Dodaj do ulubionych

Z kim można porozmawiać np. o seksie?

18.07.18, 18:18
Zainspirował mnie moze nie tak problem opisany gdzie indziej, a sposób jego przedstawiania przez pewną użytkowniczkę netu "Piszę o tym tu, bo przecież z nikim w realu nie mogę o tym porozmawiać..." Okazuje sie, ze problem dotyczy seksu, a raczej zachowań seksualnych jej męza. mniejsza o nie teraz, ale rzuciło mi se w oczy to zdanie, ze nie moze z nikim o tym pomówić w realu, przecież - czyli to dla niej oczywiste, ze nie moze.
No własnie, czy nie moze i dlaczego? Wspominajac inne wątki i Wasze zdania: pewne sprawy mozna poruszyć tylko w gronie tej samej płci, pewnych nie wypada poruszać z bliskimi itd. Czy na serio?
No pewnie, ze kobieta moze porozmawiac przede wszytskim z lekarzem lub terapeutą zajmującymi sie tematyką, jaka ją interesuje. Diagnozy bez udziału małzonka nie postawią, ale moze dadzą jakieś wskazówki ...Tylko nie czarujmy się: na wizyty w ramach NFZ do takich specjalistów sie bardzo długo czeka, a prywatne mogą nie być tanie ...jasne, przyjaciel/przyjacika, siostra brat też diagnozy nie postwią, jak nie sa specjalistami, ale moze coś podpowiedzą, a przede wszystkim - wysłuchają. Czy kobieta ma rację, ze w realu nie mozna z nikim o tym rozmaiwać - przecież...?

--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • positronium 18.07.18, 18:26
    Można porozmawiać z kim się chce.
    Wypada rozmawiać tylko z zainteresowanymi tematem.

    --
    Pokazujesz innym, że nimi pogardzasz?
  • kora3 18.07.18, 18:34
    Nook, ale dla pani było oczywiste, ze na takie tematy z NIKIM się w ralu nie rozmawia. Nie na zasadzie "nie mam nikogo na tyle bliskiego, bym mogła z nim o tym pomówić..." tylko dla niej oczywistoscia jest, że z nikim sie na temat nie rozmawia...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 18.07.18, 18:51
    Bo niektorzy ludzie tak mają i trzeba to uszanować. Ja też mam problemy z rozmowami na wiele tematów. a mimo to czasem dam się przełamać. Ale rozumiem takie osoby.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 18.07.18, 18:53
    Mam wrazenie, ze mnie nie zrozumiałąs Giguus - nie chodzi o to, ze pani a problem z porozmawianiem na takie tematy, ani ze nie ma bliskiej osoby na tyle, by z nią o tym móc porozmawiać, obie rzeczy sie zdarzają i nie sa czymś bardzo dziwnym - uprzedzam. Chodzi o to, ze pani ma przekonanie, ze na takie tematy nie moznaz nikim w realu rozmawiać


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 18.07.18, 18:58
    Kolejny raz nie wiem dlaczego piszesz - że czegoś nie zrozumiałam. Napiszę wprost - niech Ci się przestanie raz na zawsze wydawać, że siedzisz w mojej głowie. Raz na zawsze.
    To przekonanie tak odebrałam, jak piszesz:
    Chodzi o to, ze pani ma przekonanie, ze na takie tematy nie moznaz nikim w realu rozmawiać
    I rozumiem tę kobietę.
    Są tacy ludzie. Jak i są inni ludzie, chętnie i wszystko omawiający.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 19.07.18, 07:51
    Weź wyluzuj Giggussmile
    Ok - kobieta ma takie przekonanie, czy właściwe, dobre? Teraz jest powszechny net i tu moze zapytać anonimowo, ale kiedyś nie było...Czy to dobrze mieć przekonanie, ze o pewnych sprawach nawet z najbliższymi porozmawiać nie mozna?
    Tylko błagam Cię , nie pisz o tym, ze "trzeba to uszanować", bo nikt, w kazdym razie ja nie ma zamiaru nie szanowac...Zwyczajnie zastanawiam sie nad taką postawą...

    Swoją drogą ..."Problem" pani jest całkowicie wydumany...Zachowaia seksualne pana - jej meza są zupełnie normalne, dosc nawet powszechne rzekłabym i jedyne co mogoby ją "zaniepokoić", to fakt, ze pojawiły się u niego teraz - po kilku latach wspónego pozycia seksualnego. Nie jest to zaraz powód do pradziwego niepokoju, ale skoto jest dla \niej problemem, to nie rozumiem dlaczego nie zapyta męża "A dlaczego chcesz się teraz tak kochac?" - to też za intymne pytanie między partnerami seksualnymi?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 07:56
    To Ty wyluzuj, tak po prostu.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 19.07.18, 07:59
    Ależ ja jestem wyluzowanasmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 08:09
    Juz ci wytlumaczyla Verdana, dlaczego - z uwagi na zwykla lojalnosc - pewnych spraw sie nie omawia z przyjaciomi.
    Nie wiem, jaki to jest problem, nie jestem lekarka.



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 19.07.18, 08:12
    Problem jest żaden i podejrzewam, ze GDYBY pani zwierzyłą sie z niego np. dobrej kolezance, to ta i ile jest standardowa ws. seksu wnet by jej to uswiadomila, a tak sie kobitka zamartwia tym, że mąż zwyczajnie chce urozmaici c ich jak wynika z opisu pani dośc nudnawe życie seksualne - tu lekarza nie potrzeba, a o ile to nie panu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 08:16
    Co dla Ciebie nie jest problemem, dla innych jest. Co dla ciebie jest nudnym pozyciem, jest dla innego szczytem rozkoszy.
    I duzym problemem jest lojalnosc. Wobec meza.
    Moze powinnas byla doradzic tej pani jakos?

    kora3 napisała:

    > Problem jest ża, a tak sie kobitka zamartwia tym, że mąż zwyczajnie chce urozmaici c ich jak
    > wynika z opisu pani dośc nudnawe życie seksualne
    >




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 19.07.18, 08:32
    Nie znam tej pani, w tym rzecz i trudno byłoby mi jej coś doradzić...Dla mnie sprawa jest prosta - jak napisałam..Nie wiem wszelako skąd u pani takie zahamowania seksualne, być moze z racji jakichś traumatycznych przezyć w dzieciństwie czy młodości. Są takie sytuacje, gdzie własnie najlepiej poradzić moze osoba bliska, znająca tego, kto się chce poradzić dobrze - po prostu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 08:43
    Jeszcze lepiej.
    Teraz siezdisz w glowie zupelnie, ale to zupelnie obcej osoby!!

    kora3 napisała:

    > Nie wiem wszelako skąd u pani takie zahamowa
    > nia seksualne, być moze z racji jakichś traumatycznych przezyć w dzieciństwie c
    > zy młodości.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 19.07.18, 09:17
    Skąd pomysł, ze "siedzę w głowie" Giggus?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 11:04
    Odpowiesz masz w cytacie z Twojej wypowiedzi...

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 19.07.18, 11:33
    Giggus, w kazdej niemal dziedzinie życia, w tym w sferze seksualnej są w danym społeczeństwie przyjęte jakieś normy. Moze nie są bardzo ścisłe, ale są ... i tak np., jesli ktoś nieubogi z oszczednosci żywi się przeterminowaną czy zepsutą zywnością, to sie uwaza, ze jest skąpy, prawda? Bo to jest zachowanie poza normą - zwyczajnie. Podobnie - jesli ktoś powszechne zachowania seksualne uważa za zboczenie, to jest raczej zahamowany - też proste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 13:07
    Ale widzisz, normy nie dziela ludzi na zahamowanych i otwartych. Normy dziela zachowanie seksualne na normalne i nie.
    Sa przeciez rzeczy zabronione i dozwolone.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 19.07.18, 13:17
    Owszem, dzielą Giggus...Zastanówmy się skąd biorą się takie określenia jak np. "rozrzutny/skąpy", "Otwarty/zamknięty w sobie" "gaduła/mruk" , "towarzyski/samotnik" itd. No właśnie biorą się stąd, ze jest jakaś norma, standard i to co jest poza tym standardem jest jakoś dostrzegane, klasyfikowane i nazywane.
    Bycie gadułą czy mrukiem nie ejst niefozwolone przeceiż, normy określają nie tylko to, co jest dozwolone, albo nie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 13:36
    Mylisz okreslenie czyjegos zachowania z norma zachowania.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 19.07.18, 08:59
    kora3 napisała:

    > Weź wyluzuj Giggussmile
    > Ok - kobieta ma takie przekonanie, czy właściwe, dobre?

    A dlaczego miały by być niewłaściwe i niedobre Koro? Na prawdę nie wszyscy lubią i bez oporów wywlekają intymności, a zwłaszcza te dotyczące jeszcze trzeciej osoby (tu męża) przed innymi.
  • kora3 19.07.18, 09:16
    Dlaczego niewłaściwe i niedobre hmmm moze dlatego, ze taki człowiek gryzie sie sam swoimi problemami...
    Ja przeszłam taki okres w życiu, takiego myslenia, że nie należy o pewnych sprawach z bliskimi rozmawiać - nie dotyczyły sfery seksualnej - ale dotyczyły owszem relacji między dwojgiem ludzi, konkretnie mną, a moim ówczesnym męzem...
    I ponieważ przeszłam taki okres w życiu i do tego prawdziwie dramatyczną w nim sytuację,to wiem, że nie powinno sie zostawać samemu z problemami, bo to do niczego dobrego - nie prowadzi. Do dziś wdzięczna jestem osobie w zasadzie postronnej, która mi to uświadomiła Aquo, ale uświadomiła mi też dlatego, że przełamałam opory i się jej zwierzyłam - gdybym tego wówczas nie zrobiła, ta osoba nie wiedziałaby co przezywam, jak sprawa wygląda i nie pomoglaby mi - proste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 19.07.18, 08:56
    kora3 napisała:

    > Nook, ale dla pani było oczywiste, ze na takie tematy z NIKIM się w ralu nie ro
    > zmawia. Nie na zasadzie "nie mam nikogo na tyle bliskiego, bym mogła z nim o ty
    > m pomówić..." tylko dla niej oczywistoscia jest, że z nikim sie na temat nie ro
    > zmawia...

    A co w tym dziwnego? Widocznie ta pani ma opory przed omawianiem intymnych spraw dotyczących jej męża z kimś nawet sobie bliskim. Ja te opory rozumiem.
  • kora3 19.07.18, 09:12
    Ja opory też rozumiem Aquo, tylko, ze pani swe opory najwyraźniej uważa za standard - w tym cała rzecz...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 19.07.18, 10:08
    kora3 napisała:

    > Ja opory też rozumiem Aquo, tylko, ze pani swe opory najwyraźniej uważa za stan
    > dard - w tym cała rzecz...
    >
    Bo w jej otoczeniu to może być standard, w Twoim nie. Cóż dziwnego?
  • kora3 19.07.18, 10:11
    Nic dziwnego, raczej niebezpiecznego

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 19.07.18, 10:59
    kora3 napisała:

    > Nic dziwnego, raczej niebezpiecznego

    Uważasz za niebezpieczne opory żony przed wywlekaniem intymnych spraw męża na forum towarzyskim lub rodzinnym? Hmmm.... Dla mnie to całkiem naturalne.
    Szczerze byłabym mocno zdziwiona i zniesmaczona gdyby ktoś z moich bliskich wybrał się z takimi opowieściami do mnie. I raczej poleciłabym mu wizytę u odpowiedniego specjalisty.

  • kora3 19.07.18, 11:18
    Uwazam za niebezpieczne gryzienie sie samemu ze swoimi problemami, bo sama tego doświadczyłam Aquo.
    Bylabyś mocno zniesmaczona powiadasz? A ja byłabym tylko zdziwiona, ze dla kogoś takie coś jest problemem. To nie ejst sprawa nadająca sie do specjalisty od strony pana, raczej o ile, to od strony - pani

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 19.07.18, 10:34
    Dla mnie to wygląda raczej jak, "z nikim się nie rozmawia" bo wstyd.
    A prawda jest taka, że poza rozmową z mężem nie wypada z nikim innym poruszać takich tematów, przynajmniej nie szczegółowo. Bo jest ogromna różnica między "Zosiu, nie układa mi się z mężem, potrzebuję się wyżalić", a "Wiesz
    Zośka, mój mąż robi to i tamto".
    Nikt postronny sytuacji nie naprawi - nawet lekarz będzie musiał poznać stanowisko drugiej strony. Zatem, to nie kwestia braku rozmówcy, tylko niechęć do przeprowadzenia rozmowy z jedyną osobą, której poza wątkodawczynią ta sprawa dotyczy.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • kora3 19.07.18, 11:23
    Wiesz Posit, nie ejst tak ze nikt postronny akurat tej sprawy nie rozwiąże. Kobiety, owszem, także rozmawiają między sobą o seksie, wbrew obiegowej opinii, ze robią to tylko w swoim gronie - panowie.
    Lekarza tu nie trza wg mnie, na pewno nie panu, to co pan chciałby robić nie wykracza poza ogólne normy seksualne naszego społeczeństwa i to jej - tej pani moze uświadomic w zasadzie kazda osoba postronna, takze w neciesmile

    Natomiast owszem, zgadzam się, ze brakuje tu komunikacji z tym męzem - skoro panią niepokoją takie chęci meza, to powinna go zapytać "Dlaczego chcesz się kochać w ten sposób?" a jesli sama nie ma na taki seks ochoty zwyczajnie to wyartykułować

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 19.07.18, 11:30
    "Natomiast owszem, zgadzam się, ze brakuje tu komunikacji z tym męzem - skoro panią niepokoją takie chęci meza, to powinna go zapytać "Dlaczego chcesz się kochać w ten sposób?" a jesli sama nie ma na taki seks ochoty zwyczajnie to wyartykułować "
    Otóż to. to, czy dane zachowanie jest "normą" w grupie nie ma żadnego znaczenia - chodzi tylko i wyłącznie o to, czy dwoje dorosłych ma chęć tak się zachowywać. Jeśli panie nie ma ochoty, to rozmawianie o tym, co dokładnie mąż chce zrobić nie ma żadnego sensu. Bo co, koleżanki ją namówią, że one tak robią, więc jej też musi się spodobać?

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • kora3 19.07.18, 11:44
    Posit, to nie o to chodzi, ze namówią - nie w tym rzecz...Jakby to ująć ładnie...Pani uznaje coś za ZBOCZENIE, po prostu uważa, ze osoba przejawiająca takie chęci jest zboczona. W naszym spolczeństwie, naszej normie seksualnej takie zachowania nie są kwalifikowane jako zboczenie, ani jakikolwiek odchył od normy, raczej własnie jako normę. Więc pani moze przestać się martwić, ze mąż zboczony. Natomiast to, ze te zachowania sa w normie wcale nie oznacza, że pani muszą się one w jej wykonaniu, czy przy jej biernym udziale podobać. To sa dwie rózne rzeczy

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 19.07.18, 12:11
    Tak, ale pytasz, czy wypada aby z kimś o tym porozmawiała. Poza partnerem i specjalistami - niezbyt wypada. Chyba, ze ma kogoś, z kim relacje pozwalają jej na tak daleko posuniętą poufałość i do tego ta osoba będzie chciała porozmawiać na ten temat. Ale, jak sama napisałaś, nie ma kogoś takiego.
    Pozostaje samodzielna edukacja seksualna, albo prosta rozmowa z mężem.
    Zresztą, czemu rozmawiać z innymi, kiedy wystarczy "Wacuś, jak nie czuję się z tym dobrze, to nie jest dla mnie akceptowalne"? Jeśli takie zdanie jej nie przejdzie przez gardło do męża, to myślisz że nagle z wszelkimi szczegółami będzie omawiać sprawę kimś innym - na żywo?
    Dobrze, że jest internetowa anonimowość.

    --
    Czy wypada przyjąć komplement od dziecka?
  • kora3 19.07.18, 12:42
    positronium napisała:

    > Tak, ale pytasz, czy wypada aby z kimś o tym porozmawiała. Poza partnerem i spe
    > cjalistami - niezbyt wypada. Chyba, ze ma kogoś, z kim relacje pozwalają jej na
    > tak daleko posuniętą poufałość i do tego ta osoba będzie chciała porozmawiać n
    > a ten temat. Ale, jak sama napisałaś, nie ma kogoś takiego.


    Nie wiem czy nie ma, bardziej skłaniam się ku podejrzeniu, ze pani zwyczajnie ma przekonanie, ze o takich sprawach z NIKIM się nie rozmawia, także jak mi sie wydaje - z tym męzem ...

    > Pozostaje samodzielna edukacja seksualna, albo prosta rozmowa z mężem.
    > Zresztą, czemu rozmawiać z innymi, kiedy wystarczy "Wacuś, jak nie czuję się z
    > tym dobrze, to nie jest dla mnie akceptowalne"?


    Słuszna uwaga ...

    Jeśli takie zdanie jej nie prze
    > jdzie przez gardło do męża, to myślisz że nagle z wszelkimi szczegółami będzie
    > omawiać sprawę kimś innym - na żywo?
    > Dobrze, że jest internetowa anonimowość.


    Noz przeciez napisała tam ze szczegółami, ale w sumie, co to za szczegóły - wszyscy wiedzą o co chodzii, jakichś specjalnych opisów nie trzeba ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 18.07.18, 18:27
    O pewnych rzeczach nie moze z nikim, jeśli chce być lojalna wobec męża. Jedynym rozwiązaniem byłaby bliska przyjaciółka, która męża w ogóle nie zna i nie pozna. Ale nie sądzę, aby większość osób dysponowała taką przyjaciółką.
    Oczywiście wszystko zależy też od tego, o czym naprawdę chce porozmawiać - bo jak o problemach z przedwczesnym wytryskiem itd - to tylko z w/w przyjaciółką. Jak o gwałcie małżeńskim - to z osobą bliską, która może znać faceta, bo wtedy chodzi o pomoc, a nie lojalność wobec partnera.
  • kora3 18.07.18, 18:40
    No ja mam przyjciela, nie przyjaciółkę, który nie zna mego partnera - dziwne nie?smile dzieli nas naprawdę spora odległośc, a kiedy przyjaciel bawił w kraju, to mój partner był akurat na 3 tygodniowym słuzbowym wyjeździe. Ale tak, taka sytuacja - to rzadkość.

    Nie rozumiem co prawda dlaczego przyjaciólka, anie przyjaciel - przyjaciel jako facet pewnie więcej w temacie mógłby powiedzieć ...

    Jesli chodzi natomiast o lojalnośc wobec męza, no jest to jakieś wyjaśnienie - fakt. Inna sprawa, ze przyjaciel płci dowolnej, to osoba bardzo bliska, anie taka, która taką info puści dalej czy coś podobnego ..


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 18.07.18, 21:37
    Bo rozmowa o pewnych rzeczach, dotyczących własnego seksu z przyjacielem bywa nie do przyjęcia. Trudno powiedzieć przyjacielowi, ze mąż ma za małego, bo zrozumie to jako zachętę, albo że mąż narzeka na wygląd naszych piersi. Można powiedzieć najwyżej o przemocy.
    Lojalność nie polega tylko na tym, aby ktoś nie puścił dalej info, tylko o to, aby nie mówić o intymnych rzeczach nawet temu przyjacielowi.
  • bene_gesserit 18.07.18, 21:50
    verdana napisała:

    > Lojalność nie polega tylko na tym, aby ktoś nie puścił dalej info, tylko o to,
    > aby nie mówić o intymnych rzeczach nawet temu przyjacielowi.

    Otoż to. Nawet jeśli przyjaciel jest dyskretny, to co z tego, kiedy zdradza się sekret męża. Totalnie nie fair.
    Dlatego foro, nieznajoma z pociągu albo terapeuta.




    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • kora3 19.07.18, 07:29
    verdana napisała:

    > Bo rozmowa o pewnych rzeczach, dotyczących własnego seksu z przyjacielem bywa n
    > ie do przyjęcia. Trudno powiedzieć przyjacielowi, ze mąż ma za małego, bo zrozu
    > mie to jako zachętę, albo że mąż narzeka na wygląd naszych piersi. Można powied
    > zieć najwyżej o przemocy


    Wybacz Verdano, ale ...masz jakichś meskich przyjaciół? Pytam, bo z tym to pojechalaś ,,,

    > Lojalność nie polega tylko na tym, aby ktoś nie puścił dalej info, tylko o to,
    > aby nie mówić o intymnych rzeczach nawet temu przyjacielowi.


    To zdanie bardziej do mnie przemawia, acz nie do końca




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 19.07.18, 09:06
    Czasami wystarczy odwrócić sytuację by ją pojąć. Wiele kobiet czułoby się nieszczególnie ze świadomością, że ich mężowie omawiają sprawy seksu małżeńskiego z wspólnymi przyjaciółmi.
  • kora3 19.07.18, 09:11
    Hmmm po pierwsze Aquo, to niby skad owe kobiety miałyby o tym wiedzieć, nawet gdyby tak było?smile Po drugie - dlaczego przyjaciele pary zaraz muszą być wspólni? Owszem, przeważnie sie ZNA przyjaciół swej drugiej połowy, ale czy oni zaraz z automatu stają sie też własnymi...Owszem, bywa tak, ze sie stają - nie z automatu, bynajmniej, ale wcale nie jest to konieczne, czy nie występuje zawsze.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 22.07.18, 16:38
    kora3 napisała:

    > Hmmm po pierwsze Aquo, to niby skad owe kobiety miałyby o tym wiedzieć, nawet g
    > dyby tak było?smile Po drugie - dlaczego przyjaciele pary zaraz muszą być wspólni?

    Czyli co - jak się nie wyda przez jakiś czas, to jest to ok? To jest według ciebie lojalność wobec ukochanego? Ratunku.
    Nawet w dużych miastach okazuje się, że kolega koleżanki zna kogoś, kto zna...itd, a co dopiero na prowincji. I historia, powiedzmy, twojego niskiego libido/braku seksualnej finezji/fizycznych niedoborów/dziwacznych fiksacji erotycznych, których on ma serdecznie dość/czego tam mogłaby do ciebie wrócić jako anegdotka na spotkaniu z tymi fajnymi koleżankami, z którymi możesz, bo nie znają twojego męża, rozmawiać o seksie. I usłyszysz coś w stylu: A wiecie, kumpel mojego męża ma kolegę, którego partnerka wydaje w łóżku takie dziwne dźwięki, że mu się kompletnie odechciewa...

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • kora3 22.07.18, 17:00
    bene_gesserit napisała:

    > Czyli co - jak się nie wyda przez jakiś czas, to jest to ok? To jest według cie
    > bie lojalność wobec ukochanego? Ratunku.


    Bene, czy Ty masz jakiś problem ze zrozumieniem ...Ja po prostu stwierdzam FAKT, że JESLi mowa o przyjaciołach i dyskrecji, to cokolwiek mówisz pezyjacielowi, na dowolny temat i wiadomo, ze ma to pozostać między wami, to jak to sie mowi "wpada jak do studni" - wiec NIKT się o tym nie dowie...

    > Nawet w dużych miastach okazuje się, że kolega koleżanki zna kogoś, kto zna...i
    > td, a co dopiero na prowincji. I historia, powiedzmy, twojego niskiego libido/b
    > raku seksualnej finezji/fizycznych niedoborów/dziwacznych fiksacji erotycznych,
    > których on ma serdecznie dość/czego tam mogłaby do ciebie wrócić jako anegdotk
    > a na spotkaniu z tymi fajnymi koleżankami, z którymi możesz, bo nie znają twoje
    > go męża, rozmawiać o seksie. I usłyszysz coś w stylu: A wiecie, kumpel mojeg
    > o męża ma kolegę, którego partnerka wydaje w łóżku takie dziwne dźwięki, że mu
    > się kompletnie odechciewa...


    No i Bene, no i ? Przecież to moze dotyczyć kogokolwiek ...Dla mnie w zwiazku podstawą jest komunikacja, ale jednoczesnie zdaję sobie sprawę, ze bywają sytuacje, kiedy nie sposób skomunikować się z drugą stroną. Sama takiej doświadczyłam i to akurat była sytuacja dość nietypowa...ale o woiele bardziej typowa jest np. sytuacja zdrady - maż/żona podejrzewa o zdradę, załozmy pyta wprost i oczywiscie słyszy, ze a skądże, gdzież co za pomysł - tak zwykle bywa. I co? Ma pozostać z problemem całkiem sam/a z lojalnosci wobec meża/żony?
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 22.07.18, 17:17
    kora3 napisała:


    > Bene, czy Ty masz jakiś problem ze zrozumieniem ...

    Supergrzeczna uwaga, jak mi się wydaje.

    Ja po prostu stwierdzam FAKT
    > , że JESLi mowa o przyjaciołach i dyskrecji, to cokolwiek mówisz pezyjacielowi,
    > na dowolny temat i wiadomo, ze ma to pozostać między wami, to jak to sie mowi
    > "wpada jak do studni" - wiec NIKT się o tym nie dowie...
    > [i]

    Moim zdaniem to mocno naiwne.
    Takiej pewności mieć nie można. Nawet najlepszy przyjaciel może się komuś 'w sekrecie i nie powiesz nikomu' zwierzyć z problemu twojego parntera, nie mówiąc już o tym, że może się zdarzyć, że wypaple podczas jakiegoś zakrapianego wieczoru... Ludzie mają swoje słabości, nawet jeśli się przyjaźnią.

    Nie mówiąc już o tym, że jakby na to nie patrzeć, jeśli wypaplesz przyjaciółkom o problemach z potencją twojego partnera, to nawet jeśli one go nie znają i - powiedzmy - nigdy nie poznają to robisz to, czego nie chcesz, żeby zrobiły one. Tzn wypaplały cudzy intymny problem osobie trzeciej.

    > No i Bene, no i ? Przecież to moze dotyczyć kogokolwiek ...Dla mnie w zwiazku p
    > odstawą jest komunikacja, ale jednoczesnie zdaję sobie sprawę, ze bywają sytuac
    > je, kiedy nie sposób skomunikować się z drugą stroną. Sama takiej doświadczyłam
    > i to akurat była sytuacja dość nietypowa...ale o woiele bardziej typowa jest n
    > p. sytuacja zdrady - maż/żona podejrzewa o zdradę, załozmy pyta wprost i oczywi
    > scie słyszy, ze a skądże, gdzież co za pomysł - tak zwykle bywa. I co? Ma pozos
    > tać z problemem całkiem sam/a z lojalnosci wobec meża/żony?

    I to jest ta rozmowa o seksie?

    Znowu: ja to nazywam sytuacją dziury w ziemi.
    To jest taka baśń, perska chyba, o mężczyźnie który usłyszał straszny sekret i nie mógł sobie z tym poradzić, więc wykopał dziurę w ziemi, wyszeptał go tam i zakopał.
    Są miejsca, w których można poradzić się innych - choćby net (zmieniając szczegóły tak, aby nie było można odgadnąć, o kogo chodzi) albo gabinet terapeuty. Znajomi z tej samej, zwłaszcza niedużej miejscowości to nie jest szczęsliwy pomysł.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • kora3 22.07.18, 17:39
    bene_gesserit napisała:
    ]
    >
    > Moim zdaniem to mocno naiwne.
    > Takiej pewności mieć nie można. i
    >


    Wg Ciebie naiwne, a dla mnie sprawdzone smile

    > Nie mówiąc już o tym, że jakby na to nie patrzeć, jeśli wypaplesz przyjaciółkom
    > o problemach z potencją twojego partnera, to nawet jeśli one go nie znają i -
    > powiedzmy - nigdy nie poznają to robisz to, czego nie chcesz, żeby zrobiły one.
    > Tzn wypaplały cudzy intymny problem osobie trzeciej.


    A skąd pomysł, ze mój partner ma problem z potencją? smile Bene, osobiste tematy, jesli ktoś chce je poruszać z osobami trzecimi, porusza się z takimi, co do których dyskrecji ma się pewnośc. Dla mnie takimi osoba są m.in. moi przyjaciele...Teraz wielu ludzi naduzywa słowa "przyjaciel" nazywajac tak znajomych od wspólnych wakacji, grillowania, hobby itd. Być moze ti tkwi sedno - ze tak nazywaja, ale zaufania mieć nie mogą, nie tylko na polu dotyczącym dyskrecji. Ja przyjaciółmi nazywam przyjaciół, ludzi, do których mam 100 procet zaufania pod kazdym względem.
    >
    > I to jest ta rozmowa o seksie?

    No moze byc, jesli dla zony np. symptomem zdrady jest brak zainteresowania nią w sypialni ze strony meża ...


    > Są miejsca, w których można poradzić się innych - choćby net (zmieniając szczeg
    > óły tak, aby nie było można odgadnąć, o kogo chodzi) albo gabinet terapeuty. Zn
    > ajomi z tej samej, zwłaszcza niedużej miejscowości to nie jest szczęsliwy pomys
    > ł.

    >

    Nie wiem Bene, nigdy nie mieszkałam w nieduzej miejscowości, więc trudno mi powiedzieć ...Natomiast nie trza do tego małej miejscowości, wystarczy niewielkiew środowisko i tacy ZNAJOMI, włąsnie - znajomi - dla mnie znajomi, a przyjaciele to ogromna róznica, a jesli ktoś uzywa tych wyrazów zamiennie, to wcale się nie dziwię zasadzie mocno ograniczonego zaufania...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 22.07.18, 23:25
    bene_gesserit napisała:

    > Znowu: ja to nazywam sytuacją dziury w ziemi.
    > To jest taka baśń, perska chyba, o mężczyźnie który usłyszał straszny sekret i
    > nie mógł sobie z tym poradzić, więc wykopał dziurę w ziemi, wyszeptał go tam i
    > zakopał.

    Zaciekawiło mnie to. Kojarzę taką legendę z jednego z filmów Wong Kar-wai, bardzo mi się spodobała. Czy masz może jakieś źródło?

    Przepraszam, że nie na temat wink
  • bene_gesserit 23.07.18, 20:13
    Może nasza niewinna rozmowa umknie nożyczkom, które się dziś rozszalały.

    Perska baśń, pamiętam z jakiś zbiorów z dzieciństwa. Nie pomnę tytułu, niestety. Sekret, powierzony dziurze w ziemi, żeby jego posiadaczowi ulżyło, wyszeptały trzciny, które na tej ziemi z sekretem wyrosły (ku przestrodze Korze i jej pewności co do cudzej dyskrecji).
    Motyw może być znany na całym świecie, jak Kopciuszek np.


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • kora3 23.07.18, 21:08
    Bene - dziwi mnie troch ę takie stereotypowe myslenie w Twoim akurat wykonaniu - mam na mysli te heh przestrogę ...Po pierwsze, od dośc dawna nie mam takich spraw w zyciu, które musiałabym jakoś ukrywać - w zwiazku z tym Twoja przestroga na ten moment jest no od czapy, sorry.
    Natomiast owszem - przyjaźnię się tylko z osobami, do których mam zaufanie na 100 procent i zwyczajnie WIEM, ze gdybym miała sekret przyjaciołom mogłabym go powierzyć. I odwrotnie ...Pisałaś coś o jakimś wygadaniu się pod wpływem itd - ja takich sytuacji kompletnie nie znam z mojego bliskiego otoczenia, serio.
    Przede wszystkim, to PO CO mielibyśmy o takich rzeczach gadac/opowiadac z inną osobą - my mam na mysli moich przyjaciół czy nawet - dobrych znajomych - nie spotkałam się.
    Mówi ktos coś MNIE, więc dla mnie jest oczywiste, ze chciał, zebym JA to wiedziała, jesli zechce by wiedzieli inni, albo już tak zechciał, to powie także yum innym, albo już powiedział ...

    Tak, wiem są ludzie, którzy cierpią, gdy sie ich moze uznać, ze niedoinformowanych Baba kiedyś o tym pisała jeszcze na SV. Ale ja do takich ludzi nie należę, ani bym sie z taką osobą bliżej nie zadawała i tyle.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 24.07.18, 21:00
    kora3 napisała:

    > Bene - dziwi mnie troch ę takie stereotypowe myslenie w Twoim akurat wykonaniu
    > - mam na mysli te heh przestrogę ...

    Coś ci się miesza.
    Stereotyp, że ludziom zdarza się nie dochować sekretu? Pierwsze słyszę.

    Po pierwsze, od dośc dawna nie mam takich
    > spraw w zyciu, które musiałabym jakoś ukrywać - w zwiazku z tym Twoja przestro
    > ga na ten moment jest no od czapy, sorry.

    Po pierwsze, to był tylko przykład. Totalnie na temat.

    > Natomiast owszem - przyjaźnię się tylko z osobami, do których mam zaufanie na 1
    > 00 procent i zwyczajnie WIEM, ze gdybym miała sekret przyjaciołom mogłabym go p
    > owierzyć. I odwrotnie ...Pisałaś coś o jakimś wygadaniu się pod wpływem itd - j
    > a takich sytuacji kompletnie nie znam z mojego bliskiego otoczenia, serio.

    Rozumiem.
    Z którejś dyskusji kojarzyłam, że często ze znajomymi spotykacie się w osiedlowych ogródkach piwnych, mi się takie miejsca nie kojarzą najlepiej, stąd pewnie ten kierunek. Nie bywam, nie wiem, rzeczywiście pewnie można cały wieczór przesiedzieć nad szklanką piwa, w dodatku małą i bezalkoholową.
    Co oczywiście nie oznacza, że nie można się upić na kulturalnym przyjęciu w ambasadzie, czyż nie. Nawet, jeśli pierwszy raz nastąpił na emeryturze.

    > Przede wszystkim, to PO CO mielibyśmy o takich rzeczach gadac/opowiadac z inną
    > osobą - my mam na mysli moich przyjaciół czy nawet - dobrych znajomych - nie sp
    > otkałam się.

    Ale sama założyłaś ten wątek. Z kim gadać o seksie. Czyli założyłaś go teoretycznie, bo o seksie gadasz nie z przyjaciółmi? Przyznam, że nieco się zgubiłam.

    > Mówi ktos coś MNIE, więc dla mnie jest oczywiste, ze chciał, zebym JA to wiedzi
    > ała, jesli zechce by wiedzieli inni, albo już tak zechciał, to powie także yum
    > innym, albo już powiedział ...

    Rozumiem.
    Ale cudzy sekret to cudzy sekret.
    Jeśli już trzeba bo powierzyć, to właśnie sytuacji dziury w ziemi. Czyli osobie, która po pierwsze nie wie, że osoba-z-sekretu to właśnie ta osoba (znana jej z opisu, z faktu bycia twoim partnerem, z imienia i nazwiska, nawet jeśli nie osobiście). Dla mnie to jest właśnie granica lojalności. Jeśli ty nie masz nic przeciwko, żeby twoje problemy osobowościowe/seksualne/łotewa twój partner omawiał z nieznanymi ci panami i paniami - ok. Ale to nie oznacza, że łykałby sytuację, gdybyś jego problemy omawiała na forum z koleżankami nad małym bezalkoholowym. Albo: nawet, jeśli twój partner nie miałby nic przeciwko, że fakt, że musi się - przykład - wspomagać viagrą - byłby znany na 100% zaufanej Halinie, Krystynie i Ewelinie. Których nie zna. Albo: nawet jeśli nie miałby nic przeciwko, to że inni ludzie nie mieliby.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • kora3 25.07.18, 08:33
    Wiesz, trudno misie jakoś odnieść do Twoich wywodów w temacie gadania po pijanemu, bo zwyczajnie no nie mam takich doświadczeń, ani osobistych,ani w bliskim otoczeniu - no najzwyczajniej w swiecie sie nie upijam, ale rozumiem, że ktoś komu sie to czesciej zdarza moze mieć problem z tym także taki, jaki opisujesz...
    Natomiast owszem, zdarza mi sie być czasem pochmieloną np. na imprezie, innym - też i nadal nie mogę potwierdzić, zeby takie zjawisko jak opisujesz miało miejsce - w sensie ludzie podchmieleni rozkminiają sekrety innych - na serio...

    Znam jedna kobitkę, która namiętnie lubi gadać o innych i wszystko chce o nich wiedzieć i raczej nie jest to osoba lubiana, a i nie sądzę, by jej ktoś ochoczo powierzał jakeiś tajemnice, chyba ze bezmózgowiec smile, ale nic wicej powiedzieć nie mogę, bo kobitkę ledwo znam i poznawać bliżej nie chcę ...

    Watek założyłam- jak napisałam - pod wpływem wpisu jakiejś pani na innym forum - wiec tak, w tym momencie nieco dla mnie osobiscie - teoretycznie. Aczkolwiek - kiedyś zdarzało mi sie rozmawiać z przyjaciółmi o seksie- owszem.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 25.07.18, 18:39
    kora3 napisała:

    > Wiesz, trudno misie jakoś odnieść do Twoich wywodów w temacie gadania po pija
    > nemu, bo zwyczajnie no nie mam takich doświadczeń, ani osobistych,ani w bliskim
    > otoczeniu - no najzwyczajniej w swiecie sie nie upijam, ale rozumiem, że ktoś
    > komu sie to czesciej zdarza moze mieć problem z tym także taki, jaki opisujes
    > z...

    Mi się wydaje, że życie niesie niespodzianki. Także te nieprzyjemne.
    Sto procent pewności co do czego- i kogokolwiek to iluzja. Ale jeśli o mnie chodzi, możesz ją sobie z dowolnym zapałem pielęgnować.

    Co to dziwacznych aluzji do mojego życia - daruj sobie. Ja, w przeciwieństwie do ciebie, nie wywnętrzam się na forum na ten temat, więc guzik wiesz. Snuj fantazje gdzie indziej, jeśli musisz.

    > Natomiast owszem, zdarza mi sie być czasem pochmieloną np. na imprezie, innym -
    > też i nadal nie mogę potwierdzić, zeby takie zjawisko jak opisujesz miało miej
    > sce - w sensie ludzie podchmieleni rozkminiają sekrety innych - na serio...

    Na serio to bardzo ciekawe.

    > Watek założyłam- jak napisałam - pod wpływem wpisu jakiejś pani na innym forum
    > - wiec tak, w tym momencie nieco dla mnie osobiscie - teoretycznie. Aczkolwiek
    > - kiedyś zdarzało mi sie rozmawiać z przyjaciółmi o seksie- owszem.

    Tak, i już wiemy, że lojalność pojmujesz zgoła inaczej.
    Adieu.



    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • kora3 25.07.18, 20:18
    bene_gesserit napisała:

    >
    > Mi się wydaje, że życie niesie niespodzianki. Także te nieprzyjemne.
    > Sto procent pewności co do czego- i kogokolwiek to iluzja. Ale jeśli o mnie cho
    > dzi, możesz ją sobie z dowolnym zapałem pielęgnować.


    a mnie sie wydaje, ze jak się człowiek nie chce upijać, to nie robi tego, no chyba, ze jest uzalezniony, ale jak wspomniałam - ja tego problemu nie ma to i doświadczenia - nie mam.

    >
    > Co to dziwacznych aluzji do mojego życia - daruj sobie. Ja, w przeciwieństwie d
    > o ciebie, nie wywnętrzam się na forum na ten temat, więc guzik wiesz. Snuj fant
    > azje gdzie indziej, jeśli musisz.


    Nie czyniłam żadnych aluzji do Twego życia, to raczej Ty do mego, ale taktownie to zmilczałam
    >
    > > Natomiast owszem, zdarza mi sie być czasem pochmieloną np. na imprezie, i
    >
    >
    > Tak, i już wiemy, że lojalność pojmujesz zgoła inaczej.
    > Adieu.


    Nie wiem co miałaby mieć do tego lojalnośc ale baj baj smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 25.07.18, 20:26
    Łał, naprawdę kończymy?


    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • znana.jako.ggigus 25.07.18, 21:01
    Kora nie bije teraz piany.
    Także uważaj.
    Kora powinna mi się jakoś odwdzięczyć za poszerzenie fachowego słownictwa na forum.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 23.07.18, 21:20
    bene_gesserit napisała:

    > Perska baśń, pamiętam z jakiś zbiorów z dzieciństwa. Nie pomnę tytułu, niestety

    Mitologia Parandowskiego?
    Chodzi o króla Midasa i jego ośle uszy. Sekret ten powierzył ziemi fryzjer króla. O czym potem szumiały trzciny..
  • ola5488 23.07.18, 21:44
    Dzięki, sprawdzę smile Myślałam że ta legenda pochodzi z Dalekiego Wschodu, ale to była tylko intuicja. Może też w wielu kulturach pewne motywy przeplatają się. Dziękuję!
  • ola5488 23.07.18, 21:42
    Dziękuję smile
  • znana.jako.ggigus 22.07.18, 18:12
    otoz to!!! nie rob drugiemu...

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • annthonka 19.07.18, 09:50
    Koro, już wiele razy podkreślałaś, że masz przyjaciela-faceta. Naprawdę nie ma w tym nic nadzwyczajnego, to po pierwsze.

    A po drugie, płeć osoby, której opowiadasz o fantazjach seksualnych swojego partnera, czy o tym, że ma jedno jądro większe od drugiego naprawdę nie ma nic do rzeczy. Jak już kilka osób pisało - kwestia lojalności wobec partnera i braku zapędów ekshibicjonistycznych.
  • kora3 19.07.18, 10:06
    annthonka napisała:

    > Koro, już wiele razy podkreślałaś, że masz przyjaciela-faceta. Naprawdę nie ma
    > w tym nic nadzwyczajnego, to po pierwsze.


    Mam kilku przyjaciół - facetów i przyznaję, nie ma w tym nic nadzwyczajnego dla mnie ...
    >
    > A po drugie, płeć osoby, której opowiadasz o fantazjach seksualnych swojego par
    > tnera, czy o tym, że ma jedno jądro większe od drugiego naprawdę nie ma nic do
    > rzeczy.


    Otóż to własnie, też tak to postrzegam, ze o ile sie o akiej sprawie rozmawia, to płeć rozmówcy nie ma nic do rzeczy

    Jak już kilka osób pisało - kwestia lojalności wobec partnera i braku z
    > apędów ekshibicjonistycznych.


    A czytałaś post poczatkowy? Pani nie z zapędów nijakich pyta w necie o "?problem" natury seksualnej, a z tego powodu, ze naprawdę ją niepokoi zachowanie męża




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 11:05
    no wlasnie dlatego pyta w necie, aby zachowac sie lojalnie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 19.07.18, 11:25
    A ja myslę, ze dlatego pyta w necie, ze ma zaburzoną komunikację z mezem to raz, a dwa - jest wychowana w taki sposob, ze o seksie sie nie rozmawia

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 11:27
    czyli siedzisz w czyjes glowie nadal uparcie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 19.07.18, 11:46
    No dobra, no to pani jest mało lotna...Bo o czyms takim mozna porozmawiac NIE wskazujac wcale, ze dotyczy to jej męza ..."Jak Ci się wydaje, czy to i to, to zboczenie seksualne?" i już poznasz czyjś pogląd BEZ wskazywania, że chodzi o zachowanie konkretnej osoby

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 12:42
    Mozna. Tyle ze dobry przyjaciel zaraz rozpozna, o kogo chodzi. Ciezko tak siedziec w roli i udawac, ze sie pyta ot tak o jakies rzeczy typu seks i to powiedzmy, nietypowe zachowania.
    Nastepne pytanie - po co udawac wobec znajomej, przyjaciolki?
    Mozna tez bez kombinacji, bez utraty lojalnosci zapytac kogos obcego.
    Oczywiscie zawsze mozesz wlasne problemy z pozyciem omawiac z sasiadka, czemu nie? Dzielic sie wrazeniami, czemu nie? Mozna wszystko, pytanie - czy trzeba.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 19.07.18, 12:47
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Mozna. Tyle ze dobry przyjaciel zaraz rozpozna, o kogo chodzi. Ciezko tak siedz
    > iec w roli i udawac, ze sie pyta ot tak o jakies rzeczy typu seks i to powiedzm
    > y, nietypowe zachowania.


    Ale to nie jest nietypowe zachowanie smile

    > Nastepne pytanie - po co udawac wobec znajomej, przyjaciolki?
    > Mozna tez bez kombinacji, bez utraty lojalnosci zapytac kogos obcego.
    > Oczywiscie zawsze mozesz wlasne problemy z pozyciem omawiac z sasiadka, czemu n
    > ie? Dzielic sie wrazeniami, czemu nie? Mozna wszystko, pytanie - czy trzeba.


    Ale Ty na serio nie jesteś od tego, by MNIE wskazywać co JA mogę smile
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 12:51
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 19.07.18, 13:07
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 13:08
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 19.07.18, 13:18
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 13:20
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 19.07.18, 13:36
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • aqua48 19.07.18, 13:40
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 19.07.18, 13:41
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • positronium 23.07.18, 12:03
    Koro,
    Jesteś na cenzurowanym ze względu na liczne ataki personalne na innych użytkowników forum.
    Przemyśl proszę, czy to na prawdę Ty - moim zdaniem takie zachowanie do Ciebie nie pasuje.
  • bene_gesserit 23.07.18, 20:14
    A jakby pasowało, to by jej było można?

    Imo przesadzasz z nożyczkami, naprawdę. Forum wygląda po twoim ataku jak ogolone na łyso.

    Niby jest twoje, ale jest też nasze - weź to pod uwagę.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • znana.jako.ggigus 24.07.18, 09:52
    heheh, dobra pointa Bene
    W sumie to zdanie:

    Przemyśl proszę, czy to naprawdę Ty - moim zdaniem takie zachowanie do Ciebie nie pasuje.

    moglaby Positironium napisac kazdemu. A zaklad ze nie napiszesmile



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • verdana 19.07.18, 14:21
    A, rozumiem zatem,ze jak mąż sie nie dowie, to wszystko jest OK. I ze mąż omawiający z przyjaciółką wady swojej żony w łóżku jest absolutnie lojalny, ma prawo, to jego żona, może mówić zatem z kimś o jej najbardziej intymnych sprawach.
  • kora3 19.07.18, 14:31
    Wiesz, jest taki znaczek "smile" znaczy uśmieszek ...Czy jest lojalny, zależy wg mnie od rodzaju problemu, czy omawia z przyjaciółką czy z przyjacielem nie ma wg mnie znaczenia ...Natomiast, no jesli nawet omawia, to przeceiż gdy mowa o przyjaciołach, to owszem, ta osoba sie nie dowie...Mozna sie na to wściekać, ale tak jest

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 19.07.18, 14:46
    kora3 napisała:

    > Czy jest lojalny, zależy wg m
    > nie od rodzaju problemu, czy omawia z przyjaciółką czy z przyjacielem nie ma w
    > g mnie znaczenia ...Natomiast, no jesli nawet omawia, to przeceiż gdy mowa o pr
    > zyjaciołach, to owszem, ta osoba sie nie dowie...Mozna sie na to wściekać, ale
    > tak jest
    >
    Nielojalność nie zależy od tego czy osoba obgadywana się o tym dowie czy nie...Takie podejście to czysta hipokryzja.
  • kora3 19.07.18, 14:57
    Ale jakie podejście Aquo? jakie? Czy ja gdzieś napisałam, ze lojalność zależy od tego? Gdzie, ach gdzie? Napisałam tylko prawdę, że jesli mowa o przyjaciołach, to taka osoba sie o tym nie dowie, więc de facto nie może mieć pewności co do lojalności swej drugiej polowy - i to jest fakt...

    a tak już z doświadczenia osobistego - być moze lepiej, by taki facet zwierzył się z jakiegoś kłopotu z zoną swojej przyjaciółce, niż kolezance, która jej nie zna, ale jego chętnie bliżej poznałaby - w odwrotnej konfiguracji płciowej też tak uwazam tongue_out

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 19.07.18, 15:00
    Prawdę mówiąc, dla mnie omawianie problemów seksualnych związku z osobą płci przeciwnej jest formą zdrady. To, co robią z mężem w łóżku nie może być absolutnie wyjawiane na zewnątrz - poza właśnie anonimowym forum, lekarzem czy terapeutą. A już na pewno omawianie tego z przyjacielem zmienia sytuację z "przyjacielskiej" na dwuznaczną, ponieważ opowiadanie o własnym seksie jest formą relacji intymnej.
  • kora3 19.07.18, 15:08
    verdana napisała:

    > Prawdę mówiąc, dla mnie omawianie problemów seksualnych związku z osobą płci pr
    > zeciwnej jest formą zdrady. To, co robią z mężem w łóżku nie może być absolutni
    > e wyjawiane na zewnątrz - poza właśnie anonimowym forum, lekarzem czy terapeutą


    Przepraszam, ale co ma do tego co napisałś płeć rozmówcy? Na serio nie miałaś/nie masz meskich przyjaciół?

    > . A już na pewno omawianie tego z przyjacielem zmienia sytuację z "przyjacielsk
    > iej" na dwuznaczną, ponieważ opowiadanie o własnym seksie jest formą relacji in
    > tymnej.


    Ale przyjaciół ma sie własnie po to, by móc porozmawiać o sprawach, o których nie rozmawia sie ze zwyczajnymi kolegami, koleżankami, znajomymi ...



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 19.07.18, 15:20
    O pewnych sprawach nie rozmawia sie nawet z mężem/żoną. Jak przyjaciółka opowiada o swoim zyciu seksualnym, to nie po to, aby to powtórzyć kolejnej przyjaciółce czy mężowi.Lojalność małżeńska jest na ogół pewną podstawą związku. Jeśli rozmawiam o najbardziej intymnych dekretach partnera z osobą trzecią, to oznacza, ze nawet w łóżku nie jestem tylko z mężem, ale także z przyjaciółką męża, która ma oceniać, czy zachowuję sie prawidłowo. Rozmowa o własnym seksie z przyjacielem jest sprowadzaniem przyjaźni na zupełnie inne tory. Owszem, mogę zapytać o coś przyjaciółkę, ale jeśli mówię o sobie, nie zdradzając intymnych szczegółów życia seksualnego męża. I jak mówię - jedyny wypadek, gdy można mówić o tym, co mąż robi w łóżku to ten, gdy występuje przemoc.
    Jesli maż mówi swojej przyjaciółce, ze nie znajduje satysfakcji w seksie z zoną, czy żona jest słaba w łóżku, to jednak oznacza to,że nie jest już to przyjaciółka, tylko ktoś mający wpływ na seks z zoną. Obca kobieta, z którą omawia sie jak powinno wyglądać życie łóżkowe jest już "tą trzecią", nawet gdyby mąz jej nie dotknął małym palcem.
  • aqua48 19.07.18, 15:24
    Verdano podzielam Twoje zdanie.
  • kora3 20.07.18, 09:44
    A ja to widzę zupełnie inaczej, moze - przepraszam ale z perspektywy posiadania przyjaciół płci meskiej, prawdziwych, a nie takich coś "podejrzanych" - jak Wy piszecie tu smile
    Teraz to dawno nie ma powodów omawiania jakichś takich spraw, ale kiedyś -owszem. Byliśmy młodzi wtedy, nie było netusmile, nie kazdy mógł w domu pogadac o tym z rodzicem, czy starszym rodzeństwem. ZDięki rozmowom z moimi kolegami dowiedziałam się bardzo wiele nie tylko oseksie, ale i o zwyczajnie perspektywie spojrzenia chłopaka na sprawę, a oni - perspektywie dziewczyny ...

    W późniejszym wieku, jakieś 10 lat temu owszem, zdarzyło mi się pogadac z dobrym kolegą (nie z przyjacielem nawet) o jego problemach w sypialni, z zoną. Byla to trudna, specyficzna sytuacja związana ze zdrowiem ...Tak, wiadomo, lekarz - tylko do lekarza, czy na terapię musi też ktoś chcieć iść. Nie byłam w takiej sytuacji jak zona tego kolegi, ale była moja ciocia - której on nie znał wcale - i tak, pogadał sobie via telefon z zupełnie obca starszą panią (oczywiscie po wczesniejszym umówieniu ich przeze mnie) i ta mu wyjaśniła na sobie, jak się kobieta może czuć w takiej sytuacji i dlaczego moze tak, a nie inaczej reagować ...Chyba pomogła ta rozmowa i zrozumienie, bo państwo do dziś są udanym małżeństwem...
    Chyba lepiej, że pan zwrócił sie do dobrej kolezanki, niż do takiej np. która chętnie by mu "pomogła" zajmujac miemsce tej żony na pozcatek w sypialni? Nie wiem jakie Wasze zdanie, ale moje takie- że lepiej ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 20.07.18, 10:10
    kora3 napisała:

    > z perspektywy posiadania
    > przyjaciół płci meskiej, prawdziwych, a nie takich coś "podejrzanych" - jak Wy
    > piszecie tu

    Koro nie wiem czy zauważyłaś, ale jeśli się z kimś nie zgadzasz, to w bardzo nieprzyjemny sposób próbujesz dezawuować jego zdanie lub ośmieszyć, albo wykpić osobę adwersarza. A na zwróconą Ci uwagę na styl wypowiedzi reagujesz agresywnym "odbijaniem piłeczki" usprawiedliwiając się, że nie tylko Ty tak postępujesz.
    To nie jest ani dobry, ani elegancki sposób dyskusji.

  • kora3 20.07.18, 10:18
    No wiesz Aquo, jesli czytam w wypowiedzi Verdany coś takiego, że jesli męzczyzna zwierzał się przyjacióce ze swoich problemów małzeńskich, to jest to z jego strony PROPOZYCJA (domyslam się jaka wobec tej przyjaciółki) lub odwrotnie - w odwrotnej konfiguracji płciowej, to mam prawo przypuszczać, ze Verdana nie miała szczescia doświadczyć damsko-meskiej przyjaźni, albowiem w PRZYJAŹNI nie byłoby NIGDY mowy o nijakiej propozycji, ani żadna ze stron by jej tak nie odczytała - to wszystko.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 20.07.18, 11:15
    przyjazn ZAWSZE moze sie zmienic przez uczucie jednej ze stron, moez tego Ty nigdy nie doswiadczylas. Bywa

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 20.07.18, 13:41
    Jak powiadam, kto sprawy nie dośwaidczył, nie moze nic powiedzieć

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 20.07.18, 14:33
    Albowiem napisalas:
    albowiem w PRZYJAŹNI nie byłoby NIGDY mowy o nijakiej propozycji, ani żadna ze stron by jej tak nie odczytała - to wszystko.

    Odpiwiadam - wszystko sie moze zdarzyc i nawet wieloletni przyjaciel moze nagle poczuc miete.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 20.07.18, 15:01
    Pewnie masz takie doświadczenia z ..."przyjaciółmi" - nie neguję

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 20.07.18, 15:03
    Przypominam, ze cytowalam Ciebie.
    No coz, nie doswiadczylas wszystkiego. Pociesz sie - nie ma takiego czlowieka. Glowa do gory!!!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 21.07.18, 09:08
    Pociesz ???Dla mnie takie coś byłoby raczej bardzo przykrą okolicznoscią, na szczescie ja przyjaciółmi nie nazywa, ludzi z którymi fajnie mi sie gada i pije kawy, tylko no nieco innych, dlatego mam takich po kilkadzieiąt lat "stazu", sprawdzonych, a nie zwyczajnych znajomków

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 20.07.18, 14:29
    kora3 napisała:

    >mam prawo przypuszczać, ze Verdana nie mia
    > ła szczescia doświadczyć damsko-meskiej przyjaźni

    Ne Koro takie prawo sobie jedynie uzurpujesz. Bezpodstawnie i niegrzecznie.
  • verdana 20.07.18, 14:52
    Miała szczęście doświadczyć, nie miałam jednak szczęścia opowiadać przyjacielowi, co robi w łóżku mąż i dlaczego robi to źle, aby wiedział, ze jestem niezaspokojona i seks z mężem mnie nie bawi. I prosić go o pomoc w tej trudnej sytuacji, oczywiście czysto platonicznie.
  • kora3 20.07.18, 15:02
    Ja też nie miałam, co nie znaczy, ze to byłoby coś złego wg mnie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 20.07.18, 15:06
    No taki ktoś to nie ejst zaden przyjaciel - przyjaciel nie kieruje się takimi rzeczami

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 20.07.18, 14:49
    Nie propozycja, tylko omawianie własnego seksu z facetem, który musi uruchomić wyobraźnię, bo jest człowiekiem. Jak omawiasz dokładnie z facetem co robisz w łóżku i co jest nie tak z Twoim partnerem, to nie ma siły - facet sobie Ciebie w tym łóżku wyobraża. Może to lubisz, ale większość kobiet byłaby a. zażenowana, b. miałaby poczucie, że to, co mąż robi w łóżku nie jest do opowiadania znajomym. Cóż, jeśli mąż opowiadałby swojej przyjaciółce, jakie mam wady w łóżku i prosił ją o poradę, co robić, abym była lepsza, to czułabym sie zdradzona - bo wówczas nasz seks jest sprawą przyjaciółki, a to oznacza, że jest dla męża ważniejsza, niż ja. Nie chodzi o propozycje łóżkowe, tylko o lojalność, którego pojecia najwyraźniej nie rozumiesz.
  • znana.jako.ggigus 20.07.18, 14:59
    jeden wyobraza, drugi nie, nie wszyscy mezczyzni dzialaja tak samo. kobiety tez.
    Ludzie sa rozni, niezazenie od plci.
    Ale co do lojalnosci - jak najbarzdiej sie z Toba zgadzam.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 20.07.18, 15:05
    Wiesz Verdano, zaskakuje mnie, ze osoba tak inteligentna jak Ty tak bardzo spłyca pewne rzeczy i własnie, nie ma wyobraźni....To znaczy, ma - ale dziwnie w tym temacieukierunkowaną ...Nie trzeba komuś opowiadać wszystkich szczegółow, zeby wiedział w czym rzecz, ZWŁASZCZA gdy jest czyims przyjacielem ...Poza tym nie, normalny męzczyzna nie musi sobie wyobrazać kobiety w łozku, żeby zrozumiec na czym polega jej problem smile - sekzuolog czy ginekolog też tego nie robią ...
    A te wycieczki typu "moze Ty coś tam " - to daruj...Nie trzeba zaraz czegoś musiec doswiadczać, byu miec zdanie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 20.07.18, 15:34
    kora3 napisała:

    >Nie trzeba komuś opowiadać wszystkich szczegółow, zeb
    > y wiedział w czym rzecz

    Nie, nie trzeba opowiadać wszystkich szczegółów by być nielojalnym...

  • verdana 20.07.18, 21:41
    Oczywiście,że nie. Poza tym pomijanie szczegółów chyba oznacza, ze sie nie chce porady, a chce się po prostu powiedzieć innemu facetowi, ze maż jest nie najlepszy w łóżku. Po co?
    Seksuolog i ginekolog potrzebują szczegółów i z racji zawodu sa na pewne rzeczy uodpornieni. Większość ludzi, gdy im się opisuje własne doświadczenia seksualne jednak coś sobie wyobrażają.
  • kora3 21.07.18, 08:46
    A skąd Tobie Verdano przyszło w ogóle do glowy, ze "problem" pani która jest "bohaterką" tego wątku polega na tym, ze jej mąż jest nie najlepszy w łozku? Pytam, bo ja nic takiego nie pisałam, a to jst poniekąd MÓJ watek smile
    Z tym wyobrażaniem sobie, no nie wiem, ja tam tak nie mam ...W tym konkretnym przypadku pani mogłaby zapytać zwyczajnie "ZCy nie sądzisz, ze takie a takie zachowanie seksualne to zboczenie?" - BEZ podawania kogo miałoby to zachowanie dotyczyć - od tego trzeba zaczać...I gdyby mnie o takie coś zapytała np. kolezanka, to nie, wcale bym sobie jej nie wyobrazała w sytuacji o której mówiła, bo dlaczegóżby? Gdyby zapytał kolega - tak samo. Zwyczajnie bym odpowiedziała zgodnie z tym co myslę i zgodnie z tym co ejst w naszej kulturze uznawane za normę, BEZ jakiegokolwiek wyobrazania sobie i przyznam, ze mnie by takie wyobrazanie sobie do głowy nie przyszło ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 21.07.18, 08:48
    Wiesz, przeciętnie inteligentny człowiek, w tej konkretnej sytuacji potrafiłby zadać pytanie tak, by nie sugerować bodaj o kogo moze chodzić..."Czy uwazasz, ze takie a takie zachowanie/chęci to zboczenie?" - co w tym pytaniu jest "nielojalnego" wobec kogokolwiek, wskaz proszę ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 19.07.18, 15:10
    A wiesz, że coś w tym jest... Jak się tak zastanawiam, to ja chyba też bym tak do tego podeszła. Nie wyobrażam sobie, żeby nasze małżeńskie intymne sprawy były przedmiotem rozkminy z przyjaciółką czy przyjacielem.
  • kora3 21.07.18, 11:44
    Wiesz Maju, nie pognieaj się, ale być moze tak myslisz, bo możliwe, że nigdy nie miałaś jakiejś takiej sytuacji z męzem, kiedy coś Cię bardzo niepokoi, a on na ten temat nie chce rozmawiać, albo chce i mówi, ze nic sie nie dzieje...Ja taką sytuację miałam Maju - zreszta być moze pamietasz - i też ówczas uwazałam, ze to nie jest sprawa na rozmowę z kimkolwiek poza psychologiem/psychiatra. Ale mój ówczesny mąż o wizycie u takowego słyszeć nie chcial, a ja wówczas byłam osobą mało doświadczoną i nie mającą obecnych znajomosci - ze mogę do psychiatry po kolezeńsku iśc, albo słuzbowo i opowiedzieć jak se ktoś zachowuje z podaniem danych tego kogoś, albo - nie. W efekcie Majeczko zmarnowałam sobie kilka lat życia, naszarpałam nerwy i nadwerężyłam zdrowie - czyli no nic takiego, bo przecież mogla mnie taka postawa kosztowac także - życie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 21.07.18, 12:07
    No jeśli jako dorosła osoba nie wiedziałaś, że możesz iść po prostu do lekarza i zapytać (bez konotacji służbowo, po sąsiedzku, koleżeńsko czy po prostu jako pacjentka), to wypada mi tylko współczuć. Serio.
    Współczuję.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 21.07.18, 12:17
    Wiesz, rzadko to psizę komuś, ale Ty masz chyba problem z rozumieniem prostych rzeczy ...Jako pacjentka? A z czym przepraszam? Mnie nic nie dolegało, a osoba, której dolegało uwazała ze jej nie dolega...No i co by mi pomógł taki specjalista - nie moze zdiagnozować kogoś "z opisu" - co najwyżej powiedziałby, ze to moze być to, owo itd. I co dalej ? Psychiatra mi typa wykwateruje z domu?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 21.07.18, 12:20
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 21.07.18, 12:30
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 21.07.18, 12:24
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 21.07.18, 12:31
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 23.07.18, 06:43
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 23.07.18, 08:18
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 23.07.18, 09:19
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 23.07.18, 09:52
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 23.07.18, 09:55
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • aqua48 21.07.18, 12:08
    kora3 napisała:

    >ja wówczas byłam o
    > sobą mało doświadczoną i nie mającą obecnych znajomosci - ze mogę do psychiatry
    > po kolezeńsku iśc. W efekcie zmarnowałam sobie kilka la
    > t życia, naszarpałam nerwy i nadwerężyłam zdrowie

    No jakoś nie wierzę, że nie wiedziałaś Koro, iż do psychiatry można pójść normalnie jak do każdego specjalisty na umówioną wizytę, płatną lub na NFZ, bez znajomości, koleżeństwa itp. Do tego nie potrzeba żadnego doświadczenia.
  • kora3 21.07.18, 12:13
    Owszem Aquo, wiedzialam - jasne...Tylko, że nie jest to takie proste pod względem emocjonalnym dla osoby młodej i nijak nie doświadczonej jeszcze...Domyślam się, ze Ty byś sobie doskonale poradziła z tą sytuacją moją wówczas, bedąc w moim ówczesnym wieku i majac moje ówczesne doświadczenie - a ja sobie poradzić - nie umiałam, a o poradę czy pomoc krepowałam się zwrócić i też uwazałam, ze nie byłoby to lojalne wobec mego ówczesnego małzonka.
    Do tego - poniekąd - nikt Ci nie zdiagnozuje człowieka na podstawie opisu li tylko jego zachowań - wiec ta wizyta u specjalisty mogłaby mi pomóc o tyle, o ile ...Przede wszystkim nalezało rozkminic, jak się uwolnić

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 21.07.18, 12:18
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 21.07.18, 12:33
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 22.07.18, 12:14
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 22.07.18, 12:34
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 22.07.18, 18:17
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 23.07.18, 08:22
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • aqua48 21.07.18, 13:22
    kora3 napisała:

    >Domyślam się, ze Ty byś..

    Niesłusznie się domyślasz, Koro, bo to nie o mnie chodzi.

    > nie umiałam, a o poradę czy pomoc krepowałam się zwrócić i też uwazałam, ze ni
    > e byłoby to lojalne wobec mego ówczesnego małzonka.

    Aha, czyli wizyta u specjalisty mogącego podpowiedzieć jakieś sensowne rozwiązanie problemu jest wg Ciebie nielojalne i krępujące, ale już roztrząsanie tego samego problemu z przyjacielem nie znającym się na rzeczy jest ok - kwestia lojalności ani skrępowania nie istnieje? Dziwne.
  • kora3 21.07.18, 13:34
    Nie, nielojalne - nie, krepujące - dla mnie owszem było - bo takową wizyte zaliczyłam koniec końców. Pan doktor mi powiedział, ze moze to byc to, tamto, trudno powiedziec bez poobcowania z pacjentem - raczej to było do przewidzenia. Podobnie jak to, że mi powiedział, iż trzeba skłonić meża do wizyty u specjalisty - no ale jak to zrobić, to już miał mniej pomysłów - wiadomo. Co mi poradził? Porozmawiać z jego rodziną, może wczesniej sie tak zachowywał, moze wpłyną na niego zeby poszedł do lekarza - ano kłamali, ze sie nie zachowywał i jakoś nie wpłynęli ...
    Rozmowa z człowiekiem, który nie był akurat moim przyjacielem, tylko zwyczajnym kolegą i bynajmniej nie specjalistą pozwoliła mi wyjśc z marazmu i zaczać mysleć o sobie - diabli wiedzą co to jest, ale normalne - nie jest, nie chce się przebadac, to fora ze dwora, a ja mam się przestać wstydzić, bo nie mam czego i zwrócić się do bliskichh o pomoc, bo gośc moze być niebezpieczny - proste.
    I nie, nie było to łatwe dla mnie, z paru względów - jednym z nich była włąsnie źle pojmowana lojalnośc wobec ówczesnego męza. Na szczescie się przemogłam

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 21.07.18, 14:24
    Czyli w skrócie - lojalność wobec męża była niewłaściwa. Omówienie jego problemów z przyjacielem właściwe. Wstydziłaś się iść do lekarza, ale nie wstydziłaś sie opowiadać o problemach znajomemu. Ciekawe, co znajomy sobie pomyślał, bo ja nie chciałabym być obarczona problemami seksualnymi zony kolegi.
  • kora3 21.07.18, 14:35
    verdana napisała:

    > Czyli w skrócie - lojalność wobec męża była niewłaściwa. Omówienie jego problem
    > ów z przyjacielem właściwe.


    Owszem, w zaistniałych okolicznościach - własnie tak

    Wstydziłaś się iść do lekarza, ale nie wstydziłaś s
    > ie opowiadać o problemach znajomemu.


    Ależ własnie wstydziłam się przez dwa lata powiedzieć o tym KOMUKOLWIEK, włącznie z najblizszymi, czesciowo przez źle pojmowaną lojalnośc wobec męza. w pan, z którym o tym porozmawiałam w końcu (na szczescie) nie był moim przyjacielem, ale zwyczajnie tylko kolegą. Nie znał mojego ówczesnego meza wówczas, ale owszem mógł w kazdej chwili poznać, bo pracowaliśmy razem
    (ja i kolega). Ostatecznie poznał, wcale tego nie chcac bynajmniej, ale to nieistotne.

    Ciekawe, co znajomy sobie pomyślał, bo ja
    > nie chciałabym być obarczona problemami seksualnymi zony kolegi.


    To nie były problemy natury seksualnej Verdano, tylko zgoła innej. A pan był MOIM kolegą, a nie mego męza - nie wiem skąd to wzięłaś




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 21.07.18, 15:02
    Chyba tytuł wątku jest o tym, z kim można porozmawiać o seksie - i o tym toczy sie dyskusja. Bo rozmawiać o problemach męża, niedotyczacych seksu, a na przykład z wydaniem pracy doktorskiej, albo nieumiejętności dokręcenia uszczelki można także z przyjacielem. Tylko to jakby nieco inny problem.
  • kora3 21.07.18, 15:11
    verdana napisała:

    > Chyba tytuł wątku jest o tym, z kim można porozmawiać o seksie - i o tym toczy
    > sie dyskusja


    Jest w tym tytule taki skrót "np." - oznacza po polsku "na przykład"

    . Bo rozmawiać o problemach męża, niedotyczacych seksu, a na przykł
    > ad z wydaniem pracy doktorskiej, albo nieumiejętności dokręcenia uszczelki możn
    > a także z przyjacielem. Tylko to jakby nieco inny problem.


    Verdano, Ty chyba udajesz, albo co ...Mowa jest o lojalności wobec meża/partnera...W tym konkretnym przypadku, tej pani, sprawa dotyczy seksu. Ale są delikatne sprawy między małzonkami/partnerami seksu nie dotyczące - czy tak trudno sobie to wyobrazic?
    W przypadku moim i mego eksmęza - nie dotyczyła ta sprawa seksu, ale też nie dotyczyła problemów z pracą doktorską (choc przewód mu szedł jak krew z nosa) czy innych banalnych rzeczy. Włąsnie m.in. źle pojmowana lojalnośc wobec meza skłaniała mnie do tego, by o tym co sie dzieje nie rozmawiać z nikim ...A gdybym porozmawiała normalnie z bliskimi, to zaoszczedziłabym sobie wielu problemów, parę lat życia, zdrowie ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 21.07.18, 15:23
    Nie odróżniasz rozmowy o seksie od każdej innej rozmowy w kontekście płci rozmówcy? Jeśli mówisz, ze maż ryzykownie pije, to płeć rozmówcy jest obojętna, a picie męża nie jest jego intymną sprawą, którą powinien dzielić tylko z żoną. Jeśli mówisz, ze mąż Cię zdradza, to jest to rozmowa o seksie, ale trudno tu mówić o konieczności zachowania lojalności, której mąż nie zachowuje. Nie ma obowiązku bezwzględnej lojalności w wypadku, gdy w małżeństwie źle się dzieje, nie ma obowiazku rozmawiania o problemach małżeńskich wszelkiego typu tylko z osobami tej samej płci. Jesli nie rozróżniasz specyficznej sfery życia, jaką jest seks od pozostałych kontaktów międzyludzkich, to nie mamy o czym rozmawiać. Przy czym przez długi czas jednak pisałaś o seksie i nagle się okazało,że chodzi o kompletnie co innego... Ta dyskusja wobec tego jest kompletnie bez sensu, bo nikt nie odnosił sie do innych małżeńskich problemów.
  • kora3 21.07.18, 15:41
    verdana napisała:

    > Nie odróżniasz rozmowy o seksie od każdej innej rozmowy w kontekście płci rozmó
    > wcy? Jeśli mówisz, ze maż ryzykownie pije, to płeć rozmówcy jest obojętna, a pi
    > cie męża nie jest jego intymną sprawą, którą powinien dzielić tylko z żoną. Jeś
    > li mówisz, ze mąż Cię zdradza, to jest to rozmowa o seksie, ale trudno tu mówić
    > o konieczności zachowania lojalności, której mąż nie zachowuje.


    A jesli podejrzewasz, ze zdradza, bo np. stracił ochotę na seks?

    Nie ma obowiąz
    > ku bezwzględnej lojalności w wypadku, gdy w małżeństwie źle się dzieje, nie ma
    > obowiazku rozmawiania o problemach małżeńskich wszelkiego typu tylko z osobami
    > tej samej płci. Jesli nie rozróżniasz specyficznej sfery życia, jaką jest seks
    > od pozostałych kontaktów międzyludzkich, to nie mamy o czym rozmawiać


    ależ własnie rozrózniam seks od innych sfer, tylko ze nie jedynie ws. seksu i rozmowy o nim mozna być niejolanym wobec męza/partnera. Poza tym - no skoro już zmuszasz mnie do przykładów o konkretów. Np. jakaś pani podejrzewa ze mąż ją zdradza, bo nagle stracił ochote na seks - przykladowo. Mówi o tym przyjacielowi płci dowolnej i być moze przyjaciel - facet lepiej się tu zprawdzi, bo jako facet własnie moze powiedzieć takiej pani, ze oczywiscie zdrada niewykluczona, ale moze też silny stres w pracy - np. oczywiscie. Kobiety czesto stres zabijają własnie seksem, panowie niekoniecznie ...

    . Przy czy
    > m przez długi czas jednak pisałaś o seksie i nagle się okazało,że chodzi o komp
    > letnie co innego... Ta dyskusja wobec tego jest kompletnie bez sensu, bo nikt n
    > ie odnosił sie do innych małżeńskich problemów.


    Pisałam o seksie, bo pisałam na przykładzie pani, która ma z tym "problem" . Ale nie sama tylko z mezem ...Czy dla Ciebie byłaby taka sama sytuacja, gdyby w tym "problemie" nie było drugiej osoby, męza pani? Nie, bo wówczas przecież nie byłoby wcale mowy o jakiejkolwiek lojalnosci czy jej braku - oczywiste.
    Czy małzeńska lojalnośc odnosi sie TYLKO do spraw seksualnych między małzonkami? Spokojnie mozna z kolezankami omawiać to, ze np. mąż jest brudasem, ale o tym, że nagle stracił ochote na seks i moze zdradza już nie wolno, bo lojalność?

    Każda sprawa Verdano jest umieszczona w jakimś kontekscie i wg mnie ten kontekst jest jedną z kluczowych rzezcy, a nie sama informacja





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 21.07.18, 15:50
    Wiesz, czy dyskutuje sie z przyjacielem o problemach męża z seksem czy ze znajomym o tym, czy mąż jest hazardzistą/ zdradza/ choruje na żołądek to jednak nie jest to samo. Jeśli dla Ciebie omawianie spraw seksualnych i stresu w pracy niczym sie nie różni, to jednak bardzo trudno rzeczowo rozmawiać.
  • kora3 21.07.18, 16:10
    Verdano, mam wrazenie, ze unikasz odpowiedzi na moje pytanie...Kolezanka mówi "Verdano, mam problem, podejrzewam, ze mąż mnie zdradza" "Ok, a skąd taka mysl?" "A bo wiesz, pzrestał się mną interesować w sferze łozkowej. Gdy pytam co sie dzieje, odpowiada, ze jest zmęczony" - np. Czy to ejst opowiadanie o problemie seksualnym MEZA, czy nadal o własnym w postaci podejzrenia, ze ów zdradza? Wg mnie - o włąsnym....A zachowanie meza ma być symptomem zdraady, więc aby wyjasnić dlaczego się tak mysli - ze zdradza - trzeba o tym powiedzieć.
    Taki problem - jak któras z Was tu podniosła ,ze "mąż ma za małego" - to w ogóle jakiś wymyslony - bardzo niewielu ludzi decyduje się na seks dopiero po ślubie, a chyba zmniejszenie się penisa jakieś drastyczne smile nie zdarza się czesto, wiec taki problem na serio dotyczyć moze kogoś ortodoksyjnego religijnie, kto najpewniej porady szukałby u spowiednika, albo w poradni małzeńskiej - katolickiej.

    Ta konkretna pani ma taki "problem", że ma pzekonanie, że jej mąż no jakby to ujać uległ zboczeniu. Ma takie przekonanie, ponieważ ów maż zapragnął do ich sypialni wprowadzić elementy seksu, jakich dotychczas w tejże - nie było. Żeby z komkolwiek pomówić o tym, czy tego rodzaju seks, czy chęć nań jest zboczeniem seksualnym, czy też jest nawet bardzo unikatowe, nie musiałaby nikomu mówić ze chodzi o jej męza, ani podawac szczegółów jakichś co i jak ten mąż chce - tego rodzaju seks ma swoją nazwę, bynajmniej nie jakąs wulgarną, czy wstydliwą i spokojnie mozna o coś takiego zapytać BEZ nijakiego opisu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 22.07.18, 14:19
    Co innego powiedzieć "Mąż ze mną nie śpi" koleżance, a co innego powiedzieć "podejrzewam, ze mnie zdradza, bo ma później wytrysk, niż zazwyczaj i wczoraj chciał seksu analnego, a dotychczas mi teg o nie proponował, a okazało sie, że jest w tym biegły". Po czym opisać biegłość. Nie udawaj, ze nie widzisz różnicy. W ten sposób można uznać rozdanie zaproszeń ślubnych za rozmowę o seksie.
    Jeśli pani zamierza opisywać znajomemu ze szczegółami opisy zboczonego seksu w sypialni, to gratuluję dobrych manier.
    A jeśli ten seks ma nazwę, to jest taki wynalazek, nazywa się internet i można tam sporo o seksie znaleźć.
  • kora3 22.07.18, 16:06
    No własnie mnie zdziwiło mocno, ze pani jeszcze się nie dowiedziała z tego netu, że seks oralny, to nie ejst zboczenie...smile Opisu nujakiego najpewniej nie ma jak wstawić, gdyż jak wspomniała, mąż na razie wyraza taką chęć, ona nie chce, więc tak sie nie kochają, to niby CO miałaby komuś opisać?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 22.07.18, 18:14
    Bo dla niektórych ludzi taki seks jest zboczeniem i koniec. Może tak jest, bo go nie próbowali, może mieli złych partnerów, to inna sprawa. Ale to jest dla pewnej części ludzi zboczenie, a dla innych norma, a dla innych od wielkego dzwonu. Ludzie są różni.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 23.07.18, 08:24
    Zawracamy Giggus - jak wspomniałam - ludzkie zachowania także te seksualne sa objęte normami. Uprawianie seksu oralnego jest w normie ...A ze sobie ktoś tam coś tam uwaza, to jest inna sprawa

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 23.07.18, 09:16
    chetnie zawroc, pomoge ci - NIE pisalam, ze to nie jest norma. Pisalam, ze dla niektorych to norma, a dla niektorych nie.
    Spora, spora roznica

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 23.07.18, 09:55
    Owszem tylko w takim układzie za zboczenie moze ktoś sobie uznawac nie wiem - kochanie się w dzień, albo w nnej pozycji niż misjonarska - toi tylko jego UWAZANIE, wg ogólnie przyjętych w naszej kulturze NORM, to nie są zachowania świadczące o zboczeniach

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 23.07.18, 09:56
    Kolejny raz mylisz czyjes zachowanie z ogolnie przyjeta, a przez to szeroka norma

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 23.07.18, 13:01
    A mniej zawile mogłabyś? Sprawa jest dla mnie prosta: czy cheć na oralny seks jest uznawana za zboczenie sekusalne - nie, ani w zakresie medycznym, ani w zakresie społecznym. Zatem nie jest to zboczenie...To, ze ktoś na taki seks nie ma ochoty to jest zupełnie odrębna sprawa - moze nie mieć z najrózniejszych względów

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 23.07.18, 13:10
    napisalas:
    Sprawa jest dla mnie prosta: czy cheć na oralny seks
    > jest uznawana za zboczenie sekusalne - nie, ani w zakresie medycznym, ani w z
    > akresie społecznym. Zatem nie jest to zboczenie...


    A ja nigdy nie twierdzilam, ze to jakiekolwiek zboczenie. Nigdy.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 23.07.18, 14:28
    Zatem skoro nie jest to zboczenie, to nie ma zupełnie znaczenia, ze np. pani iksińska twierdzi, ze jest smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 23.07.18, 14:38
    oczywiscie.
    Pierwszy raz sie spotykasz z taka sytuacja, ze cos jest dla kogos niezwykle, nienormalne, a innych nie rusza?
    dosc czesto o takich sytuacjach (np vide watek komplementy dziecka) piszesz, stad moje szczere zdziwienie

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 23.07.18, 14:43
    No fakt, z tym, zeby dorosła owoba miała problem z taką sytuacją ze dziecko komplementuje inną osobę zetknęłam się po raz pierwszy, pośrednio - w dpodatku, ale moze to powszechne, nie wiem smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 23.07.18, 15:14
    nie chodzi, jak juz napisalam, o sama sytuacje - komplement, ale o to, ze co dla jednego norma czy nic nadzwyczajnegio (wiele komplementow i zachwytow dziecka), to dla innych sytuacja dziwna.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 23.07.18, 20:51
    Zważ na to, ze tu chyba nikt nie napisał, ze dziecko zachowało się dziwnie - raczej wszyscy, ze typowo dla swego wieku- odmienne były tylko zdania czy i jak należy reagowac na takie coś wobec dziecka...
    Natomiast wszyscy gremialnie dośc uznali, ze z tą ciocią Kasią coś nie tak, dziwne zachowanie - to jest włąsnie wspomniana - norma i poza normą - proste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 23.07.18, 22:40
    Jak już wiele razy pisałam - nie chodzi o zachowanie dziecka, ale o to, co jest dla kogo normą czy dziwnym zachowaniem. Już w tym wątku widać, jaki norma ma szeroki zakres.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 24.07.18, 07:31
    Giggus, ale włąsnie na przykladzie z tamtego wątku masz aokazję widzieć jak dziala ten mechanizm - dla wieszksci - o ile nie dla wszystkich zachowanie dziecka było norma, typowe dla jego wieku, natomiast zachowanie ciotki - dla wszystkich było dziwne. Czyli zachowanie dziecka było w NORMIE, ciotki - poza nią. Normy stanowi wiekszośc w danym społeczeństwie.
    To samo dotyczy tej sprawy z tego watku - dla większosci ludzi eks oralny to norma, więc jest normą - to, ze dla kogoś jest niedopuszczalny nie zmienia tego

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 24.07.18, 07:42
    Przecież ja NIE napisałam, że ta forma seksu to nie jest norma. Napisałam i to wiele, wiele, wiele razy, że dla tej kobiety, (której życie intymne omawiasz tak ze znajomością szczegółów i namietnością godną lepszej sprawy) że DLA tej kobiety, to nie jest norma. I że każdy ma prawo do tego - mieć takie normy i preferencje. Osobiste, jednostkowe, indywidualne.Ty też masz jakieś normy, które inni odrzucają bądź odrzucasz coś, co robią inni (wszyscy lub prawie wszyscy).
    Jak i każdy ma prawo widzieć zachowanie podekscytowanej siedmiolatki jako zgodne z normą/lub niezgodne z normą.
    Przecież wiadomo że jeśli ktoś coś odrzuca, jako jednostka, nie ma to wpływu na większość ludzi. Chyba nie ma sensu pisać oczywistości, bo to jest bicie piany, że użyję mojej fachmterminologii, którą przejęłaśsmile

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 24.07.18, 08:35
    Tyle wiem o życiu intymnym tej pani ile sama w necie napisała - proste chyba...

    A co do reszty, tak, wiem o co Ci chodzi, ale nadal nie wiem po co to piszesz - no dla tej kobiety to nie jest norma - no i? Uważa to za zboczenie, no i? Niektórzy uważają np. homoseksualizm za chorobę, no i ?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 24.07.18, 09:35
    no nie, np dociekalas, jaki jest jej maz.
    no i nic, kazdy moze uwazac homoseksualizm za cohorobe i nic sie nie dzieje. Dopoki ten ktos nie domaga sie, aby jego przekonania staly sie obowiazujace dla innych. Kolejna oczywistosc tego dnia. Ostatnia. W tym watkusmile

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 24.07.18, 09:42
    znana.jako.ggigus napisała:

    > no nie, np dociekalas, jaki jest jej maz.


    ja ??? gdzie??

    > no i nic, kazdy moze uwazac homoseksualizm za cohorobe i nic sie nie dzieje. Do
    > poki ten ktos nie domaga sie, aby jego przekonania staly sie obowiazujace dla i
    > nnych. Kolejna oczywistosc tego dnia. Ostatnia. W tym watkusmile
    >


    No niekoniecznie, taka osoba moze w swym przekonaniu domagać się, zeby homoseksualista się leczył, albo jego leczono




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 24.07.18, 09:49
    No jak juz pisalam - Do
    > poki ten ktos nie domaga sie, aby jego przekonania staly sie obowiazujace dla i
    > nnych.
    czyli to co napisalas teraz
    kora napisala:
    No niekoniecznie, taka osoba moze w swym przekonaniu domagać się, zeby homoseksualista się leczył, albo jego leczono
    nie ma zadnego zwiazku z moja wypowiedzia.
    No to koncze karmienie


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 24.07.18, 10:16
    Uff, opatentujęsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 23.07.18, 11:01
    Tak, pamiętam, Koro, Twoje przeprawy z eksmężem, ale to akurat był problem zupełnie innego rodzaju i naprawdę trudno go porównać z sytuacją omawiania ze znajomymi swoich małżeńskich kwestii łóżkowych. Trzymajmy się tematu.
  • kora3 23.07.18, 12:56
    Maju, mowa była - o lojalności - teraz zastanówmy się, czy mówienie o problemach meza/kogoś innego bliskiego w sypialni (na przykład tam) jest nielojalne, a mówienie o problemach zdrowotnych. np. natury psychicznej - lojalne jest...I dlaczego jedno nie, a drugie - tak...
    Bo jak dla mnie - jesli juz tak sie do sprawy ustosunkować - to omawianie spraw JAKICHKOLWIEK dotyczących bliskiej osoby z innymi, które ją w dodatku znają - wyłączając z tego lekarza, terapeutę i adwokata - jest nielojalnoscią...
    Co za róznica, że ktoś załozmy o mnie powie, że jestem taka czy śmiaka w łozku, czy powie, że np. jestem brudasem - przykladowo...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 23.07.18, 13:14
    kora3 napisała:

    > Maju, mowa była - o lojalności - teraz zastanówmy się, czy mówienie o problemac
    > h meza/kogoś innego bliskiego w sypialni (na przykład tam) jest nielojalne, a
    > mówienie o problemach zdrowotnych. np. natury psychicznej - lojalne jest...I dl
    > aczego jedno nie, a drugie - tak...

    Nie, nie twierdzę, że o wszystkich problemach zdrowotnych to lojalne, absolutnie nie. To zależy. Dla mnie np. kwestia lojalności przestaje mieć znaczenie, jeśli w grę wchodzi zagrożenie bezpieczeństwa dla współmałżonka i/lub dzieci.

  • kora3 23.07.18, 13:46
    No jesli jest zagrożenie, to się raczej policję wzywa smile - a poważnie Maju ...Jak wspomniałam, żeby rzecz się działa 10 lat później, to po góra drugiej jeździe małzonka wystawiłabym mu walizki...BEZ konsultacji z kimkolwiek ....Ale wtedy ...Widzisz to nie zawsze jest tak, ze taka chora osoba zaczyna zaraz z siekierą latac, jak to mówia...Zaczyna się o dziwnych zachowańznacznie mniejszego kalibru. Jak wiesz mój eksmąż był osobą bardzo zaangazowaną religijnie przed kolejnym (jak się później okazało) atakiem choroby. Moja rodzina i przyjkaciele uwazali, że nie powinnam się z nim wiązać, bo związek osoby takiej jak ja z kimś tak zaangazowanym religijnie będzie bardzo trudny. Pewnie mieli rację, ale ja byłam dorosła...Większosc anormanych zachowań mojego ówczesnego małżonka dotyczyło jego religijności Maju i ja je wiązałam bardziej z sektą do której nalezał (uznawaną w KRK za wspólnote) niz z odchyłami psychicznymi - przez dłuższy czas.
    Tak, uwazałam, ze to bedzie nielojalne wobec niego opowiadać np. przyjaciołom, jak on przezywa te swoją religijność - to sprawa w końcu - intymna jak zauważasz w innym wątku.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 23.07.18, 14:54
    kora3 napisała:

    > Tak, uwazałam, ze to bedzie nielojalne wobec niego opowiadać np. przyjaciołom,
    > jak on przezywa te swoją religijność - to sprawa w końcu - intymna jak zauważas
    > z w innym wątku.
    >

    No i wcale Ci się nie dziwię, bo pewnie postąpiłabym tak samo na tym etapie. W końcu na początku był "tylko" mocno religijny (ale to akurat nie była dla Ciebie tajemnica) i nic niebezpiecznego (jeszcze) się w związku z tym nie wydarzyło... Dopiero potem sprawa nabrała nieciekawych obrotów, że tak powiem, co skłoniło Cię do zarzucenia kwestii lojalności i do działania. Sama zatem widzisz, że wiele zależy od sytuacji.
    Gdyby, dajmy na to, mąż tej pani zaczął nagle stosować w łóżku jakieś niebezpieczne praktyki (no nie wiem... podduszanie czy okaleczanie), to też uznałabym, że lojalność w tej sytuacji to ostatnia rzecz, o jaką należy się martwić. Ale tutaj przecież żadne tego typu horrory nie miały miejsca, więc...
  • kora3 23.07.18, 15:04
    Rzecz cała w tym Maju, że to jest lojalnośc pojmowana ŹLE. Brak lojalnosci miałby miejsce, gdyby sie NIE chciało porozmawiać z samym zainteresowanym a od razu zwracało do kogoś innego. Jednak gdy zainteresowany ze tak powiem nie chce współpracowac to mowy o nielojalnosci - nie ma

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 24.07.18, 12:56
    Ale ja pisałam nie o takim czy innym pojmowaniu lojalności, tylko o sytuacjach, kiedy w mojej ocenie ta kwestia schodzi na dalszy plan, a może nawet w ogóle nie istnieje. Dla mnie taką sytuacją byłoby właśnie np. poczucie zagrożenia serwowane mi przez bliską osobę.
  • kora3 24.07.18, 13:01
    A gdybyś nie czuła sie zagrozona, ale widziała, ze dzieje się coś dziwnego z taką osobą i ona nie chce o tym z Tobą rozmawiać?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 24.07.18, 13:14
    To zależy, co masz na myśli. Jeśli "coś dziwnego" oznacza coś niepokojącego związanego ze zdrowiem fizycznym lub psychicznym, to najprawdopodobniej skonsultowałabym się z odpowiednim lekarzem i poprosiła o radę, co powinnam zrobić w tej sytuacji.
  • kora3 24.07.18, 13:38
    Lekarz , specjalności dowolnej poradziłby Ci przede wszystkim skłonienie tej osoby do wizyty u specjalisty, bo inaczej nic konkretnego Ci nie poradzi - taka prawda.
    Ale załozmy, że sprawa nie byłaby taka jasna - ot mąż stal się jakiś mniej rozmowny, stracił zainteresowanie seksem, pytany mowi, ze ma duzo pracy i to go zajmuje. Moze to być Maju - wszystko - na serio silny stres w pracy, ale też jakiś problem zdrowotny, problem z potencją, ale też i zdrada.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 24.07.18, 14:33
    No owszem, może być wszystko... Skoro zatem specjalista nie postawi diagnozy bez wizyty, to co poradzi przyjaciel-laik? Jaki sens opowiadać mu wszystko ze szczegółami? Tutaj właśnie łatwo o posądzenie o nielojalność. A im problem bardziej intymny, tym to jest bardziej oczywiste.
  • kora3 24.07.18, 14:41
    hmmm przyjaciel co powie - np. to co obie wiemy, ze moze to być - wszystko. Jesli zna takiego meza moze sam spróbować wybadać delikatnie sprawę, moze podpowiedzieć jak rozmawiać - w sytuacjach kryzysowych czesto tracimy głowę i umiejętnośc rzetelnej spokojnej oceny sytuacji

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 24.07.18, 16:46
    No, ale wracając do naszych "baranów"wink... w kwestii seksu np. to żadne przyjacielskie rozkminy i "delikatne wybadania" nie wchodziłyby w grę, przynajmniej w moim przypadku. Na prostej zresztą zasadzie - nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.
  • kora3 25.07.18, 08:35
    Czyli majac taki problem zostałabyś z nim sama z lojalności?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 25.07.18, 10:15
    A kto tak powiedział? Szukałabym rozwiązań u specjalistów czy choćby w Internecie. Są sytuacje, w których lepiej sprawdza się obcy, zdystansowany człowiek. Ale to moje zdanie i oczywiście nie musisz się z nim zgadzać.
  • kora3 25.07.18, 10:38
    Maju, ale Ty przecież pamiętasz czasy sprzed królowania a nawet istnienia netu ...i co wówczas byś zrobiła?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 25.07.18, 10:46
    Przecież już napisałam, Korciu… specjaliści przede wszystkim, seksuolog, psycholog, ktoś, z kim mąż czy ja nie będziemy się potem spotykać na gruncie towarzyskim.
  • znana.jako.ggigus 19.07.18, 07:41
    Dobrze wytlumaczone.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bo_ob 24.07.18, 13:40
    Pytasz, z kim można rozmawiać o zachowaniach seksualnych partnera. Można rozmawiać z partnerem a w razie konieczności z seksuologiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.