Dodaj do ulubionych

Niemowlęta w samolocie NA WCZASY

09.06.18, 04:09
Noż, kurczę - co myślicie?

Leciałam ponad 3 godziny. W samolocie było 198 pasażerów, w tym ponad 20 niemowlaków i z 15 nieco starszych dzieci w wieku przedszkolnym (początek czerwca).

Można sobie wyobrazić, co się działo - bez przerwy ryk, dzikie wrzaski, pełzanie po przejściu, okupowanie toalety itd.

Jeśli w rzędzie przed i za wyje niemowlak, którego bolą uszy od zmiany ciśnienia, suche powietrze przy klimatyzacji, a i wyje i piszczy z innych powodów, to podróż zamienia się w koszmar.

Czy naprawdę trzeba odhaczyć wczasy z dopiero co urodzonym dzieckiem?
Rozumiem konieczność wylotu na leczenie, do rodziny czy na stałe, ale czarter NA WCZASY?

Przecież to dziecko cierpi - zmiany ciśnienia, inny klimat, obce środowisko. To kilku- lub kilkunastomiesięczne dziecko - czy rodzice są egoistyczni, bo nie chcą stracić wakacji czy odwrotnie - uważają, że małe musi być hartowane i przyzwyczajać się?

Przyznam, że pierwszy raz wyjechałam na wczasy z 4-letnim synem - w polskie góry - pociągiem, ale dodatkowo miałam do pomocy jego babcię (lata temu) i ona zajmowała się wnukiem, kiedy my (rodzice) szliśmy na szlak, choć normalnie zajmowaliśmy się nim na codzień, żeby i babcia skorzystała z wczasów.

Teraz czasy są inne, lata minęły, ale narażanie pasażerów na wrzaski, piski, wycie, głośne płacze niemowląt w drodze na WCZASY to chyba egoizm.
Niby oni mają prawa, ale ci bez dzieci - też.
Podróż samolotem w tym towarzystwie to koszmar i to długi.


Rodzice też nie mają wypoczynku - zabezpieczenie jedzenia, pieluch, pór spania, kąpania itp. Po co to robią? Przecież nikt na tym nie zyskuje. A jeszcze mieć pecha i dostać z nimi sąsiedni pokój na wczasach - budzenie wrzaskiem po nocach.

Czy to skutki 500+ czy nowa moda?

Co myślicie? Może źle oceniam rodziców niemowląt? Może to ja jestem egoistką wymagającą spokoju w drodze i na wczasach?



Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
Edytor zaawansowany
  • jolanta4447 09.06.18, 05:44
    Czy na starość każdy nie lubi cudzych dzieci, na których zachowanie (tych starszych) nie reagują rodzice?

    Są już hotele dla gości tylko 'bez dzieci'. Można wybrać. Może niedługo będą samoloty 'No child'.

    O ile rodzice nie mają wpływu na swoje niemowlęta (?), to na 3, 4 ,5-latki i starsze - mają, ale milczą i tolerują ich skandaliczne zachowania w samolocie, na lotnisku i na wczasach. Jak zwracać młodym uwagę, a może raczej rodzicom?

    5-latek sika wodą po wczasowiczach ze strzelby-zabawki na wodę. Obce panie chcą zachować suche włosy i fryzurę. Czy młodemu wszystko wolno?
    Gdzie jest granica zabawy, kiedy rodzic nie reaguje?
    Jest zakaz skoków do basenu, ale młody Polak to lekceważy i skacząc wzbija fontannę wody oblewającą postronne osoby. Jak się wtedy zachować, kiedy jesteśmy zlekceważeni i oszukani przez przepisy, a gnojek śmieje nam się w twarz?
    Nasze włosy mokre - mycie, suszenie i kręcenie, układanie fryzury lub płatny fryzjer, a może to nasze ryzyko i tylko czepek konieczny? W nim też fryzurę diabli wezmą crying

    Sezon w pełni i można podyskutować o wyjazdach na wczasy wink


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • alexxa6 09.06.18, 09:23
    Nie wiem?! Może to mało typowe podejście, ale mnie takie sprawy zupełnie nie przeszkadzają, nie złoszczą, nie wkurzam-oburzam się. Nie dlatego, że uważam to za "fajne", czy jestem mało aseratywna, tylko dlatego, że nie mam na to żadnego wpływu, nie jestem w stanie zastopować wrzasków cudzych dzieci, nie jestem w stanie ulżyć im w "cierpieniu" podczas lotów czy podróży, nie mam żadnego pola działania by pozbyć się niekomfortowej sytuacji.Moja reakcja czy głośno wyrażane oburzenie nic nie pomoże a jeszcze wywołać może dodatkowe konflikty. Więc znoszę ją, ze stoickim spokojem bo wiem że to sytuacja czasowa i ona za chwilę( czy to godzina czy trzy ) się skończy.Nie reaguję, nie pouczam, nie "mam za złe". Trudno! To samo na plażach czy w innych skupiskach ludzi , którzy zabierają świeżo narodzony przychówek ze sobą. Ich sprawa, nie moja. Skoro uważają że kilkumiesięczne niemowlę musi odbyć podróż samolotem by spędzić urlop pod palmami gdzie jest 30 stopni w cieniu, to ja im w tym nie przeszkodzę.Więc po co mam się denerwować czy zaprzątać tym sobie myśli? ? Koncentruje się na sprawach dla mnie przyjemnych. Cudzych dzieci, czy tych grzecznych czy mniej grzecznych, ani lubię, ani nie lubię. Są mi całkowicie obojętne. Staram unikać się miejsc gdzie mogę spodziewać się "rodzinnych urlopów", wbrew pozorom to łatwe do realizacji.
  • reinadelafiesta 09.06.18, 14:10
    @Alexxa
    Wrzaski, wycie, pełzanie- daję radę. Ale kopanie w tył fotela...mordercze instynkty we mnie wyzwala.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • alexxa6 09.06.18, 14:51
    reinadelafiesta napisała:

    > @Alexxa
    Ale kopanie w tył fotela...mordercze insty
    > nkty we mnie wyzwala.
    >

    nie powiem że sprawia mi to dziką przyjemność wink ale gdy robi to dziecko, to mu wybaczam, bo wiem że nie zdaje sobie sprawy, że kopiąc w fotel kopie i mnie smile) . W samolocie jest ciasno i niewygodnie. Ostatnio miałam dwa podobne przypadki, tyle że to byli ludzie dorośli. Na moje nieszczęście siedział koło mnie jakiś Arab, który przez cały lot-około 2 godz. obżerał się czymś co cuchnęło czosnkiem na pół samolotu. Nie cierpię smrodu czosnku, mdliło mnie, nic nie powiedziałam ale pomyślałam że jeśli będę musiała pawia puścić to zrobię to celując prosto na niego. W drugim przypadku, siedział za mną facet, normalnej postury i wyglądajcy jak normalny człowiek. Tak się wiercił, kręcił, wstawał i siadał cały lot że bez przerwy niechcący "przycinał" mi włosy i za nie targał, kopał mi nie tylko w tył siedzenia ale i w moje nogi. Też nic powiedziałam, pewnie biedaczyna cierpiał na ADHS dla dorosłych. miejsc wolnych było trochę więc się przesiadłam.
  • alexxa6 09.06.18, 10:28
    jolanta4447 napisała:



    > Nasze włosy mokre - mycie, suszenie i kręcenie, układanie fryzury lub płatny fr
    > yzjer, a może to nasze ryzyko i tylko czepek konieczny? W nim też fryzurę diabl
    > i wezmą crying
    >


