osoba moze sie poczuc skrepowana.
  • majaa 17.05.18, 17:08
    Jeśli o mnie chodzi, to nie lubię siedzieć w domu w tzw. ciuchach z ulicy, więc zawsze się przebieram po powrocie z pracy. Noszę się swobodnie, tj. przeważnie mam na sobie jakieś leginsy z koszulką albo dres w chłodniejsze dni. Ale nie jakiś sprany i porozciągany, bez przesadywink Czasem jestem w skórzanych klapkach, a czasem w grubych, milutkich, ciepłych skarpetach.
    Jeśli spędzam w domu cały dzień, to nie robię żadnego makijażu. Zresztą nawet do pracy nakładam zwykle tylko tusz i błyszczyk. No po prostu tak już mam, że tzw. pełny makijaż robię tylko od "wielkiego dzwonu".
    Nie cierpię spać w piżamie, jest mi jakoś tak niewygodnie, więc żadne tam fikuśne piżamki nie wchodzą w grę. Najlepiej sprawdzają się u mnie bawełniane, dość krótkie koszule nocne.
  • ola5488 17.05.18, 21:27
    majaa napisała:

    > Jeśli o mnie chodzi, to nie lubię siedzieć w domu w tzw. ciuchach z ulicy, więc
    > zawsze się przebieram po powrocie z pracy. Noszę się swobodnie, tj. przeważnie
    > mam na sobie jakieś leginsy z koszulką albo dres w chłodniejsze dni. Ale nie j
    > akiś sprany i porozciągany, bez przesadywink Czasem jestem w skórzanych klapkach,
    > a czasem w grubych, milutkich, ciepłych skarpetach.

    Mam podobnie smile Niezbyt higieniczne wydaje mi się siedzenie w domu np. w spodniach ,,z ulicy", poza tym w pracy muszę być ubrana bardziej formalnie, w domu - jak mi wygodnie.
  • positronium 18.05.18, 07:38
    A ja mam pracę biurową, więc teoretycznie mam jak wy. W praktyce, te same rzeczy noszę i w domu, i w pracy, tylko właśnie zaraz po przyjściu do domu biorę prysznic i je zmieniam (czasem od razu na piżamę, bo często wracam późno).
    Gdyby ktoś mnie nagle odwiedził, albo jeśli muszę pójść szybko do sklepu, to nie potrzebuję się przebierać. wink

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • bene_gesserit 17.05.18, 20:30
    Przypomniał mi się stary wątek chyba z foru ematka, na którym forumka chwaliła się - a inne przytakiwały zachwycone - że podczas porodu powinno się wyglądać ładnie. Więc przed terminem należy pójść do fryzjera, zrobić pazury, a kiedy poczuje się skurcze - umalować się (o ile mnie pamięć nie myli, były też podane sposoby, jak przygotować makijaż na specjalne przeżycia.

    Wszystko po to, żeby mąż nie zobaczył rodzącej 'nie zrobionej'. Bo należymusię szacunek i stąd troska o atrakcyjność podczas tego 'trudnego momentu w życiu'.

    Intymność polega również na dzieleniu prywatności. Dla mnie makijaż jest 'na zewnątrz', jest czymś w rodzaju zbroi/maski. A i mąż najbardziej lubi mnie w wydaniu acqua e sapone, bez makijażu i 'zrobionej' fryzury.


    --
    cute but psycho. things even out
  • aqua48 18.05.18, 09:20
    bene_gesserit napisała:

    > Intymność polega również na dzieleniu prywatności.

    A ja oddzielam jedno i drugie. Dzielimy prywatność jedynie w czasie choroby. A na co dzień wolimy zachować intymne sprawy dla nas samych i załatwiać je w prywatności.
  • bene_gesserit 19.05.18, 21:59
    aqua48 napisała:

    > bene_gesserit napisała:
    >
    > > Intymność polega również na dzieleniu prywatności.
    >
    > A ja oddzielam jedno i drugie. Dzielimy prywatność jedynie w czasie choroby.

    Wiele zależy od rozumienia słów.
    intymność
    1. «bardzo osobisty charakter czegoś»
    2. «erotyczny, miłosny charakter czegoś»
    3. «sprawa bardzo osobista, często o charakterze erotycznym»

    prywatny
    1. «stanowiący czyjąś osobistą własność»
    2. «niepodlegający państwu ani żadnym instytucjom publicznym»
    3. «dotyczący czyichś spraw osobistych i rodzinnych»

    Według mnie nie da się rozdzielić tych pojęć.
    Ale tak, są pary, w których mąż nigdy nie zobaczy żony nieumalowanej i nie zrobionej, pomijając chorobę. Słyszałam o tym, chociaż wydaje mi się to smutne.


    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • positronium 18.05.18, 08:04
    Tak jakoś wyszła z tego rozmowa tylko o damskich ciuszkach wink Więc może postaram się doprecyzować, o co pierwotnie mi chodziło. Bo nie tylko o wygląd, wbrew pozorom.
    Codziennie są dziesiątki małych interakcji w związku, takich, które przeprowadzamy odruchowo. Są ludzie, którzy na przykład nigdy nie mówią "dziękuję" w domu. Bo przecież wszystko jest oczywiste, to po co w ogóle się wysilać? Albo tacy, dla których nieleczone pryszcze i dziko rosnące włosy w nosie są szczytem zaufania - bo przecież to prawdziwy stan, naturalny.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • dostojnick 18.05.18, 09:20
    Codziennie są dziesiątki małych interakcji w związku...

    ___
    Żona leży na otomanie, podchodzi mąż, a ona unosi do pocałowania pięknie wygiętą stópkę, którą on ujmuje w dłoń i całuje z największym szacunkiem. Tak to mniej więcej powinno wyglądać. Może jeszcze dodać: "Całuję twoją dłoń madame, marząc że to usta twe...". Wtedy związek rozkwita.
  • majaa 18.05.18, 18:57
    Jakoś nie przyszło mi do głowy, że można stosować zasady grzeczności wybiórczo, w sensie: wobec obcych - tak, wobec domowników - nie ma potrzebysmile Co się tyczy pryszczy czy innych niedoskonałości (rozumiem, że mówimy o "drobiazgach", a nie jakichś poważniejszych sprawach, wynikających z choroby np.), to np. u mnie w domu przeszkadzają one w zasadzie tylko mnie samej, dlatego robię z tym porządek wyłącznie dla siebie. Domownicy po prostu nie zwracają na to uwagi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.