Dodaj do ulubionych

"Włosy, żęby, paznokcie, buty i higiena osobista"

02.06.18, 12:29
Na kanwie wątków o zadbaniu i zapaszkach ...Moja śp. Babcia, która gdyby zyłaby dziś miałaby niemal 92 lata, a która zmarła w stanie wojennym zawsze powtarzał swoje wyniesione z domu zasady przyzwoitego wyglądu: " Może być najskromniejsza sukienka, ale zawsze trzeba być czystym i mieć zadbane włosy, zęby, paznokcie i buty" ...Oczywiscie, babcia wyłączała z tego sytuacje wyjątkowe pt. buty żołnierza na poligonie, czy "fryzurę" więźniarki obozu koncentracyjnego.
Jak ją pamiętam, to nie przypominała szczególnie wyglądem mojej mamy, albo mnie, czy moich ciotek, kuzynek, siostry. Włosy miała przeważnie spięte w niewielki kok - pewnie przyzwyczajenie z pracy, makijaż prawie niewidoczny, paznokcie krótkie i z reguły niepomalowane (pielęgniarka). Ale w istocie nigdy nie widziałam jej z tłustymi włosami, czy w ufloganych butach (no chyba, ze błoto gdzieś i doraźnie się ubłociły). Pamiętam też nauki od najmłodszych lat - po zabawie w piachu czy ziemi rączki myjemy także szczotką, żeby nie mieć brudnych paznokci, dentysty się nie boimy, jak jest mała dziurka na pewno nie będzie bolało, a ząbki trzeba myć, tak samo jak włoski, żeby były zdrowe i ładne. Bitki zapylone czy ubłocone zaraz myjemy/czyścimy. Nie idziemy spać bez mycia i nie wychodzimy bez mycia z domu, ubrania zawsze trzeba mieć czyste. Dla mnie to były normalne zasady, które w domu stosowali wszyscy i pamietam, ze jako dziecko byłam zdziwiona jak to jest ze sucho na dworze, a ktoś ma ubłocone buty - nie wpadałam na to, ze sobie zwyczajnie nie wyczyścił do pewnego wieku smile
Sądzicie, ze te zasady mej babci były dobre i ponadczasowe?

--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 12:55
    Tak, możesz być spkojna - zasady Twojej babci były jak najbardziej dobre i ponadczasowe.
    Uflogany to ładny regionalizm z Kieleckiego, nie znałam do tej pory.
    Czyste bitki? Ręce? Bitki znam tylko z kuchni.kora3 napisała:

    czy w ufloganych butach
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 14:16
    Z kieleckiego? mozliwe, ja to słowo znam od lat wielu, ale z Kielecczyzną ani ja ani moja rodzina nic wspólnego nie mamy smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 02.06.18, 12:59
    @Kora
    Uważam, że w ogóle zasady są czymś pożytecznym i żałuję, że od wielu się odchodzi. Cieszymy się, że żyjemy w czasach kiedy panuje wolność, dowolność i możliwość wyboru, równocześnie narzekając na wiele zachowań z tej swobody obyczajów wynikających. I na wszelki wypadek bardzo proszę z góry, o niewmawianie mi, że jestem zwolenniczką pruskiego ordnungu, zamordyzmu i zasadowego reżimu. Ale zauważam, że jedno z drugim ma coś wspólnego i trzeba by się zdecydować, czy chce się mieć jabłko, czy je zjeść.
    Odpowiadając już konkretnie na Twoje pytanie, Koro, tak, uważam że Twoja Babcia miała rację, te zasady są słuszne i powinny być stosowane i dzisiaj.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 13:01
    Dowolność i możliwość wyboru nie oznacza zaniku zasad. One nadal obowiązują, także w kwestii dobrego wychowania. No ale to temat na inną dyskusję.

    reinadelafiesta napisała:

    >
    > Cieszymy się, że żyjemy w czasach kiedy panuje wolność, dowolność i możliwo
    > ść wyboru, równocześnie narzekając na wiele zachowań z tej swobody obyczajów wy
    > nikających. Ale zauważam, że jedno z drugim ma coś wspólnego i trzeba by się zdecydować, czy chce się mieć jabłko, czy je zjeść.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 13:18
    Jak to znalazłam u Marty Frej - Nie będę się stosować do norm społecznych, których nikt ze mną nie konsultował.


    reinadelafiesta napisała:

    Cieszymy się, że żyjemy w czasach kiedy panuje wolność, dowolność i możliwość wyboru, równocześnie narzekając na wiele zachowań z tej swobody obyczajów wy
    > > nikających. Ale zauważam, że jedno z drugim ma coś wspólnego i trzeba by
    > się zdecydować, czy chce się mieć jabłko, czy je zjeść.
    > >
    >
    >
    >
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 02.06.18, 13:44
    @Znana.jako.ggigus
    I być może to jest powód, dla którego nie ma z nami na forum DO Marty Frej.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 13:55
    ?? Nie rozumiem...

    reinadelafiesta napisała:
    nie ma z nami na forum DO Marty Frej.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 02.06.18, 14:16
    @Znana.jako.ggigus
    Marta Frej jest raczej osobą, która łamie zasady, stereotypy, przyzwyczajenia i tabu. Jak sama mówi w jednym z wywiadów: "W Polsce da się żyć, jeśli człowiek nie ulega temu pędowi ku temu, co wypada. (...) Ja nie robię z reguły niczego, co po prostu wypada (...). A że my na naszym forum o dobrych obyczajach właśnie zastanawiamy się nad tym co wypada, staramy się to wcielić w życie,więc trudno żeby w tych kwestiach zdanie nieszablonowej delikatnie mówiąc Marty Frej miało być wyznacznikiem.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 14:24
    No wiesz, w kwestii zasad dobrego wychowania jest naczelna zasada wolności drugiego człowieka. I o ile Marta Frej postępuje zgodnie z nieszablonowymi, ale jednak zasadami i nie narusza niczyjej wolnoóci, ani nie zmusza do takiego postępowania , nikogo nie powinno bulwersować, co Marta Frej czy też inni nieszablonowcy mówią/robią/myślą. Jedną z zasad sv jest przecież poszanowanie dla drugiego człowieka i stąd płynące dla nas samych ograniczenia.
    Odrzucenie zasad też jest jakąś zasadą. O ile nie narusza wolności innych, to w czym problem. Np. farbowanie włosów na niebiesko.

    reinadelafiesta napisała:

    Jak sama mówi w jednym z wywiadów: "W Polsce da się żyć, jeśli człowiek
    > nie ulega temu pędowi ku temu, co wypada. (...) Ja nie robię z reguły niczego,
    > co po prostu wypada (...). A że my na naszym forum o dobrych obyczajach właśn
    > ie zastanawiamy się nad tym co wypada, staramy się to wcielić w życie,więc trud
    > no żeby w tych kwestiach zdanie nieszablonowej delikatnie mówiąc Marty Frej mia
    > ło być wyznacznikiem.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 14:34
    Widzisz, kluczowe jest tu nienaruszanie wolności w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu innych. Ale także niesprawianie innym przykrości swpim zachowaniem np. czy też niebycie powodem do komentarzy itd. Przykład - ktoś na ślub bliskiej osoby ubiera się powiedzmy jak kurtyzana, albo na sportowo, więdząc, ze osoba ta hołduje zasadzie, iż na ślubie obowiązuje strój wizytowy. Dobrze robi, czy źle? Moim zdaniem - źle. Natomiast gdyby to był tej osoby ślub, to ma prawo ubrać sie jak chce ...Taka subtelna róznica.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 02.06.18, 14:35
    @Znana.jako.ggigus
    Jest to z pewnością jedna z zasad. Ale nie jedyna. Nie mówienie sąsiadom "dzień dobry" nie narusza niczyjej wolności. Czy jednak jest zgodne z dobrymi obyczajami, śmiem wątpić. Przy całym podziwie dla talentu, bezkompromisowości i poglądów Marty Frej, przywoływanie jej zdania o nieprzestrzeganiu reguł, jako argumentu na forum o ich przestrzeganiu, jest mniej więcej tym, czym pilnowanie kur przez lisa.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 15:18
    Nie to było moim zamysłem.
    Myślałam raczej o drugiej części zdania - norm społecznych, których nikt ze mna nie konsultował.
    Jak zwykle działa zasada dopytania - co kto miał na myśli.
    Ważne jej dla mnie to, że większości zasad nikt z nami nie konsultował.
    Wydaje mi się (mogę się mylić...), że Marta Frej nie ma problemów z pozdrawianiem i że jej bunt przeciw zasadom sięga nieco głębiej.

    reinadelafiesta napisała:

    Przy całym podziwie dla talentu, bezkompromisowości i poglądów Marty Frej, przywoływanie jej zdania o nieprzestrzeganiu reguł, jako argumentu na forum o ich przestrzeganiu, jest mniej więcej tym, czym pilnowanie kur pr
    > zez lisa.
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 02.06.18, 15:25
    Ja myslę, ze cały szereg zasad nie wymagał konsultacji, bo jest dośc oczywisty - np. taka, by być czystym, aby nie śmierdzieć i nie wzbudzać obrzydzenia w innych, albo taka by jeść tak, by innym jedzenia nie obrzydzać

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 02.06.18, 15:52
    kora3 napisała:

    > Ja myslę, ze cały szereg zasad nie wymagał konsultacji, bo jest dośc oczywisty

    Wychowując dziecko wpaja się mu zasady bezdyskusyjne - np mycie rąk przed jedzeniem, wycieranie butów po powrocie do domu, mycie zębów, konieczność schludnego ubioru i wyglądu itp. oraz takie które może ono w sposób ograniczony, ale jednak konsultować, np pora kładzenia się spać, czy wybór tego co zje na śniadanie. Te pierwsze zasady nie podlegają dyskusji również w wieku dojrzałym, można je jedynie zaakceptować lub odrzucić. Drugie są kwestią wolności osobistej i wybranego stylu życia.
  • kora3 02.06.18, 14:21
    Nikt powiadasz nie konsultował ...A czy to aż kosultacji trzeba, zeby zwyczajnie być czystym i innych swpim wyglądem nie wprawiaćw obrzydzenie czy zazenowanie? Moja wspomniana tu babcia, jak pisałam - rózniła się wyglądem od swoich córek, czy teraz - wnuczek w takim samym wieku, jak ona cyklicznie kiedyś bedących - nie farbowała wlosów i przeswiecałay przez nie pasemka siwizny, nie zapuszczała i nie malowała paznokci, makijaż o ile miała to niemal \niewidoczny i tylko "na wyjścia", nie nosiłą wysokich obcasów, ani nieszczególnie interesowała się modą - w odróznieniu od jej córek, potem wnuczek. Ale nie była zaniedbana, ani flejtuchem

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 02.06.18, 13:27
    U mnie jeszcze było ze strój musi byc w porządku czyli żadnych obrzęchanych ciuchów, guziki wszystkie, mogą być łatki i cery ale dziury żle świadcza o człowieku. Cierpię gdy widzę modę ala bezdomny z działek, nie przemawia do mnie estetyka zniszczonych w sposób dramatyczny ubrań.Mam nadzieję że ten obłęd minie.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • kora3 02.06.18, 14:28
    Hmmm no powiem Ci, że mnie z kolei ta moda ani ziębi, ani grzeje. Bo by nie rzec, no widać, ze te rzeczy są stylizowane na zniszczone, a nie naprawdę zniszczone. takie mody już bywały, tylko w mniejszym nasileniu (np. dekatyzowane spodnie ongiś) Byłą też już moda na "za duże" rzeczy, która teraz też jest...Generalnie mnie żadna moda nie przeszkadza, o ile coś co jest w tym momencie modne jest użyte stosownie do okoliczności. Jako zem estetka, liczy sie dla mnie też wrazenie wizualne konkretnej osoby w danym stroju i tyle

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 02.06.18, 14:33
    Zgadzam się z każdym słowem!
    Tym bardziej boli, kiedy takie rzeczy są noszone przez osoby o wysokim statusie, materialnym czy kulturowym, a przez to cementują poglądy ludzi, którym zwyczajnie nie chce się postarać, że takie niechlujne ubranie jest tak samo dobre, jak schludny strój. Skoro chroni przed zimnem i nie jest brudne, to nie ma problemu.
    Ale to się wiąże znowu z kulturą "jak ci się nie podoba, to nie patrz."

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 02.06.18, 14:40
    Hmmm a ja się nie zgadzam Posit...Dla mnie wszystko zalezy od okoliczności, okazji - dlaczego ktoś o wysokim statusie społecznym czy materialnym nie powinien załozyć podartych jeansów na grill np. ? Bo co? Powinien w garniturze na ten grill iśc ze względu na swą pozycję?
    Zważ jeszcze na to, że cały szerego osob płci obojga jest zawodem albo funkcją zobligowany do tego, by wykonując swój zawód, albo pełniąc funkcję na co dzień ubierac sie w sposób formalny. Takie osoby będąc na luzie chcą się móc ubrać na luzie, w to co modne, czy też w to, czego w ramach obowiazków wynikajacych z funkcji lub zawodu ubrać sie im nie wypada. Widzę to czasem po mooch mundurowaych kolezankach i kolegach, ale także po osobach pełniących tzw. krawaciarskie funkcje czy wykonujących takie zawody. Do pracy nie wypada im iśc ubranym na luzie, nawet jesli nie spodziewają sie jakichś szczególnych gosci czy nie mają jakiejś uroczystości...Dlaczego poza tą pracą nie mieliby móc się ubrać jak chcą?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 02.06.18, 14:49
    Ależ niech ubierają się jak chcą... Tylko te dziury takie pretensjonalne. No bo, jeansy już nikomu się nie wycieraja na kolanach ze starości - kupuje się taki koszmarek, żeby wyglądać "cool" albo żeby pokazać, że kogoś stać na drogi śmieć.
    Jeśli widziałaś kiedyś rzeczy autentycznie znoszone, albo miałaś okazję nosić takie "cool" ciuchy z potrzeby (bo nie było innych), to wartość każdej sztucznej dziurki zmienia się diametralnie.
    Mark Zuckerberg może sobie być ubrany jak zwykły kolo, ale kiedy przychodzi co So czego, to zakłada garnitur albo smoking.
    Ktoś, kto się na nim wzoruje, ale nie widzi jego zdjęć z sytuacji formalnych, myśli, że jak się ma wysoką pozycję można mieć ubiór gdzieś - co de facto nie jest prawdą.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 02.06.18, 15:17
    Te spodnie wcale nie są jakieś drogie, nie przesadzajmy, chyba ze chodzi o dziury od znanego projektanta smile A co złego w tym ze ktoś chce wyglądać cool jesli to stosowne do okazji?
    Nie, jestem z pokolenia i środowiska, gdzie noszenie znoszonych rzezcy, szczególnie przez dzieci i ludzi mlodych nie było standardem - bynajmniej. Nigdy mi się jeansy nie przetarły ze starości, ale dziura sie owszem zdarzyła, np. po upadku z roweru, albo upadku bez roweru na asfalt. Jesli w takim miejscu, ze fajnie wyglądała jakaś fikuśna łatka to ok, jesli nie, to zrobić spodenki, albo sie pożegnać. Powszechne było natomiast donaszanie po innych ubrać, jesli były niezniszczone - ja jako najstarsza kuzynostwa - dziewczynek nie miałam tej przyjemnosci, moje kuzynki i siostra - owszem smile

    Co to tego jak piszesz, ze znaczenie każdej dziurki ...Pamiętam, jak moja mama i ciocie opowiadały ze śmiechem, jak to nasz dziadek był załąmany, gdy dostały one od zagranicznej ciotki jako młode dziewczyny jeansy...Dlaczego? No bo spodnie z takiego materiału (czy też najpewniej podobnego) przed wojną nosili robotnicy smile - w sensie było to ubranie robocze. Mojej kolezanki dziadek był zdumiony, gdy jego synowa z dumą zaprezentowała kożuszek - taż kożuch nosił przed wojną chłop, albo furman , a nie pani jakaś smile
    Moda sie zmienia, coś co kiedyś było odpowiednie na roboczy strój, zcy miało chronic przed chłodem, a nie być ładne stało sie modne.
    Nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem takiego stylu, mam jakieś tam spodnie "podarte" pewnie z 2 pary i tyle. Jka mi w danym moemncie pasuje do nastrojuI okazji, to zakłądam i wcale nie myslę, czy jestem cool - smile

    Przykład z M. Z. - moim zdaniem nietrafiony, bo mowa cały czas o tym, że strój ma pasować do okazji


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 02.06.18, 18:37
    kora3 napisała:

    > Nigdy mi si
    > ę jeansy nie przetarły ze starości, ale dziura sie owszem zdarzyła, np. po upad
    > ku z roweru, albo upadku bez roweru na asfalt. Jesli w takim miejscu, ze fajnie
    > wyglądała jakaś fikuśna łatka to ok, jesli nie, to zrobić spodenki, albo sie p
    > ożegnać.

    A jak nie miałaś innych spodni, a te dostałaś już i tak używane, to trzeba było przyszyć łatę, albo biegać z dziurą. Nic fajnego.

    > Moda sie zmienia, coś co kiedyś było odpowiednie na roboczy strój, zcy miało ch
    > ronic przed chłodem, a nie być ładne stało sie modne.

    Nie mieszajmy pojęć, moda modą, ale dziury i przetarcia, nawet jeśli chwilowo modne, są raczej znakiem niedbalstwa.

    > Przykład z M. Z. - moim zdaniem nietrafiony, bo mowa cały czas o tym, że strój
    > ma pasować do okazji

    Właśnie o to chodzi - on zmienia strój na formalny, kiedy okazja tego wymaga; mimo, że na co dzień ubiera się jak abnegat.
  • kora3 03.06.18, 08:57
    positronium napisała:
    >
    > A jak nie miałaś innych spodni, a te dostałaś już i tak używane, to trzeba było
    > przyszyć łatę, albo biegać z dziurą. Nic fajnego.


    Jak wspomnialam - nie pamietam za czasów mego dzieciństwa i młodości, by ludzie chodzili gremialnie w połatanych czy pocerowaneych rzeczach - a jeśli to dotyczyło to ludzi starszych, którzy być moze nie tak, ze nie mieli szans kupić sobie czegoś innego, jak zwyczajnie nie chcieli rozstawać sie z czymś co dało się jeszcze np. zacerować.

    Nie pamiętam też sytuacji bym miała jedne spodnie - serio i bez ściemy. Miało się ubrania rózne, ze tak powiem bardziej i mniej cenne. Niektóre były na podwórkowe zabawy, czy wycieczki za miasto, inne do szkoły, jeszcze inne "na wyjscia" ...Jak wspomniałam donaszanie rzeczy po starszym rodzeństwie czy kuzynostwie było norma, ale szło o rzeczy niezniszczone.

    >
    > Nie mieszajmy pojęć, moda modą, ale dziury i przetarcia, nawet jeśli chwilowo
    > modne, są raczej znakiem niedbalstwa.


    Nie mam takiego odczucia, są jakąś tam modą i tyle.
    >
    >
    > Właśnie o to chodzi - on zmienia strój na formalny, kiedy okazja tego wymaga; m
    > imo, że na co dzień ubiera się jak abnegat.


    No, ale to raczej wg mnie - oczywiste - przecież pisałam, ze nie rozumiem dlaczego osoba na co dzień z racji funkcji/zawodu nosząca się formalnie nie może ubrać się "cool" - jak to określiłaś na okazję nieformalna. oczywiste, ze na okazje formalne obowiazuje strój formalny



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 03.06.18, 11:11
    Bo dla niego spotkanie w jego własnej firmie to nie jest okazja do założenia stroju formalnego - ale w innej firmie mogą być odmienne obyczaje. A sporo ludzi nie rozumie tej różnicy. Do tego, nie widząc go nigdy w stroju formalnym (bo poza ostatnim przesłuchaniem, w takim stroju pojawiał się tylko na branżowych imprezach) mają fałszywy obraz tego, co wypada.

    Co do jednych spodni - ty nie miałaś, ja miałam ten problem. Zresztą, płacenie komuś za niszczenie rzeczy wydaje mi się z gruntu dziwne. Do tego, w przypadku ludzi, którzy chcą dzięki dziurom wyglądać "cool" to jest to trochę uzurpowanie sobie czegoś, czego się nie zdobyło... Żaden wyczyn kupić zniszczone spodnie.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • reinadelafiesta 02.06.18, 14:51
    @Positronium
    A ja bym jednak to rozróżniła. Celowo zrobione dziury w dżinsach, to kwestia mody, estetyki i to się może podobać lub nie. Ale wcale nie musi świadczyć o abnegacji i braku staranności ubrania. Mogę sobie wyobrazić podarte dżinsy i t-shirt, które są znacznie lepiej dobrane do typu urody, okazji, są czyste i ładnie skomponowane, niż poplamiony garnitirek z wypchanymi portfelem i kluczykami kieszaniami. Choćby i miał wszystkie guziki. Jego założenie wcale nie świadczy o poważnym podejściu do ubrania, tak jak dziurawe dżinsy o nonszalanckim stosunku ich właściciela.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 02.06.18, 15:18
    Przede wszystkim nawet nieznoszony i niewypchany gang nie pasuje na niektóre okazje, dokładnie jak podarte jeansy smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 02.06.18, 20:53
    @Kora
    Tak, ale ja nie piszę o stosowności stroju, tylko o tym, co świadczy lub nie o " porządności" stroju. Porządne mimo dziur mogą być dżinsy, a garnitur może świadczyć o abnegacji, jeśli jest pognieciony i z lichego materialu. Dziury w dżinsach wcale nie muszą świadczyć o tym, że jego właściciel ma ubiór gdzieś, jak pisze Positronium. Tak samo jak "elegant" mimo garnituru bywa że wcale dobrze nie wyglada. I to niezależnie od stosowności do okazji, a nawet w oderwaniu od niej. Elegancki sweter bywa lepszy od tego garnituru, żeby od przykładu podartych dżinsów się oderwać. Kwestia stosowności do okazji, to jeszcze zupełnie cos innego i Baba i Positronium nie o tym mówią, chyba że źle zrozumiałam.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • baba67 02.06.18, 15:43
    Do tego cała filozofie się dorabia, całkiem zabawną, typu można mieć dziurawe ubranie i być w porządku(nie tylko dżinsy, zaraza rozprzestrzenia się i na kurtki dżinsowe, niedługo bluzka koszulowa pt "właśnie mnie zgwałcono" też będzie cool, nie ma w tym logiki ani umiaru (choć podkreślam że przetarcia i pęknięcia w młodzieżowych stylizacjach mogą wyglądać dobrze). Pamiętam modę na opuszczone gacie u raperów jako solidarność z więźniami bo ci paska nie mogą mieć, a ta moda to solidarność z bezdomnymi?

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • reinadelafiesta 02.06.18, 21:01
    @Babo
    ale to, że Tobie się moda na obszarpane stroje nie podoba, to zupełnie nie musi świadczyć o tym, że osoba nosząca dżinsy z dziurami jest niechlujem i wagi do stroju nie przykłada. To tak, jakby powiedzieć, że im krótsza mini, tym biedniejsza właścicielka spódnicy, bo pewnie na materiał jej nie stać. I dżinsy z dziurami i krótka spódnica to tylko moda.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 02.06.18, 23:47
    reinadelafiesta napisała:

    > To tak, jakby powiedzieć, że im krótsza mini, tym biedni
    > ejsza właścicielka spódnicy, bo pewnie na materiał jej nie stać. I dżinsy z dzi
    > urami i krótka spódnica to tylko moda.

    Jeden i drugi strój świadczy o pewnej biedzie światopoglądowej, moim zdaniem.



    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 03.06.18, 08:59
    Przepraszm, ale wydaje mi się to bardzo dalece za daleko posuniętym wnioskiem ...Co złego jest w krótkiej spodnicy?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 03.06.18, 16:35
    Zgadzam się, w krótkiej spódnicy złe mogą być co najwyżej widoczne lub/i śmierdzące gacie.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • baba67 03.06.18, 16:30
    No oczywiście że nie, nigdzie nic takiego nie pisałam. Mam jedynie taą teorię z która mozna sie nie zgadzac że taka moda daje przyzwolenie na niechlujstwo dla osób mających inne podejście do schludności niz tu dyskutujący.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • positronium 02.06.18, 14:39
    Zgadzam się z Twoją babcią. smile
    To jest ważne, czy uznajemy że warto poświęcić czas dla siebie, aby dobrze wyglądać, ale też i dla innych, aby pokazać jakąś dozę szacunku przez wysiłek włożony w schludny wygląd.
    Wiadomo, jak pójdę na strzelnicę, to ubrania mi się zakurzą, tu i tam pryśnie smar, gdzieś się pobrudzę jeszcze prochem, no generalnie nie będę całą wizytę czysta i pachnąca. Ale w momencie, kiedy przychodzę na miejsce jestem w czystym stroju odpowiednim do wykonywanej czynności. To jest moim zdaniem miara tego, czy liczymy się z innymi, czy ludzi wokół siebie poważamy na tyle, aby się dla nich postarać.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 02.06.18, 14:43
    Wiesz, o ile pamiętam, to ma babcia wiele wysiłku w to, by hołdować swoim zasadom wcale nie wkłądała...No moze w zakresie prania bo wówczas [pralek automatycznych nie było, więc ...Umyć się normalnie 2 razy dziennie, mieć czyste paznokcie, włosy, wyczyszczone buty - to wg mnie żaden tam wysiłek. Powiedzmy, ze już moja mama i ciotki więcej wkładały w swój wygląd, ale też nie nazwałabym tego - jako i u siebie - jakimś wysilkiem.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 02.06.18, 16:57
    Dla mnie też schludny ubiór nie jest szczególnym wysiłkiem. Niemniej, znam sporo osób, dla których przyszycie guzika, wyczyszczenie butów, wyprasowanie bluzki to są czynności ponad ich chęci na codzień. Szczególnie teraz, kiedy mamy pralki, magiczne żelazka i wiele preparatów służących do dbania o ubrania.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 02.06.18, 17:11
    No więc właśnie to zaskakuje...Luźny styl to coś innego niż niechlujstwo, podobnie jak nieholdowanie zbytnie modzie, czy makijazowi na co dzień.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 02.06.18, 23:12
    Tylko co oznacza "schludny wygląd"? I "czyste ubranie". Obecnie czyste włosy to włosy myte codziennie, no, moze co drugi dzień. Za czasów babci to były włosy myte raz w tygodniu góra. Może ta konkretna babcia myła częściej, ale wątpię, bo zalecano mycie znacznie rzadsze. To samo dotyczy ubrań. Teraz bluzkę zakłada sie raz, spodnie czy spódnice ze dwa razy. Bieliznę zmienia sie codziennie. Przed wojna - i po wojnie bieliznę zmieniało się raz w tygodniu i to było czysto i higienicznie. Babcia też zapewne nie prała ubrań codziennie, moze poza białymi kołnierzykami. Podejrzewam, ze babcia sprzed 40 lat byłaby dziś i tak oceniana jako niechlujna.
  • positronium 02.06.18, 23:18
    A czy ta babcia sprzed 40 lat przeżyła ten czas w hibernacji? Przecież to normalne, że jakieś normy się trochę zmieniają, ale bez przesady.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 03.06.18, 09:08
    Wiesz, nie pamiętam jak czesto babcia myła włosy, natomiast na pewno nie jest prawda, ze myła się raz w tygodniu, bo w domu moich dziadków, gdzie miałam okazję czas jakiś z mamą mieszkac mycie się rano i wieczorem w całosści było absolutnym standardem dla wszystkich mieszkańcow domu, czyli w tamyym czasie dziadków, mamy i mnie. Jak mi mama mówi, tak było także kiedy byłą małą dziewczynką. Podobnie standardem była codziennie zmieniana bielizna.
    Co natomiast do ubrań - niektóre były noszone kilka razy,np. spodnie - ja też nie piorę każdych spodni po jednym noszeniu, podobnie - spódnice, czy swetry, bluzki nigdy inie włozyłam dwa razy tej samej bez prania

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 03.06.18, 14:01
    Nie, codzienna zmiana bielizny na pewno nie była standardem za czasów dzieciństwa Twojej babci. Mogła być zwyczajem w jej domu rodzinnym, choć wątpię, ale standardem nie była.
  • kora3 04.06.18, 07:12
    ja napisałam o SWOIM dzieciństwie Verdano, babci nie mam i juz nie będę miała okazji zapytać jak było z bielizną za czasów jej dzieciństwa

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 04.06.18, 23:06
    O dzieciństwie w domu dziadków. Nieżywych?
  • kora3 05.06.18, 07:28
    no obecnie niestety nieżywych, wówczas żywych, ale ja napisałam o swoim dzieciństwie a Ty cytuję: "codzienna zmiana bielizny na pewno nie była standardem za czasów dzieciństwa Twojej babci. Mogła być zwyczajem w jej domu rodzinnym, choć wątpię, ale standardem nie była. " - jak wspomniałam, nie wiem jak było za czasów dzieciństwa mej babci, bo wówczas nie pytalam, a teraz już spytać nie mogę. Spytałam o dzieciństwo mej mamy - codzienna kąpiel i zmiana bielizny była normą w domu za czasów jej dzieciństwa.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 05.06.18, 16:19
    No, nie wiesz. Ja wiem. Tym się różnimy.
  • kora3 05.06.18, 16:31
    ale co to ma do rzeczy jak było za czasów dzieciństwa mojej babci? Nawet jesli u niej w domu było jak Ty opisujesz (w co raczej wątpię) to jak widać potrafiłą zmienić coś z czasów dzieciństwa na lepsze, nie? CZyli - da się smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 03.06.18, 13:35
    verdana napisała:

    > Tylko co oznacza "schludny wygląd"? I "czyste ubranie". Obecnie czyste włosy to
    > włosy myte codziennie, no, moze co drugi dzień.

    Nie myję włosów ani codziennie ani nawet co drugi dzień. Nie mam też potrzeby prać swetra, spódnicy, ani spodni po każdym włożeniu. Wystarczy je przewietrzyć i odwiesić jeśli nie wykonuje się w takich ubraniach ciężkich brudzących prac, a są one uszyte z dobrych jakościowo materiałów.
    Przed wojną nie było poliestrów, nylonów, tylko wełna, bawełna, jedwab, len. Ubrania z nich szyte ani nie wchłaniają tak brudu, ani nie powodują obfitego pocenia jak te wszystkie obecne sztuczności. Dlatego nie było potrzeby prania po każdym włożeniu. Oczywiste jest natomiast, że bieliznę zmienia się codziennie i zawsze tak było przynajmniej w moim domu.
  • verdana 03.06.18, 14:05
    No właśnie. Dlatego też "schludny wygląd" jest sprawą po części umowną. Dla mnie przewietrzenie ubrania jest nie do przyjęcia - mogę spodnie założyć dwa razy. I zaręczam, ze ubrania z wełny , bawełny itd także sie brudzą, a przede wszystkim przesiąkają potem. Inne były tylko standardy czystości, inna wrażliwość ludzi na zapachy.
    Podejrzewam jednak, ze nie jesteś w wieku babci Autorki postu. Wprowadzenie detergentów i pralek dramatycznie zmieniło obyczaje dotyczące częstotliwości zmiany bielizny osobistej.
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 14:24
    Nie wiem, czy dwa razy ubrane spodnie aż tak dramatycznie przesiąkają potem, aby je trzeba prać. Wkładam zreszrą bluzki dwa razy, ale najpierw sprawdzam, czy można. Przyczyna jest prosta -zostawiłam mężowi pralkę i nie chce mi się kupować nowej.

    verdana napisała:
    I zaręczam, ze ubrania z wełny , bawełny itd także sie brudzą, a przede wszyst
    > kim przesiąkają potem.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 03.06.18, 14:36
    verdana napisała:

    > I zaręczam, ze ubrania z wełny , bawełny itd także sie brudzą, a przede wszyst
    > kim przesiąkają potem.

    Ależ oczywiście, że się brudzą, ale jednak w inny sposób niż tkaniny sztuczne.

    > Wprowadzenie detergentów i pralek dramatycznie zmieniło obyczaje dotyczące częstotliwości zmiany bielizny osobistej.

    Nie tylko. Zmiana nastąpiła też pod względem ilości noszonych warstw. Przed wojną panowie wkładali pod koszule podkoszulki, a kołnierzyki i mankiety od koszul były odpinane. Pot wsiąkał w podkoszulek zmieniany codziennie wraz z kołnierzykiem i mankietami. Panie też nosiły pod bluzkami czy sukniami gorseciki, halki i koszulki - zmieniane codziennie i prane częściej niż odzież wierzchnią czyli suknię, lub bluzkę i spódnicę. Bieliznę lnianą i bawełnianą się gotowało, a koszule krochmaliło, tak jak i bieliznę pościelową, co powodowało, że brudziła się trochę mniej.
    Mogę też Cię zapewnić, że już moja ciocia urodzona w 1911 roku miała zwyczaj codziennej zmiany bielizny, co wiem od niej z pierwszej ręki smile
  • znana.jako.ggigus 03.06.18, 16:27
    Pamięć to rzecz dynamiczna.
    Wystarczy się o tym przekonać, oglądadając po latach swego czasu ulubiony film. Nagle zobaczysz sceny, których za żadne skarby nie pamiętasz.

    aqua48 napisała:

    > Mogę też Cię zapewnić, że już moja ciocia urodzona w 1911 roku miała zwyczaj co
    > dziennej zmiany bielizny, co wiem od niej z pierwszej ręki smile




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • verdana 03.06.18, 16:39
    Nie zmieniano podkoszulków codziennie. Nawet w "dobrych domach" . Owszem, prało sie i krochmaliło, ale zaręczam Ci, ze bieliznę zmieniano raz-dwa razy w tygodniu.
    Być może Twoja ciotka miała zwyczaj zmieniać codziennie bieliznę, zaręczam Ci jednak, że nie był to zwyczaj powszechny.
  • aqua48 04.06.18, 18:25
    verdana napisała:

    > Nie zmieniano podkoszulków codziennie. Nawet w "dobrych domach" . Owszem, prało
    > sie i krochmaliło, ale zaręczam Ci, ze bieliznę zmieniano raz-dwa razy w tygod
    > niu.
    > Być może Twoja ciotka miała zwyczaj zmieniać codziennie bieliznę, zaręczam Ci j
    > ednak, że nie był to zwyczaj powszechny.

    Sądzę Verdano że i teraz jest wiele domów w których codzienna zmiana bielizny nie jest powszechną zasadą. Zatem i dyskusja o powszechności tego zwyczaju w przeszłości musi uwzględnić pewien nawias.
  • verdana 04.06.18, 23:04
    Też prawda. Ale teraz jednak zmiana bielizny raz w tygodniu na pewno jest dowodem zaniedbania, jeszcze przed wojną była absolutnie normalna i nie świadczyła o braku higieny.
  • aqua48 05.06.18, 16:33
    verdana napisała:

    > teraz jednak zmiana bielizny raz w tygodniu na pewno jest dowod
    > em zaniedbania

    Jestem pewna że dla ludzi którzy tak postępują nie jest smile
  • mim_maior 02.06.18, 16:59
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 02.06.18, 17:17
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 02.06.18, 17:21
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • mim_maior 02.06.18, 17:33
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • positronium 02.06.18, 18:52
    Wpis o innym użytkowniku, do tego bez związku z tematem jest jednak nie na miejscu, Mim.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka