Dodaj do ulubionych

Wyśmiewanie pouczanie zamiast rady- dobry obyczaj?

10.11.18, 09:43
Do tego wątku natchnął mnie teraz inny, z innego forum, ale tak na serio to i na tym podobne sytuacje sie zdarzały, dlatego pytam - jak w tytule.
Nim przejde do sedna uprzedzę - tak, wiem, teoretycznie jesli ktoś umie wejśc an dowolne forum i zapytać ludzi o cosi,, to powinien także umieć w Internecie znaleźć odp. na nurtujące go pytanie, tym bardziej jesli pytanie ejst z natury tzw. technicznych. Teoretycznie, bo jak pokazuje praktyka wielu ludzi obeznanych z Internetem, całkiem jak sie to kolokwialnie mówi - kumatych, nie potrafi w tymze necie znaleźć sobie np. obowiazujących przepisów, a znalazłszy np. ich nie rozumie, interpretuje niewłaściwie itd. To wyjaśnienie a propos ewentualnych głosów, ze poco ktoś pyta na forum, skoro to wszystko mozna sobie znależć ...


A teraz do meritum - na innym form przeczytałam watek pani, która jest w ciąży i nie ma pojęcia z kim, bo miała kilku partnerów seksualnych w nieodległym czasie. Zaledwie kilka osób - mniejszość - odpisała jej merytorycznie: że są metody na ustalenie ojcostwa na podstawie materiału DNA jeszcze przed urodzeniem sie dziecka (taka opcja byłaby dla niej optymalna o czym wspomniała).
Cała reszta wyśmiewa kobietę, albo obraza - od poddawania w wątpliwośc jej stanu umysłowego, po jej skandaliczne prowadzenie sie.

Tak, oczywiście - posiadanie w tym samym czasie wielu partnerów seksualnych poza innymi zagrozeniami niesie z sobą także takie, ze w razie ciąży nie bedzie mozna wskazać jednoznacznie ojca dziecka - oczywistość. Osoba rozsądna do takiej sytuacji nie dopuszcza - kolejna oczywistośc. Tylko, że ta pani nie o to pytała ...
Podobnie jak nie pytała co sobie kto mysli o jej tzw. prowadzeniu sie ...Pytała o konkret - czy i jakie są sposoby na to, by jeszcze przed urodzeniem dziecka ustalić jego ojca. To jest dośc precyzyjne pytanie - przyznacie. Jesli ktoś umie na nie odpowiedzieć - umie, jesli nie, to po jakie licho wypowiada swoje oceny sytuacji nijak mające się do pytania?
Tak, wiem - bo MOŻE. Jasne, ze może - możemy też ukraść, być nieuprzejmymi itp. Pytanie: czy to jest kulturalne? Dobre, zgodne z dobrymi obyczajami?
Sadzę, ze gdybym mogła usłyszeć odp. padłoby gromkie i gremialne "Nie!" - szczególnie na tym forum ...
Ale jednocześnie ...przypomniał mi się mój watek o chłopaku, którego ojcem mógł być wuj i jego dylemacie czy to ustalić czy nie. Rozumiałam rózne zdania w temacie jego dylematu, ale już tych oceniających jego nieżyjącą matkę - nie. Tak, wiem, wszyscy tu są idealni, nie popełniają żadnych błędów, nie zrobili nigdy nic sprzecznego z zasadami współżycia społecznego, czy - dla wierzących - z dekalogiemsmile Fajnie, wierzęwink , ale nadal to nie ma nic do rzeczy. Nawet jesli moralnie jesteśmy lepsi od kogoś yo niepytani o to jak oceniamy jego postępowanie, które w dodatku nas nie dotyczy nijak winniśmy chyba taką ocenę zachowac dla siebie.
Jasne, jasne - ja też napiszę o kimś np. ze jest wg mnie naiwny - przyznaję. Ale u licha w jakimiś KONTEKSCIE, a nie ot tak, by dokopać czy ocenić dla samej oceny.

Czy takiego rodzaju oceny, wyśmiewanie pytającego czy potępianie BEZ odpowiedzi na jego pytanie są zgodne z dobrymi obyczajami? Tym bardziej w sytuacji, gdy jak sie to mówi "pociąg już pojechał"? Np. w sytuacji yej pani pytającej na innym forum - no już jest w ciąży, więc owszem, mozna jej napomknąć, by NA PRZYSZŁOŚĆ uważała w temacie, ale tylko tyle...
--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • basia_styk 10.11.18, 09:53
    Kto z nas jest bez winy, niechaj rzuci w innego kamieniem...

    Często czytam - na różnych forach - totalnie "przegadane" reakcje w wątkach, mające niewiele lub już nawet nic wspólnego z pierwotnym pytaniem. Można tylko wzruszyć ramionami i starać się samemu postępować właściwie: dawać krótkie merytoryczne odpowiedzi, jeśli ma się coś do powiedzenia, milczeć, jeśli się nie ma ochoty na dyskusję lub nie ma nic do powiedzenia w temacie lub jeśli nie chce się człowiek angażować w jakiegoś idiotycznego flejma albo jeśli widać, że ewentualni rozmówcy zwyczajnie odznaczają się niskim poziomem zrozumienia słowa czytanego smile
  • kora3 10.11.18, 10:14
    Wiesz, ale ja nie ejstem przeciwna dyskusji w temacie jako takiej, także o sytuacjach podobmych do opisanych w wątku, ale nieco odmiennych.
    Z takich dyskusji bowiem wiele się mozna dowiedzieć.
    Klasycznym przykładem takich dyskusji są wątki o zdradach małżeńskich np. Wiele osob kompletnie bez zrozumienia i znajomości przepisów i realiów pisze, że zdradzona kobieta moze otrzymać na siebie spore alimenty. Owszem, MOZE ale pod wieloma warunkami i wcale nie jest to oczywiste, jak sie niektórym zdaje smile WARTO o tm napisać, bo takie twierdzenai sa wprowadzaniem w błąd. I pół biedy, gdy ktoś wprowadzony w taki bład trwa sobie w nim smile nie potrzebując nigdy tego ze tak powiem sprawdzac. Znacznie gorzej, gdy takie bzdury czyta osoba, która na takie alimenty liczy, a nie ma na nie szans

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • magazynka 10.11.18, 22:32
    Takie są te fora.

    Wielokrotnie spotkałam się w odpowiedzi na konkretne pytanie z odpowiedziami oceniającymi mnie - jesteś niedzisiejsza, śpiąca królewna, roszczeniowa, stara, pokręcona itp. zamiast konkretnej merytorycznej odpowiedzi.

    Po co ktoś odpisuje z oceną mojej osoby zamiast zająć się tematem i odpowiedzieć z radą lub zamilknąć?
    Strasznie dużo agresji i złośliwości na forach, już nie wspominając o inwektywach.
    To bardzo zniechęca i już nie raz zastanawiałam się nad zaprzestaniem odzywania się i tylko czytaniem ciekawszych wątków.
  • panna.ze.dworku 11.11.18, 11:23
    Nie zaprzestawaj. smile Potraktuj to jako "lokalny folklor" i tyle.
    Ja mam taką panią na innych forach (dwóch), która ile razy komentuje moje wypowiedzi - zawsze się czepia, że jestem chamska, ordynarna, głupia itd. No, ma tak, od kiedy raz jej szczerze napisałam co o niej myślę. Nie, nie "lata za mną" po forach, nie śledzi specjalnie moich wpisów. Ale WIEM, że jeśli w jakiejś dyskusji w której uczestniczę ona się pojawi - zaraz zacznie "do mnie pić". No i co na to mogę? Kompleksy jakieś sobie kobieta leczy, przecież jej nie zabiję? Śmieszy mnie, bo całkiem serio - jest mi kompletnie obojętna. smile

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • 10iwonka10 13.11.18, 21:08
    Bo niestety ludzie sa ludzmi I maja rozne opinie . Gdyby to bylo forum gotowanie….jak zbudowac altanke w ogrodzie to moze porady bylyby konkretne ale na takim forum - ile ludzi tyle opinii.
  • aqua48 10.11.18, 09:59
    Sądzę, że dla wielu denerwujące jest jeśli ktoś bezmyślnie i nie licząc się z konsekwencjami popełnia jakiś czyn, a potem szuka porady co z tym zrobić, jak wybrnąć. Dla ludzi to takie częściowe przerzucanie odpowiedzialności - "no fakt, nie pomyślałem, ale to nic, teraz wy się martwcie i radźcie co z tym zrobić".
  • kora3 10.11.18, 10:18
    Wiesz, ale w takich sytuacjach chyba nikt nie liczy na to, że osoby całkiem postronne - ludzie z forum będą się "martwić" ... I tylko osoba nierozsądna mogłaby pomyśleć, że taki pytający zrzuca na nią odpowiedzialność, czy jej część. Przecież ktoś tylko pyta, EWENTUALNIE wiedzacych co i jak, jak taką sprawę załatwić TECHNICZNIE>
    To tak, jakby ktoś sie zapytał jak napisać pozew o rozwód, a Ty byś sądziła, że zrzuca na Ciebie odpowiedzialność za swój zły wybór małżonka, przecież to się kupy nie trzyma.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 10.11.18, 15:28
    kora3 napisała:

    >tylko osoba nierozsądna mogłaby pomyśleć..

    Osób nierozsądnych jest zaskakująco wiele.

    > To tak, jakby ktoś sie zapytał jak napisać pozew o rozwód, a Ty byś sądziła, że
    > zrzuca na Ciebie odpowiedzialność za swój zły wybór małżonka

    Rozsądna osoba Koro, idzie z takim problemem do adwokata, a mnie nie zawraca swoim problemem głowy smile
  • kora3 11.11.18, 09:29
    Wiesz Aquo, znów ten sam "ton" - smile Tak, rozsądna osoba idzie z tym do adwokata - pod warunkiem, ze po pierwsze na niego ma - takie są realia. Rozwodzą sie też ludzie niebogaci - tak bywa. Gdyby wszystkich było stać na prawnika nie byłoby takiego powodzenia darmowych porad prawnych przy róznych osobach i instytucjach.
    A poza tym - jesli ktoś o coś takiego pyta np. na forum, na któtym sie udzielasz to NIE ZAWRACA Tobie głowy przecież. Jesli nie wiesz co komuś takiemu odpowiedzieć, albo wiesz, ale nie chcesz (z dowolnej przyczyny)- najzwyczajniej w swiecie nie zabierasz głosu w takim wątku - jak dla mnie to całkiem logiczne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 10.11.18, 10:18
    @Kora
    Pamiętam tamten wątek. Sama wtedy napisałam, że to matka narobiła największego bałaganu w ogóle wywlekając sprawę na światło dzienne. Z jednej strony była to tylko zwykła dygresja, jakie normalnie robi się w różnych rozmowach. Z drugiej niosła jednak pewną informację o moim poglądzie: skoro matka nie ujawniła prawdy, to może lepiej dzisiaj też już niczego nie wyjaśniać, żeby jeszcze większego problemu nie narobić. Nieistotne, nie będziemy tego ponownie roztrząsać.
    Wydaje mi się, że w rozmowach nigdy nie unikniemy pewnych ocen, rad, choćby nie wprost wyrażonych. I to jest normalne. Wiem, zaraz się mogą odezwać osoby, które stwierdzą kategorycznie, że w życiu, one nigdy nieproszone rad nie dają, nie oceniają. Może tak jest. A może tylko im się tak wydaje. Albo tak jak Ty Koro czy ja - uważają, że mówią w jakimś kontekście i jest to usprawiedliwione. A komuś też się to może nie podobać.
    Pytanie więc jakie to oceny/ rady i jak wyrażone, w jakim celu. Bo czym innym są radykalne, apodyktyczne osądy, które też z różnych wątków pamiętam. I nie znoszę, kiedy ktoś przedstawia swoją opinię na jakiś temat, a w odpowiedzi słyszy, że widać ma kompleksy ( vide wątek o sygnetach na starym forum. To chyba ten wątek zresztą doprowadził do schizmy). Niemerytoryczne, a mające na celu poniżenie, dokopanie, podniesienie własnego samopoczucia. No, ale co tu wtedy oceniać i o czym dyskutować?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 10.11.18, 11:11
    Reino, ale włąsnie takie stwierdzenie, że matka w tamtym watku sama namieszała - jest co prawda nijak posuwające sprawę naprzód, ale do przyjęcia. Bo jest w KONTEKSCIE - gdyby chłopak nie wiedział o sprawie, to nie miałby dylematu - proste. Natomoast już ocena, ze jak mogłą miec dziecko ewentualnie nie z mezem smile - była kompletnie niepotrzebna i NIC nie wnosząca. Takie sytuacje sie zdarzają, nie ma oceniać sprawę nie znając szczegółow.
    PS. Tak a propos - chłopak sprawę wyjaśnił - jego ojcem jest ten, którego za ojca uwazał i uwaza. Poza mną i jego dziewczyną nikt nie wie, że to sprawdzał a jemu kamień spadł z sercasmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 10.11.18, 12:07
    Kora
    Gorzej jakby się okazało inaczej. Dopiero by wszyscy kamienie na sercu mieli. Ale fajnie, że się tak szczęśliwie złożyło.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 10.11.18, 12:21
    Ano prawda, ale czy wszyscy? Chłopak jakby nie sprawdził tak czy owak miałby ów kamień... a jakby sprawdził i okazało się, ze nominalny wuj - miał zamiar nikomu tego nie zdradzać, wiec i tak byłby z tym "kamieniem" on ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 10.11.18, 10:20
    Nie, Koro. Tego typu oceny, bez znajomości sytuacji stron zaangażowanych na pewno nie są w porządku. Pamiętam wątek, na forum savoir - vivre, o matce z około rocznym dzieckiem bez wózka, która w Starbucksie zażądała ustąpienia jej najwygodniejszego fotela i z pomocą obsługi de facto wywaliła zajmującą go dziewczynę. To chyba ty w kontekście dziewczyny rzucałaś dość swobodnie "histeryczkami", "świruskami" itp? Bo wszak na uwagę obsługi mogła odpowiedzieć, że nie, nie ustąpi miejsca i tyle... A na zwróconą ci uwagę, że NIE WIESZ dlaczego zareagowała tak a nie inaczej, odpisałaś, że nie ma to znaczenia, i tak jej reakcja jest reakcją histeryczki czy śwwiruski... Więc tego... Kto bez winy niech pierwszy rzuci kamień...
    Z tym, że masz, oczywiście, rację - oceniania tego typu (wartościujące) bez znajomości wszystkich faktów i motywów nie powinno mieć miejsca.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 10.11.18, 11:08
    Nie przypominam sobie, bym tę dziewczynę jakoś nazwała, a już szczególnie "swiruska" czy "histeryczka", ale o ile - bardzo prosze - zalinkuj/zacytuj.
    Tak, zdaję sobie sprawę, że ktoś moze róznie zareagować na daną sytuację. Niemniej, no w NORMIE przyznasz, jest reakcja o jakiej wspomniałam - albo ustąpić, jesli to komuś nie wadzi, albo grzecznie odmówić.
    Abstrahując jednak od tej normy - tu moja ocena zachowania tak barmana, jak i dziewczyny była W KONTEKŚCIE rozmowy o całej sprawie i tu jest sedno. Gdybym np. skomentowała, że dziewczyna sama sobie winna, bo załóżmy poszła sama do kawiarni, to byłby przykład na bezsensowną wypowiedź od czapysmile
    Bo jak wspomniałam - mozna ocenić czyjes zachowanie ale w kontekscie pytania...
    Ja kiedyś na forum SV zadałam zwyczajne pytanie: czy znajomym wypada pytać o szczegóły pogrzebu mojego Taty, także takie dot. kosztów (wyjaśniłam dlaczego pytali), bo ja uwazam, ze czasem - tak, a mój eks uważa, że nie. Poza odpowiedziami na temat dostałam szereg takich, że nie powinnam utrzymywać przyjacielskich relacji z eksem, co mój partner na to itd. Owe wypowiedzi, uprzedzam, nijak mnie nie dotknęły, ale mimo to uwazałam je i uwazam za takie od czapy - co to ma do rzeczy- czyli do mego pytania?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 10.11.18, 11:38
    Nie napisałam, że określiłaś ta dziewczynę jako, a tylko, że w jej kontekście używałaś tych słów, Korto - to nie to samo i wiesz to dobrze. tongue_out
    I tak, BYŁY to określenia oceniające. A nie wiesz (bo i skąd?) dlaczego zareagowała tak "ponad normę". Może właśnie dostała informację o swojej ciężkiej chorobie i nie miała siły użerać się z barmanem i roszczeniowa mamuśką? Może była słaba psychicznie? NIE WIESZ. A mimo to w jej kontekście takie (obraźliwe, a w każdym razie na pewno nie miłe, ani nawet neutralne) określenia padły. i to w sytuacji, w której broniłaś ofiarnie matki roczniaka, która jak ostatnia oślica nie zabiera wózka dla dziecka! I nie, nie jak oślica, bo mogła wszak się z kimś umówić, kto jej wózek miał przywieźć i milion innych. No, tak było, Koro...
    A co do ostatniego akapitu twojej wypowiedzi: wszystko zależy. Nie pamiętam tego wątku, więc trudno oceniać, ale zależy i od kontekstu i od stopnia zażyłości i wielu innych. Z "sytuacji pogrzebowych". Niedawno (w tym roku) zmarł ojciec mojej znajomej - wybitny profesor i wieloletni, zasłużony działacz dla regionu. I jakiś czas po pogrzebie wspomniana znajoma mówiła, że WIĘKSZOŚĆ z tych co nie byli na pogrzebie wypytywała w "tonie sensacji", na zasadzie "A z uczelni kto był? Rektor do spraw edukacji? To już główny się nie pofatygował? A z katedry? Ta Malinowska? Przecież ona zawsze twojemu ojcu d... obrabiała! I Kowalska? No, ta miernota to chociaż tu się chciała pokazać! A z organizacji X?" itp. I tak, takie dopytywanie jest paskudne, wredne i poza wszelkimi normami! Natomiast ta sama osoba nie miała żadnych zastrzeżeń do innej naszej wspólnej koleżanki, która w trzy miesiące później dopytywała przez jaką firmę i w jakiej cenie załatwiała pogrzeb, bo tejże koleżance zmarła ciotka, a pogrzeb pana profesora wypadł przepięknie.
    Utrzymywanie kontaktów z eks to w ogóle kwestia indywidualna i nie podlegająca, moim zdaniem, pod s-v. Ot, albo ludzie po rozstaniu chcą i potrafią ze sobą rozmawiać, albo nie, emocje mogą być zbyt silne i to tez zrozumiałe... Ja sama utrzymuję kontakty z moim byłym narzeczonym - planowaliśmy ślub, on wyjechał, zawodowa konieczność, no, rozeszło się... Nie było zdrady, porzucenia, bólu ani łez. No, bywa, że się ludzie rozstają i tyle. Mam z nim kontakty do tej pory, był na moim ślubie (ja na jego również), nijak nie wiem czemu miałabym z nim zrywać znajomość i co ma do tego mój mąż? wink

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 10.11.18, 14:04
    Panno, spokojnie jeszcze raz ...Byłam kiedyś świadkiem sytuacji, gdy pewną panią w poczekalni u lekarza pan grzeczne poprosił by się przesunęła - byłam przy tym i pan to uczynił naprawdę grzecznie i w dodatku mając realny ku temu powód...Pani sie na to ...rozpłakała. Normalne zachowanie wg Ciebie? No chyba nie...Tak, pani najpewniej jakiś powód miała - moze bardzo źle sie czuła, moze sie właśnie dowiedziała o swojej ciężkiej chorobie (jej podejrzeniu), albo kogoś bliskiego, moze w ogóle miała depresję, albo zwyczajnie może akurat zły dzień. Wszystko to mozliwe, ale nadal nie byłą to wina przecież tego pana - tylko jego niewinna i w tym momencie potrzeba prośba spowodowała jakąś eskalację złych emocji u pani, której to eskalacji pan nie tylko nie chciał najpewniej wywołac, ale nawet sie jej - poniekąd słusznie -nie spodziewał.
    i GDYBYSMY taki temat omawiali tu na forum, to najzupełniej normalną rzeczą byłoby zauważenie, ze reakcja pani była NIEADEKWATNA w żaden sposób do bodźca w postaci prośby pana. Bo to JEST FAKT Panno, była nieadekwatna...Dlaczego, to inna sparwa i raczej trudno byłoby na, to ustalic, ale chyba nikt z mózgiem nie odpowiedziałby "Nie wypada poprosic kogoś grzecznie by sie przesunął, bo jak widać po tej pani, moze to sprawić bardzo wielką przykrość" - prawda?
    Prawda, bo wąłsnie WYPADA kogoś o coś takiego poprosić gdy jest potrzeba, byle grzecznie i NORMALNIE taka prośba nie wywołuje negatywnych odczuć, a gdy sytuacja jest nienormalna - nie jesteśmy w stanie tego przecież przewidzieć.
    I dokładnie tak samo jest z tamtą sytuacją - normalnie człowie,, któremu to nie odpowiada - odmawia i tyle. Tego, ze INNE negatywne emocje mu w tym momencie towarzysza niezaleznie od tej sytuacji i ta sytuacja powoduje ich ze tak powiem uwolnienie nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

    Co do reszty, tak własnie - ansze relacje z kimkolwiek są naszą sprawą, ale nie znaczy to, ze nie mozna ich skomentwoać, tyleze wówczas, gdy pytający o nie pyta. Był kiedyś na SV wątek pani, która po rozstaniu z eksem utzrymywała z nim luźne relacje, a potem w kilka lat po rozstaniu dowiedziała się, że zdradzał ją będąc z nią w związku. Pytała jak powinna się zachować jednoczesnie OPISUJĄC jakie obecnie są jej relacje z byłym i jego rodziną, którą załozył. I owszem, ja stwierdziłam, że nie powinna nijak reagować, bo rekalcje sa luźne, ale powinna zdecydowanie popracowac nad zamknięciem mentalnie rozdziału pt. dawny zwiazek z nim - bo NIE zamknęła. Tu, rzecz jasna nie tylko z mej strony, skomentowanie tego, że nadal chce uczestniczyć jakoś tam w życiu eksa, co jej nie słuzy bynajmniej (tak wynikało z opisu) nie było niczym zły,, bo było umieszczone w kontekscie tego, o czym pani pisała - cały czas o to chodzi. W przypadku mego wątku było kompletnie bez znaczenia to, że pytanie o pogrzeb mego Taty zniesamczyło mego eksa a nie np. partnera, czy przyjaciółkę - wspomniałam, ze to on tylko dlatego, żeby jasne było, że była to osoba, która także zmarłego znała




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 10.11.18, 22:39
    Koro, a dostrzegasz to o czym piszesz tutaj, czyli ewidentne nacechowanie emocjonalne w tym, co pisałaś wówczas? Gdybyś napisała "Reakcja dziewczyny nieadekwatna/niewspółmierna/przesadna" - nie byłoby tematu. Ale to TY określiłaś, że "zachowała się jak świruska", czy "jej reakcja była reakcją histeryczki". I tak, GDYBYŚ napisała to pierwsze - nie byłoby tematu - bo byłaby to po prostu opinia, zgodna z prawdą zapewne, bez określeń pejoratywnych. Ale TY zastosowałaś opcję drugą, czy;li zrobiłaś dokładnie to, co teraz "piętnujesz"...
    A co do "wątku pogrzebowego" i dopytywań - to jak mówiłam - wszystko zależy kto i czemu wypytuje. Dlatego moja znajoma choć oburzało ją wypytywanie niektórych, szukających sensacji to nie oburzyła się nijak na koleżankę, która dopytywała o znacznie bardziej bolesne szczegóły techniczne, że tak ujmę - bo wiedziała, że ci pierwsi szukają plotek, a ta druga - sama musi zorganizować pogrzeb osoby bliskiej.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • magazynka 11.11.18, 03:49
    "Koro, a dostrzegasz to o czym piszesz tutaj, czyli ewidentne nacechowanie emocjonalne w tym, co pisałaś wówczas? Gdybyś napisała "Reakcja dziewczyny nieadekwatna/niewspółmierna/przesadna" - nie byłoby tematu. Ale to TY określiłaś, że "zachowała się jak świruska", czy "jej reakcja była reakcją histeryczki". I tak, GDYBYŚ napisała to pierwsze - nie byłoby tematu - bo byłaby to po prostu opinia, zgodna z prawdą zapewne, bez określeń pejoratywnych. Ale TY zastosowałaś opcję drugą, czy;li zrobiłaś dokładnie to, co teraz "piętnujesz"..."

    O to chodzi. Odpowiadający ocenia pytającego, zamiast udzielić odpowiedzi lub podać radę lub zamilknąć.
    Po co ta agresja i złośliwości w ocenianiu i odpowiedź nie na temat?
    Takie zachowania odstraszają innych od forów, bo ci spodziewają się krytyki, wyśmiania czy agresji.

    Nie znasz odpowiedzi, nie umiesz podać rady, opinii na temat - nie odzywaj się! Nie musisz zaistnieć w każdym wątku.
  • kora3 11.11.18, 09:41
    Magazynko, nie wiem czy czytałaś tamten wątek, ale ja uwazam, że w opisywanej w nim sytuacji wolno nam było - wszystkim - oceniać zachowanie całej trójki "bohaterów". W tamtym wątku akurat nikt z nich nie był autorem wątku o ile dobrze pamiętam - sytuację opisała osoba postronna, więc trudno tu mówić, ze kogoś wyśmiano, czy skrytykowano personalnie.
    Dyskusja polega na OCENIE - sytuacji, postawy w niej poszczególnych osób - tak funkcjonuje. Rzecz własnie w tym, by ocena dotyczyła kontekstu sytuacji.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 11.11.18, 09:36
    Panno, poprosiłabym o link jednak - bo o ile pamiętam KILKUKROTNIE pisałam własnie tak- że reakcja dziewczyny była przesadzona, nieadekwatna i być moze po któryms razie, gdy mnie przekonywano, że jednak była ok zauważyłam, ze była histeryczna. Bo BYŁA Panno...
    Chyba nie za barzdo pojmujesz ideę TEGo wątku sad Nie chodzi w nim o to, że nie wolno nam ocenić czyjegos zachowania - wolno o ile ta ocena ma coś do rzeczy w kontekście omawianego problemu.
    W tamtym przypadku - owszem, wolno nam było ocenić zachowanie tak pani mamy, jak i pana barmana, jak i pani dziewczyny smile bo wszystkie te oceny dotyczyły tej konkretnej sytuacji i omawianego problemu. NAPRAWDE uważasz zachowanie dziewczyny za normatywne, większościowe? No chyba nie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 11.11.18, 11:17
    Nie, Koro. To TY nie rozumiesz, że to co wówczas zrobiłaś, a raczej sposób w jaki to zrobiłaś - było właśnie nie merytoryczną oceną, a niemiłym i złośliwym komentarzem.
    Analogicznie: w sytuacji opisanej przez ciebie (chłopaka, który nie był pewien kto jest jego ojcem) merytoryczną jest ocena matki, jako osoby niemądrej, czy wręcz bezmyślnej, jako osoby mało empatycznej, bo przedkładającej własne "sumienie" nad spokój syna itd. To SĄ wypowiedzi merytoryczne i, wbrew pozorom, w temacie. Natomiast niemerytoryczne i poza tematem są wypowiedzi w rodzaju, że trzeba być panią wątpliwej moralności, żeby nie wiedzieć kto jest ojcem dziecka, że "puściła się" z kimś itd. Bo te drugie nie wnoszą nic do meritum a są wyłącznie wylaniem pomyj czy własnych frustracji. Wątek pamiętam, i tak, uważam, że matka postąpiła paskudnie - skoro nie miała pewności, a badań z jakiejś przyczyny zrobić nie chciała/nie mogła - to (moim zdaniem) powinna była po prostu zamknąć trwale buzię i nie wygadywać tajemnic do babki chłopaka. Bo nie ma logicznych argumentów czemu niby "chciała żeby ktoś wiedział"? Po co? Tym bardziej, że owego "wyznania win" dokonała na łożu śmierci, więc o nijakim zadośćuczynieniu skrzywdzonym mowy być nie mogło... Bo jeszcze bym mogła zrozumieć, gdyby wyznała coś takiego matce z prośbą o pomoc w "wyprostowaniu" galimatiasu, ale nie tak. sad
    I tak, Koro, GDYBYŚ napisała, że reakcja dziewczyny z laptopem była niewspółmierna czy przesadna - byłaby to właśnie merytoryczna ocena jej zachowania. Nawet słuszna. Natomiast określenia "świruska" czy "histeryczka" - sorry, ale już nie są merytoryczne, a są właśnie określeniem owej matki z twojego wątku mianem puszczalskiej... I nie ma znaczenia, że ileś razy pisałaś także, że była przesadzona. Linku nie wkleję, pani dziennikarko, może pani sobie poszukać. tongue_out Sorry, Koro, ale pamiętam tamten watek bardzo dobrze i był to jeden z pierwszych wątków w którym uderzyło mnie bardzo nieprzyjemnie właśnie twoje nieuczciwe i nieobiektywne ocenianie osób zaangażowanych, oraz uparte lekceważenie CZĘŚCI wypowiedzi, a odnoszenie się tylko do fragmentów które ci odpowiadają - czyli to, co nagminnie stosuje moderatorka forum s-v...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 11.11.18, 13:00
    Ależ miła Panno - doskonale się z Tobą zgadzam - choć w istocie dla rozwiązania tamtej sprawy niewiele wnoszące były stwierdzenia, że matka chłopaka zostawiła go z problemem, a babka niepotrzebnie mu powiedziała - to są fakty ze tak powiem okołowątkowe.
    Twe pytania po co i tak dalej swiadczą o tym, że nie pamiętasz dobrze tamtego wątku - coś innego także o tym swiadczy, ale o tym za chwilę Panno zawodu mi nieznanego smile
    Nie wiem czy pamietasz, ale ja nie ejstem osobą nijak bliska ani pani mamie zmarlej, ani tej zmarłej babci - żadnej z nich nawet nie znałam. Z relacji ZAINTERESOWANEGO dowiedzialam się, zę matka miała o sprawie powiedziec swej matce, by ktoś zaufany wiedział o tym na wypadek, gdyby chłopak zachorował i potrzebował przeszczepu np. szpiku.
    Dlaczego pani o tym pomyślała akurat - nie wiem, ale na logikę być moze dlatego, że SAMA zachorowała na białaczkę.
    Jak wspomniałam - nie znałam owej pani i nie wykluczam, że mogła to być osoba o ogólknie znikomej wiedzy medycznej, a brać trzeba pod uwagę także fakt, że zmarła blisko 20 lat temu, kiedy to ta wiedza była w innym niż teraz stadium, a dostęp do niej był mocno ograniczony choćby dlatego, ze nie było wówczas Internetu w powszechnym użyciu.

    A teraz cytat z Pannysmile: " Natomiast niemerytoryczne i poza tematem są wypowiedzi w rodzaju, że trzeba być panią wątpliwej moralności, żeby nie wiedzieć kto jest ojcem dziecka, że "puściła się" z kimś itd. Bo te drugie nie wnoszą nic do meritum a są wyłącznie wylaniem pomyj czy własnych frustracji." - w pełni sie z TĄ Panną zgadam, a watpliwosci co do stanu pamięci Twojej mam Panno dlatego, że nie kto inny, jak TY w tamtym watku użyłaś na określenie zachowania matki zwrotu "łajda..yć się" i twierdziłaś, ze to jest zupełnie normalny wyraz smile W wersji słownikowej oznacza on- przypomnę- "prowadzić hulaszczy tryb życia" - zwrot raczej juz archaiczny i kojarzący sie z życiem ponad stan, trwonieniem majątku, spędzaniem życia na zabawach/rozrywkach itp. Sama przyznałaś, że nie o to słownikowe znaczeie Cichodziło, gdy byłas uprzejma użyć tego zwrotu - a teraz uważasz, ze to wylewanie pomyj itd. Cieszę sie, ze zmieniłąś zdanie smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 13.11.18, 21:36
    Korciu, pamięć mi dopisuje i owszem. Użyłam słowa raz. Po czym TY zarzuciłaś mi rzucanie wulgaryzmami (w liczbie mnogiej!) i odwołałaś się do admina. big_grin Wulgaryzmów (zwłaszcza w liczbie mnogiej) jakoś nie znalazłaś, bo i SAMA przyznałaś, że określenie acz mało eleganckie wulgaryzmem nie jest. tongue_out I (czego już nie byłaś łaskawa doczytać w tamtym wątku) podkreślałam, że trudno oceniać decyzję tej kobiety bo i nie wiadomo czym była spowodowana. Acz i owszem, uważam, że pani, która sypia ze swoim mężem i mężem kuzynki więc nie wie z którym jest w ciąży - raczej do wzorów moralności nie należy. Tym bardziej, jeśli później odpracowuje takie kretynizmy piramidalne jak matka tegoż bohatera wątku...
    I na koniec - nie pretenduję do miana osoby, która ZAWSZE jest comme il faut. Nie. Gdybym zawsze i wszędzie wiedziała jak być powinno - to nie potrzebowałabym ani forum, ani innych ludzi.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 14.11.18, 07:58
    Panno, ale ja tez uważam, ze osoba, która tak postępuje jak owa matka jest wysoce nierozsądna, ja też nie mia;am w życiu bodaj sytuacji, żebym pomyślała w sposób damsko-meski o meżu którejkolwiek z moich kuzynek - czyli dokładnie wysciowo sytuację mam ze tak powiem taką samą jak Ty. I też uważam, że w sposób niezawiniony nijak za to całe zamieszanie "zapłacił" emocjonalnie chłopak.
    ALE, ze nikt, w tym ON sam nie pytał mnie co sądzę o postępowaniu jego matki, to nie mówiłam co sądzę, bo to przecież dla rozwiazania jego problemu nie miało żadnego znaczenia. Na serio sądzisz, ze uświadomienie chłopakowi, ze być moze przez brak moralności i roztropności m. in. swej matki jest teraz owocem "ł...czenia się mamuni" w jakikolwiek sposób pomogłoby mu w tym problemie? No chyba - nie.
    I tak, jasne, no Ty z nim przecież nie rozmawiałaś, tylko ja. Ty piszac na forum miałaś pełną świadomość, ze rozmawiasz z osobą w tej sytuacji zupełnie postronną, która nie ma stosunku emocjonalnego ani do sytuacji, ani do zadnej z tej sytuacji postaci. Ale czy w adekwatnej sytuacji rozmawiając z taką osobą w realu TEZ dokonywałabyś nie w myślach a ustnie takiej oceny i czy z uzyciem takich słow?
    Wątpię, bo w realu zwyczajnie wstydziłbyś sie tak wyrazac i tak reagować, po prostu.

    Nieodmiennie dziwi mnie na forach fakt, że ludzie tak reagują, piszą - bo nie jestes jedyna- omawiając sytuację , która wcale ich nie dotyczy, ba dotyczy zupełnie obcych im ludzi i nijak nie ma wpływu na ich życie, do tego chodzi o postacie całkiem anonimowe, być moze także - zmyslone.
    Nie zdziwiłabym sie nawet, gdyby emocjonalnie i nawet bardzo negatywnie postępwoanie swej matki i wuja oceni tern chłopak, nawwt z uzyciem wulgaryzmu na te okoliczności, czy dosadnego słownictwa. Bo jakby nie patrzec, on teraz przez owo zachowanie miał kłopoty i to wielkie! I z tymi kłopotami w związku ma pełne prawo mieć bardzo silne emocje - takze takie jak gniew na matkę i wuja - zrozumiale.
    I teraz płynnie smile przejdźmy do sytuacji w kwaiarni - zarzuciłaś mi , ze nazwałam pannę z foytela "swiruską" (co wcale nie miało miejsca) oraz "histeryczką - co miało miejsce owszem RAZ, po kolejnym tekscie czyimś ze nie wypada być tak roszczeniowym jak mama z tego wątku (chyba w ten deseń) odpisałam, ze histerykiem TEZ nie wypada być. Bo nie wypada przecież. Szczególnie, ze tu sytuacja nie jakas dramatyczna, a jedynie no nieprzyjemna, niekomfortowa, łatwa zasadniczo do załatwienia.
    Przyznasz, że raczej trudno taką sytuację porównać do sytuacji tego chłopaka? Chłopaka, od którego część wymagała, zeby sobie dał spokój, zapomniał, nie drążył ...

    W tamtym kawiarnianym watku, o ile pamiętam, wątkodawca chciał oceny calej sytuacji pod kątem dobrych obyczajów, zatem oceny wszystkich uczestników pod kątem ich zachowania. A sporo tak,to nie widzę niczego złego w napisaniu, że panna z fotela zachowała się także źle i to nie tylko pod względem psychologicznym, ale takze dobrego wychowania...Bo przecież tak sie zachowała Panno.

    Reasumując - nie chodzi o to, zeby nie mozna było dokonać oceny czyjegoś zachowania pod dowolnym względem, tylko o KONTEKST takiej oceny. Czasem ta ocena jest naturalna, normalna, a czasem zupełnie zbędna. Tak jakw moim wątku, gdzie oceniono przecież w zasadzie już dawno nieżyjącą osobę i niczego taka ocena nie wniosła. Ba, od poczatku było wiadomo, ze GDYBY matka nie miała romansu, ani skoku w bok z wujem, to calej sytuacji by nie było - ale miała i terazsą tego konsekwencje, a matki o nic nie mozna spytac, ani jej wygarnąć, bo nie żyje.
    Za to pani z innego forum, która ma mieć dziecko i nie wie z kim - zyje. Nic nie wiadomo, zeby pani kogoś zdradzała, ale sam fakt, że jest w obecnej sytuacji nie czarujmy sie, nie świadczy o jej roztropności. I to jest fakt. Pani pewnie o tym wie, ale nie jest niczym złym PRZY okazji odpowiadania na jej pytanie napomknąć o tym, by pani wyciągneła wnioski z zaistniałej sytuacji, bo taka sytuacja moze się wszak powtórzyć. Ale bexz wyzwisk, wyśmiewania, wylewania jak to sama ujęłas pomyj. Po prostu "Sama widzisz do czego Twe postępowanie doprowadziło, więc na przyszłość nim znów tak postąpisz, przemyśl"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 14.11.18, 08:49
    Czy użyłabym tego określenia w rozmowie z chłopakiem? No, zależy. Od bardzo, bardzo wielu różnych czynników. I nie, nadal, pomimo wszystko nie jest to wulgaryzm, acz pozostaje zwrotem nieeleganckim (co JA ci przyznałam, acz ty nadal nie podałaś mi POZA TYM JEDNYM NIE - WULGARYZMEM dowodów, iż rzucam wulgaryzmami. w liczbie mnogiej. I to takimi, które aż wymagają odwołania do moderacji. Mam świadomość, ze się nie doczekam... Bo stwierdzenie, że nie miałaś racji ci przez klawiaturę nie przejdzie. Trudno.
    I tak w rozmowie moja ocena matki nie byłaby inna. Nadal uważam, że niezależnie od tego co ją skłoniło do zdrady - wzorem wierności nie była, raczej przeciwnie, wzorem kłamstwa i hipokryzji (skoro uznała za "ok" życie z mężem i oszukiwanie go co do ojcostwa...), a także kompletnie kretyńskie wyznawanie win na łożu śmierci swojej mamusi a nie prawnemu opiekunowi dziecka... No comments.
    I teraz płynnie: przestań wreszcie KŁAMAĆ, Koro. Nie napisałam, ze określiłaś dziewczynę jako świruskę czy histeryczkę, ale że te właśnie określenia z twojej strony w jej kontekście padły. Bo padły. Nie chce mi się szukać, ale coś w rodzaju "reakcja histeryczki" czy "zachowała się jak świruska". I jakoś SOBIE dajesz prawo do oceny nie zachowania dziewczyny, a jej samej nijak nie znając przyczyn jej zachowania... Typowe? I niby dlaczego panna z fotela zachowała się "źle"? Ani nie odwarknęła barmanowi, żeby się odtentegował, ani nie obraziła roszczeniowej, bezmyślnej baby z dzieciakiem za to bez wózka... Po prostu zabrała swoje rzeczy i wyszła. Doprawdy, zachowanie skandaliczne... big_grin Zaskoczę cię: GDYBYM to ja była na jej miejscu - zapewne postąpiłabym dokładnie tak samo - tylko post factum napisałabym sążnistego maila do kierownictwa restauracji z opisem całej sytuacji i tym, że "dzięki" ich profesjonalnej obsłudze poczułam się jak klient gorszego sortu. więc bardzo dziękuję za "miły" czas i wszystkim znajomym będę ów lokal czarowny odradzać. Oraz zamieściłabym stosowną informację na wszystkich możliwych forach, portalach itd.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 14.11.18, 09:37
    Panno, zamiast się pielkić, pomyśl rozsądnie : PO CO i W JAKIM celu miałabyś chłopakowi mowić, ze jego mama nie była wzorem moralności, czy też byłą hipokrytką, nierozsądną osobą? PO CO? Przecież to wszystko dośc oczywiste jest, najpewniej on o tym WIE, ale sam nie wyraża swej oceny i też o nią nie prosił. Prosił by mu doradzić jak rozwiazać JEGO problem teraz. CO wniosłoby do rozwiazania tego problemu powiedzenie mu co myslisz o jego matce i jej postępowaniu - tak po kolei prosiłabym.

    Powiadasz, że zwrot "łajd...yć się" nie jest wulgarny. A przepraszam - skąd to wiesz, skoro słownik nawet nie ujmuje w swoim wyjaśnieniu obecnego znaczenia tego słowa, w jakim - co sama przyznałaś poniekąd- go użyłaś. Proponuję zrobić eksperyment naukowysmile i użyć takiego słowa w tym kontekście w sądzie. Skoro nie ejst wulgarny, nic Ci nie powinno grozić - oczywiste. Ale jak znam sądy i życie, to za pierwszym razem sąd zwróci Ci uwagę, żebyś nie uzywała tego rodzaju słownictwa, a jesli pojawi sie raz drugi - wlepi Ci karę za obrazę sądu. Podobnie sie zachowa gdybyś zamiast tego zwrotu użyła np. "pu...ć się" - choć samo słowo "puszczać" nie jest nijak pejoratywne - mozna latawce puszczać, słowa na wiatr, potocznie "puszczać aluzje" , "puścić coś na antenie" itd. Skoro zatem te wyrazy nie są wulgarne, to dlaczego sąd za nie ukarałby? A ze ukarałby - nie ma cienia watpliwosci Panno, za którym razem po upomnieniu.

    Co do reakcji tej dziewczyny -jak pisałam w tamtym wątku - wg mnie jej zachowanie było wysoce nadmiarowe - dlaczego, to inna sprawa. To nie ejst sytuacja dramatyczna, a jedynie niekomfortowa i doprawdy wierzac w pełni, ze TY akurat zachowałabyś sie jak opisałaś, nie uważam tego zachowania za optymalne, tak samo zreszta jak jakiego "odwarkiwania" coś to bezmyślnej babie - co uwazałabym za zachowanie wysoce niekulturalne.
    Wg mnie zwyczajną i normalną reakcją na zachowanie barmana byłoby albo odstąpienie tego miejsca jesliby mi to pasowało, albo grzeczna odmowa uczynienia tego. Od tego czy barman wobec mnie zachowałby sie grzecznie czy nie uzależniałabym czy skarżyłabym sie na to zachowanie u jego przełożonych. Moze wydawać Ci sie to dziwne, ale zwyczajne niedogodności, czy niekomfortowe sytuacje nie wywołują u mnie tak silnych emocji, jak być moze u Ciebie i tez nie ustępuję komuś nie chcac tego robić i nie musząc, tylko spokojnie przedstawiam swe stanowisko. Mozesz - znów - uwazać to za złe, ale ja z kolei uwazam, ze tak postępuje osoba dojrzała i pewna siebie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 09:51
    kora3 napisała:

    > Moz
    > esz - znów - uwazać to za złe, ale ja z kolei uwazam, ze tak postępuje osoba do
    > jrzała i pewna siebie.
    >

    Z pewnością pewna siebie wink
  • kora3 14.11.18, 09:57
    Pewność siebie - jest wg mnie zaletą. I ie tylko wg mnie. Osoby niepewne siebie nie są dobrymi ani współpracownikami, ani szefami, ani podwładnymi, ani przyjaciółmi, czy partnerami życiowymi. Od biedy mogą być jakimi takimi znajomymi - z doświadczenia to wszystko.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 10:07
    kora3 napisała:

    > Pewność siebie - jest wg mnie zaletą. I ie tylko wg mnie. Osoby niepewne siebie
    > nie są dobrymi ani współpracownikami, ani szefami, ani podwładnymi, ani przyja
    > ciółmi, czy partnerami życiowymi. Od biedy mogą być jakimi takimi znajomymi - z
    > doświadczenia to wszystko.
    >

    Pewność siebie nie jest tożsama z dobrym wychowaniem. Warto też odróżniać ją od tupetu czy bezczelności.
  • kora3 14.11.18, 10:12
    Olu, a ktoś zgłosił, ze nie odróżnia pewności siebie od tupetu i bezczelności? Mozesz z grubsza wskazać kto i gdzie?
    Pewność siebie jako taka na pewno nie stoi w sprzeczności z dobrym wychowaniem. Z grubsza oznacza ona umiejętność wyrażania swego stanowiska - u osoby dobrze wychowanej oczywistym jest, że grzecznie i kulturalnie., I doprawdy nie wiem co byłoby tupeciarskiego czy bezczelnego w opisanej sytuacji ze strony dziewczyny, gdyby odpowiedziała barmanowi: "Niestety, nie mogę spełnić pańskiej prośby". A wg Ciebie co byłoby w tym takiego?
    Ci do tupetu i bezczelności - bardzo nierzadko jest tak, że właśnie osoby niepewne siebie pokrywają tymiż ową niepewność.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 10:17
    Ja nie zamierzam się licytować wink Moja uwaga była natury ogólnej. Powtórzę, bo cenię precyzję języka - nie napisałam, że pewność siebie stoi w sprzeczności z dobrym wychowaniem. Napisałam, że nie jest tożsama. Prawda, jaką to robi różnicę? wink Dziękuję za przytoczenie definicji i objaśnienia, ale może nie były konieczne w tym przypadkuwink
  • kora3 14.11.18, 10:20
    Olu, ale rzecz cała w tym, że ja, ani chyba NIKT nie pisał ze jest tożsama. Zatem nie pojmuję w jakim celu tę oczywistość pisać. Ale ok, napisałaś i jak sama przyznałaś, nie jest też z natury swej sprzeczna z dobrym wychowaniem. To mamy zatem sprecyzowae ...
    A czy wg Ciebie ta cecha jest zaletą, czy wadą?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 10:27
    kora3 napisała:

    > Olu, ale rzecz cała w tym, że ja, ani chyba NIKT nie pisał ze jest tożsama. Zat
    > em nie pojmuję w jakim celu tę oczywistość pisać. Ale ok, napisałaś i jak sama

    Ja też nie zawsze rozumiem uwagi innych dyskutantów.
  • kora3 14.11.18, 10:33
    Ależ ja dobrze zrozumiałam Twą uwagę, tylko nie pojmowałam czego sie ona tyczyła...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 10:39
    To miałam na myśli.
  • kora3 14.11.18, 10:50
    Olu, na litośc wiem co miałąś na myslki, natomiast - jakby to ując nie wiem DLACZEGo to ci przyszło na myśl smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 11:03
    I to miałam na myśli pisząc - ja też nie zawsze rozumiem wypowiedzi (sens, cel; nie tylko merytoryczny przekaz) innych dyskutantów. Cel jak się domyślasz wolę pozostawić dla siebie wink
  • panna.ze.dworku 14.11.18, 11:00
    Koro - już ci tłumaczyłam, w tamtym wątku, że kretyńskich eksperymentów robić nie zamierzam. To tobie się podobają ekscesy w rodzaju Betlejewskiego - mi nie. Nadal określenie "łajdaczyć się", które z uporem godnym lepszej sprawy wykropkowujesz, NIE JEST wulgaryzmem. A już na pewno nie jest wulgaryzmami. W liczbie mnogiej. Co byłaś łaskawa mi zarzucić i czego nie odwołałaś, pomimo kompletnego braku argumentów... Taki life... Tym śmieszniejsze, że jakoś na realne wulgaryzmy niektórych - jakoś nie reagujesz, nie uderzasz w tony martyrologiczne i nie odwołujesz się do moderacji.
    Napisałam wyraźnie, że "czy użyłabym w rozmowie? To zależy". Czego nie pojęłaś? Że gdyby np chłopak przy mnie zaczął wychwalać rozsądek matki i jej rozum, jak go chciała zabezpieczyć i jej ogromne uczucie do ojca - to zapewne pierw spokojnie i logicznie wyjaśniłabym, dlaczego uważam, że ani wielkiej miłości, ani rozumu nie przejawiała, a gdyby się chłopak upierał to nie wykluczone, że wyjaśniłabym mu dosadnie co myślę.
    Pojmij też, że opinia wyrażona słowami "Takie zachowanie uważam za mocno przesadzone" brzmi inaczej, niż "zachowała się jak świruska". O ile to pierwsze jest po prostu wyrażeniem twojej opinii o zachowaniu - o tyle drugie już jest "wycieczką osobistą" w stronę nieznanej ci wszak dziewczyny, którą NIE WIESZ co kierowało. ale dajesz sobie prawo do oceniania JE bardzo krytycznie?
    U niektórych pewność siebie niebezpiecznie oscyluje niebezpiecznie blisko cienkiej granicy między nią a bezmyślnym uporem stawiania na swoim... I błagam, nie podawaj mi kolejnych definicji czym jest upór a czym pewność siebie!!!

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 14.11.18, 11:25
    Panno, ale rzecz w tym właśnie, ze ja jako założycielka wątku wiadomego NIE wychwalałam bynajmniej zachowania tej matki w żadnym aspekcie. Opisanie sytuacji było konieczne, by móc Was zapytać co zrobilibyście w takiej sytuacji, bo gdybym napisała "Chłopak ma powody sądzić, że jego ojcem jest jego nominalny wuj" i tak nie obyłoby się bez dopytywań o szczegóły i słusznie, bo przy tak postawionym problemie doprawdy trudno się doń jakoś odnieść.
    Zatem Twoja argumentacja, że gdyby - pada...Rozumiem, ze gdyby, ale owo nie miało miejsca.

    Co do słowa "ła...yć się" - ok, w słowniku jest definicja NIJAK majaca sie do tego okreslenia obecnie, co sama przyznalaś, a eksperymentów nie bedziesz robić - mam po prostu uznac, ze nie jest to wyrażenie niekulturalne, bo ...Ty tak uważasz. Jesli tak uwazasz to jest to tylko Twa opinia, a nie zaden fakt - być moze Tobie nie przeszkadzałoby, gdyby ktoś np. nieuznający seksu przed slubem o Tobie sypiającej ze swoim narzeczonym powiedział, ze sie "łaj...ysz" - wierzę, ale Ty też uwierz, ze jesteś w mniejszosci.

    Nic nie pisałam w tamtym wątku, o ile pamiętam, o świrusach smile, ale "zachowała się JAK świruska" to jest TAKZE Panno ocena ZACHOWANIA a nie osoby. I wg mnie dalece mniej pejoratywna, niż tekst "łaj...yła się".

    Co do pewności sobie - powtórzę - wg mnie jest to zaleta a nie wada i sądzę tak z doświadczenia życiowego. Na osobie niepewnej siebie trudno zwyczajnie polegać, choć w pewnych okolicznościach i wieku jej "nieporadnośc" moze sie wydawac słodka. Na dłuższą metę jednak taka osoba jest uciązliwa dla otoczenia, szczególnie bliskiego. Nie jest to też postawa dobra dla samego zainteresowanego, stąd całkiem niegłupio uwaza się, ze kto nie ma tej zalety powinien nad nia u siebie popracować smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 10:09
    kora3 napisała:

    > m ich zachowania. A sporo tak,to nie widzę niczego złego w napisaniu, że panna
    > z fotela zachowała się także źle i to nie tylko pod względem psychologicznym, a
    > le takze dobrego wychowania...Bo przecież tak sie zachowała Panno.
    >

    A to, jak tu ktoś mądrze napisał - to jedynie opinia. I opinia nie ma rangi argumentu.
  • kora3 14.11.18, 10:16
    Ależ my tu wszyscy wyrażamy opinie Olu, w tym właśnie rzecz. I nie ma niczego złego w wyrażeniu opinii, gdy ktoś o nią PYTA. A skoro watkodawca pytał o ocenę tej scenki, to niczym złym nie było wyrażenie opinii TAKŻE w temacie zachowania dziewczyny.
    Czy to jest tylko opinia, a nie argument ...No możemy sie zastanawiać tak ogólnie czy lepiej jest w takiej sytuacji zabrać swe rzeczy i wyjść, gdy jest to dla nas niekomfortowe, czy grzecznie odmówić. Moim zdaniem - grzecznie odmówić. I taka grzeczna odmowa - uprzedzę - nie jest w moim odczuciu przejawem ani tupetu, ani bezczelności.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 10:20
    Nie napisałam, że wyrażanie opinii nie jest złe wink Ale Twoja opinia nie jest argumentem i ma taką samą wagę, jak np. moje stwierdzenie, że ,,dziewczyna zachowała się bardzo dobrze".
    Opinii nie warto wygłaszać autorytarnie, bo można narazić się na śmieszność. Efekt chyba odwrotny od zamierzonego.
  • kora3 14.11.18, 10:32
    Ale jasne, mozna uważać,z e zachowała się bardzo dobrze - nie znamy poniekąd jej położenia. Jesli miała już i tak ochotę wyjśc, to w sumie...dobrze ze wyszła, ale jesli nie miała ochoty, to raczej nie zachowała się dobrze - pod względem swego komfortu, a i też - z braku lepszego określenia - zachowała się niewychowawczo - np. wobec barmana - bo tak czy owak spełniła jego życzenie, w dodatku wyrażone niezbyt grzecznie, co było jej nie na rękę, ale jego nauczyło, ze warto być w takich sytuacjach obcesowym i bezczelnym, bo działa.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 10:38
    A moja opinia jest inna.
  • kora3 14.11.18, 10:50
    Ok, a czy mogłabyś uzasadnić swą opinię? Podać po prostu argumenty dlaczego taka reakcja jest lepsza niż inna?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 11:02
    Spróbuję smile
    1. Zachowanie kelnera/barmana/kogoś z obsługi - nieprofesjonalne całkowicie; taka reakcja świadczy o braku standardów co do obsługi klientów; ergo bardzo małe szanse, że jakakolwiek dyskusja ma tu sens. W dyskurs warto wchodzić wtedy, gdy jest szansa, że dyskutant zrozumie zarówno argumenty jak i grzeczną odmowę. Inaczej szkoda czasu i nerwów smile
    2. W przypadku młodej (i być może nieśmiałej) dziewczyny odmowa (grzeczna) może spotkać się wręcz z nieprzyjemną reakcją ze strony obsługi lub matki z wózkiem (kto wie?). Jeśli ktoś jest nieśmiały lub nie lubi zbędnych dyskusji czy nieprzyjemnych komentarzy, to lepiej opuścić towarzystwo, które z kulturą osobistą jest na bakier.
  • kora3 14.11.18, 11:30
    ola5488 napisała:

    > Spróbuję smile
    > 1. Zachowanie kelnera/barmana/kogoś z obsługi - nieprofesjonalne całkowicie; ta
    > ka reakcja świadczy o braku standardów co do obsługi klientów; ergo bardzo małe
    > szanse, że jakakolwiek dyskusja ma tu sens. W dyskurs warto wchodzić wtedy, gd
    > y jest szansa, że dyskutant zrozumie zarówno argumenty jak i grzeczną odmowę. I
    > naczej szkoda czasu i nerwów smile


    Olu, ale o ile pamietam NIKT nie pochwalił zachowania barmana, a ja też nie byłabym za DYSKUSJĄ z nim, a jedynie za grzeczną odmową. Przy czym kompletnie by mnie nie interesowało czy takowa moja odmowa czegoś go nauczy, czy nie. Chodziłoby mi wyłacznie o mój komfort.

    > 2. W przypadku młodej (i być może nieśmiałej) dziewczyny odmowa (grzeczna) może
    > spotkać się wręcz z nieprzyjemną reakcją ze strony obsługi lub matki z wózkiem
    > (kto wie?). Jeśli ktoś jest nieśmiały lub nie lubi zbędnych dyskusji czy niepr
    > zyjemnych komentarzy, to lepiej opuścić towarzystwo, które z kulturą osobistą j
    > est na bakier.


    Wiesz, każdy z nas wcześniej czy później w życiu będzie miał niestety okazję spotkać osoby nieprofesjonalne, niemiłe, niekulturalne - takie jest życie. Czasem opuszczenie danego miejsca jest najlepszym wysjściem, ale czasem wcale nie. Osoba, która z taką sytuacją nie umie sobie poradzić, najpewniej nie umie poradzić sobie z trudniejszą - logiczne. Warto zatem czasem zwyczajnie przełamywać swoją nieśmialośc czy lek przed nieprzyjemnymi komentarzami, by sie na takie sytuacje uodparniać i w przyszłosci, w znacznie mniej komfortowych umieć sobie poradzić - takie moje zdanie.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 11:42
    No mamy inne zdanie smile Dla mnie osobiście grzeczna odmowa nie jest problemem, ale często szkoda mi zwyczajnie czasu czy fatygi na wchodzenie w dyskusję (a to może być do tego przyczynek). Głowę mam przeważnie zajętą czymś ciekawym, że nie chcę odrywać się od swoich myśli/ciekawej książki czy artykułu. A wycofanie się czy opuszczenie towarzystwa o niezbyt wysokim poziomie kultury osobistej uważam za rozsądek, a nie "nieradzenie sobie".
  • kora3 14.11.18, 12:38
    Owszem Olu, może tak być ...Jak wspomniałam - nie zawsze jest to przejaw nieradzenia sobie, ale czasem - jest. I ogólnie - nie jest to dobre z róznych przyczyn.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 12:47
    A według mnie to rozsądne i zdrowe smile
  • kora3 14.11.18, 13:48
    Rozsądne i zdrowe TYLKO wówczas, gdy dla tak postępującego komfortowe. Jeśli nie to jest zwyczajna ucieczka. I tak jak pisałam - w przypadku opuszczenia akurat kawiarni no nic takiego, ale jesli ktoś nie radzi sobie z taką sytuacją, nie poradzi sobie też z taką, gdzie już opuszczenie miejsca danego bedzie dla niego naprawdę niekorzystne

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 14.11.18, 14:26
    Oczywiście masz prawo do swojej opinii wink
  • kora3 15.11.18, 09:09
    Wiesz, moja opinia jest tu akurat zbieżna z opinią specjalistów, np. psychologów czy socjologów - a ci uważają jednak brak pewności siebie za wadę. I to wadę, która może człowiekowi na serio przeszkadzać w życiu, nie tylko w kawiarnismile ale np. w pracy. Podobnie za wadę uwazają brak asertywności.
    I zwracają uwage także na ważny problem, widoczny i tu: ze wielu ludzi utozsamia pewnośc siebie z bezczelnością czy tupetem, a asertywnośc z egoizmem. Jest to niewłasciwe, opaczne pojmowanie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 15.11.18, 09:51
    Nie ma naukowych danych na ten temat smile To nadal jest Twoja opinia i nie ma rangi argumentu.
  • kora3 15.11.18, 10:06
    No to może zwyczajnie ZAPYTAJ jakiegoś psychologa - ja kiedyś juz pytałam na potrzeby pracy i wypowiedział się był smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 15.11.18, 10:28
    Opinia pojedynczego psychologa też nie ma takiej rangi wink

    Parę lat temu Science zamieściło pewną pracę, która narobiła sporego szumu wśród osób interesujących się nauką. Psychologia jako nauka nie wygląda dobrze. W skrócie: wygląda na to, że publikacja z zakresu psychologii nie spełnia tych kryteriów, których oczekujemy od pracy naukowej. Powtarzalność wyników jest wysoce wątpliwa, wnioski subiektywne, wyraźnie zależne od badacza. Zanim zacznie się przywoływać psychologię jako argument to warto zastanowić się nad tym, jak dalece możemy wierzyć ogłaszanym wynikom w tej dziedzinie. Przypomina mi się w związku z tym efekt Rosenthala, wskazując, że odgrywa on chyba zbyt dużą rolę w naukach społecznych.
  • kora3 15.11.18, 11:01
    Wiesz Olu, zupełnie niezależnie od jakiejkolwiek nauki i wiary w nią, czy niewiary.
    Mozna sobie samemu zwyczajnie zadać pytanie: czy lepiej jest być człowiekiem, który ma swoje zdanie i zdania tego potrafi grzecznie i spokojnie bronić, czy takim który nie ma swojego zdania, a jesli ma to nie potrafi go obronić. Mozna sobie zadać też kolejne pytanie: czy le[piej jest człowiekowi który potrafi chronić swoje interesy i interesy innych, czy takiemu, który tego nie potrafi iboi sie konfrontacji ze swiatem?
    Czy do odpowiedzi na takie pytania potrzeba opracowań naukowych - no śmiem wątpić smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 15.11.18, 11:04
    Ale doprecyzuję - to jest wyłącznie Twoja opinia wink I ok, każdy ma prawo do własnej. Natomiast merytorycznie nie ma to siły argumentu. Podobnie jak słowa "lepiej" czy "gorzej" są bardzo subiektywne. Ale nie ma po co przedłużać, chciałam tylko wyraźnie podkreślić to, co mnie rozbawiło - autorytarne wygłaszanie opinii z wielką pewnością siebie i przekonaniem.
  • kora3 16.11.18, 09:38
    Zupełnie nie rozumiem Twej postawy Olu - TY nie masz przekonania do swoich opinii, które wygłaszasz, albo nie? Zwykle ludzie maja przekonanie do tego, co na dany temat myślą, dlatego właśnie - tak na dany temat myślą - logiczne. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 16.11.18, 09:46
    Owszem, przeważnie mamwink Ale są też tematy, w których wiem zbyt mało, aby wygłaszać zdecydowane sądy. Wtedy wygłaszanie opinii nie ma nawet sensu, chyba że na zasadzie gdybania i wróżenia z fusów. Chciałam tylko zwrócić uwagę, że nie można własnych opinii traktować jako normy postępowania ani tym bardziej jako jedynej słusznej i prawidłowej. Warto dopuścić możliwość pomyłki i błędu. Może nie wyraziłam się jasno wink
  • 10iwonka10 14.11.18, 11:48
    Ja mysle ze moze lepszym slowem niz pewnosc siebie jest asertywnosc- ma chyba bardziej pozytywny wydzwiek. Poza tym w tej sytuacji z barmanem nawet asertywna osoba jesli np cos czytala, pisala na laptopie....i nagle barman ja zapytal zeby sie przesiadla moze nie zdazyla nawet pomyslec ale odruchowo zareagowala - przesiadla sie - jako osoba o dobrych manierach. Poza tym mieszkajac za granica widze tez kulturowa roznice- W Anglii np nikt nie ustepuje wszedzie matkom z dziecmi i one jakos sobie radza nie narzekaja i wygladaja na zadowolone z zycia natomiast u nas jest niestety taka troche postawa 'bo mi sie nalezy'. Tak sie zastanawiam nad podobna sytuacja w Anglii- na pewno matka nie poszlaby do obslugi aby 'zadac' miejsca. ale moglyby byc 3 sytuacje- albo ktos przy laptopie zauwazyl by ja j jakos odruchowo by zrobil miejsce , albo by nie zauwazyl ( lub nie chcial zauwazyc) i kobieta by wyszla poszukac innej kawiarni albo ktos z obslugi probowalby cos jej znalezc ale bez usuwania innych ludzi.
  • kora3 14.11.18, 12:41
    A ja Ci powiem, że wiele bywając w róznych godzinach w miejscach różnych kompletnie NIE dostrzegam jakiegoś nagminnego dopominania sie ludzi z dziećmi o nienależne im przywileje - serio. OWSZEM< ZDARZAJA się takie roszczeniowe osoby, także wśród tych z dziećmi - także, bo wśród osób starszych, w średnim wieku - tudzież się zdarzają. Najpewniej takie roszczeniowe osoby zwyczajnie zapamiętujemy i dlatego potem o nich mówimy, czy piszemy na forum, ale nie należy zaraz - wg mnie - przenosić tego na ogól takich osób np. starszych, w średnim wieku, z dziećmi, z psami itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 14.11.18, 16:40
    Ja mysle ze to sie powoli zmienia - oczywiscie ze to sa pojedyncze przypadki ale niestety sa.Moze nie zawsze sa to osoby roszczeniowe ale jest troche inny zwyczaj,zasady. ostatnio jak bylam w Tesco kojarze ze byl jakis napis ze zdjeciami kogo wpuszczamy bez kolejki wiec podswiadomie pewna grupa osob czuje sie uprawniona. Ale oczywiscie nie kazdy z tego powodu robi wielkie halo.
  • kora3 15.11.18, 09:20
    No są, są i dlatego je zapamiętujemy, ale właśnie też nie powinniśmy generalizować.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.