    To jeszcze tak odnośnie misternej fryzury na plaży.Jeśli idę na plażę to spinam włosy byle jak, by mi nie przeszkadzały... obojętnie czy klamerkami czy koński ogon czy zakładam coś co mi chroni głowę przed słońcem. Na plaży nie siedzę jak budda nieruchomo i nie pilnuję by mi się fryz nie rozleciał i loczki- koczki nie rozpuściły . Piasek z plaży, woda morska( czy ta z basenu), słońce, smarowidła, pot i tak rozchrzanią choćby najmisterniejszą fryzurę. Kto rozsądny przed pójściem na plażę zalicza salon fryzjerski?! ....chociaż przyznam... rzadko bo rzadko ale widywałam już na plażach leciwe damy prosto od fryzjera, w pełnym makijażu i obwieszone biżuterią jak choinka wielkanocna wink .
  • kora3 10.06.18, 11:48
    Allexxo, ale Twoje czy moje podejscie do fryzury na plaży nie am znaczenia - nie wpoinno się innych oblewać wodą i tyle, czy nie chcą tego, bo mają fryzurę/makijaż, czy dlatego, ze nieprzyjemnie im gdy nagrzani słońcem zostaną znienacka oblani - jest wg mnie bez znaczenia.
    Owszem, mam kolezankę, która wybierajac sie na plaże starannie się czesze - prostu włosy i je upina. Ma naturalnie kręcoce sie włosy oraz przekonanie, ze nie wygląda w tej naturalności dobrze, a także na plaży nie ma ochoty wygladać jak czupiradło i źle sie z tym czuć...Ma chyba takie prawo?
    Ja mam fryzure ot. czesana wiatremsmile nie tylko na plaze, ale i normalnie na co dzień jej nie układam- sama się układa po dobrym strzyżeniu, ale tez nie chciałabym, zeby mi ktoś na plaży głowę wodą oblał, bynajmniej - nie ze wzgledu na fryzurę własnie, ale na to, że po chorobie ucha nie powinnam zapuszcaać w nie wody, szczególnie już takiej z kąpielisk- czy ja naprawdę musiałabym sie tłumaczyć dlaczego przeszkadza mi, ze mi obce dziecko wyleje na głowę wiaderko wody?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • alexxa6 10.06.18, 12:27
    kora3 napisała:

    > Allexxo, ale Twoje czy moje podejscie do fryzury na plaży nie am znaczenia - ni
    > e wpoinno się innych oblewać wodą i tyle,

    Każdy ma prawo wyglądać na plaży tak jak chce, zgadza się. Ale jeśli ktoś idzie już na tę plażę dostępną dla wszystkich, czy na basen, gdzie na 100% znajdzie się w tłumie przeróżnych ludzi w tym i dzieci mniej czy więcej dobrze wychowanych, z, czy bez rodziców, to musi się liczyć z tym że w takich miejscach może zostać oblany wodą, obsypany piaskiem, że mewa nawali mu na głowę czy ramiona, że ktoś obok będzie palił papierosy, że piłka potoczy się na jego kocyk czy pacnie w jego kosz plażowy, że obok ludzie będą głośno rozmawiać czy śmiać się itd. itp. Jasne że nikt nie lubi gdy z nienacka na rozgrzaną słońcem skórę dostanie się prysznic zimnej wody, ale to jest plaża i czy się chce czy nie, coś takiego może się przydarzyć. Co innego upiąć dłuższe włosy w wygodną plażową fryzurę a co innego iść przed plażowaniem do fryzjera by stworzył nam na głowie jakieś "dzieło sztuki" . Mycie włosów, suszenie, kręcenie, układanie fryzury to PO plaży ... to chyba dość logiczne? a nie przed. Więc jeśli dla kogoś jest problemem nie do przyjęcia wyżej wymienione zachowanie innych w miejscach typu baseny, plaże, musi takich zbiorowych miejsc unikać. Zamiast tłoczyć się z "gawiedzią" przy hotelowych basenach można wynająć prywatnie bungalow z basenem tylko do własnego użytku , albo wykupić urlop klubowy i wtedy takie "atrakcje" jak cudze wrzeszczące , oblewające wodą dzieci odpadają.
  • kora3 10.06.18, 12:49
    Alexxo - powtórzę, nie do nas należy w tym momencie ocena czy mądrze jest przed plazowaniem się czesać, czy mniej smile
    Powinniśmy sie powiadasz liczyć - no nie do końca - w zasadzie idąc ulicą pod oknami zameiszkałych lokali powinniśmy liczyć sie z mozliwością spadnięcia nam doniczki na głowę, prawda? No niby prawda, ale gremialnie po ulicach w kaskach nie chodzimy.
    Palenia na plazy? Owszem, należy liczyć się jesli jest dozwolone w tym miejscu, rozmowy i śmiechy? A owszem, ale powinny być w granicach normy i ma sie prawo oczekiwać ze będa.Tak samo przypadkowe obsypanie piaskiem, czy spryskanie wodą to jednak inna sytuacja, niż taka gdy współplazowicze, dorosli czy nie nie licza się z innymi. Jesli nie liczą się małoletni, to jest to sparwa ich opiekunów- proste, od nich należy oczekiwać, ze zapanują nad dziećmi.
    Owszem, oczekiwanie kompletnej ciszy na plaży czy tez tego, ze ludzie bedą miedzy sobą szeptać jest głupawe, ale też nieliczenie sie z innymi głupawe jest tak samo!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • alexxa6 10.06.18, 13:19
    kora3 napisała:

    > Alexxo - powtórzę, nie do nas należy w tym momencie ocena czy mądrze jest przed
    > plazowaniem się czesać, czy mniej smile

    Tak się składa że są miejsca dostępne dla wszystkich, że nie tylko musimy brać pod pod uwagę i liczyć się z tym, ale będziemy mieć zagwarantowane takie a nie inne zachowanie innych. Jak idę na koncert rockowy to nie mogę tam oczekiwać ciszy, jak idę do kościoła na mszę to spotkam tam ludzi modlących się i śpiewających nabożne psalmy, jak idę do dentysty to na 100 % będzie mi zaglądał do paszczy a nie do ucha, jak idę na plażę to będzie tam na 100% piasek i woda. O ile idąc ulicą mało kto liczy się z tym że mu doniczka na głowę spadnie o tyle idąc na plażę muszę się z tym liczyć że piasek nasypie mi się do butów, we włosy i w każdy inny zakamarek ciała. Dlaczego to niby nie wolno oceniać czy krytykować kogoś kto np. właśnie na plażę przyszedł wystrojony jak na przyjęcie do cioci na urodziny ? wymalowany niczym na maskaradę w Wenecji? i nawet jak mamy prawo oczekiwać takiego czy innego zachowania od innych to kto nam to prawo zagwarantuje? Nikt !
  • kora3 10.06.18, 13:24
    Mozesz oceniac jak chcesz, ale o, ze ktoś poszedł ubrany nieodpowiednio na plażę, czy uczesany nie godzi w Ciebie , natomiast to ze ktos kogoś celowo polewa wodą - owszem,
    Noż przeceiż napisałam, ze ciszy nie mamy prawa oczekiwać w takim miejscu, ale tego, ze ktoś nie bedzie nam specjaknie szkodził - owszem, jesli mamy prawo oczekiwac od innych kultury

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • jolanta4447 10.06.18, 14:45
    @alexxa6
    "Zamiast tłoczyć się z "gawiedzią" przy hotelowych basenach można wynająć prywatnie bungalow z basenem tylko do własnego użytku , albo wykupić urlop klubowy i wtedy takie "atrakcje" jak cudze wrzeszczące , oblewające wodą dzieci odpadają."

    Znowu przesada.
    Czy Ty nie rozumiesz, że nie każdego stać na wynajęcie prywatnego bungalowu za granicą? W dodatku podróżuję sama, więc tym bardziej nie opłaca się.
    Odpisujesz z pozycji zamożnej osoby i jeszcze pokazujesz swoją wyższość. Hotele i baseny są dla różnych ludzi, nie tylko dla biednej gawiedzi.

    @@alexxa6
    "Dlaczego to niby nie wolno oceniać czy krytykować kogoś kto np. właśnie na plażę przyszedł wystrojony jak na przyjęcie do cioci na urodziny ? wymalowany niczym na maskaradę w Wenecji?"

    Znowu sobie dopowiadasz.
    Nie pisałam niczego o strojeniu się na plażę i makijażu (idę w szortach i koszulce i nie maluję się na plażę).

    Pisałam o oblewaniu wodą przez cudze dzieci i do tego się odnoś i przestań fantazjować i dopowiadać.






    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • alexxa6 10.06.18, 16:32
    jolanta4447 napisała:


    >
    > Znowu przesada.
    > Czy Ty nie rozumiesz, że nie każdego stać na wynajęcie prywatnego bungalowu za
    > granicą? W dodatku podróżuję sama, więc tym bardziej nie opłaca się.
    > Odpisujesz z pozycji zamożnej osoby i jeszcze pokazujesz swoją wyższość. Hotele
    > i baseny są dla różnych ludzi, nie tylko dla biednej gawiedzi.
    >

    >
    > Znowu sobie dopowiadasz.
    > Nie pisałam niczego o strojeniu się na plażę i makijażu (idę w szortach i koszu
    > lce i nie maluję się na plażę).
    >

    Jasna sprawa że przesadzam i dopowiadam sobie to i owo. smile A tak na marginesie... to ja w większości odpowiedzi napisałam korze. I wszystkie moje odpowiedzi to czyste teoretyzowanie, więc o jakimś wywyższaniu się względnie poniżaniu innych nie ma mowy. Jeśli tak to odbierasz to nic na to nie poradzę. Dlaczego tak mocno podkolorowałam? A dlatego że ten problem wydaje mi się mocno podkolorowany i mocno przesadzony. Mam wrażenie że to też czyste teoretyzowanie by wywołać taką dyskusję ( na czasie, bo przecież pora urlopów) a nie opisywanie własnych przeżyć. Te ponad 20 niemowlaków i 15 dzieci w wieku po-niemowlęcym naraz, w jednym samolocie to chyba jakaś inwazja? niczym ósma plaga egipska w opowieściach w biblijnej Księdze Wyjścia.wink Trochę już dziwnych spraw na tym świecie widywałam ale takiej kumulacji cudzej progenitury w samolocie jeszcze nie... I też zdarza mi się dość często latać takimi typowo urlopowymi samolotami do baaaaardzo typowych urlopowych miejsc i w bardzo typowej urlopowej porze. Zdecydowana większość pasażerów to były rodziny z dziećmi. Noworodków jeszcze nigdy nie widziałam, małe dzieci były i owszem, takie w wieku 3-10 lat , było ich może w sumie z dziesięcioro no może z 12 ? nie widziałam nigdy pełzających po przejściu dzieci( tego zabraniają przepisy bezpieczeństwa w samolocie) , czasem jakieś dziecko zakwiliło czy coś głośniej paplało, ale to wszystko.
  • jolanta4447 10.06.18, 17:11
    @alexxa6

    Nie wymyślam.
    Były nie noworodki, tylko niemowlęta (dzieci do roku, wiele z nich nawet jeszcze nie umiało siedzieć) i nie dzieci 3-10 lat, tylko 1-5 - te starsze jeszcze w szkole. Tak, dwoje niechodzących pełzało po przejściu i załoga nie reagowała.
    Wiesz, nie mam aż tyle fantazji, żeby to wszystko sobie wymyślić.

    Może miałam pecha, bo też pierwszy raz spotkałam się z taką ilością bardzo małych i małych dzieci w samolocie. Wielu pasażerów zaciskało zęby lub odwracało się w kierunku nagłego głośnego pisku lub krzyku i też komentowało te uciążliwości.

    Dodam - nie powiedziałam ani słowa, ale podróż była koszmarem.

    W hotelu nie było problemu z niemowlętami - coś tam rodzice z nimi robili i nie rzucali się w oczy (duży kompleks), ale z dziećmi 2-5 lat - tak. Np. matka z dwójką 3 i 5 lat o 23.15 przyszła na basen i pozwoliła im się kąpać z wrzaskami w brodziku, a dookoła pokoje z otwartymi oknami i ludzie chcieli spać. Dodam, że basen mógł być użytkowany w godzinach 8-19.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • aqua48 10.06.18, 17:24
    jolanta4447 napisała:

    > dwoje niechodzących pełzało po przejściu i załoga nie reagowała.

    Dla mnie niewyobrażalna sytuacja. Podróżowałam z niemowlętami nawet na siedzeniu/kolanach matki siedzącej obok i zawsze załoga zwracała uwagę by dziecko cały czas było przypięte pasem do pasa matki.

    >matka z dwójką 3 i 5 lat o 23.15 przyszła na basen i pozwoliła im się kąpać z wrzaskami
    > w brodziku, a dookoła pokoje z otwartymi oknami i ludzie chcieli spać. Dodam, ż
    > e basen mógł być użytkowany w godzinach 8-19.

    Znowu problem obsługi hotelowej, która powinna zainterweniować w tej sytuacji.
  • alexxa6 10.06.18, 17:53
    jolanta4447 napisała:

    > @alexxa6
    >
    > Nie wymyślam.

    No to może faktycznie miałaś takiego niesamowitego pecha.W samolocie, jak już gdzieś zaznaczyłam- Economy Class jest zawsze ciasno i mało wygodnie, nawet dla dorosłych a co dopiero dla małego dziecka? nawet jak podróż nie jest zbyt długa, prawie wszystkie linie lotnicze przewożą dzieci do lat dwóch albo za darmo albo za symboliczną opłatą, pod warunkiem że dziecko nie ma osobnego miejsca tylko siedzi u kogoś na kolanach. Taki maluch już po krótkim czasie zacznie się wiercić i protestować. Ani to jego wina ani rodzica. Trzeba to po prostu znieść jako współpasażer, bo to sytuacja przejściowa. Nie ma co dolewać oliwy do ognia, oburzać się , ganić opiekunów dziecka czy głośno protestować.Samolot wyląduje i po problemie. W hotelach gdzie są rodziny z dziećmi już inna sprawa.Też kilka razy niechcący wrobiliśmy się w takie "rodzinne sielanki" . To żaden urlop i wypoczynek . Dlatego na prawdę warto zapłacić trochę więcej a mieć to co się chce w towarzystwie tych co się chce . I to wcale nie trzeba być milionerem by sobie na to pozwolić, tylko wiedzieć gdzie takich ofert szukać. Np. przy olbrzymich "rodzinnych" wink hotelach w Turcji czy na Balearach są osobne wydzielone miejsca gdzie są do wynajęcia bungalowy w zaciszu, często z własnym Swimmingpool , spokój, cisza, kultura wink . I cena nie jest aż tak dużo większa niż za pokój hotelowy. W Grecji bardziej opłaca się wynająć pokój w jakimś mniejszym pensjonacie prywatnym niż wykupić w biurze podróży last minute-okazję , też wcale nie taką tanią a za to w tłoku, ścisku i olbrzymim hotelu . To samo we Włoszech. Hotele włoskie są marne, strasznie drogie i mocno przereklamowane , te ichniejsze 4 gwiazdkowe to w rzeczywistości ledwo co 2 gwiazdki. Ale już prywatne zakwaterowanie w pensjonacie, czy mieszkaniu prywatnym wynajmowanym turystom wygląda całkowicie inaczej. Także: trzeba w odpowiednich miejscach szukać a nie zdawać się na reklamę biur podróży i stawiać na jakość , bo co wart urlop gdy człowiek wk.......y , zestresowany , zniesmaczony i niezadowolony z takiego niby wypoczynku wraca.
  • jolanta4447 10.06.18, 19:11
    @alexxa6

    Teoretycznie masz rację, ale tylko teoretycznie.

    Rezerwując samolot czy pokój w pensjonacie nadal nie masz pewności i nikt Ci tego nie powie, że nie będzie na pokładzie czy za ścianą wrzeszczących niemowlaków.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • mim_maior 10.06.18, 19:20
    Życie jest pełne ryzyka big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • alexxa6 10.06.18, 19:32
    jolanta4447 napisała:

    > @alexxa6
    >
    > Teoretycznie masz rację, ale tylko teoretycznie.
    >

    Wcale nie teoretycznie, bo znam to z praktyki .W samolocie oczywiście że nie ma żadnej gwarancji kto za, przed Tobą, koło Ciebie będzie siedział. Możnaby powiedzieć, że trzeba bilet samolotowy uwzględnić z dobrodziejstwem inwentarza. wink . Albo first class zostaje. Co do pensjonatów czy tak zwanych "kwater prywatnych" możesz dokładnie co do najmniejszego szczegółu omówić warunki z właścicielem i nawet stawiać własne warunki ... to wiem z własnego doświadczenia, jeszcze nigdy się nie naciełam że ktoś mnie w konia zrobił.Bungalowy są tak umiejscowione że nie sąsiadują z nikim/niczym , bo następny jest kilkaset metrów dalej. Podobnie jest z pensjonatem, np. we Włoszech stoi sobie "Palazzo" ma 2 piętra i np. 8-10 pokoi , i wszystko jest tak zbudowane że nie tylko nie masz nikogo za ścianą to jeszcze rzadko kiedy widzisz "współurlopowiczów", bo są osobne wejścia. Albo np. Baleary- wynajmujesz coś co nazywa się FINCA, czyli taka willa po środku ogrodu, otoczona gęstym, wysokim żywopłotem, prawie zawsze z basenem. Nie masz żadnych sąsiadów przez ścianę, bo cały teren jest tylko do Twojej dyspozycji. Z tym że to raczej nie dla tylko jednej osoby, a ciut większej liczby osób. Koszt nie jest mały, ale rozłożony na 4-6 osób to niewiele. Ale są i Finki takie na 2 osoby, tańsze, mniejsze.Ale zawsze bez "sąsiedztwa"
  • jolanta4447 10.06.18, 14:24
    @ alexxa6
    "To jeszcze tak odnośnie misternej fryzury na plaży.Jeśli idę na plażę to spinam włosy byle jak, by mi nie przeszkadzały... obojętnie czy klamerkami czy koński ogon czy zakładam coś co mi chroni głowę przed słońcem. Na plaży nie siedzę jak budda nieruchomo i nie pilnuję by mi się fryz nie rozleciał i loczki- koczki nie rozpuściły . "

    Przesadziłaś.
    Mam krótkie proste włosy i muszę je podkręcać. O końskim ogonie nie ma mowy.
    Nie układam fryzury na plażę - idę tam ze zwykłą istniejącą fryzurą.
    Nie siedzę jak Budda - leżę w cieniu na leżaku i czytam, a od czasu idę do morza lub do basenu.
    Nie chcę, by dzieciak zmoczył mi głowę z wodnej armatki czy skacząc do wody - normalne.

    Czy naprawdę musisz złośliwie komentować?


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • kora3 10.06.18, 14:47
    Tu bezspornie rację masz Ty Jolanto, nikomu nic do tego jak się czeszesz na plazę, z dowolnego powodu mozesz nie chcieć, by ktoś Ci oblał głowę wodą - proste jak kontrukcja cepasmile
    Owszem, jak pisze Alexxa dalej - przypadkowo mogą się na plazy zdarzyć rózne rzeczy, ale jak sadze nie przypadkowe sytuacje miałaś na mysli

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 11.06.18, 11:18
    Dokładnie tak.
    Mogę sobie iść na plażę np w nowym opalaczu od Gucciego (taki biały), który nie nadaje się do moczenia. Jak mnie taki brzdąc jednak woda obleje... To będzie spory problem.
    Wiele osób nad morzem wcale nie pływa, więc oczekiwanie, że każdą ilość piasku i wody przyjmą z radością jest dość zaskakujące.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 11.06.18, 11:37
    Widzisz, jakkolwiek przyznałam rację Jolancie w tym momencie, to i Alexxy wypowiedź nie jest racji całkiem pozbawiona ...
    Jak już pisałam chyba w poście do Aquy - trzeba rozgraniczać dwie sprawy - fakt, ze są miejsca, gdzie możemy zostać np. przypadkowo opryskani wodą i plaża do nich niewątpliwie należy oraz sytuację, gdy ktoś nas oblewa celowo.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 11.06.18, 17:56
    Koro, jak zalegnę na plaży nie przy samym morzu, tylko kilkanaście metrów dalej, to już jest moim zdaniem wystarczający znak, że się morskiej wody nie spodziewam ani nie oczekuję oblewania... Nawet, jeśli wyglądam jak wieloryb. wink

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • kora3 11.06.18, 18:03
    Oczywiscie, ale bodaj teoretycznie - moze przechodzić obok twego legowiska smile ktoś, komu ręcznik zamókł i choć wykrecił kapie z niego woda i na Ciebie kapnie - taką przypadkowość mam na myśli

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kolpik124 10.06.18, 21:43
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • positronium 11.06.18, 11:16
    Skrót, którego użyłaś jest niepotrzebny, szczególnie zważywszy na to, że nic innego nie znajdowało się w Twojej wypowiedzi.

    Rozumiem Twoje odczucia, mam czasami podobnie, jak widzę z czym ludzie się afiszują w internecie.
  • mim_maior 09.06.18, 12:23
    Trzeba sobie dobierać sposób i miejsce wypoczynku do swoich upodobań, a nie oczekiwać, że cały świat dostosuję się do naszych wymagań. Bo to drugie nigdy nie nastąpi.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kora3 10.06.18, 09:27
    Dokladnie smile - tearz włąsanie takei czasy, ze mamy szeroki wybór i wybrać należy to, co nam odpowiada

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 10.06.18, 14:12
    Trzeba albo dostosować wyjazd do swoich oczekiwań, albo oczekiwania do wykupionego wyjazdu.
  • kora3 10.06.18, 14:40
    Wiesz, mnie zakoczyło, że wątkodawczyni, która jak pisze wiele wyjeżdża jestz askoczoa tymi podrózami innych z małymi zdiećmi. Jest to bowiem raczej fakt powszechnie znany, szczególnie już w sezonie już ciepłym,, ale jeszcze przedwakacyjnym, albo krótko powakacyjnym, kiedy to rodzice małych dzieci unikają podczas wyjazdów dzieci szkolnych smile taka niewiedza przytafiła się owszem, mojej dobrej kolewzance - dawniej sporo jeżdziła, potem ze względu na obowiazki - niemal wcale. Gdy już mogła sobie wyjechać wybrała termin majowy i nie, nie dopytala o małe dzieci, zwyczajnie nie miała doświadczenia. P{retensji też nie miała - ale teraz, a było to dobrych lat temu kilka zawsze starannie o to dopytuje ...I wcale taka preferencja nie sprawia, by te wyjazdy były znacznie droższe niż takie " w ciemno" bez ich podania - ludzi o takich oczekiwaniach nie jest wcale mało i bynajmniej organizatorom nie ejst trudno zebrać taką "ekipę" tylko trzeba zgłaszać czego się oczekuje

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 09.06.18, 12:51
    Spójrzmy na to z drugiej strony - teraz rodzice nie są przykuci z dzieckiem do czterech ścian, mają możliwość oderwać się od rodziny i znajomych i pocieszyć się nową rodziną w spokoju - gdzieś daleko.
    Mnie też nie raduje widok dzieci (w każdym wieku) na pokładzie samolotu. Tyle, ile trafiło się Tobie to brzmi jak horror.
    Ale, jakiś czas temu obejrzałam występ pewnego komika, który wypowiedział znamienne zdanie - ty jesteś z obcym dzieckiem w samolocie przez kilka godzin, ale rodzice - muszą się nim opiekować całą podróż.
    Oni pewnie też mają serdecznie dość ryczenia i jojczenia, ale co zrobić? Nie da się tego elementu podróży przeskoczyć, przynajmniej dopóki nie wymyślimy teleportów. wink

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • verdana 09.06.18, 16:26
    Wczasy dla dzieci? Po co? Masz matko dziecko, to siedź z nim w domu, bo może komuś przeszkadzać, a osoba dorosła ma oczywiście większe prawa do komfortu i wakacji, niz dziecko, które jeszcze człowiekiem nie jest. Matka zresztą też nie, jak się zdecydowała na bachora, to niech nigdzie nie wyjeżdża, jej dziecko, jej problem. Nie nalezy także odwiedzać z dzieckiem miejsc publicznych, bo komuś moze dziecko przeszkadzać. Oprócz tego na wakacje nie nalezy wywodzić osób starszych, które bywają kłopotliwe, chorych, niepełnosprawnych i upośledzonych. Prawo do komunikacji przysługuje tylko całkowicie zdrowym i w pełni sił.
    Tak, dzieci mi bardzo przeszkadzają, jak ryczą i biegają. Nie, nie uwazam, zę to jest powód, aby je zamknąć w czterech ścianach domu.
  • kora3 10.06.18, 10:12
    Verdano, ale amsz prawo oczekwiac, że rodzice/opiekunowie będą bodaj starać sie okiełznać owe "ryczace" dzieci...
    To jedna strona, a druga to ta o której pisałam wczesnij - dziś mamy niemal nieograniczony wybór rodzajów uslug, miejsc itd. Nie widzę nic rozsądniejszego niż doprecyzować swoje oczekiwania ...Sama tak mając je swego czasu - zrobilam ...Wybierając się na wyjażd z partnerem i naszymi mamami, szukaliśmy ze względu na te mamy miejsca, gdzie nie bedzie małych dzieci - wyjażd był wrześniowy, więc raczej te szkolne nam nie "groziły". ale maluchy - owszem. Niechętnie widzieliśmy też w tym ukladzie grupy studenckie rekalsujac się przed rozpoczeciem roku akademickiego smile - nikt sie nie dziwił z pytanych naszym oczekiwaniom i nawet kilka osob zdziwoonych było tym, że wyaśniamy, iż jadą z nami dwie mamy, panie w wieku już takim, że oczekują spokoju bardziej, niż być moze inni.
    Tak na serio z takich preferencji nie musi się człek tłumaczyć, ma je i jego głowa w tym, by zorganizować sobie wyjażd zgodnie z numi - oczekiwać, ze ktoś sie domyśli, iz tego czy owego się spodziewalibyśmy chętnie - nie należy smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 10.06.18, 12:48
    Jako posiadaczka trojga dzieci wiem, ze czasem dzieci da się okiełznać, a czasem nie.
  • kora3 10.06.18, 12:53
    Rozumiem, ale coż kogoś obchodzi fakt, ze ktoś nie umie zapanować nad swoimi dziećmi? Wiem, zaraz się dowiem, ze nie mam dzieci ...owszem, nie mam, ale byłam dzieckiem i nie przypominam sobie, by mi przyszło do głowy np. polewać ludzi wodą na plaży, a sporo już jako małe dziecko podrózowałam w celach turystycznych z mamą czy rodzicami. Owszem, zdarzało mi sie zachowywac xza głośno i zwracano mi uwagę - MOI rodzice, a nie postronne osoby, pewnie dlatego, ze moi rodzice zwyczajnie reagowali ...Podobne zachowania widzę u moich znajomych mających dzieci, czy u iostry i szwagra - rodziców 9- latka. Znaczy to, ze jednak da się, chyba ze mamy do czynienia z dzieckiem niepełnosprawnym intelektualnie, albo z jakąś dysfunkcja...Swoją drogą ciekawe - że kiedyś większosc rodziców nie miała problemów z okiełznaniem dzieci, w tym rodziców pokroju takiego jak moi - niebijących dzieci, a teraz tak wielu je ma ...Moze nie maja autorytetu?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mim_maior 10.06.18, 13:09
    O, święta naiwności big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kora3 10.06.18, 13:22
    Tak, wiem - wszystkie dzieci sa nieznośne ik wszyscy muszą sie z tym, pogodzić, a jak rodzice wychowują dzieci, sa potworami

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 10.06.18, 14:34
    Serio, Koro, uważasz, że niemowlę, które nie przestaje płakać na rozkaz, ma dysfunkcję albo jest niewychowane i rodzice nad nim nie panują albo nie mają autorytetu?
    Z tego co pisze Jolanta, takich dzieci w samolocie było około 20, naprawdę wystarczy, że płakało 5 na raz, żeby było głośno.

    Albo czy małe dziecko, które głośno gada albo mu chce się siusiu i jest jeszcze na tyle nieporadne, że potrzebuje pomocy, przez co "okupuje" toaletę dłużej niż dorosły, jest niewychowane?
  • kora3 10.06.18, 14:43
    annthonka napisała:

    > Serio, Koro, uważasz, że niemowlę, które nie przestaje płakać na rozkaz, ma dys
    > funkcję albo jest niewychowane i rodzice nad nim nie panują albo nie mają autor
    > ytetu?


    Antothonko, nie stosuj retoryki z tatego forum i nie bij piany - dla mnie dośc jasne jest, ze mowa o dzieciach, na które już jakoś mozna wpłynąć, zatem nie o niemowlakach i sądziłam, ze jest to oczywiste i nie trzeba tego doprecyzowywać.

    > Z tego co pisze Jolanta, takich dzieci w samolocie było około 20, naprawdę wyst
    > arczy, że płakało 5 na raz, żeby było głośno.


    Oczywiscie, tylko Jolanta nie mówiła tylko o niemowlakach, bo jakoś słabo sobie wyobrazam, ze niemowlę polewało innych wodą smile

    >
    > Albo czy małe dziecko, które głośno gada albo mu chce się siusiu i jest jeszcze
    > na tyle nieporadne, że potrzebuje pomocy, przez co "okupuje" toaletę dłużej ni
    > ż dorosły, jest niewychowane?


    Jak wyżej Anthonko,, na tym forum nie chcę już wyjaśniać oczywistosci i udowadniać ze nie ejstem wielbłądem - pewne rzeczy są oczywiste i nie dam się wciągnąć w bicie piany, sorry
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 10.06.18, 14:37
    verdana napisała:

    > Jako posiadaczka trojga dzieci wiem, ze czasem dzieci da się okiełznać, a czase
    > m nie.

    Ale to nie ZWALNIA rodziców czy opiekunów z tego kiełznania. Wychowanie na tym polega że dzieci się uczy odpowiedniego zachowania. Jednego dnia z powodzeniem, innego dnia daremnie, ale jednak nie ustając w wysiłkach smile
    Nie korzystam z wczasów organizowanych, tam być może jest inaczej, ale latam samolotami w których podróżują też rodzice z małymi i całkiem maleńkimi dziećmi i na prawdę nie często zdarza się uporczywy wyjec. Rodzice starają się jednak dzieciom podróż umilić, czy uprzyjemnić, zająć je czymś, zagadać, zabawić lub utulić. Nie widzę powodu by mieli z przemieszczania się z dzieckiem rezygnować.
  • verdana 10.06.18, 19:52
    Czasami zwalnia - nie jestem zwolenniczką machnięcia ręką i uznania, ze jak gania to gania, a jak wrzeszczy to wrzeszczy, ale sa momenty, gdy rodzic wie, ze nic nie poradzi. Oczekiwanie, ze dzieci będą sie zachowywać jak dorośli i ze przez parę godzin będą spokojnie siedzieć w ciszy jest zwyczajnie naiwnością. Miałam dziecko, które czasem wyło w środkach komunikacji miejskiej. Nie, nie dawało sie uspokoić. Nie, nie dawało sie utulić i zabawić. Dwoje pozostałych tak. To nie. I co w takim razie - nie wychodzić z dzieckiem z domu?
  • aqua48 10.06.18, 21:17
    verdana napisała:

    > Miał
    > am dziecko, które czasem wyło w środkach komunikacji miejskiej. Nie, nie dawało
    > sie uspokoić. Nie, nie dawało sie utulić i zabawić. Dwoje pozostałych tak. To
    > nie. I co w takim razie - nie wychodzić z dzieckiem z domu?

    Oczywiście, że czasami się nie da, bo dziecko np jest chore, rozdrażnione, cierpi na coś itp. Jednak sądzę, że w takim wypadku rodzic nadal ma obowiązek starać się zapanować nad sytuacją i minimalizować stres wszystkim, łącznie z otoczeniem. A nie machnąć ręką bo i tak się nie da. Ja miałam dwójkę dzieci i psa z chorobą lokomocyjną i niekiedy musiałam przewieźć całe towarzystwo na raz, a na żadną z tych bestii leki nie działały. Też było ciężko, bo po dzieciach przynajmniej było widać że zaraz będzie jazda na Łotwę, pies uiszczał należność bez ostrzeżenia.
  • kora3 11.06.18, 08:18
    Myślę Aquo, ze trzeba rozgraniczać dwie sprawy:
    1. normalne niedogodności związane z tym, że z nami podrózują inni, w tym np. dzieci
    i
    2. zachowania aspołeczne polegające na nieliczeniu sie z otoczeniem ...

    Mieszać się tego nie powinno, bo to droga donikąd. Tak, trudno czasem wpłynąć na niemowlę by nie płakało, a podróżując z nim trzeba się z tym liczyć, że zapłakać może - proste. Ale także tak -mamy prawo oczekiwać, że nad dziećmi już "kumatymi" rodzice racza panować i np.nie bedą im pozwalać polewać innych wodą - też proste.

    Nie przemawai do mnie argument, że dzieci się muszą wyszaleć - w każdym razie nie w zakresie dokuczania innym. Tak samo mozna by powiedzieć, ze dla odmiany dorosli muszą odpoczać smile

    A propos "wyszalewania się" dzieci ... Spotkałam sie z sytuacją, gdy na dzieci sąsiadów skarżyli sie studenci wynajmujący lokum pod ich mieszkaniem...Studenci byli nieuciążliwi - cicho wychodzili, cicho przychodzili, imprez nie urządzali, gości o ile podejmowali to w normalnych godzinach i niehałaśliwych. Sąsiedzi z dziećmi niby też nie imprezowali, ale od rana do popołudnia leciały u nich głośno dziecięce pioseneczki "nie mam przecież ciszy nocnej teraz", albo bajeczki, dzieci niemożebnie tupały w podłogę, głośno krzyczały. Skarżyli się na nie nie tylko studenci, ale i inni sasiedzi, ale bezskutecznie, bo rzecz działa się poza zwyczajową ciszą nocną, a pani mama argumentowała "Nie nauczyli państwa rodzice, że dzieci sie muszą wyszaleć?" ...
    Razu pewnego studenci wzięli sie na sposób - ostrzegli pozostaych sąsiadów i urządzili imprę - z głośną rockową muzyką i kilkunastoma gośćmi - popołudniu , a jakże ...Pani mamusia dzieci dwa razy schodziła ich uciszać "Ale przecież nie ma ciszy nocnej" - słyszała za każdym razem...A drugim użyłą koronnego argumentu "Ale ja mam małe dzieci" i usłyszała "To niech je pani uczy, że młodość się musi wyszumieć" smile
    Minutę przed 22. studenci sciszyli muzykę i zakończyli imprezę. 5 minut po przyjechała policja "bo u was jest głośno. libacja" - gdzie jak głosno panie władzo, proszę wejść, zapraszamy serdecznie ...No, nie było głośno, nijakiej libacji - też nie. Za to na pojawienie sie policji zareagowali sąsiedzi z tego samego piętra "Co to się panie mundurowy młodych ludzi czepiać? Spokojni są, grzeczni, żadnych z nimi problemów, a że sobie młodzi ludzie raz na rok urządzili imprezę poza ciszą nicną, to co? My tu non stop znosimy dzieci tych z piętra wyżej, o nimi się zainteresujcie..."


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 10.06.18, 09:31
    Posit ten wątek Jolanty pzrypomniał mi ten o czlonku zarzadu z wymaganiami wobec obsługi hotelowej ...

    Jasne, dzieci i rodzice z nimi też mają prawo wypoczywać i podróżować ...Ale nie każdemu jest z nimi po drodze i w takie sytuacji zwyczajnie należy doprecyzować swoje oczekiwania wobec danej formy/miejsca wypoczynku.
    Nie jest niczym wstydliwym powiedzieć, ze chętnie spędziłoby sie urlioo bez małych dzieci w najbliższym otoczeniu, bo to takie samo kryterium, jak np. oczekiwanie, że do plaży będzie ileś tam metrów, nie więcej niż ...

    Niedoprecyzowanie swoich oczekiwań i potem żżymanie się, ze były dzieci/psy/daleko do plaży czy cokolwiek tam innego uwazam za niepoważne

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 10.06.18, 05:55
    Urlop z biurem podróży, przelot czarterem i tłoczenie się nad basenem hotelowym ogólnie do przyjemności nie należy. Na przyszłość po prostu organizuj sobie wyjazd samodzielnie - leć samolotem rejsowym i wynajmuj kwatery prywatne.
  • nchyb 11.06.18, 15:22
    >>organizuj sobie wyjazd samodzielnie - leć samolotem rejsowym

    jak na razie również loty rejsowe nie zapewniają lotów bez dzieci, więc rada od tzw czapy...

    jolanta4447 napisała:
    >>Podróż samolotem w tym towarzystwie to koszmar i to długi.

    Lepszą radą będzie: kup sobie zatyczki, albo lataj bliżej to długi koszmar zmieni się w krótszy koszmarek...
  • annthonka 11.06.18, 16:18
    W samolocie rejsowym ma sporo mniejszą szansę na towarzystwo 20 niemowlaków i 15 przedszkolaków jednocześnie. Dla starszej osoby komfort podróży samolotem rejsowym jest zazwyczaj dużo większy, więc rada nie tak do końca od czapy.

    Rada z zatyczkami niezła.
  • nchyb 11.06.18, 19:01
    Od czapy, od czapy. W rejsowych lecacych do atrakcyjnych turystycznie wakacyjnie miejsc też dzieci sporo. A biura korzystaja rowniez z rejsowych lotów.
    A do miejsc typowo biznesowych badź z atrakcjami głównie dla singli młodzieżowych raczej emeryt marzacy o wczasach nad morzem pchać się nie będzie 😁
    A zatyczki takie żółte gabkowe z apteki polecam. Nie wyciszają calkowicie, ale tłumią hałasy.
  • annthonka 11.06.18, 19:13
    Whatever.
    W każdym samolocie może się zdarzyć wrzeszczący dzieciak, czy płaczące niemowle, ale prawdopodobieństwo, że prawie 20% pasażerów będą stanowiły dzieci poniżej 6. roku życia, jest zdecydowanie mniejsze w samolocie rejsowym niż w charterze.
  • nchyb 12.06.18, 09:18
    Nie chcę się licytować w którym rodzaju przelotów będzie więcej malutkich dzieci, tych płaczących itp. Z moich doświadczeń wynika, że w każdego typu.
    Więc IMO skrajną naiwnością będzie wiara w to, że rejsówka uchroni przed tego typu doznaniami. Można się bardzo rozczarować i przeżyć w rejsowym wielce hałaśliwy lot. I dlatego polecam zatyczki lub zaproponowane przez Positronium słuchawki.
  • annthonka 12.06.18, 10:50
    Fakt, że nawet jak jest tylko jedno i płacze przez cały lot, to rzeczywiście jest uciążliwe. Ale im więcej dzieci, tym jednak większe ryzyko, że to się wydarzy albo, że dzieciaki będą płakać po kolei i jest głośno non stop. Ja akurat z charterami mam mało doświadczenia, ale w rejsówkach nigdy nie natrafiłam na tyle dzieci jednocześnie, nawet lecąc do miejsc atrakcyjnych turystycznie.

    Do słuchawek wygłuszających sama się przymierzam, czasami trzeba odciąć się od świata smile
  • positronium 11.06.18, 19:14
    Ja mam telefon ze specjalnymi słuchawkami i z opcją wygłuszania dźwięków zewnętrznych - działa również, kiedy nie słucha się muzyki. Lepsze niż gąbeczki. smile

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • annthonka 10.06.18, 14:38
    jolanta4447 napisała:

    > Rodzice też nie mają wypoczynku - zabezpieczenie jedzenia, pieluch, pór spania
    > , kąpania itp. Po co to robią? Przecież nikt na tym nie zyskuje.


    Jolanto, ale nie Tobie to oceniać. Skoro ludzie jeżdżą z niemowlakami i nie straszne im zabezpieczenie jedzenia, pieluch, pór spania czy kąpania, to najwyraźniej taka forma spędzenia wakacji im odpowiada.
  • kora3 10.06.18, 14:44
    Dokładnie tak

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 10.06.18, 17:15
    Mialam sie juz nie udzielac, ale skoro weszlam, do dodam swoje trzy grosze.
    Jak ktos lubi luksusy to niech sobie je wykupi. Jak go nie stac, to niech nie oczekuje, ze ktos mu lusksusow dostarczy za cene ekonomiczna. Gorsza od niemowlakow jest roszczeniowa klientela, ktora placi za tani lot, a chce latac jak na latajacym dywanie z dzinem spelniajacym zyczenia.
  • aqua48 10.06.18, 17:27
    milamala napisała:

    > Jak ktos lubi luksusy to niech sobie je wykupi. Jak go nie stac, to niech nie o
    > czekuje, ze ktos mu lusksusow dostarczy za cene ekonomiczna. Gorsza od niemowla
    > kow jest roszczeniowa klientela, ktora placi za tani lot, a chce latac jak na l
    > atajacym dywanie z dzinem spelniajacym zyczenia.

    Nieprawda. W każdym miejscu i locie podstawowe zasady powinny być zapewnione. I latając tanimi liniami mamy prawo do pewnego komfortu. Niedopuszczalne są pełzające w przejściu samolotu dzieci, wylewanie na innych wody, czy hałasy po 22.00.
  • jolanta4447 10.06.18, 17:53
    To nie były tanie linie, tylko czarter biura podróży. Nie było wyboru linii przy wyborze hotelu (n.b. - bardzo dobrego). Tym samlotem biuro wysyłało ludzi do różnych hoteli w okolicy Pafos - tanich i drogich.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • milamala 10.06.18, 18:01
    jolanta4447 napisała:

    > To nie były tanie linie, tylko czarter biura podróży.

    Czyli dalej tanio.
  • ola5488 10.06.18, 18:03
    Ale jaki to ma związek?
  • milamala 10.06.18, 19:57
    ola5488 napisała:

    > Ale jaki to ma związek?

    Ano niestety ma. Jesli masz mniej pieniedzy to stac cie jedynie na mieszkanie w bloku pelnym ludzi i halasujacych niemowlat, jesli masz dosc pieniedzy to kupujesz samodzielny dom z daleka od sasiadow.
  • kora3 11.06.18, 07:57
    Milamalu, sorry, ale ...sporo pisałaś kiedyś o wychowaniu i postawie socjalnych, a Twoja wypowiedź temu razaco przeczy...
    Owszem, mieszkając w budynku wielorodzinnym należy liczyć sie z tym, że mieszkają tam poza nami inni i w związku z tym nie uniknie się dostrzeżenia obecności tych innych przy normalnym (podkreślam) ich funkcjonowaniu. Ale to wcale nie znaczy, że ma się prawo nie liczyć się z innymi i np. hałasować - wręcz przeciwnie. To we własnym domu na odludziu ma się prawo urządzać conocne głośne imprezy np. bo to nikomu nie przeszkadza, w swoim mieszkaniu w budynku wielorodzinnym - nie.
    Ja od zawsze mieszkałam w budynkach wielorodzinnych - nie trzeba mi współczuć, jestem miejska z dziada pradziada i nie chciałabym mieszkać w spokoju i ciszy smile czyli wg mnie na wygwizdowiesmile - ale nigdy pomimo mieszkania w kiliku miastach, a w mieszkaniach więcej niż kilku nie miałam uciązliwych sąsiadów pod względem hałasowania np. a w tych budynkach mieszkali i mieszkają ludzie mający dzieci, psy, telewizory, samochody, sprzęt nagłaśniający itd. Zwyczajnie - mam szczęście mieszkać obok normalnych kulturalnych ludzi, którzy liczą sie z tym właśnie, że nie są sami w takim budynku.

    Jak wygląda "kultura" niektórych ludzi mieszkających w "swoim domu" na wsi widziałam u koleżanki - odległość między posesjami mała, a państwo sobie urządzali w ogrodzie głośne imprezy przez cały weekend, bo "są u siebie" nie liczac się z sąsiadami mającymi za płotem małe dziecko - np. W mieście gdyby sie tacy trafili łatwo byłoby ich spacyfikować, a tam - No wie pani, tu jest wies, państwo są u siebie - odpowiedź policjanta wezwanego na interwencję..,.

    Reasumując - tak, jesli mieszkamy, wybieramy się tam gdzie będą/są inni to należy się liczyć z tym, że ich obecnośc bedzie dla nas dostrzegalna, ale to wcale nie oznacza, ze mamy się liczyć i godzić z zachowaniami aspołecznymi takich osób.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 11.06.18, 09:35
    Koro mowa o placzacych dzieciach a nie o zachowaniach spolecznych. Wiec nie wiem po co twoje wywody, na ktore zreszta w ogole nie powinnam odpowiadac.
  • kora3 11.06.18, 09:48
    Skoro nie powinnaś ...
    Jolanta poruszyła kilka kwestii w tym watku - m. in. np. polewanie wodą współplazowiczów przez dzieci - na to już rodzice mają chyba wpływ?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 10.06.18, 18:03
    jolanta4447 napisała:

    > To czarter biura podróży. Nie było wyboru linii prz
    > y wyborze hotelu. Tym samlotem biuro wysyłało ludzi do
    > różnych hoteli w okolicy Pafos - tanich i drogich.

    No to zawaliło również biuro. Masz bolesną (zepsuty urlop) nauczkę by ponownie z jego usług nie korzystać. My organizujemy wakacje sami. Samotna kuzynka jeździ z koleżankami. Koleżanka ze znajomymi o podobnych upodobaniach i portfelu. Wychodzi nam wszystkim taniej niż z biura, mamy też możliwości wyboru. Szukamy cichych miejsc.
  • milamala 10.06.18, 18:00
    aqua48 napisała:

    cyt"Niedopuszczalne są pełz
    > ające w przejściu samolotu dzieci, wylewanie na innych wody, czy hałasy po 22.0"

    Polecam przeczytac jeszcze raz watek startowy. O niczym takim autorka nie mowi. Przeszkadzaja jej halasy. Jak kazdemu. Tylko niektorzy wiedza, ze pewne halasy jak halasy niemowlat sa po prostu nie do unikniecia. Trzeba byc wyjatkowym egoista aby domagac sie aby ktos inny nie podrozowal bo ma dziecko a dziecko co oczywiste placze.
    Jak chcemy luksusow oraz brakuje nam cierpliwosci do bliznich to takie rzeczy kosztuja. To nie raj, to rzeczywistosci.
  • verdana 10.06.18, 19:55
    Zgadzam sie - w poście startowym jest właściwie sugestia, aby dzieci na wakacje nie zabierać, bo przeszkadzają innym. I ze dopiero można ze starszym dzieckiem i opiekunką do dziecka, bo przecież wakacje sa dla dorosłych. Wydaje mi się to znacznie większym egoizmem, niz narażenie kogoś na parę godzin niewygodnego lotu.
  • kolpik124 10.06.18, 21:49
    A najlepiej jak paniusia wynajmie sobie prywatnego jeta. Bo o zgrozo, nie tylko w tanich liniach albo czarterach zdarzają się płaczące dzieci.

    Alternatywą dla paniusi jest też biznez klas albo first klas big_grin

    --
    "Moja sytuacja jest taka, że mam już ostatnie lata na tzw. rozród...mam żonatego kochanka...ogólnie jestem raczej zdrowa"
    kaz_nodzieja, 31.12.2016
  • positronium 11.06.18, 11:12
    Zgadzam się z Aqua i Jolantą. To, ile zapłacimy za bilet ma się nijak do tego, czy zachowane są podstawowe wymogi dotyczące podróży. Jeżeli obsłudze nie chce się działać, kiedy zachodzą niepożądane zachowania, to jest to spory problem dla usługodawcy. Na szczęście dzisiaj można szybko nagłośnić zaniedbania - wystarczy odpowiednie zdjęcie z komentarzem wysłane publicznie do operatora połączenia.
    Warto pamiętać, że podstawowe rzeczy jak np. wolne przejścia, odpowiednia ilość miejsca itp. to są rzeczy, o których zadbanie przewoźnik ma obowiązek, to jest regulowane prawem a nie czyimś widzimisię.

    Zresztą, pogląd, że "gawiedź" musi podróżować w tłoku, ścisku i hałasie jest wyjątkowo staromodny.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • basiastel 11.06.18, 07:26
    Ale co Ciebie tak bulwersuje, że aż napisałaś NA WCZASY? Młodzi rodzice z przychówkiem mają prawo do wypoczynku, tak samo jak Ty.
  • parawany 11.06.18, 08:38
    Powinnaś poszukać ofert wczasowych skierowanych dla emerytów. Na przykład tu są oferty dla osób po 50 roku życia i dzieci na pewno nie będzie:
    www.traveliada.pl/rabaty-i-promocje/wczasy-dla-seniorow-i-emerytow-slonce-dla-seniora-czyli-senior-na-wakacje/
  • nchyb 11.06.18, 15:29
    >>Powinnaś poszukać ofert wczasowych skierowanych dla emerytów. Na przykład tu są oferty dla osób po 50 roku życia i >>dzieci na pewno nie będzie

    W hotelu RACZEJ nie będzie dzieci, w autobusie na objazdówce na 99% nie będzie, ale w samolocie jak najbardziej mogą być.
  • parawany 11.06.18, 15:37
    nchyb

    "W hotelu RACZEJ nie będzie dzieci, w autobusie na objazdówce na 99% nie będzie, ale w samolocie jak najbardziej mogą być."

    No może, może, nie znam się na wyjazdach z biurami podróży, nigdy nie byłam. Ale z tego co rozumiem, samolot to czarter obsługujący daną grupę, tutaj byłaby to grupa emerytów, którzy kupili tę samą wycieczkę. Mylę się?



  • nchyb 11.06.18, 15:45
    W jednym samolocie czarterowym spotykają się najczęściej turyści kilku biur lecących w jedno miejsce/do jednego kraju/na jedną wyspę...
    Biuro wykupuje wolne miejsca dla grupy emerytów w samolocie wyczarterowanym przez inne biuro. Np lecąc z Tui można było spotkać tych z Itaki i Eximu smile Zależy od obłożenia, biuro czarterujące samolot musi dbać o jego wypełnienie.
  • parawany 11.06.18, 15:49
    nchyb napisała:

    > W jednym samolocie czarterowym spotykają się najczęściej turyści kilku biur lec
    > ących w jedno miejsce/do jednego kraju/na jedną wyspę...
    > Biuro wykupuje wolne miejsca dla grupy emerytów w samolocie wyczarterowanym prz
    > ez inne biuro. Np lecąc z Tui można było spotkać tych z Itaki i Eximu smile Zależy
    > od obłożenia, biuro czarterujące samolot musi dbać o jego wypełnienie.

    A widzisz. Więc faktycznie gwarancji, że w samolocie nie będzie żadnych dzieci nie ma. I jak tu żyć? : )


  • reinadelafiesta 11.06.18, 17:16
    @Nchyb
    Co więcej, emeryci mogą się w samolocie spotkać na przykład z klientami Itaki i Eximu, którzy lecą na zorganizowane przez te biura wczasy dla rodziców z dziećmi do lat trzech😆
    Pozostają zatyczki, ćwiczenie cierpliwości lub dojazd własnym środkiem transportu. I liczenie, że rodzice zrobią wszystko, żeby podróż przebiegła w miarę komfortowo dla każdej ze stron.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • nchyb 12.06.18, 09:37
    >> I liczenie, że rodzice zrobią wszystko, żeby podróż przebiegła w miarę komfortowo dla każdej ze stron.

    I z tego co obserwuję, to zdecydowana większość rodziców tak robi, ale najbardziej niestety zauważa się i słyszy tę nieliczną grupę, gdzie rodzice "wychowują" swoje dzieci inaczej...
  • yoma 15.06.18, 20:41
    parawany napisała:

    >...
    > www.traveliada.pl/rabaty-i-promocje/wczasy-dla-seniorow-i-emerytow-slonce-dla-seniora-czyli-senior-na-wakacje/

    "Oferta skierowana jest dla polskich seniorów w wieku powyżej 50 lat"

    O kurde...! big_grin


    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • reinadelafiesta 15.06.18, 21:03
    @Yoma
    Pora umierać😁

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • ola5488 15.06.18, 21:55
    Od razu przypomniał mi się film o takim tytule z niezapomnianą Danutą Szaflarską...smile
  • majaa 12.06.18, 15:16
    Powiem tak, trochę Cię rozumiem. Też mam wątpliwości co do sensu zabierania niemowlaka czy dwulatka na egzotyczne wakacje w trzydziestokilku stopniowym upale. Dziecku, jak sądzę, zupełnie nie jest to potrzebne, ale tu raczej nie o dziecko chodzi, tylko o jego rodziców. Dla mnie to byłby zdecydowanie kiepski wypoczynek, dlatego też nie "odhaczałam wczasów" z malutkim dzieckiem.
    No, ale to ja. Nie można natomiast wymagać, żeby wszyscy przyjęli moje standardy. Skoro komuś to pasuje, to jego sprawa. Życzyłabym sobie jednak bardzo, żeby zwłaszcza rodzice kilkulatków przynajmniej właśnie starali się nad dziećmi zapanować. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze się to uda, ale chciałabym widzieć przynajmniej chęci i rozumienie potrzeby reakcji na pewne dziecięce zachowania. Bo na tym polega wychowanie. Rozumiem, że rodzice też potrzebują odpoczynku i wytchnienia, ale dlaczego ma to być kosztem innych, którzy również na ten wypoczynek zasługują? Jednym słowem, nie oczekuję, że rodzice z maluchami będą siedzieć w domu, ale owszem, oczekuję, że wyjeżdżając dołożą wszelkich starań, żeby ich dzieci nie były uciążliwością dla pozostałych wczasowiczów.
  • nchyb 12.06.18, 15:44
    >>nie oczekuję, że rodzice z maluchami będą siedzieć w domu, ale owszem, oczekuję, że wyjeżdżając dołożą wszelkich >>starań, żeby ich dzieci nie były uciążliwością dla pozostałych wczasowiczów.

    amen smile
    przy czym ja uważam, że większość rodziców jednak swoje dzieci ogarnia, ale te nieogarnięte bywają mocno uciążliwe...
  • reinadelafiesta 12.06.18, 15:50
    @Majaa
    Podpisuję się pod każdym słowem. Żyj i daj żyć innym.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • ola5488 12.06.18, 17:54
    10/10 Maju
  • jolanta4447 15.06.18, 22:36
    @majaa

    Dobrze piszesz i zgadzam się z tym.
    Sęk w tym, że tylko mała część dzisiejszych rodziców panuje nad swoimi dziećmi.
    Obserwuję 'bezstresowe wychowanie' lub kompletną obojętność na zachowanie własnych dzieci - nie o niemowlaki mi chodzi, ale o kilkulatków.
    Wrzaski i piski na cały głos, potrącanie innych, dzikie biegi między stolikami i leżakami, ochlapywanie innych dorosłych, tupanie nogami itp.
    Wg rodziców - 'To tylko dziecko' lub 'Dziecko ma prawo się wyszaleć'.
    No, sorry - a ja nie mam prawa do spokoju i szacunku jako obca osoba?


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • mim_maior 16.06.18, 09:10
    Obserwowane przez Ciebie zjawisko ma miejsce głównie w Twojej głowie. Wyolbrzymiasz, bo bardzo skupiasz się na sobie i swoich potrzebach, których świat uparcie nie chce w pełni zaspokajać. I dlatego narzekasz.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • jolanta4447 16.06.18, 22:04
    @mim_maior

    To Ty przesadzasz. Skąd taka złośliwość? Jesteś na mnie uczulona? To może nie odpisuj - lżej Ci będzie i nie napracujesz się.

    Wielu osobom nie podoba się zachowanie dzieci puszczonych samopas i ich rodziców bez reakcji. Sporo o tym pisano na forach.

    Może nie masz kontaktu z cudzymi dziećmi, więc tego nie obserwujesz.

    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • annthonka 16.06.18, 22:31
    @Jolanta

    Wiadomo, że nikomu postronnemu nie odpowiada towarzystwo takich "bezstresowo wychowywanych" dzieci. Na szczęście to zjawisko nie jest taką plagą, jakby to wynikało z Twoich opisów. Uprzedzę - z różnymi dziećmi mam styczność na co dzień, zapewne dużo większą od Ciebie.

    Twoje podejście odbieram tak samo jak Mim_major. I to nie tylko na podstawie tego wątku.
  • mim_maior 16.06.18, 22:32
    To Ty się meczysz że sobą, a nie ja, więc jeśli Ci pasuje takie marudzenie i egocentryzm, to nic mi do tego. Ale zastanów się, może przyda Ci się jakieś zajęcie, to mniej będziesz się koncentrować na tym, jak zły świat sprzysiągł się przeciw Tobie. Albo chociaż kup sobie porządne słuchawki, jak już musisz latać na zbiorowe wczasy. Przestaniesz tak narzekać.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • positronium 17.06.18, 11:05
    mim_maior napisała:

    > Obserwowane przez Ciebie zjawisko ma miejsce głównie w Twojej głowie. Wyolbrzym
    > iasz, bo bardzo skupiasz się na sobie i swoich potrzebach, których świat uparci
    > e nie chce w pełni zaspokajać. I dlatego narzekasz.
    >

    Mim, bardzo proszę powstrzymaj się przed takimi atakami.
    Problem opisany przez Jolantę występuje, jego nasilenie jest różne, ale to sprawa każdego z nas, jak odbieramy takie incydenty.
  • mim_maior 17.06.18, 17:34
    Chyba Cię nie rozumiem. I to chyba dobrze.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • bene_gesserit 17.06.18, 17:27
    O ile mnie pamięć nie myli, to już twój trzeci, Jolanto, wątek związany z uciążliwościami podczas urlopu. Ręczniki, którymi spryciarze zajmują co lepsze leżaki, bufetowi wyżeracze i wynoszacze, a teraz wyjące niemowlęta.

    Jest tak, że mało które z nas ma jakiś doniosły wpływ na rzeczywistość. Cośtam możemy, ale zmienić świat to już tak nie bardzo. Więc, skoro w tej sytuacji nie możemy zmienić rzeczy, należy zmienić swój stosunek do rzeczy? Albo po prostu te irytujące rzeczy ominąć szerokim łukiem, wybierając na wakację taką lokalizację, która będzie tych niedogodności pozbawiona? Polecam np. okolice Puszczy Knyszyńskiej, zupełnie szczerze. Basenów raczej brak, ale jest pięknie (noi nie ma leżaków), a ludzie - przecudowni.


    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • jolanta4447 17.06.18, 17:46
    @bene_gesserit

    A wiesz, że masz rację? Dopiero mi to uświadomiłaś.

    Te 3 tematy powstały po powrocie z czerwcowego urlopu i moich obserwacji.

    Normalnie nie jestem specjalnie narzekającą osobą. Sam urlop też był udany, tylko najgorsza podróż.

    Przyjmuję do wiadomości, że nie mam wpływu na pasażerów w samolocie (żadnym - i rejsowym i czarterowym) i skorzystam w przyszłości z rady o zatyczkach do uszu.
    Nie będę też już zastanawiać się nad tym jak rodzice radzą sobie z niemowlakiem w gorącym klimacie w hotelowych warunkach. Ich problem.

    Może kiedyś zapodam jakiś radosny temat wink


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka