Dodaj do ulubionych

Bufet - szwedzki stół

09.06.18, 01:55
Jeździłam i jeżdżę po Polsce i za granicę.

W hotelach 3*+ posiłki są w formie bufetu - potrawy wyłożone na podgrzewanych tacach, warzywa i gotowe surówki w misach, sosy w dzbanach, automaty z napojami, misy z owocami, desery, ciasta i lody - samoobsługa.

Każdy nakłada sobie co chce i ile chce. Może dokładać, zmieniać, próbować wszystkiego bez ograniczeń - do pęknięcia - nie ma ograniczeń czasowych - można siedzieć i 2,5 godziny i zajadać, byle nie wynosić z restauracji.

Po ostatnim wyjeździe naszła mnie refleksja - dlaczego niektórzy nie potrafią właściwie zachować się w takiej restauracji?
Niby reguły powinny być znane. Są nawet napisy, że nie wolno niczego wynosić - w różnych językach.

Teraz na Cyprze obserwowałam różne nacje i zachowania.

Jedni nakładają sobie na jeden talerz górę jedzenia - razem: ryby, kotleciki, pierożki, kurczaki, pieczeń w sosie + ziemniaki i ryż, a do tego próbują jeszcze upchać jakieś warzywa i zwykle coś spada z talerza, bo już się nie mieści. Boją się, że zabraknie? Dania są uzupełniane bez przerwy.

Inni nakładają sobie jednocześnie różne dania na osobne talerze i zastawiają nimi cały swój stół, a dania stygną, bo potrzeba czasu, by po kolei je zjeść.

Jeszcze inni biorą jeden talerz z daniem, zjadają i odstawiają i idą z nowym czystym talerzem po następne danie. To chyba właściwe zachowanie, jeśli zjadają następne - są jeszcze głodni i ciekawi obcej kuchni?

Niektórzy nabierają zbyt dużo jedzenia (głodni przy HB (śniadania rano i obiadokolacje wieczorem) - jedzą wzrokiem) i zostawiają połowę na talerzu. Kelnerki są zbulwersowane - obserwowałam.
Jeszcze inni przynosili swoje puste plastikowe butelki po wodzie i napełniali je sokami lub wodą z automatu restauracji i zabierali ze sobą na plażę.
Takie zwyczaje obserwowałam u Polaków i Rosjan, choć częsciej u Polaków, bo teraz za granicę wyjeżdżają bogaci Rosjanie, których stać na restaurację w porze obiadowej przy opcji HB.
Wstydziłam się za rodaków, bo nacja posługiwała się językiem.

Anglicy i Niemcy nakładają mało - na śniadanie jogurt z płatkami z tostem + owoc, fasolka i bekon, sok. Jedno danie obiadowe z kieliszkiem wina (płatnym).

W samolocie powrotnym do Polski 70% pasażerów wyciągało z toreb zapakowane w hotelowe serwetki (ukradzione - wyniesione z restauracji) kanapki i bułeczki.

Co myślicie o dobrych obyczajach przy szwedzkim stole?
Czy długo jeszcze będziemy wstydzić się za rodaków?




--
Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
Edytor zaawansowany
  • panna.ze.dworku 09.06.18, 02:55
    Czas jakiś temu na Krecie będąc obserwowałam takie zachowania. Z tym, że tam celowali w tym Niemcy - co mnie zaskoczyło. Ten ich sławetny "ordnung", najwyraźniej gdzieś im się skończył... wink
    Wynoszenie jedzenia z bufetu rozumiem tylko w jednym wypadku (wcześniej zgłoszonym personelowi hotelu), takim jak osoba, która z jakiejś przyczyny nie może znaleźć się w jadalni. Byłam z niepełnosprawną koleżanką (poruszającą się na wózku inwalidzkim), a hotelik mieścił się w zabytkowym budynku, częściowo bez udogodnień w postaci windy/podjazdu. No, pech chciał, że jadalnię akurat ulokowano w części budynku, do której trzeba było zejść po około 10 stopniach - wyjść tą samą drogą. Kierownik hotelu kajał się wielce, ulokował nas "posiłkowo" w malutkim pokoiku przy recepcji, ale po śniadanie - schodziłam sama: pierw szłam zobaczyć "co dzisiaj w menu", wracałam na górę, zapytać na co koleżanka ma ochotę i wracałam znów na dół po produkty spożywcze. Oczywiście - mogłyśmy zażądać obsługi kelnerskiej (bo wszak to hotel ma nas obsłużyć przy posiłku), ale uznałyśmy, że tak będzie i nam i obsłudze wygodniej. Oczywiście - po śniadaniu sama odnosiłam brudne talerze do sali jadalnej.
    Z tym, ze nakładałam na talerze "porcję do zjedzenia" - czyli nie kopy wszystkiego - takie podawanie budzi we mnie obrzydzenie - nie każdy lubi jak mu ziemniaczki czy kasza pływają w sosie, a już mieszanie na talerzu pieczonego kurczaka i pierogów... uncertain
    Na plażę wolę zabrać czysta wodę - najlepiej gasi pragnienie.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • baba67 09.06.18, 10:33
    Mam podejrzenia że jeszcze co najmniej jedno pokolenie. Z naciskiem na "co najmniej".Szwedzki stół jest dla mnie niestety klopotliwy-mam godziny jedzenia, zawsze tak było, podobno jako niemowlę spełniałam świetnie rolę kuranta. A wycieczki-wiadomo-raz śniadanie o siódmej raz o dziewiątej. Nie mogąc nic prócz kawy przełknąć o siódmej zabrałam sobie kanapkę, wyszłam na Grażynę, trudno.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • positronium 09.06.18, 13:52
    Czy długo będziemy wstydzić się rodaków? Hmm... Koleżanka opowiadała mi podobne historie z wyjazdu do Turcji - tam więcej takich zachowań zauważyła u Rosjan. Od znajomej z pracy słyszałam narzekanie na Włochów - podejrzewam, że najbardziej widoczna jest najliczniejsza w danym miejscu grupa.
    Też mnie dziwi zachłanność przy bufecie - bo w sumie, po co takie kopy jedzenia w siebie wciskać? Po co przepychanki do stołu, do którego każdy ma dostęp?
    Może to jakieś atawistyczne zachowanie typu "muszę się najeść, bo za darmo"?

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • mim_maior 09.06.18, 17:49
    Prawdopodobnie jeździsz w Takie Miejsca i na Takie Imprezy. Ja się z tego rodzaju zachowaniami praktycznie wcale nie spotykam, ani w Polsce, ani za granicą. A jeżdżę sporo.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kolpik124 10.06.18, 21:38
    myślę, Grażynko, ups...Jolu, że najlepiej zająć się swoim talerzem i swoim jedzeniem big_grin

    --
    "Za młodu gdy uprawialiśmy seks w nocy na klatce schodowej wrzuciliśmy prezerwatywę wraz z zawartością do takiego wózeczka"...kaz_nodzieja na forum s-v
  • nchyb 11.06.18, 15:12
    Myślę, że to rada doskonała, ale dla wielu za trudna do realizacji smile
  • nchyb 11.06.18, 15:11
    >>>Takie zwyczaje obserwowałam u Polaków i Rosjan, choć częsciej u Polaków,

    Czyli byłaś w miejscu gdzie było sporo Polaków i oni robili tę masę
    2 miesiące temu widziałam takie zachowanie u Portugalczyków i Hiszpanów,
    4 miesiące temu u Anglików i Niemców, wcześniej u amerykanów, a niedawno u "super kulturalnych" Francuzów w Maroku, w hotelu gdzie poza moją rodziną nie było Polaków...

    Naprawdę nie ma potrzeby samobiczowania się za innych Polaków, z tego co dane mi jest obserwować, nie odbiegają wcale od innych nacji i jedynie ktoś kto w hotelach prawie wyłącznie z Polakami przebywa - sądzi że to domena Polaków...

    >>dlaczego niektórzy nie potrafią właściwie zachować się w takiej restauracji?
    Dlatego, że niektórzy w ogóle nie potrafią się zachować i czy chcemy czy nie - takich jest bardzo dużo w każdym kraju, a że są głośniejsi, hałaśliwsi, to na nich właśnie zwraca się większą uwagę.
  • majaa 12.06.18, 15:31
    Podpisuję się pod tą wypowiedzią obiema rękamismile
  • parawany 11.06.18, 15:19
    Nigdy nie widziałam takich zachowań. Może dlatego, że nie jeżdżę z biurami podróży a może dlatego, że nie przyglądam się cudzym talerzom.

  • nchyb 11.06.18, 15:42
    Talerzom nie trzeba się przyglądać, wystarczy podejść do stołu ze swoim i być lekko odepchniętym przez np angielską emerytkę smile
  • positronium 11.06.18, 15:45
    Albo nie zdążyć na krewetki - wszystkie wyjedzone przez jeden stolik łakomych w kwadrans po otwarciu bufetu. wink

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • parawany 11.06.18, 15:45
    Wtedy tym bardziej nie patrzę na jej talerz, tylko ratuję swój smile

  • nchyb 11.06.18, 15:55
    Kiedy zawartość jej talerza znajdzie sie na Tobie - nie musisz na takerz patrzeć 😁
  • positronium 11.06.18, 15:59
    Oj, ja dlatego bacznie obserwuję, kto ma kopiaste porcje na talerzu. Oglądałam Monty Pythona w dzieciństwie. ;_)

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • parawany 11.06.18, 16:12
    nchyb

    "Kiedy zawartość jej talerza znajdzie sie na Tobie - nie musisz na takerz patrzeć"

    Widzę, że masz doświadczenie ; )
    Ale nie mam nawyku patrzeć co kto bierze sobie z bufetu i chyba go już nie nabędę. Bufet jest od tego, żeby szybko zjeść i iść dalej.
    Czasem patrzę co jedzą ludzie przy stolikach przed restauracją, ponieważ niektóre potrawy wyglądają bardzo, bardzo zachęcająco i daję się skusić : )

  • mim_maior 11.06.18, 18:47
    Mnie nigdy nikt nic nie wyjadł. Obsługa dokłada, jak coś znika i nie ma problemu. Ja dodatkowo staram się unikać "godzin szczytu" i np. schodzę wcześniej albo później na śniadanie.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • parawany 11.06.18, 19:15
    mim_maior

    "Mnie nigdy nikt nic nie wyjadł."

    Trochę nie rozumiem, jak można komuś w bufecie coś wyjeść. Bufet to miejsce szybkiego posiłku, jemy to, co jest i tyle, aby się najeść. Jeśli coś się skończy [ma to miejsce przy cateringu] po prostu jemy to, co jest.
    Bufet to nie restauracja z à la carte.

  • mim_maior 11.06.18, 22:46
    Forumowiczce tam wyżej wyjada się krewetki
    big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • jolanta4447 11.06.18, 23:07
    @parawany

    "Bufet to miejsce szybkiego posiłku, jemy to, co jest i tyle, aby się najeść. Jeśli coś się skończy [ma to miejsce przy cateringu] po prostu jemy to, co jest."

    Niekoniecznie.
    W hotelowym bufecie potrawy / dania są na bieżąco uzupełniane przez kucharzy. Ktoś czuwa nad ilością różnego jedzenia i pełnym wyborem.
    Jeśli coś się kończy, a mamy na to ochotę lub chcemy spróbować nieznanego nam wcześniej dania, to można z boku poczekać na następną dostawę lub zjeść coś innego i przyjść chwilę później.

    Na przyjęciach czy rautach jest chyba inaczej - było i skończyło się, bo zjedzone i nie ma więcej.
    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • 10iwonka10 22.06.18, 23:02
    Ja mysle ze to nie kwestia narodowosci ale klasy spolecznej. Nie wydaje mi sie zeby Polacy w takim zachowaniu przodowali.Zwlaszcza mlodsze pokolenie.
    Mieszkajac w Anglii mam okazje obserwowac Anglikow I dla nich nasze kontynentalne platki czy tost to jak przystawka bo nastepne musi byc pelne'fried breakfeast'- boczek, kielbaski, jajko sadzone,grzyby, pomidor….hash brown - cos jak nasz placek ziemniaczany…. JA to sie nieraz zastanawialam skad oni maja tak rano juz tako pelna pojemnosc zoladkow smile. Nie twierdze ze jadaja tak codziennie w domu ale w hotelach to tak jedza na maksa. Z kolei obiad - moze I jedno danie ale potem musi byc obowiazkowy duzy deser.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.