Dodaj do ulubionych

Eleganckie paznokcie

17.07.18, 10:53
Wpadło mi w oko zdanie Kory, w wątku o umiejętnościach, że przecież sama sobie nie zrobi wzorków na paznokciach. No właśnie, czy w ogóle wypada takie wzorki mieć?
Jak powinny wyglądać eleganckie dłonie?
U kobiet: malować - nie malować? Ozdabiać? Zapuszczać? Krótko przycinać? Mieć zawsze "frencza" na dłoniach i stopach? wink
U mężczyzn - czy wypada robić cokolwiek poza dbaniem o długość paznokcia i wygląd skórek?
Edytor zaawansowany
  • aqua48 17.07.18, 11:01
    Dla mnie prawdziwie eleganckie to zadbane, czyli czyste i równo opiłowane bez zarastających skórek, zadziorów oraz nie za długie. Jeśli malowane to bez odprysków, czy bez "odrostów" na hybrydzie. Ja osobiście nie lubię zdobień na paznokciach, zwłaszcza rzucających się w oczy, za eleganckie uważam kolory naturalne (beż i róż) lub klasyczną czerwień.
  • positronium 17.07.18, 12:19
    Zgadzam się z Tobą co do większości. Tylko hybryda - te, które zauważam wyglądają jakoś tak grubo w porównaniu do zwykłego lakieru. Nie bardzo drastycznie, ale tak, jakby ktoś nałożył pięć warstw na paznokieć. Nie pasuje mi to do eleganckiego wizerunku.

    --
    Szkoda, że nie masz FB... - dyskryminacja towarzyska
  • aqua48 17.07.18, 12:25
    positronium napisała:

    > Zgadzam się z Tobą co do większości. Tylko hybryda - te, które zauważam wygląda
    > ją jakoś tak grubo w porównaniu do zwykłego lakieru. Nie bardzo drastycznie, al
    > e tak, jakby ktoś nałożył pięć warstw na paznokieć. Nie pasuje mi to do eleganc
    > kiego wizerunku.

    Wiesz, dawniej rzeczywiście tak dość kuriozalnie wyglądała, w tej chwili chyba są nieco ulepszone materiały. lub inne sposoby kładzenia (nie wiem bo ja nie robię, obserwuję tylko) i jeśli nie ma "odrostów" to wygląda nawet porządniej niż zwykły lakier, bo jest równa i jednolita i raczej nie robi odprysków.

  • positronium 17.07.18, 12:30
    To się przypatrzę dokładniej i popytam koleżanek, co mają na paznokciach. Może ja myślę, że zwykły lakier, a tymczasem one mają hybrydę dobrze zrobioną?

    --
    Pokazujesz innym, że nimi pogardzasz?
  • annthonka 17.07.18, 20:11
    @Positronium
    Sama hybryda nie pogrubia. Jeżeli widzisz grube, to zapewne hybryda nałożona na żel utwardzający płytkę paznokciową.
  • matylda1001 20.07.18, 01:43
    Właśnie mam lakier hybrydowy na żelu utwardzającym (ostatnio łamią mi się paznokcie) i paznokcie wyglądają normalnie, delikatnie. Na dodatek (O! zgrozo) mam nawet jednego tipsa bo kilka dni temu złamał mi się paznokieć i głupio by wyglądał taki króciutki przy całości.
  • annthonka 10.08.18, 15:50
    Czemu "o zgrozo"? Złamał się to trzeba dosztukować, normalna sprawa. Chociaż nie trzeba w tym celu koniecznie doklejać tipsa.

    Dobrze zrobione połączenie żel + hybryda wygląda naturalnie, ale nie ma siły - paznokieć jest trochę grubszy od takiego "niezrobionego". Z bliska wprawne oko może to wychwycić. Źle położony żel z hybrydą widać z daleka, nie trzeba się nawet specjalnie wysilać.
  • kora3 17.07.18, 11:14
    Wiesz, no ja nie jestem jakimś fanem wzorków na paznokciach, acz zdarzyło mi się dwa czy trzy razy mieć takowe - moim zdaniem wypadało biorąc pod uwagę okazje, kreacje itd.
    Obecnie nie ma już tak sztywnych zasad jak kiedyś dotyczących paznokci. Kiedyś pomalowane na inny niż cielisty kolor wypadało mieć tylko paznokcie długie. A te długie też wypadało na żywsze kolory malować jednak na "wyjście", a nie na co dzień ...Dziś jest inaczej i chyba dobrze, różnorodność bywa fajna...Żal mi tylko tych pań, u których wymogiem dress code sa czerwone paznokcie, choc sama lubie mieć pomalowane w tym kolorze...Niektóre panie jednak nie lubią i zmuszanie ich do tego uważam za złe.
    Z przycinaniem paznokci to bylabym ostrożna - lepiej je piłować, niż przycinać. Co do zapuszczania - no jesli kogos nie ogranicza w tym zakresie zawód, to dlaczego nie, o ile kolokwialnie mówiac - jest co zapuszczać. Słabe, łamliwe paznokcie - wg mnie oczywiscie- lepiej trzymać krótko smile - choć teraz są rózne techniki przedłużania itd. -nie za bardzo się na nich znam, bo nie potrzebuję tego, ale wiem, ze są takie metody, wiec ...
    Na pewno wg mnie nie wyglądają elegancko bardzo długaśne paznokcie, tzw. szpony, nie uwazam też za eleganckie uzywanie zdobień na paznokcie poza tzw. "wyjściami" (o ile pasuje to do kreacji)

    czy panom wypada coś więcej - no wg mnie panowie także powinni dbać o kształt paznokci, a nie tylko długość i skórki. No i dp tego o gladkość płytki - także. Uprzedzam, ze nie mówie teraz o osobach mających zgrubiałą czy "wyboistą" płytkę paznokciową wskutek np. grzybicy, bo to już "kryminał", ale są ludzie, któzry z natury swej mają nierówną płytkę i wg mnie zadbany pan powinien to u siebie eliminować. Lakier bym odradzała, chyba, ze chodzi o leczniczy czy profilaktyczny, ale te sa na ogł z tego co wem w wersjach także bezbarwnych i całkowicie matowych.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 17.07.18, 12:05
    Dla mnie właśnie wszelakie wzorki są jednak zbyt ostentacyjne, jeśli ma być zachowana elegancja. Zatem albo paznokcie pozostają "gołe", albo jest na nich jeden kolor - współgrający z resztą wizerunku. Diamenciki, kalkomanie, piórka i co tam jeszcze się daje - zdecydowanie nie są eleganckie. Mogą być ładne, jasne, mogą się podobać, ale eleganckie nie będą.

    Są miejsca i okoliczności, w których np. czarny lakier wygląda idealnie, albo modne ostatnio opalizujące jak pancerz żuczka hybrydy, ale nie zmienia to faktu, że takie ekstrawagancje są zbyt krzykliwe. Nawet jeśli obiektywnie estetyczne.

    Ja mam tylko manicure japoński na co dzień, bo kolor na paznokciach przeszkadza w pracy przy papierach. Od święta maluję na kolorowo, ale już coraz rzadziej.

    Teraz jest też dziwny trend malowania jednego paznokcia inaczej niż reszta - tez mi się wydaje dziwny i nieelegancki.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • panna.ze.dworku 18.07.18, 09:16
    I tu się podpisuję. Oburącz nawet.
    Mam koleżankę - młoda, ładna dziewczyna. Maluje paznokcie (dodajmy: zadbane, równo opiłowane!) na wszystkie kolory tęczy. Czy wygląda ładnie? Tak, zwłaszcza latem, do lekkich, barwnych koszulek czy sukienek wygląda to wesoło i zabawnie. Ale nie elegancko. Podkreślmy - nie zwracam JEJ uwagi, że to nieeleganckie! Tylko oceniam "dla siebie".

    "Teraz jest też dziwny trend malowania jednego paznokcia inaczej niż reszta - tez mi się wydaje dziwny i nieelegancki" - ba, często ten jeden "odmienny" paznokieć jest dodatkowo zdobiony, właśnie wzorkami, kryształkami, brokatem - podczas gdy pozostałe pozostają jednobarwne. Trend zdecydowanie nie w moim guście. smile

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • positronium 18.07.18, 09:36
    @Panna
    A sprawdziłam sobie i jest więcej podwójnie dziwnych wink trendów. Np. manicure afrykański - trochę jak frencz, ale końcówka paznokcia jest malowana w odwrócony trójkąt, i dokłada się cyrkonie dla ozdoby. Brr.

    Chyba powoli zanika umiejętność komponowania stroju/wyglądu spójnego w całości. Z tego co widzę, coraz więcej osób (i ja też) często miesza dodatki i ubrania na różne pory, czy okazje. Biurowa góra, sportowy dół, a do tego wieczorowy makijaż i biżuteria - to teraz norma.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • kora3 18.07.18, 10:18
    A moim zdaniem Posit fajnie, że zmieniły sie trendy i mozna sobie poszaleć z paznokciami - tylko, ze jak wszelkie "szaleństwo" musi to być przemyślane i z głową. Elegancja wg mnie nie polega na tym, że zawsze musi być klasycznie, polega na tym, że wszystko z sobą współgra. Miałam raz tak właśnie "zrobione" paznokcie, że przy minimalistycznej wersji sukienki - w sensie kroju i koloru stanowiły one w zasadzie jedyny zdobniczy element kreacji, być moze dla Ciebie byłoby to nieeleganckie, dla mnie - nie.
    W ogóle jestem przeciwna takiemu podejściu, ze eleganckie jest tylko o, co jest klasyczne - jak wspomniałam. Gdyby takie prezentowali wszyscy w modzie nie byłoby zadnego postępu smile

    Jesli chodzi o ten jeden odmienny kolor na paznokciu - moze to być fajny "dodatek" do stroju, jesli z nim po prostu "gra" - jak wszystko.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 18.07.18, 10:47
    kora3 napisała:

    > Elegancja wg mnie nie polega na tym, że zawsze musi być klasycznie, polega
    > na tym, że wszystko z sobą współgra.

    Koro w stroju cyrkowca lub łyżwiarki zazwyczaj wszystko ze sobą współgra, ale elegancki to on nie jest, chyba przyznasz?

    > W ogóle jestem przeciwna takiemu podejściu, ze eleganckie jest tylko o, co jest
    > klasyczne - jak wspomniałam. Gdyby takie prezentowali wszyscy w modzie nie by
    > łoby zadnego postępu smile

    A wg mnie jest różnica między byciem modnym, a byciem eleganckim. Czasami to się pokrywa, ale najczęściej jednak nie. Elegancja to stonowanie.
    Bycie modnym to najczęściej chęć zwrócenia na siebie uwagi czymś nowym,dotąd niezwykłym.

  • panna.ze.dworku 18.07.18, 11:06
    Dokładnie!

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 18.07.18, 11:15
    aqua48 napisała:
    >
    > Koro w stroju cyrkowca lub łyżwiarki zazwyczaj wszystko ze sobą współgra, ale e
    > legancki to on nie jest, chyba przyznasz?


    Aquo, ale rozmawiamy na serio, czy posuwamy sie do absurdów? Zaczniemy sie zastanawiać czy elegancki jest kitel lekarski, albo strój roboczy panów pracujących przy wykopach? No właśnie...

    >
    > A wg mnie jest różnica między byciem modnym, a byciem eleganckim. Czasami to si
    > ę pokrywa, ale najczęściej jednak nie. Elegancja to stonowanie.
    > Bycie modnym to najczęściej chęć zwrócenia na siebie uwagi czymś nowym,dotąd n
    > iezwykłym.


    Uwazam, że nie masz racji, że zazwyczaj się nie pokrywa Aquo. Stonowanie nie musi oznaczać "ginięcia w tłumie", ubranie sie w uniform taki jak wszyscy i Korea smile Osoba ze smakiem wybiera z mody to, co jej pasuje i potrafi to połączyć z innymi elementami - zwyczajnie. Osoba bez smaku albo ubiera się w coś bo modne bez refleksji, albo przeciwnie - trzyma sie tylko "sprawdzonego koryta rzeki" czyli tego co klasyczne, żeby czasem ktoś na jej wygląd uwagi nie zwrócił.

    To co w ubraniu, czy szerzej - stylizacji jest uznawane za eleganckie, czy nawet tylko dopuszczalne zmienia się i czy się to komuś podoba czy nie - tak po prostu jest. Gdyby tak nie było, nadal chodziłybyśmy w długich sukniach, futrach do kostek i kapeluszach z piórami po ulicach smile
    Kiedyś kobieta nawet konno jeździła (poza wyjątkami) w sukni, dziś klasyczne spodnie są ...klasyczne...Podobnie jak jeans, kiedyś -materiał TYLKO do luzackich strojów, dziś klasyczne granatowe jeansy, to właśnie ...klasykasmile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 18.07.18, 11:28
    kora3 napisała:
    > To co w ubraniu, czy szerzej - stylizacji jest uznawane za eleganckie, czy nawe
    > t tylko dopuszczalne zmienia się i czy się to komuś podoba czy nie - tak po pr
    > ostu jest. Gdyby tak nie było, nadal chodziłybyśmy w długich sukniach, futrach
    > do kostek i kapeluszach z piórami po ulicach smile

    Nie, no przecież mylisz pojęcia. Dopuszczalne, normalne to niekoniecznie od razu eleganckie.

    > Kiedyś kobieta nawet konno jeździła (poza wyjątkami) w sukni, dziś klasyczne s
    > podnie są ...klasyczne...Podobnie jak jeans, kiedyś -materiał TYLKO do luzackic
    > h strojów, dziś klasyczne granatowe jeansy, to właśnie ...klasykasmile

    Klasyka ubioru, ok. Ale tylko w kategorii codziennej - swobodnej.
    Ale na eleganckie przyjecie? Niedopuszczalne. Fakt, że ludzie tak się noszą to tylko dowód na to, że pojęcia już się wszystkim pomieszały.
    Pamiętasz jeansowy kombinezon Britney Spears na jedną z gal? Szał.
  • kora3 18.07.18, 11:49
    Nie, nie pamiętam - sorry smile

    Posit, w temacie mylenia pojęć ...No właśnie - nie a czegoś takiego jak strój elegancki, czy taka stylizacja, żeby ocenić czy ktoś wygladał ok musimy znać OKOLICZNOŚCI - najczęściej - rodzaj wyjścia, spotkania...Elegancko to po pierwsze - stosownie do tegoż rodzaju a przy tym aury itd. Miałam kiedyś okazję być na spotkaniu, które odbywało sie na granicy państw. Było niewątpliwie - oficjalne, z udziałem pełnomocników granicznych (obaj byli generałami), władz strony sąsiedzkiej odpowiedniego szczebla korelującego z naszym wojewodą. Wojewodą była pani - przyjechała ubrana w granatowa puchową kurtkę, czarne spodnie, buty typu glany i uszankę, panowie generałowie byli w mundurach własciwych swej formacji w wersji zimowej (bo zima jak sie domyślasz - była). Pan reprezentujący stronę sąsiedzką przyjechał w płaszczu, garniturze, stosownych do garnituru butach i kapeluszu. Pani mu towarzysząca (nie wiem kto zacz) była w futrze do kostek i kozaczkach na szpilce. Spotkanie odbywało sie na granicy, po czym zgodnie z programem po polskiej stronie było wspólne ognisko, takie pod wiatą z pieczeniem kiełbasek itd. Kto wg Ciebie by ubrany STOSOWNIE? Czy zawsze garnitur + ta reszta są eleganckie? Ano - nie...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 18.07.18, 11:55
    Wiem jedno - jeansy w podanej przez Ciebie sytuacji nadal nie były by eleganckie.
    Panowie w mundurach ubrali się stosownie. wink

    --
    Pokazujesz innym, że nimi pogardzasz?
  • kora3 18.07.18, 12:01
    Pani wojewoda TEŻ ubrała się stosownie Posit - w tym własnie rzecz. Jeansy czy byłyby stosowne, przede wszystkim niepraktyczne byłyby, w jeansach jest zimno, gdy jest mroźno. Podstawa własciwego ubrania sie jest dostosowanie go do okoliczności. Był dołączony program spotkania i nie było w nim NICZEGO, na co własciwy byłby gang czy szpilki. w tym właśnie rzecz,...A Ty jak ubrałabyś sie na takie spotkanie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 18.07.18, 12:03
    Jeśli dobrze rozumiem, spotkanie organizowała polska strona, bezpośrednio Służba Celna, tak? Czyli ton nadawał najwyższy ranga celnik - ubrany w mundur.
    Pytanie - jaki mundur?

    --
    Czy wypada przyjąć komplement od dziecka?
  • kora3 18.07.18, 12:11
    Organizowała wspólnie nasza SG (to nie celnicy - inny resort nawet smile) i formacja adekwatna po stronie sąsiedzkiej. Pytanie o mundur - jaki miałby być - jest raczej iluzoryczne Posit, bo to dość oczywiste - strój gospodarza TEŻ jest dostosowany do rodzaju imprezy/spotkania. Skoro organizatorzy przewidzieli spotkanie na zielonej granicy, a część rozrywkową ze tak powiem przy ognisku pod wiatą to raczej oczywiste, że mundurowi będą w mundurach polowych, a zważywszy, ze była zima w wersji zimowej - oczywiste.
    PO TO sie dołącza program imprezy, czy też wręcz pisze na zaproszeniu jakie stroje obowiazują, by własnie nie ubrać sie niestosownie, co nierzadko oznacza ubranie sie zbyt sztywno, w sposób który wręcz uniemozliwia uczestnictwo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 18.07.18, 13:29
    kora3 napisała:
    > Pytanie o mundur - jaki miałby być - jes
    > t raczej iluzoryczne Posit, bo to dość oczywiste - strój gospodarza TEŻ jest d
    > ostosowany do rodzaju imprezy/spotkania.

    Pytanie konkretne - bo zdaję sobie sprawę, że oficerowie mają różne opcje formalności do wyboru. A to determinuje charakter spotkania, jak sama zauważyłaś.
    (Zerknij w link, który podpięłam pod słówko w Twojej wypowiedzi)

    > Skoro organizatorzy przewidzieli spotk
    > anie na zielonej granicy, a część rozrywkową ze tak powiem przy ognisku pod wia
    > tą to raczej oczywiste, że mundurowi będą w mundurach polowych, a zważywszy, ze
    > była zima w wersji zimowej - oczywiste.

    I tak, i nie. Kolega żołnierz zajmuje się rozkładaniem tego całego majdanu, inny znajomy jest od zaplecza gastro - też jest kilka opcji. Może być siedzenie na sianie, mogą być meble i zastawa. Zależy, co kto ma i co chce zrobić.

    > PO TO sie dołącza program imprezy, czy też wręcz pisze na zaproszeniu jakie str
    > oje obowiazują, by własnie nie ubrać sie niestosownie, co nierzadko oznacza ubr
    > anie sie zbyt sztywno, w sposób który wręcz uniemozliwia uczestnictwo.
    >

    Ano właśnie. I jest coś takiego jak "sportowa elegancja", która wywodzi się z takich aktywności jak np. polowania. Garnitur na przykład, to był kiedyś wyjątkowo nieoficjalny strój, roboczy. smile Teraz też przecież garnitur garniturowi nierówny, są wykonane z różnych materiałów, w różnych stopniach formalności. Buty do garniturów to tez nie tylko półbuty i mokasyny, ale i trzewiki z wysoką cholewką, albo sztyblety.

    Jako kobieta na takie spotkanie ubrałabym np. wełnianą spódnicę, kozaki na płaskiej podeszwie lub na niskim obcasie, wełniany żakiet, niedługi płaszcz o klasycznym, militarnym kroju. Koniecznie skórzane rękawiczki i dobry szal.
    Alternatywnie zamiast spódnicy spodnie, też wełniane, lub z innego grubego materiału.

    A pod to wszystko zimą zawsze zakładam bieliznę termalną (legginsy, koszulki z długim rękawem). Pod jeansy też. Chowa się ładnie pod "normalnym" ubraniem, a komfort jest dużo większy, szczególnie jeśli planuje się spędzić kilka godzin na świeżym powietrzu.

    Kapelusz zamiast czapki też idealnie pasowałby do okoliczności, ale teraz jednak mało kto nosi.
  • kora3 18.07.18, 13:51
    positronium napisała:
    > Pytanie konkretne - bo zdaję sobie sprawę, że oficerowie mają różne opcje forma
    > lności do wyboru. A to determinuje charakter spotkania, jak sama zauważyłaś.
    > (Zerknij w link, który podpięłam pod słówko w Twojej wypowiedzi)


    No złudne, pozornie konkretne, bo dla człowieka z tym obeznanego oczywiste jest, ze na tego typu spotkanie robocze ubietra się stowosnie do miejsca i aury
    >
    > I tak, i nie. Kolega żołnierz zajmuje się rozkładaniem tego całego majdanu, inn
    > y znajomy jest od zaplecza gastro - też jest kilka opcji. Może być siedzenie na
    > sianie, mogą być meble i zastawa. Zależy, co kto ma i co chce zrobić.


    Posit, ja doprawdy nie neguję doświadczeń Twoich czy Twoich kolegów z wojskiem, pomijjac fakt, ze tu nie o wojsko chodzi - po tym poznasz między innymi laika w tym temacie, że myli strażnika granicznego z celnikiem, albo zołnierzem, nie wie pod jakie resorty podlegają poszczególne służby itd. I to nie ejst przygana, nie trzeba sie na wszystkim znać zaraz - ale po tym poznasz, ze ktoś nie wie o czym rozmawia - zwyczajnie.
    >
    > Jako kobieta na takie spotkanie ubrałabym np. wełnianą spódnicę, kozaki na płas
    > kiej podeszwie lub na niskim obcasie, wełniany żakiet, niedługi płaszcz o klasy
    > cznym, militarnym kroju. Koniecznie skórzane rękawiczki i dobry szal.
    > Alternatywnie zamiast spódnicy spodnie, też wełniane, lub z innego grubego mate
    > riału.


    No i ubrałabys się, pewnie by Cię nie wyrzucili smile Spódnica, na zieloną, podczas opadów sniegu - heh - dobra smile
    >
    > A pod to wszystko zimą zawsze zakładam bieliznę termalną (legginsy, koszulki z
    > długim rękawem). Pod jeansy też. Chowa się ładnie pod "normalnym" ubraniem, a
    > komfort jest dużo większy, szczególnie jeśli planuje się spędzić kilka godzin n
    > a świeżym powietrzu.


    Fajnie, no i? Pod względem ciepła, moze to i zdaje egzamin z jeansami, ale niestety mają one feler, na silnym mrozie sztywnieją i są np. dla mnie nieprzyjemne jako ubranie, dlatego o ile mam taką okolicznośc, to jeansów na nią - unikam
    >
    > Kapelusz zamiast czapki też idealnie pasowałby do okoliczności, ale teraz jedna
    > k mało kto nosi.


    KAPELUSZ? na zieloną? Chyba ten od pohalańczyków - swpją drogą tez fajni smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 18.07.18, 14:14
    Widzisz, ja piszę o ludziach z doświadczeniem w rozkładaniu całego sztabu, o kimś kto na co dzień się zajmuje praktyczną stroną takich dziwnych polowych spotkań... A ty się skupiasz na tym, że to żołnierz, a nie pogranicznik.

    Jak pan generał z Twojej opowieści nie ma problemu z tym, że przyjmuje gości gorzej niż pierwszy lepszy pułkownik, no to trudno. Ale to nie jest tak, że spotkanie "w polu" musi być od razu kucaniem w kniei. Raczej nie byli na obcym terenie pod obstrzałem wroga - zatem ewidentnie organizacja kulała, skoro u siebie nie potrafią zorganizować spotkania na poziomie, z którym nie maja problemu cywile.
    Chyba, że celowo przerysowujesz. Bo co się robi podczas takiego wypadu? Spaceruje, siedzi, stoi, je. Biegają ci dygnitarze po krzakach, czołgają się?

    Spódnica to jest całkiem normalny strój do lasu. A tu trochę starszy przykład.

    Jak Ci jeansy sztywnieją, to polecam przerzucenie się na wełniane spodnie. Bardziej eleganckie i dużo milsze. Szczególnie przez dodatkową warstwę legginsów. wink

    I co masz do kapelusza?
  • kora3 18.07.18, 14:48
    Posit, mnie nie sztywnieją, bo nie noszę jeansów w mrozy - prostesmile
    Ten pan generał przyjął TYCH gosci dokładnie tak samo, jak jego poprzednicy przyjmowali podczas roboczych spotkań oraz jak sam jest przyjmowany po drugiej stronie o ile tam ma miejsce spotkanie.
    I nie, nie sciele sie dywanów, nie maluje trway na zielono itd. To było zwyczajne spotkanie ROBOCZE, jakich wiele się organizuje. Zwyczaojo jest ono połaczone z jakimś tam posiłkiem, ale zwykle własnie na miejscu, w plenerze. Co się robi podczas takiego wypadu? Otóż na poczatku pełnomocnik strony sąsiedniej podchodzi wraz przedstawicielem władzy rządowej do pasa granicznego, obaj panowie oddają sobie honory, jesli są przy tym inne mundurowe osoby - te oddają także. Następnie pełnomocnik wraz z resztą przechodzą na stronę sąsiedniego państwa - odbywa sie to poza przejsciem granicznym i bez odprawy tak paszportowej, jak i celnej. Następnie panowie się witają, przedstawiają kto im towarzyszy. Następnie udają się w miejsce o które im chodzi w takim roboczym spotkaniu, na ogół nie jest ono odległe od miejsca przejścia. Mundurowi wyjaśniają o co chodzi, po co to spotkanie, jaki jest problem, króciutko, bo to zostało już opisane i przesłane rządowym delegatom, teraz chodzi o ze tak powiem - wizję lokalną. Jesli delegaci maja pytania - odpowiadają na nie. O ile są dziennikarze i przewidziano zadawanie pytań przez nich, to je zadają, o ile mają, odpowiada się krótko. Następnie mundurowi zapraszają na krótki odpoczynek - zwykle jest połączony z jakimś poczęstunkiem, zależnie od miejsca - róznym. Następnie się zegnają wszyscy i przełazą goscie w miejscu, w którym weszli, zwyczajowo przy słupach granicznych obu państw.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 18.07.18, 12:33
    Jeśli w zaproszeniu było podane iż zakończy się całość ogniskiem pod wiatą - panowie zaś mięli mundury polowe zimowe - to tylko oni byli ubrani stosownie i do okoliczności i sytuacji. Pan w garniturze - był ubrany stosownie do sytuacji (spotkanie "na szczeblu"), ale niewłaściwie do zapowiadanych okoliczności - ogniska pod wiatą. To samo jego towarzyszka. Natomiast pani wojewoda - była ubrana stosownie na ognisko pod wiatą, ale niewłaściwie na "spotkanie na szczycie". Zamiast puchówki mogła wybrać półpłaszczyk, albo coś bardziej "oficjalnego", glany zamienić na buty nieco innego kroju, delikatniejsze, mniej "toporne", a zamiast "uszanki" zdecydować się na inne nakrycie głowy, skoro MUSI coś na głowie mieć.

    I ne doprowadzajmy do "paranoi" bo jeszcze trochę i zapytasz, czy pani w szarej spódniczce "w kolanko" (cokolwiek to jest! Dla mnie to to samo co koszulka na "naramkach") i różowej, koszulowej bluzce, tudzież szarej marynarce i na szpilach jest ubrana elegancko na partię tenisa! big_grin

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 18.07.18, 12:45
    A niby dlaczego pani wojewoda miała marznąć w całośc i stpy, skoro panowie generałowie nie musieli? Widziałaś polowe mundury tych panów i buty - ja owszem, buty - typu glan właśnie , kurtka - typu czysto sportowego - jak na poligon - a kobieta miała przyjsc w jakimś "półpłaszczyku" hehe...
    Pan powiadasz ubrał się na spotkanie "na szczeblu" - no to włąsnie taki pan - najpewniej nuworysz, jak na szczeblu to trzeba zaraz jak na spotkanie w biurze, czy restauracji, a tu NIE! Spotkanie na szczeblu też moze być rózne i dalibóg, pan wygladał zabawnie - poza tym, ze zmarzł pewnie (jego sprawa) - o towarzyszącej mu pani - nie wspomnę smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 18.07.18, 13:00
    Kurczę, Koro, nie rób z siebie głupiej, bo przecież nie jesteś! Między puchówką, glanami i uszanką a futrem do kostek i szpilkami jest jeszcze sporo możliwości! I pani wojewoda mogła nie marznąć, a ubrać się stosownie do spotkania "na szczeblu".
    Podkreślę, bo może nie wiesz. Mundur jako taki rządzi się nieco innymi regułami niż strój cywilny. I tak, panowie zapewne mięli obuwie "regulaminowe". Natomiast gdyby byli "w cywilu" - także dla nich glany nie byłyby stosownym obuwiem. Abstrahując już od tego, że glany są nieocieplane, więc nałożenie glanów nijak pani wojewodzie ciepła w stopy dać nie mogło...
    Nota bene - panowie zapewne nie mięli na nogach "glanów" a obuwie do tychże podobne! A podobne - nie znaczy to samo. tongue_out

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • mim_maior 18.07.18, 13:09
    Przede wszystkim trzeba tu zauważyć, że program wydarzenia był źle zaplanowany albo nieodpowiednio poinformowano uczestników o jego przebiegu. Zasadą jest, że nie łączy się spotkań oficjalnych z nieformalną częścią, o ile nie ma możliwości przebrania się. W tej sytuacji wszyscy byli nieodpowiednio ubrani w którymś momencie, ale zdecydowanie zawinili organizatorzy. Niedostateczny z organizacji imprez.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • aqua48 18.07.18, 14:04
    mim_maior napisała:

    >W tej sytuacji wszyscy byli nieodpowiednio ubrani w którymś
    > momencie, ale zdecydowanie zawinili organizatorzy. Niedostateczny z organizacji
    > imprez.
    >
    Jestem tego samego zdania. Inaczej wygląda ubiór na część oficjalną, a inaczej na wspólne, nieformalne ognisko.
  • kora3 18.07.18, 14:13
    A jesli czesc oficjalna polega na prześciu kilkunastu metrów po śniegu na zielonej granicy? smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 18.07.18, 14:15
    To ktoś wcześniej idzie tym szlakiem i go przeciera...

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • kora3 18.07.18, 14:49
    Posit, no przepraszam, ale trudno mi dyskutować z kimś, kto nigdy w takim miejscu i okolicznościach, nie był - sorry.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 18.07.18, 15:11
    kora3 napisała:

    > A jesli czesc oficjalna polega na prześciu kilkunastu metrów po śniegu na zielo
    > nej granicy? smile
    >
    To tym bardziej nie rozumiem po co do tego przejścia koniecznie ubierać się w glany, spodnie, puchówkę i czapkę uszankę...
  • kora3 18.07.18, 15:33
    Bo jesli jest sporo śniegu i mróz to raczej szpilki i suknia wieczorowa pod futrem odpadają?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 18.07.18, 15:42
    kora3 napisała:

    > Bo jesli jest sporo śniegu i mróz to raczej szpilki i suknia wieczorowa pod f
    > utrem odpadają?smile
    >Pani mu towarzysząca była w futrze do kostek i kozaczkach na szpilce.

    Czy zaraz się dowiemy, że opisywana pani miała pod futrem tylko kostium kąpielowy?
    Nic nie wspominałaś Koro o sukni wieczorowej, poza tym kozaki na szpilce od szpilek jednak się różną. Dla mnie futro do kostek plus kozaki są ok. Wysokość i rodzaj obcasów, to kwestia przyzwyczajenia i wygody. Znam panie które prowadzą auto w klapkach na szpilkach, choć niby też nie jest to stosowne obuwie na tę okazję.
  • kora3 18.07.18, 15:45
    Nie wiem co miała kobieta pod tym futrem, zartowałam smile Ale najpewniej nie wełniane spodnie i sweter, choć moze, moze ... Dla mnie futro - odpada z oczywistych przyczyn, kozaki na obcsie, takze typu szpilka - jak najbardziuj, ale nie na "spacerek" po zielonej granicy - ludzie ..

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 18.07.18, 15:56
    kora3 napisała:

    > Nie wiem co miała kobieta pod tym futrem, zartowałam smile Ale najpewniej nie wełn
    > iane spodnie i sweter, choć moze, moze ... Dla mnie futro - odpada z oczywistyc
    > h przyczyn, kozaki na obcsie, takze typu szpilka - jak najbardziuj, ale nie na
    > "spacerek" po zielonej granicy - ludzie ..

    Wiesz Koro, generalnie ja zimą nie noszę spodni, bo w nich bardzo marznę i jest mi potwornie niewygodnie.
    A poza tym na zimę dla mnie długie futro i kozaki są jak najbardziej dobrym i ciepłym strojem. Ja wybrałabym inny obcas, bo na szpilce nie chodzę, ale mam wśród bliskich panie które chodzą wyłącznie na szpilkach, bo tak lubią i tak im wygodnie. To ich wybór.

  • kora3 18.07.18, 16:00
    Aquo, a chodźże sobie zimą i latem w czym chcesz - co mi do tego. Ja również chętniej noszę buty na obcasie, niż nie na obcasie, ale mam doświadczenie i wyobraźnię i nie poszłabym na taki wypad w szpilkach - a Ty - jak uważałabyś smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 18.07.18, 16:42
    kora3 napisała:

    > Aquo, a chodźże sobie zimą i latem w czym chcesz - co mi do tego.

    A co Ci do tego jak ubrała się ta pani?
  • kora3 18.07.18, 16:54
    A nic, widziałąm ją zwyczajnie, Ty nie dostrzegasz ludzi?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 18.07.18, 13:11
    Panno, no przepraszam, ale o mundurowych to ty mnie nie pouczaj, bo no ...smile I w temacie jak gdzie komu mundurowemu ubrać się wypada na Twoim miejscu nie wymadrzałabym sie do mnie - serio. Ale rób jak chcesz ...

    Gdyby panowie byli w cywilu, to TAKŻE byliby ubrani jak sądze stosownie do okolicznosci - zielona granica, śnieg "do konan", mróz i kontynuowanie spotkania na powietrzu, pod wiatą na ognisku. Na pewno nie przyszliby w płaczach, butach od garnituru i temu podobnej odziezy - OCZYWISTE. Bo nikt z mózgiem którego ma zwyczaj używac, tak by się nie ubrał na taką imprezę smile Tak samo, jak nie chadza się w wieczorowych sukniach na grill, ani na wesele w dresach- oczywista oczywistośc - słowami klasyka.

    Nuworysze czesto myślą własnie, że najważniejszy jest "szczebel", a tymczasem bywa bardzo róznie, czesto najważniejsze są okoloczności i "szczebel" się do nich ze tak powiem dostosowuje, jak w tym przypadku.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 18.07.18, 13:25
    Jak już zauważyła Mim_maior - niedostateczny z organizacji.

    Oczywiście, Koro jako jedyna na świecie znasz dogłębnie zasady we WSZYSTKICH służbach mundurowych. I nikt prócz ciebie nigdy nie miał żadnych możliwości mieć w otoczeniu nikogo z "mundurówki"... Jaaasne... big_grin

    Gdyby panowie byli w cywilu i przyszli w glanach - także mięliby niestosowne obuwie. Głównie - niestosowne do pory roku: glany są NIEOCIEPLANE, co uparcie pomijasz, i nie nadają się na śnieg po kolana.
    Napisałam przecież wyraźnie, czego już w swej "uprzejmości" nie doczytałaś: pan w garniturze był ubrany niestosownie do spotkania na ognisku. Co jest jeszcze niezrozumiałego w mojej ocenie? Acz jego garnitur nadal ma się nijak do uszanki pani wojewody i jej nadmiernie "luzackiego" stylu na owo spotkanie "na szczycie", mimo, że pod wiatą miało się zakończyć.

    Najważniejsze jest to, że w opisanej przez ciebie sytuacji - nawalili organizatorzy. "Rozmów na szczeblu" nie organizuje się w plenerze, po prostu. Ergo - z tego wynikło niewłaściwe odzienie zarówno pana w garniturze i jego towarzyszki w szpilkach, jak i pani wojewody w puchówce i uszance.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 18.07.18, 13:37
    panna.ze.dworku napisała:

    > Jak już zauważyła Mim_maior - niedostateczny z organizacji.


    Nie sądzę, by ktoś tu był znawcą od tego rodzaju spotkań, wybacz smile
    >
    > Oczywiście, Koro jako jedyna na świecie znasz dogłębnie zasady we WSZYSTKICH sł
    > użbach mundurowych. I nikt prócz ciebie nigdy nie miał żadnych możliwości mieć
    > w otoczeniu nikogo z "mundurówki"... Jaaasne... big_grin


    Nie we wszystkich - bynajmniej, ale te formację znam bardzo dobzre, bo wspóópracuję z nią od ponad 15 lat, a od ponad 11 mam jej przedstawiciela (no już byłegosmile) w domu...I nie, nie on był na tym spotkaniu - uprzedzajac, bo troszke Cię już poznalam smile

    >
    > Gdyby panowie byli w cywilu i przyszli w glanach - także mięliby niestosowne ob
    > uwie. Głównie - niestosowne do pory roku: glany są NIEOCIEPLANE, co uparcie pom
    > ijasz, i nie nadają się na śnieg po kolana.


    Moja miła Panno, nie wszystkie glany sa nieoceplane, obecnie ejst całkiem spora ich ze tak powiem kuzynostwa rzesza, takze ocieplanego. Nie słyszałaś nigdy o obuwiu STYLIZOWANYM na jakieś...No moze nie, trudno smile Jakie pani wojewoda miała - nie sprawdzałam - ale skoro nie marzła, to pewnie albo wersję ocieplaną, albo zwyczajnie grube skarpetki/wkładki - wszystko jest raczej do zdobycia smile


    > Napisałam przecież wyraźnie, czego już w swej "uprzejmości" nie doczytałaś: pan
    > w garniturze był ubrany niestosownie do spotkania na ognisku. Co jest jeszcze
    > niezrozumiałego w mojej ocenie? Acz jego garnitur nadal ma się nijak do uszanki
    > pani wojewody i jej nadmiernie "luzackiego" stylu na owo spotkanie "na szczyci
    > e", mimo, że pod wiatą miało się zakończyć.


    A czesto bywasz na takich spotkaniach, że tak autorytatywnie stwierdzasz? Pytam z czystej ciekawosci ...Spotkanie pełnomocników granicznych Panno może mieć charakter rózny - od bardzo oficjalnego, np. w stosownym ministerstwie któregoś z krajów, po robocze. To było spotkanie robocze, dotyczyło pewnych wstępnych ustaleń ze tak powiem technicznych. Pani wojewoda i jej odpowiednik ze strony sasiedniej byli na nim, jako delegaci swoich rządów w terenie, bo ze tak popwiem "klepnięcie" tych technicznych ustaleń lezy po stronie rządowej. Nie było w tym żadnej "detości", a ci pełnomocnicy znają się dobrze i takie spotkanie nie ejst dla nich Bóg wie jakim wydarzeniem smile
    >
    > Najważniejsze jest to, że w opisanej przez ciebie sytuacji - nawalili organizat
    > orzy. "Rozmów na szczeblu" nie organizuje się w plenerze, po prostu. Ergo - z t
    > ego wynikło niewłaściwe odzienie zarówno pana w garniturze i jego towarzyszki w
    > szpilkach, jak i pani wojewody w puchówce i uszance.



    Aha, nie organizuje się...To znaczy - takim delegatom rządu w terenie o jakie miejsce chodzi pokazuje się zwyczajnie na mapie? Filmiku? Bo co? Bo nie dadza rady ? Absurd i to co piszesz swiadczy o kopletnej nieznajomości przez Biebie specyfiki takich spotkań i ustaleń



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mim_maior 18.07.18, 14:49
    Tak się akurat składa, że od lat jestem "znawcą od tego rodzaju spotkań". Tak przygotowane wydarzenie to organizacyjna klęska, choć przy odrobinie dobrej woli i humoru można było się z tego pośmiać - jeśli wszyscy zgromadzeni mieliby dość klasy i inteligencji. Ale nigdy nie jest tak, że nie można tego poprawić w przyszłości. Kłopot zwykle jednak w tym, że niewielu władców publicznych instytucji zdaje sobie sprawę, że każdego rodzaju spotkanie można zorganizować tak, by przebiegło gładko i komfortowo dla uczestników. Trzeba tylko zatrudnić ludzi z odpowiednimi kompetencjami i pozwolić im pracować. Tymczasem zazwyczaj mamy takie atrakcje, jak opisywane przez autorkę wątku.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • znana.jako.ggigus 18.07.18, 14:52
    I jakbys to zorganizowala?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • mim_maior 18.07.18, 15:44
    Musiałabym znać cel spotkania, miejsce/a, czas, listę uczestników, środki transportu i inne okoliczności (w tym np. kwestie bezpieczeństwa, jeśli wchodzą w grę).. Potem bym usiadła ze współpracownikami i opracowała plan krok po kroku, łącznie z tym, co napisać w zaproszeniach (i w jakiej formie je wystosować), żeby nikt nie miał wątpliwości, jak należy się ubrać. Każde wydarzenie, nawet niewielkie, planuje się inaczej, choć jakaś rutyna zawsze wchodzi w grę.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • positronium 18.07.18, 15:49
    A czy mogłabyś naszkicować choćby ramowy plan postępowania w przypadku takiego spotkania, jakie opisała Kora - robocze, na luzie (wizja lokalna), ale z osobami odpowiednio wysokiej rangi (generał, wojewoda)?
    Zastanawiam się, jak bardzo moje wyobrażenia odbiegają od rzeczywistości. Albo rzeczywistość Kory, od Twojej. wink

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • kora3 18.07.18, 15:58
    Posit, to nie jest rzeczywistość Kory, tylko rzeczywistość formacji ...Ja wiem, ze w korporacjach na wszystko są procedury, niekończące się szkolenia itd. W tej formacji nie liczy się stopień tylko funkcja, znacznie wiecej jest szefów oddziałów w st. pułkownika niż generała smile i wszyscy są sobie równi co do funkcji.
    Wojewoda to nie ejst jakiś wielki dygnitarz, to jest delegat rzadu W TERENIE smile Wlasnie po to jest, by w takich spotkaniach uczestniczyc, żeby nie trzeba było na nie ciągnąć np. wiceministra - proste. Nie przesadzaj z tą wysoką rangą Posit ...Wysoka ranga byłaby, jakby przyjechał komendant głowny, szef MSWiA, a już szczególnie premier, albo prezydent -bywało,owszem i inaczej takie spotkania wyglądały, a przede wszystkim nie odbywały sie w takim miejscu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mim_maior 18.07.18, 16:17
    Nie mogłabym, bo nie znam wszystkich istotnych okoliczności. A ponadto autorka może zawsze zacząć dodawać liczne znaczące okoliczności, które zmieniają całą sytuację, aby wykazać, że na niczym się nie znamy i nie mamy racji big_grin
    A serio, to chodzi mi o to, że wszystko da się zrobić dobrze. Byle wiedzieć jak.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • positronium 18.07.18, 13:37
    kora3 napisała:
    > Panno, no przepraszam, ale o mundurowych to ty mnie nie pouczaj, bo no ...smile I
    > w temacie jak gdzie komu mundurowemu ubrać się wypada na Twoim miejscu nie wy
    > madrzałabym sie do mnie - serio. Ale rób jak chcesz ...
    >


    Koro, czy jest jeden żołnierz/policjant/pogranicznik/celnik w tym kraju, który się zna na takich sprawach i tylko Tobie zdradza swoje sekrety? No, ejże...

    > Gdyby panowie byli w cywilu, to TAKŻE byliby ubrani jak sądze stosownie do okol
    > icznosci - zielona granica, śnieg "do konan", mróz i kontynuowanie spotkania na
    > powietrzu, pod wiatą na ognisku. [...]
    > Nuworysze czesto myślą własnie, że najważniejszy jest "szczebel", a tymczasem b
    > ywa bardzo róznie, czesto najważniejsze są okoloczności i "szczebel" się do nic
    > h ze tak powiem dostosowuje, jak w tym przypadku.

    >


    Zgadzam się z podkreslonym zdaniem.
    ale pamiętaj, ze organizator ma pewne obowiązki wobec gości - na przykład przygotowanie miejsca spotkania. Zapraszając kogoś np. na budowę oczywiście liczysz się z tym, że możesz gości ubłocić, ale przecież mimo to wykładasz jakieś deski czy inny podkład na najgorsze dziury i nie prowadzasz po kałużach. Tak samo z tym śniegiem - czy oni tam mieli jak łosie brodzić w zaspach?

    BTW, to zdanie o "nuworyszach" wyszło zabawnie (i trochę żenująco dla Ciebie, moim zdaniem), szczególnie jak się wie jak wygląda wierchuszka mundurowa naszego kraju. Heh.
  • kora3 18.07.18, 13:43
    positronium napisała:
    >
    > Koro, czy jest jeden żołnierz/policjant/pogranicznik/celnik w tym kraju, który
    > się zna na takich sprawach i tylko Tobie zdradza swoje sekrety? No, ejże...


    smile Posit, jak z jakąś służba współpracujesz niemal na co dzień pzrez kilkanaście lat i bywasz z nią w roznych miejscach, to wierz mi, na serio ją poznasz ..Albo nie wierz , co mi am zreszta smile
    >
    >
    > Zgadzam się z podkreslonym zdaniem.
    > ale pamiętaj, ze organizator ma pewne obowiązki wobec gości - na przykład przyg
    > otowanie miejsca spotkania. Zapraszając kogoś np. na budowę oczywiście liczysz
    > się z tym, że możesz gości ubłocić, ale przecież mimo to wykładasz jakieś deski
    > czy inny podkład na najgorsze dziury i nie prowadzasz po kałużach. Tak samo z
    > tym śniegiem - czy oni tam mieli jak łosie brodzić w zaspach?


    Wiesz, generalnie to jest tak, że snieg słabo reaguje na komendę "nie padać" - no tak ma. Wiem, ze to ze strony śniegu jest spory nietakt, ale to już pretensje do sniegu mieć należy raczej smile Podobnie mróz jest z tych słabo wykonujących komendę "zelżeć proszę" smile

    >
    > BTW, to zdanie o "nuworyszach" wyszło zabawnie (i trochę żenująco dla Ciebie, m
    > oim zdaniem), szczególnie jak się wie jak wygląda wierchuszka mundurowa naszego
    > kraju. Heh.


    Naprawdę? Bo jaki oficer wojska (!) zasunął do Ciebie grubym żartem? A wiesz co? Tu akurat nie o wojsku mowa, ale paru wosjowych znam, z róznuch szczebli, z róznych okresów władzy i powiem Ci, mnie sie to nie zdarzyło NIGDY, moze zwyczajnie tak działam na mundurowychwink




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 18.07.18, 13:56
    kora3 napisała:
    > smile Posit, jak z jakąś służba współpracujesz niemal na co dzień pzrez kilkanaśc
    > ie lat i bywasz z nią w roznych miejscach, to wierz mi, na serio ją poznasz ..

    Ależ mnie chodzi o to, że nie jesteś jedyną wybranką, która do mundurowych ma dostęp. Nie twierdzę, że brakuje Ci wiedzy, tylko zauważam, że odbierasz innym prawo do posiadania doświadczeń i informacji, z którymi (jeszcze) nie afiszowali się na forum.

    > Wiesz, generalnie to jest tak, że snieg słabo reaguje na komendę "nie padać" -
    > no tak ma. Wiem, ze to ze strony śniegu jest spory nietakt, ale to już pretensj
    > e do sniegu mieć należy raczej smile Podobnie mróz jest z tych słabo wykonujących
    > komendę "zelżeć proszę" smile

    A to wyobraź sobie, że są szeregowi-magicy, wyposażeni w najnowocześniejszy sprzęt zwany szuflami, którzy potrafią sobie z takim wrogiem poradzić. Zanim się rozstawi wiatę to warto pod nią (i wokół niej) posprzątać. wink Nawet niektórzy wyjątkowo odważni cywile zimą stawiają czoła takiej napaści i sprzątają podobnie swoje podwórka...

    > Naprawdę? Bo jaki oficer wojska (!) zasunął do Ciebie grubym żartem? A wiesz co
    > ? Tu akurat nie o wojsku mowa, ale paru wosjowych znam, z róznuch szczebli, z r
    > óznych okresów władzy i powiem Ci, mnie sie to nie zdarzyło NIGDY, moze zwyczaj
    > nie tak działam na mundurowychwink


    Czy myślisz, że jedna sytuacja jaka opisałam na forum to jest wszystko, co mi się w życiu przytrafiło?
    Wojsko i inne podobne służby to jest zbieranina całego społeczeństwa. Różni ludzie tam się znajdują, z różnych rodzin, o różnej kulturze osobistej.
    Podsumowanie urzędnika per "nuworysz", bo założył swój strój roboczy na spotkanie służbowe jest po prostu słabe. Podobnie jak aluzja z ostatniego zdania Twojej wypowiedzi.
    Na zdrowie.
  • kora3 18.07.18, 14:12
    positronium napisała:

    > Ależ mnie chodzi o to, że nie jesteś jedyną wybranką, która do mundurowych ma d
    > ostęp. Nie twierdzę, że brakuje Ci wiedzy, tylko zauważam, że odbierasz innym p
    > rawo do posiadania doświadczeń i informacji, z którymi (jeszcze) nie afiszowali
    > się na forum.


    Posit, a ja zauważam, ze zwyczajnie ktos nie ma w temacie wiedzy - np. I powtórzę, nie ejst to przygana żadna, bo nie wszystko kazdy musi wiedzieć - no oczywiste. Ale jak ktoś pisze, że spotkanie takich pełnomocników i wojewodów jest "na szczeblu", gdy chodzi o zwyczajnie robocze spotkanie na zielonej, to widać, ze nie ma pojęcia o czy,m pisze. Tak samo, jak ktoś wojsko kojarzy ze strażą graniczną - bo to w mundurach i to smile

    > A to wyobraź sobie, że są szeregowi-magicy, wyposażeni w najnowocześniejszy spr
    > zęt zwany szuflami, którzy potrafią sobie z takim wrogiem poradzić. Zanim się r
    > ozstawi wiatę to warto pod nią (i wokół niej) posprzątać. wink Nawet niektórzy wy
    > jątkowo odważni cywile zimą stawiają czoła takiej napaści i sprzątają podobnie
    > swoje podwórka...


    Ale Posit, zrozum jedną rzecz - to nie był piknik dla cywili, tylko ROBOCZE SPOTKANIE...Dla kazdego z nas - od pani wojewody po dziennikarzy - o cywilach piszę teraz oczywistym było, jakie są na zielonej warunki i równeiż to, że nie, nikt nie zaangażuje całej masy ludzi, by usunąć śnieg z tego miejsca w tym momencie...Chocby dlatego, że WLAŚNIE chodziło o to, zeby pokazać sytuację w pasie granicznym, gdy mocno napada...Ale mniejsza o to.
    >
    >
    > Czy myślisz, że jedna sytuacja jaka opisałam na forum to jest wszystko, co mi s
    > ię w życiu przytrafiło?
    > Wojsko i inne podobne służby to jest zbieranina całego społeczeństwa. Różni lud
    > zie tam się znajdują, z różnych rodzin, o różnej kulturze osobistej.
    > Podsumowanie urzędnika per "nuworysz", bo założył swój strój roboczy na spotkan
    > ie służbowe jest po prostu słabe. Podobnie jak aluzja z ostatniego zdania Twoje
    > j wypowiedzi.


    Ale to nie ejst zadna aluzja Posit, to jest FAKT, znam kilku wosjkowych generałów, wielu oficerów wyzszych, niższych, ale także chorążych i podoficerów, spotykam ich w sytuacjach róznych i nigdy mi sie takie coś nie zdarzyło. I nie, nie Twoja wina ze Tobie sie zdrazyło, ale moze coś w tym jest, ze się zdarzyło...
    Jak zauważam mundurowi nie przepadają za osobami, któzry kompletnie nie znają ich formacji, myla stppnie i dystynkcje, zadają naiwne pytania. Potrafią być złośliwi nawet i CELOWO wprowadzac taką osobę w błąd, albo zakłopotanie, by zobaczyć reakcje. Jest to bardzo niegrzeczne, ale się zdarza- sama widzialam i słyszałam.

    Kiedyś na spotkaniu z podhalańczykami jedna pani - nie ukryam mej profesji - wyrwała się z pytaniem skąd u nich te "kwiatuszki" ...Noż ludzie, nazywać kwiatuszkiem szarotkę do podhalańczyka, to jest samobójstwosmile Odpowiedziano jej złośliwie, ze to takie kwiatki, które żołnierze ci dają swoim pannom, jesli naprawdę je kochają smile No kabaret ...

    Inny dziennikarz - słabo obeznany ze służbami mundurowymi, fakt zadał rzecznikowi jednej z ówczesnych IC pytanie w stylu "Robicie tak i tak, to i to, co na to MSWiA?" i dostał odp. "Uprzejmie informujemy, ze nie znamy w tej sprawie stanosika MSWiA i, prawdę mówiac, niespecjalnie nas ono interesuje, ani dotyczy." Grzecznie? No niby tak - skoro ktoś nie umie znaleźć sobie pod jakie ministerstwo podlegają celnicy to jest jego problem i "krzyż" smile






    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 18.07.18, 15:02
    kora3 napisała:
    > Posit, a ja zauważam, ze zwyczajnie ktos nie ma w temacie wiedzy - np. I powtór
    > zę, nie ejst to przygana żadna, bo nie wszystko kazdy musi wiedzieć - no oczywi
    > ste. Ale jak ktoś pisze, że spotkanie takich pełnomocników i wojewodów jest "na
    > szczeblu", gdy chodzi o zwyczajnie robocze spotkanie na zielonej, to widać, ze
    > nie ma pojęcia o czy,m pisze. Tak samo, jak ktoś wojsko kojarzy ze strażą gran
    > iczną - bo to w mundurach i to smile


    Ano, faktycznie i ja, i inni wykazali się pewnym brakiem informacji, nie przeczę.
    Ty również - z zakresu savoir-vivre. smile Podpowiedzieć, czy znajdziesz sama? Wskazówka jest w Twojej historii o Podhalańczykach.

    > Ale Posit, zrozum jedną rzecz - to nie był piknik dla cywili, tylko ROBOCZE SPO
    > TKANIE...Dla kazdego z nas - od pani wojewody po dziennikarzy - o cywilach pisz
    > ę teraz oczywistym było, jakie są na zielonej warunki i równeiż to, że nie, ni
    > kt nie zaangażuje całej masy ludzi, by usunąć śnieg z tego miejsca w tym momen
    > cie...Chocby dlatego, że WLAŚNIE chodziło o to, zeby pokazać sytuację w pasie
    > granicznym, gdy mocno napada...Ale mniejsza o to.

    Koro, no przecież robocze spotkania różnej maści to nie jest jakiś ewenement bez precedensu. Do uprzątnięcia śniegu w miejscu, gdzie jest wiata i ma być ognisko wystarczy ta sama osoba (osoby?), która to ognisko przygotowuje. Drzewo przecież trzeba przynieść, prowiant dowieźć. Koce, meble składane, naczynia - przecież to wszystko musi być na stanie, tak czy owak.
    Można wywieźć dygnitarzy, żeby "poczuli jak to jest", ale nie trzeba ich przeczołgiwać przecież.
    Czemu myślisz, że jak coś jest robocze, to musi być od razu przaśne? Przykład z budowa podałam, bo mam czasem do czynienia z podobnymi spotkaniami - wszystko da się kulturalnie i elegancko załatwić, to tylko kwestia chęci. Choćby i zapewnienia roboczych kaloszy. tongue_out

    > Ale to nie ejst zadna aluzja Posit, to jest FAKT, [...] I nie, nie
    > Twoja wina ze Tobie sie zdrazyło, ale moze coś w tym jest, ze się zdarzyło...

    Taaaaaak, po "dzień dobry" pan od razu wiedział, ile ja wiem o nim i jego gwiazdkach. smile
    A może to nie wina kobiety, że ktoś jej "sadzi" żarciki, tylko kultury pana - tak po prostu?


    > Inny dziennikarz - słabo obeznany ze służbami mundurowymi, fakt zadał rzeczniko
    > wi jednej z ówczesnych IC pytanie w stylu "Robicie tak i tak, to i to, co na to
    > MSWiA?" i dostał odp. "Uprzejmie informujemy, ze nie znamy w tej sprawie stano
    > sika MSWiA i, prawdę mówiac, niespecjalnie nas ono interesuje, ani dotyczy." Gr
    > zecznie? No niby tak - skoro ktoś nie umie znaleźć sobie pod jakie ministerstw
    > o podlegają celnicy to jest jego problem i "krzyż" smile

    Przypominam, że to jednak temat o elegancji (nawet konkretnego elementu wyglądu), a nie o rzetelności dziennikarskiej. Pan, który służbowo nie potrafi się przygotować do rozmowy jest dla Ciebie równowagą merytoryczną hobbystycznych rozważań na forum?
  • kora3 18.07.18, 15:32
    Posit, powtorzę jeszcze raz - trudno dyskutować o takim czymś z osobami, które nie mają żadnego pojęcia, jak wygl adają takie spotkania. Pełnomocnicy graniczni to niesą zadni dygnitarze, to są komendanci odziiałow, które obslugują dany odcinek granicy. Dla nich w wiekszosci, bo teraz ze byc rzónie, bycie na zielonej granicy w najróżniejszych warunkach jest całkowita normą, bo - w większosci - sami tam kiedyś służyli smile
    Wojewoda, czy jego odpowiednik po drugiej stronie to nie jest zaraz jakiś dygnitarz, nie przesadzajmy Posit. To są z reguły zupełnie normalni ludzie, których się wczesniej znalo i zna z działalności politycznej takiej czy owakiej.
    Nie jestem za pokazówkami typu "pan prezydent je w KFC", czy "pan premier robi zakupy w dyskoncie" - nie jestem, bo to włąsnie są pokazówki, niby ot tak sobie poszli, a wokół roi sie od SOP-ików w cywilusmile, ale takie spotkania jak opisałam są nierzadko codziennością dla wszystkich zainteresowanych...Dlaczego ten pan tak się ubrał? Może był nowy? Moze został oddelegowany na to spotkanie w ostatniej chwili, nie zdążył się zorientowac ....Jest jeszcze inna sprawa i mam przekonanie, ze moze mi się "dostać", ale trudno...Na wschód od naszej granicy Posit pojęcie elegancji, czy stosowności bywa nieco odmienne od naszego, czy europejskiego szerzej...I nie jest to nic "rasistowskiego" czy objaw nijakiej niechęci, to co pisze tylko zwyczajnie fakt. Teraz trochę sie to już zmienia , ale ...
    Miałam kiedyś miłą skądinąd okazję uczestnczyć w wyjazdowym panelu dla dziennikarzy z "nowej" UE i państw trzecich nieodległych. Było to około 5 lat temu, nie w zamierzchłych jakichś czasach ...
    Zakwaterowano nas w całkiem dorzecznym 5- gwiazdkowym hotelu we Lwowie. Bez puda Posit poznałaś którzy to dziennikarze z Ukrainy, Rosji, czy Białorusi - większosc PRZYJECHAŁA w garniturach, czasem z dośc sporej odległosci. Rzecz działa się wczesną jesienią, było jeszcze ciepło, wiec pozostali przyjechali na ludzie, jeansy, bojówki, kurtki itd. Jasne, wieczorem przewdziana byłą uroczysta kolacja i na nią kazdy miał odzienie stosowne, ale przeciez nie jechał jak na oficjałkę...Tam po prostu jest taki trend, ze skoro międzynarodowe spotkanie, w dobrym hotelu, to trzeba się ubrać bardzo oficjalnie ...Z paniami było nie inaczej i tez zaraz poznałaś która z tych krajów - serio

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 18.07.18, 16:05
    kora3 napisała:
    > Posit, powtorzę jeszcze raz - trudno dyskutować o takim czymś z osobami, które
    > nie mają żadnego pojęcia, jak wygl adają takie spotkania. Pełnomocnicy graniczn
    > i to niesą zadni dygnitarze, to są komendanci odziiałow, które obslugują dany o
    > dcinek granicy. [...]
    > Wojewoda, czy jego odpowiednik po drugiej stronie to nie jest zaraz jakiś dygni
    > tarz, nie przesadzajmy Posit. To są z reguły zupełnie normalni ludzie, których
    > się wczesniej znalo i zna z działalności politycznej takiej czy owakiej.
    Koro, ale dygnitarz to jest osoba piastująca odpowiednio wysoki urząd. Ni mniej, ni więcej. Zarówno wojewoda, jak i komendant, a nawet generał - to są dygnitarze. Fajnie, że służyli kiedyś na niskich szczeblach, są znani społeczności lokalnej, a nie dostali urząd "z urodzenia", ale to chyba żadna specjalna zasługa?

    > Nie jestem za pokazówkami typu "pan prezydent je w KFC", czy "pan premier robi
    > zakupy w dyskoncie" - nie jestem, bo to włąsnie są pokazówki, niby ot tak sobie
    > poszli, a wokół roi sie od SOP-ików w cywilusmile, ale takie spotkania jak opisał
    > am są nierzadko codziennością dla wszystkich zainteresowanych...

    Skoro byłaś tam oficjalnie jako dziennikarz, to jednak byłaś po coś. Jakby nie patrzeć - ustawka/pokazówka. smile

    > Na wschód od naszej granicy Po
    > sit pojęcie elegancji, czy stosowności bywa nieco odmienne od naszego, czy euro
    > pejskiego szerzej... [...]
    > Miałam kiedyś miłą skądinąd okazję uczestnczyć w wyjazdowym panelu dla dziennik
    > arzy z "nowej" UE i państw trzecich nieodległych. [...] Bez pud
    > a Posit poznałaś którzy to dziennikarze z Ukrainy, Rosji, czy Białorusi - więks
    > zosc PRZYJECHAŁA w garniturach, czasem z dośc sporej odległosci. Rzecz działa
    > się wczesną jesienią, było jeszcze ciepło, wiec pozostali przyjechali na ludzi
    > e, jeansy, bojówki, kurtki itd.[...]Tam po prostu jest taki trend, ze skoro międzynarodowe spotkanie, w do
    > brym hotelu, to trzeba się ubrać bardzo oficjalnie ...Z paniami było nie inacze
    > j i tez zaraz poznałaś która z tych krajów - serio

    No, oni "po europejsku", a wy "po amerykańsku".
    Bliższa mi jednak ta "wschodnia" mentalność. Też europejska, notabene.
  • kora3 18.07.18, 16:22
    positronium napisała:

    > Koro, ale dygnitarz to jest osoba piastująca odpowiednio wysoki urząd. Ni mniej
    > , ni więcej. Zarówno wojewoda, jak i komendant, a nawet generał - to są dygnita
    > rze. Fajnie, że służyli kiedyś na niskich szczeblach, są znani społeczności lok
    > alnej, a nie dostali urząd "z urodzenia", ale to chyba żadna specjalna zasługa?


    no zadna specjalna zasługa i zaden specjalnie wysoki "urzad"
    >

    >
    > Skoro byłaś tam oficjalnie jako dziennikarz, to jednak byłaś po coś. Jakby nie
    > patrzeć - ustawka/pokazówka. smile


    Nie, własnie nie ustawka pokazówka, bo nie chodziło o to, by pokażac,z e pani wojewoda na granice zieloną przyjechała, tylko, zeby pokazać w moim przypadku czytelnikom co jest potrzebne do zrobienia na tej granicy. Może Cię to zaskoczy, ale dziennikarzom TEŻ nie wolno tak sobie po zielonej spacerować smile Kazde takie wyjście w pobliże zielonej granicy wymaga zgody komendanta oddziału, a te zgody nie są udzielane kiedy się komu zachce - serio. Poza tym tylko za zgodą pełnomocników mozna przekraczać granicę w takim miejscu i bez wszelkiej odprawy. To jest - znów- wiedza podstawowa z zakresu funkcjonowania tych pełnomocników i zielonej granicy.
    >
    > No, oni "po europejsku", a wy "po amerykańsku".
    > Bliższa mi jednak ta "wschodnia" mentalność. Też europejska, notabene.


    No wiesz, raczej nie powiedziałabym, ze po amerykańsku...Do momentu otwarcia panelu (na tej uroczystej kolacji) dla nas wszystkich była to podróż, wycieczka. NAPRAWDE jechałabyś kilkanaście godzin w autokarze, nawet klimatyzowanym i komfortowym w wizytowej sukience i szpilkach, GDYBYŚ nie musiała natychmiast po pojawieniu się w hotelu spotkać z kimś oficjalnie? No moze ty ...jakoś poza Ukrainkami, Białorusinkami i Rosjankami nikt na to nie wpadł - ani Polki, ani Litwinki, ani Słowaczki, Ani Czeszki smile Dodam, ze nie tylko strój panie maly stosowny na oficjalne i raczej wieczorne spotkanie, ale i makijaże fryzury - tudzież, to też Ci jest bliższe?

    Stary SV mówił wyraźnie o tym, że ubiór nadmiernie uroczysty jest w złym guscie i swiadczy o braku obycia. Np. w teatrze ubrać się nalezało inaczej zajmując lożę, a inaczej - fotel. Inne stroje i nawet bizuteria obowiazywały na premiery, a inne na zwykłe przedstawienia. Ubiór "nadmiarowy" był odbierany równie źle, jak ubiór zbyt mało uroczysty na daną okazję.
    Dlaczego teraz miałoby być inaczej ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 18.07.18, 16:36
    Koro, a po co mi tłumaczysz zasady przekraczania granicy? Przecież nikt tu poza Tobą o tym nie pisze...
    Co do stroju - jak z paznokciami. Można całkiem saute i na dziko, jak w bojówkach. Mozna miec pomalowane i ozdobione, jak w wizytowej sukience i szpilkach.
    A można też wybrać inne opcje: wypolerować, pociągnąć bezbarwnym lakierem, pociągnąć stonowanym kolorem, żywym kolorem, ale bez ozdób itd.
    Wszystko stawiasz tak biało-czarno, a przecież jest masa opcji "szarych".

    I tak, bliższe jest mi staranie niż jego brak. Bojówki to jest strój roboczy o bardzo konkretnym przeznaczeniu, na podróż można założyć coś bardziej odpowiedniego, jeśli się tylko chce. Ja wiem, że dziennikarze lubią mówić, że muszą tak luźno się ubierać, ale spójrzmy prawdzie w oczy - nie muszą, ale chcą i mogą, więc idą w źle pojętą wygodę. Kosztem wizerunku.

    Odnośnie stroju "ponad" - teraz poprawny strój jest strojem wyjątkowym - właśnie dlatego, że większości wydaje się, ze jeansy to elegancki element ubioru. A ozdoby na paznokciach jak są same w sobie ładne, to muszą być eleganckie a priori.
    I rest my case.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • kora3 18.07.18, 16:59
    Wiesz, wygoda nie tylko dziennikarzy dotyczy, a jesli dotyczy źle, to dotyczy źle, a o ile dobrze, to dobrze. Jasne, na podróz mozna się inaczej ubrać, ale MOZNA i tak - podróz to jest podróz, w tym przypadku wycieczka na ten moment, a nie bankiet - proste.

    I nie, mylisz sie bojówki to nie saute i na dziko - zalezy jakie, z czym połączone, jak się człek prezentuje ...
    O paznokciach napisałam poniżej - mam nadzieję, ze sie ustosunkujesz smile, bo chciałabym powrócić do tego nurtu ...

    Co do reszty - jak wspomniałam trudno mi mówić o oczywistych dla mnie rzeczach z kimś, kto nie ma o ich pojęcia i nie ejst to przygana, bynajmniej, tylko naprawdę tak jest ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 21.07.18, 15:15
    Dokładnie!
    Nota bene - pisałam do Kory (co, oczywiście) pominęła, że pomiędzy puchówką, uszanką i glanami, a futrem i szpilkami pań na opisanym przez nią spotkaniu - jest cała gama możliwości. I że dlatego OBIE panie ubrały się nieodpowiednio - jedna postawiła na zbyt wysoki "sznyt" druga na za duży luzik. Tym bardziej, że spotkanie (wbrew słowom Kory) NIE BYŁO stricte robocze - bo na takowe się nie zaprasza dziennikarzy. I nie uwierzę, że KTOKOLWIEK przy zd4owych zmysłach zaprasza na robocze spotkanie dziennikarzy. Po cóż by to zresztą miał robić? Dla sportu? Wszak GDYBY bylo to spotkanie "robocze" - to równie dobrze można by dziennikarzom powiedzieć przez telefon np. "Trwają rozmowy na granicy w kwestii wycinki lasów/granicznego jeziora/wysypywania odpadów/czegokolwiek. Gdy zapadną jakieś decyzje zostaną państwo powiadomieni.". Koniec. Po ki czort na (jak sama Kora pisze) zwykłe robocze spotkanie zapraszać prasę? Na dodatek zwykłe, robocze spotkanie (jak sugeruje Kora - jakich jest wiele i jakie odbywają się regularnie) kończyć ogniskiem pod wata? W środku zimy i w kopnym śniegu? Cała ta historyjka jest... No, sorry, ale wiarygodna jak "Spadł kiedyś w lipcu śnieżek niebieski, szczekały ptaszki, ćwierkały pieski..." wink

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • aqua48 21.07.18, 12:16
    positronium napisała:

    > Ja mam tylko manicure japoński na co dzień, bo kolor na paznokciach przeszkadza
    > w pracy przy papierach. Od święta maluję na kolorowo, ale już coraz rzadziej.

    Tak mnie zaintrygowałaś tym manicurem japońskim, że po zgłębieniu tematu stwierdziłam, że to coś w sam raz dla mnie i dal moich biednych paznokci i zainwestowałam dzisiaj korzystając z promocji w zestaw do tych cudów. Napisz proszę, czy rzeczywiście odnotowujesz lepszy stan paznokci po takim manicure? Mnie już mało co pomaga...
  • reinadelafiesta 21.07.18, 12:54
    @Aqua
    Nie wiem, czy pomaga, to Positronium powie. Ale ja mogę powiedzieć, że widziałam i wygląda to bardzo schludnie i świeżo. Naprawdę elegancko.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aqua48 21.07.18, 13:00
    reinadelafiesta napisała:

    > Nie wiem, czy pomaga, to Positronium powie. Ale ja mogę powiedzieć, że widziała
    > m i wygląda to bardzo schludnie i świeżo. Naprawdę elegancko.
    >
    Tak, też sobie wizualne efekty pooglądałam i mnie również wydają się one bardzo eleganckie, choć przyznam, że jeszcze bardziej zależy mi na tym, żeby się nie rozdwajały i nie pękały. Z tym, i koniecznością suplementacji która raz pomaga, a innym razem nie, mam problem od dawna.
  • kora3 21.07.18, 13:23
    Ja z ciekawości obejrzałam co to za manicure - ze japoński...Miałam taki, jak chodziłam do szkoły, bo w szkole nie mozna było malować paznokci na kolorowo - nie wiedziałam zupełnie, ze to japoński smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 23.07.18, 13:32
    Aquo, mam tak jak Ty skłonność do łamania i rozdwajania paznokci - polerowanie pomaga, bo wygładza nierówności i niweluje szczeliny, przez które płytka się niszczy. Nie mam naukowych dowodów, ale mam wrażenie, że teraz mam silniejsze paznokcie, niż do tej pory. Z pewnością lepiej trzyma się na nich lakier! Łamią się i zrywają też rzadziej niż dotychczas (chociaż to może być przez to, że są krótsze).

    Nie mam natomiast porównania, jak taki manicure ma się do nowoczesnej hybrydy - może ktoś z forum się wypowie?
    Skoro dobrze położona hybryda jest tak samo elegancka jak lakier, tylko trwalsza, to może ją rozważę. Pytanie, czy podobnie jak lakier zostawia smugi koloru na papierach?

    --
    Pokazujesz innym, że nimi pogardzasz?
  • aqua48 23.07.18, 14:32
    positronium napisała:

    > Aquo, nie mam naukowych dowodów, ale mam wrażenie, że teraz mam silniejsze paz
    > nokcie, niż do tej pory. Łamią się i zrywają też rzadziej niż dotychczas (chociaż to może być > przez to, że są krótsze).

    Bardzo się cieszę i dziękuję za podsunięcie pomysłu! Już mam pięknie (no może jeszcze nie idealnie) wypolerowane pazurki.

    > Skoro dobrze położona hybryda jest tak samo elegancka jak lakier, tylko trwalsz
    > a, to może ją rozważę. Pytanie, czy podobnie jak lakier zostawia smugi koloru n
    > a papierach?

    Nie hybryda nie zostawia żadnych smug, bo lakier jest utrwalany światłem. Natomiast niszczy paznokcie. Dlatego ja nigdy się na nia nie zdecyduję.
  • positronium 23.07.18, 14:47
    Dziękuję za informacje o hybrydzie. smile
    Cieszę się, że pasują Ci wypolerowane - prawda, ze to miłe tak prosto zadbać i mieć je z głowy? I ekologiczne, przy okazji!

    --
    Pokazujesz innym, że nimi pogardzasz?
  • aqua48 23.07.18, 15:52
    positronium napisała:

    > Dziękuję za informacje o hybrydzie. smile
    > Cieszę się, że pasują Ci wypolerowane - prawda, ze to miłe tak prosto zadbać i
    > mieć je z głowy? I ekologiczne, przy okazji!
    >
    Tak, to bardzo fajne, tym bardziej, ze mam poczucie iż coś dla ich wzmocnienia wreszcie zrobiłam, a poza tym fakt, że ta gładź i błysk nie znikają tak szybko jak po zwykłym przejechaniu samą polerką.
  • positronium 10.08.18, 09:47
    @Aqua
    I jak, odświeżałaś może od pierwszego razu? Widzisz jakaś zmianę na lepsze? smile

    --
    Wypada mówić obcym w hotelu dzień dobry?
  • aqua48 10.08.18, 20:16
    positronium napisała:

    > @Aqua
    > I jak, odświeżałaś może od pierwszego razu? Widzisz jakaś zmianę na lepsze? smile
    >
    Tak, zrobiłam sobie ponownie na odrostach i widzę zdecydowaną poprawę - przede wszystkim nie łuszczą się tak koszmarnie jak przedtem. Poza tym wyglądają zachwycająco, moim zdaniem dużo ładniej niż pomalowane lakierem, choć stosowałam lakiery w kolorach raczej naturalnych. Jeszcze dodatkowo smaruję je serum co wieczór i jem suplementy, które też powinny pomagać, czyli prowadzę zmasowany atak. Niestety jeden najmniejszy dzisiaj mi się złamał. No ale trzeba dać im czas.
  • majaa 17.07.18, 12:02
    Dla mnie eleganckie paznokcie, to paznokcie czyste, nie za długie, opiłowane. Nie muszą być umalowane. Jeśli polakierowane, to nie na jakiś jaskrawy, neonowy kolor, no i lakier nie może być obdrapany. To jest taka klasyka, powiedziałabym. Ale bywają okazje, kiedy można sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa i wtedy wzorki i połączenia kolorów są jak najbardziej na miejscu.

    U panów poprzestałabym na czystości, obcięciu na krótko i opiłowaniu.
  • znana.jako.ggigus 17.07.18, 13:21
    Eleganckie dlonie sa czyste.
    Ja tez wole paznokcie bez kamyczkow i wzorkow, ale jak ktos lubi, no to trudno.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annthonka 17.07.18, 13:23
    Eleganckie paznokcie to przede wszystkim paznokcie zadbane, niezbyt długie, równo opiłowane i pomalowane na delikatny kolor - cielisty, blady róż, ewentualnie nienachalny frencz.

    Ja sama z elegancją pod tym względem nie mam nic wspólnego. Owszem paznokcie czyste, zadbane i bez odrostów, ale długie i zazwyczaj w mocnych kolorach, nie zawsze oczywistych. Chociaż oczywiście trzeba wiedzieć, kiedy stonować - nie poszłabym np. na pogrzeb bliskiej osoby ze wściekłym łososiem na dłoniach.

    U mężczyzn wystarczy, że paznokcie są czyste, równo obcięte i bez zadziorów czy skórek. Malowanie, nawet bezbarwnym lakierem, wydaje mi się mało eleganckie i niezbyt męskie.
  • znana.jako.ggigus 17.07.18, 13:37
    Hehe, ja tez od lat czerwonorozowe kolory. Lubie to, w pewnym momencie stalo sie to moim znakiem firmowym.Jakis znak trzeba miec, co nie?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • reinadelafiesta 17.07.18, 19:20
    @Ggigus
    A według mnie to jeszcze troche zależy od reszty stroju, makijażu - mówię o kolorach, nie o wzorkach. Tym ostatnim mówię nie. Ale jeśli ubiór, makijaż jest stonowany, kobieta nie jest obwieszona biżuterią jak papuga, to taki akcent w postaci ostrzejszego koloru paznokci wg mnie jest ok. Gorzej kiedy te fuksje i neony towarzyszą wzorzystym, barwnym kreacjom, ostremu makijażowi, przedłużonym włosom i tonie złomu na każdym odnóżu. Także te Twoje czerwonoróżowe kolory odpowiednio skomponowane też mogą być fajne.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • annthonka 17.07.18, 20:15
    Bo czerwono-różowe kolory na paznokciach SĄ fajne. Tyle, że nie są uznawane za klasycznie eleganckie.
  • znana.jako.ggigus 18.07.18, 09:26
    Jesli reszta jest stonowana, bez bajerow, to nie ma efektu choinki bozonarodzeniowej.
    Tak ja uwazam i tak sie nosze.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annthonka 18.07.18, 10:28
    Ja podobnie smile
  • znana.jako.ggigus 18.07.18, 15:11
    Wiesz, tu mam taki cytat. Juz go tu raz podawalam, ale mniejsza.
    Barbara Hof, moze nie kojarzysz, nie wiem, projektantka mody, na poczatku lat 90 nawet miala wlasna marke, znana z prostoty stylu, udzielila wywiadu starej Filipince, kiedy jeszcze oplacalo sie ja czytac.
    (Byly takie czasy!)
    Barbara Hof, spytana, co by pomyslala o panci w bluzce z zlote roze odparla - a moze ta kobieta ma piekna dusze...

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • magazynka 18.07.18, 01:47
    Czytając wszystkie wypowiedzi stwierdzam, że jestem jedynym odmieńcem.

    Uważam, że mam zły kształt paznokci - szerokie i dość płytkie. W dodatku wyhodowane trochę dłuższe zaraz łamią się i zadzierają z boku.
    Próbuję utrzymywać je w czystości, piłuję i odsuwam skórki, ale do malowania ich daleko, poza tym - nie widzę potrzeby.

    Obserwuję znajome i rodzinę - prawie każda maluje. Poświęcają na to czas i pieniądze. Czy to ważne? Nawet nie wiem, co to jest 'hybryda'.

    Często widzę sprzedawczynie w sklepach z kolorowymi paznokciami (każdy palec inny), z diamencikami, wzorkami czy szponami (to są 'tipsy' - sztuczne nakładki?) i wcale mi się nie podobają, a jak pomyślę, że co kilka dni trzeba je naprawiać lub odnawiać, to dziwię się, że komuś chce się tego pilnować i jeszcze wydawać na to pieniądze, bo chyba same tego nie robią?

    Tak naprawdę nie wiem, czemu to służy.
    Czy dobre obyczaje uważają, że kobieta powinna mieć pomalowane paznokcie, jeśli ma być dobrze odbierana? Pokazuje tym, że poświęca swój czas na wygląd i tylko z nimi dobrze wygląda, a bez lakieru jest zaniedbana? Czy to podobne do farbowania odrostów czy dbania o fryzurę?
    A może lakier na paznokciach to specyficzna biżuteria? Jeśli tak, to może nie na codzień i nie na każdą okazję?

    Ciemna jestem, bo nigdy nie pojęłam sensu malowania paznokci, choć makijaż i ogólne dbanie o skórę i włosy rozumiem.
    Nie, nie potępiam malujących, niech sobie dekorują, tylko w ogóle nie pojmuję sensu.
    Pytałam w rodzinie - dlaczego malujesz? Odpowiedź - bo lubię. Fakt, może lubieć i nic mi do tego ani mi nie przeszkadza, ale czy dłoń bez lakierowanych paznokci jest gorsza?

    Może ktoś mnie uświadomi, bo widać, że mam braki przy takiej popularności manicure.

  • alexxa6 18.07.18, 07:01
    Witaj w klubie wink Określenie "hybryda" kojarzy mi się też z zupełnie czymś innym. Manicure i pedicure wykonuję sama na sobie w domu. O ile paznokcie u stóp mam pomalowane prawie zawsze a w lecie zawsze. Tak paznokcie dłoni nie maluję prawie nigdy, czasem pociągnę bezbarwną emalią, ale to wszystko. Nie, nie podobają mi się wszystkie świecidełka, piórka, koraliki, wzorki na sztucznych "szponach", na naturalnych też nie. Uważam to za tandetne, obojętnie z jakiej okazji coś takiego się robi.
  • ola5488 18.07.18, 07:56
    Witaj w klubie wink
  • positronium 18.07.18, 07:49
    Magazynko, manicure japoński = wypolerowane paznokcie. smile Naturalne.
    www.uroda.com/artykuly/manicure-japonski-czyli-p-shine-blyszczec
    Ja się zbieram do tego raz, dwa razy w miesiącu. Sama, w domu.

    --
    Szkoda, że nie masz FB... - dyskryminacja towarzyska
  • baba67 18.07.18, 09:00
    To ja tez jestem odmieńcem smile Ale w moim wypadku kształt płytki to jedna z kilku elementów mej fizyczności która mi się naprawdę podoba. Piłuję, skórki po kąpieli przesuwam i raz na 3 tyg maluję błyszczącą odżywką. Co do wzorków-zachwycam się na zdjęciach, niektóre są subtelne i jak najbardziej eleganckie.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • znana.jako.ggigus 18.07.18, 10:02
    nie musisz wiedziec, czemu inni maluja paznokcie, nakladaja hybrydy czy tipsy.
    Jak i ja np nie wiem, czemu inni lidzie dopasowuja wzor apaszki do torebki i koloru paska.
    Kazdy z nas robi cos, co mu pasuje i tak jest dobrze.
    nie jestes przez to ani gorsza, ani lepsza. Jestes soba.
    Jak mowi ladne powiedzenie - badz saoba. Wszystkie inne role sa juz zajete.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 18.07.18, 10:09
    magazynka napisał(a):

    > do malowania daleko, poza tym - nie widzę potrzeby.

    I to jest całkowicie ok. Nie masz takiej potrzeby - nie musisz malować.
    >
    > Obserwuję znajome i rodzinę - prawie każda maluje. Poświęcają na to czas i pien
    > iądze. Czy to ważne?

    To ich czas oraz ich pieniądze. Dla postronnych z pewnością nieistotne na co ktoś wydatkuje swoje zasoby.


    > Często widzę sprzedawczynie w sklepach z kolorowymi paznokciami
    > i wcale mi się nie podobają, a jak pomyślę, że co kilka dni trzeba je naprawia
    > ć lub odnawiać, to dziwię się, że komuś chce się tego pilnować i jeszcze wydawa
    > ć na to pieniądze, bo chyba same tego nie robią?
    > Tak naprawdę nie wiem, czemu to służy.

    Niektóre panie robią to same, można się tego nauczyć, są odpowiednie zestawy, a takie malowanie i zdobienie paznokci może być hobby, rodzajem zabawy. Plusem jest to, że w ten sposób pomalowane i ozdobione paznokcie nie odpryskują, utrzymują się zazwyczaj w takim samym stanie od 10 dni do trzech tygodni i nie trzeba ich poprawiać.

    > Czy dobre obyczaje uważają, że kobieta powinna mieć pomalowane paznokcie,
    > A może lakier na paznokciach to specyficzna biżuteria? Jeśli tak, to może nie n
    > a codzień i nie na każdą okazję?

    Nie. Zasady s-v mówią jedynie że paznokcie mają czysto i schludnie wyglądać. Nie muszą wcale być pomalowane. Podobnie jak z biżuterią i makijażem - można je stosować, ale nie ma takiego wymogu jeśli ktoś nie chce, nie lubi, nie widzi potrzeby, czy jego zdaniem tego rodzaju "upiększanie" jest bezsensowne. Natomiast jeśli się na nie decydujemy, to dobre obyczaje mówią, żeby nie przesadzić z ilością.

    Wg mnie paznokcie w krzykliwych, nienaturalnych (niebieski, zielony, czarny, fioletowy) kolorach, z dolepionymi kryształkami, nie są eleganckie, a na co dzień, do pracy są niewłaściwe.


  • kora3 18.07.18, 12:58
    Nieodmiennie dziwi mnie, ze ludzie mają problem z tym, na co inni - kompletnie z nimi nie związani wydają swoje pieniądze i poświecają swój czas...Nie uważasz, ze to jest raczej niegrzeczne?

    Co do reszty - ja sama dbam o swoje pazokcie, ani mi wiele czasu to nie zajmuje, ani mnie wiele kosztuje. Natura obdarzyła mnie mocnymi paznokciami o ładnym kształcie płytki...Czy gdyby mnie nie obdarzyła stosowałabym jakieś zabiegi, żeby mieć dłuższe paznokcie o ładniejszym kształcie - nie wiem zwyczajnie, nie zastanawiałam sie nad tym, byc moze nie, być moze tak ..

    Nie jesteś zadnym dziwem pod tym względem ze nie malujesz paznokci, znam od groma takich pań ...Czy jesteś "gorsza"? A skąd , niby dlaczego miałabyś ...



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 18.07.18, 23:45
    @Kora
    No już bez przesady, Koro - nie sądzę żeby ktoś miał z czymś problem. A samo zastanawianie się nie jest niegrzeczne.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 19.07.18, 07:25
    Ja tak odbieram skomentowany post być moze Ty inaczej smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 19.07.18, 09:37
    @Kora
    W tym przypadku odbiór tej wypowiedzi i różnica w nim może dotyczyć jedynie kwestii problemu: czy ktoś go ma, czy nie. Ok. Ty uważasz że ma (choć też nie jesteś stawiania takich diagnoz i komuś mogłoby się to wydać niezbyt grzeczne).
    Ja zwróciłam uwagę ne coś innego. Otóż autorka wyraźnie pisze: "a jak pomyślę, że (...), to dziwię się, że (...) Tak naprawdę nie wiem (...) Ja uważam, że nie ma powodu, by cudze zastanawianie się, zdziwienie i inne tego typu wątpliwości wyrażane zresztą na forum, określać jako "raczej grzeczne". Bo albo wszyscy tu jesteśmy niezbyt grzeczni, albo jednak mamy prawo mieć wątpliwości, dziwic się i nad czymś zastanawiać.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 19.07.18, 09:49
    Hmmm a mnie dziwi to, ze ktoś kogo sprawa nie dotyczy wcale zastanawia się nad tym na co ktoś wydaje swoją kasę i poświęca swój czas - po prostu. Nie podoba mi się TON tej wypowiedzi, brzmi dla mnie jak te z mojego wątku "Mnie by się nie chciało" - ok, nie chciałoby sie komuś, nie wydałby na to, nie robi tego - fajnie, tylko co to ma do innych co robią, wydają i chce im się?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 19.07.18, 10:13
    kora3 napisała:
    > Nie podoba
    > mi się TON tej wypowiedzi, [...]

    O nie... To się przenosi na innych...

    >_<"
  • reinadelafiesta 19.07.18, 10:19
    @Kora
    Myślę, że po prostu na potrzeby forum, żeby przedstawić różne punkty widzenia. A to, że się czemuś dziwimy nie oznacza przecież, że zabraniamy komuś robić/myśleć inaczej, albo robimy mu jakieś uwagi. Mnie mnóstwo dziwi, poczynając od pewnego blisko znanego mi maratończyka😁 😁😁 energia poświęcona na malowanie paznokci to pikuś przy jego treningach.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 19.07.18, 11:59
    Widzisz, a mnie nie dziwi - mogę jedynie stwierdzić, ze ja bym nie dala rdy w maratonie, ze nie mam do tego zacięcia, że nie za bardzo mnie to interesowałoby - na przyklad oczywiscie.

    W temacie tych paznokci - dla mnie neutralna wypowiedx byłaby taka: nie maluję ani nie zapuszczam paznokci, bo nie czuje takiej chęci/potrzeby/nie chce mi się/nie podobają mi sie długie i pomalowane/nie chciałoby mi się po świecać na to kasy, czasu. Widuję u innych rózne, jedne mi sie podobają - inne nie. To dla mnie całkowicie neutralna wypowiedź

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • magazynka 19.07.18, 22:14
    Dokładnie czytałaś?
    Gdzie widzisz TON?

    "Ciemna jestem, bo nigdy nie pojęłam sensu malowania paznokci, choć makijaż i ogólne dbanie o skórę i włosy rozumiem.
    Nie, nie potępiam malujących, niech sobie dekorują, tylko w ogóle nie pojmuję sensu."

    "Może ktoś mnie uświadomi, bo widać, że mam braki przy takiej popularności manicure."
  • magazynka 19.07.18, 23:09
    Koro

    Dlaczego krytykujesz ("nie podoba mi się TON tej wypowiedzi ...") mnie - autorkę wpisu, a nie odpowiadasz na pytania zawarte w poście, jeśli znasz ten temat?

    Chyba dyskusja jest o paznokciach, a nie o uczestnikach? Dobrze rozumiem ideę forum?

    Przeczytałam sporo wątków i widzę, że w wielu zazwyczaj upierasz się, kłócisz, krytykujesz i często odnosisz się do autora, a nie do tematu.
  • kora3 20.07.18, 09:22
    Nie skrytykowałam Ciebie, czyli autorki, tylkojak sama widzisz - TON wypowiedzi ...Tak, nie podoba mi się on i uwazam, ze mozna to napisać - to nic obraźliwego.
    Na jakie pytania mam Ci odpowiedzieć? Nie stosuje technik przedłużania, ani utwardzania paznokci, bo mi to nie jest potrzebne, wiem jedynie ze takowe są, ale nic bliżej nie mogą powiedzieć, to co mam Ci napisać.

    Do czego komuś potrzebny manicure w zakresie szerszym niż opiłowanie i ogarnięcie skórek? No mnie np. do dobrego samopoczucia - chyba trudno z taką postawą polemizowac? Czas i pieniądze - ani u mnie to duzo czasu, ani jakieś pieniądze na tę "działalność" - u innych - nie wiem, nie rozliczam ludzi z ich czasu i kasy


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 18.07.18, 16:54
    Od kiedy pamiętam trendy się w temacie zmieniały. Za czasów mojego dzieciństwa, jak wspomniałam - pomalowane w zasadzie mogły być tylko paznokcie długie. Krótkie malowały tylko małe dziewczynki, jak im mammy pozwoliły...
    Były to najpewniej naturalnie długie paznokcie, bo wówczas technik przedłuzania paznokci nie było, w każdym razie w PRL-usmile Wypadało miec pomalowane te długie, ale raczej na mało rzucający się w oczy kolor na co dzień, mocniejszy kolor - tylko na "wyjścia". Standardem byo reż wówczas, że o ile paznokcie pomalowane na jakiś nasycony kolor, to pomadka w zbliżonym kolorze, nierzadko też i kreacja...

    Potem sie to zmieniło - usta i paznokcie w zblizonym kolorze zaczeły być passe, podobnie jak "oko" zrobione w kolorze kreacji...Nadal jednak pomalowane na nasycony kolor mogły być w zasadzie tylko paznokcie dłuższe.

    Potem to się zmieniło - lakierować mozna było takze krótsze paznokcie, także na nasycone kolory. Z rozwojem technik przedłużania paznokci i ich zdobienia przyszło takze to, ze stały sie czymś w rodzaju mozliwej bizuterii, dodatku, czasem jedynego "mocniejszego" akcentu kreacji.
    Rodzi się pytanie dlaczego to miałoby być nieeleganckie? Tak, wiem, pani z miesnego z 2 centymetrowymi szponami w neonowym kolorze ozdobionymi koralikami, dżetami itd. ..Sorry, ale nie popadajmy w skrajności - tak, takie paznokcie u pani z męsnego nie pasują, bo najpewniej nie jest ubrana wieczorowo do tej pracy, a takie paznokcie pasowac mogą tylko na wieczór, do odpowiednio stonowanej kreacji. Chociaż nie, takie nie, bo za duzo ozdób przy takim kolorze, a kolor mało bezpieczny tak w ogóle ...

    Ale już paznokcie, które stanowią niejako dodatek do kreacji, mocniejszy jej akcent - dlaczego nie - wg mnie. Widziałam ostatnio panią tak "zrobioną" - klasyczna mała czarna, czarna torebka i czerwone szpilki oraz właśnie czerwone paznokcie. Akurat bez zdobień, ale rozumiecie mam nadzieję o co mi chodzi ...



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • basia_styk 18.07.18, 17:14
    Skoro już przywołałaś panią z mięsnego, to pozwolę sobie zauważyć, że są pewne zawody, w których długie paznokcie są zaprzeczeniem profesjonalizmu. Choćby niektóre w służbie zdrowia.

    Nikt jakoś nie odniósł się też do kwestii - a co z odpryskiwaniem lakieru? Czasami zdarza mi się widzieć skądinąd starannie ubraną panią (nie użyję słowa "elegancki", bo jest bardzo hm...dyskusyjne wink ), na paznokciach lakier w ładnym odcieniu, ale częściowo starty. Co powiecie o takiej osobie?
  • kora3 18.07.18, 17:19
    basia_styk napisała:

    > Skoro już przywołałaś panią z mięsnego, to pozwolę sobie zauważyć, że są pewne
    > zawody, w których długie paznokcie są zaprzeczeniem profesjonalizmu. Choćby nie
    > które w służbie zdrowia.


    BAsiu, ale przeciez nie mówimy własnie, czy też nie ma sensu mówić o skrajnościach, czy oczywistosciach. No wiadomo, że w pewnych zawodach nie nosi się długich paznokci i to jest własnie oczywistośc, nie ma się też co zastanawiać czy lekarski kitel jest elegancki, czy też niesmile
    >
    > Nikt jakoś nie odniósł się też do kwestii - a co z odpryskiwaniem lakieru? Czas
    > ami zdarza mi się widzieć skądinąd starannie ubraną panią (nie użyję słowa "ele
    > gancki", bo jest bardzo hm...dyskusyjne wink ), na paznokciach lakier w ładnym od
    > cieniu, ale częściowo starty. Co powiecie o takiej osobie?


    O osobie to nic nie mogę powiedzieć, o paznokciach, że owszem "kryminał" przeciw dobremu ich wygladowi. Nic chyba odkrywczego nie napisałam, bo i trudno byłoby smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • basia_styk 18.07.18, 17:35
    Oczywistość powiadasz? A jednak w sąsiednim wątku positronium tłumaczy, w jaki sposób przywołać barmana stojąc przy kontuarze - wszak to również oczywistość. Sądząc z tzw. realu, jednak nie dla wszystkich.
  • kora3 18.07.18, 17:37
    Hmmm no ja nie spotkałam się nigdy by np. pielegniarka na oddziale, albo w przychodni miala długie paznokcie- serio. W dzisiejszych czasach pewnie moze mieć "na wyście" jak sobie zrobi sztuczne jakes, sa sposoby. Ale na co dzień , no nie spotkałam się, a Ty>?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • basia_styk 18.07.18, 17:41
    Tak, widywałam długie. Nie tylko u pielęgniarek, również u pani doktor internistki.
  • kora3 18.07.18, 17:49
    Hmmm nie zaprzeczam, ze widywałaś

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • basia_styk 18.07.18, 18:04
    kora3 napisała:

    > Hmmm nie zaprzeczam, ze widywałaś

    No to już ociera się o powiedzenie "No cóż, nie zaprzeczam, że nie kłamiesz". Ale mi się miło zrobiło, nie ma co.
  • kora3 18.07.18, 18:08
    Źle mnie zrozumiałaś Basiu, nie zaprzeczam, bo nie mohgę nijak polemizowac z tym co TY widzialaś - logiczne chyba. Natomiast no niedługie paznokcie w słuzbie zdrowia, poza pracownicami administracyjnymi rzecz jasna, czy rejestratorkami to absolutny standard, co wcale nie oznacza, ze z tego standardu ktoś się nie wyłamuje i ty go spotkałaś

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 18.07.18, 17:34
    Hmm, ciekawy ten rys historyczny, dodam od siebie że za czasów mojego dzieciństwa (lata 60) mogły być pomalowane lakierem paznokcie każdej długości, kolory natomiast były zdeterminowane tym jaki lakier udało się kupić w drogerii lub komisie. A były to wówczas praktycznie tylko odcienie czerwieni i różu. Moja Mama używała wyłącznie delikatnego różu do paznokci raczej krótkich, wychodzących maksimum milimetr, dwa za opuszkę. Moje liczne ciotki oraz koleżanki Mamy też raczej nie miewały długich paznokci. No nie było możliwe hodowanie dłuższych pazurów przy pracy zawodowej i prowadzeniu domu, poza tym było to źle widziane - jako pewien symbol próżniactwa. Kredki do ust panie używały lub nie, niekoniecznie jednak dokładnie w kolorze paznokci bo.. nie istniały takie zestawy, jak się komuś udało coś podobnego zdobyć to miał. Jak nie to starał się jak mógł, lub używał albo kredki albo lakieru. Wszelkie trendy znajdowało się w zagranicznych żurnalach z modą, których było mało i które panie pożyczały sobie i od siebie. Potem pojawiły się Peweksy i tam był raj perfumeryjny, w którym jak pamiętam królowała kolorówka firmy Bourgeois, jednak większość społeczeństwa mogła tylko polizać szybkę, bo mało kogo było stać na kupno bonów, a dolarów prawie nikt nie miał. A jak miał to kupował za nie dużo bardziej potrzebne niż damskie kosmetyki "luksusy" jak np kafelki łazienkowe, opony do samochodu, itp przedmioty kompletnie nie do dostania na zwykłym rynku.
    Następnie pojawiła się firma Inter-Fragrance która sprowadzała zagraniczne marki kosmetyczne, a jej sklepy były takim rodzimym powiewem zachodniego sznytu i cudownych jak na owe czasy zapachów. Firma niestety dość szybko się zwinęła, bo jej właścicielowi "za dobrze szło", a to w PRL-u budziło niepokój i podejrzenia władz.
  • basia_styk 18.07.18, 17:43
    Należy jeszcze pamiętać o tym, że zmywało się ręcznie. I przynajmniej w moim kręgu mało kto robił to w rękawiczkach. A zmywanie i lakier w parze nie chodzą.
    W średniej szkole wśród koleżanek przeważał chyba lakier bezbarwny - to były czasy, kiedy na jakieś (ówczesne) ekstrawagancje modowo-makijażowe nauczyciele potrafili i chcieli reagować.
  • kora3 18.07.18, 17:52
    U mnie w szkole średniej nie wolno było mieć uczennicom pomalowanych na kolorowo paznokci - w szkole, bo poza nią owszem. To i malowałam smile
    W domu zmywałam w zasadzie od dzieciństwa - wczesna nastolatka , nie ze tylko ja, ale ja także, podobnie jak i mama i siostra, gdy już była starsza. Nigdy nie było problemu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 18.07.18, 17:49
    Hmm no moje wspomnienia w temacie datują się od lat późniejszych...W roku 80 miałam 8 lat, to się jeszcze tak jakos tematem nie interesowałam, obserwacje zaczełam jakieś 4-5 lat później. Moja mama miała długie paznikcie, nie bardzo długie, ale długie. Malowała zgodnie z trendami, o jakich pisałam, nie była jedyna jak pamiętam jej kolzenki, czy nasze sasiadki...Nie przypominam sobie, by stanowiło to symbol prózniactwa - moja mama pracowała zawodowo i w domu sporo, bo taty przeważnie nie było. Natura dała jej mocne i zdrowe paznokcie, jak mnie i nie miała z tym problemów., a w jej zawodowej pracy nie było konieczności posiadania krótkich paznokci.
    Z Peweksem - prawda, aczkolwiek w tamtym czasie jak pamiętam nie było problemu z zakupem pomadki czy lakieru do paznokci - gorzej było z jakością i wyborem kolorystyki. Czy mało kto korzystał z kupowania kosmetyków w P? No pewnie róznie, zależnie od tego na ile miał dostęp do USD, ale panie owszem kupowały o ile miały, tylko nie tak jak teraz - no do codziennego uzytku, tylko własnie do uywania "na wyjscia"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka