Dodaj do ulubionych

Półprodukty

26.05.18, 14:38
Wypada, czy nie wypada stosować skróty i ułatwiać sobie życie półproduktami różnej maści? Obrusy nieplamiące, bluzki niegniotące się, zupa z paczki, krokiety z garmażerki, krem do ciasta z proszku. O, albo cappuccino, kiedyś takie proszkowe było bardzo modne.
Innymi słowy - obrazicie się, jak dostaniecie taki półprodukt w skądinąd eleganckim otoczeniu?
Edytor zaawansowany
  • znana.jako.ggigus 26.05.18, 16:12
    Czy wypada? Dziwne pytanie. Chyba tak, skoro takie produkty są dostępne legalnie.
    Ale tu lepsi specjaliści od sv i protokołu.
    Ja się nie obrażę, jeśli mi ktoś, ubrany w niegniotącą się tkaninę, poda krokiet na obrusie nieplamiącym. Czemu miałabym. Każdemu wg potrzeb i możliwości.
    Cappucino odmówię, bo mi nie smakuje.
    Mokate, capucinko mokate, jak to mawiała pani w moim sklepie. Stare czasy.
    Obrażają się tylko służące, jak to mówi powiedzenie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 26.05.18, 17:21
    Półproduktów nie używam, obrażać się nie myślę. Ale jeśli na proszonym obiedzie dostałabym zupę z torebki, pierogi z pierogarni oraz lody z pudełka z bitą śmietaną w spraju, to byłabym jednak zdziwiona.
  • positronium 26.05.18, 17:41
    Prawda? Niby można, ale jakoś tak... Jakby gospodarz się nie postarał.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • aqua48 26.05.18, 19:21
    positronium napisała:

    > Prawda? Niby można, ale jakoś tak... Jakby gospodarz się nie postarał.

    Z drugiej strony gdyby koleżanka nieoczekiwanie zaprosiła mnie na obiad po wspólnie spędzonym pracowicie przedpołudniu mówiąc że ma niezłe kupne pierogi to dlaczego miałabym się obrażać, czy uznawać takie nieformalne zaproszenie za coś poniżej mojej godności? Pewnie byłabym jej wdzięczna i dołożyłabym od siebie pudełko lodów smile

  • znana.jako.ggigus 26.05.18, 19:30
    Kontekst sytuacyjny. Empatia..?
    Gospodarz zaprosił mnie tydzień temu, w międzyczasie miał kłopoty/nie miał czasu na przygotowanie/to, co przygotował, nie wyszło/ inne i podaje dania gotowe.
    Wszystko, no może ni ale wiele - zależy od intencji.


    positronium napisała:

    . Jakby gospodarz się nie postarał.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • matylda1001 28.05.18, 11:55
    qua48 napisała:

    > lody z pudełka<

    A z czego miałyby byc skoro sprzedają w pudełkach?
  • mim_maior 28.05.18, 12:24
    Lody w pudełku sprzedają w sklepach i takich lodów właśnie nie jadam i nie podaję gościom. Nie smakują mi. Jeżdżę do dobrej lodziarni i tam kupuję lody. Jeśli kupuję większą ilość, np. na imprezę, to lodziarnia sama mi dostarcza.
    Lody - moim zdaniem - powinny być możliwie najlepsze, bo to nie jest artykuł konieczny do przeżycia. Dlatego na nich nie oszczędzam, jeśli już kupuję.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • matylda1001 28.05.18, 12:32
    Dla mnie (łasucha) to przerost formy nad treścią smile Lody maja być po prostu dobrej jakości i smaczne (w żadnym razie nie waniliowe, brrr!) a czy one ze sklepu czy z cukierni, czy z pudełka czy z termosu to już wszystko jedno.
  • mim_maior 29.05.18, 08:02
    Przestaje być wszystko jedno, gdy się spróbuję tych naprawdę dobrych.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • positronium 30.05.18, 14:59
    dokładnie. Jeśli w pobliżu jest rzemieślnik robiący lody perfekcyjnie, to świetnie. Jeśli go nie ma, to jednak kręcone samodzielnie zazwyczaj są smaczniejsze, niż kupne. Może dlatego, że są często mniej słodkie?
    Chociaż, ja to za lodami nie przepadam, więc pewnie mam zakrzywione postrzeganie tego rarytasu. wink

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • mim_maior 26.05.18, 19:01
    Produktów wspomnianych w założycielskim wpisie nie wypada używać na okazje oficjalne, formalne. Gorzej wyglądają/smakują. Są w pewnym sensie gorszymi wersjami tradycyjnych produktów, a uroczyste okazje staramy się zwykle podkreślać wyjątkową oprawą. Jeśli tego nie robimy, to dajemy wyraz albo naszej niewiedzy, albo abnegacji. Jednakowo niedobrze. Ale mnie by nie "obraził" poliestrowy obrus ani zupa z proszku na oficjalnej kolacji. Najwyżej mocno by mnie zastanowiło, co gospodarz miał na myśli...

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • verdana 26.05.18, 21:19
    I podajemy wyłącznie robione w domu lody i robiony w domu tort. Do sałatki domowy majonez. Serio?
    Rozumiem, ze zupa z proszku raczej nie. Ale obrusy nieplamiące - naprawdę?
    Owszem, na oficjalnym bankiecie w ambasadzie pewne rzeczy nie przejdą. Ale na kolacji dla znajomych? Nawet na przyjęciu dla znajomych, a nie oficjalnym?
  • mim_maior 26.05.18, 22:19
    Kwestia przyjętych standardów. U mnie lody z pudełka nie trafiłyby na stół. A na kolacji z przyjaciółmi prędzej byłby goły, drewniany stół niż poliestry udające adamaszki. Nie uznaję podróbek.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • matylda1001 28.05.18, 12:06
    mim_maior napisała:

    > Kwestia przyjętych standardów. U mnie lody z pudełka nie trafiłyby na stół. <

    Na forum 'Kuchnia" są takie damessy co brzydzą się groszkiem konserwowym a na widok ananasa z puszki dostają furii smile No ale co one jadają naprawdę to tylko dobry Bóg raczy wiedzieć...


  • aqua48 28.05.18, 12:47
    matylda1001 napisała:

    > Na forum 'Kuchnia" są takie damessy co brzydzą się groszkiem konserwowym a na w
    > idok ananasa z puszki dostają furii smile No ale co one jadają naprawdę to tylko d
    > obry Bóg raczy wiedzieć...

    Groszek mrożony lub świeży i świeży ananas? Są dużo lepsze...
  • matylda1001 28.05.18, 14:20
    To zależy do czego, Aquo. Swieżego ananasa to ja lubie zjeść samego ale do sałatki pasuje mi tylko z puszki i potrzebuje tego syropu. Ty bywasz przeciez na forum "kuchnia" na pewno pamiętasz wątek pod tytułem "co dziś gotujecie" czy jakos tak. Forumowiczki zaczęły pisać tak, jakby były co najmniej gosposiami u ambasadorów, miały cały dzień na przygotowanie obiadu z trzech dań z deserem i nieograniczone środki na zakup najdroższych produktów o egzotycznych nazwach a ich chlebodawcy strusie żołądki wink a prawda jest taka, że najbardziej to im nie brakowało... fantazji smile
  • aqua48 28.05.18, 14:45
    matylda1001 napisała:

    > To zależy do czego, Aquo. Swieżego ananasa to ja lubie zjeść samego ale do sała
    > tki pasuje mi tylko z puszki i potrzebuje tego syropu.

    Dla mnie z kolei ten syrop jest za słodki, wypić się nie da, wylać żal, ale zawsze kaleczę dłonie obierając ananasa więc idę na kompromis z puszką smile


    Ty bywasz przeciez na fo
    > rum "kuchnia" na pewno pamiętasz wątek pod tytułem "co dziś gotujecie" czy jako
    > s tak. Forumowiczki zaczęły pisać tak, jakby były co najmniej gosposiami u amba
    > sadorów, miały cały dzień na przygotowanie obiadu z trzech dań z deserem i nieo
    > graniczone środki na zakup najdroższych produktów o egzotycznych nazwach a ich
    > chlebodawcy strusie żołądki wink a prawda jest taka, że najbardziej to im nie bra
    > kowało... fantazji smile

    Wiesz ja nie oceniam tego tak, bo sama czasami gotuję jak u ambasadora, a innym razem robię makaron z serem. Czasem jest jedno danie, czasem cztery. Zależy kto jest na obiedzie. Znam osoby w ogóle nie gotujące oraz takie gotujące wystawnie, tanio i kosztownie. Ktoś kto łowi ryby lub zbiera grzyby lub ma taką osobę w rodzinie może mieć zamrażalnik borowików lub kurek albo węgorzy za friko. Dla kogoś innego to będzie spory wydatek poza sezonem. Egzotyczne produkty poza tym można już u nas kupić nie tak drogo przez internet.
  • matylda1001 28.05.18, 23:39
    aqua48 napisała:

    >Wiesz ja nie oceniam tego tak, bo sama czasami gotuję jak u ambasadora, a innym razem robię makaron z serem. Czasem jest jedno danie, czasem cztery. Zależy kto jest na obiedzie.<

    Ja też tak gotuję i tak gotują wszyscy, których znam ale tam chodziło o zwyczajne obiady dla domowników, takie codzienne, bez gości. Naprawdę nie wierzę, że nawet jak ktoś nie pracuje zawodowo to chce mu się wystawać godzinami przy garach a rodzinka wraca do domu o tej samej godzinie i celebrują obiadek do samej kolacji. Zjedzenie trzech dań z deserem zajmuje trochę czasu. No i jakoś nie było wśród tych potraw szybkiej, polskiej klasyki - poczciwego mielonego/schabowego z ziemniaczkami i mizerią, wszystko "po zagranicznemu" dla szpanu smile
  • positronium 30.05.18, 15:03
    matylda1001 napisała:
    > No i jakoś nie było
    > wśród tych potraw szybkiej, polskiej klasyki - poczciwego mielonego/schabowego
    > z ziemniaczkami i mizerią, wszystko "po zagranicznemu" dla szpanu smile

    Ale co to znaczy "po zagranicznemu - dla szpanu"? XD
    Makaron z sepią? Sushi? Jeżowce? Stek ze strusia?
  • aqua48 27.05.18, 07:18
    verdana napisała:

    > I podajemy wyłącznie robione w domu lody i robiony w domu tort. Do sałatki domo
    > wy majonez. Serio?
    > Rozumiem, ze zupa z proszku raczej nie. Ale obrusy nieplamiące - naprawdę?

    Serio. Jak zapraszam na obiad czy kolację, to podaję wyłącznie robione w domu potrawy i desery. Nie używam i nawet do głowy mi nigdy nie przyszło by kupować nieplamiące obrusy. To dziwne?
  • positronium 27.05.18, 08:46
    Mam podobnie jak Aqua.
    Chociaż, chleba nie piekę, a masło też kupuję gotowe, mimo że wiem jak je zrobić. wink
    Ten nieplamiący obrus to taki symbol dla mnie; one są zawsze z takiego sztywnego, nieprzyjemnego materiału, bardzo sztucznego w dotyku. U babci zawsze była cerata na stole kuchennym, taka w owoce, ale jak kiedyś przypadkiem się przypaliła dostaliśmy kanapki przy gołym blacie. I dopiero wtedy, po ośmiu latach jadania przy tym stole odkryłam, że jest przepiękny.
    Na niedzielę siadaliśmy w salonie, a tam był błyszczący jak lustro dostojny stół z ciemnego drewna. Babcia zawsze kładła na niego biały obrus, taki z bardzo grubej bawełny. Albo lnu, teraz w sumie nie wiem, pamiętam tylko mięsistą fakturę materiału między palcami.
    Więc trochę stąd mi się wzięło, że wszystkie ersatze są na co dzień, na szybkie zwykłe posiłki i nieprzewidziane sytuacje. Ale dla gości musi już być rzecz z prawdziwego zdarzenia, ta, która jest wzorcem dla każdego skrótu.


    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • baba67 27.05.18, 09:54
    Obrusy nieplamiące bywają z czegoś w rodzaju milanezu-wcale nie sztywne i bardzo przyjemne w dotyku.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • positronium 27.05.18, 10:06
    A to niestety nie spotkałam się ani z takim obrusem, ani z milanezem.
    Przyszło mi do głowy, że teraz można obrusy uodpornić potraktowaniem jakimś środkiem hydrofobowym. Ciekawe, jak to wpływa na materiał...

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • baba67 27.05.18, 10:46
    A to niezły pomysł, myślę że len dobrze by to przyjął.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • matylda1001 28.05.18, 12:26
    No właśnie zastanawiałam się o co chodzi z tymi odpornymi na plamy obrusami. Nie tak dawno wymieniłam stół na dłuższy po rozłożeniu niż poprzedni i kupiłam taki własnie obrus ale delikatny, miękki i elegancki. Kupię sobie jeszcze mniejszy, taki na stół złożony bo jest bardzo wygodny. Adamaszkowe trzeba prasować a ja nienawidzę żelazka i szkoda mi czasu na pierdoły zwane prasowaniem wink
  • reinadelafiesta 28.05.18, 17:42
    @Matylda
    Oddaję wraz z bielizną pościelową do magla, co znacznie ułatwia sprawę. Prasować nie lubię, lubię tylko mieć uprasowane, więc to jest jakieś wyjście.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • matylda1001 28.05.18, 23:53
    A co to jest magiel? wink Żartuję, oczywiście wiem, nawet o nim kiedyś rozmawiałyśmy ale teraz nawet nie mam pojęcia czy jest jakiś w mojej okolicy. Bieliznę pościelową mam taką, która nie wymaga wielkiego prasowania, wystarczy przeciągnąć żelazkiem 'dla zasady' ściereczki prasuję ale mam może z 10 sztuk bo reszty się pozbyłam i w kuchni głównie używam takich z mikrofibry - wspaniale chłoną wodę i pięknie polerują. No a obrusy to największe wyzwanie bo muszą wyglądać idealnie a to wymaga trochę pracy.
  • reinadelafiesta 29.05.18, 00:57
    @Matylda
    Dopóki nie doczytałam, że żartujesz, poczułam się jak Matuzalem☺

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 30.05.18, 15:05
    Dzieckiem będąc przesiadywałam w maglu prowadzonym przez ciocię. wink Ale jakbym teraz miała znaleźć jakiś zakład koło siebie to nie wiem, jak. W internetach nie ma informacji... Reina, Ty to cudo obfotografuj dla potomnych!
    Mam właśnie problem z prasowaniem podkładek na stół, magiel by go rozwiązał...

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • aqua48 27.05.18, 17:03
    positronium napisała:

    >wszystkie ersatze są na co dzień, na szybki
    > e zwykłe posiłki i nieprzewidziane sytuacje. Ale dla gości musi już być rzecz z
    > prawdziwego zdarzenia, ta, która jest wzorcem dla każdego skrótu.

    A u mnie zawsze na stole był lniany obrus, często ręcznie haftowany, bo moje wszystkie ciotki haftowały. Dla mnie to przyjemna codzienność zwykłego posiłku, który też lubię celebrować i czerpać z tej celebracji radość życia. Ersatzom mówię zdecydowane nie.
  • mim_maior 27.05.18, 09:16
    Ja się jednak nie upieram przy wyrobach robionych w domu - lody czy tort zwykle zamawiam u sprawdzonych rzemieślników. Ale już np. zrobienie majonezu to chwila i nie wymaga żadnego talentu.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • baba67 27.05.18, 09:50
    No wiesz...jak by tu powiedzieć. Juz teraz dziwne. Może trochę szkoda, w sumie dobrze że takie osoby jak Ty istnieją jeszcze.
    Pewnie że są granice tych półproduktów. Zupy z proszku - nie,kotlety z garmażerii- yuck, ale dobre lody-jak najbardziej, z tych droższych, tort z dobrej cukierni robiony na zamówienie, dlaczego nie, elegancki obrus z domieszka poliestru -świetny pomysł , wystarczy mi gotowanie koszulek męża-ciućki rekordowej, nie mam możliwości gotowania obrusu.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • mim_maior 27.05.18, 11:54
    Jak wyżej wspomniałam: kwestia przyjętych standardów.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • verdana 27.05.18, 12:23
    Cóż, standardy nie są koniecznie związane z dobrym wychowaniem. Dobrze wychowana pani domu może chcieć spotkać sie z przyjaciółmi niekoniecznie poświęcając wiele godzin na kręcenie majonezu ii robienie domowych lodów. Przyjaciele mogą nie zwracać uwagi na materiał obrusu, bo przyszli pogadać i nie oczekują przyjęcia na poziomie ambasady. Przyznam szczerze, ze raz poszłam na obiad do bliskiej przyjaciółki - obiad wprawdzie podany w kuchni - jak dla mnie bardzo OK, znamy się od lat, ale niezwykle wystawny. Pięć dań, wszystkie ozdobne i pracochłonne.
    Nie zrewanżowałam się - nie mam ani czasu ani ochoty na gotowanie pięciodniowych obiadów dla kilku osób. Wystawny obiad zatem przeszkodził w odwiedzaniu się wzajemnym, a nie pomógł.
  • baba67 27.05.18, 12:38
    Standardy są związane z osobowością goszczącego oraz jego towarzystwa, są jakimś komunikatem.W żadnym razie nie wyznacznikiem kto jest lepiej wychowany. Mamy oceniać po obrusach i domowych majonezach? Jakieś punkciki za domowe lody?
    Co najwyżej punkty ujemne za konkretny brud i bałagan w domu kiedy przyjmujemy kogoś-no to o dobrych obyczajach nie świadczy.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • mim_maior 27.05.18, 16:06
    Widzę pewien chaos w Twoim rozumowaniu. Nie ma przecież potrzeby przeciwstawiać elegancji i estetyki przyjaznym relacjom między ludźmi. To się naprawdę nie wyklucza nawzajem, a reszta to już, jak wspomniałam, kwestia przyjętych standardów. I priorytetów - dodam dla jasności. Jeśli przyjmujesz inne standardy i priorytety, to nic mi do tego, o ile mnie nie reprezentujesz.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • aqua48 27.05.18, 17:12
    verdana napisała:

    > Nie zrewanżowałam się - nie mam ani czasu ani ochoty na gotowanie pięciodniowyc
    > h obiadów dla kilku osób. Wystawny obiad zatem przeszkodził w odwiedzaniu się w
    > zajemnym, a nie pomógł.

    Szkoda, że tak podeszłaś do sprawy. Mnie w przyjaźni raczej nie przeszkadza niemożność podjęcia podobnie uroczystym posiłkiem, przez kogoś kto do gotowania ma ewidentnie dwie lewe ręce. Mam koleżanki które gotują przepysznie i chodzi się do nich na excusez le mot wyżerkę w kuchni na gołym blacie, prosto z blachy (choć gotuję i piekę całkiem nieźle, ale nie na takich wyżynach smakowitości) i takie, którym kawa na atłasie nie wychodzi, ale za to lubimy się spotykać i gadać nawet przy kupnych ptiberach.
  • verdana 27.05.18, 19:03
    Akurat w tym wypadku wiem, ze oczekiwano takiego samego rewanżu. To była "bardzo dobrze wychowana" osoba, co wielokrotnie podkreślała i ona "nigdy by nie dała gościowi byle czego".
    Tak więc okazałam sie źle wychowana i uznałam, ze nie mam zamiaru włączać się do licytacji.
    W żadnym innym wypadku nie miałam oporów przed daniem gościowi tego, co akurat było w lodówce, czy jedzenia zupy u przyjaciółki chochlą, bo łyżek zabrakło.
  • positronium 27.05.18, 20:47
    Akurat jestem jedną z tych osób, do których chodzi się "na wyżerkę." Lubię gotować, lubię przyjmować, nie mam dziwnego podejścia, że musi być zawsze rewanż 1:1.
    Ale jak kolejny raz odwiedzam kogoś, a jedyne jedzenie na stole to to, co ja przyniosłam, albo pizza prosto z kartonu, to trochę nie chce mi się ustalać kolejnego terminu kolacji u mnie.
    Jeśli wpadam na luzie na piwo w ciągu tygodnia, to spoko, jest na luzie. Ale jak przychodzę na zaproszenie i znowu ratuję gospodarzy, którzy nie wpadli na to, że poza pizzą można coś zjeść na kolację... Ehh, odechciewa się wszystkiego.
    To nie jest kwestia licytacji, tylko wysiłku i szacunku do osoby, która Cię podejmuje.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • aqua48 28.05.18, 08:06
    positronium napisała:

    > Jeśli wpadam na luzie na piwo w ciągu tygodnia, to spoko, jest na luzie. Ale ja
    > k przychodzę na zaproszenie i znowu ratuję gospodarzy, którzy nie wpadli na to,
    > że poza pizzą można coś zjeść na kolację... Ehh, odechciewa się wszystkiego.

    O tak, znam to uczucie...
  • baba67 28.05.18, 11:23
    Jeśli dysproporcja wysiłków jest znaczna to rzeczywiście należałoby przejść na bardziej wyrównany sposób podejmowania się wzajemnie. Może poza domem. Ja nie odniosłam wrażenia że Verdana chciała przyjąć tę zapaloną kucharkę jakąś kupna garmażerką, nie miała chęci na super hiper wystawny obiad (nie oczekiwała takiego) a oczekiwanie licytacji było. Te dwie panie sa z innych światów po prostu.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • aqua48 28.05.18, 09:58
    verdana napisała:

    > Tak więc okazałam sie źle wychowana i uznałam, ze nie mam zamiaru włączać się d
    > o licytacji.

    A może po prostu nie wyszła Ci znajomość z osobą mającą inne standardy gościnności? Bywa.
  • baba67 28.05.18, 11:17
    Standardy gościnności w zdrowej relacji nie powinny być przeszkodą.U Ciebie nie są, nie obrażasz sie na jedzenie w kuchni prosto z brytfanki, Twoje kumpele to wiedzą. Tu sytuacja jakaś dziwna.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • parawany 28.05.18, 09:20
    Jeśli idę do kogoś i ten ktoś ma na sobie niegniotącą się bluzkę a herbatę pijemy na nieplamiącym się obrusie obrażam się, bo to znaczy, że ten ktoś mnie nie szanuje.
  • baba67 28.05.18, 11:24
    No normalnie ma cię gdzieś.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • znana.jako.ggigus 28.05.18, 12:29
    Powinnas moze zaplakac przy plomocy sztucznych lez....?
    No jest to dramat. Tyle sztucznych rzeczy dookola, a czlowiek chce prawdziwego zycia

    parawany napisała:

    > Jeśli idę do kogoś i ten ktoś ma na sobie niegniotącą się bluzkę a herbatę pije
    > my na nieplamiącym się obrusie obrażam się.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • parawany 28.05.18, 12:44
    znana.jako.ggigus napisała:

    Powinnas moze zaplakac przy plomocy sztucznych lez....?

    Zapłaczę sztucznymi łzami, gdy ktoś mi poda lody z pudełka ; )
  • znana.jako.ggigus 28.05.18, 12:48
    Poddaje sie. Nie do przebicia.
    Moze tylko jeszcze chusteczki papierowe, zamiast rodowych z wyszytymi insygniami w rogu.
    to bylby dramat faux pas nie do przebicia. Co ludzie powiedza na takie epatowanie sztucznoscia?


    parawany napisała:

    >
    > Zapłaczę sztucznymi łzami, gdy ktoś mi poda lody z pudełka ; )




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • parawany 28.05.18, 12:55
    znana.jako.ggigus napisała:

    " Co ludzie powiedza na takie epatowanie sztucznoscia? "

    To pójdźmy dalej. Idę na proszony obiad a tak gospodyni ma, bach!, sztuczny biust. Czy mam się obrazić?
  • znana.jako.ggigus 28.05.18, 13:04
    Jestes swietna!


    > To pójdźmy dalej. Idę na proszony obiad a tak gospodyni ma, bach!, sztuczny biu
    > st. Czy mam się obrazić?




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 28.05.18, 13:14
    parawany napisała:

    > To pójdźmy dalej. Idę na proszony obiad a tak gospodyni ma, bach!, sztuczny biu
    > st. Czy mam się obrazić

    Jeśli jesteś niemowlęciem przy piersi, to z pewnością tak.
  • znana.jako.ggigus 28.05.18, 14:11
    Nie. Niemowle mozna nakarmic z butelki.
    Ale kochanek, potencjalny kochanek albo staly kochanek, niepoinformowany, albo maz - to jest dramat.
    Albo kochanka, rzecz jasna. Albo zona.

    aqua48 napisała:
    > Jeśli jesteś niemowlęciem przy piersi, to tak.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • parawany 28.05.18, 14:18
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Nie. Niemowle mozna nakarmic z butelki.

    Oby tylko nie z plastikowej.

  • znana.jako.ggigus 28.05.18, 14:24
    W okolicznosciach sztucznosci pokarmu ( no chyba zeby mamka) zabawie sie w sedzine i orzekne, ze material i sposob wykonania butelki przestaja byc wazne. Sa bowiem sprawy wazniejsze - pokarm, tresc nizli forma. Nawet jesli to forma ich podania.
    Ha!
    (zebralam cala moja emigrancka polszczyzne, o rany. Bo mi juz zarzucano, ze nie mam kontaktu z jezykiem i stad nie moge rozumiec, co do mnie pisza)
    parawany napisała:
    > Oby tylko nie z plastikowej.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ola5488 28.05.18, 19:58
    wink
  • znana.jako.ggigus 29.05.18, 09:14
    smile


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 28.05.18, 11:57
    Na pewno nie byłabym zachwycona, gdyby mi takie coś zaserwowano w restauracji, albo zaproszonym przeze mnie tam gościom podczas gdy miało być co innego.
    Natomiast u kogoś "w gościach" - nie, nie obraziłabym się, a w każdym razie na pewno nawet nie zmiesmaczyła, gdybym wiedziala, że ta osoba sama to je zwykle i zwykle takie coś serwuje innym. Tak, wiem, nie macie takich znajomych i nawet samotnie mieszkający starzy kawalerowie są mistrzami w kuchni - wśród Waszych znajomych rzecz jasna smile
    Inna rzecz, że ja tam ciastek, ani lodów nie jadam isama też nie robię w domu, rzeczy gotowych w sensie krokiety czy pierogi też nie jadam to i nie kupuję, na obrus zwracam średnią uwagę, cappuccino nie pijam. W kwestii kawy ma tę preferencję, że pijam i serwuję świeżo zmieloną, ale jak ktoś mi zaserwuje taką kupioną zmieloną już, to nie padam trupem smile Generalnie - nie lubie domowych imprez, wolę lokalowe, a tam to już się każdy z obslugą dogada smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 28.05.18, 14:01
    Wszyscy używamy półproduktów w kuchni. Nawet gdy pieczemy domowe ciasto bo mąka, jajka, masło i inne dodatki to własnie półprodukty. Kotlet schabowy albo krokiet kupiony w sklepie to nie półprodukt ale produkt gotowy, wystarczy podgrzać. Nawet zupa z torebki nie jest półproduktem skoro jest gotowa do spożycia. Półproduktów to do jej przygotowania użyto w fabryce i one są wypisane na opakowaniu. Bluzki niegniotące się i obrusy nie przyjmujące plam to znak naszych czasów. Pamiętam jak moja babcia (która miała gosposie do pomocy) wspominała prasowanie popelinowych koszul dziadka, podobno katorga smile Ja z kolei wiem na czym polega prasowanie adamaszkowych obrusów bo mam wiekszość takich. Całe szczęście, że świat się zmienia, cos fajnego wymyślą, wyprodukują i sprzedadzą bo inaczej w dalszym ciągu ubieralibyśmy się w naturalne, jak chłopi pańszczyźniani smile
  • positronium 28.05.18, 15:47
    Wątek powstał po tym, jak wpadłam na taki komentarz na blogu, który regularnie czytam:
    Szanowna Pani! Szanowni Państwo! Czytam i oczy mnie chyba zwodzą. Na początku wpisu rzecz o elegancji, wszystko comme il faut i correct, a następnie zderzenie z produktem z paczki. Nie chciałbym być uznany za nienawistnika, ale proszę zrozumieć, że zasada decorum tak została tutaj zaburzona marketingiem, że kulinarny amfiteatr legł w gruzach. "Skrzydełko czy nóżka?"

    Jeśli się komuś nie chce czytać o co chodzi - rzecz w tym, że blogerka użyła do zrobienia bezy pomocy w proszku.

    Spodziewałam się oczywiście kąśliwych odpowiedzi, w myśl starego żartu „Mamo, ale dobry Ci ten majonez wyszedł, smakuje prawie jak ten prawdziwy - ze sklepu.” smile

    Ale widzę, że okazja czyni złodzieja i kilka osób nie mogło się powstrzymać przed prześmiewczymi i złośliwymi uwagami. No cóż, wolny kraj. Dzięki, za pokazanie dokładnie i bez żadnych wątpliwości, jakie jesteście. smile

    Ze swojej strony pragnę tylko zwrócić uwagę na taką drobnostkę – a nie przyszło Wam do głowy, że kogoś urazicie, wyśmiewając czyjeś preferencje jedzeniowe? Przecież w wątku obok toczycie bój, aby każdy mógł robić, co tylko chce. To skąd tu nagle oceny tak surowe, tak kwaśne komentarze?

    Hipokrytki.
  • kora3 28.05.18, 17:00
    Hmmm nie wiem czy odebrałaś moją wypowiedź jako wypowiedź hipokrytki Posti, ale jesli pozwolisz przestawić moje wrazenia z tego watku ...Otóż mam trochę takie, jak Matylda - większośc ludzi na co dzień, w tym nawet mistrzowsich w kuchni pań - emerytek - i nie napisałam tego z przekąsem bynajmniej używa gotowych produktów ...Uprzedzając - nie zaraz zup w proszku, czy sosów z torebki, ale np. gotowych makaronów, czy masła klarowanego, czy majonezu. Nie jest też tak wiele osób, które same pieką w domu chleb , czy robią same masło, choć jak wszyscy wiemy - da się.

    Naprawdę wierze, ze sa ludzie, którzy zawsze wszystko od a do zet do jedzenia robią sami, ale nie jest to bynajmniej standard...Mało też jest osob samodzioelnie robiących odym, chyba ze ma się amatorów na to w domu stale i w dodatku - umie sie to robić. Ja nie umiem i nie robiłabym - przyznaję. Tak samo nie umiem piec ciast czy tortów i jesli mam zamiar serwować takie rzeczy, to zamawiam u pewnej pani na rzeczy sie znającej - jest to domowy wyrób, fakt - ale nie mój.
    Jak widzę nie jestem odosobniona w tym smile - mało kto chyba lubi i kupuje np. pierogi takie ze sklepu, ale już z knajp, gdzie są one robione tam ręcznie przez kucharki - owszem jak widzę calkiem spora rzesza i nie tylko samotnych panówsmile ale też mam dzieciom i zon meżom smile - na obiad, na swieta, na przyjecie - to jest domowe, ale nie własnego wyrobu. Wielu ludzi też jak widzę kupuje na zieleniakach np. barszcz kiszony, choć podobno nader łatwo taki zrobić ...
    Niespecjalnie powiem Ci podoba mi się takie podkreślanie tych STANDARDÓW, przez tych, którzy wszystko robią sami i z najwyższej klasy produktów - to pierwsze nie każdy potraf, na to drugie nie każdego stać. Nie wypada wg mnie podkreślać, ze się jest bardziej utalentowanym od kogoś, czy lepiej sytuowanym - także w zakamuflowany sposób.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.05.18, 18:17
    kora3 napisała:

    > Naprawdę wierze, ze sa ludzie, którzy zawsze wszystko od a do zet do jedzenia r
    > obią sami, ale nie jest to bynajmniej standard...

    Ale pytanie było inne: "obrazicie się, jak dostaniecie taki półprodukt w skądinąd eleganckim otoczeniu?"
    Oczywiście że każdy stosuje jakieś półprodukty żywnościowe - gotowe makarony, czy śmietanę choćby. Nikt nie jedzie do Grecji po oliwki i nie wyciska z nich oliwy, nie dajmy się zwariować.
    Ja zrozumiałam pytanie czy wypada zapraszać na poczęstunek złożony wyłącznie z gotowców. I uważam że lepiej w takiej sytuacji gdy się do gotowania ma dwie lewe ręce zaprosić do lokalu.
  • kora3 28.05.18, 18:56
    A ja zrozumiałam jak zostało zadane: czy obrazicie się jeśli zostaniecie podjęci jakimś gotowcem ...
    Makarony - no można zrobić wszak samemu, żadna sztuka poniekąd, ze smietaną - gorzej, ale mozna użyc takiej z marketu, a można takiej swojskiej i tak mozna smile ze wszystkim w zasadzie - mozna barszcz ukisić samemu, mozna kupić taki swojski, można taki z marketu w plastiku, można taki z torebki w proszku ...Rożnica jednak - jest ...
    Ja się tylko ze tak powiem żachnęłam o to zdanie, ze należy wszystko zrobić samemu - w sensie - co sie da...Da sie niemal wszystko, tylko ze nie każdy potrafi, można więc kupić od kogoś, kto potrafi... Nie sądzę, byś się domyśliła, ze serwowane przeze mnie ciasto wyrobu pani Krysi nie zostało upieczone przeze mnie, gdybym Ci nie powiedziała, ze nie piekę ciast - w sensie, że podejrzewałabyś iż jest z marketu, czy nawet cukierni smile
    Sama wolę goscić ludzi w lokalach i byc goszczona w tychże, ale bedąc u kogoś w domu na przyjęciu nie oczekuję Bóg wie czego - niechże zrobi co umie, albo zamówi skądś, byle było smaczne.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.05.18, 18:59
    kora3 napisała:

    > Ja się tylko ze tak powiem żachnęłam o to zdanie, ze należy wszystko zrobić sam
    > emu

    Należy? Nie, jak we wszystkim należy jedynie zachować umiar.

    > Sama wolę goscić ludzi w lokalach i byc goszczona w tychże, ale bedąc u kogoś w
    > domu na przyjęciu nie oczekuję Bóg wie czego - niechże zrobi co umie, albo zam
    > ówi skądś, byle było smaczne.

    Ja wolę przyjmować w domu, ale z resztą się zgadzam.
  • kora3 28.05.18, 19:04
    Aquo, ale ja odpisując Posit nie odnosiłam się tylko do Twoje wypowiedzi - do innych - także.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • jolanta4447 30.05.18, 01:08
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 30.05.18, 07:09
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 30.05.18, 08:02
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 30.05.18, 08:59
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 30.05.18, 09:07
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 30.05.18, 09:11
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 30.05.18, 09:16
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 30.05.18, 09:21
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 30.05.18, 09:24
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 30.05.18, 09:35
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 30.05.18, 09:50
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 30.05.18, 09:55
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • baba67 30.05.18, 09:45
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 30.05.18, 09:53
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 30.05.18, 08:01
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 30.05.18, 09:00
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • positronium 30.05.18, 11:15
    Serio, po co w dwóch wątkach rozmawiać równolegle o tym samym? Faktycznie, klasyczne bicie piany.

    Jolanto, myślę, że Kora zapamięta Twoje uwagi.

    Babo, dzięki za informację.
  • kora3 30.05.18, 11:31
    Mam dobrą pamieć Posit, dlatego reż pamiętam jakie Jolanta robi przetwory i ze jest lepiej wyksztalcona niż jej sąsiedzi smile zatem uwagi jej równiez dam radę zapamiętać smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 30.05.18, 13:20
    Do licha! ostatnio mam mało czasu na bywanie na forum a tu jak widać trzeba byc czujnym jak przy jedzeniu ze wspólnej miski smile odwrócisz się a znikają najsmaczniejsze kąski.
  • znana.jako.ggigus 30.05.18, 13:23
    smile smile smile


    matylda1001 napisała:

    > Do licha! ostatnio mam mało czasu na bywanie na forum a tu jak widać trzeba byc
    > czujnym jak przy jedzeniu ze wspólnej miski smile odwrócisz się a znikają najsmac
    > zniejsze kąski.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • positronium 29.05.18, 18:04
    kora3 napisała:

    > Hmmm nie wiem czy odebrałaś moją wypowiedź jako wypowiedź hipokrytki [...]

    Nie. smile
    Miałam na myśli Parawany i Ggigus, które tak ochoczo walczą w wątku o stosownym ubiorze, o to aby ludzie mogli dokonywać niczym nieskrępowanych wyborów, bez ryzyka oceny przez postronnych.

    Ad meritum - ja też korzystam z półproduktów, albo ersatzów jak się na nie mówiło u mnie w domu. Pp prostu chciałam rozważyć, ile takich "skrótów" jest ok, a jaka ich ilość sprawia złe wrażenie.

    Ciekawe, jak wiele osób broni swojego postępowania przez ośmieszanie innych.
  • kora3 29.05.18, 18:50
    Wiesz, ja myslę, że ważna jest nie liczba takich produktów, a że tak powiem ich rodzaj Np. makaron domowy dość łatwo i szybko się robi, ale mimo to mało kto jednak robi i nikt się pewnie nie czułby urazony takim sklepowym w dobrym gatunku. Ale już zupa w proszku byłaby nieok - nawet nie dlatego moze, ze jest to danie szybkie i tanie, ale dlatego, ze jest to autentycznie ohyda. Pierogi z dobrej pierogarni/knajpy gdzie są robione na bieżąco z dobrych produktów, czy też robione przez prywatną osobę znającą się na rzeczy na zamówienie- jesli ktoś nie jadł wcześniej tych roboty pani/pana domu są nie do odróżnienia, bo one de facto - sa domowe tylko z innego domu smile Każda inna potrawa tak "pozyskana" - również. Ale już takie gotowce z marketu to naprawdę paskudztwo i moim zdaniem nie, nie wypada kogoś tym podjąć na przyjęciu, choćby sie samemu to jadło na co dzień. Mowa o ptzyjęciu bo jesli ktoś wpadł nieoczekiwanie z przyjaciół i włąsnie szykowało się jedzenie, a szykowało się to, to zaproponować wypada, a gościowi wszak wypada też odmówić jesli nie ma ochoty....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 29.05.18, 22:21
    No tak, jedzenie z marketu itp jest dość powszechnie uważane za niskiej jakości, niezależnie od tego czy tak faktycznie jest.
    Ale to w takim razie kolacja w domu znajomych przygotowana od a do z przez restaurację - jest w porządku wg ciebie?
    Nie chcę powiedzieć, że dla mnie nie jest, żebyśmy nie miały nieporozumienia.

    Często teraz idziemy na skróty; jezykowo ubożejemy, jeśli chodzi o ubrania, to zatracamy wyczucie niuansów i stosowności stroju, nawet w zachowaniu często widać prostolinijność niż wyrafinowanie.
    Kuchnia i jedzenie wydawała mi się bastionem tradycyjnych wartości, bo nawet kiedy ktoś gotuje super-hiper nowocześnie, to najczęściej robi to, aby przypodobać się innym. Aby komuś sprawić przyjemność. Podobnie tradycjonaliści, gotują tak, by było smacznie, sycąco, po domowemu. Jednym słowem - przyjaźnie.

    Więc, kiedy odwiedzam znajomych, a ich przyjaźń do mnie jest wyrażona przez pizzę na wynos, to mi trochę przykro. Szczególnie, kiedy ci sami znajomi chętnie wpraszają się do mnie na posiłki. No, proporcje są nieprawidłowe, stąd też staram się poznać opinie innych na ten temat.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • reinadelafiesta 29.05.18, 23:11
    @Positronium
    Podejdź do tego pozytywnie. Czasem lepsza pizza ze sklepu niż osobiście ugotowany obiad, z doświadczenia wiem co mówię ☺

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 29.05.18, 23:18
    Jestem w towarzystwie znana z awersji do pizzy, niestety.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • reinadelafiesta 29.05.18, 23:31
    @Positronium
    No to co innego może być. Prawda jest taka, że czasem gotowiec jest lepszy od kuchni domowej, od kucharki wiele zależy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 29.05.18, 23:37
    Ależ nie o smak chodzi, ale o podjęcie gościa, postaranie się dla niego.
    Mam koleżankę, która zawsze dla mnie kupuje moje ulubione piwo, jeśli wie, że u niej będę. Taka drobnostka, a cieszy.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • reinadelafiesta 29.05.18, 23:47
    @Positronium
    Może właśnie ta osoba kupuje gotowca z szacunku dla gościa?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 29.05.18, 23:57
    Te, które gotowce kupują (u mnie to tylko kobiety, panowie wszyscy gotujący) robią to dla własnej wygody, o czym otwarcie mówią.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • reinadelafiesta 30.05.18, 00:16
    @Positronium
    No to rzeczywiście, niezbyt politycznie jeszcze o tym mówić.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • jolanta4447 30.05.18, 01:33
    Dobry kupiony gotowiec nie musi być zły, ale własna sałatka, kiszonka czy deser podniósłby zaangażowanie.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • reinadelafiesta 30.05.18, 01:44
    @Jolanta
    To na pewno.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 30.05.18, 15:11
    @Jolanta
    Dokładnie, wystarczy jakiś znak, że się chciało.
    Myślę sobie o tym i myślę, i zdałam sobie sprawę, że takie zachowanie przeszkadza mi u osób, które mówią wprost: mnie by się nie chciało. Stanie przy garach to strata czasu. mam lepsze rzeczy w życiu.
    A z drugiej strony te same osoby chętnie wcinają, co tam przygotuję, bo nie ma to jak domowe "żarełko."
    Więc to podejście - mnie się nie chce postarać dla ciebie, ale skorzystam, jak ty postarasz się dla mnie - mi przeszkadza.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • baba67 31.05.18, 09:36
    No o to właśnie chodzi. Nie staraj się dla nich specjalnie , przestanie Cię uwierać brak równowagi w relacjach.
    Dla mnie zrobienie sosu bolonskiego czy szpinaku z kuskusem (genialne) jest mniej kłopotliwe niż zamówienie pizzy a znacznie tańsze.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • positronium 31.05.18, 09:39
    baba67 napisała:

    > No o to właśnie chodzi. Nie staraj się dla nich specjalnie , przestanie Cię uwi
    > erać brak równowagi w relacjach.

    Łatwo powiedzieć. wink
    Nie przestanę się ładnie ubierać dlatego, że większość ludzi ubiera się niedbale; podobnie tu - nie przestanę się jednak starać dla moich gości.
    Spróbuję zmienić moje nastawienie do ich braku starań.

    > Dla mnie zrobienie sosu bolonskiego czy szpinaku z kuskusem (genialne) jest mni
    > ej kłopotliwe niż zamówienie pizzy a znacznie tańsze.

    Mam tak samo. smile
  • baba67 31.05.18, 10:55
    Ale naprawdę musisz się aż tak bardzo starać? Nie chodzi o to żebyś w ogóle się nie starała tylko starała się mniej robiąc proste potrawy. Jednak w jaki sposób poradzisz sobie z brakiem równowagi w relacji gastronomicznej to Twój wybór. Porównanie z ubieraniem -dla mnie nietrafione-nie odnosi się do równowagi, ubieramy się dla własnego samopoczucia, jeśli osoba z która się mam spotkać ubierze się po prostu w całe i czyste rzeczy a ja się ubiorę starannie to mi to nie przeszkadza.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • positronium 31.05.18, 11:50
    Babo, ale kto powiedział, że ja robię jakieś wyszukane dania? No nie robię, same zwykle i proste gotuję, jak robię coś wyjątkowego to na rodzinne spotkania, bo to faktycznie wiąże się z poświęceniem sporej ilości czasu.
    Ostatnio robiłam to małe spotkanie dla znajomych i faktycznie poświęciłam trochę więcej czasu, niż początkowo obliczyłam, na przygotowania. Głównie dlatego, że dokładnie sprzątam mieszkanie przed przyjściem gości.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • baba67 31.05.18, 12:16
    No ale to sprzątanie zostaje dla Ciebie. Skoro nie robisz wymyślnych dań to skąd to poczucie niesprawiedliwości? Robisz proste danie domowe=zbierasz zachwyty, oszczędzasz kasę, ktoś zamawia pizzę=musi wybrać, zadzwonić, tanie to nie jest. Dla mnie deal, kocham pizzę, mogłabym jeść codziennie, dybym miaa obo pizzerie tobym pewnie była juz klinicznie otyła. Może masz żal że nie biora pod uwagę Twoich gustów, może użyć aparatu mowy i grzecznie coś zasugerować?

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • positronium 31.05.18, 12:30
    baba67 napisała:

    > No ale to sprzątanie zostaje dla Ciebie. Skoro nie robisz wymyślnych dań to ską
    > d to poczucie niesprawiedliwości?

    Bo właśnie skręcenie sałatki, przygotowanie kilku serów i pieczywa, czy zrobienie koreczków, albo ugotowanie zupy - to nie są angażujące zajęcia. A ja też chętnie pomagam, uczę, oferuję pomoc.

    Aparat gębowy sprawny, używany, serwisowany
    wink

    Jeśli chodzi o koszty, to domowe jedzenie może być tańsze niż zamawiane, ale nie musi. Składniki dobrej jakości kosztują sporo, przynajmniej w większości wypadków. Bazarki są bardzo drogie w porównaniu do dyskontów!
  • baba67 31.05.18, 12:50
    Przyznam że nie czuję problemu. Może dlatego że kocham pizzę obsesyjnie a poza względami kalorycznymi nieczęsto nas na nią stać. Myślałam że przygotowujesz na pułk wojska,stoisz przy garach cały dzień ,finansowo i czasowo jesteś mega zaangażowana a tu...zoonk- pizza. Jeśli uważasz że za dużo wydajesz na produkty wybieraj tańsze potrawy. ja bym była super zadowolona gdybym mogła podjąć kogoś sosem z kluchami a ktoś by dla mnie pizzę zamawiał.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • positronium 31.05.18, 13:01
    Ależ wybieram proste potrawy - dzisiaj na obiad mam szparagi w sosie holenderskim - prościutkie. Tylko szparagi z gospodarstwa, które je uprawia kosztują swoje, podobnie swojskie masło. Cytryny też tanie nie są.
    Mogłabym pewnie zrobić kluski i mięso za te same pieniądze, wyszło by więcej...
    Co do pizzy - dla mnie to nie jest duży wydatek. Dużą można dostać za 20-30zl. Wczoraj Luby kupił gotowy spód, do tego pieczarki, szynka, ser - koszt znikomy. Można ciasto ukręcić własnoręcznie za grosze, ale kosztem czasu.
    Faktycznie różnica między zamówieniem a zrobieniem pizzy to ok 15 min czasu - cały ten mityczny wkład własny, na który wielu ludzi nie stać.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • baba67 31.05.18, 20:04
    Prościutkie jak kabelek od ładowareczki.Sosik przy którym trzeba stać pół godziny przy kuchni a i tak nieodmiennie się warzy.Jeśli takie prościutkie potrawy gościom serwujesz to wcale się nie dziwię frustracji.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • kora3 01.06.18, 08:52
    Hmmm jakby tu rzec, zeby cię nie urazić ....ty masz swoje podejście zaróno d jedzenia jako takiego, jak i do gości, a inni ludzie mają swoje. Oczywiscie - wg mnie ład w domu przed podjęciem gosci to absolutny standard, tylko ze dla mnie standardem jest w ogóle lad, więc nie, nie sprzątam mieszkania przed przyjściem gosci. Dla mnie sprawa jest prosta - nie wypada podejmowac gosci w nieladzie i interesuje mnie TYLKO ład - czy ktoś sprzątał na moją wiz\yte po 3 latach nierobienia nic, czy wcale specjalnie nie sprzątał, ale jest czysto - jego sprawa.
    To samo tyczy się jedzenia - sam zrobił, nie sam - grunt, ze jest smaczne i tyle. Taki ma obrus, śmaki - tez jego sprawa - grunt, ze czysty. To, ze ktoś serwuje u siebie tylko własnoręcznie zrobione dania w zabytkowej porcelanie i na rodowych pamiątkach w postaci obrusów, to także jest jego sprawa - tak lubi, tak czuje, tak uwaza i jego najswietsze prawo.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 30.05.18, 07:21
    A od kucharza nie?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 30.05.18, 10:07
    @Kora
    Pewnie, że też. Obojętne, byle by smaczne było🙂

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 30.05.18, 10:47
    smile tak sobie zażartowałam smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 30.05.18, 10:54
    @Kora
    A ja nie 😁😁😁 lubię jeść. Może nie tak, że żyję by jeść, bez przesady. Ale lubię gotować, lubię jak innym smakuje. Uważam że wspólne posiłki i gotowanie, czy to rodzinne, czy w większym gronie, pełnią funcje kulturowe, społeczne, pomagają w nawiązywaniu więzi itd. Dużo rzeczy robię sama, ale nie jestem ortodoksem i z półproduktów korzystam. A nawet kupuję gotowce czasem. Wszystko to kwestia proporcji - jak to w gotowaniu😉

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 30.05.18, 10:58
    alez ja to rozumiem w pełni Reino - sama z gotowców nie korzystam, z półproduktów - owszem i czasem lubię gotować, jak mam natchnienie, ale nie jest to moja pasja bynajmniej smile - jednakże pomimo, ze nie zyję aby jeśc - lubię jest dobre rzeczy i raczej by mi gotowce nie podeszły, wiec tu rozumiem w czym rzecz. natomiast te obrusy już nie za bardzo rozumiem czy niegniotące się bluzki

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 30.05.18, 11:58
    @Kora
    Nie znam się na niegniotących tworzywach. Lubię bawełnę, trochę mniej len i jedwab. Jakiś delikatny dodatek lycry czy czegoś w tym stylu, utrzymujący kształt ciucha w ryzach mi nie przeszkadza. Sztuczna pościel nie wchodzi w grę, a obrusy mam stare więc bez dodatków.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 30.05.18, 12:10
    ja mam obrusy rózne, ale generalnie nie uzywam - nie SWLJE rzeczy jednak miałam na mysli, a to, ze komuś przeszkadza w gosciach odporny na plamy obrus, czy niegnotoca się bluzka gospodyni

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 30.05.18, 12:23
    @Kora
    Nie podoba mi się, ale nie przeszkadza i nic nie mówię. Tak jak w sąsiednim wątku mniej więcej😉

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 31.05.18, 07:59
    Rozumiem, nie rozumiałam tylko co niegniotąca się bluzka gospodyni ma wspólnego z gosciem

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 31.05.18, 09:00
    @Kora
    Masz rację, chyba należałoby to jakoś uporządkować. Czym innym jest erzatz, czym innym półprodukt, ale obie rzeczy mają bezpośredni wpływ na nasze odczucia. Mogą być lepszej lub gorszej jakości i wpływają na ostateczny smak potrawy. Obrus plamoodporny możemy chyba zaliczyć do podobnej kategorii co np.meble. Gospodarz ma tak a nie inaczej urządzony dom, może nam się to podobać lub nie, ale w sumie może poza jakimś aspektem estetycznym znaczenia nie ma. A czytam, że podobno nawet ładne już te obrusy bywają, więc tym bardziej nie jest to problem. Mnie jako gościowi nie jest potrzebna do szczęścia świadomość, że aby mnie ugościć z należytym szacunkiem, gospodarz pół dnia dopierał plamy po buraczkach a drugie pół prasował w pocie czoła lniany obrus. Natomiast bluzki ze sztucznego tworzywa, to chyba rzeczywiście inna bajka, nie wiem, jak to podciągnąć pod dyskusję? Że gości powinno się podejmować w jakichś lepszych ciuchach, z większą klasą? Że łatwiej się w sztucznościach spocić, szczególnie w kuchni? Nie wiem...z rozpędu chyba tu trafiły😉

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 31.05.18, 09:44
    reinadelafiesta napisała:

    > Natomiast bluzki ze sztuczneg
    > o tworzywa, to chyba rzeczywiście inna bajka, nie wiem, jak to podciągnąć pod d
    > yskusję? Że gości powinno się podejmować w jakichś lepszych ciuchach, z większą
    > klasą? Że łatwiej się w sztucznościach spocić, szczególnie w kuchni? Nie wiem.
    > ..z rozpędu chyba tu trafiły😉

    Z rozpędu to można do jeziora wskoczyć. wink

    Pomieszanie jedzenie, ubrania, wystroju wnętrz łączy tu jedno - pójście na skróty. Jeśli raz odpuścisz sobie staranność, to łatwiej zrobić to ponownie i na innym polu. Skoro plastikowa cerata spełnia swoją funkcję ochrony blatu, to przecież jest tak samo dobra jak obrus, prawda? Albo, skoro szkoda ci czasu na prasowanie, ale i na gotowanie - to co właściwie jest na tyle ważne, że poświęcisz na to swój cenny czas?
  • reinadelafiesta 31.05.18, 10:05
    @Positronium
    Co do zasady tak, ale Ty pytałaś konkretnie, w kontekście gości/ odwiedzin. Więc o ile użycie półproduktów czy erzacu gościa dotyczy, o tyle bluzka raczej nie. Można przygotować rewelacyjny posiłek w bluzce z lureksu i podać niezjadliwe garmażeryjne pierogi w bluzce z jedwabiu.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 31.05.18, 10:15
    Wiem, "nie szata zdobi człowieka," ale weź znajdź teraz rzeczy, które nie są sztuczne i nie rozpadną się po kilku praniach!
    Dla mnie odejście od jakości na rzecz wygody (nie trzeba pracować, można prać wszystko razem) i od długoterminowego służenia rzeczy, na rzecz folgowanoa modowym zachciankom (co z tego, że ta bluzka zniszczy się po jednym sezonie, w następnym kupię nową), to są właśnie symptomy takiego podejścia - nie chce mi się tracić czasu. No to co się dzieje z tym zaoszczędzonym czasem?

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • znana.jako.ggigus 31.05.18, 10:35
    Bluzek nie trzeba prasować. Wystaczy że zmiejszysz wirowanie (wirowanie jest w ogóle szkodliwie dla odzieży, należy je redukować) np. na 400 albo 600 obrotów. A potem półwilgotne bluzki naciągasz na wieszaku, wyrównujesz wszelkie zagięcia przy kołnierzyku albo wzdłuż rzędu guzików i po sprawie.

    positronium napisała:

    > Dla mnie odejście od jakości na rzecz wygody (nie trzeba pracować, można prać w
    > szystko razem) i od długoterminowego służenia rzeczy, na rzecz folgowanoa modow
    > ym zachciankom (




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 31.05.18, 10:39
    @Positronium
    Pewnie trzeba by jakieś badania zobaczyć. Telewizja, internet to z pewnością pożeracze czasu. Kiedyś prasowano i robiono przetwory, a teraz się pokemony łapie.Więcej się sportów uprawia? Siłownia? Fora internetowe? Nie wiem. Ale chyba nie jest też tak żle, wydaje mi się, że ciągle wielu osobom się chce, w tym sensie, że wkładają jednak sporo wysiłku.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 31.05.18, 10:51
    reinadelafiesta napisała:

    >Fora internetowe? Nie wiem.
    Nie no, fora miałyby zjadać czas? Nigdy! 😸

    > Ale chyba n
    > ie jest też tak żle, wydaje mi się, że ciągle wielu osobom się chce, w tym sens
    > ie, że wkładają jednak sporo wysiłku.
    No jasne, że wielu się chce. Ja prasuję rzeczy, gram na konsoli, gotuję, oglądam programy które mnie interesują, sprzątam, piorę... Normalnie, jak każdy. Wiem, jak niewiele czasu potrzeba na każdą z tych czynności.
    Wydaje mi się, że jak zabierze się presję środowiska na to, żeby coś wyglądało schludnie, to rozprężenie kompensacyjne sprawia, że mało komu chce się aktywnie starać. Albo przynajmniej - większości się nie chce.
    Przecież nie wolno nikogo oceniać. wink
  • kora3 01.06.18, 08:23
    Nie pisz tak ochoczo co robisz, bo zostaniesz pouczona, żebyś nie pisala o SOBIE smile
    A powaznie - jak wspomniałam, ja to wszystko rozumiem, tylko podobnie jak eina - rozgraniczam co cesarskie cesarzowi itd. Idąc w gosci na proszone przyjęcie owszem, oczekuję, że będzie tam dobre jedzenie a nie np. zupa z torebki. ALE w zasadzie nie interesuje mnie, czy gospodarze sami coś przygotowali czy zamówili gdzieś - fakt, ze zamówili a nie robili sami nie byłby dla mnie przyczynkiem do poczucia się urazoną.

    Bedac w gosciach oczekuję, ze w mieszkaniu będzie ład - oczywiste, ale nie czuje, ze gospodarze powinni ze tak powiem urzadzać mieszkanie/dom pode mnie. Moze mi się rzecz jasna nie podobać wystrój, ale na mój wlasny użytek ze tak powiem smile Podobnie - moze mi się nie podobać jakie mają obrusy - ale ejsli czyste - nie widzę problemu. Podobnie jest z ubraniem gospodarzy - powinno być dostosowane do kazji - oczywiste, ale już czy to będzie gang od Armaniego czy z bazaru - przykładowo - pozostawiam wyborowi gospodarza


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 31.05.18, 11:09
    Myślę że się więcej odpoczywa. Jest to jedna z przyczyn dla których kiedy umiera 70 latek słyszy się komentarze"przecież to niestary człowiek mógł jeszcze pożyć". Kiedy byłam w podstawówce (dużo pamiętam) nikomu taki komentarz nie przyszedłby do głowy, 60 latka klasyfikowano jako starszego człowieka70 latkowie na ogół umierali, 80latek to był ohoho, kilku w okolicy.
    Napierniczanie jak mały samochodzik, brak relaksu, ciągle w niedoczasie, ciągle coś do zrobienia służy niewielkiemu procentowi ludzi z naturalnie wysokim poziomem żywotności -reszcie nie służy.Latami wmawianie ludziom że każdy może zostać kimś wybitnym (socjalistyczne skrzywienie edukacyjne) tylko od naszej woli to zależy narobiło więcej szkody niż pożytku bo jest to piramidalna bzdura.Nie będę prasować wszystkiego bo nie mam siły, chcę długo żyć w dobrym zdrowiu, zadowolona z życia, zrobie przetwory jak będzie to dla mnie fun, nie będę wysiadywać kukułczych jaj, mam swoje pasje i tam szukam pełni życia.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • reinadelafiesta 31.05.18, 11:51
    @Positronium
    Ale wiesz, podoba mi się to podejście. Szczególnie, że nie trzeba praCować 😁

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 31.05.18, 11:59
    reinadelafiesta napisała:

    > @Positronium
    > Ale wiesz, podoba mi się to podejście. Szczególnie, że nie trzeba praCować 😁
    >

    Oj tam, mój telefon zawsze wie, co mi w duszy gra, to i zamienia słowa tak, żeby było dobrze - według niego. wink

    Fakt, faktem - nie ma już zawodu praczki, a i magle są w zaniku. Więc nawet praSowanie może się wydawać pracą, jeśli nagle zamiast samej bielizny prasujemy ręcznie wszystko - obrusy, pościel, zasłony...



    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • baba67 30.05.18, 09:39
    To oni są bardzo nie w porządku. Powinni częstować Cię tym co lubisz, nawet jeśli zamawiane.Jestes pierwsza osobą z która się zetknęłam która nie lubi pizzy. Bo takie które lubią a nie mogą to znam.Co nie zmienia faktu że gospodarze Cię olewają.
    W ogóle nie mogę wyobrazić sobie awersji do pizzy tak jak zmartwienia że się nie ma apetytu (dla mnie to stan błogosławiony).

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • positronium 30.05.18, 10:57
    baba67 napisała:

    > To oni są bardzo nie w porządku. Powinni częstować Cię tym co lubisz, nawet jeś
    > li zamawiane.

    Większość osób pizzę lubi, a ja nie grymaszę. Jak nie ma nic innego to zjem ten placek, no co mam zrobić?

    > Jestes pierwsza osobą z która się zetknęłam która nie lubi pizzy.
    Często to słyszę. smile Mój Luby jada za często pizzę, więc mnie już jej po prostu za wiele i unikam jak tylko mogę.
  • kora3 30.05.18, 07:20
    Wiesz, zaraz mi sie dostanie ze pisze o sobie, ale skoro pytasz o me osobiste wrazenia ...smile Dla mnie byłloby ok gdybym wiedziała, ze ktoś wszystko zamówił z restauracji - widocznie tak było mu wygodnie, tak uwazal i tyle.
    Nie sądzę ze ludzie gotujący nowocześnie robią to by się przypodobać innym Posit, najczesciej robia to bo się tak odzywiają na co dzień - ja np. nie lubię tradycyjnej polkiej kuchni bo jest dla mnie zwyczajnie za cięzka i miło, ze ktoś tak gotuje przyjaźnie, ale ja tego nie jadam i czesc.
    Jestem nie z tych co zyją zeby jesc, tylko z tych, którzy jedzą by żyć i dla mnie jedzenie na impezie jest sprawą drugorzedną - wazniejsza jest atmosfera, ale rozumiem o c Ci chodzi.Zasntanów się dlavzego jest jak piszesz - między Tobą a Twoimi znajomymi - moze zwyczajnie nie potrafią gotować? A moze mają błędne przekonanie, ze Tobie goszczenie ich posiłkami sprtawia niebywałą radośc, o czynisz na nich takie wrazenie ?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 30.05.18, 08:42
    kora3 napisała:
    > Wiesz, zaraz mi sie dostanie ze pisze o sobie, ale skoro pytasz o me osobiste w
    > razenia ...smile

    Nie mam z tym problemu, że piszesz o swoich przeżyciach, skoro jest to powiązane z tematem.

    > Nie sądzę ze ludzie gotujący nowocześnie robią to by się przypodobać innym Posi
    > t, najczesciej robia to bo się tak odzywiają na co dzień -

    A, niedopowiedzenie z mojej strony, przepraszam. Przez "nowocześnie" rozumiem gotowanie z użyciem technik kuchni molekularnej, takie kosmiczne robienie kawioru z buraczka i mgiełki z kurczaka. wink
    Znam tylko jedną osobę, która gotuje tak na co dzień, reszta tylko popisuje się od święta.

    > Jestem nie z tych co zyją zeby jesc, tylko z tych, którzy jedzą by żyć i dla mn
    > ie jedzenie na impezie jest sprawą drugorzedną - wazniejsza jest atmosfera, ale
    > rozumiem o c Ci chodzi.

    No właśnie dla mnie jedzenie i picie budują atmosferę. Wiadomo, najlepsze wspomnienia są zawsze z takich mniej codziennych rzeczy, jak kiełbaski pieczone przy ognisku, albo jakieś fikuśne danie, zrobione specjalnie na okazję np. urodzin. Może to jest kwestia zapachów?
    Rozmowy są ważne, ale jeśli chcę tylko porozmawiać, to chwytam za telefon. Jak już z kimś jestem fizycznie, to ważne dla mnie jest podzielenie się posiłkiem.

    Zasntanów się dlavzego jest jak piszesz - między Tobą a
    > Twoimi znajomymi - moze zwyczajnie nie potrafią gotować?

    To wiem, faktycznie tak jest. Część znajomych gotuje sporadycznie, większość wie, że ja lubię siedzieć w kuchni. Ale też, nie oczekuję od nikogo żeby zmieniał swoje nawyki pode mnie, po prostu zwracam uwagę na wysiłek (lub jego brak) włożony w przyjęcie gości.

    Nadal się z tymi ludźmi widuje, jakby co, nie obraziłam się. smile
  • kora3 30.05.18, 08:58
    Ty nie masz problemu, ale inni - mają smile

    Rozumiem, ze dla Ciebie kulinarna strona spotkania też jest ważna - ostatnio na urodzinach kolezanki miałam okazję popodziwiać dzieła jej siostry - niby proste rzeczy, ale bardzo ładnie zrobione - tort sałatkowy , zwierzaczki z warzyw i owoców - dziewczyna umie i lubi to robić, efekt bardzo fajny, choć jedzenie tak naprawdę bardzo proste. Moze o to chodzi ? Wg mnie jak pisałam - nie oczekiwałabym, ze ktoś sam zrobi wszystko a do zet, ale takie totalne gotowce na proszonej imprze z wyzerką uwazam za nieok.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 30.05.18, 09:29
    Rozwiązanie jest jedno-nie staraj się aż tak.Nie musisz demonstracyjnie zamawiać pizzy ale sos boloński to żadna robota, po prostu gotujesz mięsko 2 godziny z przecierem, dogotowujesz makaron, jakiś parmezan natka i jedziesz.Jest całe mnóstwo pysznych prostych potraw. Problem zaczyna się wtedy gdy jedna strona jest roszczeniowa czyli oczekuje frykasów a sama się nie poczuwa do rewanżu.Tu tego problemu na razie nie ma.Będziesz się zupełnie inaczej czuła jeśli zastosujesz prawo równowagi.
    Bo można spojrzeć na problem od strony Verdany czyli osoby która jest uszczęśliwiana dużo powyżej swoich oczekiwań i niejako obligowana do rewanżu na poziomie na który nie ma ochoty. Mogę pójść na kawę do kuzynki i która pasjami lubi piec wymyślne ciasta ale zawsze zaznacza że takiego ma fioła moje zachwyty jej wystarcza i niczego podobnego w rewanżu się nie spodziewa, babka piaskowa u mnie będzie ok.Inne podejście jest po prostu nie ok.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • positronium 30.05.18, 09:40
    Babo, no wiem, że to moja brocha, że tak odbieram starania innych. Jednak nie potrafię tego zmienić, tylko staram się przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego.
    Tak mi tylko przykro jednak.
    Boloński to mam zawsze poporcjowany w zamrażarce, to jest mój własny "gotowiec." wink

    Może to jest po prostu kwestia tego, że już mnie przestały bawić imprezy z pizzą i czipsami.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • baba67 30.05.18, 11:24
    Po prostu wyrosłaś. To się zdarza.Wyrastamy z różnych rzeczy, czasem niestety sa to relacje.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • znana.jako.ggigus 30.05.18, 08:09
    Surowych ocen ani kwasnych kometarzy ani u mnie, ani u parawany nie zauwazylam.
    Powiedzialabym nawet ze z mojej strony i strony parawany nie padly w ogle komentarze do tematu. Raczej zdziwienie - ze mozna, powiedzmy, niegniotacy sie obrus i gotowe pierogi zestawic. Ale jak widac, mozna wiele, prawie wszystko.
    Za to byl ciag skojarzen. No coz, temat wyzwala w kazdym z uczestnikow inne reakcje. Jedna osoba ma ciag skojarzen, ktos sie dolacza - ciag sie poglebia, by sie kiedys zakonczyc. A ktos inny z kolei uniesiony fala tematu, wzbija sie na wyzyny osobiste.
    Kazdemu wg potrzeb i kazdemu wg mozliwosci, jak mawial Lenin.

    positronium napisała:

    > To skąd tu nagle oceny tak surowe, tak kwaśne komentarze?
    >
    > Hipokrytki.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 30.05.18, 08:47
    @Znana.jako.ggigus
    Ja też odebrałam tę Waszą wymianę postów jako niepotrzebną złośliwość, szczególnie w kontekście naszego starcia w wątku obok. Sama piszesz, że tak naprawdę Wasza rozmowa nawet na temat nie była ("Powiedzialabym nawet ze z mojej strony i strony parawany nie padly w ogle komentarze do tematu.") i Parawany rozpoczynając ją musiała zdawać sobie sprawę, że jej pseudoszydercze komentarze zaśmiecą wątek Positronium, niczego do rozmowy istotnego i pozytywnego nie wnosząc.
    Nie twierdzę, że takie były Twoje intencje, ale tak to wyszło i tak mogło zostać to odebrane, piszę to bez złośliwości.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 30.05.18, 09:04
    Mozesz sobie odbierac co chcesz i jak chceszsmile
    Przez wrodzona grzecznosc nie napisze, jak odebralam Wasze wielowatkowe rozwazania o tym, kto zauwazyl braki jezykowe u mnie, a kto nie, przepraszanie, ze to jednak nie X zauwazyla, a napisala to Y, aby w kolejnym poscie przeczytac, ze w ogole nie rozumie owa Z, co ja pisze (co nie przeszkadzalo jej z w dyskusjach na wiele tematow od dawna, swoja droga fenomen. moze graniczy o empatie indukowana klawiatura), aby potem to drzewko jeszcze zostalo podsumowane jako ggigus show.

    reinadelafiesta napisała:

    > @Znana.jako.ggigus
    > Ja też odebrałam tę Waszą wymianę postów jako niepotrzebną złośliwość
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 30.05.18, 10:05
    @Znana.jako.ggigus
    W takim razie strach pomyśleć, co byś napisała, gdyby nie Twoja wrodzona grzeczność. Nie chcesz zauważyć, że ktoś coś mówi do Ciebie w dobrej wierze, to trudno, rób jak uważasz.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 30.05.18, 12:36

    reinadelafiesta napisała:

    > @Znana.jako.ggigus
    > W takim razie strach pomyśleć, co byś napisała, gdyby nie Twoja wrodzona grzecz
    > ność.

    To byla uwaga z uzyciem pasujacego powiedzenia do okazji. Nie jestem ordynarna, ani tym b nie wyzywam nikogo. Nie bojcie siesmile
    No i ja tez mowie w dobrej wierze, ale trudno, rob jak uwazasz



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.