Dodaj do ulubionych

Temat intercyzy

19.05.18, 23:58
Krótkie pytanie bez zbędnych wstępów. Na jakim etapie związku i w jaki sposób należy poruszyć temat intercyzy? Przed oświadczynami? Jeśli tak, to ile przed, jeśli nie, to ile po?
Edytor zaawansowany
  • positronium 20.05.18, 00:29
    Po oświadczynach, przed ich oficjalnym ogłoszeniem. W takim wypadku, jeśli będzie jakiś problem można zerwać bez rozgłosu. Detale oczywiście do omówienia na spokojnie później, ale warto wspomnieć dość wcześnie i chęci zawarcia intercyzy.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • bene_gesserit 20.05.18, 01:27
    Poruszyć wcześniej - tak jak inne istotne sprawy, np kwestię dzieci. Przygotować grunt w sensie pogadać, co druga strona tak w ogóle o tym myśli. I ewentualnie spróbować podyskutować, jeśli uważa, że to nieromantyczne/podłe/itd

    --
    cute but psycho. things even out
  • kora3 20.05.18, 10:41
    Zgadzam się z Bene, takie rzeczy omawia się przed podjęciem decyzji o wspólnym życiu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 21.05.18, 18:40
    A moim zdaniem raczej po - papiery to w końcu tylko formalności.
    Jasne, że nie tylko bogaci mogą spisywać intercyzy, ale jednak mam wrażenie, że jest taka grupa ludzi, dla których intymna wiedza o finansach i majątku partnera jest niezbędna do podjęcia decyzji o wspólnym życiu. wink lepiej się najpierw upewnić co do uczuć, a dopiero później zająć się spisaniem konkretnych zobowiązań.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 22.05.18, 17:09
    Chyba się nie zrozumiałyśmy ...Wg mnie o pewnych rzeczach ludzie rozmawiają i powinni rozmawiac na etapie zwyczajnie znajomosci. Chodzi o poznanie podejścia drugiej strony do zwiazku i oczekiwania od niego. I nie idzie tylko o podejscier do kasy tylko o inne sprawy też - np. czy druga strona chce mieć dzieci, brać śluby i jakie itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reksia110 22.05.18, 17:54
    Tak, tylko temat pieniędzy jest zawsze najbardziej kontrowersyjny.
  • kora3 22.05.18, 18:09
    Niekoniecznie - zalezy co dla kogoś jest wazne, kluczowe u partnera i w przyszłym zwiazku. Z wlasnego doświadczenia - dla mnie ważne było, by kandydat na kandydata nie miał małoletnich dzieci, lubił zwierzęta, był tolerancyjny, niezorientowany religijnie, nie miał parcia na śluby i posiadanie dzieci. Co do pieniędzy to nie oczekiwałam, że będzie jakiś bogaty - owszem zaradny, z jakąś już pozycją zawodową (mowa o czasie gdy miałam 35 lat) ze stabilną pracą, ale bez jakichś cudów. Mój partner okazał się akurat zamożniejszy, ale to czysty przypadek. Tak samo nie oczekiwałam, że podaruje mi jakieś nieruchomości...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.05.18, 18:10
    reksia110 napisała:

    > Tak, tylko temat pieniędzy jest zawsze najbardziej kontrowersyjny.

    Ileż małżeństw rozbiło się o to że jedna strona nie chciała/nie była gotowa na to by mieć dzieci, a druga owszem.
  • positronium 22.05.18, 18:46
    Może to dziwne, ale dla mnie najpierw jest decyzja czy w ogóle chcę z kimś być, a dopiero potem docieranie, czy faktycznie mogę z tym kimś być. Dlatego intercyza jest sprawą do załatwienia po oświadczynach - bo to jest tylko kodyfikacja szczegółów, które powinny być z grubsza omówione w poważnym związku przed deklaracjami o ślubie. Mało kto żeni się teraz po kilku tygodniach znajomości, częściej są sytuacje, kiedy się pomieszkuje razem latami.
    Przyjąć oświadczyny bez wiedzy jak partner zaopatruje się na życie? Dziwne.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 22.05.18, 18:58
    Wiesz, dziwne, ale się zdarza. I nie tylko zdarza się komuś, kto przyjmuje oświadczyny po króciutkiej znajomości. Pewna moja znajoma byłą z panem 4 lata (ostatnie 3 ze wspólnym mieszkaniem) nim zdecydowali się na ślub i to bez ciśnienia - po prostu uznali oboje ze czas na dziecko, a dziecko wg nich lepiej mieć w małzeństwie. Pani była bardzo zaskoczona, gdy pan wspomniał intercyzie, nie jakaś zniesmaczona - po prostu zaskoczona. Inna znana mi pani dopiero podczas ustalania daty ślubu dowiedziała się, ze jej wybranek (znany chyba od 2 lat wtedy) nie planuje ślubu koscielnego z przyczyn światopogladowych. Jak mogłą tego nie wiedzieć? ano - mogła. Nie jest sama i nie była jakaś gorliwą katoliczką, pewnie gdyby była fakt, ze narzeczony nie chadza do koscioła rzuciłby się jej w oczy, a tak to nie. Owszem, był z nią parę razy na koscielnych slubach znajomych i w rodzinie, nie było więc tak, ze do koscioła nie wejdzie. No i przy szczegółach wyszło, że slub to on owszem, ale koscielny to nie...Kolezanka chciała koscielnego slubu, ale raczej dla oprawy niż z potrzeby serca czy sumienia. Stanęło więc na tym, że zwyczajnie do cywiilnego poszła ubrana w bieli i welonie, jak sobie wymarzyła - zakazu nie ma smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 22.05.18, 19:10
    Koro, ale to przecież wyjątki.
    Swoją drogą pan, który nie chciał kościelnego wykazał się rzadką obecnie konsekwencją. smile Ile osób bierze kościelny ślub "bo tak wypada?"
    Jeszcze mogę zrozumieć niedotarcie, kiedy związek paroletni jest na odległość. Ale nie, kiedy obie osoby mieszkają razem, wtedy to jest czyste gapiostwo i nieodpowiedzialność.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 23.05.18, 12:31
    Pan wykazał się konsekwencją i moim zdaniem - słusznie. Nie jest wazne ile osob bierze kościelny ślub, bo tak wypada wg nich - to jest ich sprawa. pan miał prawo chcieć być zgodny ze swoim sumieniem i jest to godne pochwały smile Jak wspomniałam - nie był to temat kluczowy dla przyszłej panny młodej także. Gdyby był w istocie dziwne byłoby, ze przez dwa lata nie było okazji do porozmawiania państwa o stosunku pana do wiary czy Kościoła.

    To o czym mówimy, to nie jest niedotarcie, tylko czasem tak bywa, ze pewne nieistotne tematy nie są poruszane i wypływają przy szczególnej już okazji.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 23.05.18, 13:54
    No akurat nie dogadali sie, co jest dziwne, ale mniejsza.
    Ale z reguly jest tak, ze ludzie wczesniej mowia - chce takiego slubu, intercyzy i zebys mowila mamusiu.
    I po krzyku.

    kora3 napisała:
    >
    > To o czym mówimy, to nie jest niedotarcie, tylko czasem tak bywa, ze pewne niei
    > stotne tematy nie są poruszane i wypływają przy szczególnej już okazji.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 23.05.18, 14:38
    no własnie - na ogól ludzie mowią o czymś, co dla nich superważne - wiem jak to zawsze było ze mną smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reksia110 20.05.18, 10:19
    Przed oświadczynami, w trakcie poważnej rozmowy o przyszłości. Gdzieś w internecie, niestety adresu sobie teraz nie przypomnę, był wyjątkowo mądry artykuł o tym, jak taką rozmowę należy przeprowadzić. Była tam lista rzeczy, do absolutnego przedyskutowania przed zaręczynami. Zalecano nawet spisać te rzeczy, omówić, uzgodnić a następnie podpisać po jednej kopii dla każdego. Były tam takie niezmiernie istotne kwestie, jak liczba dzieci, co w przypadku niepłodności (adopcja, surogatka, in vitro itp.), co w przypadku dziecka ze zdiagnozowaną ciężką chorobą (aborcja, adopcja po urodzeniu, wychowanie), sprawy majątkowe (intercyza, partycypacja finansowa, co w przypadku utraty pracy, obniżenia dochodów itp.), relacje z rodziną po obu stronach (sprawa świąt, zaproszeń, wizyt, stosunków towarzyskich), codziennie układy (wakacje, wyjścia, wspólni / oddzielni znajomi itp.). W sumie chyba 10 takich punktów. Naturalnie sporządzone dla ludzi o niezłej kondycji materialnej, mądrych, świadomych i z dobrym pochodzeniem, na pewno nie dla nizin społecznych czy nawet przeciętnych osób (oni po prostu nie myślą o takich rzeczach i raczej nie pojęliby ich złożoności). Także może nie poruszajcie tylko kwestii intercyzy, ale całego pakietu spraw. Dajcie sobie z tydzień na rozmowy na ten temat i może pomysł z wydrukowaniem takiej listy a następnie jej podpisaniem, nie będzie wcale taki od rzeczy...
  • aqua48 20.05.18, 12:01
    reksia110 napisała:

    > na pewno
    > nie dla nizin społecznych czy nawet przeciętnych osób (oni po prostu nie myślą
    > o takich rzeczach i raczej nie pojęliby ich złożoności).

