Dodaj do ulubionych

Lekarz, spotkanie, pilna sprawa...

02.06.18, 12:11
Co powiecie na taką sytuację: luźne niezobowiązujące spotkanie w kawiarnianym ogródku kilkorga znajomych. W zasadzie tyle co się zaczęło, znaczy poschodzili sie wszyscy zapowiedziani. Wśród nich jest lekarka - ginekolog. W pewnym momencie dzwoni jej telefon. Przeprasza i odchodzi na moment "na stronę", szybko wraca i komunikuje, że musi "zniknąć" na dosłownie chwilę, w praktyce - wróci do pół godziny. Pani wyjaśnia, że musi pilnie wypisać receptę. No i "znika" potem wraca w terminie jaki podała.
Dla mnie normalna sytuacja, życiowa, taki zawód. Dla niektórych z tamtego grona straszna "fopa", wychodzić ze spotkania umówionego, bo jakas recepta, a i ze strony pacjentki gruby nietakt, dzwonić do lekarki w piątkowe popołudnie, gdzie już nie przyjmuje - mozna sobie podjechać na SOR w pilnej sprawie ...

Mam podejrzenie graniczące z pewnością ze szło o wypisanie recepty na tabletkę "po" lun na antykoncepcję, co nie może poczekać. Jasne, o tym, ze się pastylki kończą się wie i pamieta, ale sa sytuacje awaryjne, np. zgubi się torebkę wraz z nimi. Od keidy mamy rząd jaki mamy, który "pobłogosławił" nas ponownie pastylką "po" na receptę życzę powodzenia każdemu, kto z takim interesem przyjechałby na SOR...Owszem, sa miasta gdzie działa ginekolog24, ale to miasto do nich nie należy.
Tak czy owak - ani wg mnie padi doktor nic złego przeciw SV nie zrobiła, ani pacjentka - zwyczajna życiowa sprawa - jakby lekarka nie mogła w tym momencie odebrać albo spełnic prośby pacjentki, toby nie odebrała, albo nie spelniła. Ale mogla, więc zrobiła dobrze. Pacjentka nie dzwoniła wszak z czymś co mogło poczekać, bo gdyby mogło to lekarka wiedziałaby najlepiej - że może.
A jak Wy odebralibyście taką sytuację ze strony lekarki i pacjentki?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • panna.ze.dworku 02.06.18, 13:02
    Dziwaczni ludzie. Wszak "cała grupa", jak zrozumiałam kilkuosobowa, prócz tej lekarki spokojnie siedziała w kawiarni? Spotkanie było nieformalne? No to w czym problem? Mam znajomego chirurga - kiedyś była sytuacja podobna, wyszedł z pubu, bo któryś z jego pacjentów potrzebował, wrócił po około godzinie, tak jak się umówił i git. Nikt nie miał zastrzeżeń - wszyscy zrozumieli.
    Moim zdaniem, podobnie jak twoim, lekarka nie naruszyła żadnych zasad, tak samo jak i pacjentka. Była potrzeba, była możliwość, załatwiły i tyle, nie ma o czym gadać. Inaczej byłoby, gdyby spotkanie było formalne - czyli np "oblewanie" czyjegoś awansu, przyjęcie "proszone" - wówczas lekarka wychodząc na początku popełniłaby duży nietakt.
    Na marginesie: TWOJE domniemania iż " z pewnością szło o wypisanie recepty na tabletkę "po" - co nie na miejscu. Bo NIE WIESZ o co chodziło, poza tym, że o receptę, jak powiedziała znajoma. Uwagi o rządzie i temu podobne - pominę milczeniem, bo tracą o brak kultury - o polityce się nie rozmawia.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 02.06.18, 14:12
    O polityce sie rozmawia, ale nie wszedzie i nie zawsze...Dlaczego trącą brakiem kultury? taka jest prawda - rząd nam "zafundował" takie własnie sytuacje, że w sprawie awaryjnej, która nie moze niestety pozcekać pacjentka musi "załatwiać" receptę na coś, co było normalnie dostępne w aptece bez niej. To jest celowe i złośliwe utrudnianie ludziom życia i tyle.
    A moje domniemanie ze szło o właśnie o receptę tego rodzaju jest całkowicie uzasadnione moim doświadczeniem - od kiedy wprowadzono ten idiotyzm mam wiele sygnałów o tym, że w pewnych godzinach recepta jest "nie do zdobycia" cyba ze ma sie własnie takigo "zaprzyjaźnionego" lekarza, bo lekarze z SOR, choć powinni mieć obowiazek wypisać w takiej awaryjnej sytuacji nie chcą tego robić

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 02.06.18, 22:38
    1. w towarzystwie nie bardzo bliskich osób - tematów politycznych lepiej nie poruszać - bo wywołują konflikty - a to zdecydowanie wbrew dobrym obyczajom (przypomnę nazwę forum!).
    Jak zwykle "wiesz lepiej"? Ok, ja jednak uważam, że "wycieczki polityczne" w tego typu wątku jak i na tym forum - są nie na miejscu i przy swoim zdaniu zostanę.
    2. Nie użytkuję tabletek "po" więc nie mam az takiego rozeznania jak ty, który lekarz i komu przepisuje. NIE MASZ ŻADNYCH podstaw, by twierdzić, że ta akurat pacjentka i ta akurat lekarka spotkały się właśnie celem wypisania recepty "po". Poza twoim "a ja wiem lepiej!". Równie dobrze mogło chodzić o np pacjentkę będącą w trakcie kuracji mającej jej umożliwić zajście w ciążę i chodzić nie o antydziecięce, a wręcz odwrotnie. Sytuacje dlaczego akurat zadzwoniła w piątek sama opisałaś - może jej ukradli torebkę, może z własnego gapiostwa nie zauważyła, że jej się kończą, była pewna, że ma jeszcze listek, a okazało się, ze nie...
    Z mojej strony koniec dyskusji - bo i tak ty wiesz lepiej, że to o receptę na "po" szło, a w narzekaniach na polityków (wszelkiej maści i wszelkiego autoramentu) odmawiam brania udziału. Szkoda, Koro, bo zazwyczaj dyskutowało się z tobą fajnie...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 03.06.18, 09:24
    Wiesz, od lat zdumiewają mnie fenomenalni ludzie, którzy swoją wiedzę o swiecie czerpią tylko z własnych doświadczeń - ja czegoś nie uzytkuję, wiec tego nie ma smile brawo
    Tak, mogło byc tak, że pacjentka straciła np.przez zgubienie czy kradzież antyki, owszem. I owszem, także wtakiej sytuacji nie powinna musieć wydzwaniac do lekarki, tylko udać się do POZ-u swiątecznego i dostać receptęna pastyki, rzecz w tym, ze NIE dostanie przez działania polityków. I tu jest prblem

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 03.06.18, 10:31
    Nie przekręcaj moich słów, Koro, ok? Po tobie sztuczek erystycznych się nie spodziewałam, rozczarowałaś mnie. uncertain Nie napisałam, że NIE MA, a że nie mam rozeznania. Nie mam również rozeznania w ostatnich odkryciach astrofizyków, i wielu innych dziedzinach. Nie jestem omnibusem.
    I owszem, MOGŁO być tak, że chodziło o tabletkę "anty". Ale tylko MOGŁO. A ty już jesteś PRZEKONANA, w stopniu graniczącym z pewnością, że to na bank o tabsa na "po" chodziło. Nie, na pewno nie o np dawkę hormonów, które pani mogą umożliwić zajście w ciążę. Nie. Nie o cokolwiek innego. Nie. Pewnaś, że o tabletkę na "po".
    Skoro PROBLEMEM do dyskusji jest rząd - to czemuż zakładasz wątek na "Dobre Obyczaje"? Wynieś się na "Polityka" i tam pisz do woli o tym, jaki rząd jest "be"!
    Co do oceny z punktu widzenia dobrych obyczajów - to już napisałam: ani lekarka ani pacjentka powyższych nie naruszyły. I zaskoczę cię: bywają ludzie, którzy po prostu WOLĄ pójść do "swojego" lekarza, który zna całą historię, niż do obcego, któremu trzeba by od a do z wszystko opowiadać. Pomijając już kwestię, że JEŚLI (wbrew twojej pewności) szło np o nie przerywanie kuracji hormonalnej mającej na celu zajście w ciążę - to za całą sprawą może się kryć osobisty dramat tej pacjentki i może ona nie czuć się na siłach klarować stażyście na SOR dlaczego MUSI dostać te a nie inne tabletki...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 16:34
    To nie jest sprawa Kory, czego chciała pacjentka. A może to był pacjent, bo jak podawało wielu uczestników, także ja, znajomi lekarze wypisują recepty. A także zwolnienie, a nie pigułka po, pigułka na jak piszesz, pigułka zamiast czy pigułka na cokolwiek innego.
    Albo zwolnienie.
    Swego czasu w mojej szkole ktoś dorwał się do pieczątki ginekologa i chłopcy chodzili na zwolnienia. Zanim się nauczyciele skapowali, bo bez przesady, kto za każdym razem patrzy na pieczątkę - od kogo to jest.
    Takie roztrząsanie z życia bliźnich ma w sobie coś z dulszczyzny

    panna.ze.dworku napisała:

    Ale tylko MOGŁO. A ty j
    > uż jesteś PRZEKONANA, w stopniu graniczącym z pewnością, że to na bank o tabsa
    > na "po" chodziło. Nie, na pewno nie o np dawkę hormonów, które pani mogą umożli
    > wić zajście w ciążę. Nie. Nie o cokolwiek innego. Nie. Pewnaś, że o tabletkę na
    > "po".




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 07:34
    Panno ze dworku, przepraszam, moze w istocie źle oceniłam Twą postawę ...Spróbuję Ci wyjaśnić dokładniej dlaczego przyszło mi do głowy, ze chodziło o antykoncepcję, moze doraźną ...Otóż przyszło mi dlatego, że jedna z pań krytykujących zachowanie lekarki i pacjentki stwierdziła, ze jak pani miała coś pilnego, to mogła sobie pojecahć na SOR - pacjentka. Zasadniczo pani krytykujaca miała rację - w takich przypadkach korzysta sie z SOR albo POZ - dla dni świątecznych i wolnych - prawda. Tylko, ze z mojego doświadczenia zawofdowego oraz osobistego (zwyczajnie sprawdzilam) w przypadku antykoncepcji, szczególnie "po" na lekarzy z tychże nie mozna liczyć!
    A chodzi o sprawę, która nie moze poczekać - np. do poniedziaku.

    Nie mam zadego osobistego doświadczenia w leczeniu hormonalnym zmeirzającym do zajscia w ciąże, więc spytałam osoby mające = 2 - raczej zero prawdopodobieństwa, ze komuś sie skończy nagle lek -zażywa sie systematycznie i systematycznie odwiedza lekarza, jesli pacjentka zapomina, ze lek się jej kończy, przypomina o tym lekarz...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 04.06.18, 14:05
    Naprawdę zero prawdopodobieństwa? Mój mąż pojechał kiedyś na wakacje w trakcie kuracji, zapominając lekarstwa w domu. Ja w ostatniej chwili zdobyłam kiedyś lek podtrzymujący ciążę - zgubiłam gdzieś jedno opakowanie, a leku przerywać nie wolno.
  • aqua48 05.06.18, 13:24
    verdana napisała:

    > Naprawdę zero prawdopodobieństwa? Mój mąż pojechał kiedyś na wakacje w trakcie
    > kuracji, zapominając lekarstwa w domu. Ja w ostatniej chwili zdobyłam kiedyś le
    > k podtrzymujący ciążę - zgubiłam gdzieś jedno opakowanie, a leku przerywać nie
    > wolno.

    Ja tak na cito szukałam lekarza, który wypisze mi receptę na lek antyalergiczny kiedy nagle skończyło mi się opakowanie (lek w fatalnym opakowaniu w którym nie widać dokładnie kiedy się kończy), a w aptece nie chcieli mi sprzedać..
  • kora3 05.06.18, 13:35
    Ojej dziewczyny ...Każdy z tych wymienionych przez Was leków w obecnej chwili jest do zdobycia a raczej recepta na niego .. Także w godzinach takich, ze poradnie/przychodnie juz normalnie nie działają ...Jest coś takiego jak nocna i świąteczna opieka medyczna - coś jak lekarz PK. No i w ostatecznosci SOR- ale tu bym odradzała bo długo się czeka ...
    Lekarz nie może odmówić komuś wypisania leku, który ten przyjmujuje stale, czy ratującego \ciąże

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 04.06.18, 15:03
    Nie, Korciu, nie "przyszło ci do głowy, że..." tylko masz "przekonanie graniczące z pewnością". A to nie to samo, o czym doskonale wiesz. Zasadniczo pani mogła być w trakcie kuracji hormonalnej/sterydowej i właśnie ukradziono jej torebkę z ostatnim listkiem leku - ręczę, że lekarz na SOR równie niechętnie przepisze silne dawki hormonów nie znanej pacjentce, co do której nie ma żadnych danych iż rzeczone hormony bierze z przepisu lekarza... I tak, zaskoczę cię - czasem takiej kuracji tez nie można przerwać, nawet na dzień! A bywa różnie, co (jako dziennikarz!) powinnaś wiedzieć, i nie bawić się w insynuacje. Bo to raczej źle świadczy zarówno o twojej kompetencji zawodowej, jak i takcie ogólnym.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • verdana 05.06.18, 14:40
    Na SOR-ze nie zapiszą większości lekarstw! To nie przychodnia. Nie zapiszą, bo nie znają pacjenta, nie mają podstaw do zapisywania i mają coś lepszego do roboty. W nocnych przychodniach też nie zapiszą natychmiast części leków specjalistycznych, na przykład takich, których nie wolno brać w pewnych wypadkach, bez badań.
  • kora3 05.06.18, 14:54
    Róznie to bywa Verdano - natomiast w dobie telefonii komórkowej nie ejst problemem skontaktować sie ze swoim lekarzem, żeby potwierdził temu z opieki nocnej i swiatecznej czy SOR-u, że pacjent dany lek bierze, podobnie jak nie ma z tym problemu, gdy pacjent trafi nie do swego lekarza i nawet nie swojej przychodni. Tak było z moją mamą - przyjechała nas odwedzić z założenia na 3-4 tygodnie i miała zapas leków swoich na ten czas, ale traf chciał złamała sobie rękę i została u nas a leki brać musiała - normalnie poszłam z nią do mojej przychodni i przedstawiła sprawę, lekarka zapytała u kogo się leczy w swoim regionie, skontaktowała się z jej lekarzem i bez problemy wypisała leki

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 05.06.18, 15:35
    Tworzysz jakieś dziwaczne konstrukcje, kompletnie oderwane od rzeczywistości. Pacjenci na ogół nie mają domowego telefonu swojego lekarza, bo lekarz przyjmujący codziennie 40 osób to nie telefoniczna informacja. Poza tym naprawdę lekarz na SOR ma prawo nie wiedzieć, czy rozmawia z dr med. czy szwagrem wujka pacjenta. Twoja matka poszła w normalny dzień do lekarza z przychodni, który był w pracy, a nie dzwoniła do swojego lekarza w nocy albo w niedzielę.
  • kora3 05.06.18, 15:55
    ale sporo lekarzy specjalistów udostępnia pacjentom swoją komórkę Verdano - nie jest to wcale rzadkość, oczywiście nie każdy, nie wszystkim

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 05.06.18, 15:58
    Jak żyję, żaden lekarz się ze mną nie spoufalał na tyle, żeby mi sprzedać swój prywatny numer. Może za brzydka jestem. wink

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 05.06.18, 16:13
    Dlaczego od razu musi być prywatny? Nie rozumiem ...Np. mój ginekolog podaje normalnie swój numer w necie, numer dentysty - też mam - to są dwaj lekarze, których odwiedzam systematycznie raz na pół roku, rok. Moja mama ma numer komórkowy do swojego lekarza PK oraz do specjalisty u którego się leczy - nie ona jedna i nic nadzwyczajnego. Nie mam pojęcia czy mój gin i dentysta mają INNE numery - prywatne - mozliwe. I nie bardzo też rozumiem jakie to zaraz spoufalanie sie ...Przecież nikt nie dzwoni do nich by pogawedzić, tylko w sparwach zdrowotnych ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 05.06.18, 16:16
    I oczywiscie lekarz, który podaje numer do gabinetu jet w tym gabinecie 365 dni w roku 24 godziny na dobę. Nie śpi, nie je, nie idzie do kina, tylko odbiera telefony
  • kora3 05.06.18, 16:35
    Dlaczego tak sądzisz? Przede wszystkim to jak widzę i wiem też od lekarzy znanych mi czysto prywatnie - pacjenci bynajmniej nie nadużywają tego numeru telefonu. I to się chwali, a że lekarz nie zawsze odbierze, albo i odbierze ale nie bedzie mógł pomóc bo np. jest na wyjedzie - to już inna sprawa.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 05.06.18, 16:06
    kora3 napisała:

    > ale sporo lekarzy specjalistów udostępnia pacjentom swoją komórkę

    Być może. Ja się przez całe życie nie spotkałam z taką praktyką...
  • panna.ze.dworku 05.06.18, 15:44
    Koro - ale piszesz o całkiem innej sytuacji!
    1. Poszłaś do przychodni a nie na SOR. Do SWOJEJ przychodni, do SWOJEJ lekarki - która co prawda twojej mamy nie zna, ale zna ciebie. A, zauważ, mimo to leki wypisała nie "na gębę" a dopiero po konsultacji z lekarzem mamy!
    2. Twoja mama niejaki zapas leków miała - zabrakło jej na przedłużony pobyt. Więc mogła spokojnie poczekać nie tylko 24 godziny, ale nawet i 72.
    A co w sytuacji (hipotetycznej): kobieta w trakcie kuracji, w której "przegapienie" dawki może "położyć" całą kurację wybiera się wieczorem do kina. Zabiera w torebce ostatni listek leku - ma pójść do lekarza w przyszłym tygodniu. Tymczasem w kinie/przed seansem/po seansie ktoś kradnie jej torebkę. Jaki ma wybór? Na SOR nikt jej nie wypisze leku "na słowo", że bierze. Mało tego, nikt się nie skontaktuje z jej lekarzem, bo jak? W przychodni w piątek wieczór nikt nie odbierze, a już na pewno nie pani doktor... No więc LOGICZNE jest, że pacjentka zadzwoni do SWOJEJ lekarki, która ją zna i które ten właśnie specyfik zaleciła, wyjaśni sytuację i poprosi o receptę...
    Nadal ma się to nijak do twojego "podejrzenia graniczącego z pewnością", które świadczy tylko i wyłącznie o twojej nierzetelności... I nie koniecznie dobrze...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 05.06.18, 16:09
    panna.ze.dworku napisała:

    > Koro - ale piszesz o całkiem innej sytuacji!
    > 1. Poszłaś do przychodni a nie na SOR. Do SWOJEJ przychodni, do SWOJEJ lekarki
    > - która co prawda twojej mamy nie zna, ale zna ciebie.


    No t akurat słabe troszchę, bo jako ze naprzykrzam się lekarzowi PK około raz na dwa lata, to znajomośc taka sobie - ot kartotekę tam mam po prostu smile

    A, zauważ, mimo to leki
    > wypisała nie "na gębę" a dopiero po konsultacji z lekarzem mamy!


    Hmmm no moja mam ze tak powiem zachęciła panią doktor do tego, bo miała komórkę do swojego lekarza (jakby nie miala w dzisiejszych czasach znaleźć numer do przychodni w necie - zaden problem)

    > 2. Twoja mama niejaki zapas leków miała - zabrakło jej na przedłużony pobyt. Wi
    > ęc mogła spokojnie poczekać nie tylko 24 godziny, ale nawet i 72.


    Widzisz, moja mam jest osobą skrupulatną, więc de facto jej nie zabrakło tych leków, bo poszłysmy po recepty nim ich zabrakło. Ale nie, moja mam nie moze nie brać tych leków ani przez dobę, ani tym badziej przez trzy.

    > A co w sytuacji (hipotetycznej): kobieta w trakcie kuracji, w której "przegapie
    > nie" dawki może "położyć" całą kurację wybiera się wieczorem do kina. Zabiera w
    > torebce ostatni listek leku - ma pójść do lekarza w przyszłym tygodniu. Tymcza
    > sem w kinie/przed seansem/po seansie ktoś kradnie jej torebkę. Jaki ma wybór? N
    > a SOR nikt jej nie wypisze leku "na słowo", że bierze. Mało tego, nikt się nie
    > skontaktuje z jej lekarzem, bo jak? W przychodni w piątek wieczór nikt nie odbi
    > erze, a już na pewno nie pani doktor... No więc LOGICZNE jest, że pacjentka zad
    > zwoni do SWOJEJ lekarki, która ją zna
    i które ten właśnie specyfik zaleciła, wy
    > jaśni sytuację i poprosi o receptę...


    Owszem, owszem - a co jeśli np. jej lekarka w tym momencie jest w drodze na urlop i już 200 km ujechała? Na weselu u rodziny 150 km od tego miasta? Co wówczas taka pani zrobi? Ano własnie podjedzie sobie do opieki nocnej i świątecznej, albo na SOR i bedzie prosić o receptę, w razie wątpliwości posiłkując się swoją lekarką przez telefon.
    W tych placówkach też na ogół siedzą lekarze, a nie np. hydraulicy i zdają sobie sprawę z tego, że dany pacjent nie moze opuścić dawki leku i też nie będą ryzykować konsekwencji odmawiając mu pomocy.


    > Nadal ma się to nijak do twojego "podejrzenia graniczącego z pewnością", które
    > świadczy tylko i wyłącznie o twojej nierzetelności... I nie koniecznie dobrze..
    > .
    >


    Jesli coś wiadczy o nierzetelności to nie moze swiadczyć dobrze - na logikęsmile Nie pojmuję co jest nierzetelnego w przypuszczeniu, ze jakaś nieznana mi kompletnie kobieta mogła potrzebować recepty na pastylkę "po" ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 05.06.18, 17:55
    Nierzetelne jest podawanie niejako publicznie "przekonania graniczącego z pewnością, jeśli powstało na tak nikłych podstawach, że lekarka powiedziała, iż idzie wypisać receptę. Bo równie dobrze mogła wypisywać receptę na cokolwiek innego, albo wręcz mogło chodzić o coś całkiem innego - np wypisanie zwolnienia, a nie recepty. Ale lekarka mogła zwyczajnie NIE CHCIEĆ wam, towarzystwu tego tłumaczyć i dlatego uogólniła, że "recepta". Jak widać - z twoich "przekonań graniczących z pewnością" - w takim wypadku lekarka miałaby 100% racji...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 05.06.18, 18:06
    panna.ze.dworku napisała:

    > Nierzetelne jest podawanie niejako publicznie "przekonania graniczącego z pewno
    > ścią


    E no o czym Ty mówisz? Publicznie? na forum dyskusyjnym, gdzie nie ma zadnych wskazówek o kogo mogłoby chodzić? No proszę Cie ...

    , jeśli powstało na tak nikłych podstawach, że lekarka powiedziała, iż idzi
    > e wypisać receptę. Bo równie dobrze mogła wypisywać receptę na cokolwiek innego
    > , albo wręcz mogło chodzić o coś całkiem innego - np wypisanie zwolnienia, a ni
    > e recepty.


    No jak mówiła, ze recepty, to dlaczegóż jej nie wierzyć? Ale przede wszystki nawet ejsli na specyfik o którym pomysłałam, to nikomu wszak nie uwłacza w ogóle, a TYM BARDZIOEJ nie ejst jakies "nie tego" ze nie sposób sie zorientowac o kogo mogłoby chodzić ..

    Ale lekarka mogła zwyczajnie NIE CHCIEĆ wam, towarzystwu tego tłumac
    > zyć i dlatego uogólniła, że "recepta". Jak widać - z twoich "przekonań graniczą
    > cych z pewnością" - w takim wypadku lekarka miałaby 100% racji...
    >


    A dlaczegóżby miała?




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 05.06.18, 18:25
    A z punktu widzenia etyki zawodowej nie ma znaczenia czy podając informację "Mam przypuszczenie graniczące z pewnością że poseł X sypia z żoną radnego Y." skłamałaś, bo nie poseł X tylko radna Z, nie sypia tylko się pobiła i nie z żoną radnego Y tylko z panią poseł Q... Ogólnie podawanie "przypuszczeń graniczących z pewnością" - nie mieści się ani w rzetelności dziennikarskiej, ani w pojęciu kultury ludzi dobrze wychowanych.
    Zarzywanie tabletki "po" czy tez innej antykoncepcyjnej - nie jest nijakim odium ani też nie jest nijak uwłaczające. To raczej ty, swoim sposobem przedstawiania sytuacji robisz z tego tanią sensację, skoro odmówiłam ciągnięcia (jak sama to napisałaś!) "problemem jest rząd, który podejmuje takie decyzje". Na marginesie - nie popieram rządu nie tylko w tej kwestii. Ale w nie najbliższym sobie kręgu - o polityce się NIE ROZMAWIA, gdyż temat to zapalny i łatwo budzący konflikty, a więc raczej pomijany w strefie DOBRYCH OBYCZAJÓW.
    Lekarka miałaby 100% racji - bo właśnie twoje snute "przypuszczenia graniczące z pewnością" są dowodem na wścibstwo i namolne czepianie się nie istotnych dla nikogo ani niczego spraw.
    Oceń sama, jako (na razie jeszcze zakładam) poważny dziennikarz: czy twoja historia COKOLWIEK by straciła gdyby nie nie na miejscu uwagi o złym rządzie i tabletkach "po"? Czy jakkolwiek zmieniłoby znaczenie dla oceny obyczaju, gdybyś w ogóle zataiła specjalizację pani doktor? Zaskoczę cię: NIE. Żeby nie być gołosłowną - jestem po kilku operacjach, pod dożywotnią opieką genialnego chirurga. I tak miałam raz sytuację, że zadzwonił i zapytał gdzie może mi przywieźć zwolnienie, bo wypisał błędnie. Umówiliśmy się i przyjechał - na motorze, w wyświechtanych dżinsach, tshircie poplamionym smarem i przepraszająco wyjaśnił, że urwał się z grilla u znajomych. Mogłabym też założyć o tym wątek - czy wypada, ale ja akurat nie mam wątpliwości, że i owszem - choć być może na tymże grillu byli jacyś zniesmaczeni, że śmiał przedłożyć swoje obowiązki zawodowe ponad ich czarowne towarzystwo przez pół godziny...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 05.06.18, 18:48
    panna.ze.dworku napisała:

    > A z punktu widzenia etyki zawodowej nie ma znaczenia czy podając informację "M
    > am przypuszczenie graniczące z pewnością że poseł X sypia z żoną radnego Y." sk
    > łamałaś, bo nie poseł X tylko radna Z, nie sypia tylko się pobiła i nie z żoną
    > radnego Y tylko z panią poseł Q... Ogólnie podawanie "przypuszczeń graniczących
    > z pewnością" - nie mieści się ani w rzetelności dziennikarskiej, ani w pojęciu
    > kultury ludzi dobrze wychowanych.



    Przede wszystkim to ja tu piszę prywatnie, a nie zawodowo - od tego należałoby zacząć.

    Poza tym no wybacz, ale cała reszta zacytowanego przeze mnie wywodu nijak się ma logicznie do opisanej tu sytuacji. O NIKIM konkretnym bowiem nie było mowy - ani ze strony lekarki, ani z mojej - zatem porównanie z jakimiś opowieściami o pośle - od czapy.

    > Zarzywanie tabletki "po" czy tez innej antykoncepcyjnej - nie jest nijakim odiu
    > m ani też nie jest nijak uwłaczające.


    Powiedziałabym, że raczej zażywanie, ale z resztą się zgadzam w pełni

    To raczej ty, swoim sposobem przedstawian
    > ia sytuacji robisz z tego tanią sensację, skoro odmówiłam ciągnięcia (jak sama
    > to napisałaś!) "problemem jest rząd, który podejmuje takie decyzje". Na margine
    > sie - nie popieram rządu nie tylko w tej kwestii. Ale w nie najbliższym sobie k
    > ręgu - o polityce się NIE ROZMAWIA, gdyż temat to zapalny i łatwo budzący konfl
    > ikty, a więc raczej pomijany w strefie DOBRYCH OBYCZAJÓW.


    NA razie nie dostałam od administracji żadnego sygnału bym tym zdaniem złamała regulamin forum.

    > Lekarka miałaby 100% racji - bo właśnie twoje snute "przypuszczenia graniczące
    > z pewnością" są dowodem na wścibstwo i namolne czepianie się nie istotnych dla
    > nikogo ani niczego spraw.


    Przepraszam, ale zastanów się co Ty piszesz - wscibstwo? Przecież ta lekarka to jest moja poniekąd kolezanka, jakbym na serio była taka wscibska smile to przy okazji bym ją zapytała czy moje przypuszczenie było słuszne. Nie zrobiłam tego i nie mam zamiaru.

    ale nie nazwałabym sprawy obecnego rozwiązania tematu za "nieistotną dla nikogo i niczego" - to jest bowiem nierzadko kolosalnie wazna sprawa dla ludzi, którzy nie chcą ciązy i większych jeszcze problemów.

    > Oceń sama, jako (na razie jeszcze zakładam) poważny dziennikarz: czy twoja hist
    > oria COKOLWIEK by straciła gdyby nie nie na miejscu uwagi o złym rządzie i tabl
    > etkach "po"? Czy jakkolwiek zmieniłoby znaczenie dla oceny obyczaju, gdybyś w o
    > góle zataiła specjalizację pani doktor? Zaskoczę cię: NIE.



    Ale ja tu nie piszę zawodowo, tylko prywatnie - mam prawo prywatnie uważac coś czy nie?

    Żeby nie być gołosło
    > wną - jestem po kilku operacjach, pod dożywotnią opieką genialnego chirurga. I
    > tak miałam raz sytuację, że zadzwonił i zapytał gdzie może mi przywieźć zwolnie
    > nie, bo wypisał błędnie. Umówiliśmy się i przyjechał - na motorze, w wyświechta
    > nych dżinsach, tshircie poplamionym smarem i przepraszająco wyjaśnił, że urwał
    > się z grilla u znajomych. Mogłabym też założyć o tym wątek - czy wypada, ale ja
    > akurat nie mam wątpliwości, że i owszem - choć być może na tymże grillu byli j
    > acyś zniesmaczeni, że śmiał przedłożyć swoje obowiązki zawodowe ponad ich czaro
    > wne towarzystwo przez pół godziny...
    >


    Współczuję ...no własnie nie załozylaś o tym watku, bo nic nie wiesz o żadnych zniesmaczonych tą sytuacją, ja wiem, bo wspomniane osoby swe zniesmaczenie wyraziły




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 05.06.18, 19:25
    kora3 napisała:

    nic nie wiesz o żadnych
    > zniesmaczonych tą sytuacją, ja wiem, bo wspomniane osoby swe zniesmaczenie wyra
    > ziły

    No wlasnie, wyrazily. Nie tylko zachowaniem znajomej, ale przy okazji jej pacjentki, co w ogole nie powinno ich (Was ?) obchodzic. A teraz jeszcze obgaduja i dociekaja.
    Dlatego m.in. przedkladam wyjscie z krotkim "przepraszam was na chwile/na pol godziny" niz objasnianie, czemu wychodze.
  • kora3 05.06.18, 19:48
    Hmmm no masz rację ale ...O ile w towrzystwie nie wypadało zupełnie dyskutować czy pani doktor i pacjentka zachowały sie taktownie o tyle sa temat, np. na forum jest do dyskusji.

    I tp w szerokim że tak powiem zakresie, bo mozna się zastanawiać:
    - czy wypada umówiwszy się w czasie wolnym swoim z innymi własnie tak "przepraszać na pół godzinki"?
    - a o ile to czy należy powiedzieć dlaczego?
    - czy wypada dzwonić do lekarza (inny zawód) w jego wolnym czasie i absorbowac swoją sprawą?

    Wg mnie sporo zależy tu od sytuacji ....No bo jeśli pacjent ma z lekarzem "układ" ze mozna dzwonić o każdej porze dnia i nocy, to o ile oczywiscie pacjent nie dzwoni z jakimiś głupotami tylko z poważną sprawa niecierpiącą zwłoki, to nic złego wszak nie robi przeciw SV.

    Z kolei osoba, która ma taki zawód, albo sytuację zyciową, ze moze dostać pilny telefon powinan o tym uprzedzić, jesli oczywiscie nie ejst to fakt powszechnie znany - sorry, mam dziś dyzur, mozemy sie spotkać, ale moze być tak, że będę musiał znikać ...I raczej owszem - jesli musi, to wypada powiedzieć, ze sprawa ważna...

    Teraz mi się przypomniała taka znajoma z dośc irytujacą manierą - jest to a raczej była kolezanka mej kolezanki ...Otóż kobieta z reguły sama się z nią umaiwiała, po czym po krótkim czasie otrzymywała sms albo telefon i się zawijała. I tak włąsnie "Przepraszam, ale muszę lecieć" - dodam. że pani nie wykonuje takiego zawodu, by wyrywano ja w takich godzinach słuzbowo. Moja kolezanka zniosła to kilka razy, ale straciła ochote na spotkania z tą panią, a juz szczególnie solo tylko z nią, bo ona sobie wygospodarowała czas na takie spotkanko, a po pół godzinie sie kończyło i jeszcze bez słowa wyjaśnienia ...Potem się jakoś okazało, że w tymczasie "romansowała" z jakimś panem i dla niego rzucała wszystko, gdy się raczy odezwać ...Nic zresztą sensacyjnego, bo pani wolna była, ale no zwyczajnie mogła powiedzieć wczesniej, ze moze być tak, że bedzie musiała iśc, a tak to nie za fajnie wyszło jednak

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 05.06.18, 20:57
    "Przede wszystkim to ja tu piszę prywatnie, a nie zawodowo - od tego należałoby zacząć" - czyli prywatnie możesz być nierzetelna i niedyskretna, ale zawodowo jesteś zawsze w porządku? Jakoś powątpiewam... Z MOJEGO doświadczenia - osoby, które łatwo nabierają "przekonania graniczącego z pewnością" na nader kruchych podstawach PRYWATNIE, w życiu zawodowym postępują dokładnie tak samo - bo mają PRZEKONANIE, że czynią słusznie, po prostu...
    "Powiedziałabym, że raczej zażywanie" - Mój ort, słusznie.
    "NA razie nie dostałam od administracji żadnego sygnału bym tym zdaniem złamała regulamin forum" - bo i regulaminu nie złamałaś - jako że łaskawie odtentegowałaś się od "jechania" po polityce - na mój wyraźnie wyrażony sprzeciw.
    "przy okazji bym ją zapytała czy moje przypuszczenie było słuszne. Nie zrobiłam tego i nie mam zamiaru" - wówczas nie byłabyś wścibska tylko po prostu bezczelna. Natomiast nadal dywagacje na temat o JAKIE konkretnie leki pacjentka poprosiła lekarkę - pozostają nietaktowne i bezpodstawne.
    "nie nazwałabym sprawy obecnego rozwiązania tematu za "nieistotną dla nikogo i niczego" - to jest bowiem nierzadko kolosalnie wazna sprawa dla ludzi, którzy nie chcą ciązy i większych jeszcze problemów" - blebleble. Nieistotne z punktu widzenia obyczajów i oceny zachowania się pacjentki i lekarki. Skoro tak cię pili dysputa o rządzie - to zupełnie serio polecam forum polityka a nie "dobre obyczaje". Bo te nader rzadko mają cokolwiek wspólnego z polityką.
    "mam prawo prywatnie uważac coś czy nie?" - masz prawo uważać co chcesz, włącznie z tym, że ziemia jest płaska, a Australijczycy nie spadają w kosmos wyłącznie dlatego, że są przyklejeni gumą arabską. Co nadal nie jest odpowiedzią na moje pytanie...
    "Współczuję ...no własnie nie załozylaś o tym watku, bo nic nie wiesz o żadnych zniesmaczonych tą sytuacją, ja wiem, bo wspomniane osoby swe zniesmaczenie wyraziły" - czego "współczujesz"? I nie, Koro. Nie założyłaś wątku, bo kilka osób wyraziło zdegustowanie. Założyłaś wątek, żeby pogardłować się na temat paskudnego rządu, który jest "be" ogólnie i zakazał tabletek "anty". O ile z "jechaniem" na rząd ci nie wyszło, to o dostępności tabletek przewracasz na wszystkie sposoby. I to głównie podkreślasz, od jakiegoś czasu. Bo, zaskakujące, większość dyskutantów jakoś nie ma wątpliwości, że nikomu postronnemu nic do relacji pacjent - lekarz i że lekarka nie złamała żadnych zasad opuszczając towarzystwo na wspomniane pół godziny.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 05.06.18, 21:12
    Współczuję sytuacji zdrowotnej o jakiej wspomniałaś...
    Ja rownież uwazam ze lekarka nie zrobiła nic przeciw SV opuszczając owo towarzystwo na pół godziny. Uwazam też, ze postąpiła słusznie mówiąc, ze musi wypisać receptę i kiedy wróci oraz trzymała się tego terminu podanego. Nie uwazam natomoast ze wypadałoby ot tak po prostu powiedzieć "znikam, wracam za pół godziny" - odebrałabym to jednak jako lekceważące wobec reszty towarzystwa. I nie nie byłabym bezczelna, gdybym zapytała czy moje przypuszczenie było słuszne - na osobności - to co wypada nam prywatnie zapytać kogoś wyznacza nasza relacja z tym kimś. Zatem obcej lekarki nie wypadałoby mi o to prywatnie, kolezankę - owszem. Jedynie co byłoby bezczelnością to sytuacja, w której odpowiedź na pytanie byłaby złamaniem prawa, etyki zawodowej, albo niedyskrecją wobec kogoś innego - tyle, ze w tym przypadku żadna z tych przesłanek nie zachodziłaby także wówczas, gdyby kolezanka odpopwiedziała twierdząco

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 05.06.18, 23:19
    Nie ma czego współczuć - konieczne operacje za mną, lekarz mnie za uszy wyciągnął z drugiego świata, i tyle, że do końca życia raz na rok muszę do niego na kontrole się stawić - mała fatyga. smile
    Owszem, samo "Znika na pół godziny" jest troszkę lekceważące, plus, w TAKIM towarzystwie niewątpliwie wzbudziłoby "przekonanie graniczące z pewnością", że pani doktor poleciała na szybko do kochanka... Ale już "Przepraszam, muszę wyjść, wrócę za pół godziny. Nagle wyskoczyła sprawa służbowa...." jest wystarczające, a nie budzi idiotycznych "pewności" i politycznych aluzji...
    Cóż, MOIM zdaniem nawet dopytując "A ta recepta co ją wypisałaś to na "po"?" - byłabyś bezczelna. I gdybym to ja była ową lekarką - nie tylko nie udzieliłabym ci na takie coś żadnej odpowiedzi, ale zdecydowanie ochłodziła kontakty, bo koleżanka, która nie ma skrupułów, żeby się pakować w moje sprawy zawodowe nijak jej dotyczące - JEST bezczelna... No, realnie - po kie licho miałaby ci być taka informacja? Zadając takie pytanie - zdecydowanie naruszyłabyś zasady towarzyskie. I to niezależnie od tego, czy byś dopytywała o nazwisko pacjentki czy tylko o przepisany jej lek.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 06.06.18, 00:01
    No to dobrze, ze ze zdrowiem już w porządku ...
    Co do reszty - powtórzę jeszcze raz - to jakie pytanie możemy komuś prywatnie zadać silnie zależy od relacji z tym kimś. Gdybyś ty była tą lekarką ... ale nie jesteś przecież, nie znamy się kilkanaście lat i nie jestesmy dobrymi koleżankami, więc gdybyś to Ty była ta lekarką to nie zadałabym Ci takiego pytania, a gdyby zadał Ci je ktoś znany tak jak my się "znamy" słusznie miałabyś prawo być oburzona...

    Po jakie licho mi taka informacja byłaby pytasz ... No widzisz ...a po jakie licho ja otrzymuję informacje od czasem mi znanych a czasem zupełnie nieznanych osób o tym, że tu i tu recepta na pastylke po jest nie do zdobycia? Przecież mnie jako mnie wcale to nie dotyczy z racji stosowanej antykoncepcji, która nawet gdyby mnie zawiodła co graniczy z cudem, tobym się nie zorientowała ze akurat zawiodla. A tak w ogóle to dla mnie ta pastylka jest spokojnie do zdobycia - bo mi mój gin w nocy o północy wypisałby, a jak nie to inny znajomy lekarz ...Otóż te panie dzwonią z tym do minie piszą mi o tym, bo dla wielu z nich jest to/była sytuacja "życia lub śmierci" , dzielą się tym, bo chcą, zeby ktoś zasygnalizował problem ...Po co? Ano po to,żeby była większa szansa na zdobycie tej recepty w sytuacji gdy jest noc, dzień wolny i następny też takim będzie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 06.06.18, 07:03
    Koro - skoro Tyyyle osób do ciebie akurat w tej (ważnej!) kwestii dzwoni, że masz pełną wiedzę - to po kie licho miałabyś dodatkowo pytać ta swoją lekarkę - koleżankę? I niezależnie od stopnia zażyłości - tego typu dociekanie w kwestiach zawodowych jak dla mnie jest bezczelnością i gdybym miała tak namolną koleżankę - to bym zdecydowanie oziębiła kontakty.
    I nadal nie odniosłaś się do mojego pytania: co twoja historia straciłaby w kwestii omawiania DOBRYCH OBYCZAJÓW, gdybyś w ogóle zataiła specjalizację lekarki? Poza, oczywiście, możliwością, poplucia na "be" rząd i pogardłowania o "wntykach"? Podkreślam: w kategorii OBYCZAJU?

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • znana.jako.ggigus 06.06.18, 07:51
    hehe, tez czekam

    panna.ze.dworku napisała:

    >> I nadal nie odniosłaś się do mojego pytania: co twoja historia straciłaby w kwe
    > stii omawiania DOBRYCH OBYCZAJÓW, gdybyś w ogóle zataiła specjalizację lekarki?
    > Poza, oczywiście, możliwością, poplucia na "be" rząd i pogardłowania o "wntyka
    > ch"? Podkreślam: w kategorii OBYCZAJU?
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 06.06.18, 08:50
    Powtarzam raz jeszcze - relacje między ludźmi zależą od stpnia żazyłości międz nimi, nie mozesz dyktować dwojgu bliskich sobie ludzi o cym wg Ciebe mopgą rozmawia w 4 oczy, a o czym nie, bo Ty coś tam uważasz....

    Wg oje oceny - co do Twego pytania - nie było powdun zatajac specjalności pan doktor, bo i dlaczego....Natomoast co ma opowieśc straciłaby - nie wiem czy zwróciłaś uwagę, w pierwszym poście wspomniałam, ze jedna z osób zasugerowła, że skoro pacjentka potrzebowała recepty pilnie to jest od tego SOR (no dokładniej POZ nocna i świąteczna, ale o to mniejsza) - zasadniczo miała nieco racji - to są placówki od przypadków nagłych, zwłoki niecierpiących ...Tyle, że jesli pacjentka potrzebowała akurat pastylki po np. to w tym szpitalu nie miala szans dostac na to recepty - jesli się krytykuje czyjeś zachowanie w kwiestii obyczaju podając inne alternatywne, to wypadałoby się orientowac, e w pewnych sytuacjach owo alternatywne rozwiązanie moze nie wchodzić zwyczajnie w grę

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 06.06.18, 09:12
    Powtarzam raz jeszcze - przedstawiłam MOJE zdanie w kwestii. Jeśli o to chodzi, to swobodnie możesz ze swoimi koleżankami cokolwiek chcesz a one pozwolą - tłumaczę tylko, że niezależnie od waszych relacji dopytywanie lekarki o przepisywane innym specyfiki - jest namolnością, że nie powiem mocniej...

    Otóż, twoja opowieść straciłaby głównie na możliwościach tego co opisałam wyżej - czyli powieszania psów na "złym rządzie" i porozwodzeniu się o "antykach".

    Jest wiele sytuacji, w których lekarz SOR po prostu nie pomoże - np przy długotrwałej kuracji. Znajoma zażywała bardzo silne antydepresanty - pod kontrolą i z zalecenia lekarza. GDYBY była taka sytuacja - jest piątek, ma wizytę równo za tydzień, idąc do kina zabiera ostatni listek leków, ktoś jej kradnie torebkę/gubi ją itp? SOR/POZ co jej da? Nikt jej tam nie przepisze tego akurat leku! Pomijając już to, że nie temu SOR służy... W tej sytuacji, mając taką możliwość nie tylko niczego nie łamie, ale wręcz POWINNA zadzwonić do swojego lekarza, który jej tą kurację przepisał, powiadomić o sytuacji i dalej postępować zgodnie z jego zaleceniami (np. "może pani kupić lek XXX, dostępny bez recepty, a w poniedziałek proszę przyjść do mnie do gabinetu", albo "To spotkajmy się tu i tu za kwadrans, wypisze pani receptę"). Owo alternatywne rozwiązanie nie wchodzi w grę NIE TYLKO przy tabletkach "po", jak sugerujesz... Więc nadal argumentów ZA podkreślaniem jej specjalizacji i "przypuszczeń graniczących z pewnością" - brak...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 06.06.18, 11:16
    panna.ze.dworku napisała:

    > Powtarzam raz jeszcze - przedstawiłam MOJE zdanie w kwestii. Jeśli o to chodzi,
    > to swobodnie możesz ze swoimi koleżankami cokolwiek chcesz a one pozwolą - tłu
    > maczę tylko, że niezależnie od waszych relacji dopytywanie lekarki o przepisywa
    > ne innym specyfiki - jest namolnością, że nie powiem mocniej...


    Wg Ciebie jest, wg innych nie jest - zależy od sytuacji i relacji. Np. moja kolezank po fachu robiła ostatnio materiał o tym, jaki suplementy diety zazywają Polacy i pytała w kilkunastu aptekach co najbardziej "schodzi" - nieznajomych sobie farmaceutów i jako nikt się nie obraziłsmile
    A poniekąd co to ,ma do rzeczy o TY byś robiła bedąc moją kolezanką - lekarką...Nie pytałam co byś robiła smile

    >
    > Jest wiele sytuacji, w których lekarz SOR po prostu nie pomoże - np przy długot
    > rwałej kuracji. Znajoma zażywała bardzo silne antydepresanty - pod kontrolą i z
    > zalecenia lekarza. GDYBY była taka sytuacja - jest piątek, ma wizytę równo za
    > tydzień, idąc do kina zabiera ostatni listek leków, ktoś jej kradnie torebkę/gu
    > bi ją itp? SOR/POZ co jej da? Nikt jej tam nie przepisze tego akurat leku! Pomi
    > jając już to, że nie temu SOR służy... W tej sytuacji, mając taką możliwość nie
    > tylko niczego nie łamie, ale wręcz POWINNA zadzwonić do swojego lekarza, który
    > jej tą kurację przepisał, powiadomić o sytuacji i dalej postępować zgodnie z j
    > ego zaleceniami (np. "może pani kupić lek XXX, dostępny bez recepty, a w ponied
    > ziałek proszę przyjść do mnie do gabinetu", albo "To spotkajmy się tu i tu za k
    > wadrans, wypisze pani receptę"). Owo alternatywne rozwiązanie nie wchodzi w grę
    > NIE TYLKO przy tabletkach "po", jak sugerujesz... Więc nadal argumentów ZA pod
    > kreślaniem jej specjalizacji i "przypuszczeń graniczących z pewnością" - brak..

    > .
    >
    SOR i POZ nocno - swiąteczny są wlasnie od przypadków nagłych i nieprzewidzianych...Jesli ktoś zażywa antydepresanty, czy dowolne inne leki, które mozna zastąpić czyms bez recepty, to najpewniej nie są to jakieś niesamowite specyfiki ale owszem moze się zdarzyć ze ktoś zazywa coś, czgo nie da się zastąpć niczym bez recepty a recepta musi być od specjalisty, bo lek refundowany ...Zaskoczę Cię moze, ale są na to procedury ...Taki pacjent zgasza się do pOZ -u nocno-swiatecznego i przedstawia swój problem. Lekarz stamtąd kieruje go albo na badania na SOR, albo na konsultacje do specjalisty z interesującej go specjalności. Potem lekarz decyduje, i jakie leki wypisać pacjentowi i jesli chodzi o leki podtrzymujce zycie, to nie spotkałam sę z przypadkiem, by komuś odmówiono przepisania, acz na pewno taki BŁĄD moze sie zdarzyć...
    Moze nie byc możliwości skontaktowania si z lekarzem prowadzącym danego pacjenta, a mimo to sobie w takich przypadkach racdzą, choć taki kontakt na pewno ułatwia mocno sprawę. Zatem nawet jesli nie ma kontaktu z lekarzem prowadzącym nie zostaawia się acjenta bez leku, bez którego moze umrzeć. Do tego - jesli pacjent leczy się w poradni przyszpitalnej to dostęp do jego kartoteki jest w tym szpitalu pełny, więc lewkarz do którego się zwraca nie musi niczego sprawdzać, bo ma napisane co pacjent zażywa...

    Tylko bardzo nierozsądny lekarz tak zwyczajnie odesłałby z kwitkiemosob, która mówi ze brze lek podtrzymujący życie i nie ma go...Kogoś proszącego o receptę na pastylke po lekarze odsyłają, bo raz zwyczajnie - mogą - to nie jest lek ratujący życie więc niczym nie ryzykują odmawiając wypisania go, a o tego zobłędzenie doszło już do tego, ze lekarze niektórzy BOJĄ się wypisać ten lek niEZnanej pacjentce, bo obawiAJĄ SIĘ PROWOKACJI I TO OWSZEM TEŻ WIEM OD SAMYCH LEKRAZY



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 06.06.18, 11:49
    Ok. Nie interesuje cię moje zdanie.
    Zaskoczę cię - osobę biorącą silne antydepresanty na SOR wyśmieją - nikt jej nie wypisze recepty na dany specyfik, bo nie, po prostu. Bez badań itd? To samo z POZ. Owszem, może sobie pójść posiedzieć na SOR 11 albo i więcej godzin, po to, żeby usłyszeć, ze nie dostanie tego leku. Bo to nie jest lek z grupy "ratujących życie". A ratuje je pośrednio, ratuje zdrowie itd. Owszem, dla ciebie to może "mały miki", ale dla osoby leczącej się - niekoniecznie. I jakoś rozumiem, ze taka osoba może po prostu obawiać się czekać do nie wiadomo kiedy bez leku.
    Ale po co ja się produkuję - ty NIE CHCESZ rozmawiać ani o kulturze, ani o obyczajach - a wyłącznie o tabletce "po", której zły rząd zabronił... To proszę bardzo, ale beze mnie.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 06.06.18, 12:01
    Wiesz, no tak sie akurat składa, że jestem dośc na bieżąco Z tymi procedurami i to nie tylko rzekłabym z oficjalnej strony. Fakt, antydepresany nie są lekami ratującymi życie, ale to lekarz w wywiadzie ustala czy decyduje się n wypisanie czy na skierowanie pacjenta dalej, czy na odesłanie z kwitkiem i poniekąd on za te decyzję odpowiada ...takie sprawy akurat znam pośrednio od mej sąsiadki, której syn leczy się psychiatrycznie i owszem, lekarz z SOR nie chciał wypisać leków (bardzo silne), a nawet nie móg, bo te moze przepisać tylko psychiatra. Ponieważ w tym szpitalu nie ma psychiatry na nocnym dyżurze pana odesłano do szpitala psychiatrycznego na konsulacje - czyli jak widać, da się coś zrobić nawet w takiej sytuacji.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 06.06.18, 13:09
    A ta pacjentka, która na tyle głupia, że o zabezpieczeniu nie umiała pomyśleć i MUSI głowę zawracać, żeby tabletkę "po" dostać - też mogła sobie pojeździć po iluśnastu, iluśdziesktu lekarzach na SOR w różnych szpitalach, POZ itd - w końcu trafiłaby na takiego, który by jej tą tabletkę wypisał, nieprawdaż? No, mogła. I zapewne w końcu by trafiła do kogoś, kto by jej ta tabletkę dał, co za różnica czy w dwie godziny po stosunku, czy pięć... Zapewne znalazłaby znacznie szybciej niż pacjentka szukająca antydepresantów.
    Pomijając już "detal", że NIE WIESZ o jakie leki chodziło pacjentce i jakie leki lekarka wypisała. Chociaż jesteś wszak "przekonana", granicząc z pewnością, ze wiesz lepiej. Zapewne lepiej nawet niż rzeczona lekarka... tongue_out

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • positronium 06.06.18, 13:16
    panna.ze.dworku napisała:

    > Pomijając już "detal", że NIE WIESZ o jakie leki chodziło pacjentce i jakie lek
    > i lekarka wypisała. Chociaż jesteś wszak "przekonana", granicząc z pewnością, z
    > e wiesz lepiej. Zapewne lepiej nawet niż rzeczona lekarka... tongue_out

    Panno - uczepiłaś cię tego, ze te tabletki mogły być antykoncepcyjne, widzę że Ci to leży na wątrobie, ale to już dawno nie jest produktywna dyskusja, bo za dużo tu kąsania.
    Koro - jak to jest, że trafiasz ciągle w sam środek największych offtopów i kłótni?
  • panna.ze.dworku 06.06.18, 13:27
    Posit, po prostu - ponieważ Kora kilkakroć podkreślała iż pracuje jako dziennikarz - uważam takie podawanie "pseudoinformacji" "przekonania graniczącego z pewnością" za co najmniej nierzetelne, a w praktyce, za wymyślanie i propagowanie plot. I nadal Kora nie odpowiedziała w jaki sposób specjalizacja lekarki i jej "przekonanie graniczące z pewnością" mają znaczenie dla oceny sytuacji obyczajowej? Poza albo pogardłowaniem że rząd jest paskudny, albo pomieleniem ozorem o tabletkach "po"...? I, owszem, MOGŁO chodzić o tabletkę "po". A mogło o cokolwiek innego. Uczepiłam się zaś nie tabletki (to raczej Kora), a nierzetelnej i stronniczej relacji podobno dziennikarki.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • tt-tka 06.06.18, 13:38
    positronium napisała:

    to już dawno nie jest produktywna dyskusja, bo za d
    > użo tu kąsania.

    Aha, bo skupiono sie na lekarce. Ktora zachowala sie calkiem correct, przeprosila, wyjasnila
    i w obiecanym czasie pojawila sie z powrotem. Pominieto pozostalych, ktorzy pozwolili sobie na krytyczne komentowanie zachowania lekarki za jej plecami - z otwarta pretensja nikt nie wystapil, a przynajmniej nie napisano o tym - oraz pacjentki, co w ogole nie bylo sprawa zebranych.

    > Koro - jak to jest, że trafiasz ciągle w sam środek największych offtopów i kłó
    > tni?

    Wlasnie dlatego smile
  • positronium 06.06.18, 14:06
    Nie chodzi mi o dyskusję w ogóle, tylko to roztrząsanie jakie tabletki dostanie się na SORze, a jakie gdzieś indziej. Ani to na temat, ani potrzebne.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 06.06.18, 14:28
    Posit, nie a zacełam tn temat - w sensie roztrząsania, ALE jak napisałam w poście startowm - jena osoba zasugerowała w tamtyt towarzystwie, w realu, że w nagłych sprawach to na SOR. Informacja o tym, że tu SOR nie pomoze jest wg mnie ważna w zakresie tego ze trudno acjentce zarzuca c złe zachowanie - zamiast a SOR wydzwanianie do lekarki - skoro coś na SOr-ze jest nieosiągalne...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 06.06.18, 14:37
    kora3 napisała:

    Informacja o tym, że tu SOR nie pomoze jest wg mnie wa
    > żna w zakresie tego ze trudno acjentce zarzuca c złe zachowanie

    Ale zachowanie pacjentki w ogole nie bylo wasza sprawa i o to chodzi, mnie przynajmniej. Lekarka uznala, ze powinna jej te recepte wypisac, lekarka ma wiedze o pacjentce i jej potrzebach, ktorej to wiedzy nie maja pozostali.

    Ty zaczelas przypuszczenia, co to za lek i pociagnelas dyskusje w tym kierunku, wiec pytania o to, czy specjalnosc dentystki albo okulistki tez by wzniecila takie emocje sa imho uprawione, ale generalnie chodzi o zasade. Wolno wyjsc ze spotkania czy nie, trzeba sie z tego tlumaczyc czy nie - oraz czy uczestnicy spotkania powinni/nie powinni wypowiadac sie w temacie cudzych zawodowych powinnosci.
  • kora3 06.06.18, 14:51
    Owszem zachowanie pacjentki to nie była sprawa osoby krytykującej to zachowanie, ale taka krytyka jednak padła i mozna się zastanawiac czy osob taka OGOLNIE miała jakiś cień racji, czy nie.

    A propos dentysty - o takowy, przyjaciel mego partnera poniekąd zorganizował kiedys urodziny - swpje. Podczas nich zadzwonił jakiś pacjent - jak nam potem relacjonował z bólem wielkim czy oś takiego. Lekarz odmówił przyjęcia go z oczywistych przyczyn poradził mu jechac na "pogotowie dentystyczne" , które jest w miescie i sprawnie funcjonuje z tego co mi wiadomo. Pacjent nalegał jednak na to by lekarz go przyjął, pomimo ze ten mu powiedział, ze ma imprezę urodzinową, bo obawia sie obcego stomatologa. W końcu odpuscił, ale wyraził zal, ze lekarz nie chciał mu pomóc.
    Zanim dostane od Ciebie "informacje" ze lekarz bardzo niedyskretny i złamał tajemnic e wagi państwoej widz, ze ni wiem o jakim pacjencie on mówił, nie znamy zadnych jego pacjentów, bo mieszka i pracuje w innym niż my mieście i my jego pacjentami nie jesteśmy - to tak juz z góry informuje...
    Lekarz nam jako koleżeństwu powiedział o tej sytuacji, ot tak, pare dni później zresztą ...Mogliśmy sie zastanawiać cy zachowanie pacjenta było ok od strony SV, czy nie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 06.06.18, 15:24
    Koro weź załóż osobny wątek może na takie dywagacje, dobrze? Zupełnie inny problem teraz roztrząsasz niż ten pierwotnie w tym wątku zaproponowany.
    Serio, dość tych offtopów nie na temat.
  • kora3 06.06.18, 15:30
    Ale jakie dywagacje Posit? No mógł się dentysta podzielic z nami taka historyjka - mógł. Mozna sie zastanawiać czy pacjent zachował sę dobrze, czy nie wolo?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 06.06.18, 15:45
    Ale to jest wątek o ginekolożce na imprezie... Skoro specjalizacja lekarza ma dla Ciebie znaczenie to w takim razie roztrząsanie zachowania dentysty powinno trafić w osobny watek.
    Jeśli specjalizacja nie ma znaczenia - to po co tak drobiazgowo roztrząsałaś z Panną sprawę pigułek?
    Co chcesz osiągnąć?


    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 06.06.18, 17:43
    O matko boskosmile a co mozna osiagnać? Pytam z ciekawoścismile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 06.06.18, 17:07
    @Pisitronium
    Wezmę stronę Kory. Ok.może niepotrzebnie wyraziła swoje zdanie na temat tabletki "po", choć później uzasadniała, czemu tak zrobiła. Można to uzasadnienie przyjąć lub nie - to sobie rozważy każdy z nas. Natomiast prawdą jest, że Kora zadała inne pytanie w wątku, a część osób zamiast się do niego odnieść, zaczęła dywagować czy lekarka mówiąc o recepcie była dyskretna czy nie, czy Kora potrzebnie czy nie podała tę informację o tabletce, a nawet rzetelność Kory jako dziennikarki. Więc ja przypominam, że to nie rzetelność Kory jako dziennikarki tutaj rozpatrujemy, a osoby ktore czują się uprawnione do oceny jej profesjonalizmu zawodowego, chyba się zagalopowały.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 06.06.18, 17:49
    dzięki Reino - własnie o to mi szło, że podobnie jak na SV trzeba niektórym udowadniać ze się nie jest wielbłądem przez co własnie powstają off topy ....Ja też niestety poszłam tą drogą, bo nauczona doświaczeniem stamtąd podałam szczegóły niw dl jakiejs sensacji, jak sugerowano ale własnie po to, by nie odpowiadać potem na pytania "A co to była za lekarka? A dlaczego poszła pisać recepte a nie odesłała pacjenta do SOR/POZ? it...OBwiałm się, ze jak podam te szczegóły później, to bedzie jak na SV - aaaaaa TERAZ piszesz, ze tak i tak, budujesz napięcie, dopowiadasz, to całkiem zmienia postać rzeczy itd....Wiem, ze to inne forum, ale pisze tu też sporo ludzi z SV i stąd moja ze tak powiem ostrożnośc procesowa...W przyszłości odam ylko te szczególy, które są isotne WG mnie dla sprawy, a w razie zaczepek, że nie podałam cegoś na poczatku odeslę do administracji smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 06.06.18, 18:03
    @Kora
    Wydaje mi się, że wszyscy tu chcielibyśmy żeby to forum wyglądało inaczej niż sv, w końcu dlatego powstało. Musimy jakiś wspólny system wypracować, myślę że unikanie uwag ad personam i wałkowania w kółko tego samego to dobry trop i podstawa. Nie da się też ukryć, że wprowadzanie mowych elementów, przykładów - zamiast rozwiewać wątpliwości, przyczynia się do jeszcze większego chaosu, więc masz rację, rezygnacja z tego sposoby prowadzenia dyskusji to dobry kierunek.
    A teraz spadam, zanim Moderatorka mnie objedzie za wchodzenie w jej buty😁

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 06.06.18, 18:28
    Myślę, ze nie objedzie za merytoryczne uwagi i nie weźmie tego za "wchodzenie w jej buty"smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 07.06.18, 11:15
    Podpisuję się obiema rencyma wink pod wypowiedzią Reiny z 18:03; o to chodzi, żeby tu nie transplantować złych nawyków.
    Tłumaczenie "na wszelki wypadek" to jest moim zdaniem jeden z takich nawyków, tym bardziej, że jasno widać nie pierwszy raz jak bardzo to mąci w dyskusji, zamiast ją usprawniać.

    Podobnie przykłady, które tak lubisz Koro, a na które uwagę zwróciła Reina - dla mnie też one wyglądają często jak dywersja, co też mogłaś zauważyć w dyskusji o ksenofobii/rasizmie.
    Ponieważ wszyscy posługujemy się tu tylko pismem warto zwrócić uwagę na to jak piszemy - nie tylko pod kątem formy, ale i treści.
  • kora3 07.06.18, 11:19
    Wiesz akurat jesli chodzi o te przykłady to dla mnie nie były dywersyjne, bynajmniej - zastanawialam się jak oceniacie prawo czlowieka do własnych preferencji - stąd owe przyklady.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 06.06.18, 13:46
    Dlaczego lepiej ? Nie wolno nic przypuszczać, bo Ty tak uważasz? Przepraszam, ale posługujesz się znów tym dziwnym "kluczem" pt. wszystko jest tak, jak u mnie...
    W tym mieście jest JEDEN szpital i w związku z tym no jeden SOR, w najbliższym oddalonm o 30 km ok tż nie wypiszą na SOR-ze - miałam interwencje w tej sprawie, zatem pozostaje wieksze miasto oddalone o ponad 10 km.

    Poza tym - z antykoncepcji doraźnej korzystają najczęściej osoby, które pomyślały o zabezpieczeniu tylko tym zabezpieczeniem jest zazwyczaj prezerwatywa a ta może pęknąć i to się zdarza. Jasne,sa pewniejsze metody zabezpieczani się, ale nie kazdy moze je stosować, a nawet jesli moze to konieczne jest robienie po prostu przerw w stosowaniu.

    Nie rozumiem dlaczego ten temat wzbudza tyle negatywnych emocji u Ciebie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 06.06.18, 14:09
    Przypominam po raz kolejny - to nie jest temat o antykoncepcji - Koro. Daruj sobie dywagacje i gdybania, bijesz znów pianę.
    Panno - to nie jest też temat o zawodzie innych forumowiczów. Nieelegancko tak się kogoś czepiać, moim zdaniem.
  • ola5488 05.06.18, 21:30
    panna.ze.dworku napisała:

    > "Przede wszystkim to ja tu piszę prywatnie, a nie zawodowo - od tego należałoby
    > zacząć" - czyli prywatnie możesz być nierzetelna i niedyskretna, ale zawodowo
    > jesteś zawsze w porządku? Jakoś powątpiewam... Z MOJEGO doświadczenia - osoby,
    > które łatwo nabierają "przekonania graniczącego z pewnością" na nader kruchych
    > podstawach PRYWATNIE, w życiu zawodowym postępują dokładnie tak samo - bo mają
    > PRZEKONANIE, że czynią słusznie, po prostu...
    > "Powiedziałabym, że raczej zażywanie" - Mój ort, słusznie.

    > na. Natomiast nadal dywagacje na temat o JAKIE konkretnie leki pacjentka popros
    > iła lekarkę - pozostają nietaktowne i bezpodstawne.


    > aziły" - czego "współczujesz"? I nie, Koro. Nie założyłaś wątku, bo kilka osób
    > wyraziło zdegustowanie. Założyłaś wątek, żeby pogardłować się na temat paskudne
    > go rządu, który jest "be" ogólnie i zakazał tabletek "anty". O ile z "jechaniem
    > " na rząd ci nie wyszło, to o dostępności tabletek przewracasz na wszystkie spo
    > soby. I to głównie podkreślasz, od jakiegoś czasu. Bo, zaskakujące, większość d
    > yskutantów jakoś nie ma wątpliwości, że nikomu postronnemu nic do relacji pacje
    > nt - lekarz i że lekarka nie złamała żadnych zasad opuszczając towarzystwo na w
    > spomniane pół godziny.

    Podpisuję się po tym, mam podobne wrażenie i wnioski wink
  • positronium 05.06.18, 21:36
    ola5488 napisała:

    > Podpisuję się po tym, mam podobne wrażenie i wnioski wink

    Olu, nie musisz cytować wszystkich pasujących Ci fragmentów, jeśli zgadzasz się z większością wypowiedzi. Na przyszłość wystarczy samo zdanie, że się zgadzasz (lub nie), z zaznaczeniem którą wypowiedź masz na myśli (do tego faktycznie najlepiej użyć funkcji cytowania, a nie zwykłej odpowiedzi).

    Tak jak robisz to teraz jest po pierwsze mało czytelnie, a po drugie większość Twojej wypowiedzi to słowa kogoś innego.
  • ola5488 05.06.18, 21:40
    Dziękuję za radę wink Rzadko zgadzam się z czyjąś calą wypowiedzią, ale rozumiem argument że to może być mało czytelne.
  • positronium 05.06.18, 21:46
    Oj, żeby tu każdy tak grzecznie umiał odpowiedzieć, jak Ty. smile

    No, jeden akapit, może dwa faktycznie warto czasem wyjąć z całego wpisu. Ale zauważyłam, że często właśnie piszesz tylko jedno zdanie - na tak, zazwyczaj - więc w sumie skoro i tak nie doprecyzowujesz, że tylko dany konkretny fragment masz na myśli i dlaczego, to w sumie wychodzi na jedno.
    Oczywiście, jak najbardziej zachęcam do polemiki, szczególnie, że często masz oryginalne spojrzenie na omawiane tu sprawy.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • ola5488 05.06.18, 21:52
    To dyplomatycznie dodam tylko, że na jedno wedlug mnie nie wychodzi wink Ale zgadzam się i rozumiem, że zaburza to czytelność i może wprowadzać wrażenie powielania czyichś słów zamiast powiewu nowych. Przyjęłamm do wiadomości smile
  • reinadelafiesta 02.06.18, 13:11
    @Kora
    O co by nie chodziło: tabletkę, receptę czy cokolwiek innego, to do osądu lekarza, a nie znajomych należało, czy sprawa była pilna, a wyjście było konieczne czy nie. Ja też znam lekarzy, którzy są do dyspozycji pacjenta całą dobę, taki mają styl działania i najwyraźniej i im i lekarzowi to odpowiada. A postronnym nic do tego. Tym bardziej, ze nie zostali sami i skazani na oczekiwanie, tylko spoojnie mogli kontynuować imprezę.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 13:23
    Lekarka wyszła z luźnej imprezy i wróciła. A tabletka/krople/inne formy po, przed, tabletki na węgiel, na przeczyszczenie, na odrobaczenie, na doraźną poprawę humoru, na kaszel, na ból brzucha - to już sprawa lekarza/lekarki i pacjenta/pacjentki.

    kora3 napisała:

    >
    > Mam podejrzenie graniczące z pewnością ze szło o wypisanie recepty na tabletkę
    > "po" lun na antykoncepcję, co nie może poczekać.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 14:13
    Sądzę, ze lekarka powiedziała, ze idzie o wypisanie recepty żeby współbiesiadnicy wiedzieli, ze idzie wlasnie o sprawę bardzo krótką i należy sie jej spodziewac "za chwilę"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 15:09
    Tak sądzisz, ale możlowe, że pobudki lekarki były inne.
    Np szła do kochanka, a chciała mieć święty spokój. Chciała zrobić wrażenie na innych, chciała...
    Nie wiemy, co chciała lekarka. Musiałaby się wypowiedzieć sama.
    kora3 napisała:

    > Sądzę, ze lekarka powiedziała
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 15:20
    Do kochanka na 25 minut ...no heh ..WRAZENIE? Jakie wrazenie? Lekarze wypisują recepty, to czesc ich pracy i na nikim towrazenia nie robi smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 15:26
    czemu nie? 25 min to sporo czasu. Wrażenie zajętej lekarki, oddanej pacjentkom, że tak na szybko puszczę wodze fantazji. Bo przecież lekarka przerwała imprezę towarzyską, tak dla przypomnienia szczegółów...
    Nie wiem, co myślała lekarka i o tym może się wypowiedzieć tylko ona. Czego pewnie nie zorbi z uwagi na etykę zawodową. I słusznie.
    Takie dociekanie co gdzie kiedy i czy po pigułkę po jest wg mnie niezbyt zogdne z zasadami dobrego wychowania.
    kora3 napisała:

    > Do kochanka na 25 minut Jakie wrazenie? Lekarze wypisują
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 02.06.18, 15:31
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Bo przecież lekarka przerwała imprezę
    > towarzyską, tak dla przypomnienia szczegółów...

    Nie przerwała imprezy towarzyskiej tylko z niej wyskoczyła na pół godziny. I tak, jest to dopuszczalne jeśli obie strony mają takie samo podejście do tej imprezy. Tu najwyraźniej lekarka uznała ją za dużo mniej zobowiązującą niż pozostałe towarzystwo.
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 15:34
    Wyszła z imprezy czyli przerwała swoje uczestnictwo w życiu towarzyskim dla czegoś innego, prawdopodobnie zawodowego.

    aqua48 napisała:

    > Nie przerwała imprezy towarzyskiej tylko z niej wyskoczyła na pół godziny.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 15:35
    No i co z tego? Nie byla ani gospodunią (takowej osoby na tym spotkaniu nie było wcale), ani gościem głownym tego spotkania

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 02.06.18, 15:41
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Wyszła z imprezy czyli przerwała swoje uczestnictwo w życiu towarzyskim dla cze
    > goś innego, prawdopodobnie zawodowego.

    Swoje uczestnictwo, a nie IMPREZĘ.
  • kora3 02.06.18, 15:43
    Dokładnie tak

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 15:53
    Przerwała swoje uczestnictwo w imprezie.

    aqua48 napisała:
    >
    > Swoje uczestnictwo.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • panna.ze.dworku 03.06.18, 10:41
    Nie przerwała imprezy. Przerwała SOBIE imprezę. Sobie. Uznała, że to konkretne zobowiązanie zawodowe - jest na tyle istotne iż może wyjść na pół godziny z nieformalnego spotkania w kawiarni. Nie oznajmiła nikomu "Koniec imprezy!". Nie oczekiwała, że wszyscy będą siedzieć z nosami w tablecikach, do jej powrotu by "wznowić" imprezę.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 16:35
    smile
    panna.ze.dworku napisała:

    > Nie przerwała imprezy. Przerwała SOBIE imprezę. Sobie. Nie oczekiwała, że wszyscy będą siedzieć z nosami w tablecikach, do jej powrotu by "w
    > znowić" imprezę.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 15:34
    Niż czesć Aquo, bo ja także byłam zdania, że postąpila normalnie, trzy inne osoby - też - trzy miały wspomniane tu wątpliwości, które wyraziły to i od nas dostały odpowiedź.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 02.06.18, 15:46
    kora3 napisała:

    > Niż czesć Aquo, bo ja także byłam zdania, że postąpila normalnie, trzy inne os
    > oby - też - trzy miały wspomniane tu wątpliwości, które wyraziły to i od nas do
    > stały odpowiedź.

    Są ludzie których zawody wymagają bycia całą dobę do dyspozycji, nawet podczas swego czasu wolnego - wojskowy, strażak, dyspozytor ruchu itp. Tacy ludzie zazwyczaj przyjmując gdzieś zaproszenie zastrzegają, że w potrzebie muszą odebrać telefon i zareagować nań. Ja bym po prostu uznała, że o podobne podejście do obowiązków chodziło w tym wypadku.
  • kora3 02.06.18, 16:53
    Dla mnie takie podejście w pewnych zawodach jest oczywiste - chyba nie umie tego pojąć tylko ktoś kto nie ma empatii, bo nie weirzę, ze choć jego samego to nie dotyczy, nie rozumie takich sytuacji

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 02.06.18, 15:33
    Giggus, ale Twoje wodze fantazji sięgają zbyt daleko wg mnie...Przede wszystkim - lekarka nie przerwała żadnej imprezy, nie była to impreza jej ani na jej czesc. Zwyczajnie przeprosiła, że musi na chwilę znikać - dla mnie zwyczajna zawodowa sytuacja - mnie też sie zdarzają i innym także, nie tylko lekarzom. Poza tym wybacz, ale jesliby lekarz z 20 letnim stażem chciał koniecznie jakeiś wraenia na ludziach znajomych, od lat go znających robić, to uznać go nalezałoby za wariata, a pani doktor nim nie jest smile
    Etyka zawodowa? Skąd taki pomysł? Lekarka działałaby sprzecznie z etykązawodową, gdyby powiedziała o jaką pacjentkę chodzi lub podała szczegóły skutecznie umozliwiające identyfikację pacjentki. Nawet gdyby nam powiedziała dokładnie jaki lek przepisała i dlaczego (np. po zabiegu, po poronieniu, w ciąży) to nadal zadnych zasad etyki by nie złamała.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 15:52
    Kwestia gustu - co jest za daleko. Wg mnie za daleko sięgają wodze fantazji, gdy się zastanawiasz, czy pigułka po jest przyczyną przerwania czyjegoś uczestnictwa w imprezie.
    Gusta są różne.
    Tak, etyka zawodowa to niepodowanie takich informacji w ramach życia prywatnego. M in po to, aby osoby z życia prywatnego nie rzuciły się w wir dociekań, czy przyczyną przerwania uczestnictwa była tabletka po (seks! seks! kto i z kim! ) czy cokolwiek innego.

    kora3 napisała:

    > Giggus, ale Twoje wodze fantazji sięgają zbyt daleko wg mnie
    > Etyka zawodowa? Skąd taki pomysł?




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 02.06.18, 16:04
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Tak, etyka zawodowa to niepodowanie takich informacji w ramach życia prywatnego

    Zgadzam się, że wystarczające byłoby gdyby pani powiedziała, że musi na chwilę wyjść załatwić pilną zawodową sprawę i wróci po półgodzinie.
  • verdana 02.06.18, 16:10
    Nie, zawodowa sprawa dla lekarza- szczególnie ginekologa- to konieczność pójścia do gabinetu, otworzenia go, zbadania pacjentki - czyli na pewno nie pół godziny, chyba że gabinet ma za rogiem. A i to nie wiadomo, bo wezwanie do pacjenta w trybie pilnym może oznaczać taką dolegliwość, że trzeba poczekać na wezwanie karetki, albo przyjazd kogoś z rodziny. A i rożne wyobrażenia snuć można - poronienie w toku, gwałt i konieczność obdukcji, nagłe krwawienie.
    Czyli mówiąc, ze to tylko recepta lekarka komunikuje, ze znika naprawdę na krótki czas i na pewno wróci. W ogóle nie rozumiem oburzenia czy zdziwienia.
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 16:14
    Informacja o recepcie może karmić wyobraźnię innych, czy przyczyną nagłego wyjścia jest recepta na pigułkę po (seks, kto z kim) czy to może węgiel na rozwolnienie, bo to akurat lekarka pod ręką. Najlepiej wyjść mówiąc, że coś mi wyskoczyło pilnego, zara wracam, papatki całuski.
    Oburzenie nie, raczej zdziwienie moje tutaj i to wielowątkowe.

    verdana napisała:

    > Czyli mówiąc, ze to tylko recepta lekarka komunikuje, ze znika naprawdę na krót
    > ki czas i na pewno wróci. W ogóle nie rozumiem oburzenia czy zdziwienia.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 17:00
    Giggus, jak wspomniałam - sadzisz wg siebie ...Nie we wszystkich ludziach seks innych budzi jakeiś emocje, nawet rzeklabym ze w wiekszosci nie... A już zastanawianie się kto z kim w tym przypadku, to całkiem kosmos smile bo i niby z jakiego klucza taki zastanawiający sie miałby zacząć swe dywagacje smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 17:07
    No wiesz, napisałaś
    "Mam podejrzenie graniczące z pewnością ze szło o wypisanie recepty na tabletkę "po"

    To nie ja się zastanawiałam - podejrzenie na granicy z pewnością - w jakim celu wyszła lekarka ginekolożka z imprezy.
    A skoro pigułka po, to musiał być przed seks. Tak przypuszczam...
    Nie sądzę wg mnie, sądzę po tym, co piszesz.
    Jako że to obcy, nieznani mi ludzie, to rzeczywiście ich pożycie nie budzi moich zainteresowań.
    Jak każdy, kiedy się dowiem, kto z kim, to też się mogę zdziwić, zaskoczyć. Np. byłam zaskoczona, że między R. Majdanem a M. Rożenek zaiskrzyło, że się pobrali i że są szczęśliwi. Chyba mają udany seks

    kora3 napisała:

    > Jak wspomniałam - sadzisz wg siebie ...Nie we wszystkich ludziach seks
    > innych budzi jakeiś emocje, nawet rzeklabym ze w wiekszosci nie... A już zastan
    > awianie się kto z kim w tym przypadku, to całkiem kosmos smile




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 17:13
    Wyjasniłam Ci mam nadzieję dośc jasno skąd moje skojarzenie...Nie interesuje mnie seks pani Rozenek i pana Majdana, w ogóle mnie oni nie interesują

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 17:18
    Nie pisałam, że mają Cię interesować na zasadzie podejrzenia, graniczącego z pewnością.
    Podawałam ich jako przykład w moim przypadku.

    kora3 napisała:
    Nie interesuje mnie seks pani Rozenek i pana Majdana, w ogóle mnie oni nie interesują
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 17:20
    ale to zaden przyklad, bo lekarka nie powiedziała o jaką pacjetke chodzi, wiec jak u licha ktokolwiek miałby dywagować kto z kim - weź się czasem trochę zastanów

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 17:27
    To byłoby jeszcze lepsze, gdyby stwierdziła -
    - Słuchajcie, Iksińskiej i Zetkowiczowi pękła właśnie gumka! Sorki, kochani, idę ratować sytuację niczym Mr. Wolf z Pupl fiction. Za pół godziny pijemy dalej!

    Koro, przyznaję, iż rozbudzasz dziś moją wyobraźnię...

    kora3 napisała:

    bo lekarka nie powiedziała o jaką pacjetke chodzi, wiec jak u licha ktokolwiek miałby dywagować kto z kim
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 17:35
    Ty m,asz stanowczo zbyt bujna wyobraźnię wg mnie, ale uprzedzam - to Twoja sprawa - radośc czy problem...
    NAWET gdyby lekarka powiedziała "Pacjhentka miała awarię z gumką, muszę lecieć wypisać jej receptę" to NADAL nie widzę pola do dywagacji kto z kim w mieście liczącym ponad 100 tys. mieszkańców, w wiosce gdzie jej pięć domów - prędzej smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 17:40
    Mam podejrzenie, graniczące z pewnością, że zawsze można dywagować, kto z kim i kiedy na podstawie różnych innych, dodatkowych także, nieopisanych, jak również Tobie nieznanych (choć nie wiem, czy są takie) faktów, domysłów, plotek i spostrzeżeń...

    kora3 napisała:

    > NAWET gdyby lekarka powiedziała "Pacjhentka miała awarię z gumką, muszę lecieć
    > wypisać jej receptę" to NADAL nie widzę pola do dywagacji kto z kim w mieście
    > liczącym ponad 100 tys. mieszkańców, w wiosce gdzie jej pięć domów - prędzej
    > smile
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 17:55
    Podaj przykład takiego hmm spostrzeżenia w opisanej sytuacji - konkretny

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 17:59
    nie mogę podać żadnego przykładu. Z przyczyny diabelnie logicznej i zdradziecko prostej - nie było mnie tam. Zresztą dywagacje - kto z kim i kiedy- najlepiej snuć w cztery oczy. Bo potem wsypa, kiedy Twoja dobra znajoma dowiaduje się, że dywagowałaś na jej temat podczas ostatniej imprezki...

    kora3 napisała:

    > Podaj konkretny przykład takiego spostrzeżenia w opisanej sytuacji -
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 03.06.18, 09:25
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • panna.ze.dworku 03.06.18, 10:52
    Mając TYLKO takie dane - nie można. Ale wystarczy, Koro, że np dzień później w sobotę dowiesz się iż twoja sąsiadka dzwoniła WCZORAJ do swojej ginekolog... I już masz "podejrzenie graniczące z pewnością", że... tongue_out

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • panna.ze.dworku 03.06.18, 10:53
    Przy czym - ja NIE UWAŻAM, by lekarka informując, że idzie wypisać receptę naruszyła etykę zawodową. Prędzej można mówić o naruszeniu etyki zawodowej dziennikarki, która na tak wątłych podstawach osiąga "podejrzenie graniczące z pewnością" i takie fakty przedstawia publicznie...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 04.06.18, 07:37
    Ale jakie fakty? że w mieście liczacym ponad 100 tys. mieszkanców itd.? ,...smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 04.06.18, 07:36
    A nawet jesli - no to co? To jakiś wstyd uprawiać seks? No weź ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 03.06.18, 10:53
    Koro, nie pytaj o takie rzeczy proszę, bo to brzmi jak oskarżenie, a nie troska.
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 14:43
    Ciekawe...

    positronium napisała:

    > Koro, nie pytaj o takie rzeczy proszę, bo to brzmi jak oskarżenie.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • positronium 03.06.18, 10:55
    Przepraszam, powinnam była przy poprzedniej wypowiedzi przekleić resztę Twojej wypowiedzi, Koro.

    "Jak mozna dywagować kto z kim w opisanej sytuacji mając TYLKO takie dane, jakie podała lekarka? Nie mozna ..."
  • aqua48 02.06.18, 16:17
    verdana napisała:

    > Nie, zawodowa sprawa dla lekarza- szczególnie ginekologa- to konieczność pójści
    > a do gabinetu, otworzenia go, zbadania pacjentki - czyli na pewno nie pół godzi
    > ny

    Niekoniecznie. Sprawa zawodowa to może być wypisanie recepty dla znanego sobie wcześniej pacjenta na jakikolwiek lek na receptę, choćby przeciwbólowy. Badanie mogło się odbyć wcześniej lub nie być do wystawienia tego leku konieczne, jeśli lekarz zna historię chorobową pacjenta.
  • verdana 02.06.18, 16:41
    Sprawa zawodowa może być długa lub krótka.Wypisanie recepty nie zajmuje dużo czasu i pewnie dlatego lekarka o tym poinformowała.
  • kora3 02.06.18, 17:02
    Aquo, ok tylko poslugujmy się logiką, dobrze? Jesli mowa o wypisaniu recepty i "zajmie mi to góra pół godziny" to lekarka najwyraźniej wiedziała, ze nie będzie potrzeby badania pacjentki, którą zna, prawda? Musiała wiedzieć, ze cała sprawa zajmie jej tyle czasu, bo chodzi tylko o podjechanie do gabinetu, otworzenie go, wyjęcie recept, wypisanie, przekazanie pacjentce recepty i zamknięcie całego "balaganu" orz powrót

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 04.06.18, 00:27
    kora3 napisała:

    > Aquo, ok tylko poslugujmy się logiką, dobrze? Jesli mowa o wypisaniu recepty i
    > "zajmie mi to góra pół godziny" to lekarka najwyraźniej wiedziała, ze nie będzi
    > e potrzeby badania pacjentki, którą zna, prawda?

    Równie dobrze mogło chodzić o pilne wypisanie recepty dla siostry, która dostała nagłego ataku biegunki, a pani doktor niekoniecznie miała ochotę opowiadać o tym wszystkim zebranym...
  • ola5488 04.06.18, 06:05
    annthonka napisała:

    > Równie dobrze mogło chodzić o pilne wypisanie recepty dla siostry, która dostał
    > a nagłego ataku biegunki, a pani doktor niekoniecznie miała ochotę opowiadać o
    > tym wszystkim zebranym...

    Ale tu przecież jest ,,przekonanie graniczące z pewnością". Tadam. wink
  • kora3 02.06.18, 16:59
    Dokladnie tak Verdano - powiedziała to najpewniej dlatego, żeby wyjaśnić ze musi znikać, ale na serio na krótko - gdyby szło o coś wiecej niż tylko wypisanie recepty, to trudno byłoby ten czas na serio określić.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 02.06.18, 16:57
    Oj giggus, widzisz, jak to mawiają głodnemu chleb na myśli, a każdy sadzi wg siebie.
    Jak o tym, że mogło iśc o antykoncepcję nie pomyslalam w kategoriach "ojoj seks kto z kim" tylko w kontekscie własnych zawodowych doświadczeń - akurat. I powiem szczerze rozwaliło mnie gadanie jednej z pań, że jak ktoś coś potrzebuje pilnie po godzinach pracy lekarza, to niech jedzie na SOR.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 17:01
    Ano głodnemu, skoro w poście otwierającym tę dyskusję napisałaś:

    Mam podejrzenie graniczące z pewnością ze szło o wypisanie recepty na tabletkę "po" lub na antykoncepcję, co nie może poczekać. Jasne, o tym, ze się pastylki kończą się wie i pamieta, ale sa sytuacje awaryjne, np. zgubi się torebkę wraz z nimi. Od keidy mamy rząd jaki mamy, który "pobłogosławił" nas ponownie pastylką "po" na receptę życzę powodzenia każdemu, kto z takim interesem przyjechałby na SOR...

    kora3 napisała:
    > Oj giggus, widzisz, jak to mawiają głodnemu chleb na myśli, a każdy sadzi wg siebie.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 17:05
    Bo owszem, takie mam przypuszczenie Giggus, tylko nie wynika ono z jak Tobie się kojarzy zainteresowania cudzym seksem, tylko z doswiadczenia które mówi, że wielu ludziom obecne uregulowanie barfzo utrudnia życie, a bredzenie, że mozna podjechać na SOR ma się w tej sytuacji jak rozmowa o zaludnieniu na Marsie do rzeczywisosci

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 17:09
    Jak już napisałam, ale chętnie powtórzę - lekarz (znajomy, pod ręką) może wystawić receptę na inne leki. Zwolnienie.
    Albo powód przerwania uczesntnictwa w imprezie był zgoła inny.

    kora3 napisała:

    > Bo owszem, takie mam przypuszczenie
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 17:16
    Owszem, może tylko że trzeba trochę czasem logicznie pomyśleć Giggus, wiesz? Niewiele jest leków bez których sie człowiek nie obejdzie a nie zechcą wystawić ich na SOR-ze, podobnie jak zwolnienia lekarskiego, jesli pacjet jest serio chory. Cała sprawa rozbija się o to, że lekarze na SOR nie chcą wypisywać pastylek "po" choć mogą to robić dlatego tam pacjentka recepty nie otrzyma, podobnie jak w POZ świąteczno - wolnościowym.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 17:19
    To mogła być cała masa leków. Mnie swego czasu znajomy ortopeda wypisywał receptę na pigułki antysmile Ale nie wymagałam, aby przerwał dla mnie uczestnictwo w jakiejkolwiek imprezie.

    kora3 napisała:

    Niewiele jest leków bez których sie człowiek nie obejdzie a nie zechcą wystawić i
    > ch na SOR-ze, podobnie jak zwolnienia lekarskiego, jesli pacjet jest serio chor
    > y. Cała sprawa rozbija się o to, że lekarze na SOR nie chcą wypisywać pastylek
    > "po"




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 17:33
    znana.jako.ggigus napisała:

    > To mogła być cała masa leków. Mnie swego czasu znajomy ortopeda wypisywał recep
    > tę na pigułki antysmile Ale nie wymagałam, aby przerwał dla mnie uczestnictwo w ja
    > kiejkolwiek imprezie.
    >


    Po pierwsze Giggus, to nigdzie nie pisałam ze pacjentka wymagała czegokolwiek, albowiem nic na ten temat lekarka nie wspominała. Nie wspominała też, ze mówiła pacjentce iż jest na imprezie, bo ,,,pewnie nie mówiła. Nie chwal się wieć, ze ty od lekarza opuszczenia imprezy nie wymagalaś smile

    Po drugie : tak, pigułki anty, a także pigułkę "po" moze wypisać lekarz dowolnej specjalności ponieważ nie jest to lek refundowany.
    Tylko nie kazdy ma znajomego lekarza dowolnej specjalności Giggus - po prostu. W zwiazku z tym, że rzecz cała dziala się po godz. 18 w piątek pacjentka w takiej sytuacji powinna zgłosić się do POZ dla dni swiatecznych i wolnych, czesto jest on w szpitalu, ale nie zawsze. Tylko, ze jak już Ci pisałam - lekarze stamtąd ni z SOR-u zwyczajnie nie chcą tego wypisywać i w takiej sytuacji pacjentka pozostaje w ręką w nocniku, chyba, ze uda sie jej wkręcic na szybko do kogoś z ginekologów, kto przyjmuje prywatnie i jeszcze o tej godzinie. Uwazam, ze jesli szło o taką sprawe pacjentka postąpiła najrozśdniej jak się dalo, zwróciła się do swojej lekarki gina, bo sprawa zwłoki nie cierpiała, a na wypisanie gdzie indziej liczyć nie mogla.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 17:50
    kora3 napisała:
    Nie chwal się wieć, ze ty od lekarza opuszczenia imprezy nie wymagalaś smile

    ggigus odpowiada:
    Trudno się takim faktem chwalić. To było stwierdzenie.

    kora3 napisała:
    > Tylko nie kazdy ma znajomego lekarza dowolnej specjalności Giggus - po prostu.

    ggigus odpowiada:
    Właśnie dlatego pisałam o znajomym lekarzu, o lekarzu w zasięgu i właśnie dlatego pisałam i to wiele razy, że nie mam podejrzenia, graniczącego z pewnością, że to pigułka po, a że wg mnie mogłby to być w zasadzie dowolny lek. Cieszę się, że - póki co - w pełni rozumiesz moje wypowiedzi, no i że nawet przejmujesz moje argumenty. Dla takich chwil warto żyć!

    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 17:57
    Matko bosko smile ze tak poqwiem - tak, dowolny lek, który moze zostać wypisany bez problemu w POZ czy na SOrze a pacjentka dzwoni z tym akurat do lekarza ginekologa - no bardzo, ale to bardzo prawdopodobne

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 03.06.18, 13:44
    Tak, bardzo. Jeśli mam własnego, znajomego i uczynnego lekarza to nie będę siedziała 8 godzin na SOR-rze, tylko zadzwonię i poproszę. Dzwoniłam tak do pediatry na przykład.
    A lek tak pilnie potrzebny może być także np. lekiem na podtrzymanie ciąży, którego zabrakło.
  • aqua48 03.06.18, 14:38
    kora3 napisała:

    > Matko bosko smile ze tak poqwiem - tak, dowolny lek, który moze zostać wypisany be
    > z problemu w POZ czy na SOrze a pacjentka dzwoni z tym akurat do lekarza gineko
    > loga - no bardzo, ale to bardzo prawdopodobne

    No moja koleżanka miała serdecznego przyjaciela ginekologa. Wypisywał rozmaite leki dla niej i nawet dla jej zwierzaka w razie pilnej potrzeby smile

  • verdana 03.06.18, 14:51
    He, he. Mnie weterynarz wypisywał recepty na antykoncepcję. Na "sukę rasy mieszanej".
  • kora3 04.06.18, 07:39
    Wiesz, zabawne, bo mnie też lekarz weterynarii wypisywał rózne recepty i niektóre nie były dla zwierzęcia faktycznie, tylko dla mnie np. antybiotyk. Ale na recepcie od weta nie jest wsoisane zwierzę, tylko człwoiek - na ogół właściciel zwierzaka. Żaden farmaceuta nie zrealizowalby recepty "dla suki rasy mieszanej" - mowa rzecz jasna o PL, bo w innych krajach - nie wiem ..

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 08:16
    Owszem zrealizuja famaceuci w Polsce takie recepty. wiem z doswiadczenia.

    kora3 napisała:
    Żaden farmaceuta nie zrealizowalby recepty "dla suki rasy mieszanej
    > " - mowa rzecz jasna o PL, bo w innych krajach - nie wiem ..
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 08:20
    Na legalu na pewno nie...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 08:23
    Owszem legalnie. Naweet jesli Tobie sie to (jeszcze) nie zdarzylo, nie znaczy, ze nie moze sie to zdarzyc innym.



    kora3 napisała:

    > Na legalu nie...
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 08:31
    Giggus, zdarzyć sie moze w zasadzie wszystko, ale recepta w Polsce wypisywana jest na człowieka i realizowana przez człowieka...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 08:34
    Ale mimo to moze sie zdarzyc. Zdarzylo sie juz dwom osobom, tutaj na forum, a nie jestesmy reprezentatywni-


    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 08:50
    Giggus, ja jednak informacje o takich sprawach czerpię nie z forum - wybacz

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 08:59
    Nic sie nie stalo i nie mam co wybaczac. Nie pisalam, abys czerpala takie informacje z forum.
    Napisalam, ze to sie zdarzylo dwom osobom w tej niereprezentatywnej grupie.

    kora3 napisała:

    > Ja jednak informacje o takich sprawach czerpię nie z forum - wybacz
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 09:00
    no i fajniesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 05.06.18, 13:26
    kora3 napisała:

    > Giggus, zdarzyć sie moze w zasadzie wszystko, ale recepta w Polsce wypisywana j
    > est na człowieka i realizowana przez człowieka...

    Hmm ja też miałam na recepcie weterynaryjnej napis, że lek jest przeznaczony dla psa. W aptece po rzucie okiem na receptę dopytywali ile pies waży smile

  • kora3 05.06.18, 13:31
    Aquo, ale nie ma niczego nadzwyczajnego w tym, że psy chorują i czasem podawane są im specyfiki na receptę. Rzecz w tym, ze musza na niej być dane własciciela psa/kota czy innego zwierza.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 05.06.18, 15:48
    kora3 napisała:

    > Aquo, ale nie ma niczego nadzwyczajnego w tym, że psy chorują i czasem podawane
    > są im specyfiki na receptę. Rzecz w tym, ze musza na niej być dane własciciela
    > psa/kota czy innego zwierza.

    Ale prócz tych danych jest również informacja dla kogo lek jest przeznaczony. Czemu zaprzeczałaś.

  • kora3 05.06.18, 16:16
    A gdzięż ja temu zaprzeczałąm Aquo??????? Zapzreczałam tylko temu, że farmaceuta normalnie zrealizuje receptę dla "Kora, suka rasy jamnik" BEZ DANYCH właściciela Kory - suki rasy jamnik

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 05.06.18, 16:18
    Recepta wystawiona NA sukę rasy jamnik nie oznacza, że jamnik ją zrealizuje i za nią zapłaci. Oznacza jednak, zę lek jest przeznaczony dla jamnika, dawkowanie takze.
  • positronium 05.06.18, 16:23
    Chyba już wszystko, co mogło zostać powiedziane - padło.
    Ja padam od czytania tej dyskusji. wink Litości.
  • aqua48 05.06.18, 16:28
    verdana napisała:

    > Recepta wystawiona NA sukę rasy jamnik nie oznacza, że jamnik ją zrealizuje i z
    > a nią zapłaci.

    Hmm miałam trzy jamniki i znając ich inteligencję nie byłabym taka pewna co do tej realizacji...
  • panna.ze.dworku 04.06.18, 15:08
    Korciu, weterynarz na recepcie (silne leki nasercowe) dla mojej dobermanki wpisał "suka rasy doberman". I "normalna" apteka bez drgnienia powieki ta receptę zrealizowała! Nie, nie byłam wpisana jako właściciel! Także wiesz, może faktycznie, fakt, że czegoś nie spotkałaś nie jest jednoznaczny z tym, że nie istnieje?

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 05.06.18, 09:16
    Nie piszesz kiedy to było, ale jesli niedawno to zwyczajnie nielegalne i tyle. Widocznie aptekarz/rka nie boi się kontroli i konsekwencji - zdarza się wszak

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 04.06.18, 12:53
    kora3 napisała:

    > Żaden farmaceuta nie zrealizowalby recepty "dla suki rasy mieszanej
    > " - mowa rzecz jasna o PL, bo w innych krajach - nie wiem ..

    Jesteś w błędzie.
    Owszem, na recepcie weterynaryjnej masz podane nazwisko właściciela. Obok danych psa, takich jak płeć, wiek i imię. Nie zdarzyło mi się, żeby farmaceuta odmówił zrealizowania takiej recepty.
  • kora3 04.06.18, 12:57
    Ale własnie te dane muszą być podane - recepta w systemie nie moze być nomen omen (w nawiązaniu do zwierząt) bezpańska - w sensie wystawiona na "Burek, pies rasy mieszanej" bez danych własciciela

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 04.06.18, 13:26
    A skąd wiesz, że obok "suki rasy mieszanej" nie figurowało nazwisko jej właściciela?
  • verdana 04.06.18, 13:28
    Ale recepta jest wystawiona NA PSA. Dawkowanie, istotne przy lekach, jest na psa. Nazwisko właściciela to nie nazwisko osoby, dla której lek jest przeznaczony.
  • kora3 04.06.18, 13:38
    Ja zrozumiałam, że Verdana pisze, iż weterynarz zapisał antyki dla psa BEZ podania danych właściciela, a farmaceuta zrealizował taką receptę. Teraz Verdana wyjaśnia, ze oczywiscie podał - więc wszystko jasne


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 14:01
    to Ty tak od razu zalozylas i nie podalas tego jako powodu, aby nie realizowac recepty.


    kora3 napisała:

    > Ja zrozumiałam, że Verdana pisze, iż weterynarz zapisał antyki dla psa BEZ poda
    > nia danych właściciela, a farmaceuta zrealizował taką receptę.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 14:03
    Bo tak zwyczajnie zrozumiałam, Tobie się jak rozumiem nie zdarza źle zrozumieć, ale przyjmij, ze innym -owszem zdarzyć się moze

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 14:05
    Owszem i mnie sie zdarza. Omawialas to przeciez na przestrzeni wielu postow.
    Zaskakujacy brak pamieci.

    kora3 napisała:

    > Bo tak zwyczajnie zrozumiałam, Tobie się jak rozumiem nie zdarza źle zrozumieć.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 14:07
    Przy czym wowczas nie ujelas tego - nie zrozumialysmMY tego drogie panie.
    Pisalas za to duzo na temat moich (rzekomych) problemow ze zrozumieniem jezyka ojczystego. M. in.

    >
    > kora3 napisała:
    >
    > > Bo tak zwyczajnie zrozumiałam, Tobie się nie zdarza źle zrozumiec.
    > >
    >
    >
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annthonka 04.06.18, 15:16
    Koro, Ty po prostu założyłaś, że na recepcie nie było podane nazwisko właściciela, więc chyba raczej "nie zrozumiałam Was moje panie".

    Ale spoko, każdemu się zdarza.
  • kora3 05.06.18, 09:14
    Owszem Anthonko tak zrozumiałam z kontekstu - że antyki były wipisane na sukę rasy mieszanej...Nie ma niczego nazwyczajnego w tym, że zwierzętom wypisuje się czasem specyfiki używane także przez ludzi, ale nadzwyczajna była sugestia, iż mozna zrealizowac receptę wypisaną na zwierzę BEZ podania danych włascicoela - ja to tak zrozumiałam. A tak zrozumiałam, bo podany został taki hmmm przykład, nie za bardzo rozumiem teraz dlaczego skoro dane włąscicoiela - były wpisane.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 05.06.18, 14:41
    Tabletki antykoncepcyjne biorą także zwierzęta.
  • kora3 05.06.18, 14:45
    No i?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 05.06.18, 15:36
    To, ze nie wypisywał ldzkich specyfików, tylko takie, jakie bierze zwierzę.
  • kora3 05.06.18, 16:14
    No, ale co z tego?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 02.06.18, 16:54
    Odebrałabym taką sytuację obojętnie. Nie moja sprawa, po co ktoś wyszedł na pół godziny; równie dobrze mogła wyjść na papierosa.
    Chętnie zobaczyłabym podobny temat w innym ujęciu, nie lekarka byłaby bohaterką, tylko powiedzmy - saper.
    Czy może nagle wyjść ze spotkania wezwany do pracy? wink

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 02.06.18, 17:04
    No wiesz, saperzy też miewają wolne, nie pracują cały czas w gotowości 24/7.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 02.06.18, 19:10
    Ano, ale są tacy, którzy jednak wezwani przyjadą, nawet jeśli akurat nie są na czuwaniu.

    W tej sytuacji najbardziej kontrowersyjne jest informowanie o powodzie nieobecności. Mało profesjonalne, nie spodziewam się po ludziach na poziomie takich niedyskrecji.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 03.06.18, 09:20
    Wiesz, a ja uwazam, ze przesadzasz, sorry ...Lekarka byłaby niedyskretna, gdyby informowała o tozsamości pacjentki. Jestem osobą dyskretną i dyskrecję sobie cenię, ale nie uznaję przesady. Gdyby lekarske wezwano do porodu np. to wielką niedyskrecją byłoby, gdyby powiedziała "Przykro mi, ale moja pacjentka zaczęła rodzić, zawijam się do szpitala, miłej zabawy"? Wg mnie - nie ...
    Ja też zcasem opuszczajac towarzystwo nagle z racji pracy, czy też odmawiając pójścia gdzieś bywa, ze mówię w czym rzecz i dlaczego nie - Przepraszam, ale mam umówione spotkanie i takie, że nie mogę przesunąć - czasem mówię nawet z kim, bo jakaż to tajemnica, gdy chodzi o wywiad, który sie wszak za parę dni ukaże?smile A czasem nie mówię z kim. ale mówię z grubsza w jakiej sprawie ...Takie informowanie zdarza się także księżom, których ajk wiesz obowiazuje tajemnica spowiedzi - mogą jednak mówić o jakimś rodzaju grzechu byle nie wskazywać na penitenta w sposób pozwalający na jego identyfikację. Mogą też powiedzieć coś takiego, jak mój kolega ksiadz, który ostatnio zadzwonił z informacją, ze się spóźni na spotkanie - Przepraszam, muszę do szpitala, jest tam dzieciątko chore i chrzest bardzo pilny, spóźnię sie godzinę - dla mnie nic niedyskretnego powiem Ci

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 03.06.18, 10:57
    Ano, dla Ciebie to nie jest niedyskrecja, a dla mnie w każdym opisanym przez Ciebie przypadku - jest.
    Najwidoczniej mamy po prostu inny punkt widzenia, no zdarza się. smile

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 04.06.18, 07:47
    No zdarza, ale mnie interesuje ze tak powiem techniczna strona sprawy - w jaki sposób osoba wspomniana tu przez lekarkę, czy ksiedza miałaby byc identyfikowalna ...
    Bo gdyby brać sprawę jak opisujesz, to w zasadzie np. na forum nie mozna by przedstawić żadnej sytuacji - bo przecież one dotyczą jakichś konkretnych ludzi - rodziny, znajomych, współpracowników czy sąsiadów forumowiczów. Zatem mówieni o tym na forum to byłaby niedyskrecja ...Ale przeciez nie jest, bo my nie znamy bohaterów tych sytuacji

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 05.06.18, 14:02
    kora3 napisała:

    > No zdarza, ale mnie interesuje ze tak powiem techniczna strona sprawy - w jaki
    > sposób osoba wspomniana tu przez lekarkę, czy ksiedza miałaby byc identyfikowal
    > na ...

    Koro, ale dyskrecja to nie tylko kwestia ujawnienia czyichś danych. To też delikatność wobec osób, do których mówimy, a także wobec tematu, który poruszamy.

    Spotkanie prywatne, a tu lekarz tłumaczy dokładnie czemu w służbowej sprawie wychodzi? Po co komukolwiek te informacje? Po co w ogóle zajmuje innych swoim problemem?
  • kora3 05.06.18, 14:06
    Hmmm bo wg mnie przynajmniej nie wypada tak po prostu bez słowa sobie wyjść z takiego spotkania. I nikt nic nie tlumaczył dokladnie - skoczę tylko wypisać receptę i będę do pół godziny to jakieś szczegółowe tłumaczenie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 05.06.18, 14:09
    "Muszę wyjść na chwile, wrócę za pół godziny" to nie jest szczegółowe tłumaczenie.
    A tak, sama widzisz, część osób od razu mimowolnie docieka - a na co recepta tak pilnie? A dla kogo? A czemu nie SOR?

    No, po prostu lepiej nie zwierzać się ze szczegółów, czy sprawa prywatna, czy służbowa i czego w ogóle dotyczy.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 05.06.18, 14:14
    Posit, mam taką prośbę uprzejmą - trzymajmy się moze faktów ok? NIKT nie dociekał dla kogo owa recepta, a nawet gdyby chciał to miałby zbyt mało danych i zbyt szerokie spectrum możliwych wyników, by pokusić się o takie dociekania.
    Na co - no ja domniemałam (w myslach) po uwadze o SOR-ze., ale myslą się tą nie dzieliłam ...Czy byłoby ze strony kolezanki grzeczniej, gdyby powiedziała jak mowisz ? Wg mnie, no nie za bardzo - ledwie się spotkaliśmy i zdązyliśmy przywitać, a tu już "wychopdze na pół godziny" - no jakoś tak ...Zwyczajnie wypadałoby dać ludziom do zrozumienia, ze sie wychodzi, bo się MUSI...przynajmniej ja tak rzecz odbieram

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 05.06.18, 14:18
    Tutaj na forum od razu zaczęły się dociekania, o to mi chodziło.
    Myślę, że to jest dobra reprezentacja tego, o czym (i jak) ludzie sobie myślą. Wiadomo, dobrze wychowani zmilczą większość uwag, szczególnie w towarzystwie.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 05.06.18, 14:27
    Ale forum jako takie służy do dyskusji

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 05.06.18, 14:40
    Tak, wiem, dziękuję.
    Mam na myśli to, że nawet jeśli ktoś Ci nie sprzeda w twarz podejrzenia, czy komentarza, to tutaj możesz sobie zobaczyć, o czym ludzie myślą mając takie informacje. lekarz, nagła recepta = widzisz, co chodzi innym po głowie.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 05.06.18, 14:46
    Hmmm no powiem Ci, ze mnie najbardziej zdumiałą myśl czyjaś, że komuś sie zaraz skojarzyło "ooo seks, kto z kim..." - nie przyszłoby mi coś takiego do głowy

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 03.06.18, 13:19
    kora3 napisała:

    > Jestem osobą dyskretną i dyskrecję sobie c
    > enię, ale nie uznaję przesady.

    W dyskrecji nie ma przesady.
  • reinadelafiesta 03.06.18, 13:28
    @Aqua
    Masz rację, dyskretnym się jest albo nie. Ale czy np. niedyskrecją jest stwierdzenie chirurga, że nie pije na imprezie i wyjdzie wcześniej, bo jutro operuje? Czy lekarka z wątku Kory i ów chirurg zdradzają jakąś tajemnicę? Jasne, mogliby nic nie mówić i też byłoby dobrze. Ale czy to, że powiedzieli jest już niedyskrecją?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aqua48 03.06.18, 14:41
    reinadelafiesta napisała:

    > @Aqua
    > Masz rację, dyskretnym się jest albo nie. Ale czy np. niedyskrecją jest stwierd
    > zenie chirurga, że nie pije na imprezie i wyjdzie wcześniej, bo jutro operuje?

    Nie. Ale gdyby powiedział, że jutro ma operację ciężkiego przypadku zespolenia tego i owego to już moim zdaniem tak.
  • kora3 04.06.18, 07:50
    Tak? A gdy ten chirurg ów cięzki przypadek zespolenia tego iowego opisuje w publikacji to jest niedyskretny czy nie? A pewnie wiesz, ze gdy opisuje to podaje najczesciej jeszcze sporo szczegółów dot. pacjenta - płeć, wiek, okoliczności w jakich konieczne było zespolenie - przewlekła choroba, albo wypadek ...No i jak sie na to zapatrujesz Aquo?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 05.06.18, 13:34
    kora3 napisała:

    > Tak? A gdy ten chirurg ów cięzki przypadek zespolenia tego iowego opisuje w pub
    > likacji to jest niedyskretny czy nie? A pewnie wiesz, ze gdy opisuje to podaje
    > najczesciej jeszcze sporo szczegółów dot. pacjenta - płeć, wiek, okoliczności w
    > jakich konieczne było zespolenie - przewlekła choroba, albo wypadek ...No i ja
    > k sie na to zapatrujesz Aquo?

    Z tego co wiem publicysta PYTA przedtem o zgodę na podanie jego danych pacjenta którego przypadek opisuje. Tak działo się w kilku znanych mi przypadkach. Jeśli nie, musi opisać go tak by był nie do zidentyfikowania.

  • kora3 05.06.18, 13:37
    Pyta albo i nie pyta, bo rzecz cała w tym, ze jeśli chodzi o jakieś przypadki trudne, ale nie unikatowe, to tak czy siak pacjent jest nie do zidentyfikowania ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 05.06.18, 15:52
    Jakichś dziwaków spotykam... Raz byłam poproszona, przez chirurga, który mnie operował czy może moim przypadkiem posłużyć się w swojej habilitacji. Oczywiście nie ujawnił żadnych danych "wrażliwych", prośba była ustna i moja zgoda także, ale ZAPYTAŁ. Pomimo, że NIE BYŁAM jedynym przypadkiem, ani jakimś super - wyjątkowym.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • positronium 03.06.18, 16:03
    Jeśli ktoś pyta o powód nie picia alkoholu to też jest spora niedyskrecja...

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 16:20
    Oczywiście, niepicie alkoholu czy niejedzenie czegokolwiek to sprawa osobista.
    Mnie zdarzyło się tak zdybać alkoholika po odwyku i zmusić do wyznania, że od paru lat jest trzeźwy i jak on to pięknie wówczas ujął - on nie pamięta lat 90.
    Sama z doświaczenia wiem, że wystarczy pić cokolwiek (byle nie wodę, niestety), aby reszta uczestników nie zauważyła. Od paru lat poszczę, to wiem, jak to jestsmile

    positronium napisała:

    > Jeśli ktoś pyta o powód nie piciaalkoholu to też jest niedyskrecja...
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 16:22
    Od środy popielcowej (nie wiem, gdzie mam wielkie ś) do Wielkanocy. Post ateistyczny, bez alkoholu jako moczu diabła i innych produktów diabła. Gorąco polecam!

    znana.jako.ggigus napisała:
    Od paru lat poszczę, to wiem, jak to jes
    >
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 03.06.18, 21:52
    @Positronium
    Nie mówię, że ktoś pyta. Mogę sobie wyobrazić sytuację, że na spotkaniu towarzyskim, wśród znanych sobie przyjaciół, chirurg mowi: " ja dzisiaj przy soku pozostaję, bo jutro operuję".

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 04.06.18, 07:51
    Ale moze być tak., ze nikt nie pyta Posit , czasem ktoś sam mówi: dzięki, nie piję, bo rano jadę w podróż, idę do pracy, mam badania lekarskie ....Nie widzę w tym nic złego, nie musi się mowić, ale moze - to zadne poufne info

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 08:19
    Dwie inne sytuacje - ktos wyjasnia sam i ktos odpowiada wyjasniajaco na pytania.

    kora3 napisała:

    > Ale moze być tak., ze nikt nie pyta , czasem ktoś sam mówi
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 02.06.18, 21:25
    @Positronium
    No ale jakby saper tylko powiedział, że idzie rozbroić ładunek, żeby zaimponować towarzystwu, a tak naprawdę w tym czasie skoczył na hamburgera albo do kochanki?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 02.06.18, 23:12
    Współczuję kochance jakości spotkań, a saperowi, że takie lipne hamburgery jada. wink
    Po co mówić cokolwiek? Lepiej pozostawić sprawę w tajemnicy; tak jest ciekawiej, szczególnie jeśli w rzeczywistości musiał podbiec do babci z mlekiem, bo akurat jej się skończyło.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • tt-tka 03.06.18, 01:48
    positronium napisała:


    > Po co mówić cokolwiek?

    No wlasnie...

    Lepiej pozostawić sprawę w tajemnicy; tak jest ciekawie
    > j,

    I dyskretniej. Po co naszym znajomym wiedza o naszej pacjentce / babci, ktorej zabraklo mleka / uczniu, ktoremu wlasnie musimy poswiadczyc tozsamosc wobec kanara / kimkolwiek innym ?
    Imho naprawde wystarczy "przepraszam was, z zalem musze was opuscic na troche, bede z powrotem najdalej za pol godziny".
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 14:41
    Ano!

    tt-tka napisała:

    > Imho naprawde wystarczy "przepraszam was, z zalem musze was opuscic na troche,
    > bede z powrotem najdalej za pol godziny".




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • tt-tka 02.06.18, 19:51
    Nijak bym nie odbierala, co mi do tego ? Znajoma informuje, ze znika na troche, nie przeszloby mi do glowy dociekac, z jakiego powodu, ani tym bardziej wypowiadac sie w temacie.
    Sa zawody (nie tylko lekarz) zakladajace dyspozycyjnosc. Sa rowniez prywatne sprawy nie dla uszu znajomych. Nie pytalabym i nie oczekiwala wyjasnien, pani lekarka imo niepotrzebnie sie tlumaczyla.
  • verdana 03.06.18, 13:46
    Wyjście z imprezy bez poinformowania, ze czeka pacjent jest niegrzeczne. I tak naprawdę ginekolog, wenerolog itd w ogóle nie mogli by mówić, że mają pacjentów, jeśli obowiązuje ich totalna dyskrecja.
  • aqua48 03.06.18, 14:44
    verdana napisała:

    > Wyjście z imprezy bez poinformowania, ze czeka pacjent jest niegrzeczne.

    Nie. Wystarczyłoby powiedzieć, że ma bardzo pilną sprawę do załatwienia i za pół godziny/godzinę wróci. Bez znaczenia czy wychodzi lekarz do pacjenta, czy hydraulik do nagłej awarii, czy właściciel do psa którego trzeba wyprowadzić.
  • positronium 03.06.18, 14:44
    Dlaczego niegrzeczne? Przecież to niczyja sprawa, dlaczego ktoś musi wyjść z imprezy...

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • verdana 03.06.18, 14:54
    Wychodzenie z imprezy, na którą się umówiło z przyjaciółmi jest niegrzeczne. Oczywiście, jak to jest przyjęcie na 30 osób, to nie, ale jak spotyka się kilkoro przyjaciół i jedna bez wyjaśnienia znika, to można sadzić, że marnie się bawi, albo ma coś lepszego do roboty. W wypadku niewielkiego spotkania należy zarezerwować sobie czas, a powodem do wyjścia moze być tylko bardzo nagła sprawa. I należy jednak powiedzieć, o co chodzi.
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 15:17
    Co jest niegrzecznego w tym, że ktoś w grupie wielu osób na jakiś czas znika? Wg mnie dla uproszczenia sytuacji (aby nie tłumaczyć każdemu) można się po prostu ulotnić i wrócić, gdy przyjdzie czas. A postronni mogą myśleć, że miał/a jakiś telefon, co trzeba było w ciszy odbyć.
    Albo nie zauważą nawet.

    verdana napisała:

    > Wychodzenie z imprezy, na którą się umówiło z przyjaciółmi jest niegrzeczne.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 08:04
    Ale tu mowa o nielicznym spotkaniu, co jest wspomniane w poście startowym - tak, klilka osób i jedna "znika" i nikt panie, nikt nie zauważa smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 08:15
    Kilka osob, pograzoynch w rozmowie, szczegolnie na poczatku, moze owszem zauwazyc, ze ktos robi na kota dzinsga i sie ulatnia. Ale nie kazdy, oczywiscie sa wyjatki, bedzie zaraz dociekal - gdzie idzie ta osoba, ile czasu tam spedza i jaki jest sens jej wizyty.
    Co innego zauwazyc cos katem oka, a co innego zastanawiac sie nad tym, co ktos robi i dlaczego i jak dlugo i co dokladnie ta sooba robi (mozliwe cele nieobecnosci tej lekarki omowilysmy na pograniczu pewnosci i podejrzen).
    W momencie zauwazenia, ze ktos opuszcza towarzystwo, raczej nikt nie spojrzy na zegarek (no prawie kazdy, tak bym to ujela), wiec nikt prawdopodobnie nie bedzie wiedzial, ile czasu nieobecnosc trwala. Ta osoba idzie do toalety, do auta, bo cos zapomniala. Nie kazdy, oczywiscie sa wyjatki, sledzi pilnie poczynania otoczenia. A jeszcze mniej osob wiaze fakt opuszczenia przez kogos imprezy z faktem wykonywanego przez te osobe zawodu.

    Mowie z doswiadczenia osoby znikajacej i rejestrujacej znikanie. A jestem spostrzegawcza., ale nie wscibska.

    kora3 napisała:

    > Ale tu mowa o nielicznym spotkaniu, co jest wspomniane w poście startowym - tak
    > , klilka osób i jedna "znika" i nikt nie zauważa smile
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 08:28
    Ale nie o to chodzi na ile kogos z otoczenia interesuje powód zniknięcia kogoś Giggus ...Chodzi o to, ze jak się z ludźmy umawiamy, to wypada po pierwsze - przyjść. Jesli sie przyjść nie moze umówiwszy się wypada zawiadomić o tym innych i wypada też podać powód - wypadłą mi pilna praca, nieoczekiwanie odwiedziła mnie rodzina, przeziębiłem się ...Napisanie tylko "sorry, ale mnie nie będzie" czy powiedzenia tak wyglada na lekceważenie pozostałych. Podobnie jest z opuszczeniem imprezy/spotkania

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 09:45
    nie pisalam o nieprzyjsciu w ogole, a o czasowym wybyciu i dokladnie rozpisalam role, co i jak i kto i kiedy patrzec moze na zegarek

    kora3 napisała:

    > Chodzi o to, ze jak się z ludźmy umawiamy, to wypada po pierwsze - pr
    > zyjść. Napisanie tylko "sorry, ale mnie nie będzie" c
    > zy powiedzenia tak wyglada na lekceważenie pozostałych. Podobnie jest z opuszcz
    > eniem imprezy/spotkania
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 09:48
    giggus, byc moze TY masz takie podejście, ale nie jest ono wiekszosciowe - większosc ludzi na niewielkim kilkuosobowym spotkaniu jest w stanie dostrzec, że ktoś jest nieobecny a także nieswojo się poczułoby, gdyby ktoś bez słowa wyjaśnienia spotkanie owo opuścił czasowo czy trwale.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 09:53
    jak juz pisalam - dostrzec czyjej wyjscie tak, to co innego. A co innego sie zastanawiac.
    Przytyki czy ja mam takie podejscie, pomijam laskawym milczeniem. Chrzescijanskim, choc mi zycie wczoraj dopieklo. ale nie poddaje sie!
    I o wyjsciu bez slowa nie pisalam.

    kora3 napisała:

    > giggus, byc moze TY masz takie podejście, ale nie jest ono wiekszosciowe - więk
    > szosc ludzi na niewielkim kilkuosobowym spotkaniu jest w stanie dostrzec
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 10:00
    Ależ to nie były nijakie przytyki - są ludzie róznie reagujący na rózne sytuacje - po prostu. W opisanej sytuacji większosc ludzi odebrałaby wyjście bez słowa wyjaśnienia lekarki jako lekceważenie - większosc, ale pewnie nie wszyscy.
    Przykro mi, że życie Ci dopiekło, ale słusznie się nie poddajesz. Mam nadzieję, ze wszystko dobrze się ułoży

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 10:19
    jeszcze raz - nie pisalam o wyjsciu bez slowa.
    Postaraj sie to sobie jakos przyswoic.
    Wszystko przemija jak dluga zmija.


    kora3 napisała:

    W opisanej sytuacji większosc ludzi odebrałaby wyjście bez słowa
    > wyjaśnienia lekarki jako lekceważenie - większosc, ale pewnie nie wszyscy.
    > Przykro mi, że życie Ci dopiekło, ale słusznie się nie poddajesz. Mam nadzieję,
    > ze wszystko dobrze się ułoży
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 10:22
    Giggus, ale doprawdy nie rozumiem co zełgo w kilku słowach wyjaśnienia ...Lekarka podałą powód dla któtrego "znika" zeby ludfzie wiedzieli, że znika na chwilę. Gdyby została wezwana do porodu/operacji raczej nie należałoby się jej już spodziewać - po prostu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 14:08
    O tym juz pisalam

    kora3 napisała:

    > Giggus, ale doprawdy nie rozumiem co zełgo w kilku słowach wyjaśnienia>




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 03.06.18, 15:30
    @Positronium
    No nie do końca się zgodzę.Jasne, jak się po jakimś tam czasie imprezę opuszcza, no to nie trzeba się tłumaczyć co i jak, że się jest już zmęczonym, a rano do pracy, że głowa boli, ma się dosyć. Ale jeśli ktoś z grupą znajomych się umówił (nie znamy szczegółów, ale może po dłuższym niewidzeniu, może coś tam chcieli razem omówić itp.), po czym zaraz na wstępie wybywa, bez podania ważnego powodu, że coś nagłego, pilnego, to reszta gości może się poczuć urażona. Umówił się, inni się zjawili, a teraz olał i idzie sobie coś załatwić, jakieś widzimisię. Więc to chyba zależy jednak od okoliczności i czasem jakiś sensowny powód wypadałoby podać. Bez zbędnych szczegółów, ale tak, żeby inni nie poczuli się zlekceważeni, w końcu umówili się wcześniej.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 03.06.18, 16:02
    @Reina
    No ale sama niżej wspominasz, że wystarczy powiedzieć, że sprawa jest pilna.
    Nie dorabiajmy niepotrzebnych historii - wychodząc przepraszamy i mówimy, że nagle coś wypadło. Czy wrócimy, czy nie - wszystko jedno.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • reinadelafiesta 03.06.18, 18:06
    @Positronium
    Piszę też, że wiele zależy od okoliczności, choćby liczebności grona. Łatwiej sie ulotnić, jak spotkanie nie jest z jakiegoś powodu, osób jest więcej, itd. A zupełnie inaczej jest, jak umówiliśmy się w jakimś dodatowym celu, i spotykamy się z trzema osobami na krzyż. Czasem wystarczy dyskretnie wyjść, a czasm należałoby coś dodać, żeby towarzystwo nie poczuło się zlekceważone. A powiedzenie, ze się idzie receptę wypisać, to żadna zdrada tajemnicy lekarskiej, bo niby czyja tajemnica została zdradzona?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 04.06.18, 08:09
    Wiesz, ja bym się nieswojo poczuła, gdybym sie z kimś umówiła i ktoś sobie poszedł informujac, że "nagle mu coś wypadło" - poczułabym się zwyczajnie zlekceważona. Zdarza mi się czasem wychodzić ze spotkania, innym moim znajomym też, ale jako żywo bez jakikolwiek wyjaśnień zniknął raz jeden kolega - to znaczy odebrał telefon i przyszedł po swe rzeczy bąkając, ze musi iść. Po fakcie dowiedzieliśmy się, że szło o tragedię, zmarłą jego kilkuletnia siostrzenica i na ten temat był telefon. Nic dzownego, że człowiek nie miał ochotu i sił wyjaśniać o co szło ...W pozostałych przypadkach jednak ludzie mówią

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 04.06.18, 08:03
    Wiesz, no nie jest tak do końca...Jasne, gdy impreza jest liczna itd, ale i wówczas wypada poinformowac gospodarza ze sie znika i wypada podać jakiś powód - wiarygodny najlepiej...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 03.06.18, 15:38
    verdana napisała:

    > Wyjście z imprezy bez poinformowania, ze czeka pacjent jest niegrzeczne.


    Jaka impreza ? To bylo, jak nas poinformowano w pierwszym poscie, spotkanie "luzne" czy tez "niezobowiazujace".

    I tak
    > naprawdę ginekolog, wenerolog itd w ogóle nie mogli by mówić, że mają pacjentów
    > , jeśli obowiązuje ich totalna dyskrecja.

    To, ze lekarz ma pacjentow, jest raczej oczywiste. To, ze wychodzi w sprawie pacjenta - to sprawa tylko lekarza i pacjenta.


  • tt-tka 03.06.18, 15:45
    verdana napisała:

    > Wyjście z imprezy bez poinformowania, ze czeka pacjent jest niegrzeczne. I tak
    > naprawdę ginekolog, wenerolog itd w ogóle nie mogli by mówić, że mają pacjentów
    > , jeśli obowiązuje ich totalna dyskrecja.

    Przepraszam Verdano, ale gdybym dostala, hm, niedyspozycji zoladkowej, powinnam powiedziec znajomym "ide do WC, najdalej za pol godziny wracam" ?
    Gdyby telefon byl , nie wiem, z policji, bo mi wlasnie dziecko zatrzymali, tez mam objasniac ?
    Gdyby siostrze zabraklo na zaplacenie rachunku w niedalekim lokalu, tez mam wyjasniac ?

    PO CO to tlumaczenie ? "Przepraszam was, musze wyjsc, nagla sprawa, bede z powrotem za ..." powinno wystarczyc.
  • reinadelafiesta 03.06.18, 15:56
    @Tt-tka
    Jasne, że nie trzeba, wystarczy powiedzieć, że pilna sprawa. Ale też nie mówmy, że samo powiedzenie, że się musi receptę wypisać, to niedyskrecja. Bo niby czyje tajemnice zdradziła lekarka? Swoją drogą, ciekawa jestem, czy są lekarze, którzy nie opowiadają czasem ( bez nazwisk i danych umożliwiających identyfikcję) z jakimi przypadkami się w pracy spotkali? A wywiady, w których opowiadają o tym, co im w pamięć zapadło? O pacjentach, którzy byli dla nich szczególnie ważni? To wszystko niedyskrecje?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • verdana 03.06.18, 16:18
    Tak, warto powiedzieć "Przepraszam, źle sie czuję, muszę wyjść", "przepraszam dziecko/siostra ma problem, muszę wyjść". Jak spotykam sie z paroma osobami, nie dużą grupą, niezobowiązująco, w kawiarni czy restauracji, to wyjście na dłużej z wyjaśnieniem "coś mi wypadło" oznacza dla mnie, ze mam naprawdę lepsze rzeczy do roboty, niz siedzieć ze znajomymi. To jest nietakt, który trzeba usprawiedliwić.
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 16:24
    Dla Ciebie, ale wielu ludzi, np. ja, myśli inaczej.
    Mnie samej zdarzało się wyjść na jakiś czas i wracać i w większej grupie, o ile nie przerywam w pół zdania właśnie prowadzonej rozmowy i nie uciekam wręcz, to nie ma problemu.

    verdana napisała:

    > . Jak spotykam sie z paroma osobami, niedużą grupą, niezobowiązująco, w kawiarni czy restauracji, to wyjście na dłużej z wyjaśnieniem "coś mi wypadło" oznacza dla mnie, ze mam naprawdę lepsze rzeczy do roboty, niz siedzieć ze znajomymi.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • verdana 03.06.18, 16:28
    W większej grupie tak. Tu masz wyraźnie powiedziane "kilkoro znajomych". To jest zupełnie inna sytuacja.
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 16:39
    Kilkoro znajomych, to niech ich będzie z dziesięć osób. No dobra, dziewięć, tak manwerwuję, aby się w wyłączyć z rozmowy i nie zosawić nikogo samego na środku, albo z komórką przy uchu idę nie patrząc na nikogo do wyjścia. Wiadomo, rozmowa.
    Unikając badawczego wzroku Kory, przeszywającego mnie niczym skaner, opuszczam miejsce.
    Następnie wypisuję receptę na pigułkę po/odprawiam inne czynności i wracam. W momencie powrotu unikam znowu przeszywającego mnie skanera.

    verdana napisała:

    > W większej grupie tak. Tu masz wyraźnie powiedziane "kilkoro znajomych".




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • tt-tka 03.06.18, 17:58
    verdana napisała:

    > > . Jak spotykam sie z paroma osobami, niedużą grupą, niezobowiązująco, w k
    > awiarni czy restauracji, to wyjście na dłużej z wyjaśnieniem "coś mi wypadło" o
    > znacza dla mnie, ze mam naprawdę lepsze rzeczy do roboty, niz siedzieć ze znajo
    > mymi.
    > >

    Wyjscie z "przepraszam was, nagla sprawa, wracam za..." tez ?
    >
    >
    >
    >
  • aqua48 03.06.18, 17:45
    verdana napisała:

    > Jak spotykam sie z paroma osobami, nie
    > dużą grupą, niezobowiązująco, w kawiarni czy restauracji, to wyjście na dłużej
    > z wyjaśnieniem "coś mi wypadło" oznacza dla mnie, ze mam naprawdę lepsze rzecz
    > y do roboty, niz siedzieć ze znajomymi. To jest nietakt, który trzeba usprawied
    > liwić.

    Ja uważam inaczej. Być może dlatego że co jakiś czas organizujemy z serdecznymi znajomymi takie niezobowiązujące spotkania za zasadzie - przychodzi kto może od tego i tego lokalu na tę i tę godzinę. I czasami się zdarza, że ktoś musi wyjść w trakcie, doglądnąć czegoś, w pracy lub domu, a potem wraca do towarzystwa. Ten powrót oznacza, że jednak mu na spotkaniu zależy mimo innych zobowiązań. Jedni się tłumaczą, inni tylko wzmiankują, że muszą czegoś dopilnować. Nie uznajemy jednak takiego wyjścia za nietakt, jeśli spotkanie jest nieformalne.
  • tt-tka 03.06.18, 18:04

    @Reinadelafiesta
    @Verdana
    Nie chcialam byc brutalnie szczera, ale skoro trzeba - NIE wyjasniam powodu naglego wyjscia, jesli w towarzystwie jest osoba pokroju Kory. Bo poniewaz nie zycze sobie spekulacji, omawianych nastepnie ze znajomymi i nieznajomymi, co robie ja, jakie nagle sprawy maja do mnie inni itp.
  • verdana 03.06.18, 20:34
    A, to tak. Ale ja w towarzystwie mam znajomych może nieco mniej dociekliwych i na tyle dobrze wychowanych,że jak przerywają spotkanie, to się tłumaczą, a nie wychodzą bez słowa.
  • tt-tka 03.06.18, 21:40
    Wyjscie na troche z luznego i niezobowiazujacego spotkania nie jest tego spotkania przerwaniem i przy tym bede sie upierac.
    Oraz nawet na bardziej formalnym nie oczekiwalabym blizszych wyjasnien, jezeli osoba podaje pore powrotu. Naprawde nie chcialabym znajomej zmuszac do wyjasnien typu "musze skoczyc do domu po swieze majtki, bo mi podpaska przecieka".
    Przeprosiny, uwazam, wystarcza.
  • verdana 03.06.18, 22:22
    Jest. Gdyby post brzmiał "Umówiliśmy się w knajpie z paroma znajomymi. W pewnym momencie koleżanka X wstała i bez słowa wyszła na pół godziny. Byłam zła, bo akurat przyszłam głównie po to, aby z nią poplotkować, umawialiśmy się , powiedziała, że ma czas, a okazuje się jednak, że nie ma nawet dwóch godzin, aby pobyć z przyjaciółmi, zawsze coś okazuje się ważniejsze, zawsze są jakieś sprawy niecierpiące zwłoki. Naprawdę, nie wierzę w to, ze w wolny dzień, w środku spotkania akurat wypad coś tak niezwykle pilnego. Czy ma sens umawiać sie z kimś, kto nie moze nam poświęcić nawet dwóch-trzech godzin? ". Jakoś jestem przekonana, ze wtedy odpowiedzi byłyby całkiem inne.
  • tt-tka 03.06.18, 23:27
    Bylyby zapewne inne , bo i sytuacja bylaby inna - wyjscie bez slowa jest obrazliwe. Jednak "przepraszam was, nagla sprawa, wracam za..." to nie jest bez slowa.
    Oraz taki post informuje, ze jest to stale zachowanie kolezanki. Tu niczego takiego nam nie powiedziano ani nie sugerowano.
  • kora3 04.06.18, 08:01
    Dokładnie - a niektórzy przyznają się ze mają pacjentów i nawet o zgrozo - opisują ich przypadki w publikacjach z podaniem np. płci i wieku pacjenta smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 08:22
    Opisywanie pacjenta w czasopismach fachowych to inna sytuacja.


    kora3 napisała:

    > Niektórzy przyznają się ze mają pacjentów i opisują ich przypadki w publikacjach z podaniem np. płci i wieku pacjenta smile
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 08:29
    Dlaczegóz to? Spora czesc tych publikacji jest ogólnie dostępna - nie tylko dla medyków, np. w necie...Kazdy moze sobie pzreczytać - np. sąsiad takiego pacjeta, albo współpracownik ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 08:33
    Nie chodzi o dostepnosc, ale o cel takiego ujawniania danych. O czas publikacji i czas terapii tez.
    Np lekarz opublikowal art. o przypadku sprzed dwoch lat. Oczywiscie wiedzac, ze cos podobnego wowcacz leczyl, mozna dociekac. Niektorzy zapewne dociekaja.

    kora3 napisała:

    > Dlaczegóz to? Spora czesc tych publikacji jest ogólnie dostępna
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 08:52
    Nie, własnie pewnie nie dociekają kogo konkretnie dotyczy opisana terapia - przypadkowi zcytelnicy takiego opisu. Podobnie - w opisanej tu sytuacji z lekarką nikt przy zdrowych zmysłach nie dociekałby komu konkretnie pani doktor wypisała recepte, bo jest to nie do ustalenia, nawet gdyby ktoś to ustalić chciał i cały czas o tym piszę

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 04.06.18, 09:00
    @Ggigus
    A niby dlaczego inna sytuacja?
    My rozmawiamy o tym, czy samo stwierdzenie o konieczności wypisania komuś recepty jest niedyskrecją czy nie. I cel takiego wyjaśnienia - publikacja naukowa, opowieść w towarzystwie o ciekawym przypadku, usprawiedliwienie wyjścia - w żaden sposób nie powoduje, że coś się staje mniej lub bardziej dyskretne. Dla mnie kluczowe jest to, że nie można zidentyfikować pacjenta.
    Był gdzieś wątek, że lekarka na jakimś spotkaniu antyaborcyjnym powiedziała, że zna kobiety, które teraz protestują przeciwko aborcji, a same zabiegów dokonywały. Powstało pytanie, czy zdradziła tajemnicę lekarską? Większość na forum odpiwiedziała, że skoro nie było możliwości identyfikacji tych pacjentek - to nie, nie zdradziła. To konsekwencji trzeba i teraz: skoro nie wiadomo komu lekarka receptę wypisywała, to o niedyskrecji nie może byc mowy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 09:05
    Cel wypowiedzi jest inny. W publikacji opowiadam o tym, co zrobilam/lem, a mowiac do znajomych o tym, kogo lecze i dlaczego, zawsze moge sie natknac na kogos, kto bedzie na pograniczu podejrzen i pewnosci dociekal, kim jest ow pacjent. Jak w tym watku.
    co do recepty - juz sam fakt dociekan na co ta recepta mozna ukrocic dyskretnym milczeniem.


    reinadelafiesta napisała:

    > @Ggigus
    > A niby dlaczego inna sytuacja?
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 09:20
    Giggus, moje domniemanie na temat na co ta recepta nie zostało ujawnione innym uczestnikom tamtego spotkania ...Na uwagę pani o mozliwości skorzystania z SOR w nagłym porzypadku powiedziałam tylko, że nie wszystko mozna jednak na SOR-ze uzyskać i nie kontynuowałam tematu.
    Natomiast w opisanej sytuacji identyfikacja osoby, której pani doktor pojechała wypisać receptę jest NIEMOŻLIWA Giggus i mam wrazenie, ze o tym zwyczajnie wiesz - na logikę, tylko przekomarzasz sie dla zasady smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 09:34
    Jak juz wczesniej napisalam, a teraz zmuszona powtorze - dla mnie samo domniemywanie - do, dla kogo, w jakim celu i po, i czy na pewno to, co mysle (podejrzenie, graniczace z pewnoscia - antykoncepcja, zgodny chor odpowiedzi - niekoniecznie!) jest niezbyt mile.
    Wlasnie jesli piszesz, ze identyfikacja jest niemozliwa. Czyli zastanawiasz sie nad tym, kogo mozesz zidentyfikowac.
    Wg mnie takie zainteresowanie zyciem innych jest po prostu niezdrowe. I nietaktowne.

    kora3 napisała:

    > Giggus, moje domniemanie na temat na co ta recepta nie zostało ujawnione innym
    > uczestnikom tamtego spotkania
    > Natomiast w opisanej sytuacji identyfikacja osoby, której pani doktor pojechała
    > wypisać receptę jest NIEMOŻLIWA
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 09:41
    Giggus, jak wspomniałam - kazdy sądzi wg siebie...Zainteresowanie cudzym życiem???? Znaczy czyim Giggus? Czyim?? Owszem, w takich sytuacjach zastanawiam się nie jak sugerujesz "dla kogo to", a nad tym czy zidentyfikowanie kogoś jest mozliwe...Zastanawiam się nie by sie dowiedzieć o kogo chodzi, tylko żeby ustalić, czy dana wypowiedź była niedyskrecją, czy nie...Tu nie była, bo włsnie nie sposób byłoby ustalić o kogo chodziło - proste i logiczne.
    Natomiast nie rozumiem dlaczego nie wolno zastanawiać się nad zjawiskiem utrudnienia ludziom życia przez jakiś idiotyczny przepis

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 04.06.18, 11:20
    @Znana.jako.ggigus
    O dociekaniach na co jest recepta w ogóle się nie wypowiadałam i nie wypowiadam.
    Co do możliwości rozpoznania osoby dla której ma być recepta, to owszem, gdyby lekarka miała w sumie pięciu pacjentów, w dodatku wszystkich znanych towarzystwu, to może i można by dociec, o kogo chodzi. Polski lekarz rodzinny przyjmuje ponad 40 pacjentów dziennie. Jeśli lekarka jest w wieku Kory mniej więcej, to przyjęła ich już w życiu prawie 200 tysięcy.Powodzenia w zgadywaniu, komu receptę wypisuje. I w ogóle skąd założenie, że ta pacjentka może być towarzystwu znana?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 04.06.18, 11:31
    Wiesz, pani nie jest lekarzem POZ tylko ginem, ale owszem w moim około wieku i zapewne trochę pacjetek w zyciu przyjęła, a i najpewniej wiele ma zważywszy ze mowa o nie tak wielkim, ale też niemałym mieście, a zważyć trzeba też ze i spoza miasta może mieć i najpewniej ma pacjentki ...Dla mnie w ogóle pomysł, ze ktoś dociekałby dla kogo miałaby być recepta w opisanej sytuacji jest kosmiczny smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 12:22
    Osobe mozna rozpoznac i to mi wystarcza. Jesli ktos pisze o podejrzeniu na granicy pewnosci i o pigulce po, no to inaczej brzmi.
    Ktos sie moze wygadac, ze wlasnie wczoraj koniecznie potrzebowal lekarza pod reka, no i.. Umysl nastawiony na skanowanie szczegolow z zycia innych ma pozywke. Jak widac.

    reinadelafiesta napisała:

    > @Znana.jako.ggigus
    > O dociekaniach na co jest recepta w ogóle się nie wypowiadałam i nie wypowiadam
    > .
    > Co do możliwości rozpoznania osoby dla której ma być recepta, to owszem, gdyby
    > lekarka miała w sumie pięciu pacjentów, w dodatku wszystkich znanych towarzystw
    > u, to może i można by dociec, o kogo chodzi.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 04.06.18, 14:50
    @Znana.jako.ggigus
    Sorry Ggigus, ale jesteś skłonna do absurdu się posunąć, byleby udowodnić swoje racje. Jakiś wirus chyba, co bez skanowania nawet widać. Tak, wszystko jest możliwe, to że nam jutro asteroida na głowy zleci też.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 04.06.18, 09:17
    Dokładnie tak Reino smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 04.06.18, 09:19
    Oczywiście, że sytuacja jest inna. Publikacja naukowa powstaje na potrzeby nauki. Dane ogólne ani nie są podstawą do identyfikacji, ani żaden szanujący się naukowiec nie traktuje tego w ten sposób, jaki prezentowany jest w tym wątku.
    Natomiast informowanie w sytuacji prywatnej (nie zawodowej) może rodzić podobne dywagacje, ktore skłoniły autorkę wątku do roztrząsania sprawy na forum.
    Ja rozróżniam obie te sytuacje.
  • kora3 04.06.18, 09:24
    Olu, ale do roztrząsania czego? Nie rozumiem dlaczego to wzbudza takie emocje...Seks jest normalną sprawą, zdarza sie miedzy ludźmi - tak samo zdarza się, ze antykoncepcja zawiedzie. Na szczęście są sposoby doraźne na taką sytuację, niestety od pewnego czasu znów na receptę, którą to receptę nie jest łatwo w pewnych terminach zdobyć ...Nie rozumiem zupełnie sensacji, jaką te fakty budzą w niektórych i oskarze ń o brak dyskrecji u lekarki też - nawet gdyby powiedziała, ze idzie o antykoncepcję doarźną to zidentyfikowanie osoby, której miała to zapisać jest niemozliwe. Mowa nie o wiosce z 5 domami, a o mieście ponad 100 tysięcznym, gdzie pacjentek ginekologów i tychże ginekologów jest od groma smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 09:31
    nie chodzi o temat Twoich rozwazan, ani o to, jaki stosunek ma Ola (a wczesniej ja) do seksu.
    Chodzi TYLKO I WYLACZNIE o rozwazania. Twoje.
    nie uprawiaj wycieczek osobistych.

    kora3 napisała:

    > Olu, ale do roztrząsania czego? Nie rozumiem dlaczego to wzbudza takie emocje..
    > ...Nie rozumiem zupełnie sensacji, jaką te fakty budzą w nie
    > których i oskarze ń o brak dyskrecji u lekarki też - nawet gdyby powiedziała, z
    > e idzie o antykoncepcję doarźną to zidentyfikowanie osoby, której miała to zapi
    > sać jest niemozliwe.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 09:37
    Ale jakich wycieczek - zwyczajnie dziwi mnie dlaczego temat seksu budzi takie emocje, szczególnie w opisanym tu kontelscie - no większość ludzi w swoim życiu ma okazję uprawiać i nic w tym dziwnego czy sensacyjnego, podobnie jak w tym, ze antykoncepcja moze zawieść

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 09:40
    Ty rozwazasz stosunek do seksu nieznych Ci osob.
    To jak z recepta - posuwasz sie o krok za daleko.
    bo nie temat sesku budzi tu jakiekolwiek emocje (moze poza Toba, skoro tak czesto te emocje wspominasz), a jeszcze raz przypomne - Twoje ROZWAZANIA na temat RECEPTY.

    kora3 napisała:

    > Ale jakich wycieczek - zwyczajnie dziwi mnie dlaczego temat seksu budzi takie e
    > mocje, szczególnie w opisanym tu kontelscie ->




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 09:42
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Ty rozwazasz stosunek do seksu nieznych Ci osob.

    Ja? Gdzie? Zalinkuj proszę ...

    > To jak z recepta - posuwasz sie o krok za daleko.

    Bo? Dlaczego? Wyjaśnij

    > bo nie temat sesku budzi tu jakiekolwiek emocje (moze poza Toba, skoro tak czes
    > to te emocje wspominasz), a jeszcze raz przypomne - Twoje ROZWAZANIA na temat R
    > ECEPTY.


    No, ale dlaczego te rozważania na temat recepty budzą takie emocje?
    Przecież to zwyczajna sprawa ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 04.06.18, 11:27
    @Znana.jako.ggigus
    No to rozmawiamy jednak o różnych rzeczach. Bo Ty rozważasz problem domysłow Kory, a te mogłaby snuć nawet gdyby o recepcie mowy nie było. Ot, lekarka wychodzi w pilnej sprawie, a Kora zaczyna dywagować, co też mogło się stać? I nawet dochodzi do podobnych wniosków, jak doszła, bo czemu by nie?
    Ja natomiast mówię tylko i wyłącznie o kwestii uzasadnienia lekarki dla swojego wyjścia. Nie można zidentyfikować dla kogo ta recepta ma być - według mnie nie ma mowy o niedyskrecji.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 04.06.18, 11:34
    Reino, to Giggus sobie dośpiewała, ze ja zaczełam dywagować ...Ot zwyczajnie ktoś tam skrytykował, ze jak taka pilna sparwa to pacjentka powinna na SOR jechać, a nie wydzwaniać do lekarki ...Jako ze z sygnalami o problemie z SOR-em jesli chodzi o specyfik "po" miałam wielokroć do czynienia, to WIEM, ze ejst to na tym SOR-ze praktycznie nieosiągalne - stąd moje przypuszczenie, że chodzi o to, bo po coś innego i niepilnego pacjentka lekarki by najpewniej nie fatygowała w dodatku placąc za prywatną wizytę

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 04.06.18, 11:52
    @Kora
    Tak czy inaczej pytanie z wątku dotyczylo stosunków między lekarką a pacjentką: czy pacjentka miała prawo dzwonić o takiej porze, czy lekarka miała wyjść ze spotkania czy pozostać itd. Więc ja powtórzę to, co napisałam na początku: "O co by nie chodziło: tabletkę, receptę czy cokolwiek innego, to do osądu lekarza, a nie znajomych należało, czy sprawa była pilna, a wyjście było konieczne czy nie." I nie rzeczą znajomych jest oceniać, jak lekarka swoją praktykę zawodową prowadzi, jakie ma układy z pacjentami, czy sprawa wymagała wyjścia. Nie wiemy, nie znamy szczegołów, nie nasza sprawa. Możemy w takiej sytuacji najwyżej nie czekać na lekarkę tylko realizować własne plany, np.przeniesienia się w jnne miejsce. A roztrząsanie na co była recepta, czy to ładnie czy brzydko się nad tym zastanawiać pomijam, bo to w ogóle nie jest tematem naszej rozmowy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 04.06.18, 12:25
    Ależ mam takie samo zdanie jak Ty - uwazam, ze osoby, któtre ją skrytykowały są raz - niegrzeczne, dwa kompletnie nieżyciowe ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 12:20
    Alez nie, to nie ja pisalam o podejrzeniu na granicy pewnosci.

    kora3 napisała:

    > Reino, to Giggus sobie dośpiewała, ze ja zaczełam dywagować >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 12:23
    Wiesz Giggus, nie wiem czy czytalaś/oglądałaś kiedyś "Władce pierścieni"...Jest tam taka scena, w której Elrond wyjaśnia zgromadzonym na naradzie, że "Zniszczenie pierścienia przekracza nasze mozliwości..." Ze smutkiem wypowiedziane, ale fakt ...Moje mozliwości przekracza dyskutowanie z Tobą, co także ze smutkiem stwierdzam ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 12:33
    Niestety, (a moze na szczescie?) nie czytalam. Kiedy sie wszyscy zachwycali, to nie zajrzalam. Kazalam sobie kupic na 17 urodziny i po rytualnych 30 stronach odlozylam.
    Myslisz, ze brak tej lektury w moim repertuarze to zrodlo Twoich problemow komunikacyjynch ze mna?

    kora3 napisała:

    > Wiesz Giggus, nie wiem czy czytalaś/oglądałaś kiedyś "Władce pierścieni>




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 12:43
    Wszyscy się zachwycali powiadasz...no ta ksiazka została na pewno napisana przed Twoimi 17 urodzinami smile Tak czy siak, nie - w odpowiedzi na Twe pytanie - po prostu dyskusja z tobą przekracza moje mozliwości - ergo jesli się czegos nie potrafi wypada się do tego z pokorą przyznać i ja to własnie uczyniłam

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 12:50
    no wiesz, dookola sie zachwycali. Takie byly czasy, zachwycali sie Jesienia w Pekinie B. Viana i tez latami polowalam na ksiazke, aby ja na pocz. lat 90 kupic, zachwycic sie. A dzis wydaje mi sie pretensjonalna i nudna.
    Nadal nie rozumiem, jaki to problem tkwi w Tobie, ze nie mozesz ze mna dyskutowac, ale z pokora stwiedzam - nie musze wszysktiego zrozumiec.


    kora3 napisała:

    > Wszyscy się zachwycali powiadasz...W odpowiedzi na Twe pytanie - po
    > prostu dyskusja z tobą przekracza moje mozliwości - ergo jesli się czegos nie p
    > otrafi wypada się do tego z pokorą przyznać i ja to własnie uczyniłam
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 12:59
    Wiesz, niektóre książki się odkrywa i kocha na długo przed tym, nim się znajomi zaczną nimi zachwycać, tak bywa czasem ...

    A co do mojego feleru - no zwyczajnie - tak mam i z pokorą to przyjmuje


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 13:10
    Niektore tak, niektore nie. Wiadomo.
    Moze to kwestia gatunku, bo z fantazy mi nadal nie po drodze.

    kora3 napisała:

    > Niektóre książki się odkrywa i kocha na długo przed tym, nim się znajomi
    > zaczną nimi zachwycać, tak bywa czasem ...
    >

    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 13:12
    Na pewno kwestia gatunku

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 13:16
    No Ty jak smialo przypuszczam, jestes fanka Wladcy pierscieni.
    Pozycja fana zmienia horyzonty.
    Pocieszam sie, ze Wladca albo ludzi zachwyca, albo odrzuca. Jak Maslowska np.

    kora3 napisała:

    > Na pewno kwestia gatunku
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 13:40
    Owszem, od znacznie dawniejszych czasów, niż gdy wszyscy dookoła zaczęli się zachwycać, a zaczęli się wszyscy gdy książka została zekranizowana - nie czarujmy się wink
    Natomiast,. ze sobie pozwoliłam zacytowac Elronda nie oznacza, że chcę rozmawiać o WP

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 14:00
    W moim otoczeniu pierwsze zachwyty nad Wladca byly duzo, duzo wczesniejsze niz ekranizacja. Kiedy mialam 16, 17 lat, wszyscy czytali, bo sie wowczas czytalo jeszcze.
    Ja sie na temat Wladcy chetnie wypowiadam, bo nie rozumiem fenomenu. I ciagle licze, ze ktos (np. wielbiciel) mnie oswieci.

    kora3 napisała:

    > Owszem, od znacznie dawniejszych czasów, niż gdy wszyscy dookoła zaczęli się za
    > chwycać, a zaczęli się wszyscy gdy książka została zekranizowana - nie czarujmy
    > się wink
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 04.06.18, 14:01
    Myslę ze to oczekiwanie nie na to forum

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 14:09
    Moze sie mylisz

    kora3 napisała:

    > To oczekiwanie nie na to forum
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • positronium 04.06.18, 14:23
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Moze sie mylisz

    Tym razem to jednak Kora ma rację.
    Niniejszym uprzejmie proszę was obie o zakończenie offtopa książkowego.
    Jest do takich rozmów bardziej odpowiednie miejsce. smile
  • kora3 05.06.18, 09:17
    Przepraszam POsit, moim celem nie była rozmowa o ksiażce, nie wiedziałam, że nie mozna zacytować czego z ksiązki, bo zaraz wywoła to próby dyskusji o niej ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 04.06.18, 00:15
    Czy gdyby to była okulistka to również miałabyś jakiekolwiek "podejrzenia graniczące z pewnością", że pojechała wypisać np. lek na zapalenie spojówek, czy ten wątek w ogóle by wtedy nie powstał?
  • znana.jako.ggigus 04.06.18, 06:20
    ja mam podejrzenia graniczące z pewnością, że nie.

    annthonka napisała:

    > Czy gdyby to była okulistka to również miałabyś jakiekolwiek "podejrzenia grani
    > czące z pewnością",




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • matylda1001 05.06.18, 10:33
    Rzeczywiście, Koro smile pewnie masz rację, że chodziło o receptę na tabletkę "po". Dlatego trzeba wybrać do rządzenia taką opcję polityczną żeby lekarki nie musiały wymykać się z fajnej imprezy.
  • kora3 05.06.18, 10:45
    No wiesz, musieć to nie musiała, pewnie zwyczajnie po ludzku - poszła na ręlkę. Wiedziałam, ze jako osoba z kregu medycznego będziesz wiedzieć o co be,a nie doszukiwać się w tym przypuszczeniu "sensacji" ze "seks i kto z kim"smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 06.06.18, 01:00
    Zakładając, że masz racje to jednak musiała, w poczuciu obowiązku, odpowiedzialności, w zgodzie z przysięgą. W tej psychuszce, która nas otacza i dusi jak dyfteryt ludzie rozumni i uczciwi są na wagę soli (sól jest bardziej potrzebna od złota smile )
  • kora3 06.06.18, 08:52
    Pamiętam te bajkę o soli ...tak, masz rację - z moralnego punktu widzenia - musiała ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka