Dodaj do ulubionych

Uczciwość w relacji damsko - męskiej

01.08.18, 10:38
Na kanwie wątku "obok" - jest sobie pan, który od pół roku spotyka się z panią, m. in. spędzają weekendy w jego domu. Pan deklaruje, że chce się póki co cieszyć zyciem, domem i ogrodem. Pani jest prawie pewna, ze do końca roku pan sie jej oświadczy.
Wg niektórych pan jest nieuczciwym cwaniakiem, co to za friko ma fajną uległą dziewczynę do sypialni i miłego spedzania czasu.
Czy naprawdę? Przecież pan stawia sprawę jasno, a gdyby pani nie odpowiadało, to wszak nie musi z nim spotykać się wcale! Dlaczego pana plany sa nie fair wobec pani? Bo ona ma wobec niego inne?
Wg mnie szczerość w takich sytuacjach to podstawa i uwazam, iż tu pan jest szczery i uczciwy...A pani - wręcz przeciwnie
A Wy?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • duckduckgo1 01.08.18, 10:41
    Nie trzeba być człowiekiem honoru.
    Można sobie obracać panów i panie, przyjmować, goscic, pomieszkiwać, a potem ich rzucać dla nowych i lepszych.
    Tylko może, koleżanko, to nie jest w porządku. Może jednak nie tylko wprost wyrażone słowa i czyny mają znaczenie, tylko ogół sytuacji. Może jak się z kimś spotykasz, to godzisz się na przestrzeganie pewnego kodu kulturowego. Dorośli ludzie wiedzą o co chodzi, dojrzali nie mają z tym problemu.
  • znana.jako.ggigus 01.08.18, 10:49
    Dlaczego rzucac dla nowych i lepszych? Czy jesli sie z kims spotykam teraz, to musze za dwa lata daej to robic, bo kody? Bo on mi sie nie podoba, ale kody kulturowe?
    Bez przesady.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 01.08.18, 10:54
    Ale jakie znów kody? Ludzie się rozstają po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach małzeństwasmile

    Rzecz cała w tym, żeby być uczciwym - zwyczajnie. "Chcę tego i tego"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kemstowicz 01.08.18, 11:24
    Coraz zabawniej na tym forum. Kora (trudno mi to przyznać, ale muszę) bardzo dobrze opisała sytuację i wyciągnęła sensowne wnioski. Tymczasem Ty wznosisz się w niedostępne nam maluczkim rejony abstrakcji i piszesz o jakichś kodach. Ja niestety nie jestem zakodowany, chociaż wiem, że co niektórym KOD na mózg się rzucił i zdekodować ich jest naprawdę niełatwo. Także darujmy sobie takie igraszki słowne, bo te wszystkie "kody", "domyśl się", "powinien wiedzieć" są dla gówniarzy (nawet jeśli Ci mają 60+, jak to w KODzie), a nie dla dojrzałych, rozsądnych, jasno komunikujących się z otoczeniem ludzi.
  • duckduckgo1 01.08.18, 11:32
    Jak moje zdanie ci nie odpowiada, kolego, to od razu uciekasz w obrażanie? No, to prawdziwa dojrzałość. Dzięki za demonstracje. wink

    A kody kulturowe są, czy tego chcesz czy nie. Na przykład, jak się z kimś spotykasz romantycznie, to domyślnie nie widujesz na tej samej płaszczyźnie innych osób.
  • majaa 01.08.18, 12:15
    Sama bym tego lepiej nie ujęła. Widać nadajemy na podobnych falach, Duckwink
  • kora3 01.08.18, 12:17
    Ale ze co Maju? Masz się deklarować, ze chcesz z kimś sie zwiazać nie chcac, bo ta osoba chce? To tchnie jakąś paranoją - sorry

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • duckduckgo1 01.08.18, 12:24
    Koro, weź nie dopowiadaj sobie tego, czego nie ma we wpisach do których się odnosisz. Słabe to.
  • majaa 01.08.18, 12:27
    Nie, mam traktować ludzi podmiotowo, a nie przedmiotowo, czyli nie wiązać z osobą, z którą nie chcę się wiązać.
  • kora3 01.08.18, 12:47
    Maju, rzecz cała w tym, że czy Tobie czy komukolwiek innemu podoba się to czy nie, w obecnych czasach, poza naprawdę niszowymi środowiskami ultrareliginjnymi ludzie wchodzą w relacje intymne wczesniej niż mają zamiar wiązać się z kimś na stałe - statystycznie. I nie, niekoniecznie wynika to zaraz z cynizmu typu "a pozaliczam x babek/facetów nim się zdecyduję" - wynika to z normy społecznej. W dzisiejszych czasach - znów statystycznie - młodzi ludzie dłzuej sie kształcą i dłuzej pozostają na utrzymaniu rodziców niż - znów statystycznie ich dziadkowie. A trudno by ktoś z inicjacją seksualną czekał do powiedzmy 24 roku zycia, aż studia skończy. smile W zwiazku z tym nim się człowiek zdecyduje na tzw. zakładanie rodziny, na ogół - znów statystycznie smile - ma za sobą już przynajmniej kilka zwiazków. I to też niekoniecznie tak zakończonych, ze z cynizmem, tylko zwyczajnie - tak wyszło ...

    Mogę to powiedzieć na włąsnym przykładzie, bo taka norma byłą już wówczas, gdy ja byłam młodą osobą. Otóż no pewnie, ze miałam chłopaka w wieku powiedzmy 20 lat, chodziłam z nim 3 lata, byłam przekonana, ze go kocham smile No, ale ja mając 20 lat mature zdawałam i na studia, wiec logiczne chyba ze nie myslałam o zakładaniu rodziny. Nie zebym traktowała go przedmiotowo, ale jak sie oswiadczył, to się zwyczajnie zdziwłam ..za maz w wieku 20 lat??? AZle całkiem szxzerze zadeklarowałam, ze go kocham, a ślub to kiedyś, później, ewentualnie o ile...I tak, było, tylko, ze na studiach poznałam kogoś innego - no tak jest w zyciu...I znów, nie to, ze wykluczałąbym powazne bycie z tym kimś, ale na Baala, nie na 2 roku w wieku 21 lat, a do końca studiów jeszcze było ponad 3 lata, w tym wieku to kupa czasu smile w którym mozesz kogoś jeszcze poznać itd.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 01.08.18, 13:26
    Koro, nie klaruj mi rzeczy oczywistych, bo też mam swoje lata i obserwacjesmile A moje zdanie jest takie, że naprawdę nikt nie musi się tłumaczyć ze swoich zasad ani ich usprawiedliwiać "dzisiejszymi czasami". To ja decyduję i ja jestem odpowiedzialna za swoje postępowanie wobec kogoś.
  • duckduckgo1 01.08.18, 13:28
    Brawo majaa!
  • kora3 01.08.18, 13:40
    No, ale włąsnie - ja też byłam odpowiedzialna wobec kogoś - trudno, zebym się zgodzila na ślub w wieku 20 lat mając w perspektywie dzienne studia i nie planując na razie zakladania rodziny, prawda?

    O czasach wspomniałam nie na czyjekolwiek usprawiedliwienie Maju, bynajmniej...Po prostu za czasów młodosci moich dziadków dziewczyna 18- letnia wychodzaca za mąż to nie było nic dziwnego, raczej - standard. Ale już za czasów młodosaci mej mamy - owszem, no zdarzały sie sluby zaraz po maturze, ale już rzadziej, a potem to już jeszcze rzadziej, a teraz prawie wcale smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 01.08.18, 13:53
    Koro, ja nie wnikam w Twoje decyzje czy motywacje, ani w niczyje inne. Mówię tylko, że każdy postępuje, jak uważa za stosowne i naprawdę nie trzeba do tego dorabiać żadnej ideologii.
  • kora3 01.08.18, 14:10
    Maju, ale to taka sama motywacja jak u 80-90 proc. ludzi - w tym rzezc. Idac Twoim tropem myslenia nie powinniśmy sie z nikim spotykać randkowo do czasu, aż bedziemy gotowi na załozenie rodziny czy szerzej powazny zwiazek - a przecież już od bardzo dawna tak nie jest

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 01.08.18, 17:41
    Ale czy to takie istotne, jaki procent ludzi zrobiłby tak czy inaczej, Korciu? Po co szukasz potwierdzenia? To Twoje życie i Twoje wybory. Śmiem twierdzić, że gdybyś była naprawdę pewna swojego uczucia i tego, że ten chłopak to jest właśnie to, to ucieszyłabyś się z tych oświadczyn i wyszła za niego, nie patrząc na statystykismile
  • kora3 01.08.18, 17:51
    Maju, zważywszy na to, ze to było pkonad 25 lat temu, to pisanie iż to moje zycie i wybory heh tchnie no lekko absurdem ...

    A całkiem już powaznie Maju, nie wydaje mi się byś miala rację - ja majac 20 lat wcale nie bralam pod uwagę wychodzenia za maż czy innnego powaznego zwiazku (w sensie wspólne mieszkanie itd), bo zwyczajnie naturalne dla mnie było, ze w takim wieku, to się idzie an studia, a nie za mąż smile
    A zakładam tak Maju TAKZE dlatego, ze jestem z domu nauczona odpowiedzialności - w poazne zwiazki człowiek wchodzi, gdy jest samodzielny finansowo i mieszkaniowo - inaczej to jest "zabawa w dom" - o czym już pisałam kiedyś - na czyjś koszt, najczęściej rodziców. i nie, nie była tak romantyczna, zeby zafundowac taką przyjemnośc moim rodzicom i rodzicom tego chłopaka, skądinąd także sympatycznym ludkom.
    Dla mnie takie coś to jest bezmyślnośc i owszem, za moich czasów takie coś robili tylko ci, którzy kolokwialnie mówiac "wpadli" i tyle smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 01.08.18, 18:20
    kora3 napisała:

    > Maju, zważywszy na to, ze to było pkonad 25 lat temu, to pisanie iż to moje zy
    > cie i wybory heh tchnie no lekko absurdem ...
    >

    A to niby czemu? Przecież byłaś pełnoletnia i miałaś prawo decydować o sobie. I taką decyzję podjęłaś.

    > A całkiem już powaznie Maju, nie wydaje mi się byś miala rację - ja majac 20 la
    > t wcale nie bralam pod uwagę wychodzenia za maż czy innnego powaznego zwiazku (
    > w sensie wspólne mieszkanie itd), bo zwyczajnie naturalne dla mnie było, ze w t
    > akim wieku, to się idzie an studia, a nie za mąż smile

    A ten chłopak o tym wiedział, jak się z nim spotykałaś?

    > A zakładam tak Maju TAKZE dlatego, ze jestem z domu nauczona odpowiedzialności
    > - w poazne zwiazki człowiek wchodzi, gdy jest samodzielny finansowo i mieszkani
    > owo - inaczej to jest "zabawa w dom" - o czym już pisałam kiedyś - na czyjś kos
    > zt, najczęściej rodziców. i nie, nie była tak romantyczna, zeby zafundowac taką
    > przyjemnośc moim rodzicom i rodzicom tego chłopaka, skądinąd także sympatyczny
    > m ludkom.

    No tak by było najlepiej... ułożysz sobie scenariusz, rok po roku i potem go tylko realizujesz. Problem w tym, że życie lubi niespodzianki i nie zawsze uda się trzymać ustalonej kolejności.

    > Dla mnie takie coś to jest bezmyślnośc i owszem, za moich czasów takie coś robi
    > li tylko ci, którzy kolokwialnie mówiac "wpadli" i tyle smile
    >

    No co Ty powiesz? A za moich byli i tacy, którzy tworzyli związki, bo się po prostu kochali i stabilizację finansową chcieli osiągnąć będąc już razem. Wiesz, nie twierdzę, że w życiu nie trzeba planować i kalkulować, ale to wcale nie gwarantuje sukcesu, zwłaszcza w kwestiach uczuciowych.
  • kora3 02.08.18, 07:37
    majaa napisała:

    > A to niby czemu? Przecież byłaś pełnoletnia i miałaś prawo decydować o sobie. I
    > taką decyzję podjęłaś.


    Owszem, byłam PEŁNOLETNIA, ale zupełnie nie samodzielna Maju - jak większosc ludzi w tym wieku w tamtym czasie - zreszta smile

    >
    > A ten chłopak o tym wiedział, jak się z nim spotykałaś?


    Nie pamiętam, byśmy rozmawiali o slubach i tego rodzaju rzeczach - nie ten etap w zyciu przexcież, ale owszem, wiedział ze wybieram się na dzienne studia - to było dośc oczywiste smile

    >
    > No tak by było najlepiej... ułożysz sobie scenariusz, rok po roku i potem go t
    > ylko realizujesz. Problem w tym, że życie lubi niespodzianki i nie zawsze uda s
    > ię trzymać ustalonej kolejności.


    Uda? A co tu jest do udawania się, albo nie? Chyba, jak sama piszesz wyzej człowiek dedcyduje, nie?smile
    >
    > >
    >
    > No co Ty powiesz? A za moich byli i tacy, którzy tworzyli związki, bo się po pr
    > ostu kochali i stabilizację finansową chcieli osiągnąć będąc już razem. Wiesz,
    > nie twierdzę, że w życiu nie trzeba planować i kalkulować, ale to wcale nie gwa
    > rantuje sukcesu, zwłaszcza w kwestiach uczuciowych.


    Maju, no nie pogniewaj się, ale jesteś jednak troszkę ode mnie starsza jak mi sie zdaje ...Jakby to dziwnie nie zabrzmiało, ale zwyczajnie - inne były czasy ...Inna też byłą pewnie nieco sytuacja w kraju ...Wystarczy, byś była ode mnie 10 lat starsza, byś studia kończyła za PRL-u jeszcze, a tym bardziej maturę zdawała. Kiedy ja robiłam jedno i drugie nie było już tak, ze człowiek kończył i szedł do pracy - musiał jej poszukać, nie zawsze było to łatwe - to pewnie tez myslący ludzie z moich czasów młodosci brali pod uwagę - po prostu.
    Rozumiem, ze ktoś jest bardzo romantyczny, ale takowym wg mnie należy byc na własny, a nie cudzy koszt ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 02.08.18, 11:29
    kora3 napisała:

    > Owszem, byłam PEŁNOLETNIA, ale zupełnie nie samodzielna Maju - jak większosc lu
    > dzi w tym wieku w tamtym czasie - zreszta smile

    Aha, czyli decyzję o pójściu z kimś do łóżka spokojnie można podjąć będąc niesamodzielnym, ale decyzji o ślubie już nie? Ciekawe...

    > Nie pamiętam, byśmy rozmawiali o slubach i tego rodzaju rzeczach - nie ten etap
    > w zyciu przexcież, ale owszem, wiedział ze wybieram się na dzienne studia - to
    > było dośc oczywiste smile
    >

    A to studia i małżeństwo jakoś z zasady wykluczają się wzajemnie? Nie da się pogodzić jednego z drugim?



    > Uda? A co tu jest do udawania się, albo nie? Chyba, jak sama piszesz wyzej czł
    > owiek dedcyduje, nie?smile

    Wiesz, Koro, jest takie powiedzenie „człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi”. Tobie absolutnie zawsze wszystkie plany udawało się realizować w stu procentach? Żadnych „zwrotów akcji”, niespodzianek, nietrafionych decyzji? Tak z ręką na sercu? Jeśli tak, to śmiało mogę powiedzieć, że jesteś ewenementem na skalę światową.


    > Maju, no nie pogniewaj się, ale jesteś jednak troszkę ode mnie starsza jak mi s
    > ie zdaje ...Jakby to dziwnie nie zabrzmiało, ale zwyczajnie - inne były czasy .
    > ..Inna też byłą pewnie nieco sytuacja w kraju ...Wystarczy, byś była ode mnie
    > 10 lat starsza, byś studia kończyła za PRL-u jeszcze, a tym bardziej maturę zd
    > awała. Kiedy ja robiłam jedno i drugie nie było już tak, ze człowiek kończył i
    > szedł do pracy - musiał jej poszukać, nie zawsze było to łatwe - to pewnie tez
    > myslący ludzie z moich czasów młodosci brali pod uwagę - po prostu.
    > Rozumiem, ze ktoś jest bardzo romantyczny, ale takowym wg mnie należy byc na w
    > łasny, a nie cudzy koszt ...
    >

    Tu się nie ma o co gniewać, Korciu. Zwłaszcza że to o „moich czasach” napisałam troszkę ironicznie, bo, o ile się nie mylę, to jestem od Ciebie starsza raptem o trzy lata, więc to nie jest żadna „przepaść”smile
    Ale w PRL-u też wcale nie było tak „różowo”, jak Ci się wydaje. Bo o pracę to może i było łatwiej, ale już o mieszkanie wcale nie i trudno było określić perspektywy w tej kwestii. W związku z tym, bardzo często młode małżeństwa mieszkały razem z rodzicami i nierzadko w tym samym mieszkaniu pojawiały się też ich dzieci, zanim doczekali się własnego lokum. I jakoś sobie ludzie radzili, rodzice pomagali i to było dla nich oczywiste.
  • kora3 02.08.18, 11:52
    majaa napisała:
    > Aha, czyli decyzję o pójściu z kimś do łóżka spokojnie można podjąć będąc niesa
    > modzielnym, ale decyzji o ślubie już nie? Ciekawe...


    No czy tak "spokojnie" to nie wiem, ja "poszłam" po 2 latach "chodzenia" i owszem, wówczas taką decyzję podjęła i nim wdrozyłam ze tak powiem temat rzecz jasna zabezpieczyłam sie na okolicznośc nieplanowanej ciąży - oczywiste. Pójście do łożka to jednak decyzja nie tak nomen omen brzemienna w skutkach (jesli sie myslismile) jak małzeństwo smile

    > A to studia i małżeństwo jakoś z zasady wykluczają się wzajemnie? Nie da się po
    > godzić jednego z drugim?


    Maju, odpowiem Ci tak: nie mam praktyki, ale pewnie się da - da się nawet pogodzić godzenie do gimnazjum z byciem mamą - pisałam kiedyś o takiej dziewczynie smile Ale nie każdy zaraz chce zeby mu szło gorzej, cięzej trudniej - zwyczajnie.
    Nie pamiętam NIKOGO z moich pierwszych studiów, kto rozpoczynałby je bedac żonaty/mezatką, a z 2 osób na ROKU, które wzięły śluby przed zakończeniem studiów i podjęciem pracy obie zaliczyły nieplanowaną ciąże - no taka prawda cała reszta z takimi decyzjami czekała jednak do usamodzielnienia się

    > Wiesz, Koro, jest takie powiedzenie „człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi”. Tob
    > ie absolutnie zawsze wszystkie plany udawało się realizować w stu procentach? Ż
    > adnych „zwrotów akcji”, niespodzianek, nietrafionych decyzji? Tak z ręką na ser
    > cu? Jeśli tak, to śmiało mogę powiedzieć, że jesteś ewenementem na skalę świato
    > wą.


    Maju, nietrafione decyzje - owszem, przecież wiesz - małzeństwo. ALE - owszem, miałam plany i je realizowałam - nie szłam na zywioł i "strzelanie" przez Pana Boga, ani kulami, ani np. plemnikami - nie oburzaj się, wiem ze rozumiesz aluzję dobrze. Nieprzewidziane rzeczy a jakże - moga sie zdarzyć - choroba, wypadek, tragedia jakaś - oczywiscie. Ale już takie rzeczy jak śluby, czy ciąże to wg mojej oceny powinny być planowane, tym bardziej w czasach, o jakich mówimy, gdzie antykoncepcja już była na takim poziomie, ze nie mozna było mówić, że coś tam coś smile
    >
    >
    > Tu się nie ma o co gniewać, Korciu. Zwłaszcza że to o „moich czasach” napisałam
    > troszkę ironicznie, bo, o ile się nie mylę, to jestem od Ciebie starsza raptem
    > o trzy lata, więc to nie jest żadna „przepaść”smile


    Ach, no to przepraszam smile

    > Ale w PRL-u też wcale nie było tak „różowo”, jak Ci się wydaje. Bo o pracę to m
    > oże i było łatwiej, ale już o mieszkanie wcale nie i trudno było określić persp
    > ektywy w tej kwestii. W związku z tym, bardzo często młode małżeństwa mieszkały
    > razem z rodzicami i nierzadko w tym samym mieszkaniu pojawiały się też ich dzi
    > eci, zanim doczekali się własnego lokum. I jakoś sobie ludzie radzili, rodzice
    > pomagali i to było dla nich oczywiste.



    Maju, ja wszak w czasach PRL-u zyła to i mam rozeznanie...Nie o pracę było moze i łatwiej, tylko BYŁA ta praca, dla kazdego kto chciał ja podjąć - mozna się oburzać na takie twierdzenie, ale to jest fakt. Lepsza, gorsza za tyle, za mniej - - ale była. Z mieszkaniami - owszem, gorzej było...i owszem, ludzie mieszkali "na kupie" - mało kto to raczej dobrze wspomina.
    Jak piszę wyżej nie kazdy jest skłonny do tego, by było mu mozliwie najcieżej i najtrudniej - pewnie są takie osoby, ale nie jest to standard




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 02.08.18, 13:24
    kora3 napisała:

    >> No czy tak "spokojnie" to nie wiem, ja "poszłam" po 2 latach "chodzenia" i ows
    > zem, wówczas taką decyzję podjęła i nim wdrozyłam ze tak powiem temat rzecz jas
    > na zabezpieczyłam sie na okolicznośc nieplanowanej ciąży - oczywiste. Pójście d
    > o łożka to jednak decyzja nie tak nomen omen brzemienna w skutkach (jesli sie m
    > yslismile) jak małzeństwo smile

    Nie pytałam o takie szczegóły z Twojego życia, ale dzięki za otwartośćsmile

    A wracając do meritum... Też znam takich, co myśleli, a teraz… latorośl już na studiach, więc wiesz…wink
    A jak się naprawdę chce za kogoś wyjść czy ożenić, to ta perspektywa wcale nie wydaje się taka straszna. Znacznie trudniej wyobrazić sobie życie bez tej osoby, tak więc znowu – to zależy.

    > Maju, odpowiem Ci tak: nie mam praktyki, ale pewnie się da - da się nawet pogod
    > zić godzenie do gimnazjum z byciem mamą - pisałam kiedyś o takiej dziewczynie :
    > ) Ale nie każdy zaraz chce zeby mu szło gorzej, cięzej trudniej - zwyczajnie.
    > Nie pamiętam NIKOGO z moich pierwszych studiów, kto rozpoczynałby je bedac żona
    > ty/mezatką, a z 2 osób na ROKU, które wzięły śluby przed zakończeniem studiów i
    > podjęciem pracy obie zaliczyły nieplanowaną ciąże - no taka prawda cała reszta
    > z takimi decyzjami czekała jednak do usamodzielnienia się

    I znów – kwestia podejścia. Poza tym, jak sama napisałaś - jak się myśli…wink Nie trzeba mieć dzieci już, natychmiast, a niby cóż konkretnie miałoby tu utrudnić małżeństwo samo w sobie.

    > Ale już takie rzeczy jak śluby, czy ciąże to wg m
    > ojej oceny powinny być planowane, tym bardziej w czasach, o jakich mówimy, gdz
    > ie antykoncepcja już była na takim poziomie, ze nie mozna było mówić, że coś t
    > am coś smile
    > >

    No ale te śluby w okolicach 20-tki też mogą być planowane, nieprawdaż? Do tego cały czas zmierzam właśnie… nie wiadomo, komu kiedy po drodze…

    > Ach, no to przepraszam smile
    >

    Ależ naprawdę nie ma za cosmile

    > Maju, ja wszak w czasach PRL-u zyła to i mam rozeznanie...Nie o pracę było moze
    > i łatwiej, tylko BYŁA ta praca, dla kazdego kto chciał ja podjąć - mozna się
    > oburzać na takie twierdzenie, ale to jest fakt. Lepsza, gorsza za tyle, za mnie
    > j - - ale była. Z mieszkaniami - owszem, gorzej było...i owszem, ludzie mieszka
    > li "na kupie" - mało kto to raczej dobrze wspomina.
    > Jak piszę wyżej nie kazdy jest skłonny do tego, by było mu mozliwie najcieżej i
    > najtrudniej - pewnie są takie osoby, ale nie jest to standard

    A ja piszę, że kwestie "ciężkości" wyglądają różnie z różnej perspektywy, nie jednakowo dla każdego. Poza tym, czasem faktycznie jest trudniej, ale potem tym większa satysfakcja, że się dało radę. Ilu ludzi, tyle punktów widzeniasmile
  • kora3 02.08.18, 13:51
    majaa napisała:
    >
    > Nie pytałam o takie szczegóły z Twojego życia, ale dzięki za otwartośćsmile


    No bez przesady, nie są to jakieś chyba mam nadzieję krepujące dla Ciebie "szczegóły" tym bardziej, ze de facto no pytalaś o podejmowanie zycie seksualnego smile
    >
    > A wracając do meritum... Też znam takich, co myśleli, a teraz… latorośl już na
    > studiach, więc wiesz…wink


    No wiesz, generalnie to moi koledzy ze studiów też mają niektórzy dzieci na studiach już, tylko ze na pierwszym, góra drugim roku

    > A jak się naprawdę chce za kogoś wyjść czy ożenić, to ta perspektywa wcale nie
    > wydaje się taka straszna. Znacznie trudniej wyobrazić sobie życie bez tej osoby
    > , tak więc znowu – to zależy.


    Przede wszystki Maju, to w wieku gdy planuje się inne rzezcy wydaje sie ona przede wszytskim - odległa smile
    Jesli ktoś nie wyobraza sobie zycia bez innej osoby - to ma problem - to całkiem serio napisałam

    >
    > I znów – kwestia podejścia. Poza tym, jak sama napisałaś - jak się myśli…wink Nie
    > trzeba mieć dzieci już, natychmiast, a niby cóż konkretnie miałoby tu utrudnić
    > małżeństwo samo w sobie.


    Wiesz, to pewnie zależy od studiów - są wymagajace mniejszego nakładu czasu, sa lajtowe ...Co wg mnie miałoby utrudniać - ano prowadzenie regularnego domu, utrzymywanie sie samodzielnie ...Na moim kierunku studiów nie było realne pogodzenie dziennych stuiów z regularną pracą - np.
    >
    > > >
    >
    > No ale te śluby w okolicach 20-tki też mogą być planowane, nieprawdaż? Do tego
    > cały czas zmierzam właśnie… nie wiadomo, komu kiedy po drodze…


    Pewnie mogą być Maju, a wiele znasz takich młodych ludzi obecnie planujacych w tym wieku? Bo ja - nie. Mam sporo znajomych mających dzieci w wieku od 20 wzwyż. Wszystkie skończyły studia, albo studiują, żadne nie brało slubu w wieku 20 lat, mało które bierze mając mniej niż 25.

    > Ależ naprawdę nie ma za cosmile


    To miło smile
    >
    >
    > A ja piszę, że kwestie "ciężkości" wyglądają różnie z różnej perspektywy, nie j
    > ednakowo dla każdego. Poza tym, czasem faktycznie jest trudniej, ale potem tym
    > większa satysfakcja, że się dało radę. Ilu ludzi, tyle punktów widzeniasmile


    No moze, może - ja np. nie brałabym wcale pod uwagę sytuacji , ze jestem mezatką, mieszkam z rodzicami/tesciami i jestem utzrymywana przez tychże - sorry - nie znajdowałabym w tym nijakiej satysfakcji, ale masz rację - zzalezy od punktu widzenia




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 03.08.18, 12:24
    Z tym „myśleniem” i dziećmi na studiach, Koro, to był taki niby-żarcik, bo chyba obie jesteśmy świadome, że nie ma stuprocentowej ochrony przed ciążą (oprócz wstrzemięźliwości oczywiście), a dzieci rodzą się niezależnie od tego, czy się ślub wzięło czy niesmile
    I naprawdę, dla młodych, zakochanych i chcących się pobrać ludzi statystyki ślubne zupełnie nie są istotne. Jestem przekonana, że związki i ewentualnie związane z tym trudności to dla każdego jest zupełnie indywidualna sprawa i nie ma sensu oglądać się na innych. Myślę, że ten temat już chyba wyczerpałyśmysmile
  • kora3 03.08.18, 12:42
    majaa napisała:

    > Z tym „myśleniem” i dziećmi na studiach, Koro, to był taki niby-żarcik, bo chyb
    > a obie jesteśmy świadome, że nie ma stuprocentowej ochrony przed ciążą (oprócz
    > wstrzemięźliwości oczywiście), a dzieci rodzą się niezależnie od tego, czy się
    > ślub wzięło czy niesmile


    smile Maju, powiem tak...Kiedyś sprawa wyglądała inaczej, dziś inaczej wygląda - po prostu. Kiedyś antykoncepcji zwyczajnie nie było, a gdy sie pojawiła była malo komfortowa, albo bardzo szkodliwa, albo dla odmiany - zawodna.
    Dziś - poza naprawdę wyjątkowymi sytuacjami, jesli ktoś chce unikać nieplanowanej ciąży i MYSLI przy tym smile, to owszem jest to na przynajmniej pograniczu pewności, że się uniknie.
    "ŚLub"to było uproszczenie jak sie domysalsz - mowa o powaznym zwiazku z załozenia na stałe, a nie czymś przelotnym, czy jest ślub czy nie to sprawa trzeciorzędna


    > I naprawdę, dla młodych, zakochanych i chcących się pobrać ludzi statystyki ślu
    > bne zupełnie nie są istotne. Jestem przekonana, że związki i ewentualnie związa
    > ne z tym trudności to dla każdego jest zupełnie indywidualna sprawa i nie ma se
    > nsu oglądać się na innych. Myślę, że ten temat już chyba wyczerpałyśmysmile


    A ja myslę, ze nie Maju, bo mam wrazenie, ze zrozumiałas opacznie - niestety. Nie chodzi bynajmniej o "ogladanie się" na statystyki czyli na innychsmile Chodzi zwyczajnie o pewne standardy, a te sie zmieniają z czasami ...Jak już Ci isałam - kiedyś standardem było zamązpójście 16 - letniej panienki, dziś - no zdarza się, ale nie jest to standard - bynajmniej. Później standardem było zamążpójście 18-20 lat - dziś zdarza się, ale - znów - nie jest standardem. Kiedyś standardem było, ze kobiety nie pracowały i zajmowały się domem - dziś już takiego standardu - nie ma...choć oczywiscie zdarzaja sie takie panie. Itd. itp. Maju - dziś też jesli para 18 - latka i 21 - latek chcą się pobierać - mogą w tym wieku już bez zgody sądu przexież. Ale jednak nie jest to obecnie standardem, takie sytuacje na pewno się zdarzają, ale rzadko. W większosci ludzie odkladają decyzję o współnym życiu na czas, kiedy bedą mieli gdzie mieszkać i z czego się utrzymać - logiczne. Nie dlatego, ze tak robią inni, tylko dlatego TAKZE, że tak sobie i też przyszłej rodzinie zapewniają lepszy byt.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 03.08.18, 17:36
    kora3 napisała:


    > Dziś - poza naprawdę wyjątkowymi sytuacjami, jesli ktoś chce unikać nieplanowan
    > ej ciąży i MYSLI przy tym smile, to owszem jest to na przynajmniej pograniczu pewn
    > ości, że się uniknie.

    Eeee tam, Korciu, zalewasz, jak bym się urodziła wczoraj i życia nie znała... tak to tylko w idealnym świeciewink


    > A ja myslę, ze nie Maju, bo mam wrazenie, ze zrozumiałas opacznie - niestety. N
    > ie chodzi bynajmniej o "ogladanie się" na statystyki czyli na innychsmile Chodzi z
    > wyczajnie o pewne standardy,

    Statystyki, "większości", standardy... jak zwał, tak zwał, to bez znaczeniasmile Sedno w tym, że to ludzie określają standardy w swoim życiu, a nie standardy rządzą ludźmi.


  • kora3 03.08.18, 17:54
    No, ale własnie dlatego, ze ludzie zmieniją swe postępowanie na róznych polach zmieniają się standardy ...

    Idealny swiat natomiast - to swiat bez wyjątków, a ja o wyjątkach - wszak wspomniałam smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 03.08.18, 18:01
    kora3 napisała:

    > No, ale własnie dlatego, ze ludzie zmieniją swe postępowanie na róznych polach
    > zmieniają się standardy ...

    A niech się zmieniają, na zdrowie... fakt pozostaje faktem - to nie one decydują o człowieku, tylko człowiek o nich.

  • kora3 05.08.18, 07:46
    Ale włąsnie dokladnie Taksmile wreszcie się zrozumiałyśmy ufff Tak właśnie jest, to MY ludzie decydujemy o zmianach standardów swego życia i dlatego też zmieniają się standardy ze tak powie globalne - nie odwrotne smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • magazynka 03.08.18, 22:42
    majaa:
    "I naprawdę, dla młodych, zakochanych i chcących się pobrać ludzi statystyki ślubne zupełnie nie są istotne. Jestem przekonana, że związki i ewentualnie związane z tym trudności to dla każdego jest zupełnie indywidualna sprawa i nie ma sensu oglądać się na innych."

    Masz rację. Jeśli zakochani, to gdzieś mają statystyki.

    Dawno, dawno temu na dziennych studiach (trudnych technicznych), wiele par pobrało się na 2-3 roku, a nawet miało dziecko.

    Po latach, na zjazdach absolwentów z okazji jubileuszu uczelni czy wydziału, te pary wciąż pojawiają się razem (jasne, że nie wszystkie, ale tak z 60-70% wg moich obserwacji). Oczywiście oboje skończyli studia, choć nierzadko mieszkali w akademiku.

    Znam też odwrotny przypadek:
    Para od początku liceum, przez studia i 32 lata później, a teraz separacja lub rozwód.

    Reguł nie ma, są ludzie.
  • majaa 04.08.18, 17:52
    No właśnie, każdy robi, jak mu w duszy gra, dokładnie o to mi chodzismile
  • kora3 01.08.18, 13:49
    Maju, mam pytanie: wyszłąś za mąż za pierwszego chłopaka/mężczyznę z którym się spotykałaś?
    Chciałabyś by np. Twoje dziecko związało sie ztaką osobą - pierwszą z którą się zaczeło spotykać i np. majac 18 lat?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 01.08.18, 17:46
    kora3 napisała:

    > Maju, mam pytanie: wyszłąś za mąż za pierwszego chłopaka/mężczyznę z którym się
    > spotykałaś?

    Nie, ale co to ma do rzeczy?

    > Chciałabyś by np. Twoje dziecko związało sie ztaką osobą - pierwszą z którą si
    > ę zaczeło spotykać i np. majac 18 lat?
    >

    No czasem i tak bywa, akurat znam taki przypadek. Szczęśliwy, dodam. Jeśli trafisz na właściwego faceta już w tym wieku, to raczej chyba nie jest powód do zmartwienia, moim zdaniem.
  • kora3 01.08.18, 17:53
    No ale jak to nie? No to spotykalaś sie zna randkach z kimś, z kim się potem nie zwiazałaś, to traktowałaś go biedaka przedmiotowo?smile

    A ze tak się moze zdarzyć, ano moze, tylko rzadko sie zdarza, bo wiekszosc ludzi jednak robi inaczej ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 01.08.18, 18:25
    kora3 napisała:

    > No ale jak to nie? No to spotykalaś sie zna randkach z kimś, z kim się potem ni
    > e zwiazałaś, to traktowałaś go biedaka przedmiotowo?smile

    Bynajmniej. Nie rozumiem, skąd taki wniosek.

    >
    > A ze tak się moze zdarzyć, ano moze, tylko rzadko sie zdarza, bo wiekszosc lud
    > zi jednak robi inaczej ...
    >

    A Ty znowu z tą "większością", Korciu... Jak się komuś zdarzy, to jego szczęście, a reszta musi poczekać na swoją kolejwink
  • kora3 02.08.18, 07:41
    No wniosek z tego co wczesniej pisałaś - ze jak ktoś nie zamierza sie zwiazywać - to traktuje przedmiotowo smile

    A apropos tego szczescia ...Moja znacznie starsza serdeczna kolezanka przez całe lata ponad 40 pracowała w szpitalu na ginekologii i połoznictwie. Opowiadała takie zdarzenie sprzed lat...Przyszła kobieta z wioski do porodu już...Połozna ją ogląda, a kobieta cała posiniaczona - więc połozna pyta, skad to. A to mąż pobił, bo z pola wrócił a obiadu jeszcze nie było...Połozna w szoku - to panią mąż bije nawet w ciąży??? On jeszcze przed ślubem bił ...To po co pani za niego wyszła? A bo miałam szczeście! A te co nie miały, do tej pory czekają ...
    No mozna i tak smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 02.08.18, 11:37
    kora3 napisała:

    > No wniosek z tego co wczesniej pisałaś - ze jak ktoś nie zamierza sie zwiazywać
    > - to traktuje przedmiotowo smile
    >

    No niestety, Twój wniosek jest błędny, Koro. Sądzę, że doskonale wiesz, że nie o taką zależność tu chodzi i tylko się ze mną droczysz.

    > A apropos tego szczescia ...Moja znacznie starsza serdeczna kolezanka przez ca
    > łe lata ponad 40 pracowała w szpitalu na ginekologii i połoznictwie. Opowiadała
    > takie zdarzenie sprzed lat...Przyszła kobieta z wioski do porodu już...Połozna
    > ją ogląda, a kobieta cała posiniaczona - więc połozna pyta, skad to. A to mąż
    > pobił, bo z pola wrócił a obiadu jeszcze nie było...Połozna w szoku - to panią
    > mąż bije nawet w ciąży??? On jeszcze przed ślubem bił ...To po co pani za nieg
    > o wyszła? A bo miałam szczeście! A te co nie miały, do tej pory czekają ...
    > No mozna i tak smile
    >

    Koro, no proszę Cię, ręce opadywująwink… dlaczego próbujesz sprowadzać wszystko do absurdu? Bo nie chce mi się wierzyć, że mogłabyś na poważnie sądzić, że przed 30-tką to na bank nie można trafić na dobrego, wartościowego i kochającego człowieka i przeżyć z nim szczęśliwie życie.
  • kora3 02.08.18, 12:04
    majaa napisała:

    > No niestety, Twój wniosek jest błędny, Koro. Sądzę, że doskonale wiesz, że nie
    > o taką zależność tu chodzi i tylko się ze mną droczysz.
    >


    No troszkę się droczę smile Fakt...ale na serio, no tak to jest, że naprawdę mało kto zaklada rodzinę/powazny zwiazek ze swoją pierwszą dziewczyną czy pierwszym chłopakiem ...

    > Koro, no proszę Cię, ręce opadywująwink… dlaczego próbujesz sprowadzać wszystko d
    > o absurdu? Bo nie chce mi się wierzyć, że mogłabyś na poważnie sądzić, że przed
    > 30-tką to na bank nie można trafić na dobrego, wartościowego i kochającego czł
    > owieka i przeżyć z nim szczęśliwie życie.


    Ale Maju, no przecież ...mnie sie ta historyjka akurat przypomniała, tak a propos wspominania o szczesciu - weź nie traktuj tego powaznie ...

    Przed 30 powiadasz ...No własnie jest róznica - dla mnie- czy się ma 16 -18 lat, a 26- 28 - chyba Cię to nie dziwi, a wszystkie takie osoby są przed 30.

    Moze Ty osoba w zblizonym do mego wieku masz inne doświadczenia i obserwacje, wierzę, ale ja mam takie, ze nawet dziewczyny, które tylko zawodówki pokończyły też nie wychodziły za mąż mając 18 lat - poza tymi, które zaszły w nieplanowane ciąże oczywiscie. Najpierw "patrzyły" gdzieś do pracy iśc. Tak samo zresztą panowie. A osoby, które zamierzały sie dalej uczyć, to w ogóle o slubach nie myslały - i dla mnie to calkiem logiczne. Natomiast, tak owszem, w pewnym wieku już seks uprawialy - też normalne - zreszta smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 02.08.18, 13:32
    kora3 napisała:

    > No troszkę się droczę smile Fakt...ale na serio, no tak to jest, że naprawdę mało
    > kto zaklada rodzinę/powazny zwiazek ze swoją pierwszą dziewczyną czy pierwszym
    > chłopakiem …

    Ale chyba też i mało kto zakłada już na początku znajomości, że nigdy tego z daną osobą nie zrobi, nieprawdaż? No a jak już do tego dojdzie, że nie, to fikcji ciągnąć nie powinien.

    > Ale Maju, no przecież ...mnie sie ta historyjka akurat przypomniała, tak a pro
    > pos wspominania o szczesciu - weź nie traktuj tego powaznie …

    No to spuśćmy już na to zasłonęwink


    Natomiast, tak owszem, w pewnym wieku j
    > uż seks uprawialy - też normalne - zreszta smile
    >

    Wszystko jest „normalne”, pod warunkiem, że wiedzą o tym i akceptują obie strony. Jeśli ktoś kogoś mami, zwodzi, manipuluje, wykorzystuje w jakikolwiek sposób, to już „normalne” nie jest.
  • kora3 02.08.18, 14:22
    majaa napisała:
    >
    > Ale chyba też i mało kto zakłada już na początku znajomości, że nigdy te
    > go z daną osobą nie zrobi, nieprawdaż? No a jak już do tego dojdzie, że
    > nie, to fikcji ciągnąć nie powinien.


    Ale Maju, ja przecież własnie o TYM wyżej z Tobą pisałam - że tak sie dzieje nie dlatego, ze młodzi ludzie cynicznie podchodzą typu "pozaliczam x babek/facetów i dopiero" tylko zazwyczaj tak sie dzieje, bo tak wychodzi - ze się z t,ą osobą nie wiąże będac bardzo młodym człowiekiem, poznaje inne itd.

    > Wszystko jest „normalne”, pod warunkiem, że wiedzą o tym i akceptują obie stron
    > y. Jeśli ktoś kogoś mami, zwodzi, manipuluje, wykorzystuje w jakikolwiek sposób
    > , to już „normalne” nie jest.


    Maju, rozgraniczmy dwie sprawy - wyżej pytasz mnie jak to mozliwe, że do slubu nie byłam wg swej oceny przygotowana (z braku lepszego słowa), a do seksu - owszem. Odpowiedziałam Ci ...
    W naszym klimacie statystycznie dziewczynki są gotowe do rozr9odu w wieku ok 13- 15 lat, ale MIMO to w naszej kulturze nie uznajemy takiego wieku za włąsciwy na zamążpójscie i rozmnażanie, prawda? W naszych czasach i kulturze taka dziewczynka w tum wieku zdolna jest do rozrodu, ale to jest dziecko, no moze 15 latka, wczesna młodzież smile
    A parę wieków temu 15 latka to była już panna na wydaniu - w chrześcijańskiej kulturze dodam, pomińmy muzułmańską teraz. Julia miała 14 lat będąc wielce zakochana w Romeo, o ile dobrze pamiętam smile - kto dziś traktowałby powaznie "wielką miłość" 14 - latki? No moze wśród Romów, ale pozostańmy przy naszej kulturze jednak ...

    Zatem zdolnośc do rozrodu, dojrzałosc fizyczną do tego osiągamy znacznie wczesniej - statystycznie oczywiscie - niż dojrzałośc nominalną czyli pełnoletnośc w rozumieniu prawa. 18- latek w rozumieniu tegoż jest dorosły, ale w obecnych czasach i naszej kulturze zazwyczaj jet to osoba jeszcze się uczaca i pozostająca na utrzymaniu rodziców - takie są fakty. Jest to tzw. dorosłośc na papierze, bo taka osoba nie jest dorosła w sensie społecznym - nie jest przde wszystkim samodzielna i na ogół nie jest też emocjonalnie gotowa na wchodzenie w powazny zwiazek z jego konsekwencjami. Tę dojrzalośc - znow - statystycznie osiągamy później...Później - statystycznie- niż nasi rodzice, a tym bardziej dziadkowie, czy pradziadkowie - tak to wygląda.

    Dlatego też calkiem własnie normalne jest, że "wielkie miłosci" bardzo młodych ludzi szybko obu stronom mogą minąć i nie jest to podyktowane jakimś - przypomne - cynizmem tylko właśnie ową niedojrzaloscią.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 03.08.18, 12:35
    kora3 napisała:


    > Ale Maju, ja przecież własnie o TYM wyżej z Tobą pisałam - że tak sie dzieje ni
    > e dlatego, ze młodzi ludzie cynicznie podchodzą typu "pozaliczam x babek/facetó
    > w i dopiero" tylko zazwyczaj tak sie dzieje, bo tak wychodzi - ze się z t,ą os
    > obą nie wiąże będac bardzo młodym człowiekiem, poznaje inne itd.

    No ale chwila, Koro, bo ja tu widzę pewną niekonsekwencję... „tak wychodzi” to tylko w przypadku, kiedy po prostu w pewnym momencie uświadamiasz sobie, że to nie to i pora się rozstać. Ale jak można mówić „tak wychodzi” w sytuacji, gdy z góry zakładasz, że poważny, formalny związek to dopiero po studiach? Wszak wiadomo już, że wcześniej nic wyjść nie może. I ja nie twierdzę, że to musi być zawsze cynicznie i "sobie pozaliczam lajtowo”, no ale jednakowoż tak do końca uczciwe to nie jest, moim zdaniem. No, chyba że ta druga osoba wie, że nie ma na co liczyć przez przynajmniej kilka kolejnych lat i albo się z tym godzi, albo też jej to odpowiada. I nie pisz, proszę, że "statystycznie...", "bo wielu innych...", bo to są kwestie absolutnie indywidualne.


    > Maju, rozgraniczmy dwie sprawy - wyżej pytasz mnie jak to mozliwe, że do slubu
    > nie byłam wg swej oceny przygotowana (z braku lepszego słowa), a do seksu - ow
    > szem. Odpowiedziałam Ci ...

    Sorki, Koro, ale nie sądziłam, że potraktujesz to tak dosłownie i osobiście. Prawda jest taka, że napisałam to trochę z przekąsem, bo wszystko jest dla mnie jasne. Wcześniej już mówiłam przecież, że każdy ma takie zasady i podejmuje takie decyzje, jakie chce i nie ma obowiązku ani szukać poparcia, ani się tłumaczyć. Dlatego też Twój wykład o dojrzewaniu był zwyczajnie zbędny, zarówno pod tym względem, jak i - a może zwłaszcza pod względem informacyjnym, bo chyba nie sądzisz, że o takich podstawowych rzeczach nie wiem. Wszyscy funkcjonujemy podobnie, ale dla jednych biologia jest kwestią przeważającą, a dla innych niekoniecznie. To nie jest ocena, tak po prostu jest. Mnie natomiast chodziło o to, że to wcale nie takie oczywiste, że decyzja o seksie nie jest brzemienna w skutki i na mój gust to do podjęcia obu decyzji dobrze byłoby być nie tylko pełnoletnim, ale i w miarę choć dojrzałym – i to nie w sensie fizycznym tylko.


  • kora3 03.08.18, 13:16
    majaa napisała:
    >
    > No ale chwila, Koro, bo ja tu widzę pewną niekonsekwencję... „tak wychodzi” to
    > tylko w przypadku, kiedy po prostu w pewnym momencie uświadamiasz sobie, że to
    > nie to i pora się rozstać.


    Dokladnie


    Ale jak można mówić „tak wychodzi” w sytuacji, gdy z
    > góry zakładasz, że poważny, formalny związek to dopiero po studiach?
    Wszak wia
    > domo już, że wcześniej nic wyjść nie może. I ja nie twierdzę, że to musi być za
    > wsze cynicznie i "sobie pozaliczam lajtowo”, no ale jednakowoż tak do końca ucz
    > ciwe to nie jest, moim zdaniem. No, chyba że ta druga osoba wie, że nie ma na c
    > o liczyć przez przynajmniej kilka kolejnych lat i albo się z tym godzi, albo te
    > ż jej to odpowiada. I nie pisz, proszę, że "statystycznie...", "bo wielu innych
    > ...", bo to są kwestie absolutnie indywidualne.


    Maju, mam wrazenie, ze krecimy się w kółko, bo się nie rozumiemy, to znaczy - ja nie ejstem przez Ciebie rozumianasad
    Ok, spróbuję inaczej...Na swoim przykładzie: z moim eksmęzem znałam się od poczatku studiów, ale "chodzić z sobą" zaczęliśmy coś na IV roku. I owszem, od poczatku było mu wiadomo, że ja nie biorę pod uwagę wspólnego mieszkania/ewentualnego slubu (bo jemu na slubach zalezało) NIM nie skończymy studiów i nie zaczniemy pracować. Nie, ze miałam czy mielismy załozenie, że do końca studiów zwiazek jest "niepwoazny" tylko mielismy załozenie, że WSPÓLNE życie na serio zaczniemy będac po studiach i pracujący. Czy TERAZ Maju rozumiesz o co mi chodzi?
    Tak myslacych par, nierzadko długoletnich złozonych z moich kolegów z roku+ ich dziewczyn było wiele..
    Ale znam też inne przykłady: pewna moja znajoma poznała swego przyszłego meza Maju, gdy miała lat 14smile Na wakacjach. on miał tych latek 16. Wakacyjna miłośc malolatówsmile Nie sądzę, by jej rodzice, albo rodzice jej meza WÓWCZAS brali pod uwagę, że oto własnie latorośle poznały już przyszłego meza i zonęsmile A jednak - wakacyjna miłośc małolatów przetrwała MIMO odległości ich dzielącej, rzadkości spotkań, poznawania innych ludzi itd. Pochodzili z róznuch regionów Polski, bliżej z sobą w sensie wspólnego pomieszkiwania w akademiku mogli być dopiero na studiach - bo oczywiscie wybrali studia w tym samym miescie smile I wyobraź sobie, ze TEZ z decyzja o ślubie poczekali do skończenia przez panią studiów (pan ma się rozumieć, skończył je wczesniej), choć mieszkali już z sobą "na legalu" -poza akademikiem 2 lata. Po prosyu tak cjhcieli - pobrać się na luzie, bez ciśnienia jakiegoś, a związkek ich był bagatela - 10 letni - spor jak na ludzi 24 i 26 lat - przyznaszsmile
    >
    >
    > Sorki, Koro, ale nie sądziłam, że potraktujesz to tak dosłownie i osobiście. Pr
    > awda jest taka, że napisałam to trochę z przekąsem, bo wszystko jest dla mnie j
    > asne.


    No skoro jasne, to nie rozumiem po co pytalaś, a teraz swiecie się "oburzasz", ze ktoś napisał iż stosował antykoncepcję - chyba logiczne, jak się nie planuje ciązy, nie?

    Mnie natomiast chodziło o to, że to
    > wcale nie takie oczywiste, że decyzja o seksie nie jest brzemienna w skutki i n
    > a mój gust to do podjęcia obu decyzji dobrze byłoby być nie tylko pełnoletnim,
    > ale i w miarę choć dojrzałym – i to nie w sensie fizycznym tylko.


    Hmmm Maju, ale własnie - ponieważ zwiększa się wiek w którym czlowiek staje się w pełni SAMODZIELNY i gotowy na powazne zwiazki, to gdyby chciec czekać z inicjacją seksualną na tenze musielibyśmy ją przezywać w wieku 25-30 lat smile Mało realne powiem Cismile

    Jednak, zwróc uwagę na pewien heh szczegół - podałam Ci wiek mojej inicjacji, co tak Cię zszokowało mam wrazenie, ale nie bez powodu Maju smile Mając 20 lat byłam w MATURALNEJ klasie (chodziłam do technikum) - ostatniej, V. Więc GDYBYM mimo antykoncepcji jednak zaszła wówczas w ciażę, to ze szkoły by mnie nie wyrzucono (wówczas nie usuwano w takiej sytuacji uczennic ostatnich klas - III ZSZ IV LO i V technikum) - zatem szkołę bym skończyla i pewnie rok , dwa lata później poszła na studia. Chłopak był ode mnie 2 lata starszy, był na swoim II roku, no pewnie musiałby przejśc na studia wieczorowe, albo zaoczne i iśc do pracy, ale było to wszak możliwe, miał już maturę i zawód przecież. Wiec choc perspektywa "wpadki" mnie bynajmniej nie nęciła, a "wpadka" byla malo prawdopodobna, jednak jakoś tam bralam taką ewentualnośc pod uwagę i stąd życie seksualne podjęłam wtedy, gdy taka "wpadka" nie byłaby rujnacją życia w ogóle - typu parka 16 i 18 lat i wylocik ze szkoł obojga oraz pozostanie na garnuszku rodziców smile





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 03.08.18, 17:45
    kora3 napisała:


    > Maju, mam wrazenie, ze krecimy się w kółko, bo się nie rozumiemy, to znaczy - j
    > a nie ejstem przez Ciebie rozumianasad


    Owszem, kręcimy się w kółko, ale nie dlatego, że ja Cię nie rozumiem, tylko dlatego, że sprawa jest prosta, a próbujesz ją na siłę skomplikować, Korosmile



    > No skoro jasne, to nie rozumiem po co pytalaś, a teraz swiecie się "oburzasz",
    > ze ktoś napisał iż stosował antykoncepcję - chyba logiczne, jak się nie planuje
    > ciązy, nie?
    >

    Oj, Korciu, Korciu, już cuda-niewidy wymyślasz i obracasz kota ogonem, żeby wyszło „na Twoje”... Gdzie ja się niby oburzam na stosowanie antykoncepcji??? Wyraźnie napisałam, o co mi chodzi i co sama tu zacytowałaś nawet. Insynuując mi później zresztą, przy okazji odpowiedzi, jakobym była zszokowana wiekiem Twojej inicjacji. Naprawdę byłoby prościej się porozumieć, gdybyś nie wkładała mi w usta słów, których nie powiedziałam. Bo efekt jest taki, że polemizujesz bardziej sama ze sobą niż ze mną, a to się niestety robi męczące i zwyczajnie bez sensu.
    Jeśli o mnie chodzi, to wyłuszczyłam swoje zdanie dość klarownie, a Twoje podejście też z grubsza przynajmniej ogarniam, jak sądzę, i chyba nie są tu już potrzebne tony dodatkowych wyjaśnień i przykładów, które tylko zamydlają obrazsmile

  • kora3 03.08.18, 17:56
    Sądziłam, ze jesteś zszokowana, ale bynajmniej nie wiekiem mej inicjacji, choć przyznaję, ze był już jak na oowe czasy dośc ze tak powiem wysoki smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 03.08.18, 18:06
    Twoje sądy były zatem błędnesmile
    A co do wieku, to dla jednych wysoki, dla innych za niski. I znów - statystyki, "większości" i standardy nie mają tu nic do rzeczywink Żaden standard nie będzie mi pod moją kołdrę zaglądałwink
  • kora3 05.08.18, 07:34
    Myslę Maju, ze popełniasz taki bląd iz uważasz, ze ludzie robią pewne rzezcy lub ich nie robią, boinni je robią lub ich nie robią smile - tymczasem tak jedynie bywa i to wcalke nie tak bardzo czesto

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 05.08.18, 17:44
    Ależ wcale tak nie uważam i nie próbuj, z łaski swojej, robić z tata wariata, Koro. Cały czas o tym piszę i próbuję Ci to uzmysłowić, ponieważ odniosłam wrażenie, że to właśnie Ty tak myślisz. A odniosłam takie wrażenie po tym, jak zaczęłaś się tłumaczyć ze swoich decyzji, pisząc o statystykach i standardach. Mam nadzieję, że się wreszcie wyjaśniło.
  • kora3 06.08.18, 11:19
    Maju, ja sie nigdy nikomu z zadnych swoich cdecyzji nie musiałam tłumaczyć smile Usiłowałam Xi zwyczajnie uzmysłowić, ze istniają - wcale nie tak mało ich jest - osoby, które myśla powaznie o przyszłosci - chcą skońc yć szkołę, studia, mieć dobrą pracę i mieszkanie oraz jakiś poziom życia _ NIM to zycie zaczną z kimś dzielić, a tym, bardziej nim powołają na swiat innych ludzi, za których przez niekrótki czas bedą CAŁKOWICIE odpowiedzialni ...,Po prostu...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 06.08.18, 13:34
    Doskonale wiem, że są takie osoby. Są też osoby, które łączą te kilka rzeczy (tj. dla jasności - zdobywają wykształcenie, potem podejmują pracę i dorabiają się mieszkania, zakładając lub będąc już w związku) i one też myślą poważnie o przyszłości, wyobraź sobiesmile
  • kora3 06.08.18, 13:40
    Być może Maju, nie neguję, tylko nie pojmuję dlaczego Ci bardziej ze tak powiem zapobiegliwi są np. przez Ciebie oceniani gorzej, że kalkulują itd. Każdy myslący człowiek poza uczuciami ma jeszcze rozum - zastanawia się np. z czego utrzyma rodzinę którą tak ochoczo chce zakładać - nie sądzisz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 11:12
    Koro, no naprawdę nie wiem, skąd wniosek, że zapobiegliwych oceniam gorzej??? Jest akurat dokładnie przeciwnie. Mówię tylko, że nie zawsze planowanie i kalkulowanie przynosi oczekiwany efekt - to zdecydowana różnica. Czytaj, proszę, to, co napisałam, bez niepotrzebnych domysłów i nadinterpretacji.
  • kora3 09.08.18, 11:45
    Maju, oparłam sie Twoim zdaniu, że zacytuję z pamięci - gdybym na serio kochała swego ówczesnego chłopaka, to bym za niego wówczas gdy się oświadczył - wyszła. smile
    Nie wyszłam, bo kalkulowałam, ergo - nie kochałam ...Pewnie kochałam Maju, ale miłoscią własciwą memu ówczesnemu wiekowi i położeniu...Owszem, chyba wózcas zakładałam, że bedziemy razem, po moich studiach razem zamieszkamy itd. Ale zniechęciła mnie do tego postawa goscia, który miał gdzieś moje marzenia i plany - po prostu smile

    Nie zawsze kalkulowanie przynosi efekt powiadasz... No pewnie, ze nie zawsze... Ale tzw. chodzenie na żywioł znacznie czesciej przynosi opłakany efekt Maju, choć - nie zawsze...

    Jesli pozwolisz opowiem Ci coś ...
    Otóż kilkanaście lat temu, tak dokładnie to 13 poznałam pewną panią, która była w moim wieku. Wówczas 33 lata. Pani owa piastowała relatywnie dośc wysokie stanowisko, była mezatką miała 3 dzieci. Nic nadzwyczajnego wszak ...Byłam mocno zdziwiona, gdy dowiedziałam się od owej pani, że jej najstarsze dziecko ma 18 lat. Łatwo sobie policzyć, że pani rodzac je miała lat 15 (no z haczykiem, ale rocznikowo - owszem) ...Z czasem poznałyśmy się lepiej i pani opowiedziała więcej o sobie. Zaszła w ciążę mając trochę ponad 14 lat, ze swoim chłopakiem, który miał wówczas 15 lat. Obije pochodzili ze znanych tu i dobrze tzw. ustawionych rodzin, ona z lekarskiej, on z prawniczej. Na swiat przyszło dziecko, dziewczyna szkołę kontynuowała gdzie indziej, chłopak też, dzieckiem opiekowała się ciotka młodej mamy z pomocą nanii. Gdy chłopak skończył 18 lat pobrali sie za zgodą sądu i kontynuowali naukę - oboje. Oboje też pokończyli studia, poszli do prac, po czym zafundowali sobie ejszcze dwoje dzieci w odstępach. Bardzo budująca historia rzec by mozna, szcególnie ze miała miejsce w czasach, gdy do rodzicielstwa uczennic i uczniów nie podchodzono tak, jak teraz. No, może całkiem rózowo to nie jest czy było, bo państwo obecnie juz są kilka lat po rozwodzie, ale nie jakimś dramatycznym, zdarza się ...
    Tak czy owak ta historia pokazuje, ze nawet zostając mamą w wieku 15 lat można skończyć szkołę, studia, mieć dobrą pracę, osiągnąć sporo zawodowo i materialnie itd.

    Tymczasem Maju jakieś dwa lata temu zwróciła sie do mnie o pomoc pani młodsza ode mnie jakieś 10 lat. Pani miała 34 lata i właśnie została babcią. Niestety jej wnuk urodził isę i już pozostanie niepełnosprawnym człowiekiem, no tak bywa. Pani owa poza córka 15- letnią mamą ma jeszcze dwojke młodszych dzieci - w tej chwili jedno 12 letnie i jedno 7 letnie. Mąż pani pracuje za granicą, ale jakichś kokosów nie zarabia, ona pracuje w sklepie. Z oczywistych przyczyn Maju tych państwa nie stać na to, by pani nie pracowała i zajęła się wnukiem, by córka mogła skończyć szkołę, ani na nianię. Jej córka w tej chwili 17- letnia ma ukończoną szkołę podstawowa dawnego sytemu - 6 - letniego. Na to, że będzie kontynuować naukę sa słabe widoki, bo i jak z niepełnosprawnym dzieckiem 2- letnim. Ojciec tego dzieciątka dziś ma 19 lat, pracuje dorywczo, jego rodzice są degeneratami, więc nie ma co na nich liczyć. RACZEJ Maju nie należy spodziewać się, ze córka tej pani powieli los mojej kolezanki, choć OBIE zostały bardzo młodo mamami...Po prostu jedna miała taką sytuację rodzinno - materialną, a druga ma zupełnie inną ...
    Takie jest życie Maju i obie historie sa jak najbardziej prawidziwe, tylko ze zadna z nich nie ejst jakimś wzorcem dla reszty swiata - wszystko zależy od tego patetycznie mówiac pod jaką gwiazdą się ktoś rodzi, mniej patetycznie - w jakiej rodzinie na przykład.

    Moja kolezanka nie tak nie kalkulowała, tylko poszli z chłopakiem na zywioł i stało się. Było cięzko, niefajnie, ale nie tragicznie - per saldo dziewczyna ma życie jak setki innych osób, które nie zaszły w ciąże mając lat 14. Tyle, ze teściową i babcią młodo została smile
    Córka tej pani o której pisałam postąpiła tak samo i pozornie to samo zaszło, ale tylko pozornie, sama wiesz dlaczego ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 12:34
    kora3 napisała:

    - wszystko zależy od tego patetycznie mówiac pod jaką gwiazdą się ktoś rodzi

    I to jest właśnie clue, które wciąż powtarzam już przez kilka postów. I może wreszcie wystarczysmile
  • kora3 09.08.18, 13:54
    Nie zauważyłam być to powtarzała Maju, ale nawet jesli to nadal mnie chyba nie rozumiesz - ja nie uważam, że człowiek który pochodzi z dobrze sytuowanej i wpływowej rodziny moze sobie pozwolić na większą dozę braku rozsądku, niż taki co pochodzi z przecietnej, czy wręcz ubogiej. Taki którey ma lepszy ze tak powiem start też nie ma zadnych praw do tego, by swoimi wybrykami obarczac potem rodzinę - rodziców, czy rodzeńśtwo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 15:58
    Sorry, Koro, ale tutaj już spasuję, bo kolejny raz dyskutujesz ze swoimi założeniami na mój temat, a nie ze mną.
  • ola5488 02.08.18, 01:17
    Brawo Maja! smile
  • bo_ob 01.08.18, 13:48
    duckduckgo1 napisał:

    > Nie trzeba być człowiekiem honoru.
    > Można sobie obracać panów i panie, przyjmować, goscic, pomieszkiwać, a potem ic
    > h rzucać dla nowych i lepszych.
    > Tylko może, koleżanko, to nie jest w porządku.

    Może i nie jest w porządku, ale ani Don Juan, ani femme fatale to nie wynalazek dzisiejszych czasów, dziwnym trafem oboje byli bardzo pożądani przez płeć przeciwną. Ciekawe dlaczego.

  • duckduckgo1 01.08.18, 14:21
    A co to ma do rzeczy?
  • bo_ob 01.08.18, 14:34
    Wątek jest o uczciwości w relacjach męsko - damskich. Pomimo tego, że i Don Juan, i femme fatale traktowali ludzi przeciwnej płci przedmiotowo, czyli nie byli uczciwi, pozostawali obiektami pożądania. Zastanawiam się dlaczego.
  • duckduckgo1 01.08.18, 15:10
    Bo to fikcyjne postacie?
    Papier wszystko przyjmie.
  • bo_ob 01.08.18, 15:23
    Fikcyjne? Skądże. Zuchwali, czarujący uwodziciele i kobiety świadomie zdobywające, wykorzystujące i porzucające mężczyzn to zjawisko może nieczęste ale jednak realnie istniejące.
  • duckduckgo1 01.08.18, 15:34
    Chyba przyda ci się trochę więcej lektury na temat postaci, o których piszesz. smile
  • bo_ob 01.08.18, 15:39
    Nie piszę o postaciach, tylko o pewnych typach ludzkich, z których jeden nazywa się "donżuan" a drugi "kobieta fatalna".
  • bo_ob 01.08.18, 15:55
    Dlaczego o tych typach napisałam?
    Może potrzebni są i uroczy donżuani, i stateczni, odpowiedzialni panowie? Jedne kobiety wybiorą donżuanów, bo chcą przeżyć namiętną przygodę, którą będą pamiętać do końca życia, drugie wybiorą statecznych panów, bo najważniejsze jest dla nich poczucie bezpieczeństwa. Może i jedno, i drugie jest w porządku?

  • duckduckgo1 01.08.18, 17:25
    Potrzebni, czy nie - ludzie z honorem tak się nie zachowują. Co więcej, nie są dobrze widziani przez ogół. Ciekawe dlaczego, prawda koleżanko?
  • bo_ob 01.08.18, 17:27
    Chroń nas, Boże, od ludzi "z honorem", którzy uzurpują sobie prawo do mówienia innym, co jest dla nich dobre a co nie.
  • duckduckgo1 01.08.18, 17:37
    A czy ja mówię innym jak się mają zachowywać? Tak jak i w pierwszym wpisie masz napisane - nie trzeba się zachowywavc, jak człowiek honoru.
  • bo_ob 01.08.18, 17:43
    Nudzisz. Jeśli dwoje ludzi chce dobrowolnie przeżyć upojną przygodę, nie ma w tym nic niehonorowego. Niehonorowo jest wtedy, gdy jedno wprowadza w błąd drugie, to znaczy gdy jedno liczy na trwały związek a drugie traktuje to jak przygodę i do tego się nie przyznaje.
  • mim_maior 01.08.18, 15:16
    Nie czepiaj się, Bo_ob tylko ujawnia swoich idoli w dziedzinie big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • bo_ob 01.08.18, 15:31
    Tak, szczególnie przepadam za femme fatale. Ale nie należysz do nich, brak Ci wdzięku smile
  • mim_maior 01.08.18, 16:14
    Jak żyć?

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • znana.jako.ggigus 01.08.18, 10:48
    Ta kobieta tez jest szczera, bo mowi wprost, czego chce.
    Sa ludzie, ktorych ujmie, ze ktos sie stara, remotnuje, gotuje i zwija sie sam i kladzie przed stopami wybranka/wybranki. Sa ludzie, ktorzy tego nie lubia i nie oczekuja.

    Jak mowil S. znany mi bog seksu i flirtu - kiedy sie ktos kims interesuje, powinien sie zorientowac, czego potrzebuje druga osoba i grac na te nute.
    Tyle ze wiekszosc lufzi ma jakas strategie zdobywania i leca sztanca, nie patrzac, jak to dziala na druga strone.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 01.08.18, 10:52
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Ta kobieta tez jest szczera, bo mowi wprost, czego chce.


    No nie wygląda na to, to znaczy chyba mowi, ale nie temu panu tylko kolezankom, a to jest wg mnie znaczaca róznica smile

    Co do reszty - ów S. moze miał takie doświadczenia, ale niekoniecznie i nie zawsze to działa, czasem, nierzadko nie działa smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 01.08.18, 10:57
    Wlasiciwe nie wiem, komu i co mowi ta kobieta z innego watku, bo znam wszystko z relacji jej kolezanki.


    co do S. - nie zrozumialas mnie chyba.
    Po prostu wiekszosc ludzi ma pewien zestaw do podrywania, mezczyzna powiedzmy mowi - jakas ty madra, fajna, i takie tam, bo to w trzech przypadkach wczesniej zadzialalo. A w tym czwartym, nowym nie zadzialalo, bo ktos chce uslyszec, ze jest seksi tygrysica. I rola osoby zainteresowanej jest wybadac, jak sie zachowac.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 01.08.18, 11:00
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Wlasiciwe nie wiem, komu i co mowi ta kobieta z innego watku, bo znam wszystko
    > z relacji jej kolezanki.


    Jak to zwykle bywa na forum smile
    >
    >
    > co do S. - nie zrozumialas mnie chyba.
    > Po prostu wiekszosc ludzi ma pewien zestaw do podrywania, mezczyzna powiedzmy m
    > owi - jakas ty madra, fajna, i takie tam, bo to w trzech przypadkach wczesniej
    > zadzialalo. A w tym czwartym, nowym nie zadzialalo, bo ktos chce uslyszec, ze j
    > est seksi tygrysica. I rola osoby zainteresowanej jest wybadac, jak sie zachowa
    > c.


    Sądzę, ze własnie zrozumiałam smile Tylko ten wątek jest zgoła o czym innym
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 01.08.18, 11:04
    Watek jest tez o zdobywaniu serca innego czlowieka i o tym pisalam, uzywajac slow S., boga seksu i fliru.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 01.08.18, 11:11
    Nie, watek jest o uczciwości w relacjach damsko-meskich.
    A zachowanie owego S. jest zaprzeczeniem tego własnie - mówi komuś nie to, co mysli, a to co ta osoba chciałaby usłyszeć.
    Dopóki sprowadza się to do "Jesteś taka bystra" do średnio lotnej pani mającej kompleksy na tle swego intelektu - np. to ok, ale jewsli okłamuje w sprawach już powaznych - to lipa

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • znana.jako.ggigus 01.08.18, 11:12
    Nie, ja odbieram jego slwoa inaczej. chce kogos zdobyc i zastanawiam sie, jak co sie tej osobie podoba. Z naciskiem na zastanawiam sie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kora3 01.08.18, 11:17
    Ok, ale no nie da się cały czas udawać ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • duckduckgo1 01.08.18, 11:11
    A chwaliłaś się, z nie karmisz trolla, koleżanko.
  • reinadelafiesta 01.08.18, 11:32
    @Kora
    Czy pan sprecyzowal to "póki co". I na podstawie czego konkretnie pani takie wnioski wyciąga? Tak zupełnie z kapelusza je bierze? Czy jednak jakieś podstawy ma?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bo_ob 01.08.18, 11:39
    reinadelafiesta napisała:

    > I na podstawie czego konkretnie pani takie wnioski wyciąga?

    Zdziwiłabyś się, gdybyś wiedziała, jak często kobiety wyciągają wnioski tylko na podstawie swoich wyobrażeń o czymś smile
    A psycholodzy mówią: kobieto, artykułuj wobec mężczyzny jasno i wyraźnie swoje oczekiwania, bo męski mózg jest inaczej zbudowany, niż Twój i nie odgadnie co masz na myśli.

  • reinadelafiesta 01.08.18, 11:45
    Bo ob
    To wiem. Ja pytam konkretnie o ten przypadek, żeby nie było nieporozumień. Skoro Kora stworzyla ten wątek, to niech teraz jasno nakreśli sytuację, bo według mnie to bardzo ważne.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bo_ob 01.08.18, 11:49
    reinadelafiesta napisała:

    > Bo ob
    > To wiem. Ja pytam konkretnie o ten przypadek, żeby nie było nieporozumień. Skor
    > o Kora stworzyla ten wątek, to niech teraz jasno nakreśli sytuację, bo według m
    > nie to bardzo ważne.
    >

    No to czekamy na Korę smile


  • kora3 01.08.18, 11:56
    Odpowiedziałam już Bo ...wg mnie pani tę swoją "prawie pewnośc " co do oświadczyn do końca roku wzięła ze swej głowy, ze swoich marzeń - jesli się to nie stanie do końca roku, to bedzie przekonana, ze już na przyszłoroczną Wielkanoc

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 01.08.18, 11:50
    Całkiem niewykluczone, ze z kapelusza Reino, z obserwacji świata widzialam to nie raz i nie dwa. sad
    Pan się zdeklarował klarownie - chce się cieszyć zyciem domem ogrodem - nawet bez "póki co" - to ja niejako dodałam smile I nie ma w tym krzty niczego złego, ze chce, a chwalebne jest ze jasno to mówi.
    Ale skoro mnie pytasz - to powiedże mi - skąd pani wzięła te prawie pewnośc, ze pan do końca roku się oświadczy?smile Ze swej głowuy Reino sad - tak by sobie marzyła

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 01.08.18, 14:45
    Kora
    No właśnie ja nie wiem, z czego to wzięła i dlatego pytam. Bo - pisałam to w tamtym wątku - może być i tak, że pan owszem, deklaruje się i mówi: " jesteś dla mnie ważna, chcę się z tobą w przyszłości ożenić, mieć dzieci, stworzyć rodzinę, ale jeszcze nie teraz. Teraz póki co chcę jeszcze cieszyć się swobodą, młodością, brakiem obowiązków związanych z dziećmi, domem, ogrodem i basenem". A pani tylko to " póki co" źle interpretuje. Dlatego uważam, że skoro założyłaś taki wątek, to powinnaś to dookreślić. Bo bez tego nie można odpowiedzialnie wypowiedzieć się na temat uczciwości postępowania pana i zdrowego rozsądku pani.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 01.08.18, 15:43
    Reino, na forach siłą rzeczy opieramy sie na tym, co nam ze tak powiem poda wątkodawca...Tam Ewa podała te szczegóły, o jakich pisałam - innych o jakimś tam, ze chce się zenić i dzieci pan mieć - nie podawała smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 01.08.18, 16:16
    Kora
    Ale ja nie piszę na tamtym wątku, tylko na tym. Ty założyłaś nowy, osobny wątek, dlatego od Ciebie chcę się dowiedzieć jakie konkretnie stanowisko wyraził pan z Twojego wątku, co dokładnie powiedział itd. No skoro chcesz porozmawiać o uczciwości w relacji damsko- męskiej to bez tych informacji się nie obejdzie. Bo na razie to wyglada tak, że powtarzasz cudzą historyjkę, nie do konca wiesz co i jak się odbywało, szczegołów nie znasz, a chcesz żebyśmy stanowisko zajęli, no jak?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 01.08.18, 16:24
    Reino, moim zdaniem teraz manipulujesz - sorry. Wiemy co pan powiedział? Wiemysmile Wiemy, ze pani jest prawie pewna, ze oświadczy się do końca roku? Też wiemy...a żeby pan mówił, ze chce się zenić/mieć dzieci/razem zamieszkać - nie wiemy nic takiego, więc przyjmujemy, ze tego nie mówił - proste chyba?
    Pogdybać sobie mozna, ale sensu to nie ma moim zdaniem - równie dobrze mozemy zastanawiać się,z e może pan już dzieciom przyszłym imiona wybrał, a pani suknię zamówila do ślubu - ale o tym też nic nie ma smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • duckduckgo1 01.08.18, 16:58
    Wiemy co pan powiedział? No, jedno zdanie było przytoczone, ale żeby z niego budować cały profil związku to trzeba desperacko bronić swojego zdania. Bo fakyy jednak w większości są nam nieznane, więc to, co tu uprawiamy to dzikie spekulacje.
  • reinadelafiesta 01.08.18, 16:58
    No to Koro,
    nie zgadzamy się co do założeń. Bo ja uważam, że nie znamy całości obrazu, a skoro tak, to jak mamy się wypowiadać? Owszem, wiemy co powiedział pan. Ale czy wiemy wszystko? Bo sądząc po reakcji pani, to niekoniecznie. Czy moja wersja zdarzeń jest taka niemożliwa? Nie sądzę. Więc niby dlaczego mam zakładać, że to pani sobie dodaje, fantazjuje, jest desperatką, a nie pan nią manipuluje? Żeby do założeń pasowało?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 01.08.18, 17:10
    Nie, Twoja wersja nie ejst niemozliwa - skądże - tak samo, ze nie mozemy wykluczyć iż pan już z panią omówili jaki pierscionek chętnie widziałaby jako zareczynowy i ów własnie "się robi" u jubilera - na przykład i stąd pani ma przekonanie, ze do końca roku się złotnik, z tym wyrobi - na przykład znów.
    Na forum w zasadzie NIGDY nie znamy całości sprawy, chyba, ze ktoś opisuje własne sprawy, ale i tu nierzadko pada "zarzut", że znamy sprawę ale tylko z jednej strony - jest to dośc oczywiste, ale i tak podnoszone smile
    Dlatego ja np. siła rzeczy opieram się na tym, co poda wątkodawca, ewentualnie na dopytaniach wink go o ile były i tyle. Inaczej nie dałoby sie omówić zadnego problemu na poziomie nawet ogólnym w oparciu o jakaś historyjkę, bo "no nie wiemy dokładnie jak tam było" - ano nie wiemy - opieramy sie wiec na tym, co wiemy z drugiej ręki, albo z jednej strony - ja to tak widzę.

    Abstrahując zatem od kolezanki Ewy z innego wątku - zadałam pytanie: czy w takiej sytuacji, zakładając ze pan nic wiecej nie mówił o dzieciach/ślubach/rybkach akwariowych wspólnych itd. smile pan jest wobec pani uczciwy przedstawiając jej swe stanowisko, czy - nie?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 01.08.18, 17:29
    Kora
    Jasne, wszystkiego wiedzieć nie będziemy. Ale założylaś wątek na podstawie cudzej historii, opowiedzianej przez osobę trzecią ( Ewę), która przytoczyła jedno zdanie pana. Pasuję, uważam że to za mało by się wypowiadać.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 01.08.18, 17:33
    Reino, pod spodem Bo zacytowała pełnię tego, co na temat napisała Ewa...
    ale ja pytałam o coś innego - czy takie postawienie sprawy przez pana, nie tego, dowolnego w podobnym "ukladzie" (staz zwiazku, wspólne weekendy itd.) jest wg Was uczciwe wobec pani czy nie. Zakladając, że pan mówił tylko to co wiemy, ze mówił smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 01.08.18, 17:59
    @Kora
    Przychodzi mi na myśl pewien znany aktor, który z jedną panią nawet dwójkę dzieci ma, ale żenić się nie chciał, mieszkać razem też nie, za to wprost deklarował, że ciagle poszukuje czegoś lepszego i chce z życia korzystać. No i korzystał. Pół Polski współczuło pani, drugie pół dziwiło się, że się kobieta tak daje traktować. Aż po latach pani pana kopnęła czego pan się chyba nie spodziewał.
    Czy to było uczciwe ze strony pana? Cóż, mówił wprost, nie oszukiwał, nadziei nie robił - cała Polska słyszała. A pani dorosła, godziła się przecież, siłą nikt jej nie trzymał. To dlaczego ludzie jej współczuli, na panu psy wieszali a i niesmak jakiś pozostał?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 01.08.18, 18:06
    Dlaczego? Ano dlatego Reino, ze w naszym spoleczeństwie pokutuje cosik takiego, że jak pan z panią sypia a wiazać się nie chce, to jest glupek, d...k, g,...jek i co tam chcesz jeszcze smile - wyłączajc przypadki, gdy pan za seks płaci - oczywiscie.
    Powtórzę za K. Kowalska smile - Wszystkim nam brakuje szczescia, MASZ to na co GODZISZ się - wyłączając - znów - przypadki., gdy się jest realnie od kogoś zależnym ...W pozostałych jak to mówiac "Jak se dasz, tak se masz..." - skoro ktoś ma tak postawę, a ty sie na nią godzisz, znaczy, ze Ci ona odpowiada - nie piszę teraz o tobie, tylko ogólnie, zeby jasne było. Panie też miewają taką postawę, szczególnie zaś panie w pewnym wieku, spełnione już np. rodzicielsko (te które spełniac się chciały - rzecz jasna). Chcą mieć z kim miło spedzić czas, ale niekoniecznie zaraz razem mieszkać, brać śluby itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 01.08.18, 18:54
    @Kora
    Ja odnoszę wrażenie, że nie do końca o to chodziło. Gdyby to był układ, że dwie strony się umawiają, uzgadniają, mają wspólną wizję, to ok.Dorośli są. Ale tutaj pani chyba była zaangażowana, miała nadzieję, na coś jednak liczyła. Może głupio, niesłusznie, bez sensu. Ale nie zmienia to faktu, że to ona była emocjonalnie zaangażowana, więc pan, widząc co się dzieje, powinien był załatwić sprawę po męsku- albo spełnić jej nadzieje, albo zerwać. A nie podtrzymywać jej nadzieje dalszym związkiem, kolejnym dzieckiem. On wykorzystał jej zaangażowanie, słabość emocjonalną, bo tak mu było wygodnie. I myślę, że stąd te epitety, a nie dlatego, ze ślubu brać nie chciał. Choć przecież szczery i uczciwy był, ma kilka milionów świadków.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 02.08.18, 07:55
    ie wiem o kogo chodzi, bo mnie takie rzeczy nie interesują - serio, ale powiem tak: kobieta miała co chciała - volenti non fit iniuria - chcącemu nie dzieje się krzywda Reino. Uzaleznienie emocjonalne też mozna leczyć, przewalczyć ...To nie obiekt zaangazowania odpowiada za uzaleznienie od niego i nie ma co nań winy zrzucać...
    Tak, pan uczciwie powiedział jak jest - pani mogła wybrać, czy chce takiego układu, czy nie - dla mnie sprawa prosta. To tak samo, jak pewna znajoma mi pani związała się z "artystą", którego utrzymuje, bo "talent" pana nie przynosi zadnych profitów, a pracy normalnej pan szukać nie zamierza smile - teraz się zali do wszystkich i nadal go utrzymuje...A to przepraszam nie wiedziala, ze on do pracy niechętny? WIEDZIAŁA, sam to mówił, że on się do pracy jako takiej - nie nadaje...To było sie z nim nie wiązać, a;bo spotykac na zasadzie "kazde sobie" i miło spedzać czas, a nie brać sobie do domu i na kar i potem narzekac ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 02.08.18, 08:40
    kora3 napisała:

    > ie wiem o kogo chodzi, bo mnie takie rzeczy nie interesują - serio, ale powiem
    > tak: kobieta miała co chciała - volenti non fit iniuria - chcącemu nie dzieje s
    > ię krzywda

    Koro, to jest jedno z bardziej nieprawdziwych i krzywdzących powiedzeń, jakie istnieją. Wiem, że to nie jest sytuacja tej akurat pani, ale porozmawiaj sobie chociażby z ofiarami przemocy czy mobbingu.


    >Uzaleznienie emocjonalne też mozna leczyć, przewalczyć ...

    Można, ale to się nie dzieje na pstryk. Potrafi trwać nawet latami.


    > To nie obiekt zaangazowania odpowiada za uzaleznienie od niego i nie ma co nań winy
    > zrzucać...

    Kolejne nieprawdziwe i krzywdzące stwierdzenie. Porozmawiaj sobie chociażby z partnerkami psychopatów.
  • kora3 02.08.18, 09:04
    annthonka napisała:
    >
    > Koro, to jest jedno z bardziej nieprawdziwych i krzywdzących powiedzeń, jakie i
    > stnieją. Wiem, że to nie jest sytuacja tej akurat pani, ale porozmawiaj sobie c
    > hociażby z ofiarami przemocy czy mobbingu.


    To nie jest TYLKO powiedzeniee Anthonko, to jest jedna z zasad prawa rzymskiego, na którym to opiera się system prawodawczy sporej czesci Europy...

    Natomiast to co Ty napisałąś, to jest manipulacja niestety i to już taka nie grubymi nićmi, a okrętową liną szyta. sad
    Wiadomo bowiem, a przynajmniej powinno być wiadomo, że ta zasada nie zdiała tam, gdzie niby chcący, czyli nie protestujący nie ma mozliwości zaprotestować bez narazania siebie. Jest to najzwyczajniej w swiecie - oczywiste.

    Mobbing w pracy podlega karze, a wykluczenie z towarzystwa prywatnego - nie, prawda? Widzisz róznicę?
    >
    >
    > Można, ale to się nie dzieje na pstryk. Potrafi trwać nawet latami.

    No i? Obsesja na czymś punkcie też, nałog - tudzież...Jesli chce sie takiej osobie pomóc, to zamiast głupio jej "współczuć" i nawalać na obiekt uzaleznienia nalezałoby jej najpierw uswiadomić, ze jest uzalezniona! I pomóc z tego wyjśc - np. namawiając na terapię. Owszem, uzalezniony sam musi CHCIEC się uwolnić, ale potakiwanie mu i współczucie źle pojmowane tylko pogłębiaja jego stan sad

    >
    > Kolejne nieprawdziwe i krzywdzące stwierdzenie. Porozmawiaj sobie chociażby z p
    > artnerkami psychopatów.


    Nie ejstem psychiatrą, ani psychologiem Anthonko, ale spotkałam w życiu osoby uzaleznione emocjonalnie od obiuektywnie złych partnerów, czesciej zdecydowanie były to panie. I owszem, czesc z nich dała się namówić na wizytę u specjalisty i każdy z nich mówił to samo: musi pani zrozumieć, że jest pani UZALEZNIONA od tej osoby, tak samo, jak inni od narkotyków, nikotyny, alkoholu, czy hazardu. To jest pierwszy stopień "wtajemniczenia". A po nim musi pani zechcieć się uniezależnić, zaczać wyobrazać sobie zycie BEZ tego człowieka. Innej drogi, niestety, nie ma ...
    Niektóre z tych pań liczył naiwnie na to, ze specjalista podpowie im jak postępować z obiektem uzależnienia, by się zmienił - nie, nie tędy droga - droga TYLKO w kolokwialnie mówiac odczepieniu sie od takiej osoby emocjonalnie. Tak, trudne bywa, ale to JEDYNE wyjście i wymaga chęci ze strony osoby uzaleznionej...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 02.08.18, 09:10
    Bardzo to bezduszne, co piszesz. Nie pozostawiasz ludziom miejsca na słabość. Okropne.
  • kora3 02.08.18, 09:18
    Chyba źle pojmujesz sprawę Bo sad
    Mozna oczywiscie załamać ręce i płakać wraz z taką uzalezniononą osobą, albo złorzeczyć na obiekt uzależnienia. ALE to nie jest pomoc, to jest pogrążanie tej osoby - niestety.
    Mozemy zatem dokona wyboru - znówsmile - czy chcemy komuś realnie pomóc, czy też tylko się wypromowac jako nieokrutnik dający prawa do słabości - nasz wybór

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 02.08.18, 09:22
    kora3 napisała:

    > Chyba źle pojmujesz sprawę Bo sad

    Chyba nie. Już wcześniej, przy innych Twoich wpisach miałam takie wrażenie.
  • kora3 02.08.18, 09:23
    Ale jakie? Że podchodzę do życia realistycznie i zdroworozsądkowo? No jasne ze tak smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 02.08.18, 09:26
    kora3 napisała:

    > Ale jakie? Że podchodzę do życia realistycznie i zdroworozsądkowo? No jasne ze
    > tak smile
    >
    >

    Napisałam jakie. Nie dajesz ludziom miejsca na słabość. A to, że jesteś bardzo praktyczna, to każdy chyba widzi smile


  • kora3 02.08.18, 09:29
    Ale jak nie daję miejsca na słabość? Ja nie mam kompetencji dawać, albo nie dawać innym miejsca na słabość. Ja mogę jedynie wprowadzona w jakiś problem udzielić rady czy pomocy. I owszem, w takich sytuacjach udzielam rady i pomocy takiej, by komuś przestała sie dziać krzywda, a nie takiej "ze ojej no to faktycznie, ale rozumiem, ze bardzo go kochasz"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 02.08.18, 09:31
    kora3 napisała:

    > Ale jak nie daję miejsca na słabość?

    Reinadelafiesta opisała to świetnie poniżej, nie będę się powtarzać.
  • kora3 02.08.18, 09:54
    Moze to i dobrze, bo powtarzanie komunałow to takie jest wiesz ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 02.08.18, 09:56
    kora3 napisała:

    > Moze to i dobrze, bo powtarzanie komunałow to takie jest wiesz ...
    >

    Bardzo tania złośliwość. Za grosik smile
  • kora3 02.08.18, 10:07
    Każdy dostaje tyle na ile zasłuży smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 02.08.18, 10:12
    kora3 napisała:

    > Każdy dostaje tyle na ile zasłuży smile
    >

    Słusznie. Napiszę więc tak: Koro, dobijasz już pięćdziesiątki i najwyższy czas nauczyć się przyjmować słowa krytyki.
  • kora3 02.08.18, 10:17
    smile a Ty dobijasz - ogólnie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 02.08.18, 09:15
    Manipulacja? Stwierdzenie faktu raczej.

    Co do reszty, to naprawdę nie musisz pisać oczywistości. Obawiam się, że mam w kwestii terapii różnego rodzaju uzależnień sporo większą wiedzę i doświadczenie od Ciebie, niestety.
  • kora3 02.08.18, 09:22
    Tak, manipulacja, bo zarzucanie, że owa rzymska maksyma jest nieprawdziwa z podawaniem przykładu mobbingu, albo przemocy jest grubymi nićmi szytą manipulacją.
    Tak, osoba od kogoś uzależniona emocjonalnie i TYLKO w taki sposób jest osobą "chcącą", której nie dzieje sie krzywda w rozumieniu prawa. Zawsze może od kogoś kto ją krzywdzi w ten czy inni sposób zwyczajnie ODEJŚĆ - cały problem polaga na tym, że NIE CHCE, bo sobie nie wyobraza zycia bez tej osoby - upraszczając.
    Mozesz - z doświadczenia swego - podać jakiś inny sposób na skuteczną pomoc takiej osobie, poza tym o jakim pisałam: uświadomienie, ze jest uzależniona i podjęcie próby walki z uzależnieniem? Podaj - proszę

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 02.08.18, 09:30
    @Kora
    Nie zgadzam się z Tobą Koro. Ty przywołujesz tę maksymę jako argument w wątku, w ktorym chodzi o ocenę postępowania pana - czy jest uczciwy? A my Ci piszemy, że to, że kobieta się na takie coś zgadza, w żaden sposob nie powoduje że jego zachowanie jest uczciwe. Bo powody tej zgody mogą być różne, a Ty jako wątkodawczyni guzik nam o nich opowiedziałaś.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • ola5488 02.08.18, 09:46
    Bingo!
  • kora3 02.08.18, 10:05
    Ok to moze wymieńmy te powody:
    1. pani sie nie tyle zgadza, co samej jem takka sytuacja odpowiada - owszem, zdarza się wcale nierzadko
    2. pani sytuacja nie odpowiada, ale się pozornie zgadza liczac na to, że panu się "odmieni" lub uda się jej tzw. "złapać na dziecko" (nie am się co obruszać, są takie sytuacje - ze strony panów też bywają - dodam)
    3. Pani się zgadza, bo tak "kocha" pana, że zycia sobie bez niego ani z kimś innym nie wyobraza - cudzysłow nieprzypadkowy - nie kocha tylko jest uzalezniona emocjonalnie.

    Kiedy pan jest nieuczciwy? Ano wtedy, gdy wie, że pani jest uzależniona i to wykorzystuje z premedytacją. Tylko, ze musi to na serio WIEDZIEĆ, a pani czesto sama sobie tego nie uświadamia.
    Niełatwo też z taką osobą uzaleznioną "zerwać" Reino, bo ona nie chce zerwania, bedzie się poniżac, narzucac, błagać...
    Na włąsne uszy Reino słyszałam, jak opisany niże pan alkoholik mówił do tej mojej znajomej - Aniu, zostaw mnie, bo ja się nie zmienię już ...
    Groch o scianę

    3.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 02.08.18, 09:37
    kora3 napisała:

    > Tak, manipulacja, bo zarzucanie, że owa rzymska maksyma jest nieprawdziwa z po
    > dawaniem przykładu mobbingu, albo przemocy jest grubymi nićmi szytą manipulacj
    > ą.

    > Tak, osoba od kogoś uzależniona emocjonalnie i TYLKO w taki sposób jest osobą "
    > chcącą", której nie dzieje sie krzywda w rozumieniu prawa.

    Koro, sama, jako pierwsza, użyłaś tej maksymy w kontekście relacji międzyludzkich, teraz zaczynasz twierdzić, że chodziło o interpretację prawną.

    I ty MI zarzucasz manipulację?


    Zawsze może od kogoś
    > kto ją krzywdzi w ten czy inni sposób zwyczajnie ODEJŚĆ - cały problem polaga
    > na tym, że NIE CHCE, bo sobie nie wyobraza zycia bez tej osoby - upraszczają
    > c.

    UPRASZCZAJĄC jest tu doskonałym słowem. Czasami chce, ale jej się wydaje, że nie może, bo zostało totalnie zniszczone jej poczucie sprawstwa i własnej wartości. Czasami cierpi, ale uważa, że tak wygląda bycie w związku i że nie ma co się skarżyć, bo ojciec też lał matkę i było ok.

    Poza tym powtórzę - nic się nie dzieje na pstryk.

    A wypowiadanie stanowczych opinii na tematy, o których ma się nikłe pojęcie, jest trochę bez sensu.
  • kora3 02.08.18, 09:56
    Ale nikt nie twierdził, ze "dzieje się na pstryk" tylko, ze to jedyna dobra droga dla takiej osoby - biadolenie wraz z nią i potakiwanie jej = pogrążaniu jej bardziej

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 02.08.18, 10:02
    Koro, uczepiłaś się tego wspólnego biadolenia, którego nikt nawet nie proponował jako skutecznego środka pomocy.

    Prześlizgujesz się nad clou sprawy i niewygodnymi stwierdzeniami. Dalsza dyskusja nie ma sensu.

    Miłego dnia Ci życzę.
  • kora3 02.08.18, 10:06
    annthonka napisała:

    > Koro, uczepiłaś się tego wspólnego biadolenia, którego nikt nawet nie proponowa
    > ł jako skutecznego środka pomocy.


    No, ale Reina wszak pisała, jak to ludzie współczuli jakiejś tam aktorce czy komuś ...Nie ma co współczuć, tylko trzeba pomóc
    >
    > Prześlizgujesz się nad clou sprawy i niewygodnymi stwierdzeniami. Dalsza dyskus
    > ja nie ma sensu.
    >
    > Miłego dnia Ci życzę.


    Wzajemnie smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 02.08.18, 09:24
    @Kora
    Różne są Koro powody, dla których ludzie tkwią w takich poniżających sytuacjach. I przepraszam Cię bardzo, ale to że ktoś się na takie traktowanie zgadza, w żaden ale to absolutnie żaden sposób nie czyni postępowania drugiej strony kulturalnym, grzecznym, ładnym i uczciwym. To tak, jakby powiedzieć, że skoro ktoś jest mało asertywny to uczciwe jest go wykorzystywać, że skoro ktoś się daje poniżać to poniżanie go jest ok. Znam to powiedzenie, ale zdrowy rozsądek podpowiada mi, że nie zawsze i wszędzie ma ono zastosowanie. Cudza niemoc w żaden sposób nie usprawiedliwia takich zachowań. W opisywanych sytuacjach nie wiemy, jak to wyglądało, bo ani Ewa nic na ten temat nie powiedziała, ani tym bardziej Ty. Cały czas usiłuję Ci powiedzieć, że założyłaś wątek bez sensu. Bo nie da się takiego czegoś prawidłowo ocenić, nie mając kompletu informacji. A w takich sprawach jak te, komplet informacji to doświadczony psycholog czasem dłuuuugo zbiera na wielu sesjach. Co nie tylko ja Ci mowię.
    P.S. Tak jak sformułowałaś temat, z tymi danymi to rozumiem, że mogłaś oczekiwać jednej odpowiedzi: pan jest uczciwy, a pani desperatka. Bo chyba niczego innego nie dopuszczałaś?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 02.08.18, 09:53
    reinadelafiesta napisała:

    > @Kora
    > Różne są Koro powody, dla których ludzie tkwią w takich poniżających sytuacjach
    > . I przepraszam Cię bardzo, ale to że ktoś się na takie traktowanie zgadza, w ż
    > aden ale to absolutnie żaden sposób nie czyni postępowania drugiej strony kultu
    > ralnym, grzecznym, ładnym i uczciwym.


    Rzecz w tym Reino, ze ja NIGDZIE nie pisałam, ze czyni smile To raz, a dwa - teraz rozmawiamyy o konkretnym powodzie - o uzaleznieniu emocjonalnym od kogoś. Parokrotnie podkreślałam, ze jesli mowa o TYLKO takim uzaleznieniu itd. Wyłączam z tego sytuacje: podległosci słuzbowej, zależnosci ekonomicznej itd. bo wóczas sprawa wygląda inaczej

    > P.S. Tak jak sformułowałaś temat, z tymi danymi to rozumiem, że mogłaś oczekiwa
    > ć jednej odpowiedzi: pan jest uczciwy, a pani desperatka. Bo chyba niczego inn
    > ego nie dopuszczałaś?


    Byłam zwyczajnie ciekawa opinii na temat.

    A co do reszty Reino...Tak, doświadczony psycholog itd...Rozumiem, ze nie miewasz w otoczeniu takich sytuacji uazaleznienia widzianych z bliska, rozumiem to ...
    Ja miewałąm i miewam ...

    Mam taką znajomą panią, znaną mi kilkanaście lat już, której odwiecznym problemem jest jej "partner". Znam oboje - dodam. Pani jest atrakcyjna dosć, niezalezna materialnie ani mieszkaniowo, ma dwoje dorosłych dzieci samodzielnych, jest bez nałogów, od lat wielu rozwiedziona, dzieci wychowała bez pomocy eksmęza praktycznie, ma stabilną pracę w której odnosi sukcesy. Pan - byc moze kiedyś mógł być atrakcyjny, ale teraz jest już zniszczony głownie przez alkohol, kiedys pracował, ale został zwolniony dyscyplinarnie, po dwóch rozwodach, ma 3 dzieci w tym 2 nieletnich, na które nie placi alimentów, bo i z czego. Czasem podejmuje jakąś dorywczą pracę, której owoce idą "na przelew", mieszka z rodzicami, codziennie praktycznie pije.
    I nie muszę być doswiadczonym psychologiem Reino by powyższe widzieć, bo to jest widoczne dla oka amatora oka nieuzbrojonego smile

    Pani "jest" z panem od lat chyba 10. Sponsoruje mu alkohol i papierosy, które to przynosi mu po pracy do domu jego rodziców, kupuje ubrania, zapłąciła za jego dosć kosztowną sprawę u dentysty- protetyka. By wybawić go z długów wzięła dwie pożyczki, które sama spłaciła. Dośc regularnie gości pana w swoim domu, gdzie koło niego jak to się mówi "skacze" - gotuje przysmaki, podaje kefirki na kaca i kolejne piwka, czasem przynosi mu to do łozka. "W nagrodę" pan czasem po pujaku ją przytuli, czesciej się awanturuje, z biciem pani nierzadko - włącznie.
    Pani nigdy nie wzywa policji, ani nie wywala pana w takich sytuacjach ze swego domu.
    Takie są Reino fakty sad
    Obiektywnie pani nie jest od typa wcale zalezna - nie mieszka z nim, nie ma z nim dzieci, ślubu, kredytu - w każdej chwili moze przestać doń dzownić, odbierać odeń telefony, przestać wpuszczać go do domu i odwiedzać, prawda? Ano- prawda.
    NIC normalnie jej pfzy tym panu nie trzyma, NIC - włącznie z jakimiś doznaniami seksualnymi - tak rozmawialyśmy o tym - to jest nałogowy alkoholik, więc ...
    Ale jak pani płacze nań, a ludzie jej mowią, zeby sobie dała spokój z tym typem, to pani potakuje, ale nie daje, albo mówi, ze nie wiedzą co znaczy kochać...I nie, pani nie jest DDA, w jej domu nie było przemocy, to jest tzw. dziecko z dobrego domu. Pani po prostu "kocha" ...Jak uwazasz co moze jej pomóc?



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 02.08.18, 11:14
    @Kora
    Ale to jak i czy można pomóc, to temat na inny wątek.
    Ja już Ci gdzieś odpowiedziałam: jeśli pan wie, widzi to, że kobiecie to nie odpowiada ale z takich czy innych powodów nie jest w stanie się ze związku wyrwać, to tak uważam że pan postępuje nieuczciwie. Bo wykorzystuje sytuację w której jest mu wygodnie, niszcząc tak naprawdę tę drugą osobę. A powinien jako silniejszy emocjonalnie odejść i dać szansę swojej partnerce na ułożenie sobie życia. Wiesz dlaczego również? Bo on jej nie kocha. Ktoś kto kocha, nie krzywdzi celowo partnera.
    I nie wiem, skad Twoje przekonanie ze mam, albo nie mam takich osób w moim otoczeniu. Mogłam nawet z własnego doświadczenia mówić przecież.
    P.S. Jeśli chodzi o kobietę z Twojego przykladu powyżej, no to właśnie gołym okiem widać, że normalne, zdrowe to to nie jest.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 02.08.18, 11:40
    reinadelafiesta napisała:

    > @Kora
    > Ale to jak i czy można pomóc, to temat na inny wątek.
    > Ja już Ci gdzieś odpowiedziałam: jeśli pan wie, widzi to, że kobiecie to nie od
    > powiada ale z takich czy innych powodów nie jest w stanie się ze związku wyrwać
    > , to tak uważam że pan postępuje nieuczciwie. Bo wykorzystuje sytuację w której
    > jest mu wygodnie, niszcząc tak naprawdę tę drugą osobę



    Owszem tak też bywa - ale TYLKO bywa, a nie zawsze jest


    . A powinien jako silni
    > ejszy emocjonalnie odejść i dać szansę swojej partnerce na ułożenie sobie życia
    > . Wiesz dlaczego również? Bo on jej nie kocha. Ktoś kto kocha, nie krzywdzi cel
    > owo partnera.


    Zgadzam się

    > I nie wiem, skad Twoje przekonanie ze mam, albo nie mam takich osób w moim otoc
    > zeniu. Mogłam nawet z własnego doświadczenia mówić przecież.


    Przepraszam, wysnułam taki wniosek, b wspomnialaś chyba, ze tu moze powiedzieć coś tylko doswiadczony psycholog ...Otóż wlasnie NIE TYLKO czasem widać to "na kilometr" i zwyczajny człowiek też to widzi

    > P.S. Jeśli chodzi o kobietę z Twojego przykladu powyżej, no to właśnie gołym ok
    > iem widać, że normalne, zdrowe to to nie jest.


    Ano - nie ejst i powiem Ci Reino, że akurat TEN pan sam mówi tej pani - Aniu zostaw mnie, ja się już nie zmienię, nic dobrego cie ze mną nie czeka - serio, sama słyszałam sad Pan też usiłował kilka razy już "zerwać" z panią - nie masz pojecia co sie działo, jak to mówią "po ścianach chodziła" - wystawała pod domem jego rodziców, sledziła go, urządziła awanturę na ulicy. Wbrew temu co być moze się wydaje - niekoniecznie Tobie akurat - z osobą uzaleznioną emocjonalnie wcale nie tak łatwo się rozstać.
    Nie zawsze wiec jest tak, ze druga strona wykorzystuje sytuację - jak wspomniałam - tak moze być, ale wcale nie musi





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 02.08.18, 11:52
    kora3 napisała:

    > Nie zawsze wiec jest tak, ze druga strona wykorzystuje sytuację -

    Ale na pewno przerzuca decyzję i odpowiedzialność za nią na tę drugą, słabszą (bo uzależnioną emocjonalnie) stronę. I to też jest paskudne.
  • kora3 02.08.18, 12:06
    Próbowałaś się Maju kiedyś rozstać z osobą uzalezniononą od siebie emocjonalnie? Ja - nie, natomiast próbowalam odczepić się od goscia, któremu WYDAWAŁO się, ze dwie kawy i to wielki zwiazek jest - oparło się o policję

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • duckduckgo1 02.08.18, 12:14
    A postawiłaś uczciwie sprawę? Przecież to musi zadziałać, sama tak twierdzisz koleżanko. W końcu, logika i praktyczność! smile
    Policja pewnie była, bo sama się prosiłaś o takie traktowanie, jakie do ingerencji służb mundurowych doprowadziło.
  • majaa 02.08.18, 13:49
    Chcesz powiedzieć, że dziewczyna z tamtego wątku jest uzależniona emocjonalnie? Może i tak, tyle że Ewa nic nie napisała o tym, że chłopak chce się tej dziewczyny pozbyć z domu i z życia, a ona z rozpaczy chwyta się nogawek jego spodni, więc chyba to nie są analogiczne sytuacje.
  • kora3 02.08.18, 14:04
    Maju, nic nie chcę powiedzieć o tej dziewczynie poza tym co na jej temat napisałam ...Dla mnie opisana dziewczyna to klasyka, klasyka, bo wiele kobiet tak rozumuje - nie bierze powaznie tego, co się mówi, tylko mysli życzeniowo - odmieni mu się, oświadczy się itd. Widzialam to nie raz i nie dwa. Róznie sie to kończyło - czasem takim własnie "wymękolonym" ślubem (a potem rozwodem), czasem ślubem bez rozwodu, czasem - rozstaniem i to burzliwym, bo pan się na serio zakochał w innej, czasem zmądrzeniem takiej pani i rozstaniem z jej strony, czasem "pułapką" na ciąże ...
    Poza tym Maju widzę w Twoich wypowiedziach pewną niekonsekqencję - z jednej strony nie dostrzegasz tego co napisła tam wątkodawczyni - żadnych deklaracji nie było, pan jedyne co zadeklarował to, ze chce się cieszyć wolnoscią, zyciem i domem...Ok, tylko przecież TY uwazasz, ze jak ktoś chce tak bardzo z kimś być i kocha, to i slub w wieku 20 lat na dziennych studiach weźmie, u tesciów kątem zamieszka i jeszcze bedzie szczesliwy i dumny. No to skoro tak myslisz- to deklaracje tego pana swiadczą dobitnie o tym, że pan z tą panią przynajmniej na razie być na powaznie nie chce i nie ma co rozkminiać wg mnie czy tak spojrzał, siak popatrzył, taki kwiatek darował itd. Wazne co zadelarował - chyba?




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 03.08.18, 13:00
    kora3 napisała:

    > Maju, nic nie chcę powiedzieć o tej dziewczynie poza tym co na jej temat napisa
    > łam

    To po co było w takim razie to pytanie do mnie, Koro?

    Co do dziewczyny, to może i myśli życzeniowo, ale jak dla mnie, to pan nieco jej w tym pomaga, choć niewykluczone, że bez świadomości, jak ten mechanizm u niej działa. Ty od początku bierzesz stronę tego faceta i twierdzisz, że jak zaprasza ją do łóżka mówiąc jednocześnie, że chce poużywać wolności, to jest uczciwie i w porządku. Ja tak nie uważam, po prostu.
  • kora3 03.08.18, 13:38
    Uwazam, ze zawsze uczciwe jest postawienie jasno sprawy. Pan powiadasz do łozka zaprasza, mozna tak to ując - właśnie ZAPRASZA, ale nie wciąga na siłę, ani nie skłania do znalezienia się w nim kłamliwymi obietnicami czy nieprawdziwymi deklaracjami.
    Staję po stronie mówiacego prawdę, bo sama też tak zawsze robię i robiłam Maju...Gdy przyszło do powaznych rozmów o wspołnym życiu powiedzialam memu partnerowi, że nie zaakceptuję ślubu, ani nie chcę mieć dzieci, więc jesli to dlań jest jakieś wazne - to sorry , ale ...
    Moim zdaniem byłam z nim uczciwa- bo dalam mu prawo wyboru. Gdyby chciał jakoś namiętnie slubu, czy dziecka - z zalem, ale podziękowałabym za relację z nim. uwazasz, ze byłabym uczciwa, gdybym go ZWODZILA< ze nie wykluczam?
    Tylko, ze tu była szczerośc za szczerośc - powiedział mi, ze on nie wykluczał, jesli ja tego zechcę,a le parcia - nie ma. CZy byłby uczciwy parcie majac, ale mówiąc mi to, co powiedział? No nie ...

    Tak, wiem co zaraz mozesz napisać, ze ja byłam w innej sytuacjo, bo nie chciała dzieci i ślubow, ale przewaznie kobiety chcą szczególnie gdy idzie o panie w wieku opisanym przez Ewę...Jesli to napisałabyś, miałabyś rację, szczególnie gdy idzie o dzieci...Tylko NADAL - to dorosła osoba jest i powinna rozumieć, ze nie z każdym facetem może zrealizować swe marzenia czy plany, a z takim co chce w tym momencie tego samego co ona...Wiem, mozesz mi napisać , ze moze mu się odmieni ...MOZE tak, a moze i nie Maju, nie mozna LICZYĆ, ze komus sie odmieni, skoro tego nie deklaruje. Nie mozna mieć pretensji do kogoś, ze nie mówi tego, co CHCEMY uslyszec, prawda?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 03.08.18, 17:55
    Znam Twoje stanowisko, Koro, ale obawiam się, że mnie do niego nie przekonasz. Po prostu kwestię uczciwości i honoru w takich układach postrzegamy inaczej, trudno, tak bywa, jakoś to zapewne obie przeżyjemysmile
  • kora3 05.08.18, 07:45
    Przybliż JAK postrzegasz inaczej Maju- tak konkreynie. Ja postąpiłam wg Ciebie z moim partnerem niehonorowo - no bo skoro uwazasz, ze postrzegamy inaczej te sprawysmile - to JAK powinnam była postąpć by było uczciwie i honorowo?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 05.08.18, 18:44
    Przede wszystkim, nie pisałam o Tobie, Koro (bo nie Ty jesteś tematem tego wątku), tylko o parze opisanej przez Ewę. Wyraziłam już swoje zdanie na ten temat dość jasno chyba i nie widzę potrzeby, żeby się powtarzać. Co do Twojego dawnego związku, to napisałam przecież wyraźnie, że każdy ma prawo postępować zgodnie ze swoimi zasadami. Wybacz, Koro, ale nie zamierzam tutaj tego komentować ani oceniać, bo uważam, że forum DO to nie miejsce na tego typu osobiste rozkminy.
  • kora3 06.08.18, 11:15
    Skoro każdy ma prawo, to pan z tego watku - także, czyz nie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 06.08.18, 13:39
    No tak, przecież mu tego prawa nie odbieram.
  • kora3 06.08.18, 13:49
    No, ale twierdzisz zdaje się, ze pan postępuje niehonorowo - wyłuszcz zatem - dlaczego?
    Tak normalnie - łopatologicznie smile
    Uporządkujmy - ustaliłyśmy już, ze większosc ludzi w naszej kulturze jest gotowa na wspólżycie seksualne wczesniej, niż na posiadanie dzieci - tak? No ta - czy sam fakt, ze sie współżyje seksualnie nie ejst automatycznie deklaracją, ze się chce mieć dzieci/zakładać rodzinę.

    I teaz - mam wrazenie, ze Ty uważasz, ze pan nie postępuje honorowo, bo ...ma inne plany, przynajmniej na razie niż pani smile I tego własnie nie rozumiem - ma w planie jeszcze pouzywać życia bez wchodzenia w powazny zwiazek typu wspólne mieszkanie/slub/dzieci. ZAKOMUNIKOWAŁ to i nie spotkał się ze sprzeciwem, ani polemiką, ani z rozstaniem ze strony pani. W zwiazku z tym pan ma pełne prawo mieć przekonanie, ze pani taka jego postawa odpowiada. Przecież nie wszystkie kobiety chca zaraz się zaraz wiazać, szczególnie przy krótkiej znajomości - a ta takowa jest. Skoro zatem pani nic panu o swoich planach nie mówi, to skąd ów miałby o nich wiedzieć? Z fusów z kawy?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 11:20
    Nie no, oczywiście, że sam fakt współżycia to jeszcze nie deklaracja, przynajmniej nie w sensie dosłownym. Niemniej jednak człowiek, oprócz uczuć i pożądania, posiada też rozum, jak zresztą sama wyżej słusznie zauważyłaś, z którego powinien korzystać. Dlatego trzeba mieć świadomość, że „gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą” i liczyć się z taką ewentualnością. Czy oboje państwo się z nią liczą? Pan radośnie stwierdził, co stwierdził i uważasz, że wszystko w porządku, jest czysty jak łza. Można oczywiście założyć, że ta 30-letnia pani pomieszkuje z tym panem ot tak, rekreacyjnie i sypia z nim wyłącznie dla sportu, nie licząc zupełnie na nic. I gdyby pan miał z 10 lat mniej, to mogłabym jeszcze uwierzyć w tego typu naiwne sądy. Ale w jego wieku to takie założenia robi się najczęściej z własnej wygody, a nie z autentycznej nieświadomości. Pan nie chce brać za nic odpowiedzialności, ot co. I to jest, niestety, fakt wynikający wprost z jego słów. Nie wiem, czy oni rozmawiali o swoich planach ze sobą nawzajem, czy tylko każde kreśli swoje wizje bez wiedzy tej drugiej strony… w każdym razie, z relacji Ewy, to wygląda dość niejednoznacznie. Pewnie, że pani powinna była tupnąć nogą, zagrozić rozstaniem, itp., a tego nie zrobiła – nie wiadomo zresztą, dlaczego - ale według mojej oceny, to nie jest dostateczne usprawiedliwienie dla pana za udawanie pierwszego naiwnego.
  • bo_ob 09.08.18, 11:28
    Z przykrością, ale nie mogę się z tobą, Maju, zgodzić.
    Mężczyzna, który wyraźnie mówi, że nie chce stałego związku nie postępuje niehonorowo, bo daje kobiecie wybór. To ona, mając taką informację decyduje czy chce kontakty podtrzymać, czy nie. Stańmy na ziemi smile

  • reinadelafiesta 09.08.18, 11:44
    @Bo_ob
    Z czysto technicznego punktu widzenia, masz rację. Ale jeśli by wziąć pod uwagę inne czynniki, np.emocje - to już nie jest to takie oczywiste. Czy rzeczywiście szczerość i prawdomowność są do końca tożsame z uczciwością?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bo_ob 09.08.18, 11:51
    reinadelafiesta napisała:

    > @Bo_ob
    > Z czysto technicznego punktu widzenia, masz rację. Ale jeśli by wziąć pod uwagę
    > inne czynniki, np.emocje - to już nie jest to takie oczywiste. Czy rzeczywiści
    > e szczerość i prawdomowność są do końca tożsame z uczciwością?
    >

    Nie róbmy z dorosłych kobiet bezwolnych i bezmyślnych istot.
    Tak, są ludzie, którym emocje nie pozwalają podjąć decyzji, ale nie można z tego powodu obciążać odpowiedzialnością drugiego człowieka.

    W tym wypadku szczerość i prawdomówność są tożsame z uczciwością. A jak, Twoim zdaniem, powinien postąpić mężczyzna, żeby było uczciwie?
  • reinadelafiesta 09.08.18, 12:01
    @Bo_ob
    Jasno powiedzieć nie tylko że te r a z jeszcze zamierza korzystać z wolności ale też powiedzieć konkretnie, że to " teraz" nie potrwa do końca roku, jak myśli dziewczyna, tylko np.do okolic czterdziestki. Ew.rozstać sie i poszukać kogo, komu taki uklad odpowiada, nie robi sobie zadnych nadziei i nie oczekuje związku sformalizowanego.
    Choć teraz właściwie przyszło mi do głowy, ze w sumie tego nie wiemy, no ale to inna sprawa. Pytałaś o to, co nazwałabym postawieniem sprawy jasno.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bo_ob 09.08.18, 12:10
    reinadelafiesta napisała:

    > @Bo_ob
    > Jasno powiedzieć nie tylko że te r a z jeszcze zamierza korzystać z wolności
    > ale też powiedzieć konkretnie, że to " teraz" nie potrwa do końca roku, jak my
    > śli dziewczyna, tylko np.do okolic czterdziestki. Ew.rozstać sie i poszukać kog
    > o, komu taki uklad odpowiada, nie robi sobie zadnych nadziei i nie oczekuje zwi
    > ązku sformalizowanego.
    > Choć teraz właściwie przyszło mi do głowy, ze w sumie tego nie wiemy, no ale to
    > inna sprawa. Pytałaś o to, co nazwałabym postawieniem sprawy jasno.
    >

    Mężczyzna nie odpowiada za to, co myśli kobieta. Dla kurażu napiszę, że o ile ktoś tu jest nieuczciwy, to ona smile
    Mężczyzna zaproponował pewien układ: spotykamy się, jest miło, ale nie licz na nic więcej, bo nie zamierzam się wiązać. Do ciebie należy decyzja, czy to ci pasuje. Kobieta zastaje a ja nie rozumiem dlaczego mężczyzna miały ten układ zrywać. Przecież pasuje każdemu.

    Przy tym, jak kobieta w ten układ wchodzi, ale po cichu sobie myśli jak by ten układ zmienić na korzystny dla siebie smile

    Za to, na co kobieta bezpodstawnie robi sobie nadzieje, odpowiada tylko o na.

    Nie dam się przekonać, że jest inaczej, bo nie zgadzam się na traktowanie kobiet jak słabe, bezwolne i bezmyślne istoty! smile
  • kora3 09.08.18, 11:56
    Reino, to CO jeszcze powinien ów pan zrobić? Tak przykładowo... Tak, szczerośc i prawdomównośc wystarczą do bycia uczciwym Reino. Dajesz komus wybór czy chce uczestniczyć w Twoich planach czy nie. Co więcej mozna zrobić?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 12:03
    @Kora
    Napisałam wyżej, więc żeby się nie powtarzać, proszę przeczytaj tam☺ A co do szczerosci i uczciwosci. Szczerość jest jednym z elementow uczciwości, ale nie jedynym.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.08.18, 13:18
    Slowem - pan powiedział o swoich planach, ale ze nie zna planow pani powinien się jej profilaktycznie oświadczyćsmile Dopiero jak pani odmówi (nie liczyłabymsmile) to pan moze mieć dalej swe plany ?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 09.08.18, 11:54
    Pełna zgoda Bo...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 12:04
    Bo, nawet nie wiemy, jak ta rozmowa w ogóle wyglądała...
    Dla mnie facet, który jest już z kobietą jakiś czas - czyli nie jest to przygodna znajomość- zaprasza ją wreszcie do domu i do łóżka za obopólną chęcią, mówiąc jej jednocześnie, żeby na nic nie liczyła, bo on to tak tylko rekreacyjnie nie postępuje honorowo. Skoro, według Ciebie, mam jakieś nieziemskie wymagania, to trudno, no tak mam, nic nie poradzę...smile
  • bo_ob 09.08.18, 12:14
    majaa napisała:

    > Bo, nawet nie wiemy, jak ta rozmowa w ogóle wyglądała...
    > Dla mnie facet, który jest już z kobietą jakiś czas - czyli nie jest to przygod
    > na znajomość- zaprasza ją wreszcie do domu i do łóżka za obopólną chęcią, mówią
    > c jej jednocześnie, żeby na nic nie liczyła, bo on to tak tylko rekreacyjnie ni
    > e postępuje honorowo. Skoro, według Ciebie, mam jakieś nieziemskie wymagania, t
    > o trudno, no tak mam, nic nie poradzę...smile

    Masz trochę nieziemskie smile
    Ziemskie jest to, że wolni ludzie spotykają się, sypiają z sobą, choć nie każde pragnie od razu się wiązać. A jeśli komuś to nie pasuje, odchodzi. To jest ziemskie.
  • majaa 09.08.18, 12:25
    Skoro jedno nie pragnie, to niech to powie od razu. Tylko wtedy może się zdarzyć, że nie będzie sypiania, a może nawet i dalszego spotykania...
  • bo_ob 09.08.18, 12:28
    majaa napisała:

    > Skoro jedno nie pragnie, to niech to powie od razu.

    Toteż nasz bohater powiedział.

    Tylko wtedy może się zdarzy
    > ć, że nie będzie sypiania, a może nawet i dalszego spotykania...

    Oczywiście. Może się zdarzyć, że nie będzie sypiania z tą akurat kobietą.

  • majaa 09.08.18, 12:38
    bo_ob napisała:

    > Toteż nasz bohater powiedział.

    Na samym początku znajomości? Czy dopiero po czasie, jak się pani zdążyła zaangażować?
  • bo_ob 09.08.18, 12:42
    majaa napisała:

    > Na samym początku znajomości? Czy dopiero po czasie, jak się pani zdążyła zaang
    > ażować?

    Tego nie wiemy. Znajomość jest krótka. Jest faktem, że kobieta tkwi w układzie, który jej nie odpowiada i po cichu kombinuje, jak go zmienić zamiast postawić sprawę otwarcie. Takie mamy informacje.
  • majaa 09.08.18, 12:46
    No właśnie, a dla mnie jest to kluczowa sprawa.
  • bo_ob 09.08.18, 12:48
    majaa napisała:

    > No właśnie, a dla mnie jest to kluczowa sprawa.

    Dla mnie też. Uważam, że powinna powiedzieć jasno o swoich oczekiwaniach i jeśli mężczyzna nie zechce ich spełnić, powinna odejść. Tak postępują dorośli ludzie, ale już gdzieś to pisałam.
  • majaa 09.08.18, 12:58
    Też już to wcześniej pisałam. W obecnej sytuacji to najrozsądniejsze dla niej wyjście, choć z pewnością niebezbolesne, jak sądzę.
  • bo_ob 09.08.18, 13:01
    majaa napisała:

    > Też już to wcześniej pisałam. W obecnej sytuacji to najrozsądniejsze dla niej w
    > yjście, choć z pewnością niebezbolesne, jak sądzę.

    Tak. Ludzie, którzy budują zamki na piasku często cierpią.
  • kora3 09.08.18, 13:11
    No własnie - dla mnie niezrozumiale jest traktowanie kobiet w takicj wypadkach, jak jakichś bezwolnych idiotek - masz oczekiwania, sprecyzuj je, powiedz czego chcesz, a nie placz ze ktoś ni wie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 09.08.18, 13:22
    Maju, ale jakie to ma znaczenie? Tak, wiem pani się zaangazowała, biedna, a TERAZ się okazuje ...Nie, pani się zaangazowała na swoje zyczenie, na tyle na ile chciala BEZ deklaracji ze strony pana.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 13:35
    No wybacz, Koro, ale jak się z kimś zaczyna umawiać na randki, to chyba w celu ewentualnego stworzenia jakiegoś związku. No tak to działa. W przypadku wizyty w agencji towarzyskiej nikt takich założeń nie robi, ale w przypadku randki młodych, samotnych ludzi, to już chyba nic dziwnego, jak sądzę.
  • kora3 09.08.18, 13:42
    Chyba dochodzimy do sedna - nareszcie ...Owszem, jak się zaczyna z kimś umawiać na randki to w celu stworzenia JAKIEGOŚ związku. Tylko, że w odróznieniu od czasów powiedzmy 100 lat temu zwiazek moze wyglądać najzwyczajniej w swiecie - róznie.
    Dla jednej osoby optymalnym zwiazkiem będzie małżeński z dziećmi, dla innej niefprmalny z dziećmi, dla jeszcze innej formalny, albo nie ale bez dzieci, dla kolejnej jeszcze jakiś tam...
    Wazne jest by OBIE strony wiedziały jakiego typu zwiazku oczekuje druga.
    żeby druga strona wiedziała jakiego - trzeba jej to zakomunikować, co też pan tu - uczynił.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 16:02
    Tak, pan zakomunikował, że w zasadzie to żadnego związku teraz nie chce. Tyle że uczynił to już po zaproszeniu pani do tego związku, de facto.
  • kora3 09.08.18, 16:15
    Nie Maju, pan panią zaprosił o ile on, ale załozmy do pewnej RELACJI- z braku lepszego słowa. Relacja ta polega na tym, że miło razem spędzają czas i najprawdopodobniej jest im razem dobrze w łozku. Pan jasno sprecyzował jaka to relacja, a pani sobie UROIŁA< ze to jest związek i to jeszcze taki, jakiego ona oczekuje - ze slubami, współnym mieszkaniem itd.
    NIE, pan nie ma obowiazku domyslać się, ze pani chciałaby być z nim w innej relacji, niż ta, którą zaproponował., pani mu tego NIE powiedziała - ot i tyle

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 16:28
    Jak to "o ile on"? A niby kto inny, skoro pani u niego pomieszkuje i z nim sypia? Myślisz, że sama się wprosiła i do domu i do "relacji", a pan się tylko potulnie zgodził, no w końcu nic nie traci, nieprawdaż? Już tę kobietę oceniłaś, zdaje się... wepchała mu się do domu i łóżka i jeszcze sobie związek uroiła, a biedny, uczciwy chłopina, Bogu ducha winien nie daje rady się z tego wyplątać, to i ciągnie tę "relację", niebożątko...uncertain
  • kora3 09.08.18, 16:40
    Maju, prosiłabym Cię bardzo o to, żebyś jesli coś jest dla ciebie niejasne- dopytała, a nie fantazjowała na mój temat, dobrze?
    Pisząc "o ile on" miałam na mysli nie zaproszenie do domu Maju, bo chyba jasne, ze swego to pan zapraszał, a do relacji - o tym pisałyśmy zdaje się - "o ile on" bo nie wiemy od kogo wyszła inicjatywa ze tak powiem podrywu - od pani, czy pana - i nic dziwnego w tejj niewiedzy, bo o ile kiedyś inicjatywa taka leżała wyłącznie niemal po stronie faceta, to teraz moze lezeć także po stronie kobiety - i nic w tym złego - uprzedzając. Czy czegos jeszcze nie rozumiesz?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 18:00
    kora3 napisała:

    > Maju, prosiłabym Cię bardzo o to, żebyś jesli coś jest dla ciebie niejasne- dop
    > ytała, a nie fantazjowała na mój temat, dobrze?

    No to teraz sama widzisz, jakie to denerwujące. Umówmy się zatem, Koro, że obie będziemy się starać tego przestrzegać.
  • kora3 09.08.18, 18:05
    Ok, podoba mi sie taka umowa - a ad rem co powiesz?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 18:18
    A to jeszcze mało do tej pory powiedziałam?wink
  • kora3 09.08.18, 11:54
    Maju, nadal nie pojmuję DLACZEGO człowiek ma się usprawiedliwiać ze swoich załozeń o ile nikogo nie krzywdzą i jasno je komunikuje.
    Nie, nie musimy się NICZEGO Maju domyślać, mamy przyjmować do wiadomosci co ktoś mówi. Dałam Ci wlasny przykład - określiłam się wobec mego partnera - nie chcę ślubów, ani dzieci - jasno, wyraźnie. Jesli więc to dla niego byłyby wazne elementy zwiazku, to niestety, ale ...
    I nikt niczego nie musioał się domyślać, domniemywać ...Bo przecież on mógł domniemywać ze ja chcę dziecka i slubu, prawda? Sam powiedział, ze nie wykluczałby, gdybym chciała...Ale zeby wiedzieć czy chcialabym, czy nie to musiał dostac jasny KOMUNIKAT przeceiż

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 12:15
    Człowiek niczego nie musi, ani się usprawiedliwiać, ani nawet postępować honorowo. A innemu człowiekowi może się to podobać albo nie, po prostusmile
  • kora3 09.08.18, 12:42
    Maju, ale to co piszesz to przepraszam komunal, nie potrafisz wszelako wskazać GDZIE pan postępuje niehonorowo...Bo nie chce się żenić i o tym mowi?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 12:50
    Koro, ja to wskazałam bardzo wyraźnie, już bardziej chyba nie potrafię, obawiam się. Skoro nie rozumiesz, to szkoda, trudno.
  • kora3 09.08.18, 12:53
    Napisz mi proszę normalnie - CO jeszcze pan powinien zrobić, by być honorowym tak KONKRETNIE...Porozmawiac powiadasz z panią - toż rozmawiał, jakby nie rozmawiał, to niby skad pani by wiedziała, ze pan na razie nie chce sie w wiązac i chve uzywac zycia?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 09.08.18, 12:59
    kora3 napisała:

    > Napisz mi proszę normalnie - CO jeszcze pan powinien zrobić, by być honorowym t
    > ak KONKRETNIE...Porozmawiac powiadasz z panią - toż rozmawiał, jakby nie rozma
    > wiał, to niby skad pani by wiedziała, ze pan na razie nie chce sie w wiązac i c
    > hve uzywac zycia?
    >

    Maja swoje poglądy wygłasza jasno. Uważa, że mężczyzna, który decyduje się iść do łóżka z kobietą powinien brać odpowiedzialność za jej emocje i oczekiwania, inaczej ją krzywdzi. Popraw mnie, Maju, jeśli się mylę.
  • kora3 09.08.18, 13:04
    OK, zatem miałabym do Mai dwa pytania:
    - czy dotyczy to tylko męzczyzn i
    - czy męzczyzna powinien poznać od kobiety te oczekiwania i emocje

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 13:28
    kora3 napisała:

    > OK, zatem miałabym do Mai dwa pytania:
    > - czy dotyczy to tylko męzczyzn i
    > - czy męzczyzna powinien poznać od kobiety te oczekiwania i emocje
    >

    Ponieważ Bo zinterpretowała moją wypowiedź błędnie, to powyższe pytania uznaję za niebyłe.
    Mogę tylko powiedzieć tak ogólnie, że wg mnie w związku te same zasady (jakiekolwiek są)dotyczą zarówno mężczyznę jak i kobietę.
  • kora3 09.08.18, 13:33
    OK Maju, na której zatem randce ja powinnam partnerowi powiedzieć, że wykluczam posiadanie dzieci - np. to ...Na pierwszej? czwartej?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 13:48
    No przecież już chyba powiedziałaś, nie?wink Ktoś Ci udzielał takich instrukcji?
  • kora3 09.08.18, 13:55
    Oczywiście, ze nie, ale wspomniałaś ze honorowo - bez względu na płeć jest powiedzieć na poczatku znajomości, więc ciekawa jestem na której randce TY np. być o takich preferencjach powiedziała

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 13:19
    Owszem, mylisz się. Powinien brać odpowiedzialność, ale nie za jej emocje i oczekiwania, tylko za swoje wobec niej postępowanie. Skoro od początku wiedział, że nie zaoferuje jej nic, prócz doraźnych przyjemności i towarzystwa, to powinien był to od razu jasno powiedzieć. Dopiero wtedy można byłoby uznać, że ona wie, w jaki układ wchodzi i że jej to pasuje.
  • kora3 09.08.18, 13:23
    Askąd wiemy kiedy owe informacje od pana padły?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 09.08.18, 13:28
    majaa napisała:

    > Owszem, mylisz się. Powinien brać odpowiedzialność, ale nie za jej emocje i ocz
    > ekiwania, tylko za swoje wobec niej postępowanie. Skoro od początku wiedział, ż
    > e nie zaoferuje jej nic, prócz doraźnych przyjemności i towarzystwa, to powinie
    > n był to od razu jasno powiedzieć. Dopiero wtedy można byłoby uznać, że ona wie
    > , w jaki układ wchodzi i że jej to pasuje.

    Aha, przepraszam.
  • majaa 09.08.18, 13:11
    Nie "co jeszcze", a bardziej "kiedy" pan powinien był powiedzieć o swoich zamiarach. A powinien na samym początku znajomości, zanim relacja się rozwinęła.
    I to Ewa napisała, że on tak mówi, a nie, że w ten sposób rozmawiał z tą koleżanką. Ale teraz to już i tak nie sprawdzimy szczegółów, bo ten post Ewy został skasowany, zdaje się.
  • kora3 09.08.18, 13:16
    Nie został skasowany a ocenzurowany Maju - wykropkowano w nim wulgarnie brzmiące W TYM kontekscie wyrazy, które fakt przysanaję to MNIE w tym konktekscie raziły, a innych nie.

    Rozmowa Maju, moze sie mylę, popraw mnie o ile, polega na wyrażaniu swoich mysli, ale rzadko bywa to forma kazania , gdzie inni nie mogą nic na to odpowiedzieć...Zatem skoro pan mówił, to pani mogła temat podjąc przedstawiając swe oczekiwania.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 13:22
    Tylko właśnie rzecz w tym, że tego słowa "rozmowa" mi w całej tej relacji zabrakło.
  • kora3 09.08.18, 13:30
    Maju miła - ja rozmowę na temat ZWIĄZKU i dalszego jego rozwoju przeprowadzałam heh już dośc dawno temu, bo około 11 lat smile I tak, była to rozmowa "jak to widzimy dalej", ale nie taka sama z siebie, tylko po propozycji mego partnera, zebyśmy razem zamieszkali.
    WCZESNIEJ natomiast wymienialiśmy sobie niejako mimochodem rózne poglady na rzóne sprawy, w tym też czysto zyciowe i nie miało to charakteru powaznej rozmowy o nas a właśnie wymiany mysli ...Przykład: - Masz niebezpieczną pracę i hobby ...- No niby tak, ale wiesz kocham to, nie mógłbym bez tego żyć ...- Nie jesteś domatorką...- Ano nie, lubi ludzi, ruch, nie umiałabym tak "siedziec" w domu ...

    To są cenne informacje Maju i mozna je uzyskac normalnie rozmowiajac nie zaraz smiertelnie poważnie. Zatem nawet jesli pan zrucił - Cieszę się tym domem i ogrodem, chę pouzywac zycia ...to pani mogła odpowiedzieć - A ja chciałabym juz miec dom, rodzinę, marze o tym

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 09.08.18, 13:23
    majaa napisała:

    > Nie "co jeszcze", a bardziej "kiedy" pan powinien był powiedzieć o swoich zamia
    > rach. A powinien na samym początku znajomości, zanim relacja się rozwinęła.

    Znów proponuję stanąć na ziemi smile
    Ludzie na samym początku znajomości nie wiedzą, czy będą chcieli z poznaną osobą stworzyć trwały związek, czy nie. Dowiadują się tego w trakcie rozwoju znajomości. Miłość od pierwszego wejrzenia to raczej w filmach.
  • majaa 09.08.18, 16:12
    bo_ob napisała:


    > Znów proponuję stanąć na ziemi smile
    > Ludzie na samym początku znajomości nie wiedzą, czy będą chcieli z poznaną osob
    > ą stworzyć trwały związek, czy nie. Dowiadują się tego w trakcie rozwoju znajom
    > ości. Miłość od pierwszego wejrzenia to raczej w filmach.

    Aha, czyli przypuszczasz, że pan na początku znajomości z tą panią związku nie wykluczał, tylko potem mu się odwidziało? Jeśli tak, to by to o nim świadczyło jeszcze gorzej, bo opowiada dyrdymały o wolności zamiast uczciwie się przyznać, że to akurat z tej mąki chleba nie będzie.
  • kora3 09.08.18, 16:19
    Maju, ja myslę, ze Bo nie o to chodziło - tylko nawiązała do tego o czym Ty pisałaś, ze jesli sie ma jakieś preferencje to wypada o nich wspomnieć na poczatku znajomości. Nie odpowiedzialaś mi na konkretne pytanie jak bardzo na poczatku, ale chyba wszyscy się domyślamy, ze nie na pierwszej randce smile Zatem nieco heh później - no i pan spomniał, zakomunikował co i jak - po jakie licho miałby komunikowac to babce dwa razy w zyciu widzianej?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 09.08.18, 16:26
    majaa napisała:

    > Aha, czyli przypuszczasz, że pan na początku znajomości z tą panią związku nie
    > wykluczał, tylko potem mu się odwidziało? Jeśli tak, to by to o nim świadczyło
    > jeszcze gorzej, bo opowiada dyrdymały o wolności zamiast uczciwie się przyznać,
    > że to akurat z tej mąki chleba nie będzie.

    Nic takiego nie napisałam. Napisałam, że ludzie zanim się dowiedzą, czy chcą z kimś być na stałe, muszą z tym kimś przeżyć jakiś czas. Nikt nie robi takich założeń na początku znajomości, to wychodzi w praniu. Wtedy, gdy się już wie, oznajmia się drugiej osobie swój stosunek do relacji, na przykład "nie licz na nic więcej". A druga strona podejmuje decyzję, co z tym fantem zrobić.

    No i lepsze "dyrdymały o wolności", niż "z tej mąki chleba nie będzie". Lepsze dla kobiety, bo "z tej mąki chleba nie będzie" znaczy "nie jestem tobą zainteresowany, jesteś kiepska" a "dyrdymały o wolności" znaczy "nie jestem gotowy na stały związek z żadną kobietą, nawet z tak fajną, jak ty".

  • majaa 09.08.18, 16:39
    bo_ob napisała:


    > No i lepsze "dyrdymały o wolności", niż "z tej mąki chleba nie będzie". Lepsze
    > dla kobiety, bo "z tej mąki chleba nie będzie" znaczy "nie jestem tobą zaintere
    > sowany, jesteś kiepska" a "dyrdymały o wolności" znaczy "nie jestem gotowy na s
    > tały związek z żadną kobietą, nawet z tak fajną, jak ty".
    >

    Poważnie tak to rozumiesz? Ja to widzę zupełnie inaczej. Dla mnie "z tej mąki chleba nie będzie" oznacza dokładnie to, co oznacza, czyli że nasz związek nie ma szans. Nie zwykłam się oszukiwać, że jak facet nie chce być ze mną, to znaczy, że z żadną inną też nie. I nie dlatego, że jestem kiepska, tylko zwyczajnie to akurat zestawienie się nie sprawdza, i tyle. Nie każdemu z każdym jest po drodze.
    Nie mówiąc już o tym, że wcale niekoniecznie trzeba ten fakt komunikować dokładnie w taki sposób, jak napisałam. Można o wiele łagodniej, ale też konkretnie, jasno i bez mydlenia oczu o "wolnościach".
  • bo_ob 09.08.18, 16:49
    majaa napisała:

    > Poważnie tak to rozumiesz?

    Tak, "dyrdymały o wolności" pozwalają kobiecie wyjść z twarzą. Tym bardziej, że to może być prawda.
  • kora3 09.08.18, 17:00
    Rzecz cala w tym, że dla mai to dyrdymały Bo, a dla kogoś to jwst coś normalnego, na tym etapie życia, albo w ogóle ...To, ze ktoś ma od życia inne oczekiwania niz my sami to nie znaczy, że są to dyrdymały

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 09.08.18, 17:12
    kora3 napisała:

    > Rzecz cala w tym, że dla mai to dyrdymały Bo, a dla kogoś to jwst coś normalne
    > go, na tym etapie życia, albo w ogóle ...To, ze ktoś ma od życia inne oczekiwa
    > nia niz my sami to nie znaczy, że są to dyrdymały
    >

    Tak, są ludzie z silną potrzebą wolności. Nie nadają się ani do małżeństwa, ani do dzieci, ani do wspólnego z kimś mieszkania. To nie znaczy, że zawsze są samotni, bywają w silnych emocjonalnie związkach albo bywają z tymczasowymi partnerami.
  • kora3 09.08.18, 17:22
    Wiesz, jako taka osoba powiem tak, że do związku i mieszkania się nadają smile ale niekoniecznie musi to być związek tradycyjny, a już szczególnie nie z osaczającą osobą ...Pisałam o tym chyba nawet w tym watku z Panną ...
    Uważam poniekąd, że nazywanie takiej czyjejś postawy w ogóle, albo czasowej "dyrdymałami" jest niegrzeczne, ale przede wszystkim - nierosądne. Taka osoba wtłoczona na siłę w związek tradycyjny, którego nie chce nie bedzie w nim szczesliwa, a bądąc nieszczesliwą unieszcześliwi takze tego, z kim będzie. To nie są zadne dyrdymały, tylko czyjaś postawa zyciowa, jesli o niej mówi wprost, to postępuje uczciiwie, a jesli ktoś UDAJE ze taką postawę akceptuje, a kombinuje jak ją zmienić to postępuje nieuczciwie - dla mnie to oczywiste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 09.08.18, 17:24
    kora3 napisała:

    > Wiesz, jako taka osoba powiem tak, że do związku i mieszkania się nadają smile

    Jeśli nadajesz się do mieszkania, to znaczy, że ja nie piszę o takich, jak Ty smile
  • kora3 09.08.18, 17:37
    No moze , najpewniej się nadaję smile skoro jest tak, jak jest - ale to też wychodzi tylko z odpowiednią osobą

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 09.08.18, 17:43
    kora3 napisała:

    > No moze , najpewniej się nadaję smile skoro jest tak, jak jest - ale to też wych
    > odzi tylko z odpowiednią osobą
    >

    Twoja potrzeba wolności jest średnia smile
    Ja piszę o ludziach z silną potrzebą wolności, którzy nie nadają się do tego, aby z kimś mieszkać na stałe i na co dzień dzielić z nim stół, łóżko i odkurzacz.
    To zupełnie inna bajka.
  • kora3 09.08.18, 17:47
    No możliwe, dla ,nie byłoby na pewno trudno z kimś być tak non stop - ale chyba wiem o jakich osobach piszesz, nadal uważam, ze o ile poinformują o swoich preferencjach nie robią nic złego - jak kazcy informując o swoich i typowych bardzo i mniej i bardzo nietypowych smile - myslę, ze sądzisz tak samo

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 18:05
    No to mnie taka "sztucznie dorabiana twarz" zupełnie nie odpowiada. Zdecydowanie wolę jasne sytuacje i komunikaty, co nie znaczy, że podane w chamski i obcesowy sposób.
  • kora3 09.08.18, 18:10
    No toż pan włąsnie dal jasny komunikat - nie chce się wiązac - co w tym niejasnego?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 18:17
    Sorki, Korciu, to było do Bo w odpowiedzi na konkretny tekst i jego odbiór.
  • kora3 09.08.18, 16:52
    Maju, wybacz, ale mam wrazenie, ze nie pojmujesz tego pana i przypisujesz mu negatywne sprawy, bo sama nie byłaś nigdy w takiej jak on sytuacji...Ni gniewaj się i nie unoś zaraz, ze wiem lepiej niż Ty co myslisz, moze się MYLE, ale tak sądzę...

    Ja na takim etapie zycia jak ów panBYŁAM, i byłam na nim nie tylko mając lat 20 np. ale np. mając lat 34 - i stąd WIEM co to znaczy , ze człowiek chce sobie zwyczajnie odsapnąc, nie chce wchodzić w powazne relacje - całkowicie świadomie, bez cynizmu i myslenia o wykorzystywaniu kogoś, po prostu na tym etapie zycia tak ma i to KOMUNIKUJE - komus pasuje taka znajomośc - ok, nie pasuje, też ok

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 18:14
    Masz rację, nigdy nie pojmowałam takiej postawy 'niby z kimś jestem, ale nie jestem (względnie, nie traktuję go poważnie)', 'spotykam się z kimś, ale się nie angażuję'. I jestem już w takim wieku, że chyba nie pojmę.
  • kora3 09.08.18, 19:03
    Maju, nie ma się o co obruszać - nie chciałam, żeby to co napisałam zabrzmiało protekcjonalnie, ale z tego pisania naszego wielo już letniego na forach wywnioskowałam, że nie masz doświadczenia w sytuacji, kiedy kończysz naprawdę powazny zwiazek - i nic w tym złego, czy strasznego smile - zwyczajnie jedni mają takie doświadczenia, a inni - inne. Gdy ktoś wychodzi za maz załozmy mając 25 lat, temn związek sobie trwa i jest ok słabo być moze wczuwa sie w połozenie człowieka, który powiedzmy ma za sobą np. nieudane malzeństwo i w wieku 40 lat staje się na powrót singlem. A taki czóowiek ma już pewne doświadczenia, nierzadko ma też już np.dzieci z poprzedniego zwiazku i także ich dobrem kieruje się wchodzac w nowy, o ile jest odpowiedzialnym czlowiekiem.
    Bywa też, że człoqwiek jest zwyczajnie wypalony emocjonalnie, nie chce zaraz poważnych relacji, chce od nich po prostu odpoczac. I to jest nawet dobre Maju, bo jak wspomniałam wybijanie klina klinem rzadko jest dobre i rzadko uczciwe wobec klina ...

    Jest jeszcze jedna rzecz - naoisałaś o potsawie pana "wolnościowe dyrdymałki" - niegrzecznie wg mnie, gdyby szło o realną osobę rzecz jasna, ale przede wszystkim - nieroztropnie Maju. Tak, są ludzie, którzy nie chcą tradycyjnego modelu życia w swoim - np. nie chcą mieć dzieci, czy nie widzą się w zwiazku z kimś, kto ich silnie bedzie ograniczał - płci obu - dodam. Nie czynią przecież nic złego, jesli o swej postawie komunikują zainteresowanym związkiem z nimi - taki ktoś ma wybór, albo chce takiego zwiazku, albo nie - przecież to logiczne.
    To jest taka sama preferencja jak np. chęć czy niecheć do podejmowania zycia zawodowego np. przez panie. Są takie, które nie wyobrażają sobie nie pracować, nawet gdy ich praca nie jest źródłem dochodu rodziny, są takie, które chciałyby nie pracowac, zajmowac się domem i dziećmi - na przykład. To też ważne dla przyszłego męza partnera, bo trudno bedzie się dogadać z pierwsza panu, który chcialby mieć zonę "strazniczkę domowego ogniska", a zdrugą panu, który chciałby, żeby kobieta mu imponowała także zawodowo. To są sprawy do OMÓWIENIA jak się ludzie poznają i wchodzą w relacje, nie ma gorszych i lepszych preferencji, są RÓZNE i jedyne co jest jest konieczne, to przedstawić jasno swoje i wysłuchać tych drugiej strony oraz podjąc decyzję, na tak, albo na mie


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 10.08.18, 09:58
    Nie obruszam się, Koro, mówię po prostu, jak jest – takie podejście jest mi obce.
    Jeśli pod określeniem „naprawdę poważny związek” masz na myśli małżeństwo czy konkubinat, to tak, słusznie wywnioskowałaś, że takich doświadczeń nie mam. Ale tak w ogóle zdarzyło mi się przeżywać koniec związku, czy jakiejś relacji, chyba każdy miewa tego typu doświadczenia. I też traktowałam sprawę poważnie, bo tak mam zwyczaj traktować ludzi, z którymi coś mnie łączy. Dlatego nie bardzo rozumiem, co to ma wspólnego z moim powyższym postem. Czy mam rozumieć, że zakończenie „poważnego” związku daje mi prawo do traktowania lajtowo, przedmiotowo kolejnej poznanej osoby? Bo muszę odreagować, odpocząć i nie mam siły na następny „poważny” związek? To byłoby bardzo egoistyczne, delikatnie mówiąc, nie sądzisz?

    Co do określenia „dyrdymały”, to napisałam to w konkretnym kontekście. Chodziło o założenie, że ktoś (niekoniecznie ten konkretny pan, a jego słowa były tu akurat tylko przykładem) nie mówi mi prawdy, bo uważa, że to dla mnie lepsze. Kontekst wypowiedzi jest naprawdę bardzo ważny, więc zanim zaczniemy krytykować i, co gorsza, pouczać, to warto się nad nim trochę zastanowić.
  • kora3 10.08.18, 10:18
    majaa napisała:

    Czy mam rozumieć, że zakończ
    > enie „poważnego” związku daje mi prawo do traktowania lajtowo, przedmiotowo kol
    > ejnej poznanej osoby? Bo muszę odreagować, odpocząć i nie mam siły na następny
    > „poważny” związek? To byłoby bardzo egoistyczne, delikatnie mówiąc, nie sądzisz
    > ?


    Myslę Maju, ze niestety, nadal się nie rozumiemy ...Spróbuję kolejny raz - jak czlowiek jest młody i bez doswiadczenia, to wszystko przezywa jako pierwsze i wydaje mu się to oczywiste - po prostu. Gdy człowiek ma już doświadczenie, wie, że wielka namiętność i "dozgonne" uczucia czasem mijają, przysięgi i deklaracje bywają niewiele warte - po prostu zycie mu to weryfikuje.
    I tacy ludzie, o ile są rozsądni, podchodza do nowych znajomości rokujących związkowo z wiekszym zwyczajnie dystansem...Już tak nie ufa, nie angażuje się tak szybko na maksa - i nie, nie ejst to egozim, to jest zwyczajnie instynt samozachowawczy Maju smile Bo taki człoqwiek już wie, że szybkie zaangazowanie moze się okazać niewypałem, jak poprzednie i znów będzie bolało - po prostu. I nie ejst to też przedmiotowe traktowanie kogoś, jesli o takim dystansie zwyczajnie - wie...

    >
    > Co do określenia „dyrdymały”, to napisałam to w konkretnym kontekście. Chodziło
    > o założenie, że ktoś (niekoniecznie ten konkretny pan, a jego słowa były tu ak
    > urat tylko przykładem) nie mówi mi prawdy, bo uważa, że to dla mnie lepsze. Kon
    > tekst wypowiedzi jest naprawdę bardzo ważny, więc zanim zaczniemy krytykować i,
    > co gorsza, pouczać, to warto się nad nim trochę zastanowić.


    Ale skąd wiadomo, ze ów pan miałby tak mówić, bo uwaza ze to dla pani lepsze? Może mówi jak czuje? Wykluczasz to?




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 10.08.18, 10:36
    kora3 napisała:


    > I tacy ludzie, o ile są rozsądni, podchodza do nowych znajomości rokujących zwi
    > ązkowo z wiekszym zwyczajnie dystansem...Już tak nie ufa, nie angażuje się tak
    > szybko na maksa - i nie, nie ejst to egozim, to jest zwyczajnie instynt samozac
    > howawczy Maju smile Bo taki człoqwiek już wie, że szybkie zaangazowanie moze się o
    > kazać niewypałem, jak poprzednie i znów będzie bolało - po prostu. I nie ejst t
    > o też przedmiotowe traktowanie kogoś, jesli o takim dystansie zwyczajnie - wie.


    No dobrze, ale wtedy takie rzeczy się komunikuje nowemu partnerowi, a przynajmniej powinno się komunikować, żeby być fair. Nasz pan z wątku o niczym takim pani nie wspominał, zdaje się.

    > Ale skąd wiadomo, ze ów pan miałby tak mówić, bo uwaza ze to dla pani lepsze? M
    > oże mówi jak czuje? Wykluczasz to?

    Abstrahujemy teraz od pana... To Bo stwierdziła, że taki tekst jest dla kobiety lepszy, ponieważ... Ja jej tylko odpowiedziałam, że to zależy od kobiety, bo dla mnie akurat nie jest lepszy.
  • kora3 10.08.18, 17:46
    majaa napisała:
    >
    > No dobrze, ale wtedy takie rzeczy się komunikuje nowemu partnerowi, a przynajmn
    > iej powinno się komunikować, żeby być fair. Nasz pan z wątku o niczym takim pan
    > i nie wspominał, zdaje się.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------

    No, ale jak nie wspomniał, to SKĄD u licha Ewa WIE od kolezanki, iż mówił, że nie chce się wiązać i chce poużywać zycia???
    >
    > Abstrahujemy teraz od pana... To Bo stwierdziła, że taki tekst jest dla kobiety
    > lepszy, ponieważ... Ja jej tylko odpowiedziałam, że to zależy od kobiety, bo d
    > la mnie akurat nie jest lepszy.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    A no to nie wiedziałam, ze tyczy sie to wymiany mysli z Bo - sorry




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 14:34
    @Kora
    Widać nie dojść jasno i otwarcie powiedział, jak długo chce tej wolności zażywać, skoro pani jest przekonana, że do końca roku się oświadczy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.08.18, 14:43
    Reino, moze, ale wcale niewykluczone, że pani tak sobie zakłada bo tak sobie zaklada - są takie osoby i czesciej w tym temacie - panie. I nie jest to jakiś przytyk, czesto mozna to na innych forach wyczytac- parę spotkań to już wg tych pań "związek", "on jeszcze nic nie mówił, ale wiem ze to dla niego pwoazne " itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 15:06
    @Kora
    Dlatego poprosilam Ewę o dokładniejsze naświetlenie sprawy. No ale pewnie też nie do końca wie, jak rozmowy wyglądały. Chcę tylko powiedzieć, że to, iż pan powiedział, że nie chce się angażowac, nie musi oznaczać, że wszystko jest jasne, przejrzyste i ok. Może, ale nie musi i to też należy wziąć pod uwagę.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.08.18, 15:22
    OK, to przeanalizujmy - CO tu jest mało przejrzyste...Gośc mówi, ze nie chce zobowiązań i chce sie cieszyć zyciem. domem, ogrodem ..CO tu można zrozumieć tak, ze do końca roku chce się oswiadczać, bo ja naprawdę Reino - nie wiem! Nie jest wazne o której godzinie pan to poweidział, w hamaku w ogrodzie, czy prowadzac samochód, jak przy tym spojrzał i w co był odziany - to bez znaczenia smile POWIEDZIAŁ właśnie to...
    Wiem, posługujesz się logiką, więc dla Ciebie niepojęte, że SKORO tak to było, to panna nijak nie miała prawa sobie wkręcić o tych oświadczynach smile - czyli musiało być coś jeszcze ze sobie wkreciła ...Święta prawda Reino, na logikę, tylko ze są osoby w takich sytuacjach nieposługujące się logiką, uwierz na słowo

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 15:36
    @Koro
    Tak, z tą logiką masz rację. Dlatego mnie chodzi tylko o to, żeby nie przesądzać sprawy, kto jest winny sytuacji: pani czy pan. Bo może pani sobie cos dośpiewala, a może jednak pan jakieś pół zdania dodał, które pani nadzieję zrobiło. Nie było nas przy rozmowie. A jedna i druga wersja są równie prawdopodobne, przecież wątkodawczyni też w rozmowie nie uczestniczyła więc jej opowieść może być niepełna. Dlaczego mam zakładać, że to wina pani, a nie pana? Bo są takie osoby jak pani? No są. Ale są też tacy jak pan, któremu zależy na niezobowiązującym układzie i między słowami, choćby gestem nadzieję zrobi. I wtedy kwestia jego uczciwosci jednak pod znakiem zapytania staje.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.08.18, 16:08
    Reino, nie zrozumiemy się, bo być moze Ty się z takimi osobami (podkreślaam BYĆ MOZE) zyczeniowymi nie zetknęłaś i zwyczajnie w głowie Ci sie nie meiści ...mnie sie miesci, bo miałam z takimi ludźmi kontakt...
    Jak to działa mogę Ci napisać na przykladzie - znalam pewną panią, której spodobał się pan samotnie wychowujący dosc małe dziecko (5 latek) - pan nie ukrywał faktu, że dziecko ma ani tego, że NIE ZAMIERZA sie z żadną panią wiązać w sensie - sluby, wspólne mieszkanie, wspólne dzieci do czasu, aż jego dziecko bedzie dorosłe. Tu akurat wiem Reino, ze zakomunikował to kobiecie owej na poczatku znajomości nim owa wszeła w sferę także intymną - jesli dla kogoś to ważny szczegół byłby wink i wiem to z pierwszej ręki, bo od pani, która systematycznie zasięgala u mnie porad w temacie, ale kompletnie się do nich nie stosowała.
    Pani mi to powiedziała z zapytaniem co myślę...Powiedziałam, ze jesli odpowiada jej taki układ, to ok przecież, ale jesli nie lepiej odpuścic sobie taką znajomośc, bo że tak powiem perspektywa czasowa jest spora ...No tak, tak, ale szkoda, fajny facet,...No jak jej szkoda, to szkoda..
    Pani następnie była przekonana, że pan zmieni swe postanowienia gdy kolowialnie mówiac pójdą do łozka - nie zmienił oczywiscie, co było do przewidzenia. Potem nalegała nań by poznać jego dziecko, bo znó - miała przekonanie, że jesli dziecko ją zaakceptuje pan zmieni żdanie i zamiary. Nie dopuszczał do tego, więc uzywała róznych forteli - na szczescie - bezskutecznie. Pan jej przy tym mówił wiele razy: - X, ja rozumiem, że jesteś młoda, chcesz załozyć rodzinę, mieć dzieci, ja ci tego nie będę mógł dać przez jeszcze wiele lat. Jest mi z Tobą dobrze, ale nie chcę, żebyś ze względu na nasza znajomośc zamykała sobie drogę to tego, czego pragniesz. Pani niby słyszała co się doń mówi, ale ...- Ale dla mnie Ty się liczysz, a nie ślub i dzieci - kłamała mu Reino, bo mnie mówiła co innego. Posunęła sie do tego, że chciała pana jak to mówią "złapać na dziecko", na szczescie był na tyle rozsądny, ze nie polegał w tych sprawach tylko na pani smile Ale nadal kurczowo się go trzymała i nadal miała z de wzięte przekonanie, ze jemu się odmieni. W końcu postanowiła ...interweniowac u jego rodziców - no cóż, syn ich dorosły, jego decyzja by do czasu dorosłości dziecka z nikim się nie wiązać, tak sobie podobno obiecali na łozu śmierci matki dziecka, oni to szanują. Co mieli pwoeidzieć, albo zrobić? Zmusić 35 - latka? Poradzili pani dać sobie z nim spokój, czyli coś co ja radziłam od poczatku Reino. Pan dowiedział się o interwencji u rodziców i kontakt z panią zerwał - nie jakoś po chamsku, grzecznie, powiedział jej, ze sprawy zaszły za daleko, że wielokrotnie mówil jej, jak sytuacja wygląda i twierdziła, ze jej odpowiada. Nie zmieni postanowienia i muszą się rozstać...
    Pani sledziła go, usiłowała narobić "smrodu" w pracy, w końcu zaliczyła demonstracyjną próbe samobójczą - demonstracyjną bo na oko widać było, ze nie chce się zabić ... Oczywioscie WINIEN był ten facet ...W końcu gdzieś jej rodzice jakiegoś chłopa wynaleźli i już wyszłą za ten mąż i ma dziecko, więc odczepiła się od tamtego nieszcześnika ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 17:02
    @Kora
    Ale Koro, wyważasz otwarte drzwi. Ludzie są różni ( choć powiem szczerze w te przysięgi na łożu śmierci nie bardzo wierzę, prędzej bym podejrzewała że to wykręt. Ale to nieistotne, jasne ze dowodów nie mam, takie tam moje niczym poparte podejrzenie, więc się nie oburzaj). Tylko to jest jedna historia, którą może znasz z pierwszej ręki i od podszewki, ze wszystkimi szczegółami, a tutaj mamy inną historię. I w tej drugiej szczegółów nie znamy. A to że w pierwszej historii było tak, nie znaczy że wszystkie historie świata są oparte na tym samym schemacie. Nie gniewaj się Koro, ale masz zwyczaj pisać:"mnie sie miesci, bo miałam z takimi ludźmi kontakt.." albo że z racji swojego zawodu...itd. Inni też mają jakieś doświadczenia i na podstawie tychże piszą. I nie znaczy, że nie bywa tak, jak piszesz. Znaczy tylko, że czasem bywa też inaczej.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.08.18, 17:12
    reinadelafiesta napisała:

    > @Kora
    > Ale Koro, wyważasz otwarte drzwi. Ludzie są różni ( choć powiem szczerze w te p
    > rzysięgi na łożu śmierci nie bardzo wierzę, prędzej bym podejrzewała że to wykr
    > ęt.


    Wiesz, ja tego pana znam słabo, bo tak na "cześć", ale od tamtego czasu minęło 10 lat i pan nie ożenił się, nie zamieszkał i nie ma kolejnego dziecka z nikim. Co do przysięgi, tak kobicie powiedzieli rodzice pana, czy prawdę, nie wiem, czy może on im tak powiedział, czy to prawda - nie wiem powtórzę. Ale znam przynajmniej KILKA osób płci róznych, które majac dzieci z poprzedniego zwiazku, niekoniecznie zakończonego śmiercią drugiej połowy, nie wiazały sie z nikim do czasu, aż te były dorosłe, więc niezależnie od powodów, postawa pana nie wydaje się bardzo egzotyczna.
    . A to że w pierwszej histori
    > i było tak, nie znaczy że wszystkie historie świata są oparte na tym samym sche
    > macie. Nie gniewaj się Koro, ale masz zwyczaj pisać:"mnie sie miesci, bo miałam
    > z takimi ludźmi kontakt.." albo że z racji swojego zawodu...itd. Inni też mają
    > jakieś doświadczenia i na podstawie tychże piszą. I nie znaczy, że nie bywa ta
    > k, jak piszesz. Znaczy tylko, że czasem bywa też inaczej.


    Pewnie bywa inaczej Reino, ale my tu nie mamy podstaw uważac, że coś jest inaczej - pan jasno zakomunikował co zakomunikował, taki komunikat nie swiadczy o tym, ze pan się ma zamiar oświadczać do końca roku - to pani jest o tym PRZEKONANAsmile - nie ma podstaw być przekonana, na logikę, więc to byłoby jej życzenie - to co napisała Ewa na to własnie wskazuje, na nic innego ...po prostu
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 17:35
    @Koro
    Pan jasno zakomunikował, a pani jest święcie przekonana. No i co teraz? Albo pan zakomunikował jednak niejasno, albo pani sobie dopowiedziała. Byłaś przy tym? Słyszałaś? A może Ewa była? Gratuluję pewności siebie, że wiesz to na sto procent jak było. Ja jej nie mam.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.08.18, 17:38
    Nie bylam, opieram się TYLKO na przekazie Ewy - nie go tak wynika, a jak było, to nie wiemy ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 17:45
    Kora
    A jako że Ewy też tam nie było, na moje wprost zadane pytanie skąd w koleżance takie przekonanie - nie odpowiedziała, więc przekaz Ewy pozostaje niepełny i pewności mieć nie możemy, jak naprawdę wygląda ta historia.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bo_ob 09.08.18, 17:49
    reinadelafiesta napisała:

    > Kora
    > A jako że Ewy też tam nie było, na moje wprost zadane pytanie skąd w koleżance
    > takie przekonanie - nie odpowiedziała, więc przekaz Ewy pozostaje niepełny i
    > pewności mieć nie możemy, jak naprawdę wygląda ta historia.
    >

    A nie możesz tego czytać tak, jak czytasz książkę? Jest przedstawiona pewna sytuacja i nawet nie wiemy, czy prawdziwa.

  • kora3 09.08.18, 17:57
    No własnie, nierzadko przecież czytając literaturę oceniamy postawy ludzi, identyfikujemy sie z bohaterami doskonale WIEDZĄC, ze są to postaci całkowicie fikcyjne smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 17:58
    @Bo_ob
    Możemy nawet wątek założyć, czy Wokulski zginął czy nie zginął. Tylko zawsze, nawet czytając taką książkę, musimy zaznaczyć, że są dwie opcje, a nie upierać się że Wokulski zginął, bo nikt wysadzenia zamku dynamitem przeżyć nie mógł. I my to na bank wiemy, bo mieliśmy takiego kolegę, który...

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bo_ob 09.08.18, 18:12
    reinadelafiesta napisała:

    > @Bo_ob
    > Możemy nawet wątek założyć, czy Wokulski zginął czy nie zginął.

    Rozumiem. Czyli nie możesz czytać naszej nieskomplikowanej historyjki tak, jak czytałabyś jakieś opowiadanie smile
  • reinadelafiesta 09.08.18, 18:18
    @Bo_ob
    Ja po prostu dopuszczam, że mogło być tak, mogło inaczej, bo ta nieskomplikowana historyjka wlaśnie dopuszcza taką możliwość☺

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bo_ob 09.08.18, 18:28
    reinadelafiesta napisała:

    > @Bo_ob
    > Ja po prostu dopuszczam, że mogło być tak, mogło inaczej, bo ta nieskomplikowan
    > a historyjka wlaśnie dopuszcza taką możliwość☺
    >

    Tym się różnimy, bo ja traktuję forumowe opowieści jak literaturę, czyli fikcję, I odnoszę się wyłącznie do tego, co jest napisane. Podobnie gdy czytam powieść nie wnikam w to, czy autor chciał powiedzieć coś innego, niż powiedział, czy coś przemilczał. Uważam, że napisał to, co chciał przekazać pozostawiając mi ocenę ludzi i zjawisk.
  • kora3 09.08.18, 17:53
    Reino, dochodzimy do tego, do czego nierzadko dochodzi się na forum czyli argumentacji:
    - znamy przekaz z trzeciej ręki
    - znamy przekaz tylko z jednej strony

    i z reguły jest to na forum prawda, bo jesli ktoś opowiada czymś, co dotyczy kogoś innego, to znamy przekaz z trzeciej ręki, a jesli o sobie, to jednostronnie mówi - oczywiste. Więc moze być tak, że to czego sie dowiadujemy rażaco nawet jest sprzeczne z prawdą smile - takie "ryzyko" forum...
    Mamy zatem wybór - rozważac sprawę w oparciu o to, co zostało nam jednostronnie, albo z kolejnej ręki przekazane, albo każdy temat kończyć - ale nie wiemy na serio jak było - w zalążku -i po sprawiesmile

    Przecież my tu nie jesteśmy jakimiś sędziami, od tego jak ocenimy daną sytuację nic praktycznie nie zależy, dlatego wąłsnie MOZEMY je sobie oceniać na podstawie niepełnych informacji z kolejnej reki, albo jednostronnych. Tak myslę smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 09.08.18, 18:03
    Wątek Ewy był w sumie o czymś innym smile niż to o czym dyskutujemy, ale gdyby Twoj tok myslenia przeneiśc teraz na to co co pytała Ewa, to mozeby stwierdzić, że :
    - może tak jest z tym kumplem chłopaka jej kolezanki, a może nie
    - może kolezance to przeszkadza, a moze tylko tak mówiła, albo mówiła inaczej, a Ewa tak zrozumiała
    - może chłopak i przyjaciel są biseksualni i poza tym, że się przyjaźnią sa także partnerami stąd swobodne bardzo zachowanie przyjaciela w domu chłopaka
    - może 15 lat temu przyjaciel życie chłopakowi uratował i teraz ten nie odmówi mu niczego

    co z tego co napisałam jest w relacji Ewy? Nic nie ma ...Co mozemy absolutnie wykluczyć? Nic Reino smile Wszystko to jest niewykluczone, zatem jest mozliwe, ale przecież nie bedziemy tak ZAKLADAC, choć moze tak być, SKORO w relacji watkodawczyni NIC o tym nie ma i nic nma to nie wskazuje


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 18:11
    @Kora
    Dlatego upieranie się, że ma się monopol na rację z racji swojego doświadczenia życiowego/zawodowego/bo się słyszało/ spotkało i wtedy było tak, więc teraz też musi - jest bez sensu. Może Koro masz rację, a może nie. Wystarczy czasem zaznaczyć, że się inne opcje dopuszcza. Tylko tyle.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.08.18, 18:21
    Zatem dopuszczamy opcję, że panowie są biseksualni i są także partnerami ?smile Bo dlaczego nie?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 18:30
    @Kora
    Tak, Koro. A nawet że są z Marsa i mają dwie głowy☺ Chyba Ci argumentow zabrakło.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.08.18, 18:44
    Wyluczasz taką mozliwość? Nie ma biseksualnych męzczyzn?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 18:03
    @Koro
    Ale skoro akurat to jest historia z trzeciej ręki ( a nie zawsze tak bywa i wtedy możemy dopytać o szczegóły), to nie upierajmy się, że jedna opcja jest jedyną możliwą i nie przesądzajmy ostatecznie. To nie wyklucza wcale wydawania opinii. Może warto dopuścić do siebie, że ktoś ma inny ogląd sprawy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.08.18, 18:08
    Alez ja dopuszczam, ze ktoś ma inny ogląd sprawy, tylko chcę znać przekonującą argumentację takiego ogladu ...Jesli ktoś pisze, "ale nie byliśmy przy tym i nie wiemy" to dla mnie nie jest przekonująca argumentacja, bo na forum tak jest, że zwykle forumowicze przy czymś opisywanym z e swej strony, czy z drugiej ręki przez jedną osobę - nie byli smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 09.08.18, 18:16
    @Kora
    Popatrz, to zupełnie jak u mnie. Też bym chciała znać przekonujacą argumentację i tekst, że się w życiu spotkało kogoś tam, kto tak właśnie postąpił więc teraz też tak musi być - wcale mnie nie przekonuje. Tylko ja - i powtórzyłam to kilka razy - dopuszczam, że Twoja wersja może być prawdziwa. Ty zaś za Chiny ludowe nie chcesz uznać, że nie jest ona jedyną możliwą.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.08.18, 18:50
    Reino, ależ dopuszczam, tylko NIC na to nie wskazuje w opowieści Ewy - tak samo jak nic nie wskazuje na to, że panowie są biseksua;ni i są partnerami - a takie rzeczy TEŻ się zdarzają, że kobieta poznaje faceta, ten ma niby najlepszego przyjaciela, a okazuje się, ze nie tylko przyjkaciela - niemozliwe? Mozliwe ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 09.08.18, 18:13
    reinadelafiesta napisała:

    > @Koro
    > Ale skoro akurat to jest historia z trzeciej ręki

    ... albo historyjka całkiem wymyślona i przez to kompletna smile
  • majaa 09.08.18, 18:37
    kora3 napisała:


    > Pewnie bywa inaczej Reino, ale my tu nie mamy podstaw uważac, że coś jest ina
    > czej - pan jasno zakomunikował co zakomunikował, taki komunikat nie swiadczy o
    > tym, ze pan się ma zamiar oświadczać do końca roku - to pani jest o tym PRZEKO
    > NANAsmile - nie ma podstaw być przekonana, na logikę, więc to byłoby jej życzenie
    > - to co napisała Ewa na to własnie wskazuje, na nic innego ...po prostu
    > >

    Przepraszam, że się wtrącam, ale gdyby podejść do tego opisu Ewy literalnie, to spokojnie moglibyśmy posunąć się jeszcze dalej w naszej ocenie i uznać, że pani jest po prostu niespełna rozumu. Uważam, że są ku temu podstawy, więc czemu nie...
  • kora3 09.08.18, 18:48
    A jak mamy podchodzic do opisu Maju? Jak pisze Bo i ja też tak uwazam, opowieści z forum należy traktowac jak fikcję i odnosić się nalezy do tego co jest napisane, mozna dopytać, mozna powątpiewać, ale argumentacja "nie wiemy jak było" na serio nie ejst powazna , bo NIGDY nie wiemy jak było na forum - także jak ktoś pisze o sobie - swojej sytuacji znamy relację z pierwszej ręki, ale jednostronną - siłą rzeczy ... I zawsze mozna "argumentować" - ale jak to widzi druga strona? moze inaczej? Moze inaczej, najczesciewj inaczej, ale nie ejstesmy w stanie weryfikowac tego, więc opieramy sie na tym co wiemy

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 10.08.18, 09:25
    Dla mnie w tej sytuacji, zwłaszcza kiedy są niejasności (a tu ewidentnie są), to niepoważne jest raczej upieranie się, że 'tylko moja wersja jest jedynie słuszna' i niedopuszczanie do siebie żadnej innej możliwości.
  • kora3 10.08.18, 09:47
    Maju, ale ja się nie upieram, a OPIERAM - na tym co jest napisane przez wątkodawcę - co w tym nadzwyczajnego? Gdybać mozeby w nieskończonośc i pisać "ale nikt z ans przy tym nie był", "ale nie wiadomo jak było" oraz także "Nie wiadomo czy Ewa wie wszystko, a też i nie wiadomo czy kolezanka jej prawdę mówi, a jesli to czy dobrze zrozumiała" - to WSZYSTKO jest mozliwe TAK! Ale w ten sposób, to na zaden zadany tu temat nie mozna by porozmawiać, bo ZAWSZE jest niepewnosc czy aby wątkodawca wszystko wie, rozumie, dobrze rozumie itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 10.08.18, 10:16
    Porozmawiać jak najbardziej można, co widać zresztą gołym okiem na niniejszym przykładziesmile Ale czy każda rozmowa musi się kończyć ustaleniem jednej konkretnej i słusznej dla każdego wersji? Nie można mieć innego zdania i patrzeć na ten sam problem pod różnymi kątami? I wreszcie, nie wolno mieć żadnych wątpliwości i uznać, że sprawa nie jest taka oczywista? Ty się opierasz na tym, co napisane i ja też się na tym opieram. Ale widzę tam pewne niejasności, niedomówienia, które nieco zmieniają mój ogląd sytuacji. To chyba nie zbrodnia?wink
  • kora3 10.08.18, 10:24
    Żadna zbrodnia, tylko mnie interesowałyby, jak wspomniałam, jakieś logiczne argumenty skłaniajace do przyjęcia innej wersji wydarzeń niż przedstawiona - "nie wiemy jak było" itp. nie są dla mnie takimi argumentami - po prostu.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 10.08.18, 11:02
    Dobrze, Koro, napiszę to jeszcze raz, ostatni... Jeśli czytam, że pan mówi, że chce sobie poużywać wolności i swobody, a następnie czytam, że widać, że się kochają, a następnie jeszcze, że pani ma nadzieję na oświadczyny do końca roku, to mnie się to tak do końca kupy nie trzyma. W związku z powyższym przychodzi mi do głowy kilka możliwości, które nie zostały dopowiedziane, żeby sytuacja była naprawdę jasna i klarowna:
    1) mogę uznać, że pani po prostu myśli życzeniowo i ma w nosie, co pan mówi (Twoja wersja),
    2) mogę uznać, że pani jest niespełna rozumu (w sensie dosłownym), żyje w swoim własnym świecie
    3) pan rozmawiał z panią ale nie na tyle konkretnie, żeby pani nie miała już żadnych wątpliwości, że oświadczyn przed końcem roku nie będzie; względnie pan zachowuje się niejednoznacznie
    4) pan mówił ogólnie, znajomym, ale z panią tak prosto w oczy, zdecydowanie i na poważnie nie rozmawiał.
    Która z nich jest prawdziwa - nie wiem, nie podejmuję się wyrokować.
    Jeśli Ty, Koro, nie masz żadnych wątpliwości, jak faktycznie tam jest, to ja się naprawdę bardzo cieszę i gratuluję pewności siebie (bez ironii), ale nie zmuszaj mnie do przyjęcia Twojej optyki.
  • kora3 10.08.18, 17:48
    Wiesz "widać, ze się kochają" to jest odczucie subiektywne wątkodawczyni - trudno polegać na tym co "widac" - tak ogólnie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 10.08.18, 12:43
    Maja
    Maju, jeśli śledzisz całą dyskusję, to z pewnością widzisz, że bardzo podobnie pisałam, właściwie wszystkie moje wczorajsze wypowiedzi są bardzo zbieżne z Twoimi. Chyba zgodzisz się, a i Kora pewnie też, że nikt tu nikogo nie przekona, nikt niczego nowego nie doda, nie ma więc sensu się powtarzać☺proponuję zakończyć tę dyskusję.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 10.08.18, 17:50
    Racja Reino smile
    PS. Przed sekundą idiotyczny słownik chciał mi "poprawić" Twój nick na "riuno" - gdyby kiedyś to zrobił a ja przeoczyła ów fakt, z góry przepraszam ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 10.08.18, 18:03
    Kora
    Tak długo, jak nie zamieni tego na "ruino" będzie ok.☺

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 10.08.18, 18:05
    Sprawdziłam, na "ruino" też taki i owaki usiłował zmienić sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • majaa 09.08.18, 16:18
    Dzięki, Reino, bo już zaczynałam wątpić, czy jest tu ktoś jeszcze, dla kogo nie wszystko jest takie oczywiste, jasne i przejrzyste.
  • panna.ze.dworku 09.08.18, 12:02
    Maju, a ja bym jednak rozgraniczyła pojęcia "uczciwości" i "honoru" w tej kwestii.
    Bo pan, moim zdaniem, postępuje uczciwie: zapowiedział wprost, że chce się cieszyć SWOIM domem, podkreślał co najmniej kilkakrotnie, że nie chce ŻADNYCH zależności (nawet "materialnych" w rodzaju zakupu przez panią zgrzewki wody mineralnej!), ba, właściwie to ponieważ pan nadal, po pół roku spotkań twierdzi, że chce się cieszyć WOLNOŚCIĄ - to w sumie nie wiadomo czy uważa, że jest z panią w jakimkolwiek związku! Ale stawia sprawę uczciwie. Nie opowiada słodkich bajeczek o wspólnej chatce w Bieszczadach czy Mozambiku, nie kłamie, ba, nie wykorzystuje pani do pomocy w niczym ani jakkolwiek inaczej.
    Natomiast czy postępuje HONOROWO? A, tu już sprawa nie jest tak oczywista. Bo (moim zdaniem) honorowo - powinien WIDZĄC zaangażowanie pani skonfrontować ich poglądy. Czyli usiąść i pogadać. Omówić wzajemne oczekiwania. Ustalić czy i jaki kompromis jest możliwy. A potem podjąć decyzję czy w ogóle ma to sens. I tu, moim zdaniem, pan postępuje niehonorowo - korzysta z wygody, jaką daje mu stała pani pod ręką (i nie, nie mam na myśli stricte łóżka, ale również przyjemność obcowania intelektualnego itd). Więc NIE DOPROWADZA do konfrontacji i jasnego postawienia sprawy - bo przypuszcza, że mógłby stracić ta wygodę. smile

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • majaa 09.08.18, 12:22
    No i ja właśnie rozgraniczam te pojęciasmile Co więcej, rozgraniczam nawet pojęcie "szczerość" i "uczciwość", bo jak się tak głębiej zastanowić, to to też nie do końca musi być to samo.
  • panna.ze.dworku 09.08.18, 12:28
    Maju, odniosłam się do twojego wpisu z 03.08.18, 17:55, który brzmiał "Po prostu kwestię uczciwości i honoru w takich układach postrzegamy inaczej". więc ja bym jednak pojęcia uczciwości potraktowała całkiem odmiennie niż honor. A co do reszty - w pełni się zgadzam. I również zgadzam się, ze wcale nie zawsze "szczerość" = "uczciwość". Oraz na odwrót. smile

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • majaa 09.08.18, 12:45
    Rozumiem, ale nie, nie było moją intencją połączenie wszystkich tych pojęć. Ale gdybym miała np. poszeregować, to uczciwość postawiłabym bliżej honoru niż szczerość.
  • bo_ob 01.08.18, 17:12
    "Z tym mężczyzną spotyka się już od pół roku, mają intensywną relację, na razie żadne deklaracje nie padły, on zresztą zaznaczył, że póki co nie chce się wiązać, tylko nacieszyć swobodą i domem z ogrodem. Jednak widać po nich, że są bardzo zakochani, a ona jest prawie pewna, że do końca roku on się jej oświadczy. Sama ma już pewne konkretne plany przyszłościowe z nim związane. Nie jest więc jakąś jednorazową ścierką z dyskoteki czy letnim podrywem, ale partnerką z oczekiwaną perspektywą poważnego związku, czyli po prostu małżeństwa i wspólnej rodziny. Czy to nie daje jej prawa do pewnych oczekiwań względem sposobu zachowania się innych w jej przyszłym domu?".
    Tyle opis sytuacji. Zwróć uwagę na to, że żadne deklaracje ze strony pana nie padły, ale pani uważa, że ma prawo do "pewnych oczekiwań względem sposobu zachowania się innych w jej przyszłym domu".
  • kora3 01.08.18, 17:18
    o, ale Bo zaraz się "dowiemy", że moze padły tylko watkodawczyni - znaczy Ewa tego nie wie itd. Tak sie gadać na serio nie da - bo jak piszę do Reiny - zwykle na forum wiemy tyle ile wątkodawca napsize - logiczne. A jesli sprawa go nie dotyczy bezpośrednio to sam wie tyle, ile mu powiezdiał zainteresowana osoba. A o ile sprawa dotyczy watkodawcy, to z kolei opisuje sprawę tylko z jednej - swojej strony i to też jest oczywiste, ale i tak ponoszone jako "zarzut"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • duckduckgo1 01.08.18, 17:23
    Masz możliwość w swoim wątku ustalić wszystkie szczegóły jak chcesz. Po to chyba założyłaś osobny temat?
  • bo_ob 01.08.18, 11:32
    To zależy.
    Jeśli osoba A deklaruje, że nie chce się wiązać, bo jest niedługo po burzliwym rozwodzie a osobie B zależy na osobie A, osoba B powinna być cierpliwa.
    Jeśli osoba A deklaruje, że nie chce się wiązać, bo chce jeszcze poużywać życia, osoba B, której zależy na stabilizacji powinna szukać osoby C również pragnącej stabilizacji.
    Nie rozpatrywałabym tego w kategorii uczciwości, raczej dojrzałości.

  • znana.jako.ggigus 01.08.18, 11:39
    Tak, tak, mozesz okazywac cierpliwosc, gotowac obiadki, remontowac, a osoba A pozna osobe D i sie zakocha z miejsca.
    Jak sie ktos komus podoa, to nagle ten burzliwy rozwod przestaje byc problemem, ostatni zawod milosny, a takze pewne cechy, dotychczas nie wchodzace w gre, nagle te cechy sa wspaniale.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bo_ob 01.08.18, 11:41
    To, co piszesz jest banalnie oczywiste. Wszyscy wiemy, że życie nie daje gwarancji na nic.
  • znana.jako.ggigus 01.08.18, 11:46
    nie chodzi o gwarancje. Nie o tym pisalam. A o tym, ze jak sie ktos komus podoba, to znikaja przeszkody. Po obu stronach

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bo_ob 01.08.18, 11:50
    Chyba nie do końca zrozumiałaś, co napisałam w moim pierwszym poście.
  • znana.jako.ggigus 01.08.18, 11:55
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • bo_ob 01.08.18, 12:02
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus 06.08.18, 10:49
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kora3 01.08.18, 11:53
    bo_ob napisała:

    > To zależy.
    > Jeśli osoba A deklaruje, że nie chce się wiązać, bo jest niedługo po burzliwym
    > rozwodzie a osobie B zależy na osobie A, osoba B powinna być cierpliwa.
    > Jeśli osoba A deklaruje, że nie chce się wiązać, bo chce jeszcze poużywać życia
    > , osoba B, której zależy na stabilizacji powinna szukać osoby C również pragnąc
    > ej stabilizacji.
    > Nie rozpatrywałabym tego w kategorii uczciwości, raczej dojrzałości.


    Widzisz Bo, a ja uważam, że wszystko zalezy od tego czego osoba B oczekuje w danym momencie od życia. Jesli zwiazku i stabilizacji to nie, nie powinna być cierpliwa i czegac nie wiadomo na co u A po rozwodzie, tylko sobie A odpuścic. A jesli zwyczajnie nie ma jakichś planów, a na A. jej zależy - to moze sobie poczekac na rozwój wydarzeń

    Podobnie w drugim przyladku - jesli B. sam/a chce jeszcze zycia pouzywać, to jakiż to problem u boku A z takim samym podejsciem?
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 01.08.18, 12:00
    kora3 napisała:

    > Widzisz Bo, a ja uważam, że wszystko zalezy od tego czego osoba B oczekuje w da
    > nym momencie od życia. Jesli zwiazku i stabilizacji to nie, nie powinna być cie
    > rpliwa i czegac nie wiadomo na co u A po rozwodzie, tylko sobie A odpuścic.

    Niekoniecznie. Jeśli A jest bardzo w porządku, nie ukrywa, że potrzebuje czasu zanim powtórnie się ożeni, bo najpierw musi "odchorować" to B nie mająca do A żadnych poważnych zastrzeżeń, powinna poczekać. Jeśli nie chce czekać, to lepiej niech A znajdzie sobie osobą D, która uszanuje i zrozumie jego potrzebę "odchorowania".
  • kora3 01.08.18, 12:08
    A to o ten ozenek znow chodzi ?smile Poqiuem Ci Bo tak - jesli ktos na serio odchorowuje rozstanie z kimś dlań waznym (a mam to za sobą, rozwód przy tym to była bułeczka z masłemsmile), to zwyczajnie nie jest gotowy nie tak na formalizację nowego zwiazku tylko w ogóle na nowy związek i najgorsze co mozna w takiej sytuacji zrobić to wybijac klin klinem - ani to nie jest dobre dla wybijającego, ani uczciwe wobec klina smile W takiej sytuacji - przetestowałam - najlepiej dać sobie spokój ze znajomosciami z załozenia rokującymi - poflirtować, odsapnąć itd. Dopiero kiedy ten czas odchorowywania minie mozna pomysleć o wchodzeniu w jakiś powazniejszy związek - tak uwazam z doswiadczenia

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 01.08.18, 12:13
    O ożenek lub "ożenek", czyli o założenie rodziny. To, co piszesz nie kłóci się z tym, co napisałam.
  • kora3 01.08.18, 12:16
    A mnie sie lekko jednak kłoci Bo...Bo skoro B. musi powiedzieć A., ze nie ejst gotowy na zwiazek, to znaczy, ze A. tego oczekiwałby/oczekiwałaby - czyli sie zaangazował/a

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 01.08.18, 12:18
    kora3 napisała:

    > A mnie sie lekko jednak kłoci Bo...Bo skoro B. musi powiedzieć A., ze nie ejst
    > gotowy na zwiazek

    Nie na związek, tylko na założenie rodziny, na przykład na dzieci.
  • bo_ob 01.08.18, 12:21
    A jeśli B oczekiwała, że już i teraz, natychmiast chce mieć rodzinę i nie może poczekać na przykład rok, to lepiej dla A niech da sobie spokój.
  • kora3 01.08.18, 12:33
    Chwilka Bo, bo wink już się teraz pogubiłam...Jest sobie A. po takim burzliwym rozwodzie i poznaje B. - załozmy, ze przypadkiem, nie ze kogoś "szuka" - takowa/y B. musiałby być zdrowo stuknięty, gdyby po trwającej załózmy miesiac czy dwa znajomosci oczekiwał/a powaznego zwiazku i rozpoczecia rozmnażania się - statystycznie rzecz jasna. To jest na ogół oczywiscie - znajomośc i zwykle nim sie z niej coś powazniejszego wykluje to włąsnie tak z rok mija smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 01.08.18, 12:38
    Nie lubię tak rozwlekać, ale ok. Załóżmy, że oboje z sobą już mieszkają, ale A nie jest jeszcze gotów na dzieci z powodu jak wyżej. Załóżmy, że ma dziecko z pierwszego małżeństwa i jest w trakcie ciężkiej walki o prawo do widywania się z nim. Potrzebuje czasu.
  • kora3 01.08.18, 12:49
    Nie przekonuje mnie takie coś - sorry. Zwyczajnie nie chce tego dziecka z tą osobą - ma takie prawo, ale po co ideolo dorabiać

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 01.08.18, 12:51
    kora3 napisała:

    > Nie przekonuje mnie takie coś - sorry.

    Trudno smile
  • kora3 01.08.18, 13:05
    E tam, mnie to akurat tito byłoby, bo nie zwiazałabym się zz osobą mającą małoletnie dziecko z załozenia, wiec ...smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 01.08.18, 13:11
    Ale szczęśliwie nie rozmawiamy o Tobie smile
  • kora3 01.08.18, 13:13
    No też uwazam, ze szczesliwie - takie problemy pewnie by mnie zabiły smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 01.08.18, 12:21
    Bo...z moich obserwacji - jesli sie kogoś kocha i na serio chce z nim być, to o ile w ogóle zakłada sie posiadanie dzieci, a większosc je zakłada, to bedaac gotowym na bycie z kochaną osobą jest się gotowym takze na te dzieci, chyba, ze "odroczenie" sprawy ma obiektywne przyczyny - zdrowie, praca, nauka, sytuacja np. mieszkaniowa.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 01.08.18, 12:28
    Właśnie. Jeśli kogoś się kocha to jest się gotowym troszkę poczekać na te dzieci, jeśli "odroczenie" sprawy ma obiektywne przyczyny.
  • kora3 01.08.18, 12:35
    Widzisz, ale to, ze ktoś "przechorowuje" ekzwiazek to nie jest dla mnie przynajmniej obiektywna przyczyna - zwyczajnie taki ktoś mentalnie tkwi jeszcze w tamtym zwiazku, jego oparach i nie ejst gotowy nie tak na dzieci, tylko na nowy zwiazek- w ogóle. I nie pisze tego jakoś "pod siebie" - nigdy nie chciałam mieć dzieci

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 01.08.18, 12:39
    kora3 napisała:

    > Widzisz, ale to, ze ktoś "przechorowuje" ekzwiazek to nie jest dla mnie przynaj
    > mniej obiektywna przyczyna

    A dla mnie jest.

  • kora3 01.08.18, 12:50
    No to się róznimy, ja bym takiej osoby nie chciała, nie pasowałby mi "trójkąt" z była

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 01.08.18, 11:50
    Pytanie, czy pani tak samo jasno wyraziła swoje oczekiwania co do związku, czy są to tylko jej pobożne życzenia, o których opowiada po cichu koleżankom.

    Jeżeli to pierwsze, to uczciwie - z obu stron - byłoby otwarcie porozmawiać na temat przyszłości tego związku.

    Jeżeli to drugie, to nie można mieć pretensji do pana, że mu się akurat zepsuła szklana kula.
  • kora3 01.08.18, 11:58
    Wyglada na to drugie - pan deklaruje ze chce sie cieszyć życiem i domem a pani "jest prawie pewna, ze oświadczy sie jej do końca roku"smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 01.08.18, 12:07
    Ogólnie rzecz biorąc problem polega na dysonansie między tym, czego kto oczekuje a tym, co może dostać.
  • kora3 01.08.18, 12:09
    A wg mnie problem leży w tz. zyczeniowym mysleniu bez podstaw do niego.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 01.08.18, 12:12
    No właśnie. Wina niczyja, po prostu rozmijają się oczekiwania.

    Tyle, że pod koniec roku pani będzie mieć pretensje do pana albo wręcz przeżywać rozpacz, że jej się nie oświadczył.
  • bo_ob 01.08.18, 12:16
    Mierz siły na zamiary czy zamiar według sił? smile
  • annthonka 01.08.18, 13:01
    Zaangażowanie uczuciowe często przesłania trzeźwość myślenia smile
  • kora3 01.08.18, 13:45
    Ale aż tak???

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 01.08.18, 14:34
    To nie jest wcale taki ekstermalny przypadek, raczej dość typowy. Naprawdę zdziwiłabyś się, jakie numery potrafią odstawić osoby, które w wyniku zaangażowania uczuciowego, pożegnały się z rozumem.
  • kora3 01.08.18, 15:43
    Eeee no to ja wiem, ale skąd u licha to do końca roku kobita wzięła ?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 01.08.18, 21:06
    Bo oświadczyny w Boże Narodzenie albo w Sylwestra są takie romantyczne? Bo facet coś nawiązał do końca roku, a ona sobie coś dośpiewała?
    O to najlepiej byłoby zapytać samą zainteresowaną smile
  • kora3 02.08.18, 07:55
    No, ale nie ma mozliwosci zapytac smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 01.08.18, 20:08
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • kemstowicz 01.08.18, 21:44
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • znana.jako.ggigus