Dodaj do ulubionych

Krytyka restauracji

09.07.18, 14:48
Sytuacja z dzisiaj...
Na fejsbukowym profilu pewnej, nie tak dawno otwartej restauracji ukazała się krytyczna uwaga na jej temat napisana przez jakiegoś goscia. Z konkretnymi zarzutami dodam, które ja moglabym spokojnie potwierdzić będąc tam słownie raz. Ale ja akurat nie widziałam tego, natomiast mój kolega z pracy, był na FB akurat a w tej restauracji bardzo niedawno i też miał sporo zastrzeżeń zważywszy na to, ze reklamują się jako bardzo "ą, ę".
Gdy więc jacy s ludzie zaczęli bardzo zreszta niegrzecznie atakować autora krytycznego wpisu pozwolił sobie na wpisanie własnej opinii popierającej tamtą z podaniem szczegółów tego, do czego miał zastrzeżenia.
Ku jego zdumieniu zadzwoniła do nas nieznajoma mu kobieta podająca się za menadżerkę tego lokalu, z pretensjami, że psuje opinię lokalowi i że ...nie jest dziennikarzem kulinarnym (ktokolwiek to miałby byćsmile), żeby takie opinie publikować. Kolega pisał ze swojego prywatnego profilu, w którym ma wpisane gdzie pracuje - to a propos pytań ewentualnych skąd pani wiedziała gdzie dzwonić. Oczywiście grzecznie ale stanowczo jej odpowiedział, ze nie musi byc nijakim dziennikarzem kulinarnym - ktokolwiek to jest - żeby stwierdzić, że coś jest niesmaczne, za twarde, czy za zimne - na przykład. A napisał, co napisał, bo taki był fakt. Pani na to odpoweidziala, ze postąpił bardzo niegrzecznie i uwaga teraz - także nieprofesjonalnie ...Niby dlaczego trudno dociec ...
Czy Waszym zdaniem niegrzeczne jest poparcie takiej krytycznej opinii jesli się gdzies w istocie było i ma podobne doświadczenia? Czy też mozna tylko chwalic, a jesli ma ske coś krytyczne\go do napisania to się nie powinno ulegać pokusie i pisać?
Dla mnie to jakieś nieporozumienie


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • reinadelafiesta 09.07.18, 15:07
    @Kora
    Cóż, nie byłoby problemu, gdyby kolega nie miał na profilu zaznaczone, gdzie pracuje. Skoro to profil prywatny... Formalnie niby oczywiście wszystko jest ok. Każdy może taką informację o sobie zamieścić, ale z dziennikarzem jest trochę jak z sędzią - jemu pyblicznie też pewnych rzeczy - nawet jako prywatnej osobie - mówić nie wypada. Dlatego uważam, że choć teoretycznie kolega mówić co chce może, to jednak powinien pamiętać, że jego słowa - choćby dzięki znanemu nazwisku - miewają inną wagę.


    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.07.18, 15:46
    E no bez przesady Reino ...kolega był w knajpie jako prywatna osoba i z prywatnego profilu w miejscu, gdzie chyba czekają na komentarze, skoro mozna je umieszczać ...Gdyby swoje prywatne doświadczenai z tą kajpą opisał w gazecie, albo na stronie gazety - to co innego byłoby. Bo wówczas wykorzystałby fakt, ze tu pracuje do publikowania opisu tego, co mu sie przydarzyło .

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.07.18, 16:05
    @Kora
    Ale jak widzisz fakt, że jest dziennikarzem, ma dla kogoś jednak znaczenie. To tak jak z reklamami. W końcu np. Lewandowski nie jest fryzjerem,a szampon reklamuje. Czy Gajos lubi kawę? Nie wiem, choć kawę reklamował. Dlaczego? Bo znane nazwisko, twarz - sprzedaje produkt. Ktoś uznał, że słowo dziennikarza może być bardziej przekonujące, bo z zasady po dziennikarzu oczekujemy obiektywnej prawdy.
    Ale jeszcze raz podkreślę, oczywiście, że formalnie kolega miał prawo napisać co napisał. Po prostu czasem warto zdawać sobie sprawę z konsekwencji, nawet nieformalnych.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.07.18, 16:23
    Rozumiem Reino Twoj tok rozumowania, ale się z ni nie zgadzam ...Nawet na serio w gazetach, w każdym razie niektórych - są miejsca na felietony, czyli osobiste zdania dziennikarzy na tematy różne ...Jest jednak wyraźnie zaznaczone, ze to felieton czyli osobiste zdanie, a nie relacja ...I zwykle nie dotyczy to jakichś osobistych doświadczeń dziennikarza, tylko jego oceny jakichś wydarzeń, sytuacji...DZiennikarz moze opisywac własne doświadczenie jako relację, ale przy tzw. wcieleniowce, a to już inna bajka

    Tu jednak kolega nie pokusił sie o feleton na temat, bo no to nie jest temat na felieton i nikt z mozgiem by mu takiego badziewia nie puścił smile, to samo tyczy się wcieleniowkik - Kolega pokusił sie o poparcie czowieka, który opisywał swe doświadczenia takie jakie on sam miał i byl z tego powodu "obluzgiwany", ze tak ujmę oględnie. PRYWATNIE dodam, a nie z firmowego profilu. Gdyby był urzędnikiem magistratu, czy urzędu wojewódzkiego, pracownikiem PKP albo poczty - wg mnie byłoby tak samo ...
    Do restauracji chodzą ludzie najróżniejszych profesji i każdy gość ma prawo do swego zdania o ile jest ono wyrazone grzecznie i oparte na jakichś faktach.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.07.18, 17:08
    @Ora
    No i ja to rozumiem i twierdzę, że kolega mial prawo. Ale musi być przygotowany, ze tak jak np. Małgorzatę Foremniak, Michała Żebrowskiego ludzie zaczepiają na ulicy prosząc o diagnozę lub receptę, tak nawet prywatne zdanie kolegi dziennikarza może być przez niektórych potraktowane " zawodowo". Uważam, że kolega niepotrzebnie na profilu zaznaczył, kim jest z zawodu, bo to przecież obowiązkowe nie jest. A jak konto prywatne, to prywatne - konsekwentnie.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.07.18, 17:16
    Ja też mam wpisane gdzie pracuję, nie jest to zadna tajemnica poniekąd ...Wpisane też mam jakie szkoły i studia kończylam, choć profil jest prywatny - kupa ludzi tak ma kończąca frózne szkoły, studia wykonująca różne zawody i pracująca w róznych miejscach.
    Trudno dziennikarza prasowego porónywac ze znanymi aktorami Reino. Wcale nie są tak bardzo rozpoznawalni, telewizyjni na pewno bardziej ...Poniekąd GDYBYŚMY byli takimi rozpoznwalnymi celebrytami hehe, jak sugerujesz, to moze by nas tam obsluzono po królewskusmile A tak, to obsłużono "normalnie" to znaczy źle

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.07.18, 18:19
    @Kora
    No i ja to rozumiem, bo to co się umieszcza, to wybór i decyzja indywidualna. A że w tym wypadku dało to pani
    możliwości odnalezienia kolegi - no takie są konsekwencje. Oczywiście nie znaczy to, że kobieta postąpiła zgodnie z zasadami, tylko że kolega sam dał jej ku temu sposobność.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.07.18, 18:30
    Wiesz, nie pogniewaj się teraz, ale mnie dość irytuje takie podejście...W sensie takim, że ktoś zachowuje się źle i kazdy to przyznaje, ale za chwilę pada "Ale gdyby sam coś tam, to by nie coś tam" Nie ten kaliber rzecz jasna, ale przypomina to żywo "obronę" np. gwałciciela: No owszem, zgwałcił, ale gdyby nie miala krotkiej spodnicy, nie szła sama ciemną ulicą, nie tańczyła z nim wcześniej, nie piła ...Podkreslę, nie ten kaliber rzecz jasna, ale z takimi argumentami spotkałam sie juz w spawach lżejszych. Np. narzuca się ktoś komuś - a po co jej dawał numer telefonu, a po co się z nim spotykała itd. Dla mnie to jest zwyczajnie niedorzeczne...Kupa ludzi ma w profilu prywatnym gdzie pracuje Reino i jakoś normalnie ludzie nie korzystają z tego, zeby do kogoś zadzwonić ws. wpisu na Fejsie. Nie obrazaj się przypadkiem i nie zrzoum mnie źle - powtarzam raz jeszcze. Kolega nie jest w niczym nadzwyczajny, ze ma to wpisane - gdyby miał powiedzmy wpisany nr konta i hasło do niego to owszem, uznałabym to za daleko posuniętą nieostrożnośc smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.07.18, 19:02
    @Kora
    Nie obrażam się a nawet rozumiem Twój punkt widzenia☺ Ale widzisz, na problem postawiony w Twoim wątku trudno tak naprawdę dyskutować, bo i o czym? Można napisać "głupia kobieta, postąpiła bez sensu, raz że sama chciała żeby pisać opinie, dwa że dziennikarz ma prawo do swojego prywatnego zdania" - napiszę tak ja i pewnie reszta uczestników dyskusji i będzie po rozmowie. Mnie się wydał ciekawszy aspekt, czy skoro konto prywatne, to jest sens umieszczać tam informacje bardziej zawodowe i co to może dla właściciela oznaczać. I nie chodzi mi o to, że dziennikarz się prosił o taki rozwój wypadków ( dlatego porównanie do gwałtu i krótkiej spódniczki jest nieuzasadnione), a jedynie że stworzył pani taką możliwość. Ale skoro chcesz krótko i na temat: kolega mial prawo, nie zrobił nic złego, kobieta przesadziła☺

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.07.18, 19:18
    Reino, po co dziennikarz umieścił sobie miejsce pracy? A dlaczego nie? Jest wszak w profilu specjalnie na to miejsce i wielu ludzi taką informację umieszcza tak samo o ukończonych czy aktualnie "robionych" studiach, miejscu zamieszkania, miejscu pochodzenia, a nawet statusie związkowym smile Zadna z tych "rubryk" nie jest obowiazkowa - fakt, ale np. u mnie nie jest zadną tajemnicą gdzie pracuję, ani jakie szkoły i uczelnie skończyłam...Owszem tym stwarzam mozliwośc, ze ktoś mnie "namierzy" - no i co? Jesli bedzie to ktoś normalny, kto np. chce pogadać z dziennikarzem na jakiś temat dotyczący go, niechże napisze...
    Nie zrozum mnie źle, ale dla mnie osoba mająca wpisane w profilu tylko np. Piotr Kowalski z Warszawy bez fotki w dodatku jest dla mnie mało wiarygodna na FB. Choć oczywiscie moze być to osoba autentyczna. Bo taka osoba moze sobie napisać wszystko o wszystkim - upraszczajac oczywiscie - np. o takiej knajpie, ze znalazł karalucha w zupie - np. Ktoś kto jest rozpoznawalny i pisze taką krytyczną opinię jest dla mnie znacznie bardziej wiarygodny

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 09.07.18, 19:23
    Wg mnie trzeba stosowac równe standardy wobec wszystkich - skoro jak piszesz, ktoś umieszczając swoje dane, w tym przypadku miejsce pracy daje mozliwośc "namierzenia" go pprzez to miejsce pracy, to tak samo szefostwo knajpy tworząc sobie konto na Fejscie i ustawiajac takie parametry, że mozna na nim komentować stwarza mozliwośc umieszczania tam uwag KRYTYCZNYCH - proste.
    Więc SKORO ktoś uwaza, ze knajpa na krytykę zasłużyla i nie ukrywając się bynajmniej pod fikcyjnym kontem napisze to, to do kogo mieć pretensje, skoro sama knajpa stwarza mu taką mozliwość?smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.07.18, 20:32
    @Kora
    Tu masz stuprocentową rację☺

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bene_gesserit 09.07.18, 17:28
    reinadelafiesta napisała:

    >
    > Cóż, nie byłoby problemu, gdyby kolega nie miał na profilu zaznaczone, gdzie pr
    > acuje. Skoro to profil prywatny... Formalnie niby oczywiście wszystko jest ok.
    > Każdy może taką informację o sobie zamieścić, ale z dziennikarzem jest trochę
    > jak z sędzią - jemu pyblicznie też pewnych rzeczy - nawet jako prywatnej osobie

    Kompletnie się nie zgadzam.
    Gdyby kolega był jakimś dziennikarskim mogołem, wielkim reportażystą o znanym nazwisku, wybitnym dziennikarzem śledczym albo znanym krytykiem kulinarnym, to, być może, byłby dla niektórych swoich czytelników wyrocznią i autorytetem (także) w dziedzinie jedzenia. Ale jeśli to po prostu - z całym szacunkiem - jakiś dziennikarz, to ma takie samo prawo do wypowiadania się prywatnie bez większej ostrożności jak jakiś nauczyciel, jakaś rolniczka czy jakiś właściciel hodowli alpak. Nie wiem, dla kogo szeregowy dziennikarz, w dodatku nei związany zawodowo z kulinariami, mógłby być autorytetem w tej dziedzinie. I z jakiego powodu.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • kora3 09.07.18, 17:35
    No tak bardzo szeregowy kolega nie jest zajmuje się dośc konkretną dziedziną, ale niezwiązaną z kulinariami - nijak. Dla mnie w ogóle "dziennikarz kulinarny" to jest jakoweś "dziwo", ale mniejsza o to ...
    Też nie rozumiem, dlaczego dziennikarz nie miałby mieć prawa do wyrazenia swej opinii o jedzeniu gdzieś - opartej na faktach i jego osobistych doświadczeniach jako zwyczajnego gościa, a kolejarz miałby mieć.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.07.18, 18:55
    Też uważam, że dziennikarz jako taki (nie krytyk kulinarny) jest takim samym znawcą kuchni, jak każda inna osoba. Jego zdanie w tej kwestii nie byłoby dla mnie więcej warte niż zdanie fryzjera czy profesora wyższej uczelni. Ale wydaje mi się, że Reina ma trochę racji w tym, że jednak dla części potencjalnych klientów może mieć to znaczenie. Zawód dziennikarza jest przez wielu postrzegany jako zawód zaufania publicznego i stąd pewnie taka reakcja tej menadżerki.
  • kora3 09.07.18, 19:07
    Reakcja menadżerki była mowiąc Maju wprost - głupia i zgadzam sie tu z Bene w 100 proc. Pani menadżerka nie powinna czepiać się kolegi, czy kogokolwiek innego, tylko jeszcze dokladnie wypytać kiedy te zenujace zachowanai jej pracownikow mialy miejsce via FB (by ustalić zmiannę i jej skład w tamtym czasie) i wobec tych praciowników zwyczajnie wyciągnać konsekwencje. A osoby, które podają konkretne powody niezadowolenia (a nie tylko "nie podobało mi się") PRZEPROSIĆ za to co je w tej knajpie spotkało. BEZ względu na to, czy znałaby zawody tych ludzi czy nie i BEZ względu na to, czy byłyby to osoby np. publiczne, nie wiem - włodarz miasta, czy wojewoda. Tak sie zachowałaby osoba profesjonalna, dbajaca o wizerunek swej firmy - bez względu na to czy by sobie POMYŚLAŁA, ze dziennikarz nie powien z prywatnego profilu tak pisać, ale jakby to był fryzjer - to mógłby - te hmmm rozważania człowiek z mózgiem na jej miejscu zostawiłby sobie w mózgu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.07.18, 19:12
    Właśnie przed chwilą napisałam odpowiedź, w której stoi wyraźnie, że menadżerka nie miała racji, zachowując się w ten sposób i że powinna przeprosić.
  • positronium 09.07.18, 16:34
    Nie dziwię się restauracji, że przejmuje się opiniami, bo to ma bezpośrednie przełożenie na to, jak wielu będą mieć gości. Ale bardzo zaskakujące jest "śledzenie" komentatorów - próba wywarcia nacisku przez telefon do miejsca pracy. Bardzo, bardzo nieładne zagranie. Normalnie przecież restauratorzy odpowiadają na krytykę w medium, w którym ukazał się pierwotnie komentarz. Ciekawe, dlaczego tak nie było w tym przypadku.

    Co do opinii - negatywne i nie-pozytywne (nie to samo!) są potrzebne. Warto je pisać, ale pamiętając, żeby nie lenić się, kiedy przychodzi do zestawienia miłego słowa. smile

    --
    Czy wyrozumiałość to cecha człowieka dobrze wychowanego?
  • kora3 09.07.18, 16:59
    No też mnie to zaskoczyło powiem Ci...To telefonowanie - pani skoro chciala powinna odpowiedzieć koledze na FB.
    Byłam w tej knajpie tylko dwa razy - pierwszy i ostatni, ale zakladałam, ze MOże trafiłam na niezwykle trudny dzień kucharza i obslugi. ...Knajpa jest stosunkowo droga, jak na to miasto, reklamują się jako niezwykli, bo podobno wszystko przygotowują ze swiezych produktów i indywidualnie na zamowienie gościa, więc czas oczekiwania moze być dluższy...No ok ...
    Moje wspomnienia z tej knajpy, gdzie poszliśmy z ciekawości zwyczajnej sa następujące...Na poczatku - przekonałam sie cóż znaczyć moze dłuższy czas oczekiwania smile - w mało której knajpie zdarzyło mi się, by napoje (!!!) przyniesiono 25 min. po zamowieniu. Na bank nie robiono na zamówienie ani mojej wody, ani piwa kolegi, ani herbaty mojego partnera. smile Dodam, ze nie było jakeigoś wielkiego obłożenia niewielkiej tam sali. Następnie - przyniesiono mi sałatkę po około 35 min. od zamowienia - nic szczególnego standardowa dośc sałatka. Podano danie TYLKO mnie, bo dania panó nie były jeszcze gotowe, co dla mnie w szanumaćej restauracji jest dośc ...dziwne. Moja sałatka była przyznam, smaczna. Nie jakaś rewela, jadłąm już lepsze jej wersje, ale owszem, nasuwała mysl o tym, ze wykonana jest ze sweiżych produktów dobrej jakości- to przyznaję.
    Nastepna rewela - ja siedzę z tą sałatką i pani przynosi koledze zupę, a dania mego partnera nie ma ...Zachęcamy kolegę by zazcąl jesc zupę, bo inaczej wystygnie nim przyniosą jego danie (moja sałatka na zimno, wiec nie ma problemasmile). Kolega czekal na zupinę ok. 50 min. od zamówienia - była dośc smaczna (spróbowałam a jak, na prośbę kolegi), ale miala no pewien feler - mianowicie była miejscami gorąca, a miejscami letnia, taka zimnawa. Nakpewniej owo danie robione na zamowienie indywidualne (krem z pomidorów hehe) odgrzewano w MIKROFALI stąd warstwy zimnego i ciepłego. Kolega mi zaoferował spróbowanie, bo z podziwu ne mówgl wyjśc, jak się to namezcyli daniem na zamówienie robionym niemal godzinę, tak bardzo że czesc z około 300 gramów zdążyła wystygnąć...No, ale głodny był chłopina, to zjadł...Następnie po ponad godzinie od zamówienia tarrrraaam specjalność knajpy - stek, tylko tu oryginalny, z najlepszego miesa ...No nie wiemy jakie było to msięso jakościowo nim je ktoś spalił - dosłownie. Mój partner zamawiał stek wysmazony, ale nie spalony - ten był spalony i w dodatku - ZIMNY.Do steku zamowił frytki i surówkę, podano mu inną niż zamówil, ale powiedział, ze jadalna - bo spróbował. No i spróbował frytek - jak określił udało im się ich nie zepsuć, dośc dobre, pewnie faktycznie swieżo zrobione z dobrych ziemniaków. Po ponad godzinie w sumie oczekiwania na danie i zaplaceniu sporo za ten nieszczęsny stek mowj facet wyszedł glodny i poszlismy do takiej innej knajpy, zeby coś wchłonąl, bo ja już bylam najedzona i kolega też głodny po tej zimno-gorącej zupie. Poprzysięgliśmy sobie smile więcej nie przestępować progu tego przybytku i dochowujemy przysięgismile
    Nie wiem co mogłabym pozytywnego po tej wizycie napisać, poza tym co napisałam o sałatce - niezła, bez szału, ale naprawdę ze swiezego raczej. Inne sprawy - do bani sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.07.18, 17:17
    @Kora
    Byłam w takiej restauracii. Różnica polegała na tym że jedzenie bylo paskudne. A, kelnerka oświadczyła, że dopóki dziecko nie zje swojej zupy, to ona zamówień dorosłych nie przekaże do kuchni. Nie pytajcie, dlaczego, bo na to nie potrafiła odpowiedzieć, a ja do dzisiaj się domyślić nie potrafię.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • reinadelafiesta 09.07.18, 17:22
    Restauracji

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.07.18, 17:31
    I jak zareagowałaś? Bo "wypadałoby" wylać te zupinę dziecka do WC skoro niejadalna a za resztę podziękować ...Wiem, tak się mówi - myśmy też powinni kucharza zawołać w zwiazku z tą zupą i stekiem ...I za stek nie powinniśmy płacić, bo był autentycznie niejadalny. Ale no wiesz jak jest - ja swoją sałatę zjadlam, kolega te zimno- ciepłą zupę też, frytek mój partner spróbował, surówki też, a steku - usiłował ale nie dał sie nawet ukroić smile W kazdym razie odechciało nam się tej knajpy na wieki wieków - amensmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.07.18, 18:42
    @Kora
    Zareagowałam tak, że było zero napiwku, wezwany kierownik restaracji no i więcej tam moja noga nie postała. Wiesz, problem polegał na tym, że nam te atrakcje serwowano stopniowo, gdybym wiedziała odrazu to bym odrazu wyszła. Najpierw bardzo długo czekaliśmy, po czterdziestu minutach mąż dowiedział się, że jego dania nie będzie, potem po dalszym czekaniu dowiedzieliśmy się, że czekamy aż dziecko swoją zupę zje, a na koniec pani pomyliła dania. Dania nie byly podane równocześnie, pani się tłumaczyła że jest pierwszy dzień w pracy, że jest tłok ( byliśmy tylko my, co prawda sześć osób, no ale to dalej był tylko nasz stolik). Najgorsze, że to wszystko bylo zimne i niesmaczne.Wiem, że potem były tam Kuchenne rewolucje, ale widać w restauracji byli odporni, bo knajpa niedługo potem padła.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.07.18, 18:47
    No to dobrze ze padla ...U nas też jedna padla po Kuchennych Rewolucjach dla odmiany, a całkiem nieźle tam karmili - ehhh życie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 09.07.18, 17:21
    Dziennikarz kulinarny, inaczej krytyk kulinarny, to ktoś taki jak Maciej Nowak albo Wojciech Nowicki.

    Dzwoniąca pani postąpiła głupio, zupełnie i po prostu. Poza tym nie ma pojęcia o marketingu kulinarnym oraz mediach społecznościowych.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • kora3 09.07.18, 17:38
    No wiesz, dla mnie dziennikarz to dziennikarz, a krytyk to krytyk ...No moze, na upartego mogłabym przyjąć ten termin wobec kogoś, kto zajmuje się robieniem materiałów z wybitnymi kucharzami, znawcami tematu, czy krytykami kulinarnymi właśnie - i to jest jego ze tak powiem działka i pasja ...Ale moze taka nazwa funkcjonuje, nie wiem, nie interesują mnie takie głupoty po prostu. Tak czy siak, ze pani postąpiła głupio i pewnie sie nie zna - z tym się zgadzam

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 09.07.18, 17:54
    Trochę tak, jakbyś odmawiała tytułu 'dziennikarza' krytykowi teatralnemu.

    Krytyka kulinarna to nie jest 'głupota', to poważna sprawa - za granicą krytycy kulinarni są osobami publicznymi (podobnie jak w Krakowie znany jest Nowicki, a Warszawie publicznie znany był Maciej Nowak, a wcześniej nieodżałowany Piotr Bikont), a ich słowo to często być albo nie być wielu lokali. Mówimy oczywiście o osobach, publikujących w organach o zasięgu co najmniej krajowym.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • kora3 09.07.18, 18:06
    bene_gesserit napisała:

    > Trochę tak, jakbyś odmawiała tytułu 'dziennikarza' krytykowi teatralnemu.


    No wiesz, generalnie to ...no nie jest dziennikarz. No może mozna by tak powiedzieć o tych piszących dla branżowych pism.
    >
    > Krytyka kulinarna to nie jest 'głupota', to poważna sprawa - za granicą krytycy
    > kulinarni są osobami publicznymi


    Żle mnie zrozumiałaś - dla mnie nie KRYTYKA KULINARNA jest głupotą tylko DZIENNIKARSTWO KULINARNE

    (podobnie jak w Krakowie znany jest Nowicki,
    > a Warszawie publicznie znany był Maciej Nowak, a wcześniej nieodżałowany Piotr
    > Bikont), a ich słowo to często być albo nie być wielu lokali. Mówimy oczywiście
    > o osobach, publikujących w organach o zasięgu co najmniej krajowym.


    Alez ja rozumiem, tylko dla mnie dziennikarza ze starej szkoły to nie jest dziennikarstwo, tylko własnie krytyka kulinarna. Absolutnie nie deprecjonuję pracy, ani osiągnięć takich ludzi, ale dla mnie nie jest to dziennikarstwo. Podobnie - prezenter telewizyjny, to prezenter, dawniej w uproszczeniu - spiker, a nie nijaki dziennikarz. I pan pogodynek to też dla mnie nie dziennikarz...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.07.18, 19:08
    Skoro Twój kolega miał przykre doświadczenie z tą restauracją, to miał prawo o tym napisać. Tym większe zresztą, że pisał jako osoba prywatna, na swoim prywatnym profilu. W pewnym sensie mogę zrozumieć reakcję menadżerki (wyjaśniłam w poście do Bene), chociaż uważam, że nie miała racji i powinna kolegę przeprosić.
  • kora3 09.07.18, 19:19
    Nie tak na swoim prywatnym, jak ze swojego prywatnego smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.