    A skąd taka nieuzasadniona pogarda dla możliwości zrozumienia podstawowych spraw w związku u osób przeciętnych? I kogo do tego grona zaliczasz wobec tego. Siebie też? A jeśli nie to dlaczego?
  • reksia110 20.05.18, 12:05
    To nie jest pogarda, tylko stwierdzenie faktu. Tak, ja jestem z nizin społecznych, moi rodzice są prostymi rolnikami małoobszarowymi a ja jestem słoikiem na dorobku w korpo w wielkim mieście. Temat intercyzy mnie w żaden sposób nie dotyczy, chyba że faktycznie poznałabym mężczyznę z bogatej, dobrej rodziny i miałabym wyjść za niego za mąż. Ponieważ na to się jednak nie zanosi, więc dla mnie to abstrakcja. Niemniej jednak uznaję słuszność takiego rozwiązania. A o dzieciach i stosunkach rodzinnych i tak warto porozmawiać.
  • verdana 20.05.18, 12:21
    Stwierdzam fakt, ze osoby ze społecznych wyżyn, które usiłują przed ślubem ustalić wszystkie potencjalne możliwości są mniej przygotowane do życia niż ci prymitywni ludzie z nizin, którzy dosyć słusznie nie rozważają teoretycznie wszystkiego. Naiwna wiara, ze można przed urodzeniem dziecka podpisać, ze się je po prostu odda, ze można zaplanować, jak się spędzi święta za 5 lat, z kim będzie się utrzymywało stosunki towarzyskie i w jakiej formie jest wyrazem kompletnego nieprzygotowania do realnego życia. Ktoś, kto podpisuje taką intercyzę jest zbyt niedojrzały, aby się z kimś wiązać, albo jest psychopatą, któremu uczucia zastępuje papierek.
  • aqua48 20.05.18, 12:29
    To nie jest stwierdzenie faktu. Znam wielu prostych rolników i osoby po zawodówkach które sobie świetnie radzą w obszarze prowadzenia różnorakiej działalności gospodarczej i są dużo bardziej zaradne finansowo niż wielu profesorów uniwersytetu. A także jeśli mają POTRZEBĘ ustanowienia intercyzy to to robią.
  • kora3 20.05.18, 12:32
    Reksiu, cała masa ludzi wykształconych i pochodzacych z wykształconych rodzin nie zna się na wielu zawiłosciach prawnych i o ile jest taka potrzeba, to w rozwiązywaniu takich spraw zdają się na prawnikow.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 20.05.18, 12:40
    kora3 napisała:

    > Reksiu, cała masa ludzi wykształconych i pochodzacych z wykształconych rodzin n
    > ie zna się na wielu zawiłosciach prawnych i o ile jest taka potrzeba, to w rozw
    > iązywaniu takich spraw zdają się na prawnikow.

    Koro, chciałam zauważyć, że niewykształceni ludzie również, o dziwo, zdają się w takich sytuacjach na prawników smile

  • kora3 21.05.18, 12:42
    Owszem, ylko ja napisałam w KONTEKŚCIE wypowiedzi Reksi

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 23.05.18, 19:51
    reksia110 napisała:

    > To nie jest pogarda, tylko stwierdzenie faktu. Tak, ja jestem z nizin społeczny
    > ch, moi rodzice są prostymi rolnikami małoobszarowymi

    A co to są, wedlug ciebie, niziny społeczne, ludzie przeciętni i klasa wyższa?
    Według jakich kategorii definiujesz te grupy?



    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • kora3 23.05.18, 22:10
    Wiesz, myslę,z e wypowiedź Reksi jest malo dyplomatyczna (albo jak wolisz politpoprawna), ale z grubsza wiadomo o co jej chodzilo - o prostu ludzie przecietnie uposażeni zwykle nie spisują intercyz, bo nie ma czego tam zabezpieczać - intercyzy są domeną ludzi majętnych - czy zaraz z tzw. wyższych sfer to już dyskusyjne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reksia110 24.05.18, 08:37
    Dokładnie tak. Zakładając optymistycznie, że cały majątek moich rodziców jest warty 90 tys. (a jest mniej), z trójką dzieci wychodzi po 30 tys. na osobę. Moje oszczędności są znikome. Także po co tu jakaś intercyza? smile Ktoś kto chciałby wychodzić za mąż czy żenić się dla pieniędzy z taką genialną partią, jak ja, musiałby być niespełna rozumu, a to chyba bym zauważyła smile Co innego, gdy majątek liczy się o jedno lub dwa zera więcej. Wtedy pokus nie brakuje. Pochodzenie z nizin społecznych ma też swoje plusy jak widać smile
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 08:41
    Mylisz sie. Ja tez mialam intercyze na zyczenie moich tesciow i majatek mialam wowczas skromny. Nadal tak jest.
    Tak sie sklada, ze podczas malzenstwa odziedziczylam po smeirci ojca mieszkanie i teraz jestem jego wlascicielka.
    Przy tym chodzilo mniej o samo mieszkanie, niezbyt duze, ale o formalnosci, bo moj jeszcze maz nie jest Polakiem, nie wlada jezykiem i musialabym, bez rozdzielnosci majatkowej, zalatwic wiele formalnosci. A tak to ciach, moje!

    reksia110 napisała:

    > Dokładnie tak. Zakładając optymistycznie, że cały majątek moich rodziców jest w
    > arty 90 tys. (a jest mniej), z trójką dzieci wychodzi po 30 tys. na osobę. Moje
    > oszczędności są znikome. Także po co tu jakaś intercyza? smile Ktoś kto chciałby
    > wychodzić za mąż czy żenić się dla pieniędzy z taką genialną partią, jak ja, mu
    > siałby być niespełna rozumu, a to chyba bym zauważyła smile Co innego, gdy majątek
    > liczy się o jedno lub dwa zera więcej. Wtedy pokus nie brakuje. Pochodzenie z
    > nizin społecznych ma też swoje plusy jak widać smile




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 24.05.18, 09:19
    @Znana.jako.ggigus
    Przecież to mieszkanie po ojcu i tak byłoby Twoje, nawet bez intercyzy. To majątek odrębny.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • reksia110 24.05.18, 12:05
    To jedno, a dwa myślę, że mieszkanie, nawet małe, w niskim standardzie i w byle jakim mieście jest warte jednak więcej niż 30k smile Serio ktoś robi intercyzy dla tak małych majątków? smile
  • reinadelafiesta 24.05.18, 12:20
    @Reksia
    Dla tak małych majątków się nie opłaca, ale pamiętaj że to druga strona w związku może mieć majątek i chcieć intercyzy. I ludzie mają też zawody, firmy, które dają całkiem niezłe dochody, więc mogą uważać, że w perspektywie taka intercyza się przyda.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:08
    Za intercyzę się płaci od majątku , więc za mały majątek się mało płaci.
    Opłaca się.
    Poza tym zawierając taką umowę, jest się z reguły zakochanym, więc żadna ze stron nie ma roszczeń.
    Wg mnie to fajna sprawa - zebrać się w momencie, kiedy wszystko jest dobrze i zawrzeć umowę. W takich momentach chce się iść na ugodę. A potem kiedy chce się iść na udry, to jest łatwiej.

    reinadelafiesta napisała:

    > Dla tak małych majątków się nie opłaca.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:46
    Ludzie dobrze wychowani chyba tak łatwo nie powinni szafować ocenami majątku innych.
    Co dla jednej osoby niski majątek, dla innej dorobek życia. Duma.
    Pomijam kwestię, że możesz się nagle wzbogacić.
    Bez dziedziczenia.
    A także ustawodawca może zmienić zdanie.

    no żartowałam, oczywiście...

    reinadelafiesta napisała:


    > Dla tak małych majątków się nie opłaca
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 22:59
    No bez przesady. Możesz robić intercyzę, na ile chcesz. Ale co ważne - nie wiesz, jak siźę potoczy życie dalej, więc wszystko co nabywasz/dziedziczysz w trakcie małżeństwa jest Twoje.
    Nie wiem, co jest 30k.

    reksia110 napisała:

    > To jedno, a dwa myślę, że mieszkanie




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • jolanta4447 24.05.18, 23:36
    @ znana.jako.ggigus

    "Nie wiem, co jest 30k."

    Przedrostek 'k' znaczy 'kilo' czyli tysiąc - kilometr, kilogram, kilopascal, kilokaloria itd.

    30k znaczy 30 tysięcy (tu - zł).


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:42
    Dzięki!
    Poddaję się.
    Nie mam zupełnie pojęcia, ile to mieszkanie kosztuje, 30 k czy 15 k czy 100k.
    Natomiast co dla jednego jest niczym, może być dla innego dorobkiem życia, perłą i dumą.
    Ludzie dobrze wychowani chyba tak łatwo nie powinni szafować ocenami majątku innych.
    To nie do jolanty, ale do kogoś, kto wątpił w wartość intecyzy przy małym majątku.

    jolanta4447 napisała:
    >
    > 30k znaczy 30 tysięcy (tu - zł).
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • jolanta4447 25.05.18, 00:03
    @ znana.jako.ggigus

    "Nie mam zupełnie pojęcia, ile to mieszkanie kosztuje, 30 k czy 15 k czy 100k."

    Wszystko zależy od miasta i wielkości mieszkania.

    Małe (2 pokoje) mieszkanie w malutkiej miejscowości możesz kupić za np. 50-80k zł. Takie samo używane w dużym mieście może kosztować np. 250-300k zł.
    Najwięcej zależy od lokalizacji, standartu, remontów i udogodnień (przystanek, balkon, piwnica, ogródek, winda, sklepy, itd).

    Fakt, to dorobek życia np. zmarłego rodzica i przechodzi na dziecko i ono raczej orientuje się w wartości.
    Są agencje nieruchomości, które oceniają wartość takiego mieszkania i szanse na sprzedaż oraz sugerują cenę wywoławczą.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 00:08
    Wiadomo, bo od czego. Więc pełnym zdaniem - nie wiem, po ile chodzą teraz mieszkania tej wielkości w moim mieście.
    Dla ułatwienia sobie życia i z lenistwa dopóki się czymś nie zajmuję, nie mam o tym pojęcia.
    Będę chciała je sprzedać, to się rozejrzę.
    Pamiętam że po kupnie znajomy pośrednik podał mi szacunkową wartość, ale zapomniałam, ile to było - zgodnie z moją zasadą ułatwienia życia.

    jolanta4447 napisała:
    > Wszystko zależy od miasta i wielkości mieszkania.
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 25.05.18, 00:14
    @Znana.jako.ggigus
    Intercyza może się ludziom wydawać pozbawiona sensu, jeśli nie ma majątku. Tylko z majątkiem jest tak, że dzisiaj go nie ma, a jutro jest ( odwrotnie zresztą też) i dlatego lepiej rozdzielność majątkową zrobić.
    Co do ocen majątku innych, to pojawiły się one tutaj tylko i wyłącznie w kontekście dyskusji o intercyzie, nie dotyczyły nikogo osobiście, więc niczego nagannego w tym nie widzę.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 00:23
    Już wyjaśniałam.

    reinadelafiesta napisała:
    Dla tak małych majątków się nie opłaca





    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • esme83 25.05.18, 08:10
    Rozdzielność majątkową można przeprowadzić w każdym momencie trwania małżeństwa, więc nie ma chyba sensu spisywać intercyzy na zapas, bo a nuż.
  • positronium 25.05.18, 09:56
    Esme, ale tak jak proponuje Ggigus, łatwiej spisać wszystko póki nic się nie ma, bo w trakcie trwania związku można się nieźle pokłócić, jak się nagle wyskoczy z rozdzielnością jak Filip z konopi.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 10:41

    Latwiej spisac, kiedy sa motyle w brzuchu i czlowiek wychodzi naprzeciw drugiemu.
    Niezaleznie od majatku. No moze nie u kazdego
    positronium napisała:

    > Esme, ale tak jak proponuje Ggigus, łatwiej spisać wszystko póki nic się nie ma
    > .
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • jolanta4447 24.05.18, 22:38
    "Przecież to mieszkanie po ojcu i tak byłoby Twoje, nawet bez intercyzy. To majątek odrębny."

    No, mam inne zdanie, ale nie jestem prawnikiem.

    Moja wiedza mówi o tym, że majątek odrębny to majątek posiadany przed ślubem (udokumentowany).

    Po ślubie jest wspólnota majątkowa (jeśli brak intercyzy lub sądowej rozdzielności majątkowej w trakcie małżeństwa) i spadek przechodzi na małżeństwo, a nie tylko na córkę bez tego, co wyżej w nawiasie.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 24.05.18, 23:13
    @Jolanta
    Otrzymany przez jedno z małżonków spadek nie wchodzi w skład majątku wspólnego. Tym samym nie będzie on podlegał zaliczeniu na poczet majątku dzielonego przy lub po rozwodzie.

    Stanowią o tym niżej cytowane przepisy K.r.io.:

    „Art. 31. § 1. Z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje między małżonkami z mocy ustawy wspólność majątkowa (wspólność ustawowa) obejmująca przedmioty majątkowe nabyte w czasie jej trwania przez oboje małżonków lub przez jednego z nich (majątek wspólny). Przedmioty majątkowe nieobjęte wspólnością ustawową należą do majątku osobistego każdego z małżonków.”

    „Art. 33. Do majątku osobistego każdego z małżonków należą:

    (…)

    2) przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapis lub darowiznę, chyba że spadkodawca lub darczyńca inaczej postanowił;”

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • jolanta4447 24.05.18, 23:31
    @ reinadelafiesta 24.05.18, 23:13

    Pewnie masz rację, skoro powołujesz się na paragrafy, choć trochę brakuje precyzji w art.33, bo nie widzę określonego momentu dziedziczenia - przed czy po ślubie.
    Zapewne zapis testamentowy na tylko jednego z małżonków daje mu majątek odrębny.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 24.05.18, 23:43
    @Jolanta
    Nie ma znaczenia, czy zapis jest z mocy ustawy czy z mocy testamentu. Spadek wchodzi zawsze, niezależnie od tego co nim jest, w skład majątku osobistego. Chyba, że spadkodawca w testamencie określił to inaczej. Owszem, gdyby Znana.jako.ggigus sprzedała to mieszkanie i kupiła nowe, nie zaznaczając, że kupuje z własnych środków do majątku odrębnego, to wtedy to drugie mieszkanie byłoby już wspólne. Jak się okazuje jednak, sprawa jest w ogóle bezprzedmiotowa, bo Znana.jako.ggigus nie odziedziczyła mieszkania po ojcu, z tej prostej przyczyny, że mieszkanie nie należało do niego. Ona tylko została głównym najemcą i później je wykupiła.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:51
    A poza tym mnie nie dotyczy prawo polskie. Tak już na wstępie.
    Nawet nie wiedziałam, że w Polsce to jest aż tak inaczej uregulowane niż w prawie niemieckim.

    reinadelafiesta napisała:

    > @Jolanta
    > Nie ma znaczenia, czy zapis jest z mocy ustawy czy z mocy testamentu. Spadek wc
    > hodzi zawsze, niezależnie od tego co nim jest, w skład majątku osobistego.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • jolanta4447 25.05.18, 00:06
    @ reinadelafiesta 24.05.18, 23:43

    Jasne.
    Dzięki za podstawę prawną, choć mnie już nie dotyczy, bo rodzice nie żyją, a dalszych krewnych nie mam i spadku nie dostanę crying

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 22:57
    Nie, nie byłoby. Meszkanie nabyte podczas trwania małżeństwa to wspólny majątek.
    reinadelafiesta napisała:

    > @Znana.jako.ggigus
    > Przecież to mieszkanie po ojcu
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 24.05.18, 23:18
    @Znana.jako.ggigus
    Jeżeli odziedziczyłaś po własnym ojcu mieszkanie i nie zapisał on w testamencie, że jest to mieszkanie dla Ciebie i Twojego męża, to mieszkanie to wejdzie w skład Twojego osobisteg.o majątku i będzie ono tylko i wyłącznie Twoją własnością. Artykuł 33 pkt.2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:21
    mieszkanie to nieruchmość, a nie przedmiot to raz.
    A dwa - mieszkanie, aby wejść w szczegóły po jego śmierci zostałam główna najemczynią i b korzystnie kupiłam. Bez intercyzy byłoby nasze wspólne.


    reinadelafiesta napisała:





    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 24.05.18, 23:33
    @Znana.jako.ggigus
    Nie ma znaczenia czy chodzi o mieszkanie, pieniądze czy cokolwiek innego. To co dziedziczysz, to wchodzi w skład majątku osobistego i należy tylko do Ciebie ( chyba że spadkodawca określił to inaczej). Koniec. Kropka. A z tego co Ty teraz piszesz, nie odziedziczyłaś mieszkania po ojcu, tylko stałaś się główną najemczynią i miałaś prawo je wykupić. A to jest zasadnicza różnica. W pierwszym poście napisałaś, że mieszkanie odziedziczyłaś, co jest nieprawdą.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:39
    To był może niezbyt szczęśliwy, ale skrót myślowy.
    Może nie powinnam była zaczynać tematu, wdrażając się w szczegóły, bo zaraz muszę doda - jak nabyte mieszkanie i dlaczego byłoby jednak naszym wspólnym majątkiem.
    W myśl prawa niemieckiego to mieszkanie byłoby nasze wspólne - gdybym je odziedziczyła, wykupiła, znalazła, wygrała. Byłoby bez intecyzy.
    Przy czym samo mieszkanie, jak już pisałam, jest najmniejszym problemem. Większym problemem byłyby formalności, związane z tłumaczeniem.
    reinadelafiesta napisała:

    W pierwszym po
    > ście napisałaś, że mieszkanie odziedziczyłaś, co jest nieprawdą.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 24.05.18, 23:45
    @Znana.jako.ggigus
    Sorry Ggigus, nie wiedziałam, że mieszkasz w Niemczech, pisałam o polskich przepisach.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:49
    Nie ma sprawy, nie chce mi się za każdym razem przesstawiać sprawy w szczegółach.
    Zresztą jak sama widzisz, stosuję skróty myślowe, bo sprawa jest b skomplikowana.

    A jestem gorącą oredowniczką intercyzy.
    Jak i każdej umowy, zawartej w fazie zgodnej.

    reinadelafiesta napisała:

    > @Znana.jako.ggigus
    > Sorry Ggigus, nie wiedziałam, że mieszkasz w Niemczech.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 25.05.18, 00:00
    @Znana.jako.ggigus
    Też jestem zwolenniczką intercyzy, tak samo jak testamentu. Miałam w rodzinie sytuację, że ktoś pewnych spraw majątkowych za życia nie załatwił, potem zachorował na raka, trzustki w dodatku, więc było z góry wiadomo, jak to się skończy. Ale w tym momencie krewnym już ciężko było rozpocząć rozmowę na temat wyprostowania kwestii rozliczeń, no bo to by brzmiało jak "spisz testament, bo umierasz". No i człowiek zmarł, testamentu nie spisał, sprawy były zabagnione i dziesięć lat minęło, a rodzina się rozlicza dalej. A testament by sprawę załatwił

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 00:10
    Bo ani testament, ani tym b intercyza nie odpowiadają wizji romantycznej miłości i życia niemalże wiecznego.

    reinadelafiesta napisała:

    > Też jestem zwolenniczką intercyzy, tak samo jak testamentu.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 24.05.18, 16:20
    widzisz, Twoj błąd w tej wypowiedzi wczesniejszej polega wg mnie na tym, że utożsamiasz bycie zamożnym z pochodzeniem z tzw. wyższych sfer i stąd nieporozumienie. Osoba pochodząca z przeciętnej rodziny moze róznymi sposobami stać się osobą bardzo majętną - znam osobiscie takie przypadki. Nieważne teraz, czy ktoś stał się majętny dzieki swej wytężonej pracy, czy też dzięki łutowi szczecia - wazne, ze majętny się stał. Ma majątek, więc o co kruszyć kopię i po co spisywać intercyzę.
    Napisalś o sobie, więc pozwolę sobie na taki przyklad - puszczasz dla zabawy Lotto i wygrywasz powiedzmy kilkanaście milionów złotych. z osoby przeciętnie uposażonej stajesz się bardzo zamonza - mozliwe? - choćby teoretycznie - owsszem (życzę z całego serca, tą czy inna drogą) i w tym momencie choć wczesniej nie miałas takich "problemów" to teraz je masz ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:11
    Intercyzę możesz zawrzeć w każdej chwili trwania małżeńswta, kiedy nagle zacznie rosnąć Ci majątek.
    Polecam każdemu generalnie w życiu tę metodę - uzgodnić szczegóły w momencie dobrym, a w momencie złym, bo i takie mogą nadejść, jest łatwiej.

    kora3 napisała:

    Osoba pochodząca z przeciętnej rodziny moze róznymi sposobami stać się oso
    > bą bardzo majętną - znam osobiscie takie przypadki. Nieważne teraz, czy ktoś st
    > ał się majętny dzieki swej wytężonej pracy, czy też dzięki łutowi szczecia - wa
    > zne, ze majętny się stał. Ma majątek, więc o co kruszyć kopię i po co spisywać
    > intercyzę.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 20.05.18, 11:13
    @Coole64bit
    Wydaje mi się, że o swoim stosunku do intercyzy, tak samo jak i do posiadania dzieci, spraw finansowych, kariery itd.należy mówić już w trakcie trwania związku, na długo przed zaręczynami nawet. Wtedy dla drugiej strony nie ma zaskoczenia prośbą o podpisanie intercyzy, znamy też jej poglądy na tę kwestię. A być może też tego chce i nie ma nic przeciwko takiemu rozwiązaniu.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aqua48 20.05.18, 11:58
    Przed zaręczynami, zdecydowanie, by było wiadomo czy one w ogóle z tą osobą wchodzą w grę jeśli ma ona odmienne zdanie do tak fundamentalnej sprawy..
  • reinadelafiesta 20.05.18, 12:56
    @Aqua
    Otóż to.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • baba67 20.05.18, 12:54
    Na pewno dość wcześnie bo jeśli ma się 40lat z dużą górką i dobrze prosperujący biznes to się może okazać że konfitury są jedyna atrakcją dla 20 parolatki i jej rodziny choćby na nie wiem jak zakochana się wydawała.
    Podobnie ważne kwestie typu rodzinno religijnego należy sygnalizować zanim jeszcze związek się rozwinie. Sama się dowiedziałam dość wcześnie że mój mąż jest niewierzący ,byliśmy na etapie kandydata na kandydata. Miałam czas na spokojnie(bo zaangażowania jeszcze nie było) podjąć decyzję.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • tt-tka 21.05.18, 14:58
    W zasadzie temat powinien wskoczyc po deklaracji ktorejs ze stron o reszcie zycie razem smile
    Moze niekoniecznie zaraz po "chcialbym/chcialabym zasypiac i budzic sie przy tobie do konca zycia", ale tak z godzine pozniej juz mozna. Imho. Na zasadzie co i jak bedziemy robic miedzy przebudzeniem sie a zasnieciem.
  • tt-tka 21.05.18, 15:00
    Chociaz w zasadzie dorosli ludzie, gdy decyduje sie byc razem, powinni juz swoje poglady w pewnych kwestiach znac. No ale bywa, ze nawet bardzo przytomnemu realiscie dbalosc o finanse rodzinne nie kojarzy sie z jego wlasna intercyza.
  • positronium 24.05.18, 16:35
    Jak myślicie, kiedy warto spisać testament, lub poinformować swoją drugą połówkę o tym, jakie są w nim zapisy?
    A może nie informować?
  • kora3 24.05.18, 16:53
    ja ponformowałam i poinformowana zostałam - tak uwazam za normalnie u nas ...a inni - nie wiem

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 24.05.18, 17:02
    A jeśli to nie zbyt intymne pytanie - spisałaś w trakcie obecnego związku, czy przed?

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 24.05.18, 17:06
    W trakcie obecnego związku. Nie jest to dla mnie intymne pytanie- oczywiscie w kontekscie dyskusji.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 24.05.18, 17:02
    Testament warto spisać, kiedy staje się jasne, że jesteście związani teoretycznie docelowo.
    Nie informować - czemu?

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:34
    nie wiem, jak jest teraz, ale kiedy zawierałam inteecyzę, można było w pakiecie także testament spisać.
    Taniej wyszłosmile No i kwestia informacji o tym fakcie rozwiązana.
    positronium napisała:

    > Jak myślicie, kiedy warto spisać testament




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 25.05.18, 00:37
    @Positronium
    To zależy. Jak chcesz tę drugą połówkę wydziedziczyć, to lepiej nie informuj wcześniej😁

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 25.05.18, 07:50
    @Reinadelafiesta
    Hehe, no akurat mamy wspólne konta, więc tak czy owak dostanie co najmniej połowę tego co tam jest
    wink

    Ale właśnie zastanawiam się na tym, że skoro w testamencie można obejść np. zachówek, to czy w takim razie wypada poinformować osoby, których inaczej by spadek dotyczył?
    "Uprzejmie informuję, iż zostałeś przeze mnie wydziedziczony." XD

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 25.05.18, 09:44
    testament obejmuje tylko majątek spadkodawcy, a nie wspólny

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 25.05.18, 09:53
    Tak, a jeśli mój mąż i ja nie mamy rozdzielności majątkowej, to wypada w testamencie przepisać na niego to co moje, jeśli nie mam ochoty zostawiać nic krewnym. Żeby uniknąć oddawania mojej części majątku w zachówku chyba muszę ich wydziedziczyć, o ile dobrze pamiętam.
    Gdybym umarła w tej chwili, to on ma prawo do połowy pieniędzy na naszym wspólnym koncie - a reszta jest do podziału dla spadkobierców.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 26.05.18, 10:59
    Giggus nie jestem specjalistą od prawa spadkowego, ale generalnie testament sporządza sie po to by podzielić majątek inaczej niż wynika to z ustawy.
    Z ustawy wynika, że po zmarłych dziedziczy jego współmałzonek (aktualny) oraz jego dzieci (własne, adoptowane, przysposobione). życze Ci dlugich szczesliwych lat życia, ale gdybyś teraz umarla, to o ile nie masz dzieci, twój małzonek ustawowo dziedziczyłby po Tobie wszystko co pozostawiłaś, zatem w tym przypadku jak iszesz - połowę zgromadzonych na koncie pieniędzy.
    Inaczej sprawa wyglądalaby, gdybyś dzieci miała - ze związku z nim, albo innym panem. Wówczas połowa pieniedzy byłaby twego meża z racji braku rozdzielności majątkowej, a Twoja połowa byłaby do podziału między niego i Twoje dzieci w równych częściach.

    Jesli zmarła osoba nie ma dzieci ani wspólmałzonka - jak np. ja - z ustawy dziedziczą rodzice i rodzeństwo lub jesli rodzeństwo nie żyje zstępni po nim


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 26.05.18, 10:59
    Przepraszam - oczywiscie nie Giigus a Positronium

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 24.05.18, 23:26
    @Znana.jako.ggigus
    Jeżeli odziedziczyłaś po własnym ojcu mieszkanie i nie zapisał on wyrażnie w testamencie, że jest to mieszkanie dla Ciebie i Twojego męża, to mieszkanie to wejdzie w skład Twojego osobistego majątku i będzie ono tylko i wyłącznie Twoją własnością. Artykuł 33 pkt.2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Nawet jeśli nie mielibyście podpisanej intercyzy.


    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:32
    Jak już napisałam, odziedziczenie było pewnym skrótem. Zosałam po śmierci główną najemczynią i b korzystnie kupiłam tę nieruchmość.
    Poza tym dotyczy mnie w tym przypadku prawo niemieckie i w myśl tego prawa jest to majątek wspólny bez intecyzy.
    Wszystko pieśń przeszłości, bo mam intercyzę, a i keidyś się będę musiała wreszcie rozwieść.
    nie pali mi się do rozwodu z innych powodów, których wyjaśniać nie muszę, bo to nie temat.

    reinadelafiesta napisała:

    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 24.05.18, 23:49
    @Znana.jako.ggigus
    Dwa razy mi się wkleiło, czasem internet mi się wiesza, a potem nadrabia z nawiązką wysyła coś dwa razy. Tak, przeczytałam Twoje wyjaśnienie, napisałam, że nie wiedziałam że mieszkasz w Niemczech. W Polsce jest inaczej. A o rozwód w ogóle nie pytałam.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 24.05.18, 23:54
    No właśnie chciałam zapytać - bo mnie też się zawiesza, ale nie dam rady wkleić tego samego postu dwa razy. Muszę choćvy literkę zmienić.
    Ano była intercyza, ślub, to i może być rozwód.
    Nieważne.
    Ważniejsze jest - albo stosuję skróty myślowe i wdaję się w dyskuję, a raczej w wyjaśnienia albo od razu wyłuszczam całość. Nauczka dla mnie.
    reinadelafiesta napisała:

    > Dwa razy mi się wkleiło, czasem internet mi się wiesza, a potem nadrabia z nawi
    > ązką wysyła coś dwa razy.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • jolanta4447 25.05.18, 00:16
    @znana.jako.ggigus

    "Ano była intercyza, ślub, to i może być rozwód."

    Hi hi - rozwód wcale nie jest zły smile Wreszcie wolność i samodzielność!
    Przerabiałam to, ale bez intercyzy i podziału majątku. Teraz trochę zabagniona sprawa.
    Zostawiłam mieszkanie własnościowe (nie zależało mi wtedy), ale problem pozostał.

    Nie mam po 20 latach siły, by zamknąć tę sprawę.
    Duży życiowy błąd.
    Chyba najlepiej zrobić darowiznę (nie potrzebuję sądów i połowy pieniędzy) i mieć spokój.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • znana.jako.ggigus 25.05.18, 00:22
    jolanta4447 napisała:
    Hi hi - rozwód wcale nie jest zły smile Wreszcie wolność i samodzielność!

    ggigus odpowiada - Mieszkam od ponad roku sama, nie zmieniłam nazwiska podczas małżeństwa. Mam korzystną klasę podatkową jako żonasmile - realia niemieckie.

    jolanta4447 napisała:
    Zostawiłam mieszkanie własnościowe (nie zależało mi wtedy), ale problem pozostał.

    ggigus odpowiada - rozumiem! odchodząc zostawiłam wiele rzeczy, np telewizor, drukarkę, pralkę.
    Ale niech ma, moja małpeczka była.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 25.05.18, 00:26
    @Znana.jako.ggigus
    Nie wiem, jak to się dzieje, bo czasem zawiesza się, ja klikam ponownie i ukazuje się napis, że post już wysłano wcześniej. A czasem wyśle się po raz drugi. Nie wiem, od czego to zależy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka